Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pokój rozrywek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 16 ... 29  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://www.czarodzieje.org/t24-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t619-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t253-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Pokój rozrywek    Nie 12 Cze - 14:20

First topic message reminder :


Pokój Rozrywek

Na czwartym piętrze, z myślą o studentach powstał obszerny Pokój Rozrywek. W miejscu tym, każdy uczeń może się nieco zrelaksować. Zapewne dlatego miejsce to jest tak popularne i raczej nigdy nie świeci pustkami. Znajdują się tutaj dwa duże stoły bilardowe, tarcza do gry w rzutki, kilka stolików do gry w szachy, a także do eksplodującego durnia. Na szafkach znajduje się kilka klasycznych czarodziejskich gier, chociaż można tu znaleźć i coś bardziej mugolskiego. W rogu pokoju stoi nieco zniszczona, stara kanapa, zwykle przez kogoś zajmowana. Natomiast za nią jest duży kosz, który dzięki zaklęciom, zawsze chłodzi jego zawartość, czyli różne butelki z napojami. Zazwyczaj pod sokami dyniowymi ukryte są butelki piwa kremowego, a i niekiedy można znaleźć tam coś innego
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Wicklow
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 131
Dodatkowo : Pół wila
  Liczba postów : 653




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Czw 17 Lis - 0:19

Muszę przyznać, że trochę się zdziwiła, kiedy Dex zabrał jej butelkę i zaczął z niej żłopać, niczym zapijający smutki żul. No cóż... Powiem wam, że tym bardziej intrygujące było, że taką reakcję wywołała u niego, nie kto inny, ale Czarka, której ostatnimi czasy było wszędzie pełno. Dziwne. Czyżby dawna, niespełniona miłość?
Spojrzała na niego trochę pytająco, trochę z zainteresowaniem i właściwie nie oczekując odpowiedzi na wiszące gdzieś w powietrzu pytanie (przecież obcej osobie nie musi niczego wyjaśniać!), z powrotem zabrała mu butelkę, której tak brutalnie i niespodziewanie jej pozbawił. Zakazy, czy nie zakazy, nie zamierzała spędzić nocy o suchym pysku. Posłała Dexterowi wymowny uśmieszek i upiła parę sporych łyków trunku, który wzięła. Mmm nawet nie wiedziała co to było. Na pewno przemycili coś mugolskiego. Znowu powracała do złotej zasady "im szybciej się schlejesz, tym szybciej będzie fajne". Ach, przyzwyczajenia... I choć miała wybitną ochotę wypalić coś w stylu "pieprzyć butelkę, poszukajmy pustej klasy!", uznała, że zachowa resztkę klasy (oraz nauk Świętej Mary, jak mogłaby o tym zapomnieć) i grzecznie zajmie się czymś konstruktywnym. O! Na przykład wypiciem w pojedynkę całej tej butelki, która spoczywała sobie niewinnie w jej dłoniach.


Ostatnio zmieniony przez Alexis Brooxter dnia Czw 17 Lis - 16:59, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 43
  Liczba postów : 153




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Czw 17 Lis - 6:53

Trudno wyobrazić sobie Brandona pijanego. Nie to, że jakoś specjalnie się bronił, ale nie pijał sam, a cały czas był sam.
Skąd więc się tam wziął?
Trudno wyobrazić sobie Brandona w towarzystwie więcej, niż dwóch, góra trzech osób, rozmawiającego, śmiejącego się i zaaferowanego.
Skąd więc się tam wziął?
Tego wieczora usiadł wygodnie w bibliotece z jednym z tych wielkich, zakurzonych woluminów, jeszcze ręcznie przepisywanych, z grubymi, sztywnymi kartkami pachnącymi pleśnią. Miał zamiar spędzić wieczór na czytaniu - w końcu kolejka do tej księgi była taka, że czekał na nią niemożliwie długo.
Skąd więc się tam, do cholery, wziął?
Sam nie wiedział. Po prostu... tak wyszło. Jakoś. Niechcący. Ale nie mógł się skupić na lekturze. No i widok liter zaczął go przyprawiać o mdłości, w końcu bez przegięć, ile można się odcinać od społeczeństwa?
No i wyszło na to, że stał na środku pokoju, rozglądając się, z obojętną twarzą, rękami głęboko w kieszeniach dżinsów. Czuł się trochę przytłoczony ciężkością powietrza, intensywnością wszystkiego i ilością butelek. Nie no, zakrapiane spotkania odbywał we Francji dość często, ale na libacje nie chodził, szkoda mu było na to nerwów związanych z dziurą w pamięci.
No i stał. I się rozglądał. A potem ktoś pchnął go w stronę poduszek porozrzucanych wokół pustej butelki. To usiadł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Luksmeburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285




Administrator






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Czw 17 Lis - 9:57

Chiara nie była niespełnioną miłością, a przynajmniej nie była wedle Dexterowego przekonania. Bo ktoś poboczny pewnie tak właśnie by ją określił. Dla niego przede wszystkim była głupią suką, która zrobiła kiedyś coś bardzo nieprzemyślanego. Kiedy teraz zajął sobie swoje miejsce, miał sporą ochotę się do niej zwrócić, ale w swoim najlepszym stylu, po prostu ją olał. Skoro ona tu jest, to mu nie ucieknie, jeszcze zdąży jej powiedzieć za jaką dziwkę ją ma, prawda?
Chociaż wtedy nie był tak bardzo zwiedziony nią, jak swoim ojcem. Zdecydowanie nagrodę za pogruchotanie Dexa może odebrać Kirley. Chiara... zależało mu, był wtedy młody i głupi, a po tym całkiem dobrze zrozumiał, że idiotyzmem jest długie pozostawanie u boku jednej kobiety, a tryb życia ala "Kirley Vanberg" jest o wiele lepszy. Jednak mimo wszystko wolałby sobie nie przypominać tego co się wtenczas wydarzyło, Chiara przywoływała wszystko czego nie powinna. Pierdolona dziwka.
Chłopak opadł bardziej na poduszki, stwierdzając, że ma tutaj ciekawsze zajęcia niż analizowanie co Morello tu robi. Swoim wzorkiem oczywiście więc powrócił do Alexis. Jego ręką powędrowała do jej jasnych kosmyków, których końcówki owinął sobie wokół jednego z palców.
- Nie zdążyłem dowiedzieć się jeszcze jak masz na imię - stwierdził, a zaraz drugą ręką sięgnął do kieszeni i wyciągnął z niej paczkę papierosów. Jednak jak to zwykle bywało, zamiast fajek miał tam pełno skrętów. Najpierw skierował paczkę ku wili, by być może się poczęstowała, a potem sam wziął jednego z nich i szybko odpalił od jednej ze świeczek, które też się tu znajdowały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Besançon, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 314
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2124-charlotte-de-la-brun#71682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6062-nowe-powiazania-cdlb#172547
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6063-szarlotka#172038




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Czw 17 Lis - 10:01

Skoro już się coś ciekawszego działo w Hogwarcie, jakaś ważniejsza impreza czy coś, to powinna przyjść. Choćby tylko i wyłącznie dlatego, iż będą tam jej przyjaciele. No ale, nie zapominajmy, Szarlotka miała też wielką nadzieję, że, jak na każdej hogwardzkiej imprezie, będą narkotyki.
Nie interesowała się zbytnio tym, czy powinna coś tam zabrać, jakoś charakterystycznie się ubrać. W sumie to nie robiło jej to żadnej różnicy. Generalnie, można powiedzieć, że miała takiego lenia, że musiała się od kogoś dowiedzieć o organizowanej zabawie, bo samej jej się ogłoszeń czytać nie chciało. No cóż.
Tak więc kiedy już przeszła odcinek dzielący lochy i pokój rozrywek, stanęła przed jego drzwiami i mocno je popchnęła aby te się otworzyły. Oczywiście, chmara, chmara ludzi. Połowy nawet dobrze nie znała. Kilka znajomych twarzy. Jednym słowem - tłok. Nie chciała się wpychać między nich i wszczynać w rozmowę, więc usadowiła się w najdalszym kącie pokoju, przy okazji przechodząc obok stołu z używkami brała wszystko, co się w jej łapki napatoczyło. O dziwo, po drodze skręciła w przeciwną stronę i ujrzawszy LSD siedzącą na pufach, nonszalancko usiadła sobie obok niej, trunki położyła na swoich kolanach, ręce skrzyżowała na piersi i pustym wzrokiem wpatrywała się w drzwi wiodące do wyjścia z pokoju. Milutko, party hard można zacząć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Brno, Republika Czeska
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 217
  Liczba postów : 335
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2958-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2960-fuck-yeah-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2959-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9752-jiri-broskev#273766




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Czw 17 Lis - 15:29

Broskev stał oparty o blat, napawając się nie wiadomo czym, a raczej swoją zajebistością i cudownością jego własnoręcznie skręcanych papierosów. Zadymione powietrze zdawało się być jeszcze bardziej mętne, o ile było to w ogóle możliwe, opary nikotynowe drażniły nozdrza. Dodatkowo poruszał delikatnie stopą, co sprawiało lekkie dudnienie w pomieszczeniu, wszak buty miał ciężkie. Z nudów chciał nawet próbować splunąć do zlewu, lecz w tym momencie mignęła mu przed oczami Winters. Uśmiechnął się (!) do niej ledwo zauważalnie, a potem znów zaciągnął się dymem. Jednak nie na długo, bo tuż przed nim wyrósł nagle Tricheur, nie wiadomo skąd. Czech zamrugał gwałtownie, lecz po krótkiej chwili jego twarz nabrała już normalnego, typowego dla Broskeva wyrazu. Przez moment się wahał, czy powinien się przywitać, tak dla jaj, ale ostatecznie uścisnął Szwajcarowi dłoń.
- Jest chujowo - skomentował nadzwyczaj elokwentnie i objechał wzrokiem przyjaciela. - Mało jakichś ciekawych dup - dodał, wyrażając znów jakże rozbudowaną opinię. Co z tego, że tak naprawdę po głowie chodziła mu tylko jedna osoba? Nieważne, trzeba zapominać. - Za to widać wy bawicie się świetnie - dorzucił na koniec, po raz pierwszy w życiu chyba sypiąc jakąś aluzją. Bo przecież aż chciałoby się powiedzieć beze mnie, ale Jiri postanowił to przemilczeć. Zamiast tego uważnie obserwował poczynania Quentina, acz bez specjalnych emocji. W ogóle Broskev wydawał się być dziś nadzwyczaj spokojny i odizolowany od całego społeczeństwa.
Chyba jednak ciężko się zapomina.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : St. Petersburg
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 307
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 448




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Czw 17 Lis - 15:48

Ach ten Boris. Prawie by zapomniał o tej arcyważnej imprezie, gdyby nie fakt, że co chwilę ktoś mu o niej przypominał, wszak wszyscy o niej gadali. Co prawda bardzo tajniacko, ale Lavrov z powodzeniem mógłby mieć przydomek Gumowe Ucho, choć tak naprawdę niespecjalnie interesował się plotkami. Ogólnie jednak rzecz biorąc, jeżeli chodzi o imprezy, to akurat dochodziły do niego niemal wszystkie pogłoski. W każdym razie, przechodząc do sedna - nie mogło go tu zabraknąć. Ubrał się w jakieś luźne, jeansowe spodnie, długą, pogniecioną koszulkę, na to rozpiętą bluzę niedbale założoną, do tego zdezelowane, sportowe buty i heja! Czas na podbój pokoju rozrywki.
Jak to on, pogubił się parę razy na korytarzach, ale w końcu dotarł w odpowiednie miejsce. Wraz z kilkoma butelkami importowanej z Rosji wódki. Trzeba mieć swój wkład w rozwój studenckiego życia, a co! Postawił kilka butelek na pobliskim stoliku, a sam ze sobą zabrał dwie i ruszył na przedzieranie się przez opary dymu unoszące się dookoła. Nikogo znajomego nie rozpoznał, dopóki nie zauważył jelenia siedzącego na pufie wraz z Szarlotką. Uśmiechnął się do nich szeroko i nie zważając, czy im przypadkiem nie przeszkadza, klapnął z tygrysią godnością na przeciwko nich.
- Witam - rzucił szarmancko, a potem zamruczał cicho jak na dzikiego kota przystało, by ostatecznie położyć wódkę na ziemi. A po chwili przenosił swój rozbawiony wzrok to na jedną, to na drugą dziewczynę, oczekując jakiegoś powitania, albo słów sugerujących, że ma sobie stąd pójść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Wiek : 26
Skąd : karina Huugdu
Galeony : 15
  Liczba postów : 69




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Czw 17 Lis - 16:41

Tytyty-ddd, tytyty-ddd. Chyba tak najprościej można opisać atmosferę jaką rozsiewała swą osobą Julia Slone. Wiadomo jak impreza studencka, to migusiem zabiera swój kościsty tyłek i się zjawia. W końcu bardzo rzadko zdarza się okazja do darmowego picia. Nie to, żeby ją nie było stać na trunki, tylko czyż nie lepiej smakuje cudze?
Zanim otworzyła drzwi poprawiła swe podziurawione czarne rajstopy i nietypową fryzurę. Otóż włosy spięła w dziwną konstrukcję. Ba! Można by nawet rzec, że jakiś mały budynek zadomowił się na jej głowie. Otóż oblicze tej nieprzewidywalnej studentki zdobiła piramida z włosów, które dzisiejszego wieczoru miały wiśniowy odcień. Do tego kreacja Slone nie mogła zawodzić. Przypominała nieco zbroje z czerwonego tiulu stylizowaną na antyczny rzymski męski ubiór. Do tego zwykłe czółenka obkleiła piórkami żmijoptaka.
Kiedy wreszcie weszła, rozejrzała się uważnie. Była już spora grupka ludzi, wzięła buteleczkę z rumem i pomachała staremu druhowi, co zwie się Marcello Skotadi. Oczywiście uśmiechając się szczerze również do innych zgromadzonych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Tennessee
Galeony : 7
Dodatkowo : Animag (Orlica), teleportacja
  Liczba postów : 1104




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Czw 17 Lis - 17:00

Ej, ale świat bez tajemnic byłby cholernie nudny, gdyby wszyscy wszystko znali i wiedzieli. Właściwie właśnie najlepszy że wszystkiego jest okres poznawania (zależy czego, of kors). Ale ludzi, fakt, warto znać i warto też dać się komuś poznać. Teraz tylko niech ktoś to wytłumaczy dobitnie Halszce, tak żeby zapamiętała na przyszłość.
A ona, w sumie specjalnie się nie przedstawiała. Przeszło jej przez czerep, że wypada, ale stwierdziła, że póki co nie jest to szczególnie niezbędne. Chociaż to bez sensu. Ale co na tym świecie ma sens?
Nawet nie zdążyła nic powiedzieć, a już pociągnął ją za sobą, a za chwilę znaleźli się w pokoju rozrywek. Nie była specjalnie przygotowana na imprezowanie - nadal miała na sobie te same czarne trampki, czarne rajstopy, krótkie spodenki khaki i jakiś powyciągany, czarny swetras, w którym z tyłu poszło oczko, odsłaniając trochę blade plecy gryfonki. Niezbyt praktyczny strój, ale w sumie na czołganie się po ziemi nie był zły. Albo na cokolwiek, co się miało dziać.
- O ja pieprzę - wymsknęło jej się, kiedy ilość wszystkiego przypieprzyła jej w mózg. Butelek od groma, ludzi więcej, niż by wolała, zza dymu nic nie było widać... Aż sobie kilka razy zamrugała, bo by oślepła.
- Tam się coś dzieje - powiedziała odkrywczo, podążając w stronę miejsca, gdzie grano w butelkę, ciągnąc za sobą Benjamina.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 207
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 338




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Czw 17 Lis - 17:11

Pogawędziłam jeszcze chwilę z Haru i wstałam rozglądając się dookoła. -Ja pierdole...Nikogo tu nie znam do jasnej ciasnej! I z kim ja mam się bawić?!-Wychyliłam resztę butelki i jak to po alkoholu bywa roześmiałam się głośno. O, toż to Saturn i Czarka! Niby kumplowałam się z Czarką ale rozmawiałam z nią tylko sam na sam lub w towarzystwie wspólnych przyjaciół. Generalnie to przebywała w swoim towarzystwie, a ja nie chciałam się wtrącać czy też przeszkadzać. Nie podchodziłabym do niej żeby nie przeszkadzać właśnie, ale przez to że zwykle nie piłam w tym momencie byłam już lekko wstawiona więc nie myśląc wcale, lekko się chwiejąc ruszyłam w kierunku puf na których siedziała Chiara z Delroy'em , pustą butelkę po Whisky odrzucając gdzieś na bok. Po drodze zgarnęłam kolejną, tym razem jednak nie wiedziałam jaki napój się w niej znajduje. Po zapachu zorientowałam się że to na pewno nie jest sam alkohol, zdaje się że alkohol wymieszany z jakimś eliksirem. No i diabli wzięli postanowienie. Nie ćpać, nie palić, bla bla bla...Raz się żyje no nie? To impreza studencka, integracyjna wręcz, trzeba się innym pokazać z dobrej strony. Wprawdzie nie jestem pewna czy picie i ćpanie to dobra strona ale najwyraźniej takie mamy czasy więc co tam! Spróbowałam owej mieszanki. Miała lekko słodkawy smak i od razu zrobiło mi się cieplej. Czknęłam cicho z szerokim uśmiechem siadając obok Czarki. -Helooooł, co tam ludzie? -Impreza zaczęła się rozkręcać, weszło coraz więcej osób. Zauważyłam że ludziska siadają na poduchach w centrum pokoju, które tworzyły okrąg wokół butelki. Zachichotałam lekko pukając Czarkę w ramię. -Haha, zobacz! Butelka! Będziemy grać w butelkę. Może od razu się rozbiorę, jak myślicie? -Zerknęłam na Saturna z uśmieszkiem. -Zostanę Królową Imprezy. Wygram grę zanim jeszcze się zaczęła! -Zaczęłam się śmiać coraz głośniej, zwracając na siebie uwagę najbliższego otoczenia! Dopiero po chwili zorientowałam się że, oprócz bielizny, mam na sobie tylko biżuterię i sukienkę więc jeśli ktoś mnie wylosuje bardzo szybko mogę zostać naga. Ale miałam to gdzieś! Było mi wesoło, była impreza i świetnie się bawiłam! Wszystko nagle zrobiło się jakby bardziej kolorowe a ściany zaczęły się poruszać. -Co jest na Merlina...-zaczęłam rozglądać się nerwowo. Czy inni też to zauważyli?
No tak, Victoria najwyraźniej ma słabą głowę. Wypiła niecałą butelkę Whisky, trochę tego alkoholu zmieszanego z eliksirem i już ma omamy i zachowuje się beznadziejnie. Już się boję tego co będzie później...


Ostatnio zmieniony przez Victoria Silverstone dnia Czw 17 Lis - 20:14, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 256
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2228-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2229-lsd-kokaina-heroina-lsd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2230-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7745-lunarie-s-deceiver#215456




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Czw 17 Lis - 17:25

Świat zaczynał być całkiem znośnym miejscem do życia, kolory zaczynały nabierać intensywności, głosy ludzkie drżały jej słodyczą przytłumionych dźwięków w absolutnej pustce czaszki nieskażonej w tej chwili jakąkolwiek myślą. Błogi pustostan szybko jednak się wytrącił, ale umysł wypełnił się chłodnymi, aksamitnymi, synestezyjnymi obrazami, dźwiękami i zapachami, wszystko było zimne i lekkie jak lodowe kulki z Miodowego Królestwa. Nawet poczuła ich smak w ustach, chociaż wargi błyszczały od tequili.
A potem poczuła zapach znanych jej perfum i byt Szarlotki zagościł tuż obok. Przytuliła się do niej natychmiast, bo wszystko było w tej chwili tak bajecznie miękkie, mięciutkie, puszyste i aksamitne, cudowne, faktura skóry nigdy nie była tak fascynująca. I po prostu siedziała bez słowa, przytulona do niej. Jednak jeleni instynkt kazał jej unieść łeb, strzyc uszami i rozszerzyć nozdrza. Zmrużyła oczy i rozejrzała się, próbując przez dym dojrzeć zbliżające się, znajome zwierzę. Tu też był las. Gęstość drzew mierzyła się w gęstości dymu, śpiew ptaków w coraz bardziej bełkotliwych rozmowach, zapach igliwa i ziemi - zapachem skrętów, potu i alkoholu.
Tigris.
Cervus nie widziała go całe wieki, dlatego - nie oszukujmy się - trochę zabolało ją to zdawkowe powitanie. Po prostu witam. Ale pojawienie się Borysa obok od razu napełniło ją tym zatraconym już od tygodni... nie, miesięcy - poczuciem bezpieczeństwa, niewyjaśnionym spokojem. Uśmiechnęła się więc mimowolnie, oplotła na chwilę palcami jego dłoń i lekko ją ścisnęła, jakby chciała się przekonać, że faktycznie tu jest, nareszcie.
Chciała coś powiedzieć, niewątpliwie coś bajecznie błyskotliwego i zmieniającego bieg historii, ale wtem usłyszała jak co najmniej kilka osób woła ją po imieniu. Zamrugała i przekrzywiła głowę, zastanawiając się o co też może im chodzić. Zapomniała zupełnie, że usiadła w pobliżu rozgrywającej się gry w butelkę. Nie chciało jej się jednak ruszać z miejsca, więc mruknęła, by ktoś zakręcił za nią. Wypadło na Gilberta, cóż za niespodziewany zwrot akcji! Jednak wciąż nie widziała przyszłej LSD, która za kilka sekund miałaby wstać, więc pokazała Gilowi język i zdjęła z siebie kraciastą, wielką koszulę. I tak było jej nieco za gorąco. Ale nie ma się co martwić, pod spodem miała białą podkoszulkę, na której znajdowała się kolejna, czarna, bardziej obcisła. Położyła wdzianko drwala na oparciu puf i mlasnęła cicho, zaciskając obie łapki na szyjce butelki z tequilą.
- Okej, mili państwo, nie zamulajmy - wymamrotała, wkręcając się głębiej w pufę i składając główkę na ramieniu Borysa, jakby zaraz miała udać się do snu. Chociaż zupełnie się jej nie chciało. Wciąż przeżywała fazę mójbożewszystkojesttakiemiękkiemiłeciepłeiprzyjemnechcęmiećdzieciztąkanapą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 27
Skąd : Sacramento
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 41
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 64




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Czw 17 Lis - 17:36

O kompletnym odkrywaniu kart nikt nie mówi, wiadomo, tajemnica to rzecz tak urokliwa i pożądana że nie należy jej tykać. Za wcześnie - oczywiście. Tajemnicą jednak nie było, że oboje wyjątkowo pragnęli znaleźć się qw tym miejcu. Przez chwilę, średnio cztery sekundy po swojej decyzji o zaciągnięciu siłą lub po dobroci Hay do zamku, wpełzła do jego umysłu myśl, że - być może - narzuca się z propozycją, że może okazać się lepszym pomysłem zgubienie gdzieś dziewczyny po drodze coby nie czułą się jakoś tak styranowana et cetera, ale trwało to bardzo krótko i bardzo niewystarczająco intensywnie coby zmienić plan działania.
Tak więc jak już zostało wspominane chwilę zajęło im dotarcie do jamy zła. A przynajmniej takie pobożne życzenie względem tego miejsca miał Benjamin. Miało być nieskromnie, perwersyjnie i upojnie. Należało zatrzeć granice, pozbyć się reguł - a to wszystko na korzyść antymoralizatorskiego chlańska, nobosory, tak trzeba jeśli się chce skorzystać z darów Fortuny.
Tymczasem przedzierali się przez gąszcz ciał, butelek i dymu czyli idealnego przepisu na zatracenie. Nie chciał być zdystansowany, choć takie skłonności przejawiał, więc zabijając wszelkie cisnące się Jamie'mu na język szyderstwa i sarkastyczne uwagi peryfrazujące widoki wokół - skorzystał z sekundowego postoju i zgarnął pierwsza lepszą butelkę ze zdartą etykietą i fantazyjnie wygiętą szyjką. Wyglądała zdecydowanie na czasoumilacz, a jej zawartość smakowała - jak zdążył się przekonać jeszcze zanim to Hay pociągnęła go w stronę zbiegowiska - całkiem kompatybilnie.
- Oj, jak się dzieje - uśmiechnął się szeroko patrząc z góry na najpiękniejszy widok ever - grę w butelkę. Nie miał z nią wspomnień, a powinien. Grywał nie raz, nie dwa, jednak nigdy nie w magiczną i zawsze z efektem takim iż impreza z niezapomnianej okazała się jedynie niezapamiętaną. Podobnie mogło być dziś, zważając na destrukcyjno-pożądliwy nastrój Chavesa, ale w gruncie rzeczy.... na ustatkowanie się będzie jeszcze przecież czas. Skinął z uznaniem w kierunku Splend chcąc przekazać jej swoje uznanie w związku z rejonem pokoju rozrywki, który wybrała i uniósł butelkę w geście toastu, wypijając połowę jej zawartości jednym duszkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Galeony : 26
  Liczba postów : 431
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2910-naomi-young
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1795p75-naomi-naomi-naomi#291500
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1796-naomi-young
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10618-naomi-young#291596




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Czw 17 Lis - 17:55

O Naomce można powiedzieć, że jest roztrzepana i zapominalska, owszem. Jednak daty i miejsca imprez pamięta jak nikt inny. Stara się także wyczaić, kto na takiej imprezie będzie. Tym razem, okazało się, że są to studenci z Interiusa. Uhuhu!
No ok, dzisiaj też się spóźniła, lecz zamierzała to zrobić. Sztywne początki imprez nie są fajne.
W Pokoju Rozrywek zjawiła się wiec około półgodziny po rzuconej godzinie, wślizgując się na party w obcisłej, kremowej bluzce z koronkowymi rękawami i częścią nad biustem. Miała też na sobie wygodne, rurki i baleriny. Celowo postawiła na wygodę, bo nie ma to jak cały czas sprawdzać, czy któraś z części garderoby nie przesunęła się, czy nie wygląda źle.
Na czym to ja? A tak, wślizgnęła się do Pokoju Rozrywek rozglądając się po pomieszczeniu.
Zadowolona z obserwacji podążyła w kierunku stołu i wyjęła spod niego butelkę ginu. Następnie udała się urozmaicić napój w sposób magiczny, dodając jakiś eliksir. Eliminację na zasadzie wyliczanki z lat dziecięcych wygrał Felix, którego dolała do odkorkowanej butelki. Zamknęła ją i lekko potrząsnęła. Dobra, gotowa jest do gry.
Sunąc między tymi wszystkimi studentami, mijając stoliki i pufy dotarła do miejsca gry. Posunęła sobie poduszkę i klapnęła na niej.
Pociągając raz po raz z butelki obserwowała grę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : St. Petersburg
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 307
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 448




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Czw 17 Lis - 18:18

Cóż, powodów dla jego krótkiego "witam" było mnóstwo. Dawno się nie widzieli, więc Boris nie do końca był przekonany, na jakim etapie zażyłości są teraz. Nie wiedział, jaki stosunek ma do niego jeleń. Czy dźgnie go porożem i ucieknie w głęboki las, czy jednak znów spotkają się przy tym samym wodopoju i będą pić razem, w zgodzie, kopyto w łapę, ciesząc się ze swojej obecności. Poza tym, mogła mieć do niego o coś żal, nie chcieć poniekąd wracać do tego, co było... tak, wszystkich motywów nie będę wyjawiać, to takie najważniejsze z nich.
Jednak zauważył, że chyba niepotrzebnie się obawiał tego ich spotkania. Kiedy zobaczył jej wzrok, uśmiech, palce na jego dłoni, aż zrobiło mu się cieplej. I choć tymczasowo nie grał w butelkę, zdjął z siebie bluzę, by teraz siedzieć tylko w wymiętej koszulce. Uśmiechał się wciąż szeroko, rzucając Lunarie odpowiednie spojrzenie. Chyba nie zapomniała tego, że rozumieją się bez słów? Poniekąd miał też ochotę ją teraz podnieść i okręcić wraz z nią dookoła własnej osi, ale... nie wypadało.
Obserwował bacznie, jak wszyscy grają, a kiedy padła jego kolej, to i on się wciągnął. Butelka wskazała na... jakąś pół-wilę, której kompletnie nie kojarzył. Nawet nie wiedział, że oprócz Effie (przyszłej żony!) znajduje się jeszcze jakaś w Hogwarcie. Trochę się speszył, mimo zadowolenia, że takie szczęście go spotyka, ale nie był ani trochę pijany, więc targały nim różne wątpliwości. I lekka nieśmiałość. Jednak po dłuższej chwili wziął głęboki oddech i wstał, by delikatnie pocałować Alexis. Delikatnie i krótko. Także nie ma przedstawienia, moi mili!
I tak zawstydzony przesłał jeszcze dziewczynie przepraszający uśmiech, by potem osunąć się na pufie koło jelonka i zabrać się za picie wódki. Im szybciej, tym lepiej!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 27
Skąd : Palermo, Italia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 701
Dodatkowo : Wilkołactwo
  Liczba postów : 545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2688-fabiano-francesco-martello
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6689-no-chodz-wilczku-kici-kici#189311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2698-poczta-fabiana
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8636-martello




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Czw 17 Lis - 18:28

Gdyby nie to, że impreza, o której słyszał nie była przeznaczona głównie dla Wymiany, Fabiano pewnie by udał, że owych pogłosek nie słyszał. No ale, życzliwa dusza chodziła za nim tak długo, przedstawiając różne zalety libacji alkoholowej, że Włoch postanowił się pojawić. I nie dlatego, iż miał zamiar na wstępie upić się do nieprzytomności. Bardziej zamierzał zobaczyć, jak nieoficjalnie bawi się Hogwart. Oczywiście także motywowała go chęć odreagowania przegranego meczu, ale, choć wstyd przyznać, przyszedł zobaczyć jak bawi się szczególna osóbka. O nie, nie przyszedł jej pilnować. Skądże znowu.
Przechodząc do rzeczy, pojawił się na miejscu trochę spóźniony, albowiem niewiemco. Po prostu się spóźnił. Gdy już się tam znalazł, postanowił zgarnąć swoje ulubione włoskie wino spod stołu, tak na rozgrzewkę i zająć miejsce w pobliżu miejsca gry w butelkę. Rozciągnął się wygodnie na pobliskim pufie i zaczął przeczesywać wzrokiem przybyłych.
Wreszcie znalazł tą, którą mimowolnie szukał. Zrezygnował jednak ze zbliżenia się do niej. Bo właściwie co miałby powiedzieć? Po lekcji znikła tak nagle...
Myśląc nad tym, ciągle błądził wzrokiem po tłumie, zauważając na nieszczęście Vanberga. Szybko porzucił ten obiekt obserwacji i skupił się na przebiegu gry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Tennessee
Galeony : 7
Dodatkowo : Animag (Orlica), teleportacja
  Liczba postów : 1104




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Czw 17 Lis - 18:36

Skomentowała skinięcie Benjamina lekkim uśmiechem i odwróciła się, by obserwować wydarzenia. Wcześniej nawet nie zauważyła butelki. Gdy podeszła bliżej i ją zobaczyła, była pewna, że gra toczy się na wyzwania i pytania, czy jak to tam szło - no bo przecie w życiu nie była na takiej imprezie i widać miała dość marne wyobrażenie o tym, co tam się może dziać w ogóle. Ale potem zwróciła uwagę na to, że ktoś kogoś całuje. Widać było, że z konieczności. I zaświtało jej, że czas gdy na wyzwania, a tym bardziej pytania, chyba już minął.
Nic nie mogła poradzić na to, że zrobiło jej się gorąco. Zbyt wielu doświadczeń życiowych nie miała. Nie całowała zbyt wielu ludzi. I nie oczekiwała, nie podjerzewała nawet, że może się to zmienić w ciągu jednego wieczora.
Pobłogosławiła niewiadomoktórytojużraz fakt, że pomimo bladości prawie nigdy nie widać rumieńców.
Na początku zagryzła wargę, zastanawiając się, czy nie wyjść. Ale nie, powiedziała sobie. Odwagi, człowiecze.
Mimo to nie sądziła, by była w stanie bawić się dobrze bez zapomogi. Sięgnęła więc po najbliżej stojącą butelkę i nawet nie czytając, co ona zawiera, upiła kilka łyków na raz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Wicklow
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 131
Dodatkowo : Pół wila
  Liczba postów : 653




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Czw 17 Lis - 18:38

Taak, robiło się coraz ciekawiej. Święta Mary chyba umarłaby na zawał, zobaczywszy co tu się działo. Pewien chłopak, obstawiała, że student, drzemał sobie beztrosko w kącie pd ścianą, przytulony do swojej imponujących rozmiarów butelki, którą zdążył już opróżnić trzech czwartych. Uroczy widok, na prawdę.
Jakaś ciemnowłosa dziewczyna czołgała się po pokoju, udając bliżej nieokreślone zwierzę i wydając przy tym bardzo przerażające dźwięki.
Prawie wybuchnęła śmiechem widząc Tori drącą się i obwieszczającą swoje khem, khem... upojenie alkoholowe. Może to i dobrze? Podejrzewam, że nie będzie musiała czekać długo na kogoś, kto będzie bardzo zainteresowany jej pomysłem rozebrania się. W każdym razie na pewno dostarczała mnóstwa rozrywki.
Jeśli chodzi o Alexis siedziała sobie względnie spokojnie, nie jarając się jakoś szczególnie tym, co się w koło dzieje. A nawet jeśli tak było, jej twarz nie wyrażała jakichś szczególnych emocji.
- Czy to na prawdę ważne, jak mam na imię? - zapytała retorycznie, mrużąc oczyska i uśmiechając się pod nosem. Wzięła skręta od Dextera i zaciągnęła się tak, że jej oczy na sekundę zaszły mgłą. Dmuchnęła jasnym dymkiem gdzieś nad swoją głowę i odwróciła się z powrotem w kierunku studenta.
- Alexis, miło mi. - rzekła, wyciągając do niego kościstą dłoń i ani się spostrzegła jak butelka wskazała nie kogo innego, ale ją. Zupełnie nie ogarniała studenta, chyba nie z wymiany bo gdzieś już go kiedyś widziała. Pocałował ją dość dziwnie, jeśli to w ogóle można było nazwać pocałunkiem. Ale przecież nie będę się czepiać!
Okok, pozwalam się w tej chwili śmiać. Bo kiedy Alexis obróciła butelką ta wskazała LDS! Nie znała jej co prawda osobiście, a więc na tyle dobrze by ją całować. No ale reguły, to reguły i nie można ich łamać. Tak więc uśmiechnąwszy się tylko do siebie, bez zbędnego komentarza (i ignorując chęć strzelenia facepalma) podlazła na kolanach do Lunarie i pocałowała ją, bynajmniej o wiele staranniej, niż to uczynił Boris.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Szwajcaria, Berno
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 329
  Liczba postów : 341
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2673-quentin-tricheur
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6044-quentin-tricheur-zapraszam#171487
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6043-quenio#171480
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7211-quentin-tricheur#204514




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Czw 17 Lis - 18:45

Quentin słuchał przyjaciela, równocześnie bawiąc się swoim proszkiem.
- Mało? – zapytał zdziwiony podnosząc wzrok na Jiriego, jakby zastanawiał się, czy aby na pewno są w jednym zamku. Ale jedynie wzruszył w końcu ramionami i powrócił do swojego zajęcia. Może mają inny gust czy coś. A może Broskev jest zakochany w kimś, o czym Q oczywiście nie pomyślał. Kolejne słowa zdziwiły Tricheura, podniósł po raz kolejny głowę, chociaż już szykował się do zażycia narkotyku.
- Jiri – powiedział zdziwiony imię przyjaciela, po czym podszedł do niego, złapał jego głowę i pocałował w oba policzki. Musiał po pierwsze stanąć na palcach, po drugie zrobić to na tyle szybko, żeby Broskev nic mu nie zrobił za ten nadmiar czułości. Ale jak wiadomo był zwinny, więc szybko znalazł się z powrotem w pewnym oddaleniu od Czecha.
- Ja się bawię całkiem nieźle, ty też powinieneś zacząć, zamiast mówić takie rzeczy.- Szczerze mówiąc nie pamiętał, kiedy Jiri miał jakiekolwiek zarzuty co do nich.
- Nie chce Ci się nic rozwalić? Przywalić? Napić? Obrazić? – zapytał zaniepokojony, pochylając się w końcu nad narkotykiem ze słomką w nosie. Raz, dwa, trzy, kolorowego proszku już nie ma, a zastąpił go niepomiernie kichający Quentin. Świetnie. Kiedy w końcu przestał zaczął przecierać oczy, który zrobiły się odrobinę zaczerwienione. Po uspokojeniu pokręcił głową zdziwiony działaniem kolorowego szajstwa i z powrotem skierował wzrok na Jiriego.
- Może faktycznie mało ostatnio gadaliśmy – powiedział w końcu. Wziął do ręki pierwszy lepszy alkohol i złapał za ramię przyjaciela. – Chodźmy, pogramy w tą super grę i trochę się napijemy, na polepszenie Twojego humoru – zawyrokował mistrz imprezy i zaczął ciągnąć Broskeva w stronę gry w butelkę.
- Tak, trzeba się rozebrać – powiedział do dziewczyny, kiedy szli w stronę gry, która pytała jakiegoś wyglądającego jak szatan chłopaka czy ma to zrobić. Klapnął sobie na poduszkę obok dziewczyny, która właśnie zdejmowała bluzkę i wypatrzył Dexa między pół- wilą i Sarą. A ponieważ nie chciało mu się ruszyć machnął energicznie ręką w stronę Vanberga, mając znikomą nadzieję, że ten ruszy swój królewski tyłek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 256
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2228-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2229-lsd-kokaina-heroina-lsd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2230-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7745-lunarie-s-deceiver#215456




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Czw 17 Lis - 19:08

Głupi tygrys, jak mógłby kiedykolwiek pomyśleć coś takiego? Gdyby tylko dysponowała zdolnością legilimencji, jak najszybciej wybiłaby mu to z głowy przemocą, siłą i godnością osobistą. Jednak miała nawet lepszego skilla, więc nie ma co żałować czytania w myślach, kto by tam chciał codziennie przekonywać się przez ilu idiotów jest otoczony. Nie mówię oczywiście o Borysku ani o Szarlotce! Ich kochała całym swym niedorobionym serduszkiem.
Odwzajemniła szeroki uśmiech, który zamienił się w chwilę dźwięcznego śmiechu, gdy student nieporadnie ucałował zniewalająco piękną pół-wilę. Siedziała z Vanbergiem, co za niespodzianka. Oby tym razem się przeliczył, hihi. I w chwilę po tym, gdy Borys wrócił na miejsce, jasnowłosa podeszła do nich sama. LSD myślała, że może spodobało jej się na tyle, że chce porwać Borysa na zawsze i zamieszkać z nim na Bora-Bora, więc gotowa była bronić go kopytami i porożem aż do ostatku sił, jednak po chwili miękkie usta dziewczyny zatopiły się w wargach Lunarie. Niewiele myśląc odwzajemniła pocałunek, całkiem uroczy pocałunek. No hej, wszak na nią urok pół-wil też działał! Gdy Alexis odeszła, LSD pokręciła głową z rozbawieniem i pogłaskała bez wyraźnego powodu Szarlotkę i Borysa po główkach. Potem przyklękła na chwilę, by zakręcić butelką. Wodziła spojrzeniem za obrotem butelki iii i i i i... chwila prawdy... pan Schlossler! O którym czytała ostatnio w listach od Szarlotki i który stał się nagle celem numer jeden na liście wartościowych znajomości. Idealnie. Przeszła zatem miękkim krokiem do studenta, dłonią przesunęła po jego szyi i uśmiechnęła się lekko. Przez chwilę zasłoniła mu cały widok zadymionego pomieszczenia, wypełniając kadr tylko i wyłącznie świetlistym refleksem ciemnych włosów, lazurem tęczówek i kilkoma piegami na nosie ukrytymi pod pudrem. A potem pocałowała go; nie długo, nie krótko (lecz w sam raz!). Niespecjalnie namiętnie, bardziej subtelnie i słodko. Zakończyła to jednak minimalnym przygryzieniem jego dolnej wargi, by po chwili odsunąć się i puścić mu oczko.
- Władza jest w twoich rękach!
I powróciła do Borysa i Szarlotki. Upiła łyk tequili.
- Rozsiewnia zarazek, wszyscy umrzemy, takie imprezy są najlepsze!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Luksmeburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285




Administrator






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Czw 17 Lis - 19:41

Gra się pięknie toczyła, a w pokoju pojawiało się coraz więcej ludzi, z resztą już tam był całkiem ładny tłum, a przecież co chwila dochodził ktoś nowy. Vanberg zupełnie zajął się paleniem swojego skręta, a gdy dziewczyna wspomniała o imieniu tylko jakiś uśmieszek przebiegł mu po ustach.
- Niespecjalnie, ale skoro już siedzisz koło mnie, uznałem, że wolę mieć na Ciebie jakieś określenie, niż ta blondyna, ewentualnie ej ty - wyjaśnił wypuszczając z ust dym, który przybrał kształt pięknego kółka. Nim cokolwiek więcej dodał pojawił się jakiś uczeń, który jak gdyby nigdy nic pocałował wile. A no tak, butelka. Z większym już zainteresowaniem obserwował, jak tym razem to dziewczyna nią zakręciła i... ruszyła do LSD. Fuck, wstyd się przyznać, ale chyba ten widok na długo chyba pozostanie mu w pamięci. No cóż, całkiem nieźle to wyglądało. Ale oczywiście jedyne na co się wysilił to jakieś zignorowanie całej sytuacji i odwrócenie wzorku od dziewczyn, szczególnie LSD. Tym razem dostrzegł Quenia, który chciał by Dex podszedł. Normalnie zareagowałby na to zupełnym zignorowaniem, ale tym razem miał coś co chciał mu powiedzieć. Szybko przelazł do przyjaciela, który siedział nieopodal tej laski z którą się przed chwilą całował. Posłał jej więc krótki uśmieszek i zajął wolne miejsce gdzieś obok Quenia.
- Spójrz na tą co siedzi koło stolika z Felixami - zaczął na tyle cicho, by tylko ten to usłyszał, na dodatek mówił w Niemieckim języku. Sam jednak nie odwracał się w kierunku o którym mówił. - Pamiętasz historię o moim ojcu, który najbardziej lubi pieprzyć się z laskami w moim wieku, szczególnie tymi z którymi się spotykam? Poznaj Chiare Morello, ona natomiast uwielbia ojców swoich facetów - powiedział niby to żartobliwie, ale jednak z pewną nutą goryczy. Zaciągnął się ostatni raz skrętem i rzucił go gdzieś na podłogę. Na nic nie czekając wstał z ziemi biorąc jakąś whisky, która trafiła w jego ręce i ruszył przez salę. Akurat natrafił na tą brunetkę, którą spotkał na początku, mówiącą coś o rozbieraniu.
- Jak się rozbierzesz, to dam Ci jeszcze coś lepszego niż Ognista - szepnął jej prawie na ucho, kiedy tak zatrzymał się tuż przy niej. Co prawda nie liczył, że dziewczyna to rzeczywiście zrobi, dlatego też zajął sobie ponownie miejsce z którego przed chwilą wstał, bowiem nie dość, że tam było najwygodniej, to jeszcze mógł wszystkich sobie obserwować.


Ostatnio zmieniony przez Dexter Vanberg dnia Czw 17 Lis - 19:49, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Petersburg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 556
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1486-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1496p45-tamara-markowa#212459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2938-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7613-tamara-markowa#212364




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Czw 17 Lis - 19:46

Tamara dowiedziała się dosyć późno o imprezie i nie była wcale zbytnio zdecydowana, by iść. Wybiła się już z rytmu, poza tym nieprzyjemne wspomnienia z poprzednich przesłaniały jej korzyści z bywania na bibach, że się tak wyrażę jeszcze bardziej kolokwialnie. No i wiecie, niby jej nie wolno było pić alkoholu, przez to, że piła jeszcze te eliksiry uspokajające i w ogóle to można było powiedzieć, że ona cały czas chodziła wstawiona, czyż nie? Ale roztrząsać tego nie będę jakoś szczególnie długo - w końcu potrzebowała również czegoś od życia, musiała zaszaleć i nie przejmując się zbytnio ewentualnymi konsekwencjami mieszania używek z lekami, postanowiła się pojawić. Ubrała się... no jak na imprezę, w swoim zwyczaju, z klasą, ale i wygodnie, bardziej opisywać tego nie będę. A że słyszała, że ma być gra w butelkę rozbieraną, to nałożyła tyle na siebie ubrań, by nie być tak szybko nagą albo w samej bieliźnie, ale też i tyle, by się dobrze czuć, no.
Bo też nie mogła być taką sztywniarą, umiała się przecież bawić.
Przyniosła ze sobą butelkę, symbolicznie, ale z gołymi rękami nie przyszła, wiedziała, że to byłoby nie w porządku. Wchodząc do środka, rozejrzała się po wnętrzu, które zaimponowało jej, no, organizatorzy się postarali. Trochę nieswojo się czuła, że tak mało ludzi znała, ale tak stało się wyłącznie z jej winy. W końcu dotarła do aneksu kuchennego i widząc papierosy, nie mogła się powstrzymać, żeby nie zapalić, co też zrobiła. Po drodze widziała Borysa, ale nie podeszła, tak jakoś. Zrobi to za chwilę. Teraz musiała zapalić. Tak bardzo jej tego brakowało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Brno, Republika Czeska
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 217
  Liczba postów : 335
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2958-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2960-fuck-yeah-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2959-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9752-jiri-broskev#273766




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Czw 17 Lis - 19:49

A Broskev tymczasem stał obok, beznamiętnie patrząc na to, co Quentin wyprawia i dokańczając swojego papierosa. Czas dłużył mu się niemiłosiernie niczym guma do gaci albo papier do dupy, dlatego mlasnął z niezadowoleniem, na chwilę odrywając się od rzeczywistości. Dopiero, kiedy poczuł na sobie zdziwiony wzrok przyjaciela, ocknął się na chwilę. Wzruszył ramionami. Nie miał ochoty się tłumaczyć. Że po prostu nie widział nikogo, kto mógłby zająć miejsce pewnej pani w jego głowie. Zresztą, prędzej padłby trupem, aniżeli zwierzał się komukolwiek ze swoich uczuć i wewnętrznych rozterek, które do Czecha tak bardzo nie pasowały. Wręcz stanowiły okrutną karykaturę jego samego.
Na chwilę go zamurowało na ten dziwny gest i już miał zacząć się szarpać i kląć, kiedy Szwajcar znów znalazł się w odpowiedniej odległości. To pozwoliło Jiri'emu na względne uspokojenie się, choć niedopalony jeszcze pet znalazł się już na podłodze. Mruknął kilka wulgaryzmów po czesku pod nosem i przydeptał niezdatnego już do niczego niedopałka. To znaczy, w normalnych warunkach zapewne próbowałby go ratować, ale że teraz znalazł się w pokoju dobrobytu, postanowił się nie wygłupiać.
- Nigdy więcej tego nie rób - syknął stanowczo i spróbował się rozluźnić, robiąc głową i barkami pętle. Na dalsze jego słowa pokiwał bez przekonania głową. Czy jemu naprawdę się cokolwiek w tym momencie chciało?
- Oprócz przywalenia ci w mordę za ten wybryk, to chyba nic mi się nie chce. No, może bym się napił, od biedy - rzucił kompletnie obojętnie, jak nie on. Ewidentnie coś go gnębiło i przygniatało, ale jego wyraz twarzy wskazywał, że był bardziej nachmurzony i zły, aniżeli smutny. Ściągnął brwi. Nie skomentował jednak tego, co Tricheur robił, zresztą rzadko tak czynił. Mimo to bez oporów dał się zaprowadzić do pomieszczenia, gdzie wszyscy grali już w butelkę. Przejechał chłodnym, antypatycznym wzrokiem po wszystkich zgromadzonych i usiadł gdzieś przy kumplu, pociągając nosem. Sam nawet nie wiedział, czego najchętniej by się napił. A może coś by wciągnął? Kurwa, nie miał imprezowego nastroju, zdecydowanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Szwajcaria, Berno
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 329
  Liczba postów : 341
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2673-quentin-tricheur
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6044-quentin-tricheur-zapraszam#171487
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6043-quenio#171480
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7211-quentin-tricheur#204514




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Czw 17 Lis - 20:07

W czasie gdy Dexter wlókł się w ich stronę Quentin wskazał Jiriemu dziewczynę, która właśnie całowała Wolfa. Śmieszny widok widzieć Schlossera z dziewczyną, hehe. Quentin był zmartwiony zachowaniem Broskeva i nawet zaczął pluć sobie w brodę, że za mało zwracał na niego uwagi, ostatnimi czasy. Jego przyjaciel siedział dosyć nachmurzony i zły i już chciał coś zagadać, ale podszedł do nich Dex i tylko wymamrotał do Quentina parę słów po niemiecku. Przez chwilę Tricheur spokojnie słuchał tego co mówi, zapalając papierosa. W końcu powoli podniósł wzrok we wskazanym kierunku i zlustrował wzrokiem ładną dziewczynę z przeszłości Vanberga. Musiał zapamiętać jej obraz, bo w końcu kobiecie, która zraniła ukochaną gwiazdkę rocka Tricheura, nie mogło ujść to wszystko na sucho. Albo mogło, dopóki nie zbliżała się przesadnie do Dextera.
- Co ona tu robi? – wymruczał jeszcze po niemiecku do przyjaciela, a zanim ten odszedł, poklepał go po ramieniu, jakby to mu mogło dodać jakiejkolwiek otuchy. Tricheur gapił się jeszcze przez chwilę na dziewczynę i dźgnął łokciem Broskeva.
- Martwię się o ciebie – wyznał, przechodząc z powrotem na uniwersalny angielski. Podał Czechowi butelkę alkoholu, którą zgarnął.- Masz, napij się. Dziś mogę poświęcić cały wieczór na alkohol z tobą, a nawet mogę iść spać do twojego łóżka, jeśli chcesz – powiedział, zaciągając się papierosem. – A tak na serio, Jiri, czasem może powiedzieć co cię dręczy – te słowa powiedział już odpowiednio cicho, odwracając się w stronę chłopaka. Kiedy z powrotem się wyprostował zerknął na dziewczynę siedzącą obok niego. Zamrugał szybko i przetarł, pewnie wciąż lekko przekrwione oczy. Napotkał jej spojrzenie i zmarszczył brwi.
- Poznaliśmy się kiedyś? – zapytał jej próbując znaleźć w pamięci jej obraz, ale nic mu nie przychodziło do głowy. I nie, bynajmniej nie był to tani podryw, wbrew pozorem, heh.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Brno, Republika Czeska
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 217
  Liczba postów : 335
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2958-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2960-fuck-yeah-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2959-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9752-jiri-broskev#273766




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Czw 17 Lis - 20:21

Jiri z powodu nagromadzonego dymu i tym, że zaatakowało go nagle stado myśli, zupełnie przeoczył moment, kiedy Vanberg gadał o czymś z Queniem. Wyciągnął różdżkę zza paska i obracał ją jakiś czas w długich, chudych palcach, by ocknąć się w momencie, kiedy poczuł czyjś łokieć między żebrami. Obrócił łeb zgodnie z poleceniem w stronę Wolfa i nieznanej mu dziewczyny.
- Co - rzucił, nawet nie w formie pytania, a potem zmrużył oczy, by przyjrzeć się tej uroczej scence. Po jego twarzy przeszedł ledwo dostrzegalny cień uśmiechu, który zniknął równie szybko jak się pojawił. Wciąż jednak świdrował wzrokiem, może nie samego Schlossera, co Lunarie, która potem odeszła do swojego towarzystwa. A Broskev tymczasem wyrwał komuś z ręki skręta. Komuś, kto się nieszczęśliwie napatoczył tuż obok. Kiedy ten ktoś chciał się z nim wykłócać, Czech rzucił mu jedno spojrzenie, które wystarczyło, aby tamten zmył się w podskokach, na drugi koniec pokoju. Zatem student zaciągnął się, wyrzucając wyprostowane nogi przed siebie, gdzie jedna powędrowała na drugą. Oparł by się najchętniej o coś, ale nie miał o co, więc ułożył dłoń na ziemi i to na niej skupił się cały jego ciężar ciała. Różdżka teraz znalazła się tuż obok, a konkretniej to kawałek przygniatany był przez broskevowy tyłek.
Na słowa Tricheura uniósł wysoko brwi ze zdziwienia, by potem ostatecznie podnieść się znów do pozycji siedzącej i zabrać mu butelkę z alkoholem. Upił naprawdę sporo jak na jeden raz, co w rezultacie poskutkowało opróżnieniem jej niemalże do połowy, by potem po raz kolejny mlasnąć i oddać pozostałość właścicielowi.
- Nic mnie nie dręczy. Tu jest po prostu chujowo - odrzekł wymijająco, tym razem spoglądając na dziewczynę, do której Quentin się odezwał. Nie będąc tym jednak przesadnie zainteresowanym, powrócił do jarania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 28
Skąd : Jokohama
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 94
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 127




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Czw 17 Lis - 20:47

Chiyoko nie była na imprezie studenckiej już jakiś czas i, prawdę mówiąc, trochę jej tego brakowało. Czyżby tęskniła za hiszpańskimi Iteriusowymi imprezami? Trochę i owszem, na takowych sporo się działo; poza tym potrzebowała odmiany, od tego ciągłego smutku, potrzebowała zapomnieć i choć wiedziała, że nie będzie łatwo, bo zgadywała, że obiekty jej uczuć, czy to pozytywnych, czy negatywnych, również się tam znajdą, to postanowiła, że przyjdzie pomimo tego. Nie można całe życie unikać zabawy tylko z powodu jednej osoby; nawet jeśli wiedziała, do czego może doprowadzić niepohamowanie. A w dodatku chciała coś sobie udowodnić; sobie i innym, ale co, to nie wiem dokładnie. Że potrafi się bawić, że nie jest nudną Japoneczką, za jaką ją uważają? Pewnie i tak.
Przyszła na Krzyśka? Bez niczego? O nie, nie, wzięła ze sobą butelkę z sake, narodowy akcent musiał być. Rzuciła okiem po sali i zdecydowała, że nie usiądzie od razu w kółku adoracji, jakie znajdowało się przy butelce. Zaraz zauważyła Fabiano, toteż usiadła przy nim, z nieznacznym uśmiechem na twarzy.
- Okłamałeś mnie. Byłam niedawno w tej twojej kuchni, ale nie było cię tam - to zastąpiło powitanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Wicklow
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 131
Dodatkowo : Pół wila
  Liczba postów : 653




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Czw 17 Lis - 21:47

Westchnęła ciężko i wróciła na swoje miejsce. Nie wiedziała właściwie czy czuje zażenowanie, czy satysfakcję. W sumie pocałunek nie należał do najgorszych, prawda?
Szczerze mówiąc wszystko zaczynało jej się wydawać troszeeeeczkę monotonne, dlatego upicie się do granic możliwości wydawało się bardzo dobrym pomysłem. A jeśli w takim stanie zrobiłaby coś głupiego, to w myśl zasady „po pijaku się nie liczy”, nie będzie musiała świecić oczami przed całą szkołą. Z resztą heloooł nawet jakby się teraz rozebrała i postanowiła wskoczyć do basenu (a propos, szkoda, że nie było w nim kiślu czy jakiejś czekolady), sądzę, że nikt nie miałby jej tego za złe.
Nie pytając Dextera o zdanie, zabrała mu butelkę, którą właśnie przyniósł. Dobrze. Nie będzie się musiała martwić, że któraś z napalonych fanek muzyka, zajmie jej perfekcyjne miejsce.
- Dziękuję, tego mi właśnie było trzeba. – powiedziała i uśmiechnęła się przepraszająco, odruchowo kładąc rękę na nodze Vanberga. Ot tak o, niewinny i zupełnie niezamierzony gest. Zdarza się.
Może to dlatego, że ludzie ciągle się schodzili, panował niewielki chaos. A może niewielki to w tych okolicznościach za delikatne słowo.
Nie wiedziała czy to za sprawą alkoholu, czy wcześniej wypitej mieszanki (to bardziej prawdopodobne), a może po prostu ten tłum ludzi tak nachuchał, ale zrobiło się jej strasznie gorąco. Na prawdę! Ledwo mogła wytrzymać. Dlatego nie zastanawiając się długo ściągnęła białą, luźno wiszącą koszulę, także została w samej cienkiej i wybitnie wydekoltowanej koszulce na ramiączkach. Hmm... Niegrzecznie. Dziwne, biorąc pod uwagę fakt, że jeszcze parę godzin temu jej największą ambicją było znalezienie spokoju się w królestwie niebieskim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    

Powrót do góry Go down
 

Pokój rozrywek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 29Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 16 ... 29  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Skrzydlo zachodnie
 :: 
czwarte piętro
 :: 
Pokój Rozrywek
-