Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pokój rozrywek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 17 ... 29  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://www.czarodzieje.org/t24-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t619-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t253-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Pokój rozrywek    Nie Cze 12 2011, 14:20

First topic message reminder :


Pokój Rozrywek

Na czwartym piętrze, z myślą o studentach powstał obszerny Pokój Rozrywek. W miejscu tym, każdy uczeń może się nieco zrelaksować. Zapewne dlatego miejsce to jest tak popularne i raczej nigdy nie świeci pustkami. Znajdują się tutaj dwa duże stoły bilardowe, tarcza do gry w rzutki, kilka stolików do gry w szachy, a także do eksplodującego durnia. Na szafkach znajduje się kilka klasycznych czarodziejskich gier, chociaż można tu znaleźć i coś bardziej mugolskiego. W rogu pokoju stoi nieco zniszczona, stara kanapa, zwykle przez kogoś zajmowana. Natomiast za nią jest duży kosz, który dzięki zaklęciom, zawsze chłodzi jego zawartość, czyli różne butelki z napojami. Zazwyczaj pod sokami dyniowymi ukryte są butelki piwa kremowego, a i niekiedy można znaleźć tam coś innego
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 207
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 338




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Pon Lis 21 2011, 15:53

Na całe szczęście okazało się że dziewczyna podeszła do mnie z wlasnej i nieprzymuszonej woli. Z jej wypowiedzi wywnioskowałam że jest równie znudzona tą imprezą jak ja. -Ja? Ja przed paroma minutami, po wypiciu jakiegoś alkoholu z czymś tam, zrobiłam z siebie totalną idiotkę, wrzeszcząc że chyba zaraz się rozbiorę, czego w życiu bym nie zrobiła, a przed chwilą zastanawiałam się nad wyjściem stąd. Mi też takie orgie nie odpowiadają. Prawie nikogo nie znam i nie bardzo mam z kim gadać czy też się jakoś tam bawić. A podejść do kogoś było mi trochę głupi więc fajnie że się spotkałyśmy. Miło cię poznać. Victoria, Tori. -przedstawiłam się wyciągając rękę ku dziewczynie. Jednak zanim moja nowa znajoma zdążyła się przedstawić podeszła do nas jakaś studentka, której oczywiście nie znałam i zanim się spostrzegłam uśmiechnęłam się do mnie i mnie pocaowała! Co do licha...Dopiero po paru sekundach przypomniałam sobie, że na imprezie toczy się gra w butelkę. Ale nie spodziewałam się że to i mnie dotyczy, w końcu nawet się do tamtej części sali nie zbliżyłam. Ale skoro już mnie wylosowała no to może wróćmy do pocałunku. O bogowie, właśnie uświadomiłam sobie że to mój pierwszy pocałunek! Tak, wiem co sobie by ludzie pomyśleli, siedemnastolatka i nigdy jeszcze się nie całowała. To po prostu jakiś obciach, no ale, powiedzmy sobie szczerze, jeszcze do niedawna zachowywałam się tak, że żaden chłopak nawet na mnie nie spojrzał a co dopiero chciał się umówić. A że na imprezy nie chodziłam ani nigdy nie grałam w butelkę to żadnej okazji do pocałunku nawet nie miałam. A więc moi państwo (brrr, nienawidzę tego zwrotu, profesor od polskiego go używa) jestem stuprocentową heteroseksualistką, która pierwszy pocałunek przeżywa z dziewczyną! Żeby nie okazać się zupełną ignorancją w tym kierunku starałam się jakoś wczuć w sytuację, bo spostrzegłam się że dziewczyna na pewno nie jest nowicjuszką. Przyciągnęłam dziewczynę bliżej siebie i trzymając dłonie wplecione we włosy przy jej szyi odwzajemniłam pocałunek. Jako że byłam trochę pijana włożyłam do buziaka więcej pasji i uczucia niż gdybym była trzeźwa. Przechyliłam głowę studentki i pocałowałam ją bardzo namiętnie a zarazem czule i delikatnie a przynajmniej starałam się aby tak wyszło.Od dziewczyny rozchodził się słodki zapach perfum pomieszany zapewne z jakimś eliksirem, aż zaszumiało mi w głowie. Skutek tego był taki, że gdy dziewczyna postanowiła zakończyć pocałunek oderwałam się od niej z wielką niechęcią. Uśmiechnęłam się do niej. Naprawdę mi się podobało, dziewczyna dobrze całowała, to jej trzeba było przyznać. Nadeszła moja kolej na kręcenie w grze. -Przepraszam na chwilę.- szepnęłam do dziewczyny, z którą rozmawiałam i poszłam za ciemnowłosą studentką. Zakręciłam butelką. Było mi wszystko jedno na kogo wypadnie. Kręciła się przez tak długą chwilę, myślałam że już nigdy się nie zatrzyma. W końcu padło na Fabiana, tego studenta, który kilka dni temu prowadził lekcję Zielarstwa, na której byłam. Siedział popijając jakieś wino z lekka na uboczu i jakby od niechcenia śledził postęp gry. Bez zastanowienia i planowania niczego podeszłam do chłopaka. -Hej Fabiano. -mruknęłam lekko bełkotliwie. Trzeba było zachować dobre maniery, a co! Chwyciłam jedną ręką koszulkę studenta, przyciągnęłam go za nią bliżej siebie całując go, stanowczo i mocno dotykając jego warg swoimi. Pocałunek nie trwał długo. Po kilku sekundach puściłam Fabiano. -Your turn. -wskazałam butelkę i podeszłam z powrotem do stolika przy którym czekała na mnie nowa znajoma. -Nie cierpię takich gier. -skrzywiłam się i powiedziałam, nieco na wyrost, bo w gruncie rzeczy te pocałunki mi się podobały. Tym sposobem w ciągu pięciu minut pocałowałam więcej osób niż przez ostatnie siedemnaście lat. Gorzej by było gdybym miała się rozbierać. Mimo iż lubię swoje ciało trochę bym się wstydziła, chociaż trochę już dziś wypiłam. Chwyciłam butelkę, z której piłam wcześniej i upiłam dość duży łyk owego nieokreślonego trunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 27
Skąd : Sacramento
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 41
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 64




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Pon Lis 21 2011, 19:07

Właściwie ciężko założyć czy Jamie bawi się dobrze, nieziemsko czy beznadziejnie. Najczęściej liczba czynników wpływających na jego aktualnie odczuwane samopoczucie osiągała okolice porównywalne do szczytowej frekwencji widowni podczas miszczostw kłidicza, sumie mililitrów płynów spożywanych codziennie czy też liczby moli, które z pewnością zalęgły się w jego szafie w domu w Sacramento. Całkiem zrozumiałe - nie da się być całościowo zadowolonym z jednej konkretnej kwestii, nie odnajdując negacji tej przyjemności w czymś innym. Na przykład alkohol. Jeśli jest go zbyt mało, istnieje ryzyko śmierci ze znudzenia tudzież przemęczenia umysłu zbędnymi dywagacjami (nie, TE dywagacje wcale a wcale nie są zbędne), ale nadmierna ilość grozi zagubieniem obiektywizmu, kiedy smoczyca przeobraża się w wilę, monotonne baunsy wyglądają niczym niezrównoważone, cholernie rytmiczne i fascynujące pląsy a sama osoba Benjamina zdaje się mu samemu ideałem.
W gruncie rzeczy ta ostatnia kwestia nie przedstawia się inaczej w świetle stuprocentowej trzeźwości, ale pod wpływem upojenia łatwiej o usprawiedliwienie.
A dzisiaj? Dzisiaj owych czynników okazało się za mało. Nie wiem, może Ben liczył na Felix Felicis cieknący ciągłym strumieniem z kurków w toalecie, może zakładał, że posadzka przetransformuje się w polanę wyściełaną niespotykanej odmiany okazami grzybów tudzież każdy portret będzie rzucał mu w twarz nieznoszącym sprzeciwu wyzwaniem, tymczasem - Chaves znudził się. Miał już dość wlewania w siebie hektolitrów tego co dobrą zabawę ma zapewnić a swojego zadania nie wypełniało, nie chciał więcej przyglądać się magicznej butelce i chichoczącym po kątach parach, które nad wyraz intensywnie wymieniały się swym materiałem genetycznym. To nie tak, że zazdrość wylewała mu się uszami tylko... nie odnalazł się - jakkolwiek pedalsko to brzmi.
Wzniósł efektownie oczy ku niebu, zanim powiódł znużonym spojrzeniem po obecnych. Dostrzegał tych poznanych przypadkowo i celowe, intensywniej i pobieżnie, tych których się w takim miejscu spodziewał (Charlotte) i których obecność była kompletnym zaskoczeniem (Moema). I każdy jeden osobnik był jakoś tak "nie dość" żeby podjąć konwersację.
Zapomniawszy o butelce podniósł się z wygodnej pufy, czując natychmiastowo iż siedząc nie był aż tak narażony na fałdowania gruntu, które jakoś tak nagle się uaktywniły. Już już powziął zarówno decyzję jak i pierwszy krok w stronę Cheyenne kiedy do jasnej cholery podbiła do niej jakaś blond szatanica. Tak więc mrucząc pod nosem niezrozumiałe dla niego samego obelgi i błagania, nie chcąc stać w miejscu jak kompletny kretyn, minął obydwie, posyłając Moemie świdrujące spojrzenie i ruszył gdzieś na drugą stronę pokoju - zagraconą mniej ludźmi a bardziej butelkami - krokiem wolnym i wyraźnie niepewnym. Tak czysto asekuracyjnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Skąd : Santiago de Chile
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 22
  Liczba postów : 91




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Pon Lis 21 2011, 22:32

Z kolei panna Amarillo miała ochotę dodać coś jeszcze do tej swoistej mieszanki krążącej wraz z krwią, nie przejmując się przedwcześnie skutkami, jakie może odczuwać jutro po przebudzeniu. Gdy Quentin zabrał jej na chwilę butelkę, by samemu się napić, rozejrzała się za Felixem lub jakimś skrętem, ale nic takiego w najbliższej okolicy nie znalazła, a już po chwili Tricheur znów zwrócił na siebie całą jej uwagę i na chwilę zapomniała o chęci dalszego odurzania się. Mimowolnie uśmiechnęła się nieco chytrze, gdy znowu ją pocałował, wyciągając rękę, by oprzeć ją lekko na jego szyi, oddając pocałunek.
- Z Wolfem? - Odwróciła się w stronę wspomnianego, obserwując go przez chwilę, przy tym cały czas trzymając rękę na szyi Quenia i opierając się o niego. Faktycznie szkoda, że tego nie widziała, to musiał być ciekawy widok. W ogóle nie wątpiła, że podczas jej nieobecności wiele się wydarzyło, bo jeszcze nie było takiej imprezy Tricheura i Vanberga, na której nic się nie działo. Pewnie Amarillo i tak dowie się wszystkiego z opowieści lub wizbooka, ale tak czy siak takie rzeczy warto zobaczyć na własne oczy. - To musiało być widowiskowe. - Odwróciła głowę z powrotem. - Ale żeby od razu zazdrosna? Przecież wiem, że jestem dużo ładniejsza od Wolfa.
Trudno znaleźć sens w jej słowach, ale Amarillo jeszcze nigdy nie zdarzyło się mówić szczególnie sensownie pod wpływem alkoholu.
Gdy Quentin rozglądał się po sali, znów zerknęła w około w poszukiwaniu fajek i musiała przyznać, że, cóż za zaskoczenie, żadne nie pojawiły się magicznie w pobliżu i nie było ich nadal, tak samo jak pięć minut temu. Nie chciała daleko odchodzić, więc znów uniosła głowę w stronę Quentina, niezadowolona, że tak długo na nią nie patrzy. Nie to, że była szczególnie próżna, po prostu po tak długiej jak na nią towarzyskiej abstynencji potrzebowała dużo uwagi. Wspięła się więc na palce, by przycisnąć wciąż wilgotne od alkoholu usta do szyi Szawjcara.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 27
Skąd : Meksyk
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 193
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 516
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1994-naleigh-n-neglect#66726
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2030-en-en-en#66737
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1996-naleigh-nefretete-neglect




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Wto Lis 22 2011, 12:17

Impreza. Dzisiaj, teraz, już dawno się zaczęła, wszyscy wspaniale się bawią, no idealnie. Tak, z pewnością by tak było, gdyby jednak się tam łaskawie zjawiła, ale że sobie zaćpała trzy godziny temu no to cóż, przymuliło się w ciemnym korytarzu i przeczekało aż minie okres rzygania tęczą i przyjdzie pora nieco bardziej odpowiednia na pokazanie się ludziom. Zwłaszcza, że teraz bardziej pilnowali, zwracali uwagę na stan uczniów, nauczyciele patrolowali teren (prawie jak te misie koala, mru), nie częstowali już fajkami, patologia normalnie.
Naleigh wiedziała, że na dłuższą metę nie pociągnie, ba, była tego pewna, ale zaś z drugiej strony ukrywała się tyle lat, od piętnastego roku życia udawała, iż wszystko jest okej, a więc w zasadzie.. było jej to obojętne. Prędzej czy później ktoś niepowołany odkryłby uzależnienie od narkotyków, eliksirów czy tam jeszcze czego, nieważne, brała niemal wszystko, co tylko wprawiało w stan otępienia bądź pozwalało zapomnieć.
No właśnie. Narkotyki. Impreza. Impreza. Narkotyki. Musiały tam być, nie było innej opcji, to oczywiste, że organizatorzy zapewnili uczestnikom miły odlot, a starym, dobrym ćpunom możliwość normalnego (zależy jak kto postrzega normalność) funkcjonowania i bawienia się. Ruszyła więc czym prędzej, miała jeszcze cichutką nadzieję, że coś zostało, chociażby Ognista albo skręty, cokolwiek, byleby nie siedzieć bez żadnego atrybutu człowieka marginesu w ręce. Co tam, że była spóźniona kilka godzin, straciła poczucie czasu, zresztą, to nie było istotne, ważniejsze jest to, iż tam w ogóle poszła, podjęła próbę opuszczenia posterunku.
Pokój rozrywek, cóż za adekwatne miejsce na imprezę, która miała rzekomo pobić urodziny Rosadowskich oraz być najlepszą w tym roku. Jakoś nie sądziła, żeby plan wypalił, niemniej jednak byłoby fajnie. Chociaż bez meksykańskich bliźniaków i reszty ekipy, która tam gościła to nie to samo. No. Weszła do środka, rozglądając się z zaciekawieniem po twarzach zgromadzonych. Praktycznie wszystkich kojarzyło, mignęli jej w zamglonych wspomnieniach, tak, sami swoi, pomijając kilku z Iteriusa.
Jej celem był Wolfgang, cudownie, siedział sam, jeszcze lepiej, z pewnością miał coś dobrego, no wręcz genialnie. Skierowała się ku niemu, po drodze machając Szarlocie, która była ODROBINKĘ zajęta Gilbertem oraz zgarniając butelkę alkoholu, nie wiadomo jakiego, no bo co to za różnica, ważne, że są procenty. Usiadła obok studenta z wymiany i powitała go krótkim pocałunkiem w usta. Miała w miarę dobry humor, dlaczego nie miałby się on udzielić innym? Był naćpany, ona również, wspaniale dobrała sobie partnera, no mniejsza o to.
- Jak idą interesy? Z pewnością masz tu dużo chętnych – uśmiechnęła się charakterystycznie, nawiązując do sposobu zarabiania Wolfa. Sama Nefretete nigdy nie próbowała warzyć eliksirów poprawiających nastrój, bo wiedziała jak to się skończy. Poza tym, co za ćpun tak głęboko siedzący w tym bagnie zajmuje się rozprowadzaniem dragów? Z góry wiadomo, że sama wszystko by wstrzyknęła/wypiła/wciągnęła. Upiła łyk z butelki, jednocześnie stwierdzając, że alkohol w miarę dobry, a więc impreza nie może być taka zła. Mraśnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Wiek : 27
Galeony : 50
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 57




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Sro Lis 23 2011, 13:10

Nie wiedziała ile czasu siedziała wpatrzona w wodę, to było nieistotne, ważniejsze dla niej były wnioski do jakich doszła. Samotność, samotność, samotność. Mogłoby być tak wiecznie. Delikatnie poruszała nogami w wodzie, tworząc przeróżne kółka. Dopóki nie podeszła do niej.. No właśnie, kim ona była? Kojarzyła ją jedynie z biblioteki, kiedy była tam z.. cholera wie, nie zawracała sobie głowy imionami. Spojrzała na nią uważnie, kuląc się wewnątrz. Oczekiwała ataku, jak zawsze, przecież obcym nie można ufać, ale zamiast tego czekało ją powitanie i alkohol. Zmrużyła oczy i ostrożnie wzięła butelkę.
- Rose albo Moema, jak wolisz - powiedziała cicho, wzruszając ramionami. Było jej to obojętne jak Trix będzie się do niej zwracała, zresztą, nieważne, Cheyenne już dawno osądziła, że nie będą miały okazji więcej porozmawiać, a więc co za problem zdradzić jej własne imiona. Poza tym, i tak po zamku chodziły plotki, voodoo, mrok, tajemnica, ucieczka osób, które widziała pierwszy raz. Musiała ją znać chociażby z opowieści krążących po Hogwarcie na temat studentów z Iteriusa.
Klepnęła miejsce tuż obok siebie, bo z drugiej strony nie czuła się pewnie, gdy Gryfonka stała tuż za nią, wolała mieć na nią oko, widzieć reakcje, gesty, emocje. No i tak było wygodnie. Czując świdrujące spojrzenie, odwróciła się gwałtownie i mignęła jej tylko sylwetka Benjamina. Mruknęła jedynie pod nosem egzotycznie przekleństwo i ponownie skupiła całą uwagę na pannie Froy. Przyjrzała jej się dokładnie i stwierdziła w duchu, że Trixie nie wygląda na groźną, bynajmniej z wyglądu, który był dość.. oryginalny, co szczerze mówiąc nawet pasowało Moemie, ale zdecydowanie wolała zachować ostrożność.
- Od zawsze masz takie elfiaste usposobienie? - spytała z czystej ciekawości, jednocześnie dając dziewczynie do zrozumienia, że owszem, również ją tam widziała i zwróciła uwagę na intrygujący sposób bycia studentki.
Przeczesała palcami długie warkoczyki i upiła łyk z butelki, podając ją z powrotem Froy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Ditcheat
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 92
  Liczba postów : 101




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie Lis 27 2011, 19:11

Nie zawracała sobie głowy imieniami. To w sumie miłe, że Moema bardziej zwróciła uwagę na samą Trixie, niż na Latifa, znajomego z Iteriusa i wschodzącą gwiazdkę kłidicza. Nawet bardzo miłe! Ona oczekiwała ataku? To raczej Froy bała się oschłej reakcji ze strony dziewczyny. W końcu wyglądała groźnie, nieprzystępnie, nawet jej postawa, bardziej lub mniej zamierzenie, była odpychająca.
Ale cóż to za problem dla Trix, która lgnie do ludzi innych w jakikolwiek sposób?
- Rose? – zapytała zdziwiona unosząc lekko do góry kąciki ust. Nie pasowała to do tej silnie wyglądającej dziewczyny, o której coś tam słyszała Trixie. I owszem, unosiły się za nią plotki o niebezpieczeństwie, które wynika z zadawania się z nią. Słyszała nawet słowo voodoo, ciągnące się za Indianką. Ale Gryfonka sama musi się przekonać, żeby uwierzyć. Z przyjemnością to zrobi.
Bo czyż to wszystko nie jest magnetyczne?
- Więc będę nazywała cię Rose – stwierdziła i powoli usiadła obok niej ze swoim charakterystycznym, przyjaznym uśmiechem. Przekrzywiała delikatnie głowę, również bacznie obserwując Cheyenne. Kiedy ta nagle odwróciła się od niej, by spojrzeć na kogoś, Froy zrobiła automatycznie to samo, ale nie skomentowała, ani nie pytała. Zaśmiała się słysząc jej pytanie. Wdzięcznie mrużąc przy tym oczka i ukazując rządek białych zębów.
- Nie mam pojęcia, co masz na myśli mówiąc elfiaste, ale zakładam, że tak – powiedziała odbierając od niej butelkę, by upić łyka alkoholu.
- Impreza się kończy – stwierdziła rozglądając się dookoła, kiedy z trudem oderwała wzrok od swojej nowej towarzyszki. Nagle, jakby coś sobie przypomniała odwróciła się z powrotem do Moemy.
- Jestem Trixibelle – przedstawiła się, tym razem wyciągając rękę. – Skracaj to jak chcesz – dodała uprzejmie, upijając łyka alkoholu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Thessaloniki, Grecja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 536
  Liczba postów : 528
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3237-ioannis-gavrilidis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3239-kalimera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3238-ioannisowa-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7189-ioannis-gavrilidis




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie Kwi 22 2012, 22:16

Przyszedł tu bez żadnego konkretnego powodu. Ot, może zażyć trochę rozrywki, w jego, jak się okazało, nudnym życiu? A może po prostu chciałby przestać myśleć o czymkolwiek? Zwyczajnie odprężyć się, wśród mniej lub bardziej znanych mu gier i alkoholu? Nieistotne, istotne, iż Ioanni wyglądał dziś nad wyraz dziwnie. Nieuczesany, w pomiętych, niedbałych ciuchach, które dobrane były bez żadnego ładu i składu, żadnego pomyślunku. Wyglądał jak nie on. Mimo, iż starał się zawsze wyglądać nieco niedbale (artystyczny nieład, skąd my to znamy?), to jednak warto podkreślić owe słówko starał się. A tym razem po prostu miał wszystko w dupie. Naprawdę. Także ta część ciała musiała się stać niezwykle obszerna, mhm.
Wszedł do pomieszczenia i zlustrował kilka krzątających się w środku osób. I tak niewielu jak na tą dosyć popularną miejscówkę. Wcisnął ręce do kieszeni i lekko zgarbiony, szurając butami, przemierzył całą długość pokoju, aż dotarł do miejsca, gdzie chciał dotrzeć - do tarczy z rzutkami. Odczepił te przyczepione do celu i oddalił się na odpowiednią odległość, by raz po raz robić zamach i rzucać. Po prostu. Acz nie wychodziło mu to najlepiej. Jednak baczny obserwator zauważyłby, iż Ioanni się po prostu nie stara i robi to jakby od niechcenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Leicester
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 270
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3795-keith-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3796-grube-relacje-chudego-keitha#113770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3797-keith-everett




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Pon Kwi 23 2012, 00:09

Co natomiast robił tutaj Keith? W skrzydle zachodnim znajduje się mała biblioteczka. Chodzą ploty, że kiedyś była ona nawet przejściem. Tak czy owak, można tam znaleźć zupełnie inne książki niż w bibliotece. Tylko literatura zaawansowana, bez przeszukiwania milionów regałów. Ponad to od wieży Krukonów prowadziła tam całkiem długa droga, czyli musiał pokonać wiele schodów, czyli spali przy tym ładną cześć obiadu... sumując, ani się nie wahał. Ba, nawet obrał dłuższą drogę, ale to nic niezwykłego. Kiedy dotarł do regału, długo przeglądał tomy zastanawiając się co z tego wziąć. Oczywiście zdecydował się tylko na jedną książkę, by już niebawem być zmuszonym ponownie udać się w to miejsce. Jednak masochistycznie uwielbiał się zamęczać. Gdy już miał w ręku jakiś tom o historii rozwoju zaklęć w dziewiętnastym wieku, skierował swoje kroki w przeciwną stronę. Bo skoro był już w skrzydle zachodnim, to w sumie, czemu nie zostać by tu trochę dłużej? Może kręci się tu trochę mniej towarzystwa na widok którego go mdli (aha, niedoczekanie, tacy są wszędzie!). Padło na pokój rozrywek, bo mimo tej nazwy, zwykle bywało tam dość pustawo. Wszedł sobie do środka i zamierzał zając miejsce na kanapie, ale po drodze mignął mu ktoś znajomy. Och Ioannis! Ostatnio z nim nie gadał, nie widział go też. W sumie, może od pewnego czasu czuł się przy nim odrobinę niezręcznie? Naprawdę, nie miał pojęcia dlaczego! Odrzucił książkę na kanapę i jak gdyby nigdy nic podszedł do kumpla, na powitanie klepnął go w plecy i szybko zabrał mu z ręki jedną ze strzałek.
- Dajesz, pokażę Ci jak to się robi - szybko uznał i nawet nie czekając na jakikolwiek odzew ze strony Krukona, popchnął go na bok z kościstego biodra, tak by zając jego miejsce tuż na wprost od tarczy. Raz dwa się zamachnął i rzucił celując powiedźmy, że dobrze. No dobra, trafił w tarczę, może nie w sam środek, ale ważne, że mniej więcej dobrze. Że bliżej brzegu niż środka, to już inna sprawa. Uniósł tylko brwi kompletnie jakby nie zgadzając się z wynikiem. On przecież zawsze miewał idealne wyniki, we wszystkim!
- Te strzałki są jakieś krzywe - uznał przenosząc wzrok na Ioannisa. Grek był dzisiaj taki niechlujny, jeszcze bardziej niż na co dzień. Właściwie zawsze mu się to w nim podobało, przecież nie znosił gdy ludzie wyglądali klasycznie idealnie. To właśnie to co nie było oczywiste, było najpiękniejsze. I aż mu jakoś cieplej się od tych szalonych myśli zrobiło. Podwinął rękawy w swoim szerokim, szarym swetrze, po czym grzecznie schował rączki w kieszeniach swoich czarnych rurek, które to jeszcze jesienią leżały na nim idealnie, dziś były zdecydowanie za luźne. To napawało satysfakcją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Thessaloniki, Grecja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 536
  Liczba postów : 528
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3237-ioannis-gavrilidis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3239-kalimera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3238-ioannisowa-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7189-ioannis-gavrilidis




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Pon Kwi 23 2012, 15:56

Rzucał tak tymi rzutkami, jakby rąbał drewno albo podrzynał gardło świniom, czyli zero wyczucia czy taktu. Ktoś mu chyba zapomniał powiedzieć, że aby grać, trzeba mieć na to ochotę i przede wszystkim należy przestrzegać pewnych norm, jeżeli chce się wygrać. Ale tym razem nie miał na nic ochoty, nawet fakt trafienia do celu nie ucieszyłby go nadmiernie. Co innego obecność kogoś zaufanego. Prawdopodobieństwo jednak, iż pojawi się w tym samym miejscu i tym samym czasie co Gavrilidis i to w dodatku bez listownego powiadomienia była bliska zeru. Dlatego kiedy w mózgu wykiełkowała mu myśl, aby zabierać stąd swoje manatki, poczuł całkiem silne uderzenie w plecy i kościstą rękę zabierającą mu rzutkę z dłoni. Ioanni podniósł łeb na tego bezczelnego intruza, ale kiedy zorientował się, iż to jego kochany Keith, uśmiechnął się lekko, acz bardzo pochmurnie i... nieco speszony. Słońce z przejaśnieniami.
- Schudłeś - zauważył bystrze, aczkolwiek mówiąc o tym bez jakichś specjalnych emocji. Ot, rośnie trawa, pies ma cztery łapy. Wiedział, iż może mu to powiedzieć, wszak znali się nie od dziś i krukon wiedział, że Grek nie miał niczego złego na myśli. Sam był tak naprawdę niewiele grubszy od Everetta, więc czemu miałby mu prawić kazania? Poza tym, nie wtrącał się w sprawy innych, każdy niech robi ze swoim życiem co chce. Żyj i daj żyć innym - czyż to nie piękna maksyma?
Dla udowodnienia swojej postawy wciąż się uśmiechał, a kiedy kumpel powiedział o krzywych rzutkach, uniósł z rozbawienia brwi do góry, a ręka powędrowała niepewnie na kark. - Och tak, to na pewno sprawka siły Coriolisa - zarzucił iście krukońsko-kujońskim dowcipaskiem i odebrał chłopakowi rzutki, widocznie się ożywiając. - Patrz na mistrza - dodał, skupiony już na wcelowaniu w sam środek i... no, prawie, prawie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Leicester
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 270
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3795-keith-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3796-grube-relacje-chudego-keitha#113770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3797-keith-everett




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Pon Kwi 23 2012, 22:31

No proszę, cuda się zdarzają, Keith przypadkiem trafił do pokoju rozrywek. Z drugiej strony, tyle czasu się ostatnio mijali, iż miło, że trafiła się w tej kwestii drobna odmiana. Fala zadowolenia rozlała się w Keithowej głowie, gdy usłyszał, że schudł. Chyba, aż nawet nieco pewniej stanął, jakoś mimowolnie dumnie się wyprostował, jakby właśnie ogłoszono go mianem najzdolniejszego ucznia w historii Hogwartu. Ioannis zauważył, że schudłem. Więc widać, więc się opłaca, więc wciąż tracę na wadze! Prawie się poczuł, jakby niewidzialna ręka pogłaskała go po główce. Bez względu na to, czy słowa te miały w zamierzeniu być pochwałą, naganą, czy zwykłym luźnym stwierdzeniem. Dla niego były jak zachęta do dalszej zabawy w kościotrupa.
- Bo coraz gorzej gotują w tym zamku - odparł nad wyraz pogodnie. Oczywiście oboje wiedzieli, że to nie to było powodem wychudzonej sylwetki Keitha. Chociaż z drugiej strony, im mniej smaczniejsze jedzenie, tym mniej go kusiło by po nie sięgać. Z resztą nawet jakby były to same rarytasy był na tyle silny, że wszystkiemu by odmówił, ot co! I słuchałby niezmiennie, że schudł.
Pfff siła Coriolisa, zaraz on spojrzy, jak Ioannis sobie w tej konkurencji poradzi. Skrzyżował więc ręce, odsunął się na bok i oczekiwał, aż "mistrz" rzuci. Wcale nie było wiele lepiej od niego! Centymetr może, też mi wyczyn!
- Taaa, coś musiało zaburzyć trajektorię twojej lotki. Jakieś niewidzialne materie w powietrzu? - Przy ostatnich słowach rozejrzał się wokół jakby oczekując ducha, który wyleci za ściany i okaże się sprawcą krzywego lotu strzałek. Jako, że nic takiego się nie wydarzyło, to Keith podszedł to tarczy odczepił wszystko z niej i wrócił do kumpla. Nim jednak rozdał lotki, wyciągnął różdżkę i rzucił na nie "Glisseo", by ewentualne zakrzywienia (a na pewno takowe tu były!), się wyprostowały. Stanął na odpowiednim miejscu i po dokładnym wycelowaniu rzucił w tarczę. Prawie trafił, prawie idealnie.
- Wiesz, że w 1785 Hiszpanie wzięli do wojny duchy, tak, że te naprawdę wpływały na trajektorię strzał goblinów? - Zapytał nagle uznając, że jego poprzednia sarkastyczna uwaga o niewidzialnych materiach może mieć sens! Przecież w innym wypadku już dawno by trafił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Thessaloniki, Grecja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 536
  Liczba postów : 528
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3237-ioannis-gavrilidis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3239-kalimera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3238-ioannisowa-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7189-ioannis-gavrilidis




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Sob Maj 12 2012, 12:42

Możliwe, że gdyby Ioannis usłyszał myśli Keitha, przeraziłby się nieco. To znaczy, słyszał już od niego wiele na temat diet, ćwiczeń i ogólnie chudnięcia, ale paradoksalnie nigdy nie zagłębiał się w tą sprawę dostatecznie mocno. Paradoksalnie, bo chłopak miał tendencję do rozmyślania nad wszystkim i nad niczym, jednak zdziwił się, jak bardzo Everett stał się mu bliski już od pierwszego spotkania. Nie był w stanie rzucić w jego kierunku żadnej sarkastycznej czy po prostu złośliwej uwagi; nigdy nie zdobył się na jakąkolwiek krytykę, a moralizowanie kogokolwiek uważał za kompletną bzdurę, z racji wolności drugiego człowieka. Poza tym uważał, że połączyła go z krukonem dziwna więź, której nie umiał sobie w żaden sposób wytłumaczyć. Co na początku irytowało go okrutnie - on, wieczny analizator, podchodzący chłodno do wielu spraw, kalkulujący w umyśle, co się opłaca, a co nie, nagle stał się bezradny w stosunku do uczuć, jakie go nawiedziły. Pierwszy raz od dłuższego czasu, swoją drogą. Dlatego akceptacja przyszła mimowolnie, jakby od niechcenia. Bez zbędnych pytań, refleksji, stawiania warunków. Ot, nowa znajomość z mnóstwem wad, jak to u każdego. I z mnóstwem zalet, które zdawały się teraz wysuwać na pierwszy plan, przyćmiewając nieco przerażające poglądy Keitha.
Zaśmiał się cicho i krótko na wzmiankę o gotowaniu. Dobra ściema nie jest zła. Ioannis jednak nie wdawał się w dyskusje na tym polu, z prostego powodu - uwielbiał jeść. Ale tylko te typowe, greckie dania, które przyrządza jego ojciec. Inne wydają mu się bez smaku, mdłe i w ogóle jakieś takie nie tego. I nie przyzwyczaił się do tego od tych kilku lat zamieszkiwania w Wielkiej Brytanii. Dlatego tutaj je zdecydowanie mniej, ale nawet gdyby pochłaniał niezliczone ilości pokarmu, nie byłoby tego po nim widać. Ma świetną przemianę materii, skubaniec.
- Tak, sądzę jednak, iż był to nieuporządkowany ruch cząsteczek w powietrzu. Zapewne pierdnąłeś potajemnie i to nadało większy opór moim rzutkom! - odparł żartem, jednak w poważnym tonie, kiedy nie udało mu się trafić do celu. Sam założył potem ręce na piersi, obserwując poczynania Everetta.
Potem uniósł brwi. Nie interesowała go nigdy historia. Jednak lubił paranormalne teorie spiskowe.
- Już teraz wiem, mój drogi belfrze. I co, naprawdę uważasz, iż to sprawka duchów? - spytał, również się rozglądając. W sumie, to bardzo prawdopodobne! Dlatego w napięciu oczekiwał jakiegoś dowcipnego ujawnienia się tych niematerialnych kawalarzy.
I nic!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Leicester
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 270
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3795-keith-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3796-grube-relacje-chudego-keitha#113770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3797-keith-everett




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie Maj 13 2012, 20:10

Nie tłumaczył swojego niejedzenia. Nie wyjaśniał, bo ludzie, którzy w tym nie tkwili, nie rozumieli. Dla innych sprawa była prosta, chcieli być szczupłymi, ani grubymi, ani wychudzonymi. No a właśnie Keith tego nie chciał, on chciał być wychudzonym. I mu się to podobało i tak naprawdę stanowiło pułapkę, słodko kuszącą poczuciem siły. Tracił grunt, bo chociaż czuł się słabszym fizycznie, to siła psychiczna była ciężka do odrzucenia. Mógł nie jeść. Kontrolował to i miał władzę nad swoimi pragnieniami. Czasem wygląd w obliczu samej siły schodził na drugie pole. Czy jeśli kiedyś uznałby, że jest już za chudy chciałby przytyć? Absolutnie nie, przecież to głodzenie się daje mu poczucie jakiejś władzy, nigdy nie uleganie pokusie.
Ioannis też był pokusą, której miał ochotę ulegnąć. Ciemne tęczówki Keitha szybko prześlizgiwały się po sylwetce Gavrilidisa, starannie by o sekundę ani, za długo ich na nim nie zatrzymać. Bo powtarzanie w myślach słowa "przyjaciel", byłoby absolutnie zbędne. Te określenia, które teoretycznie powinny uświadamiać go, że dana osoba jest zakazana, kompletnie nie działały w jego wypadku. Nie miał pojęcia, w której chwili zaczął w Krukonie dostrzegać różne drobnostki, które go pociągały. Przecież początkowo naprawdę tam była tylko przyjaźń. Później wkradło się coś więcej, czego nie planowali.
- Najlepszą taktyką jest po prostu zagadywanie przeciwnika, nawet nieuporządkowany ruch cząsteczek w tym wypadku nie daje tak dobrego wyniku. Zwłaszcza, że w sumie nie robię nic takiego, jesteś absolutnie sam odpowiedzialny za zaburzoną trajektorię swojej lotki i każde niepowodzenie - odparł z zadowoleniem krzyżując ręce na klatce piersiowej. Szczególnie dumnie powiedział ostatnie słowa. Bo przecież on teraz na pewno rzuci wyśmienicie. Tylko nie może być rozproszony.
- W moim przypadku na pewno - uznał jeszcze adekwatnie duchów i szybko zabrał kolejne lotki. Uwaga, cisza, mistrz rzuca. Zamachnął się i strzałka poleciała wprost w tarczę, wprost w środek. No ludzie kochani, ależ on jest zdolny! Gińcie wszyscy, którzy choć przez chwilę nie wierzyliście w jego umiejętności!
- Ha, widzisz tak się to robi! - co by podkreślić, że jest taki silniejszy i w ogóle lepszy, to zamkniętą, kościstą pięścią lekko uderzył drugiego Krukona w ramie. Na mocniej nie miał siły, a z resztą to był całkiem przyjacielski gest i bardzo złośliwy uśmieszek na jego buźce absolutnie się nie liczył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Thessaloniki, Grecja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 536
  Liczba postów : 528
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3237-ioannis-gavrilidis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3239-kalimera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3238-ioannisowa-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7189-ioannis-gavrilidis




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Pon Maj 14 2012, 16:31

Piękne to były dni, kiedy Ioanni postrzegał Keitha jedynie jako najbliższego mu przyjaciela. Choć smutny był też wtedy taki fakt, iż po jego stracie szybko stanąłby na nogi, rozpaczając góra dwa dni. A teraz? Teraz miał wrażenie, że to wszystko posunęło się za daleko. Że nie zniósłby myśli, że mógłby zostać sam. Obojętnie z jakiego powodu. Ta refleksja, krótka, bo krótka, ale jednak napawała go przestrachem. Bo co, jeżeli zaczął się przywiązywać? Co wtedy z jego niezależnością, silnym charakterem, twardą osobowością? Na co były te wszystkie starania, lata praktyk, treningów nad sobą? No na co, na co, Gavrilidis? Po co ci to wszystko było?
Wyobrażał sobie wtedy, że zamyka oczy i wszystko dookoła niego przestaje istnieć. I rzeczywiście, nic nie miało dla niego znaczenia. Poza paroma osobami. Rodzina oczywiście... no, poza Petrosem. Ale Everett? Co on tam robił? Co robił w jego podświadomości? To wszystko zaczęło go coraz bardziej przerażać. A do tego wszystkiego doszła jeszcze myśl, że... mógłby być dla niego kimś więcej niż najlepszym przyjacielem? Naprawdę, Ioanni? Naprawdę? Ale naprawdę...?
Teraz też nad tym myślał, dlatego stał chwilę wyłączony z życia, tępo gapiąc się w martwy punkt gdzieś na ścianie. Dopiero coraz głośniejsze słowa, docierające do jego świadomości, budziły ją z głębokiego snu. Zamrugał gwałtownie i spojrzał na krukona nieobecnym wzrokiem. Po chwili jednak uśmiechnął się lekko, ledwo dostrzegalnie. Ma go, jest tutaj z nim, więc czemu ma się zadręczać jakimiś bzdurnymi myślami?
- Chyży cwaniaczek z ciebie - skomplementował chłopaka, jednak nieco żartobliwym tonem. Och, wpadł w pułapkę, bez dwóch zdań! Ale nie wierzył, że ten młokos trafił w sam środek tarczy, to niemożliwe! Ściągnął na chwilę groźnie brwi, a potem zabrał od niego rzutki. Pfffffffffffffffffffffffff, też mi coś!
- E tam, mam za to wiele innych, lepszych talentów! - wykrzyknął z pewnością siebie, a potem pomasował lekko uderzone ramię. Zmrużył oczy, posyłając przeciwnikowi mrożące krew w żyłach spojrzenie (muhahahaha!) i postanowił po raz kolejny rzucić do celu.
Chwila... moment... leci... i...
Och, doprawdy, nie bawimy się tak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Leicester
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 270
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3795-keith-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3796-grube-relacje-chudego-keitha#113770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3797-keith-everett




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Wto Maj 15 2012, 14:59

Keith może i nie wykazywał jakiegoś większego strachu przed przywiązaniem. Wszakże był do paru osób naprawdę mocno przyzwyczajony i ich strata na pewno byłaby dla niego czymś wysoce ciężkim. Co więcej, Everett do bliskich niekiedy na tyle się kleił, iż zdawać się mogło, że wręcz sam prosi się o to niebezpieczne przywiązanie. Przecież pozwolił by relacja z Lyanną była tak dziwna. Jednak w przypadku Ioannisa obawiał się innych rzeczy. Strachem napawała go myśl o odrzuceniu, o wyśmianiu, wszakże nie mógł wiedzieć co zupełnie wobec niego czuje przyjaciel. To, że atmosfera między nimi była dziwna, zarzucał raczej sobie i temu, iż Krukon wpadł mu w oko, nie odwrotnie. Obawiał się też zniszczenia przyjaźni, chociaż ta od dawna nie była tak niewinna jak powinna. A może najbardziej przerażał go jakikolwiek ewentualny gniew Lyanny? Tego nawet i głośno nie myślał. Znów się gubił w tym wszystkim. Dzielnie postanawiał, że wybije sobie to wszystko z głowy, poza tym uważał, że póki Gavrilidis nie odwzajemnia jego wszystkich, więcej niż przyjacielskich uczuć, jest bezpieczny. Jakakolwiek chęć dotknięcia go, pocałowania, przytulenia, ucieknięcia gdzieś na chwilę z dala od szkolnego zgiełku i bycia tylko w dwójkę, nie mogła być zrealizowana, bo przecież chciała tego tylko jedna strona.
- Tak, tak, nie wątpię. Powinniśmy się też zmierzyć na innych płaszczyznach, jestem pewien, że wciąż pozostawałbym mistrzem - odparł może nie zupełnie szczerze, acz tonem jeszcze pełnym dumy z tego imponującego trafienia w sam środek tarczy (sam się zdziwił, że mu się to udało!), a na jego buźce malował się ten zwycięski uśmieszek.
- Bo źle rzucasz - gdy tylko Ioannis wykonał kolejny rzut, Everett odezwał się i bez większego zastanowienia podszedł do niego. Oczywiście, już stał niedaleko, ale teraz zbliżył się jednak bardziej. Dużo bardziej, moi mili. Załapał jego rękę na wysokości nadgarstka i uniósł ją nieco wyżej.
- Za nisko ją trzymasz i tu powinien być bardziej kąt prosty - mówił adekwatnie ułożenia Ioannisowej ręki, udając, że wcale go nie interesuje mała odległość między nimi, ani zapach chłopaka, który do niego dotarł, ani nawet fakt, że jakoś mu się cieplej zrobiło. To były tylko czysto koleżeńskie nauki. Akurat tak się składało, że kiedyś dostał od kogoś parę wskazówek jak się powinno grać w tą grę i że ułożenie ręki naprawdę ma znaczenie. Więc wypadałoby przecież przekazać to przyjacielowi, prawda?
- To potem wpływa na tor lotu, jest prostszy. Tak się też lepiej cału..., celuje. No i ogółem są mniejsze szanse, że źle poleci. Wiesz o czym mówię? - Czy on właśnie chciał powiedzieć całuje zamiast celuje? Naszła go momentalnie nieodparta chęć zrobienia wielkiego facepalma, jednak co by się nie zdradzać, próbował udać, że to bardzo przypadkowe przejęzyczenie, na które on sam nie zwrócił uwagi, a dodatkowo najlepiej zasypać tamto słowo masą innych, dowalając kolejne informacje. Może Ioannis nie zauważył. Och Merlinie, cóż mu siedzi w tej głowie?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Thessaloniki, Grecja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 536
  Liczba postów : 528
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3237-ioannis-gavrilidis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3239-kalimera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3238-ioannisowa-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7189-ioannis-gavrilidis




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Sro Maj 16 2012, 15:39

Tak, to dosyć typowe wśród ludzi - obydwie strony coś czują i obydwie się maskują, bojąc się reakcji drugiej strony. Świat jest taki, że wyśmiewanie czy odrzucenie kogoś nie sprawia im już problemów. Nie ma wyrzutów sumienia, refleksji nad tym, co się źle zrobiło. I taki poniekąd był też Ioannis - mało empatyczny, dbający głównie o siebie i swoją wygodę, nie patrzący z kolei na uczucia drugiego człowieka. Jednak gdyby teraz znał odczucia Keitha, na pewno nie chciałby go zranić - wszak wciąż są najlepszymi przyjaciółmi. A że dodatkowo zapewne odwzajemniłby te uczucia, to już w ogóle stawiałoby ich w bardziej komfortowej sytuacji. Ale tak to właśnie bywa, że ciężko jest zrobić pierwszy krok. Choć może to i lepiej? A co by było, gdyby się to wszystko szybko skończyło? I po ich relacji nie zostałoby już nic? Mogliby wiele stracić. Aczkolwiek mogliby też wiele zyskać, jeżeliby się udało. Ale tego się raczej nie dowiedzą. Przynajmniej nie w najbliższym czasie.
Phi! Obruszył się na jego słowa dotyczące bycia mistrzem na innych płaszczyznach. Gavrilidis posłał mu pełne pogardy spojrzenie, a potem teatralnie pokręcił głową z niesmakiem.
- Taaak? To co powiesz na kategorię: astronomia? - spytał, z cwanym uśmieszkiem, bo oczywiście wybrał to, w czym jest bardzo dobry. Jak grać nie fair, to do końca!
To dziwne, ale pierwszy raz od dłuższego czasu poczuł się skrępowany, kiedy Everett tak blisko stanął. Czuł dokładnie jego zapach, ciepło bijące od jego osoby. Przełknął cicho ślinę i patrzył na niego z ukosa, wykonując jego porady. Ale że niby dlaczego poucza jakże wspaniałego Ioannisa, to niepojęte!
Ej, zaraz, zaraz... czy on chciał powiedzieć "całuje"? Grek zawstydził się lekko, szczególnie, iż był przekonany, iż to jego chora wyobraźnia płata mu figle. Zdecydowanie. Po co Keith miał coś takiego powiedzieć, hm?
- Jasne - odparł, starając się brzmieć jak najbardziej naturalnie. Jednak zestresował się na tyle, iż rzucona przez niego rzutka nawet nie trafiła w tarczę. Tak, mhm, świetnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Leicester
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 270
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3795-keith-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3796-grube-relacje-chudego-keitha#113770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3797-keith-everett




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Sro Maj 23 2012, 12:39

Co w tym wszystkim najgorsze, to rzeczywiście mogłoby średnio się udać. Oczywiście, chyba że pozostawaliby w jakimś ukryciu. Keith bowiem miał siostrę z którą był bardzo specyficznie związany. Owszem, ona go zdradzała i może nawet chłopak się tego po części domyślał, ale on jej nigdy w życiu nie zdradził! Nie był nigdy z nikim innym z nikim się nie zbliżył tak jak z nią. O ironio, z siostrą. Gdyby sprawa z Ioannisem przybrała tempa i wszystko wyszło na światło dzienne byłby iście skonfudowany. Biedaczek nie miałby zielonego pojęcia co ma robić by nikogo nie zranić, wszakże zależało mu na ich obojgu! Prawdopodobnie wybrałby szlachetną drogę usłaną tysiącem kłamstw.
- Jasne, a potem runda druga z historii - och na bogów, astronomia zdecydowanie w jego wykonaniu nie byłaby lepsza niż ta Ioannisowa. Jasne, ogarniał ją, wszakże był pilnym krukonem, ale bez przesady, zwłaszcza w ostatnim roku, gdy jego głowę bardziej zajmowało licznie kalorii.
Ta krótka niezręczna chwila, w której to Everettowe bicie serca odrobinkę przyśpieszyło i aż jakoś cieplej mu się zrobiło, wkrótce minęła, gdyż ten grzecznie się oddalił. Oczywiście jak gdyby nigdy nic. Tylko gdzieś tam paliło go przeczucie, że jest tak niepomiernym kretynem, że zaczął gadać coś o jakimś całowaniu. Och Roveno! Oczywiście zauważył, że lotka Gavrilidisa w ogóle poleciała nie tam gdzie trzeba, więc tylko nerwowo przeczesał włosy (bo Ioannis na pewno usłyszał o tym całowaniu i nie wiadomo co sobie teraz o nim myśli!) i niby to spokojnie usiadł sobie na fotelu.
- Jeszcze musisz pamiętać o wycelowaniu w tarczę - dodał z uśmieszkiem. A potem odwrócił wzrok w stronę okna, przez chwilę patrząc na promienie odbijające się w spokojnym jeziorze.
- Mogliby w tym roku wysłać nas na dokształcające wakacje do Grecji, większość szkoły kompletnie nie zna się na bogach i dawnych czarodziejach znad morza śródziemnego - jak właściwie zupełnie go nie obchodziło co tam będą robić inni uczniowie i czego się dowiadywać, tak on bardzo chętnie pochodziłby między tymi starymi Greckimi budowlami, posiedział trochę nad pięknym morzem i podszkolił swoją znajomość greckiego. I bardzo chętnie poznałby innych greków. Wszystko wskazywało na to, że to bardzo fajny naród. Zwłaszcza wskazywał na to osobnik, któremu Keith ponownie posłał krótkie spojrzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Thessaloniki, Grecja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 536
  Liczba postów : 528
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3237-ioannis-gavrilidis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3239-kalimera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3238-ioannisowa-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7189-ioannis-gavrilidis




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Sro Maj 23 2012, 20:55

Ioannis wiele wiedział o Keithie, wszak byli najlepszymi przyjaciółmi, jednak o jego dosyć... hm, ekscentrycznym! związku z siostrą nie miał pojęcia. Zresztą, cóż się dziwić, raczej nikt by się tym chwalić nie chciał, a jeżeli już, to raczej nie mówiłby o tak intymnych sprawach zbyt otwarcie. Chociaż różnie bywa. Jednak wbrew powszechnemu przekonaniu, Gavrilidis nie byłby ani zniesmaczony, ani jakoś specjalnie zszokowany. Nie, żeby to było dla niego normalne, ale... wychowany w Grecji, w tamtejszej kulturze, znający się na niej, oswojony jest z tekstami mitologicznymi, gdzie praktycznie każdy z każdym uprawiał seks. Matka, siostra, córka, wszystko jedno! Po części starałby się go zrozumieć, aczkolwiek mógłby mieć z tym problemy. Sam ma siostrę i sobie tego nie wyobraża. Ale z drugiej strony, ona jest bardzo młoda, więc to też inna sprawa.
Gdyby się o tym dowiedział będąc niejako z Keithem, wtedy z pewnością byłoby to nie do zaakceptowania. No, może gdyby umówili się na "wolny związek" to co innego, ale... o rany, nie dywagujmy nad tym, bo oni i tak są na etapie "zauroczyłem się tobą ale wstydzę się do tego przyznać", więc to nawet za wcześnie na takie rozmyślania.
- No chyba śnisz - burknął na wzmiankę o drugiej rundzie z historii. Na Merlina, któż mógłby się interesować czymś tak nudnym? Ach, no tak, Everett... wybaczmy mu jednak tę drobną niedoskonałość. - Lepiej mi powiedz, jaka jest rozdzielczość kątowa teleskopu o średnicy 2 metrów? - spytał, oczywiście złośliwie, o coś trudniejszego. Ale jeżeli Keith mu odpowie, to zdobędzie jego szacunek chyba do końca życia! Chociaż nie jestem pewna, czy warto, ale oj tam.
On jednak nie poczuł ulgi, kiedy krukon się oddalił. I kiedy wynikła taka niezręczna sytuacja. Wciąż stał nieco zbity z tropu, próbując wycelować w tarczę, co ostatecznie się nie udało. Zirytowany na siebie i na przyjaciela, który sprytnie udawał, że nic się nie stało, wziął rzutkę i posłał mu mordercze spojrzenie. Dlatego też nie skomentował kąśliwej uwagi o celowaniu w tarczę.
Dobrze jednak, że Everett zaczął inny temat. Twarz Ioannisa się rozluźniła, a złość nieco odeszła.
- Rzeczywiście, mogliby. Tylko nie wiem, czy debile są w stanie się czegoś nauczyć - rzucił chamsko, uznając co najmniej 3/4 szkoły za idiotów. - Chociaż ja i tak wybieram się do Grecji. Trzeba ojcu pomóc przy hipokampusach - dodał zaraz łagodniej, przypominając sobie o tym. Niby nic szczególnego, ale bardzo lubił tam jeździć i się nimi opiekować. Zachowywał się wtedy zupełnie jak nie on. - A ty wybierasz się na wakacje ze szkołą, tak? - spytał, co by się upewnić. W sumie nie miałby nic przeciwko, gdyby przyjaciel pojechał z nim i...
A, do diabła z twoimi pomysłami, Gavrilidis. Zamachnij się i rzuć w końcu do tej cholernej tarczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Leicester
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 270
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3795-keith-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3796-grube-relacje-chudego-keitha#113770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3797-keith-everett




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Czw Maj 24 2012, 21:45

Chyba nikt nie wiedział o nim i Lyannie jako parze między którą jest masa namiętności. Przynajmniej miał nadzieję, że nigdy to nie wypłynęło, że ich sekret jest bezpieczny. Naprawdę w tym wypadku wolałby nie wzorować się na Lannisterze, i nie zrzucać z wysokiej wieży kogoś, kto przypadkiem za wiele się dowie. Tak poważnie, nie był pewien jakby zareagował, gdyby ktoś się dowiedział i być może groził, że to rozpowie. To jasne, że nie chciałby sobie dokładać jeszcze czegoś takiego. Cicho wierzył, że ich sekret jest bezpieczny. Przypuszczam, że gdyby sytuacja rzeczywiście przybrała nieco na tempie i Keith miałby być z jedną osobą, a jednocześnie wciąż pozostawać z siostrą, sam nie czułby się z tym najlepiej. Nie był typem osoby, która z zadowoleniem zdradzałaby kogoś bliskiego, sam nie chciałby, aby coś takiego go spotkało, więc i sam nie chciał tego serwować innym. Problemem była tu kwestia wyboru. Dla niego byłoby to czymś diabelnie trudnym, przecież nie chciałby stracić żadnej z tych osób! Ale rzeczywiście, gdybanie na tym etapie znajomości nie jest niczym rozsądnym.
Gdy sobie już siedział na fotelu i myślał o wakacjach, w jego brzuchu rozległo się malownicze burczenie przypominające, że jadł tak mało, że ciało naprawdę chciałoby trochę więcej kalorii. Z wielkim wewnętrznym niezadowoleniem rozejrzał się po pomieszczeniu. Ten grymas był spowodowanym tym, iż szczerze nie cierpiał tych upomnień jego własnego organizmu. Nie chciał jeść, jego żołądek powinien go słuchać. W międzyczasie usłyszał to pytanie o teleskop, na które nie znał w tej chwili odpowiedzi, nie był ostatnio najpilniejszym uczniem.
- Może wynosi tyle samo ile liczba lat podczas których trwała seledynowa bitwa między centaurami, a harpiami na początku siedemnastego wieku? - odparł kontynuując to starcie o tytule "wiem więcej niż ty, tylko, że w swojej dziedzinie". A po tych słowach w jego oczy wpadły jakieś szklanki, tak więc Keith powstał i ruszył w ich kierunku. Jedną z nich wziął, sprawdził czy nadaje się by coś z niej pić, a później wypełnił dzięki prostemu zaklęciu Aquamenti. Upiwszy kilka sporych łyków, ruszył ze szklanką ponownie na fotel. Nim zaczął dalej mówić, wypił zupełnie jej zawartość, a potem ponownie uzupełnił. Zapychanie żołądka wodą było jednym z mniej więcej dobrych sposobów na zniszczenie uczucia głodu. Przynajmniej przez jakiś czas.
- Wątpię, ale to nieważne, podszkoliłbym swój Grecki przynajmniej - uznał powoli znów upijając łyka chłodnej wody. I jego prywatnym nauczycielem byłby Ioannis, który w wyniku uczenia go, musiałby spędzać z nim bardzo dużo czasu, plan idealny. Przez chwilę się zawahał zastanawiając jakie inne opcje ma poza powrotem do Leicster, a wyjazdem gdzieś tam ze szkołą.
- To chyba będzie ciekawsze niż siedzenie w domu tylko z Ly - oczywiście on nie widział nic złego w siedzeniu w pustym domu z siostrą, właściwie to była dość przyjemna opcja. I nawet pewne, że nim będzie wyjazd trochę się nacieszą siedzeniem w domu gdzie dorosłych wiecznie nie ma. Jednakże wypadałoby zachowywać przynajmniej pozory i oficjalnie nie widzieć tej opcji za najciekawszą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Thessaloniki, Grecja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 536
  Liczba postów : 528
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3237-ioannis-gavrilidis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3239-kalimera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3238-ioannisowa-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7189-ioannis-gavrilidis




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Sob Maj 26 2012, 22:24

Póki co Ioannis o tym nie wiedział, ale nawet gdyby, to na pewno zachowałby to dla siebie. Gdyby to był ktoś inny niż Keith lub Chiara, nie zawahałby się przed tym, z czystej złośliwości i przekory. Jednak tę dwójkę szanował i doceniał na tyle, że nie mogło być o tym mowy. Choć możliwe, że (wracając do naszych gdybań) gdyby byliby razem, a krukon wyskoczyłby mu z takimi rewelacjami, mógłby w przypływie emocji wypaplać to wielu osobom, ale zapewne potem by tego żałował. Jednak byłoby już za późno na ratowanie czegokolwiek. Chociaż możliwe, że i tak by mu nikt nie uwierzył. W końcu kto romansuje z własnym rodzeństwem? Mówcie co chcecie, ale mimo wszystko nie jest to zbyt popularne i akceptowalne w ludzkiej świadomości.
Ale, mieliśmy porzucić te dywagacje i skupić się na tym, co się dzieje. A działo się to, że Everett oddalił się na chwilę, dzięki czemu Gavrilidis miał sposobność, aby w końcu wycelować w tarczę. W sam środeczek. Stanął więc i postępując według wskazówek przyjaciela, zamachnął się i... tak, w końcu trafił! Co prawda na brzeg środka, ale środek, więc liczy się!
- Ha! - odrzekł tryumfalnie, uśmiechając się lekko. Tak, to chyba szczyt jego oznak szczęścia. Cóż za ogromna radość, bijmy brawa!
- W ogóle to świnia jesteś, nie zapytałeś czy też chcę - powiedział teatralnie oburzonym tonem, zakładając ręce na biodrach i robiąc odpowiednio zbulwersowaną minę. Jednak Keith by się na to nie nabrał, mowy nie ma.
- Ech ty i twoje gobliny czy inne stwory - mruknął i machnął lekceważąco ręką. Podszedł do tarczy by wyjąć swoje trofeum. - Ale nie, nie zgadłeś, więc jest 1:1 - dodał już nieco żywiej i powrócił na swoje miejsce. Zmarszczył czoło.
- Och? A któż to udziela ci lekcji? Mija-żmija? - spytał niby to obojętnie, ale jednak z delikatną nutką irytacji. A może właśnie zazdrości? Przed którą bronił się rękami i nogami. Zresztą, cóż go to obchodzi! Taaa.
Spojrzał na niego i wzruszył ramionami. Zdawało mu się, że się bardzo lubią z Ly, ale może rzeczywiście rodzeństwo bywa męczące. On sam bardzo lubił małą Eleni, ale po wakacjach z nią miał jej już dosyć i marzył o odpoczynku.
- Pewnie tak - przytaknął więc, wystawiając ku niemu rękę z rzutkami i zrobił pytającą minę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Leicester
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 270
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3795-keith-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3796-grube-relacje-chudego-keitha#113770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3797-keith-everett




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie Maj 27 2012, 22:17

W pierwszej chwili, gdyby plotka o jego romansie z własną siostrą się rozniosła, najprawdopodobniej byłby po prostu przerażony. Głównie dlatego, że od razu widziałby dalsze konsekwencje. Że ta pogłoska trafia do jakiegoś nauczyciela, że ten nie waha się wspomnieć ich rodzicom, a Ci w efekcie uznają, że rodzeństwo trzeba przed tym młodzieńczym wybrykiem uchronić i ich rozdzielić wysyłając do zupełnie innych szkół. I nawet żadne z nich zapewne nie zostałoby w Hogwarcie, z resztą po takiej aferze, kto by chciał? A Lyanne widywałby tylko w święta pod okiem ukochanych rodziców. No i do tego doszłoby wytykanie palcami przez uczniów, których w sumie i tak nie lubi, no ale mimo wszystko, nic przyjemnego. Romans z siostrą, jak i jego obsesyjne odchudzanie się były tematami do których nie chciał nikogo wpuszczać i gdy tylko ktoś zaczynał węszyć, bądź coś gadać o tym, dostawał małego szału. Kto wie, może Keith sam mu się kiedyś przyzna, co więcej, może Krukon sam się tego jakoś dowie, gdy jeszcze nie będzie za późno! Ale porzucając to gdybanie, skupmy się na mistrzowskiej grze. Kiedy usłyszał tryumfalne "ha", powoli odstawił wodę na stolik i nawet krótko mu zaklaskał.
- To było moje uhonorowanie zwycięstwa, nie mogłem się dzielić z tobą moją wygraną, to by zabiło twojego ducha walki - uznał wymyślając na poczekaniu dlaczegoż to nie nalał też wody swojemu kumplowi. Prawda była mniej ładna, egocentrycznie skupiony był na tym, że to on jest głodny, że to on się powinien napić, żeby to on był wciąż chudy, po prostu nie myślał przy tym o innych. Ale przecież, tak nie odpowie Ioannisowi.
- Mija-żmija to dobra nauczycielka Greckiego, skoro się zaoferowała, głupotą byłoby nie skorzystać - ale nie pogardziłbym propozycją porzucania lekcji u niej w zamian za wielogodzinne lekcje tylko z tobą. I choć myśli już zaczynały mu odpływać w inną stronę, to jakże obojętną wypowiedź o lekcji powiedział zupełnie spokojnie. Ale takie prywatne lekcje u Ioannisa, może jeszcze od razu w ciepłej Grecji, na piaszczystej plaży, późnym wieczorem...
Jakimś dalekim od przytomności wzrokiem spojrzał na rzutki, które podawał mu chłopak.
- Więc chcesz bym znów Cię pokonał? - Zapytał wracając do rzeczywistości i odbierając lotki. Oczywiście całkiem pewien swojego kolejnego zwycięstwa stanął w odpowiednim miejscu, ładnie się zamachnął, ale zupełnie nie trafił w środek. Raczej w skrajny brzeg. To na pewno wszystko przez to, że zapomniał o tych złotych zasadach, które uprzednio wpajał Krukonowi!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Thessaloniki, Grecja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 536
  Liczba postów : 528
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3237-ioannis-gavrilidis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3239-kalimera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3238-ioannisowa-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7189-ioannis-gavrilidis




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Wto Maj 29 2012, 10:42

Tak, konsekwencje niektórych naszych działań, czy nawet działań osób w jakiś sposób z nami związanych, czy to relacją czy informacją, bywają niekiedy okrutne i nie do zaakceptowania. Najlepiej byłoby się odciąć od ludzkości, jednak było to po prostu niemożliwe i... suma summarum niepożądane. Póki co Ioannis nie stawał przed żadnymi trudnymi wyborami itp. Nie musiał się niczego obawiać, wszystko było w jak najlepszym porządku. Cóż za szczęściarz z niego, nieprawdaż?
Stał, słuchając gadaniny Keitha i uśmiechnął się pobłażliwie. Tak, oczywiście. Po prostu o nim zapomniał, ot cały sekret! Przechylił lekko głowę, pozwalając ciemnej grzywce na przeniesienie się i odsłonięcie nieco czoła.
- Chcesz oszukać mnie czy siebie? - spytał z lekką nutką politowania i wyjął różdżkę, by delikatnie nią machnąć. - Accio kubek - wypowiedział cicho, a po chwili przyleciał do jego ręki jakiś kubek, stojący gdzieś na półce. Nie był pewien, czy jest czysty, ale trudno już. - Aquamenti - dodał i po chwili już mógł pić chłodną, orzeźwiającą wodę. Wszak namęczył się chłopak przy tym rzucaniu do celu, nie ma co! Schował różdżkę za pasek i spokojnie pił wodę, rozmyślając nad tematem lekcji greckiego krukona. Mija-żmija, phi. Choć przyłapał się na tym, iż nie wiedział, czy to ukłucie zazdrości irytacji tyczyło się Everetta czy Ursulis właśnie. Zmarszczył więc brwi w przypływie złości i odstawił kubek gdzieś na bok, z miną urażonego pudla.
- Oczywiście - odparł chłodno, nie do końca rozumiejąc, czemu tak na to wszystko reaguje. Może był jednak przewrażliwiony? Oj Gavrilidis, ogarnij się. Ale nie było to łatwe, widząc rozmarzony wzrok Keitha. Czyżby...?
- Podoba ci się Mia? - spytał bezpośrednio, bez ogródek, wlepiając w niego wyczekujący wzrok. Oczywiście odczytał to wszystko na opak, jakżeby inaczej! Ale nawet nie podejrzewał, iż w myślach przyjaciel ma wizję wspólnej nauki z Ioannisem, a nie z nią...
Potem podążył wzrokiem za chłopakiem, odwracając się w kierunku tarczy. Uniósł jedną brew w wymownym geście "ha! coś jest na rzeczy!". Jednak porażka Everetta nie napawała go teraz satysfakcją, bo wciąż czekał w napięciu na jego odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Leicester
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 270
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3795-keith-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3796-grube-relacje-chudego-keitha#113770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3797-keith-everett




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Wto Maj 29 2012, 21:16

Parę razy już sobie Keith wyobrażał samotną drogę polegającą na odcięciu się od społeczności! Tylko trochę niezupełnie, bo zawsze w tej samotni Lyanna się pojawiała. Teraz równie chętnie zabrałby tam Ioannisa. A reszta ludzi? Ach po co mu inne żywe istoty, które zazwyczaj miały beznadziejny tok rozumowania i zwykłe rozmowy z nimi bywały po prostu męczącym pasmem nieporozumień? Mógłby zamieszkać na odległej wyspie. Przypływałby do miasta tylko po zakupy, a tak żyłby sobie z dala od cywilizacji. To by mu odpowiadało, bez wścibskich spojrzeń, bez nieproszonych gości, bez węszenia.
Nic więcej nie mógł dodać w kwestii swojego niewinnego kłamstewka, więc wzruszył ramionami z niewinnym spojrzeniem. Dalsze drążenie byłoby tu nie potrzebne, z resztą oboje wiedzieli, że był to mały pokaz egoizmu. Miejmy nadzieję, że kiedyś się go wyzbędzie! W pierwszej chwili wydawało mu się, że tylko się przesłyszał, bo przecież z jakiej racji Ioannis miałby mówić nagle tak chłodnym tonem? Ale kiedy usłyszał jego pytanie o Mię (które w pierwszej chwili bardzo go zaskoczyło), oraz zauważył jak dokładnie Krukon się w niego wpatruję, nie miał już wątpliwości. Zawahał się i z nieukrywanym zaskoczeniem malującym się na twarzy, udał się w stronę tarczy, w której to tkwiły wbite lotki. Nagle wszystko stało się dla niego jasne.
- Nie musisz być zazdrosny - odparł pierw, powoli odwracając się od tarczy i starając się przybrać jak najbardziej neutralny wyraz twarzy. Chociaż zabrzmiało to chyba, z trudną do ukrycia, głośną nutą goryczy. W rękach odrobinę nerwowo przekładał lotki, usilnie próbując je wyprostować dłońmi. Choć nienagannie proste już były, przecież paręnaście minut wcześniej rzucał na nie wygładzające zaklęcia.
- Mia jest tylko moją przyjaciółką, z resztą nawet jakby nie była i by mi się podobała, to nie wiedziałem, że ty coś do niej czujesz. Ale spokojnie to tylko nauka - wyrzucił z siebie te słowa jakoś o wiele za szybko i o wiele zbyt bogate w emocje niż być powinny. Przyznając na głos, że jego Krukon coś czuje do jakiejś dziewczyny miał wrażenie, iż jego biedne, wychudzone serce jakby na pół pękło. I stał tak nieopodal i wpatrywał się w niego równie uważnie, czekając na odpowiedź. Ach, niech już mu się ten Ioannis przyzna, że ją kocha, że po prostu bał się, iż Kieth też coś do niej czuje, i rozejdą się w pokoju. A potem Everett popełni malownicze samobójstwo. Ewentualnie dorzuci sobie tak piekielną głodówkę, że w jego głowie na nic nie będzie poza myślą o jedzeniu. Na pewno nie będzie tam ani milimetra dla Ioannisa i jego dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Thessaloniki, Grecja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 536
  Liczba postów : 528
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3237-ioannis-gavrilidis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3239-kalimera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3238-ioannisowa-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7189-ioannis-gavrilidis




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Czw Maj 31 2012, 20:13

Tak, Ioannis tak naprawdę przeżywał to każdego dnia po otwarciu powiek. A gdyby nagle szczęśliwym zbiegiem okoliczności powstało coś, co wybiłoby wszystkich debili z całego świata? Zostałby wtedy niewątpliwie on i może garstka innych ludzi, którzy jednak byliby od siebie na tyle oddaleni, że nie wchodziliby sobie pod nogi. Idealna sprawa! Niestety każdego ranka musiał przyznawać ze smutkiem, że sprawy nigdy nie nabiorą takiego obrotu, a on wciąż będzie musiał się użerać z tymi idiotami. Cóż za ból egzystencjalny! Chyba będzie musiał wypróbować patent Keitha i zamieszkać na bezludnej wyspie. To byłoby coś.
Przyglądał się uważnie krukonowi, a co! MIAŁ BARDZO ISTOTNY POWÓD! Wszak ewidentnie jego Everett rozmarzył się na temat Mii, co było niedopuszczalne! JAK ON MÓGŁ? Wzburzenie w środku Ioannisa nie miało granic, jednak na zewnątrz prawie skrzętnie się maskował. Zacisnął zęby i zmarszczył brwi, więc tak zupełnie obojętnie to nie wyglądał. Obserwował każdy jego ruch i mimikę twarzy, co by wszystko dokładnie odczytać. Był przekonany, że Keith będzie się wymigiwał! Dlatego musiał skrupulatnie wychwytywać objawy kłamstwa przyjaciela. O ironio, jak to teraz brzmiało!
- Ja zazdrosny? - spytał z niemałym oburzeniem, jakby co najmniej dowiedział się, że ktoś go widział w towarzystwie mugola. - To nie ja chodzę do niej na naukę JĘZYKA i rozmyślam o niej mając rozmarzone spojrzenie! - dodał, podnosząc głos i irytując się jeszcze bardziej. No bo, halo, czemu on go podejrzewał o takie rzeczy?! No dobra, Mia mu się podobała, nawet bardzo, szczególnie ich ostatni pocałunek, ale... och, nie wszyscy muszą o tym wiedzieć! Oficjalnie Ursulis jest jakąś tam koleżanką, do której Gavrilidis nic nie czuje, ot co! - Poza tym co się tak tłumaczysz? Może jednak coś jest na rzeczy - ciągnął dalej ten temat, za bardzo odkrywając na wierzch swoje emocje. No bo skoro z Mią go nic nie łączy, to czemu się tak zachowuje [Ioannis]? Coś tu nie grało i to bardzo. W dodatku próbował zrzucić wszystko na Merlina winnego Everetta. Ale cóż, tak się kończą sceny zazdrości proszę państwa. Przynajmniej jedna ze stron nie upilnuje swoich uczuć i wychodzi szydło z wora.
Oczywiście nie powiedział nic oficjalnie o tym, że nie żywi do niej żadnych uczuć. Bo to byłoby kłamstwo, choć był na nie gotowy. Tymczasem jednak wolał odwrócić kota ogonem, próbując krukona wrobić w to wszystko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Leicester
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 270
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3795-keith-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3796-grube-relacje-chudego-keitha#113770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3797-keith-everett




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Czw Maj 31 2012, 21:25

Co więcej, oboje żyli w szkole z internatem, gdzie nawet sypialnie dzieliło się z kilkoma innymi mieszkańcami domu, tu, jak chyba nigdzie indziej, Ci którzy woleli odrobinę samotności, przechodzili małe katusze. Bo przecież gdyby tylko mieszkali w swoich domach, chodzili do normalnych szkół, każdego dnia wracaliby do swojego małego świata, zamkniętego pokoju, którego z nikim by nie dzielili. Hogwart był wspaniały, ale był trochę upierdliwy ze strony nieustannego nadmiaru pałętających się uczniów.
Ioannis z każdą chwilą wydawał mu się jeszcze bardziej zirytowanym całą tą sytuacją, a sam niezupełnie wiedział, czym zawinił. Przecież Mia była jego przyjaciółką od dawna, co więc dziwnego, że to akurat ona czasem uczyła go Greckiego? Everett spojrzał na niego z jakimś koślawym wyrazem twarzy, jednocześnie pytając spojrzeniem, czy on tak na serio, a i z drugiej strony czekając, aż ta głupia scena się skończy. Jednak, kiedy kolejne oskarżenia do niego docierały, niechciana irytacja rosła z każdą chwilą.
- No właśnie, nie ty do niej chodzisz, i najwyraźniej masz z tym jakiś problem. Dopiero teraz się dowiedziałeś, że się przyjaźnimy i czasem razem się uczymy? - Zapytał z drobną nutą sarkazmu, już nerwowo przeczesując włosy. To była jakaś absurdalna sytuacja, nigdy nie przyszło mu do głowy, że będą się kiedyś kłócić o jakaś dziewczynę (na dodatek niesłusznie!). Nie oni, nie mądrzy Krukoni. Może normalnie by się roześmiał na stwierdzenie, że z rozmarzeniem myślał o swojej przyjaciółce, ale w tej chwili jedyne co czuł, było definitywnie dalekie od chęci głośnego śmiechu. Przemilczał tą kwestię, bo nie mógł mu wytłumaczyć na jaki temat się zamyślił. Zamiast tego, strzałki, które jeszcze wciąż trzymał w ręku z jakąś wielką zaciętością rzucił po kolei w tarczę, gdy tylko na moment obrócił się od Ioannisa. Kiedy ostatnia mocno wbiła się w środek, obrócił się podchodząc do Krukona i patrząc na niego z jakąś okropną złością, z wyrzutem, że tak drąży, że nie wierzy, kiedy ten mówi, że nic między nimi nie ma. I z zawodem, że Mia się dla Gavrilidisa aż tak liczy. I ze złością, że nie może powiedzieć na jaki temat się zamyślił.
- Chociaż, może rzeczywiście coś jest, może powinienem się z nią umówić? Czemu nie, to miła dziewczyna i przecież żaden z moich kumpli nie wspomniał, że ma wobec niej jakieś plany - brązowymi tęczówkami natarczywie wpatrywał się w jego oczy, z pewnością zwiastującą, iż wcale nie straszna mu wojna jaką wywołuje. Ale nie, nie chciał wcale takich rzeczy opowiadać, Mia naprawdę była tylko przyjaciółką, jednak nie zamierzał dwa razy powtarzać to temu zakutemu łbu, którego kompletnie nie interesowało co mówił. Miał przecież swoje nieomylne spojrzenie na ową sytuację i po co Keithowe "to tylko nauka", skoro ten i tak nie chciał tego słuchać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Thessaloniki, Grecja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 536
  Liczba postów : 528
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3237-ioannis-gavrilidis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3239-kalimera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3238-ioannisowa-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7189-ioannis-gavrilidis




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Pią Cze 01 2012, 19:59

No właśnie. Piekielne szkoły z internatem, kto to wymyśla! Ale z drugiej strony, gdyby codziennie przebywał w swojej samotni, nie byłby w stanie poznać paru wartościowych osób. Widywaliby się pewnie jedynie na lekcjach i to wszystko. Dlatego wciąż byliby dla niego nic nieznaczącymi idiotami, którzy muszą żyć, niestety. A tak? Poznał parę wartościowych osób i wcale nie było tak źle! Choć niestety PEWNEGO OSOBNIKA na chwilę obecną wolałby nigdy nie poznawać!
I tak, mowa tu o Keithie Everett, który to był zbyt spokojny jak na wzburzony ton Gavrilidisa. A to mu się zdecydowanie nie podobało. Nie znosił się kłócić z niegodnym do tego przeciwnikiem! Dlatego jego spojrzenie jasnobrązowych tęczówek zionęło złością i frustracją. Nerwowo odgarnął na bok grzywkę.
Zacisnął pięści i zęby, bo nie wiedzieć czemu poczuł się naprawdę wkurzony gadaniną krukona. Jak on śmie w ogóle?!
- Wiem o tym, ale nie sądziłem, że to coś więcej! - krzyknął, a zaraz potem popchnął kumpla, jednak nie na tyle, aby ten się przewrócił. Na Merlina, co on wyprawia! - A co, uważasz, że jestem głupi, tak? - spytał z wciąż narastającą frustracją. Nie ruszył się na milimetr, aby przyglądać się temu zdrajcy! JAK ON MÓGŁ, Z MIĄ?! Jednak kiedy Keith celował do tarczy, jego to nie obeszło, więc nawet się do niego nie odwrócił. Poczekał, aż tamten stanie przed nim.
- Och, umawiaj się, proszę bardzo! - rzucił ze słyszalnymi pretensjami w głosie. - Umawiaj się, tak, tak! Skoro żaden z kumpli się nie zadeklarował co do niej, to ty, wspaniałomyślny Keith Everett się nią zajmiesz, cóż za szlachetna postawa! - mówił wciąż podniesionym głosem i wymachiwał rękoma. W pewnym momencie zaczął nawet chodzić po pokoju. Miał już dosyć całej tej "rozmowy". Jak on w ogóle śmiał sugerować, że Ioanni coś do niej czuje?! To niedorzeczne! Taa...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    

Powrót do góry Go down
 

Pokój rozrywek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 29Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 17 ... 29  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Skrzydlo zachodnie
 :: 
czwarte piętro
 :: 
Pokój Rozrywek
-