Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pokój rozrywek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 16 ... 28  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://www.czarodzieje.org/t24-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t619-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t253-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Pokój rozrywek    Nie Cze 12 2011, 14:20

First topic message reminder :


Pokój Rozrywek

Na czwartym piętrze, z myślą o studentach powstał obszerny Pokój Rozrywek. W miejscu tym, każdy uczeń może się nieco zrelaksować. Zapewne dlatego miejsce to jest tak popularne i raczej nigdy nie świeci pustkami. Znajdują się tutaj dwa duże stoły bilardowe, tarcza do gry w rzutki, kilka stolików do gry w szachy, a także do eksplodującego durnia. Na szafkach znajduje się kilka klasycznych czarodziejskich gier, chociaż można tu znaleźć i coś bardziej mugolskiego. W rogu pokoju stoi nieco zniszczona, stara kanapa, zwykle przez kogoś zajmowana. Natomiast za nią jest duży kosz, który dzięki zaklęciom, zawsze chłodzi jego zawartość, czyli różne butelki z napojami. Zazwyczaj pod sokami dyniowymi ukryte są butelki piwa kremowego, a i niekiedy można znaleźć tam coś innego
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Wicklow
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 131
Dodatkowo : Pół wila
  Liczba postów : 653




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Sob Lis 19 2011, 21:08

Boże, Alexis mało się nie wywaliła, przechodząc przez ten labirynt poduszek, puf i innych niezwykle potrzebnych rzeczy. Także dwa łyki jakiegoś alkoholowego trunku więcej, a dziewczyna leżałaby gdzieś tutaj na podłodze, niebywale seksownie prezentując się bez paru zębów i z połamanym nosem. Auu, współczuję jej z całego serca serca. Na grze w ogóle się nie skupiała. Chociaż właściwie już parędziesiąt minut temu nie wiedziała kto kogo całuje i tak dalej, ale wtedy jeszcze sprawiała wrażenie choć trochę obecnej i zainteresowanej tym, co działo się wokół.
A z tym trenowaniem cierpliwości, to właściwie miała rację. Chociaż ani ona, ani Dexiunio nie byli mistrzami z dziedzinie trzymania łapek z dala od tego drugiego, to przyświecał temu wyższy cel. No bo czy prezenty nie cieszą bardziej, kiedy się na nie czeka, czeeka i czeeeka? Cóż, Dexter chyba nie do końca zgodziłby się z tym tokiem rozumowania. Ba! Podejrzewam, że nawet Alexis mogłaby mieć pewne zastrzeżenia. Tak więc tańczyła sobie kulturalnie, będąc moim zdaniem zdecydowanie za blisko chłopaka, ale co ja jej mogę na to poradzić? Jej wcale nie przeszkadzało to, że może robi mu krzywdę swoim zachowaniem. Może Dexio będzie miał teraz traumę i nie będzie mógł się zbliżyć do płci przeciwnej bliżej niż na pięć metrów...
Chyba przestanę spekulować, bo wszyscy doskonale wiemy, że student nie cierpiał katuszy ze względu na przekroczenie przez Alexis, jego jakże ważnej strefy osobistej, intymnej, czy jak to tam się fachowo nazywało.
O czym ja w ogóle mówiłam? A tak, więc tańczyła sobie grzecznie koło Vanberga, udając, że zupełnie ignoruje jego nieświadomie wędrujące rączki, o. No ale nie będę czepiać się Dextera, bo teraz Alexis zaczęła działać mimowolnie (jestem pewna, że to przez tego kolorowego drinka na samym początku, który na pewno był toksyczny i w ogóle) i znowu zlustrowała jego cudne i zupełnie niepotrzebnie ubrane ciałko od stóp do głów i wprost nie mogła się powtsrzymać, by znowu go pocałować. Ach, co ten alkohol robi z pobożnych ludzi...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Skąd : Santiago de Chile
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 22
  Liczba postów : 91




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Sob Lis 19 2011, 21:11

Po niezbyt intensywnym miesiącu, melanż wydawał się być darem niebios. Po pierwsze, Beatriz miała ostatnio mało czasu dla swoich przyjaciół, a po drugie potrzebowała rozerwać się, bo dłuższe tkwienie w nudnym zamku bez żadnych rozrywek doprowadziłoby ją do szaleństwa. Ile można w końcu siedzeć i mieszać eliksiry, prawda? Nawet, jeżeli to był naprawdę bardzo interesujące i tak dalej. I nawet, jeżeli w każdej chwili można było wstać i poszukać czegoś ciekawego. Nie, Bea potrzebowała lepszej motywacji, niż obietnice odkrycia tajemnic Hogwartu.
A hektolitry alkoholu i tłum pijanych ludzi był zdecydowanie bardzo dobrą motywacją.
Dziewczyna zaczęła przygotowania w ostatniej chwili, stwierdziwszy, że odpowiednie spóźnienie będzie bardzo efektowne. Przygotowania te były jednak tak staranne, że w efekcie z kwadransu zrobiły się trzy. Nie potrafiła sobie jednak odmówić długiej kąpieli w pachnących olejkach, starannego rozczesywania splątanych włosów, uprzednio wcierając w nie własnej roboty odżywki, dzięki którym jakimś sposobem skupiały światło i rozpraszały je na miliard maleńkich odprysków, które wręcz zdawały się kłaść złociste refleksy na jej twarzy. Umalowała się delikatnie, niespiesznie nakładając kosmetyki, wyciągnęła z szafy ubrania, które chociaż po części przypadkowe, jak zwykle doskonale komponowały się ze sobą i jednocześnie z cerą Bei. Obrzuciła tęsknym spojrzeniem parę czarnych szpilek, ale jednak stwierdziła, że takie ekstrawagancje nie są odpowiednie, skoro ma się zamiar upić do nieprzytomności. Zerknęła szybko na zegarek. Pewnie już sporo ją ominęło, ale specjalnie się nie przejęła. Większość ludzi po prostu przychodzi na imprezy i się bawi, ona jednak potrzebowała celebracji, nie potrafiła się bez niej obejść.
Korytarze też przemierzała niespiesznie, spokojnie. Hej, przecież mają całą noc, prawda? A jeżeli nawet impreza nie przeciągnie się do rana, będzie to znaczyło, że jest tak słaba, że i tak nie będzie żałować spóźnienia.
Chociaż tego ostatniego się nie spodziewała.
Wsunęła się do pokoju. Od razu uderzył ją zapach dymu i potu. Zmarszczyła nosek, gdy dotarł do niej nieprzyjemny, kwaśnawy zapach i zobaczyła jakąś dziewczynę wymiotującą do miski, której głowę podtrzymywała jej koleżanka. Obróciła głowę i z drugiej strony sali dostrzegła czołgającego się studenta, wykrzykującego coś o tym, że jest manatem. Widać impreza już się rozkręciła na całego!
Zaraz po powierzchownych oględzinach Bea ruszyła w stronę stolika, na którym w kilku rzędach poustawiane były różnokolorowe eliksiry. Sięgnęła po pierwszy lepszy, odkorkowała i po krótkim zastanowieniu wlała do ust zawartość. Płyn był cierpki i miał metaliczny posmak, ale po przełknięciu po ciele studentki rozeszły się przyjemne dreszcze. Chwilę potem wszystko przybrało na intensywności. Barwy zdawały się być przesycone, dźwięki odbijały się echem w jej głowie, nagle intensywniej poczuła pot, wyłapała też charakterystyczny zapach trawki. Od tego wszystkiego ogarnęła ją swoista melacholia i chęć na papierosa.
A miała rzucić palenie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Niemcy
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 200
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 261
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2686-wolfgang-alan-schlosser#91150
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2693-wolf-s-gang
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6188-wilcza-poczta#175202




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Sob Lis 19 2011, 22:32

Wolfgang, obserwując wszystkich ludzi, gapiąc się im prosto w oczy i jarając amazing skręta (heheheh, nie mogłam się powstrzymać), stwierdził, że nie wszyscy bawią się wyśmienicie, a sam… częściowo zaliczał się do tego grona. Sarah Winters z kolei sprawiała wrażenie ciut nieobecnej i… no cóż, w pewnej chwili miała minę, jakby bolał ją brzuch. Może Schlosser powinien zaproponować jej coś na przeczyszczenie, skoro jest taki dobry w tych wszystkich miksturach i antidotach? Przypatrywał jej się i kiedy w końcu zdecydował się zaproponować bardzo skuteczny lek, sama się odezwała. I nie, nie chciała nic na przeczyszczenie, więc Niemiec wzruszył ramionami i rozejrzał się, ogarniając wszystko swoim przymulonym wzrokiem. Wstał bez słowa i minął nielicznych znajomych (a może bardziej licznych, niż mu się zdawało?), przy okazji zerkając na Chiyoko, która mignęła mu w tłumie. Niezbyt miał ochotę z nią rozmawiać. Przeszedł do miejsca z narkotykami, które bardzo dobrze znał i skrzywił się lekko. Ludzie zostawili tu niezły syf, dziwił się, jak w ogóle korzystają z tych wszystkich eliksirów, skoro były tu mieszanki tak wybuchowe, że następnego dnia efekty mogły być… cóż, niezbyt zadowalające. On jednak za to nie odpowiadał, załatwiał tylko towar. Zmieszał przezroczysty, praktycznie nietknięty eliksir z odrobiną magicznego proszku, który miał w kieszeni. Takiego na stole nie było, nie miał zamiaru się go pozbywać, ale miał dziś dzień dobroci, więc postanowił, że Sarah na tym skorzysta. Może będzie go odwiedzać jeszcze częściej? Dolał trochę whisky, chwycił parę skrętów i wrócił na swoje miejsce, o dziwo wolne.
- To – mruknął, podając jej niedużą fiolkę z mieszanką. – Nie przedawkuj – dodał.
Nie zdążył wytłumaczyć jej, jakie działanie ma eliksir, bo Quenio zasłonił im caaały świat. No proszę, jakie ładne pary się tworzyły w tej wspaniałej grze. Uśmiechnął się do niego, nieco przymulony i zaintrygowany. No cóż, z Dexterem miał już swoje pięć minut, ale Tricheur?
- Nie zdradzaj mnie tam za bardzo! – odpowiedział mu, kiedy już znikał. No ej, bez rewelacji, ale na pewno wstydził się trochę tak przy ludziach!
Zorientował się, że teraz jego kolej, więc rzucił skręty do przodu, zostawiając sobie jednego, po czym zakręcił butelką. Najwyraźniej tak go polubiła, że postanowiła wrócić, czego efektem było oczywiście zdjęcie koszulki przez Wolfa. No tak, nie miał za bardzo wyrzeźbionej klaty, dlatego nie było większych ochów i achów, ani mdlenia fanek, ale… w sumie jak na ćpuna nie było tak źle. Dodatkowo sądzę, że Maiku byłaby usatysfakcjonowana i takim widokiem, moi państwo! Zmrużył oczy, aby lepiej widzieć butelkę, po czym znów zakręcił. What the fuck? Ten szatański przedmiot rzeczywiście go lubił, i chyba wolał pozostawić go nagiego. Student prychnął i pokazał zgrabnie środkowy palec zdradzieckiej butelce, po czym zdjął buta. Nie czepiać się proszę. W końcu zakręcił trzeci raz, i nareszcie wypadło na kogoś innego, ale też było blisko, bo tak się złożyło, że Sarah siedziała zaraz obok. Przewrócił oczami i zdjął drugiego buta, bo butelka nie chciała zmienić koloru, a zasady to zasady. Skoro już postępujemy tak bonusowo, że najpierw Wolfgang całuje i zdejmuje bluzę, a następnie pozbywa się TRZECH części garderoby w ciągu JEDNEJ kolejki, to można też dodać, że przybliżył się do swojej koleżanki i pocałował ją dosyć namiętnie. Tak, Schlosser był już trochę naćpany. Trochę bardziej niż zwykle, wybuchową mieszanką.
- No, czyń honory! – powiedział do Winters.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Besançon, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 314
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2124-charlotte-de-la-brun#71682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6062-nowe-powiazania-cdlb#172547
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6063-szarlotka#172038




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Sob Lis 19 2011, 23:32

A moim zdaniem ona by sobie tam z tymi jego fankami poradziła. Jakby nie było, były to same nierozgarnięte gówniary, plączące się im tylko koło nóg. Jednakże Szarlotka wprawdzie jeszcze nie widziała tych jego adoratorek, dziko się na niego rzucających i robiących różne, dziwne rzeczy w jego obecności. A to chyba było na plus dla niej. Z resztą, Gilbert zamiast cieszyć się, że te mogłyby pozbawić Francuzkę wzroku, powinien ją osłaniać przed nimi własnym ciałem. Ale oczywiście nie, bo i po co, niech się biedna sama męczy.
- Tak powiedziałby tylko ktoś zazdrosny. Poza tym, skoro tak mówisz, pewnie nie miałbyś przeciwko gdybym... się z kimś przespała. Z kimś, kto nie jest tobą. - Tylko sie z nim tak droczyła, wiadomo. Już powiedziane było, że ona go tak kofciała, że o zdradzie nie było mowy. Poza tym, można było to zauważyć choćby w tym, że jak głupia szczerzyła do niego zęby, z satysfakcji, że jednak on JEST o nią zazdrosny. No i wcale nie przeszkodziło jej to, że skłamał mówiąc, że to nieprawda. Samo to, że unikał wtedy kontaktu wzrokowego, było dla niej sukcesem, bo przecież także wynikło z tego to, że jemu także na niej zależy. A właśnie o to jej w tym wszystkim chodziło.
Po chwili jednak także odwróciła wzrok i zaczęła rozglądać się po sali w poszukiwaniu kogoś znajomego. Dużo ich było, trzeba przyznać, i rzeczywiście powoli impreza zamieniała się w jedną wielką orgię.
- Czy tylko my jesteśmy na tyle kulturalni, że nie robimy takich rzeczy w miejscu publicznym, czy jednak to z nami jest coś nie tak? - Ot takie pytanko nasuwało się jej na myśl, i postanowiła o to zapytać na głos, oczywiście kierując słowa do Ślizgona, a jakże. Przy okazji jedną ręką objęła go z tyłu za szyję, i zajęła się bardzo wyczerpującym zajęciem, czyli sunięciem koniuszkami palców po plecach studenta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Brno, Republika Czeska
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 217
  Liczba postów : 335
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2958-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2960-fuck-yeah-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2959-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9752-jiri-broskev#273766




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Sob Lis 19 2011, 23:39

Już w zdecydowanie lepszym humorze, kończył swojego skręta i stwierdził, że czuje się bardziej rozluźniony niż wcześniej. Pozwolił sobie nawet na szerszy, bardziej radosny uśmieszek i cwaniackie zmrużenie brwi, w kierunku osób bliżej nieokreślonych. Glan podrygiwał w miejscu dużo żwawiej, a usta Broskeva układały się jakby... do gwizdania. I rzeczywiście, po chwili taki dźwięk wydobył się z jego ust, zagłuszany jednak przez rozmowy innych, śmiechy i tak dalej. Oparł tym razem obydwie dłonie na podłodze, przerzucając na nie ciężar ciała, a potem rozejrzał niedyskretnie po znajomych i nieznajomych twarzach. Ogólnie było kilka ładnych dziewczyn, ale żadna nie umywała się do...
stop.
Nie ma co rozpamiętywać przeszłości, trzeba ruszyć dalej z miejsca. Swoją drogą miał nadzieję, że pomoże mu w tym pocałunek nieznanej mu dziewczyny, która w zasadzie to... no była atrakcyjna, w jego mniemaniu. A, i nosiła glany, czym okropnie zaplusowała! Ale, ale, oderwał się na chwilę od myśli o niej i spojrzał na Quentina. Uśmiechnął się tryumfalnie.
- Vanbergiem? Musiałbym się też miziać z facetami, ugh - odrzekł, udając przy tym odruch wymiotny, a potem się zaśmiał. Naprawdę jaranie dobrze mu robiło. Normalnie to pewnie tylko by się jeszcze bardziej wkurwił. Tymczasem jednak stwierdził, że najebałby się porządnie, ale nie chciało mu się ruszać tyłka po alkohol. Łudził się więc, że zwinie komuś przechodzącemu obok. Tak, genialny plan!
Przerzucił chłodny wzrok błękitnych tęczówek ponownie w kierunku Cygana, a na jego twarzy pojawił się grymas niezadowolenia, współgrający z tonem słów Tricheura. I nie przeszkadzało mu wtedy to, że najprawdopodobniej gapi się na niego bezczelniej niż to ustawa przewiduje. Nieważne były odczucia tego osobnika, zupełnie.
- Powinni go za to rozstrzelać - stwierdził błyskotliwie, zapominając, że tak naprawdę, gdyby tylko chciał, mógłby to zrobić. No cóż.
Od zażenowania wyrwała go jednak ponownie dziewczyna, z którą jeszcze nie tak dawno się całował. Dlatego jego twarz nabrała łagodniejszego wyrazu, o ile było to u niego możliwe. Szczególnie, że jego mimika zawsze była antypatyczna, o ile można tak to nazwać, nie chcę się jednak powtarzać.
- No - przytaknął jej, nie rozwlekając się za bardzo, a potem bezpretensjonalnie przejechał palcem po jej nodze. Mhm. - Ale zawsze można sprawić, aby było ciekawiej - napomknął, niby aluzyjnie, niby nie, a potem zaśmiał się i przerzucił wzrok na jakąś swoją potencjalną ofiarę. No daleeeej, picia!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 256
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2228-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2229-lsd-kokaina-heroina-lsd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2230-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7745-lunarie-s-deceiver#215456




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie Lis 20 2011, 00:59

Trumf trumf misia-bela, misia-kasia-konfacela. W głowie wygrywały jej dziwaczne wyliczanki, głowa czasami pochylała się w niekontrolowanym geście do przodu, a potem gwałtownie unosiła się z powrotem, wprawiając w ruch ciemne kosmyki włosów i wywołując po chwili lekki, nieobecny uśmiech na twarzy. Troszeczkę się upiła. Ale tylko troszeczkę. Dotyk dłoni chłopaka, którego imienia nawet nie znała, absolutnie jej nie przeszkadzał. Wręcz przeciwnie. Wręcz poczuła się jak w dawnych, wspaniałych czasach, gdzie były tylko zadymione bary, nabrzmiałe narkotykami żyły, tętno pulsujące alkoholowym rytmem, głośna muzyka i ładni bądź nieładni, jednonocni chłopcy.
- Też tak myślę - odparła, oplatając go nogami. Całkiem wygodnie, biorąc pod uwagę, że siedziała na stole. A tuż za sobą miała całe tony szkła wypełnionego najróżniejszymi trunkami. Postarała się skupić wzrok na jego twarzy, by nie rozjeżdżał się na boki, nie rozdwajał i nie rozmydlał perspektywy. Był dość interesujący, tak. Nie wiadomo jeszcze czy na tyle, by jutro go pamiętała, ale kto by się przejmował. Jeszcze nie było jutra.
- Pytanie tylko czy dasz radę mnie unieść. A potem znieść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Luksmeburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285




Administrator






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie Lis 20 2011, 10:31

No tak, oczywiście, że prezenty cieszą bardziej, gdy się na nie czeka, ale ta dwójka już przechodziła ten okres czekania. Przecież właśnie tańczyli, zamiast już się rozbierać gdzieś za najbliższą ścianą! Tak, że naprawdę było bardzo grzecznie, poza tym, że łapki Dexa były już pod jej bluzką, ale to taki tam szczegół. Że ona mu robi niby krzywdę? Jeśli tak by to działało, to od lat by już nie mógł patrzeć na kobiety. A on jak najbardziej mógł, ba nawet robił to bardzo chętnie. Oczywiście, że nie miał nic przeciwko temu co robi Alexis, a w jego głowie raczej były myśli, że chce więcej, broń boże mniej. Więc kiedy Brooxterowa go pocałowała, chłopak mocniej przyciągnął ją do siebie, chyba za bardzo wkręcając się w pocałunek i właściwie zapominając o tym, że gdzieś tam grała muzyka do której jeszcze przed chwilą się poruszali. I zupełnie nie interesując się tym, ile ludzi jest w tym pokoju, ilu ich obserwuje i co tam sobie myślą. No ale dobra, moi mili, trzeba przerwać przedstawienie, chociaż nie, nie do końca, trzeba po prostu zmienić scenę i zgubić widownię. Dlatego Vanbereg zupełnie nie przerywając namiętnego pocałunku z wilą, zaczął z nią zmierzać w stronę przejścia, tam gdzie wisiały te koralikowe zasłonki dzielące kolejne pomieszczenia. Po drodze zahaczył o jeden ze stolików przewracając z niego jakąś butelkę, ale przecież nie będzie się interesować takim tam małym wypadkiem. Szli więc dalej, niezbyt trzeźwo, niezbyt orientując się gdzie co się znajduje, ale ważne, że jakoś się przemieszczali. Przeleźli przez koraliki i mieli do pokonania fragment z basenem, jakoś go tam wyminęli, nie wpadając, nie topiąc się, wszystko w miarę zgrabnie pokonali. I o to, proszę państwa dotarli do ostatniego pomieszczenia, w samym końcu, gdzie całe szczęście nie było żywej duszy. Dexter trzasnął drzwiami za sobą i oto byli sami.
No dobrze, może i właśnie egzamin na cierpliwość wypadł totalnie negatywnie, ale czy to miało jakiekolwiek znaczenie? Właśnie całował się z wilą w pustym pokoju, mieszanka używek mocno szumiała mu w głowie, a słowo wstrzemięźliwość jak zwykle było obce. Zakładam więc, że nawet już nie pamiętał o tych jej wcześniejszych, niepotrzebnych słowach związanych z cierpliwością.

nie wiem czy to nie powinien być inny temat, bo to jakby inne pomieszczenie :mysli:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Skąd : Jezioro Loch Ness, Szkocja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 46
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 58




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie Lis 20 2011, 11:46

Szczerze mówiąc Saturn nie miałby nic przeciwko, żeby Victoria wcieliła swój plan w życie, skoro była taka chętna! Co też wyraził na głos, nie mając zamiaru przeoczyć taktownie wypowiedzi Ślizgonki. Chiara z kolei była jakaś nieswoja, ale postanowił się nie wtrącać, bo raczej nie był odpowiednią osobą do pomagania, ale uwaga, nieco się tym zmartwił. Znali się dosyć dobrze, bardzo ją lubił, więc nie dziwcie się, że niekoniecznie mu pasowało, że miała średni humor. O historii z Vanbergiem nie wiedział, co naturalnie nikogo nie dziwi.
- Kilka podpalonych wiosek, cztery porwane hipogryfy i porywam się na hodowlę smoka norweskiego, wchodzisz w to? Będzie łatwiej siać postrach ze smokiem na smyczy – wyjaśnił, po czym upił łyk z butelki, którą miał albo znalazł, ciężko stwierdzić. Pominął jej zdenerwowanie. Coś mu się nie wydawało, że wstydziła się rozbierać w grze, to nie byłoby w jej stylu.
- Oj tam oj tam – wtrącił się. – Jak tak bardzo chce, to dlaczego nie? – zapytał, wyszczerzając się do Silverstone. Miał jeszcze dodać coś, żeby usiadła gdzieś z nimi, ale nie zdążył.
Morello serio była jakaś dziwna, trochę za cicha, jak na swój charakterek. Objął ją ramieniem, żeby przypadkiem nie wywinęła się gdzieś do tyłu, zjeżdżając z jego ramienia.
- No patrz, za mną chyba też, ale jego – wskazał wolną ręką na ćpuna z wymiany – chyba wręcz uwielbia. A szkoda, chętnie bym sobie zagrał – dodał, dopijając pozostałą zawartość butelki. Coś mu było mało, więc chwycił skręta, który pojawił się przed nim, zapewne wtedy, kiedy rzucił go owy student, o którym wspominał.
- Wiesz co? Bardzo fajnie mi się tu siedzi, ale chyba niezbyt mam ochotę przebywać w tym szatańskim tłumie – mruknął, chwilę później podpalając swoją zdobycz krótkim incendio. Prawda była taka, że tłum mu nie przeszkadzał, ale chciał poznać reakcję Ślizgonki. Rozejrzał się w międzyczasie i stwierdził, że Victoria wygląda na jeszcze bardziej przybitą. Na Merlina, zbiorowe doły. Alexis wyglądała na usatysfakcjonowaną swoim towarzyszem, przynajmniej ona. Dosyć rozbawiony przyglądał się jej, kiedy oddalała się z Vanbergiem. Zdolniachy z nich, bardzo zgrabnie wyszło im to lawirowanie między tłumem, nie przerywając pocałunku!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Skąd : Miami
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 377
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1211




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie Lis 20 2011, 11:52

Courtney strasznie brakowało w tym momencie Piwki. Bo wiecie… miała ogromną ochotę wskoczenia na bombę do tego basenu na środku pokoju, ale samej to tak głupio. A z Piwką można było bieliznę kraść z dormitoriów studentów i było ciekawie. Oczywiście, dopóki niecnie ich nie rozdzielono do innych domów! W każdym razie… tęskniła za tą szajbuską, no!
A więc Tamara i Courtney miały coś wspólnego! Ostatnio miały złą passę, jeśli chodzi o imprezy, choć „ostatnio” w przypadku tej pierwszej jest trochę mniej ostatnie, jeśli można to tak nazwać. Ale no… pechowe imprezowicz ki powinny się trzymać razem, nie ma bata. Może jak będą się nawzajem pilnować, to nie będzie znowu tak potwornie źle. Może przeżyją bez uszczerbku na zdrowiu psychicznym i fizycznym. Oby.
Dobrze, że uważała ją za odpowiednią dla Borisa. Gdyby było inaczej, wiele zmieniłoby się w ich relacji, a według niej było dobrze tak, jak było. Zmiany są dobre tylko wtedy, kiedy po nich może być lepiej a nie na odwrót.
- No wiesz, ewentualnie mogli cię już oddać, ale wyglądasz normalnie, więc zapewne po prostu się przede mną chowałaś. – Pokręciła głową, niby zawiedziona tym faktem, ale po chwili na jej ustach znów zakwitł uśmiech. Ostatnio rzadko schodził jej z twarzy. – Hmm… teraz już wiem. W każdym razie… cieszę się, że wróciłaś do żywych.
No i wtedy podszedł do nich jakiś chłopak. Kojarzyła go z… no dokładnie to nie wiedziała skąd, ale kojarzyła. Chociaż imienia nie znała, a nawet jeśli kiedyś jej się obiło o uszy teraz tego faktu już nie pamiętała. Uśmiechnęła się tylko do niego, nic nie mówiąc, po czym spojrzała ponad jego ramieniem na Boriska, który siedział już sam. Nie podeszła jednak do niego, bo to byłoby dość niekulturalne. Przyszła, a potem zaraz odchodzi… nie, nie. Zamiast tego pomachała do niego. Może sam podejdzie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie Lis 20 2011, 13:28

Audrey niezbyt uśmiechało się siedzenie w skrępowaniu (które mimo wszystko, uparcie, wciąż wracało) przy Quentinie, dlatego kiwnęła mu głową, wypiła jeszcze trochę ze swojej butelki, chwyciła skręta, który wylądował przy jej kolanie niewiadomo skąd (czyżby ćpun?) i wstała z miejsca. Podpaliła zdobycz, używając incendio i rozpaczając w myśli, że tak właśnie pieczętuje swoją zasadę dotyczącą palenia czegokolwiek. Westchnęła zrezygnowana i zaciągnęła się, zatrzymując na chwilę dym, po czym wypuściła go wolno, unosząc głowę lekko do góry. Tak jak podejrzewała, było to przyjemniejsze, niż myślała. I rozprowadzało po ciele przyjemne, bardzo przyjemne uczucie ulgi. Nie miała tu co robić i zastanawiała się nad wyjściem, bo zbiorowa orgia trochę ją przerażała, sama wolała w tym nie uczestniczyć. Ostatecznie jednak uznała, że coś się wymyśli i została w pomieszczeniu, czekając na jakieś towarzystwo. Sądziła, że będzie ciekawiej. Mogła nie pchać się tam, gdzie nikt jej nie zapraszał, a teraz proszę, nie dość, że nie wiedziała co zrobić z faktem, że Szwajcar w pewnym stopniu ją rozpoznał (choć nie do końca, bo nie brnął w dowiadywanie się, czy na pewno się nie spotkali), to jeszcze stała sama, jak ten słup, paląc skręta, choć jeszcze wczoraj zarzekała się, że w życiu czegoś takiego nie tknie. Miała wrażenie, że stacza się z dnia na dzień, a to wcale nie było miłe uczucie. Dostrzegła samotną Ślizgonkę, z niezbyt zadowoloną miną, więc uznała, że się przyłączy.
- Cześć – mruknęła ponuro, stając obok niej. Chyba jedyną dobrą decyzją tego wieczoru była zmiana wyglądu. Metamorfomagia nareszcie okazała się użyteczna w życiu codziennym, oby tylko nie zacząć jej nadużywać, bo kompletne zatracenie siebie goniło ją bardzo szybko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 207
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 338




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie Lis 20 2011, 13:32

Gdy odchodziłam od stolika nie usłyszałam że Saturn coś do mnie mówił. Szczerze mówiąc miałam to gdzieś. Stałam przy tym cholernym stole nie robiąc kompletnie nic. Kto to widział żeby być w takim nastroju na imprezie?! Gdyby przyszła tu choć jedna zagubiona, samotna duszyczka, tak jak ja...ale przecież nie będę się wtrącać do przyjaźni, grup, paczek czy jak to tam się nazywa, innym ludziom. Mam swój honor, i dobre maniery. Nie idę tam gdzie mnie nie chcą. Zauważyłam parę ciekawych osób ale nawet nie mogłam do nich podejść. Impreza już się nieźle rozkręciła, ktoś się całował, ktoś krzyczał, ktoś rzygał...Alexis znikła gdzieś z Dexterem i to na pewno nie na partyjkę szachów a ja stałam tak jak ten kołek w rogu sali i tylko się patrzyłam. Niedługo może przefarbuję się na czarno i zacznę się ciąć. Może pomysł z tym striptizem nie był jednak taki zły, przynajmniej ktoś by zwrócił na mnie uwagę...Ale to by przecież była desperacja a na to nie mogę sobie pozwolić w końcu jestem Ślizgonką! W pewnym momencie podchwyciłam spojrzenie Delroya. Wyglądał na lekko zmartwionego moją nagłą zmianą nastroju. O, ktoś się jednak lekko przejął! No niemożliwe...Dobra, kurde co mi tam. Już byłam skłonna wrócić na miejsce które opuściłam kilkanaście minut temu gdy ktoś obok mnie się odezwał, i to najwyraźniej ja byłam cele owej wypowiedzi. Obejrzałam się podejrzliwie. Nie znałam tej dziewczyny. W zasadzie kogoś mi przypominała ale może to takie moje alkoholowo-eliksirowe zwidy? Doesn't matter. Brązowowłosa wyglądała na równie samotną co ja więc postanowiłam się odezwać, może jakoś razem przetrwamy tę imprezę. -Cześć. Jak ci się podoba impreza? -spytałam na wszelki wypadek, bo może ta dziewczyna wcale nie była równie samotna, może dobrze się bawiła a podeszła na przykład z litości czy jak to uczucie się tam nazywa.


Ostatnio zmieniony przez Victoria Silverstone dnia Nie Lis 20 2011, 13:39, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 704
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1021




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie Lis 20 2011, 13:36

I niech się męczy. Gilbert jest od tego, żeby chronić ją od innych, złych rzeczy na które nie miała ochoty. A tu wychodzi an to, że nie ma nic przeciwko takiej walce. Cóż, mówi się trudno. Nie będzie jej zasłaniał własną piersią.
- Skąd wiesz jak mówi ktoś zazdrosny? - Zapytał na początku unikając drugiego pytania. On tam nie był zbyt rozeznany w tych wszystkich uczuciowych sprawach i cięzko byłoby mu wiele rzeczy określić. A ona, proszę bardzo, ma wiedzę bardzo rozległą i mu udowadnia swoją wyższość z uśmiechem na ryjku. No skądś musiała takiego doświadczenia nabrać, prawda? Na to wskazuje logika.
- Biorąc pod uwagę fakt, że nie chcesz tego zrobić właśnie ze mną to hm... mogłoby to być w pewien sposób, no wiesz, dotkliwe - Oj widać, że blondynka. Najpierw mówi potem myśli. Cóż, nie był za to zły, przyzwyczaił się do tego i zdawał sobie z tego sprawę od początku. Nawet ją uświadomił, że z jej mózgiem nigdy nie będzie wszystko w porządku żeby przypadkiem sama nie popadła w depresje kiedy okaże sie, że nie była w stanie zmądrzeć. Widać to Gilbert musi być mózgiem w tym związku. A co z Francuzką? Czy ja wiem... Ona przynajmniej miała cycki.
- A co, nie podoba ci się to wszystko? Zresztą, nikt jeszcze nie jest aż tak niegrzeczny - Również rozejrzał się jeszcze raz po sali chcąc sprawdzić czy to co powiedział przypadkiem nie mija się z prawdą. Ku swojemu zaskoczeniu, faktycznie, miał racje. Wszyscy byli dość grzeczni, aż miło popatrzeć! A niby miała to być impreza studencka. A tu taka niespodzianka. Kulturalnie jest jak nigdy i... No dobra, jednak nie. Kto zjebał? Oczywiście Dexter, bo któż by inny? Kierował się z blondyną w kompletnie drugi koniec pomieszczenia zapewne w tylko jednym celu.
- No cóż, przynajmniej nie robią tego na środku imprezy - Wywrócił oczętami dając im święty spokój i nawet nie próbując wzrokiem prześwietlić ściany bądź drzwi jakie ich dzieliły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Szwajcaria, Berno
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 329
  Liczba postów : 341
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2673-quentin-tricheur
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6044-quentin-tricheur-zapraszam#171487
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6043-quenio#171480
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7211-quentin-tricheur#204514




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie Lis 20 2011, 15:16

Ach, co tu się wyrabiało. Puścił tylko oko Wolfowi, kiedy usłyszał jego słowa i się odwrócił. Bynajmniej, póki co średnio miał zamiar robić z nim cokolwiek. Swoją drogą to byłoby całkiem śmieszne, gdyby faktycznie coś się między nimi zdarzyło. Oczywiście, to tylko fantazje autora postaci, bo przecież Quentin, niestety, raczej nie zrobiłby czegoś takiego i musimy obejść się smakiem. Chociaż kto wie!
Przez jakiś czas siedział obok Jiriego i razem z nim mierzył wzrokiem brudnego cygana. Mimowolnie przypomniał sobie jak o mało się nie pobili, czyli praktycznie jak o mało Quentin nie stracił życia, gdyby nie Czech siedzący obok. Tak go rozczuliło to wspomnienie, że spojrzał na twarz poczciwego i dobrego (hehe) przyjaciela i poklepał go po ramieniu. No cóż, kochał go, chociaż śmieszyła go jego homofobia połączona z przyjaźnią do Dextera Vanberga, zdeklarowanego biseksualistę, który ma ochotę nawet na najlepszego przyjaciela, ćpuna.
- Jak będzie ci się bardziej nudzić, pomyślimy co zrobimy z tym fantem – dodał jeszcze kiwając głową na Francuza. Ale po chwili Broskevem zajęła się dziewczyna, z którą się całował i nawet już oplotła go nogami. Uśmiechnął się do niego po swojemu widząc taką sytuację i odsunął się od tej parki. Niestety nie zauważył nigdzie Dextera, ani pół- wili, co było dość jednoznaczne i do przewidzenia. Chciał podejść do Wolfa, który kręcił butelką cały czas i nawet już zaczął do niego iść, kiedy ten wylosował Sarę i pocałował ją całkiem namiętnie, szczególnie jak na Niemca. Zdziwiony Szwajcar odpuścił sobie przeszkadzanie tej dwójce i zapewne chwiejnym krokiem przesuwał się w inną stronę, kiedy zobaczył kolejną znajomą twarz, a nawet bardzo znajomą. A skoro każdy znalazł sobie parkę na imprezę, on musiał radzić sobie sam w szukaniu towarzystwa.
Tricheur szybkim krokiem, rozpychając się niepomiernie znalazł się obok Beatriz Amarillo, jego oficjalnie ulubionej Chilijki. Stanął za nią i objął ją od tyłu.
- Bea, gdzie ty się podziewałaś – zapytał wsadzając nos w jej ładnie pachnące włosy. O matko, ile już czasu minęło od kiedy to robił. Puścił ją i stanął naprzeciwko dziewczyny. Położył dłoń na jej perfekcyjnej talii.
- Piłaś już coś? - zapytał jeszcze, rozglądając się, jakby już szukał jakiegoś alkoholu, który mógłby zaoferować dziewczynie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Brno, Republika Czeska
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 217
  Liczba postów : 335
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2958-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2960-fuck-yeah-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2959-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9752-jiri-broskev#273766




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie Lis 20 2011, 17:47

Jiri cały czas był lekko zamroczony i skrajnie wyluzowany, ale ostatecznie wciąż był trzeźwy i tak jak monitorował zebranych chłodnym wzrokiem, tak stwierdził, że chyba jest jedynym trzeźwym człowiekiem na tej imprezie. Oczywiście były to wnioski wysoce nieprawdziwe, jednak wryły się w jego rozum bardzo mocno, a co za tym idzie, był niezadowolony z tego faktu. Uśmiechnął się jeszcze na słowa Tricheura i chwilę odprowadzał go wzrokiem, ale potem wolał powrócić do uroczej dziewczyny, która wykazywała jakiekolwiek zainteresowaniu w kierunku jego osoby. Stanął przed nią, pozwalając na to, aby długie i piękne nogi LSD go oplotły. Spoglądał przez dłuższą chwilę na nie, by ponownie przejechać po nich rękoma; ledwo wyczuwalnie, jedynie opuszkami palców. Po chwili spojrzał jej na moment głęboko w oczy, a zaraz potem głowa gwałtownie skręciła w prawo, kierując wzrok za plecy dziewczyny.
Bowiem dostrzegł tam kilka/naście/dziesiąt butelek z alkoholem i zdając się na swoją intuicję (HAHA), wybrał jedną z nich. Szybkim ruchem dłoni odkręcił korek, a potem równie szybko wypił niemalże połowę zawartości nieznanego mu specyfiku. Mlasnął kilka razy przeciągle, po czym pokręcił głową bez przekonania i odstawił szkło na stół obok Lunarie. Chyba powinien ją poczęstować czy coś, no ale. Mentalność Broskeva, nie zapominajmy.
W każdym razie uśmiechnął się niemalże diabolicznie na jej słowa, po czym wsunął ręce pod jej tyłek i podniósł. Ale, że to było mało widowiskowe raczej, to jeszcze zrobił kilka manewrów w powietrzu, by przerzucić sobie gryfonkę przez ramię. No cóż, nie myślał zupełnie o tym, że zapewne dziewczyna nie będzie zadowolona, albo jeszcze się na niego zrzyga, wszak była w ciekawym stanie na chwilę obecną, ale... a bo nie było się w gorszych sytuacjach na imprezie?
- I co, może być? - spytał, bardzo rozbawiony, jakby było czym. Ale kto by się tym przejmował? No na pewno nie on. A że jeszcze mogła mieć coś innego na myśli, to nieistotne. Broskev nigdy nie był filozofem czy myślicielem (już widzę to zdziwienie na waszych twarzach!).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Skąd : Santiago de Chile
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 22
  Liczba postów : 91




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie Lis 20 2011, 18:46

Stała przez chwilę w miejscu, mimowolnie rozglądając się za paczką fajek. Gdy wreszcie dostrzegła jakąś, leżącą kawałek dalej, zdążyła przesunąć się o krok w jej stronę, gdy do jej świadomości dotarł nieco zniekształcony brzęk tłuczonego szkła. Normalnie nie zainteresowałby jej, ale po owym eliksirze, który wypiła, przypominał on bardziej symfonię miliona szklanych dzwoneczków. Zaciekawiona, odwróciła się w tamtym kierunku, zapominając o papierosach. Nie zobaczyła tych dzwonków, jak się spodziwała; zamiast tego dopatrzyła się Dexa niosącego jakąś atrakcyjną blondynkę. Po chwili oboje zniknęli za zasłonką z koralików, a Bea uśmiechnęła się pod nosem. No tak, to było podobne do Vanberga.
Patrzyła jeszcze w tamtym kierunku, szukając wzrokiem tych cholernych dzwonków, które cały czas wybrzmiewały w jej głowie, gdy poczuła czyjeś ręce obejmujące ją od tyłu, a potem dotyk na włosach. Uśmiechnęła się błogo, chłonąc to ciepło, jeszcze zanim Tricheur się odezwał.
- Quentin - rzekła w ramach przywitania. Tak, zdecydowanie zbyt dużo czasu minęło, odkąd ktokolwiek wtulał twarz w jej włosy lub po prostu obejmował. Stąd też Bea poczuła się szczególnie szczęśliwa - co oczywiście potęgowało działanie magicznych specyfików - z tego spotkania. Nie odpowiedziała na jego pytanie, za to gdy poczuła jego dłoń na swojej talii, przysunęła się o krok, kładąc swoje zadbane rączki na jego torsie, spoglądając przy tym na niego spod ciężkich powiek.
- Cośtam - odparła. - Ale zdecydowanie za mało - dodała. Eliksiry były jej ulubionymi środkami odurzającymi, ale jednak nie można było nimi zastąpić alkoholu.
- Wiecie, jak się urządza imprezy - stwierdziła, jakby to nie było oczywiste. W końcu znała już możliwości Tricheura i Vanberga w tym kierunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Toronto, Kanada
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 91
  Liczba postów : 140




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie Lis 20 2011, 19:19

Nieobecnej z pewnością, ale czy na pewno wyglądała jakby ją bolał brzuch? Trochę śmiesznie, ona tu przeżywała wewnętrzne rozterki i prawdziwe katusze, a Wolf posądzał ją o jakąś złośliwą niestrawność i aż gotów był ratować ją jakimiś swoimi niekonwencjonalnymi metodami. Które oczywiście by zadziałały, jednak nie takiej pomocy chwilowo potrzebowała. Więc jakie szczęście, że się wysłowiła, czego jej brakuje, zanim student sam by jej coś zaoferował, a ona zażyłaby cokolwiek, myśląc, że zaraz będzie na takim haju, że zapomni o całym świecie, a tymczasem pognałoby ją do łazienki. Słabo. Nie ukrywajmy, że Winters trochę się zdziwiła, gdy Schlosser zdecydował się wstać i znaleźć coś interesującego, zamiast po prostu opisać jeden z jego produktów. Aż odwróciła się, by podziwiać mistrza w akcji i jej zdziwienie było jeszcze większe, gdy zobaczyła, jak Wolf sięga po jakiś magiczny proszek do swojej kieszeni. Wtedy też przemknęło jej przez myśl, że skutki muszą się okazać naprawdę świetne, a o jakichkolwiek porannych powikłaniach nie miała zamiaru nawet wspominać! Jak wszyscy z resztą, sądząc po ich zachowaniu. I może faktycznie Sarah zacznie odwiedzać go jeszcze częściej, kto wie?
- Suuuuper, dzięki. – wyszczerzyła się do Wolfa, przyjmując od niego fiolkę z wyjątkowo obiecującą zawartością. Po jej plecach aż przeszedł dreszcz niezdrowej ekscytacji, gdy powąchała ciesz i uśmiechnęła się jeszcze szerzej. – Ładnie pachnie. – stwierdziła, zerkając ponownie na Niemca. Wtedy też chłopak wspomniał coś o przedawkowaniu, ale było już trochę za późno, bo właśnie w tym momencie Sarah wypiła całą mieszankę na raz i dopiero później zastanowiła się nad sensem jego wypowiedzi. – Spoko, dzięki za ostrzeżenie.
Tak naprawdę nawet nie pytała o działanie eliksiru, po prostu doszła do wniosku, że będzie to dokładnie to, czego w tym momencie pragnęła. Już coś planowała dodać, może nawet rzucić jakąś błyskotliwą uwagę, kiedy Quentin wylosował Niemca i podszedł obdarzyć go wyjątkowo interesującym pocałunkiem. Nie była pewna, czy to tylko sama sobie wmawiała, czy faktycznie tak było, ale chyba już odczuwała pierwsze skutki działania mieszanki, a jej zmartwienia stopniowo traciły znaczenie i zacierały się w jej pamięci. Czy w takich okolicznościach świat nie jest piękny? Obserwowała uważnie zdejmującego koszulkę Wolfa, dochodząc do wniosku, że w rzeczywistości jego ciało wygląda lepiej, niż to sobie wyobrażała. I żeby nie było wątpliwości, nie chodzi mi tu o jakieś fantazje o erotycznym zabarwieniu, tylko o zwyczajne wyobrażenie ciała wyniszczonego nałogiem. Chyba nawet umknął jej w wyniku całego zamieszania moment, z którym butelka wskazała właśnie nią, ale gdy Wolf przybliżył się do niej, już kompletnie wychillowana, uśmiechnęła się lekko, dłonią musnęła jego policzek, przyciągnęła go jeszcze bliżej i śmiało odpowiedziała na pocałunek. Ho ho, kto by pomyślał, panna Winters grająca w taką grę!
- Z przyjemnością. – odpowiedziała, gdy już się od siebie odsunęli i sięgnęła po butelkę. I tu taki psikus, ledwo trafiła dłonią w ową butelkę. – Wolf, nie mam pojęcia, co mi dałeś, ale to jest w chuj dobreee. – powiedziała do studenta, rozszerzając lekko oczy ze zdziwienia, a następnie zakręciła tą nieszczęsną butelką. Butelka kręciła się i kręciła chyba z pół wieku, a Winters stwierdzając, że chyba ten pomiot nigdy nie stanie i nie wskaże nikogo konkretnego, postanowiła zdjąć z siebie sweterek, który miała na sobie, zostając w wyjątkowo wydekoltowanej i nie pozostawiającej zbyt wielkiego pola dla wyobraźni koszulce. Jasne, mogła zdjąć cokolwiek, nawet buty czy rajstopy, ale myślicie, że się przejmowała wyborem odpowiedniej części garderoby? I wtedy właśnie butelka stanęła w miejscu, wskazując… tak dokładnie nie była pewna, bo wskazała gdzieś tam w oddali, ale dzielna Sarah wstała, lekko się kołysząc i ruszyła bojowym krokiem w stronę jakiejś brunetki, która chyba była uczennicą Slytherinu. I wydawała się być dosyć smutna, a przecież Sarah z chęcią umili jej życie!
Stanęła naprzeciwko dziewczyny, spojrzała jej w oczy, błyskając zębami w uśmiechu, po czym ujęła jej twarz w dłonie i złożyła na jej wargach pocałunek, wpierw delikatny, by następnie włożyć w niego zdecydowanie więcej pasji i uczucia. Dopiero po dłuższej chwili puściła brunetkę i wskazała ręką krąg, który coraz mniej ten krąg już przypominał.
- Teraz twoja kolej. – rzuciła, po czym wróciła na swoje miejsce, odczuwając jakąś dziwną satysfakcję. Dopiero wtedy spostrzegła brak miziającego się z potomniknią wili Dextera. – Szybciutko poszło Vanbergowi, nie ma co! – powiedziała, tak właściwie nie wiadomo do kogo, po czym sięgnęła po swoją porzuconą butelkę i wypiła trochę alkoholu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Besançon, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 314
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2124-charlotte-de-la-brun#71682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6062-nowe-powiazania-cdlb#172547
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6063-szarlotka#172038




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie Lis 20 2011, 19:42

Ona nie stroni do przemocy z porównaniem do niego, nie wiem skąd przyszedł ci do głowy taki pomysł, że chętnie wpieprzyłaby co poniektórym jego fanką miotłę w zadek. Albo cokolwiek. Whatever. Z resztą, znając życie, jeszcze ona wyszłaby z tego starcia z kontuzją. W końcu Szarlotkę znowu nie tak trudno złamać w kościach. Trzeba delikatnie się z nią obchodzić, jakby była z porcelany, o.
Poza tym myślę, że kto jak to, ale Gilbert chętnie by sobie popatrzył na taki damski fajt, z jego... ekhem... dziewczyną w roli głównej. Ba, może potem okazałby trochę łaski i pomógł jej pozbierać swoje kości, a potem jeszcze je posklejać ze sobą.
Ale oczywiście, żadnego bicia się tu nie będzie. Ma być pokój i miłość, wszyscy się koffamy i w ogóle.
- Zazdrosna osoba zaprzeczałaby, że wcale tak nie jest. I komentowała bez sensu coś, co było zwykłą grą. Ale oczywiście to mogę ci wybaczyć, bo nawet gdybyś nie był zazdrosny, takie uwagi z twoich ust by wyszły. - Chciała jeszcze dodać tak dla pocieszenia, że gdyby on był na jej miejscu, pewnie też byłaby o niego zazdrosna. Wolała jednak tego nie dodawać, a poza tym, dla niej takie rzeczy były logiczne. Się kłócili, że normalną parą nie są, a jednak opierali się na tych samych zasadach co wszyscy. Gdyby któreś z nich zdradziło, pewnie byłby wpierdol, armageddon, impas, szkoła przetrwania i ogólnie rzecz biorąc koniec świata.
- A kto powiedział, że nie chcę? - Ta jego odpowiedź ją zdziwiła. No bo weź... że niby ona nie chce z nim, a pierwszemu lepszemu się do łóżka pakowała, jak jeszcze z Gilbertem nie była? Bez sensu. A blondynek w to nie mieszajmy, wszyscy wiemy że blondynki są fajne. I Gilbert wcale nie jest mózgiem w tym związku. Ich mózgi się... dopełniają, o właśnie.
- Nie wiem, czy mi się podoba. Nie zwracam na to wszystko uwagi, z porównaniem do ciebie. Poza tym, trudno określić co dla ciebie znaczy 'aż tak'. Dla mnie to wystarczająco. - Wzruszyła ramionami, teraz przenosząc już wzrok na Gilberta, a widząc, że on jest zainteresowany bardziej tym co sie dzieje na imprezie niż nią, rączką nakierowała jego główkę na odpowiedni cel, zwracając ją ku sobie. I gdy to zrobiła, wcale nie puściła swojej dłoni z jego policzka, postanowiła ją jeszcze jakiś czas tak potrzymać, żeby przypadkiem jego wzrok nie znalazł znowu jakiegoś bardziej interesującego obiektu od niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Szwajcaria, Berno
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 329
  Liczba postów : 341
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2673-quentin-tricheur
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6044-quentin-tricheur-zapraszam#171487
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6043-quenio#171480
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7211-quentin-tricheur#204514




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie Lis 20 2011, 21:08

Zazwyczaj kiedy Quentin patrzył na Beatriz po dłuższym czasie i przypominał sobie jak śliczna jest, zastanawiał się dlaczego jeszcze się jej nie oświadczył. Ale oczywiście, te myśli mijały równie szybko co się pojawiały. Oczywiście teraz Q był na dodatek pijany, więc uczucie podziwu do piękna dziewczyny i zachwytu nad jej drobną osobą zostało spotęgowane. Kiedy ona przesunęła się do niego on objął ją delikatnie.
- To zaraz coś znajdziemy – powiedział, ale zanim się ruszył pochylił się, by musnąć wargami jej usta. Po chwili jednak rozejrzał się i odszedł parę kroków, żeby przynieść pierwszy lepszy alkohol. Więc w jednej ręce miał absynt, a w drugiej coś śmiesznego, niebieskiego, nie miał pojęcia co.
- Chyba, że wolisz coś bardziej tradycyjnego – powiedział patrząc na to co przyniósł. Uśmiechnął się do niej szeroko na ten komplement i pochylił się, by jeszcze raz przelotnie ją pocałować.
- Trening czyni mistrza – dodał a propo organizowania imprez z Vanbergiem. W końcu robili to bardzo często. A jeszcze a propo Dextera, ponieważ Tricheur ze swoją ulubioną Chilijką stali niedaleko miejsca, gdzie poszedł z pół wilą, usłyszał bardzo głośne jęki najpierw kobiety, potem mężczyzny. Parsknął śmiechem i mimowolnie rozejrzał się w poszukiwaniu Sary. Kiedy udało mu się złapać z nią kontakt wzrokowy odstawił jedną butelkę na stół i pokazał najpierw na swoje ucho, a potem na zasłonkę. Łudził się, że nie jest jeszcze aż tak naćpana, żeby nie zorientować się o jakie dźwięki mu chodzi. Szybko jednak odwrócił się do Beatriz, bo przypomniał sobie kto tu teraz ma najładniejszą partnerkę do rozmawiania, hehe.
Więc wolną ręką z powrotem przygarnął ją do siebie.
- Chyba średnio ich obchodzi kto ich słyszy – stwierdził rozbawiony, lekko machając głową w stronę pomieszczenia, gdzie siedział Dex z pół- wilą. A ponieważ już był zmęczony i pijany, czy tam naćpany przysiadł na stole za nim.
Tatatata, życie jest piękne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie Lis 20 2011, 22:06

Na co dzień pozbyła się samotności, przeszła na alkohol. Ale na trzeźwo raczej nie poleciłaby tego rozwiązania nikomu, już chyba wolała samotność niż ten problem. Nawet nie chyba, a na pewno. Gdyby mogła wrócić do poprzednich wakacji, wiele by zmieniła. Ale było to niemożliwe bez konsekwencji, dlatego… nie, to w sumie ogólnie było niemożliwe, bo nie miała zmieniacza czasu. Zresztą, nieważne, i tak nie potrafiłaby go dobrze wykorzystać. W jej rękach wszystko było nieprawidłowe.
- Mogło być lepiej – odpowiedziała znudzona, znów się zaciągając. Przyjemnie. – Taka orgia raczej mi się nie uśmiecha – powiedziała, lekko się krzywiąc. – Nie mam towarzystwa, nie mam ochoty, mogłabym powiedzieć, że nie mam czasu, ale tego jest nadmiar – stwierdziła, obserwując grę w butelkę na odległość.
Następnym razem przyjdzie z kimś. Na przykład z… no nie wiem, kogoś znajdzie. Wtedy nie będzie odstawała od tłumu. No, może troszkę, na pewno nie będzie się tak obnażać bez powodu.
Wróć, sądzi, że nie będzie, bo pomiędzy tym, co będzie, a czego nie będzie, była już bardzo cienka granica. Do dziwki na szczęcie było jeszcze daleko.
- A ty, jak się bawisz? – zapytała, spoglądając na dziewczynę, która raczej nie była jakoś specjalnie zadowolona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Skąd : Santiago de Chile
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 22
  Liczba postów : 91




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie Lis 20 2011, 22:20

Właściwie byłoby całkiem interesująco, gdyby kiedyś, w przypływie nagłego impulsu faktycznie się jej oświadczył. Ciekawe, co w takiej sytuacji zrobiłaby Bea. Same oświadczyny najprawdopodobniej by przejęła (bo w takiej sytuacji raczej oboje byliby pijani), ale tajemnicą pozostaje, czy nie uciekłaby sprzed ołtarza, jak już kiedyś zrobiła.
Uniosła twarz ku górze. Tak miło było być przez kogoś całowaną. Sama nie rozumiała, jakim cudem wysiedziała tak długo bez tej przyjemności.
- Wszystko jedno - mruknęła, biorąc od niego butelkę z tym niezidentyfikowanym niebieskim płynem. Zanim upiła łyk, spróbowała powąchać zawartość butelki. Nie wyczuła nic niepokojącego, więc przykryła szyjkę butelki ustami i pociągnęła kilka szczodrych łyków. W smaku specyfik okazał się podobny do miodu pitnego, trochę tylko gorzkawe. Nie było złe.
Na początku Bea nie dosłyczała owych jednoznacznych odgłosów, zagłuszały je te durne dzwoneczki, które wciąż brzęczały jej w głowie, toteż nie bardzo wiedziała, z czego śmieje się Quentin. Dopiero analizując ruchy wykonywane w stronę Sary, domyśliła się, o co mu chodzi i faktycznie, po chwili i do niej dotarły mieszające się męskie i żeńskie jęki rozkoszy. Zachichotała dźwięcznie, dłonią, w której nie trzymała butelki zasłaniając usta.
- Trudno się dziwić.
Beatriz znów się napiła, a potem odstawiła w trzech czwartych opróżnioną butelkę tuż obok miejca, w którym siedział Quenio, przeciągając przy tym ręką o jego nogę, zatrzymując dłoń na kolanie. Zaczęła wreszcie odczuwać działanie alkoholu, stopniowo sączącego się do jej krwioobiegu. Z drugiej jednak strony miała coraz większą ochotę na papierosa. Zignorowała tę chęć, skupiając się na Tricheurze.
- Czy oprócz rodzącej się między tą dwójką namiętnością, coś istotnego mnie ominęło? - zapytała, opierając się biodrem o blat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 704
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1021




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie Lis 20 2011, 22:37

On tam mógłby wpieprzyć każdemu kto się nawinie. Nie żeby jakoś specjalnie lubił przemoc czy coś. Ona jest mu dość obojętna. Po prostu nie uważa jej za jakąś bzdurę. A to całkiem niezła metoda na odstresowanie się. Lepiej dać raz, a dobrze w mordę komuś kto śmie się przystawiać do Szarlotki niż godzinami wykłócać się z jednym albo z drugim, stroić fochy lub wyczyniać jeszcze inne, dziwne rzeczy. Cóż, miał to szczęście, że nikt sie do niej nie lepił jeśli butelka mu tego nie nakazywała. A przynajmniej Gilbert nic o kimś takim nie wie. W sumie, nic dziwnego. Francuzka była wyłącznie w chorym guście panicza Slone, he he he.
- Co ty w ogóle pierdolisz? Nie filozofuj tylko prosto odpowiadaj na moje pytania - No on oczekiwał, że go poinformuje, że sama dostaje cholery z zazdrości o niego, byłoby mu bardzo miło, a nie że zacznie znowu wysnuwać swoje teorie i wmawiać mu to z czego już sobie niestety zdawał sprawę i wcale nie był tego powodu dumny. A ona oczywiście musiała mu to w paskudny sposób wypominać.
- Ja. A ty to pokazałaś unikając tego przy każdej sposobności - Miał racje, niestety. Już tyle razy próbował się do niej dobrać! Zarówno w sposób grzeczny i kochany jak i bardziej agresywny, proszący w ogóle wszystko na raz. A ona nic. Nawet ostatnio strzelił o to focha wychodząc z ciemni z fuknięciem, o czym oczywiście zapomniała i go nie przeprosiła, pffff!
- To znaczy, że mam być grzeczny, bo nie wolno robić takich rzeczy publicznie? - Wreszcie się uśmiechnął! No cud. Nikle, bo nikle, ale jednak. Cwaniacko, po swojemu. Wręcz wyzywająco. Złożył nawet na jej wargach wyjątkowo delikatny i czuły pocałunek żeby przypadkiem nie wyszło z tego coś nieładnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Besançon, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 314
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2124-charlotte-de-la-brun#71682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6062-nowe-powiazania-cdlb#172547
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6063-szarlotka#172038




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie Lis 20 2011, 23:34

No więc jednak jest zazdrosny. Inaczej by sie z nikim nie bił, skoro mówisz, że NIE LUBI przemocy. A poza tym, skończ pierdolić. Mu na niej zależy, bez dwóch zdań. Inaczej co by jeszcze tu robił? I co robił tam na moście? I tam pod mostem, w Nowej Zelandii? No i w ciemni, choć tam już nie wytrzymał i w końcu ją zostawił. Ale szczerze mówiąc, troszeczkę się jednak dla niej poświęcił i w ogóle. Może jednak Szarlotka powinna przemyśleć swoje zachowanie i w końcu dać się mu przelecieć, żeby nie było że ona się w to wszystko nie angażuje. Bo się przecież angażowała. Się przyznała do tego, że jej na nim zależy. A on ciągle to wszystko komplikuje; raz mówi, że ją kocha, a raz że jest mu kompletnie obojętna. Niech sie zdecyduje, kurde, bo ja też powoli tracę cierpliwość.
No powiedziałaby to, ale jej się to wydawało logiczne i że on o tym wie. No bo przecież, że by była zazdrosna. Jeszcze jak!
- Już nie będę. - I powiedziała to nie tylko dlatego, żeby go udobruchać. Po prostu sama sobie z tego zdała sprawę, bo jakby nie było, on się naprawdę starał. Wprawdzie chodziło tylko o przelecenie jej, ale to już chyba też większego znaczenia nie miało. Faktycznie się starał, trzeba to docenić, co nie? W zamian on też mógłby coś dla niej zrobić, choćby nie nazywać ją już głupią blondynką, bo w końcu ona się wścieknie i się zafarbuje, a wszyscy doskonale wiemy, że Gilbert lubi blond.
Oczywiście, przeprosiłaby go. Tylko że to on zostawił ją tam biedną, i to tylko dlatego że nie dała mu dupy. To nie było sprawiedliwe.
- Nie powiedziałam, że nie wolno. - No prosze, i nawet ją coś wzięło, bo odwzajemniła i uśmiech, i później pocałunek. I nawet sobie to wszystko wzięła do serduszka. I nawet zamieniła ten pocałunek na bardziej namiętny. I widzisz, nikt mi nie powie, że sie nie stara.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 704
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1021




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Nie Lis 20 2011, 23:49

No dobra, dobra. Zalezy mu i jest zazdrosny, tego nie da się ukryć. I stara się dla niej ile tylko jest w stanie. A to co robi, jak na niego, to i tak bardzo dużo. Nie powinna, wiec mówić, że jest jej źle bądź tego za mało i jeszcze na nic nie zasłużył. I ona też była zazdrosna i jej zależało i w ogóle wszystko. Jacy oni byli kochani, słodcy i do siebie w ogóle tak mega pasowali, ojejku jejku! Nic tylko rzygać tęczą i tańczyć w kółko klaskając w łapki. Jeeej! A na koniec oczywiście iść do łóżka albo w inne ciekawe miejsce gdzie można wreszcie skonsumować ich związek. A potem zastanowić się z jakiego powodu Gilbert ma się nadal starać tak bardzo jak do tej pory. Jak już ją rozdziewiczy to może stracić jedyny powód swej fascynacji. Ojoj. Nie no dobra, taki żarcik. Ich przecież czeka piekny ślub.
- Tyyaaa. Jasne - No i weź tu takiej blondynie uwierz. Nie no dobra, Gilbert lubił blond. Kazdy facet lubi blond, nie ukrywajmy tego. No dobra, on lubił wszystko co fajne i da się przeruchać. A Szarlotkę się da tylko trzeba się bardziej postarać, on to wiedział. I oczywiście za to ją tak uwielbiał! Nie no dobra, to już brzmi kretyńsko.
- W takim razie powinnaś zadbać o moje względy pokazując światu, że podobno należe do ciebie - Oj tak. To była taka mała podpowiedź. Że niby dyskretna, co nie? I owszem, miała za co go przepraszać. To ona go tam od siebie odsuwała i w ogóle zachowywała się jakby nie chciała mieć z nim do czynienia kiedy on biedny potrzebował czułości i przytulenia do piersi. Chlip. Trzeba biedaczkowi wynagrodzić, zasługuje na to od dawna. Co nie znaczy, że on nie będzie nagradzać jej. W końcu to jego łapka wylądowała pod bluzką niewiasty, jego pazurki delikatnie drażniły jej skóre, i jego wargi zaczepnie przygryzły jej wargę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Szwajcaria, Berno
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 329
  Liczba postów : 341
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2673-quentin-tricheur
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6044-quentin-tricheur-zapraszam#171487
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6043-quenio#171480
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7211-quentin-tricheur#204514




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Pon Lis 21 2011, 00:25

To kto wie, kto wie, może kiedyś tak się złoży, że pod wpływem alkoholu Quenio tak zrobi. W końcu on jest na to bardzo podatny. Ale oczywiście, następnego dnia już by się z tego wycofał. Chyba, że nie tylko by się oświadczył, ale w przypływie ekstazy i pobrał tego samego dnia. To już byłoby bardziej skomplikowane.
Quentin podziwiał jak pije, by po chwili odebrać jej butelkę i sam spróbować tego specyfików. Po chwili jednak stwierdził, że nie powinien mieszać aż tylu rzeczy, więc po jednym łyko oddał butelkę siostrze Amarillo. Niebywała logika, zważając na stan jego upojenia alkoholowego.
A tak, dzwoneczki w głowie to faktycznie mogło być coś utrudniającego logiczne myślenie i rozumienie niektórych spraw. W każdym razie po paru jeszcze donośniejszych jękach po drugiej stronie wszystko ucichło i Quentin kiwnął głową ze swoim cwanym uśmieszkiem. No i dobrze, niech Vanberg tam sobie używa ile dusza zapragnie.
- Hmm..- mruknął zastanawiając się nad pytaniem, ale ponieważ Bea była blisko, a alkohol nie pozwalał skupić na rozmowie, zanim cokolwiek powiedział pochylił się, by teraz już nieco dłużej niż wcześniej pocałować panną Amarillo. Smakowała trochę alkoholem, który wcześniej piła, ale to było super.
- Ominęło. Cały czas gramy w butelkę. Całowałem Wolfa, co musiało wyglądać niezwykle seksowanie, a ty powinnaś być bardzo zazdrosna- powiedział w końcu, po czym oderwał się od podziwiania Beatriz, by odrobinę mętnym spojrzeniem ogarnąć całą salę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Ditcheat
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 92
  Liczba postów : 101




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Pon Lis 21 2011, 00:26

Przyszła tak późno, bo… No w sumie kto to wie, czemu przyszła późno. Pewnie sama nie potrafiłaby odpowiedzieć na te pytanie. Bo wyszła o normalnej godzinie, ale po drodze nie wiadomo po co poszła do kuchni, potem spotkała kogoś nieznajomego i chwilę gadała, a potem stwierdziła, że musi wrócić do pokoju wspólnego, bo jakąś kolejną nieistotną rzecz. W każdym razie weszła w końcu do pokoju rozrywek, zastanawiając się, cóż za super osoby zrobiły taką niezwykłą imprezę (haha), dobra tak naprawdę wcale jej to nie obchodziło kto to robił, ani czy może nie powinna przyjść. Ale stwierdziła, że lepiej zrobiłaby idąc do biblioteki, wiadomo dlaczego, ale po chwili zastanowienia, widząc cudownie ustrojony stół (czyli w alkohole i narkotyki) zmieniła zdanie. Podszedł do niego skocznym krokiem i zaczęła przeglądać różne rzeczy, by w końcu wybrać jakiś halucynogenny eliksir, który był niesamowicie kolorowy, czyli na pewno coś świetnego. Dopiero teraz rozejrzała się po innych. Wyglądało na to, że nastrój zrobił się tak nakrapiany alkoholem, że każdy połączył się w jakąś parę. Urocze. Trixie omiotła ten raj par, żeby nie powiedzieć małą sodomę i w końcu jej wzrok padła na stojącą samotnie osobę. A ponieważ ona też była sama, złapała szybko butelkę z jakimś alkoholem i poszła jak zahipnotyzowana w tamtą stronę.
Okej, nie będę was dalej trzymać w niepewności, Froy kierowała się w stronę intrygującej dziewczyny, którą właśnie w bibliotece zauważyła, czyli Indianki z wymiany. Stanęła naprzeciwko niej i uśmiechnęła się lekko, usuwając czerwoną szminkę z butelki, z której przed chwilą się napiła.
- Jestem Trixie Froy – przedstawiła się odruchowo poprawiając włosy, postawione dzisiaj ponownie na cukier. Gryfonka wyglądała specyficznie, ale może nie tak bardzo jak się zdarzało, bo miała czerwoną rozpiętą koszulę z cienkim czarnym krawatem do obcisłych dżinsów. No może tylko buty na wielkim obcasie z cekinami godnymi Dextera Vanberga, były rażące.
Wyciągnęła rękę z alkoholem stronę dziewczyny, częstując.
- Widziałam cię kiedyś w bibliotece – dodała, jakby to było coś niezwykle ważnego. No bo rozumiejąc logikę Trixie chodziło o to, że zwróciła uwagę już na nią wcześniej, ale dziś ma okazję porozmawiać.
Sprytne, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    

Powrót do góry Go down
 

Pokój rozrywek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 28Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 16 ... 28  Next

 Similar topics

-
» Pokój przesłuchań
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Pokój medyczny
» Pokój gościnny
» Pokój nr 69

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Skrzydlo zachodnie
 :: 
czwarte piętro
 :: 
Pokój Rozrywek
-