Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pomieszczenie w wieży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://www.czarodzieje.org/t24-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t619-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t253-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Pomieszczenie w wieży   Pon Maj 23 2011, 13:34

First topic message reminder :


Pomieszczenie w wieży

Wspinając się po krętych schodach, piętro tuż pod szczytem wieży, można natrafić na stare, poniszczone drzwi. Większość osób przechodząc ciemnym, stromym korytarzem, nawet nie zwraca na nie uwagi. Tym czasem za owymi drewnianymi, zniszczonymi przez lata, drzwiami znajduje się okrągłe pomieszczenie. Zapomniane przez wieki, świeci pustkami. Jedyne na co można się tu natknąć, to mnóstwo kurzu i pająki tkające swe sieci. Miejsce to w przeszłości musiało służyć za jakiś odosobniony, sekretny pokój. Być może stały tu jakieś meble, na co wskazuje zamurowany kominek, przy którym ktoś kiedyś musiał spędzać czas. Dziś jedyną atrakcją są dwa małe okienka, z których można podziwiać widoki. Warto też wspomnieć, iż stanowią one tutaj jedyne źródło światła.

______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 27
  Liczba postów : 54




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Nie Paź 21 2012, 19:25

W zasadzie jeśli się tak zastanowić, to Jo trafiła do idealnego domu. Była zdecydowanie za niegrzeczna i leniwa na Pruchonkę, nienawidziła nauki więc Ravenclaw też odpadał. Nie była czystej krwi tak więc nie czułaby się za dobrze w domu węża. Poza tym, co się stało z tym domem? W dzisiejszych czasach bycie Ślizgonem oznaczało ćpanie, picie i inne nałogi. A ona, choć lubiła zaszaleć, nie była uzależniona ani od dragów, ani alkoholu. I było jej z tym dobrze, ot co!
- Wiesz co, chyba się uzupełniamy. Nienawidzę Historii Magii, Astronomii, Zielarstwa, Wróżbiarstwa i tym podobnych, za to mogłabym godzinami ważyć eliksiry, czy też siedzieć na lekcji Transmutacji. Ale jakoś sobie radzę. W końcu to szkoła, nie można lubić wszystkiego – zamyśliła się na chwile- to by było dziwne…
Co tak właściwie działo się u Josephine przez ten czas? Jedno słowo – BIBLIOTEKA. A co u niej teraz? Hmm… gryzły ją wyrzuty sumienia, za to jak strasznie zaniedbała swoich przyjaciół przez ten czas. Coraz bardziej niepokoił ją fakt, iż Max nie odezwał sie do niej ani słowem, a przecież od wysłania listu minęło już kilka godzin. Martwiła się, że coś się stało. Coś złego, a jej nie było przy nim. Podobnie było z Fredem. A przecież był dla niej jak brat! Gdyby coś się stało na pewno by napisał. Na pewno...
Ułamała sobie kawałek czekolady i bezwiednie wsadziła go do buzi. Ona zdecydowanie nie mogła myśleć, bo gdy zaczynała się zastanawiać, ciężko było jej wrócić. W końcu zdała sobie sprawę, że Janett oczekuje odpowiedzi na pytanie, którego nawet nie usłyszała. Postanowiła jednak zaryzykować. Najwyżej wyjdzie na idiotkę, która na pytanie : „Która godzina?” odpowiada : „A dobrze”.
- Wszystko okej –powiedziała niepewnie, ale nie widząc żadnej zmiany na twarzy koleżanki, ciągnęła dalej- właściwie to nic takiego nie robiłam. Obijałam się, jak zawsze. Koniecznie trzeba to nadrobić. Nie wiesz może, czy nie zbliża się jakaś impreza?
O tak! Tego potrzebowała. Miłego spędzenia czasu w gronie przyjaciół. Właściwie to nie musiała być impreza. Mogłaby to być równie dobrze, spotkanie w Trzech Miotłach, byleby miała okazję porozmawiać z ludźmi, na których jej zależy. Jej zależy! Boże, uchowaj…

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 106
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 280




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Nie Paź 21 2012, 20:11

Eliksiry, zielarstwo, transmutacja, zaklęcia... Ile przedmiotów, tyle zadań! Mimo to Krukonka nie potrafiła pojąć, jak można być dobrym ze wszystkich. Jo jednak taka nie była, i chwała jej za to! Inaczej spędzałaby pewnie całe dnie przy książkach, zakuwała od rana do wieczora i takie tam... A gdzie tu czas na imprezy? Na szczęście Janett znajdowała czas na wszystko. Nowe informacje łatwo przyswajała, więc i stopnie miała niezłe. Rano i wieczorem lubiła sobie pobiegać - czy to z Finebergiem, czy to z Chiarą... Co za różnica. Po szkole pisze eseje, często komuś pomagając lub korzystając z ofiarowanej pomocy. Potem zdąży jeszcze zjeść słodycze Maxa i nabazgrać coś ciekawego w swoim szkicowniku. Na sprzeczki z Carter też znajdzie czas! Złota dziewczyna, ot co!
Dobra, dobra. Nie przesadzajmy. Te eseje najczęściej pisane były na przysłowiowe "odwal się", choć i tak oceny były niezłe. To jest prawdziwy powód, dla którego ma tak dużo czasu.
- Chyba masz rację. - wzruszyła ramionami. Może się uzupełniają, czy ja wiem... Nie wiem, a tym bardziej sama ona tego nie wie. W sumie nigdy nad tym nie rozmyślała.
Miała wrażenie, że Josephine jej nie słucha. Miejmy nadzieję, że wrażenie to było mylne. Chociaż jeśli nie słucha jej dlatego, bo obmyśla jakby tu skombinować jakąś pomocną książeczkę do transmutacji, to Janett osobiście nie miałaby nic przeciwko. Przyda się.
Jednak Gryfonka była wdzięczną słuchaczką, bo odpowiedziała na zadane pytanie... hmm, prawidłowo, można tak powiedzieć. Imprezy? Z chęcią by na jakąś poszła, jak zawsze zresztą. Niestety nic nie zapowiadało się na to, aby w najbliższym czasie jakieś organizowano.
- Ostatnio był bal, więc pewnie nieprędko coś będzie. - stwierdziła obojętnie Brooks.- No chyba, że nieoficjalnie, ale to trzeba popytać.
Nieoficjalne imprezy w małym gronie? Nie każdy był wpuszczany, ale na takich najwięcej się działo. Zazwyczaj wszyscy się znali, a co poniektórzy... No cóż, nie pamiętali przebiegu, budząc się rano w jakimś niezidentyfikowanym miejscu. Dlatego panna Brooks nie przesadzała nigdy z alkoholem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 45
  Liczba postów : 42




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Pią Lis 09 2012, 20:12

Ann siedziała przy jednym z okien wieży. Siedziała sama i rozmyślała. Nad życiem nad "przyjaciółmi" i nad Edziem. Dlaczego jej się boi? Przecierz tylko bawiła się nożem! Nic się nie stało. Tylko kazała mu się zabić! To przecierz nic takiego! Siedziała tam około 2-3 godzin i myślała. Chętnie pomęczyła by teraz jakąś gryfonkę. Ale siedziała dalej. Przyleciała sówka z jej nożem. W sumie poco jej teraz nóż. Annie wyrzuciła go po prostu przez okno. Chciała by z kimś porozmawiać. Tylko z kim?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Oia, Santorini, Grecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 598
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 1448
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3715-mia-rizpah-ursulis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3717-mia-nie-przemia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3718-mia-r-ursulis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11213-mia-r-ursulis#302428




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Sro Gru 26 2012, 22:17

Otworzyła drzwi do pomieszczenia i zajrzała do środka, by zaraz potem odwrócić się i uśmiechnąć do swojego towarzysza.
- Tu będzie bardzo dobrze, no chodź! - powiedziała z entuzjazmem, który aż ją zdziwił.
Cieszyła się, że nie poszli na bal i że zdecydowali, by w jego czasie pójść sobie godzieś i posiedzieć we dwójkę, z dala od tłumów. Co prawda miała nadzieję, że spędzi ten wieczór z Ioannisem i naprawdę była niepocieszona, kiedy okazało się to niemożliwe. Z Fabiano też mogło być fajnie, prawda? Chyba rozstrzyganie, czy Mia cieszyła się z ytego biegu zdarzeń byłoby zbyt kontrowersyjne.
Niemniej jednak znalazła się z Martellem zamiast Gavrilidisa na wieży astronomicznej zamiast w wielkiej sali, w beżowym swetrze i dżinsach zamiast sukienki i sporą butelką likieru kawowego zamiast kieliszka ponczu w dłoni. I z uśmiechem na ustach, tak jak powinno być, chociaż w duchu wciąż miała wątpliwości i dziwne myśli odnośnie Włocha, z wdziękiem jednak i efektami tłumione.
Przemaszerowała przez pokój, by zatrzymać się na środku i rozglądając dookoła, zdjąć z nóg niewygodne - bo nowe - trampki.
- Przydałby się kominek, ale trudno już - powiedziała, odwracając się przodem do Fabiana i posyłając mu lekki uśmiech. - Czy życzyłam ci już wesołych świąt?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 27
Skąd : Palermo, Italia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 701
Dodatkowo : Wilkołactwo
  Liczba postów : 545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2688-fabiano-francesco-martello
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6689-no-chodz-wilczku-kici-kici#189311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2698-poczta-fabiana
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8636-martello




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Pon Gru 31 2012, 00:43

Święta, Święta... dość oklepany początek? Fuj-ble, fuj-ble.
- Idę! - odkrzyknął równie entuzjastycznie, trochę bardziej ospale niż towarzyszka wspinając się po krętych schodach. Towarzyszył mu swobodny uśmiech (nie, nie uśmiechał się jak psychopata przemierzając kręte schody, skryty w półmroku) i cień jakiegoś takiego, nieznanego mu od jakiegoś czasu, hmmm... dobrego humoru? Cóż, nie był to może stan zupełnego spełnienia, lekkości duszy i wielkiej radości, ale było o tyle dobrze, że sam Martello nie wyglądał jakby szedł na stryczek (właśnie tak mniej-więcej prezentował się przez ostatnie tygodnie).
Wracanie do pustego domu w Palermo nie za bardzo mu się uśmiechało (serio, kto normalny wyjeżdża na wakacje, mieszkając w PALERMO?!), bali jakoś ostatnio unikał, w dormitorium też siedzieć samemu tak trochę nie ciekawie, dlatego rozwiązanie wykminione wspólnie z Mią, wydawało się wręcz świetne. Koncept był taki, żeby zaszyć się gdzieś (bez podtekstów, proszę sobie nie dopowiadać!) z dala od tego całego komercyjnego zamieszania, po prostu wykręcić się od balu. Fabianowi spodobał się pomysł, przystał na niego z ochotą, i oto właśnie przystępuje do realizacji.
Miejsce, swoją drogą, Mia znalazła świetne, ten klimat, niebywały czar, który roztacza ten pokój był uroczy. A może tak zdawało się Puchonowi, gdyż w tej całej ceglanej otoczce, błyskał taki promyk jak Krukonka, który okraszał całą swoją osobą wystrój pomieszczenia. Oj tam, kominek!
Martello poszedł w ślady Mii bez wyraźnej przyczyny. Po prostu zrzucił z siebie zbędną część garderoby a to był dopiero początek w kąt. Skutkiem czego stali po środku uroczego ceglanego pomieszczenia w skarpetkach i patrzyli się na siebie. Ona chyba coś powiedziała...? Tak, Martello, lądujemy, halo, tu Hogwart.
- Jakieś pięć razy po drodze. - przypomniał skwapliwie - Ale nie zaszkodzi jeszcze raz. - uśmiechnął się. - Wesołych, ciepłych, radosnych i w ogóle najlepszych świąt? - spojrzał się na nią jakoś tak jakby jej coś obiecał. To trochę kosztowało, to całe pozbywanie się po trochu bagażu złych wspomnień, uprzedzeń, emocji. Teraz może być tylko lepiej?
- Usiądziemy? - zaproponował grzecznie, wskazując wygodnie wyglądający materac, oparty o ścianę. Przyciągnął go na środek i usiadł wygodnie, czekając, aż Mia zajmie miejsce (te dżentelmeńskie nawyki).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Oia, Santorini, Grecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 598
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 1448
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3715-mia-rizpah-ursulis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3717-mia-nie-przemia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3718-mia-r-ursulis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11213-mia-r-ursulis#302428




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Czw Sty 03 2013, 23:39

Przyglądała mu się, kiedy zdejmował buty. Wcześniej nie czuła się szczęśliwa, brakowało jej do tego poczucia spokoju, a jednak na jej twarzy bezwiednie wykwitł dość spory, jak na nią, uśmiech. Jakoś im tak było beztrosko, że to aż dziwne, prawdopodobnie ten efekt dawało świąteczne tło, którego urokowi ulegało się w mniejszym lub większym stopniu, nawet wbrew swojej woli. Mia na przykład przez to rozleniwiła swój umysł, który buczał tylko cicho, zadowolony z siebie i zagłębiony w marazmie.
- Już pięć? No nie przesadzaj, najwyżej dwa! - Wywróciła oczami, dalej się uśmiechając. - Tak, najlepszych - potwierdziła. - A poza tym spełnienia marzeń. Niby oklepane, ale jednak ważne - dodała, a potem wyciągnęła w stronę fabiana butelkę likieru. - Niespodzianka niesłychana, zwłaszcza że tachałam to tu bez opakowania całą drogę, ale to taki drobiazg dla ciebie.
Miała spory problem z wybraniem prezentu dla Martella. Nie cierpiała na brak pomysłów, wręcz przeciwnie, co chwila do głowy przychodził jej nowy. Problemem było to, że wszystko, co wymyśliła, wydawało jej się nieodpowiednie, jakby zbyt poufałe i nieodpowiednie, skoro mieli być przyjaciółmi. Wyczerpana i zrezygnowana, w końcu zdecydowała się na butelkę dobrego alkoholu, chociaż dając mu ją było jej trochę głupio, że było to coś tak bezosobowego i pustego. Ale przynajmniej postarała się o coś lepszego, niż wino albo whisky, zresztą naszukała się tego nieźle!
Gdy przysunął materac, usiadła obok niego. W bezpiecznej odległości, oczywiście! W końcu byli tylko przyjaciółmi, nikim więcej. Podała mu butelkę.
- Otworzysz? - zachęciła go wcale-nie-interesownie, z uśmiechem chochlika i sypiącymi się z oczy skrami radości. Mimo wszystko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 27
Skąd : Palermo, Italia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 701
Dodatkowo : Wilkołactwo
  Liczba postów : 545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2688-fabiano-francesco-martello
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6689-no-chodz-wilczku-kici-kici#189311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2698-poczta-fabiana
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8636-martello




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Czw Sty 31 2013, 22:54

Jak można było zauważyć, Fabiano wbrew sobie (a może jednak nie?) emanował jakimś takim radosnym spokojem, który owładnął go już przy wdrapywaniu się na wieżę, a który pozwalał tłumić, spychać w kąt niewygodne wspomnienia. Tym samym nie łamał paktu, który nawiązali na pewnym chłodnym krużganku. Układ był teoretycznie prosty: przyjaźń bez żadnych żali, podtekstów, wracania do przeszłości. Entuzjazm, który tamtej nocy zagościł w sercu Włocha, przerodził się w wątpliwości, które jednak nie wypłynęły na wierzch Fabianowych myśli.
- Dziękuję. - odpowiedział równocześnie na życzenia jak i na otrzymany prezent. Nie spodziewał się niczego od niej dostać i niczego też dla niej nie przyszykował. Miał wielką nadzieję, że Krukonce nie będzie smutno. Nie to, że zapomniał, czy nie chciał. Nawet w sumie myślał o jakimś drobnym upominku, przecież przyjaciele takowe sobie robią, prawda? Zastanawiał się nad czymś odpowiednim, aż o tym wszystkim zapomniał.
Siedząc tak sobie i otwierając prezent, pomyślał po raz wtóry dzisiaj, że jakby ich stosunki będą czystsze, gdy Mija będzie miała tego Greka do kochania. Myśląc tak, uśmiechnął się do niej, po czym przywołał kieliszki, które ktoś bardzo mądrze postawił na parapecie. Czyżby nie byli pierwsi? Nalał jej i sobie trunku, po czym unosząc kieliszek w geście toastu zrobił niby-poważną minę.
- Chciałbym życzyć pannie udanego roku, wspaniałych świąt i spełnienia najskrytszego marzenia, które kryje się w panieńskim serduszku. - rzekł tonem starego dżentelmena.
W tym momencie przypomniał sobie o pewnym aniołku. Może dlatego, że zaczął go uwierać w newralgiczne miejsce. Aniołek zaś, objawił mu się, a raczej został znaleziony przy oknie na parterze. Był to breloczek z namalowanym aniołkiem, którego szata i włosy marszczą się i wyginają, gdy skierujemy na nie strumień powietrza (na przykład dmuchniemy). Wydają przy tym cichy odgłos dzwoneczka. To cudo wisiało sobie, jakby czekało na właściwą osobę. Fabiano nie namyślając się długo wyjął z tylej kieszeni ową zawieszkę trzymając ją ciągle za plecami.
- Pragnę także waćpannie ofiarować drobną błyskotkę. - rzekł wyjmując ją zza pleców. Przy okazji zauważył też, że aniołek z tyłu ma zaczepkę, dzięki której można go nosić jak broszkę. - Niech panienkę strzeże i jej towarzyszy w radościach i smutkach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Liverpool, UK
Galeony : 0
Dodatkowo : Ćwierć - wila, teleportacja
  Liczba postów : 312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5122-cece-meyers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5123p15-halo-halo-cece
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5124-cycusiowa-sowka#150120




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Wto Lut 05 2013, 18:39

Ubrana jedynie w dżinsy i luźny, szary sweter wybrała się do Wieży Astronomicznej, gdzie często przesiadywała, z zamiarem wyciszenia się, bądź kiedy najzwyczajniej w świecie chciała tylko odpocząć. Tak, ten tryskający wulkan energii miał czasem te chwile, kiedy musiał tą energię naładować. Tak więc siadła sobie na drewnianej podłodze i oparła plecy o ścianę. Kolana przyciągnęła do siebie i objęła je rękoma. Nie było zbyt dobrym pomysłem przychodzić tu tak cienko ubranej, bowiem pod swetrem nie miała nic, a w pomieszczeniu panował przeciąg. Westchnęła ciężko i zamknęła oczy. Ojej, jak jej dobrze. Wreszcie cisza i spokój. Nikt jej nie męczy. CHRYSTE PANIE, mogłaby tak cały czas!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 158
  Liczba postów : 236
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4848-emrys-jeffrey-mooler
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6056-mieszanka-wybuchowa-20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4919-ameba
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7970-e-j-mooler




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Wto Lut 05 2013, 19:02

EJ w tej konkretnej chwili nie robił nic konkretnego. Włóczył się po zamku, zaglądając to do klas, to za posągi i szukając czegoś, co dałoby mu jakieś zajęcie. Raz tylko wrócił się do pokoju wspólnego po sweter, bo trochę mu chłodem zawiało na szkolnych korytarzach> Ubrany był tak jak zawsze, gdy nie nosił szkolnego uniformu. Czyli w dżinsy i jakąś koszulę w kratę, teraz jeszcze na koszulę miał zarzucony sweter z godłem Gryfindoru, który dumnie odznaczał się na jego piersi.
Tak jak już wspominał w ten Gryfon w ten jakże marnie wyglądający wieczór wałęsał się po korytarzach wścibiając głowę prawię w każde drzwi. No i w końcu jedne zadowoliły jego poszukiwania.
Jak za każdym razem uchylił drzwi po cichu, praktycznie niedosłyszalnie i zerknął do środka. Pod ścianą ujrzał rudowłosą Gryfnkę. Tak, dokładnie tą samą, która kumplowała się z Hollywood. Już dawno chciał utrzeć siostrze nosa, a zabawianie się z kimś z jej znajomych było najłatwiejszym sposobem na utracie jej nosa. Wszedł więc po cichu do pomieszczenia w wieży. Stanął nad rudowłosą, pochylając się nad nią, oraz opierają dłonie na nogach. Zastygł tak, z figlarnym uśmiechem na twarzy wpatrzony w dziewczynę, która siedziała pod ścianą z zamkniętymi oczami, czekając, aż w końcu zrozumie, iż jej samotność została jej brutalnie odebrana.

PS.przepraszam za jakość postów na początku, muszę się rozruszać po tej miesięcznej przerwie na sesję xd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Liverpool, UK
Galeony : 0
Dodatkowo : Ćwierć - wila, teleportacja
  Liczba postów : 312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5122-cece-meyers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5123p15-halo-halo-cece
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5124-cycusiowa-sowka#150120




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Wto Lut 05 2013, 19:17

Właśnie była w trakcie przemyśleń na temat ostatnich dni. Miała lekkiego moralniaka, bo wszyscy znajomi ciągle się uczyli, a ona wiecznie się bawiła albo po prostu tak jak teraz - siedziała i bujała w obłokach. Dobrze się czuła siedząc tutaj sama, gdzie nikt jej nie przeszkadzał. Zresztą rzadko kiedy ktoś się pojawiał w tym pomieszczeniu, zwłaszcza o tej porze roku, kiedy wiało tu chłodem, a sam sweter nie był wystarczająco ciepły. Zadrżała lekko z zimna i uchyliła powieki. Gdyby włosy mogły stać dęba, to właśnie by jej stanęły. Na jej twarzy pojawił się grymas zdziwienia, irytacji i wreszcie konsternacji.
- Chryste! - pisnęła cicho i wcisnęła się mocniej w ścianę. Akurat on! Nie dość, że musiała od czasu do czasu spotykać go w pokoju wspólnym Gryfonów, to dodatkowo akurat teraz kiedy chciała ciszy i spokoju, musiał pojawić się ostatni człowiek na ziemi, którego właśnie teraz chciałaby widzieć.
- A Ty tu czego? - rzuciła opryskliwie, groźnie mrużąc oczy. No właśnie po co on niby tu wszedł? Z tego co pamięta niechęć do siebie dotyczyła obydwojga.

/spoko, ja jestem w trakcie kłótni z chłopakiem więc szanse wyrównane;p/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 158
  Liczba postów : 236
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4848-emrys-jeffrey-mooler
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6056-mieszanka-wybuchowa-20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4919-ameba
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7970-e-j-mooler




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Sro Lut 06 2013, 19:07

Jak pisałam wcześniej, Mooler włóczył się po zamku szukając jakiegoś ciekawego zajęcia. No i tak się stało, że natknął się na pannę Myers. Lepiej trafić nie mogło, gdyż miał już względem nie pewne plany. A właściwie jeden plan, którego głównym celem było doprowadzenie do białej gorączki jego siostry. Och, jak on uwielbiał wkurzać, irytować i drażnić Hollywood. Chyba nic nie było w stanie zastąpić tego uczucia, które go nachodziło gdy tylko widział twarz swojej siostry w stanie wielkiej furii. Niby rodzeństwo, niby powinni się kochać i pewnie gdzieś w głębi duszy może nawet troszkę ją ta, kochał, ale jeśli chodzi o tu i teraz, to zdecydowanie mógł ją zaliczyć do wrogów. Mało jednak zagrażających, bo co też mogła mu zrobić?
Widząc reakcję Cece, jego usta automatycznie rozciągnęły się w uśmiechu. Niechęć? Może raczej dystans, ten kto zadawał się z Hollywood nie mógł być godny uwagi.
-Wystarczy EJ. - powiedział prostując się i puszczając do dziewczyny oczko. Stał teraz nad nią i prawie mrużył oczy od jej włosy, które poniekąd trochę go oślepiały.
-Ale Ciebie właśnie szukałem - dodał, wskazując ją palcem. co prawda nie było w tym krzty prawdy, ale Mayers nie musiała tego wiedzieć. Jednakowo EJ wypowiedział tak, ze CeCe powinna być dumna, że właśnie jej poszukiwał. - Potrzebuję korepetycji.
Dodał, rozkładając dłonie w geście mówiącym "nic na to nie poradzę, że akurat trafiło na Ciebie". Na usta przybrał jeden ze swoich czarujących uśmiechów i czekał.

Czyli jesteśmy na równi ;d mam nadzieję, że się pogodzicie, czy tam dojdziecie do jakiegoś konsensusu. Btw. Wybierz przedmiot na który uczęszczają razem. Mnie to obojętnie jaki xd może eliksiry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Liverpool, UK
Galeony : 0
Dodatkowo : Ćwierć - wila, teleportacja
  Liczba postów : 312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5122-cece-meyers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5123p15-halo-halo-cece
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5124-cycusiowa-sowka#150120




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Sro Lut 06 2013, 22:52

Wysłuchała wszystkiego co miał do powiedzenia, a grymas irytacji nadal nie schodził jej z twarzy. Kiedy usłyszała, że to jej właśnie szukał. Na początku zastanowiła się po kiego licha?! A dopiero potem utrzymując pokerową twarz gdzieś tam w środku odezwał się jej narcyzm. No tak, przecież to właśnie jej szukał! Dumna jak paw dalej słuchała w skupieniu, a grymas powoli zastępowała mina pod tytułem 'wtf'. Dopiero kiedy usłyszała, że przyszedł tutaj właśnie oznajmić jej, że potrzebuje korepetycji, nie wytrzymała i parsknęła śmiechem. Przy okazji chyba go opluła, ale w to się nie zagłębiajmy.
- Ahahahha, że niby JA mam udzielać korepetycji TOBIE? - dobre sobie, to był chyba najlepszy żart, który słyszała ostatnimi czasy. CeCe Meyers, przyjaciółka Hollywood Mooler, która na śmierć nienawidziła się (bo o to przecież się rozchodzi, nie?) ze swoim bratem, ma pomagać właśnie tej życiowej zmorze?
- Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, powiedz mu o swoich planach - wymsknęło jej się. Gdzieś tą frazę kiedyś już słyszała i niezwykle przypasowała jej do teraźniejszej sytuacji. Kiedy w końcu udało jej się na chwilę opanować spojrzała na niego uważnie i wyczekiwała z niecierpliwością na jego odpowiedź.

/na szczęście jakośtam się udało ;d niech będą eliksiry, bo to akurat jest przedmiot w którym wiedzie prym, o/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 158
  Liczba postów : 236
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4848-emrys-jeffrey-mooler
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6056-mieszanka-wybuchowa-20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4919-ameba
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7970-e-j-mooler




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Czw Lut 07 2013, 00:55

Emrys nadal stał na dziewczyną z niewzruszoną miną, a włściwie z uśmiechem goszczącym na na twarzy prawie zawsze, jednakowoż uśmiech ten był dostosowany do sytuacji. Teraz po prostu uśmiechał się, miał dobry dzień, no może gdyby nie te eliksiry, które musiał zaliczyć, by móc przejść na następny semestr studiów w Hogwarcie. I sam z chęcią by się tym zajął, gdyby nie troszczący się o dobro uczniów profesor, który kazał mu znaleźć sobie korepetytora wśród ludzi od siebie z grupy.
Westchnął i pokręciła lekko głową na jej słowa, niczym starsza osoba kręcąca głową nad niewinnością i niezrozumiałością jakiegoś pięciolatka.
-Właściwie nie masz, a musisz - powiedział wskazując na nią palcem - nasz prowadzący jasno mi to dał do zrozumienia.
No, może i nie do końca było to prawdą, bo prowadzący wymienił trzy osoby wśród których miał znaleźć sobie korepetytora. Ale jedną z nich był ślizgon, a drugą dziewczyna, na która samo patrzenie sprawiało mu ból Tak więc została CeCe.
-Kochanie, przecież dobrze wiemy, że wymiatasz w eliksirach. Jeśli uczysz tak samo dobrze jak potrafisz je robić to szybko się mnie pozbędziesz - dodał puszczając jej oczko i przybierając uśmiech numer 25 pt. czarujący jak nigdy.
-A co do Boga i moich planów - zaczął, uśmiechając się przy tym odrobinę tajemniczo i spoglądając w sufit. - myślę, że wszystkie już dobrze zna.
Dodał, wracając spojrzeniem do dziewczyny i czekając na jej reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Liverpool, UK
Galeony : 0
Dodatkowo : Ćwierć - wila, teleportacja
  Liczba postów : 312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5122-cece-meyers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5123p15-halo-halo-cece
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5124-cycusiowa-sowka#150120




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Czw Lut 07 2013, 11:11

Skrzyżowała ręce na piersiach i z krzywą miną słuchała tego co ma do powiedzenia. Krzywa mina od ostatnich pięciu minut miała opory przed zejściem z twarzy panny Meyers, a sama ćwiarteczka już się do tego wyrazu twarzy w obecności Emrysa przywiązała. Ona musi? Ona nienawidzi kiedy ją się do czegoś zmusza, a szczerze powiedziawszy wolałaby teraz czyścić zęby Goblinowi (brr od zawsze miała do nich obrzydzenie) niż uczyć EJ eliksirów. Wywróciła oczami i zacisnęła usta w wąską linię. Ostatnio łapała dość sporo szlabanów i nie chciała ponosić kolejnych miażdżących konsekwencji. Dobrze jej było nie odwalając brudnej roboty za kogoś.
- Uhm... No dobra - stwierdziła z rezygnacją, mimo że ów pomysł cały czas jej się nie podobał.
- Ale powiedz mi KOCHANIE, co ja z tego będę miała - na jej twarzy zagościł przebiegły uśmieszek. Skoro miała już się w jakiś sposób poświęcać, to czemu nie mogła na tym czegoś zyskać, co? W jej słowniku stwierdzenie 'coś za coś' zajmowało dość wysoką pozycję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 158
  Liczba postów : 236
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4848-emrys-jeffrey-mooler
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6056-mieszanka-wybuchowa-20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4919-ameba
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7970-e-j-mooler




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Czw Lut 07 2013, 18:31

Emrys stał wyczekująco nad rudą dziewoją oczekując na jej odpowiedź. Co prawda bał się, że może ona być negatywna i szczerze wierzył, że jednak mu się poszczęści. Gorzej, jeśli zagroziłaby, że pójdzie to profesora, sytuacja mogłaby nie wyglądać zbyt przyjemnie. Ba, pewnie już w ogóle nie udałby się mu namówić jej do korepetycji.
Gdy usłyszał, że się zgodziła miał ochotę wykonać jakiś szalony taniec szczęścia, albo krzyknąć sobie "yes, yes, yes i did it", ale opanował się i skończył na powiększeniu swojego uśmiechu i wykonaniu wymienionych rzeczy w głowie.
-Poza możliwością przebywania w moim towarzystwie? - spytał, wskazując na siebie i będąc świadomym, że to zdanie pewnie tylko ją zirytowało.
Zastanowił się przez chwilę, co mógłby dać jej w zamian za korepetycje.
-Moje genialne ciało? - zapytał, uśmiechając się zachęcajaco - będziesz mogła podotykać.
Zażartował. Podniósł dłoń i przeczesał nią włosy. Po czym spojrzał na CeCe wzruszając ramionami.
-Właściwie możesz sobie wybrać. - zakończył swoją wypowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Liverpool, UK
Galeony : 0
Dodatkowo : Ćwierć - wila, teleportacja
  Liczba postów : 312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5122-cece-meyers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5123p15-halo-halo-cece
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5124-cycusiowa-sowka#150120




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Czw Lut 07 2013, 23:25

Co do jednego się zgadzali, zdanie o przebywaniu w towarzystwie poirytowało ją jeszcze bardziej niż samo przebywanie w jego towarzystwie. No cóż, z tym chłopak nie trafił. Zmarszczyła nos jakby co najmniej przed nią stanęła właśnie kupa smoczych odchodów. To jest, jakby odchody mogły stanąć. Mniejsza. Z coraz większym powątpiewaniem patrzyła na niego kiedy to opowiadał co jeszcze mógłby zaoferować. Podotykać?
Wysunęła swój długi, kościsty palec i szturchnęła go w żebro. Niby przypadkiem akurat tak, że musiało zaboleć. Poważna mina przysłoniła zjadliwy uśmieszek na jej twarzy, a ona zlustrowała go teraz od góry do dołu.
- No podotykać to tu za bardzo nie ma czego - skrzywiła się z dezaprobatą. Może i było, ale ona w życiu po sobie nie dałaby tego poznać. Teraz największą ochotę miała na to, że rozdeptać go obcasem swoich ulubionych czółenek. Oczywiście gdyby tak się dało.
- Mogę sobie wybrać mówisz? - na to pytanie uśmiechnęła się sama do siebie i zastanowiła co mogłoby sprawić mu największą męczarnie. Na pewno nic tak prostego jak zadawanie bólu. Nie mogło to być też nic tak banalnego jak ośmieszenie na wizbooku czy coś w ten deseń. Miała przecież 19 lat, nie będzie zachowywała się jak gówniara! W końcu po chwili zastanowienia już wiedziała co byłoby chyba ostatnią rzeczą w życiu, którą miałby ochotę zrobić. Podniosła się do góry i otrzepała swój piękny wilowatoćwiartkowy tyłek z kurzu. Zrobiła krok do przodu, tak że teraz patrzyła do góry, bo był sporo wyższy, jednak jej bliskość obok mężczyzn zazwyczaj wprawiała ich w zakłopotanie, a ona wręcz uwielbiała to robić.
- Wiem już czego chcę - wyszeptała zmysłowo. - Będzie mi przysługiwałó jeden dzień. Będę mogła go wybrać sobie w dowolnym momencie, a Ty na to pójdziesz. W ciągu tego jednego dnia, spełnisz każdą zachciankę na jaką będę miała ochotę i pójdziesz ze mną w każde miejsce jakie sobie wybiorę - spojrzała słodko z miną niewiniątka, jak gdyby przed chwilą powiedziała, że jej piesek wabi się Ferdek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 158
  Liczba postów : 236
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4848-emrys-jeffrey-mooler
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6056-mieszanka-wybuchowa-20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4919-ameba
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7970-e-j-mooler




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Pią Lut 08 2013, 16:12

No tak EJ był świadom tego, że zirytuje ją tym zdaniem, ale pomimo to je wypowiedział. Nie zamierzał czegoś nie mówić tylko po to, by jej się nie podkładać. Powiedzmy sobie wprost, cokolwiek by nie zrobił, zazwyczaj by jej nie odpowiadało. No chyba, że by zniknął. Chociaż, może gdyby był słodkim czarnym kotkiem, wtedy może, ale tylko może by go choć odrobinę polubiła.
Stał tak, zadowolony z własnej szczodrości, gdy ta mała wredna ruda małpa dźgnęła go z premedytacją. Pacnął ją lekko w rękę, by dać jej do zrozumienia, że źle zrobiła, a co, niech wie, po czym roztarł dłonią bolące miejsce. Pominął jej komentarz, bo nie miał zamiaru się kłócić, on tam dobrze wiedział, że chce, ale jeszcze się do tego nie przyznaje nawet sama przed sobą i że chwilę zajmie zanim zacznie na nią działać urok Moolera.
-Znaj mą łaskę. -odpowiedział, gdy ta upewniała się, czy rzeczywiście moze wybrać wszystko. Gdyby on miał taki wybór to pewnie zrobił by sobie z niej niewolnika i ośmieszał na tyle możliwych sposobów ile przyszłoby mu na myśl, albo kazał jej zwalczać swoje lęki, ale by była zabawa.
Uniósł brwi kiedy usłyszał co sobie wybrała, po czym pokręcił głową i zaśmiał się. Nie cofnął się, gdy do niego podeszła. Znał jej reputację i większości facetom brakowało języka w gębie przy tym rudym stworzeniu, ale EJ z pewnością nie zaliczył się do normalnych, czy też typowych. Zamiast tego, patrząc na nią z góry, prosto w jej oczy odpowiedział.
-Niech będzie lwie, zobaczymy co tam w tej głowie się urodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Liverpool, UK
Galeony : 0
Dodatkowo : Ćwierć - wila, teleportacja
  Liczba postów : 312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5122-cece-meyers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5123p15-halo-halo-cece
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5124-cycusiowa-sowka#150120




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Nie Lut 10 2013, 23:11

Jedno mogę przyznać. Pod tą obojętnością, która malowała się na jej twarzy, skrywało się kilka uczuć. Przede wszystkim zżerała ją od środka ciekawość. Była bardzo zaintrygowana tym, czy Gryfon ma na tyle odwagi żeby zaryzykować swój jeden dzień z życia, który WstrętnaSukaCeCe z pewnością wykorzysta przeciwko niemu. Jakież było jej zdziwienie kiedy chłopak się zgodził, a dodatkowo jej uroki zdawały się na niego zupełnie nie działać. Jednak w duchu była pewna, że chociaż troszkę musiał się poczuć zdezorientowany.
- Masz jaja - skwitowała, a kąciki jej ust lekko drgnęły, układając się na wzór pół uśmiechu. Z jej strony miał być to komplement, bo nie ma co się oszukiwać EJ jej zaimponował, chociaż do tego nie przyznałaby się nawet przed samą sobą.
- Ten dzień będzie niezapomniany, masz to jak w banku - uśmiechnęła się przepięknie, a trybiki pod rudą czuprynką zaczęły pracować na najwyższych obrotach, podsyłając jej przed oczy najróżniejsze scenki, w których mogłaby z niezwykłą finezją ośmieszyć, bądź poniżycie ten wrzód na jej wymuskanym tyłku.
- To z czym takim masz te problemy? - zapytała unosząc do góry brew. Odsunęła już wszystkie wspaniałe pomysły na bok żeby wrócić do rzeczywistości. No to teraz dla odmiany ona się pomęczy.

/sorki za opóźnienie, ale miałam sesje we weekend i dopiero wracam do życia ;p/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 158
  Liczba postów : 236
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4848-emrys-jeffrey-mooler
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6056-mieszanka-wybuchowa-20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4919-ameba
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7970-e-j-mooler




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Nie Lut 10 2013, 23:51

Jeśli chodzi o dzienne cele Emrysa Jeffrey Moolera, to jeden z nich został właśnie osiągnięty, a to jak nie patrzeć napawało go wielką dumą. Dodatkowo humor poprawiał mu fakt, że gdy tylko jego siostra dowie się o owym incydencie, czy też raczej długotrwałej umówie wpadnie w niekontrolowany szał, co tylko jeszcze bardziej poprawi mu samopoczucie, a jej kwaśa mina na wieści o nim i CeCe razem zagłębiających techniki eliksirów będzie ją prześladywać nocami. I jest to dokładnie to, co miał w swoim zamyśle Mooler.
Co do uroków panny Mayers. Ah działały! Oczywiście, tak mocno, że EJ miał ochotę dziś co najmniej raz już zrzucić z niej to ubranie i pogłębić z nią dosadniej stosunki międzyludzkie. To jednak nie pomogłby mu w realizacji planu. A że jest osobą o dość mocnym samozaparciu potrafił się oprzeć takiej lisicy jak CeCe.
-Na to właśnie liczę - powiedział a propo dnia, a na jego obliczu zakwitł uśmiech. Cece mogłaby pomyśleć, że jest on jakiś niespłna rozumu, bo powinien wiedzieć i wiedział, że ten dzień do najprostszych w jego życiu należeć nie będzie. A wręcz przeciwnie znając plotki o CeCe spodziewał się, że czeka go masa upokarzających zadaniań i zleceń, przy okazji pewnie męczących i niegodziwych. EJ patrzył na to jednak jak na przygodę i zastanawiał się, ile kreatywności posiada w sobie ta mała, ruda istotka stojąca przed nim.
Zaśmiał się, bardzo rozbawiony jej ostatnim pytaniem. Właściwie śmiał się tak mocno, że na chwilę zgiął się w pół, łapiąc za brzuch.
-Przepraszam. - powiedział prostując się i poważniejąc ponownie. - Jakby Ci to powiedzieć... - zaczął szukając odpowednich słów, był jednak pewnym, że takich nie ma, a to co zamierza powiedzieć dziewczynie ponownie ją zirytuje. - ze wszystkim?
Spojrzał na nią ze spojrzeniem mówiącym: "tak, tak, tak wiem zła jesteś, nie złość się, złość urodzie szkodzi, co ja mogę zrobić z tym, że nic nie umiem.
-To trochę taka jakby praca od podstaw. - dodał na koniec wzruszając lekko ramionami na swoją obronę.

/spoko, znam ten ból, mnie nie było prawie miesiąc na forum jak zaczęły się koła i zaliczenia, ale szczęsliwie zaliczyłam sesję w pierwszym terminie :d
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Liverpool, UK
Galeony : 0
Dodatkowo : Ćwierć - wila, teleportacja
  Liczba postów : 312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5122-cece-meyers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5123p15-halo-halo-cece
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5124-cycusiowa-sowka#150120




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Wto Lut 12 2013, 00:21

Dzisiejszym celem CeCe Meyers w przeciwieństwie do Emrysa, była ucieczka z dala od wszystkich, dlatego też właśnie wybrała wieżę, w której temperatura była zdecydowanie nieprzyjemna. Ostatnią rzeczą jaką jej się dzisiaj widziało było słuchanie jazgotu młodych Gryfonek, bądź... No właśnie. Oglądanie jego. Ostatnimi dniami dziewczyna częściej kumplowała się z pechem niż z Holly, dlatego dzisiejsze spotkanie przyjęła z pokorą i rezygnacją. Co nie znaczy jednak, że w duchu nie walczyła! Ale co my możemy zrobić kiedy walczymy z przeznaczeniem. Dodatkowo gdzieś tam w głębi odzywały się w tej rudej głowie ludzkie uczucia, odpowiadające za współczucie. A intruz, który tu przed nią stał mimo niecnych planów jakie przeczuwała z jego strony, swoją nieco urokliwą postawą budził w niej odrobinę współczucia. No dobra, może wpływ też miała na to jego postawa, która wręcz zdawała się rzucać CeCe wyzwanie, a może chodziło o jego ciało, z którym jak się zaoferował mogła zrobić co chciała. Kto to wie, ona i tak by się do żadnej z rzeczy nie przyznała.
Ze wszystkim?! Z zamyślenia wyrwało ją właśnie to słowo. Rany boskie, jeżeli chodziło o eliksiry, była w nich świetna, ale jeżeli chodziło o obijanie się... W tym była najlepsza i naprawdę ciężko jej było z tego zrezygnować na rzecz... No właśnie, WSZYSTKIEGO.
Jęknęła z mieszaniną złości, irytacji i frustracji.
- Na litość boską, co Ty robiłeś przez ten cały czas?! - w myślach właśnie zaczęła sobie kalkulować ogrom złości, właśnie osiągającej zenit, którą przełoży na nękanie go przez resztę jego życia. Ten jeden dzień, który miał dla niej odpracować na tle reszty prezentował się całkiem przyjemnie.
- Kiedy zaczynamy? Do kiedy masz czas na ogarnięcie wszystkiego? I czy Ty w ogóle zdajesz sobie sprawę z tego, że tylko perspektywa więzienia powstrzymuje mnie od rozerwania Cię na drobne strzępy? - słowa z jej ust wydobywały się z prędkością karabinu maszynowego, a oczy gdyby mogły prześcignęłyby samego Zeusa w rzucaniu błyskawicami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Sob Kwi 27 2013, 11:30

Matko schody. Jak ona nienawidzi schodów. Co jej odwaliło, że postanowiła wejść tak wysoko? Miała zamiar dojść na szczyt wieży, ale dostała w połowie taką zadyszkę, że uznała, że nie ma na to najmniejszych szans żeby to zrobić tak za jednym zamachem. Dlatego po odpoczynku, kiedy odzyskała oddech – a troszkę to jej zajęło, bo kondycje miała naprawdę fatalną, ponownie zebrała się do drogi tym razem wolnej i spokojniej. Tempem ślimaka. Pewni staruszki z chodzikiem z przodu, czy jak to się nazwa, wyprzedzałyby ją bez najmniejszego problemu. Ale nikt jej nie gnoił, ani z nikim nie była umówiona. Więc mogła robić dzisiaj cho chce i jak szybko chce. No, do czasu lekcji oczywiście.
Szła więc po schodach podśpiewując sobie pod nosem jedną z piosenek, które lubiła. Fajnie było mieć taki jeden dzień, podczas którego mogła odpocząć od znajomych, wrogów. Nawet czasem miała ochotę odpocząć od najlepszego przyjaciela i dzisiaj był właśnie taki moment. Właśnie dlatego szła do jednej ze swoich samotni, gdzie nie spodziewała się zastać nikogo. Dlatego też nie szykowała się jak na wyjście do ludzi i w tym momencie miała na sobie poszarpane przy nogawce spodenki sięgające jej do połowy ud, a do tego czarną, męską bluzkę z czachą odzwierciedlającą jej nieodzowny styl. Zielone trampki, lekki makijaż oczywiście zawsze obecne.
Dotarła! Mission imposible zaliczone. W sumie prawie dotarła. Ponieważ po drodze kaleka na życiu i duchu się potknęła się w ciemności. Brawo dla tej pani. Czy naprawdę musi być ktoś, kto się wiecznie i bez przerwy będzie nią opiekował? Raczej tak. Ale na posiadanie takiego kogoś... Najlepiej chłopaka, jakoś się nie zanosiło. Wstając złapała za coś... Co okazało się być klamką. Nigdy nie myślała, że jest tutaj jakiś pokój. Właściwie komnata. Zamrugała zaskoczona rozglądając się po pomieszczeniu. Było zimne... Ale na swój sposób miało swój urok. Niestety to, że dostrzegła w rogu pokoju pająka (który miał parę milimetrów, ale jak się ma arachnofobię, to się potrafi takie rzeczy) pewnie śmiałoby tam weszła. A tak? Musiała użyć zaklęcia chłoszczystość i dopiero wtedy postawiła tam swoją śliczną nóżkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 198
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 339
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5444-adrien-goldenvild
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5445-adrien-goldenvild
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5446-shrek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7212-adrien-goldenvild




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Sob Kwi 27 2013, 23:41

Dzisiaj postanowił odwiedzić miejsca w których jeszcze nie był. Chciał jeszcze skontaktować się z puchonką, ale jak to z puchonami trudno było się z nimi porozumieć. Niby mieli niedaleko siebie pokoje wspólne, ale nie mógł ją dzisiaj znaleźć. Ciekawe co będzie z ich listami i tym co mieli razem wykombinować. Czy w ogóle nabiorą się na to? Szczerze powiedziawszy wierzył, że tak. Przecież to byli jakby powiedzieć nowi uczniowie i nie znali dobrze tych zasad które tutaj obowiązywały więc może się nabiorą.
W wieży astronomicznej bywał bardzo rzadko, nawet jak jeszcze był uczniem Hogwartu to nie przesiadywał tutaj na co dzień. Jedynie na lekcje tutaj przychodził, a tak to niższe piętra go bardziej interesowały, ale dzisiaj postanowił tutaj zajrzeć zwyczajnie z nudów. Adrien większość uczniów uważał za swoich wrogów, może teraz chciałby to zmienić, ale to na pewno nie będzie miało miejsca. Nie będzie przecież biegał za każdym uczniem, żeby nawiązać z nim jakąś pozytywną relacje, bo to mu nie było wcale potrzebne. Laila była kiedyś jego wrogiem, może nie wrogiem, ale znajomą z którą raczej nie rozmawiał sobie tak po prostu. Ale to się zmieniło. Może wydoroślała? Z pewnością, bo jak jeszcze był uczniem w Hogwarcie to zachowywała się bardzo dziecinnie i może to go od niej jakoś odrzucało. Zresztą nie rozmawiał z uczniami młodszymi od siebie, bo nie miał takiej potrzeby. Miał swoich kumpli z którymi spędzał czas i oni mu w zupełności wystarczali.
Sam nie wiedział dlaczego to akurat dzisiaj był ten dzień, gdzie chciał sobie zwiedzić Hogwart, a raczej jego zakamarki, które jeszcze nie zdążył znaleźć. Wchodząc już na sam koniec schodów usłyszał otwierające się drzwi, a nie można powiedzieć, bo Adrien był dość ciekawskim chłopakiem więc chyba nikogo to nie zdziwi, że postanowił zobaczyć co takiego usłyszał. Być może jakiegoś domowego skrzata, które pojawiają się w szkolnych murach, sam nie wiedział po co i dlaczego.
Wszedł dosłownie za dziewczyną i dopiero po chwili zauważył ją. Czy ją znał? Nie. Widział ją oczywiście w szkolnych murach i kojarzył, że jest z Gryffindoru, bo na ślizgonkę nie wyglądała, a na pewno by ją znał.
- Nie boisz się, że wpadniesz na jakiegoś niemiłego ślizgona któremu tylko jedno w głowie? - zapytał spoglądając na nią. Zawsze na początek starał się pokazywać swoją naturę ślizgońską, dopiero gdy bliżej kogoś pozna to i on pozwala poznać samego siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Sob Kwi 27 2013, 23:59

Corin uznawała wieżę za swoją samotnię. Było ich zdecydowanie więcej, ale akurat dzisiaj ta wydawała się być najlepszym miejscem. Co nie zmienia faktu, że schody czasem zabierały jej całą przyjemność z posiedzenia na górze. Ale były też dni, że warto było trochę posapać dla tego, by później mieć zdecydowanie lepsze samopoczucie.
Ta dziewczyna dobrze znała to uczucie. I ona miała w szkole prawie samych wrogów. Oczywiście są osoby, które ją lubiły (głównie faceci), ale cała reszta albo znała ją z tej niemiłej strony, którą czasem pokazywała. Albo byli (w sumie były) zazdrosne o jej kontaktu z niektórymi chłopakami przez co rozsiewały o niej plotki robiąc z niej największą w Hogwarcie dziwkę. Poniekąd miały rację, bo jako nimfomanka była dość rozwiązła. Ale nigdy nie traktowała tego jako coś strasznego, co trzeba wyeliminować jak najszybciej. Więc nigdy nie pomyślała, że ktoś z mściwości będzie doprowadzał do takiej sytuacji. Trudno.
Kiedy usłyszała za sobą kroki, skrzyp starych drzwi, prawie zawału dostała. Podskoczyła tak, jakby oparzono ją w tyłek tym, czym znakuje się konie. W wyobraźni już miała wypaloną na pośladku piękną literkę „C”. Wystraszyła się, a więc i od razu odwróciła ustawiając się w pozycji obronnej, jakby uczyła się boksu... Jakiś jeden dzień. Umiała się bić i to nawet bardzo dobrze, ale nie miała żadnej techniki dlatego wyglądała po prostu jak zwykła, standardowa dziewczyna bez umiejętności.
Kiedy już zobaczyła, że nikt jej nie atakuje i wszystko jest okej opuściła gardę i uśmiechnęła się delikatnie. Objęła się rękami i cofnęła o dwa kroczki obserwując dokładnie osobę, która się tu pojawiła – centymetrze po centymetrze. Prawie tak dokładnie, jakby planowała go zaraz tym wzrokiem rozebrać. Ale żeby nie było, że coś. Takie myśli nie przemknęły jej przez głowę. Jeszcze. Bo był całkiem uroczy.
- Ja też jestem bardzo niemiła. I zawsze mam tylko jedno w głowie. Dlaczego więc miałabym się bać? - Spytała przekrzywiając buźkę w prawo i zastanawiając się dlaczego nie kojarzy tego chłopaka. Może jest jednym z przyjezdnych? Albo jest jeszcze mniej spostrzegawcza niż jej się wydawało jeszcze chwilę temu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 198
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 339
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5444-adrien-goldenvild
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5445-adrien-goldenvild
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5446-shrek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7212-adrien-goldenvild




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Nie Kwi 28 2013, 11:47

Adrien chyba żadne miejsce nie uznawał za swoją samotnie, no może jedynie miejsce gdzie sypiał, ale i tam przecież mieszkał z innymi kolegami ze swojego domu więc tak bardzo samotności nie ma. Ale jemu wcale a wcale to nie przeszkadza. Jemu nie potrzebne są takie miejsca, ulubione. Uznawał, że zawsze znajdzie się jakieś miejsce bez ludzi, nawet Wielka Sala, nie zawsze jest przepełniona uczniami, a jedynie pierwszakami, które tam bawią się ze sobą i wymieniają wrażeniami i ślizgon wten czas mógł się narozmyślać po wszystkie czasy.
No to w tym są do siebie podobni, bo Adrien również ma samych wrogów, oczywiście oby dwoje o sobie tego nie wiedzieli, bo on nawet nie wiedział jak dziewczyna się nazywa i z jakiego domu dokładnie pochodzi. Mógł jedynie strzelać, a może by nawet strzelał. Miał przebłyski, że widywał ją na korytarzach szkolnych w mundurku Gryffindoru, ale również i Ravenclaw. Więc nie mógł tego określić. Wiele dziewczyn w szkole było do siebie podobnych, a skoro Adrien nie zwracał na nią nigdy większej uwagi każda z nich w jego oczach była taka sama. Po co miał zapamiętywać twarz skoro nie zamienili więcej ani jednego słowa. Te dziewczyny najwyraźniej mało się starały, bo do Adriena z pewnością by takie plotki doszły, a jednak nic nie słyszał, chyba że słyszał, a po prostu nie wie, że to właśnie była mowa o tej dziewczynie. Zaśmiał się z jej pozycji obrończej. No ale to też w jego uczach jest wielki plus, że dziewczyna nie jest kotem który będzie się łaził do nogi i prosił o miseczkę mleka. Takich dziewczyn po prostu nie znosił, więc lepiej, żeby Cornelia taka nie była, a chyba nie była.
- Skoro masz tylko jedno w głowie więc uważam, że się jakoś dogadamy... - zaśmiał się i podał jej dłoń, przyglądając jej się dość uważnie.
- Adrien, Slytherin. Skończyłem Hogwart rok temu, ale jakim cudem ja Ciebie nie poznałem wcześniej? - zapytał jakby oczekiwał od niej jakiegoś eseju na ten temat. Ale kto to wie, może dziewczyna będzie miała coś w zanadrzu. Z jednej strony by mu zaimponowała, ale z drugiej po paru zdaniach usiadłby i pewnie by zamknął oczy odpływając w sen.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Nie Kwi 28 2013, 12:13

W dormitorium kompletnie nie można było liczyć na prywatność. Wiecznie dostawała od innych dziewczyn ochrzan za to, że zostawia wszędzie ubrania („Co robi twój stanik na żyrandlu?!”) i że ogólnie po sobie nie sprząta. I że jej kochany szczurek Draconek dorwał się do czyiś butów i zrobił sobie z nich domek („Powinnyście mu gratulować, że był na tyle mądry, że pomyślał, że jego mieszkanie musi mieć dziur... Znaczy okna i drzwi O!”). Ogólnie miała chyba z każdą dziewczyną w pokoju problem, więc wolny czas wolała spędzać gdziekolwiek indziej. I zawsze musiało to być jakieś puste miejsce – wielka sala odpadała, bo pierwszaki ją drażniły. No i nie przepadały za nią, bo lubiła im podstawiać nogi na korytarzach. Ah, takie czarne poczucie humoru złej istoty.
No to przebłyski nieźle go myliły. Przede wszystkim dlatego, że ją zobaczyć w mundurku to była tak ogromna rzadkość, że nikt tego nie pamięta. Nagminnie traciła punkty za nie ubieranie się w szatę nawet na lekcji. Zdarzało się tylko na OPCM, kiedy to musiała mieć jakieś zabezpieczenie na wypadek nieudanego zaklęcia, ale też rzadko. Plus prawie przez całe swoje życie w je strojach dominował kolor zielony – jakieś niespełnione ambicje dostania się do Slytherinu czy coś?
Mógł ją zapamiętać, ale spory czas temu. Ponieważ dużo wcześniej miała na twarzy duże, rzucające się w oczy znamię. Dokładnie na prawym policzku. Zostało usunięte w św. Mungu po bardzo niemiłych przeprawach z arystokratyczną częścią jej rodziny. Ale w zamian teraz miała tatuaż – małe serduszko na miednicy. Przypominało jej, że ma się już nigdy więcej nie zakochać, a nawet jeśli, to nie pakować się w związek. Przeszłość + wilkołactwo było powodem chyba nie do przekroczenia, przynajmniej jej zdaniem.
Zdecydowanie nie była. Ta panna była osobą nad którą wiecznie trzeba było mieć nadzór i się nią opiekować... Ale tak, żeby tego nie widziała, bo to godziło w jej niezależność. Nienawidziła prosić o pomoc i tego nie robiła. Nawet o drogę nie chciała pytać, bo mogłaby ucierpieć jej duma. Raz się zgubiła, to powtarzała sobie cały czas, że dojdzie sama! Zajęło jej to jakieś 2 godziny więcej niż powinno, ale doszła O!
- No proszę. Nie wiedziałam, że mogę na taką cechę znajdować znajomych – Podała mu dłoń, ale tak, jak podają księżniczki czekając, aż zostanie ona ucałowana.
- lady Cornelia Fabion Dalia Vittoria Brockway Somerhalder – Powiedziała dumnym tonie zbitek imion, po czym już normalnie przkerzywiła rękę na „cześć” i uśmiechnęła się – A tak poważnie, to Corin. I ku twojemu nieszczęściu ogromnemu, Gryffindor – Skończyła go nareszcie całego oglądać by stwierdzić, że jest na co popatrzeć i odwrócić wzrok. Nie przepadał za świdrowaniem kogoś wzrokiem. Dlatego, że istniało wtedy ryzyko, że spojrzenia się spotkają. A ona nie patrzyła ludziom w oczy. Chyba, że była w kimś zauroczona i to dość mocno.
- Bo dopiero w tym roku zasłużyłeś, żeby poznać miłość swojego życia? Albo los cię nienawidzi, więc postawił ci na drodze takie 165 i PÓŁ centymetrów kłopotów – Eseju może nie było, ale odpowiedzi jakie zaproponowała wydawały się bardzo sensowne. Ciekawe na ile trafiła w wizję tego, jakie po dzisiaj będą mieli relacje. W sumie sama też się zastanawiała dlaczego go nie kojarzy. Była między nimi tylko różnica roku. Na prawdę dziwna sprawa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   

Powrót do góry Go down
 

Pomieszczenie w wieży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wieze
 :: 
wieża astronomiczna
-