Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pomieszczenie w wieży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://www.czarodzieje.org/t24-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t619-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t253-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Pomieszczenie w wieży   Pon Maj 23 2011, 13:34

First topic message reminder :


Pomieszczenie w wieży

Wspinając się po krętych schodach, piętro tuż pod szczytem wieży, można natrafić na stare, poniszczone drzwi. Większość osób przechodząc ciemnym, stromym korytarzem, nawet nie zwraca na nie uwagi. Tym czasem za owymi drewnianymi, zniszczonymi przez lata, drzwiami znajduje się okrągłe pomieszczenie. Zapomniane przez wieki, świeci pustkami. Jedyne na co można się tu natknąć, to mnóstwo kurzu i pająki tkające swe sieci. Miejsce to w przeszłości musiało służyć za jakiś odosobniony, sekretny pokój. Być może stały tu jakieś meble, na co wskazuje zamurowany kominek, przy którym ktoś kiedyś musiał spędzać czas. Dziś jedyną atrakcją są dwa małe okienka, z których można podziwiać widoki. Warto też wspomnieć, iż stanowią one tutaj jedyne źródło światła.

______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
  Liczba postów : 237




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Nie Gru 25 2011, 16:45

No cóż to pozostawało do oceny innych ludzi. Dla jednych to staczanie się, dla Villemo jak lot w górę. No dobra wcale tak nie było, lecz co ją to obchodziło? Villemo od zawsze świadomie szła drogą w dół, i paliła za sobą wszystkie mosty. Dlaczego po ostatnich przeżyciach miało by być inaczej? Prawda, ostatnio nie była sobą, lecz to już minęło, i nie pozwoli by kiedykolwiek, to się powtórzyło. Villemo spojrzała się z ukosa na znajomą, fart czy też nie fart sprawił że nie w tym momencie co powinna. Villemo ponownie przymknęła oczy na widok krwi. Nie, ona jej się nie bała, lecz nie zamierzała komentować tego. Przecież nie mogła nagle stać się samarytanką, która zacznie się troszczyć o zdrowie osoby którą ledwie co zna. Prawdę mówiąc to ona się nie przejmowała co dzieje się u osób które bardzo dobrze zna. Weźmy na przykład takiego Jaspera. Nie widziała go już od bardzo długiego czasu, i co? Czy poświęciła mu chociaż chwilę, lub chociaż jedną myśl co u niego? Nie bądźcie śmieszni. Tak czy tak, jej znajoma chyba była w zaawansowanym stopniu raka. Na to wskazywało, lecz mogło być inaczej. Lecz co ją to obchodziło? Villemo odpaliła kolejnego papierosa, by dokarmić swojego raczka i pociągnęła zdrowo z drugiej butelki, gdzie znajdował się eliksir Felix. Teraz było pewne że już odpływa, przez jej ciało przechodziło miliony malutkich mrówek. Na jej twarzy pojawił się tajemniczy uśmiech. Ciało było odprężona.
- To nie kwestia staczania się. Lecz korzystania z życia. I tak wszyscy skończymy tak samo, więc lepiej brać już teraz garściami z życia. Niż siedzieć i modlić się. - Skomentowała obojętnie Villemo. Już była pod wpływem narkotyku w płynie, i nie za bardzo kontaktowała. Mówiła co jej przyszło an myśl, robiła to na co przyszła jej ochota. Villemo ponownie spojrzała się na dziewczynę, i uśmiechnęła się delikatnie. Nie było w tym uśmiechu jakiś pozytywnych uczuć, lecz nie było też tych negatywnych. Uśmiech był mniej niż obojętny, a mimo tego kuszący. Jej twarz przyciągała do siebie, a usta same prosiły się o pocałunek.
- Jesteś chora? - Zapytała. Chociaż dobrze znała odpowiedź. Co ja to obchodziło? W sumie nic, to znaczy nic ją to wcześniej obchodziło. Teraz była pod wpływem narkotyków, więc można powiedzieć ze ją coś tam to obchodziło. Chociaż i tak jutro o tym zapomni, ale pomińmy taki mały szkopuł. W sumie Villemo mogła by być idealnym powiernikiem. Można jej powiedzieć wszystko, a ona i tak o tym wszystkim zapomni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : New London
Galeony : 64
  Liczba postów : 71




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Nie Gru 25 2011, 17:11

Cassie nigdy nie zastanawiała się, dlaczego się stacza. Czy robiła to,bo nie umiała poradzić sobie z rzeczywistością, czy po prostu,ot tak, bo jej się nudziło ? Ona po prostu żyła chwilą i nie zastanawiała się nad tym, co będzie. I oto ma tego skutki. W zasadzie sama już dawno podejrzewała, że ma raka, ale nigdy nie chciała się do tego przyznać.Nie szła też do lekarza. Powód? Chciała się cieszyć życiem do końca. I tak zapewne nikt by za nią nie płakał. Może trochę siostra i ewentualnie Tori. I to by było na tyle.
- Ciekawy punkt widzenia. Musze przyznać, że trochę się z tobą zgadzam. Ale z drugiej strony, wolałabym dożyć studiów -odparła. Widziała, że Villemo wkrótce odpłynie, więc jutro na pewno nie będzie nic pamiętać. To skłoniło Cassie do szczerości, i być może bycia bardziej... miłą?
- Nie wiem. Nie chodzę do lekarza. Ale chyba tak - powiedziała, zamiast zwykłego "odwal się". Cass zgasiła papierosa, oparła głowę o ścianę i przymknęła oczy. Po chwili wymacała jakąś buteleczkę i niewiele myśląc upiła sporego łyka, po czym odłożyła flaszkę z eliksirem na miejsce. Zaczął ogarniać ją błogi spokój, ale bynajmniej nie zamierzała stracić przytomności! Co to to nie!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
  Liczba postów : 237




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Nie Gru 25 2011, 17:38

Villemo nie bardzo rozumiała. Może nie było czego rozumieć, a może nie rozumiała bo już odpłynęła? Fakt że myślenie przychodziło z trudem, ale jednak jakoś jej się udawało. Tak czy owak, nie rozumiała jak można chcieć dożyć studiów, a jednocześnie nie chcieć się leczyć w jej stanie choroby? Możliwe że pozostało jej mniej niż miesiąc czy nawet tydzień. Ale to nie jej sprawa, chce się zabijać i zaprzeczać samej sobie to niech to robi prawda?
- Spokojnie studia nie różnią się niczym, od zwykłej szkoły. - Wyszeptała Villemo. W sumie może i się różniły studia od zwykłych przedmiotów. Tylko jak ona mogła to wiedzieć, skoro prawie wcale jej nie ma na lekcjach? A jak już jest, to sobie smacznie śpi, lub jest w takim stanie ze jej nie ma. Chociaż prawdą było, że w niektórych przedmiotach nie miała sobie równych. Na przykład takie eliksiry. Jeszcze nikt jej nie dorównał w tej sztuce. No ale nic dziwnego, dziewczyna już na drugim roku, ważyła najbardziej skomplikowane eliksiry które waży się przez trzy miesiące, i tylko w odpowiednich chwilach takich jak pełnia księżyca. Nie wiedzieć czemu, ta sztuka magiczna zawsze ja przyciągała do siebie. Ale nie ważne, nie będziemy o tym teraz gadać. Tak czy owak Villemo odpłynęła, a najlepszy dowodem był fakt że zapomniała o swym papierosie, który teraz wyleciał jej z ręki. W sumie można tutaj zobaczyć dziwne podobieństwa do nie tak dawnych wydarzeń w obserwatorium. Z drugiej strony tam sprawy zakończyły się, w niekontrolowany sposób. Lecz czy tak nie było lepiej? Czyż nie zabawniej żyć chwilą, i działać pod efektem? Nie zważając na nic, i tracąc kontrolę oraz świadomość? Wszystko by było dobrze gdyby nie fakt, późniejszych wydarzeń. Jedno było pewne taka sytuacja się nie powtórzy. A przynajmniej nie teraz, i nie z Cassandrą. No cóż to chyba dobrze prawda? A może nie? Może Villemo była potrzeba, podobnego przeżycia? Utracenia się w chwili i ponownego poczucia błogiego szczęścia za sprawą, drugiej osoby? Wiecie jak to już jest z nasza Villemo. Zwłaszcza jak jest w takim stanie, i jest przy niej inna osoba, nie zależnie od płci. Mimo wszystko Villemo nie robiła żadnych znaczących gestów, po prostu sobie leżała. Czemu? No cóż nie do końca pojmuję tę dziewczynę, więc nie wiem. Może nie chciała tego robić akurat z nią? Chociaż jak dotychczas zawsze wszystko było jej obojętne, więc problem chyba nie w tym leży. Może po prostu nie miała ochoty? Chociaż tak naprawdę to ona zawsze ma ochotę, a jak jej nie ma to wystarczy ze ktoś ją dobrze rozrusza by ją załapała. A dużo nie potrzeba. Tak czy owak, Villemo spokojnie odpłynęła, i po raz pierwszy w towarzystwie drugiej osoby, nie próbując się z nią przespać. Cóż dziwna dzisiaj ta nasza Villemo. Może jej rana po Desiree się jeszcze nie zagoiła, zaś sama Villemo nie chciała się do tego przyznać? Chociaż prawdę mówiąc jakiegoś większego bólu nie czuła, co najwyżej ucierpiała jej duma nic więcej. Myśli pod wpływem alkoholu i eliksiru Felix. Naprawdę bywają dziwaczne wiecie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : New London
Galeony : 64
  Liczba postów : 71




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Nie Gru 25 2011, 17:58

Tak, gdyby Cassie zwolniła na chwilę, zastanowiła się nad tym, co robi, może zdałaby sobie sprawę, że powoli się wykańcza. Ale ona najzwyczajniej w świecie nie potrafiła już tego zatrzymać. Ona się bała. Bała się, że gdy zwolni, zacznie myśleć nad sobą i w końcu zrobi sobie coś, bo nie wytrzyma.A jednak stało się. Zwolniła. Właśnie teraz, siedząc tak obok Villemo, zaczęła myśleć o swoim życiu. O śmierci Annabeth, jedynej osoby, która tak naprawdę rozumiała Cassie. Jej kłótnie z rodzicami, słowa, które nigdy nie powinny jej przejść przez gardło. A jednak przeszły. To, ile osób zraniła tu, w Hogwarcie. To, że siedzi tu teraz i rozmawia z osobą, której nie zależy na niczym. Nawet na życiu. A Cassie chciała żyć. Naprawdę. I chciała kiedyś być szczęśliwa. Chciała, by ktoś ją trzymał na tym świecie. Ktokolwiek.
Spojrzała na Villemo. Ślizgonka wyraźnie odpłynęła. Cass dobrze znała ten stan. Ten cholernie przyjemny stan. Cassandra wyjęła z kieszeni ostatniego papierosa. Przyjrzała się mu, po czym położyła obok buteleczki z eliksirem. Cassie podjęła decyzję. Ona chce żyć. Dziwne, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
  Liczba postów : 237




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Nie Gru 25 2011, 18:13

Villemo znajdowała się w swoim świecie. I nie zauważyła nawet przez jakie rozterki musiały w tej chwili przechodzić Villemo. To nie jest tak że ona nie wie jak to jest. Problem polegał na tym, że ona aż za dobrze wie jak to jest. Droga ku zagładzie. Wiecie to taki stan psychiczny, kiedy otaczająca cie rzeczywistość jest dużo gorsza od chorób wewnętrznych. Villemo w przeciwieństwie do Cassandry. Nie chciała by ktoś ją trzymał przy tym życiu. Już raz kogoś takiego miała, chociaż o tym jeszcze nie pamięta.; Co prawda, jej podświadomość buntuje się przeciw zaklęciu niepamięci, które rzucił na nią jej ojciec. To mimo wszystko Villemo jak na razie nie do końca uświadamia sobie, co jest wizją po narkotyczną, a co realnym wspomnieniem. A co się stanie jak sobie to uświadomi? Lepiej na razie nie odpowiadać sobie na to pytanie. Tak czy inaczej ona nie chciała żadnych przeszkód, na swej drodze ku zagładzie. Co prawda jeszcze nie tak dawno była Desiree. Lecz ona to jak by mała chwilowa rozterka, takie małe zachwianie rzeczywistości nic więcej. Prawda że przez tą krótką chwilę, chciała być dla niej lepsza. Przestała nawet brać, pić i palić. Przestałą nawet sobie podcinać żyły. Teraz z tego się śmiała, i żałowała. Może to była samoobrona by nie przyznać się przed porażką. A może po prostu to faktycznie nie miało większego znaczenia. Chociaż tak naprawdę, to miało znaczenia, i to cholernie wielkie. Lecz czy to teraz w tej chwili naprawdę takie ważne? Wiecie jaka jest wada tego eliksiru? Taka że jego działanie, zdecydowanie zbyt szybko przechodzi. Zdecydowanie wolała inne środki, wiecie te mugolskie. Lecz ich chwilowo nie mogła dostać. Tak czy inaczej Villemo na chwilę, się przebudziła. Jak gdyby na chwilę odzyskała świadomość. Spojrzała się na swą znajomą. Wystarczyła chwila by zauważyć w niej tą nagłą zmianę.
- Słuszna decyzja. - Szepnęła, zaś sama wzięła sporawy łyk eliksiru, i ponownie zamknęła oczy. No weźcie bo się rozpłaczę! Ona Villemo Ingrid Pritchard. W tej chwili gratulowała komuś że odstąpił od narkotyków. Naprawdę ten eliksir w połączeniu z alkoholem, dawał bardzo dziwne skutki. Ale faktycznie może i dobrze że Cassandra zdecydowała nie brać? No wiecie, w jej stanie, to naprawdę mogło skończyć się śmiercią. No a przecież Villemo jej źle nie życzyła prawda? To że jest na nią obojętna, nie oznacza że źle jej życzy. Tak naprawdę tylko jednej osobie źle życzyła. A mieć w sobie wroga w Villemo. To tak samo jak skoczyć na bandżi bez liny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : New London
Galeony : 64
  Liczba postów : 71




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Pon Gru 26 2011, 18:09

Wiecie jak to jest, mieć pustkę w głowie? Otóż Cassie miała teraz coś zupełnie odwrotnego. Wszystkie jej myśli kłębiły się teraz w jej mózgoczaszce, doprowadzając ją do szaleństwa. Ślizgonka nie tylko była cała roztrzęsiona, z powodu tego, co przed chwilą, z małą pomocą Villemo sobie uświadomiła. Skoro i tak nie zostało jej dużo czasu, mogłaby coś z tym czasem zrobić. Jakoś go spożytkować. Zamiast się uśmiercać, mogła w czymś pomóc. Mogła znaleźć osobę, która będzie ją trzymać przy życiu. Tak jak Villemo miała Desiree, tak Cass chciała… no właśnie. Kogo chciała? Do niedawna było jej obojętne, czy będzie z chłopakiem czy dziewczyną. Ale jak zapewne sami zauważyliście, napisałam do niedawna. Teraz chciała mieć normalne życie. Chciała czegoś więcej niż zwykłego seksu, za którym nie stoi jakieś większe uczucie.
Te myśli były tak odległe i tak nie pasujące do Cassandry Elizabeth Donavan, że dziewczyna sama odczuła lęk, widząc co się z nią stało. Spojrzała na Villemo, która na chwilę się ocknęła. „Słuszna decyzja”. Te słowa dźwięczały Cass w uszach jeszcze długo potem. Czyli nawet taka Villemo, która sama prowadzi podobny tryb życia wsparła ją w tej decyzji. Chociaż jutro nie będzie pewnie niczego pamiętać. Ale liczą się chęci, nieprawdaż ?
- Dzięki – szepnęła, choć widziała, że panna Pritchard znów odpłynęła. A Cass została sama ze swoimi myślami. Nie chciała się stąd ruszać. Było jej dobrze. Choć cisza była jej największym wrogiem, dziś działała na korzyść dziewczyny. Co za ironia, nieprawdaż?


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
  Liczba postów : 237




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Pon Gru 26 2011, 18:31

Villemo miała kogoś? Desiree? Nie róbmy sobie jaj dobrze? Każdy wiedział, że tak naprawdę Villemo jest sama jak palec, a wszyscy się z nią spotykają żeby się nachlać, naćpać lub przespać. Chociaż najczęściej to wszystko na raz. Dobra pomińmy to. Przecież nie będziemy się rozczulać nad Villemo prawda? No jak wolicie, ja nie ryzykuję nagłego pobicia. Wiecie ona ostatnio jest zbyt wybuchowa. Villemo zaczęła dochodzić do siebie, naprawdę ten eliksir zdecydowanie zbyt krótko działał. Villemo nie zgodziła by się z Cassandrą. Żyć można nie tylko dla tej drugiej połówki, lecz także dla przyjaciół, i innych osób. Osobiście Villemo żyła tylko dla przypadkowego seksu, chwil odpłynięcia i patrzenia, jak krew ścieka jej po ręce, z podciętych nadgarstków. To były jej najszczęśliwsze chwile w życiu, i nie chciała niczego zmieniać. Lecz każdy żyje dla tego co uzna za ważne prawda? Villemo chwyciła Cassandrę za rękę, chcąc dać jej wsparcie, i mając nadzieję że naprawdę jutro nie będzie niczego pamiętać. Villemo sięgnęła po flaszkę i wypiła z niej sporawy łyk, zapalając przy tym papierosa, i przymknęła oczy. Tym razem nie odpłynęła, chociaż najpewniej tak właśnie wyglądała. Nic nie mówiła, bo nie uważała by jakiekolwiek słowa, teraz mogły pomóc dziewczynie. A przynajmniej nie słowa, wypowiedziane z jej ust. Villemo nigdy nie umiała pomagać, ani ładnie mówić. Dlatego oszczędzała sobie takich trudów. Mimo to, dała znak że ją wspiera, to chyba aż za dużo jak na nią prawda? Miejmy nadzieje że jej modlitwy się spełnią, i jutro o niczym nie będzie pamiętać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : New London
Galeony : 64
  Liczba postów : 71




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Pon Gru 26 2011, 18:55

Mamy różne rodzaje ludzi. I nie chodzi mi tu bynajmniej o czarodziei, mugoli, wampirów itp. Chodzi mi o ludzi, którzy wolą samotność, oraz ludzi, którzy muszą mieć koło siebie mnóstwo osób by być naprawdę szczęśliwi. A Cass była... kimś pomiędzy. Wiedziała, że bez przyjaciół nie pociągnie długo, ale czasem naprawdę trzeba było ją zostawić w spokoju. I choć Ślizgonka wiele zawdzięczała swoim przyjaciołom, to nie doceniała ich. Najbardziej docenia się to, co się straciło. A panna Donavan jeszcze nigdy nie straciła przyjaciela. Choć, bądźmy szczerzy, jeśli nadal będzie wszystko tak olewać, prędzej czy później wszyscy się od niej odwrócą. Ech, pieprzone prawdy życiowe.
Cass poczuła, że ktoś ściska jej rękę. Gwałtownie otworzyła oczy i spojrzała ze zdziwieniem na Villemo. Szczerze, to cały czas jej się wydawało, że Ślizgonka tak naprawdę bardzo jej nie lubi, i wolałaby, żeby Cass sobie poszła. Ale panna Donavan jak na złość usilnie siedziała i biła się z myślami. Zdała sobie jednak sprawę, że mimo iż Villemo lubi swoje życie, i nie chce go zmieniać to nie jest zimną suką, za jaką miała ją na początku Cassie. Dobra, może nie była najmilszą osobą na świecie, ale charakter Ślizgonki też pozostawiał sobie wiele do życzenia. Osobiście sama liczyła VIllemo, by jutro o niczym nie pamiętała, lecz skrycie tliła się w niej nadzieja, że może jednak nie będą musiały poznawać się od początku. A przynajmniej Villemo - Cassie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
  Liczba postów : 237




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Pon Gru 26 2011, 19:11

Villemo ponownie pociągnęła zdrowo z butelki, zaciągnęła się papierosem, i splotła swoje palce z jej. Taki dziwny koleżeński gest. Bardzo dziwne prawda? Villemo nigdy tak nie postępowała, lecz ostatnio nie całkiem była sobą. Tak naprawdę po ostatnich przeżyciach sama nie wiedziała kim jest. Nastrój melancholii napadał ją zdecydowanie zbyt często. Nawet po alkoholu i po narkotykach. Oczywiście to wina tego, że ten gówniany eliksir Felix jest zbyt słaby. Villemo pracowała nad mocniejszą wersją tego eliksiru, lecz wciąż brakowało jej jednego kluczowego składnika. Zresztą zdecydowanie Villemo wolała, brać śmiertelne dawki przeróżnych mugolskich narkotyków. Odpływała w tedy pod ścianą, i nie wiedziała co się z nią dzieje. To były dobre chwilę, lecz chwilowo nie miała możliwości zdobyć tych narkotyków. No nic trzeba było jakoś przetrwać ten stan, chyba nie było innego wyjścia prawda? Oczywiście Villemo mogła zmierzyć się z rzeczywistością, lecz po co? Było dobrze tak jak było, i nie chciała niczego zmieniać. Chyba już to mówiłem prawda? Villemo otworzyła oczy, i z trudem przechyliła głowę w stronę Cassandry. Spojrzała się na nią, i ledwo dostrzegalnie się uśmiechnęła tajemniczo, a zarazem kusząco. No nic na to nie poradzi, taki ma już ten uśmiech to nie jej wina. Villemo wciąż nic nie mówiła, nie wiedziała co powiedzieć by jakoś poprawić jej humor. Nie mogła palnąć czegoś o pójściu do lekarza, bo ją to gówno obchodziło, co inni ludzie robią ze swoim życiu. Miała powiedzieć że nie jest sama? Villemo była przy niej, dzisiaj teraz. Lecz jutro? Załóżmy nawet że Villemo będzie coś pamiętała to co? Dziewczyna po prostu nie nadawała się do roli przyjaciółki. Zwłaszcza dla kogoś takiego jak Cassandry. Dziewczyna chciała zmienić swoje życie, przystopować. Dobrze każdy morze robić co chcę, lecz Villemo nie mogła jej w tym pomagać. Sama przecież się staczała i robiła to świadomie i celowo. Więc nie mogły się przyjaźnić prawda? Jeszcze nie daj dla Cassandry boże, Villemo ponownie pociągnie ją na dno i po co jej to? Mimo to Cassandra uparcie przy niej siedziała. Albo nie zdawała sobie sprawy z tego, że przy niej nie stanie się nikim "lepszym" Albo po prostu chciała siedzieć przy Villemo. Była też trzecia opcja która zakładała że albo jej się nie chciało, albo też nie miała dokąd pójść. No cóż Villemo przecież nie będzie jej wyganiać prawda? Dla Villemo, Cassandra mogła tutaj siedzieć w nieskończoność, zaś sama Villemo będzie siedziała tutaj tak długo, aż nie wypije wszystkiego i nie wytrzeźwieje. Może akurat obudzi się, jak już będzie po świętach?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : New London
Galeony : 64
  Liczba postów : 71




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Pon Gru 26 2011, 19:41

Cassandra wprost nie znosiła fałszywego entuzjazmu. Naprawdę. Nie lubiła też, jak ktoś wpieprzał się w jej życie. Dlatego też, siedząc przy Villemo była tak jakby... szczęśliwa? No dobra, może przesadziłam, ale na pewno było jej tu dobrze. Bo Ślizgonka nic nie mówiła. Choć w sumie, kim ona była, by dawać jej „dobre” rady? Sama ćpała i piła, więc jakie miała prawo truć Cass o lekarzach i odwykach? Jak dla Cass, panna Pritchard byłaby całkiem dobrą przyjaciółką. Może nie jakąś najlepszą, która będzie wspierać i pomagać, ale taką zwykłą, która posiedzi w milczeniu, tak jak teraz. Ale Cassie bardzo dobrze wiedziała, że nic z tego nie będzie. Gdyby poznały się wcześniej. Zanim panienka Donavan nie zaczęła pluć krwią i nie wykryto u niej raka... ale teraz Cassie musiała mieć się na baczności i nie mogła pozwolić na to, by ktoś pociągnął ją w dół.
Cassandra odwzajemniła kuszący uśmiech towarzyszki. Jeśli o nią chodziło mogła tu siedzieć do końca świąt. A nawet do końca roku. W końcu dokąd miała pójść? Do Pokoju Wspólnego? A może na do miasteczka? Chciała się zakneblować, uciec od szarej rzeczywistości. Ktoś powie, że Cass jest tchórzem. I pewnie ma racje. Tak, Cassandra Elizabeth Donavan faktycznie była tchórzem. Ale czy można wymagać od niej odwagi? Zwłaszcza teraz? Ślizgonka postanowiła, że posiedzi tutaj, przynajmniej dopóty, dopóki nie zostanie sama. A potem się coś wymyśli. Jak zawsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
  Liczba postów : 237




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Pon Gru 26 2011, 20:05

Villemo przypatrywała się Cassandrze. Jej uśmiech równie kuszący jak jej. Jak gdyby usta same chciały zostać pocałowane. Cóż może Villemo sama sobie to ubzdurała? Może nadal była pod wpływem eliksiru? No cóż, na pewno była pod jego wpływem, lecz czy to ważne? Villemo wyciągnęła drugą rękę, wcześniej wyrzucając z niej peta. Końcami palców przejechała po jej policzku, jak gdyby kreśliła jakieś znaki. Jej palce, od czasu do czasu, zahaczały o jej szyje. Jakoś nie specjalnie bała się o odrzucenia. Czy była taka pewna siebie? Nie to nie tak. Po pierwsze była pod wpływem środków odurzających w którego skład wchodził eliksir felix i alkohol. Wszystko poprawione papierosem. Więc chyba sami rozumiecie ten stan? Po drugie i chyba najważniejsze, Villemo nie raz i nie dwa razy ryzykowała, i nie raz i nie dwa była odrzucona. Weźmy na ten przykład swojego byłego. Finn'a Visse. Pamiętała jak jej powiedział, że jest kiepska w łóżku, i w ogóle jej naubliżał. I pomyśleć że to Puchon! No ale nie o tym chciałem mówić. W każdym bądź razie, Villemo miała bardzo rzadki dar, do gładkiego przyjmowania porażek w swoim życiu. Wszelkie porażki, spływały po niej, jak gdyby ona sama była lustrem, lub posągiem z lodu. Być morze to dla tego że wiecznie brała, a być morze dla tego, że od małego doświadczała tego co najgorsze. Tego nie wiadomo. A nawet jeżeli znam odpowiedź, to nie chcę tym razem odpowiadać. Tak czy owak, Villemo spokojnie, delikatnie a zarazem kusząco gładziła, jej twarz. Czemu to robiła? Sama nie wiedziała, jak zwykle kierował nią instynkt, chwila, impuls i emocje. Jak zwykle z tym nie walczyła, i nie martwiła się o nic. Czy kiedykolwiek Villemo o coś się martwi? Tak, i to bardzo często. Lecz stara się odrzucać od siebie takie myśli, i w tedy z pomocą przychodzą jej narkotyki. Nie warto roztrząsać o kogo lub o co się martwi. To w tej chwili naprawdę nie ważne. A co było ważne? Ważne były ich spojrzenia, ich uśmiechy. Ich splecione dłonie, i ten nie przerwany kontakt fizyczny i wzrokowy. Co z tego będzie? Czy w ogóle coś z tego będzie? Jak możecie szybko zauważyć, takie zachowanie to często jej samoobrona przed przyjaźnią. Nie chciała jej, bała się jej. Dla niej to nie potrzebne ograniczenie, które będzie ją trzymać na tym świecie. Zresztą po co bawić się w przyjaźń, skoro może być coś znacznie lepszego i przyjemniejszego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : New London
Galeony : 64
  Liczba postów : 71




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Pon Gru 26 2011, 21:09

Coś się zagalopowały. Okej, trzymanie za rękę, spoko. Kuszące spojrzenia, ujdzie. Ale gładzenie po twarzy? Ta znajomość zaczęła iść w trochę dziwnym kierunku. I ciężko było przewidzieć, jak się skończy. Ale jedno było pewne. Nie w łóżku. Cassie lubiła kochanie. Kochanie się dwóch osób, a nie seks. I tak, to jest różnica. Co prawda, ona sama wylądowała kilka razy w łóżku z obcym mężczyzną, ale była wówczas tak najebana, że nie pamiętała nic z ubiegłej nocy. Tak więc, cokolwiek Villemo planowała, do niczego z Cassie nie dojdzie. Powód? Była trzeźwa, ot co!
Mimo wszystko, panna Donavan nie chciała mieć złych relacji z Villemo. Uśmiechnęła się do niej w miarę serdecznie, aczkolwiek w żaden sposób nie zachęcająco. „Ona jest pijana” – pomyślała – „Pijana to mało powiedziane.” Cassandra pogładziła Villemo po policzku. Bynajmniej niczego nie sugerowała! Co to, to nie! Chciała po prostu dać do zrozumienia, że nic z tego nie będzie. Szczególnie, że Ślizgonka sprawiała wrażenie jakby zaraz miała odpłynąć. Stanowczo za dużo alkoholu. Ale Cass nic nie mówiła. Nie wtrącała się. Nie obchodziło ją, co robi Villemo. Dopóki nie dotyczyło to samej Cassandry. Tak jak teraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
  Liczba postów : 237




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Pon Gru 26 2011, 21:42

Villemo pijana? Nie chyba jeszcze nie.. A morze jednak? Tak czy owak Villemo nadal gładziła ją po policzku, kiedy to nagle jej ręka mimowolnie się zatrzymała i opadła, zaś oczy same się zamknęły. No tak chyba faktycznie była pijana. Villemo jak już miała w swej naturze, przeczyła pewnym prawom dotyczącym snu. Otóż pewne prawo, zakładało że sen przychodzi jakoś po czterech godzinach snu, czy jakoś tak. Tak czy owak do Villemo nadchodził natychmiast. I rzadko kiedy bywał to sen przyjemny. Co jej się tym razem śniło? Cóż, było to wspomnienie, widziane z perspektywy trzeciej osoby. Wspomnienie pewnych wydarzeń na dachu. Widziała siebie, widziała ją. Widziała ich! Ich razem! Nawet przez sen, to sprawiało niemal fizyczny ból. Taki rozdzierający ból w klatce piersiowej, przyśpieszone bicie serca i pot na skroni. To był efekt uboczny narkotyku i alkoholu, który czasem miał miejsce. Ile trwał sen? Może piętnaście minut, może pół godziny, może nawet godzinę. Trudno określić w tym pomieszczeniu. Tak czy owak kiedy Villemo się obudziła, miała cholernego kapcia w ustach.
- Pieprzony kac. - Powiedziała, a raczej wychrypiała. Nie zdając sobie sprawy gdzie jest, ani z tego że nadal nie jest sama. Villemo pociągnęła z butelki, i zapaliła papierosa. Jej oddech był przyśpieszone, tak jak zapewne jej puls. Co gorsza doskonale wiedziała, co jej się śniło, i to ją tak cholernie wkurzało. Nie była w wstanie wstać, a alkohol jakoś nie poprawił jej samopoczucia. Po woli, jej oddech stał się równiejszy, a pot zniknął jej z twarzy, która teraz była całkowicie trzeźwa. To dziwne jak człowiek potrafi wytrzeźwieć w jednym momencie prawda? Podciągnęła jedno kolano, i oparła na nim brodę. Nadal nie zdając sobie sprawy z pobytu drugiej osoby tuż obok. Villemo wyglądała jak by się skuliła w sobie, jak by była zwykła bezbronną dziewczynką. Rzadki widok, i niezbyt zachwycający. Villemo przymknęła oczy, zapominając na chwilę o swym papierosie, i pozwalając wspomnieniom, żalom i swym nie ukojonym bólem. Płynąć swobodnie po swej głowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : New London
Galeony : 64
  Liczba postów : 71




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Pon Gru 26 2011, 21:57

Owszem, Villemo była pijana, i to bardzo. Tak jak uważała Cass, Villemo po chwili odpłynęła. Ślizgonka uśmiechnęła się tylko, i zgasiła papierosa, który niepotrzebnie dymił i zatruwał płuca obu dziewczyn. Jej towarzyszka spała około godziny.
Jak się obudzi, będzie miała takiego kaca... - pomyślała Ślizgonka. Ale Villemo spała. Cassandra w tym czasie napisała list do Finna. Zwinęła go i schowała do kieszni, z zamiarem wysłania, gdy tylko dotrze do dormitorium. Tymczasem Ślizgonka obudziła się. Cassie przyglądała się dziewczynie uważnie. Coś się stało. Coś złego. Zły sen? Villemo nie wyglądała na dziewczynę, która tak przejęłaby się głupim snem. Jednak gdy podwinęła jedno kolano i oparła na nim brodę, Cass wiedziała, że ma rację. To jakiś pieprzony sen doprowadził ją do takiego stanu. Dziewczyna powoli sięgnęła po butelkę i podała ją pannie Pritchard, uśmiechając się zadziornie. Nie pytała o nic. Po pierwsze : nic ją to nie obchodziło, po drugie, Villemo i tak by nic nie powiedziała. Zwyczajna strata czasu, ot co!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
  Liczba postów : 237




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Pon Gru 26 2011, 22:10

Do Villemo bardzo powoli docierały fakty. Przez chwilę myślała że to kolejny omam, lecz jednak nie! Rozejrzała się po pomieszczeniu, i spojrzała się na dziewczynę, po woli przypominając sobie gdzie jest, i co się wcześniej działo. No tak odpłynęła. Cóż dziewczyna, chyba nie ma jej tego za złe, a przynajmniej tak nie wygląda. Villemo jednak z wdzięcznością, wzięła buteleczkę, i wypiła wszystko do dna. Po woli na jej twarzy powracał dobrze znany wyraz. Lecz w środku, nadal nie było dobrze. Wszystko wręcz grzmiało od tego wszystkiego. Jedyną rzeczą jaką może złamać silnego człowieka, to on sam. On i jego uczucia. Tak jak w przypadku Villemo. Dziewczyna czuła się kompletnie, bezradna w obliczu tego wszystkiego. Dziewczyna doskonale, zdawała sobie sprawę że to jedynie stan melancholii, który przejdzie. Prędzej czy później ustąpi. Lecz najgorsze były właśnie te chwile, stania w tym uczuciu agonii i wszech ogarniającej pustki. Villemo często się tak czuła, w końcu gdyby się tak nieczuła, nie podcinała by sobie żył prawda? Lecz teraz było inaczej, bo jej uczucie beznadziejności przybrało fizyczny kształt. A to chyba było najgorsze. Tak czy inaczej chyba teraz pojmowała czym może być ich przyjaźń. To znaczy jej i Cassandry. Villemo była jej wdzięczna za to że jest, lecz nic nie mówi. Czy Villemo by coś powiedziała gdyby ta zapytała? Nie wiem, naprawdę nie wiem. Naprawdę w ostatnim czasie jej nie poznaje. Jest jak by inna, i mniej świadoma swoich poczynań. Wiecie czasami jeden dotyk może zmienić cały świat, a brak tego dotyku może ten świat zrujnować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : New London
Galeony : 64
  Liczba postów : 71




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Wto Gru 27 2011, 10:42

Cassandra siedziała i czekała, aż do Villemo dotrze to, gdzie jest. Nic na siłę. Sama dobrze pamiętała ten stan. I ten paskudny kapeć w buzi. Fuuj! Ślizgonka powoli wróciła do rzeczywistości. Wzięła od Cass butelkę i wypiła ją do dna. Na jej twarzy znów pojawił się znajomy wyraz, ale panna Donavan czuła, że to tylko przykrywka. Że coś, co tak wyprowadziło jej towarzyszkę z równowagi, nadal się w niej ukrywa. Tam głęboko.
Mimo swoich przeczuć, Cass milczała. Bądźmy szczerzy, gdyby ją ktoś o to zapytał, odpowiedziała by krótkim „Odwal się”. Ale czy, gdyby zapytała ją właśnie Villemo powiedziałaby prawdę? Nie mam pojęcia. Zależy, co takiego się jej przyśniło. Są rzeczy o których Cassie nie powiedziałaby nikomu na świecie. Nawet Tori. Nawet Finnowi.
Ale mniejsza o to. Nie będziemy się teraz rozczulać nad przykrą przeszłością Cassandry, prawda? Bo i po co? Nic nam to nie da. Sprawi tylko, że zanudzę wszystkich czytelników.
Panienka Donavan omiotła wzrokiem spojrzenie. Niestety nigdzie nie było alkoholu. Dziewczyna uśmiechnęła się bezradnie, podała Villemo papierosa, po czym sama oparła głowę o ścianę, by nie wdychać tego dymu. Po co miała jeszcze pogarszać swój, i tak już tragiczny stan?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
  Liczba postów : 237




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Wto Gru 27 2011, 11:12

Villemo oparła głowę, o ścianę i z zamkniętymi oczyma. Wsłuchiwała się w cisze. W cisze której tak nie cierpiała, a której teraz tak potrzebowała. Lecz czy aby na pewno? Czy siedzenie w ciszy, i poddanie się swym myślom było najlepszym rozwiązanie? Być morze nie, lecz jakie jest najlepsze rozwiązanie, skoro nie pomaga tutaj ani alkochol, ani narkotyk? Co zrobić kiedy wszytsko zawodzi? Villemo po cicho sobie zaśpiewała:
- Dotykamy się, czuję dreszcze Przytulamy się, to za mało. Ale wystarcza, żebym zaczęła zastanawiać się co przyniesie nam przyszłość. To pożądanie, tortura, musisz być czarodziejką, bo Wykonałaś niemożliwe, zdobyłaś moje zaufanie, ale nie pogrywaj, bo może zrobić się niebezpiecznie. Jeśli to zjebiesz, bo jeśli ja się sparzę. Pokażę ci co to znaczy naprawdę cierpieć. Bo przed tobą wszyscy traktowali mnie jak śmiecia. Miłość to zło, przeczytaj to wspak to zobaczysz (*evil-evol-love*)
Nikt mnie nie zna, jestem zimna, chodzę własnymi drogami. Ale to tylko i wyłącznie moja wina, takie życie wybrałam Zamarznięta jak śnieg, nie pokazuję żadnych emocji. Nie pytaj czemu nie mam żadnych uczuć wobec tych pierdolonych kurew.
Wysysające krew, demony, co jest z nimi kurwa nie tak? Próbowałam się przekonać, ale po prostu nie mam szczęścia. Przejebane, ale wiedziałem dokładnie, że tak będzie. Mam dziurę w sercu, jakiś emocjonalny roller coaster. Coś, czemu nie pozwolę trwać, jeśli chcesz się bawić moimi uczuciami Jak eksplozja za każdym razem, kiedy cię przytulam, nie żartowałam, kiedy mówiłam...
Odbierasz mi oddech, jesteś supernową, a ja...

Villemo nuciła sobie cicho. Zwyczajny tekst piosenki, który idealnie pasował. Też tak czasem macie? Villemo zapomniała że nie jest sama, zresztą cóż to była za różnica? Z tego wszystkiego, musiało istnieć logiczne i rozsądne wyjście. Przecież nie mogła ona po prostu przegrać. Nie mogła dać się złamać i pokonać. To ona bawiła się innymi, i nikt nie miał prawa zabawiać się nią! Villemo sprawi, że piekło przykryje ich słodkie niebo. Zrani, zabije i zhańbi. Villemo nie należała do mściwych osób. Rzadko się mściła, bo rzadko ktoś zachodził jej za skórę, aż do tego stopnia. Lecz teraz była niczym mocno wkurwiony bazyliszek, którego nic i nikt nie powstrzyma. Chcą się bawić uczuciami innych ludzi? Więc zabawmy się razem. Niech razem zejdą do piekła, niech Desiree usiądzie po prawicy szatana. Niech Tristan usiądzie po lewicy. A ona? Villemo? Wyjebie tego leszcze, i sama usiądzie na tronie! Na ustach Villemo pojawił się złośliwy uśmiech, który nigdy nie wróżył czegoś dobrego! Zadarli z niewłaściwą osobą. Villemo mogła oddać wszystko, mogła się poświęcić i zmienić. Lecz jeżeli to spieprzysz, to nie będzie już odwrotu, ani ucieczki. Nie zdołasz się schować, i nikt nie zdoła ci pomóc.
- Wiesz Cass. Chyba nadszedł czas, by przypomnieć innym, dlaczego nie warto z zemną pogrywać. - Powiedziała Villemo innym, bardziej zimnym tonem. Tak powróciła zimna jak lód Villemo. Ta sama, która łamała tysiące serc, ta sama która wyniszczała ludzi szybciej niż oni zdążyli mrugnąć. Przez jakiś okres czasu, była inna. Bardziej słaba, i przywiązana do tego świata. Lecz ta chwila minęła, Desiree pokazała jej jej słabość, teraz czas na mały rewanż. Ponownie to ona będzie się bawić, niszczyć i łamać. A Desiree? To kolejny spalony most w jej życiu, lecz tym razem spali ten most, z większa satysfakcją niż kiedykolwiek wcześniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : New London
Galeony : 64
  Liczba postów : 71




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Wto Gru 27 2011, 18:55

Cassandra nigdy nie umiała śpiewać. Nie miała ani słuchu ani głosu. Ale słysząc jak nuciła sobie Villemo nie było możliwości, żeby nie zanuciła z nią. Piosenka była tak autentyczna, tak życiowa. Podobała jej się. A nie jak te mugolskie szmiry, od których normalnego człowiek mdli. To było takie... sztuczne. O miłości od pierwszego wejrzenia. O zerwaniach. No dobra, może zerwanie faktycznie boli, ale po cholerę robić z tego piosenkę i rozgłaszać to całemu światu? Mugole są tacy... materialistyczni! Mogą śpiewać o własnym cierpieniu, byleby tylko dostać kasę. Ale troszeczkę się zagalopowałam. Wróćmy do naszej kochanej Cassie i Villemo.
- I bardzo dobrze – odparła Ślizgonka. Dobrze wiedzieć, że wróciła – dodała w myślach. Zastanawiała się, czy może jakoś Villemo pomóc, ale doszła do wniosku, że ta i tak owej pomocy nie przyjmie, więc nie odzywała się. Spojrzała na towarzyszkę. Zmieniła się. Jakby stała się silniejsza. Ta determinacja w oczach. Cass uśmiechnęła się.
Jak mnie już nie będzie, ona rozpierdoli ten świat – zaśmiała się. Wizja Villemo, która stoi, a za nią palą się lasy a z domów pozostały tylko ruiny... Miejmy nadzieję, że wizje Cassie nie są prorocze. Inaczej ludzie mają przerąbane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
  Liczba postów : 237




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Wto Gru 27 2011, 19:01

Villemo uśmiechnęła się i wstała.
- Na mnie już czas. - Powiedziała. Miała plan, i musiała zacząć go wykonywać, na co jeszcze czekała? Zniszczy, spali, zabiję. Poniży i pokaże prawdziwy sens cierpienia. Pokażę im jak wygląda piekło, w którym to ona rządzi. W tedy w obserwatorium, jak z nią zerwała. Czy chociaż przypuszczała że podpisuję dla siebie i jego wyrok śmierci? Villemo nie była mściwa, lecz jeżeli mamy się ranić, krzywdzić i czerpać z tego korzyści. To róbmy to obustronnie. Czyżbyście nie wiedzieli że każdy kij ma dwa końce? Że miecz jest obusieczny? Cóż, szkoda mi was. Villemo ucałowała Cass. I wyszła z pomieszczenia, kierując się ku dormitorium, gdzie miała zamiar rozpocząć swój jakże miły plan.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : New London
Galeony : 64
  Liczba postów : 71




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Wto Gru 27 2011, 19:22

Cassandra odwzajemniła uśmiech. Wiedziała, że Villemo ma plan, i już współczuła tym, których on dotyczył. Szczerze, Cass przysięgła sobie, że nigdy w życiu z nią nie zadrze. Bo to nie choroba ją wykończy tylko Villemo Ingrid Pritchard.
- Powodzenia – szepnęła i ucałowała dziewczynę. Odczekała, aż Ślizgonka opuści pomieszczenie, po czym szybko posprzątała pety i puste butelki po alkoholu. Westchnęła ciężko, wstała i wyszła z zamiarem zaczęcia swojego życia jeszcze raz. I oby wyszło jej lepiej niż siedemnaście lat temu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Coconut Cove
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 467
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t536-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5044-ci-dobrzy-i-ci-zli-czyli-elenowe-powiazania-postaci?highlight=ci+dobrzy+i+ci+%C5%BAli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1070-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9392-elena-marion?highlight=Elena+Marion




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Pią Sty 20 2012, 17:27

Elena jak zwykle włuczyła się po zamku... no bo co będzie robić w pokoju wspulnym? Siedzieć i patrzeć w ogień? czytać? słuchać opowieści tych dzieciaków? Jeszcze czego! Nie... ona wolała pobuć sama. I tym sposobem dotarła na wierzę. Usidła w oknie sali mieszczącej się prawie na szczycie i patrzyłą na jezioro. Kilka metrow od okna latały dwa ptaki: wrona i kruk. patrząc na nie, dziewczyna miala wrażenie, ze one tańczą. Gdzieś w dole rozległ się jakiś krzyk i wrona uciekła, został sam kruk. Krążył przez chwilę samotnie w powietrzu. po chwili jednak podleciał do sasiedniego okna i usiedłą na parapecie. Elena patrzyła na niego, bez mrugnięcia powieką, a on jakby patrzył na nią... a właściwie w jej oczy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Skąd : Al-Hamma al-Dżarid
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 77
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 201




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Pią Sty 20 2012, 17:41

Latif wędrował bez zamku. Nie miał konkretnego celu. Po powrocie, z nikim znajomy się nie spotkał. Nie odwiedzał starych znajomych, czy też przyjaciół. Jakoś nie miał na to ochoty. Stał się jak by, typem samotnika. Lecz na chwilę obecną, mu to nie przeszkadzało. Nie licząc przypadkowego spotkania z Summer. To spotyka, same nieznajome osoby, ale co tam!
Dugmesi zawędrował do wieży, chciał pobyć gdzieś, gdzie jest wysoko. Oczywiście zawsze mógł polatać na miotle, lecz bez swoich kolegów z drużyny, samo latanie nie miało większego sensu. Tęsknił za nimi, a zwłaszcza za trenerem. Co uświadamiał sobie, za każdym razem, kiedy pomyślał o drużynie. Tęsknił za morderczym treningami, i setnymi próbami robienia tego samego. Jak strzelania z niemożliwych kątów. Lub podkręcania kafla, tak by ten zawsze trafiał w cel.
Chłopak westchnął, i wszedł. Na parapecie zobaczył dziewczynę, i ptaka. Które przestraszony odfrunął.
- Przepraszam nie chciałem. - Powiedział chłopak, nadal stojąc w przejściu, i patrząc się na dziewczynę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Coconut Cove
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 467
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t536-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5044-ci-dobrzy-i-ci-zli-czyli-elenowe-powiazania-postaci?highlight=ci+dobrzy+i+ci+%C5%BAli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1070-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9392-elena-marion?highlight=Elena+Marion




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Pią Sty 20 2012, 17:52

Elena słyszała jak ktoś wchodzi po schodach. Wiedziała, ze kruk odleci, więc nie była zdziwiona. Odwrociła się w stronę drzwi i zobaczyła w nich błodego bruneta, przepraszającego za sploszenie zwierządka.
-Nic się nie stało. Wróci.- starała sie, zeby zabrzmiało to w miarę milo. i nawet się uśmiechnęła, ale nie wiedziała jaki był ego efekt... chyba raczej fatalny.
Elena myślała gorączkowo, co teraz powinna zrobić... Co by zrobiła miła osoba...
-Jestem Elena Marion- powiedziała szybko wstając z okna. Na prawdę starała się być miła, ale ze zlo w jej glosie zabrzmiała duma. Szybko sie ogarnęła i uśmiechnęła się jeszcze szerzej.-A ty, na pewno jesteś Latif Dugmesi...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Skąd : Al-Hamma al-Dżarid
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 77
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 201




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Pią Sty 20 2012, 18:18

Latif uśmiechnął się przyjaźnie. I jak zwykle szczerze.
- Tak naprawdę. Jestem jego bratem bliźniakiem. - Odpowiedział z wesołym śmiechem. Podszedł bliżej dziewczyny. Zdawała się być nie miła. Lecz jego to raczej nie zrażało. Bardziej go to cieszyło. Znała go, pewnie z gazet, plakatów. Czy cholera z czego jeszcze. Ostatnio w gazetach ciągle się pojawiał. Lecz jeśli dziewczyna jest taka nie miła, to może polubi go za to KIM jest, a nie za jego pseudo sławę? Albo go znienawidzi, lub nie polubi.
- Twój kruk? - Zapytał, kiedy doszedł do niej. Także wyjrzał przez okno. Ubrany w ciemny dres, swojej drużyny, zaś na rękach miał rękawiczki bez palców. Zamierzał trochę odetchnąć, po czym potrenować. Nie zamierzał tracić kondycje. Bo jego trener, by go za to chyba zabił!
Dugmesi roześmiał się wesoło na tą myśl.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Coconut Cove
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 467
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t536-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5044-ci-dobrzy-i-ci-zli-czyli-elenowe-powiazania-postaci?highlight=ci+dobrzy+i+ci+%C5%BAli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1070-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9392-elena-marion?highlight=Elena+Marion




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Sob Sty 21 2012, 19:09

Gdy chłopak zażartował, ze nie jest Ltifem tylko jego bratem, Elena wzruszyła tylko ramionami. Szczerze mowiąc, mało ja to interesowala. nawet nie wiedziała czemu niby jest sławny! Widziaął tylko jakieś zdjęcia w gazetach leżacym w pokoju wspólnym Gryffindoru i kilka dziewczyn z jej domu raz malo nie zemdlało gdy przeszedl obok nich... A przecież nawe na nie nie spojrzał! No ale mniejsza z tym. Chłopak zapytał o ptaka.

-Nie... Ale i tak wroci.- odpowiedziała spokojnie chłodno... szczerze mowiąc zapomniała o zgrywaniu miłej dziewczynki, którą z resztą nie była. Po chwili jednak się opamiętała.- A ty? masz jakies zwierządko?- spytała jakby trochę milej (kosztowało ja to i tak duzo wysiłku, chcąc jakoś zatuszować swój poprzedni ton... Ale i tak chyba jej to nie wyszlo...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   

Powrót do góry Go down
 

Pomieszczenie w wieży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wieze
 :: 
wieża astronomiczna
-