Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pomieszczenie w wieży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://www.czarodzieje.org/t24-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t619-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t253-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Pomieszczenie w wieży   Pon Maj 23 2011, 13:34

First topic message reminder :

Wspinając się po krętych schodach, piętro tuż pod szczytem wieży, można natrafić na stare, poniszczone drzwi. Większość osób przechodząc ciemnym, stromym korytarzem, nawet nie zwraca na nie uwagi. Tym czasem za owymi drewnianymi, zniszczonymi przez lata, drzwiami znajduje się okrągłe pomieszczenie. Zapomniane przez wieki, świeci pustkami. Jedyne na co można się tu natknąć, to mnóstwo kurzu i pająki tkające swe sieci. Miejsce to w przeszłości musiało służyć za jakiś odosobniony, sekretny pokój. Być może stały tu jakieś meble, na co wskazuje zamurowany kominek, przy którym ktoś kiedyś musiał spędzać czas. Dziś jedyną atrakcją są dwa małe okienka, z których można podziwiać widoki. Warto też wspomnieć, iż stanowią one tutaj jedyne źródło światła.

______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 25
  Liczba postów : 17
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12042-phoebe-klytie-herczog#323510
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12046-phoebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12047-sevilla#323573
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12048-phoebe-klytie-herczog#323577




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Sob Gru 26 2015, 15:47

Roześmiała się głośno z charakterystycznym dla siebie foczym odgłosem. Zakryła dłonią usta, by lekko stłumić głośność wydawanych z siebie dźwięków, by ktoś zainteresowany harmiderem nie zajrzał do pomieszczenia. Było to ostatnią rzeczą jaką w tym momencie by chciała.
- Szczerze mówiąc nie wiem, czy chciałabym się przebierać. Nie mam już siły, żeby kolejny raz zdejmować dzisiaj z siebie wszystko co mam. Uwierz – wejście pod prysznic w łazienkach, w których panuje istne zimno nie jest najprzyjemniejszym przeżyciem. – zaśmiała się, jakby demonstracyjnie podnosząc koc i zakrywając sobie nim pół twarzy – A tak nawiasem, to to, kogo zapraszałbyś tutaj do łóżka zapewne nigdy nie dotarłoby do twoich rodziców. – zauważyła. Gdyby jej ojciec dowiedział się o wszystkim, co się w Hogwarcie zadziało to dawno by ją wydziedziczył i wsadził do klatki, żeby już nie brykała.
A alkoholu nie chciała. Powiedziała tak tylko, aby zachować pozory normalności. W takich warunkach upiłaby się jednym piwem, co doprowadziłoby do co najmniej dziwnych sytuacji. Nie żeby wstydziła się ich przed Adamem. W końcu znali się już tyle lat i widzieli się chyba w wielu różnych momentach życia, więc kolejna pijana Pheobe nie zmieniłaby dużo.
- Staram się dla siebie, w przeciwieństwie do niektórych. – syknęła. Zawsze ją denerwowało, gdy ludzie podważali jej naukę. A potem jak przychodziło co do czego to każdy chciał pożyczyć jej notatki, a z tego wynikało dużo profitów. Chyba… W każdym razie czasem zyskiwało się po prostu spokój sumienia, że wykonało się dobry uczynek. Tak, to była chyba ta cecha, przez którą Tiara zdecydowała się ją przydzielić do Hufflepuffu a nie do Ravenclawu. Nie była na tyle bystra, by martwić się tylko o własny naukowy interes.
- Oj Adaś. Gdybym cię nie znała uwierzyłabym, że przyszedłeś tu do mnie specjalnie i do tego w pierwszej kolejności, ale twoja cipowatość, która nawiasem mówiąc wylewa się z ciebie jak odchody sów z sowiej wieży, wskazuje na coś innego. Chyba, że coś się stało i kolejna dziewczyna odrzuciła twoje zaloty i złamała ci serce na czas aż nie znajdziesz kolejnej. – w trakcie gdy wyrzucała z siebie zlepek myśli, które przyszły jej do głowy odchyliła kawałek koca i okryła nim Adama, który właśnie oparł się na jej ramieniu. Z typowym dla siebie matczynym zachowaniem złapała go za rękę i zaczęła gładzić mówiąc przy okazji:
- Młody Hendersonie… – bezbłędnie naśladowała ton zatroskanej matki/ciotki/babki oraz manierę mówienia w wysokich rodach (powinna dostać się za to do jakiegoś kółka teatralnego!) – Jeśli masz mi coś do powiedzenia, lepiej powiedz to teraz, a otrzymasz mniejszą karę niż jakbyś to ukrywał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 611
  Liczba postów : 425
http://www.czarodzieje.org/t12019-adam-henderson?nid=1#323429
http://www.czarodzieje.org/t12036-adas#323462
http://www.czarodzieje.org/t12037-redbird#323469
http://www.czarodzieje.org/t12039-adam-henderson#323489




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Sob Gru 26 2015, 18:29

Uśmiechnął się kiedy dziewczyna zaczęła się śmiać. Kochał jej śmiech mimo, że czasem przypominał hamujący pociąg. On pewnie miał nawet gorszy, ale czy to komuś przeszkadzało? Nikt przynajmniej nie powiedział mu tego w twarz. A szkoda. Wiadomo jak by zareagował. Adam ostatnio był bardzo narwany.
- Zawsze mogę i pomóc się rozebrać, gorzej z ubraniem. - nie mógł się powstrzymać od komentarza. A jeśli już mowa o zimnie to on już by zdziałał coś na pewno. Wiedział, że nie powinien tak myśleć o dziewczynie, którą znał całe życie, ale nie mógł się uwolnić od myśli nagiej dziewczyny pod prysznicem. Zaczął sobie wyobrażać jak jej dłonie wędrują po nagich nogach i ciągną się powoli do góry, coraz wyżej i zatrzymując się w okolicach bikini. Jej głos wyrwał go z niewinnych rozmyślań.
- O to możesz się nie martwić. - miał jeszcze coś dodać, ale szybko zamknął usta.
Kiedy okryła go kocem uśmiechnął się. Jak dobrze jest mieś taką przyjaciółkę, która wie, kiedy i co mu dolega. Mógł tylko podziwiać.
- Kolejna? Aż tak wysoko mnie cenisz?- zaśmiał się. - Nie chodzi o dziewczynę. Właściwie z dziewczyną jest całkiem w porządku. Nawet się umówiłem z kolejną. Nie wiem czy to będzie przelotny romans, coś więcej czy tylko ja wykorzystam. Jest starsza, ale kto by sie przejmował. No ale jest delikatna. jednakże tym się nie przejmuje - popatrzył na ich dłonie i uśmiechnął się nieśmiało. Szybko popatrzył się w oczy. - Ale czy co ma sens? Jeśli jestem stworzony tylko po to by łamać serca? Może wcale nie powinienem się zbliżać do kobiet... i mężczyzn również- przygryzł wargę zakłopotany. - Ale nie wazne, to chyba ja powinienem się napić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 25
  Liczba postów : 17
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12042-phoebe-klytie-herczog#323510
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12046-phoebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12047-sevilla#323573
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12048-phoebe-klytie-herczog#323577




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Sob Gru 26 2015, 18:44

Przyjście Adama spowodowało niemałe zakłócenia w jej planach na wieczór. Teraz myślała w sumie tylko o tym, że w sumie wyalienowana od wszystkich wokół nie zyskuje praktycznie nic – ani znajomości, ani więzi. No i nie ma z tego żadnych profitów.
- Zawsze mogę i pomóc się rozebrać, gorzej z ubraniem. – dosłyszała z boku. Zarumieniła się na samą myśl i im bardziej starała się wyprzeć możliwość zaistnienia takiej sytuacji tym bardziej zaczęła o niej myśleć.
- Obawiam się, że nigdy byś tego nie zrobił. – powiedziała z uśmiechem. Nie sądziła, że Adam byłby zdolny do czegoś takiego, tym bardziej, że tyle lat znajomości nie doprowadziło jeszcze do takiej sytuacji.
- Skoro nie chodzi o dziewczynę to może chodzi o chłopaka? Dużo takich dupków jest w Hogwarcie, jednego znam nawet całkiem dobrze. – zaśmiała się zawadiacko i puściła mu oczko. Nie miała na celu dokopać mu w żaden sposób. Dobrze wiedział, że droczenie się to była specjalność Pheobe i nie ma tutaj ani cienia złośliwości. Tak okazywała mu swoją sympatię, a często też tak sprowadzała wiecznego optymistę na ziemię. Gdy zaś usłyszała o dziewczynie uśmiechnęła się lekko.
- No widzisz, tylko się cieszyć, że nie masz problemów z obkręcaniem sobie dziewczyn wokół palca. Mam nadzieję tylko, że mówiąc że jest starsza nie masz na myśli jakiejś nauczycielki, bo wtedy skopię ci dupę tak bardzo, że nie będziesz jej czuł. – i aby poprzeć i uwiarygodnić swoje słowa poruszyła nogą, tak, jakby chciała zadać mu cios. Kopnęła jednak w powietrze co zaskutkowało nieprzyjemnym dla ucha strzyknięciem w kolanie. Pheobe to zignorowała, chociaż przez myśl jej przebiegło, że mogła właśnie stracić kolano.
- Napić to ty się możesz co najwyżej rozwodnionego puddingu. Na mojej warcie nie będziesz zapijał smutków. Tym bardziej, że skoro nie jest to ani chłopak ani dziewczyna to pewnie rodzina, a tutaj to już nawet alkohol nie pomoże. – mruknęła puszczając rękę chłopaka i wyciągając ręce do góry. Siedzenie godziny w tej samej pozycji nie było zdrowe dla kręgosłupa, ale szybko po jednym wyciągnięciu wróciła do poprzedniej pozycji, schowana pod kocem. Udała profesjonalnie, że nie zauważyła jak chłopak przygryza wargę. Mogła mu to wytknąć jako kolejną oznakę „bycia ciotą”, ale postanowiła być najmilszą dziewczyną jaką można spotkać w zamku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 611
  Liczba postów : 425
http://www.czarodzieje.org/t12019-adam-henderson?nid=1#323429
http://www.czarodzieje.org/t12036-adas#323462
http://www.czarodzieje.org/t12037-redbird#323469
http://www.czarodzieje.org/t12039-adam-henderson#323489




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Sob Gru 26 2015, 19:21

Zaśmiał się wesoło marszcząc oczy.
- Nie zrobiłbym tego to ty tego nie chcesz. Przecież wiesz, że nie zmusiłbym cie do tego. Ale gdybyś tylko chciała, gdybyś mi tylko pozwoliła to zobaczyłabyś - nie wierzył zupełnie w to co mówił. Chyba go coś opętało. Nie zdawał sobie sprawy jak powoli niszczył wszystko. Zawsze niszczył, ale nie chciał zniszczyć i tego.
- Może i chodzi o chłopaka. Chociaż.. chyba nie chce tego rozgłaszać wszem i wobec, że mam problem ze soba. Kiedyś szedłem po zwykłej londyńskiej ulicy i co? Bili jakiegoś chłopaka, ponieważ szedł za rękę z innym chłopakiem - wzruszył ramionami. Nie miał kompletnie pojęcia co się z nim działo, ale chciał by to minęło. Chciał być zwyczajny, ale uczucia robiły z nim straszne rzeczy.
Nauczycielkę? ha ha. Widziałeś kiedyś delikatną nauczycielkę?- zapytał po czym zaczął się śmiać na całego.
Przyglądał się kiedy próbowała wstać no i nie mógł się powstrzymać. Uniósł brew zastanawiając się czy pomóc, ale zdał sobie sprawę, że nie, może wcale nie chciała wstać tylko tak sobie ćwiczyła. Nikt nie mógł jej tego zabronić.
- Ale koniec tego dąsania bo kolejną piosenkę jaką napiszę to chyba będzie o jakimś zabójstwie. Chociaż to nie byłby zły pomysł. Zwłaszcza kiedy święta są tak blisko. Ale.. prawda, że odechciało Ci się uczyć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 25
  Liczba postów : 17
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12042-phoebe-klytie-herczog#323510
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12046-phoebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12047-sevilla#323573
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12048-phoebe-klytie-herczog#323577




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Sob Gru 26 2015, 20:11

- Nie zrobiłbym tego to ty tego nie chcesz. Przecież wiesz, że nie zmusiłbym cie do tego. Ale gdybyś tylko chciała, gdybyś mi tylko pozwoliła to zobaczyłabyś.
Pheobe drgnęła i przełknęła ślinę. Zaczęła się zastanawiać czy aby na pewno jest trzeźwy. Wyglądało to tak, jakby sobie trochę wypił i chcąc wrócić do pokoju wspólnego kurkonów trafił do pomieszczenia w wieży. Fakt, że zaczynał się dosyć dziwnie jak na niego zachowywać nie był dla Pheobe normalny, ale zamierzała zobaczyć, do czego to wszystko może doprowadzić. Może nie było by to całkiem fair, gdyby naprawdę był pijany, ale to właśnie puchonka zamierzała sprawdzić.
- Przecież nikt nie powiedział, że ci zabroniłam. – zaśmiała się głośno. Chwilę później trochę pożałowała. Nie chciała wyjść na podpuszczalską i taką, która wykorzystuje duże zaufanie przyjaciela po tylu latach. Ale z drugiej strony jeśli przypuszczenia dotyczące pijaństwa okażą się prawdą to zawsze będzie można mu wmówić że Pheobe też była pijana. Kto normalny przychodzi w trakcie świąt do wieży uczyć się historii.
- Ej, to nie jest problem, którego się nie da naprawić prawda? – zapytała jakby retorycznie, po czym szybko dodała – Przecież masz na oku tą dziewczynę, więc z pewnością masz też słabość do kobiet.
Mówiąc to uśmiechnęła się szeroko patrząc mu prosto w oczy, zupełnie tak jakby chciała wyczytać, czy naprawdę wierzy w to co mówi. Może ta dziewczyna to tylko przykrywka do tego, co się naprawdę dzieje w jego głowie.
- Taaak, już mam dosyć uczenia się. – przytaknęła z wesołością i energią w głosie – Podejrzewam też, że ty również masz dosyć takiego bezczynnego siedzenia. Zaraz zastoją nam się kości i w ogóle nie będziemy mogli się ruszyć.
To mówiąc nieoczekiwanie zdarła koc z Adama, owinęła się w niego niczym farsz w naleśnik, tak, że było widać tylko jej oczy i burzę włosów wystającą z koca. Roześmiała się foczo na całe pomieszczenie i położyła na podłodze. Ogarnęła ją wielka głupawka. Między dosyć nieudolnym ruchem brwiami a śmiechem dochodzącym zza koca mówiła stłumionym głosem:
- Coś mi się wydaje… Że z tego… To ty mnie już… Nie wyplątasz… Śpiewaku…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 611
  Liczba postów : 425
http://www.czarodzieje.org/t12019-adam-henderson?nid=1#323429
http://www.czarodzieje.org/t12036-adas#323462
http://www.czarodzieje.org/t12037-redbird#323469
http://www.czarodzieje.org/t12039-adam-henderson#323489




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Sob Gru 26 2015, 21:01

Czy mu się zdawało czy dziewczyna dawała mu jakiś znak? Jeśli zareaguje twierdząco to znaczy, że zepsuł wszystko natomiast jeśli nie zareaguje to też przecież zepsuje. Nigdy by się nie spodziewał, że zdarzy się taka sytuacja i będzie musiał wybierać. Mrugnął do niej lekko uśmiechając się.
- Chyba nie masz na myśli tu i teraz. Nie dość, że obskurnie to jeszcze zimno. Potem będę miał cię na sumieniu.-cóż. Jeśli wybrał opcję trzecią to czy wszystko jest w porządku? Nie było. To tak jakby powiedział "nie". Kto wie, może tak było lepiej? Może powinien się uspokoić i zacząć traktować przyjaciółkę jak przyjaciółkę, a nie jak teraz.
- Prawda. Mam słabość do kobiet. Nawet nie wiesz jak wielką. A co jeśli całując ją, będę sobie wyobrażać, ze całuję kogo innego?- zastanowił się na głos. Dlaczego on miał takie problemy? Czy da się łyknąć jakieś tabletki na to by było po sprawie?
Kiedy zdarła z niego koc poczuł, że ogarnia go zimno. Nie wiedział, że ten kocyk jej tak grzeje, nie wiedział, że ona go tak grzeje! Syknął tylko zaciskając zęby. Widząc jak leży na podłodze i się śmieje podszedł do niej na kolanach i usiadł na niej rozkrokiem. Miał tylko nadzieję, że przez przypadek nic jej się nie wbije, a jeśli nawet to, że tego nie poczuje.
- Może i nie wyplątam, ale chociaż będzie ci ciepło - zaśmiał się i zszedł z niej. Sam zaczął się śmiać nie mogąc złapać tchu. Z czego? Tego już nie wiedział. Chyba głupawka. Z tym to już nie wygra.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1076
  Liczba postów : 767
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12435-mikkel-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12436-gwardia-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12439-uggla-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12438-mikkel-axel-carlsson




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Sro Kwi 27 2016, 23:00

@Leila Cameron była fascynującą osobą. Wyglądała na całkiem… pomyloną. Ale to właśnie nadawało jej aurę tajemniczości, której Mikkel chciałby się pozbyć za wszelką cenę. Niby nie lubił osób niezdarnych i niesamodzielnych, ale ta krukonka nie sprawiała takiego wrażenia. Żyła w swoim świecie i to właśnie wzbudzało zainteresowanie chłopaka. Zresztą należał do osób, które nie przepuściły by żadnej okazji, by zaopiekować się taką ślicznotką.
Kiedy więc przyszedł po nią w umówione miejsce (czyli przy Pokoju Wspólnym Krukonów), starał się sprawiać wrażenie nader uprzejmego. Co nie leżało zwykle w jego naturze. Dziewczyna wprawiała go w spore zdumienie. Tryskała energią i była ciągle uśmiechnięta. Ich wspólna przechadzka do wieży astronomicznej była dość krótka. Mikkel nie odzywał się za wiele, bo to ona głównie opowiadała ciekawe historie. Carlsson nie mógł się nadziwić, skąd u niej taka wyobraźnia. Przyznam, poprawiała mu humor jej obecność. Była tak dziecinna i w pewien sposób też naiwna, że wywoływała u niego tylko pozytywne uczucia. Wszedłszy na wieżę, zauważył, że było strasznie ciemno. Nie tak pamiętał to miejsce. Ale prawdą było, że dawno nie wybierał się na spacery na wieże. W każdym razie, był pewny, że krukonka sama nigdy by tu nie dotarła, więc właściwie to nie był taki zły wybór. Zobaczył dwa małe okienka, więc od razu do jednego z nich podszedł i zerknął. Widok był niesamowity. Uśmiechnął się pod nosem i pociągnął dziewczynę za rękę, wskazując za okno.
- Widzisz, tylko ze mną takie widoki - zażartował. W pomieszczeniu było strasznie brudno i nie wyglądało to na miejsce dla takiej osoby jak ona. Ale miał nadzieję, że w pewien sposób będzie to dość oryginalne spotkanie. Choćby przez wzgląd na jego miejsce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 128
  Liczba postów : 134
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12564-leila-cameron
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12567-leila-zlo-i-mydlo-zapraszaja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12565-huhu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12566-leila-cameron




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Czw Kwi 28 2016, 09:04

/Jezu :O Wybacz, że taki długi, ale miałam przypływ weny xD/

Ona nie wyglądała na pomyloną. Przykro mi to mówić Mikkel, ale ona była pomylona. I zaproszenie ślizgona na spotkanie było jedną z najgorszych rzeczy, które mógł sobie zrobić. Niestety, ale jedno jest pewne –  ciężko mu będzie sprawić, by dziewczyna się od niego odczepiła. Jeśli złapała kogoś w swoją sieć słodkości, to niestety uważała taką osobę za swoją. Przykładowo ostatnio uparła się, że chce przygarnąć Lilith Nox i od tego czasu przylatywała do niej niemal na każdej lekcji.
Lilith lubi ze mną siedzieć! Uważa, że jestem wróżką. Myślisz, że jak ona będzie w to mocno wierzyć, to mi wyrosną skrzydła? Takie jak ma Dove?!
Czy tego właśnie chciał Mikkel? Cóż. Jest za późno, żeby się wycofać. Choćby dlatego, że krukona kilka chwil temu się z nim spotkała przy Pokoju Wspólnym Krukonów.
Co miała na sobie? Oczywiście szkolną szatę. Jeszcze nikt nie był na tyle łaskawy żeby ją poinformować iż regulamin szkoły każe ją nosić wyłącznie na lekcje, a i do tego nauczyciele nie przykładają już takiej uwagi jak teraz.
CO?! Siedzisz w mojej głowie tyle czasu i ty też nie mogłaś mi tego powiedzieć?!
Na szczęście pod spodem miała całkiem ładną sukienkę, więc jeśli z jakiegoś powodu by ją zdjęła, to nadal będzie wyglądała bardzo ładnie.
Przez całą drogę opowiadała niestworzone historie nie raz zahaczając o istnienie Dove, Devila czy o to, że życie to jedno wielkie forum. Czasem nie było wiadomo, czy żartuje, czy ona faktycznie w to wierzy.
Nie żartuje. Ale mogę pożartować! Mogę? Jak nazywają się stopy w raju?... Rajstopy!
Eee... Leila nie mów tego na głos, proszę Cię. W każdym razie Mikkel zdążył się również dowiedzieć, że mieszkała z rodzicami, którzy nie chcieli nigdy jej kupić psa i innych mało ważnych rzeczy.
Gdy weszli na wierzę zamrugała kilka razy, żeby przyzwyczaić oczy do trochę większej ciemności niż na szkolnych korytarzach. Rozglądała się po kamiennym wnętrzu, a gdy chłopak zawołał ją do siebie i do tego złapał za rękę, podeszła bez zastanowienia.
Rozciągające się przed nią błonia, zakazany las... Piękny widok. Oczy zdawały jej się błyszczeć jak milion małych ogników, gdy oglądała krajobraz rozciągający się wokół zamku. W takich chwilach utwierdzała się w przekonaniu, że bycie zamkniętą w domu z rodzicami odcinało ją od wielu rzeczy. W tym przede wszystkim od ludzi, których obecnie po prostu uwielbiała. Po tylu latach bycia samą łapała życie i kontakty towarzyskie pełnymi garściami.
- Dziękuję! - Krzyknęła w odpowiedzi na jego żart i bez żadnego skrępowania po prostu go przytuliła obejmując za szyję. Oczywiście zrobiła to w podziękowaniu. Nie trwało to jednak długo, bo odsunęła się by znów popatrzeć za okno i... Wystawić rękę tak, jakby coś łapała, by chwilę później posadzić sobie na głowie.
- Devil mi zawsze próbuje uciekać w takich miejscach. Boi się ciasnych pomieszczeń – Poinformowała ślizgona tak, jakby on doskonale widział próbę ucieczki jej wyimaginowanego duszka w kształcie pandy. Leila wciąż jest przekonana, że wszyscy je widzą, a takie osoby jak Daisy i Lilith ciągle utwierdzały ją w tym przekonaniu. Może to dobrze. Była szczęśliwa żyjąc w swoim świecie, a gdy mogła do niego kogoś jeszcze wpuścić, to z jej twarzy nie schodził wesoły wyraz.
-A ty? Lubisz takie miejsca? - Zapytała chcąc, by chłopak mówił trochę więcej. Nie chodziło o to, że czuła się niezręcznie z faktu iż to głownie jej usta się poruszały w nieprzerwanych monologach. Chyba po prostu trochę się zmęczyła gadaniem. Widocznie Leila też ma jakiś swój limit, po którym musi odzyskać siły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1076
  Liczba postów : 767
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12435-mikkel-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12436-gwardia-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12439-uggla-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12438-mikkel-axel-carlsson




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Czw Kwi 28 2016, 23:14

Mikkel starał się ignorować komentarze na temat Devila i Dove przez całą drogę. Pomyślał, że lepiej będzie się nie odzywać i pozwolić dziewczynie żyć swoimi urojeniami. Ale kiedy już nawet zaczęła łapać ręką powietrze, spojrzał na nią zdezorientowany. Wciąż nie chciał jej rozczarować, mówiąc że jej przyjaciele wcale nie istnieją.
- Hm, to może trzymaj go na smyczy - nie wiedział, skąd taki pomysł. Nie wiedział, kim był Devil. Ale dziewczyna była tak urocza, że nie przeszkadzało mu to. Może po prostu miał słabość do ludzi zepsutych psychicznie. Po prostu go do nich ciągnęło. Byli najbardziej warci jego uwagi. Pewnie głównie dlatego, że wydawali mu się być paradoksalnie prawdziwi. I to doceniał w pannie Cameron. Że faktycznie przed nikim nie starała się udawać kogoś innego.
- Ja? Chyba tak. Lubię luksus i elegancję, ale to w takich miejscach jak to jest najciekawiej - powiedział, opierając się plecami o ścianę. I tak właśnie uważał. Co jak co, ale nieszczerości Carlssonowi zarzucić nie można. Jest bezpośredni i bywa wredny. Ale dla niego najgorsza prawda jest lepsza niż każde kłamstwo. Dlatego wszystko, co mówi, jest prawdziwe. Z jakiegoś powodu jednak ludzie nie okazują mu pełnego zaufania za pierwszym spotkaniem. Taka jego ślizgońska natura.
- Czego lubisz słuchać? - spytał Leili, a w głowie zaczął nucić piosenkę ulubionego zespołu - Kochających Centaurów - To jest mój ulubiony utwór. Cantus Musica - rzucił zaklęcie i piosenka, którą przed chwilą nucił, rozbrzmiała w całym pomieszczeniu. Sam się uśmiechnął. Było bardzo miło. Czuł się z Leilą dość swobodnie.
Krukonka chyba straciła chęci do opowiadania swoich historii, albo po prostu zmęczyła się tą gadką. Mikkel pomyślał, że właściwie to sam mógłby z nią podzielić się jakimś interesującym elementem swojego życia. Zaczął więc mówić o tym, jak się znalazł w Hogwarcie. Że zaciągnęła go siostra, która chciała wydostać się spod ręki rodziców, którzy byli całkiem wymagający, a z którymi średnio się zgadzała. Powiedział, że to ona jest dla niego najważniejsza. Całkiem poważne wyznanie. Nigdy nikomu tego nie mówił, bo zwyczajnie bał się, że mogą to wykorzystać. Ale Leili ufał. Sam nie wiedział, czemu. Uznał, że nie byłaby tak bezczelna, by użyć tej informacji. Choć gdyby doszło to do takiego Kraya to… Bałby się, co mogłoby się stać jego siostrze. Z tego powodu zwykle nie mówił innym o ich silnej relacji. Ale Leila… Była niegroźna. Była bardziej godna zaufania niż osoby o zdrowych zmysłach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 128
  Liczba postów : 134
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12564-leila-cameron
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12567-leila-zlo-i-mydlo-zapraszaja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12565-huhu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12566-leila-cameron




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Pią Kwi 29 2016, 08:12

Ciężko ignorować coś, co najwyraźniej w życiu Leili stanowi bardzo dużą część. Nie do końca było wiadomo, czy traktuje Dove i Devila jak zwierzaczki, czy jak przyjaciół. Bardziej sugerowała bym to drugie – był czas, że miała tylko i wyłącznie ich. Kto by pomyślał, że dla Schizofrenika odcięcie go od świata skończy się tym, że choroba będzie praktycznie niemożliwa do wyleczenia? Lekarze, którzy powtarzali to rodzicom, ale ich wstyd był ponad zdrowie córki. Szczególnie, gdy się dowiedzieli, że ta choroba lubi wracać znienacka nawet po wielu latach. Pewnie w życiu by sobie nie wybaczyli, gdyby Leila na przykład na swoim ślubie zaczęła się zachowywać jak wariat. Cóż. Przez to zachowywała się tak cały czas. Ciekawe, jak im się z tym żyje.
W sumie nie odpisują mi na listy... Pewnie się gniewają, że nie chciałam się już uczyć w domu
- Na smyczy... - Na chwilę się zamyśliła, ale najwyraźniej nie potrzebowała na decyzję dużo czasu, bo po kilku sekundach ponownie się odezwała z tym charakterystycznym dla siebie entuzjazmem – Potrafisz zrobić takie dwie malutkie smycze? - Zapytała go stwierdzając, że skoro wpadł na ten pomysł, to pewnie umie takie rzeczy – Chociaż Lilith mnie zastrzeli jak się dowie, że trzymam swoje sumienie na smyczach – Tu znów na chwilę się zamyśliła, ale po chwili obdarowała go szerokim uśmiechem i odwróciła się do okna najwyraźniej porzucając na moment ten temat i łapiąc jakąś inną, szybką myśl, która mknęła przez jej głowę.
- A w części należącej do Slytherinu macie taki luksus i elegancję jak lubisz? - Zapytała będąc szczerze zaciekawioną jak wyglądają inne dormitoria i pokoje wspólne. Chciałaby poznać każdy kąt Hogwartu, a to były te miejsca do których kompletnie nie miała szansy wejść. To ją smuciło, ale musiała się pogodzić z tym, że raczej nie zobaczy czy faktycznie inne pokoje wspólne są w swoich kolorach tak, jak jej jest głównie niebieski.
Nie zdążyła mu odpowiedzieć, a gdy jego piosenka rozbrzmiała w murach wieży tworząc naprawdę niesamowite tło zasłuchała się na chwilę.
- Jest super! - Pochwaliła, bo melodia jej się naprawdę podobała. Był tylko jeden problem - Ja raczej nie słucha muzyki. Kojarzy mi się z muzykoterapią, którą miałam przez 3 miesiące, ale nie przynosiła efektów. Mam trochę problem z rozróżnianiem tonów i nie zawsze widzę zmiany w śpiewaniu. Podobno z ludźmi też tak jest. Że nie widzę zmian w głosie i wiążących się z tym emocji. Przynajmniej to mi próbowali wmówić lekarze – Jak widać i ona czuła się przy nim bardzo swobodnie, skoro powiedziała mu o takich rzeczach, choć jednocześnie nie skonkretyzowała tego, że jest po prostu chora. Może nie powinna? W końcu Mikkel jak na razie zdawał się ją lubić i nie miała pojęcia, że to właśnie przez to jej małe szaleństwo. Niestety (albo na szczęście) Leila nie kojarzyła faktu, że ludzie mogą się od niej odsuwać gdy dowiedzą się, że powinna się leczyć.
- Twoja siostra też uczy się teraz w Hogwarcie? Mogę ją poznać? Na pewno jest śliczna, bo ty też jesteś ciacho – Zaskakujące było to, że Leila potrafiła tak sprawić komplement, żeby się nie dało w tym wyczuć nawet nutki podrywu. Nigdy tego nie robiła, więc chyba po prostu nie umiała przyjmować jakiegoś ponętnego tonu, czy coś. Albo zgodnie z tym co mówiła, nie wyczuwała tych subtelnych różnic.
Mieli ze sobą coś wspólnego. Oboje uciekli przed rodzicami. Może dlatego rozmawiało im się tak przyjemnie? Tylko nie jestem pewna, czy posiadanie zaufania do Leili to taki dobry pomysł. Oczywiście potrafiła dotrzymywać tajemnic, ale trzeba było jej konkretnie powiedzieć co powinna zachować tylko dla siebie. Więc na pewno nie użyła by tej sytuacji świadoma, że robi mu krzywdę. Raczej przypadkiem. Jednak wystarczyło jego jedno słowo, że to tajemnica i mógł się już czuć bezpieczny.
- Mikkel! Pójdziemy kiedyś na lody? - Rzuciła nagle równo z tym, jak ten pomysł pojawił się jej w głowie. Nawet nie miała pojęcia skąd się wziął, ale bardzo jej się spodobał. To byłaby dobra okazja, żeby kiedyś wybrać się ze ślizgonem do Hogsmeade. Tam też jeszcze nie miała okazji pozwiedzać – Wiesz co? Lubię mówić twoje imię. Mikkel. Jest zabawne i takie super – Zaśmiała się cicho wymawiając je jeszcze dwa razy pod nosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1076
  Liczba postów : 767
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12435-mikkel-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12436-gwardia-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12439-uggla-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12438-mikkel-axel-carlsson




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Sob Kwi 30 2016, 12:21

Swoje sumienie… Ach, więc tak to było. Właściwie Mikkel nie pogardziłby, żeby sam mieć koło siebie takie stworzenia. Może i wyszłoby mu to na dobre. Trochę się wkopał. Bo jego zdolności manualne były raczej marne. A nie przypominał sobie żadnego zaklęcia, którego mógłby użyć w takim celu.
- Niestety muszę Cię zmartwić, bo chyba nie umiałbym ich stworzyć - odpowiedział, mając nadzieję, że jednak nie zawiedzie dziewczyny. A więc Lilith też utrzymywała ją w przekonaniu, że to całkiem normalne mieć takich wymyślonych przyjaciół. To było całkiem w jej stylu. Przecież nie mogłaby jej powiedzieć, że żyje w małym kłamstwie. A Mikkel pomimo swojej bezwzględnej prawdomówności, również nie chciałby jej wyprowadzać z błędu. Uśmiech nie schodził z jego twarzy. Jakimś cudem Leila wydobywała z niego same najlepsze cechy.
- W Slytherinie… Tak, właściwie to tak. Jest też tak ciemno jak tu. No prawie. Jest czarno i zielono. Nie wiem, czy wiesz, ale jest umieszczony dokładnie pod jeziorem. Stąd ta zielona poświata w środku - wyjaśnił Mikkel. On bardzo lubił ich pokój wspólny. Miał swój klimat. Był tajemniczy i wyglądał na bogaty. Nic nie było w nim oczywiste. Idealnie podkreślał naturę ślizgonów. Wszyscy czuli się tam jak ryby w wodzie. On nigdy nie zastanawiał się, jak było w pokojach innych domów. A teraz wzbudziło to w nim pewne zainteresowanie - A jak jest u Was? - faktycznie chciał znać odpowiedź. Liczył, że opis usłyszany właśnie o Leili, będzie tym, który zapadnie mu w pamięć.
Ucieszył się, że krukonce spodobała się muzyka, ale jej wytłumaczenie, dlaczego sama nie słucha jej tak często, trochę go zmartwiło.
- Ojej, przepraszam - momentalnie rzucił zaklęcie, pozbywając się tych dźwięków w tle - Nie wiedziałem. Nie chciałem Ci nic takiego przypominać… - fakt, że Leila się leczy, wcale go nie zdziwił. Taka osoba nie mogłaby przyjść do szkoły, jeśli wcześniej nie była pod czyjąś opieką medyczną. Mikkel zastanawiał się tylko, jaka była jej dolegliwość - Będąc szczery, sam mam problemy w odczytywaniu uczuć innych - zaśmiał się pod nosem. Tak faktycznie było. Całkiem zabawnie, nigdy nie uważał tego za coś poważnego. No ale nie było chory. Po prostu słabo znał się na ludziach. I na samym sobie.
- Tak, jest na I roku studiów - wyjaśnił - Hah, oczywiście, jest śliczna - przyznał, nie komantując przypadkowego komplementu z jej strony - Ma na imię Elinor i jest świetna. Muszę ją pilnować, żeby nie wpakowała się w tarapaty… Boję się, że ktoś mógłby jej zrobić krzywdę. Mam taką małą obsesję na tym punkcie. Ale nie mów jej tego. Wyśmiałaby mnie. Właściwie nikomu tego nie mów - Carlsson zdecydował, że jasno powinien dać jej do zrozumienia, że nie mówi tego byle komu. I powinna to zatrzymać dla siebie.
- Na lody mówisz? Jasne, kiedy będziesz chciała. Napisz do mnie sowę, wtedy coś wymyślimy. Byłaś już w Hogsmeade? - spytał, wstając z ziemi i podchodząc do okna obok niej. Wskazał palcem w kierunku miasteczka, stąd ledwo widocznego. On sam lubił tam chodzić. Było to jedno z tych magicznych miejsc, które ciągle tętniły życiem. Jak Pokątna. Nie przepadał za mugolami. Dlatego w takich miejscach czuł się najlepiej. Wiedział, że nie spotka tam niepożądanych osób. A ta magiczna atmosfera… Dla kogoś kto kocha magię tak jak on, to było idealne.
- Dziękuję, Leila - uśmiechnął się - Nikt mi chyba nigdy tego nie mówił, wiesz? Jesteś pierwsza.
Znowu wrócił rozmyśleniami do jej stanu psychicznego. Zastanawiał się, skąd u niej taka kondycja. I właściwie, co to jest. Zjadała go ciekawość. No, ale Mikkel to wrażliwych i taktownych nie należy. Więc postanowił po prostu spytać.
- Właściwie, Leila… Dlaczego musiałaś się leczyć? Co Ci jest? - nie było to najzręczniejsze, ale mimo wszystko miał nadzieję, że krukonka zrozumie, o co pyta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 128
  Liczba postów : 134
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12564-leila-cameron
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12567-leila-zlo-i-mydlo-zapraszaja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12565-huhu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12566-leila-cameron




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Nie Maj 01 2016, 22:15

Na pewno posiadanie Dove wychodziło na dobre. To ona odpowiadała za tą dobrą część sumienia. To ona podpowiadała Leili te dobre wybory. Niestety nie zawsze się jej słuchała, bo generalnie uważała niebieskiego kotka ze skrzydełkami aniołka za nudnego. Może to dlatego, że w jej głowie Dove się bardzo narzucała, natomiast Devil podchodził znienacka i wszystkie swoje pomysły przedstawiał jako świetną zabawę. To był ten gorszy głos, który uwielbiał napsocić. I niestety bardzo często panna Cameron nawet nie wiedziała, że źle postępuję. Dlatego powinna mieć opiekuna na stałe, ale ten przepadł w dziwnych okolicznościach.
- Nie szkodzi. Przynajmniej mogą się skubańcy czuć bezpiecznie – Zawieść ją było dość trudno ze względu na to, że Leila mało kiedy reagowała na niepomyślności w życiu smutkiem czy złością. Raczej w stylu „Mówi się trudno i płynie się dalej”. Do tego każde niepowodzenie innych osób traktowała z taką przesadą, że musiała koniecznie znaleźć powód żeby ów człowieka pocieszyć. Dużo empatii niemal wykluczyło przejmowanie się swoją osobą. Szczególnie, ze całe życie wszyscy się nią zamartwiali. Nie chciała popadać w paranoję, bo ze strachu o siebie przestałaby pewnie wychodzić z domu.
- Ciemno? To trochę smutno. Pewnie was ciągle boją oczy – Skomentowała zanim do niej dotarło, że powiedział iż ich dormitoria i cała reszta są pod jeziorem – O matko! Więc jak będzie jakiś wypadek i sufit się posypie to wszyscy utoniecie! Musimy Ci kupić skrzelozielę na wszelki wypadek – Powiedziała to tak stanowczym tonem, że najwyraźniej choćby się zawziął to i tak się o to nie wykłóci. Leila doskonale wiedziała, że dostęp do tej rośliny jest trudny, ale jeśli Mikkel ma się utopić, to planowała ją zdobyć za wszelką cenę.
Szkoda by go było. Mikkel jest super
- U nas to jest generalnie zabawnie, bo w ogóle żeby wejść to trzeb odpowiedzieć na zagadkę. I one są czasem trudne więc siedzi się przed drzwiami aż w końcu ktoś przyjdzie i to ogarnie – Zaśmiała się, bo już raz jej się to zdarzyło.
Pewien mieszkaniec nadoceanicznej miejscowości kupił dwie piły. Po roku miał ich już wiele więcej. Jak to się stało?  Taka była ostatnio. Głowiliśmy się nad nią godzinę!
- Jak już wejdziesz, to mamy wielkie okna. I gwiazdy na suficie. I jest niebiesko. I dużo książek. I super wygodne dywany. Szkoda, że nie możesz tam wejść to bym Ci pokazała – Pochwaliła mu się tak, jakby ten pokój wspólny był jakimś wielkim skarbem. Trzeba było przyznać, że ona również świetnie czuła się w jego klimacie. Mogła by tam siedzieć całymi dniami, ale jakoś tak nie zawsze było tam z kim porozmawiać.
[i] To dlatego, że niektórzy krukoni są trochę zapatrzeni w siebie. Co innego na przykład puchoni. Ci to są zabawni! Takie to słodkie jak lizak!]/i]
- Nie musisz wyłączać. Jeśli tobie to sprawia przyjemność, to ja też chętnie posłucham – Zareagowała od razu po tym, jak on wyłączył muzykę. Nie chciała wprawiać go w zakłopotanie, a tym bardziej niszczyć jego radości z tej melodii. Szczególnie, że naprawdę nie było tak źle. To nie jest w końcu relaksacyjna melodia z szumem oceanu, czy inny okropny wymysł muzykoterapii.
- Może za mało patrzysz? - Wydawało się, że to nie jest pytanie retoryczne. Jakby faktycznie oczekiwała odpowiedzi na ten temat. W gruncie rzeczy to naprawdę była mądra dziewczyna i rozumiała jak działa wiele rzeczy na świecie nawet, jeśli z większością nie miała styczności. W każdym razie to pewnie dobrze dla Mikkela, że po niej akurat było prawie wszystko widać.
- Jesteś takim kochającym braciszkiem. Ale jej zazdroszczę! - Zaśmiała się z jego małej obsesji. To na pewno musiało być przyjemne, choć znając życie Elinor się tym denerwowała. Leila miała naprawdę wielką ochotę ją poznać, więc zapewne ślizgon skazał swoją siostrę na to, że w najbliższym czasie krukonka się do niej przylepi – Nikomu nie powiem – To mówiąc położyła palec na swoich ustach wskazując na to, że będzie milczeć jak grób
Lody to zdecydowanie był bardzo dobry pomysł i gdy Carlsson go podłapał i pokazał jej w stronę Hogsmeade wyjrzała za okno przytrzymując się jedną z dłoni jego ramienia i trochę bardziej się wychylając, by cokolwiek zobaczyć. Niestety byli za daleko.
- Nie byłam. Słyszałam, że niektórzy studenci tam mieszkają tak normalnie, nie w dormitoriach. Jak jest z tobą? Mieszkasz w zamku? - Miała nadzieję, że już o to nie pytała. Wiedziała, że uwolnili się z siostrą od rodziców, ale ostatecznie nie domyśliła się czy sypia w dormitorium, czy może mają swoje mieszkanie?
- W sumie, to rzadko kiedy przebywałam w magicznych miejscach. Hogwart tak naprawdę jest pierwszy, bo moi rodzice są mugolami – Niestety Leila nie miała pojęcia, że wielu ślizgonów bardzo to potępia, dlatego nie czuła potrzeby ukrywania tego iż jej rodzice i cała rodzina jest kompletnie niemagiczna. Pewnie nie raz zostanie przez to obrażona i to może być trudne dla kogoś chowanego pod szkłem. Jak na razie mam nadzieję, że akurat chłopakowi nie robiło to różnicy.
Cieszyła się, że sprawiła mu przyjemność tym małym i szczerym komplementem, a jego pytanie o jej stan psychiczny nawet na chwile nie wybiło ją z tego zadowolenia. Bez zastanowienia od razu mu odparła:
- Nic mi nie jest – I pewnie została by przy tej wersji gdyby nie to, że spytał również o leczenie – Lekarze sobie ubzdurali, że mam schizofrenię – Była tego taka pewna, że to co mówią panowie w białych kitlach to wierutna bzdura. Widziała wszystkie możliwe wyniki badań, ale nie wierzyła w to. Może to dlatego leczenie kompletnie nie przynosiło skutków? Podobno zawsze trzeba się przyznać do choroby, żeby można było sobie pomóc. Ona natomiast nie dała sobie tego „wmówić”, a obecnie i tak wszyscy na około utwierdzali ją w przekonaniu, że jest normalna. Lilith nawet nazwała ją wróżką!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1076
  Liczba postów : 767
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12435-mikkel-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12436-gwardia-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12439-uggla-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12438-mikkel-axel-carlsson




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Pon Maj 02 2016, 22:27

Czy smutne? Może i faktycznie. Ale Mikkelowi nigdy nie przeszkadzał depresyjny nastrój. Nie utożsamiał ciemności dormitorium ze smutkiem. Raczej z pewnym rodzajem przytulności i ciepła.
- Mi to nie przeszkadza - krótko podsumował tę kwestię - Na pewno tak się nie stanie. Nie musisz się martwić, a już na pewno nie musisz mi kupować żadnego skrzeloziela - zaprzeczył. Nie mógł sobie pozwolić, żeby dziewczyna trudziła się, żeby zdobyć coś, co właściwie byłoby zupełnie mu niepotrzebne.
Ach, Ci krukoni i te ich zagadki. Mikkel kompletnie nie widział w tym sensu, żeby się nie wiadomo ile czasu zastanawiać nad rozwiązaniem. Wystarczyłoby głupie hasło tak jak jest u nich. No bo przecież jak ktoś się spieszy, to nie ma ochoty na rebusy.
- Nie brzmi zachęcająco. Chyba nigdy bym nie rozwiązał nic sam. Wygodne dywany z kolei są całkiem przekonywujące - sam nie wiedział, czemu powiedział to na głos. Ale w jego głowie otworzyła się szufladka z niebezpiecznie nieodpowiednimi myślami. Ten konkretny rodzaj okrycia podłogi również przywołał pewne wspomnienia, którymi dzielić się obecnie nie zamierzał, więc szybko postanowił skończyć ten temat.
Zignorował słowa Leili na temat muzyki. Uznał, że owszem powinien ją wyłączyć. I nie zamierzał dać się przekonać, że jej to nie przeszkadza. Cisza również mogła być całkiem przyjemna.
- Może i tak. Może za mało patrzę - przyznał rację dziewczynie. Nie miał wątpliwości, dlaczego trafiła właśnie do Ravenclaw. Mimo swojego psychicznego zwariowania wydawała się rozumieć więcej niż większość znanych mu osób. I wszystko rozumowała. Starała się jakby znaleźć logiczne wytłumaczenie na każdy problem.
- A Ty masz rodzeństwo? - spytał, bo właściwie nie miał zielonego pojęcia. Nie wiedział, jak Elinor zareagowałaby na Leilę. Mimo że znali się z siostrą na wylot, nie potrafił tego przewidzieć. Głównie dlatego, że charakter panny Carlsson był bardzo skomplikowany i ona sama często miała problem z jego określeniem. Ale bardzo ją kochał. Mimo jej okazyjnej naiwności i tego, że musiał wciąż się za nią oglądać, bo lubiła znikać mu z oczu.
- Na razie mieszkamy w dormitorium. Ale rozglądam się za jakimś mieszkaniem. Może już niedługo coś kupimy. Zaproszę Cię na parapetówę, jak tylko coś znajdę - uśmiechnął się, spoglądając dziewczynie w oczy. Z tym swoim uroczym uśmiechem na twarzy wyglądała bardzo ładnie. Wtedy przyznała, że jej rodzice są mugolami, co go trochę zdziwiło. Z nieznanego sobie powodu założył, że jest co najmniej półkrwi. Teoretycznie nie miał nic przeciwko mugolakom. Jednak w pewien sposób patrzył przez to na ludzi z nieco innej perspektywy. Tym razem mu to nie przeszkadzało. Właściwie całkiem się ucieszył, że niewiele wiedziała o magicznym świecie. Zostawiało mu to duże pole do popisu.
- Skoro tak, to ze mną na pewno zwiedzisz ich dużo więcej - powiedział Mikkel. Normalnie byłoby to odebrane jako niezły tekst na podryw, ale to nie było jego intencją. Chciał po prostu być miły. I właściwie sam zauważył, że jego wcześniejsze zamiary trochę się zmieniły. Z początku nie sądził, że rozmowa mogłaby go tak zainteresować, że zapomniałby o swojej naturze casanovy.
Schizofrenia… Obiło się to kiedyś chłopakowi o uszy, ale nie był do końca pewny, czym to było. Postanowił więcej nie pytać i zostawić to bez komentarza. Pomyślał, że przyjrzy się temu więcej w dormitorium. Na pewno musiał gdzieś mieć o tym jakieś informacje. Mimo że nigdy nie interesował się żadną formą medycyny. Czy magicznej czy tym bardziej mugolskiej.
Dopiero teraz zwrócił uwagę, że krukonka cały czas miała na sobie szkolną szatę. Spojrzał się znów na nią i posłał jej swój charakterystyczny uśmieszek.
- Wiesz, że nie musisz nosić tej szaty poza lekcjami? - spytał, kładąc rękę na tym wierzchnim ubraniu na ramieniu Leili - Zresztą ja rzadko kiedy wkładam ją nawet na lekcje. Niektórzy nauczyciele nie zwracają na to zbytniej uwagi - poinformował i tym samym zsunął jej szatę z ramion. Nie było zimno, a noszenie szkolnego mundurka pewnie ściągnęłoby na nią niepotrzebne spojrzenia innych uczniów, możliwe że nawet niezbyt przyjazne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 128
  Liczba postów : 134
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12564-leila-cameron
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12567-leila-zlo-i-mydlo-zapraszaja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12565-huhu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12566-leila-cameron




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Wto Maj 03 2016, 21:10

- Ostrożności nigdy dość – W ten sposób zapowiedziała mu, że musiał by mieć zdecydowanie lepszy powód żeby odwieść ją od pomysłu, który w jej głowie miał ratować życie osobie, którą bardzo polubiła. Cóż Leila to ten typ, który się naprawdę szybko przywiązuje do ludzi i często przedkłada ich dobro nad własne. Dlatego w tym momencie nie był ważny wysiłek, jaki musiałaby nadłożyć żeby móc załatwić dla niego odpowiednią ilość tej niesamowitej rośliny, a jego bezpieczeństwo.
- Rozwiązałbyś. Na pewno – Jej wiara w ludzi była na prawdę budująca. Nie znając życia potrafiła naprawdę ufać ludziom i ich wspierać. Dlatego je „siostra” poznana w Mungu ciągle jej powtarzała, że powinna na siebie uważać. Że nie wszyscy ludzie są tacy uczciwi i dobrzy, jak się wydają przy pierwszym podejściu. Mimo to Leili ciężko było uwierzyć w to, że ktokolwiek mógłby mieć w stosunku do niej jakieś złe myśli. Uważała, że skoro ona jest miła to i ludzie będą tacy dla niej. Pewnie jeszcze nie raz zderzy się przez takie postrzeganie życia ze ścianą. I to boleśnie. W końcu nie można jej ciągle chronić choć wszyscy na około starali się to robić.
- Nie mam, ale mam koleżankę, która jest dla mnie jak siostra. Poznałam ją w Mungu jak miała depresję. Opiekowałyśmy się sobą nawzajem. I mamy wspólną traumę do białych ścian – Aż ją ciarki przeszły na myśl o tamtych otoczeniach. Teraz otaczała się wszystkimi możliwymi kolorami. Niektórzy czystą biel kojarzyli z aniołkami czy inną dobrocią. Leila natomiast z zamknięciem, ciągłymi badaniami, lekami, które sprawiały, że jej świat zaczynał być smutny i buty.
Po lekach nie widziałam Dove i Devila... Zostawałam sama. Nie chciałam być sama. Nie wierzę, że to mi miało pomóc
- Trzymam Cię za słowo! - Taka parapetówka byłaby dla dziewczyny nowym doświadczeniem, na które już się ekscytowała mimo iż jego słowa nie były nawet zapowiedzią. Jednak nie miała jeszcze okazji być na imprezie w dużym gronie ludzi. Podobno niedługo ma się odbyć jakiś Festiwal. To będzie jej pierwsze, wielkie i tłoczne wydarzenie w którym weźmie udział. Jednak nawet taka mała impreza w domu Mikkela była już dla niej czymś niezwykłym.
- Co jest jeszcze ciekawego do zobaczenia, poza Hogsmeade? - Zagaiła chcąc koniecznie wiedzieć, gdzie jeszcze ślizgon może ją zabrać w najbliższym czasie. Szkoda, że to nie on jest jej opiekunem. Byłby w tej roli naprawdę świetny!
Kiedy wspomniał na temat jej szkolnej szaty zaśmiała się pod nosem jakby z własnej głupoty i przesadnej dbałości, po czym gdy ten zsunął ją z jej ramienia pomogła mu trochę i zdjęła ją całkiem pokazując swoją śliczną sukieneczkę. Przewiesiła ją przez dłonie.
- Dobrze wiedzieć. Chociaż jest całkiem ładna. Wygląda się w niej tak magicznie, no nie? - Jakoś tak powstrzymała się o tym, żeby mu opowiedzieć o tym, że w trakcie ich podróży na wieżę dowiedziała się tego od swojego Nerda. Właściwie nie wiedziała czemu. Nie bała się, że go wystraszy. Po prostu jakoś tak się stonowała odrobinkę. Możliwe, że Mikkel miał na nią bardzo dobry wpływ.
- Masz dziewczynę? - I tyle z jej stonowania, bo wypaliła to bez jakiegokolwiek przemyślenia, czy zastanowienia. Po prostu chciała o to zapytać, więc zapytała. I nie widziała niczego niestosownego w tym, że trochę wchodzi z butami w jego życie prywatne. Wpatrywała się w niego jedynie z ciekawością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1076
  Liczba postów : 767
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12435-mikkel-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12436-gwardia-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12439-uggla-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12438-mikkel-axel-carlsson




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Pią Maj 06 2016, 23:11

Mikkel tylko wywrócił oczami na zawzięcie Leili, jeśli chodzi o skrzeloziele. Ot, uparta dziewczyna. Przecież na pewno by mu się nie przydało. Chociaż, może i kiedyś znajdzie się taka okazja. Co nie zmieniało faktu, że nie musiała się fatygować, żeby owe skrzeloziele wynaleźć. Zdążył już zauważyć, że niegasnąca wiara w ludzi Leili mogła być też efektem lekkiej naiwności. Ale kompletnie mu to nie przeszkadzało, bowiem w ten sposób przypominała mu jego najdroższą siostrę. Za to na pewno od teraz powinien ją baczniej obserwować i uważać, czy aby na pewno nie dzieje jej się nic złego. Jego opiekuńcze instynkty kompletnie przeczyły ślizgońskiej naturze, ale były też zupełnym wyjątkiem. Obowiązywały oczywiście jego siostrę, małą Lilith i jak widać, także Leilę. Choć sam jeszcze nie był pewien, na jakim etapie chciałby ich relację pozostawić.
- Musi być naprawdę ciekawą osobą - powiedział do krukonki, kiedy opowiedziała mu o swojej przyjaciółce. Tym razem depresja. To było mu trochę bliższym pojęciem. I zawsze współczuł wszystkim, którzy cierpieli na tą przypadłość. Głównie dlatego, że ludzie powiedzenie "mam depresję" zdają się traktować zbyt pobłażliwie. Jakby to wcale nie było niczym poważnym.
Impreza brzmiała ciekawie. Sam miał nadzieję, że kupno mieszkania nastąpi w najbliższej przyszłości. Liczył na dobrą parapetówę. Głównie jednak potrzebował miejsca, gdzie mógłby zapraszać… znajomych. Dokładnie o to chodziło.
- Hm… Ja sam często bywam w londyńskim teatrze. Tym magicznym oczywiście. Głównie przez rodzinę. Lubię też kupować. Dlatego Pokątną też często odwiedzam. Ale pewnie tam już byłaś. Znam pełno klubów i pubów. Tych wszystkich miejsc jest więcej niż można by sobie wyobrażać - to była prawda. On sam nie zwiedził nawet połowy tych magicznych krain. Właściwie to nigdy nie był poza Europą. A chciałby się wybrać w taką daleką podróż. Może Cy i Daisy zabraliby go kiedyś ze sobą do Stanów? To byłoby naprawdę świetne. Może sam się kiedyś teleportuje. Wakacje byłyby dobrym terminem. Zabrałby Ellie i zniknęliby na całe dwa miesiące. Z rozmarzenia wyrwał go jakiś głośny dźwięk za oknem.
Leila usłuchała jego rady i zdjęła z siebie szatę. W swojej sukience wyglądała bardzo uroczo. Jak mały elf. Szata faktycznie wyglądała magicznie. Zawsze dobrze mu się kojarzyła.
- Rzeczywiście - przyznał więc jej rację - Może i powinni przywrócić obowiązek noszenia szat poza lekcjami - chociaż to znaczyłoby, że wszystkie studentki, za którymi się oglądał, nie wkładałyby tak kusych ubrań jak teraz. Niedobrze. Nie należał do osób perwersyjnych, ale to nie znaczy, że nie zwracał uwagi na takie rzeczy. Musiałby być chyba gejem. Wzdrygnął się trochę. Nie był homofobem czy coś. Po prostu nie wyobrażał sobie samego siebie w związku z chłopakiem. Za bardzo kochał się w płci pięknej. Wtem zbiło go trochę z tropu pytanie Leili.
- N… nie… - odpowiedział trochę zmieszany. Kto by pomyślał, że krukonka wprowadzi go w stan takiego zakłopotania. Przecież on był tu osobą pewną siebie i niedającą się zagiąć - Szczerze mówiąc, to ja niezbyt się bawię w związki - wrócił normalny Mikkel, jak zwykle śpiewający samą prawdę - W swoim jakże długim życiu miałem dość niewiele dziewczyn, jako takich. Z większością spotykam się zwykle… jednorazowo - próbując jakoś ładnie ubrać w słowa swoją naturę takiego co to co dzień zmienia osobę, z którą sypia, udzielił odpowiedzi na pytanie Leili. Nie chciał, żeby dziewczyna myślała teraz o nim niepochlebnie, ale tak było. I niestety w końcu każdy musiał się z tym zmierzyć, że nie należał do osób, które lubiły zobowiązania. Zwykle unikał ich jak ognia. Więc wykładał kawę na ławę. Przez co niestety połowa dziewczyn z Hogwartu traktuje go obecnie z chłodnym dystansem. Ach, ta zła sława.
- Ale obecnie z nikim się nie spotykam - podsumował krótko - A jak jest z Tobą, Leila? - spytał uśmiechając się łobuzersko. Nie uważał, żeby to było pytaniem niestosownym. Raczej zaskakującym. Z jej ust. Brzmiało to tak niewinnie. Nie pomyślałby, że zostanie o to zapytany. Szczególnie, że rzadko to słyszy. Zwykle ludzie dobrze wiedzą o jego sytuacji. Lubi być wolnym strzelcem. Paradoksalnie, ta część wywiadu z wścibskim Obserwatorem była naturalnie prawdą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 128
  Liczba postów : 134
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12564-leila-cameron
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12567-leila-zlo-i-mydlo-zapraszaja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12565-huhu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12566-leila-cameron




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Sob Maj 07 2016, 22:37

To dobrze, że Mikkel odczuwał w stosunku do niej takie instynkty. Dziewczyną trzeba było się opiekować, bo choć wyglądała na bardzo samodzielną, to czasem miała problem z niektórymi rzeczami – przede wszystkim stosunkiem ludzi do jej osoby. Wiele osób może chcieć zrobić jej krzywdę, a nie wiadomo jak by na to zareagowała. W końcu nie raz nie dwa czyta się o tym, że Schizofrenicy w sytuacji zagrożenia potrafią nawet zabić i są przekonani, że nie ma w tym nic złego. Leila jednak nie wydawała się groźna – nie przejawiała żadnego instynktu mordercy. Nawet takiego samozachowawczego nie miała zbyt dużo.
- Teatr magiczny... To brzmi naprawdę interesująco – Na pokątnej faktycznie już była. Kupiła tam swoją sowę i kociołek i szatę. I parę innych drobiazgów, o których już nawet nie pamiętała. Wszystkie bardzo magiczne i bardzo przydatne. Poza tym kluby i pubu również brzmiały ciekawie, ale nie wiedziała czy mogły by się różnić od takich zwykłych, mugolskich.
Pewnie ludzie piją i się magicznie nie upijają!
- Gdyby przywrócili obowiązek noszenia szat to i tak byś ich pewnie nie nosił – Najwyraźniej Leila postrzegała go jako pewnego rodzaju buntownika. Nie wiem, czy ma w tym racje, ale zazwyczaj dość dobrze czytała w ludziach, co zaskakiwało wszystkich ze względu na to iż wiele ludzi myślało, że ich nie słucha. No i jeszcze ta nieumiejętność rozróżniania tonu głosu za każdym razem, gdy ktoś go zmienia. Pana Cameron była pełna tajemnic, których jeszcze nikomu nie było dane odkryć.
- Rumienisz się. Znaczy jest ktoś kogo bardzo lubisz – Może nie miał czerwonej twarzy, ale przez „rumienisz się” dziewczyna chciała dać mu do zrozumienia, że nawet ona zauważyła iż się speszył. Dodatkowo jego opowieść o jednorazowych kobietach jakby przeleciała przez nią nie zostawiając żadnej złej opinii, a jedynie przekonanie, że biedny Mikkel jest zakochany, a tamta panna może go nie chce i dlatego szuka miłości?
- Spokojnie. Jak ta dziewczyna Cię nie chce, to zawsze możesz się we mnie zakochać – Przymknęła oczy i przekrzywiła głowę w bok jednocześnie się do niego uśmiechając swoimi ząbkami, co w jej zwariowanej głowie wyglądało mniej więcej tak.
- Nigdy nie miałam chłopaka. Jakoś nie było okazji. Ale Lucas Kray jest całkiem fajny. Znaczy on jest dla mnie trochę niemiły, ale jest fajny – Dziwne było to, że ślizgona nie określiła mianem super, które w jej ustach choć było potoczne, to brzmiało bardzo mocno. Fajny wydawało się mieć zdecydowanie spokojny i mniej wyjątkowy wydźwięk. Jakby to było takie „biorę kogo dają”. W jej krótkiej wypowiedzi generalnie chodziło o to, że był pierwszym facetem, którego zobaczyła w Hogwarcie i jakoś tak po prostu stwierdziła, że jest... No fajny. Ciężko to zrozumieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1076
  Liczba postów : 767
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12435-mikkel-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12436-gwardia-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12439-uggla-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12438-mikkel-axel-carlsson




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Pon Maj 09 2016, 00:35

Mikkel, choć nigdy się do tego nie przyzna, uwielbia śpiewać. Więc z największą ochotą chodzi na wszelkie musicale. Głos ma bardzo dobry, żeby nie było. Swoją drogą, to jest jego największy sekret. Nikt poza siostrą nie słyszał nigdy jak śpiewa, a on wiecznie się zapiera, gdy tylko go o to pytają. Żeby tego było mało, sekretną przyjemnością, jakiej się oddaje, są te mugolskie musicale. Choć nie powinien. Bo to największa hipokryzja, na jaką mógłby się zdobyć.
- Cały czas obserwuję, czy nie grają coś fajnego. Więc będę Cię informował - obiecał Leili. Oj chyba powinien zwolnić z tymi obietnicami, bo niedługo mu życia nie starczy, żeby pokazać krukonce wszystko, o czym już mówił. A on nie jest w zwyczaju puszczać słów na wiatr, więc z uwagi na swój honor, musiał się do nich dostosować.
Mikkel sam nie był pewny, czym taki magiczny pub mógłby się różnić od tych zwykłych. Ale nigdy nie był w takim dla mugoli. I nie zamierzał. Mimo swojej miłości do musicali, nie zdobyłby się na taki krok, jak pójście na imprezę z osobami spoza świata magii. Ble, skarcił się w myślach. Co to zresztą za strata czasu. Nie warto. Tak tkwił w swoich może i przestarzałych przekonaniach. Ale niestety megalomania ojca i właściwie wszystkich członków swojej rodziny, mocno przeszła na młodego Carlssona. Może powinien się z tego wreszcie wyleczyć?
Zaśmiał się, bo Leila miała rację. Pewnie i tak by ich nie nosił. Bynajmniej nie był osobą przestrzegającą reguły. Nieomylnie oceniła więc jego buntowniczą naturę. Czy to aż tak było oczywiste? Chociaż właściwie sam fakt, że był ślizgonem mógł doprowadzić ją do takich wniosków. Ach, te niezawodne, hogwardzkie szufladkowanie. Widzisz krukona, od razu wiesz, że pewnie jest wybitnie zdolny w nauce. W gryfonie każdy chce mieć przyjaciela, a puchoni… No tak. Za to na widok ślizgona, każdy od razu zakłada, że są to "Ci źli". To właśnie ta grupa, czystokrwistych wredot, które patrzą z pogardą na wszystkich z mniejszym procentem czarodziejskiej krwi. Właściwie w odczuciu Mikkela nie było to zbyt mądre. Sam starał się unikać stereotypów i poznawać ludzi nie przez pryzmat tego, do jakiego domu zostali przydzieleni. W Stavefjord nie było takich podziałów i chyba było lepiej.
- Rzeczywiście. Nie nosiłbym - przyznał jej rację po chwili zadumy.
- Rumienię się? - spytał po chwili, bo może i faktycznie został zdezorientowany, ale raczej nie zawstydzony, a zaskoczony. Może i do niedawna była tak jedna, którą mógłby powiedzieć, że lubi. Ale cóż. Nie znał jej na tyle. A teraz to i tak stracone. W końcu znalazła sobie chłopaka, który najwyraźniej był dla niej bardziej… swojski. Prychnął w myślach na to określenie.
- Dzięki - powiedział, uśmiechając się całkiem szczerze. To było bardzo urocze - Miło mi. Tylko czy Ty byś mnie wtedy pokochała? - spytał bardziej retorycznie, ale był pewny, że ona i tak na to odpowie. Taka była zabawna ta Leila. A jak miło mu się z nią rozmawiało. Aż sam był całkiem zdziwiony. Może on po prostu za mało rozmawiał z dziewczynami? A może to ta krukonka była nadzwyczaj ciekawą kompanką do rozmowy.
Wtedy krukonka powiedziała coś, co sprawiło, że momentalnie z twarzy zszedł jego uśmiech i poczuł, że robi mu się trochę gorąco. Coś. A dokładniej nazwisko. I sposób, w jaki się wypowiadała na jego temat… Nie mógł na to pozwolić. Do niej też się dopadł? Mikkel oparł się zaciśniętymi rękami o framugę okna i przymknął oczy, biorąc głęboki oddech. Po kilku sekundach wypuścił powietrze i obrócił się do Leili. Złapał jej twarz w ręce i spojrzał bardzo poważnie w oczy.
- Lucas Kray to najgorszy facet, na jakiego mogłabyś trafić w tej szkole. Trzymaj się od niego z daleka, jasne? - no pięknie. Porywczy Mikkel właśnie wychodzi na światło dzienne. Zaraz biedna krukonka się wystraszy i ucieknie z krzykiem, że ją terroryzuje. A on miał naprawdę dobre intencje. Tylko był stanowczy w tym, co robił. Niestety. Chociaż czasami takie lekkie zastraszenie przynosiło lepsze rezultaty niż miła rozmowa. Miał nadzieję, że dziewczyna weźmie sobie do serca jego… ciężko to nazwać radą, raczej groźbę i nie będzie się zbliżać do tego konkretnego ślizgona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 128
  Liczba postów : 134
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12564-leila-cameron
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12567-leila-zlo-i-mydlo-zapraszaja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12565-huhu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12566-leila-cameron




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Pon Maj 09 2016, 19:15

Najwyraźniej chłopak był pełen tajemnic, które nie każdy miał szanse odkryć. Leila była na tyle ciekawa, że jeśli będzie miała pretekst, to pewnie o wiele rzeczy go zapyta. Jednak najwyraźniej miała na niego taki wpływ, że może dowie się również o jego śpiewaniu. Jak na razie wiedziała, że interesuje się teatrem dość mocno. To nie pasowało do jego wizerunku złego ślizgona. Stereotypy to naprawdę głupia i pozbawiona prawdy rzecz. Dlatego dobrze jest nie być uprzedzonym wobec świata. Ta krukonka nie miała okazji na to, by ludzi jakoś szczególnie szufladkować. Jej cała wiedza polegała na rozmawianiu i obserwacji. Przed tym nie oceniała nikogo, a jeśli już to pozytywnie.
Spokojnie. Leila nie będzie egzekwować od Mikkela spełnienia wszystkich tych obietnic. Jednak zapewne będzie o nich pamiętać i ucieszy ją każda kolejna wycieczka w jego towarzystwie. I nie tylko. Samo stanie z nim w Pomieszczeniu na wieży wystarczało, by sprawiać jej radość. Kto by pomyślał, że człowiekowi do szczęścia trzeba aż tak mało.
Swojski. To dość nieprzyjemna kwestia, gdy ktoś kogo lubisz Cię olewa. Leila miała okazję tylko o tym czytać, ale na pewno kiedyś pójdzie na tą swoją pierwszą, wymarzoną randkę. O ile ktoś będzie w stanie zaakceptować jej duszki. To, że wiele osób potwierdzało iż one istnieją było dla niej dobre. Jednak na pewno nie raz nie dwa irytowała ludzi w ten sposób. Ktoś, kto miałby być dla niej ważny musiałby ogarnąć jak ważne są dla Leili i pozwalać na ich egzystowanie w związku. No, ale to sprawa, której pewnie przez długi czas nikt się nie podejmie.
- Nie wiem. Musiałbyś mnie zabierać na randki i dużo przytulać. I nauczyć całować, bo nie umiem chyba – Zgodnie z tym, czego się spodziewał odpowiedziała mu. Dla krukonki jak na razie związek to było właśnie to. Przytulanie się, całowanie i chodzenie na randki. Jakoś tak nie myślała nigdy o kłótniach, podejrzeniach, zdradach. Widziała świat przez różowe okulary i zarażała tym ludzi. Mikkela najwidoczniej też.
Nawet nie zauważyła, że ten widocznie się spiął na nazwisko „Kray”. Dopiero kiedy ten złapał ją buzie, a ich oczy się spotkały wpatrywała się w niego, a z jej twarzy zniknął uśmiech. Zamienił się w zwężone usta i pytający wyraz oczu. Wpatrywała się w niego przez cały czas, gdy ten mówił. Najgorszy facet na świece? Jak już wspomniała był trochę nie miły, ale ona zawsze widziała w ludziach dobrą stronę. Nawet w nim. Jednak to, jak negatywnie zareagował na niego Mikkel... To było dla niej zastanawiające. Nie wyglądała na przestraszoną. Raczej na zaciekawioną jego aż tak ostrą reakcją.
- Macie jakiś konflikt ze sobą Mikkel? - Zapytała podnosząc ręce do góry i kładąc swoje dłonie na jego palcach. Zacisnęła je delikatnie na brzegu jego dłoni, ale nawet nie próbowała ich ściągać. Po prostu czekała na odpowiedź. Chciała wiedzieć, co Lucas zrobił aż tak złego, że zasłużył sobie na nienawiść kogoś, kogo już zdążyła uznać za przyjaciela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1076
  Liczba postów : 767
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12435-mikkel-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12436-gwardia-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12439-uggla-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12438-mikkel-axel-carlsson




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Wto Maj 10 2016, 21:35

Mikkel zastanawiał się właściwie, jak to byłoby umawiać się z Leilą. Na pewno byłoby ciekawie. To chyba odpowiednie słowo. Poza tym pewnie musiałby zrezygnować z dużej ilości swojego czasu wolnego. I kiedy doszedł do tego wniosku, przypomniał sobie, dlaczego właśnie nie lubi związków. Wymagają od niego zbyt wielu poświęceń, a za mało dają w zamian, bo zwykle i tak zostaje sam, nie wiedząc nawet, że zrobił coś nie tak. Z Kath tak nie było. Po prostu się rozeszli. Obopólnie. Rosa jednak… Eh, wolał o tym nie myśleć. Zostawiła go bez słowa. Ale przeszło mu. Już wszystko było między nimi w porządku.
Wracają do Leili. Domyślał się, że nigdy wcześniej nie miała chłopaka. Jeśli rodzice trzymali ją w domu to jak na osiemnastolatkę niewiele mogła przeżyć. A przecież choroba to jeszcze nie jest koniec świata. Wcale nie znaczy, że musi siedzieć zamknięta w pokoju. Mikkel właściwie chętnie by zadbał o to, żeby nie zabrakło jej atrakcji teraz, jak już wreszcie mogła wyjść do ludzi.
- Pewnie bym musiał - przyznał, ale podchodził do tego niechętnie. Nie podobało mu się ta perspektywa. Choćby nie wiadomo jak chciał. Nigdy się nie całowała w takim razie. Właściwie to trochę jej zazdrościł. Ten pierwszy pocałunek zwykle jest tym najlepszym, ale dla Mikkela nie liczyły się sentymenty. Do wszystkiego podchodził raczej jednostkowo niż miałby patrzeć na to, co myśli druga osoba. No tak, egoistyczne podejście.
- Jak to nie umiesz? Przecież to nic trudnego. Mogę Cię nauczyć od razu - zaśmiał się, ale mówił całkiem serio. Jeśli tylko miałaby taką ochotę.
Kiedy zareagowała tak spokojnie na jego wybuch, trochę się uspokoił. Nie był już tak spięty. Czując jej dłonie na swoich, odetchnął głęboko i opuścił ręce z jej twarzy. Konflikt. No właściwie to nie był konflikt. Dziwne, bo ilekroć ktoś go pytał, skąd taka niechęć do Kraya, to niezbyt był w stanie to wyjaśnić.
- Nie - odpowiedział krótko i bardzo wymijająco - po prostu błagam Cię, to nie jest dobry chłopak. Wykorzysta Cię i zostawi. Będzie Cię tylko okłamywał i zrobi Ci krzywdę - naprawdę w to wierzył. Wiedział, jakim typem osoby jest Lucas i nie chciałby, żeby jego Leila się z nim zadawała. Czy on właśnie pomyślał jego Leila? Chyba za bardzo się do niej przywiązywał. Już zaczął ją traktować jak kogoś, kto w pewien sposób należał do niego. Dziwne, bo nigdy tak szybko nie dostrzegał w ludziach swoich przyjaciół.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 128
  Liczba postów : 134
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12564-leila-cameron
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12567-leila-zlo-i-mydlo-zapraszaja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12565-huhu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12566-leila-cameron




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Wto Maj 10 2016, 22:02

Przy niej zdecydowanie musiałby zrezygnować z wielu rzeczy. Chyba przede wszystkim najważniejszy byłby fakt, że jak na razie dziewczyna miała duże szanse by wpakować się we wszystkie możliwe kłopoty, jakie tylko w Hogwarcie można mieć. Więc trzeba ją mieć na oku. To faktycznie mogło bardzo mocno ograniczyć jakąkolwiek wolność. Dlatego powinna mieć stałego opiekuna i taki był warunek jej przebywania w Hogu. Jak widać jednak kręciła się sama i nie miała pojęcia dlaczego. Może to było jakieś niedopatrzenie? W każdym razie krukonka stwierdziła, że gdzieś się pewnie zapodział i jak będzie trzeba, to się znajdzie.
Generalnie dziewczyna wprawdzie miała swoje odchyły od normy, ale i tak była normalniejsza niż większość schizofreników. Lepiej widzieć duszki i być ciągle szczęśliwym i ciekawym świata, niż na przykład ubzdurać sobie, że ktoś ją bije i w ramach tego sama się okaleczać. Takie przypadku poznała w Mungu, kiedy była tam dosłownie przez chwilę. Tacy ludzie to dopiero mieli okropne życie. Stanowili zagrożenie dla ludzi, dla siebie. Dove i Devil to przy tym małe piwo. Którego w sumie nie miała okazji spróbować. To też będzie musiała kiedyś nadrobić.
Nie zauważyła tej zmiany w jego tonie, gdy tak niechętnie przyznał się do musu przytulania się czy chodzenia na randki. Jednak słowo "musieć" miało mimo wszystko negatywny wydźwięk, więc pociągnęła ten temat z czystą ciekawością.
- Musiałbyś i chciał? - To mówiąc puściła do niego oczko. O pierwszym pocałunku nigdy nie myślała jak o czymś specjalnym. Po prostu nie miała okazji, ale i też jej nie szukała na siłę. Dlatego też jeśli się zdarzy, to się zdarzy. Nie ma co męczyć losu o coś, co mogło wcale nie być takie cudowne jak w niektórych książkach. Fajerwerki i te sprawy, które powinno się przy tym odczuwać tow końcu bajki dla dzieci, prawda?
- Ale z Ciebie babiarz. Chwilę posiedziałeś ze mną na wieży i już mnie podrywasz - Zaśmiała się wraz z nim, po czym zbliżyła się do Mikkela i sprzedała mu buziaka w nos. Odsunęła się od niego na trochę szczerząc białe ząbki.
Poczekała aż ten opuści dłonie i swoje opuściła razem z jego. Nadal zaciskała łapki na nim, ale tylko przez chwilę. Czekała na powód jego nienawiści do Kraya jednak najwyraźniej nie było jej to dane. Zastanawiała się czy chłopak nie lubi go tak po prostu, czy może z jakiegoś tak bardzo ciężkiego powodu, że kompletnie nie miał ochoty o tym mówić.
- Jeśli tak mówisz... Dobrze. Będę na niego uważać - Zgodziła się z nim obdarzając go pełnym zaufaniem w tej sprawie - Powinniśmy w takim wypadku ratować Oriankę. Ona jest taka miła. Szkoda by było żeby ją skrzywdził - Skomentowała przypominając sobie, ze generalnie to Lucas jest zajęty przez właśnie tę ślizgonkę. Lubiła ją. Poznała ją całkowitym przypadkiem na którejś z lekcji. Była dla niej miła i to wystarczyło, by Leila zawsze mówiła jej cześć na korytarzu i machała do niej z drugiego końca szkoły.
- Mikkel. Zróbmy coś szalonego! - Rzuciła nagle widocznie chcąc jakoś odrzucić tą nieprzyjemną atmosferę spowodowaną wspomnieniem Kraya. Nie miała kompletnie żadnego pomysłu, ale uważała, że już samo powiedzenie tego zdania mogło mieć jakieś wesołe skutki. Szkoda, że Leila nie miała pojęcia o festynie, który się niedługo odbędzie. Tam to by dopiero dało się ostro poszaleć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1076
  Liczba postów : 767
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12435-mikkel-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12436-gwardia-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12439-uggla-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12438-mikkel-axel-carlsson




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Pią Maj 13 2016, 22:31

Choroba Leili faktycznie była czymś poważnym, jednak Mikkelowi wydawało się, że dziewczyna miała sporo szczęścia, skoro tak się ona objawia. W końcu nikt nie namawiał jej w głowie do samobójstwa albo nie krzyczał co noc i nie dawał spać. Wydawała się zupełnie normalna na pierwszy rzut oka. Do momentu aż zaczęła rozmawiać z tymi stworkami, które jej towarzyszyły. Czyli nie było tak źle. Zawsze mogło być gorzej. W ten sposób była w stanie wciąż funkcjonować jak zupełnie normalna osoba.
Pytanie Leili trochę go zaniepokoiło. Wystraszył się, że zaraz będzie od niego wymagać, żeby faktycznie się z nią gdzieś umawiał.
- No wiesz… To raczej nie widnieje na szczycie listy rzeczy, które lubię robić - odpowiedział znowu trochę wymijająco. Zaczął się obawiać, że chyba za bardzo był wylewny. Ale też nie chciał być niemiły. Mimo wszystko polubił tą ciekawą osóbkę i nie miał zamiaru jej odrzucać, tak jak większość.
On sam też nie uważał pierwszego… niczego, za coś specjalnego. Jednak to wszystko otoczone było jakąś dziwną aurą wyjątkowości, czego sam nigdy nie rozumiał. Może przez to szybko się nudził. I to całe przeświadczenie niestety, ale często było źródłem wszelkich rozczarowań. Mając tak wielkie oczekiwania, trudno o coś innego.
- Taki już jestem, niestety - powiedział z lekkim uśmieszkiem na twarzy - Jeszcze tego nie zauważyłaś? - spytał, trochę się z nią drocząc. Właściwie wcześniej miał niewielką nadzieję, że jednak się zgodzi na jego propozycję "kursu". Przynajmniej by się nie rozczarowała, skromnie mówiąc.
Złość zupełnie mu przeszła, dzięki spokojnej reakcji Leili na jego wybuch.
- Ori… Ja myślę, że ona dobrze wie, jaki jest Lucas. Spokojnie sobie poradzi. Ale Ty musisz uważać - nie chciał powiedzieć tego wprost, ale krukonka była bardzo naiwna w porównaniu do ślizgonki. Zresztą panna Carstairs wiedziała, z kim ma do czynienia, jeśli mowa o Kraya. Faktycznie szkoda byłoby gdyby ją skrzywdził, ale Mikkel miał świadomość, że Ori raczej wie, co robi. Potrafiła o siebie zadbać. Stąd właściwie sympatia Carlssona do niej. Całkiem nieźle się dogadywali.
Coś szalonego? Całkiem dobry pomysł. Wiedział, że niedługo zaczyna się festyn, ale to chyba nie byłoby dobrym miejscem. Mikkelowi wpadło jednak do głowy, żeby zabrać Leilę do jakiegoś pubu, czy gdzieś. W końcu musiała kiedyś zaznać jakichś używek, których ślizgon był wielkim fanem. Ale szkolny festyn trochę go od tego odrzucał. Więc miał w zanadrzu drugie, równie dobre miejsce.
- Okej - zgodził się od razu - noc jeszcze młoda - stwierdził, patrząc przez okno. I choć już się ściemniało, to właśnie była pora idealna - jakieś specjalne życzenia? - nie chciał jej narzucać swoich pomysłów i dać choćby złudne poczucie, że to ona dokonała decyzji. Jednak i tak stanęło by na jego propozycji. Ot, taki już był.


____
możesz już zakończyć wątek tutaj w następnym poście i przeniesiemy do jakiegoś pubu w hogsmeade(?)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 128
  Liczba postów : 134
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12564-leila-cameron
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12567-leila-zlo-i-mydlo-zapraszaja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12565-huhu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12566-leila-cameron




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Nie Maj 15 2016, 10:08

Szczęściara (ze względu na przebieg choroby) raczej nie zamierzała od niego niczego wymagać. Także nie musiał się przejmować. Tego typu dziewczyna zdecydowanie więcej wymaga od siebie niż od ludzi wokół niej. Tych traktowała raczej jak towarzystwo, któremu powinna umilać czas by chcieli z nią przebywać. Choć to trochę ciężkie, gdy cały czas jest się z nią w tłumie - w końcu Dove i Devil latający obok niej również zwracali na siebie uwagę. Choć muszę przyznać, że od kilku chwil zachowywała się zaskakująco spokojnie. Nie rozmawiała z nimi, ani nie kłóciła się w myślach z kimś, kogo uważała za swojego "stwórcę na forum". Może ślizgon tak bardzo ją zajmował, że nie miała czasu na te głupoty. To chyba dobrze.
- A co lubisz robić? Poza tym, o czym mi już mówiłeś. Jest coś jeszcze? - Zagaiła żeby pociągnąć temat i dowiedzieć się od niego jeszcze trochę. Jakby chciała sobie w głowie stworzyć pełen obraz Mikkela. Lepiej go zrozumieć.
- Zauważyłam - Wystawiła zaczepnie język w jego stronę - Ale myślę, że jeśli kiedykolwiek będziesz na prawdę chciał mnie pocałować, to po prostu to zrobisz - Puściła mu w powietrzu cmoka kontynuując ich droczenie się między sobą. Ciekawe, czy by natomiast Mikkel się rozczarował. Nie wiedziała, czy w ogóle się do tego nadaje. Podobno to się po prostu potrafi, ale wiedziała, że jest wyjątkowa. Może i w tym temacie mogło tak być? Troszeczkę się tego obawiała.
- No dobrze - Zgodziła się z nim, żeby nie ciągnąć tematu. Jednak zamierzała ostrzec Orianę przy pierwszej sposobności. Chciała jej powiedzieć, że Lucas to zły człowiek i że powinna na siebie uważać. Uwierzyła ślizgonowi w tej sprawie i uważała za swój obowiązek, by zrobiła to również Ria. Była ładna i kochana, więc zasługiwała na to, żeby być szczęśliwa.
- Zdaje się na Ciebie - Pozwoliła mu jak najbardziej na to, by chłopak poprowadził ich gdzie tylko miał ochotę. Zapewne miał już teraz na nią większy wpływ, niż by się mogło wydawać. I nawet jeśli Dove krzyczała jej nad uchem, że powinna trochę bardziej uważać i nie przywiązywać się tak szybko, to i tak słuchała obecnie Devila, który to życzył jej dobrej zabawy bez ograniczeń. Choć w sumie tej dziewczynie nie potrzebny był ani alkohol, ani używki... I tak zachowywała się jak naćpana dla wielu osób.
Nie zastanawiając się dłużej złapała go za dłoń i nim zdążyłby coś powiedzieć wyciągnęła go z wieży licząc, że po drodze odpowie jej jeszcze na wszystkie pytania, jakie do niego miała. Chciała, żeby teraz to on trochę sobie pogadał. Nawet nie zauważyła, że trzymała jego dłoń przez cały czas...

z/t x2 [Zacznij gdzie chcesz ^-^]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Argentyna/Dolina Godryka
Galeony : 438
  Liczba postów : 381
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13824-vittoria-sanchez-findabair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13829-diabelek-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13831-fafel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13833-vittoria-findabir




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Czw Sty 12 2017, 20:43

Ostatnio poznała zaklęcie Acie Mentis. To miał być drugi, poważny krok do nauczenia się oklumencji. Jak miałaby chronić swój mózg, skoro nie potrafiła go ogarnąć? Miała nauczyć się oczyszczać z wszelkich myśli. Tymczasem one przeplatały się ze wspomnieniami obijając się o jej czaszkę i nie dając jej nawet na chwilę spokoju. To zaklęcie miało pomóc. Mogło pomóc poukładać jej pewne sprawy i jednocześnie nie zatracić swojego prawdziwego ja. Swojej szczerości, swojej otwartości na świat. Miała przejść na wyższy pozom samoświadomości. Dziś postanowiła opuścić wszystkie lekcje i zająć się tym.
Wybrała się na wieżę. To miejsce było nieuczęszczane przez uczniów. Wiedziała, że będzie tu sama. Spokój. To on pozwoli jej się wystarczająco skupić. Stworzyć taką tablicę, która nie będzie wyglądać jak jeden, wielki śmietnik. Wtedy i jej głowa powinna przestać być taka... Chaotyczna. Otuliła się mocniej swetrem wypuszczając z ust zimną parę. To miejsce sprawi iż w wielkim natłoku będą do niej dochodziły przeróżne odczucia - zimno powietrza, ciepło kozaków, potrzeba kichnięcia. Je również miała zamknąć w odpowiedniej szufladce. Tak, by mogła na bieżąco kontrolować swoją głowę. Kontrolować przepływ informacji tak, by dochodziły do niej wyłącznie te niezbędne.
- Acie Mentis - Zaklęcie zadziałało, a przed jej oczami pojawiła się pusta kartka. Nie może na nią rzucić wszystkiego, bo znów zgubi się w otchłani swojego roztrzepania. Już próbowała. Dzisiaj przyjęła inną taktykę. Po kolei. Wszystko po kolei.
Pierwsza część. Rodzina.
Na tablicy zaczęła tworzyć odpowiednią mapę myśli złożoną z przeróżnych stwierdzeń.
Nie wiele wiem o moich biologicznych rodzicach. Po matce mam nazwisko "Sanchez". Przez większość życia miałam im za złe, że mnie zostawili. Jestem ciekawa kim są. Chciałabym ich spotkać i zapytać "dlaczego?".
Poukładane. Jedziemy dalej. Od rodziny pokierowała grubą ścieżkę o nowej nazwie.
Przybrana rodzina. Chloe. Debride. Alice.
Kolejne strzałki.
Chloe. Zawsze wydawała mi się dobrą osobą. Wielokrotnie mną manipulowała jako wila. Z jednej strony ją lubię, z drugiej czuje, że muszę na nią uważać.
Debride. Nie podoba mi się jej sposób życia. Chwilowo odczuwam do niej głównie niechęć. Wiem jednak, że w głębi duszy nie jest złą osobą. Nie zamierzam jednak znosić jej zachowania.
Alice. Jest cudowna. Jest dla mnie jak prawdziwa rodzina. Ma dużo tajemnic, czuje że bardzo mało o niej wiem. Jestem ciekawa, ale nie chce być wścibska. Przez to jednak nie do końca jej ufam.

Druga strzałka od "Rodzina".
Sierociniec. Spędziłam tam 9 lat. Sprawiałam wielkie problemy ludziom, którzy tam pracowali, innym podopiecznym i chętnym rodzinom. Nie wspominam dobrze tego okresu.
Do części "Sierociniec" trafiły wszystkie wspomnienia z nim związane. Dalej pojawiło się jeszcze wiele różnych kategorii. Minęło dobre 5 godzin nim poukładała swoją przeszłość. W międzyczasie udało jej się otworzyć jeszcze jedną 'szufladkę'.
Potrzeby. Jest mi zimno, chcę się ogrzać. Jestem głodna, zjadłaby kanapkę albo czekoladę.
Ta część została w jej głowie przesunięta gdzieś na bok sprawiając, że nagle przestało być to aż tak istotne. Nie zasłaniało wszystkiego innego. Nie pojawiało się co kilka sekund na tle innych myśli. To o to chodziło. Musiała sobie wszystko poukładać. By w razie potrzeby móc wyciszyć jedną część myśli i skupić się na innej. To coś, czego wcześniej nie potrafiła.
To już ostatnie kategorie
Nigdy nie widziała takiego porządku. Jej tablica zamieniła się w obszerną biblioteczkę. Każda kategoria stanowiła osobną książkę. Każda książka miała listę lektur, które ją uzupełniają. Każda strona miała odnośnik do innej, na której można znaleźć coś dodatkowego. Pierwszy raz czuła się... Inaczej. Może to dlatego, że od kilku godzin życie przelatywało jej przed oczami.
Faceci.
Philip. Blondasek. Myślę, że się zaprzyjaźniliśmy. Bardzo go lubię. To taki kumpel-gej, który nie jest gejem. Nie chciałabym go zranić.
Elliot. Księciunio. Wydaje się ciekawy, ale w gruncie rzeczy myślę, że to rozpieszczony bogacz. Ma też chyba problemy ze sobą.
Dracon. Król Paw. Jest interesujący. Dobrze się przy nim czuje mimo iż ciągle mnie denerwuje. Świetnie całuje. Chcę go poznać lepiej choć wiem, że nic dobrego z tego nie wyjdzie.
Marcellus. Rycerski Marcelek. Zabawny ślizgon z wielkim dystansem do siebie. Z jednej strony mnie kręci, z drugiej byłby świetny przyjacielem. Czekam na ruch z jego strony, sama nie chcę niczego inicjować

Kolejne kilka godzin zajęło jej dokończenie procesu. Wiedziała, że często będzie musiała go ponawiać. Może nawet codziennie. Gdy tablica zniknęła poczuła się jednak wolna. Wolna od hałasu, chaosu. Pierwszy raz w życiu miała tylko jedną, dominującą myśl. Jest bardzo późno, a ona jest tak zmęczona, że koniecznie musi położyć się spać. Dlatego opuściła wieże i ruszyła do dormitorium.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29614
  Liczba postów : 44029
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Nie Cze 03 2018, 01:43

EVENT - PRZEDSTAWIENIE TEATRALNE
@Emily Rowle

Przedstawienie zapowiadało się jako głośne, wielkie wydarzenie i tak też wszyscy dookoła je traktowali. Już od chwili ogłoszenia w Proroku Codziennym ruszyły błyskawiczne prace nad dopięciem wszystkiego nad ostatni guzik. Tutaj nie było miejsca na pomyłki, opóźnienia nie mogły mieć miejsca, a także od Ciebie wymagano pełnego profesjonalizmu. Zgłosiłaś się do pracy nad dekoracjami i już na wejściu zrzucono na Twoją głowę masę obowiązków. Od pani Jenkins otrzymałaś listę ze składnikami, farbami i materiałami, które musiałaś dostarczyć na miejsce, do tego spis wszystkich elementów dekoracyjnych sceny, strojów, rekwizytów... Trzeba było wziąć się do pracy, jeśli chciałaś zrobić dobre wrażenie. Podzieliłaś się z pozostałymi dziewczynami obowiązkami i znalazłaś ciche miejsce w Hogwarcie, gdzie w końcu mogłaś skupić się na postawionych zadaniach.

Rzuć dwoma kostkami!

Kostiumy
1 - Szycie nie jest przecież takie złe... Zwłaszcza, że do pomocy służą Ci latające nici i igły. Sterujesz nimi najdokładniej jak potrafisz, tworząc swoją pierwszą suknię. Prawie skończyłaś i wychodzi całkiem zgrabnie, to trzeba przyznać. W pewnej chwili jednak zakłócenia dają o sobie znać, bo przybory do szycia zaczynają nieźle wariować. Dorzuć kostkę! Parzysta - zasłoniłaś suknię, ale przez to parę igieł boleśnie wbiło ci się w ręce. Nie są to jednak głębokie rany. Nieparzysta - niestety, zanim zareagowałaś, igły rozpruły bardzo długi szew, a dekolt został kompletnie zniszczony. Wygląda na to, że za resztę i poprawianie tego zabierzesz się już w mugolski sposób.
2 - kupiłaś parę gotowych strojów, które musisz po prostu nieco pozmieniać i odświeżyć, żeby wyglądały jak nowe. Przeglądasz właśnie długi, brązowy płaszcz, kiedy wyczuwasz coś w kieszeniach! Okazuje się, że ktoś zostawił w nich Bahanocyd! Możesz upomnieć się o ten przedmiot.
3,6 - Dopadł cię drobny stres, bo pomimo paru godzin, które spędziłaś już przy tych kostiumach, góra strojów do przerobienia nadal nie maleje... W pewnej chwili orientujesz się, że zabrakło ci czerwonych nici, więc biegniesz, żeby jakieś na szybko znaleźć. Kiedy jednak wracasz do sali dostrzegasz, że brakuje jednego kapelusza z pawim piórem! Nie możesz go nigdzie znaleźć i zaczynasz podejrzewać, że ktoś go po prostu zabrał. Musisz kupić nowy, do którego musisz dołożyć 30 galeonów z własnej kieszeni. Odnotuj stratę.
4 - Palce bolą cię od szycia i czyszczenia strojów. Decydujesz się zrobić krótką przerwę, bo akurat mocno zgłodniałaś. Siadasz na boku z kanapką i sokiem dyniowym, ale twój posiłek zostaje gwałtownie przerwany. Przez drzwi wpada sowa, która jest najwyraźniej zdenerwowana. Może się zgubiła? Myślisz już, że zaraz na ciebie wpadnie, ale ta przewraca tylko kubek z sokiem... który zostawia soczystą, wielką plamę na jednej z białych koszul. Masz trzy próby na rzucenie zaklęcia czyszczącego, jeśli ci się nie uda jest do wyrzucenia, a ty spędzasz kolejne dwie godziny nad załatwianiem nowej.
5 - Wydaje ci się, że naprawdę dobrze ci idzie. Praca wcale cię nie męczy w miarę, jak szyjesz kolejne wzory i pucujesz buty. Naprawdę prezentuje się to dobrze, więc możesz być z siebie zadowolona! Przy okazji z jednej kieszonki wypada zakurzone 20 galeonów, o które możesz się upomnieć.

Dekoracje
1 - Załatwiłaś już parę szabli, które mają posłużyć podczas pojedynków, ogarnęłaś też trochę sztucznej krwi... Pozostała ci praca nad farbami i właśnie wtedy zaczął się pierwszy kłopot. Próbujesz pomalować fragment scenerii, kiedy potrącasz łokciem farbę! Rzuć kostką. Parzysta - oblałaś stroje, które wcześniej przygotowywałeś. To jakaś katastrofa, lepiej coś wymyśl... Nieparzysta - farba rozlała się na podłodze, ale na szczęście niczego innego nie pobrudziła. Jeśli twoim wynikiem było 1 lub 3 udaje ci się ją zebrać z powrotem do wiaderka różdżką, jeśli 5 musiałaś wszystko ścierać ręcznie.
2 - Czas nieco ci się dłuży, ale wykonujesz swoją pracę nienaganne. Przygotowujesz rekwizyty, poprawiasz makiety, dbasz o to, żeby wykorzystać każdy skrawek materiału jaki masz. W gruncie rzeczy to robisz świetną robotę i możesz być z siebie dumny. Jeśli wylosowałaś 5 przy kostiumach, teraz otrzymujesz 1 dodatkowy punkt z DA.
4 - Kupiłaś tyle materiałów, że musisz je powoli wnosić do Hogwartu. Parę rekwizytów zostało jeszcze na zewnątrz, kiedy rozpadał się mocny deszcz. Zanim zdążyłeś temu zapobiec, strasznie zmokły i nadają się praktycznie do wyrzucenia. Ty też jesteś mokra, więc warto się wysuszyć przed pracą nad pozostałymi przedmiotami.
5,3 - Zabierasz się za malowanie pędzlem i idzie ci to zaskakująco dobrze. Śmiało tworzysz różne kontrasty i scenerie, a jednocześnie jest to na tyle łatwe, że ciężko to zepsuć. Kiedy zapada wieczór orientujesz się, że zdołałaś wszystko zrobić! Teraz wystarczy wynieść prace na świeże powietrze, żeby farba wyschła. Na błoniach akurat grasowało parę Psotników! Uznały, że warto zniszczyć twoje dzieła i całkowicie je rozmazać. Dorzuć kostkę. Parzysta - radzisz sobie świetnie w tej sytuacji. Korzystasz ze swojej wiedzy i przepędzasz Psotniki zanim zdążyły dotknąć dekoracji. Otrzymujesz 1 punkt z ONMS! Nieparzysta - nie potrafisz porozumieć się z magicznymi stworzeniami. Te ku swojej wielkiej uciesze, a twojemu załamaniu, palcują wszystko, co się da, świeżą farbę mieszając ze sobą w niezbyt ładnych kolażach. Dopiero po długiej walce możesz uznać się za zwycięzcę... ale znowu musisz wszystko poprawiać.
6 - Przenoszenie ciężkich makiet to nie twoja bajka... Stworzyłaś już naprawdę niezły ołtarz do ślubu Romea i Julii, ale musisz go przesunąć, żeby pomalować górną belkę. Nie wiadomo czy to przez twoją nieostrożność, czy umocnienia były zbyt słabe, ale ciężki kawał drewna odpada od konstrukcji i przygniata boleśnie twoją rękę. Musisz coś z tym zrobić, bo bez wątpienia masz połamane przynajmniej dwa palce.

Za odpisanie na ten post otrzymasz punkt z Działalności Artystycznej! Jeśli zrobisz to szybko to możliwe, że Mistrz Gry rozpisze Ci kolejne wyzwanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 131
  Liczba postów : 319
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Pią Cze 29 2018, 21:24

Cieszyła się, że mogła pomóc przy przedstawieniu. Lubiła wszystkie artystyczne zajęcia, wiec pomoc przy dekoracjach i kostiumach wydawał się być idealnym sposobem, żeby trochę zaangażować się w wydarzenie. Jako aktorkę siebie absolutnie nie widziała, na scenie prędzej by się wygłupiła, niż wniosła coś pożytecznego do sztuki. Mimo, że kompromitujące sytuacje same doganiały ją na każdym kroku, to wolała chociaż sama ich nie prowokować. Miała jakieś resztki instynktu samozachowawczego. Natomiast w tej dziedzinie czuła się dobrze i pewnie i miała nadzieje niczego nie zepsuć. Podzieliła się z resztą obowiązkami i znalazła to ciche i spokojne pomieszczenie w wieży. Co prawda zbliżały się egzaminy i powinna skupić się bardziej na nauce, niż na przygotowaniach do przedstawienia, ale skoro już się zobowiązała to nie było tematu do dyskusji. Jej praca przy kostiumach nie była specjalnie angażująca. W zasadzie stroje były gotowe, nie trzeba było niczego robić od podstaw. Jedynie odrobinę pozmieniać i podrasować, tak żeby pasowały do klimatu przedstawienia i przede wszystkim rozmiarowo zgadzały się z aktorami. Kiedy planowała skrócić jeden z płaszczy z zaskoczeniem wyczułam, że znajduje się coś w kieszeni. Bahanocyt? Świetnie, zawsze miło coś znaleźć. Może to był dobry znak i dalsza praca pójdzie jak po maśle?
Nic bardziej mylnego. Praca nad dekoracjami zapowiadała się dobrze, ale to były tylko pozory. O ile z szablami, sztuczną krwią i wszystkim innym poszło nieźle, o tyle oczywiście w między czasie udało jej się machnąć ręką i rozlać farbę. Na szczęście tylko na podłogę. Zakłócenia nie stanęły mi na drodze i udało mi się zebrać wszystko różdżką. Chociaż tyle dobrego.

Kostki: 2,1,1

______________________




Clear aww
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   

Powrót do góry Go down
 

Pomieszczenie w wieży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

 Similar topics

-
» Nora należąca do Hieny

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wieze
 :: 
wieża astronomiczna
-