Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pomieszczenie w wieży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://www.czarodzieje.org/t24-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t619-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t253-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Pomieszczenie w wieży   Pon Maj 23 2011, 13:34

First topic message reminder :

Wspinając się po krętych schodach, piętro tuż pod szczytem wieży, można natrafić na stare, poniszczone drzwi. Większość osób przechodząc ciemnym, stromym korytarzem, nawet nie zwraca na nie uwagi. Tym czasem za owymi drewnianymi, zniszczonymi przez lata, drzwiami znajduje się okrągłe pomieszczenie. Zapomniane przez wieki, świeci pustkami. Jedyne na co można się tu natknąć, to mnóstwo kurzu i pająki tkające swe sieci. Miejsce to w przeszłości musiało służyć za jakiś odosobniony, sekretny pokój. Być może stały tu jakieś meble, na co wskazuje zamurowany kominek, przy którym ktoś kiedyś musiał spędzać czas. Dziś jedyną atrakcją są dwa małe okienka, z których można podziwiać widoki. Warto też wspomnieć, iż stanowią one tutaj jedyne źródło światła.

______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Norwegia, Langevåg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 36
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5817-caitlin-stolenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5882-caitlin-o
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5884-caitlin-stolenberg#167806




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Czw Cze 13 2013, 20:35

Zarumieniła się. Niby wiedziała, że ma nie najgorszy głos, aczkolwiek delikatna nieśmiałość zwykłe brała nad ową świadomością górę. 
- A, wiesz. Nie zamykam się od dziesięciu minut, daję odpocząć strunom głosowym. 
Z chęcią sięgnęła po rzodkiewkę. A potem bez zahamowań po drugą. To tylko warzywka, od warzyw nie utyje. A powinna na to uważać, bo o ile Laura była rodzinnym chuderlakiem, to Caitlin miała minimalne skłonności do tycia. Z taką miłością do jedzenia to nie dziwnie. 
- Astronomia? Zrobiłam rano. Mogę pomóc. Błąkam się tak bez celu, skończyłam czytać książkę i nie mam co ze sobą zrobić. - Uśmiechnęła się jednym ze swoich najszerszych uśmiechów. Lubiła pomagać ludziom, szczególnie tym, ze swojego domu. Chociaż oni pomocy nie potrzebowali. W końcu Krukon to Krukon.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Austria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 99
  Liczba postów : 156
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5778-dave-garell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5781-relacje-garella
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5780-dave-garell




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Czw Cze 13 2013, 20:48

Przyglądał się Caitlin gdy się rumieniła, w jego oczach było to urocze aż do przesady. Nie ma to jak nieśmiałe dziewczyny - pomyślał, i znienacka przypomniała mu się Nikola Nightmare, tak, ona również była nieśmiała. 
- Struny głosowe rzecz ważna, choć jak Ci wiadomo dla mnie ważniejsze są struny w fortepianie - westchnął - Dawno nie grałem - zdał sobie z tego sprawę i postanowił to zmienić, trzeba będzie coś niedługo zagrać, czy skomponować. Wszakże kochał to robić, jednak mając za dużo obowiązków czasem zwyczajnie nie miało się na to czasu. Oboje zażerali rzodkiewki, których w dalszym ciągu było niemało, ponieważ Dave zawsze nosił z sobą niemalże kilogramy takiego jedzenia. Bądź co bądź, żywił się tym cały dzień. Między jednym gryzem a drugim, rozmawiał z krukonką.
- Oooo skoro masz już to za sobą z chęcią przyjmę Twoją pomoc! Jaka Ty pracowita, zadanie odrobione z samego rana... - powiedział z nutką sarkazmu, po czym wesoło się roześmiał - Ale wiesz, ja i tak odrobię to lepiej od Ciebie. Jest się geniuszem, co nie? - pokazał jej język i na chwilę zawiesił głos, zastanawiając się nad tym czy niedawno nie słyszał przypadkiem o tej właśnie książce - Zaraz zaraz. Skończyłaś książkę? W sensie tę książkę? Mówiłaś mi wczoraj że dopiero ją zaczynasz! Naprawdę masz tak zawrotne tempo czytania? - pokręcił z niedowierzaniem głową - Oczy Ci wysiądą..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Norwegia, Langevåg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 36
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5817-caitlin-stolenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5882-caitlin-o
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5884-caitlin-stolenberg#167806




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Czw Cze 13 2013, 21:06

Rozłożyła się wygodnie, zajadała i słuchała Dave'a. Lubiła go słuchać. Lubiła słuchać ludzi w ogóle. Mówić mówiła, ale słuchanie było o wiele lepsze. Zasmuciły ją jego słowa na temat niegrania. 
- Nie wolno się tak zaniedbywać! Muzyka rzecz najważniejsza. - Przymknęła oczy i nawet nie zorientowała się, kiedy znowu zaczęła nucić. Tym razem bardzo cicho. Tak bardzo, że sama ledwo się słyszała. 
- Tatuś zawsze powtarza, żeby te bardziej nieprzyjemne rzeczy zrobić od razu. Wtedy można się poobijać bez wyrzutów sumienia. - Prychnęła na jego słowa o domniemanym geniuszu. - Jasne, jasne. Wiesz, że to ja jestem lepsza. Zazwyczaj. 
Jak już raz się uśmiechnęła, to nie mogła przestać. Naprawdę zaczynały boleć ją policzki. Skurcz? Nie, po prostu Caitlin umiała zachować radość. Czasem wbrew sobie. 
- Ach! Bo to się bardzo szybko czytało, niby te 800 stron, ale ani się nie obejrzałam, a byłam już na sześćsetnej stronie. A teraz mi smutno. - Pokręciła głową na wzmiankę o oczach. - Trudno, niektóre książki są tego warte. 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Austria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 99
  Liczba postów : 156
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5778-dave-garell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5781-relacje-garella
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5780-dave-garell




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Czw Cze 13 2013, 21:20

Zmienił pozycję siedzenia, zamiast krzyżować nogi po turecku wyciągnął je daleko przed siebie. On z kolei lubił mówić. Tak, był też dobrym słuchaczem, ale przede wszystkim gadułą. 
- Czy najważniejsza to nie wiem czy mogę się zgodzić, ale niewątpliwie, muzyka to coś magicznego - dopowiedział i chwilę przysłuchiwał się cichemu nuceniu dziewczyny. Wydawało mu się że skądś zna tę melodię. O dziwo nie był dziś skory do przekomarzania się z Caitlin, dlatego też nie ciągnął dyskusji na temat kto z nich jest lepszy. Zresztą to nie miało większego sensu, oboje byli nieprzeciętnie inteligentni *skromność* Nie chciało mu się odrabiać tej pracy chociaż uwielbiał astronomię, która była jego drugim ulubionym przedmiotem, zaraz po wróżbiarstwie. Póki był w tak doborowym towarzystwie nie zamierzał marnować cennych chwil na zadania. No, przynajmniej nie teraz. 
- Jak Ty możesz tyle czytać! Książki mugoli muszą być naprawdę zajmujące - stwierdził Dave. Zawsze dziwiło go zjawisko pożerania, czy też połykania książek, co czyniła m.in. siedząca tuż obok niego koleżanka. Osobiście lubił czytać i nie pogardził dobrą książką, jednak czytanie tylu stron naraz i niemalże wchodzenie w ten świat fikcji było dla niego czymś abstrakcyjnym - A czemu Ci smutno? - zagadnął z nutką jakiejś troskliwości w głosie. Była to też zwykła ciekawość, co też książka może zrobić z człowiekiem... - Było tam coś poruszającego?
Potargał lekko włosy, których część wchodziła mu w oczy i sięgnął po kolejną rzodkiewkę.


Ostatnio zmieniony przez Dave Garell dnia Czw Cze 13 2013, 22:57, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Norwegia, Langevåg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 36
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5817-caitlin-stolenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5882-caitlin-o
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5884-caitlin-stolenberg#167806




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Czw Cze 13 2013, 21:30

Wzięła do rąk jego pracę domową i lekko przechyliła głowę. Nie, nie miała na to siły. W jej głowie aż huczało od słów, jakie dzisiaj pożarła. Doskonale wiedziała, że przez następny tydzień nie będzie mogła myśleć o niczym innym. Zamach na Kennedy'ego. I tylko zamach na Kennedy'ego. Miała nadzieję na to, że dogada się ze swoim mózgiem co do bycia skupioną na lekcjach. Gdyby nie uważała na eliksirach czy transmutacji, nigdy by sobie tego nie wybaczyła. 
- Książki mugoli są dziwne. Czytam o przeróżnych rodzajach magii, w tej książce bohater podróżuje w czasie i stara się zmienić bieg historii. W innych są przeróżne magiczne stworzenia, niby podobne do tych prawdziwych, ale jednak - nie takie same. Ciekawe, jak ci mugole to wszystko wymyślają. - Westchnęła cicho i znowu przymknęła oczy. Trochę bolała ją głowa. - A smutno mi jest dlatego, że książka była za dobra. I szkoda, że się skończyła. Teraz nie będę mogła myśleć o niczym innym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Austria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 99
  Liczba postów : 156
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5778-dave-garell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5781-relacje-garella
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5780-dave-garell




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Czw Cze 13 2013, 23:07

Słuchał z zaciekawieniem tego co mówiła, sam jeszcze nigdy nie czytał mugolskich książek. Postanowił to zmienić. Przeczytanie czegoś z innej półki mogłoby być ciekawym doświadczeniem. Tym bardziej że Caitlin opowiadała o przeczytanej historii z takim uczuciem. Ogólnie lubił jak ludzie oddawali się pasji, rozumiał tę postawę, sam też potrafił zatracić się we wróżeniu, Quidditchu czy muzyce i bez opanowania zagłębiać się w danym temacie. Niemal zawsze podczas rozmowy obserwował każdy ruch rozmówcy, tym razem również tak było. Wyciągnął rękę w stronę krukonki i pogłaskał ją delikatnie po ramieniu. Nie chciał żeby była przygnębiona.
- To co mówisz brzmi rzeczywiście zachęcająco. Kreatywni ci mugole. Potrafią zadziwić - pokiwał głową, a po chwili dodał - Wiem jak to jest zanurzyć się w innym, nierealnym świecie, ale nie pozwól żeby totalnie to Tobą zawładnęło, Caitlin. Potrafię zrozumieć Twój smutek że książka się skończyła.. ale może będzie jakaś jej kontynuacja? Nie trać nadziei! Przed Tobą jeszcze mnóstwo wspaniałych literackich pozycji - posłał jej pokrzepiający uśmiech, po czym zamknął puste już pudełko po warzywach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Norwegia, Langevåg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 36
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5817-caitlin-stolenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5882-caitlin-o
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5884-caitlin-stolenberg#167806




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Pią Cze 14 2013, 13:43

Przez całe swoje życie Caitlin nieustannie obcowała z mugolami, w jej miasteczku mieszkały tylko dwie czarodziejskie rodziny i jeden młody mugolak. Niby zawsze bawiła się z dziećmi z sąsiedztwa, ale kiedy, najpierw u Laury, potem u niej, odezwały się czarodziejskie zdolności, ich matka zdecydowanie je ograniczyła - nie chciała plotek i powtórki z pewnego lipcowego dnia, kiedy Caitlin bawiąc się w piaskownicy razem z innymi dziećmi, jakimś cudem sprawiła, że piasek zamienił się w kamień. 
Zatem dziewczyna nie znała mugoli tak, jak powinna. Kiedy zorientowała się, że jedyną możliwą drogą poznania jest czytanie książek i wszelakich czasopism, zawładnęło nią to do reszty. 
- Tu nie chodzi o to, że zaczynam mylić fikcję z rzeczywistością - powiedziała powoli. - To po prostu uzależnienie, tak jak te twoje warzywka. - Uśmiechnęła się i zaczęła uderzyć dłonią w udo, wybijając jakiś nowatorski rytm. - Pewnie niedługo zacznę czytać coś nowego. Jak ochłonę. Daj mi ze dwa dni. 
Zamknęła oczy i powoli wypuściła powietrze. Lubiła taki spokój. Cicho, cicho - można równocześnie rozmawiać i myśleć, a te dwie czynności niekoniecznie łączy jeden temat. Mocniej opatuliła się szarym swetrem i odgarnęła włosy z twarzy. 
- Śniło mi się, że Wietnamczycy mnie porwali i przywiązali do pala. Co to może oznaczać? - Spojrzała na niego i przekrzywiła głowę. Wiedziała, że lubił wróżbiarstwo, z którego ona taka super najlepsza nie była. Aczkolwiek poziom trzymała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Austria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 99
  Liczba postów : 156
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5778-dave-garell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5781-relacje-garella
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5780-dave-garell




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Nie Cze 16 2013, 22:33

Dave wstał i przeciągnął się, po czym otworzył szerzej okna w pomieszczeniu i zaczął spacerować w tę i z powrotem, nucąc pod nosem. Z nim bywało różnie, raz rozpierała go energia, innym razem padał z nóg, choć nic męczącego nie robił. W chwili obecnej jakoś brakowało mu ruchu. Zawsze postępował po pierwsze według swoich zasad, po drugie według obowiązującego regulaminu i norm społecznych. Przeważnie wszystko szło jak w zegarku, ponieważ krukon był pedantycznie dokładny, jednak równie często jak życie zaskakuje ludzi, on również zaskakiwał. 
- Mówisz że jestem uzależniony od warzyw? Bzdura! - prychnął - Ja nie jestem uzależniony od niczego. Po prostu je uwielbiam. I tyle. No dobra, może jestem. Trochę. Troszeczkę. Ale taki nałóg jest absolutnie zdrowy. Polecam - wyszczerzył się swoim firmowym uśmiechem, po czym poczuł dziwną wibrację w kieszeni. Lekko drżącą dłonią wyciągnął gdzieś spod szkolnej szaty fioletowy woreczek, w którym wśród suszonych ziół z cieplarni leżał dziwnego kształtu kamień. Nie był to zwykły kamień, gdyż poruszał się i zmieniał kolory. Był to specjalny kamień Dave'a który pomagał mu w przewidywaniu meczów Quidditcha. Twierdził że mógł dzięki niemu obstawiać nie tylko wyniki, lecz również swoją kondycję podczas meczu. Nieraz doprowadzał kapitana drużyny do szału odmawiając udziału w meczu, gdy kamień mu tego "odradzał". Co dziwne, jego przepowiednie uzasadnione mocą kamyka czasem się sprawdzały. Tym razem talizman przybrał jasno pomarańczową barwę i cały dygotał. Chłopak pokręcił z niezadowoleniem głową.
- A miałem ochotę polatać... no cóż, wygląda na to że w ciągu najbliższych dwóch tygodni nici z gry. Chyba że coś się zmieni - podniósł kamień do oczu i przyglądał się mu wnikliwie - Przy takim obrocie sprawy lepiej nie ryzykować, ucierpieć mogę zarówno ja jak i moja miotła. Na to pozwolić nie mogę. 
Kiedy Caitlin zagadnęła go o swoim śnie, natychmiast wrzucił kamyk do kieszeni i usiadł przy niej, z błyskiem w oczach. Co jak co, ale o snach mógł słuchać i gadać bez opamiętania. 
- Zaraz to rozpracujemy! Brzmi naprawdę nieźle! Wietnam... Wietnam... Wietnamczycy... musiałbym zerknąć do specjalnej książki, tam mam spis znaczeń poszczególnych narodowości. Całkiem przydatna rzecz. Pal, a tym bardziej przywiązanie do niego nie wróży raczej nic dobrego. Możesz być postawiona w trudnej sytuacji, mieć ważną decyzję do podjęcia... Widziałaś siebie z perspektywy obserwatora, czy byłaś w centrum wydarzeń i sama to przeżywałaś? Jaka była pora roku, dnia? Co czułaś? - zasypał ją gradem pytań, by wiedzieć jak najwięcej i wysnuć wnioski które byłyby do przyjęcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Norwegia, Langevåg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 36
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5817-caitlin-stolenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5882-caitlin-o
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5884-caitlin-stolenberg#167806




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Pon Cze 17 2013, 17:31

- Ja jestem uzależniona od jedzenia wszelakiego - burknęła Caitlin i załapała się brzuch. - Niedługo zacznie ze mnie wyciekać tłuszcz. No ale kogo to obchodzi! 
Zaśmiała się i zaczęła obserwować Dave'a, który wyciągnął swój magiczny kamyczek. Uważała, że lekko przesadza. Sama nie wierzyła w większość przepowiedni i nie była najlepsza z wróżbiarstwa. Właściwie z wróżbiarstwa była tragiczna - umiała przewidzieć jedynie to, że w ciągu najbliższej godziny spożyje jakieś jedzenie. I coś zaśpiewa. I zaśnie na jakimś fotelu. 
- Czy ty aby nie za bardzo wierzysz w magię? - Wyszczerzyła się. - To, czy będziesz dobrze grał, zależy od Twojego nastawienia. No, i też od kondycji. Wyglądasz zdrowo. Nie wiem, jak tam z psychiką, ale albo jesteś w niezłym stanie, albo po prostu doskonale maskujesz krwawe myśli samobójcze. 
Starała się dokładniej przypomnieć swój sen. Niby w ich szczególne znaczenie nie wierzyła, ale zawsze warto dowiedzieć się czegoś więcej o swojej psychice. 
- Wietnamczycy są raczej mali. I brzydcy. I wydają się wredni. Ważna decyzja do podjęcia? Czekolada albo truskawki. Albo to i to. Plus bita śmietana. - Przymrużyła oczy. - Sama to przeżywałam. Był dzień i strasznie padało. I chyba miałam rozwalone czoło. Byłam głodna. No i niezbyt szczęśliwa, w końcu wzięto mnie w niewolę. 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Austria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 99
  Liczba postów : 156
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5778-dave-garell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5781-relacje-garella
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5780-dave-garell




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Pon Cze 17 2013, 21:37

Siedział bardzo blisko Caitlin, w dłoniach bezmyślnie obracał kawałek jej szarego swetra. Jeżeli przyjmiemy że rozmawiać lubił w ogóle, to gadanie z krukonką po prostu uwielbiał.
- Uważaj, bo wpadniesz w anoreksję - powiedział patrząc jej poważnie w oczy, po czym wyluzował. Chociaż dziewczyna była szczupła, miała swój rozum i odżywiała się normalnie. Jego zdaniem byłoby bardziej prawidłowo gdyby wszyscy jedli warzywa. No ewentualnie jakieś owoce. Ale wtedy dla niego mogłoby być ich mniej... więc lepiej że jest jak jest! 
- Caitlin Caitlin Caitlin - powtórzył parę razy jej imię głosem w którym słuchać było nutkę wyższości. Lubił jej imię, podobało mu się - Jak można za bardzo wierzyć w magię? Dla mnie takie pojęcie nie istnieje. Magia jest. Po prostu. Wierz mi lub nie, nie będę Cię przekonywał na siłę, ale ten kamień naprawdę rzadko się myli! Dostałem go od kuzyna mojego dziadka. Niesamowity gość. Prowadził badania nad smokami w Szwajcarii, stamtąd ma ten kamyk... To długa historia, w każdym razie ja przetestowałem właściwości i możliwości tego talizmanu naprawdę wnikliwie! Robię tak z każdym amuletem. Muszę Ci powiedzieć że ten działa. Poważnie - pokiwał głową, jakby sam sobie przytakiwał, po czym słuchając treści jej snu zaczął szukać w torbie pióra i atramentu, bo w końcu trzeba było się zabrać za to nieszczęsne zadanie z Astronomii. Wyjął pergamin i wsadził sobie końcówkę pióra w zęby, lekko je przygryzając, przez co nieco niewyraźnie odpowiedział dziewczynie:
- W sumie to nie znam żadnego Wietnamczyka, ale skoro mówisz że tacy są... Czekolada, truskawki, bita śmietana i trudna decyzja.. Zaraz, czy Ty się ze mnie nabijasz?! To może być coś istotnego, serio, nie takie błahostki! - pokręcił głową z dezaprobatą - Takie rzeczy lepiej traktować poważnie, moja droga. Sny, wróżby, przepowiednie... ile powiązań, ile prawdy, ile przyszłości! 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Norwegia, Langevåg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 36
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5817-caitlin-stolenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5882-caitlin-o
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5884-caitlin-stolenberg#167806




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Pon Cze 17 2013, 22:45

Zerknęła na niego z powątpiewaniem. Anoreksja. Nie. Fuj. 
Zbyt mocno kocham jedzenie, mój drogi, zbyt mocno! 
Naprawdę. Prędzej wpadnie w otyłość, niż w anoreksję. Przynajmniej będzie szczęśliwa. 50 kilogramów zbędnego tłuszczu nie będzie w stanie zmyć jej uśmiechu. 
- Nie traktuj tego tak dosłownie. - Wzruszyła ramionami i potargała sobie włosy. Ot, bez powodu. Bo chciała. Niech sterczą. - Po prostu... wydaje mi się, że jeżeli człowiek dowiaduje się o jakiejś przepowiedni, automatycznie nastawia się na to, że ta się spełni. I zamiast podjąć próby nakierowania swojego życia na inne tory, błądzi, idąc na spotkanie z nieznanym-poznanym... i... czeka, i nie przyjmuje do wiadomości innego scenariusza... kurczę, za dużo czytam, teraz mam potrzebę wypowiadania ładnych sformułowań. Ale wiesz o co mi chodzi? Talizman mówi Ci, że nie powinieneś latać, więc nie będziesz - nawet nie pomyślałeś o tym, żeby wsiąść na miotłę i zobaczyć, czy z twoją formą rzeczywiście jest coś nie tak. 
Przerwała ten słowotok, gwałtownie wciągając powietrze. Zarumieniła się. Nie chciała narzucać chłopakowi swojego zdania. Po prostu lubiła... takie rozsądne spojrzenie na pewne sprawy. Lekarskie! O, po tatusiu. Dziwne, że tak było, w końcu dzień w dzień zatapiała się w świecie fikcji. Ponadto nie podobało jej się to, że przez talizman zatracił wiarę w swoje możliwości. 
Ożywiła się na wzmiankę o smokach. 
Kiedy byłam mała, chciałam mieć smoka. Rodzice przez rok nie byli mi w stanie wytłumaczyć, że to nie jest zwierzątko domowe. A ja ciągle chcę mieć smoka.
Zrobiła trochę naciąganą podkówkę i przekrzywiła głowę. Musiała wyglądać śmiesznie, dodając do tego potargane włosy. 
- Nie nabijam się! To naprawdę jest dla mnie ważne! - zaśmiała się. - Nie rozumiesz, co to znaczy być na wiecznym głodzie. Za parę minut zaczniesz mi przypominać parówkę. Czy coś. A sny bardziej traktuję jako odbicie teraźniejszych problemów. Ale właśnie tych problemów nie posiadam. I to jest dziwne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Austria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 99
  Liczba postów : 156
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5778-dave-garell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5781-relacje-garella
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5780-dave-garell




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Sro Cze 19 2013, 20:59

Otyłość nie groziła raczej żadnemu z tej dwójki. W ogóle w Hogwarcie większość dobrze się trzymała, mimo stołów uginających się od nadmiaru jedzenia każdego dnia. Było naprawdę niewielu ekstremalnych grubasów, ale to przecież normalne. Wielu uczniów było nieustannie w ruchu, rozpierała ich energia, grali w Quidditcha, biegali z miejsca na miejsce. Ci wolno snujący się po korytarzach też mieli sylwetki raczej bez zarzutu. Diety-cud? Czarodziejskie sztuczki? Garell nigdy się nad tym nie zastanawiał. Właściwie mało obchodziły go walory estetyczne takie jak czyjeś ciało. On cenił przede wszystkim charakter, intelekt no i poczucie humoru.
- To co mówisz ma jakiś sens... jakiś tam, ale ma. Tylko wiesz, ja nie lubię ryzyka. Odkąd testuję przedmioty przynoszące szczęście czy talizmany, żyję bardziej odpowiedzialnie. Moje życie jest poukładane. To prawda że czasem się dostosowuję żeby tak było i zdaję sobie sprawę z tego że przez to wiele pozytywnych rzeczy może mnie omijać. Jednak mam pewność, że nie przytrafi mi się nic złego. Mi to pasuje - powiedział Dave, zaczynając bazgrać po pergaminie. "Bazgrać" nie jest właściwie dobrym słowem, bo chłopak miał niesamowicie ładne i kształtne pismo, co było zadziwiające gdyż nie miał zdolności manualnych. Napisał wstęp do swojej pracy domowej, po czym westchnął - Chociaż czasem fajnie byłoby nie wiedzieć co się stanie. Jednak ten nawyk, żeby nie powiedzieć nałóg... po prostu tak się wkręciłem, że kiedy czegoś nie sprawdzę, nie zastosuję się do czegoś... będę się czuł niepewnie. Będę się obawiał wszystkiego co najgorsze. Okropne uczucie - wzdrygnął się, i z chęcią przerzucił się na temat o smokach. Lubił, szanował i podziwiał te magiczne stworzenia. Były niezwykle magiczne i miały w sobie coś fascynującego! Rozumiał Caitlin, chociaż czysto praktycznie było dla niego jasne, że nie można mieć smoka jako zwierzątka domowego. Zagłębili się więc w rozmowie na temat różnych gatunków i konkretnych cech smoków. Z ożywieniem dyskutowali o swoich ulubieńcach, Dave przy okazji nieźle zachlapał swój pergamin atramentem. Na szczęście krukonka szybko i sprawnie wyczyściła papier zaklęciem, po czym chłopak kontynuował pisanie. Chciał to jak najszybciej skończyć. Pisząc nie przestawał mówić, miał podzielną uwagę i mógł robić kilka rzeczy równocześnie. Ponadto nie odpuściłby sobie ani chwili, w której mógł pogadać z tak ciekawą osobą. 
- Wracając do wiecznego głodu. Zdajesz sobie sprawę z tego jakie to niebezpieczne? - udawał poważnego, ale uśmiech nie schodził z jego twarzy - Poważnie, aż czuję się zagrożony! Powinienem się odsunąć, żebyś mnie nie pogryzła? Chyba zaczynasz się ślinić... 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Norwegia, Langevåg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 36
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5817-caitlin-stolenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5882-caitlin-o
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5884-caitlin-stolenberg#167806




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Sro Cze 19 2013, 21:29

- Ach, w ten sposób. Ja chyba wolę stawać twarzą w twarz z tym, co mnie czeka. Chyba wolałabym nie wiedzieć, gdyby w następny czwartek miałby mnie zabić jakiś wilkołak. Może zrobiłby to szybko, chwilka i po bólu. Tak to bym się stresowała. 
Patrzyła jak Dave odrabia pracę domową, równocześnie oddając się rozmowie. Ostatnio trochę opuściła się w nauce, przede wszystkim skupiając się na eliksirach i transmutacji. Może na lekcjach nie szło jej perfekcyjnie, ale najważniejsze jest to, co człowiek umie wykorzystać w życiu, tak? To, że nie dostawała najlepszych ocen z esejów nie miało szczególnego znaczenia - umiejętności zawsze pozostawały. 
Zerknęła na pismo Dave'a i prychnęła w duchu. To takie niesprawiedliwe, że facet uprawa jakąś kaligrafię, kiedy ona ledwo czyta te swoje kanciaste bazgroły. Aż się poczuła mniej kobieca! Nie, z takimi piersiami nie można czuć się mało kobiecym. 
- Nie martw się! Raczej jesteś bezpieczny. Bardziej martwiłabym się o moją siostrę. W czasach kryzysu to ona będzie moją prawdopodobną towarzyszką. Jak kiedyś utkniemy w jakimś pomieszczeniu na dłużej niż tydzień, to nie będę miała skrupułów. Jestem silniejszym dzieckiem, więc nie będzie problemów z obezwładnieniem jej. 
Wyciągnęła różdżkę i zaczęła ją obracać w dłoniach. Miała ochotę rozwalić jakąś szybę. Ot, dla zabawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Austria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 99
  Liczba postów : 156
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5778-dave-garell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5781-relacje-garella
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5780-dave-garell




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Sro Cze 19 2013, 21:59

"Gdyby miałby mnie zabić jakiś wilkołak" - tak, zdecydowanie, przykłady i porównania którymi strzelała Cait zawsze były zaskakujące. Prosto z mostu. Co takiego, atak wilkołaka, takie tam. Szatyn mimowolnie się wzdrygnął, nie wyobrażał sobie konfrontacji z tak niebezpiecznym i dzikim stworzeniem. W jego spokojnym, ostrożnym życiu nie było miejsca na takie incydenty. Nie żeby był tchórzem, bo w obronie swojej, innych czy uznawanych wartości stawał zawsze, ale wolał nie pchać się w takie ryzyko, gdzie można łatwo stracić życie, a w lepszym przypadku zdrowie. Do odwagi gryfona jednak mu brakowało. Za to, jak na prawdziwego wychowanka Ravenclawu przystało, miał znakomite wyniki w nauce. Dokładny, pilny, bystry i ciekawy wszystkiego uczeń, będący przy okazji dobrze wychowanym i czarującym chłopakiem był ulubieńcem niejednego profesora. Nie z każdego przedmiotu miał Wybitne i Powyżej Oczekiwań, jednak udzielał się ile tylko mógł i angażował się we wszystko. Nawet gdy nie chciało mu się robić pracy domowej, starał się by wypadło to jak najlepiej. Dlatego też, skupił się jeszcze nad kawałkiem pergaminu i kończył już drugą rolkę eseju. 
- Laura? Dawno jej nie widziałem. Pozdrów ją ode mnie jak ją spotkasz, co tam u niej? - podniósł głowę na wzmiankę o siostrze. Jego wzrok padł też na różdżkę, którą krukonka obracała w dłoniach. Przekrzywił z zaciekawieniem głowę. Co ona planuje zrobić... 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Norwegia, Langevåg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 36
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5817-caitlin-stolenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5882-caitlin-o
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5884-caitlin-stolenberg#167806




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Czw Cze 20 2013, 20:11

Tak, Caitlin była trochę nietypowa, jeśli chodzi o obrazowe porównania i fantazjowanie o czymś, co "mogłoby" się wydarzyć. Nosz cholera, nawet do sałatki mogła dopasować opis wypatroszonego ptaka z zielonymi piórami. Ale tylko niektórym to przeszkadzało, w większości ludzie doceniali jej bezpośredniość i szalony sposób myślenia.
Machała różdżką w tę i w tamtą stronę, zastanawiając się, co zrobić. Może zamieni parkiet w kamień. Niee, nie powinna. I to raczej niemożliwe, pewnie Hogwart był zabezpieczony przed takimi rzeczami. Może... nie, każda myśl była głupia. Mogłaby zamienić pracę domową Dave'a w psa. Ale pewnie by się obraził. Nie wolno krzywdzić takiego ładnego pisma.
- Laura żyje. Chyba. Nie widziałam jej dzisiaj. Ale wczoraj wieczorem żyła i wyglądała bardzo dobrze. 
Wzruszyła ramionami i cicho westchnęła. Była trochę zmęczona. Wstała zbyt wcześnie, by przeżyć cały dzień bez zmrużenia oka. Powoli położyła się na podłodze i przymknęła powieki.
- Chyba się starzeję, popołudniowe drzemki stały się normą. Niedługo już tylko chodzik i sztuczne zęby goniące kota mojej matki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Austria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 99
  Liczba postów : 156
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5778-dave-garell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5781-relacje-garella
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5780-dave-garell




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Czw Cze 20 2013, 20:36

Zwinne palce chłopaka szybko przesuwały piórem po papierze. Jego esej dotyczący obserwacji jednej z gwiazd znajdujących się daleko daleko we wszechświecie powoli zmierzał ku końcowi. Wolną ręką odgarnął włosy z czoła i przejechał językiem po dolnej wardze. Do tej pory język miał wysunięty, co często mu się zdarzało przy pisaniu. Gwiazda Loredd nie jest gwiazdą pojedynczą, lecz składa się z trzech, które niemal się dotykają, przy czym środkowa jest trzy razy większa niż dwie pozostałe. Planetę tworzą: ciało centralne oraz dwa składniki boczne, które mają jasne i ciemne półsfery. Krążą one nie wirując wokół swych osi. Loredd jest otoczona przez cienki, płaski dysk, który nigdzie go nie dotyka i jest nachylony do ekliptyki. Dave dopisał kilka zgrabnych zdań na zakończenie, po czym leniwie się przeciągnął. Jego spojrzenie spoczęło na leżącej dziewczynie. Ładnie wyglądała. W sumie większość dziewczyn ładnie wyglądała, żeby nie powiedzieć wszystkie. Jakoś nie mógł przywołać ani jednego przykładu jakiejś brzydkiej uczennicy. Dziwne? Zastanawianie się nad takimi sprawami nie było w stylu Garella.   
- To, że się starzejesz to żadna nowość - zaśmiał się i położył tuż obok Caitlin. Wyciągnął daleko swoje nogi i podparł głowę ręką tak, żeby było mu wygodnie - Zresztą każdy z nas się starzeje, to nieuniknione. A popołudniowe drzemki to coś ekstra, mmm, mam takie dni że spałbym cały dzień! - powiedział, po czym schował do torby zwoje pergaminu i pióro  - Nareszcie skończyłem pisać to wypracowanie, niech żyje Astronomia! Można powiedzieć że się zmęczyłem. A więc... teraz mam całkowite prawo się przespać. Mogę nawet tutaj. Z Tobą - wypalił bez namysłu, i dopiero po reakcji dziewczyny zdał sobie sprawę jak zabrzmiało to co przed chwilą powiedział. Nieco dwuznaczne, ale przecież wcale nie miał niegrzecznych myśli!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Norwegia, Langevåg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 36
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5817-caitlin-stolenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5882-caitlin-o
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5884-caitlin-stolenberg#167806




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Pią Cze 21 2013, 22:06

Kiedy chłopaka pochłonęło pisanie pracy domowej, Caitlin była na granicy snu. To był ten moment, w którym człowieka pochłaniają te dziwne wyimaginowane obrazy, ale ciągle zachowuje kontakt z rzeczywistością. Płynięcie łodzią i skrobanie pióra. Szum wody i pomrukiwania Dave'a. I coraz bardziej, coraz bardziej ogarniająca senność. Na chwilę otworzyła oczy, ale zaraz potem znowu je zamknęła. Poddała się, skubana! 
Poczuła jak Dave kładzie się obok niej i mruknęła coś niewyraźnie w odpowiedzi na jego słowa. Ożywiła się, kiedy usłyszała zakończenie zdania. Parsknęła śmiechem. 
- Jej, nie możemy tutaj zasnąć. A jak w Hogwart walnie meteoryt i nas zabije? Nie chcę tak młodo umierać. Jeszcze tyyyle rzeczy do zrobienia! 
Zerknęła na zegarek i otworzyła szeroko oczy. 
- Tak późno. Chyba powinnam zabunkrować się w dormitorium i albo pójść spać, albo się pouczyć na zaklęcia. 
Ziewnęła. 
- A ty już nic nie masz do zrobienia? Praca domowa odrobiona? Cała?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Austria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 99
  Liczba postów : 156
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5778-dave-garell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5781-relacje-garella
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5780-dave-garell




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Sro Cze 26 2013, 21:27

Zawtórował jej śmiechem.
- Jak to nie możemy tu zasnąć? Oczywiście że możemy! - odpowiedział bez wahania na jej słowa - Regulamin raczej nie ma nic przeciwko. W Hogwarcie zdarzają się przeróżne rzeczy, ale meteoryt? Trochę nudne - podparł głowę ręką. Takie katastrofy nie robiły na nim wielkiego wrażenia. Czymże były wobec magii? Dave zauważył jak dziewczyna sprawdza godzinę na swoim zegarku. Było to niezwykłe urządzenie, bardzo dokładne i eleganckie. W dodatku wskazywało zaskakująco późną godzinę. Nie wstając z podłogi zerknął w stronę okien, z których sączyło się do pomieszczenia blade światło księżyca. Było już zupełnie ciemno, w oddali połyskiwały gwiazdy. Garell kochał takie widoki. Noc zawsze była jego ulubioną porą. Gdy Caitlin ziewnęła, spojrzał z powrotem na nią.
- Czas to niezmiernie zaskakująca rzecz, co nie? Siedzimy tu już tak długo a mnie wydaje się że to tylko chwila... Odrobiłem wszystko. Esej na Astronomię napisany, myślę że nawet nieźle, chociaż trochę mnie rozpraszałaś - zażartował szatyn - Wydaje mi się że to wszystko co miałem do zrobienia. Teraz mam już wolne! Ale skoro Ty mówisz że powinnaś poćwiczyć zaklęcia, to przecież nie będę Cię zatrzymywał. Radzę Ci się pouczyć, jak krukon krukonce! - zaśmiał się i przeciągnął tak, że zatrzeszczały mu kości - Ale najpierw lepiej się prześpij, to dobrze wpływa na mózg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Thessaloniki, Grecja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 169
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 286
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5224-aglaia-chara-gavrilidis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5226-aga
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5227-sowa-aglaii




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Czw Sie 29 2013, 20:24

Pomieszczenie w wieży wydawało się Adze dobry miejscem żeby wreszcie przecisnąć Gabriela. Już za długo ją zbywał i to ją uratowało nie do opisania.
Próbowała za pomocą sobie znanych metod wróżbiarstwa zgadnąć jego tajemnicę ale za nic nie mogła się tego dowiedzieć. Miała tego dość i to po dziurki ww nosie. Wątpiła czy dowie się tego dzisiaj. Ale musiała spróbować.
Panując zakazy nieco ją ograniczyły w kwestii wyboru lokazliacji spotkania. Wolała iść do wioski, lecz deszcz pokrzyżował jej zapędy.
Ale Aga jak to Aga. Najpierw robi potem myśli i musi się zmierzyć z konsekwencjami. Dlatego też przemieszczała się cichaczem po korytarzach.
Trzeba wypić nawarzone piwo a ona nie koniecznie lubi zmierzać się z konsekwencjami swoich decyzji.
Podświadomie jednak bardzo chciała wiedzieć jak on to potrafi. Mimo, że nie miała zamiaru się do tego przyznać.
Irytowało ją, że Gabriel takie cuda umie, a ona nie. Mimo, że kochała wróżbiarstwo bardziej niż trzy czwarte szkoły razem wzięte.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Lille
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 312
Dodatkowo : legimilencja & oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6535-gabriel-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6536-show-off#183243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6537-moxie#183261




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Czw Sie 29 2013, 20:47

No tak kolejne mordercze spotkanie. Każde jedno było zabawne jak ta Gryffonka wkurzała się na Gabriela myśląc, że jest on nie wiem, jakim wróżbitą. On wróżbitą! Uwierzycie? Właściwie to nie pamiętam z skąd go naszło, żeby jej tak wmówić, ale od tamtej pory dziewczyna mu żyć nie daje próbując wydobyć z niego pewną sekretną tajemnicę, której on nie może jej podać z prostych przyczyn.. Tajemnicy nie było! No cóż albo ma się talent i ponad naturalne zdolności albo nie.. Spotkanie w wieży.. Ta to umie wybierać nastrojowe miejsca, co nie?
Gabriel szedł spokojnym krokiem do miejsca spotkania. On uwielbiał deszcz i uwielbiał moknąć.
Deszcz… Chociażby spadał niezliczone razy i tak nie zdoła połączyć dwóch oddzielnych serc. Jedna miłość, jedno pragnienia, lecz tak od siebie daleko, chociaż tuż na wyciagnięcie ręki i on jeden, samotny, spadający, by je połączyć, chociaż to niemożliwe oni wciąż próbują. Niebo i ziemia zaś deszcz pomiędzy nimi..
Gabriel zapalił papierosa i wszedł do wieży, gdzie ujrzał Gryffonkę. Stanął niedaleko, by go ujrzała i uśmiechnął się.
- Wiem, co powiesz, więc zrób mi niespodziankę i tego nie mów. Chociaż jak nie powiesz to, żeby mi zrobić niespodziankę będziesz musiała powiedzieć. – Powiedział dosyć skomplikowanie i żartobliwie podchodząc do niej i kładąc jej dwa palce na czole. – Później. – Powiedział do niej z uśmiechem jednocześnie puszczając do niej oczko.
- A, więc co tam u ciebie? – Zapytał jak, gdyby nigdy nic odwracając się od niej i obracając się z szeroko otwartymi ramionami wokół własnej osi. Miał dziwnie dobry humor a sam nawet nie wiedział lub nie pamięta, dlaczego. – A co ważniejsze jak tam to twoje.. Wróżenie? – Zapytał wciąż się uśmiechając jednak już stał normalnie naprzeciw niej, zaledwie kilka kroków paląc papierosa. Ubrany jak zwykle na czarno. Czarne spodnie dżinsowe, czarna podkoszulka i czarna skórzana kurtka zaś do tego wszystkiego był przemoczony od deszczu, co dało w rezultacie piorunujący efekt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Thessaloniki, Grecja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 169
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 286
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5224-aglaia-chara-gavrilidis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5226-aga
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5227-sowa-aglaii




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Pon Wrz 02 2013, 11:08

Przy wyborze miejsca, Aglaia jakoś specjalnie się nie zastanawiała. Miała blisko z wieży swojego domu. Nie chciało jej się włóczyć nie wiadomo, gdzie i kiedy po szkole. A tak ona miała blisko, za to Ślizgon nieco dalej.
Po za tym lubiła pomieszczenia w wieży, bo rozciągał się z nich ładny widok na tereny okalające zamek. No i kwestia przyzwyczajenia wynikająca z mieszkania przez siedem lat w wieży Gryfonów.
- Jaki jest sens, żebyś zadawał pytania, skoro i tak znasz na nie odpowiedzi?
Po jaką cholerę, ona w ogóle tu przylazła i dalej drążyła temat, na który i tak się nic nie dowie?
Bo zżerała ją ciekawość, a ten palant i tak to wiedział. I nie było na niego sposobu. Ale tu się nie ma co dziwić, skoro to Ślizgon, a oni wszyscy są prawie tacy sami.
Agę nie specjalnie interesowało jak Gabriel wygląda. Mógł przyjść nawet w worku po ziemniakach. Ona chciała tylko wiedzieć jedno.
I nawet jeśli by powiedziała, że to ostatni raz i tak byłoby to nie prawdą. Bo chciała wiedzieć i za nic nie odpuści. Może kiedyś. Ale nie teraz.
Najgorsze w tym wszystkim było to, że nie wiedziała jak go przycisnąć? Co zrobić lub powiedzieć, żeby dowiedzieć się tego, czego chciała?
A on najnormalniej w świecie miał z jej uporu niezły ubaw. A oba jak ta głupia, zamiast dać sobie spokój i wrócić do wieży Gryffindoru, to stała tu i w sumie już na nic nie liczyła. Nie dowie się, bo i nie ma sposobu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Lille
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 312
Dodatkowo : legimilencja & oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6535-gabriel-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6536-show-off#183243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6537-moxie#183261




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Pon Wrz 02 2013, 19:21

Gabriel patrzył się na nią rozbawiony. Szczerze to go bawiło i nie starał się nawet tego ukryć, bo i po co? Dziewczyna wiedziała, że jej gniew go bawi, a co było najzabawniejsze to fakt, iż ona nie potrafiła sobie tego odpuścić. Była niezwykle uparta i fakt, faktem w jakimś stopniu zaimponowała tym Gabrielowi, bo nie jedna osoba, by się już poddała, lecz to było za mało, by Gabriel mógł się nią podzielić ową słodką „Tajemnicą”
- Och, daj spokój z tym gniewem. – Powiedział uroczo i wzruszył ramionami nadal się świetnie bawiąc. Przypuszczał, że, gdyby dziewczyna mogła, to by chętnie go zamordowała, lecz nie mogła nic zrobić. Była w pułapce wciągnięta do jego świata w jego grę. Nie mogła się obrazić, udusić go, a nawet cokolwiek mu zrobić, bo to wszystko przekreślały jej i tak nikłe szansy na poznanie tajemnicy wielkiego Gabriela. Ha! I tak powinna mu dziękować, że się, chociaż pojawił i był prawie punktualnie! Zero wdzięczności doprawdy ludzie nie potrafią docenił łaskawości Gabriela. Ech.
-, Co ci daje wieczne wkurzanie się na mnie? Podejdź do sprawy, inaczej. – Chłopak wzruszył ramionami zamierzając nieco urozmaicić tę grę. – Nie pytaj jak i, po co, lecz, kiedy i dlaczego. – Czy tylko dla mnie to brzmiało zagadkowo i tylko ja tego nie zrozumiałem?
- Zastanawiasz się, jak to robię nie zdając sobie sprawy, że odpowiedź jest tuż pod nosem, że masz ją w swojej głowie. Widzisz ją? To nie ja jestem odpowiedzią, lecz ty sama. – Oho zaczęło się! I kolejna osoba dołączy do jego „Holu bólu” Ładna nazwa prawda? Muszę to opatentować i gdzieś umieścić w jakimś ładnym widocznym miejscu. W gruncie rzeczy chodziło o to, że znalazł sobie nową pożyteczną zabawkę, którą się jeszcze nie znudził. Była taką małą przerwą między jednym większym knuciem a drugim mniejszym spiskowaniem. Taką rozrywką, gdy przyjdzie mu na to ochota. Czy dziewczyna już sobie zdawała sprawę z tego, co się dzieje i jak bardzo wpadła w jego sidła? Jeśli tak to niech ucieka, jeśli nie to ma pecha. Smuteczek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Australia, Darwin
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 38
  Liczba postów : 56




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Sob Lis 23 2013, 22:18

Czas w Hogwarcie mijał mi nadzwyczaj szybko. Praktycznie nie zdążyłem się zorientować a godziny mijały praktycznie nieodczuwalnie. Ledwo wstałem a już słońce chowało się potulnie za horyzont. Cóż podejrzewam, że to za sprawą ciągłych treningów moje życie naprało tempa. Nie było dnia którego w znacznej części nie spędziłem na miotle. Miało to swój urok nie powiem. Choć na dłuższą metę dobijanie się do dormitorium obolałym i umorusanym ziemią było kłopotliwe. Ani chwili odpoczynku. Co mogłem poradzić, takie życie sobie wybrałem z takim musiałem się zmierzyć. Generalnie mogło być gorzej. Nie chciałem się rozleniwiać jak te zapasione po kres pierwszaczki których jedynym wysiłkiem była pogoń za czekoladową żabą, najczęściej bezowocna. Naprawdę nie wyobrażałem sobie tego wszystkiego bez odrobiny ruchu i rywalizacji. Właśnie ta adrenalina dawała mi kopa by codziennie wstawać i otwierać się na nowe rzeczy a nie być jakimś markotnym tłukiem. No ale nieważne. Dzisiejszy dzień upłynął mi trochę inaczej. Może nie wolniej, lecz zdecydowanie spokojniej. Do tego momentu, bo nadal wiele spraw było pod znakiem zapytania. Dokładnie jak spotkanie z pewną niewiastą. Z nią wszystko było niepewne. Chociaż tego aspektu naszej znajomości nie odbierałem za negatywny. Przynajmniej na razie. Kręciłem się po wieży w oczekiwaniu na jej przyjście. Nie byłem nadto w gorącej wodzie kompany, jednak bezczynne czekanie ostatnio przychodziło mi z trudem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 155
  Liczba postów : 181
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5322-mandy-maurine-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5323-powiazania-z-3-mms-xd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5324-masz-mms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10696-mandy-maurine-saunders#293337




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Sob Lis 23 2013, 22:42

Kobity jak kobity, co mężczyźni powinni w końcu zrozumieć dając im więcej czasu na ubieranki i malowanie, i te sprawy. W końcu każda podczas ruchanka chciała wyglądać olśniewająco. Dobra, może trochę przesadziłam, Mandy wcale nie szła sobie ulżyć seksualnie, ona tam szła dla Benjamina! W końcu od jakiegoś czasu czuła do niego miętkę, taka z niej kocica.
Już ubrana (to chyba źle?) biegła po schodach na górę tak szybko, że parę razy się nawet wywróciła i stłukła kolanko, ale to nieistotne! Takie poświęcenia tylko dla takich przystojniaków, jakim był Ben. Nie będę już ochać i achać na temat dzikiej wędrówki z dormitorium Ravenclawu do wieży, lepiej przejdę do konkretów.
Niezmiernie spiesząc się, Mandy w szpileczkach ładnie i z gracją balerinki wkroczyła do pomieszczenia, w którym już znajdował się Australijczyk. Przygładziła dłonią włosy, maszerując dumnie do przodu.
- Stęskniłaś się, królewno? - spytała, uśmiechając się do wysokiego studenta. Mmmm, dziewczyny lubią inteligentnych! A zwłaszcza inteligentnych, którzy lubią wyzwania. A takim właśnie było zadowolenie Mandy Maurine Saunders, która teraz chciała się mocno przytulić do przyjezdnego zawodnika. Bo całowanie to tylko po ślubie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Australia, Darwin
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 38
  Liczba postów : 56




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   Sob Lis 23 2013, 23:45

W liście dosyć znacznie ją ponagliłem, ale miałem nadzieję, że nie poskutkuje to zobaczeniem tej mniej urodziwej wersji panny Saunders. Przecież dziewczyny w tych czasach kładły na twarzy wszystko co możliwe i niemożliwe. No i weź tyłu zgadnij czy to jeszcze makijaż  czy już maska. Cuda na kija. Trudno powiedzieć na co teraz liczyłem. Zdecydowanie nie miałbym nic przeciwko gdyby wypróbowała na mnie swoje kobiece sztuczki. Hmm jak zwykle z resztą, ale bez przesady. Trudno odnaleźć się w relacji której wstęp do każdej rozmowy wygląda mniej więcej jak fragment filmu porno dla opornych. Ciągle coś się działo. Na dodatek nie wiadomo czym było to spowodowane. Coraz bardziej utwierdziłem się w przekonaniu, że z zwykłego romansu , tka to nazwijmy ...zaczynałem do niej czuć coś więcej. I nie nie była, to ta dziwna drażniąca słodyczą nuta w jej perfumach które czułem najlepiej gdy zarzucała włosy przez ramię. Nie ja wcale nie mam obsesji. Jestem czyściutki jak łza.
-Oczywiście. Nie widać?
Omiotłem ją wzrokiem, starając się nie być nazbyt nachalnym. Wiecie takie chamskie wybałuszanie się na jej kobiece kształty może trochę irytować. Dlatego od pewnego czasu upodobałem sobie oczy. Jak słowo daję patrzenie się jej prosto w twarz, było dosyć ryzykowne zważywszy na elektryzujące spojrzenie którym przeszywała  mnie od stóp do głów ale za to pozostawia pewien nieporównywalny dreszczyk który bardzo lubiłem.
-Tym razem jesteś ubrana.- Z udawanym zdziwieniem przyjrzałem się jej odzieniu, kurcze jak to brzmi. - Mam się martwić?
Zaśmiałem jej się prosto do ucha obejmując ją w tali. W tej odsłonie dawno jej nie widziałem.
Lubiłem ją, serio. Nie byłem typem faceta który wykorzystał by niewinną białogłowę dla zaspokojenia swoich nikczemnych potrzeb. Zwłaszcza, że ona wcale taka niewinna nie była i wykorzystać też by się nie dała. Nie lubiłem łatwych celi, łatwych ludzi i wszystkiego co przychodziło od tak po prostu. Czasem gdy się trochę napracujemy satysfakcja będzie zdecydowanie większa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Pomieszczenie w wieży   

Powrót do góry Go down
 

Pomieszczenie w wieży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

 Similar topics

-
» Nora należąca do Hieny

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wieze
 :: 
wieża astronomiczna
-