Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Pokój Marzeń

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 15, 16, 17  Next
AutorWiadomość


avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 149
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1357
Pokój Marzeń - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Pokój Marzeń - Page 16 Empty


PisanieTemat: Pokój Marzeń   Pokój Marzeń - Page 16 EmptyCzw 19 Maj - 14:14

First topic message reminder :


Pokój Marzeń

Na szóstym pietrze znajduje się sala wielkości klasy i kawałek więcej. Nie ma określonego koloru,gdyż każdy uczeń który do niej wejdzie może zmienić kolor miękkiego dywanu i ścian na jakikolwiek sobie wymarzy.Na północnej i południowej ścianie znajdują się dwa wielkie okna, na których parapecie spokojnie mieszczą się dwie osoby. Na czas imprez które często odbywają się w tym miejscu okna można zasłonić wielkimi zasłonami,przez co w pokoju zapada przyjemny półmrok. W jednym z rogów mieści się gigantyczna narożna kanapa,a po podłodze w niewielkich kupkach są porozrzucane kolorowe poduszki. Na pięknej drewnianej szafce stoi różowy gramofon,a w szufladzie można znaleźć całą kolekcje płyt gramofonowych poczynając od klasyki a kończąc na ciężkich brzmieniach. Uczniowie uwielbiają spędzać tu czas,i organizować imprezy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Lotta Hudson

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 174
C. szczególne : Mała blizna na palcu dłoni, mocne oparzeliny na rękach i lekkie na szyi
Galeony : 381
  Liczba postów : 1199
http://www.czarodzieje.org/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://www.czarodzieje.org/t13936-relki-lotki#368318
http://www.czarodzieje.org/t13932-lotta-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13931-lotta-hudson
Pokój Marzeń - Page 16 QzgSDG8




Moderator




Pokój Marzeń - Page 16 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pokój Marzeń - Page 16 EmptyPią 21 Kwi - 16:49

William niemal od razu zrozumiał sygnał.
Gdy tylko pozbawił mnie koszulki niemalże od razu odwdzięczyłam mu się tym samym. Pod wpływem jego pocałunków totalnie zwariowałam, resztki hamulców, które jeszcze mnie powstrzymywały zupełnie puściły. Wodziłam palcami po jego klatce piersiowej i plecach zachwycając się doskonałą budową chłopaka. Chociaż jego dłonie były lodowate, to z ciała biło przyjemne, na swój sposób bezpieczne ciepło.
- Obawiam się, że wiem. - szepnęłam mając na myśli swoje emocje. Zemsta na Calumie już dawno poszła niepamięć, teraz naprawdę pragnęłam Willa i czułam coś niepokojącego. Nie umiałam tego wyjaśnić, ale zaczęło mi się wydawać, że to dziwne poczucie przyciągania i pragnienia przebywania w towarzystwie Krukona było czymś więcej niż moją głupotą.
Pogładziłam jego policzek wsłuchując się w kolejne kłamstwo. Słowa, które płynęły z jego ust były wypowiadane z takim przekonaniem, że niemal mogłabym w nie uwierzyć. Przed chwilą Will pozbawił mnie spodni, a teraz patrzył na mnie w nieznany mi dotąd sposób
- Co tak patrzysz?- zapytałam z uśmiechem - Przecież wiesz co jest dalej.
Owszem, już raz widział mnie całkiem nagą, ale okoliczności tamtego spotkania były zgoła odmienne, co nie zmienia faktu, że za każdym razem Will był odurzony jakąś substancją. Szczerze wątpiłam, że jeszcze kiedyś dojdzie między nami do takiej sytuacji - owszem, chciałabym, jednak byłam niemalże pewna, że Krukon nie wybaczy mi dzisiejszej nocy. Mimo to zaczęłam odpinać jego pasek od spodni delikatnie przegryzając wargę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


William Walker

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 398
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 467
http://www.czarodzieje.org/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://www.czarodzieje.org/t14408-william-walker#381575
http://www.czarodzieje.org/t14185-william-walker
http://www.czarodzieje.org/t14184-william-walker
Pokój Marzeń - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Pokój Marzeń - Page 16 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pokój Marzeń - Page 16 EmptyPią 21 Kwi - 22:13

Może i widziałem już Lottę całkiem nagą, ale byłem zbyt odurzony alkoholem, by na cokolwiek zwracać uwagę. Mimo, że świeciła wówczas przede mną tyłkiem, niewiele pamiętam z tamtej nocy, a to co zostało mi w głowie widziałem jak przez mgłę. Wspomnienia z kuchni były niemal nienaruszone, ale łazienka prefektów pod wieloma względami pozostawała dla mnie zagadką. Nie chciałem jednak teraz o tym myśleć.
Gdy Lotta przygryzła wargę poczułem jak zalewa mnie fala gorąca. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie czułem. Byłem rozpalony jak podczas wysokiej gorączki. Stwierdziłem jednak, że to sprawka podniecenia, więc nie przejąłem się tym za bardzo. Patrzyłem jak dziewczyna sprawnie odpina mój pasek, a po chwili stałem przy niej w samych bokserkach. Coraz zachłanniej ją całowałem. Zapomniałem o wszystkim. Byłem tylko ja i ona. Tylko my. Przejechałem językiem między jej piersiami, które nadal były utkwione w biustonoszu. Moje ciepłe usta muskały jej skórę na brzuchu, upajałem się jej ciałem. Traktowałem ją jak skarb. Patrzyłem jej w oczy gdy moje długie palce znalazły się przy zapięciu stanika. Minimalnie się się zawahałem, ale po chwili jej biustonosz wylądował na podłodze gdzieś za mną. Zanim jednak dotknąłem jej piersi zawisłem nad dziewczyną. Uśmiechnąłem się stykając nasze czoła.
Czekam tylko na jeszcze jedno magiczne słowo. – powiedziałem.
Chciałem mieć stuprocentową pewność, że nie będzie tego żałowała, a wspomnienia z tego wieczoru będą jej ulubionymi. Musiałem to usłyszeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lotta Hudson

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 174
C. szczególne : Mała blizna na palcu dłoni, mocne oparzeliny na rękach i lekkie na szyi
Galeony : 381
  Liczba postów : 1199
http://www.czarodzieje.org/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://www.czarodzieje.org/t13936-relki-lotki#368318
http://www.czarodzieje.org/t13932-lotta-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13931-lotta-hudson
Pokój Marzeń - Page 16 QzgSDG8




Moderator




Pokój Marzeń - Page 16 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pokój Marzeń - Page 16 EmptySob 22 Kwi - 11:17

O dziwo ja pamiętałam zdarzenia z łazienki prefektów aż za dobrze - jasne, że miałam pewne luki w pamięci, ale niektóre momenty z tamtej nocy rysowały się w mojej głowie tak jasno, że na samą myśl o nich dostawałam rumieńców.
Straciłam zdolność logicznego myślenia i po prostu zaczęłam podążać za emocjami. Podniecenie i uczucie gorąca opanowały moje ciało zupełnie - każdy kolejny dotyk i pocałunek Krukona doprowadzał mnie do szaleństwa. Wodziłam rękoma po jego szyi, plecach i torsie oddychając prędko. Gdy pozbył się mojego stanika poczułam jakąś namiastkę wstydu, jednakże szybko wypchnęłam to uczucie z mojej głowie - było już za późno na tego typu emocje, po za tym rozkosz, którą mną zawładnęła była tak silna, że nie byłam w stanie skupić się na niczym negatywnym dłużej niż na sekundę. Całowałam go tak jakbym miała zaraz umrzeć, jakby to był ostatni raz - bo w moim mniemaniu to był ostatni raz.
- Proszę - szepnęłam wpatrując się w jego twarz od której dzieliły mnie zaledwie milimetry - Zróbmy to.
Uśmiechnęłam się delikatnie, a jedną z jego dłoni położyłam na mojej nagiej piersi, a swoje palce wsunęłam w jego bokserki i zaczęłam delikatnie masować jego pośladki. Czy się bałam? Jak cholera. Czy będę tego żałować? Na sto procent. A mimo to chciałam tego, chciałam oddać się Williamowi, niezależnie od konsekwencji - byłam gotowa przyjąć je na klatę i zmierzyć się z nimi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


William Walker

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 398
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 467
http://www.czarodzieje.org/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://www.czarodzieje.org/t14408-william-walker#381575
http://www.czarodzieje.org/t14185-william-walker
http://www.czarodzieje.org/t14184-william-walker
Pokój Marzeń - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Pokój Marzeń - Page 16 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pokój Marzeń - Page 16 EmptyNie 23 Kwi - 1:24

+18:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lotta Hudson

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 174
C. szczególne : Mała blizna na palcu dłoni, mocne oparzeliny na rękach i lekkie na szyi
Galeony : 381
  Liczba postów : 1199
http://www.czarodzieje.org/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://www.czarodzieje.org/t13936-relki-lotki#368318
http://www.czarodzieje.org/t13932-lotta-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13931-lotta-hudson
Pokój Marzeń - Page 16 QzgSDG8




Moderator




Pokój Marzeń - Page 16 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pokój Marzeń - Page 16 EmptyNie 23 Kwi - 18:38

+18:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


William Walker

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 398
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 467
http://www.czarodzieje.org/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://www.czarodzieje.org/t14408-william-walker#381575
http://www.czarodzieje.org/t14185-william-walker
http://www.czarodzieje.org/t14184-william-walker
Pokój Marzeń - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Pokój Marzeń - Page 16 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pokój Marzeń - Page 16 EmptyPon 24 Kwi - 23:06

+18:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lotta Hudson

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 174
C. szczególne : Mała blizna na palcu dłoni, mocne oparzeliny na rękach i lekkie na szyi
Galeony : 381
  Liczba postów : 1199
http://www.czarodzieje.org/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://www.czarodzieje.org/t13936-relki-lotki#368318
http://www.czarodzieje.org/t13932-lotta-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13931-lotta-hudson
Pokój Marzeń - Page 16 QzgSDG8




Moderator




Pokój Marzeń - Page 16 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pokój Marzeń - Page 16 EmptyWto 25 Kwi - 18:44

+18:
 

______________________

What sort of creature musthe be who merely liked Charlotte, whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


William Walker

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 398
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 467
http://www.czarodzieje.org/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://www.czarodzieje.org/t14408-william-walker#381575
http://www.czarodzieje.org/t14185-william-walker
http://www.czarodzieje.org/t14184-william-walker
Pokój Marzeń - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Pokój Marzeń - Page 16 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pokój Marzeń - Page 16 EmptyWto 25 Kwi - 19:46

+18:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lotta Hudson

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 174
C. szczególne : Mała blizna na palcu dłoni, mocne oparzeliny na rękach i lekkie na szyi
Galeony : 381
  Liczba postów : 1199
http://www.czarodzieje.org/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://www.czarodzieje.org/t13936-relki-lotki#368318
http://www.czarodzieje.org/t13932-lotta-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13931-lotta-hudson
Pokój Marzeń - Page 16 QzgSDG8




Moderator




Pokój Marzeń - Page 16 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pokój Marzeń - Page 16 EmptyWto 25 Kwi - 20:28

Nie docierały do mnie jego komplementy - może dlatego, że byłam całą spocona i miałam głupią minę, więc czułam jak bardzo są nieadekwatne. Gdy się skończyło zamknęłam oczy i westchnęłam - było cudownie, ale martwiłam się tym co będzie dalej. Chciałam przy nim zostać, chciałam spojrzeć mu w oczy, całować, zasnąć koło niego i obudzić się z nim. Ale nie mogłam - nie wiedziałam ile czasu nam zostało, za ile Will wróci do swojej zwykłej postaci.
Zmęczony Will położył się koło mnie - przez kilka minut leżeliśmy niemal bez ruchu szybko dysząc. Nie byłam w stanie się do niego odezwać, więc jedynie ścisnęłam jego dłoń.
W końcu otworzyłam oczy i otarłam pot z czoła, po czym musnęłam jego policzek i podniosłam się. Chciałam tu zostać, ale nie miałam za bardzo możliwości - trudno było powiedzieć ile czasu mi zostało, więc niemal od razu wciągnęłam na siebie bieliznę i spodnie. Chwilę później dostrzegłam plamy krwi na kanapie. Odrobinę się przestraszyłam - nie wiedziałam, że tak się stanie. Uświadomiłam sobie, że sama też jestem brudna od krwi, ale jako, że byłam już ubrana postanowiłam załatwić to po przyjściu do dormitorium. Wyciągnęłam rękę po różdżkę i wykierowałam ją w plamę na tapczanie.
- Venez sanguis - szepnęłam
Plama krwi zniknęła.
Mimo, że byłam już niemal ubrana wciąż nie opanowałam mojego oddechu, a ciało wciąż przechodziło echo niedawnych dreszczy podniecenia.
- Pora na nas - szepnęłam z żalem sięgając po moją koszulkę

______________________

What sort of creature musthe be who merely liked Charlotte, whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


William Walker

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 398
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 467
http://www.czarodzieje.org/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://www.czarodzieje.org/t14408-william-walker#381575
http://www.czarodzieje.org/t14185-william-walker
http://www.czarodzieje.org/t14184-william-walker
Pokój Marzeń - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Pokój Marzeń - Page 16 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pokój Marzeń - Page 16 EmptyWto 25 Kwi - 21:36

Nie bardzo wiedziałem co się dzieje. Dawne lekkie zdezorientowanie przeszło w niepokój i kompletne zagubienie. Leżałem przy dziewczynie, co się stało, dlaczego byłem nagi? Stwierdziłem po chwili, że przecież właśnie skończyłem się kochać, a tą dziewczyną była Lotta. Dlaczego nie pamiętałem jak właściwie się tutaj znalazłem i dlaczego nie bardzo ją musiałem oczarować. Wspomnienia były niby to jasne, ale czułem się jakbym patrzył na siebie z oddali. Trochę tak jakbym oglądał to wszystko z góry. Bolała mnie głowa. Cholera, co się ze mną działo. Byłem spocony, ale to było jasne, przecież przed chwilą skończyłem gorący seks z dziewczyną, która nie była mi całkiem obojętna. Nie była? Chwila, naprawdę byłem oszołomiony. Śledziłem wzrokiem Lottę. Przełknąłem ślinę, to było dziwne, cholernie dziwne. Zamrugałem kilka razy i stwierdziłem, że coś jest ze mną nie tak. Próbowałem uspokoić oddech. Nie chciałem wyjść na jakiegoś niezrównoważonego, więc poszedłem w ślady dziewczyny i zacząłem się ubierać. Zakodowałem sobie w głowie, że koniecznie przyda mi się kąpiel, ale nie to było moim priorytetem. Przede wszystkim muszę się dowiedzieć co się ze mną stało. Jednak w tej chwili musiały zejść ze mnie wszystkie emocje. Musiałem przyznać, że seks był nieziemski, ale w jaki sposób w ogóle do tego doszło? Lekko pomasowałem swoje skronie, głowa mi pękała. Od podniecenia, pożądania, nadmiaru uczuć i emocji i od tego pieprzonego ogłupienia.
Chwyciłem dziewczynę za rękę i intensywnie spojrzałem jej w oczy.
- Lotta co tu się wydarzyło? Nie palę Magii 69, żeby mieć taki odlot... - musiałem mieć wzrok szaleńca, ale nie bardzo się tym przejmowałem.
Musiałem dowiedzieć się co się stało, nigdy wcześniej nic takiego mi się nie przydarzyło.
- Merlinie, moja głowa. - mruknąłem i usiadłem na kanapie, którą dziewczyna wyczyściła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lotta Hudson

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 174
C. szczególne : Mała blizna na palcu dłoni, mocne oparzeliny na rękach i lekkie na szyi
Galeony : 381
  Liczba postów : 1199
http://www.czarodzieje.org/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://www.czarodzieje.org/t13936-relki-lotki#368318
http://www.czarodzieje.org/t13932-lotta-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13931-lotta-hudson
Pokój Marzeń - Page 16 QzgSDG8




Moderator




Pokój Marzeń - Page 16 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pokój Marzeń - Page 16 EmptyWto 25 Kwi - 22:15

Will zaczął się ubierać tak jak ja i na moment spuściłam go z oczy, a on w międzyczasie niemalże momentalnie ocknął się z letargu. Nie za bardzo wiedziałam jak się zachować.
- Nie pamiętasz? - szepnęłam, a moje oczy zaszły łzami. Jasne, spodziewałam się, że może dziwić się tej całej sytuacji, ale nie spodziewałam się, że będzie się zachowywał jakby niczego nie pamiętał. Wyrwałam mu swoją rękę i poderwałam się z kanapy.
Spojrzałam mu w oczy i wyszeptałam:
- Przed chwilą mnie rozdzie... - nie skończyłam, gdyż rozpłakałam się na dobre. Co ja najlepszego zrobiłam? Wykorzystałam seksualnie kogoś, na dodatek osobę, na której mi zależało. Zarzuciłam na siebie pośpiesznie koszulkę i wybiegłam z pokoju trzaskając drzwiami. Nie zastanawiałam się czy Will na mnie doniesie i wywalą mnie ze szkoły - jedyne co miałam w głowie to żal, że zrobiłam mu krzywdę. Ukryłam się w dormitorium i płakałam całą noc.

z/t x2

______________________

What sort of creature musthe be who merely liked Charlotte, whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Destiny Rogers

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 265
  Liczba postów : 297
http://www.czarodzieje.org/t13026-destiny-rogers
http://www.czarodzieje.org/t13037-destiny#349765
http://www.czarodzieje.org/t13038-destiny#349767
http://www.czarodzieje.org/t13039-destiny-rogers#349775
Pokój Marzeń - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Pokój Marzeń - Page 16 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pokój Marzeń - Page 16 EmptyPon 12 Lut - 18:24

Destiny tę salę odkryła dość dawno. Za swoich czasów lubiła tutaj przychodzić. Czasami zdarzało się, że jakiś starszy uczeń ją stąd wyganiał bo chciał coś z kimś porobić. Mogła się założyć, że na pewno nie organizowali tutaj tańców! Było tutaj za przyjemnie na to. Teraz Deska dorosła i nie da się wygonić stąd tak łatwo. Dlaczego by miała? Zwłaszcza, że dzisiaj był taki ponury dzień.
Rodzeństwo zajęło się bratem, który po dwóch tygodniach wrócił do zamku. Wszyscy byli z nim zżyci, ale ileż to można było słuchać w kółko tego samego. To było oczywiste, że tęskniła i ona, ale to wcale nie był powód by ją nacierać śniegiem już na wstępie. Zwłaszcza kiedy tak ładnie się przyszykowała! I to tuż przed samymi walentynkami!
No nic. Otrząsnęła się szybko po tamtym wydarzeniu i wzięła gitarę i przyszła w to miejsce bardzo spokojne. Nie zmieniała za bardzo wystroju miejsca. Zasłoniła zasłony by było przyjemniej i położyła poduszki pod ścianą o które się oparła. Wolała nie myśleć kto i co mógł robić na tych poduszkach. Same jej wyobrażenia nie były przyjemne, ale chociaż tutaj były, jeszcze nikt ich nie zajebał. Nie chciałoby jej się przynosić własnych z sypialni. Pewnie by były wygodniejsze, ale była zbyt leniwym człowiekiem.
Nabrała powietrza i zaczęła przesuwać ręką po gitarze. Dawno jej nie dotykała. nie miała pojęcia czy jeszcze znajduje się w jej sypialni, ale była. Roztrojona, ale miała świadomość, że nikt jej nie ruszał. Nie wiedziała czy aby na pewno powinna kontynuować ten talent. Wyszła z wprawy. wkrótce gitara wylądowała w kącie, a ona wpatrzyła się z nadzieją na drzwi oczekując pewnej osoby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Benjamin Ash Benoui

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 127
  Liczba postów : 139
http://www.czarodzieje.org/t15746-benjamin-ash-benoui
http://www.czarodzieje.org/t15755-ash#424856
http://www.czarodzieje.org/t15754-ash#424855
http://www.czarodzieje.org/t15745-benjamin-ash-benoui
Pokój Marzeń - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Pokój Marzeń - Page 16 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pokój Marzeń - Page 16 EmptyPon 12 Lut - 19:27

Dzień jak co dzień. Ostatnia lekcja z eliksirów była bardzo przydatna. Postanowił sam uwarzyć eliksir wielosokowy, ale niestety nie udało mu się tego. Cholera. Myślał, że jest dobry w te klocki, ale chyba przecenił swoje możliwości.
Siedział w Pokoju Wspólnym, ale nic specjalnego się tam nie działo, do czasu gdy dostał list od Destiny. Chciała się spotkać. Ash był bardzo ciekawy co dziewczyna od niego chciała, ale można powiedzieć, że byli ostatnio ze sobą bardzo blisko i nie mógł sobie pozwolić, żeby w danym miejscu się nie pojawić.
Dlaczego akurat Pokój Marzeń?
Szóste piętro? Serio. Rzadko kiedy zapuszcza się w te tereny szkoły chyba, że musi udać się na jakieś lekcje. Jednakże o wiele bardziej odpowiadało mu przebywanie w okolicach lochów. Tam czuł się najlepiej.
Gdy tylko znalazł się pod drzwiami nacisnął klamkę zaglądając do środka.
Gryfonka siedziała pod ścianą z gitarą. Lubił dźwięki gitary i w ogóle wszelakich instrumentów. Miał słuch i nawet potrafił dobrze zaśpiewać, dlatego wcale nie jest mu obce. Jednakże sam nie potrafił grać na żadnych instrumencie, chociaż nie ukrywał, że bardzo by chciał się nauczyć.
- Jestem jak wspominałaś. - spojrzał na nią nieco podejrzliwie. Stanął w progu sali dopiero po chwili wchodząc dalej i zamykając za sobą drzwi. - Czy coś się stało? - zapytał jednakże szczerze powiedziawszy wątpił w to.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Destiny Rogers

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 265
  Liczba postów : 297
http://www.czarodzieje.org/t13026-destiny-rogers
http://www.czarodzieje.org/t13037-destiny#349765
http://www.czarodzieje.org/t13038-destiny#349767
http://www.czarodzieje.org/t13039-destiny-rogers#349775
Pokój Marzeń - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Pokój Marzeń - Page 16 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pokój Marzeń - Page 16 EmptyPon 12 Lut - 20:14

Ona na eliksirach również jakoś nie radziła sobie wybitnie. Miała wiele ciekawszych rzeczy do roboty niż siedzenie nad kociołkiem, ale trzeba przyznać, że to był jeden z jej ulubionych przedmiotów jakie tutaj nauczali. Nie była kompletną ślamazarą, nie była orłem. Była całkiem przeciętna. Niestety. I tutaj się z niczym nie wyróżniała, ale przedmiotu nikt jej nie zabroni lubić.
Siedząc tutaj samotnie zaczęła się nudzić po około pół godziny. Zaczęła chodzić po sali, włączyła sprzęt do muzyki, który się tutaj znajdował (jakim cudem on jeszcze działał?), leżała na podłodze robiąc fikołki, tańcząc do siebie. zaczęła gadać nawet do siebie! Nigdy nie potrafiła usiedzieć w miejscu. W przeciwieństwie do jej siostry bliźniaczki, która ją nieco denerwowała ostatnimi czasy.
Potrzebowała kogoś, potrzebowała czegoś. To nie była potrzeba wygadania się siostrze czy dokuczanie biednemu Benowi. Dziś potrzebowała kogoś z kimś ją cą łączyło, ale nigdy nie będą razem. Pierwsza myśl to nie był Thomas ani Nolan, którzy swoją drogą nie mogli tutaj być. Pomyślała o Ashu, kolejnym ślizgonie z którym ją coś połączyło choć nie powinno było. Napisała do niego list i ponownie wzięła gitarę by zagrać kawałek, który uczyła się od najmłodszych lat, a o którym nigdy nie zapomni. Zawsze będzie o nim pamiętać, lubiła go.
Trzeba przyznać, że nie czekała długo. Kiedy drzwi się otworzyły uniosła głowę i dostrzegła tego, którego się spodziewała. Uśmiechnęła się do niego smutno i odłożyła gitarę na bok. Na razie nie była jej potrzebna. Nie przy nim. On tego by nawet nie docenił. nie interesowały go takie rzeczy. Czy pojawił się tu tak szybko bo liczył na coś więcej? Na pewno. Inaczej pewnie nie chciałoby mu się ruszyć dupy z kanapy, na której pewnie się wylegiwał.
- czy zawsze musi się coś stać byś przyszedł kiedy o to poproszę?- zapytała nie podnosząc się nawet z miejsca. Patrzyła na niego z dołu. Wydawał się... duży.
- spokojnie, nie gryzę. Różdżki też nie mam pod ręką. Wejdź śmiało- rozkazała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Benjamin Ash Benoui

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 127
  Liczba postów : 139
http://www.czarodzieje.org/t15746-benjamin-ash-benoui
http://www.czarodzieje.org/t15755-ash#424856
http://www.czarodzieje.org/t15754-ash#424855
http://www.czarodzieje.org/t15745-benjamin-ash-benoui
Pokój Marzeń - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Pokój Marzeń - Page 16 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pokój Marzeń - Page 16 EmptyWto 13 Lut - 12:58

Patrząc na to, że jego matka była byłą nauczycielką w Hogwarcie, a teraz aktualną w innej szkole Historii Magii to Ben powinien doskonale znać ten przedmiot. Jednak było zupełnie inaczej. Może robił matce na złość? Szczerze powiedziawszy matka zawsze robiła im jakieś korepetycje z tego przedmiotu jeszcze zanim poszli do szkoły z bratem, ale Ash zawsze lekceważył te zajęcia i zwyczajnie matki nie słuchał. Nie raz kończyło się to kłótnią czy też nawet szlabanem, ale nie przejmował się tym zbytnio. Już taki miał charakter i nic na to nie mógł poradzić. Ale Eliksiry bardzo lubił i uczęszczał na te zajęcia. Może i nie był również orlem z tego przedmiotu, ale był na pewno jednym z jego ulubionych.
No na pewno tę parę łączyło to, że mieli bliźniaków. Ben wcale się z tego nie cieszył i na całe szczęście brata tutaj nie było. Obawiał się tego, że jak przyjdzie kolejny rok ten przyjedzie na studia do Hogwartu. Kto wie co im z matką przyjdzie do głów. Okażę się. Ale na pewno nie będzie tutaj mile widziany. Może nie pałał do niego ogromną nienawiścią, czasami nawet zatęsknił, ale jednak było dobrze jak jest teraz. Zazwyczaj się kłócili. Był ofermą w jego oczach i tak pewnie całe życie pozostanie. Nie wiedziałby co by się musiało stać, albo co by musiał zrobić, żeby to się zmieniło w ich relacji.
Destiny była jedną z gryfonek, którą lubił i to bardzo. Nie liczył na coś mocniejszego w ich relacji, ale przecież przelotny romans nikomu nie zaszkodzi? A może jednak panna Rogers tak mu odpowie, że zmieni całkowicie zdanie na ten temat. Na razie to były początki ich romansu i niech tak pozostanie z czasem na pewno się przekonają czy są siebie warci czy też nie.
Owszem, że liczył na coś więcej, na jakieś odważniejsze kroki ze strony Des. Ale sam również nie miał zamiaru stać bezczynnie. Był w tych sprawach wręcz chamski i wulgarny. Jeżeli czegoś chce nie obawia się tego co może się stać, a po prostu to robi. Nie liczy się z konsekwencjami. - No niby nie. - mruknął i podszedł bliżej dziewczyny. Pocałował ją nawet w policzek. Coś się działo między nimi, że Ben zachowywał się nieco inaczej. Mięknął przy niej. Ciekawiło go czy to jest tylko taki tymczasowy objaw czy jednak ślizgon myśli nieco o niej poważniej. Okażę się z czasem. - Wiesz jesteś gryfonką, a gryfoni potrafią być nie fair. - powiedział i westchnął. Oczywiście można było to traktować jako żart, ale jak to Des odbierze to tylko i wyłącznie jej sprawa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Destiny Rogers

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 265
  Liczba postów : 297
http://www.czarodzieje.org/t13026-destiny-rogers
http://www.czarodzieje.org/t13037-destiny#349765
http://www.czarodzieje.org/t13038-destiny#349767
http://www.czarodzieje.org/t13039-destiny-rogers#349775
Pokój Marzeń - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Pokój Marzeń - Page 16 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pokój Marzeń - Page 16 EmptyNie 18 Lut - 11:58

Jej matka ani ojciec niczego nie nauczali w szkole. Nie uważała ich za zbytnio dobrych czarodziei. Byli w porządku, ale nie przesiadywali z nią przy książkach, nie potrafili jej niczego nauczyć. kiedy tutaj przyjechała ojciec stał się w jej oczach jakimś cholernym pracoholikiem, który nie miał czasu na dzieci ani rodzinę. A teraz? Zechciało mu się spotkania rodzinnego! Przypomniał sobie nagle że ma rodzinę. Nie zamierzała się spotykać. Uważała, że zrobił jej na złość przeprowadzając się z Australii. wiedział jak bardzo nienawidzi zmieniać otoczenia, a mimo wszystko postanowił poszukać nawą pracę. Głupiec!
Historia magii była dla niej bardzo przeciętna. Nie wnosiła do jej życia niczego nowego. Jeśli nie przesypiała na lekcjach to należało jej pogratulować. Nie jej wina, że na tych zajęciach nic się nie robiła tylko się słuchało, czasami się pisało, ale to prędzej poza lekcją jakieś referaty, które zaraz po oddaniu pracy zapominała o czym były. Jej rozum po prostu to wypychał. Nie chciał przyjąć do wiadomości takich rzeczy, które były niepotrzebne.
Trzeba przyznać, że łączyła ich również wieź z bliźniakami. Nie za bardzo przepadali oboje za nimi. Na szczęście ta trzymała się od niej z daleka. Z pewnością od reszty rodzeństwa też więc aż tak nie narzekała na siostrzyczkę. Doskonale potrafiła ignorować ludzi kiedy tylko chciała. Weszło jej to w krew. Nawet w czasie wakacji aż tak jej nie denerwowała.
Destiny raczej nie miewała przelotnych romansów. Na swoim koncie miała kilku chłopaków, którzy ją zwyczajnie znudzili albo znaleźli sobie kogoś innego. Zamierzała podchodzić do relacji z tym ślizgonem bardzo ostrożnie. Kiedy miała wszystko pod kontrolą czuła się bezpiecznie. A tak właśnie się czuła. Wystarczyło wysłać mu list a już tutaj przyszedł. Wiedziała, że to długo nie potrwa. Gdyby chciała coś poważnego to wyśmiałby ją w twarz. wiedziała jak to działało dlatego się nie angażowała, ale lubiła go. Bardziej niż paru jej byłych chłopaków, którzy byli slizgonami. Było w nim coś bardzo pociągającego, że ciężko było jej to wyjaśnić. Miała nadzieję, że z tego wszystkiego wyjdzie cało. Nie chciała by jej zależało!
- Nie wrzucaj mnie do jednego worka razem ze wszystkimi, ja tego nie robię- powiedziała i się uśmiechnęła. Jasne, że gryfoni byli nie fair. Takie było już życie. Przeniosła swoje dłonie na jego klatkę piersiową i delikatnie gładziła go kiedy to jej usta znalazły jego własne. Były zupełnie takie jakie je zapamiętała. - Tęskniłam za tobą- szepnęła mu do ucha nieca go podgryzając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Benjamin Ash Benoui

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 127
  Liczba postów : 139
http://www.czarodzieje.org/t15746-benjamin-ash-benoui
http://www.czarodzieje.org/t15755-ash#424856
http://www.czarodzieje.org/t15754-ash#424855
http://www.czarodzieje.org/t15745-benjamin-ash-benoui
Pokój Marzeń - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Pokój Marzeń - Page 16 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pokój Marzeń - Page 16 EmptyNie 18 Lut - 19:31

Ash bardzo się cieszył, że brata nie było w Hogwarcie, miał święty spokój. Jego brat był zupełnie inny i bardzo chciał się bratu podlizywać. Pewnie łaziłby za nim i nie miałby życia. Doskonale pamięta jak to było w pierwszych latach szkolnych. No cóż. Teraz miał święty spokój i lepiej, żeby tak zostało. Z ciotką się bardzo dobrze dogadywał. Rozumiała go. Ona sama z siostrą nie za dobrze się dogadywały, owszem jeżeli przychodziło co do czego potrafiły się zjednoczyć, ale tak to raczej się unikały. Jakieś wspólne obiadki to odpadało. Pewnie sama się cieszyła, że będzie musiała opiekować się siostrzeńcem. Mieli bardzo dobry kontakt.
- Przecież wiesz, że sobie żartuję. - powiedział do niej i nawet nie zdążył posłać jej uśmiechu bo ta już zaatakowała jego usta. Sam nie wiedział co czuje do dziewczyny. Owszem, obiecywał sobie, że nie będzie w stałym związku z dziewczyną, bardziej wolałby związek z mężczyzną, ale kto to wie w kim się chłopak zakocha? Może to właśnie ta gryfonka będzie tą jedyną. Oby dwoje trzymają się na dystans z wyjawianiem swoich uczuć i tak trzeba trzymać. Jeżeli nie ma takich rozmów Ash czuje się bardziej komfortowo, nie potrafiłby jej odpowiedzieć jakby go o to zapytała. Nie chciał się na niej zawieźć i ona chyba dobrze wiedziała, że takie poważne rozmowy musieli odłożyć na inny okres, kiedy to naprawdę będzie wyglądało inaczej.
Oczywiście oddał jej pocałunek, a gdy ta wyjawiła tęsknotę za nim ten bez zastanowienia schylił twarz do jej szyi składając tam zalotne pocałunki. Czy chciał coś więcej? Zawsze chciał. Destiny go naprawdę bardzo podniecała, ale nie mógł oczekiwać, że zawsze będzie tak samo, tak? Potrafili ze sobą rozmawiać i to na pewno był wielki plus w tym ich związku. Jeżeli to w ogóle można nazwać związkiem. - Powiedz co u Ciebie słychać... Moja droga... - mruknął do niej znowu zalotnie. Naprawdę interesowało go to co się u niej dzieje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Destiny Rogers

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 265
  Liczba postów : 297
http://www.czarodzieje.org/t13026-destiny-rogers
http://www.czarodzieje.org/t13037-destiny#349765
http://www.czarodzieje.org/t13038-destiny#349767
http://www.czarodzieje.org/t13039-destiny-rogers#349775
Pokój Marzeń - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Pokój Marzeń - Page 16 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pokój Marzeń - Page 16 EmptyNie 18 Lut - 21:33

Ona akurat nie znała żadnych cioci czy wujków. Czasami zastanawiała się czy ma jakąś inną rodzinę. Zastanawiała się czy gdzieś na świecie ma kuzynów z którymi by się równie dobrze dogadywała jak z rodzeństwem. Ale nigdy o to nie pytała rodziców. Może byli pokłóceni? A może nie warto było o tym mówić? Gdyby chcieli to sami by jej o tym powiedzieli, prawda?
Lubiła mu czasami zamykać usta pocałunkiem. To były jedyne usta, które ostatnim czasem całowała, ostatnie usta jakie chciała teraz poczuć. I czuła je. Kiedy go puściła odgarnęła swoje włosy do tyłu.
- Oczywiście, że wiem. Rzadko spotykam slizgona który żartuje- Destiny bardzo lubiła sobie żartować. Oszalałaby gdyby musiała być cały czas poważna. Nawet na zajęciach ostatnio zdarzało jej się żartować! Czasami się hamowała bo wie, że nie wypada po prostu!
O rozmowie o uczuciach i o tym co naprawdę między nimi jest mieli czas. Jeśli zakocha się i powie jej to prosto w oczy zanim będzie za późno to zrozumie. To, że korzystali ze swoich ciał było naturalną potrzebą ludzką. Nie był bratem żadnej z jej koleżanek, nie czuła się źle będąc z nim w takich pomieszczeniach. Nie czuła się nawet źle kiedy teraz tak stała i mogła dotknąć jego ręki czy cokolwiek innego z obawą, że ktoś zauważy i będzie przypał. Nikt nie zauważy. Ludzie byli egoistami. Zauważali tylko własne problemy!
Kiedy ustami przesunął po jej szyi mruknęła cicho. to było naprawdę przyjemne uczucie. Nie tęskniła tylko za jego dotykiem, ale za chęcią rozmowy. Ufała mu. bardzo mu ufała. Czasami nawet się zdarzało, ze kładła głowę mu na nogach i mówiła. Dużo mówiła. Prawie od zawsze miała nadzieję, że nie powtórzy tego kolegom i że nie będą się nabijać. Miała nadzieję, że ta cała znajomość to nie tylko głównie przyjemność. Pociągnęła go na koc i oparła się o niego.
- Spotkałam Amy, Bena i... Alexa. Wrócił już ze stażu. Natarli mnie śniegiem i wrzucili w zaspy! To było naprawdę miłe spotkanie dopóki nie zaczęli mówić o ojcu. On znowu proponuje rodzinne spotkanie! Dwa miesiące temu nas widział. Nie mam ochoty tam iść co już zaznaczyłam im. Nie tym razem- szepnęła przymykając oczy. Jej ojciec nie będzie miał jej na każde skinienie palcem. Znów chciał się przeprowadzić? A może nagle się poczuł samotny i chciał zjeść kolację jak gdyby nigdy nic!
- A z resztą ja nie jestem studentem i nie mogę opuszczać zamku jak tylko mi się chce!- warknęła całkowicie skupiona na tej durnej sprawie i ścisnęła mocniej jego dłoń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Benjamin Ash Benoui

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 127
  Liczba postów : 139
http://www.czarodzieje.org/t15746-benjamin-ash-benoui
http://www.czarodzieje.org/t15755-ash#424856
http://www.czarodzieje.org/t15754-ash#424855
http://www.czarodzieje.org/t15745-benjamin-ash-benoui
Pokój Marzeń - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Pokój Marzeń - Page 16 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pokój Marzeń - Page 16 EmptyNie 18 Lut - 22:05

Ten ślizgon rzadko sobie żartuje, oczywiście żarty mu się jedynie trzymają, jeżeli jest w swoim towarzystwie. Gdy kogoś nie zna, bądź go nie lubi wcale sobie nie żartuje. Des jednak należała do tych wyjątkowych. Przynajmniej na razie, bo nikt tak naprawdę nie wie co stanie się później z nimi. Czy będą w stanie normalnie rozmawiać jak teraz. Tego się nieco obawiał. Nie chciał jej stracić, a dobrze wiedział, że przez to co może się z nimi stać mogą stracić ze sobą kontakt. Ale bez ryzyka nie ma zabawy, prawda? Jeżeli tylko nikt do siebie niczego nie poczuje to chyba nie będzie problemu nadal spotykania się i spędzania ze sobą wolnego czasu, prawda? Des nie wyglądała mu na osobę, która będzie miała do niego żal. Miał nadzieję, że zbyt mocno nie zaangażuje się w ten związek. Nie chciałby ją zranić, ale jak będzie trzeba to nie będzie innego wyjścia. Dziś jest cudownie, a jutro Ash może podejść i zerwać z nią. Chyba zdawała sobie z tego sprawę. Był kobieciarzem i dłużej jak miesiąc z jedną dziewczyną nie wytrzymał, a że to początek takiej ich znajomości to mieli jeszcze czas na wszelkie sytuacje.
Gdy dziewczyna opowiadała mu o swojej rodzinie ten kontynuował pocałunki na jej szyi, ale równocześnie wsłuchując się w jej opowieści. Szczerze powiedziawszy nie znał dobrze jej rodzeństwa. Owszem, znał ich z imienia i nazwiska, ale to tylko tyle. Nie miał zamiaru się o nich wypowiadać, bo po co? Ona również znała jego brata. Byli identyczni, ale pewnie go poznała. - To dobrze, że nie zrobili tego przy mnie, bo chyba musiałbym zrobić im to samo. - powiedział do niej i lekko się do niej uśmiechnął, ale jedynie kącikami ust. Nie mógł się wyrażać na temat jej rodzeństwa tylko i wyłącznie z opini i opowiadań innych uczniów. Nawet gdyby ich nie lubił nie mógłby się do tego przyznać Des. W końcu to było jej rodzeństwo i na pewno ich kochała, może nie prawdziwą miłością, ale na pewno tolerowała. - Wiesz, ja straciłem ojca i dałbym wszystko, żebym mógł z nim zasiąść przy jednym stole. - mruknął i westchnął. Ze śmiercią ojca się już pogodził. Co prawda nie lubił na ten temat mówić, bo jednak to go nadal bolało, a zwłaszcza późniejsze zachowania jego matki i brata. Przez to ich jeszcze bardziej przestał tolerować. Wkurzali go tym z jaką łatwością przeszła przez nich ta wiadomość. To prawda Ash był bardzo blisko ze swoim ojcem i był do niego bardzo podobny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sanne van Rijn

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 198
  Liczba postów : 132
http://www.czarodzieje.org/t15841-sanne-van-rijn#427812
http://www.czarodzieje.org/t15855-chodz-na-sanki#428200
http://www.czarodzieje.org/t15856-van-rijn-odbior#428201
http://www.czarodzieje.org/t15854-sanne-van-rijn#428114
Pokój Marzeń - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Pokój Marzeń - Page 16 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pokój Marzeń - Page 16 EmptyNie 25 Mar - 19:47

Ogromnym błędem Sanne było to, iż kompletnie zapominała umawiać się z ludźmi na konkretną godzinę. Niekiedy bywało to dla Holenderki uciążliwym przyzwyczajeniem, gdyż zazwyczaj skutkowało to tym, iż pojawiała się w umówionym miejscu o wiele za późno, a dana znajomość zamiast rozkwitać, podupadała. Wiele jej byłych niedoszłych kolegów i koleżanek nie potrafiło zrozumieć jej natury, dlatego Sanne bez zastanowienia skreślała te kilka nazwisk ze swojej towarzyskiej listy. Wychodziła z założenia, jeżeli ktoś nie akceptuje jej w całości, taką jaką jest, tym bardziej nie zasługuje chociażby na sekundę zainteresowania. Taki schemat postępowania pozwalał jej otaczać się ludźmi, których w pewien sposób uwiodła swoją osobowością, umiejętnościami lub sprytem, pragnących z własnej woli przebywać w jej towarzystwie. I założyłaby się o swoją tiarę, że niewiele osób mogłoby się poszczycić takim wianuszkiem znajomych.
Niestety ze względu na nieoczekiwany rozwój wydarzeń, mający miejsce w szatni przy boisku Quidditcha po jej krótkim joggingu, na śmierć zapomniała o obietnicy złożonej @Marceline Holmes w porannym liście, o czym skutecznie przypomniała jej straszliwa ochota na napicie się Sherry. Niewiele myśląc z Błoni pognała bezpośrednio do kuchni, gdzie zawsze podkradała tenże trunek z tajemniczej skrytki, odkrytej na piątym roku wraz z Lanceleyem. Po odpowiednim zaopatrzeniu się w wysokoprocentowy napój, chowając pękatą butlę pod obszerną męską bluzą, co ile sił w nogach Sanka pognała do ich ulubionego miejsca spotkań, czyli do Pokoju Marzeń. Van Rij była przekonana, że pobiła swój osobisty rekord czasowy na dystansie Lochy, a szóste piętro - i to jeszcze z obciążeniem! Ciężko dysząc wparowała do pomieszczenia i nim zdążyła się po nim rozejrzeć, słowa zaczęły wymykać się spomiędzy jej warg.
- Wiem, wiem... Jak zwykle zjebałam i się - urwała, orientując się, że zachowuje się jak lunatyczka. Zaśmiała się sama z siebie, mogąc już rozluźnić spięte mięśnie. Odstawiła dwulitrową butlę na pobliski stolik i mocno się rozciągnęła, unosząc ramiona do góry tak jakby swoim ciałem chciała połączyć podłogę z sufitem. Następnie rozłożyła się na mięciutkiej kanapie, powoli wodząc wzrokiem po ścianach i wyposażeniu pokoju, wyobrażając sobie o wiele bardziej przytulniejszy wystrój w karmazynowych barwach. Trochę burdelowo, pomyślała i wzruszyła ramionami również dodając w myślach - Burdel też w głowie, to czemu ja się dziwię?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Holmes

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1207
  Liczba postów : 1163
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes
Pokój Marzeń - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Pokój Marzeń - Page 16 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pokój Marzeń - Page 16 EmptyCzw 29 Mar - 20:18

Czekała.
Była przyzwyczajona do swoich spóźnialskich znajomych, wszak nie przeszkadzało jej to na tyle, by przyjmowała maskę księżniczki, która jest obrażona na cały świat. Akceptowała ich defekty, podobnie jak rażące ją wady, jakby nie patrzeć - ona sama miała tendencję do uciekania bez informowania o tym kogokolwiek, a ostatnimi czasy w głowie Holmes rodził się pomysł nagłego wyjazdu do Francji, gdzie odnalazłaby spokój. Wiedziała, że tam ukojenie przyszłoby nad wyraz szybko, wystarczyło tylko spakować rzeczy i z n i k n ą ć.
Wystukiwała smukłymi palcami rytm jakiejś melodii, kiedy tak siedziała na sofie i skupiała się na ciszy jaka ją otulała. Zastanawiała się nawet czy Sanne w ogóle pamięta o spotkaniu, bo przecież Marce nie przypominała jej o tym kilkukrotnie, a raptem jeden raz i to całkiem spontanicznie, dając dziewczynie prawo wyboru. Błękitne tęczówki wlepiły się w drzwi do jednego, dość mocno ukrytego pokoju, by zaraz potem jej twarz rozświetliła się jasnym światłem, kiedy to drzwi otworzyły się niemal na oścież. Malinowe wargi rudowłosej wygięły się w subtelnym uśmiechu, zaś przekleństwo zmusiło ją do pobłażliwego patrzenia na młodszą krukonkę. Sama Marceline niejednokrotnie przeklinała, ale robiła to tylko w nerwach i bynajmniej nie potrafiła przełamać się do prowadzenia dyskusji w tym tonie.
- Nie czekałam długo - jakieś półtorej godziny - dokończyła w myślach, by już po chwili zapleść nogi w koszyczek i skierować wzrok na stoliczek. - Znów wzięłaś z kuchni wino? Nie zdziwię się, jeśli w końcu zapytają przed kolacją, kto podkrada ich zapasy - zażartowała i puściła dziewczynie oczko. Oczywiście, nierealnym była wizja dopytywania o kolejną butelkę, ale co gdyby odkryli ich mały sekret? - Jak się czujesz? - ot, zwykła ciekawość. W grucie rzeczy, nie brała nawet pod uwagę, że jeszcze kilka minut temu, Sanne i Ewan dali upust emocji w szatniach, wszak Marceline od czasów w Trausnitz, gdzie to rozpoczął się jej związek, obecnie była niezwykle ostrożna. Popełniła kilka błędów wynikających z czystego pragnienia, ale sądziła, że van Rijn jest uosobieniem odpowiedzialności, a może to był błędny obraz? Sama nie była pewna, jednakże nie zamierzała dopuszczać do siebie złej opinii na temat krukonki. To co robiła i z kim - nie było sprawą Marceline, wszak najistotniejszym było dla niej, że relacja z ukochanym mężczyzna jest owiana słodką tajemnicą. Nikt nie musiał wiedzieć, a tym samym - nikt nie podejrzewał, co tak naprawdę łączy ją z jednym z profesorów. Tajemnica dawnej szkoły, w której to cień plotek zawyrykował na przyszłości Holmes, teraz był jedynie głuchym echem obaw, które niegdyś wprawiały serce rudzielca o szybsze bicie i spłycony oddech, teraz... Wszystko wyglądało inaczej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sanne van Rijn

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 198
  Liczba postów : 132
http://www.czarodzieje.org/t15841-sanne-van-rijn#427812
http://www.czarodzieje.org/t15855-chodz-na-sanki#428200
http://www.czarodzieje.org/t15856-van-rijn-odbior#428201
http://www.czarodzieje.org/t15854-sanne-van-rijn#428114
Pokój Marzeń - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Pokój Marzeń - Page 16 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pokój Marzeń - Page 16 EmptyWto 3 Kwi - 22:41

- Nie kłam - fuknęła i posłała Marceline pobłażliwe spojrzenie. Bardzo dobrze wiedziała, że ten słodki rudzielec siedzący na przeciw niej jest istnym przykładem punktualności i dobrych manier. Przez tych kilka lat znajomości Holenderka nigdy nie słyszała, aby Holmes wypowiedziała się o kimś nieprzychylnie, przeklęła, bądź zarobiła szlaban. To sprawiało, że Sanne choć bardzo się przed tym wzbraniała, zaczynała mieć wyrzuty sumienia przez swoje nieposkromione zachowanie. Jednakże porywcza natura i niewyparzony język ciemnowłosej Krukonki nigdy nie pozwolą van Rijn na upodobnienie się do Marceline nawet w choćby kilku procentach.
Mimo tak wielu różnic charakteru nadal były w stanie się ze sobą dogadać... Być może totalnie niezamierzenie udało im się wcielić w życie powiedzenie o przyciąganiu przeciwieństw, bądź traktując to tylko przedmiotowo, postanowiły z zaciśniętymi zębami akceptować swoje wady, dla wyższego celu? Sanne jednak skrycie wolała traktować to jako prywatny sukces i wierzyć, że obie ciężko sobie wypracowały taką więź. Tylko koleżeńską więź, gdyż to właśnie Holenderka nie była w stanie zaoferować Holmes więcej. Tu wina leżała całkowicie po stronie siedemnastolatki, która do tej pory nie potrafiła całkowicie uporać się ze stratą siostry oraz najlepszej przyjaciółki. Większość osób, nie zdając sobie z tego kompletnie sprawy, po prostu myślała, iż panienka van Rijn jest zwyczajnie aż tak zadufana w sobie.
- Najpierw pójdą do skrzatów, które urządzają sobie w spiżarce conocne libacje i wcale tego nie kryją - pociągnęła żarcik, szczerząc się do koleżanki. To co zasugerowała poniekąd mogło być prawdą, ponieważ niezależnie o której porze by się zaszło do pomieszczenia pełnego jedzenia, panował tam straszliwy gwar. Bowiem wszystkie kwatery szkolnych skrzatów sąsiadowały z tymże pomieszczeniem i jak nie trudno się domyślić ciężko się powstrzymać pokusie, mając tyle dobrodziejstw dosłownie za ścianą.
W momencie, gdy kolejne pytanie wyfrunęło z ust Francuzki, Sanne wyprostowała się jak struna, wbijając w towarzyszkę baczne spojrzenie. Nie lubiła takich nieokreślonych pytań. Nie wiedziała jak ma na nie reagować, czy się bronić, czy uciekać, czy może wbrew własnej woli szczerze odpowiedzieć. W każdym razie postanowiła zaufać panience Holmes, w związku z czym przywołała na swoje usta delikatny uśmieszek, skutecznie maskujący jej chwilowy paraliż.
- Teraz już jest lepiej. Dzisiaj byłam na pierwszym treningu od tygodnia. Nawet nie wiesz jak ciężko się pozbyć tych cholernych bolesnych skurczy. Naprawdę, nawet największemu wrogowi bym tego nie życzyła... - potok słów wystrzelił z jej gardła. Nie otrzymała sprecyzowanego pytania, więc wylewała z siebie wszystko co jej ślina na język przyniosła. - Chociaż nie. Dear'owi tego życzę z całego serca! - oczywiście nie musiała tłumaczyć koleżance, że chodzi jej o Caluma Dear'a (@Calum O. L. Dear), który doprowadzał Sanne do białej gorączki, natomiast Sanne - non stop o tym paplająca - zapewne doprowadzała do takiego stanu również Marceline. Efekt domina, ciekawe kto jeszcze należał do tego łańcuszka wkurwu.
- W każdym razie, Gumochłon go jebał - machnęła ręką w pobłażliwym geście, jakby chcąc odegnać od siebie nieprzyjemne myśli, chcące zalać jej umysł. - Sherry! - zakrzyknęła, nagle sobie przypominając, że jest straszliwie spragniona. Podniosła się z wygodnej kanapy i skierowała swoje kroki do niewielkiego regaliku, w którym dziewczyny chowały swoje kieliszki przeznaczone do kulturalnego raczenia się bordowymi trunkami. Wystawiła je na wierzch, wyciągnęła różdżkę zza pasa, skierowała jej koniuszek w jedno z naczyń i wypowiedziała zaklęcie mające spowodować pojawienie się strużki czystej wody, którą mogłaby odświeżyć kryształowe ścianki. Jednakże dzięki wspaniałym właściwościom, które przyniosły ze sobą zakłócenia, kryształ jeszcze bardziej oblepił się brudem. Kolejna próba - ten sam efekt. Co za wieczór... Warknęła w myślach i biorąc jeden głęboki wdech spróbowała po raz trzeci. Na całe szczęście tym razem pojawiła się strużka czystego, bezbarwnego płynu, który posłużył Holenderce na opłukanie kieliszków. Kiedy wodę zastąpiła już rubinowym trunkiem, wcisnęła rudej kielich w dłoń i nakazała tą niemałą ilość wypić duszkiem. Gwoli uściślenia - nie odpuściła, dopóki nie zobaczyła dwóch pustych kieliszków.
- Jak tam Ci idzie podrywanie Bergmanna? - zapytała ni stąd ni zowąd, chcąc ugasić swoją ciekawość silnie podlewaną bardzo łatwopalnymi obserwacjami.


Kostka: 1; 1; 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Holmes

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1207
  Liczba postów : 1163
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes
Pokój Marzeń - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Pokój Marzeń - Page 16 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pokój Marzeń - Page 16 EmptySob 7 Kwi - 19:59

Wbrew pozorom - Marceline nie kłamała.
Mijała się z prawdą, a to powiązane było z robieniem dobrej miny do złej gry. Nie chciała nigdy nikogo urazić, a tym bardziej wytknąć błędu, który mógłby sprawiać wrażenie karygodnego.
- Wiesz, że... - zawiesiła głos, bo i tak protestowanie wobec słów, które już padły, że wcale nie są tym czym były, plasowało się jako bezcelowa czynność. Im dłużej trwała ta stagnacja, tym Holmes odczuwała skutki uboczne niepotrzebnych oszustw, przez co spięła się mimowolnie i dopiero po kilku sekundach udało jej się obdarzyć Sanne delikatnym, wręcz enigmatycznym uśmiechem. Musiała grać w tę grę co zawsze, gdzie to ona lawirowała na pograniczu fałszywej szczerości, ale przecież obie miały wiele wad, tylko nie rozmawiały o nich. I tak jak van Rijn potrafiła być głośna, przynajmniej połowa hogwartczyków nie wiedziała o istnieniu rudowłosej, ale tak było akurat lepiej. Starsza krukonka nie radziła sobie ze spojrzeniami nieznajomych, a nawet opinią (jakąkolwiek) na jej temat; plotki, plotki... Przekleństwo współczesnego świata.
- To co ty robiłaś na tym treningu? - zapytała z nutą ciekawości i tym razem!, młodsza dziewczyna nie miała prawa sądzić, że wypowiadane pytanie było usiane nicią obłudy. Marce doskonale znała to pojęcie, pomimo że nigdy nie interesowała się uzdrawianiem, ale przez cały okres nauki w Beauxbatons trenowała wytrwale taniec baletowy, który częstokroć był przyczyną kontuzji czy obolałych mięśni. Obecnie nie posiadała już tyle czasu, by poddawać się intrygującej pasji, gdzie to muzyka otulała wątłe ciało i niosła je ponad ziemią przy całej kombinacji przeróżnych figur i sekwencji. Ileż ona by dała za choć jeden dzień na sali, w której istniałaby tylko ona i lustra, a melodia odbijałaby się od ścian, nadając pasji i kolorytu całemu układowi skomplikowanych znaczeń. Emocjonalna strona córki Clementa jawiła się jako hermetycznie zamknięta przed szarą codziennością, w której to mogła ulec gwałtownej dewastacji, ale jak długo serce pompowało krew, a mur dystansu i obojętności wznosił się dookoła delikatnego narządu, tak długo była bezpieczna. - Cóż ci zrobił Calum? Chyba nigdy tego nie pojmę, ale to pewnie dlatego, że ja nie zdążyłam tu poznać kogoś aż tak bardzo, by stwierdzić, że ekhem... Uchms... Robił mu to gumochłon - stwierdziła z rozbawieniem w głosie i pokręciła z całkowitą dezaprobatą głową. - Dlaczego właściwie gumochłon? - cóż, kto pyta nie błądzi.
Zabawnym było, jak wiele stwierdzeń, fraz i przenośni mogła się nauczyć przy Sanne, która bezpardonowo głosiła swe osądy i nie bała się wyrazić własnego zdania. Wzmianka na temat szanownego Dear'a była raczej wysublimowanym dodatkiem w tej jakże normalnej i niezobowiązującej konwersacji, choć Holmes raczej nie była przekonana czy chce słuchać opowieści związanej z chłopakiem, do którego niegdyś żywiła uczucia Ulla. Notabene, zabawne, że zniknęła, prawda? Nieistotne.
Upiła łyk wina i czuła jak alkohol pali ją w przełyku, gdy moment perfekcyjnie zlał się z nieoczekiwanym pytaniem holenderki.
D l a c z e g o?
Mięśnie twarzy rudzielca napięły się od razu, zaś jej oczy błysnęły niezidentyfikowanym światłem. Czuła jak umysł płonie niemal od konsternacji, w którą dała się wplątać, przez co im dłużej tkwiła na sofie, tym bardziej miała ochotę utopić się w okowach ściany, która z pewnością byłaby idealnym schronieniem.
- On ma wystarczającą ilość fanek, które z pewnością go podrywają - odpowiedziała dyplomatycznie, a zaraz potem posłała Sance przeciągłe spojrzenie błękitnych pierścieni. - Zresztą, dlaczego to ja miałabym wyrazić jakiekolwiek zainteresowanie, skoro to ostatnim razem plotkowali o was w damskiej łazience... - rzuciła niewybrednie, pragnąc z jednej strony wybadać temat, zaś z drugiej nie zamierzając mierzyć się z ewentualną prawdą, która mogłaby się okazać nad wyraz szokująca. Czy to zazdrość? Nie wiedziała, ale im dłużej zagłębiała się w taką perspektywę, tym mocniej szukała wybawienie od niezbyt odpowiedniego tematu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sanne van Rijn

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 198
  Liczba postów : 132
http://www.czarodzieje.org/t15841-sanne-van-rijn#427812
http://www.czarodzieje.org/t15855-chodz-na-sanki#428200
http://www.czarodzieje.org/t15856-van-rijn-odbior#428201
http://www.czarodzieje.org/t15854-sanne-van-rijn#428114
Pokój Marzeń - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Pokój Marzeń - Page 16 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pokój Marzeń - Page 16 EmptyWto 17 Kwi - 21:36

Jakież to holenderskie dziewczę było nierozgarnięte w swoim zwariowaniu! Wystarczyła jedna myśl, która niczym pstryknięcie palcami hipnotyzera, wciskając się w zwoje myślowe Sanne potrafiła bardzo skutecznie wypchnąć wszystkie inne z jej głowy. Panienka van Rijn zdecydowanie nie mogła się poszczycić podzielnością uwagi, oj nie. Ta przypadłość - niestety - potrafiła nieźle namieszać w planach ciemnookiej Krukonki, która niemal za każdym przyłapując się na swoim zapominalstwie zarzekała się w myślach, iż nigdy więcej jej się to nie przydarzy. Jednakże zmiana tego wymagała od Holenderki dyscypliny i samokontroli, co - no nie oszukujmy się - nie było wcale jej mocną stroną.
Verdomme! - zaklęła siarczyście w myślach w swym ojczystym języku, niepostrzeżenie, dosłownie na ułamek sekundy wznosząc spojrzenie ku sufitowi, jakby chcąc znaleźć tam ukojenie dla swej irytacji na samą siebie. A wszystko to dzięki pozornie niewinnemu pytaniu, które Marceline gładko, niczym balonik z helem, wypuściła w eter. "To co ty robiłaś na tym treningu?" - słowa te obijały się teraz po czaszce Sanne, tworząc to jeszcze większy chaos, w już i tak zabałaganionej głowie. PRZECIEŻ KOMPLETNIE ZAPOMNIAŁA, ŻE MA NA SOBIE MĘSKIE SPODENKI I BLUZĘ...
Wstyd, van Rijn. WSTYD.
- Umm - mruknęła, powoli hamując gonitwę swych myśli. - Jadłam zdecydowanie za mało czekolady - odpowiedziała z zadziornym uśmieszkiem, mając nadzieję, iż pytanie Holmes nie było wywołane jej ubiorem, a jedynie było zagajeniem do opowieści o skurczach mięśni. W momencie, gdy jasnooka zagaiła o Dear'a, Holenderce spadł kamień z serca. - Bo jest najobleśniejszym stworzeniem jakie znam, tak samo jak ten chłopaczek, więc idealnie mi do siebie pasują - odpowiedziała z wyraźnie szerokim uśmiechem satysfakcji. - Cóż, i obyś nie miała szans poznać tej flegmatycznej cioty, serio. - Za żadne skarby Sanne nie dałaby się nikomu przekonać do tego, aby zmienić zdanie o ów Krukonie. Niechęć, jaką żywiła do chłopaka można by było wytrącać z jej organizmu i sprzedawać hektolitrami. Studnia bez dna.
Wbrew pozorom panienka van Rijn również bardzo dużo zyskiwała na spotkaniach ze starszą koleżanką. Początkowo ich spotkania były zaaranżowane przez opiekuna ich domu w Trausnitz, gdzie Marceline - jako wzorowa uczennica - miała za zadanie pomóc Sanne nieco podciągnąć się w nauce Transmutacji. Z biegiem lat oraz mnóstwa spędzonych ze sobą godzin, dziewczynki zauważyły, iż w pewien sposób zżyły się ze sobą. Dlatego też kiedy korepetycje dobiegły końca postanowiły nadal utrzymywać ze sobą kontakt. Niestety nagłe zawirowania, które pojawiły się w życiu ciemnookiej Krukonki sprawiły, iż relacja umarła śmiercią naturalną. Kto wie, na jakim etapie znajomości by były teraz, gdyby jedna z nich odważyłaby się naskrobać kilka słów na pergaminie i posłać sowę pod odpowiedni adres...
Nim Holmes skończyła swoją wypowiedź, Sanka już wiła się na kanapie nie mogąc powstrzymać śmiechu. - Może jeszcze powiesz, że to z mojego powodu zrezygnował z nauczania w Trausnitz i przeniósł się tutaj? - zapytała ironicznie, ocierając łezki z kącików. - No proszę Cię, przecież obiecałaś mi pomagać tłamsić takie plotki w zarodku, a nie w nie głupio wierzyć! - skarciła ją spojrzeniem i tonem pełnym dezaprobaty, po czym jak gdyby nigdy nic uzupełniła trunkiem kieliszek koleżanki, a następnie swój.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Holmes

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1207
  Liczba postów : 1163
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes
Pokój Marzeń - Page 16 QzgSDG8




Gracz




Pokój Marzeń - Page 16 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pokój Marzeń - Page 16 EmptyCzw 26 Kwi - 18:35

Była dobrym obserwatorem. Prawdopodobnie.
Nieustannie przyglądała się Sanne, która wprawiła ją w niemałe zakłopotanie, o ile można mówić o niezrozumieniu wobec gwałtowności Holenderki, tak nagłe przerwanie stateczności Holmes mogło okazać się zaskakujące. Błękitne tęczówki rudowłosej przesunęły się mimowolnie po sylwetce van Rijn, a zaraz potem w osobę starszej krukonki uderzyła szokująca prawda; co to za ubrania, do stu hipogryfów? Francuzka nie była dociekliwa, podobnie jak nie zamierzała zadawać miliona pytań, ale to typowe dla Sanki przekleństwo utwierdziło Marceline, że coś jest nie tak.
- Intensywny trening, prawda? - zagaiła dość luźno, oczywiście - bez cienia kpiny w tonie, pomimo że wzrok nieustannie lądował na stroju młodszej koleżanki. - A tutejsza czekolada nie jest smaczna, zdecydowanie nie tak bardzo jak moja - paryska - powiedziała nad wyraz pewnie, po czym upiła maleńki łyk wina. Była bez nastroju i chęci do bawienia się w gry słowne, dlatego uwagi kierowane pod adresem tego całego Caluma sprawiły, że rude dziewczę uniosło wymownie brwi.
- Doskonale wiesz, że wasze konflikty mnie nie interesują, a czy jest flegmatyczną cio... Uchms... A czy jest flagmatyczny - być może będzie mi dane ocenić samodzielnie - nie przeklinała, nie aż tak często jak mogłoby się wydawać, przez co musiała się ugryźć w język, by nie zrobić z siebie idiotki. Nie chciała poddawać surowej nocie kogokolwiek, wszak znała tutaj naprawdę znikomą ilość ludzi, choć niektórzy dorobili sobie już łatki naćpanych, lewitujących fretek czy niedorozwiniętych ghuli. To nie było jednak aż tak istotne, dlatego nie rozwijała własnych myśli, które lawirowały na pograniczu bezsensu i absurdu. Nauka czy niezobowiązujące tematy wydawały się lepsze niż rozważania o uczniach i studentach.
Spojrzenie Holmes powędrowało gdzieś w bok, jakby chciała nauczyć się na pamięć ułożenia wszelkich obrazów, cegiełek, a nawet innych przedmiotów znajdujących się w pokoju marzeń, a to głównie dlatego, że była wzrokowcem i jeśli jeszcze kiedyś tu trafi - na pewno coś się zmieni. Parskła cicho śmiechem, bo nagle przypomniała sobie o ulotności dni, które minęły, a przecież w Trausnitz nad wyraz często chowała się w tego typu pomieszczeniach, by uciec od typowych obowiązków lub nauczyć czegokolwiek zagubione duszyczki. To były czasy związane ze swobodą i brakiem obowiązków czy sekretów, które coraz częściej dawały o sobie znać, a przecież utkane iluzoryczną nicią enigmy winny pozostać w czterech ścianach dwóch domów. Jego i jej.
Słowa van Rijn wbiły szpilę w serce rudowłosej, bo jakby nieświadoma wycelowała doskonałą bronią, by tylko ją skrzywdzić. Przełknęła głośniej ślinę i uśmiechnęła się lekko, choć było to granie w grę, której nie akceptowała w żaden sposób. Dobra mina do złej gry, czyż nie?
- Nie musisz się martwić, że ktokolwiek wziąłby plotki o was na poważnie - powiedziała spokojnie, ale nie wzięła haustu wina, bo nie zamierzała za to wznosić jakiegokolwiek toastu. Od razu w umyśle Marceline zaczęły pojawiać się obrazy związane z Trausnitz, Pete'ą, który ją niemal zgwałcił, a także Danielem, który był dla rudowłosej niezwykle istotny, czego Sanne  nie miała prawa wiedzieć. Przynajmniej jasnym stało się to, że plotki niepokryte tamtejszym gramem prawdy nie dotarły do Holenderki, a przecież było o tym doprawdy głośno w niemieckiej szkole... Wszystko wraca jak boomerang. - Profesor Bergmann uwielbia blondynki, a jak już tak bardzo chciałabyś być na czasie, zapewne wiedziałabyś, że odszedł z Trausnitz dla pewnej nauczycielki stąd; łączy go wszak niebywale silne uczucie z profesor Fairwyn i od wielu lat są w związku, a uczennice czy studentki wcale go nie interesują - wydukała na jednym tchu niebywałe kłamstwo i posłała niewinny uśmieszek w stronę młodszego dziewczęcia. - Nie ty pierwsza i nie ostatnia mogłaś sobie za dużo wyobrażać - nie, to nie miało być okraszone nutą chamstwa, bo ledwie wydusiła z siebie tę irracjonalnę frazę, a zaraz potem wybuchła śmiechem. Sztucznym. - I wybacz, ale nie zamierzam się mieszać w żadne plotki, skoro nigdy nie będą prawdziwe - dodała i dopiero postanowiła napić się alkoholu, by stłumić rozrywające ją emocje. Smutek i żal gwałtownie wypełniły kanaliki nerwowe, przez co jedyne o czym myślała to jak najszybsza ucieczka z tego miejsca.
Dokładnie tak samo jak z Trausnitz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Pokój Marzeń - Page 16 QzgSDG8








Pokój Marzeń - Page 16 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pokój Marzeń - Page 16 Empty

Powrót do góry Go down
 

Pokój Marzeń

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 16 z 17Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 15, 16, 17  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pokój Marzeń - Page 16 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
szóste pietro
-