Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Szczyt opuszczonej wieży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16, 17  Next
AutorWiadomość


Mistrz Gry

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30016
  Liczba postów : 47579
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Szczyt opuszczonej wieży   Nie Maj 08 2011, 13:02

First topic message reminder :


Szczyt opuszczonej wieży
Pośród niewielkich budowli w Hogsmeade na ich tle zawsze wyróżniała się stara wieża będąca w niewielkim lasku nieopodal. Budynek ten od wieków był opuszczony, a wejście do niego było zagrodzone. Jednakże na potrzeby turnieju, a raczej na wyznaczenie wieży, jako idealnego miejsca dla widowni, budowla ta została ponownie otwarta.
Mówi się, że grasował po niej przez te wszystkie lata wyjątkowo złośliwy duch, jednakże w obecnej chwili, wyglądało na to, iż dyrektor znalazł mu dogodniejsze lokum. Całość została nieco wysprzątana, tak by uczniowie mogli skorzystać z tego miejsca. Na samym szczycie zostały postawione drewniane ławki wewnątrz całej wieży, ponownie z ozdobami w kolorach pięciu szkół. Każdy kto chciał obserwować reprezentantów mógł wejść na szczyt wieży i zając wybrane miejsce.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Daniel Blackfyre

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Skąd : Dortmund, Niemcy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 73
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 471
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8883-daniel-schweizer#248760
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9974-hmm#278109
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8887-niemiecka-sowa-niemiecka-jakosc#248793
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8886-daniel-schweizer




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Pią Lut 03 2017, 19:37

Trzymając zmięty liścik w dłoni, cały czas nie wiedział co o tym myśleć. Leżał sobie spokojnie w dormitorium, pierwszy raz od niepamiętnych czasów odrabiając jakiś esej na eliksiry. Nawet się skupił nad tym, odrzucił zaproszenie kolegi na jakąś imprezę w Hogsmeade. Musiał to zrobić i tyle. A jednak jego marzenia o oddanej pracy zostały zniszczone, kiedy przez okno wleciała jakaś sówka, która wylądowała mu przed nosem, mocząc całą pracę i po prostu ją niszcząc.
- Wypierdalaj! – Krzyknął, odruchowo spychając ptaka z biurka. Skrzecząc, uciekł na najbliższe łóżko, wystawiając nóżkę, do której przyczepiona była wiadomość. Daniel, przewracając oczami, zmiął esej i wyrzuciwszy do kosza, rozwinął wiadomość. Kiedy on czytał, sowa odleciała tym samym oknem co wleciała, a Daniel zmarszczył czoło, nie do końca rozumiejąc treści listu, w którym jakaś dziewczyna prosiła go o… sesję? Uśmiechnął się do siebie na samą myśl o czymś takim. Było to trochę absurdalne, lecz nie było niemożliwe. Czasem trzeba było się rozchmurzyć, zrobić coś szalonego. Ostatnio dochodził do właśnie takiego faktu, po dość nieudanej dla niego imprezie i dwóch dni, w których nieustannie pił, zaczął wiele myśleć o całym życiu.
Jeszcze tego samego dnia, dziewczyna, która wysłała mu ten list, podeszła do niego na korytarzu, omawiając całą sytuację. On jedynie przytakiwał, słuchając uważnie to, co miała Ruth do powiedzenia. Omówili miejsce spotkania, dzień i tak dalej… no cóż, Schweizer w duchu szczerze wątpił, żeby wyszło z tego coś dobrego. Chyba, że byłaby tak dobrym fotografem, który potrafiłby dobrze uchwycić jego przystojną, lecz niezbyt fotogeniczną twarz. Dobrze wychodził na ujęciu, jednak taka myśl, że jednak źle wyglądał istniała w jego głowie, w jego psychice.
Omówione miejsce było dość ponure i dziwne, jeśli chodzi o sesję, lecz Danielowi osobiście się podobało. Opuszczona Wieża w Hogsmeade była według niego idealna, ponieważ była opustoszała, co za tym idzie – nie będzie tam żadnych ludzi. Stronił od nich i miło mu się robiło na serduszku, kiedy nie musiał słyszeć śmiechów jakiejś grupki obok niego. Na imprezach również mu to przeszkadzało, dlatego wybierając się na takie, zazwyczaj siedział gdzieś przy barze, gdzie mógł porozmawiać na spokojnie przy drinku czy czymś.
Kiedy w końcu nadszedł ten dzień, w którym umówili się na sesję, Daniel dostosował się do instrukcji napisanych na odwrocie listu. Tak naprawdę zasada była jedna – miał nie być jakoś za bardzo przysłonięty i też, żeby było co uchwycić. Dlatego Niemiec odrzucił wszelkie bluzy, które zasłoniłyby mu tors, a ubrał przewiewną koszulę, którą w razie czego mógł rozpiąć. Nie spodziewał się jednakże rozbieranej sesji.
Na dłoń nałożył kilka pierścieni, na jednym sygnet z rodem Schweizerów. Na jeszcze innym był wąż, który nie był odniesieniem do Slytherinu, lecz do jego niespotykanej zdolności, jednakże każdy mylił go z jego domem, bardzo mało osób wiedziało o jego tajemniczym języku.
Narzucił jeszcze płaszcz i wyszedł z lochów, ruszając w stronę błoni, by potem udać się do Hogsmeade. Po drodze zapalił jeszcze, czując nagłą ochotę wypuszczania dymu z ust, czując przy tym smak nikotyny.
Nie był szczególnie zorientowany gdzie się owa wieża znajdowała, jednak popytawszy ludzi, w końcu ją znalazł. Wyglądała, jakby miała się zaraz rozpaść, wierzył, że jedynie zaklęcia trzymały ją w jednym kawałku. Żując miętową gumę, kupioną w Miodowym Królestwie, wszedł do środka, przez wpół otworzone drzwi. Miał nadzieję, że Krukonka już tutaj była.
Niestety, nie było jej jeszcze, Daniel jednak nie zamartwiał się w żaden sposób. Wcześniej widział entuzjazm na twarzy Ruth, więc nie wierzył by ta go wystawiła. Może się spóźniała, mogło to być na jej porządku dziennym. Znali się od niedawna, o sobie nie wiedzieli niczego. Była to jedynie sesja, która była jej potrzebna… do jej spraw, tego też Schweizer jeszcze nie zdołał dopytać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruth Wittenberg

Nauczyciel
Wiek : 23
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1431
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 966
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Sob Lut 04 2017, 22:22

Fan, fan, fan, fan, fan! To, jak bardzo Ruth na wszystko się spóźniała, było chyba najbardziej irytujące dla niej samej. Tak bardzo zależało jej na tej sesji... Daniela wypatrzyła gdzieś na korytarzu Hogwartu i uznając jego twarz za niewyobrażalnie fotogeniczną doszła do wniosku, że fantastycznie błoby mieć jego zdjęcia w swoim mini portfolio. Szwedka nigdy nie miała problemu z zaczepianiem obcych ludzi w celu zadania pytania, często pytała ludzi o drogę, o to, gdzie kupili niesione kwiaty lub chociażby gdzie jest najbliższa sowiarnia. Wynikało to z faktu, że rodzice dość szybko zostawili ją samą w Londynie, więc siłą rzeczy nie znając miasta i języka zbyt perfekcyjnie, częściej niż często pytała londyńczyków o drobnostki. Tak więc jeśli ktoś zwróciłby jej uwagę, że "hej, nie można tak zaczepiać obcych osób i pytać je, czy możesz im zrobić sesję zdjęciową" zrobiłaby tylko wielkie oczy i wielce zdziwiona odparła "A to dlaczego nie?".
Daniel był niezaprzeczalnie przystojny, więc Ruth rezolutnie wydedukowała, że o wiele łatwiej będzie mu się robiło zdjęcia, a ustalmy - nie była jeszcze mistrzynią fotografii, choć bardzo się starała i dlatego wybierała sobie modeli niezwykłej urody, żeby zwyczajnie było jej prościej uzyskać idealny efekt.
I wszystko byłoby idealnie, gdyby nie list z Ministerstwa, w którym po miesiącach starań dowiedziała się, że może robić u nich staż. Problemem była jednak jej dostępność i konieczność ukończenia niezbędnych kursów (co zresztą też było samo w sobie problematyczne, bo powinna zdać kurs amnezjatorski, a Obliviate nie rzuciłaby pewnie nawet na chochlika). Jednak Ruth tak bardzo zależało na tej pracy, że spędziła praktycznie cały dzień na wymyślaniu planu, który pozwoli jej na osiągnięcie sukcesu. Po pierwsze - podszkolić się z zaklęć. Jeszcze bardziej. Po drugie - od razu po feriach dołożyć wszystkich starań, żeby jednak wylądować na stażu u analityków, póki mają miejsce. I tak pisała sobie te punkty, aż zastała ją godzina, w której powinna dawno być na wieży.
Pod budynek zdołała się teleportować, choć orłem z tej dziedziny zdecydowanie nie była i dosłownie wleciała po schodach prosto do pomieszczenia, w którym czekał na nią Daniel.
Jak na typową Szwedkę przystało, była ubrana cała na czarno z narzuconym niedbale szarym, wełnianym płaszczem. Okropnie było jej zimno w ręce, mimo swojego skandynawskiego pochodzenia, więc i od zimna i od biegu miała dwie łzy w kącikach oczu.
-Strasznie Cię przepraszam za spóźnienie... - zaczęła się tłumaczyć, robiąc przy tym minę typowej, zagubionej dziewczynki. Ruth całą swoją mocą próbowała wyglądać na starszą, niż wskazywała na to jej dziecięca twarz, ale w takich chwilach wyglądała trochę jak maskotka drużyny piłkarskiej.
-Och, wyglądasz... - zaczęła, kiedy w końcu zdała sobie sprawę, jak dobrze Daniel się prezentuje. Prawdę mówiąc aż ją wmurowało i nie dało się nie zauważyć jej lekkiego osłupienia, aczkolwiek sekundę potem zreflektowała się i zmieniła minę, dochodząc do wniosku, że pewnie każda kobieta się z nim tak wita.
-Wyglądasz całkiem w porządku - skończyła, usiłując być poważna - Stań proszę pod tą ścianą, ja rozstawię aparat - dodała, wskazując na przeciwległą ścianę i już nie patrząc na mężczyznę, tylko zajmując się swoim sprzętem fotograficznym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daniel Blackfyre

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Skąd : Dortmund, Niemcy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 73
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 471
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8883-daniel-schweizer#248760
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9974-hmm#278109
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8887-niemiecka-sowa-niemiecka-jakosc#248793
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8886-daniel-schweizer




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Nie Lut 05 2017, 17:06

Dan nie miał wcześniej okazji dokładnie przyglądnąć się Krukoncę. Na korytarzu praktycznie nie
patrzył jej w twarz, jak to często miał w nawyku, jeśli chodzi o ludzi, których nie znał, bądź nie chciał
znać. Teraz jednak, kiedy Ruth dosłownie wparowała, mógł przyjrzeć się jej bardziej dokładnie. Łzy w
kącikach oczu jeszcze bardziej podkreślały jej niewinnie dziecinną rysy twarzy. Jej złocistobrązowe
kosmyki włosów luźno opadające na ramiona miały w sobie pojedyncze płatki śniegu.
Jednym słowem, a raczej trzema: oniemiał z zachwytu. Jego reakcja była podobna do jej, z tą różnicą,
że nie potrafił oderwać na chwilę swoich oczu od jej aparycji. Usłyszawszy jej słowa, lekko się
otrząsnął, lecz wciąż dziwił się sobie, że nie zauważył tej piękności wcześniej. Ani też nie zwrócił na to
uwagi, kiedy zobaczyli się po raz pierwszy.
- Wyglądasz obłędnie. – Nie miał zamiaru jej schlebiać, ani nic z tych rzeczy. Jego intencją było
zwykłe odpowiedzenie na jej słowa dotyczące jego wyglądu. Widział też jej reakcję na jego wygląd i
nie mógł powiedzieć, że mu to nie schlebiało. Rzadko kiedy zwraca uwagę na to, co się dzieje wokół
niego, tak więc taka reakcja na jego wygląd była czymś nowym dla Dana.
Kiedy już atmosfera komplementowania siebie nawzajem minęła i Krukonka powiedziała by ustawił
się pod ścianą, ściągnął jedynie płaszcz i odrzuciwszy go gdzieś, wykonał jej polecenie. Kiedy tak stał,
miał okazję by jeszcze raz jej się przyjrzeć. Rzadko mu się zdarzało, by aż tak podobał mu się wygląd
drugiej osoby, hedonistyczny zmysł chłopaka dawał się we znaki, chcąc nawiązać jakąś rozmowę
między nią. Czuł się jednocześnie lekko zagubiony, kiedy przypomniał sobie co tutaj robi. Patrząc się w rozkładany aparat, zaczął:
- Nigdy wcześniej nie miałem sesji... Ani w żadnej nie uczestniczyłem. - Miał nadzieję, że dziewczyna wie do czego Dan dąży - i jakbyś potrafiła tłumaczyć mi dokładnie co mam zrobić, byłbym wdzięczny. - Uśmiechnął się nawet, lekko zmieszany całą sytuacją. Dopiero teraz zaczął mieć wątpliwości co do całego pomysłu.
Po dłuższym rozmyślaniu, doszedł do wniosku, że nawet nie pamięta jej imienia. Podpisała się pod listem, fakt, ale woele się wydarzyło i zdołał już zapomnieć.
- Ogólnie to łatwiej byłoby, gdybyśmy chociaż wiedzieli jak mamy na imię, prawda? - Spojrzał weń pytająco, na nowo rozkoszując się jej ładną prezencją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruth Wittenberg

Nauczyciel
Wiek : 23
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1431
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 966
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Nie Lut 05 2017, 20:52

Jakie z niej było czasem małe dziecko, doprawdy! Najgorsze w tym wszystkim było niestety to, że im bardziej się irytowała na swoją aparycję, tym bardziej brnęła w tę dziecięcą, uroczą złość i Ruth nie potrafiła policzyć, ile to już razy próbowała wdać się z kimś w ostrzejszą polemikę na próżno, bo im bardziej zeźloną minę przybierała, tym bardziej wywoływała uśmiech na twarzy rozmówcy. Aha.
Tym razem nie planowała się jednak z nikim kłócić, a wręcz przeciwnie - chciała wypaść jak najbardziej profesjonalnie przed Danielem, żeby mieć szansę umówić się z nim jeszcze kiedyś na kolejne zdjęcia, stąd z pełną precyzją rozstawiła sprzęt, spoglądając kilkukrotnie przez obiektyw i filując zza niego na Daniela. Stał trochę niepewny swojej postury, co było dla Ruth dość typowe, bowiem dokładnie tak samo zachowywała się Blaith podczas swojej sesji. Szwedka była oczywiście przygotowana dość dokładnie, stąd dobrze wiedziała, jaki efekt chce uzyskać. Wystarczyło tylko pokierować w tę samą stronę Daniela.
Udała, że nie przejęła się jego komplementem, ale dziękowała w duchu, że miała i tak zaróżowione policzki od mrozu, bo głupio było jej przyznać, że zaczerwieniła się po tym, jak ktoś ją skomplementował, poza tym wolała sobie wmawiać, że mężczyzna tylko dokończył jej zdanie, bo od jakiegoś czasu o wiele prościej było jej wszystko organizować, nie mając na głowie bezsensownych miłości. Tak było o niebo efektywniej, więc tego się Ruth trzymała.
-Jasne, od tego tu jestem - powiedziała przyjaźnie, rozcierając zmarznięte ręce - masz bardzo regularny półprofil, postaraj się patrzeć mniej więcej w jakiś punkt po mojej prawej stronie - wskazała palcem obszar, w który życzyłaby sobie, żeby Daniel kierował wzrok i w końcu podeszła do niego, żeby ustawić wstępnie jego ciało - jakkolwiek to teraz nie brzmi.
I w tym momencie uderzył ją wzrost chłopaka. Ruth była wysoka jak na kobietę, ale Daniel tak nad nią górował, że właściwie to trochę ją to speszyło i znów wyglądała nie jak profesjonalna - prawie pani fotograf i prawie pani analityk magicznych katastrof - tylko jak niewinna, zmieszana wysokim mężczyzną dziewczynka. Odruchowo przygryzła wargę, ale wiedząc już jak to się za chwilę może skończyć zreflektowała się i zmieniła minę na bardziej poważną.
Najdelikatniej jak umiała, tymi nieszczęsnymi zmarzniętymi palcami złapała brodę mężczyzny i przekręciła o kilkanaście stopni. Odsunęła się wraz i krytycznym wzrokiem spojrzała na jego tors.
- Rozepniesz koszulę? - zapytała w końcu tak bezpośrednio i tak beztrosko, że w tym momencie brzmiała, jakby totalnie nie chodziło jej o zdjęcia.
-Och, przepraszam! Nie chciałam, żeby to tak zabrzmiało... - zaczęła się tłumaczyć, przykładając mimowolnie dłoń do ust. Okropnie ją peszył taki wysoki facet i w dodatku właśnie się zorientowała, że przed chwilą poprosiła go o rozebranie się. Brawo Ruth, otrzymujesz złoty medal w kategorii "jak zrobić najgorsze pierwsze wrażenie".
-Jag är Ruth - powiedziała w pośpiechu, usiłując natychmiast zmienić temat i ze stresu zaczynając paplać po szwedzku- to znaczy, nazywam się Ruth - dodała znów przygryzając wargę. Na Merlina, teraz na pewno ten facet pomyśli, że jest nieprofesjonalna. Świetnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daniel Blackfyre

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Skąd : Dortmund, Niemcy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 73
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 471
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8883-daniel-schweizer#248760
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9974-hmm#278109
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8887-niemiecka-sowa-niemiecka-jakosc#248793
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8886-daniel-schweizer




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Pon Lut 06 2017, 11:12

Dziecinna twarz dziewczyny potrafiła sprowokować jego kąciki ust, by te posunęły się do góry, co można było w stu procentach przydzielić do pozytywnej cechy.
Zgodnie z instrukcjami, wsłuchując się w słowa dziewczyny pojął jak mało rozumiał z tego co ona do niego mówiła. Daniel nie chciał jednak wyjść na głupka, raczej chodziło mu, że ona widziała to, czego on nie zauważał na swojej twarzy od urodzenia, a chodzi tu o wspomniany "półprofil".
Posłuchał się jednak i skierował wzrok w tą stronę, którą pokazywała mu dziewczyna. Starał się utrzymać jak największą powagę, lecz po jakiejś minucie, nie wytrzymał i zaśmiał się, przerzucając wzrok na Ruth.
Od razu jednak na jego twarzy znów zawitała kamienna maska, niezmienna i neutralna w uczuciach. Nie chciał zawieźć swojej pani fotograf, która bardzo się natrudziła, żeby go tu przysłać. Cóż, musiała do niego podbiec i zapytać. Nawet tusz zmarnowała, żeby mu przekazać informację. A Schweizer nie mógł pozwolić sobie na marnotrawstwo, dlatego starał się jak mógł zachować odpowiednią posturę i minę. Wychodziło mu to, lecz według dziewczyny wciąż miał w złym położeniu głowę. W chwili rozluźnienia i odpoczynku od przebywania w jednej pozycji, mógł przyjrzeć się jej z bliska i towarzyszących jej emocjom. Przegryzając wargę, wyglądała jakby nad czymś się zastanawiała, bądź nie była czegoś pewna, jednak Daniel ujrzał w tym jeszcze słodką dziecinną mimikę, typową dla zagubionych dziewczynek.
Już chciał to powiedzieć dziewczynie, lecz szybko zamknął otworzone usta. Nie chciał się zbłaźnić, mówiąc jak uroczo wygląda. Mogło to również speszyć Krukonkę, a przecież nikt tego nie chciał.
Zimne palce łaskotały go w brodę, czując przyjemną skórę i będąc w tak niewielkiej od siebie odległości wyczuwał jej perfumy. Ładne perfumy.
Bezpośrednie pytanie ze strony Ruth zaskoczyło go i z uniesionymi brwiami spojrzał na dziewczynę czy nie żartuje. Uśmiechnął się jednak, przegryzając dolną wargę, kiedy dziewczyna zaczęła się tłumaczyć z własnych słów, które najstraszliwsze nie były. Czy Dan by to zrobił, nawet jeśli chodziło by o to, z czym mogła się ta prośba skojarzyć? Znali się ponad dziesięć minut, jednak był w stanie to zrobić. Za jeden uśmiech, oczywiście.
Zaczął rozpinać guziki, jeden po drugim, nie patrząc jednakże na nie, lecz na aparat, który został już wystawiony.
- Ale pokażesz mi potem te zdjęcia, prawda? Nie chce zostać zapamiętany przez ciebie na fotografii w momencie, w którym mrugnąłbym, bądź ruszyłbym się, rozmazując ujęcie. - Tego dnia jakby wewnętrzny gniew Daniela zanikł, a zastąpiło go miłe uczucie ulgi i wolności. Rzadko mu się zdarzało, że miał dobry humor, a dzisiejszy dzień do takowych należał. Trzeba było więc korzystać z jego dobroduszności, póki się dało.
- Ich heiße Daniel - Kąciki jego ust uniosły się lekko, a potem chciał powtórzyć po niej słowa w jej ojczystym języku:
- Jag al Daniel - nie wyszło mu jakoś i efekt sprawił, że zaczął się śmiać. Co dzisiaj wstąpiło w tego niezbyt przyjemnego ślizgona, że wydaje się taki... miły i otwarty na ludzi?
Będąc wpół nago, nie czuł odczucia wstydu, czy chęci zasłonięcia się materiałem. Często był bez koszulki, też w ciągu swojego życia nie raz dziewczyna widziała jego tors bez zbędnych ubrań. Dlatego teraz, przed Ruth nie miał żadnych zahamowań jeśli chodziło o nagość. Przynajmniej w górnej partii ciała. O dolnej nie myślał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruth Wittenberg

Nauczyciel
Wiek : 23
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1431
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 966
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Pon Lut 06 2017, 17:09

Ciekawe, że Ruth w momencie rozbieranej sceny z udziałem Daniela była odwrócona do niego tyłem, bo bardziej zajmowało ją lustrowanie otoczenia w nadziei, że znajdzie perfekcyjny punkt, w który mężczyzna mógłby patrzeć chwilę dłużej bez ryzyka skrętu szyi. Tak więc w pierwszej chwili nie miała okazji spłoszyć się półnagim Danielem. Dopiero, kiedy się odwróciła poczuła realia całej sytuacji, aczkolwiek powoli przyzwyczajała się do jego wzrostu, więc w jej głowie trybiki zaczynały się przestawiać na tryb „sakrastyczna Ruth – mode on”.
Niestety zakłopotanie spowodowane prostą wpadką językową sprawiło, że przez chwilę dziewczyna myślała wyłącznie o tym, jak skutecznie zapaść się pod ziemię. Nawet nie zarejestrowała jego prośby o udostępnienie zdjęć i dopiero kiedy usłyszała znane jej aż za dobrze zdanie po niemiecku jakby zmieniła oblicze. Zrobiła zaskoczoną minę, ale po chwili posłała mężczyźnie serdeczny, szeroki uśmiech – złapała grunt pod nogami. Niemiecki. Choć uważała naukę tego języka za bezużyteczną, raz pomogła jej spotkać miłość swojego życia a teraz najwidoczniej pomoże wyjść z twarzą z sytuacji. I jeszcze ta rozczulająca próba przedstawienia się mężczyzny w jej ojczystym języku… Szczerze? Miała ochotę go przytulić z wdzięczności za rozładowanie napiętej atmosfery.
-Ach, ich bin begeistert– powiedziała płynnie, choć wciąż mocno rozbawiona. Po Ruth było zawsze widać jak na dłoni, kiedy jest szczęśliwa i wesoła a teraz oczy same jej się śmiały. Cóż, nieczęsto słyszała próby mówienia w jej języku przez twardo akcentującego Niemca.
-Chociaż właściwie usłyszałam coś o piwie…är? Öl? Nie minęło pięć minut a ty rozpinasz koszulę i zaczynamy dyskutować o alkoholu po szwedzku. Masz talent – pokiwała głową ze szczerym uznaniem i wróciła za obiektyw. Ujęcia wyglądały naprawdę dobrze, szczególnie, że osuwający się na ramiona materiał charakterystycznie kontrastował z nagim ciałem Daniela, jednak Ruth w pewnym momencie zrobiło się trochę głupio, że tak go wykorzystuje tylko po to, żeby mieć jak najlepsze zdjęcie.  
-To może ja też powinnam się rozebrać, będzie ci raźniej marznąć – zażartowała, sięgając już po różdżkę, żeby rzucić na Schweizera zaklęcie rozgrzewające. Po podpaleniu Blaith nie miała w planach nigdy więcej narażać swoich modeli na jakikolwiek uszczerbek na zdrowiu, nawet jeśli miałoby to być przeziębienie.


Ostatnio zmieniony przez Ruth Wittenberg dnia Sob Lut 11 2017, 20:27, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daniel Blackfyre

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Skąd : Dortmund, Niemcy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 73
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 471
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8883-daniel-schweizer#248760
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9974-hmm#278109
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8887-niemiecka-sowa-niemiecka-jakosc#248793
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8886-daniel-schweizer




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Pią Lut 10 2017, 19:34

Rozmawianie po niemiecku było lekkim odstresywaczem Daniela. Lubił czasami porozmawiać w swoim ojczystym języku. Miał tak też z językiem wężów, więc raz czy dwa razy w miesiącu musiał odwiedzać zoo by sobie porozmawiać z gadami.
Nie odczuł tej wpadki dziewczyny, a przynajmniej w ogóle się nią nie przejął. Każdemu się zdarza i nawet ta nie była jakkolwiek poważna. Wzruszył ramionami i uśmiechnął się szczerze, chcąc lekko rozchmurzyć dziewczynę.
Chętnie by przytulił Ruth, cieplej by mu było.
Słysząc zdanie po niemiecku, zaśmiał się lekko zaskoczony. Nie spodziewał się, że mu odpowie,.
- Ich auch, Mrs. Fotograf. Ich bin ein wenig gestresst. – To prawda, był leciutko zestresowany sytuacją. Czym dokładnie? Nie wiedział, na pewno nie przeszkadzał mu wzrok dziewczyny.
Sam czuł się uradowany widząc uśmiech na twarzy dziewczyny. Rzeczywiście, cała mimika Ruth sprawiała, że bardzo widoczne jest, kiedy jest szczęśliwa.
Wzmianka o piwie? Jeśli faktycznie coś takiego powiedział, nawet nie wiedział o tym. Lekko zagubiony, lecz wciąż pewien siebie uśmiechnął się na słowa Krukonki.
- Talentem jest doprowadzić do takiego stanu, a to przecież dla ciebie ściągnąłem koszulkę. – Uniósł brew, nagle zauważając jak bardzo dwuznaczne było to co powiedział. Miał nadzieję, że Ruth nie pomyśli w ten drugi sposób. To wszystko było na rzecz sesji, prawda?
Kiedy zaczęła robić mu zdjęcia, na jego twarzy pojawił się neutralny grymas, nie ujawniający jakichkolwiek uczuć, lecz także nie określał pozytywnej relacji, czy negatywnej. Czy to dobrze i słusznie, że zrobiło jej się głupio? Przecież od początku się na to wybierał i o tym była mowa. Także nie było to jakiekolwiek wykorzystywanie go… sam się zgodził.
- Nie odmówiłbym na rozbieraną sesję z tobą jako moją towarzyszkę – uśmiechnął się szeroko, by za chwilę wrócić do poprzedniej miny, by nie psuć jej zdjęć.
Dopiero teraz zaczął się zastanawiać nad pewnymi rzeczami.
- Od kiedy zajmujesz się fotografowaniem nagich torsów? – Zapytał beztrosko, nie chowając pod tym żadnych emocji, prócz ciekawości. Nie spotkał się jeszcze z osobą o takim samym hobby. Każdy jest inny, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruth Wittenberg

Nauczyciel
Wiek : 23
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1431
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 966
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Sob Lut 11 2017, 20:18

Zrobiła tyle zdjęć, że zaczynała się obawiać, czy uda jej się wybrać tylko jedno. Daniel pozował nad wyraz profesjonalnie, nie robił min, nie kręcił się i prawie każde ujęcie wychodziło jej idealnie. Zaproszenie go na sesję było strzałem w dziesiątkę, zdecydowanie. Jednak po dłuższej chwili robienia fotografii, Ruth z niepokojem zauważyła, że skóra mężczyzny zaczyna w istocie nieco cierpnąć od zimna, a ona sama stała sobie zadowolona w grubym, wełnianym płaszczu, podczas kiedy młodego Niemca zmusiła do pokazania swoich nagich ramion. Bardzo nieodpowiedzialne zagranie, panno Wittenberg.
Uśmiechnęła się jednak na jego kontrę o utalentowanych do rozbierania innych ludziach.
Podniosła dwukrotnie obie brwi do góry w bardzo jednoznacznym wyrazie twarzy, przekrzywiając jednocześnie zadziornie głowę. Uwielbiała się tak droczyć, a jeśli ktoś był do tego błyskotliwy w swoich uwagach, Ruth zaczynała tego kogoś lubić podwójnie. I nawet do głowy jej nie przyszło, że Daniel może mieć swoją inną, ciemną stronę.
Roześmiała się też w końcu na jego komentarze i podeszła do mężczyzny tak blisko, że zdecydowanie naruszyła jego strefę komfortu. Dziwne, bo w końcu była Szwedką, a oni raczej mają tendencję do stawania dalej, niż bliżej.
Przyłożyła na chwilę dłoń do nosa mężczyzny z całkiem skupioną miną, a kiedy go zabrała, bez żadnych wstępów, żadnego flirtu czy kokieterii na początek przysunęła się do Daniela tak blisko, że brakowało milimetrów, żeby swoimi ustami dotknęła jego ust.
Zamiast jednak go pocałować w ostatnim momencie uśmiechnęła się szeroko i odsunęła nieznacznie.
-Teraz ci cieplej? - zapytała najbardziej niewinnie na świecie. Ruth nie do końca rozumiała, że może zranić czyjeś delikatne uczucia takim zachowaniem, ale skoro Daniel był Ślizgonem, to raczej powinna się spodziewać zupełnie innej reakcji, której - naturalnie - też się nie spodziewała. Ot, po prostu chciała na nim wymusić reakcję, a że zdecydowanie zbyt często najpierw robiła, a potem myślała wyszło dokładnie tak, jak wyszło.
-Od dzisiaj - odpowiedziała mu na pytanie z rozbrajającą szczerością. Mocno kontrastowało to z jej postawą skupienia i solidnego przygotowania z początku tej sesji, ale cóż, taka była prawda. Czy przeszkadzało jej to, że Daniel był rozebrany? Chyba nie, bardziej peszył ją jego wzrost i prawdę mówiąc wciąż nie mogła się do tego przyzwyczaić.
Ominęła go w końcu, żeby zajrzeć przez okno, uprzednio zrzucając z siebie płaszcz. Wychyliła się tak mocno, że jeszcze chwila, a wypadłaby z tego okna.
-Ale wysoko. Chcesz skoczyć? Ciekawe, ile byśmy lecieli... - zastanowiła się całkiem poważnie, wciąż patrząc w przepaść. Daniel na dobrą sprawę widział teraz tylko jej nogi, płaszcz wsparty o jakieś deski i stał przed propozycją wyskoczenia z okna. I kto mi teraz powie, że krukoni siedzą tylko w książkach? Niektórzy w ramach wolnego czasu wyskakują sobie z wieży z przystojnymi Ślizgonami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daniel Blackfyre

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Skąd : Dortmund, Niemcy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 73
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 471
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8883-daniel-schweizer#248760
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9974-hmm#278109
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8887-niemiecka-sowa-niemiecka-jakosc#248793
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8886-daniel-schweizer




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Sob Lut 11 2017, 23:48

Ciało zaczynało mu drętwieć, zimno coraz to bardziej domagało się jego uwagi. Skóra zaczynała mu ścierpnąć, lecz Dan sam był zmotywowany, żeby tego nie pokazać po sobie, że mu było zimno. Chciał, żeby Ruth miała ładne zdjęcia z jego udziałem.
Na pewno nie chciał, żeby dziewczyna oddawała mu część swojego ubioru. Na to by się nigdy nie zgodził i mimo że był chamem, to do kobiet zawsze miał szacunek i jakby męska duma nie pozwalała mu wziąć sweterka od dziewczyny. Już wolał pocierpieć niżby dziewczyna miała się poświęcać.
Zauważywszy jej reakcję, sam uniósł brwi i lekko zagryzł dolną wargę. Tak, również lubił się droczyć i bawić się w ten sposób. Sam często tak w rzeczywistości okazywało się, że bawił się uczuciami drugiej osoby, lecz w tym przypadku nie było z tym problemu. Oboje mięli z tym „problem” i łącząc się nie oddziaływali na siebie w taki sposób jak na innych.
Sfera komfortu? Daniel dawno się jej wyzbył, nie czuł czegoś takiego. Dlatego, gdy się zbliżyła, jedynie patrzył na nią lekko zaciekawiony co ma zamiar zrobić.
Tego się nie spodziewał. Dotknęła jego nosa i kiedy tak objęła go swą dłonią, początkowo myślał, że chce mu go przekręcić i złamać. Nie czuł jednak strachu, lecz pewne podniecenie bliskością, która łączyła się z jego nagością. Kiedy natomiast ich twarze się prawie ze sobą stykały, Daniel poczuł bombę zapachów – jej szampon, jej perfumy ładnie się ze sobą zazębiały, tworząc przyjemny rezultat.
Milimetry dzielące ich usta rzeczywiście magicznie ociepliły Daniela, tak jakby jego ciało zapomniało o -12 stopniach na zewnątrz i że siedzi bez koszulki w przewiewnej wieży.
Sam postanowił kontynuować to co zaczęła Ruth i delikatnie i powoli zaczął skracać dystans między ich ustami. Zatrzymał się dopiero, kiedy ich wargi już się praktycznie ze sobą stykały, Dan czuł ich ciepło i miękkość.
Kiedy dziewczyna się odsunęła i przerwała tą chwilę, Niemiec sam się uśmiechnął szeroko ukazując ładne, białe ząbki.
- Rewelacyjna jesteś jeśli chodzi o ogrzewanie – skomplementował ją. Sam był pozytywnie zaskoczony jej działaniami, nie spodziewałby się czegoś takiego po Krukonce. Nie narzekał jednakże, musiał przyznać – podobało mu się i faktycznie całe jego ciało domagało się więcej. Nie przekraczał jednak tej granicy, wiedząc, że nie było to nic istotnego.
- Od dzisiaj? No to muszę Ci przyznać, że bardzo dobrze to robisz. Znasz się na tym. – Nie mówił w tym momencie o zdjęciach. Nie widział ich jeszcze. Lecz o samym podejściu i nakłonieniu Daniela do rozebrania się, mimo że nigdy wcześniej tego nie robił.
Nigdy jeszcze nie miał sytuacji, żeby ktokolwiek był speszony jego wzrostem. Ludzie powoli przyzwyczajali się do jego wyższością, a samemu Danowi to nie przeszkadzało – lubił patrzeć na ludzi z góry, było to lekko władcze, lecz przyjemne.
Wzrok Daniela poleciał za Ruth, kiedy ta podeszła do okna prawie wypadając z niego – na jego oko za bardzo się wychyliła. Podszedł do niej spokojnie, odrzucając na taborecik na którym siedział koszulę. Był teraz całkowicie nagi, jeśli chodzi o tors. Słysząc jej słowa, zastanawiał się czy mówi faktycznie. Sam miał niekiedy myśli samobójcze, najczęściej po śmierci sióstr, lecz nigdy nie zastanawiał się… ile by spadał?
Lecz faktycznie, wieża była bardzo stara i opuszczona nie bez przyczyny. Była drewnianą i dość zepsutą już konstrukcją, więc czując dodatkowy ciężar w postaci ciała Ruth, framuga okna zaczęła podejrzliwie skrzypieć i nagle prawie cała ściana się zawaliła. Daniel szybko reagował. Złapał dziewczynę w pasie i odskoczył, upadając na plecy, a Ruth na niego. Cała ściana runęła na ziemię, a przed ich oczami pojawił się wielki wyłom, który mogli interpretować jako większe okno.
Daniel był zbyt zdziwiony, żeby się teraz odezwać, lecz spojrzał na dziewczynę i powoli wstał, jednocześnie dając jej rękę, chcąc jej pomóc ze wstaniem.
- Nic ci się nie stało? – Zapytał, chcąc wiedzieć, czy odniosła jakieś obrażenia. Z magii leczniczej nie był najlepszy, lecz coś tam się znał i zawsze mógł pomóc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruth Wittenberg

Nauczyciel
Wiek : 23
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1431
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 966
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Nie Lut 12 2017, 00:15

Wszystko fajnie, podroczyli się, podogryzali sobie, ale kiedy Ruth się czymś zafascynuje - a w tym przypadku było to wyglądanie przez okno - trudno ją od tego odciągnąć. I tak sobie wyglądała przez to okno, zupełnie ignorując kolejne przytyki Daniela i prawdę powiedziawszy nawet nie orientując się, że ich teksty powoli zaczynają się robić coraz bardziej odważne...
Było pięknie. Widziała ośnieżone drogi, łąkę i ludzi, którzy wyglądali teraz jak małe mróweczki, pospiesznie przemieszczające się razem ze swoim ładunkiem. Było zimno. Trochę zaczynała się trząść, ale widok pokrytych białą warstwą śniegu drzew i miasteczka w oddali pełnego wesołych, migoczących lampek skutecznie oddalał od niej świadomość ujemnej temperatury. I oczywiście, jak to Ruth, zaczęła całkiem poważnie liczyć w głowie, ile by spadali. Wieża mogła być wysoka na sto, może sto pięćdziesiąt metrów. Spadaliby bezwładnie, a Arresto momentum mogłaby rzucić dopiero dwadzieścia, no, może trzydzieści metrów nad ziemią. To by było...I nagle z rozmyślań wyrwało ją chrupnięcie elewacji budynku.
W jednym momencie poczuła, jak jej ciało opada razem ze ścianą, żeby w następnym leżeć już na Danielu. O, cudownie. Przynajmniej nie wylądowała mu biustem w nosie, jak Ministrowi Magii. Brawo Ruth! Zuch dziewczyna, nie spadasz z poziomu "minimum jedna niezręczna sytuacja w tygodniu".
Na szczęście Daniel szybko się podniósł i przy okazji pomógł samej Szwedce wstać. Wtedy też zorientowała się, że stoi przed nią półnagi. I zareagowała - oczywiście - kompletnie inaczej, niż powinna.
-Oszalałeś? Mogłeś naprawdę wypaść! - zrobiła wielce zdziwioną minę, jakby jej wcale pod tym oknem nie było. Naturalnie zawsze zakładała, że ona sobie świetnie radzi, a to innych trzeba pilnować.
-Zresztą, chcesz umrzeć z zimna?! - rozłożyła bezwiednie ręce, pokazując na jego nagi tors. - Nie mogę cię przecież cały czas całować, od tego są nie wiem - zawahała się przez sekundę - narzeczone, czy coś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daniel Blackfyre

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Skąd : Dortmund, Niemcy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 73
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 471
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8883-daniel-schweizer#248760
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9974-hmm#278109
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8887-niemiecka-sowa-niemiecka-jakosc#248793
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8886-daniel-schweizer




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Wto Lut 21 2017, 19:10

Fascynacja fascynacją, jednakże byli w opuszczonej wieży, która cudem jeszcze stała. Sam by się nie spodziewał, że coś mogłoby się wydarzyć. A tym bardziej, że był świadom jak ładny widok widać zza okna. W takich momentach podoba mu się zima i śnieg, który otulał dachówkę każdego budynku w Hogsmeade. Jednak trzeba było być ostrożnym i Dan nawet sobie nie wyobrażał co by było, gdyby nie była w jego towarzystwie. Zapewne by się tutaj nawet nie stawiała, ale jeśliby to zrobiła to nie skończyłoby się to dobrze.
Co tak szybko w nim zareagowało? Nie był do końca pewien, nieczęsto potrafił tak szybko się ruszyć w celu pomocy osobie trzeciej. A jednak skończyło się, że dziewczyna leżała na półnagim Ślizgonie. I oczywiście gdyby wpadła mu biustem w twarz, nie przeszkadzałoby mu to praktycznie wcale. Jeśli w ogóle.
Otrzepał się z kurzu i też spojrzał na dziewczynę, patrząc na jej troszkę brudną twarz od pyłu i kurzu, który się wzniósł przy zawalaniu się całej ściany budynku. Podszedł do niej i bez słowa zaczął strzepywać z niej brud.
Na jej reakcję, spojrzał na nią zdziwiony z uniesionymi brwiami.
- Ja mogłem spaść? No tak, tobie by nagle urosły skrzydełka i byś poleciała, wcale nie spadając na ten piękny śnieżek, prawda? - Uśmiechnął się do niej lekko i trzymając za rękę odprowadził w głąb pokoju, żeby nie wpadła na pomysł dalszego oglądania widoczków.
Umrzeć? Od zimna jeszcze nigdy nie umarł.
- Spokojnie, mi nic się nie stanie. - Na wzmiankę o całowaniu jego usta uśmiechnęły się jeszcze szerzej - Od czasu do czasu nie tylko narzeczone są od całowania, Ruth. A gdy takich brak, kto inny by mnie całował? - Zapytał, szczerze oczekując od niej odpowiedzi.
Jemu zaś rzeczywiście zaczęło się robić zimno, więc schylił się po swoją koszule, jednocześnie pytając się Krukonki:
- Następne zdjęcia mogą być już w ubraniu? Odkąd mamy dziurę w ścianie będzie trochę zimniej. - Patrząc na nią, wciąż nie potrafił sobie uzmysłowić, że wcześniej nie zwrócił na nią uwagi. No tak, był przed rok pogrążony w pewnej "śpiączce" po śmierci rodzeństwa, jednak ostatnio miewał się lepiej i zwracał uwagę na urodę potencjalnych kochanek. A Ruth była naprawdę piękna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruth Wittenberg

Nauczyciel
Wiek : 23
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1431
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 966
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Czw Lut 23 2017, 22:16

"Najpierw robię, potem myślę" - to bez wahania powiedziałaby w pierwszej chwili krukonka, zapytana o swoją największą wadę. Była analitykiem i z uporem maniaka rozważała każdą sytuację, ale zbyt często porywał ją impuls swojego własnego życia i nie raz zdarzyło jej się kogoś zbyt gwałtownie upomnieć o jakąś bzdurę. Był od tego jeden, jedyny wyjątek, na którego nigdy nie podnosiła głosu i nigdy nie kłóciła się o głupotki, ale od kilku miesięcy bezskutecznie próbowała wyrzucić go ze swojej pamięci.
Daniel trochę sprowadził ją na ziemię, ale właściwie nie tylko tym komentarzem o skrzydełkach, ale tym, że wypowiedział jej imię w rozmowie. Stary trik, który zmusza rozmówcę do skupienia i odbiera to, co się do niego mówi bardziej personalnie. Szkoda tylko, że Ruth była trochę uczulona na całowanie się z innymi kobietami zajętych facetów (i tu od razu podkreślę tysiąc pięćset sto dziewięćset razy, że nie była jeszcze z panem Czarnkowskim podczas akcji na wieży)... Stąd ściągnęła gniewnie usta, ale cóż, ustalmy, wyglądając jak siedemnastolatka brakowało tylko, żeby jeszcze tupnęła nóżką. Na dwumetrowego faceta. Brawo Ruth, tak na pewno kogoś wystraszysz!
Poczekała spokojnie, aż się ubierze i sama nałożyła płaszcz, jakby miała już wychodzić, choć aparat wciąż trzymała przygotowany.
-Ja uważam, że właśnie nikogo innego prócz swojej partnerki nie powinno się adorować - powiedziała, w zamyśleniu przypatrując się swoim butom. Zrobiła to chyba też dlatego, że patrząc zbyt długo na Daniela zaczynała kontemplować jego urodę, a to zdecydowanie nie był najlepszy moment w jej życiu na romanse. Choć może Panda miała rację? Może się po prostu wszystkiego boi? A miłości już szczególnie?
Spojrzała tęskno na pejzaż za wyrwą w ścianie. Nie było bardzo wysoko, a podłoże pod nimi pokrywał puchaty śnieg, w którym mogliby się zatopić nawet z przyjemnością, gdyby na dworze nie panował trzaskający mróz.
-Odpowiem na twoje pytanie. Oczywiście, że bym spadła na ten śnieg - stwierdziła wesoło i zanim się zdołał zorientować szarpnęła go gwałtownie za ramię i wyskoczyła przez dziurę w ścianie razem z Danielem.
Spadanie bezwładne jest jak skok na bungee. Pod warunkiem, że ktoś jest świadomy, że zaraz będzie skakał. Ruth skacząc - technicznie - pierwsza mogła nie tylko pstryknąć dwa, trzy zdjęcia w locie, ale też mając wcześniej przygotowaną różdżkę rzucić bez wysiłku "Arresto momentum" i wylądować całkowicie bezpiecznie na śniegu z Danielem zatopionym w biały puch tuż obok. Czy dała mu otetchnąć po bezczelnym wyrzuceniu go z wieży? Ha, jasne.
Przelewitowała aparat na pobliski pniak, żeby go przypadkiem nie uszkodzić i przeturlała się z Danielem jakieś 10 metrów po śniegu, zatrzymując dopiero, kiedy leżała pod nim zupełnie umorusana w śniegu. Czym przystojny Niemiec również mógł się "pochwalić".
-Nie urosły mi skrzydła. A ty się nie umiesz bawić - roześmiała się ponownie tego dnia, odchylając głowę nieco do tyłu, żeby strzepnąć z policzków potargane włosy. Byli czarodziejami, na Merlina, czarodzieje mogą robić wszystko! Za dużo jest intryg, starych, niewybaczonych przykrości i nieudanych relacji w tym magicznym świecie. Ruth sama miała po uszy swojej przegrywanej walki z przeszłością, ale pogody ducha nie traciła nigdy. Nawet leżąc w śniegu pod groźbą koszmarnej grypy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daniel Blackfyre

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Skąd : Dortmund, Niemcy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 73
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 471
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8883-daniel-schweizer#248760
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9974-hmm#278109
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8887-niemiecka-sowa-niemiecka-jakosc#248793
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8886-daniel-schweizer




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Nie Mar 26 2017, 01:46

Słysząc coraz to niklej ostatnie słowa Ruth, poczuł jedynie jak go coś ciągnie w stronę dziury.
Następnie otwiera oczy i widzi jak spada, słyszy świst powietrza, zaś niebo było błękitne jak nigdy. Tak mu się zdawało, czuł jakby puchowy śnieg był nieskończenie daleko, a Daniel sam zaś miał spadać w nieskończoność.
W trakcie tego wydarzenia, które było dla Niemca niemal mityczne, fantastyczne, nie słyszał niczego prócz powietrza, które świstało tak głośno, że zaczynało to przeszkadzać Danowi. Ulgę doświadczył dopiero padając w śnieżnobiałym puchu, obok dziewczyny. Dan leżąc tak wpatrywał się jeszcze chwile w niebo, jakby nie zdając sobie sprawy z świata rzeczywistego. Czuł jakby był zawieszony między światem fizycznym a psychicznym. Można by powiedzieć - nie wiadomo dlaczego, ale zachowywał się jakby miał niezły odlot.
Wszystko momentalnie się przerwało wraz z nagłym ruchem Krukonki, która pociągnęła go ze sobą, turlając się w dół wzgórza, przy okazji mocząc się całkowicie, lecz Daniel odzyskał całkowitą świadomość. Kiedy ich szaleńcza przygoda skończyła się siedzeniem Schweizera na Ruth, chłopak uśmiechnął się szczerze do dziewczyny przy okazji przyglądając się jej zarumienionym policzkom oraz całej jej aparycji, która w nieładzie nie traciła w żadnym calu na urodzie.
- Po czym sugerujesz, że nie umiem się bawić? Jak chcesz możemy to powtórzyć, lecz coś mi mówi, że możesz się przeziębić. - Powiedział matczynym głosem, tak jakby chcąc naśladować jej opiekuna, który za wszelką cenę chce zniszczyć jej frajdę z zabawy. Oczywiście tak naprawdę tak nie było i Dan nie chcąc by byli w jednej pozycji w dłuższym czasie niż kilka sekund, wstał i podawszy rękę Ruth, pomógł jej wstać. Otrzepał śnieg z jej pleców i uśmiechnął się.
- Uchwyciłaś jakieś ładne zdjęcia podczas lotu? Bo założę się, że kilka ujęć zrobiłaś, nie zmarnowałabyś takiej okazji, prawda? - Ruszyli pod górkę, Dan pomógł dziewczynie wejść, gdyż śnieg osuwał się pod ich stopami i w każdej chwili mogli runąć i znowu przekoziołkować na sam dół. Tak też się stało. Dan w złym miejscu postawił stopę i w jednej chwili już się wywrócił, a za nim Ruth, którą trzymał za rękę, by przypadkiem właśnie się nie przewróciła. Skończyło się, że to on był tym, który zawinił. Jednakże zamiast się winić, zaczął śmiać się czystym śmiechem z charakterystycznym niemieckim akcentem.
- Dobrze się bawisz? W sumie, to cieszę się, że nie jest to zwykła sesja, na której można by było zasnąć! - Uśmiechnął się szeroko i nagle wpadł na pomysł. Szybko wstał i ruszył w stronę aparatu, by spróbować własnych sił z tym właśnie urządzeniem.
Trzymając już je, nie do końca wiedział co ma poczynić, więc jedynie spojrzał pytająco na Krukonkę, wciąż rozbawiony całą sytuacją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruth Wittenberg

Nauczyciel
Wiek : 23
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1431
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 966
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Wto Mar 28 2017, 22:38

Naiwnie myślała, że to ona jest panią sytuacji aż do chwili, kiedy pierwsze skrzypce zaczął grać nierówny, grząski grunt i kończąc swoje eskapady oboje studentów przeturlało się z powrotem w dół zbocza. Ruth była zmarznięta, przemoczona, a włosy wiatr powichrował jej na wszystkie strony, więc zaczęła odczuwać chłód naprawdę w całkiem poważnym stopniu i uznała, że to dobry moment na popis czarowania.
-Silverto,Calefieri - rzuciła wyraźnie, najpierw na siebie, potem na Daniela, kiedy ten stał już z jej aparatem w ręku. Zaczęła od siebie wyłącznie po to, żeby chłopak nie pomyślał zaraz, że rzuca mu w plecy jakąś klątwę, bo zaklęcia te choć dość znane, nie były jakimś wielkim "must know" uczniów. W mroźnej Szwecji Ruth rzucała je praktycznie od kiedy skończyła pełnoletniość, a wcześniej nie było dnia podczas ferii zimowych, kiedy już w progu matka traktowała ją zaklęciem rozgrzewającym po całym dniu zabaw na dworze. Przydatne  i szybko stawiające na nogi, a przede wszystkim - wykluczające chorobę.
-Tam jest taki przycisk, tylko najpierw go musisz pogłaskać, bo gryzie. -Niemal wystawiła Danielowi język, śmiejąc się z jego nieporadności, którą przecież sama uskuteczniała nie tak dawno temu, jeśli chodzi o fotografię. Tak to, że zapomniał wół jak cielęciem był...
-Flos Nivalis - pociągnęła różdżkę łagodnie po śniegu, wydobywając zeń coraz większy krzew białego bzu, którego kiście i gałązki składały się z drobnych, śnieżnych form. Lubiła to zaklęcie, bo jej babcia (ta od strony czarodziejskiej rodziny), przyozdabiała nim swój ogród w Uppsali i zabawiała małą Ruth coraz to nowymi śniegowymi kwiatkami. Przypominało jej czasy, w których nie musiała się o nic martwić, więc przez chwilę zawiesiła wzrok w milczeniu na swoje dzieło, z rozmarzeniem spoglądając na białe kwiaty.
-Miałeś jedyną, niepowtarzalną okazję uchwycić na zdjęciu mój nieukrywany zachwyt nad czymś innym, niż książkami. Pierwsza lekcja - dobrego fotografa cechuje refleks - uśmiechnęła się i podeszła do mężczyzny, zabierając aparat. Oboje byli już zmęczeni,a Ruth dodatkowo trochę głodna, więc uprzejmie pożegnała Daniela z nieukrywaną nadzieją, że to nie jest ich ostatnia sesja i obiecała, że po edycji pierwszy zobaczy swoje zdjęcia. Jak często spędzała ciekawe popołudnia tak to było istotnie niezwykłe. Ruth zapisała w pamięci obraz roześmianego Niemca i wracając do mieszkania przyłapała na myśli, że bardzo by sobie życzyła, żeby takich ludzi jak on było więcej na świecie.
ztx2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vivien O. I. Dear

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6
Dodatkowo : ścigająca Slytherinu
  Liczba postów : 1832
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Czw Kwi 06 2017, 01:29

Spacerowaliśmy z Bennym po okolinach Hogsmeade na te długo, że mimo wspaniale toczącej się rozmowy w końcu napadło nas delikatne zmęczenie - mimo to nie chcieliśmy jeszcze się rozchodzić, więc zaproponowałam mu przycupnięcie w ustronnym miejscu. Wieża w lasku w okolicach Hogsmeade wydawala mi się idealna - z jednej strony była na świeżym powietrzu, z drugiej jednak była oddalona od ludzi. Idealne miejsce na schadzke.
Gdy już po dość długiek wędrówce wdrapaliśmy się na wieżę poczułam lekkie zmęczenie. Klapnęłam na ławce obok Puchona i bez wahania położyłam głowę na jego ramieniu delikatnie przymykając oczu.
- Wspaniale tutaj. - szepnełam rozkoszując się naturą i bliskością chłopaka. Nie podjęłam żadnyc gwałtownych ruchów - tym razem pozostawiłam inicjatywę  w sprawie dalszych ruchów czy też dalszej rozmowy w rękach mojen randki.

______________________

We ain't leaving this room 'til we both feel more. They say love is pain, well darling, let's hurt tonight


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Benddick Capaldi

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Port Talbot
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 301
Dodatkowo : Pół-wil
  Liczba postów : 127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14216-benedict-capaldi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14297-the-laziest-bad-boy-ever
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14299-zloty-borsuk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14298-benedict-capaldi




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Czw Kwi 06 2017, 21:27

Spacer był na tyle przyjemny że nie zwracałem uwagi na otoczenie. Szliśmy tam gdzie nas nogi powiodły i rozmawialiśmy o tym co ślina przyniosła na język. Jednym słowem było nam dobrze. Ucieszyłem się gdy zaproponowała pozostanie chwilę na wieży. Nie chciałem się jeszcze z nią rozstawać. Mimo zdawania sobie sprawy z tego, że wpadam z każdym małym gestem coraz bardziej jak śliwka w kompot, to było mi to totalnie obojętne. Jak to się nazywa? Motylki? Możliwe. samo miejsce było rozkoszne. Przyjemne, zachodzące słońce tworzyło wręcz niesamowitą atmosferę pełną swoistej magii. Czego chcieć więcej do szczęścia w taki dzień jak ten? Nie mam zielonego pojecie
-Perfekcyjnie- odpowiedziałem nie chcąc psuć tego błogiego nastroju. Są takie momenty w których natura mówi za nas, a słowa burzą jej piękny przekaz. Gdy tylko poczułem jak opiera się na mnie, usiadłem okrakiem na ławce. Spytacie pewnie skąd taka dziwna pozycja. Otóż wszystko było przemyślane i przygotowane. Objąłem Viv ramionami i wtuliłem w siebie nie patrząc nawet na to czy stawia opór. Ciekawe czy czuła choć w ułamku to co ja? Ta cisza, panująca w okół nas wydawała mi się wieczna.
- Zawsze mnie zastanawiało jakie to uczucie być pod wpływem uroku wili- wyszeptałem jej do ucha po czym ukradłem małego buziaka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vivien O. I. Dear

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6
Dodatkowo : ścigająca Slytherinu
  Liczba postów : 1832
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Czw Kwi 06 2017, 21:58

Gdybym wiedziała, że w pewnym stopniu owinęłam go sobie wokół palca to pewnie bym się cieszyła, ale nie wiedziałam tego, więc w sumie nie byłam pewna czy chłopak siedzi tu ze mną dlatego, że naprawdę się mną zauroczył, czy tylko dlatego, że czuł satysfakcję z umawiania się z fajną laską. To drugie pewnie by mnie troszkę zabolało, ale nie miałam zamiaru o tym myśleć - nie chciałam sobie psuć przyjemnego popołudnia. Delikatnie poprawiłam pomarszczoną sukienkę i wtuliłam się w niego bardzo powoli oddychając. Mimo to mój puls jakimś cudem przyśpieszył. Byłam pewna, że chłopak zaraz to wyczuje i zorientuje się jak mi z nim dobrze. Położyłam rękę na jego klatce piersiowej - jego serce też znacznie przyśpieszyło. Przymknęłam oczy i uśmiechnęłam się z radością - miałam szczerą nadzieję, że tego nie dostrzegł, bo moja twarz w tym momencie okazywała zbyt wiele emocji.
Odwzajemniłam jego pocałunek, ale zanim zdążył wpić się w moje wargi z namiętnością odsunęłam się od niego przekornie z lekko prowokującą miną. Najpierw musiałam rozjaśnić jego wątpliwości, dopiero potem mogłam dać się całować.
Nie ukrywam, że mówienie o tamtej sytuacji było dość problematyczne, ale zebrałam się w garść i zaczęłam mówić.
- To jest z jednej strony przyjemne, z drugiej straszne uczucie. Z jednej strony czujesz gotowość do zrobienia wszystkiego o co ta osoba Cię poprosi, niezależnie od tego co to będzie. Z drugiej... - w tym miejscu lekko się zarumieniłam (znów miałam nadzieję, że tego nie dostrzeże). Nie byłam wstydliwą osobą, ale mówienie o tym co przeżyłam w tamtym momencie było lekko krępujące - Z drugiej czujesz piekielne pożądanie wobec tej osoby. Gdy ona nie prosi Ciebie o nic konkretnego, bo zwyczajnie niczego od Ciebie nie chce, to bardzo trudno nie rzucić się na tę osobę.
Mówiłam cały czas "na tę osobę", "ta osoba" jakby ta sytuacja była hipotetyczna, no cóż - zdecydowanie nie była.

______________________

We ain't leaving this room 'til we both feel more. They say love is pain, well darling, let's hurt tonight


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Benddick Capaldi

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Port Talbot
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 301
Dodatkowo : Pół-wil
  Liczba postów : 127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14216-benedict-capaldi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14297-the-laziest-bad-boy-ever
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14299-zloty-borsuk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14298-benedict-capaldi




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Czw Kwi 06 2017, 22:24

Czy zauważyłem całą gamę uczuć na twarzy Vivi? Oczywiście że tak, miałem jednak na tyle taktu żebynie wyskakiwać z tą informacją jak wariat. Zepsuło by to nastrój, który i tak nadszarpnąłem. Pytanie mogło być nie dość że zaskakujące to jeszcze krępujące dla niej. Nie dość że jeszcze niedawno była pod wpływem mojego uroku i narobiliśmy troche głupot to jeszcze kazałem jej o tym mówić. Dobrze jednak że się ode mnie nie oddaliła. To by zabolało. Przez całą jej wypowiedź starałem się zapamiętać jak ładnie rumieniła się jeszcze kilka chwil temu. Widać było że mówienie o tym przychodzi jej z trudem, dlatego grzecznie jej nie przerywałem i starałem się miziać ją po ramieniu żeby dodać jej otuchy. Na bank nie chce jej skrzywdzić
-Wybacz mi tamten incydent. Naprawdę dałem się zaskoczyć i sam nie wiem jak mogło do tego dojść. My nie czujemy tego gdy nasz urok się uruchamia. Nie mamy żadnej lampki ostrzegawczej w głowie. Po prostu widzimy jak ludzie się zachowują i do tego się przystosowujemy. Oczywiście potrafię użyć go na zawołanie- Przytuliwszy ją do siebie trochę mocniej, pocałowałem ją w czoło. W tym momencie czułem się jak bym tłumaczył się z jakiejś naprawdę okropnej sprawy, a to przecież była tylko moja natura. Nic na to nie poradzę.
-Serio jest z tym pożądaniem? Nigdy nie eksperymentowałem z tym darem, niestety nie rodzimy się z całą wiedzą na ten temat.- Westchnąłem próbując nie okazać jej jak bardzo mi wstyd za to co jej zrobiłem. Całe zajście w łazience było wyłącznie moją winą
-Ma to też swoje dobre strony, dzięki temu Cię poznałem- Dodałem dając swojej królowej lodu małego pstryczka w nos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vivien O. I. Dear

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6
Dodatkowo : ścigająca Slytherinu
  Liczba postów : 1832
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Czw Kwi 06 2017, 22:58

- Ciii - uciszyłam go - Daj spokój, było minęło. Mam nadzieję, że następnym razem skorzystasz na mnie z tego daru bardziej świadomie i w sprzyjających okolicznościach
Puściłam mu oczko i roześmiałam się delikatnie. Nie zamierzałam okazywać mojego zawstydzenia dłużej. No bez przesady - przecież byłam świadomą swojej wartości kobietą, nie mogłam sobie pozwolić na takie ekscesy. To jego wina. Wpływał na mnie zupełnie inaczej niż większość facetów, co odrobinę mnie niepokoiło. Czy za moim roztrzęsieniem stała tylko jego przypadłość, a może po prostu faktycznie między nami było coś ciekawego?
- Nie wiem czy zawsze tak jest, przecież tylko raz nam się to zdarzyło
Chciałam użyć wyrażenie "tylko raz mi to zrobiłeś", ale w ostatniej chwili zmieniłam zdanie. Nie chciałam, żeby obwiniał się za tamtą sytuację, bo przecież nie było w tym żadnej jego winy - po prostu się zdarzyło. Chciałam rzucić coś o tym, że bez daru też by mnie poznał, ale pewnie uciekł by stamtąd przerażony i nigdy by się do mnie nie odezwał, ale nie zamierzałam go dołować, zamiast tego szepnęłam zalotnie:
- Jak chcesz to możemy sprawdzić czy zawsze się tak dzieje. Kiedykolwiek będziesz chciał, tylko daj wcześniej znać.
Raczej nie przypuszczałam, że powie "teraz", więc bez wahania użyłam słowa "kiedykolwiek". Liczyłam na to, że gdy już mnie zaczaruje to będzie umiał zachować kontrolę i nie wpadnie na pomysł w stylu "stój na głowie przez trzy godziny". Wolałam się nad tym nie zastanawiać i przejęłam inicjatywę wpijając się w jego usta. Nie był to tak namiętny pocałunek jak tamten w łazience, ale zdecydowanie odważniejszy niż te dzisiejsze. Przymknęłam oczy i zaczęłam się bawić jego włosami delektując się smakiem jego warg.

______________________

We ain't leaving this room 'til we both feel more. They say love is pain, well darling, let's hurt tonight


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Benddick Capaldi

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Port Talbot
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 301
Dodatkowo : Pół-wil
  Liczba postów : 127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14216-benedict-capaldi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14297-the-laziest-bad-boy-ever
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14299-zloty-borsuk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14298-benedict-capaldi




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Pią Kwi 07 2017, 00:01

Chciała posmakować daru? Kim ja jestem żeby jej odmówić? Wszystko spokojnie, powoli ponieważ spokój nas uratuje.
-Uwielbiam twój uśmiech- rzuciłem mimochodem i spojrzałem za horyzont. Kobiety na swój sposób bywają straszne. Potrafią okręcić sobie faceta wokół palca. Na szczęście jestem wilem i mam na to swoje sposoby. Ktoś kiedyś powiedział że bycie Wilem to życie na łatwym poziomie. Pierdolenie, za przeproszeniem. Tyle co to kłopotów sprawia to sobie nie wyobrażają. Nie mogę się dawać tak dominować. To ja tu jestem Facetem... ale co z tego skoro ona się znów uśmiechnie i całkowicie mnie rozbroi? Sytuacja patowa.
-Popatrz na to z tej strony, że skoro pierwszy był tak spektakularny to każdy kolejny będzie już spokojniejszy- zaśmiałem się z jej próby rozluźnienia atmosfery. Ma racje nie ma co tego roztrząsać, było mineło a teraz może być już tylko lepiej. Uciec bym z tamtąd nie uciekł, najpierw zapamiętałbym walory fizycznie Vivki a dopiero wtedy się ulotnił. Wtedy ten pocałunek! Aż mi serce przeskoczyło! Chciałem żeby trwał wiecznie. Pewnie dlatego przyszedł mi ten głupi pomysł do głowy. Powoli zacząłem spuszczać swój urok ze smyczy.
-Przygotuj się, nie hamuje go teraz-wyszeptałem przerywając pocałunek i spoglądając jej w oczy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vivien O. I. Dear

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6
Dodatkowo : ścigająca Slytherinu
  Liczba postów : 1832
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Pią Kwi 07 2017, 12:44

Gdy skomplementował mój uśmiech uśmiechnęłam się jeszcze bardziej.
Wracając do uroku - totalnie nie spodziewałam się, że zrobi to teraz. Nie zdążyłam zaprotestować, bo moje ciało momentalnie opanowało nieziemskie uczucie. Pożądanie, które mnie opanowało było równocześnie piękne, jak i odrobinę straszne. Wprawdzie to odczucie było delikatniejsze, bardziej opanowane niż wtedy w łazience, ale mimo to w tym konkretnym momencie pragnęłam jedynie przylgnąć do Puchona. Mimo to odsunęłam się od niego na moment i przymknęłam oczy - mimo wszystko nie chciałam rzucać się na niego jak chora psychicznie. Skupiłam się próbując jak najbardziej oczyścić swoje myśli, ale w mojej głowie nie było nic innego niż jego osoba. Pewnie normalnie uznałabym to za cios poniżej pasa, ale po pierwsze sama tego chciałam, po drugie w gruncie rzeczy czułam się przyjemnie. W końcu dałam sobie spokój - wprawdzie w przeciwieństwie do sytuacji w łazience - miałam względne panowanie nad sobą to nie ukrywajmy - nie po to dałam mu się zaczarować, żeby teraz stawiać opór. Otworzyłam oczy i uśmiechnęłam się do niego promiennie szepcząc:
- Chyba kompletnie oszalałam.
Po czym bez chwili wahania wpiłam się w jego usta.

______________________

We ain't leaving this room 'til we both feel more. They say love is pain, well darling, let's hurt tonight


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Benddick Capaldi

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Port Talbot
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 301
Dodatkowo : Pół-wil
  Liczba postów : 127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14216-benedict-capaldi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14297-the-laziest-bad-boy-ever
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14299-zloty-borsuk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14298-benedict-capaldi




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Pią Kwi 07 2017, 13:23

Taki był plan, jak bym dał jej teraz czas na protest to na bank by odmówiła. Taki urok to nie w kij dmuchał. Jeśli sama chce będę ją wilował bardzo często. Dostanie to czego chciała. W sumie to ja też tego chce. Oczywiście nie przyznam się do tego, to było by delikatne faux pas. Dziwnie było widzieć że ktoś odbiera tak pozytywnie ten urok. No cóż, może nawet wil ma możliwość być lubianym? Brak potrzeby hamowania uroku daje nawet swoisty komfort psychiczny. Odpoczywanie w ten sposób jest bardzo przyjemne. Nikt sobie nie wyobraża jak bardzo uciążliwe jest ciągłe pilnowanie się żeby nikt się w tobie nie zakochał. Za każdym razem wstajesz, uspokajasz się i dopiero wtedy wychodzisz. Przy niej nie będę musiał tego robić! Gdy się odsuneła przyznam szczerze że się wystraszyłem. W jakiś pokrętny sposób zależy mi na niej. To dobra kobieta, nie chce jej zranić. Przez myśl nawet przeszło mi żeby wytrącić ją z uroku żeby nie odwalić jakiegoś szaleństwa. Wszystkie wątpliwości rozwiały się jednak gdy zobaczyłem ten promienny uśmiech na jej twarzy. Mentalnie się rozpłynąłem. Całkowicie przestałem się przejmować urokiem i poddałem się chwili. Dziki taniec naszych ust był czymś wręcz niesamowitym. Raz po raz wymienialiśmy się inicjatywą i to było w tym cudowne. Nawet nie zoriętowałem się kiedy posadziłem sobie Viv na kolanie!
-Na pewno nie masz mi za złe tego uroku?-Spytałem przerywając pocałunek gdy myśli w mojej głowie zaczeły przybierać zbyt niegrzeczny obrót
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vivien O. I. Dear

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6
Dodatkowo : ścigająca Slytherinu
  Liczba postów : 1832
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Pią Kwi 07 2017, 13:54

Benndick całował mnie bardzo zachłannie - trochę jakby był strasznie wyposzczony w tej materii. W gruncie rzeczy na kogoś z niezbyt dużym doświadczeniem w sprawach damsko-męskich radził sobie naprawdę dobrze - wprawdzie na początku obślinił mi dość mocno okolice ust, jednakże z każdą chwilą szło mu coraz lepiej i zdecydowanie nie mogłam narzekać.
Nie wiedziałam co mam odpowiedzieć na jego pytanie - w sumie trochę nieładnie się zachował robiąc to tak nagle, z drugiej jednak strony było mi teraz tak dobrze, że nie zamierzałam protestować, więc parsknęłam śmiechem i zalotnie powiedziałam:
- Oczywiście, że jestem wściekła, tak bardzo, że zamierzam cię zacałować na śmierć, a potem poćwiartować Twoje zwłoki i zostawić je na pożarcie testralom.
Nie zastanawiałam się za bardzo w tym momencie czy zależy mi na chłopaku - czar był zbyt mocny i jedyne co miałam w głowie to to jak piekielnie pociągający dla mnie był. Jedną ręką zawiesiłam się na jego ramionach, tak by nie spaść z jego kolana, drugą delikatnie ujęłam jego twarz wpatrując się w jego oczy. Po chwili znów je przymknęłam i ponownie go pocałowałam.

______________________

We ain't leaving this room 'til we both feel more. They say love is pain, well darling, let's hurt tonight


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Benddick Capaldi

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Port Talbot
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 301
Dodatkowo : Pół-wil
  Liczba postów : 127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14216-benedict-capaldi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14297-the-laziest-bad-boy-ever
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14299-zloty-borsuk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14298-benedict-capaldi




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Pon Kwi 10 2017, 00:14

Czy zachłannie to nie wiem? Nie jestem wirtuozem całowania. Wstyd przyznać, ale Viv była drugą kobietą z którą się w życiu całowałem. Taki ze mnie skromny i chowany w czystości Benek. Jak wiadomo, praktyka czyni mistrza. Jej Vivi nie można było odmówić, nic dziwnego że blask jej doświadczenia powoli zaczynał na mnie wływać. O dzięki ci łaskawa panno Dear!
-Och, cóż za straszliwa kara! Nie możemy zostać na całowaniu?- Powiedziałem teatralnie przerażonym głosem po czym przesunąlem opuszkami palców po jej talii. Spojrzałem w jej oczy.
-Będziesz za mną tęsknić- wyszeptałem zanim ponownie wpiliśmy się w swoje usta. To cudowne gdy druga osoba chce cię tak samo jak ty jej. Nie mogę jednak pozwolić żeby ten stan trwał wiecznie. Nie chce żeby myślała że pociąga ją tylko mój urok i nic więcej. Chce być ważny dla kogoś nie tylko dla tego że umiem wilować. To tylko urok, potężny ale tylko urok. Mimo pokusy i wszelkich strasznie przyjemnych rzeczy robionych mi przez Vivcie, starałem się zapanować nad urokiem. Nie jestem w stanie określić czy mi wychodzi bo jej język nadal jest niemal w moim gardle. Lubie to
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vivien O. I. Dear

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6
Dodatkowo : ścigająca Slytherinu
  Liczba postów : 1832
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Pon Kwi 10 2017, 01:29

- Ja? Tęsknić? Przecież ja nie mam serca - parsknęłam śmiechem. Było mi tak dobrze, że nawet nie poczułam, że Benny przestał mnie czarować. Chyba byłam w tym momencie zbyt skupiona na nim by dostrzec różnicę. Czułam się świetnie, więc nie miałam ochoty na tym poprzestać - chciałam się z nim trochę popieścić i podroczyć, ale wiedziałam, że jest bardzo niedoświadczony i naprawdę nie chciałam go przestraszyć. Oderwałam usta od jego warg.
- Zaufaj mi - szepnęłam mu do ucha delikatnie muskając ustami jego płatek.
Spojrzałam głęboko w jego oczy ze względnie poważną miną, po czym bardzo delikatnie chwyciłam jego dłoń i bardzo powoli przejechałam nią po mojej łydce, udzie i talii, po czym ułożyłam ją na mojej piersi. Postąpiłam tak samo z drugą dłonią. Chociaż sama nie uważałam dotykania biustu przez materiał niewydekoltowanej sukienki za jakąś bardzo odważną pieszczotę to miałam świadomość, że dla chłopaka może to być coś zupełnie nowego - dlatego postanowiłam mu odrobinę pomóc i delikatnie uciskałam jego dłonie pokazując mu jak powinien dotykać moich piersi. Po chwili puściłam jego ręce by nie czuł się przeze mnie kontrolowany i mógł samodzielnie zająć się pieszczotą.

______________________

We ain't leaving this room 'til we both feel more. They say love is pain, well darling, let's hurt tonight


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content











PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   

Powrót do góry Go down
 

Szczyt opuszczonej wieży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 15 z 17Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16, 17  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Opuszczona wieza
-