Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Szczyt opuszczonej wieży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9 ... 17  Next
AutorWiadomość



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29915
  Liczba postów : 46851
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Szczyt opuszczonej wieży   Nie Maj 08 2011, 13:02

First topic message reminder :


Szczyt opuszczonej wieży
Pośród niewielkich budowli w Hogsmeade na ich tle zawsze wyróżniała się stara wieża będąca w niewielkim lasku nieopodal. Budynek ten od wieków był opuszczony, a wejście do niego było zagrodzone. Jednakże na potrzeby turnieju, a raczej na wyznaczenie wieży, jako idealnego miejsca dla widowni, budowla ta została ponownie otwarta.
Mówi się, że grasował po niej przez te wszystkie lata wyjątkowo złośliwy duch, jednakże w obecnej chwili, wyglądało na to, iż dyrektor znalazł mu dogodniejsze lokum. Całość została nieco wysprzątana, tak by uczniowie mogli skorzystać z tego miejsca. Na samym szczycie zostały postawione drewniane ławki wewnątrz całej wieży, ponownie z ozdobami w kolorach pięciu szkół. Każdy kto chciał obserwować reprezentantów mógł wejść na szczyt wieży i zając wybrane miejsce.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Galeony : 23
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 190




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Nie Maj 08 2011, 19:55

-Cześć. Jestem Daniel.-przedstawił się blondynce-a ty?-za skarby świata nie mógł sobie przypomnieć imienia dziewczyny, chociarz chodzili razem na zajęcia. ignorancie ironicznie zbeształ sam siebie w myślach. Usiadł wygodnie przy trójce, przyglądając się innym. Był tu jeszcze jeden facet z jego wydziału, Margaret...nie znał, nie znał...i jeszcze jakaś kobieta, którą pierwszy raz widział na oczy. Opłakanie mało, nie miał kto kibicować Ef. Zaraz więc wyciągnął różdżkę i wystrzelił w górę napis "dajesz, Effie!".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : St. Petersburg
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 307
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 448




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Nie Maj 08 2011, 19:59

Ach, zajęcia! Biedny Boris jest na nich obecny jedynie ciałem, a nie duchem. Pewnie nawet jej nie zauważył, a jeżeli już, to nie wbiła mu się specjalnie w pamięć na tyle, by w jakikolwiek sposób zapamiętał jej twarz. No szkoda, że tego nie wyjaśniła, wtedy byłby spokojniejszy wiedząc, skąd ją zna! Chociaż to było tylko przeczucie, no ale dobra. Nieważne.
Spojrzał na nią, kiedy odchrząknęła i uśmiechnął się lekko. Cóż, miał nadzieję, że Szarlotka ją przedstawi, ale skoro ten drobny fakt wyleciał jej z głowy, postanowił sam wziąć sprawy w swoje ręce!
- Boris Lavrov, witaj - przedstawił się zatem, bo nie miał pojęcia, czy dziewczyna kojarzy jego dane. On jej niespecjalnie, więc po prostu był to prosty zabieg, żeby i ona się mu przedstawiła! A czy tak się stanie to inna kwestia... Oczywiście biedaczek nie pamiętał, że zna ją aż nazbyt dobrze. Ten zdradziecki alkohol...!
Zaśmiał się na poprawkę Szarlotki i ponownie zaciągnął się dymem, strzepując popiół gdzieś obok i udał zafascynowanego turniejem.
- Durmstrang, Tecuala, Beaxubatons - powiedział z rozbawieniem. No bo nie ma to jak konkretny kandydat, nie? - W sumie Salem na upartego też mógłby być... - dodał po chwili, jakby w zamyśleniu. Bo w zasadzie to zastanawiał się nad czymś, kiedy podszedł do nich Daniel.
- Siema - przywitał się z nim, ściskając mu dłoń i generalnie aż sam się dziwił, ile ludzi przyszło do niego, kiedy to on zawsze podchodził do innych. No cóż, kiedyś musi być ten pierwszy raz!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 26
Skąd : Londyn
Galeony : -11
  Liczba postów : 72




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Nie Maj 08 2011, 20:04

W sumie nie wiedział po co tu przyszedł. Nie kręciło go darcie się z innymi i przeciskanie pomiędzy napalonymi na graczy nastolatami.
Lepszego miejsca nie mogłeś sobie znaleźć...
Gdy wreszcie znalazł gdzieś kawałek wolnej przestrzeni po chwili już go zagarnął i próbował cieszyć się widowiskiem...którego tak naprawdę w ogóle nie widział. Oparł się znudzony o jakąś barierkę i obserwował ludzi dookoła bez większego celu. Znał wiele osób z obecnych tutaj, jednak nie miał szczególnie ochoty by podchodzić i zagajać do byle kogo. Gdy jednak ujrzał znajomego mu Aleksandra, nie oparł się ciekawości i po prostu wstał by podejść do niego i po chwili mruknąć z uśmieszkiem
- No proszę, kogo ja tu widzę. Kto by pomyślał, że spotkam cię akurat na Turnieju
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 27
Skąd : Meksyk
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 193
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 516
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1994-naleigh-n-neglect#66726
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2030-en-en-en#66737
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1996-naleigh-nefretete-neglect




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Nie Maj 08 2011, 20:15

Tak, tak, nasza NNN ruszyła dupę i zjawiła się na szczycie wieży, choć wcale łatwo nie było. Jak się domyślacie, leżała w sypialni i upajała się nieprawdziwymi wizjami tego świata. Cóż, nie skłamię, jeśli powiem, iż tego dnia zwiększyła swoją dzienną dawkę. Tamta już nie dawała takiej radości. Dopiero po kilku godzinach była w stanie się ruszyć.
Chwiejnym krokiem weszła na samą górę. Co za kretyn wybudował tyle schodów? Prychnęła gniewnie, a potem pomacała swoje kieszenie. - Dobra, towarek mamy na wszelki wypadek - mruknęła zadowolona pod nosem. Wiadomo, przy ludziach nie wypada wpadać w szał. No i szkoda, aby tyle niewinnych istotek zakończyło swój żywot, bo Nefretete była spragniona kolejnej dawki.
Od razu zauważyła LSD i CDLB. Roztaczały wokół siebie taką aurę.. Nie, nie, to tylko twoja wyobraźnia, Neglect. Podeszła do nich, nie zwracając uwagę na resztę. W tej chwili nie interesował jej nikt, oprócz ukochanych ćpunek. Usiadła na zakurzonej ławce, pożyczając sobie ognistą. Tak, potrzebowała teraz łyczka czegoś mocniejszego. No, może dwóch...
Nie zamierzała się z nikim witać. Po co, skoro i tak ją wszyscy znają? A nie odczuwała potrzeby powiedzenia zwykłego "cześć". Dopiero teraz się zorientowała, że nie wie, dlaczego jest tu tyle ludzi. Ją przyciągnął hałas. A resztę? Bóg jeden wie, hy hy. - A tak właściwie to co tu robimy? - spytała, starając się zignorować wirujące w powietrzu pszczoły. Narkotyk nadal działał, więc w porządku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Besançon, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 314
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2124-charlotte-de-la-brun#71682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6062-nowe-powiazania-cdlb#172547
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6063-szarlotka#172038




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Nie Maj 08 2011, 20:22

O matko! Po chwili ciszy Szarlotka zrozumiała, że pan Lavrov czeka na przedstawienie jej Lenki. Całkowicie zapomniała o uprzejmości! co z niej za niekulturalna suka, nie ma co!
- Borysku, a to jest Lunarie, znana nam wszystkim jak Elesde - Odpowiedziała głupkowato. Cóż, lepiej późno niż wcale. Potem odwróciła się do chłopaka o ciemnobrązowych włosach.
- Charlotte - przywitała się z nim, uśmiechając się. - Nigdy dotąd cię nie widziałam w zamku. Z którego roku jesteś? - zapytała go nieco podejrzliwie. Ciągle miała w buzi papierosa LSD, który już prawie był wypalony.
- Lenka, coś do nich dodajesz, nie? - Zapytała przyjaciółkę, obracając skręta w dłoni. Tak, zdecydowanie nie smakował jak zwykły papieros. Było w nim to coś, za czym Szarlotka tak bardzo przepadała.
Po chwili zobaczyła, jak podchodzi do nich ta dziewczyna, z którą LSD stała na początku. Przez chwilę przypatrywała się w nią zaciekawiona, a potem zręcznie odwróciła wzrok, kierując go na Lunarie. Posłała jej znaczące spojrzenie, a potem w oddali zobaczyła kogoś jeszcze.
- Naleigh! DO KURWY NĘDZY! - Zawołała, kierując się w jej stronę - Nareszcie raczyłaś ruszyć dupsko z domu - Uśmiechnęła się do niej i zajęła miejsce obok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 256
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2228-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2229-lsd-kokaina-heroina-lsd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2230-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7745-lunarie-s-deceiver#215456




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Nie Maj 08 2011, 20:46

Spojrzała przeciągle na Borysa, gdy już się jej przedstawił, skinęła lekko głową gdy Szarlotka przedstawiła jej personalia w odpowiedzi. Kilka kosmyków włosów opadło na mocno zarysowane pod skórą obojczyki, a usta rozciągnęły się w ledwo dostrzegalnym, przelotnym uśmiechu.
- Nieładnie, panie Lavrov - rzekła tylko, odwracając łepetynkę, gdyż nieruchawa Ślizgonka zaczęła wykazywać jednak funkcje życiowe i na dodatek okazało się, że pali! Dobrze. Wyciągnęła w jej kierunku paczkę i mrugnęła porozumiewawczo.
- Tylko uważaj. Są naprawdę mocne - rzekła, a w chwilę później już przeczyła swoim słowom, odpowiadając Szarlotce. - Ależ skąd. No co ty. Ja? Ja miałabym coś dodawać? Wypraszam sobie.
Dobra. Prawda była taka, że ona raczej dodawała tytoniu do haszyszu, nie na odwrót. Ale ćśśśśś!
Kołysała się między słowami wypowiadanymi przez otaczających ją ludzi. Jak do snu. Miała wrażenie, że zdania to cielesne byty. Wszystko było tak cudownie oderwane od rzeczywistości, uwypuklone w każdym względzie. Więc nagłe zjawienie się Nailegh w ogóle zachwiało już porządkiem wszechświata. Gdy usiadła obok bez słowa, LSD też jakiś czas siedziała nieruchomo. Bo jej obecność pasowała do sytuacji. Była boleśnie oczywista i konieczna. Tak miało być! Tak zaplanował los. Nanana. A niebo przenikało się gradientami. Nanananaa. Oparła głowę o ramię NNN i pokazała palcem na jakiś kształt przemykający na niebie. Potem znów usiadła prosto i zapaliła kolejnego papierosa. A w ogóle to gdzie była ognista?
- Nuuuuuuuudnoooooo - rzekła, chociaż wcale nudno nie było. Ale chciała to powiedzieć. Podała skręta Nailegh.
- Borysie, Danielu, panowie, czyńcie honory, czemu nie macie alkoholu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Skąd : Miami
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 377
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1211




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Nie Maj 08 2011, 21:01

Dobra, teraz Courtney wbija na imprezę. Chociaż... no dobrze... miała taki zamiar, ale kiedy zobaczyła wśród swoich przyjaciół/znajomych LSD chciała zrobić w tył zwrot i znaleźć sobie inne, o wiele spokojniejsze miejsce, gdzieś z dala od owej upiornej osóbki. Tylko moment... przecież ona się tak nie da! Nie zrezygnuje z miłego dnia przez jakąś tam dziewczynę. Poprawiła koszulkę z hasłem dopingującym Stiwa i przejechała ręką po kurtce, na której widniała podobizna Dżoelosława. Ruszyła w stronę bawiącej grupki, w ostatnim momencie zmieniając jednak kurs i opierając się o barierkę nieco dalej. Nie będzie wszak psuć zabawy swoim kumplom, dogryzając sobie z LSD. Rozejrzała się po trybunach, szukając wzrokiem Francy. Jak to? Nie ma jej? Przecież ten kozak nie przeżyłby bez możliwości dopingowania swojemu "ukochanemu". Cóż... zapewne pojawi się w najbliższym czasie. Odwróciła się w stronę Hogsmeade, szukając wzrokiem swoich ulubieńców. Gdzież się oni podziali?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 676
Dodatkowo : Animag (testral)
  Liczba postów : 889




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Nie Maj 08 2011, 21:09

- Mmm... dodatek. Brzmi nieźle. Dzięki. - Wzięła jednego i rozejrzała się. W końcu gdzieś niedaleko jeszcze jakiś czas temu była nauczycielka, teraz jakoś zniknęła i bardzo dobrze. - No właśnie ona ma rację. Zmącilibyście jakiś alkohol, a nie tak na sucho! - Podchwyciła temat. - Btw, jak się nazywasz? Ja jestem Angie. - Jak już się wcięła to przynajmniej uzyska kilka informacji.
Odpaliła papierosa, którego chyba nie do końca można było tak nazwać. Jego smak bardziej pasował na skręta. Davis oparła się o barierkę i zaciągnęła kilka razy. Spojrzała w dół i aż zamigotało jej w oczach, ale szybko przeszło. Odwróciła się i oparła o barierkę plecami obserwując resztę i dalej paląc. Zastanawiała się czy w końcu pojawi się ten alkohol, czy po prostu wszyscy tu obecni są abstynentami. No może nie wliczając laski, która ją poczęstowała nikotyną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Besançon, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 314
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2124-charlotte-de-la-brun#71682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6062-nowe-powiazania-cdlb#172547
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6063-szarlotka#172038




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Nie Maj 08 2011, 21:19

Charlotte, siedząca z jej dwoma przyjaciółkami na ławce, była już totalnie znużona. Taak, to kolejna jej faza. Najpierw była niesamowicie nawalona, wydzierała się jak ostatnia idiotka, a teraz błogi stan ukojenia.
- Podaj - wyciągnęła do LSD rękę, żeby ta podała jej papierosa. W drugiej dłoni zaś Szarlott trzymała pustą butelkę z whisky. Przechyliła ją nad ustami tak, żeby ostatnie krople ostrego płynu nie zostały zmarnowane. W końcu wódka to skarb!
- Dajcie więcej - mruknęła cicho, wyrzucając szklaną butelkę za siebie. Nie dbała o to, czy ta się rozbije na ziemi, ławce czy walnie w jakiegoś kibica. W sumie gdyby tak było, byłaby jedynie dodatkowa frajda.
Patrzyła na Borisa i Daniela, którzy stali przed nimi, można by rzec, że "w tyle". Niedaleko nich ta Ślizgonka, a jeszcze gdzieśtam Charl dostrzegła niewyraźny zarys jakiejś dziewczyny. Czyżby Courtney? W każdym bądź razie... Jeśli ona, to studentka ma nieźle przewalone. W końcu tamta ciągle jej truje, żeby skończyła z dawkowaniem. Jak mogła przestać, skoro tak jej tutaj fajnie? Tutaj, gdzie była z przyjaciółkami i miała swój własny "wieczny sen ja jawie"? Phi! Marzenie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 349
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1768-regis-sauveterre
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1774-regis-sauveterre-relacyjki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12466-sowcia-regisa#334546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12465-regis-sauveterre#334545




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Nie Maj 08 2011, 21:34

NIE PIERDOL TYLKO SMARUJ DŻEMOREM.
Taki to tekst chciał Regis powiedzieć do dyrektora. No bo kurde no, niech sobie sam idzie patrzeć na reprezentantów i obserwować kibiców, a nie zwala wszystko na biednego gajowego. On i tak się narobi za dnia (no, nie aż tak, w sumie). Miał taki cudowny plan spędzenia tego popołudnia przy dobrej whisky (Jack Daniels, ha!), a tu przyszedł list i wezwanie, że ma się stawić w gabinecie zaraz. A potem usłyszał całą tę gadkę, ze ktoś musi być i kontrolować uczniów, jak się zachowują, bla bla bla... I że Regis się do tego nadaje. TA, JASNE. On to by im raczej pozwolił na zrobienie imprezy ze striptizem, a także zawołałby Irka, co by dostarczył wszystkim alkoholu.
I miał już powiedzieć: PIERDOLĘ, NIE ROBIĘ. Ale nie chciał stracić pracy. Toteż w końcu poszedł do tej zakichanej wieży i wdrapał się. I grajmy minę do złej gry, proszę państwa!
Dobra, usiadł sobie, nie wiem, gdzie i wyjął sobie papieroska i zapalił go. I zaciągnął się. A co będzie sobie żałował, ha! I miał gdzieś w tej chwili, że sobie może zepsuć reputację. I się tak rozejrzał i prawie sami znajomkowie tu, oho!
I w ogóle to miał chyba zły dzień.

jakby ktoś zagadał, to będzie trzeba czekać, bo ja raczej dziś nie odpiszę już
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Ynys Môn/ Anglesey Walia UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2963
Dodatkowo : Hipnoza, zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 1179
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1905-aleksander-brendan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1910-znajomoci-aleksandra
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1903-aleksander-brendan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7261-aleksander-brendan#205316




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Nie Maj 08 2011, 21:59

Spojrzał na Willa.
-Niby skąd wyciągnąłeś ten wniosek, że nie zjawie się na widowni, gdy wśród zawodników jest zawodnik Durmstrangu- Uśmiechnąłem się, może jest dobrym skrzydłowym w trakcie bali i innych imprez, ale dalej zapomina jaką estymą w moich oczach jest Durmstrang.
-Dla mnie bycie tutaj to obowiązek jak i przywilej, ale i tak mam nadzieje że Grigori nie zabije się na Hipogryfie i wygra tą rundę, choćby miało to mnie kosztować beczułkę Okowity, którą mu teraz obiecuje jeśli wygra.
Oho zapomniał bym pozwól sobie przedstawić Yavan, -wskazałem na niego- A to William Windsor mój zaufany towarzysz niedoli na balach i imprezach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Galeony : 23
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 190




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Pon Maj 09 2011, 15:31

-Z pierwszego, kreowana-odpowiedział Charlotcie. Odrobinkę zraniło to jego ego, uważał, że jest doskonale rozpoznawalny przynajmniej w swoim środowisku. Jakże to? Toż to jest niezaprzeczalnie ujma dla honoru! Trzeba dopilnować, by podobne sytuacje nie miały więcej miejsca.
Na pytanie LSD parsknął cicho.
-Cóż, liczyłem, że się pod kogoś podczepie-to mówiąc uniósł brwi w wymownym geście sępa. Dla alkocholu był im tu pewnie w stanie nawet zatańczyć kankana. Chociaż nie, miał troszkę za grube nogi. No, w każdym razie tango na pewno. Wtem zauważył Courtney, wchodzącą na wieżę. Pomachał jej ręką zapraszająco, ae chyba tego nie zauważyła. A może miała powody, by się do nich nie przyłączać? Delikatnie ruszył swój tyłek, odrywając się od barierki, o którą się opierał, i podszedł do niej.
-Cześć. Nie przyłączysz się?-Zapytał, gdy tylko znalaz się koło niej (co w sumie nie było aż takie trudne, bo tłum, przez który musiał się przepychać, składał się z mniej niż pięciu osób).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Skąd : Amsterdam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 41
  Liczba postów : 360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2141-bellatrix-lennox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6597-bellatrix-wraca-do-czarowania-po-12984687346-raz




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Pon Maj 09 2011, 16:04

Nasz kochana Bellatrix uznała że przyjdzie popatrzyć na drugie zadanie Turnieju Trójmagicznego. Uwielbiała tego typu "zabawy". A po za tym z tego co słyszała było na kim oko zawiesić. Weszła na szczyt wierzy ubrana ciemną bluze z kapturem, do tegoczarne spodnie rurki i swoja boską chustę w koty na szyi w zajęła baaardzo dogodne miejsce zarzucił nogę na nogę (obie odziane w trampki) i zaczęła się rozglądać po widowni. Gdzieś kawałek dalej siedział Boris, parę dziewcząt daniel i Will. Generalnie Bellatrix mogła by do kogoś podjeść i zagadać,ale nadzwyczajnie w świecie się jej nie chciało. Wyjęła z kieszeni paczkę jabłkowych żelek i włożyła jedna do ust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Skąd : Miami
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 377
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1211




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Pon Maj 09 2011, 20:47

Uparcie szukała wzrokiem Franceski, której wszak nie mogło tu zabraknąć, a jednak.... nie było jej. Nasuwało się więc pytanie: WTF? Zaraz jednak otrzymała odpowiedź, na to jakże nurtując pytanie. Ktoś wyprowadzał właśnie Puchonkę z okolicy gór. Zmarszczyła czoło, zastanawiając się, co ona tam robiła. Ależ tak! Przecież strasznie interesowała się Stiwem. Nie wiadomo, jak to wszystko wyglądało ze strony samego studenta, ale ta mała go uwielbiała. Zapewne wzięli ją na bliską osobę dla Amerykanina. Chwila! Skoro ją zabierali, to... COŚ MU SIĘ STAŁO! O matkomatko! Courtney, tylko nie panikuj. Wdech, wydech, wdech, wydech. Cholera jasna to nie pomaga! Gówniane rady! Tak się przejęła, że o mało nie zadławiła się gumą jabłkową. I co teraz? Dobra, może trochę przesadzała, ale kto wie, co się studentowi stało? Może poważny wstrząs mózgu? Może coś złamał? A może... może... nie! Stop!
- Nawet tak nie myśl - mruknęła do siebie z wyrzutem. Odwróciła się i... stanęła twarzą w twarz z Danielem. Wszystko byłoby dobrze, gdyby po raz kolejny nie dzieliły ich tylko centymetry. Cofnęła się delikatnie, napierając plecami na barierkę.
- Hej - uśmiechnęła się do niego słabo, nadal trochę blada. Po części z powodu tej cholernej gumy, którą i tak uwielbiała, ale cii, a po części z powodu Stiwa. - Wiesz... Ja i Lunarie... my... nie przepadamy ze sobą. Nie chciałabym wam psuć imprezy naszymi przytykami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 27
Skąd : Meksyk
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 193
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 516
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1994-naleigh-n-neglect#66726
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2030-en-en-en#66737
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1996-naleigh-nefretete-neglect




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Pon Maj 09 2011, 21:08

Już miała odpływać hen, daleko! kiedy usłyszała, jakże miłe powitanie. Uśmiechnęła się delikatnie. Nadal nie doszła do siebie po tym, jak prawie przedawkowała. No cóż, każdemu narkomanowi się zdarza chwila nieuwagi, prawda?
Poczuła się o wiele lepiej, gdy z jednej strony usiadła Charlotka, a z drugiej LSD. Ach, jaką one stanowiły wspaniałą paczkę, hy hy! No ale ćpuni trzymają się razem.
Podążyła błękitnymi tęczówkami za palcem Luny. No tak, jakiś zbytnio zielony ten baran na niebie. Przetarła oczy, aby wrócić do rzeczywistości, co wcale takie łatwe nie było. Tamten nierzeczywisty świat jest o wiele lepszy i ładniejszy od tego. Pokiwała głową, popierając Lunarie. Było bardzo nudno! Z przyjemnością wzięła więc skręta i mocno się zaciągnęła. Od razu poznała, że to tytoń wraz z haszyszem. Spojrzała z wdzięcznością na LSD. Ona zawsze wiedziała, jak poprawić Nalci humor!
Wszystko byłoby ładnie i pięknie, gdyby nie skończyła się ognista. No niby dałaby radę z samymi narkotykami, ale dodatki w postaci alkoholu są naprawdę fajne. Zamknęła oczy, aby skoncentrować się na unoszącym się w powietrzu dymie. Cała w środku wydzierała się, że chce procentów.
W zasadzie nie wiedziała ile czasu siedziała tak bardzo przymulona. Gdy już je otwarła ujrzała Regisa. - O kurwa - mruknęła. Nie miała pojęcia co ma zrobić. Czy zignorować czy też podejść i wszystko powtórzyć. Zdecydowanie wolała opcję namber tu, jednak powstrzymała się. Po pierwsze - nie miała siły, aby ruszyć dupy, a po drugie - zbytnio odpowiadało jej towarzystwo ćpunów. Czuła się tutaj akceptowana. Zresztą, nie chciała teraz słuchać narzekań typu "a nie mówiłem?" czy też czegoś w stylu, że jest cholerną narkomanką. Przecież nie była!
Ponownie się zaciągnęła. - Wóóóóódki - zawyła cicho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 256
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2228-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2229-lsd-kokaina-heroina-lsd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2230-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7745-lunarie-s-deceiver#215456




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Pon Maj 09 2011, 21:30

Zakołysała się raz jeszcze, towarzystwo obumierało i odradzało się słownie w nieustającym ciągu. Zaciągnęła się więc znów haszyszowym skrętem oddanym jej przez NNN, podała go Szarlotce. Na ustach został cierpki smak kojarzący się z piołunem; oblizała je kilkakrotnie, aż zmyła się gorycz. Wydobyła z siebie przeciągły pomruk i oparła dłonie o barierkę, przeciągając się. Oczy nieustannie lekko mrużyły się od nadmiaru nierealizmu w perspektywie spojrzenia na całe otaczające środowisko.
Zmarszczyła brwi, gdy dostrzegła Courtney, ale nie odezwała się słowem. Nie będzie zaczepiać odwiecznego wroga z Salem. Dziś ze wzgląd na Steve'a, któremu przecież obie kibicowały. Ale nawet to nie zatarłoby w żaden sposób konfliktu pomiędzy studentkami, nie. Nienawiśćnienawiśćnienawiść. Z trudem opanowała chęć rzucenia czymś w płomienną głowę dziewczyny. Skorzystała z faktu, że z tyłu nikt nie siedział i położyła się wszerz dwóch rzędów ławek, składając łeb na tej za nią. Niewygodnie. Ale teraz widziała świat do góry nogami. I dotarły do niej słowa Ślizgonki, którą poczęstowała skrętem.
- LSD - przedstawiła się, mrużąc oczy i szczerząc się nieobecnie do dziewczyny. Uznała, że przedstawianie pełnego imienia było niepotrzebne, gdyż i tak większość nie pamiętała potem słowa "Lunarie". - Miło poznać, chociaż nie kibicujesz mojemu ukochanemu kuzynkowi.
Który właśnie odpadł z gry. Co zostało ogłoszone przez czarodziejski megafon. Albo inny sonorusowy twór ludzki. Nieistotne. Ale widzowie musieli się dowiedzieć! LSD natychmiast powróciła do pozycji siedzącej, wydała z siebie przeciągły jęk niezadowolenia, przestrachu i niepokoju jednocześnie. Wielofunkcyjna dziewczynka. Westchnęła ciężko, wydymając usta w podkówkę.
- Stiw odpadł - rzekła nieszczęśliwie do loży kokainistek i heroinistek. - Teraz trzeba kibicować najładniejszej dupci. Proponuję Orlova!
Przelotnie powiodła za spojrzeniem NNN. Dostrzegła Regisa. Regisa, który dogłębnie spenetrował kiedyś jej osobowość. No, może nie osobowość. Może fizyczność. Uśmiechnęła się do niego enigmatycznie, ale tylko przez krótką chwilę. W sumie zadziwiające, jak wiele partnerów dzieliła ze sobą Loża Kokainistek, a wciąż nie pożerały się nawzajem. To chyba wyznacznik przyjaźni. Której straty LSD w głębi ducha się bała. Dlatego własnie jej szczupłe palce musnęły kark Nailegh i zaraz wróciły do obejmowania kurczowo barierki. By jakoś trzymać się tego realnego świata, chociaż swoją ziemską powłoką. Przymknęła powieki, z ust wyrwało się westchnienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Ynys Môn/ Anglesey Walia UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2963
Dodatkowo : Hipnoza, zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 1179
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1905-aleksander-brendan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1910-znajomoci-aleksandra
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1903-aleksander-brendan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7261-aleksander-brendan#205316




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Pon Maj 09 2011, 22:01

Od Strony Borysa a dokładniej dziewczyn, które zaczęły się tam gromadzić widać było potrzebę Aqua Vitae, ehh zastanowiłem się w sumie jest tam Borys ot tak prezent można im sprawić, do tego sprawdzę jak moja droga oponentka zareaguje na niespodziewany prezent,. Popatrzyłem na moich towarzyszy którzy byli w trakcie wzajemnej prezentacji.
- Wybaczcie na momencik- odwróciłem się- Berth- zawołałem cicho skrztkę, która wnet na wezwanie się stawiła, nachyliłem się do niej i podałem instrukcję, skłoniła sięi znikła Odwróciłem się do towarzyszy kątem oka widząc zjawiającą się Skrztkę która zjawiła się między uczennicami, zwróciwszy na siebie uwagę wręczyła LSD dwie niepozorne butelki z przeźroczystą zawartością i cyframi 12 na korkach, z liścikiem
W podzięce za Rozrywkę A.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 256
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2228-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2229-lsd-kokaina-heroina-lsd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2230-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7745-lunarie-s-deceiver#215456




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Pon Maj 09 2011, 22:11

O Merlinie.
Gdy skrzatka wręczyła jej butelki z wódką, LSD zamarła na kilka chwil, jakby w rękach miała najcenniejszy, najbardziej kruchy skarb. Potoczyła wzrokiem po obecnych, a w lazurowych oczach rozświetliły się ogniki szczęścia. Była chyba prostą konstrukcją, którą łatwo uszczęśliwić środkami na chwilowe zapomnienie o rzeczywistości. Rozejrzała się za powodem całej tej przeźroczystej wspaniałości. Och! To student od niszczenia jej zniszczeń na niebie. Przez chwilę trwała w nieukrywanym zdumieniu; nawet pełne usta rozchyliły się w lekkim zaskoczeniu, a niepozorny kłąb dymu skorzystał z okazji i opuścił jej płuca, w których rezydował już kilka dłuższych chwil. Uniosła jedną z butelek w jego stronę, na znak picia na jego zdrowie. Odkorkowała jedną butelkę i pociągnęła z niej stateczny łyk. Nawet się nie skrzywiła, chociaż wódka była wyjątkowo mocna. Ale jak wszyscy wiemy, wódki się nie smakuje, tylko pije. Drugą butelkę podała NNN i uśmiechnęła się zachęcająco do Ślizgonki przedstawiającej się jako Angie.
Ale pozostało jeszcze jedno. Krótkim accio liścik przywołała do siebie karteczkę, którą włożyła wcześniej do kieszeni tajemniczego A. prezentującego jej alkohol w podzięce za rozrywkę. A potem, wraz z zaklęciem incendio, spopieliła wiadomość, której już nie chciała, by czytał. Uśmiechnęła się do niego raz jeszcze, tym razem zupełnie słodkim i niepodszytym żadną ironią wyszczerzeniem. Odwdzięczy się na pewno! Kiedyś...
- Nasze, wasze i zdrowie reprezentantów - złożyła nieskładny toast w kierunku nieba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 26
Galeony : 13
  Liczba postów : 11




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Wto Maj 10 2011, 10:51

Na śmierć zapomniała, że dziś rozgrywa się drugi etap Turnieju Trójmagicznego. Zapewne mało by ją to interesowało gdyby nie to, że zapowiadała się całkiem niezła impreza na opuszczonej wieży. Chloe nie mogłaby jej opuścić! A to że się spóźniła...
Och, czy to takie ważne?!
Po wstępnym ogarnięciu własnej osoby, powinna stawić się w jednym tylko miejscu. Prędko wzięła różdżkę i schowała ją do bocznej kieszeni skórzanej kurtki. Zastanawiała się, który nauczyciel będzie miał najlepszy alkohol, bowiem pójście teraz do Hogseamde graniczyło z cudem. Dlatego też pobiegła w stronę Skrzydła Szpitalnego, aby zobaczyć czy zacny pielęgniarz zajmuje się pacjentami i czy mogłaby zakraść się do jego gabineciku. Na paluszkach wręcz weszła do głównej sali, uśmiechając się do chorych. Biedni! Wszyscy wyglądali dość fatalnie. Czy leżał tam Manuel?! Na pocieszenie wysłała mu buziaczka, a sama dalej zaczęła się skradać w stronę małej klitki pielęgniarza. Już od dawna słyszała ploty, że facet popija sobie, bowiem ma jakieś problemy z głową. Owe pomieszczenie kompletnie nie przypadło jej do gustu, z resztą jak całe Skrzydło Szpitalne. Wychyliła się za kotarę, zobaczyć co porabia pielęgniarz. Ach tak, awanturował się z kimś, mocno gestykulował... Najlepszy moment! Chloe chwyciła butelki i schowała do magicznego plecaka. Jej dobre serce podpowiadało, aby wziąć tylko trzy ogniste i pięć wódek, no i może jeden likier, który wyglądał dość... ciekawie. Zamknęła plecak na suwak, zakładając go na plecy. Ponownie skradając się na paluszkach, wyszła z pomieszczenia kompletnie nie zauważona. Albo przynajmniej chorzy musieli nieźle ją kryć. Nieważne. Liczyło się to, że ma alkohol i biedny pielęgniarz odstawi alkohol, aby godnie leczyć reprezentantów!
Przemknęła korytarzami Hogwartu prosto do kryjówki skrzatów. W końcu chciała zdobyć również jakieś słodkości! Argumentowała ową potrzebę jako pomoc dla reprezentantów, bo wszyscy mają ochotę na czekoladę. A przecież ich pragnienia trzeba spełniać! Owe tacy z jedzeniem transportowała za pomocą Wingardium Leviosa tuż przed sobą.
Wesołym krokiem (aczkolwiek bez dziecinnych podskoków) weszła do Opuszczonej Wieży. Krótka dość sukienka wcale nie przeszkadzała jej przy wchodzeniu schodami. Gdy tylko dotarła do dobrze bawiących się ludzi, uśmiechnęła się do nich serdecznie, odkładając tace ze słodkościami na jakiś murek. Co prawda nie wyglądał zachęcająco, lecz w owym pomieszczeniu nic tak nie wyglądało. Uniosła palec ku górze w geście "ale to jeszcze nie wszystko" i zaczęła wyjmować butelki, które schowane były w magicznym plecaku. Na nich były dość bardzo widoczne inicjały pielęgniarza napisane dość pochyłym oraz niezdarnym pismem. Wszyscy z "imprezowego grona" musieli się już na pewno znać, skoro ciągle ze sobą balowali. Dlatego też postanowiła się nie przedstawiać, no chyba, że nagle zobaczy nieznajomą twarzyczkę która z trybu "nołlife"" przeszła na naszą stronę! Słysząc toast LSD, prędko odnalazła ową butelkę i uniosła ja ku niebu.
- Za nasze, wasze i ich zdrowie! - rzekła, smakując alkoholu. Uniosła brew, bowiem nie tak nie smakowała zwykła wódka. Czyżby był to Absynt?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : St. Petersburg
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 307
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 448




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Wto Maj 10 2011, 13:47

Boris chwilowo nie ogarniał tego, co się dzieje. Odpłynął sobie w luzackiej pozycji, by ostatecznie ukatrupić spalonego niemalże do cna papierosa, niczym innym jak swoją zacną nogą. Dopiero wtedy się ocknął i ze zdumieniem uznał, że tuż obok niego zrobił się tłum. Wszyscy palili, ćpali, pili, rozmawiali. Uśmiechnął się lekko i zmrużył oczy. Kto by pomyślał, że wszelakie turnieje są głównym motorem do organizacji imprez? A raczej luźnych spotkań z używkami, ale mniejsza o to.
Przejechał dłonią po swoich włosach i rozejrzał się dookoła, po mniej lub bardziej znajomych twarzach.
- O, Nefre - powiedział z zadowoleniem. Jakoś lubił tak mówić. - W zasadzie to ominęła cię jedna popijawa w skrzydle szpitalnym. Nie, chociaż nie. Towarzystwo tam było niespecjalnie przytomne, a kiedy już chcieliśmy to przerzucić na trybuny boiska, to wszyscy nagle sobie poszli. Wyobrażasz sobie rezygnację z wódki? - gadał do niej, w ogóle nie przejmując się, czy w ogóle go słucha i ściągnął z dezaprobatą brwi. Bo to też nie była byle jaka wódka, to była jego wódka. Poczuł się nawet, jakby dostał w twarz. Swoją drogą, gdyby wiedział, że sytuacja tutaj się tak rozwinie, z pewnością przyniósłby coś ze swoich zapasów. A teraz jedyne co mógł zrobić, to pluć sobie w brodę. Za późno.
Skinął na Aleksandra, Bellatrix i Regisa w geście powitalnym, a potem rozłożył się wygodniej na ławce i ze zniecierpliwieniem obserwował widok dookoła, co rusz przygryzając usta. O, Courtney i... Daniel. ściągnął ponownie brwi z dezaprobatą i odruchowo odwrócił wzrok, wbijając go w jakąś pustą przestrzeń. Dopiero po jakimś czasie dotarło do niego, że Manuel odpadł. Cholera. Chyba trzeba będzie ruszyć stąd swój ponętny tyłek, mhm.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Skąd : Amsterdam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 41
  Liczba postów : 360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2141-bellatrix-lennox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6597-bellatrix-wraca-do-czarowania-po-12984687346-raz




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Sro Maj 11 2011, 15:11

Gdy do dziewczyny dotarło ze ten Turniej to flaki z olejem,jeszcze raz rozejrzała się po trybunach i podniosłą swoje zacne cztery litery i ruszyła w stronę grupki i alkoholu. Lekarz coś jej tam mówił ze nie powinna pic a szczególnie nie przy lekach,ale Bellatrix nie mogła sobie odmówić.Przysiadła obok Borysa uśmiechając się szeroko:
-Cześć Boris-wyciągnęła z kieszeni bluzy paczkę swoich ulubionych papierosów i zapaliła jednego co niestety robiła coraz częściej. Wiedział ze nie długo będzie musiał też się udać do Munga po receptę na leki,bo te o miała prawie się skończyły. Zauważyła że chłopakowi tez skończył się papieros i podsunęła mu paczkę:
-Chcesz?A tak na marginesie-powiedział do wszystkich zebranych-Cześć-i zaśmiała sie cicho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : St. Petersburg
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 307
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 448




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Czw Maj 12 2011, 18:11

Boris został wyrwany ze swych rozmyślań, a raczej pustego gapienia się w jakąś przestrzeń nieopodal. Przez kogo? Uniósł swój mętny wzrok i spojrzał na Bellatrix. Trochę się zmieniła, czy mu się zdawało? Nieważne. Uśmiechnął się lekko do niej i ponownie skinął jej głową. Gdy usiadła obok, przysiągłby, że poczuł zapach jabłek. Ale może znów tylko coś mu się zdawało? Dobre pytanie. Postanowił jednak tego teraz nie roztrząsać.
- Przed chwilą jednego wypaliłem - stwierdził blado, po czym zastanowił się chwilę. W sumie, to czemu nie? Nie wziął alkoholu, więc trzeba uraczyć się czymś innym.
- Albo dobra - powiedział po chwili rozbawiony i sięgnął po papierosa. Wyjął z kieszeni spodni swoją zapalniczkę i odpalił peta. Niebezpieczny (a nawet groźny, morderczy i trujący - pozdrawiam Manuela!) dym znów wypełnił jego płuca, by po chwili uwolnić się na zewnątrz nosem. Rany, jak on to uwielbiał!
- Co tam u ciebie, tak w zasadzie? Chyba dawno nie gawędziliśmy - zagaił nagle, odwracając głowę w jej stronę i spoglądając na nią wyczekująco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Wiek : 26
Skąd : Tampere, Finlandia
Galeony : -2
  Liczba postów : 141




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Czw Maj 12 2011, 20:11

Taaaak... z całym tym Turniejem zdecydowanie dała dupy i już tylko czasem się zastanawiała, jakim cudem żyje, ale o wyrzutach sumienia i innych takich sratatatach part łan już było, więc darujmy sobie. Czuła się trochę niefajnie, ot co. Jednak nie potrafiła sobie odmówić kibicowania, o nie! Chociaż może kibicowanie to niepoprawna nazwa. Postanowiła sobie, że jeśli spotka Court, przeprosi ją za tamtą akcję na poprzednim etapie, bo kiedy już w końcu zajarzyła, że to nieuprzejmie nie odpowiadać, a dziewczyna właśnie do niej zagadała, tłum zaczął ją spychać z trybun, bo oto pierwszy etap już się skończył. I tak wyszła na niewychowaną wariatkę, która gapi się pustym spojrzeniem w przestrzeń. Tym razem znowu "zaszczyciła" innych swoją obecnością z tak znaczącym spóźnieniem, że równie dobrze mogłaby sobie odpuścić wędrówki i zostać w zamku. Odpalając kolejnego papierosa, stanęła gdzieś nieopodal grupki studentów, tym razem nie mając zamiaru uczyć pierwszaków robić fale. W ogóle nie miała zamiaru robić fal. W końcu idąc tu słyszała, że STIWI ODPADŁ. Rozpacz i dramat. Zero okrzyków. I miejmy nadzieję, że pozostała dwójka jej faworytów będzie wiedziała, że Lottka tak naprawdę szczerze i z całego serduszka im kibicuje!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Republika Czeczeńska
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 22
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1507




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Czw Maj 12 2011, 22:27

Nadal siedziała patrząc przed siebie. Może kilka razy rozejrzała się wokół siebie. Za każdym razem widziała Yavana, ale jakoś nie miała ani siły, ani ochoty do niego podchodzić. Na pewno nie przy takiej liczbie osób. To mogłaby być niebezpieczne. Przecież nikt, nawet Margaret, nie ma pojęcia co strzeli jej do tego głupiego łba. Przecież on zawsze jest taki opanowany i spokojny, ona nie mogła ręczyć za żadne ze swoich zachowań. Wyprostowała się, jeszcze raz się rozglądając. Postanowiła, że wyjdzie z tego przeklętego miejsca, pełnego ludzi. Podniosła swój szanowny tyłek i podążyła do dormitorium. Tam chciała w spokoju odespać ostatnie noce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Skąd : Amsterdam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 41
  Liczba postów : 360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2141-bellatrix-lennox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6597-bellatrix-wraca-do-czarowania-po-12984687346-raz




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Pią Maj 13 2011, 11:18

Bellatrix wypuściła z ust parę kształtnych kółek dymu. Ostatnimi czasy paliła bardzo często,tak właściwie tylko dla zabawy. Spojrzała na chłopaka ukazujac szereg swoich białych ząbków:
-Stara bieda. Nic wartego uwagi się nie wydarzyło,no może po za kolejną zmianą koloru włosów,choć to też nic nadzwyczajnego.-przeczesała palcami swoje długie niebieskie włosy.- A co u Ciebie? A tak w ogóle masz racje naprawdę dawno nie rozmawialiśmy-wypuściła dym z ust tak aby nie poleciał na jej towarzysza,sama nie znosiła gdy ktoś jej tak robił. Po chwili jednak znów złapał kontakt wzrokowy z Borisem. Zawsze lubiła patrzeć mu w oczy ,można by powiedzieć ze miał do nich słabość i to ogromną,było w nich coś magnetycznego i naprawdę magicznego. Gdy malowała mężczyzny to zazwyczaj mieli oczy Borisa...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   

Powrót do góry Go down
 

Szczyt opuszczonej wieży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 17Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9 ... 17  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Opuszczona wieza
-