Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Szczyt opuszczonej wieży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 11 ... 17  Next
AutorWiadomość


Mistrz Gry

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30017
  Liczba postów : 47582
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Szczyt opuszczonej wieży   Nie Maj 08 2011, 13:02

First topic message reminder :


Szczyt opuszczonej wieży
Pośród niewielkich budowli w Hogsmeade na ich tle zawsze wyróżniała się stara wieża będąca w niewielkim lasku nieopodal. Budynek ten od wieków był opuszczony, a wejście do niego było zagrodzone. Jednakże na potrzeby turnieju, a raczej na wyznaczenie wieży, jako idealnego miejsca dla widowni, budowla ta została ponownie otwarta.
Mówi się, że grasował po niej przez te wszystkie lata wyjątkowo złośliwy duch, jednakże w obecnej chwili, wyglądało na to, iż dyrektor znalazł mu dogodniejsze lokum. Całość została nieco wysprzątana, tak by uczniowie mogli skorzystać z tego miejsca. Na samym szczycie zostały postawione drewniane ławki wewnątrz całej wieży, ponownie z ozdobami w kolorach pięciu szkół. Każdy kto chciał obserwować reprezentantów mógł wejść na szczyt wieży i zając wybrane miejsce.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Hollywood Mooler

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 92
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 327




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Sob Lis 17 2012, 17:44

Kiedy Holl pociągnęła jeszcze raz płaszcz na dłonie (których już swoją drogą całkowicie nie było widać), jej kochany płaszczyk całkowicie spadł z ramion. W tym momencie, to już Mooler zrobiło się całkowicie okropnie zimno. Tak, zdecydowanie nie logiczne było przychodzenie na SZCZYT opuszczonej wieży w takim płaszczu. Ale trudno. Jak zwykła mawiać, człowiek musi ponieść odpowiedzialność za swoje czyny - czy coś takiego, w każdym razie. Chociaż może ma coś jeszcze w głowie, gdyż o rajtuzach, takich nawet dość grubych, pomyślała. Brawo.
- Dokładnie. Ot tak. - Mruknęła z naciskiem, ponownie naciągając płaszcz na ramiona, przez co jej dłonie niestety były w tym momencie gołe.
- Co u mnie słychać? - powtórzyła Hollywood, lekko zachrypniętym głosem. O tak, teraz najlepiej by było, gdyby się rozchorowała! Jednak uśmiechnęła się radośnie, co oczywiście było kolejną ironią, oraz odpowiedziała - A wiesz, znakomicie! Oceny? Też, fantastyczne!
Zakończyła swój wyszczerz, wracając do poważnej miny i kaszlnęła cicho.
- Na poważnie? To u mnie dobrze, a oceny, tu nie skłamałam, świetne. - Rzekła stonowanym tonem, dość ostrożnie. - A u ciebie?...
Jak widać, jednak nic się nie zmieniło, wszystko było jak dawniej. Hollcia - idealny kujon, u którego tam wszystko super-spoko gra, bo przecież nic nie gra. Totalna cisza, brak życia towarzyskiego. Jakiegokolwiek życia poza książkami.

No raczej ja Cię sorry. .___.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Violet Lavoisier

Student Slytherin
Wiek : 24
Skąd : Fenny Stadford
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 321
  Liczba postów : 548
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4799-violet-lavoisier?highlight=violet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4806-takie-tam-lukrecjowe-3?highlight=lukrecjowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4805-violet?highlight=violet
http://czarodzieje.my-rpg.com/post?p=211741&mode=editpost




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Sob Lis 17 2012, 20:06

Patrząc na nieudolne próby ogrzania się przez pannę Mooler, cieszyła się, że ona nie ma takich problemów. Ona jest normalna, prawda? Nie jest jakąś tam pierwszą lepszą nudziarą, która na lekcjach wyrywa się do odpowiedzi, a poza nimi jest szarą, cichą myszką, która nie potrafi nawet odpyskować, gdy ktoś jej się stawia. A w dodatku nie umiejącą nawet stosownie się ubrać. Cóż, może i dziwne mniemanie ma o Krukonce, ale co się dziwić? Violet to Violet, a nie jakaś tam cholerna altruistka, która twierdzi, że życie jest piękne i powinno się wybaczać nawet największe winy. Znała taką nawet, traktowała jej tezy z przymrużeniem oka, będąc święcie przekonana, że jeszcze kiedyś to wszystko obróci się przeciwko niej. Wtedy przejdzie na ciemną stronę mocy. Tak, jak Hollywood zda sobie sprawę, że nie warto być tak nudnym i powinna naśladować osoby podobne do panny Lavoisier. Ach, no dobrze. Trochę się zapędziła dziewczyna z tymi rozmyślaniami, ale bez szczególnego zaskoczenia. Taki charakter. Zresztą nie bezpodstawnie nasunęły jej się takie wnioski na myśl. Była wręcz oburzona tym, jak starsza studentka podchodzi do nauki.
- Kujon z ciebie, jak zwykle... - rzuciła bezbarwnym tonem. Ni to zazdrość, ni to pogarda. - Nie martw się, może kiedyś mi dorównasz, jak tak dalej pójdzie. Tyle, że ja nie potrzebuję tyle się uczyć. Mam to wszystko o, tak.
Pstryknęła palcami na dwa ostatnie słowa. No, to powinno wywrzeć jakieś wrażenie! Dawno już nie uaktywniła w niej się taka egoistyczna strona osobowości. Kiedyś musi być ten pierwszy raz. Teraz jeśli się wywyższała, to przynajmniej robiła to subtelnie, gestami lub ruchem ciała, a i coraz częściej pozbywała się myśli, w których myślała o sobie jako o kimś hiper super.
- Zgadnij, co może być u mnie? Znakomicie, jak zwykle. - czyste kłamstwo, ot co. Przecież nie będzie zwierzać się rywalce! Byłoby to tak niedorzeczne, jak samotnie spędzony weekend. Ale zaraz, właśnie mamy weekend... O słodkie życie. Może teraz właśnie w jej okno pukała sowa, przynosząc jakąś wieść, a wszyscy zastanawiali się, gdzież ta Violet się podziewa? Kto to wie. W każdym bądź razie domniemana Ślizgonka usiadła na ławeczce, obdarowując towarzyszkę tym swoim spojrzeniem pod tytułem "I tak mi nie dorównasz." Gestem pokazała, aby usiadła obok niej. Ha, kto by pomyślał, że będzie aż tak zdesperowana, aby siedzieć sobie w Hogsmeade z własną rywalką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hollywood Mooler

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 92
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 327




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Nie Lis 18 2012, 13:37

No dobra, musiała dać sobie spokój. Hollywood z niechęcią i małym przekonaniem uznała, że potraktuje to jako lekcje dla samej siebie, aby na przyszłość ubierać się ciepło, a nie wypadać w ową pogodę z ciepłego Hogwartu w samej sukience, lekkim płaszczu i ogólnie bez reszty odpowiedniego ubioru. W tym momencie zazdrościła Violet. Po pierwsze, była od niej o wiele lepiej ubrana, po drugie, ogólnie jakoś czuła przy niej... zagrożenie. To chyba dobre określenie.
- Może i kujon. Nie obchodzi mnie opinia innych, raczej moje oceny. - Warknęła, starając się uniknąć wzroku Ślizgonki. Spuściła lekko głowę, lustrując swoje cienkie kozaki. Jakoś tak dziwnie jej się zrobiło, już nawet nie wiedziała czy przez to, że zaraz się rozchoruje czy przez to, iż naprawdę głupio się czuła będąc takim... kujonem. Tym bardziej gdy ktoś jej o tym powiedział. Czy na pewno ocena publiczna nie była dla niej taka ważna?
Hollywood znowu podniosła głowę. Trochę zdziwił ją fakt, iż jej rywalka pokazuje jej, by usiadła obok siebie. Nie przyszedł jej do głowy powód, dlaczegóż to Lavoisier faktycznie tu przyszła. A jednak powód Ślizgonki żeby zaprosić ją, taką cichutką Mooler, do wspólnego siedzenia na ławce, wydał się Hollywood jeszcze bardziej nie do rozgryzienia. Z lekkim ociągnięciem, a jednak, usiadła obok Violet.
- Serio? Nie masz ani jednego zmartwienia, problemu? Chociaż tak, w twoim wydaniu to jest jak najbardziej realne. - Stwierdziła, wysławiając się coraz mniej ostrożnym i poważnym tonem. Pomyślała wtedy, że jej ocenianie z góry Ślizgonki może być pochopne. Wcale nie musiała być tak hiper-mega-total straszna, jakie miała zawsze wrażenie. Co nie oznacza, że przestała być nagle jej rywalką, o nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Violet Lavoisier

Student Slytherin
Wiek : 24
Skąd : Fenny Stadford
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 321
  Liczba postów : 548
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4799-violet-lavoisier?highlight=violet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4806-takie-tam-lukrecjowe-3?highlight=lukrecjowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4805-violet?highlight=violet
http://czarodzieje.my-rpg.com/post?p=211741&mode=editpost




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Nie Lis 18 2012, 14:14

Violet słysząc słowa Krukonki zdziwiła się lekko, że ta potrafiła jej odpyskować. Co się dzieje na tym świecie... W każdym bądź razie może panna Mooler wcale nie była taką nudziarą, na jaką wyglądała. Może da jej szansę, aby odpowiedziała na jej atak? Atak serii pytań oczywiście, nie miałam nic złego na myśli. Przecież Violet wcale nie jest konfliktową osobą, można by nawet pokusić się o stwierdzenie, że preferuje pokojowe rozwiązania. Albo wzrokowe, o. W końcu każdy ugina się pod ciężarem jej spojrzenia niczym bazyliszek... A nawet jeśli nie każdy, to nie psujcie jej tego pięknego dnia, gdy myśli, że tak jest. Może i ma skłonności do zawyżonej samooceny, ale to tylko w momentach, kiedy zaczyna świrować z braku lepszych pomysłów do zabicia czasu! Ma swoje usprawiedliwienie, a to zadufanie w sobie powoli jej przemijało, kiedy czuła, że już za chwilę być może będzie mogła pogadać z towarzyszką niemal na poziomie. A tak, zaszalejmy i dajmy choć raz szansę osobie, o której wyrobiło się już opinię nudziary! Jak to mówią, cicha woda brzegi rwie. Spoglądając na Ślizgonkę na pewno nie powiedzielibyście o niej "och, szalona!", a poznając bliżej pewnie zszokowalibyście się, wiedząc co ma za sobą. Jak to ludzie potrafią na nią wpływać... Nie wszyscy, oczywiście. Tylko ci, którzy mają naprawdę wiele do zaproponowania!
Nie odpowiedziała nic na słowa Krukonki, bo, jak zwykle, nie chciała sobie robić problemów. Czasami wydaje mi się, że dmucha na zimne... Zaraz jednak przypominam sobie, jaka była w pierwszych latach uczęszczania do Hogwartu - mylne odniosłam wrażenie, ona nie dmucha na zimne, ona po prostu taka jest!
- Oczywiście, że jakieś tam mam. - przewróciła oczami. Każdy ma jakieś małe błahostki na sumieniu, ale ona po prostu nie zwraca na nie uwagi. Poza tym nawet jeśli problem nie byłby wcale błahostką, to zataiłaby faktycznie ten fakt przed Holly. Przeciwnik nie może znać jej słabości. Nie może jej rozgryźć. Ale musi wiedzieć, że rywalizuje z kimś na poziomie.
- Nie myślisz, że jesteś trochę nadambitna? Co ci daje takie wielogodzinne ślęczenie nad książkami? - zapytała niby od niechcenia. Oho! Zaczyna się seria pytań i każdy, kto zna Ślizgonkę trochę lepiej, wie, że lepiej na jej pytania odpowiadać. Bo kto chciałby zostać obdarowany tym słodkim, zabijającym spojrzeniem...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hollywood Mooler

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 92
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 327




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Pon Lis 19 2012, 12:22

Hollywood złączyła dłonie i palce w tak zwaną "plecionkę". Do głowy przyszła jej myśl, by może w końcu poznać lepiej Violet, ot co, przecież dziewczyna tak naprawdę wydała jej się zupełnie... obca. A jeszcze przed chwilą myślała, och, była pewna, że Ślizgonka ma idealny życie, bez żadnych zmartwień, przez co tak bardzo jej zazdrościła. No i zazdrość wcale nie minęła. Ale faktem było, że Mooler nie lubiła nie wiedzieć wszystkiego. Zawsze chciała posiadać zdolność czytania komuś w umyśle, wiedzieć co wydarzy się później, oraz takie tam inne. Rzeczywistość była okrutne i poszczyciła tym Hollci. Biedulka nie mogła tego znieść i postanowiła czytać sześćset książek na dzień (oczywiście nie dokładnie tyle, ale jakoś około tego) aby zostać wszechwiedzącą. Jaki rezultat? Nie dużo już jej zostało do osiągnięcia tego.
Na słowa Lavoisier, Hollywood zamyśliła się. No tak, nie rozgryzie jej, Violet jest jedną z tych osób, o których chyba nigdy przenigdy Holly nie będzie wiedzieć dokładnie wszystkiego. Największych sekretów i podobnych. Smuteczek.
- Wiele osób już mi o tym mówiło. - Odpowiedziała obojętnym tonem rozplatając ręce. Odgarnęła grzywkę spadającą jej na oko. - Hm, może i jestem. Ale dla mnie to dobrze. Jeżeli dostaję dobre oceny... to potem będę mieć owocniejszą przyszłość. A na tym się próbuje skupić. - Prawdą to było, faktycznie, jednak przez to, że ludzie często już mówili o jej nadambitności, sama także zaczęła się zastanawiać czy to takie konieczne - wkuwanie przez 24 godziny na dobę. Niestety, Mooler należała do osób, którzy nigdy nie ulegają innymi i musiałaby najpierw sama do tego dojść, aby się, hm, zmienić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Violet Lavoisier

Student Slytherin
Wiek : 24
Skąd : Fenny Stadford
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 321
  Liczba postów : 548
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4799-violet-lavoisier?highlight=violet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4806-takie-tam-lukrecjowe-3?highlight=lukrecjowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4805-violet?highlight=violet
http://czarodzieje.my-rpg.com/post?p=211741&mode=editpost




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Pon Lis 19 2012, 21:09

Owocna przyszłość... Szkoda, że ona nie sięgała umysłem tak daleko. Owszem, dbała o wszystkie rzeczy i plany, ale waliły się one wraz z pojawieniem się niektórych osób. Osób, które pochłaniały większość jej czasu na różnorakie przygody i rozmowy, niejednokrotnie filozoficzne bądź też o niczym. Na poznawanie wzajemnie swoich charakterów, odkrywanie tajemnic, chodzenie na imprezy, zwykłe zabijanie czasu, rywalizację... Różnie to bywało. W każdym bądź razie stawała się wtedy tak spontaniczna, że czymś niesamowitym, a wręcz nawet nieprzyzwoitym byłoby wybieganie w przyszłość w takich momentach. Przy nich nauczyła się doceniać chwilę, bowiem wiedziała, że tylko one są warte zapamiętania podczas tej całej nudnej egzystencji. Nauczyła się nie okazywać swoich słabości, doskonale wiedząc, że zły nastrój udziela się innym. I nie myślała tu bynajmniej o tym, aby nie psuć im humoru, ha! Myślała jedynie o tym, że co jeśli jej humor się poprawi, a oni wciąż będą chodzili zdołowani i znów przejdzie to na nią? Ach, ta egoistyczna natura... Czy będzie się w stanie w ogóle kiedykolwiek jej pozbyć?
Wraz z końcem tych wszystkich pięknych momentów, powracał jej zwykły tok myślenia. Och, zabiłeś mi czas na trzy godziny? Dzięki, super. Świetnie się bawiłam, ale teraz muszę odwalić esej z transmutacji. Nie martw się, kocham ją, więc szybko mi pójdzie! A potem... Nie wiem co będę robić potem. Może wezmę się za historię magii, w końcu to konieczne, abym miała same perfekcyjne oceny. To jest potrzebne do tworzenia ideału nowej siebie, to jest potrzebne aby być lepszym. Nie ma tak łatwo. Wszyscy chcieliby dostać wszystko podane na tacy, a ona doskonale wie, że takie coś jest niemożliwe. To jest życie. Życie pełne wzlotów i upadków, choć częściej upadków i jest święcie przekonana, że zdarza się to każdemu. A jeśli nie każdemu, to zdecydowanie większości. Pozostali mają po prostu ślepe szczęście, zwykłego farta. Najpierw kilkunastoletnia sielanka, a potem niczym grom z jasnego nieba takie coś, taki zawód. Nie da się normalnie żyć. Chyba, że jest się jednym z tych głupich optymistów, widzących świat w kolorowych barwach... Zaraz, zaraz, czy ona przypadkiem nie zadaje się właśnie z takimi? No tak, bo z nimi nie można się nudzić. Dobrze, usprawiedliwmy więc jej poglądy, które przecież zawsze mogą być sprzeczne z praktyką, bo i tak bywa w życiu.
- Po co zawracać sobie głowę przyszłością? - przewróciła oczami. - Myśl o tym, co jest teraz. To już nie wróci.
Nie wierzę, Violet i optymistyczne gadki? Hm, raczej tylko dlatego, aby poznać jej poglądy na różne tematy. Nie chodzi tu nawet o zaimponowanie, bo takie rzeczy można robić w inny sposób. Ona chce ją poznać... Nie wierzę! Wreszcie, po tylu miesiącach przekonała się, że nawet zwykła kujonka i nudziara może mieć coś do powiedzenia? Normalnie przeszłaby obojętnie, rzuciła obojętne spojrzenie, albo triumfalnie uśmiechnęła się. Naprawdę musiała nie mieć dziś zajęcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hollywood Mooler

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 92
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 327




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Pon Lis 19 2012, 21:52

Hollywood i jej kujoństwo. Nawet w tamtej chwili jej mózg i myśli były zapchane ciekawostkami z ostatnio przeczytanej książki, wszystkimi wiadomościami na temat przedmiotów, na które uczęszczała oraz temu podobnymi bzdetami, w których zakochana była Mooler. Ale to, co powiedziała Violet... przecież to niedorzeczne. Jak można nie myśleć o przyszłości? Tak się nie da! Po prostu nie da. Choć z drugiej strony...
Holly spojrzała z uznaniem na Lavoisier. Ślizgonka była zdaniem Hollci taką cholerną szczęściarą. A Hollywood nigdy nie zadowalała samej siebie, chociaż w głębi duszy była fatalną egoistką, zawsze wmawiała sobie, że jest najgorsza. I czy również przez to musiała taką dużą wagę przywiązywać do przyszłości, do nauki? Pytanie zostało zostawione bez odpowiedzi, której sama Mooler nie znała.
Drugą szokującą rzeczą było nic innego jak ten optymizm u Violet. Krukonka poczuła się niezręcznie. Tłok (jeszcze większych) myśli (i to nie o nauce) rósł z każdą sekundą a dotyczył właśnie jednej, wielkiej, wciąż nie rozgryzionej zagadki: uczuć Violet w obecnym momencie. Och, znów ta dobijająca świadomość, że jest się "nikim". Zwykłą czarodziejką (no przynajmniej nie mugolem). Nie umiejącym grzebać komuś w umyśle.
- No... niby tak, ale... zawsze... - Jąkała się Holly. Zupełnie nie wiedziała co odpowiedzieć, a nie często tak się zdarzało. - Może i masz rację. - Powiedziała w końcu zupełnie nowym tonem. Nie był to już głos "jestem super mądra, więc nie zbliżaj się do mnie, śmiertelniku!" ani "boję się do ciebie odezwać, bo jesteś taka straszna". To był w końcu luźny i swobodny ton. Ślizgonka miała w tym momencie naprawdę dobry wpływ na Mooler, która poczuła się lepiej. Nie było to zwyczajnie, bo w innej sytuacji, może gdyby powiedział to ktoś inny, pewnie Hollywood warknęłaby do niego coś w stylu "i tak nie masz racji", ale nie tym razem. Chociaż mógł to być też skutek nadchodzącej grypy... przeciążenia systemu mózgownicy wszelkimi informacjami naukowymi...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Violet Lavoisier

Student Slytherin
Wiek : 24
Skąd : Fenny Stadford
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 321
  Liczba postów : 548
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4799-violet-lavoisier?highlight=violet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4806-takie-tam-lukrecjowe-3?highlight=lukrecjowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4805-violet?highlight=violet
http://czarodzieje.my-rpg.com/post?p=211741&mode=editpost




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Wto Lis 20 2012, 20:57

Jakie to smutne, że Krukonka zupełnie nie ma zdania na temat życia chwilą... No cóż, Violet też nie miała, ale jej można odpuścić. Była przynajmniej usatysfakcjonowana, że skłoniła kogoś do przemyśleń. To był już wyczyn, prawda? Rozrusza tą nudziarę i kujonicę, choć sama ulega wpływom innych! Przez chwilę poczuła się jak przywódca, jej osobisty trener, ale był to tylko zaledwie ułamek sekundy. I gdzie tam wpływ na to wszystko miała grypa lub przeciążenie nauką! Gdyby Violet wiedziała, co w tej chwili myśli sobie towarzyszka, z pewnością by zaprzeczyła i stwierdziła, że to jej zasługa w stu procentach! Kto wie, być może nadejdzie kiedyś dzień, w którym panna Mooler stanie się bardziej szalona od niej. Ach, ale przecież ona nie jest szalona. Takie słowo istnieje w jej słowniku jedynie podczas zapomnienia. Gdy ponosi ją chwila. Kiedy nie może się opamiętać i czuje, że jej obowiązkiem jest to zrobić. Spróbować. Trzeba mieć co opowiadać wnukom, prawda? O ile w ogóle kiedyś będzie mieć męża, a na to prędko się nie zapowiadało. Poważniejsze związki nie były dla niej, dla niej jest jedynie zasmakowanie. Chyba nigdy nie była w czymś takim, jak poważny związek. Były tylko zakłady, romanse i ulotne chwile zapomnienia.
- Holly. - zaczęła, wyraźnie kładąc nacisk na jej imię. Na pewno wywrze lepsze wrażenie - Właściwie ile ty masz rodzeństwa? Dogadujesz się z nimi chociaż?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hollywood Mooler

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 92
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 327




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Wto Lis 20 2012, 21:23

Och, rodzeństwo... Być może Violet popełniałyby wielki błąd pytając Hollywood o jej rodzeństwo, ale w innej sytuacji. Teraz rzeczywiście Ślizgonce udało się opanować Mooler, co było kolejną niespodzianką. Krukonce przez myśl przeleciało nawet, że Lavoisier była mądrzejsza w kwestiach psychologicznych. Hollywood bowiem nie udało się jeszcze nikogo skłonić do czegokolwiek. Ona raczej odstraszała ludzi, bo gadała zazwyczaj o nauce, lub nic nie gadała. Ale gdyby tak się zastanowić? Jeśli Hollywood kiedykolwiek miałaby pospolitego doła, to dobrze byłoby jej spotkać się znów z rywalką, która może bardziej byłaby wtedy kimś takim jak... mentorka. Przecież przed chwilą jeszcze Holly poważnie się zastanawiała nad tym, czy życie skupione na wysokich ambicjach jest takie potrzebne.
- Trójkę braci. - Odpowiedziała dość szybko, ale zaraz po tym zaczęła się zastanawiać, czy na pewno się z nimi dogaduje. Najstarszy z nich? Zero tolerancji. Środkowy? Tak samo. Najmłodszy? A tu było różnie, bo najmłodsze dziecko Mooler'ów potrafiło być raz nie do zniesienia, a potem już totalny aniołek, po prostu było trzeba zgadnąć co sobie w danej chwili wybrał. W każdym razie Calvin, bo tak się nazywał, zawsze umiał przeprosić po awanturze, czego Bóg, lub ktokolwiek inny, nie nauczył tamtych dwóch. - Zależy kiedy. - Odparła po pewnej pauzie. Tak, stwierdzenie "zależy kiedy" było najbardziej odpowiednie w danym momencie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Violet Lavoisier

Student Slytherin
Wiek : 24
Skąd : Fenny Stadford
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 321
  Liczba postów : 548
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4799-violet-lavoisier?highlight=violet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4806-takie-tam-lukrecjowe-3?highlight=lukrecjowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4805-violet?highlight=violet
http://czarodzieje.my-rpg.com/post?p=211741&mode=editpost




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Wto Lis 20 2012, 21:58

Czy Violet sprawowała się dobrze, jeśli chodzi o psychologię? Właściwie to sama nie wiem. Na pewno poprzez ten cały czas, kiedy zadawała ludziom pytania i próbowała skłonić ich, aby ukazali przed nią swoje wnętrze, czegoś się nauczyła. Podejrzewam, że zostało jej to tam, w podświadomości. Korzysta z tych darów, zupełnie nie mając o tym pojęcia. A może to wszystko dzięki temu, że kiedy bardzo czegoś chce, to potrafi to osiągnąć? W końcu jedną z jej cech jest ambicja, którą odznacza się gdy chodzi przede wszystkim o naukę, a także... poznawanie drugiego dna innych ludzi, właśnie. Nie wiem, czy te zdolności w niej były, a jeśli tak, to po prostu tkwiły w niej i uaktywniały się w odpowiednich momentach. Uwierzcie, w innych sprawach jest zupełnie przeciętna. Przeciętna pocieszycielka, przeciętna analizatorka, przeciętna pomoc w problemach. No chyba, że chodzi o przyjaciół, ale to już zupełnie inna kwestia. Wtedy również jakoś nie poraża dobrymi rozwiązaniami, ale stara się o wiele bardziej, można by rzec nawet, że się angażuje.
- Masz aż trójkę braci? - zapytała zdziwiona. Nie sądziła, że aż tylu ich będzie. Z tego co wiedziała, Holly była najstarsza spośród rodzeństwa. Kiedyśtam zdarzyło jej się już o to zapytać, jak to ona. Takie przyzwyczajenie... No, ale możecie być pewni, że w życiu nie chciałaby niańczyć młodszej siostry, albo czegoś podobnego. Na szczęście ona miała tylko starszego brata. Starszego brata, po którym nagle ślad zaginął i za którym tak cholernie w środku tęskni, choć sama tą tęsknotę wypiera. W każdym bądź razie lepiej, aby nie zagłębiała się w tych rozmyślaniach, bo jeszcze weźmie ją na wspominki i wtedy to już całkiem zatopi się w otchłani tych ulotnych chwil, które do tej pory śnią jej się po nocach. Lawrence, bo tak miał na imię jej wierny kompan, towarzysz doli i niedoli - a przynajmniej do pewnego czasu - kiedyś sam pożałuje tego, co zrobił. Wróci i... będzie błagał. Ale ona mu nie wybaczy, bo byłoby zbyt kolorowo. Dla niego. Musi się nauczyć, że życie to nie jest wieczna sielanka. Tutaj jest pełno zła, on musi sobie to uświadomić w ten sam sposób, w jaki uświadomiła to sobie ona. I koniec.
- Jak to zależy kiedy? - postanowiła drążyć temat. Wiedziała, że rodzeństwo się kłóci i takie tam... ale w ten sposób mogła wyciągnąć więcej informacji. Wszędzie wtyka swój ciekawski nos, choć sama nie powie o sobie ani słowa. Absurdalne, ale przynajmniej dobrze na tym wychodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hollywood Mooler

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 92
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 327




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Sro Lis 21 2012, 15:23

Zazdrość nie zniknęła. Mooler zastanawiała się jak Violet udaje się tak łatwo dopytywać innych o wszystko, a samej milczeć jak w grobie. Jej by się na pewno nie udało. Holly prawie nigdy nie pyta innych o... cokolwiek. Nie to, że jej cudze sprawy nie interesują. Interesują i to bardzo! Ale jakoś zawsze łatwiej było jej pisać niż rozmawiać. I to jest wyjaśnienie czemu Krukonce tak trudno było się z kimś zaprzyjaźnić.
- Tak, ale raczej nie cieszę się z tego. - Odpowiedziała z lekkim przekąsem. Faktycznie, zawsze chciała być jedynaczką. Czemu rodzice nie mogli spełnić jej marzenia? Przecież umiała mówić już jako-tako, kiedy miała rok - co było także zdumiewające. W każdym razie zawsze mówiła "blat jes ble", ale rodzice mogli ruszyć głową i zrozumieć dziecięcy bełkot!
- Zależy kiedy, bo... są różne sytuacje. Rodzeństwo jak to rodzeństwo, ma swoje wzloty i upadki. - Chociaż ona miała zdecydowanie więcej upadków. Trudno, "nie chcący" pominęła ten mały szczegół. - Dogaduję się może z jednym, najmłodszym.
Ogólnie to ta jej sytuacja z braćmi była z lekka dziwna, ze względu na to, że jakoś Hollywood nigdy nie przepadała za swoimi braćmi, co mocno okazywała. Gdy miała osiem lat, rodzicom zechciało się gdzieś tam na dwie godziny pojechać, a ona miała zająć się młodszymi braciszkami. Skończyło się to na tym, że Calvin płakał bo był głodny, Jeff rozwalił cały komputer stacjonarny, a Daven został uwięziony w szafie. Podsumowując, Pauline i Cedric już nigdy nie dali córce młodszych chłopców pod opiekę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Violet Lavoisier

Student Slytherin
Wiek : 24
Skąd : Fenny Stadford
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 321
  Liczba postów : 548
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4799-violet-lavoisier?highlight=violet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4806-takie-tam-lukrecjowe-3?highlight=lukrecjowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4805-violet?highlight=violet
http://czarodzieje.my-rpg.com/post?p=211741&mode=editpost




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Sro Lis 21 2012, 22:07

Ha! Hollywood nie chciała mieć rodzeństwa, wolała być więc jedynaczką? Violet praktycznie jest jedynaczką, choć kiedyś nią nie była. Jej brat, Lawrence, już dla niej nie istnieje. Nawet jeśli gdzieś tam jest, to jej to nie obchodzi. Woli wpatrywać się w nudne konstelacje gwiazd, niźli spojrzeć mu kiedyś w oczy. Nie wytrzymałaby tego emocjonalnie. Przekonywała samą siebie, że żywi niechęć do starszej z pociech państwa Lavoisierów, aczkolwiek gdzieś tam, głęboko w środku... chowała urazę. Serce podarte na strzępy, poharatane niczym ostrym nożem. Myślę jednak, że mimo wszystko nigdy nie oddałaby tego czasu spędzonego ze swoim Wiernym Kompanem. Na samą myśl o nim po jej ciele rozlewa się niesamowite ciepło, tak jak wtedy, kiedy myślisz o swoim najlepszym przyjacielu, który tyle dla ciebie zrobił. Uczucie to jest jednak niwelowane przez zawód, jakiego doznała. Zapewne jeśli nigdy nie miałaby brata, dalej gnębiłaby dzieciaki i była wredną szują, tak po prostu. Gdyby jednak Lawrence nie odszedł... Może byłaby inna. Pomógł by jej się zmienić na lepsze, patrzeć na świat przez różowe okulary, a nie przez pryzmat realizmu ze szczyptą brutalności. Nie potrafiła sobie wyobrazić, że Krukonka siedząca obok niej, ma aż trzech takich Lawrence'ów i dogaduje się tylko z jednym. Hm, no cóż. Może oni są inni. Patrząc na Charlie i jej brata Aidena (pozdrawiamy!), w życiu by nie powiedziała, że ich relacje są identyczne, co jej.
- Powinnaś doceniać... Ich wszystkich... - powiedziała w zasadzie nieświadomie, pogrążona w zamyśleniu. Uwaga, Uwaga idzie Fioletowa Dobra Rada! Ahaha, jakie rymy. Dobrze, że nikt tego nie czyta (chyba), bo moja twórczość leży gdzieś zakopana pod ziemią. W każdym bądź razie, wracając do tematu - Ślizgonka próbowała rozpaczliwie wyrzucić z myśli tego idiotę. Chyba nawet nie zorientowała się, że ton jej głosu brzmiał przed kilkoma sekundami tak... boleśnie. Głupi by się zorientował, że coś jest nie tak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hollywood Mooler

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 92
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 327




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Czw Lis 22 2012, 20:28

Pierwsza myśl, jaka wpadła Hollywood do głowy po usłyszeniu tego, co powiedziała Ślizgonka? "Gdybym potrafiła". O tak, Holly potrafi przeczytać więcej książek w jedną godzinę niż ktoś w pięć miesięcy, potrafi podlizać się każdemu profesorowi swoją nadwiedzą, potrafi powstrzymywać największy śmiech świata, ale... nie potrafi docenić tego, że ma rodzeństwo? Coś tu było nie tak. Mooler jakoś zawsze chciała by jej relacja z braćmi lepiej wyglądała, jednak podczas gdy ona się starała, to tamci "idioci" sobie ją wykorzystywali, do lekcji, na przykład. To zniechęcało Krukonkę. Hollywood zniechęcał każdy najmniejszy błąd, któregoś z braci, do pogodzenia się z nim. Brzmi banalnie: pogodzić się z braćmi. Ale będąc w przypadku Hollywood, było to nie wykonalne. Rzecz jasne jej zdaniem.
- A ty... masz jakieś rodzeństwo? - zapytała cicho Hollywood, której w myślach dalej krążyły te cztery mądre, co trzeba podkreślić, słowa przed chwilą wypowiedziane przez Lavoisier. Lecz zastanawiała ją tak samo historia Violet. Nie wiedziała nic o jej bracie, a chętnie by posłuchała. Świadoma była, że Ślizgonka pewnie znowu nie powie, ale to nic. Zawsze lepiej spróbować, niż dręczyć się wciąż tym samym. A nóż, widelec, nagle się o tym dowie. Będzie wiedzieć więcej o rywalce (swoją drogą, w tym momencie Mooler nawet by tak Violet nie nazwała), będzie mogła wczuć się w jej sytuację.

Przepraszam, że taki beznadziejny. XC
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Violet Lavoisier

Student Slytherin
Wiek : 24
Skąd : Fenny Stadford
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 321
  Liczba postów : 548
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4799-violet-lavoisier?highlight=violet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4806-takie-tam-lukrecjowe-3?highlight=lukrecjowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4805-violet?highlight=violet
http://czarodzieje.my-rpg.com/post?p=211741&mode=editpost




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Pią Lis 23 2012, 15:56

Dobre i złe emocje kumulowały się w niej, niczym liczby w maszynie losującej lotto (kolejne twórcze i życiowe porównanie). Pokazać swojego brata od tej dobrej strony, czy też może uciąć temat? Gdyby zbyła pytanie Krukonki, wydałoby jej się to dziwne. Na pewno chciałaby dowiedzieć się całej prawdy, poznać tę tajemnicę, której Violet sama nie poznała... Dlaczego on zniknął? Co się z nim dzieje, gdzie on jest...? Te i milion innych pytań kłębiły się w jej umyśle. Ostatecznie postanowiła iść na żywioł i spróbować zaimponować, w imieniu brata, pannie Mooler. On pewnie by tak zrobił - choć całkiem nieświadomie, budziłby wciąż w drugich ludziach myśl pod tytułem "Głupek. Ale i tak nie potrafię bez niego żyć!" Typowy wariat, widzący świat w kolorowych barwach. Rozruszałby nawet taką nudziarę jak ona! Pokolorowałby jej życie najbardziej wyrazistymi kredkami świata. Zwyzywałby, świetnie się przy tym bawiąc i przybijając piątkę swojej młodszej siostrze. Tak na pewno by było - nie zmieniłaby się wcale. Nie rozmawiałaby tu i teraz z Hollywood, tylko robiła ze swoim Wiernym Kompanem rozróbę gdzieś na środku Zakazanego Lasu. Wyśmiewałaby młodszych Puchoniaków, pyskowała nauczycielom i odrabiała tysiąc sześćset szlabanów dziennie. Jak widać więc, obejdzie się bez zbędnych faktów na jego temat. Bez zbędnych pytań, bez zbędnych podejrzeń. Idźmy na łatwiznę, no dalej.
- Mam brata. - uśmiechnęła się. Zamierzała powiedzieć dużo więcej, ale coś ścisnęło ją za gardło. Wygląda na to, że na tym się skończy. W końcu Krukonka nie pytała o wiek rodzeństwa, co o nim sądzi i czy się z nimi dogaduje. Proste pytanie - prosta odpowiedź.

Jest dobrze przecież no. XD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hollywood Mooler

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 92
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 327




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Pią Lis 23 2012, 16:42

No i w tym momencie ciekawość Holly wzrosła do punktu zenitu. Violet przecież jej odpowiedziała. Miała brata. A Holly już zanotowała to w umyśle. To było coś, a jednak - dla Krukonki wciąż za mało. Może i ona powinna teraz zrobić wywiad, czemu nie. Coś ją do tego zmusiło, pozwoliło jej mówić. Ale to nie było uczucie "umiem powiedzieć tak, nie i nie wieeeem!". Taki słowotok, chyba dopiero się rozkręcający. No wiecie, w przypadku Mooler, każda czynność się wolno rozwija, chyba że chodzi o naukę czy czytanie książek. Do tego jeszcze nie chciała szukać informacji o Lavoisier w jakiejś książce czy innych źródłach informacji, jak robiła z każdym tematem. Ślizgonka to człowiek, prawda? Posiada umiejętność mówienia. Czy komuś coś się kiedyś stało, gdy o coś zapytał? No dobrze, może jest kilka takich przypadków, ale to nie jeden z nich. Przynajmniej Mooler miała taką nadzieję.
- Utrzymujecie dobrą relację?
Odwzajemniła uśmiech, który bardzo rzadko wykonywała. Skoro Violet się uśmiechnęła, to Wood nie mogła przegapić okazji, by też to zrobić. Zauważyła, że z pytaniem prawdopodobnie dobrze trafiła. Może Ślizgonka przypomniała sobie jakieś przyjemne wspomnienie? Och, no i znów Hollywood tak bardzo chciała to wiedzieć - jak każdą rzecz, bez ściemy! No w każdym razie. Coraz bardziej przekonywała się do Lavoisier. Teraz pozostawało jej jeszcze poznać bardziej tę oto tajemniczą osobę. W głębi duszy Holly liczyła nawet, że dowie się więcej niż zdoła zapytać, bo taka "mała" nadwiedza to dla niej zawsze ogromny plus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Violet Lavoisier

Student Slytherin
Wiek : 24
Skąd : Fenny Stadford
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 321
  Liczba postów : 548
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4799-violet-lavoisier?highlight=violet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4806-takie-tam-lukrecjowe-3?highlight=lukrecjowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4805-violet?highlight=violet
http://czarodzieje.my-rpg.com/post?p=211741&mode=editpost




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Nie Lis 25 2012, 20:38

W środku coś niebezpiecznie zaczęło się kumulować. Pytanie o relacje, no tak - mogła się tego spodziewać. A jednak rozpaczliwie próbowała uniknąć go, uniknąć konfrontacji dobrych i złych uczuć. Bała się, że kiedyś nadejdzie taki czas, kiedy wygada się tak po prostu - przypadkowo. Już raz coś takiego się zdarzyło. Pewnie pomyślałaby teraz "Pamiętam to, jakby stało się to wczoraj"... ale jest jeden haczyk. Ona tego nie pamięta! Była pijana, nie wiedziała co mówi. To pierwsza z jej grubszych imprez, gdzie zaczęła wtajemniczać się w świat używek, pomijając narkotyki oczywiście. Pierwszy raz, kiedy piła do upadłego. Dzień, a raczej noc, podczas której straciła dziewictwo - a najgorsze jest to, że nie wiedziała z kim! Z początku czuła do siebie obrzydzenie, że nie wiedziała z kim poraz pierwszy uprawiała seks. Na szczęście potem jej to przeszło, puściła to w niepamięć. I właściwie dzięki temu mogła zapomnieć także o Lawrence, chociaż te wspomnienia niejednokrotnie powracały ze zdwojoną siłą.
- Książkę o mnie piszesz, czy co? - przewróciła oczami, uśmiechając się na pokaz. Bądźmy szczerzy, nie miała ochoty mówić prawie że nieznanej osobie o swoich osobistych odczuciach. Nie miała ochoty mówić o nich nikomu. Owszem, były takie osoby, którym mogła się zwierzyć i byli oni naprawdę wielkimi szczęściarzami, ale panna Mooler do takich się nie zaliczała, smuteczek. Może kiedyś. Na razie jednak póki co nie szukała przyjaciół, zwłaszcza nie takich jak Holly. Wydawała się być sympatyczna i takie tam, ale... nie. Nie chce powiększać tego grona. Dobrze, że w ogóle przekonała się, że dziewczyna nie jest taka sztywna. Miała ochotę teraz zobaczyć, na co ją stać. Miała ochotę również napić się czegoś. Tak w ramach toastu za te osoby, które odeszły z naszego życia. Wyczarowałaby pewnie tutaj butelkę jakiegoś dobrego trunku, ale prawo Gaunta mówiło: nie da się wyczarować jedzenia z niczego. Smuteczek. Będzie musiała iść do jakiejś gospody, ale czy z Holly w ogóle da się napić czegoś innego niż herbata? Ach, ci ludzie już naprawdę ją demoralizują. Do czego to doszło, pić poza imprezami. Nie, nie, nie. Wykluczone. Jeśli już gdzieś pójdą, to jedynie zamówi grzecznie kawę i ciastko, kawą wzniesie toast za wszystkich fałszywców stawiających kroki na tej ziemi. Za Lawrence'a. I za jego powrót, którego nigdy nie było i nie wiadomo, czy kiedykolwiek w ogóle będzie.
- Słuchaj, nie masz ochoty iść do Świńskiego Łba? Napiłabym się herbaty. - nawet nie powiedziała, że jej zimno, bo jest zmarzluchem, hehe. Ta to wie jak być neutralna! Nie mówi za wiele nieznajomym, w końcu sama ciągnie takie informacje, a potem skleja wszystkie fakty w piękną całość i wie o kimś wszystko. Milutko!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hollywood Mooler

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 92
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 327




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Wto Lis 27 2012, 21:43

- Nie. Jeszcze nie. Chociaż... byłabyś ciekawym tematem. - Odpowiedziała Hollywood, a na jej ustach pojawił się dowcipny uśmiech. O tak, Mooler wie co to jest żart, dowcip i inne te takie! I nie chodzi tu dokładniej o samo słowo, bo przecież jak to? Żeby taki wybitny członek ludzkości jak ona mógłby nie znać jakiegoś słowa? Bardziej chodzi o to, iż ona umie wykonywać taką czynność, jak mówienie czegoś nie poważnie. Nie poważnie, rozumiecie? No ale dobra. Cóż, Ślizgonka nie zdecydowała się opowiedzieć Hollci o swojej relacji z bratem. A więc nie wszystko musiało być super pięknie usłane różami. Hollywood sama wiedziała jak to jest. Ale totalnie nie miała pojęcia o tym w jakich stosunkach są Violet z Lawrence...
Propozycja Violet wydała się Krukonce z lekka zaskakująca. No tak, bo przecież co to takiego, wybrać się do Świńskiego Łba? Ale bardziej chodziło o to, że Lavoisier, we własnej osobie, zapytała takiego kujona-odludka jak Hollywood, czy nie miałaby ochoty się tam wybrać. Ktoś inny skakałby z radości, jeśli znalazłby się na miejscu Mooler. Ale ona, poważna i rozsądna kobita nie może takich emocji ukazywać. Ale faktem było i się nie zmieniło, iż było jej tak zimno, że chętnie wylądowałaby i w jakimś piecu. Po prostu, żeby przestała czuć ten ziąb, bo był nie do zniesienia. A pić również jej się zachciało. Jednym słowem można więc określić, że propozycja spodobała się Holly.
- Bardzo chętnie. Ja również... poza tym, zimno mi. Sama widzisz jak się dzisiaj ubrałam. - Przyznała, poprawiając płaszcz.
[zt x2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Wave N. Ford

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 243
  Liczba postów : 384




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Wto Sty 08 2013, 13:53

Waverley nie cierpiał zimy dlatego, że po prostu jest zimno. W dodatku jeśli padała śnieg cały krajobraz wygląda jednakowo. Biało i beznadziejnie nijako. Nigdy nie lubił tej pory roku. W sumie nie wiedział dlaczego, ale nie trawił jej i tyle.
Było lepiej tylko wtedy, gdy tak jak na chwilę obecną, padał też deszcz, który nie pozwalał się białemu puchowi długo utrzymać. Choć tereny przy zamku w strugach śniegu i deszczu też nie prezentował się za ciekawie. Ale lepsze to, bo chociaż są jakieś inne kolory. Smętne, bo smętne, lecz zawsze coś.
Krukon z radością zbiegł ze swojej wieży, gdzie panował gwar i zażarte dyskusje na róże tematy naukowe. Nie dało się tego uniknąć, kiedy Tiara Przydziału umieszcza cię w domu Roweny Ravenclaw.
Dopiero nie dwano wałęsając się po szkole odkrył w jej podziemiach dawno zapomnianą, pustą i zakurzoną klasę. Potrzebował takiego miejsca, gdzie mógłby się wyciszyć i odnaleźć wewnętrzną równowagę.
Pomimo jednak panującej ponurej pogody wyszedł na dwór i dotarł, aż do Hogsmeade.
W wieży panowały przyjemne warunki i Waverley czasami tu zaglądał. Szczególnie zimą, kiedy z niewiadomych dla niego samego przyczyn bywał niespokojny, zły i rozdrażniony.
Dlatego też z ulgą przekroczył prób szczytu wieży. Lubił to odosobnione miejsce, które zimą jakoś szczególnie przyciągało uczniów. Na jego szczęście na chwilę obecną nie było tu nikogo. Pasował mu to.
Odczuwał potrzebę wyciszenia się.

zajęte dla Marcusa
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marcus Nessman

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Skąd : USA Detroit
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 25
  Liczba postów : 27




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Wto Sty 08 2013, 16:58

Marcus siedział w pokoju wspólnym niebieskich smerfów i wsłuchiwał się w poszczególne rozmowy poszczególnych osobników. Był jakiś taki zmęczony. Może to dla tego ze trzecią noc z rzędu zarwał, bo wkuwał eliksiry, numerologie, transmutacje i historie magii? Lubił się uczyć naprawdę! Jego problemem było, natomiast to, że, gdy się uczył zapominał o czymkolwiek. Zapominał jeść, pić, spać. Dobrze ze oddychanie to rzecz całkowicie naturalna, bo i, by o tym zapomniał!
W końcu jednak postanowił wyjść i się przewietrzyć. Potrzebował chłodu i rozbudzenia, bo jeszcze dzisiaj miał w planach napisanie referatu na dwie rolki pergaminu o eliksirze prawdy, a także musiał napisać wypracowanie na cztery długości jednej rolki o wojnie między goblinami a czarodziejami z roku 1267 n.e. To będzie istna katusza! No jakoś mu ta Historia magii po prostu nie wchodzi no! Oczywiście miał pojęcie, że historia, tradycja i cała resztę jest bardzo ważna, ale wkuwanie tego wszystkiego na pamięć było jak szlaban za podpalenie dyrektora!
Marcus wyszedł z zamku i pokierował się przed siebie. Niestety, z każdym krokiem czuł się coraz bardziej ociężały i zmęczony. Praktycznie to szedł i spadł jednocześnie. Jak zombie! W końcu doszedł do znajomej z widoku wieży. Właściwie to nigdy tutaj nie był, więc może czas najwyższy? Krukon wszedł do wieży a później na jej szczyt, gdy jego oczom ukazał się inny krukona. Niemal natychmiast Marcus stał się pobudzony i roześmiany. No cóż poradzić, że po prostu się cieszył na spotkanie innej żywej duszy? Podszedł spokojnie i spojrzał się na chłopaka.
- Skaczemy? – Zapytał niby to zachęcająco z głupkowatą miną. I, co to miało być za pytanie? Czyżby zapomniał jak to się skończyło ostatnim razem? „ Nessman! Czemu zepchnąłeś koleżankę ze sceny?!! Sama chciała panie pseorze! Jak sama chciała? No wypiła red bulla i powiedziała PCHAJ MNIE MARCUS PCHAJ!! No to ją pchnąłem! I jaki z tego wniosek Nessman? Red bull nie dodaje skrzydeł panie pseorze” No a później wiadomo. Szlaban, odjęte punkty i takie tam. Teraz, gdy się tak nad tym zastanawiam to może dziewczynie chodziło o coś zupełnie innego… ?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Wave N. Ford

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 243
  Liczba postów : 384




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Sro Sty 09 2013, 21:39

Waverley stał zapatrzony w rozciągający się przed nim krajobraz i marzył tylko o jednym. Aby wreszcie nadeszła wiosna, która zaliczała się do jedynej pory roku jaką lubił. Lato też uszło w tłoku, ale jesień już nie.
To właśnie tą porą wydarzył się ten nieszczęśliwy incydent w przedszkolu, który doprowadził do rozpadu jego rodziny. Chłopak po dziś dzień nie potrafił zrozumieć jak coś tak mało istotnego mogło doprowadzić ojca do podjęcia decyzji o opuszczeniu rodziny?
Wydawałoby się to nierealne, a jednak się stało i nie było od tego już powrotu. Jego tatuś z kochającego ojca stał się tylko postacią, która na przestrzeni lat zatarła się w pamięci Wave`a.
Tak się zamyśli nad wadami poszczególnych pór roku i ich wpływem na jego dotychczasowe życie, że dopiero po dłuższej chwili dotarło do niego, że ktoś stoi obok niego.
- Raczej nie – powiedział Wave dalej spoglądając przed siebie. – Daleko stąd od szkoły i trzeba by było trochę pocierpieć, aż dotrze się do skrzydła szpitalnego.
W końcu jednak Krukon przeniósł wzrok na tego, kto wypowiedział to dość dziwne pytanie jak na powitanie.
Jego rozmówcą okazał się młodszy kolega, którego Waverley kojarzył z widzenia jeszcze jak uczęszczał do szkoły jako uczeń, a nie student. Też był z tego samego domu.
- A ty spróbujesz? - Zapytał Wave unosząc lekko brew do góry.
Ciekawiło go, co też odpowie młodszy kolega. Miał swoje pewne podejrzenia i teraz czekał czy się one potwierdzą, czy też nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marcus Nessman

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Skąd : USA Detroit
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 25
  Liczba postów : 27




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Pon Sty 14 2013, 11:00

Marcus obserwował starszego kolegę z niejakim zainteresowaniem. Na pierwszy rzut oka można, by pomyśleć, iż starszy krukon ma melancholijny nastrój lub po prostu chcę pobyć w samotności. W końcu nie bez powodu przychodzi się właśnie w takie miejsca. Marcus to zupełnie inna bajka on tutaj trafił całkowicie przypadkiem! No może nie tak znowu całkowicie, ale, czy to ważne?
Marcus schował ręce do kieszeni i spojrzał się przed siebie. Nie lubił takiej pogody. Było zimno i ogólnie jakoś tak mniej wesoło a przecież powinno zawsze świecić słońce i dookoła istnieć ludzie uśmiechający się ze szczęścia! Może i naiwny z niego marzyciel, ale przez to u nie jednej osoby wywołuję uśmiech na twarzy co skutkuję często tym, że ludzie widzą w, nim nie dojrzałego gnojka, który jedyne co potrafi to wygłupiać się. Lecz czym jest jego własna opinia, jeśli może wywołać u innych uśmiech na twarzy? Inni mogą myśleć o, nim co, im się podoba i jemu wcale to nie przeszkadza. Właściwie tylko nieliczni wiedzą o Marcusie całą prawdę. Cała jego przeszłość i to z czym za młodu musiał się zmagać, ale przecież życie płynie za szybko, by mieć czas na użalanie się nad sobą! Trzeba żyć dalej i znaleźć iskrę nadziei nawet w nieszczęściu a idąc plażą z mokrego piasku zbudować zamek, który przetrzyma każdą burzę!
Marcus roześmiał się wesoło bez powodu. Lubił się śmiać i zarażać innych uśmiechem i ochotą do śmiechu.
- Co tu robisz całkowicie sam? – Zapytał po chwili przenosząc na niego swoje spojrzenie. – Z tego co kojarzę u nas w dormitorium trwa impreza. Chyba wygraliśmy darmową jajecznice czy coś. – Dodał żartobliwie strzepując ze swej głowy trochę śniegu i deszczu. Owszem, ze mógł założyć czapkę, ale zapomniał! Nie on nie był roztargniony, no może trochę, no faktycznie tak trochę bardzo, ale oj tam!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Wave N. Ford

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 243
  Liczba postów : 384




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Wto Sty 15 2013, 13:42

No i się nie doczekał odpowiedzi, ale w sumie to i tak nie ma znaczenia. Wave raczej dość szybko zapominał rozmowy z wieloma ludźmi. Tylko te naprawdę ważne zostawiały jakiś ślad w pamięci. Czasami zdarzało się, że przypominał sobie jakość wymianę zdań, która powracała znienacka.
- Wietrze się – powiedział Wave.
Pan Ford owszem lubił imprezy, ale na jakiś czas postanowił je odstawić. Szczególnie po tym, jak w wakacje urwał mu się film, kiedy wracał z baletów u kolegi. Po dziś dzień tamta noc dosłownie wydaje mu się snem. Nie pamięta jak i kiedy wrócił. Na jego szczęście matka nie widziała „wielkiego powrotu” swojego pierworodnego do domu. Wolał nie myśleć, jak na to by zareagowała.
Waverley oparł się o barierkę.
Który to już raz dzisiejszego dnia zastanawiał się jak bardzo nie trawi tej pory roku. Nawet nie potrafił zliczyć. Nie mniej jednak miała jakieś swoje dobre strony. Skutecznie zniechęcała innych do wyjścia na zewnątrz i wałęsania się po dworze. Chociaż nie wszystkich.
Sam Wave wolał siedzieć w domu, ale zimą było to a wykonalne. Szczególnie, że choć nie cierpiał tej pory roku to właśnie wtedy wychodził, by pobyć z dala od innych.
W końcu zrobiło się już Wave`owi za zimno, więc ruszył w stronę zamku.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nastasja Wodnicov

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Moskwa, Londyn
Galeony : 187
  Liczba postów : 257
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4823-nastasja-wodnicov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4824-nastka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4825-argus
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7928-nastasja-wodnicov




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Sob Lut 09 2013, 17:31

Czy wspominałam już, że Nastka nie była do końca normalną osobą? Pewnie nie raz udało mi się o tym napomknąć i pewnie nie raz jeszcze o tym wspomnę. Ktoś by spytał "dlaczego?:. Przecież wygląda normalnie na pozór. I w gruncie rzeczy w kilku kwestiach jest dokładnie taka, jak inni ludzie, je, śpisz, czyta, mówi, można by wymienić jeszcze kilka czynności, ale myślę, że przy wyrazie "mówi", możemy zdecydowanie przejść do tego co ją odróżnia od normalnych osób. Mianowicie Nastasja Wodnicov ma problem z komunikacją międzyludzką. Ciężko jej się kontaktować na poziomie werbalnym z innymi ludźmi, zwłaszcza mężczyznami. I jedynym problemem nie jest to, że się zapowietrza, przy okazji otwierając i zamykając usta jak karp, dodatkowym utrapieniem jest jej niecodzienna dolegliwość, a mianowicie kobietka to potrafi zaczerwienić się o byle co i byle kiedy. A to zdecydowanie nie poprawia jej komfortu rozmowy z drugim człowiekiem.
Dlaczego teraz była na szczycie opuszczonej wieży zamiast gdzieś w Hogsmeade? Trudno znaleźć właściwą, bo prawie każda by pasowała. Zostań więc przy tej, że było tam zdecydowanie zbyt dużo ludzi, a ona nie chciała przechodzić przez trudy rozmowy z nimi. Tak więc z swoją wierną towarzyszką książką i szklanką mleka przylazła tutaj, zasiadała na ziemi i zaczęła czytać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alan Howett

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 235
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 320
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5127-alan-howett#150298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5128-krejzi#150348
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5130-alanik#150354




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Nie Lut 10 2013, 18:16

Z kolei na temat normalności Alana można by mówić wiele! Jedni zapewne powiedzą, że jest zupełnie normalny i całkiem bystry w dodatku, tylko po prostu buntownik z niego i już - taką ma naturę. Drudzy z kolei żartobliwie stwierdzą, że jest świrem totalnym, ale przecież nie da się bez niego żyć, nieprawdaż? Natomiast trzeci powiedzą, że powinni zamknąć go w domu bez klamek. Zamknąć i nie wypuszczać! Cóż jednak na to poradzić? On sam był generalnie przekonania, że ilu ludzi - tyle opinii, toteż nieszczególnie obchodziło go zdanie innych osób. Czasami nawet sam mówił, bez zupełnie żadnych oporów, co myśli na cudzy temat, przez co nieświadomie (a może z pełną świadomością?) sprawiał komuś przykrość, która i tak po jakimś czasie przechodziła (albo pozostawała na zawsze), bo przecież to cały on!
Pan Howett wlókł się właśnie w kierunku opuszczonej wieży, chcąc dotrzeć na sam szczyt. W przeciwieństwie do Nastasji, nie było to dla niego niczym dziwnym - każdy doskonale wiedział, że jego osoba upodobała sobie rzadko uczęszczane miejsca zamku, a to właśnie dlatego, że są... rzadko uczęszczane, no. Nigdzie go nie ma? Możesz być pewien, że szlaja się gdzieś, gdzie nikt nie ma ochoty zajrzeć - po prostu to lubi, a przy tym to takie oryginalne...
W tejże chwili dotarł na wyznaczone miejsce i jego oczom ukazała się Nastka, nasza kochana Puchoneczka. Co jak co, ale jej akurat tutaj się nie spodziewał. Z pewnością jednak fakt, iż ją tutaj spotkał, był zdecydowanie bardziej na plus. Idziesz w puste miejsce, nie spodziewając się nikogo. Idziesz po prostu - żeby iść. Nie wyznaczyłeś sobie żadnego celu, nie jesteś z nikim umówiony, nie szukasz oazy spokoju, aby wykonać coś wymagającego większego skupienia. Idziesz aby dojść, po czym wrócić tam, skąd cię przywlokło. I co zastajesz? Piękną blondynkę, pochyloną nad jakąśtam książką.
- Nastasja! Nie wiedziałem, że tutaj będziesz. Ślicznie wyglądasz - już na wstępie nie szczędził sobie miłych uwag. - Co sprowadza takie urocze dziewczę w takie miejsce?
Usiadł naprzeciwko i niemal wyrwał książkę z rąk, zmuszając tym samym Puchonkę do spojrzenia na niego. Posłał jej uśmiech numer osiem (ten na wkurzającego Alana, jaki zazwyczaj posyłał takim istotkom, jak panna Wodnicov. Trochę inną wersję wysyłał swojej siostrze, tak na marginesie). Wolumin odłożył na bezpieczną odległość tak, aby nie znajdował się on w zasięgu uczennicy. Nie wiem jak Nastka, ale on to by się wkurzył, kiedy ktoś by go tak bezczelnie pozbawił przedmiotu zainteresowania!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nastasja Wodnicov

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Moskwa, Londyn
Galeony : 187
  Liczba postów : 257
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4823-nastasja-wodnicov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4824-nastka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4825-argus
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7928-nastasja-wodnicov




Gracz






PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   Nie Lut 10 2013, 18:34

Nie bez powody wieża ta, nazywana była opuszczoną wieżą. Opuszczona, oznaczała tyle, co niezamieszkała, bez ludzi, bez zwierząt, jednym słowem pusta i to właśnie jak najbardziej odpowiadało Nastasji, bo chciała choć przez chwilę poczytać w spokoju. Ostatnio bowiem jak się usadowiła na korytarzu, to musiała zaczepić ją Lynett prawie wyprowadzając ją z równowagi. Można powiedzieć, że jej osoba przy tej konkretnej ślizgonce doznawała przemiany osobowości, bo z potulnego baranka Nastka stawała się lwicą gotową rozszarpać tego jadowitego węża. No, ale to był jeden jedyny wyjątek na cały zamek. A jak się mawiało wyjątek potwierdza regułę.
Ale wróćmy do teraz. Tak więc z książką pod pachą i mlekiem w drugiej dłoni udała się poza zamek, do miejsca, w którym nic, lub nikt nie przebywało i nie chciałoby przebywać. Jednak jak widać, znów się pomyliła, bo ledwo zdążyła się rozsiąść i przeczytać parę stron, a tu słychać skrzypienie na schodach. Próbując to zignorować chciała czytać dalej, ale i to jej uniemożliwiono. Jej reakcja była jednak za późna i próbując złapać książkę, którą jej podkradziono chwyciła dłońmi powietrze. W chwili niezrozumienia i nieogarnięcia w pierwszej chwili rzeczywistości pokręciła lekko blond czupryną by się otrzeźwić i wrócić do świata realnego. Spojrzała przed siebie i rozpoznała w osobie na przeciw siebie Alana. Już miała coś powiedzieć, gdy ten zaatakował ją komplementem.
Zapowietrzyła się, z połową zdania na języku zastygając na chwilę z otwartymi ustami. Tak, chyba nigdy nie będzie w stanie ogarnąć siebie i swojego ciała, bo już chwilę później na jej twarzy pojawiły się rumieńce, odwróciła wzrok.
-Przeklęci Gryfoni. mruknęła do siebie w myślach, czasem naprawdę nienawidziła ich z całej siły. Tacy frywolni, chodzą mówią co co i nie patrzą na innych. A Alan? On byl chyba najgorszy, czasem to aż się go bała i kompletnie nie wiedziała, jak powinna wobec niego zachowywać. Chociaż po pierwszym szoku i zawale serca, który jej prezentował prawie za każdym razem, mogła z nim w miarę normalnie rozmawiać.
-Czy to nie jest dość oczywiste? - Spytała niepewnie, podnosząc lazurowe oczęta na niego. Owszem była zła, ale nie zapominajmy o potulnej owieczce którą jest na co dzień i tak nie miała szans z Alanem, bo był większy i silniejszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content











PisanieTemat: Re: Szczyt opuszczonej wieży   

Powrót do góry Go down
 

Szczyt opuszczonej wieży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 17Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 11 ... 17  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Opuszczona wieza
-