Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Wschodni brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość




Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 180
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 402




Gracz






PisanieTemat: Wschodni brzeg jeziora   Czw Kwi 28 2011, 19:51

First topic message reminder :


Wschodni brzeg jeziora


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1459
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 951
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Pią Paź 14 2016, 21:49

A kogóż to piekące od chłodu oczy Ruth widzą! Przecież to cudowna, przepiękna Adoria Amparo w najczystszej postaci! No, może nie tak do końca najczystszej, bo była ubrana w sportowe ciuchy, a bez nich po pierwsze by się przeziębiła nie na żarty, a po drugie za chodzenie nago dostaje się chyba jakąś grzywnę, prawda? Chociaż kto wie, piękne kobiety pewnie nie dostają takich kar dla zwykłych ludzi.
-O, hej! Wiesz, jak to ze mną jest - zrobiła przepraszającą minę, kontynuując jednocześnie bieg. Przyjemnie się biegało i rozmawiało, zupełnie zapominała wtedy o pokonywanym dystansie i finalnie dziewczyny zawsze wracały z takich treningów zmęczone, ale zadowolone i nigdy nie zdarzyło im się przerywać w połowie ze względu na nieprzychylne okoliczności jak znużenie, ból czy cokolwiek, co jest nieprzyjemnego w okrążaniu jeziora w kółko.
-Jak ci idzie początek roku? Ja zdążyłam już roztrzaskać szybę na lekcji u Craine, nie wiem, czy wtedy byłaś - pokiwała głową z dezaprobatą wspominając swoje wyczyny. Szczęściem te stare zwłoki nie będą ich już chyba uczyć, bo przyszedł ten nowy, jak mu było...
-A właśnie, apropo transmutacji, widziałaś już nowego prowadzącego? Dear? Jakoś tak. Świetny facet, naprawdę. Zupełnie inaczej się pracuje, kiedy nauczyciel nie jest takim maruderem - powiedziała łapiąc łapczywie powietrze. Ciekawe, czy Adoria była na tych lekcjach? Ruth tak ostatnio ogarniała, że aż sama się nad swoim rozgarnięciem litowała. Z czystym sumieniem, nie widziała jej na żadnej, ale albo wybijała szybę, albo odpierała ataki Mishy, albo robiła popisówkę przed Ezrą, więc i nie filowała mocno na innych uczniów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 733
  Liczba postów : 387
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13166-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13177-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13176-listy-do-any
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13175-adoria-n-amparo




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Pią Paź 14 2016, 22:03

Taaak, towarzystwo podczas biegania to było to, czego Doria potrzebowała. Bez tego zaczynało jej się nudzić już po pięciu minutach... Niby potrafiła porobić jakieś rzeczy sama, ale po co? Zwykle wolała po prostu znaleźć jakiegoś towarzysza.
- Nie no, rozumiem. Ja sama wpadłam na pomysł z bieganiem dopiero jakieś dziesięć minut temu - przyznała z rozbawieniem, poprawiając kucyka, który podskakiwał jak opętany.
Pomijając fakt, że nie potrafiła się na kogokolwiek gniewać, to Ruth chyba dodatkowo zyskiwała jej przychylność. Była niesamowicie miła i, no cóż, cholernie piękna, a Adorka zwracała uwagę i na to i na to. Doskonale wiedziała, że Krukonka jest spoza jej ligi, ale... To nie przeszkadzało w podziwianiu, dajmy na to, cudownego uśmiechu, prawda?
- Tak właściwie, to dość leniwie. - uśmiechnęła się niewinnie, bo taka była prawda. Nie przemęczała się jak narazie z lekcjami, nawet swoje ukochane eliksiry jakoś chwilowo porzuciła. - U Craine'a mnie nie było, ale do Deara zajrzałam. Raczej sympatyczny, ale przy Craine'ie każdy inny jest aniołem... - zauważyła. Nie była jakąś szczególną wielbicielką transmutacji, jednak w tym przypadku musiała się z Ruth zgodzić. - Lepiej nie oceniajmy go tak szybko, dopiero była pierwsza lekcja. Jeszcze się rozkręci i co będzie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1459
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 951
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Pią Paź 14 2016, 22:22

Ruth miała na głowie niestety nie tylko urządzanie nowego mieszkania i naukę, ale też siłowanie się z własnym losem, robiąc wszystko, żeby Ezra ją zauważył i rozpamiętywanie jak fantastyczny związek tworzyła z Mikkelem. Przez to wszystko była tak ślepa na wszystko inne, że podświadomie wiedziała, jak wiele ją omija, ale cóż, ustalmy - związek z rosyjskim socjopatą, panem Hale jakoś nie był jej szczytem marzeń.
Adorkę uwielbiała z kolei jako przyjaciółkę za taki niewymuszony optymizm, że nawet gdy Szwedka miała kiepski dzień, wstała lewą nogą i pogryzły ją bahanki to i tak zawsze piękna Hiszpanka potrafiła wnieść promienie radości do tego szaroburego, londyńskiego życia. Świetnie im się razem biegało i świetnie im się razem rozmawiało, trudno o bardziej konkretną relację.
-Dobrze, że biegamy razem, sama w życiu bym się nie podniosła z łóżka, żeby kręcić kółka wokół jeziora w ten mróz - uśmiechnęła się serdecznie do koleżanki i przyspieszyła na chwilę, biegnąc teraz tyłem do wyznaczonego kierunku i jednocześnie przodem do pani Amparo.
-Słuszna uwaga, ale wydaje mi się, że przemawia za nim wiek i staż pracy. Nie sądzę, żeby zaczął szaleć będąc nowym nauczycielem. Poza tym, daj spokój, uratował nas od kolejnego roku z Crainem, powinnyśmy go zacząć nosić na rękach - puściła jej oczko i już miała z powrotem skręcić o sto osiemdziesiąt stopni i rozpocząć bieg przodem, ale w tej chwili potknęła się lekko na rozrytej ziemi i przystanęła ze zdziwieniem.
-Co to za ślady? Wyglądają, jakby jakieś duże zwierzę ryło po ziemi pazurami... - pochyliła się nad bruzdami w glebie i spojrzała wyczekująco na koleżankę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 733
  Liczba postów : 387
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13166-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13177-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13176-listy-do-any
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13175-adoria-n-amparo




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Pią Paź 14 2016, 22:36

Cóż, gdyby ktokolwiek miał wpadać we friendzone, to byłaby tym kimś Adoria. Z całą pewnością działało to również w obie strony - wiedziała, że jej zadurzenia rzadko kiedy kończyły się szczęśliwie, podobnie jak czyjeś zadurzenia w niej. Starała się o tym zbyt często nie myśleć, bo... Hm, tak właściwie, to dlatego, że wolała być wieczną optymistką, odpychającą problemy.
- I vice versa - westchnęła nieco zasapana, obserwując Ruth, żeby ją złapać, gdyby przypadkiem miała wbiec tyłem na drzewo albo coś. Nie chciało jej się ciągnąć nieprzytomnej Krukonki do skrzydła szpitalnego, ani nic w tym stylu.
- W sumie racja... - przytaknęła z lekkim zamyśleniem. Miała wrażenie, że Dear może być bardziej lubiany głównie dlatego, że był nowy, młody, przystojny i ratował od starego marudy. Miała nadzieję, że nie skończy się to w ten sposób, że będzie słabo uczył - chociaż jak narazie to nie miała na co narzekać.
Zresztą, po co się w ogóle wypowiada? Transmutacja nie była jej bajką.
- Uważaj! - odruchowo wyciągnęła rękę do przyjaciółki, ta jednak na szczęście nie wywróciła się, ani nic z tych rzeczy. Odkryła za to całkiem interesujące zjawisko, pod postacią rozrytej ziemi.
- Chyba wolałabym nie wiedzieć, co zostawia takie ślady. - przyznała, rozglądając się odruchowo zaniepokojona. Jeszcze nigdy nic złego jej tu nie spotkało, ale... Jeszcze nigdy nie widziała tu czegoś takiego. Były dość daleko od zamku, co teraz wcale nie wydawało się być takim uspokajającym, czy wyciszającym.
Pierwsza myśl? Wilkołak.
Druga myśl? Lepiej się stąd zabierać.
- Może powinnyśmy skrócić trasę, albo coś? - uniosła pytająco brwi. Nie chciała panikować, ale nie chciała się też wpakować w jakieś kłopoty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1459
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 951
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Pią Paź 14 2016, 22:58

Dziewczyna pomyślała dokładnie to samo, co Adoria. Może nie w kwestii wilkołaka, ale w kwestii tego, że lepiej się stąd zbierać. I to jak najszybciej. Cokolwiek zrobiło te ślady, było duże, miało pazury i Ruth naprawdę nie miała ochoty dowiadywać się, co to właściwie jest.
Przyjrzała się raz jeszcze głębokim bruzdom w ziemi i w oświetlonej blaskiem październikowego nieba wyrwie zauważyła coś, co wyglądało jak kawałek miękkiej tkaniny, kolorowej, jakby pomiętej.
Schyliła się, żeby to podnieść i zamarła ze strachu.
W ręku miała dwa średniej wielkości pióra, jedno kruczoczarne, drugie ciemnoszare i zdecydowanie nie wyglądały, jakby należały do przelatującego kruka. Ruth i Adoria były już na studiach, miały cały rząd zajęć o magicznych stworzeniach i prawdopodobnie obie w mig poznały, czyje to pióra.
Hipogryf.
Krukonka poluzowała uścisk i nawet nie zauważyła, kiedy znalezisko wypadło jej z rąk i poleciało z powrotem na miejsce, z którego je podjęła.
-Tak, zdecydowanie. Myślę, że prosto do Hogwartu - powiedziała z szeroko otwartymi oczami i różowymi od chłodu i podejrzanie niebezpiecznej atmosfery policzkami. Szkoła była najbliższym budynkiem, ale była dość daleko, poza tym nikogo nie było wokół i dziewczyny musiały naprawdę zagęścić ruchy, jeśli chciały szybko wrócić bezpiecznie.
Ruth była analitykiem do szpiku kości i nie przejęłaby się starymi śladami hipogryfa nad jeziorem, bez przesady... Chodziło raczej o to, że przy tym wieczornym chłodzie dobiegającym prawie do zera stopni podrapana ziemia była pulchna, niezmarznięta. To ją przestraszyło.
-Dobra, spadamy stąd - powiedziała konkretnie i delikatnie zlapała koleżankę za ramię, żeby skierować ją na przeciwny kierunek - w stronę szkoły.
Przeszły zaledwie trzy zamaszyste kroki, kiedy zza krzaków dało się usłyszeć coś jakby rżenie, gruchanie, czy inny podobny do konio-orła dźwięk. To co? Wpław?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 733
  Liczba postów : 387
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13166-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13177-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13176-listy-do-any
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13175-adoria-n-amparo




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Pią Paź 14 2016, 23:27

Gdyby Adoria dostrzegła te pióra, pewnie zwiewałaby jeszcze szybciej. W hipogryfach najbardziej przerażało ją to, że mogły być spokojne. Nie wiedziała, czego się po nich spodziewać - czy uznają ją za przyjaciela, czy wroga? Z wilkołakiem sprawa była jasna - zły i koniec.
W pewien sposób ta niepewność była jeszcze bardziej niebezpieczna.
- Byle jak najszybciej! - jej głos zaskakująco się podniósł, gdy Ruth chwyciła ją za ramię. Cholera, a ruch to niby miało być zdrowie, tak? Kto by pomyślał, że na terenie szkoły pojawi się jakieś dzikie magiczne zwierzę?
Dora lubiła Opiekę Nad Magicznymi Stworzeniami, ale same zwierzaki nigdy do niej nie lgnęły. Miała nadzieję, że po spotkaniu z małym kugucharkiem, który pokochał ją od pierwszego wejrzenia, te negatywne fale buchające od niej w kierunku futrzaków znikną, ale... Wolała tego nie testować. Kto wie, co się dzieje z tym hipogryfem? Istotne było jedynie to, że nie mógł być zbyt daleko.
Miała ochotę od razu rzucić się pędem przed siebie, ale zanim udało jej się to wykonać, usłyszała niepokojący odgłos dzikiego zwierzęcia.
- Ruth... - pisnęła, niedowierzając swojemu nieszczęściu.
Prawdę powiedziawszy, była gotowa wskoczyć w lodowatą otchłań jeziora, byleby uciec temu hipogryfowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29580
  Liczba postów : 43382
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Pią Paź 14 2016, 23:40

Pech sprawił, że akurat w okolicy Hogwartu zabłąkał się dorosły hipogryf. Nikt nie mógł przewidzieć takiego obrotu wydarzeń - zwierzę było ranne, prawdopodobnie przez jakieś wewnątrzgatunkowe walki. Rana znajdująca się na plecach hipogryfa nie była poważna ani głęboka, ale przyczyniła się do rozdrażnienia, które nim ogarnęło. Nic dziwnego, że gdy usłyszał przebiegające obok czarownice postanowił w jakiś sposób się bronić...
Hipogryf wysunął się spomiędzy drzew, wydając z siebie bojowe wrzaski, będące mieszanką dźwięków różnych zwierząt. Jedną łapą uderzał mocno w ziemię, pazurami rozrywając ją i tworząc więcej śladów, identycznych do tych, które dziewczęta dostrzegły wcześniej.
Stworzenie zbliżyło się gwałtownie, nie spuszczając wzroku ze studentek. To od nich zależało, jak szybko i jak rozsądnie zareagują. Zwierzę było gotowe do ataku, ale może odpowiednie nastawienie jakoś go uspokoi? Na chwilę obecną jedyna ucieczka polegała na przejściu tuż obok hipogryfa...
Chyba, że panie pragną się zmoczyć i zamarznąć w jeziorze?

Kostki:
PARZYSTA - masz niesamowitego farta. Wiesz, jak się zachować i zyskujesz przychylność zwierzęcia - bez problemu przemykasz się obok niego i jesteś gotowa do dalszej ucieczki. Lepiej się pospiesz, bo nikt nie powiedział, że hipogryf nie zmieni nastawienia!
NIEPARZYSTA- nie wyszło ci to najlepiej. Stworzenie jest zbyt poddenerwowane i gdy próbujesz uciec, dosięgają cię jego pazury. Dowolną część twojego ciała zdobią teraz groźnie wyglądające rany, które nie dość że bolą, to cały czas krwawią. Mimo to, wyminęłaś hipogryfa! Nie zwlekaj, tylko biegnij do zamku i jak najszybciej udaj się do skrzydła szpitalnego po pomoc!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1459
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 951
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Sob Paź 15 2016, 00:03

To się nie dzieje naprawdę. Ten hipogryf wcale nie zagrodził im drogi, nie jest rozwścieczony i ranny i absolutnie nie ryje pazurami kolejnych bruzd w zimnej, zmarzniętej ziemi. Dziewczyny znalazły się w takich tarapatach, że Ruth aż ścierpła z przerażenia. Najgorsze było to, że tak naprawdę to nie była ich wina. Zwierze było ranne, zagubione i miało prawo przypałętać się na teren szkoły a one miały prawo pobiegać sobie wieczorem. Jednak takiego obrotu sprawy nie przewidziałby pewnie nawet Nolan, który jako zastępca szefa departamentu magicznych katastrof i jednocześnie kierownik Ruth zwykł przewidywać każdą możliwą potencjalnie niebezpieczną sytuację.
-Nie ruszaj się - powiedziała niemal bezgłośnie, najciszej jak umiała, cały czas obserwując zwierzę. Nie patrzyła mu bezczelnie w oczy, choć w duchu płakała z żalu, że przypadkiem nie wzięła ze sobą na trening łasiczek. Ciekawe, co ona mu teraz rzuci na pożarcie, no przecież nie Adorię!
Kiedy cała trójka się względnie uspokoiła, to znaczy kobiety zamarły w bezruchu a zwierze unieruchomiła na chwilę ciekawość sytuacji w jakiej się znalazło Ruth przystąpiła do matematycznego ukłonu, pochylając się najwyżej o kilka stopni na sekundę. Po tej niekończącej się chwili stała już zgięta prawie w pół i miała wrażenie, że zaraz przestanie oddychać ze strachu, żeby nie rozjuszyć zwierzęcia. Stała po zewnętrznej stronie, więc kiedy minęła ta wieczność oczekiwania bez najmniejszego ruchu, Ruth podniosła nieznacznie oczy i zauważyła, że zwierze również się ukłoniło. Nie był to skłon, jakiego oczekiwała, raczej niedbałe przytaknięcie łbem, ale tyle jej wystarczyło.
Kątem oka zauważyła, że Adoria też nie odwala scen, więc spokojnie, bez nerwowych ruchów i małymi kroczkami zaczęła omijać zwierzę upewniając się, że koleżanka wciąż jest w bezpieczniej odległości i też sobie radzi. Kiedy były już na tyle daleko, że mogły się swobodnie poruszać Ruth kompletnie zmienił się wyraz twarzy.
-Ana, wiejemy - podała sygnał i puściła się w pogoń do zamku. Dlaczego nie słuchała matki i nie nauczyła się teleportacji! Aha, no tak - na terenie Hogwartu i tak nie mogła używać tej sztuki. Bardzo pomocny ten teleport.


Kostka: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 733
  Liczba postów : 387
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13166-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13177-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13176-listy-do-any
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13175-adoria-n-amparo




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Sob Paź 15 2016, 00:09

Cholera jasna, to się nazywa fart.
Hipogryf, który wyskoczył na dziewczyny, nie był małym ptaszkowatym przytulakiem, na jakiego mocno liczyła Adoria. Dobra, pewnie żaden hipogryf nie był taki kochany, jak miała nadzieję... Ale ten był wielki, ryczał jak przepotworna bestia i, o zgrozo, krwawił.
Nie ma nic gorszego od rannego monstrum, machającego pazurzastymi łapami i kłapiącego ostrym jak brzytwa dziobem. Dora, choć przed chwilą panikowała, teraz jakby zupełnie zapomniała o tym paraliżującym strachu. Była Gryfonką, na Merlina, gdyby jeszcze zamarła z przerażenia, to chybaby zażądała o przeniesienie do innego domu.
Kilka głębokich wdechów i mogła przystąpić do działania - zachęcona niejakim sukcesem Ruth również zaczęła pochylać się przed hipogryfem. Wiedziała, że te zwierzęta są nieprzyzwoicie honorowe i szczerze liczyła na to, że uda im się wymknąć bez większych problemów.
No, Dora, spokojnie. Dasz radę.
Uniosła lekko kącik ust, dumna z siebie. Stworzenie pochyliło się, jakby niechętnie, ale jednak! Zaraz powoli przysunęła się do Krukonki i chwyciła ją za rękę.
- Dalej! - zawołała pokrzepiająco. Co za ironia, że wybrały się tutaj, aby pobiegać, a teraz pędem śmigały do zamku...

Kostka: 6.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29580
  Liczba postów : 43382
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Sob Paź 15 2016, 00:20

Hipogryf wykazał się niesamowitą łaskawością i zrozumieniem. Pokłonił się obu dziewczętom, choć kosztowało go to wiele - zarówno mentalnie, co i fizycznie. Niestety, nie był to wcale powód do radości... Coś w zachowaniu studentek ponownie wzbudziło czujność zwierzęcia. Może zbyt szybko zaczęły się gwałtownie poruszać, a może po prostu skłony hipogryfa nie były szczere? Kto by tam wiedział, co siedzi w głowie rannego stworzenia.
Zwierzę wydało z siebie jeszcze jeden wrzask i rzuciło się w pogoń za uciekającymi studentkami. Wkroczyły na jego domniemane terytorium, a teraz biegały sobie po nim bezczelnie. To się tak nie skończy! Gdyby obie panie nie były tak wysportowane, pewnie nie dałyby sobie rady i skończyłyby jako niefortunne ofiary wściekłej bestii.
Niestety, nawet dobra kondycja nie mogła zapewnić bezpieczeństwa Ruth i Adorii. Hipogryf był zdenerwowany i piekielnie szybki.

KOSTKI:
1, 4 - na chwilę jakby zwalniasz, przez co szybko dosięgają cię pazury bestii. Zaczynasz krwawić z dowolnego miejsca na ciele. Gdybyś była tam sama, pewnie byś się wywróciła i już nie wstała... Z pomocą towarzyszki udaje ci się uciec. Na szczęście nie potrzebujesz pomocy medycznej - nic, czego nie załatwi drobne zaklęcie lecznicze!
2, 3 - hipogryf wściekle podlatuje i atakuje cię z powietrza. Chyba próbuje złapać cię w swoje szpony, ale o dziwo, udaje ci się ich uniknąć. Niestety, stworzenie uderza cię przypadkowo skrzydłem i czujesz, że z twoim ramieniem jest coś nie tak. Uważaj na tą rękę, bo wygojenie się chwilę zajmie!
5 - potykasz się i lądujesz na ziemi. Obcierasz sobie kolana i niszczysz przy tym ubrania, ale oprócz tego nie dosięgają cię potworne łapska hipogryfa. Nie czekaj, aż spróbuje zamierzyć się na ciebie drugi raz!
6 - to kłapanie dziobem staje się jedynie donośniejsze... Nie rezygnuj z trenowania biegania, bo jak widać, może ci to ocalić życie. Stworzenie dosięga cię samym końcem dzioba i pozostawia bolesną, obficie krwawiącą ranę na twoim ciele (w dowolnym miejscu). Gdybyś była choć odrobinę wolniejsza, mogłabyś nie być w stanie dalej biec! Po powrocie do zamku lepiej znajdź kogoś, kto pomoże ci z tą raną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 733
  Liczba postów : 387
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13166-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13177-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13176-listy-do-any
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13175-adoria-n-amparo




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Sob Paź 15 2016, 00:35

Kostka: 1

Chyba poczuły się trochę zbyt pewnie. Adoria nie wiedziała, skąd ten nagły przypływ niefortunności. Zwykle gdy wybierała się pobiegać, kończyła conajwyżej z kilkoma odciskami na stopie. No, raz na jakiś czas drasnęła się o gałąź, a co!
Nigdy jednak nie zaatakował jej jeszcze rozszalały hipogryf. Po części Dorii było przykro z powodu stworzenia, w końcu było ranne i po prostu chciało się bronić... Nie wiedziało, że dwie studentki były bardziej przerażone od niego.
Gryfonka nie wiedziała, co się stało. Stopy jakby jej się zaplątały, zahaczyła stopą o jeden korzeń i mimowolnie zwolniła. Zaraz wyrwał jej się cichy, zaskoczony okrzyk bólu, bo skóra na jej lewym ramieniu jakby została rozerwana w trzech miejscach. Teraz to dopiero Hiszpanka miała problem z utrzymaniem tempa! Przyłożyła dłoń do piekącego miejsca, czując ciepłą krew lejącą się jej między palcami.
- Ruth, uważaj! - zawołała jeszcze, bo hipogryf coraz bardziej machał skrzydłami i chyba w ogóle wzbijał się do lotu. Adoria była zbyt skoncentrowana na tym, żeby się nie wywrócić pod wpływem nagłej fali bólu, aby kontrolować zachowania zwierzęcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1459
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 951
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Sob Paź 15 2016, 00:49

To było do przewidzenia, że jeśli zaczną histerycznie uciekać w popłochu, zwierze zacznie je gonić. Całe szczęście, że biegały naprawdę bardzo regularnie i na duże dystanse, więc nogi miały tak smukłe, że praktycznie nie dotykały ziemi, kiedy wiały przed rozszalałym stworzeniem.
Ruth próbowała nie myśleć o tym, jak głupio postąpiły nie dając zwierzęciu odejść i ucieczką tylko wystraszyły je jeszcze bardziej, tylko gnała przed siebie słysząc równomierny stukot butów Adorii.
Po chwili zwierzę, co było dość oczywiste, dogoniło je i z dziwnych, nie do końca zrozumiałych dla Ruth przyczyn zaatakowało najpierw Anę. Przecież dosłownie przed sekundą biegły ramię w ramię...
W jednym momencie obróciła się, zobaczyła krwawiącą koleżankę i pikującego na nią z góry hipogryfa. Odskoczyła sprawnie, przez co zwierzęciu nie udało się chwycić jej za barki i poderwać do góry, ale potężnym skrzydłem oberwała w bark. Tak mocno, że poczuła rwący ból w całej ręce. Aż ją zamroczyło, ale spróbowała jeszcze ocenić, gdzie aktualnie znajduje się zwierzę. Wciąż było w powietrzu, wyglądało to tak, jakby samo straciło sporo krwi i jeszcze więcej krwi, więc stać je było tylko na jeden atak. Odleciało? Na Merlina, oby!
-Ana, dasz radę dojść do zamku? - Ruth pomogła dziewczynie stanąć stabilnie i syknęła z bólu. Wydawało jej się, że nie ma wybitego barku, ale ledwo stała z bólu. Bała się obejrzeć ramie w obawie, ze znajdzie tam sine znamię rozlane aż do łokcia.
-Zasklepimy ranę w bezpieczniejszym miejscu niż to - powiedziała rzeczowo i szybkim marszem, wciąż wspierając koleżankę swoją asekuracją (na wszelki wypadek, nie chciała, żeby stało jej się cokolwiek więcej, i tak krwawiła nie na żarty) skierowała w stronę zamku.

kostka:2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 733
  Liczba postów : 387
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13166-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13177-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13176-listy-do-any
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13175-adoria-n-amparo




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Sob Paź 15 2016, 00:57

Wspaniale. Krew się lała, a hipogryf jeszcze się nie zmęczył - trzasnął Ruth skrzydłem tak, że aż Adorię przeszły ciarki. Nie wiedziała, czy ramię Krukonki nie jest złamane, a może 'tylko' wybite? Ciężko było teraz cokolwiek określić. Dzięki Merlinowi, stworzenie chyba uznało, że w powietrzu jest dość bezpieczne, bo nie rzucało się już na nie. Może osłabione nie były już takie ciekawe, jak uciekające w popłochu?
Gdyby Ruth nie podtrzymała Dory, ta pewnie zaryłaby twarzą w ziemię. Trochę kręciło jej się w głowie i doskonale wiedziała, że jej towarzyszka nie czuje się wiele lepiej - dlatego zaraz zebrała się w sobie. Nie ma panikowania!
- Spokojnie, dam radę. Trzymaj się - wykrzesała z siebie resztki optymizmu, przywołując na usta blady uśmiech. Wrzaski stwora ucichły i oprócz paru zgubionych piór i krwistych plam, nie było tu już nic niepokojącego. Gryfonka ściągnęła bluzę, krzywiąc się przy tym z bólu, po czym ostrożnie zawinęła materiał tak, aby zakrył ranę i chociaż trochę ją uciskał. Może to pomoże zastopować krwawienie...
- Uważaj na tą rękę... - zerknęła niepewnie na Ruth, ale przez ubrania nie mogła ocenić stanu barku dziewczyny. Podpierając się o siebie wzajemnie, brnęły dalej, nieustannie przybliżając się do zamku. Jeszcze chwila i obie wskoczą w ciepłe, bezpieczne łóżeczka, gdzie o potwornych hipogryfach będą mogły conajwyżej pośnić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1459
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 951
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Sob Paź 15 2016, 11:50

Sytuacja wyglądała następująco - przed chwilą dziewczyny zostały zaatakowane przez ranną, rozjuszoną bestię i tylko cudem udało im się wyjść z tego prawie bez szwanku. Hipogryf zniknął gdzieś między drzewami, prawdopodobnie ukrył się w Zakazanym Lesie, żeby w spokoju, bez akompaniamentu dwóch studentek wygoić ranę. Ruth poczuła się trochę lepiej, kiedy doszła do wniosku, że właściwie to nic im już nie grozi, toteż spróbowała po krótce ocenić, czy istotnie zwierzę wybiło jej bark. Mogła nim ruszać, ale kiedy rozchyliła lekko bluzę, żeby zobaczyć, jak to dokładnie wygląda zobaczyła krwiaki i zasinienia, jakby ktoś uderzył ją wielokrotnie w to samo miejsce. Piekła ją skóra i chciała jak najszybciej się pozbyć rany, niemniej nie mogła przypomnieć sobie żadnego zaklęcia leczącego stłuczenia, więc pokornie i z rezygnacją maszerowała dalej, sprawdzając co chwila, czy Ana też sobie radzi.
Kiedy dotarły do zamku krukonka bez zastanowienia ruszyła z koleżanką do skrzydła szpitalnego.
-Lepiej, żeby ktoś zobaczył tę ranę - powiedziała, wskazując na zakrwawione ramię Adorii i skierowała się wraz z nią do dyżurnego pielęgniarza.

ztx2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29580
  Liczba postów : 43382
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Sro Mar 21 2018, 21:50

POJEDYNEK

Twoje nazwisko pojawiło się na liście uczestników w Klubie Pojedynków. Bądź czujny i pamiętaj, że liczy się refleks. Aby wylosować gracza, który rozpocznie pojedynek należy rzucić kostką - wyższy wynik oznacza rozpoczynającego. Fabularnie to SEKUNDANT losuje kto zaczyna. Więcej zasad możecie odnaleźć tu, a zapisy tu.
Proszę o wklejanie pod postem kodu, który może w razie czego modyfikować:

Kod:
<zg>Atak</zg>: LICZBA OCZEK[/url]
<zg>Obrona</zg>: LICZBA OCZEK
<zg>Ilość trafień</zg>:
Powodzenia!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka, kiedyś Paryż, Francja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 252
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 111
http://www.czarodzieje.org/t14918-curtis-mousseau
http://www.czarodzieje.org/t14966-znajomi-curtisa#398628
http://www.czarodzieje.org/t14965-poczta-curtisa#398627
http://www.czarodzieje.org/t14964-curtis-mousseau#398626




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Czw Mar 22 2018, 22:42

Dobrze, że sprawdzał ogłoszenia na tablicy szkolnej. Całkowicie zapomniał, że zapisał się do klubu pojedynków? Nie mógł sobie tego przypomnieć. Oj, Curtis ty się weź za siebie i za porządne leczenie. Marnie skończysz! Podrapał się po czuprynie, usilnie starając się poruszyć swoje szare komórki, które zapewne przez niedobór jedzenia ledwo zipały, ale kto by się tym przejmował. Na pewno nie Kurt! Westchnął i za pomocą różdżki zapisał sobie na dłoni, że robi za sekundanta. Mógł zapomnieć.
W końcu nadeszła ta chwila, a on ruszył do sali. Zresztą jego posada tego nieatakującego mu się podobała. Musiał pomagać w zdejmowaniu uroków czy udzielać pierwszej pomocy, coś jak magomedyk, a on zmierzał ku tej karierze.
Zjawił się w sali, oczekując tych, co mieli tu być, ale nie byli. Musiał zaczekać. Zaczął chodzić sobie w te i nazad.

Kto pierwszy zaczyna: Daisy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 419
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 384
http://www.czarodzieje.org/t15878-daisy-bennett#429065
http://www.czarodzieje.org/t15880-daisy-zaprasza-kwiatuszki-stworzmy-lake
http://www.czarodzieje.org/t15881-poczta-daisy-b#429071
http://www.czarodzieje.org/t15879-daisy-bennett




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Pią Mar 23 2018, 09:54

Do Klubu Pojedynków zapisała się na ostatnią chwilę i w związku z tym zastanawiała się z kim będzie walczyć. Ciekawa też była jak te pojedynki będą wyglądały i czy są bezpieczne, w końcu te zakłócenia... Od momentu upadku z miotły na stadionie podchodziła bardziej poważnie do zakłóceń magii. Kiedy spojrzała na tablicę ogłoszeń roześmiała się. Miała walczyć z Emily Rowle, która poznała wtedy na stadionie. Zgarnęła różdżkę i ruszyła w kierunku miejsca pojedynku. Po kilku minutach zjawiła się na brzegu jeziora. Emily jeszcze nie było, ale zjawił się już ich sekundant, Curtis.
- Cześć, cześć - przywitała się, zostawiając torbę na ziemi. - Mam nadzieję, że wyjdziemy z tego bez szwanku. Przez te zakłócenia może być ciekawie - stwierdziła i odetchnęła głęboko. Mimo, że to zwykły szkolny pojedynek to poczuła napływ adrenaliny. Za chwilę zjawiła się Emily.
- Znów się spotykamy. Tylko, że tym razem walka będzie na zaklęcia, a nie na słowa. Powodzenia - powiedziała, wbijając wzrok w Emily. Poziom adrenaliny wzrastał i niemal czuła mrowienie w palcach. Jej różdżka chyba też nie mogła się doczekać. Zastanawiała się od jakiego zaklęcia zacząć, może coś bardziej skomplikowanego niż zwykła drętwota? Uniosła różdżkę.
- Poena Inflicta! - wypowiedziała zaklęcia, kierując jego strumień w przeciwniczkę. Zaklęcie zadziałało idealnie, czuła, że żadne zakłócenia nie przeszkodziły jej w ataku. Emily powinna teraz zwijać się z bólu głowy.

Atak: 6
Ilość trafień: 0


Ostatnio zmieniony przez Daisy Bennett dnia Wto Mar 27 2018, 10:49, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 131
  Liczba postów : 318
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Sob Mar 24 2018, 15:48

Emily naprawdę cieszyła się na ten pojedynek. Kochała zaklęcia a to był świetny sposób żeby poćwiczyć je w praktyce, trenując przy okazji zręczność, szybkość i działanie pod wpływem stresu. Ta adrenalina podczas tych pojedynków była czymś, co naprawdę ją satysfakcjonowało i dodawało sporo energii. Z przeciwniczki też się cieszyła, poznała Daisy niedawno i była bardzo ciekawa, na ile ją stać i kto okaże się lepszy. Szczerze mówiąc, była naprawdę pewna siebie i sporo by postawiła na siebie w tym pojedynku.
- Nawzajem - powiedziała, patrząc na nią. To ona zaczynała, co już trochę zmartwiło Emily. Dawało to mimo wszystko Daisy delikatną przewagę. Mimo wszystko naprawdę wierzyła w swoje umiejętności.
Niestety nie była w stanie nawet spróbować się obronić przed zaklęciem Daisy. Poczuła nagły, przeszywający ból głowy, który odebrał jej całkowicie zdolność myślenia o czymkolwiek innym. Skrzywiła się mocno, próbowała dojść do siebie, ale nadchodziła fala bólu, za falą. Ciężko jej było nad tym zapanować. Wiedziała, że tutaj musi pomóc sekundant, sama nie była w stanie nic zrobić.

______________________




Clear aww
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka, kiedyś Paryż, Francja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 252
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 111
http://www.czarodzieje.org/t14918-curtis-mousseau
http://www.czarodzieje.org/t14966-znajomi-curtisa#398628
http://www.czarodzieje.org/t14965-poczta-curtisa#398627
http://www.czarodzieje.org/t14964-curtis-mousseau#398626




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Nie Mar 25 2018, 17:16

Oj mogło być ciekawie. Ostatnio nie przepadał za używaniem zaklęć w żadnej postaci przez te zakłócenia. Spojrzał na Daisy i obdarzył ją jednym z tych swoich sympatycznych uśmiechów. Odszedł sobie na bok, obserwując poczynania dziewczyn, ponieważ zaraz zjawiła się Emily.
- Mam nadzieje, że nie skończy się to na skrzydle szpitalnym. - Powiedział, ale bardziej do siebie.
Uważnie przyglądał się uczennicą. Bennett widocznie rwała się do konfrontacji z Rowle. Najwidoczniej się znały, tak wywnioskował po słowach gryffonki. Miał nadzieje, że nie pałają do siebie nienawiścią. Zabronione było używanie czarnomagicznych, niebezpiecznych zaklęć? W tej chwili Curtis miał ochotę zajrzeć do regulaminu jeszcze raz, bo przeglądał go jakoś tak... Nie pamiętał, nawet kiedy. Walka się dobrze nie zaczęła, a już musiał interweniować. Zdjął z łatwością zaklęcie.
- Kontynuujcie. - Rzekł tonem profesora, który prowadzi zajęcia. Jaka moc!

Zdjęcie uroku: 2 (udało się)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 131
  Liczba postów : 318
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Pon Mar 26 2018, 18:47

Emily i Daisy znały się zbyt krótko, żeby można jakoś określić ich relację. Ostatnie spotkanie nie było raczej przyjemne, ale na koniec sytuacja się trochę załagodziła, ciężko więc powiedzieć, żeby się nienawidziły. Jedno było pewne. Każda bardzo chciała wygrać z drugą. Emily w ogóle lubiła wygrywać, a już z osobami takimi jak Daisy zwłaszcza. Umiała przegrywać, przyjmowała to z godnością, ale w środku trochę ją to kuło i zdecydowanie nie przepadała za tym uczuciem, jak chyba każdy. W końcu nic przyjemnego nie ma w gorzkim smaku porażki. Nie wiedziała, jak potoczy się dzisiejszy pojedynek, ale wiedziała, że może być naprawdę różnie. Zastanowiła się nad zaklęciem. Może nie miała dużo czasu na myślenie, ale mimo wszystko starała się dobrać je rozważnie. Tak, żeby być w stanie rzucić je skutecznie, ale jednak, żeby nie było takie podstawowe i banalne. Próbowała się wysilić.
- Clamor - rzuciła, zaklęcie zmuszało do silnego, niekontrolowanego ataku płaczu. Potrafiło nieźle zdekoncentrować. Nie było może bolesne, jak to, które niestety spadło na nią, ale przyjemne zdecydowanie też nie.

Atak: 4
Ilość trafień: 1

______________________




Clear aww
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 419
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 384
http://www.czarodzieje.org/t15878-daisy-bennett#429065
http://www.czarodzieje.org/t15880-daisy-zaprasza-kwiatuszki-stworzmy-lake
http://www.czarodzieje.org/t15881-poczta-daisy-b#429071
http://www.czarodzieje.org/t15879-daisy-bennett




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Sro Mar 28 2018, 10:08

Całkiem fajny im się trafił ten sekundant, wyglądał na sympatycznego, co Daisy stwierdziła, kiedy chłopak się uśmiechnął. Nawet coś powiedział, jednak dziewczyna skupiona już była maksymalnie na pojedynku. Rzeczywiście znały się z Emily, na pewno - na razie - nie łączyła ich nienawiść i Daisy jakoś nie paliła się do pogarszania relacji. Miała tez nadzieję, że pojedynek nie pójdzie w złą stronę i, nieważne która wygra, rozejdą się raczej w pokoju. W końcu to zwykły szkolny Klub Pojedynków, mają tu się uczyć i ćwiczyć zaklęcia, a nie robić sobie krzywdę. Chociaż, oczywiście, pragnęła wygrać. Chyba każdy z trudem znosi porażkę. W razie takiej ewentualności jakoś sobie z tym poradzi, ale wolałaby jednak odejść do zamku jako zwycięzca pojedynku. Wiedziała też, niestety, że nie wszystko zależy od umiejętności, te zakłócenia mogą spłatać niektórym niezłego psikusa, więc pewnie w części pojedynków wygrana będzie wynikiem przypadku.
Jej pierwsze zaklęcie wypadło idealnie i Curtis musiał interweniować i zdjąć zaklęcie z Emily. Teraz była jej kolej na atak. Daisy mocniej złapała różdżkę, czekając na jej zaklęcie. Serce biło jej mocno, ale uśmiechnęła się kątem ust, wbijając wzrok w przeciwniczkę. Emily rzuciła zaklęcie, ale Daisy była przygotowana.
- Protego Maxima! - zawołała, aby obronić się przed strumieniem zaklęcia. Zdążyła i zaklęcie Emily odbiło się od jej tarczy i pomknęło w stronę osoby, która je rzuciła. Zaklęcie ugodziło Ślizgonkę w pierś, ale zamiast spowodować niekontrolowany, silny płacz wywołało... ogromny atak śmiechu. Daisy stała nieco zdezorientowana. Spojrzała na swoją różdżkę, ale wytłumaczyła to sobie zakłóceniami w magii. Po kilku sekundach minął pierwszy szok i Daisy zaczęła chichotać, patrząc na Emily, aż w końcu sama roześmiała się głośniej. Te zaklęcia to jednak są zabawne.

Obrona: 6
Atak: 5
Ilość trafień: 0
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka, kiedyś Paryż, Francja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 252
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 111
http://www.czarodzieje.org/t14918-curtis-mousseau
http://www.czarodzieje.org/t14966-znajomi-curtisa#398628
http://www.czarodzieje.org/t14965-poczta-curtisa#398627
http://www.czarodzieje.org/t14964-curtis-mousseau#398626




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Sro Mar 28 2018, 22:05

Miał wrażenie, że te dziewczyny biorą ten pojedynek na poważnie. To dobrze, ale miał nadzieje, że nie będą przesadzać. Zwłaszcza, zaniepokoił go ten czar Daisy, który trafił wcześniej Emily. Dobrze, że udało mu się go zdjąć. Trochę się stresował, jak pomyślał o tych zakłóceniach magicznych, przez które mógł coś... komuś uszkodzić? Pogorszyć? Straszne.
Rowle rzuciła zaklęcie Clamor. Mousseau przyglądał się z wielkim zainteresowaniem czy zaklęcie zadziała, a ono odbiło się od tarczy tej drugiej.
- Świetna obrona! - Pogratulował gryffonce. Nie chciał nikogo faworyzować, ale ślizgonka oberwała znowu. Myślał, że wybuchnie płaczem, a tu śmiech. Nie spodziewał się tego.
- Szkoda mi ją odczarować. - Zachichotał i spojrzał na Daisy, po czym podszedł do Emily. Uniósł różdżkę, mając nadzieje, że i tym razem uda mu się odczarować dziewczynę za pierwszym razem. Coś poszło nie tak. Zaklęcie wzmocniło się i teraz Rowle śmiała się jeszcze bardziej i Curtis pomyślał, że jeszcze chwile dłużej a dziewczyna umrze ze śmiechu.
- No... Niebezpiecznie. - Ponownie machnął różdżką i tym razem znowu udało mu się uratować ślizgonkę. Odsunął się, czekając na ostatnie rozegranie tego pojedynku.


Zdjęcie uroku: 3 (efekt się wzmacnia), 2 (udało się)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 131
  Liczba postów : 318
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Wto Cze 05 2018, 20:00

Naprawdę nie wiedziała, co ją podkusiło. Na ogół omijała sport szerokim łukiem, nie pakowała się w coś do czego kompletnie się nie nadawała i starała się unikać wszelkich sytuacji w których musiała wykazać się sprawnością fizyczną. Czasami jednak siedziała w dormitorium z książką i nachodziły ją dziwne myśli, że warto popracować nad swoją kondycją, bo inaczej może się to na niej odbić na starość. To były takie zrywy. Przelatujące przez głowę myśli, które czasami zawładnęły nią i sprawiały, że faktycznie - przebierała się, wychodziła z zamku i robiła coś z sobą. Zdarzało się to średnio raz na pół roku a tuż po i tak uznawała, że to jest znacznie zbyt często.
Najwidoczniej zapomniała jak męczący i nieprzyjemny był ostatni raz, bo tego dnia znowu nawiedziły ją te dziwne myśli i przeszła do ich realizacji. Ubrała sportowe ciuchy i przeszła się w okolice jeziora. Postanowiła pobiegać. To chyba był najprostszy sport, prawda? Wydawało jej się, że nie da się tutaj nic zepsuć i stracić godności, a to były dwie rzeczy, których obiecała sobie pilnować po ostatniej zabawie w pływaczkę. Wzdrygała się na samą myśl o tamtym.
Nadzieja jednak jest niewątpliwie matką głupich. Emily była zmęczona i padnięta mniej więcej trzy minuty po tym, jak zamieniła powolny spacer w sprawny bieg. Ciężko jej się oddychało i miała wrażenie, że to najgorsza tortura z jaką miała do czynienia. Jej ruchy znacznie straciły na gracji i właściwie plątała pod sobą nogi usilnie próbując się nie zatrzymywać.
Co za szkoda, że akurat był ten przeklęty czas przelotnych deszczy, więc nad jeziorem było sporo błotnistych miejsc. Gdyby nie to ta sytuacja pewnie nie skończyłaby się aż tak żenująco. A jednak - nawet nie zauważyła, kiedy ze zmęczenia nie dostrzegła jakiegoś kamienia, potknęła się i wpadła twarzą w błoto. Zaklęła i podniosła się. Cała była w błocie i wyglądało to naprawdę zabawnie. Jednak nikogo nie było w okolicy, prawda?
Szkoda tylko, że nie zauważyła stojącego nieopodal @Cornelius C. Ramsey.

______________________




Clear aww
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Coleraine, Irlandia Północna
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 20
  Liczba postów : 25
http://www.czarodzieje.org/t16049-cornelius-c-ramsey
http://www.czarodzieje.org/t16067-let-s-make-something-tragic#439492
http://www.czarodzieje.org/t16068-kornelowa-korespondencja#439502
http://www.czarodzieje.org/t16050-cornelius-c-ramsey




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Czw Cze 07 2018, 01:36

Zaraz miał wrócić do domu. Zaraz odpowiedzialność miała docisnąć go do ziemi i rozkruszyć na milion bezkształtnych kawałeczków. To wszystko zaraz, za moment, zbyt szybko, zbyt nagle. Ostatnie tygodnie spędzał na zajmowaniu myśli jakimkolwiek wysiłkiem, co nieraz popychało go do dumnego stawienia się na zajęciach. Naprawdę, potrafił z własnej, nieprzymuszonej woli przyjść na lekcję i jeszcze brać w niej czynny udział. Podejmował się nowych wyzwań, odwiedzał nieznane mu dotąd miejsca, utrzymywał względny spokój zewnętrzny. Lecz kiedy nie okazywało się to zbyt skuteczne, wracał do starych, sprawdzonych odskoczni. Być może nie udało mu się jak dotąd zorientować, że stał się już do tego stopnia przewidywalny, że każdy dzień kończył zapijaniem utrapień. Mógłby siebie za to jeszcze bardziej potępić, mógłby szukać nowych środków... Aczkolwiek, mniej lub bardziej tego świadomy, nadal wybierał utarte szlaki, dobrze znane mu skróty w postaci procentów. Próbował tylko odciągnąć uwagę od tego, co mogłoby za jednym zamachem bezpowrotnie wymazać jego samokontrolę z podświadomości. I naprawdę wydawało mu się, że alkohol utrzyma jego opanowanie w ryzach. O ironio.
Ten dzień mógłby zakończyć tak samo; znów mógłby zadręczać kumpli z dormitorium pijańskimi bredniami, na które ci przestali już swoją drogą zwracać uwagę... Mógłby sprowadzić swoją godność na dno. Ale tak się składa, że jeden z tych pajaców, nieudaczników, Merlin-was-jebał-imbecylów, bezwstydnie opróżnił, jeszcze przed porą obiadową, jego ostatni trunek! Zdegustowało to Kornela, nie na żarty. Każdy porządny ziomek, w dodatku współlokator, pewnie odpuściłby taką jednorazową akcję, bo po co wszczynać przed końcem roku jakieś dymy, czyż nie? No to Kornel zwyczajnie nie był tym porządnym ziomkiem. Dopytał tu i ówdzie o prawdopodobne występowanie przywłaszczyciela, gdy tak okrutnie pragnął mu wyperswadować kolejne próby spożywania kornelowego alkoholu. Usłyszał coś o brzegu jeziora i na tym jego dochodzenie się zakończyło - postanowił, że jest już w stanie na własną rękę odszukać złodzieja.
Targały nim emocje, skrajne doprawdy, szczególnie gdy pech chciał, by jedyną obecną nad jeziorkiem osobą była @Emily Rowle, którą rozpoznał z oddali. Przyciągała uwagę już z daleka, no bo fakt faktem takich niezgrabnych ruchów przy imitacji biegania, jak to szybko podsumował Ramsey w myślach, nie sposób przegapić! Nie wiedzieć czemu, zaintrygował się tym, co ślizgonka akurat wyprawiała na tyle, by zapomnieć już o osobie, którą miał zamiar zaprosić na bliskie spotkanie ze swoją pięścią. Przystanął gdzieś w cieniu z założonymi na klatce piersiowej rękoma, aczkolwiek zachował taką odległość, by Emily nie udało się zbyt prędko go przyuważyć. Nie mylił się, gdy założył, że może być z tego dość pocieszające widowisko - zwieńczeniem była bowiem legendarna wręcz kąpiel w błocie! Której, no cóż, ślizgonka chyba nie chciała sobie umyślnie zafundować. Obudziło to w Kornelu jakieś życzliwe czy nawet altruistyczne pobudki, bo w końcu nie był tym typem, który zostaje w cieniu by rechotać aż do skurczu żołądka. Wolał wyśmiać dziewczynę prosto w twarz! Tylko po to, by zaraz udzielić jej jakiegoś rodzaju pomocy. Uroczo.
- Epickie. Emily, słońce, ile teraz płacą za odgrywanie Błotoryja? - rzucił jakże uprzejmie podbiegając do blondynki niczym rycerz do swojej damy w opresji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 131
  Liczba postów : 318
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Czw Cze 07 2018, 14:38

Ciekawe jak to działało. Czy jeżeli teraz w swoim codziennym życiu wykorzystywała takie pokłady pecha, to czy na starość będzie znajdować galeony porozrzucane na ulicy, wygrywać loterie i podbijać świat? Oby to było na takiej zasadzie, bo jeżeli nie to naprawdę nie warto było urodzić się w jej ciele. Okej, może i była ofiarą losu. Może i nie miała w sobie nawet minimum predyspozycji do sportu. Może i to była jej wina, że nie trenowała i była zdyszana już po paru krokach i może to była głupota nie patrzeć czujnie pod nogi wiedząc, że jeżeli na drodze jest jeden kamień to pewnie przetnie on jej ścieżkę. To wszystko dało się racjonalnie wytłumaczyć i zrzucić winę na dziewczynę. TYLKO CO TUTAJ ROBIŁ DO CHOLERY CORNELIUS. No naprawdę, wszystko ma swoje granice i los powinien czasami pomyśleć sobie, że warto się nad nią minimalnie chociaż zlitować. Było parę osób, których obecność w tej sytuacji Emily by zniosła. Annie, Ben, ktokolwiek miły i sympatyczny, kto pomógłby jej się osuszyć, trochę się zaśmiał, ale pewnie ugryzłby się w język przed bardziej złośliwymi uwagami. Mógłby być to też ktoś obcy kogo obecność by zignorowała i jakoś przebolała swoje upokorzenie. Pewnie w jakimś równoległym świecie, w którym nie jest sobą tak właśnie by się działo, a jednak, stała tutaj cała od stóp do głów w błocie przed Ramseyem, który wydawał się być (a raczej był) wyjątkowo rozbawiony tym wydarzeniem.
Nie to, że się nie lubili. To na pewno nie była jakaś większa niechęć, głęboka, a na pewno nie nienawiść. To była dziwna relacja. Po prostu czasami wymieniali się złośliwościami i lubili sobie wbić delikatną szpilkę. W dodatku chłopak często traktował ją trochę protekcjonalnie, a Emily była wyjątkowo dumna i nienawidziła takiego podejścia, od razu się w niej gotowało i potrafiła robić się wtedy agresywna. To znaczy, umówmy się - w jej mniemaniu ta postawa mogła wydawać się groźna, ale przy metrze sześćdziesięciu i takiej buźce często wypadało to dosyć komicznie i niezbyt poważnie. To z kolei z uzasadnionych przyczyn bawiło chłopaka. Strasznie łatwo ją było sprowokować, może kiedyś z tego wyrośnie, ale póki co najeżała się w moment.
- Bardzo zabawne, Ramsey - syknęła oburzona i sięgnęła po swoją różdżkę. Błagała, żeby chociaż zaklęcie się udało i obyło się bez spektakularnej wtopy. Drugiej. Niestety za pierwszym razem nici z tego wyszły, co już skomentowała westchnieniem. Na szczęście po drugim machnięciu różdżki w oczyściła się. No cóż, za drugim razem to nie był znowu taki zły wynik. - Widzę bardzo cię to bawi - pokręciła głową

______________________




Clear aww
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   

Powrót do góry Go down
 

Wschodni brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

 Similar topics

-
» Brzeg północny
» Brzeg południowy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-