Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Łąka pod mostem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 13 ... 23  Next
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 1056
  Liczba postów : 1965




Gracz






PisanieTemat: Łąka pod mostem   Sob Kwi 02 2011, 13:54

First topic message reminder :


Łaka pod mostem
Niewielka przestrzeń porośnięta bujną trawą i licznymi kwiatami. Bardzo rzadko odwiedzana, z racji tego, że trudno dostrzec ścieżkę prowadzącą do tej małej łąki. Mieniące się kolorami jezioro przyciąga różnorakich artystów, którzy mają tu wspaniałe warunki do tworzenia dzieł. Idealne miejsce na piknik w odosobnieniu dla zakochanych, poobiednią drzemkę czy też poważną rozmowę w cztery oczy nawet w niepogodę, gdyż most doskonale chroni przed deszczem czy śniegiem. Co więcej - można tu spotkać wiele królików i innych nieszkodliwych zwierząt.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Dublin
Galeony : 61
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 80




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Pon Sie 22 2011, 02:55

Ponieważ on NIGDY nie powinien nawet zbliżać się do niewinnych dzieci. Miał szansę uratować swoje własne, jednak nie zrobił tego. Nie podjął walki, nie pomógł jej gdy tego potrzebowała, a teraz tak po prostu wracał do jej życia, wywracając je do góry nogami z czysto egoistycznych pobudek. Chciał, aby to jemu było lepiej. Ani przez moment nie pomyślał, że Valerie mogła chcieć zacząć wszystko od nowa, ewentualnie u boku innego mężczyzny. Ostatni raz spróbować normalności. Nie! On był zbyt zaślepiony własnymi pragnieniami, by dostrzegać tak błahe sprawy. Ku jej coraz bardziej pogłębiającej się rozpaczy. Naprawdę nie miała pojęcia, gdzie powinna uciekać czy schować się, by tym razem jej nie dopadł.
- W takim razie zawsze powinniśmy nosić ze sobą aparaty fotograficzne - zauważyła, po czym ponownie zaciągnęła się papierosem i oddała mu go, wypuszczając z ust kłąb szarego dymu. - W końcu nie wiadomo, kiedy spotka cię coś szczęśliwego, prawda? O ile w ogóle spotka, bo ja na przykład straciłam już na to wszelką nadzieję. - Delikatnie wzruszyła ramionami i bokiem oparła się o Larse'a.
Utkwiwszy spojrzenie gdzieś w oddali, słuchała jego odpowiedzi z uwagą, choć wyraz bladej twarzy mógł sugerować mentalną nieobecność. Ile Valerie oddałaby za spędzenie choć jednego dnia ze swoim dzieckiem! Wszystko co posiadała, wszystko co mogłaby posiadać, wszystko co mogłaby odebrać innym... Cena nie grała żadnej roli. I niejednokrotnie proponowała bogu taki układ, jednak on cały czas milczał. Uparcie nie dawał odpowiedzi, pozostawiając kobietę samą sobie. Nie mogła więc wierzyć w jego istnienie. Bóg nie mógłby być tak okrutną istotą, by pozostać obojętnym na żałosne prośby matki, która straciła sens istnienia. To zbyt brutalne i niesprawiedliwe. Przecież nie była złym człowiekiem!
- Ten świat... - powtórzyła za nim powoli, jakby dokładnie rozważając każde słowo. - Odbiera ci wszystko, na czym kiedykolwiek ci zależało. Pozwala poznać smak szczęścia, żeby potem wyrwać ci je i zgnieść na twoich oczach. To nie jest miejsce warte angażowania się w życie, skoro wszystko prędzej czy później i tak się spierdoli. - Nie mogła znaleźć subtelniejszego określenia na ten nędzny koniec scenariusza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : san francisco
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 32
Dodatkowo : animagia (gołąb), teleportacja
  Liczba postów : 50
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2898-larse-creager#93900
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2923-as-we-die-both-you-and-i
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2922-larse-creager




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Sro Sie 31 2011, 14:56

Ach ci egoiści, nie? Każdy z nas nim jest. I każdy chce, aby to jemu było cudownie! Równie dobrze Lorens może uważać Valerie za osobę pragnącą jedynie swojego szczęścia. No bo on ją kocha, a ona co? U c i e k a. To z pewnością wydawaje mu się niesprawiedliwe i takie tam. Przecież chciał i zapewne nadal chce spędzić z nią resztę życia, zapewnić szczęście i tym podobne, a szanowna Waleria ciągle go odrzuca. Co za skomplikowana miłość!
- Najpierw trzeba go kupić - rzekł, zaciągając się po raz ostatni papierosem. Zdeptał go ciężkim buciorem, patrząc na szary kłąb dymu niknący w trawie, a następnie spojrzał na kobietę. Jego słowa wyraźnie mówiły, że i on stracił wiarę w swoje możliwości, nadzieję na lepszą przyszłość oraz zaufanie do kogokolwiek w tej sprawie. - Widocznie.. tak musiało być. Przecież jak długo można być szczęśliwym, Valerie? Ja byłam przez kilkanaście miesięcy. Teraz chyba nadszedł czas na innych - stwierdził, wzdychając cicho. Co prawda, co jakiś czas obiecywał sobie, iż nie będzie tak więcej myślał, bo to tylko źle wpływa na jego dalsze losy i decyzje, jednak nie potrafił. Bo jakie było inne wytłumaczenie? Że co, głupi przypadek, zbieg okoliczności? A może po prostu tak się CZASAMI zdarza? A więc dlaczego jemu? Pieprzony los, który szuka swoich ofiar. Zakłada czarny kapelusz, czarne okulary, czarne markowe buty i idzie z wędką nad staw. A tam zarzuca ją daleko i łowi kolejne osoby, którym coś odbiera, a coś daje... I to niekoniecznie jest pozytywna rzecz bądź wiadomość.
Gdy skończyła pokiwał głową, dając jej znak, iż w zupełności się z nią zgadza. No bo jest sobie taki świat, prawda? I widzi twój uśmiech. Pierwsze co pomyśli: "sorkens, lejdis, skończyło się love story". Nawet nie można o to powalczyć. To znaczy można, ale.. po co, skoro i tak to nic nie zmieni? - Widzisz go? - spytał, a następnie zerwał kwiatek. - Na początku jest śliczny, taki pachnący, radosny, do wszystkich się uśmiecha. Ale zawsze trafi się na kogoś, kto.. - wyrwał roślinie wszystkie bladoróżowe płatki. - .. kto chce cię zniszczyć. I potem jesteś już tylko zwykłą nędzną łodygą. Nic nie znaczysz. To takie brutalne - podsumował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Skąd : Moskwa, Rosja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 41
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 49




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Sob Lis 12 2011, 00:16

Nadeszła dziwna pora.
Gideon osobiście za zimną (czy tam jesienią) nie przepadał. Nie był wyznawcą grubych bluz, kurtek, szalików i nauszników na uszy, a podobno wiele osób takowe w Hogwarcie posiadały! O wiele bardziej gustował w cieple. Kochał słońce, ładną pogodę, nienawidził deszczu. Mogłoby się wydawać, że stamtąd skąd pochodzi częściej można spotkać brzydką pogodę, ale cóż. Słońce raz na jakiś czas wychodziło. A wtedy Krukon był szczęśliwy i zadowolony.
Jednakże tutaj, w Anglii, w szkole Magii i Czarodziejstwa, jego osobistym słońcem było coś, a raczej KTOŚ inny. Otóż oczywiście, do głowy nasuwać mu się może tylko jedna osoba.
Jego brat.
Tak tak, wiele razy pisał już do Lavrentego listy, z prośbą o spotkanie, rozmowę, pisał w nich jak bardzo za nim tęskni, jak pragnie jego dotyku... czegokolwiek. Jednakże, były to tylko i wyłącznie listy do szuflady w jego biurku. Nigdy ich nie wysyłał, gdyż miał po prostu pustą nadzieję, iż ten się jednak zjawi sam z siebie, bez możliwości proszenia go o to. Ta nadzieja, że może jednak gdzieś w głębi istnieje coś.. jakaś bliźniacza telepatia. Taa.
Spacerował po błoniach. Owszem, nienawidził takiej pogody, jednak nie robiło mu to żadnej różnicy, jakoby miał tutaj spotkać Lavrentego. Powędrował aż na most, zszedł z dość stromej górki w dół i już stał na polance pod nim. Rozkoszował się samotnością? Skąd, raczej nad nią ubolewał. Po prostu patrzył na obumierającą przyrodę, przygotowującą się na falę zimnej, białej substancji, która za niedługo miała pojawić się, informując nas o nadejściu zimy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Wiek : 25
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 94
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 267




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Sob Lis 12 2011, 00:33

Sam Lavrenty ogromnie tęsknił za bratem i ubolewał nad tym, że tak dawno się nie widzieli, co w zasadzie źle wpływało na jego samopoczucie. Od kilku dni był tak nachmurzony i obrzucał każdego, kto tylko próbował się do niego zbliżyć tak nienawistnym i pełnym pogardy spojrzeniem, że jego jedynym towarzyszem stało się odbicie w lustrze. Które zresztą nie cieszyło go tak jak powinno, bo nie jest żadną tajemnicą fakt, że bywa bardzo narcystyczny, ba, czasem godzinami potrafił siedzieć i gapić się w równą, gładką powierzchnię zwierciadła, jednak nie teraz.
Aktualnie przechadzał się po błoniach co rusz wzdychając bądź łypiąc na kogoś niezbyt przychylnie. Poprawił długi szal, który zdobił jego szyję i wsadził ręce do kieszeni przyspieszając nieco kroku. Chciał jak najszybciej uciec od wesołych rozmów uczniów, którzy wypełzli przed zamek by odetchnąć trochę świeżym powietrzem. Jakże działali mu na nerwy! Mimo wszystko do nikogo się nie odezwał mrucząc jedynie pod nosem uwagi tak obelżywe, że niejedna matka zatkałaby uszy swojemu dzieciakowi, ba, gdyby ktokolwiek to usłyszał, pewno zaraz kazałby mu jeść mydło czy jeszcze coś innego...
Zatrzymał się dopiero na starym, wiszącym moście opierając łokcie o barierkę. Wychylił się przez nią spoglądając w dół, w prawo, w lewo i wtedy... Spostrzegł kogoś schodzącego po zboczu. Nie musiał się długo przyglądać, przecież Gideona rozpoznałby wszędzie... Jakiś okropnie ciężki kamień spadł mu z serca, gdy tylko zobaczył brata, a usta mimowolnie wygiął w szerokim uśmiechu i najpierw truchtem ruszył w pogoń na Krukonem. Z górki prawie się stoczył przy okazji zdzierając sobie dłonie aż do krwi. Wytarł je jedynie w spodnie i niewiele myśląc rzucił się na plecy brata zarzucając mu obie ręce na ramiona.
- Zgadnij kto to, to dostaniesz nagrodę... - szepnął szczerząc w uśmiechu zęby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Skąd : Moskwa, Rosja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 41
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 49




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Sob Lis 12 2011, 01:11

Bliźniacza więź jest chyba nierozerwalna. Oczywiście, bywa, iż jednak z powodów oczywistych dwoje rodzeństwa musi się ze sobą rozstać, choćby w takiej rodzinie mugoli - jeden z nich zostaje czarodziejem, drugi nie. Wtedy jeden z nich wyjeżdża do Hogwartu, drugi zaś samotnie brnie przez życie dalej. Szczęściem młodych Miedwiediewów było, iż ci są półkrwi i oboje odziedziczyli zdolności magiczne. Przecież Gideon oddałby wszystkie swoje talenty dla bycie razem ze swoim bratem, nierozłącznym towarzyszem, z którym po prostu lekko mu się kontakt urwał. Niestety, jest to też wynikiem tego, iż oboje należą do innych domów. Wszak gdyby byli oboje na przykład w Ravenclawie, spędzaliby ze sobą zapewne każdą chwilę; odrabiali razem lekcje, siedzieli w pokoju wspólnym. Niestety, los i Tiara Przydziału wyznaczyły im osobne drogi. Nie mniej jednak twierdzę, iż ich charaktery są bardzo do siebie podobne. Może aż za podobne, i dlatego może dzięki temu tak bardzo się różnią. Jedno jest pewne: jeden drugiego z pewnością dopełnia, a razem tworzą bardzo uroczą parkę.
Przez chwilę stał tam zupełnie sam, jednakże w niespodziewanej chwili poczuł szelest butów kroczących ze zbocza, a sekundę potem ucisk na plecach. Chciał się wyrwać i zrzucić tego ktosia bezczelnie skaczącego po jego kręgosłupie, jednak w porę się opanował, rozpoznając ową osóbkę po głosie. Tak tak, to ten sam, spokojny, opanowany, uroczy, cudowny głos, który już od dawna pragnął usłyszeć. Jego twarz mimowolnie pojaśniała z zadowolenia, a usta wykrzywiły się w odwróconą podkówkę, oczy rozbłysły. Szybko, aczkolwiek delikatnie zrzucił Gryfona z pleców, aby potem odwrócić się przodem do niego i objąć go szybko, ujmując jego twarz w dłonie.
- Myślisz, że nie zgadłbym za pierwszym razem? - zaśmiał się chrapliwie, odrzucając włosy do tyłu. Oczywiście, że by zgadł. Zawsze i wszędzie. O każdej porze dnia i nocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Wiek : 25
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 94
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 267




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Sob Lis 12 2011, 01:27

Nawet mu do głowy nie przyszło, że Gideon może go nie rozpoznać, dlatego zaproponował nagrodę, a jakże! Jakby nie patrzeć nawet gdyby brat obudził go w samym środku nocy i wyrzekł zaledwie jedną sylabę, półprzytomny Gryfon bez zawahania wiedziałby, że to on. Tak to już było, jak się z kimś dorastało od samego początku. Jak miało się w kimś największe oparcie i jak nagle zaczęło się zauważać, że ten ktoś nie jest jedynie bratem, z którym wystarczy zamienić słowo raz na tydzień, by stosunki zbytnio się nie oziębiły...
Kiedy Krukon zrzucił go z pleców, chciał ponownie go "zaatakować", ale zanim cokolwiek zrobił Gideon już zdążył odwrócić się do niego i nawet oprzeć dłonie na jego twarzy. Lavrenty uniósł rękę przejeżdżając opuszkami palców po dłoni bliźniaka, a po czym objął go w pasie tym samym jeszcze bardziej się zbliżając.
- Ta, jasne... oczywiście, że byś zgadł... - rzucił niezbyt przekonującym tonem, ba, wręcz obojętnym, po czym roześmiał się delikatnie przekrzywiając głowę na bok.
- Myślę, że miałbyś problemy, dlatego dostaniesz nagrodę pocieszenia, żebyś się nie spłakał. - rzucił, a jego usta wykrzywił uśmiech, który w pewnych sytuacjach nie znaczył nic dobrego. W zasadzie zawsze gdy Gryfon obdarzał kogoś swym uśmiechem numer trzy miał co do tej osoby ściśle ustalone plany. Tak było i tym razem.
- To Twoja nagroda. - powiedział cmokając brata w czoło.
- I to. - dodał po chwili obdarzając go jeszcze jednym cmoknięciem, tym razem w nos.
- Ah, no i to. - kolejny cmok w policzek. A później zamilkł na chwilę jedynie wpatrując się w Krukona, nie trwało to jednak długo, gdyż zaraz zmrużył lekko oczy zbliżając swoje usta do ust brata. Tymczasem jego dłonie powędrowały kilka centymetrów w górę po plecach Gideona, tym samym przyciągając go jeszcze bliżej, o ile w ogóle było to możliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Skąd : Moskwa, Rosja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 41
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 49




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Sob Lis 12 2011, 02:07

Rzeczywiście. Głos, ton głosu odgrywa tutaj bardzo ważną rolę. Gideon może spokojnie stwierdzić, iż głos jego brata budził w nim takie uczucia... od zawsze. Zawsze była między nimi ta więź, nierozerwalna, dziwna, niewytłumaczalna. Dużo ludzi wtedy dziwiło się, co też może łączyć młodych Rosjaninów, nawet ich rodzice nie zaprzeczali, że coś jest nie tak jak powinno. Naturalnie, dla bliźniaków było wszystko w najlepszym porządku, innego życia zapewne żaden z nich wyobrazić sobie nie potrafił. Wszak od zawsze tak było, i od zawsze tak będzie. O innym życiu nie ma mowy. On, już do końca życia mógłby trwać w tym miejscu, w tej postaci, najważniejsze, że z powrotem w objęciach brata.
Wsłuchał się w jego odpowiedź, nie komentując jej. Zamiast tego wolał przyglądać się roześmianej twarzy Lavrentego, obruszającego go jednym z jego licznych wyrazów twarzy.
- Hej! - rzucił obrażonym tonem, słysząc tą wzmiankę o płakaniu. Naturalnie, ktoś z tego rodzeństwa musiał być tym młodszym o dwie minuty, biednym, nieśmiałym dzieciątkiem, którym wręcz należy się opiekować. Ale żeby od razu płakać? Skąd, Gideon nie płakał. No chyba że naprawdę go coś bardzo poruszyło. W tym momencie raczej wolał strzelić na niego focha, który oczywiście po dziesięciu sekundach mu przeszedł. Z pocałunku na pocałunek czekał na kolejne prezenty, oczywiście starał się przy tym przybrać poważny wyraz twarzy, jednak gdy usta Gryfona dotknęły jego nosa, ten nie mógł się nie uśmiechnąć, natomiast przy pocałunku w usta natychmiast spoważniał i wziął sobie gest tamtego do serca, odwzajemniając pocałunek i odrywając dłonie z jego ramion i kierując je a bardziej odpowiednie miejsce, w tym przypadku na biodra.
- Chociaż przyznaję, że za takie miłe nagrody pocieszenia aż żal się nie rozpłakać - zaśmiał się, po chwili wzruszając cierpko ramionami. Puścił jedną dłoń spoczywającą na jego ciele i odsunął się minimalnie, biorąc w dłonie końcówkę jego szalika i swobodnie nią wymachując, odsunął głowę i przyjrzał się dokładniej jego twarzy, chcąc przypomnieć sobie już i tak wszystkie dobrze znane mu szczegóły tego kawałka ciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Wiek : 25
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 94
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 267




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Sob Lis 12 2011, 11:01

Przyglądał się bratu delikatnie przekrzywiając łepetynę na bok. Kątem oka zerknął na koniec swojego szalika, który za sprawą Gideona poruszał się lekko w jedną i drugą stronę. Działało to wręcz hipnotycznie, więc Gryfon musiał zamrugać kilka razy, coby zupełnie nie odpłynąć. Zamiast tego ponownie szeroko się wyszczerzył i odezwał powracając do braterskich przepychanek słownych, a jakże! Może i byli nieco... dziwacznym rodzeństwem, ale tego nie mogło zabraknąć nawet w ich związku.
- Jasne... Przecież wiem, że lubisz sobie popłakać. - pokręcił łbem wzdychając przy tym teatralnie. Jasne... Lavrenty też lubi, szczególnie przy brazylijskich telenowelach, które namiętnie ogląda podczas wakacji. Oczywiście skrzętnie stara się to ukryć, ale któż by nie zauważył, że cały jest spłakany, kiedy tylko Donia Anna rozstaje się z Donem Huliem, a ten popełnia bardzo widowiskowe samobójstwo, chociaż w zasadzie po kilkunastu odcinkach okazuje się, że tak naprawdę nie umarł tylko wyjechał na Kubę, by zostać zawodowym tancerzem?
- Ale nie martw się, ja nikomu nie powiem, a jeśli ktoś zauważy, to powiemy, że właśnie przyłożył Ci wielki troll górski, którego pokonałeś jednym zaklęciem, bo przecież każdy wie, że jak Ci ktoś zalezie za skórę to marne jego szanse na dalsze życie. - i wybuchł głośnym śmiechem, po czym uniósł jedną rękę i poczochrał bratu włosy. Mimo wszystko okropnie lubił się z nim droczyć. To taka straszna wada każdego starszego, nawet o kilka minut, brata, po prostu się z tym rodzisz, a że nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, korzystasz... A później znowu bardzo mocno przytulił Krukona opierając mu głowę na ramieniu. Tak bardzo za nim tęsknił, w zasadzie zrozumiał to dopiero, kiedy Gideon znowu stał przed nim. Odetchnął głęboko i jak to zwykle bywa z tymi głupszymi i bardziej lekkomyślnymi wpadł mu do głowy pewien pomysł, który wkrótce okazał się niezbyt dobrym. A mianowicie zebrał w sobie wszystkie siły i obejmując mocno bliźniaka uniósł go kilka centymetrów nad ziemię, co zaowocowało tym, że zachwiał się i walnął do tyłu na mokrą trawę. Nie to, żeby Gideon był ciężki, po prostu Lavrenty nigdy nie należał do siłaczy... I mimo tego, że znowu coś łupnęło mu w plecach nie mógł powstrzymać głośnego śmiechu.
- Teraz to chyba mi się coś należy na uśmierzenie bólu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Skąd : Moskwa, Rosja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 41
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 49




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Sob Lis 12 2011, 14:26

Słowa z ust brata wcale nie sprawiły mu przykrości. Przecież wiadomym było, iż Gideon jest trochę bardziej... wrażliwy od swojego brata. I cóż, wydawał się nawet trochę bardziej ciapowaty i niezdarny, tak przynajmniej niektórzy twierdzili. No ale przecież to nie jego wina... A sam z resztą często widział, jak Lavrenty cały mokry od łez z trudem łapie oddech i bez mrugnięcia okiem obserwuje ciąg dalszy telenoweli, których Krukon akurat zbytnio nie rozumiał. Ich gust filmowy różnił się jednak odrobinkę, gdyż młodszy Miedwiediew bardziej preferował amerykańskie kreskówki, gdzie to cała akcja opiera się na niewiadomoczym, a całość niesamowicie śmieszy widzów.
- Zastanawiam się, czego ty możesz o mnie nie wiedzieć. - rzucił dalej tym pretensjonalnym tonem, prychając raz po raz i przewracając oczami. Potem jednak uśmiechnął się od ucha do ucha i pokazał bratu język.
Tą wzmiankę o górskim trollu bardziej odebrał jako wyśmiewanie się z jego osoby, ale co do tego także pretensji nie miał. Oczywiście, gdyby takowa akcja się rozegrała, gdyby w ogóle zauważył gdzieś trolla... chyba można przewidzieć tutaj dwie różne reakcje. Otóż, gdyby Gideon był sam, pewnie wolałby nie drażnić bestii i cicho stamtąd uciec jak najdalej od niego, a gdyby był w towarzystwie Lavrentego, lub choćby kogoś innego, pewnie chciałby udowodnić jaki to z niego maczo i zmierzyć się z olbrzymem, i zapewne skutki byłyby tego marne... taki troll mógłby na przykład usiąść na niego i go zmiażdżyć, a to byłoby bardzo nieciekawe doświadczenie... o ile by przeżył.
Naturalnie, on także tęsknił za wszystkim co było z jego bratem związane. Teraz nie mógł sobie wyobrazić, jak długo bez niego wytrzymywał. Zastanawiał się, dlaczego jeszcze z tej tęsknoty nie umarł. Przecież to byłoby bardzo możliwe.
Obserwował jego poczynania z uśmiechem na ustach, jednak gdy tamten podniósł go i stracił równowagę, uśmiech od razu zniknął z jego twarzy. Gdzieś tam przypuszczał, że właśnie takie będą skutki podnoszenia czegoś przez Lavrentego.
- Oczywiście, powiedz tylko, co cię boli! Najlepiej jakbym zaszedł po pielęgniarkę, nie sądzisz? Na pewno nie mam nic, co mogłoby ci przestać myśleć o bólu. - Powiedział to z iście poważnym tonem, jednak widząc zdezorientowaną minę brata, szybko wybuchnął śmiechem i usadowił się naprzeciwko niego, opierając się przed nim na wyciągniętych dłoniach. I oczywiście, jako nagrodę pocieszenia Gryfon dostał kolejnego buziaka w usta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 25
Skąd : Mediolan, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 169
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 514




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Sob Lis 12 2011, 15:05

ustalmy, że teraz jest wieczór okej? Cool
Dzień za dniem szybko mijał, a jesień już dużymi krokami się zbliża. Tak naprawdę to już doszła, ale w rozumowaniu dziewczyny zawsze jesień zaczyna się 13 grudnia o godzinie 13.13, o! Zaczyna robić się coraz mroczniej. Liście tracą swój urok i opadają na zimną oraz morką ziemię, kwiaty nie są już kolorowe, a co najgorsze, pada deszcz! Blondynkę strasznie stresuje ta pogoda i nie dziwmy się, że jest zła i okrutna na cały świat. Od dziś staje się zuą i nikczemną kobietą, która nie ma litości dla nikogo! Nawet dziś zrobiła coś okrutnego! Zabrała skarpetki jednej dziewczynie z dormitorium, gdzie Quenia śpi! Toż to występek trzeciego stopnia! Powinna zostać ukarana! Może nawet i wsadzona do więzienia. Tak czy owak ma dziś ochotę komuś nieźle wygarnąć! Ale zaraz, zaraz! Czy to sen czy jawa?! Czy nagle dziwnym trafem znalazła swoje ukochane bandżo?! Tak to ono! Jej kochana Stefania! Boże ile jej szukała! Tyle nie przespanych nocy, ciągłego główkowania oraz częstego modlenia się, aby ONA się znalazła! Chwała bogom! Od razu Quentinie poprawił się humor. I nawet oddała skradzione skarpetki, które okazało się, że są jej! Życie jest piękne! Nie obetnie włosów. Cieszmy się razem z nią!
Z tego podniecenia cały czas ze sobą nosiła swą ukochaną Stefanię. Były razem w wielkiej sali,aby boś przekąsić oraz w obserwatorium,by tam po rozkoszować się pięknym widokiem. O dziwo dziewczynie zachciało się wyjść, także uczyniła to zostawiając Stefania w dormitorium. Szła i szła nie wiadomo gdzie. A zaczęło robić się zimno oraz ciemno. A co będzie jak z krzaków wyskoczy jakiś gwałciciel i porwie biedną dziewczynę. Ale nie martwy się. Przecież to tylko głupie urojenia. Po jakimś czasie o dziwo doszła na jakąś polanę pod mostem. Całkiem ładnie. Tak spokojnie. Za spokojnie. Bardzo podejrzane, lecz tą głęboką ciszę zakłóciły pewne śmiechy. Tak więc, dziewczyna postanowiła zobaczyć któż to może być o tej porze. Kiedy zaobaczyła to COŚ CO SIĘ TERAZ DZIEJE zatkało dziewczynę. Czyżby to byli dwaj Miedwiediewy całujący się ze sobą oraz wskakując i bóg wie co jeszcze robili. Quentina niczym zwiadowca schowała się za jakimś krzakiem i zaczęła oglądać całe to przedstawienie. Co oni do licha robili? Sama Quenia ze swoją siostrą czegoś takiego nie robią. Wszak one same to bardzo dziwne rodzeństwo, ale jednak właściwe. No może poza porównywaniem, która ma większe cycki, ale przecież to tylko dziewczyny. A oni! Toż to okropne! Jak może brat z bratem całować w USTA! Ja rozumiem, że w policzek czy czoło, ale USTA! To był wielki szok dla Queni, a szczególnie, kiedy był tam Gideon, którego niesamowicie kochała oraz Lavrenty, który jest dla niej taki miły i kochany. Trzeba zrobić wejście smoka. Oj trzeba!
-Ej wy kochasie! Zagrać wam serenadę na bandżo? - ale to zabrzmiało groźnie, że aż śmiesznie. Miała ochotę uciec i mieć ich głęboko gdzieś, ale jak już zaczęła to niech dokończy. Choć z drugiej strony nie umiałaby od taki ich zignorować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Wiek : 25
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 94
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 267




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Sob Lis 12 2011, 22:52

Mina mu zrzedła, kiedy usłyszał słowa brata. Podniósł się nawet nieco na łokciach i już otworzył usta żeby wyrzucić z siebie kolejne jakże odkrywcze stwierdzenie, jednak zanim zdążył się odezwać dostał od brata to czego oczekiwał od początku. Przymknął więc oczy i uniósł rękę, by oprzeć dłoń na policzku brata i wtedy usłyszał czyjś głos. I z pewnością nie był to głos Gideona, chociaż zajmował równie ważne miejsce w jego sercu. Na Merlina, że też akurat teraz musiała się pojawić!... Momentalnie odkleił się od brata i nieco rozkojarzony rozejrzał się dookoła. Oczywiście zatrzymał wzrok na dziewczynie. Mimo sytuacji stwierdził, że i tak wygląda niesamowicie i zjawiskowo, że jest taka piękna, doskonała... W myślach kilkukrotnie uderzył się w łeb. Nie pora teraz na nieme zachwyty,chciałby jej to jakoś wytłumaczyć, ale nie mógł znaleźć odpowiednich słów, więc tylko otwierał i zamykał usta jak ryba wyjęta z wody. Kątem oka zerknął na Krukona mając nadzieję, że on coś powie, cokolwiek, by jakoś polepszyć ich sytuację... Chociaż z drugiej strony nie był nawet do końca pewny, czy Quenia rozumie co się wokół niej dzieje... Przygryzł delikatnie dolną wargę patrząc to na jedno to na drugie. Jego myśli robiły się coraz dziwniejsze, na początku był wściekły, że ktoś im przerywa po takiej długiej rozłące, później było mu głupio, że Panna Fennly zastała ich akurat teraz, a w tym momencie? W tym momencie znowu miał ochotę rzucić się na brata i bardzo, bardzo mocno go przytulić...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Skąd : Moskwa, Rosja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 41
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 49




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Nie Lis 13 2011, 12:27

Gideon na początku w ogóle nie rozumiał co takiego się w tej chwili stało, gdyż po prostu był on odwrócony tyłem do Puchonki i w ogóle jej nie zauważył, a sama też bardzo cichutko się skradała, więc nawet jej nie usłyszał. Był bardzo pochłonięty osobą Gryfona, i dopiero kiedy spojrzał mu w twarz, zauważył ten jego dziwny wyraz, który zawsze przybierał gdy w grę wchodziło zakłopotanie. Uważnie mu się przyglądał, i dopiero kiedy zauważył, że ten patrzy na coś (kogoś) spoza jego zasięgu, pozwolił sobie także odwrócić głowę i dowiedzieć się o co tutaj dokładnie chodzi. Jednakże zanim to zrobił, usłyszał głos. Dziewczęcy głos. A nawet dobrze mu znany wściekły i zaskoczony ton.
- FENNLY! - zdążył tylko wykrzyknąć zanim się jeszcze odwrócił. Tak, nikogo nie brakowało tutaj jak jego byłej miłości, którą wciąż kochał, a także brata, z którym na ogół łączyła go dziwna więź. Przeczuwał, że ta rozmowa z Quentiną nie będzie należała do najprzyjemniejszych.
Jako, iż stała ona niedaleko nich i było dość ciemno, aby zobaczył jej twarz, podniósł wysoko głowę i spojrzał na nią, a jedyne wytłumaczenie jakie przychodziło mu na myśl było:
- To nie tak, jak myślisz! - tak, a tak naprawdę było to dokładnie to, co Puchonka w tej chwili myślała. Typowe, nieudane kłamstwo w stylu Gideona.

sorki że dopiero dzisiaj jest post, ale wczoraj coś mi się spieprzyło z netem i poprzedni cały się usunął :c
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 25
Skąd : Mediolan, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 169
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 514




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Nie Lis 13 2011, 18:09

To się nazywa niezręczna sytuacja. Dwóch Miedwiediewów całujących się ze sobą, oraz zdezorientowana Quentina, która nic z tego nie ogarnia. Tak jak i większość wenezuelskich seriali oraz epickiej ,,mody na sukces", która opowiada o tym kto z kim jest w ciąży (a okazuje się, że córka zostaje matką dziecka ze swym ojczymem, bądź syn zdradza swą dziewczynę ze swoją zaginioną siostrą). Dziewczyna nigdy nie zrozumie tych seriali z poplątaną fabułą oraz wypindrzonymi aktorami, którzy także za nic nie rozumieją swej odgrywanej roli. Gdyby blondynka wystąpiła w takim serialu (chociaż by gościnnie) zrobiłaby z tego komedię niż ociekający romansami serial. A Miedwiediewowie idealnie nadawaliby się do takiego serialu. Mógłby mieć nazwę ,,Moda na Miedwiediewów", ,,M jak Miedwiediew" lub ,, Barwy Rosji".
Obaj bracia mieli miny jakby Quenia powiedziała, że jest w ciąży z...no właśnie którym. Ich mina wszystko mówiła, a puchonka coraz więcej miała dziwnych myśli. Próbowała zgrywać wielką, zuą oraz nikczemną osobę, lecz w ogóle to jej się udawało, a raczej wyglądało śmiesznie. Cała spięta, oczy mało co jej nie wyszły, a włosy straciły swój urok. Ogólnie mówiąc, prawie przypominała tą dziewczynkę z ringu czy jak tam się to nazywa. Wszyscy pewnie (włącznie z Quenią) czuli się niezręcznie i nie wiadomo było co powiedzieć. Lavrenty ani słowem się nie odezwał, co bardzo dziewczynę zaszokowało, zaś drugi użył bardzo banalnego argumentu. Już chciała coś ,,bardzo" mądrego wygarnąć Gideonowi co ona o tym myśl, lecz kiedy spojrzała na jego piękne oczy od razu speszyła. Nie mogła przecież na niego od tak krzyknąć. Mimo, że były to nadal go kocha. No i jeszcze był Lawrenty, który także nie wiedział co zrobić. Dziewczyna nie chciała już nic do nich mówić, lecz trzeba było, bo przecież nie będą tak stali i czekali do Bożego Narodzenia.
-Ale...no jak...no...ten...brat z bratem...ten tego...i NO JAK TAM MOŻNA JA SIĘ PYTAM!? - typowa reakcja blondynki, kiedy się zdenerwuje. Sama już nie wiedziała co ma począć. Najlepiej by było gdyby ona tu nie przychodziła, a oni spokojnie mogliby dalej tzw. ,,ciumciać się" i mieć głęboko w poważaniu, że są rodzeństwem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Wiek : 25
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 94
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 267




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Nie Lis 13 2011, 18:30

Wytłumaczenie Gideona było... wytłumaczeniem Gideona i Lavrenty musiał odznaczyć się bardzo silną wolą, by nie walnąć się dłonią w czoło. Bądź by nie klepnąć brata w potylicę. Jego słowa z pewnością dały jej do myślenia, przecież mógł wymyślić jakąś dobrą wymówkę. Tylko w tej sytuacji zapewne żadna wymówka nie będzie zbyt dobra. Podniósł się na nogi. Nieco nerwowo przeczesał palcami włosy i wbił spojrzenie w dziewczynę, a później nabrał w płuca dużo, dużo powietrza i wyrzucił z siebie.
- Hej... ale że niby co? Upadłem, a Gideon pomógł mi wstać. To znaczy pomagał mi wstać, bo dzisiaj jest bardzo ślisko, a jak się tutaj schodzi to już w ogóle, a zeszliśmy tutaj bo... bo polujemy na wozaki? - no tak, lepszej wymówki nie mógł wymyślić. Doprawdy mógł w ogóle się nie odzywać, darować sobie bezsensowne gadki, wszak mimo, że dziewczyna nie grzeszyła inteligencją, widziała to wszystko na własne oczy. Przestąpił z nogi na nogę zerkając kątem oka na brata. Że też musiał go spotkać akurat tutaj... Cholerny Gideon włóczył się tam, gdzie nie potrzeba. Tak, a cholernego Lavrentego zawsze ciągnęło tam, gdzie nie powinno... Chociaż bardzo chciał, nie potrafił zgonić na nikogo winy, a w szczególności na Krukona... i jak zaczął się nad tym głębiej zastanawiać, to w sumie on pierwszy wręcz się na niego rzucił. Więc to, że dziewczyna zapewne nie będzie chciała znać ani jednego ani drugiego to tylko i wyłącznie jego wina. Na Merlina! Przecież nie przeżyje, jeśli Quenia już nigdy na niego nie spojrzy! Nie od dzisiaj była najcudowniejszą kobietą jaką kiedykolwiek spotkał, ba, ona mu się śniła! Bezapelacyjnie zajmowała miejsce w jego sercu tuż obok Gideona, bo choć były inne panny, które mu się podobały, żadna nie znaczyła do niego tyle co Panna Fennly.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Skąd : Moskwa, Rosja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 41
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 49




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Nie Lis 13 2011, 19:04

Co się dziwić, taka już natura młodszego Rosjanina. Jak na swój dosyć wysoki intelekt, w praktyce zachowuje się on... co najmniej głupio. Oczywiście, winą mogłoby być to, iż zazwyczaj impuls i spontaniczność są mu głęboko nieznane, a tylko w wyjątkowych i rzadkich sytuacjach się z nimi spotyka. Dlatego też, walnął prosto z mostu najgorszą wymówkę z możliwych, co tu poradzić. Będzie się musiał chłopak poduczyć i dokształcić w tej dziedzinie, bo jak na razie z tej spontaniczności wychodzi tylko... przypał. Pewnie i tym razem tak właśnie będzie.
Bardzo dobry pomysł! Może, kiedy w ulubionych dziedzinach zakresu edukacyjnego mu nie wyjdzie, powinien zostać aktorem? Założy własny serial (M jak Miedwiediew!), gdzie nawet sam jego brat się zgodzi w nim zagrać, po czym, kiedy znowu mu się już gra lub popularność oglądania zmaleje będzie mógł on popełnić zwykłe filmowe samobójstwo, wjeżdżając samochodem (miotłą, bo przecież wiadomo że quidditch to jego słaba strona) w kartony! A wiadomo, że to byłoby bardzo widowiskowe!
Z nadzieją obserwował poczynania Lavrentego, coby go naszła jakaś wena albo pomysł i pomógł im wyplątać sie z tego bagna, w które właśnie Gideon ich wplątał. Z drugiej strony... wpadli po uszy, nie ma się co dziwić. Słuchał wytłumaczeń chłopaka, które w sumie od jego samych lepsze nie były. Ha, i nawet się obruszył i zmarszczył brwi, wlepiając nierozumiejące ślepia w twarz Gryfona.
- TY SIE MNIE WSTYDZISZ! - jakoś tak mu się wymsknęło, i kiedy zdał sobie sprawę, co właśnie powiedział, zdążył też wysapać ciche 'ups' i dopiero wtedy ugryzł się w język. Prawdopodobnie jeszcze bardziej ich pogrążył, no cóż. Przypuszczał, że Lavrenty go teraz znienawidzi.
- Tu nie ma żadnego ten tego, my po prostu okazujemy sobie w ten sposób braterską miłość! A poza tym... MY TAK W ROSJI SIĘ WITAMY! - dodał jeszcze, chcąc dorzucić swoje MĄDRE pięć groszy do rozmowy, jednakże najlepiej by było, gdyby już rzeczywiście się zamknął. Teraz to wyszedł na totalnego debila, co zrobić...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 25
Skąd : Mediolan, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 169
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 514




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Pon Lis 14 2011, 16:25

dupny post :< ale da się go przeczytać.

Ależ piękne by było gdyby dwaj Miedwiediewowie mieli swój serial opierający się na zdradach, romansach, zaginionej rodziny i bóg wie jeszcze jakich rzeczy. ,,M jak Miedwiediew" stałby się najsławniejszym oraz najczęściej oglądanym serialem na świecie. I mało jeszcze tego! Zaproszą Quentinie to jednego odcinka i zagra tam gościnnie. W dodatku specjalnie dla tego serialu nagra ze swym kompanem Spencerkiem piosenkę do czołówki ich serialu. Tylko jest jedno pytanie. Gdzie jest Spencer?! Od kilku MIESIĘCY nie widywali się. Co się z nim stało?! Od tak wyparował gdzieś? A może ona pojechał na tajniackie Tournee (czy jak tam się to pisze) i zostawił samą Quenię na lodzie. Lecz nie rozklejajmy się tak! Tu przecież chodzi czy w tym odcinku rozwiąże się sytuacja, czy Giedon olewa swą byłą, aczkolwiek nadal wieczną miłość ze swym bratem.
-WOZAKI?! Weź się ogarnij Lavrenty! - rzekła do chłopaka takim ,,zuym i złowieszczym" głosem, że mogłaby tym głosem straszyć dzieci, które nie dojadają szpinaku, bądź spać nie mogą! Chyba pierwszy raz tak odezwała się do gryfona. Sama sobie nie mogłą uwieżyć, że UMIAŁA komuś się odszczeknąć. W sumie to i nawet fajne uczucie, ale żeby tak odezwać się do Lavrentego, który jest taki miły i kochany dla Queni! I jeszcze Gideon, którego Quenia nadal kocha, aczkolwiek teraz ma ochotę nogi z dupy powyrywać.
-Jak wy się tak w Rosji witacie, to ja...ja...JA SIĘ WAS BOJĘ! - Moim zdaniem każdy by się wystraszył, gdyby rodzeństwo całowało się i w ogóle (autorka tego postu ma brata, którego za cholerę się wstydzi!).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Wiek : 25
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 94
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 267




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Pon Lis 14 2011, 18:21

Ekhem, ekhem... Co do samej idei serialu "M jak Miedwiediew" ewidentnie można poprzeć ją w stu procentach, ba, sam Lavrenty pewno oddałby wiele mogąc bezkarnie robić rzeczy, które nie tyle obrzydzają co oburzają, tłumacząc przy tym, że to tylko i wyłącznie w ramach serialu... To by było coś.
Wyrzut wycelowany wprost w niego sprawił, że zmarszczył brwi i zanim zdążył się powstrzymać już darł się w niebo głosy żywo gestykulując przy tym rękami.
- JA się wstydzę?! Skąd Ci to w ogóle przyszło do głowy! a mówią, że to TY jesteś tym mądrzejszym! Chyba się mylą skoro wygadujesz takie rzeczy!... - później nastąpiło kilka zdań szybko wypowiedzianych w języku rosyjskim zapewne wręcz przepełnionych najróżniejszymi przekleństwami. Może nawet składały się z samych brzydkich słów? Skrzyżował ręce na piersi odwracając się nieco od brata. Zerkał jednak na dziewczynę marszcząc przy tym brwi. Prychnął słysząc wytłumaczenie Gideona, chociaż w zasadzie było najlepsze jakie do tej pory padło, bo niby skąd Panna Fennly mogła wiedzieć, że to kłamstwo? Pewnie dodałby nawet coś od siebie, gdyby nie to, że aktualnie miał ochotę Krukona wepchnąć do kufra i wysłać prosto na Syberię. Że też zarzucał mu coś takiego!
Słowa Puchonki sprawiły, że uniósł wysoko obie brwi wbijając w nią nieco chłodniejsze spojrzenie niż zwykle... nie, nie było nieco chłodniejsze, było wręcz lodowate. Na szczęście zdążył ugryźć się w język, zanim cokolwiek powiedział, a można być pewnym, że w tym wypadku nie byłby tak miły jak zwykle. Przestąpił z nogi na nogę i opuścił wreszcie ręce.
- Świetnie!... - mruknął wymachując łapami, a później powrócił do swej poprzedniej pozycji wciąż nie patrząc na Gideona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Skąd : Moskwa, Rosja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 41
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 49




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Pon Lis 14 2011, 23:04

Cóż, Gideon doszedł właśnie do takich wniosków tylko i wyłącznie dlatego, że coś mu w głowie podpowiadało, iż najlepiej byłoby jednak wyznać całą prawdę Puchonce i byłoby po kłopocie. Oczywiście, gdyby zrozumiała, chyba kamień spadłby chłopakowi z serca. Jednak on wiedział, że ona nie zrozumie, choćby nie wiem co. Pewnie nawet w głowie jej się nie mieściło co Miedwiediewowie wyprawiali kiedy nikogo innego w pobliżu nie było. Z drugiej strony, zapewne nie są oni jedyną taką parą. I czy w ogóle można ich tak nazwać, kij tam wie. Miejmy jednak nadzieje, że jakoś dojdą z dziewczyną do wspólnego porozumienia, a ona to JAKOŚ zrozumie, chociaż najlepszym byłoby po prostu wcisnąć jej jakiś tani kit 'made by Gideon i jego mondry łeb'.
Krukon musiał wziąć parenaście głębokich wdechów, zanim odpowiedział bratu. W ogóle kiedy usłyszał słowa z jego ust, machinalnie w jego oczach pojawiły się łzy, które z trudem próbował przełknąć. Wstyd mu było, że akurat Quenia musi uczestniczyć w ich kłótni, które z resztą często się nie zdarzają. No i przykro mu było, słysząc słowa Lavrentego.
- Ja... ja... nie wiem. - Wykrztusił z siebie tylko, bo im bardziej uświadamiał sobie zaistniałą sytuację, tym bardziej robiło mu się smutno. Jednakże cieszył się, że brat na niego nie patrzy. No cóż, tym bardziej w tym momencie musiał być twardym i nie okazać skruchy, bo przecież niecałe kilka minut temu przedyskutowali temat płakania.
Słowa Quentiny nie były dla niego pokrzepiające, ale wolał nie patrzeć w jej stronę ani w ogóle najlepiej nie reagować. W zanadrzu już nie miał nic, a gdyby znowu doszło do jakichś głupich komentarzy, byłoby niemiło. Tym bardziej że Gideon już teraz trzymał nerwy na wodzy.
- Cudownie... - Dodał jeszcze, słysząc Lavrentego, a zaraz potem wbił wzrok w jego plecy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Go??












PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Sob Lis 19 2011, 11:47

Nie do końca wiedząc co robić by zabić nudę dręcząca mnie od paru dni postanowiłam przejść się szukając jakiegoś miejsca w którym mogła bym w spokoju posiedzieć i pomyśleć. Błądziłam przez jakiś czas po okolicach zamku kiedy dotarłam tutaj na łąkę. Po krótkich przemyśleniach postanowiłam tutaj zostać. Przeleciałam wzrokiem łąkę i zauważyłam drzewo, podeszłam pod nie po czym usiadłam na trawie opierając się plecami o pień i zaczęłam rozmyślać.
Powrót do góry Go down



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Stany Zjednoczone, Miami
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 123
  Liczba postów : 172




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Pią Gru 02 2011, 19:18

Tristan wyszedł z zamku, żeby trochę się przewietrzyć. Ostatnio nie był sobą, zaczynał podejrzewać że nie radzi sobie z rzeczywistością. Musiał wyjść i na świeżym powietrzu poukładać sobie wszystko w głowie. Ubrany był w niebiesko-granatową koszulę, która była wypuszczona z jego ciemnych dżinsów. Nie miał na sobie kurtki, bo zapomniał ją założyć, a później nie chciało mu się wracać. Tristan doszedł do łąki, nie zastanawiając się ani chwili, Tristan usiadł na mokrej trawie, przy samym brzegu jeziora. Urwał jeden z kwiatów, i zaczął go obracać w dłoni, przy tym w milczeniu obserwując parę królików. Po dłuższej chwili, przeniósł swoje spojrzenie, na daleki brzeg jeziora, którego nie było widać, przez gęstą mgłę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 144
  Liczba postów : 347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2286-haerowen-trowsent
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2287-skusisz-sie-na-here#78815
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5210-poczta-hery-powraca




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Pią Gru 02 2011, 19:32

Nudny, nudy, nudy... Wiecie co? Nastoletni Mugole mają o wiele prościej, niż taka Hera... O wiele łatwiej jest im załatwić sobie narkotyki! Dobra, życie nie opiera się tylko na prochach. Znaczy, wasze nie, ale jej tak. No i jak ona ma żyć? Nie ma szans sprowadzić tutaj chociażby grama kokainy, czyli zostają jej eliksiry. Cholernie drogie eliksiry. A jak już wiemy - kochający ją rodzice odcięli jej fundusze i jakby to tak... Praktycznie nie ma pieniędzy, więc trzeba znaleźć sobie prace! Taa... Hera i praca, dobry kawał, ale są lepsze.
Ale kończąc temat uzależnień, który musiałam tu wcisnąć, to teraz sobie grzecznie spacerowała w okolicach mostu. Nie miała żadnego konkretnego celu, ale musiała się na chwilę wyrwać z zamku, w końcu wszędzie jest ciekawiej, niż tam.
Dodreptała w końcu na łąkę, a tam nie kto inny jak... eee... no ten... No jakiś chłopak, kory na pewno jest w jej klasie. Tak, trochę żenujące, że nie pamięta jego imienia, ale szczerze powiedziawszy, on pewnie też nie zna jej. Bo do łatwych nie należy...
- Hej. - zagadała, po czym usiadła koło niego z promiennym uśmiechem na twarzy. - Dawno nie rozmawialiśmy, jak tam twój.. twoja sowa? - No dobrze, teraz będzie udawać, że dobrze się znają, wbrew pozorom to bardzo fajna gra...
Miejmy nadzieję, że chłopak ma sowę...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Stany Zjednoczone, Miami
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 123
  Liczba postów : 172




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Pią Gru 02 2011, 19:42

Tristan brutalnie został wyrwany ze swoich bezsensownych zamyśleń. Spojrzał się na dziewczynę, która uśmiechała się do niego, i także odpowiedział uśmiechem. Tristan zmarszczył swoje brwi, czy oni kiedykolwiek ze sobą rozmawiali? Może kiedyś, ale to było tak dawno że on całkowicie o tym zapomniał. Tak poudawajmy że jesteśmy starymi znajomymi. Tristan uśmiechnął się szerzej, cóż może właśnie tego mu potrzeba?
- Miewa się dobrze, Jest na mnie wściekła bo nigdzie jej nie wysyłam, no i obraziła się, kiedy wysłałem inną sowę niż ona. - Tristan odpowiedział, swobodnym głosem, kierując ponownie wzrok w odległą mgłę.
- Co cie sprowadza w taki chłód? I wo gule to co u ciebie słychać? Można by było pomyśleć że byłaś martwa. Nigdzie cie nie było witać.
To ona zaczęła tę dziwaczną grę w starych znajomych, a dziwnym trafem Tristan ją podjął. Ciekawe co z tego wyniknie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 144
  Liczba postów : 347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2286-haerowen-trowsent
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2287-skusisz-sie-na-here#78815
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5210-poczta-hery-powraca




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Pią Gru 02 2011, 19:52

- Ah... nieładnie. - pokręciła karcąco głową, co szczerze mówiąc średnio jej wyszło i połowa włosów wylądowała na jej twarzy. - Toż to zdrada! Teraz pomogą już tylko kwiaty. - dodała próbując przyjąć inteligentny ton, ale że jednocześnie ratowała się, odgarniając włosy, to nie wyszło tak teatralnie jak planowała.
Co ją tu sprowadza w taki chłód? Ahh... Komentarz typu "lepszy chłodek, niż smrodek" sam ciśnie się na usta, jednak tym razem Hera okazała się dzielną dziewczynką i jakoś się powstrzymała.
- Wiesz przecież jak bardzo lubię spacerować w taką pogodę. - O jaa! Jaki kit. Toż Hera i spacer występują tylko wtedy gdy naprawdę bardzo mocno się nudzi... tak, dzisiaj był taki dzień. - Nic dziwnego, że się nie widzieliśmy. Ostatnio miałam taką malutką depresje i całymi dniami zaszywałam się w pokoju. A gdzie ty się podziewałeś, że nawet nie zaszedłeś sprawdzić co się ze mną dzieje? - Ah, nawet dało się usłyszeć drobną urazę w głosie. Hero, jesteś genialną aktorką!
A poza tym... Mała depresja? Prawie nie rozwaliła połowy Hogwartu, bo nie miała dostępu do żadnych używek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Stany Zjednoczone, Miami
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 123
  Liczba postów : 172




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Pią Gru 02 2011, 20:01

- Nie wysłałem jej, bo pewnie już by nie wróciła do mnie, dzięki kochanej siostrzyczce.- Powiedział Tristan usprawiedliwiającym tonem. Po chwili skierował na nią swoje pytające lecz ciepłe spojrzenie.
- Jaka Depresja? - Zapytał przyglądając się badawczo dziewczynie.
- Byłem zajęty, nic nie robienie, jest strasznie czasochłonne.
Powiedział z uśmiechem, lecz nadal wyczekując by dziewczyna rozwinęła swój temat o tej Depresji. Tristan już taki był, kiedy tylko zauważał że ktoś ma jakieś problemy, natychmiast odkładał swoje własne na bok, tak jak gdyby one wcale nie istniały. Tristan nie spuszczał z niej wzroku, i na pewno nie zamierzał dać za wygraną, do póki ona nie opowie mu co się właściwie stało. Chociaż tak naprawdę to co on mógł? Jedynie wpatrywać się w nią jak debil, bo przecież siłą z niej informacji nie wyciągnie. Prawda była taka, że jak nie chce to mu nic nie powie, albo opowie jakąś bajeczkę by spławić ten temat. Tristan był tego świadomy, i wcale mu nie poprawiało to nastroju.
- Nie jest ci zimno? Jeżeli tak, to zawsze możemy się przenieść w cieplejsze miejsce, byś mogła opowiedzieć mi co się działo.
Hah nadal nie dawał za wygraną!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 144
  Liczba postów : 347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2286-haerowen-trowsent
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2287-skusisz-sie-na-here#78815
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5210-poczta-hery-powraca




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Pią Gru 02 2011, 20:22

- Aaa taka tam, było minęło. - Wywróciła oczami, jednocześnie machając zbywalniczo (tak, wiem że nie ma takiego słowa...) i uśmiechając się, jak to już miała w zwyczaju.
Poza tym... wcale nie minęło, ale teraz przynajmniej potrafiła ładnie to zamaskować! Nie ryczała bez powodu, nie odgryzała innym głów podczas kłótni, no i w ogóle teraz jest to nowa, lepsza Hera! A wszystko dzięki poradnikowi "Jak poradzić sobie z depresją". No dobrze... przeczytała tylko spis treści, ale liczą się chęci. Poza tym dowiedziała się, że czekolada w takich momentach pomaga! Tak, teraz wpierdziela jej jeszcze więcej... Boże, a jak przez brak narkotyków przytyje? Tego byśmy nie chcieli!
- Ojej, biedaczku! - powiedziała, gdyż inteligentnie dopiero teraz zauważyła, że chłopak którego-imienia-nadal-nie-zna nie ma na sobie kurtki! - Pewnie jest ci przeraźliwie zimno, jak chcesz możemy gdzieś iść.
Niech mi tylko ktoś powie, że Hera nie dba o innych! Nawet się przytuliła do bezimiennego chłopaka, by go ogrzać własnym ciałem (którego notabene nie miała za dużo) i wcale nie zrobiła tego po to, by odwrócić jego uwagę od dyskusji o jej depresji...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   

Powrót do góry Go down
 

Łąka pod mostem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 23Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 13 ... 23  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
most wiszący
-