Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Łąka pod mostem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 11 ... 19, 20, 21, 22, 23  Next
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 1056
  Liczba postów : 1965




Gracz






PisanieTemat: Łąka pod mostem   Sob Kwi 02 2011, 13:54

First topic message reminder :


Łaka pod mostem
Niewielka przestrzeń porośnięta bujną trawą i licznymi kwiatami. Bardzo rzadko odwiedzana, z racji tego, że trudno dostrzec ścieżkę prowadzącą do tej małej łąki. Mieniące się kolorami jezioro przyciąga różnorakich artystów, którzy mają tu wspaniałe warunki do tworzenia dzieł. Idealne miejsce na piknik w odosobnieniu dla zakochanych, poobiednią drzemkę czy też poważną rozmowę w cztery oczy nawet w niepogodę, gdyż most doskonale chroni przed deszczem czy śniegiem. Co więcej - można tu spotkać wiele królików i innych nieszkodliwych zwierząt.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Norfolk
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 239
  Liczba postów : 77
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13884-marcellus-butler
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13897-wojowniczy-ekstrawertyk-ktory-nie-znosi-bezczynnosci#367420
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13899-laslie#367422
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13895-marcellus-butler




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Czw Sty 12 2017, 12:14

Nawet, jeżeli był zabiegany, to dla Eris zawsze znalazł czas. Zwłaszcza, że rzeczywiście dawno się nie widzieli. Za bardzo zajął się swoimi sprawami, a z nią utrzymywał kontakt przeważnie listowny. Stąd zawsze wiedział, kiedy wpakowała się kłopoty, których ostatnio było aż nad to. Jednak ostatni list go zaniepokoił. Skoro nie mogli rozwiązać czegoś listownie, to musiała to być poważna sprawa. Inaczej nie nalegałaby tak na spotkanie.
Oczywiście na spotkanie wyszedł już spóźniony. Nawet jak nie chciał się spóźnić, to tak jakoś wychodziło, że czas leciał szybciej i chcąc nie chcąc przychodził po czasie. Ubrał się ciepło, ale to i tak nie pomagało w zmaganiach z lodowatym wiatrem. Naciągnął płaszcz szczelniej i schował dłonie do kieszeni.
Już z daleka widział jej sylwetkę, czekała już zniecierpliwiona. Właściwie to jej się nie dziwił. Już słyszał to oburzenie. Zawsze się unosiła, kiedy się spóźniał, ale na szczęście nie trwało to długo.
- Też się cieszę, że cię widzę. – uśmiechnął się szeroko, po czym zobaczył jak uderza go w ramię. Tak, zobaczył. W końcu nie miał nawet jak poczuć. Płaszcz i sweter pod spodem skutecznie zniwelowały ten jakże precyzyjny cios. – To bolało. – chwycił się za ramię i zrobił minę szczeniaka. – Też się cieszę, że cię widzę.
Ile by o nim nie mówić, to na spotkania z gryfoneczką zawsze się cieszył. Kiedy się przytuliła, od razu ją przygarnął do siebie.
- Doskonale wiesz, że to nie było zaplanowane. – uniósł ręce w obronnym geście. Objął ją ramieniem i poprowadził do zamku. – Zaraz mi wszystko opowiesz, tylko nie tutaj, bo się jeszcze rozchorujesz.

__________________
dobór lokalizacji pozostawiam tobie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29408
  Liczba postów : 41180
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Nie Maj 14 2017, 00:31

Niewiele osób wiedziało o tym miejscu, ale do ich grona na pewno zaliczała się @Billie S. Park, która jako artystka bardzo ceniła łąkę pod wiszącym mostem. Widok jeziora i nieba pełnego chmur zawsze bardzo jej się podobał i inspirował ją. Tego dnia postanowiła go w końcu namalować, wobec czego wyciągnęła swoje artystyczne przybory do malowania i ruszyła do celu. Rozstawiwszy wszystko, co potrzebowała, zaczęła uwieczniać widziany krajobraz. Wraz z mijającymi minutami niebo robiło się coraz ciemniejsze, a chmury gęstniały, zwiastując deszcz. Billie zorientowała się, że zbliża się ulewa dopiero wtedy, gdy pierwsza kropla upadła na jej dzieło. Niestety nie było zbyt dużo czasu, by ewakuować się z łąki z całym tym ekwipunkiem, więc jedyne, co zdążyła zrobić, to wsadzić wszystko głębiej pod most, by uchronić obraz (oraz samą siebie) przed deszczem. Grube krople zaczęły spadać z nieba i w zaskakująco szybkim tempie z mżawki zrobiła się prawdziwa ulewa! Billie miała duże szczęście, że znajdowała się w pobliżu jakiegoś "daszku". Niestety nie można było powiedzieć tego samego o błąkającym się w okolicy ścieżki @Monte Noir. Młody Ślizgon został złapany przez mocny deszcz w połowie swoich eksploracji, toteż zupełnie przemoczony przybiegł pod most, szukając schronienia.
Jak potoczy się dalej spotkanie tej dwójki?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Melbourne, Australia | London, UK
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 124
  Liczba postów : 75
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13661-billie-s-park-leelapun#363290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13668-been-a-bad-girl-i-know-i-am#363394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13669-czajnik#363395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13670-billie-s-park-leelapun#363396




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Nie Maj 14 2017, 14:19

Billie była artystką, dlatego przez większość czasu pędziła po okolicach szkoły szukając odpowiedniej inspiracji. Każdy artysta miewał w życiu taki moment, że nie miał pojęcia co ze sobą zrobić. W jaki sposób wykorzystać swój talent, co stworzyć by być z tego wprawdzie zadowolonym. Tajka zdecydowała się na spacer zabierając ze sobą odpowiedni sprzęt. Nie był ciężki, poza tym zawsze może trafić na ładne miejsce. Zamiast desperacko szukać sposobów na powstrzymanie weny, można zacząć sunąć pędzlem czy ołówkiem po kartce papieru od razu. Rzeczywiście, podczas przechadzki trafiła z doskonale znane jej miejsce. Za często tu nie przebywała, ale w dniu dzisiejszym? Wszystko było tak piękne, że nie potrafiła się powstrzymać przed rozłożeniem sprzętu pod odpowiednim kątem. Już po chwili, zaczęła bardzo dokładnie odzwierciedlać piękno krajobrazu na papierze.
Billie straciła poczucie czasu.
Nim się obejrzała, na niebie zebrały się czarne chmury, a z krople deszczu zaczęły spadać na papier, rozmazując farbę. Blondynka spojrzała w niebo i czując kilka kolejnych kropel na policzkach szybko zebrała rzeczy, chowając je pod mostem. Westchnęła sprawdzając czy wszystko zebrała, a gdy się upewniła - rozłożyła na ziemi koc na którym usiadła, wystawiając łapkę poza daszek. Rozpadało się mocno i nie zapowiadało się, żeby szybko ulewa przeszła. Tajka przyciągnęła kolana do klatki piersiowej, które zaraz objęła wpatrując się w czarne chmury. Dopiero z zamyślenia wyrwał ją szelest. Szelest trawy, ubrania, kilka westchnięć. Spojrzała za siebie, gdzie jej oczom ukazał się chłopak. Młody chłopak, pewnie kilak lat młodszy od niej. Na dodatek był cały przemoczony. Aż blondynka wstała, żeby otrzepać koc. - Zaskoczył Cię? - zapytała. Podchodząc kilka kroków do Montiego. - Jesteś cały mokry... - westchnęła cicho patrząc na niego i podała mu koc, wytrzepany, czysty a co najważniejsze - suchy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 14
Skąd : Paryż, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 34
Dodatkowo : Pół-wil
  Liczba postów : 163
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14376-monte-noir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14377-monte-noir




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Nie Maj 14 2017, 15:22

Piękna pogoda podczas której młody Ślizgon wybrał się na beztroski spacerek, ani trochę nie wskazywała na zbliżającą się ulewę. Nieco zamyślony ostatnimi wydarzeniami, potrzebował odrobiny wytchnienia od szkoły. Nic nie szło po jego myśli i tylko niepotrzebnie się irytował. Nawet nie poczuł, gdy pierwsze krople wody zaczęły lecieć z nieba i rozbijać się o jego kark. Dopiero gdy deszcz rozpadał się w najlepsze, zrozumiał w jak bardzo złej sytuacji znowu się znalazł.
Nie wiedział gdzie się udać, co ze sobą zrobić, wiec po prostu biegł przed siebie dalej i dalej. Szybko dostrzegł jakiś dach, a raczej most pod którym mógł się schować dopóki nie przestanie padać. Nieco zmęczony, szybko złapał oddech i wyciągnął różdżkę z kieszeni. Ostatnio chyba naprawdę nie był sobą, bo nawet nie dostrzegł siedzącej obok dziewczyny.
-Tak. – mruknął zerkając na nią i delikatnie się uśmiechając. Przemoczony wyglądał fatalnie, chociaż płynąca w nim krew wilii nadawała mu nieco uroku. Machnął lekko różdżką i rzucił na siebie zaklęcie osuszające. Od razu poczuł się nieco lepiej, wyglądał również. Poprawił najpierw ubrania, później włosy i dokładnie przyjrzał się dziewczynie. Tak jak mu się wydawało, ani trochę nie kojarzył blondynki, ale to nawet i dobrze. Miał okazję poznać kogoś nowego, kogoś kto może jeszcze nie wiedział o nim tyle co wszyscy.
-Monte jestem. – mruknął uśmiechając się dużo szerzej i kręcąc głową boki, odmawiając. Nie potrzebował kocyka, a przynajmniej potrafił dać sobie radę bez niego. Wciąż było mu nieco zimno, ale był przecież facetem, młodym ale jednak. Musiał, a raczej chciał pokazać się z jak najlepszej strony.
-Urządzasz sobie piknik pod mostem? – spytał nieco ironicznie, zerkając najpierw na jej rzeczy, później na pochmurne niebo. Pech chciał, że pogoda się obraziła. Tak to już jest z tą wiosną. Chmury burzowe wychodzą znikąd i leje przez kilkadziesiąt minut, ale przynajmniej ładny zapach unosił się w powietrzu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Melbourne, Australia | London, UK
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 124
  Liczba postów : 75
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13661-billie-s-park-leelapun#363290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13668-been-a-bad-girl-i-know-i-am#363394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13669-czajnik#363395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13670-billie-s-park-leelapun#363396




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Nie Maj 14 2017, 16:01

No tak. Wiosna to pora roku, która zapewnia każdemu swojemu fanowi wiele niespodzianek. Bywają przypadki nawet obfitych opadów śniegu! Całe szczęście, w tym roku wiosna zapowiadała się całkiem spokojnie. No, może poza tym nagłym deszczem który zaskoczył jak widać nie tylko Tajkę, ale i młodszego kolegę, który pojawił się pod mostem chwilę po niej. Dziewczyna musiała go zaczepić, bo skoro wylądowali tutaj razem, strasznie się rozpadało to jeszcze... brak rozmowy w takiej sytuacji nie byłby trochę taki, no... Niezręczny? Bo tak, czysto teoretycznie można sobie odpuścić jakiekolwiek słowa. Park jednak nie mogła a to dlatego, że lubiła raz na jakiś czas zaczepić kogoś obcego, by zacząć nową znajomość.
Wpatrywała tak w niego swoje wręcz smoliste ślepia, uśmiechając się pod nosem. Przez chwilę nawet odczuła potrzebę zaopiekowania się przemoczonym chłopakiem. Wyglądał tak... beznadziejnie ale i rzeczywiście uroczo. Narzucenie mu koca na ramiona było kwestią czasu, nawet o sobie specjalnie nie pomyślała. Jej krótki rękaw, krótkie spodenki i zakolanówki póki co dostatecznie ogrzewały delikatną skórę dziewczyny przed nieco ochłodzonym w tym momencie powietrzem.
- Billie. - przedstawiła się. Jej imię... Czemu jej imię musiało brzmieć tak męsko.. Chociaż czasem to zabawne, bo ludzie spodziewają się spotkać faceta, a tu? Tajka o ślicznej mordce i farbowanych na blond włoskach! - Dopiero co się poznaliśmy, więc możesz tego nie wiedzieć... ale dobrze będzie, jeśli Cię uświadomię. - zaczęła robiąc kolejny krok w jego stronę i go opatuliła kocem. - Jestem bardzo uparta. - uśmiechnęła się słodko, wracając na miejsce w którym była wcześniej.
- Mnie również dopadł deszcz. Musiałam gdzieś schować rzeczy a tym samym siebie samą. - powiedziała, praktycznie rozbawiona. Rzeczywiście, w powietrzu unosił sie piękny, wiosenny zapach. To jej ulubiona pora roku, więc nic tylko się rozpływać!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 14
Skąd : Paryż, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 34
Dodatkowo : Pół-wil
  Liczba postów : 163
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14376-monte-noir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14377-monte-noir




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Nie Maj 14 2017, 18:51

-Czy to nie męskie imię? – spytał z delikatnym uśmiechem na twarzy. Głowę delikatnie przechylił na bok i przyjrzał się jej dokładnie od stóp, a po sam czubek głowy. Zdecydowanie wyglądała jak dziewczyna, a przynajmniej na to wskazywał jej ubiór oraz kobiece kształty. Nie chciał usłyszeć niczego innego. Nie byłaby to miła niespodzianka, a wręcz przeciwnie. Chyba czułby się dziwnie, bardzo dziwnie gdyby okazało się, że faktycznie jest chłopcem. Mimo wszystko, tolerancja trzynastolatka wciąż miała jakieś limity.
Westchnął cicho, czując jak blondynka narzuciła na niego kocyk. Teraz już na pewno nie miał wątpliwości, była kobieta. Jak u większość starszych dziewczyny, u Billie też obudziła się potrzeba zaopiekowania Monte. Chłopak w głębi serca zadawał sobie pytanie – dlaczego? Zawsze tak było. Traktowano go jak małe dziecko, a przecież ten gówniarz powoli stawał się nastolatkiem, chętnym do odkrywania nowych doznań.
-Ja też. – zaśmiał się cicho pod nosem. Ciekawe które z tej dwójki było bardziej uparte. Ślizgon miał w zwyczaju nie odpuszczać dopóki czegoś nie dostanie i zazwyczaj mu to wychodziło.
-I nie jestem dzieckiem. -  zdjął z siebie kocyki i jednym mocnym machnięciem rozłożył go na trawie. Nie chciał się rozsiadać na zimnej glebie i nie chciał też, by Billie to robiła. Usiadł sobie na skraju koca, poklepał miejsce obok siebie i uśmiechnął się do dziewczyny zachęcająco.
-Jestem po prostu niski. – z jakiegoś powodu nie czuł potrzeby zdradzania swojego wieku. Nie chciał by blondynka uznała go za dzieciaka. Westchnął cicho pod nosem i zerknął na jej rzeczy. Chciał jakoś zacząć rozmowę, tylko nie wiedział w sumie od czego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Melbourne, Australia | London, UK
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 124
  Liczba postów : 75
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13661-billie-s-park-leelapun#363290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13668-been-a-bad-girl-i-know-i-am#363394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13669-czajnik#363395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13670-billie-s-park-leelapun#363396




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Nie Maj 14 2017, 20:32

- Rzeczywiście, brzmi jak męskie i pewnie jest męskim. - powiedziała nieco zażenowana. Czemu rodzice tak bardzo ją skrzywdzili? Powinna szybko zmienić imię! W takim wypadku, Billie zostałoby jej przezwiskiem! Albo znaleźć dłuższy odpowiednik, od którego Billie zostałoby skrótem? Tyle możliwości na wyjście z tej sytuacji, ohh! Tylko odpowiednio to przemyśleć. - Jeżeli to niekomfortowe, możesz mi mówić Suni. Od mojego drugiego - tajskiego imienia, Sunisa. - dodała zaraz. W ten sposób będzie mu wygodniej? Bardzie komfortowo? I żeby nie miał żadnych wątpliwości to zaraz przyłożyła dłonie do swojej twarzy, żeby ją zaprezentować. Zatrzepotała powiekami i posłała mu uroczy uśmiech. - Jestem w 100% dziewczyną. Nawet w 200%. - zaśmiała się i przeczesała łapką swoje blond włosy.
Odczuła taką potrzebę nie dlatego, że traktowała go jak dziecko. Wręcz przeciwnie. Nie chciała by zmarzł! O sobie to nie myślała, bo nie chciała, chciała tylko, żeby się nie pochorował... Chociaż opcja odwiedzin schorowanego chłopaka byłaby.... Nie. Nie. Nie. Nie powinna wychodzić tak daleko w przyszłość tym bardziej, że dopiero go poznała... Chociaż cieszyłaby się mogąc go odwiedzić i tak czy inaczej się z nim spotkać.
- W takim razie będę wyczekiwać sprawdzenia się w upartości. - zaśmiała się również, wpatrując się w niego. - Nie widzę w Tobie dziecka. - dodała zaraz, wstając i siadając na kocu który rozłożył na ziemi. Znów przyciągnęła nogi do klatki piersiowej i je objęła. Głowę oparła o kolana. - Nie sądzę, by wzrost mi przeszkadzał. Może jeszcze urośnieeesz. - to ostatnie praktycznie wyśpiewała, szturchając go lekko ramieniem. Następnie wlepiła spojrzenie na rzeczy, na które patrzył. Spojrzała na niego znowu zwilżając językiem dolną wargę.- ... Jesteś ciekawy? - zapytała sięgając po duży blok. Trzymała go w łapkach tak długo, aż nie zdecydował, czy rzeczywiście chce zobaczyć jej rysunki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 14
Skąd : Paryż, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 34
Dodatkowo : Pół-wil
  Liczba postów : 163
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14376-monte-noir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14377-monte-noir




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Nie Maj 14 2017, 21:50

-Nie, nie przeszkadza mi to, chociaż Suni faktycznie brzmi ładniej. – odparł z delikatnym uśmiechem zerkając na dziewczynę. Mimo wszystko chyba wolał zostać przy Billie. Najwyraźniej dziewczynie nie przeszkadzało to imię, wiec sam nie miał zamiaru kombinować. Pewnie gdyby jej się nie podobało, to by go nie używała. Dużo bardziej zaciekawił go fakt, że to tajskie imię. No tak, na Europejkę nie wyglądała. Z jakiegoś powodu Monte zignorował ten fakt. Żyjemy w dziwnych czasach i nieco bał się, że pytanie o jej azjatyckie rysy uzna za rasistowskie.
-Od jak dawna mieszkasz w Anglii? – spytał zakładając przy tym, że nie wychowywała się na wyspach. Zabawne, bo wielu uczniów Hogwartów pochodziło zza granicy. Jak tak teraz nad tym myślał, to każdy kogo znał, wychowywał się poza granicami Wielkiej Brytanii. Sam był jednym z nich. Czasem dużo bardziej czuł się francuzem, niż Anglikiem.
Zaśmiał się wraz z blondynką gdy zapewniała go o swojej płci. Odwzajemnił się jej równie miły uśmiechem, wyszczerzając przy tym nieco ząbki. Usiadł sobie po turecku, twarzą prosto do Krukonki. No, tak mogli rozmawiać.
-Spoko, nie wątpię w to. – mruknął lekko czerwieniąc się na twarzy. Rzadko zdarzało mu się komplementować dziewczyny i dalej czuł się przy tym nieswojo. Na samą myśl o powiedzeniu czegoś miłego był zakłopotany i gubił słowa w gardle. Speszony zarumienił się jeszcze bardziej i spuścił wzrok w dół. Nie potrafił jej powiedzieć niczego wyjątkowego.
-To miłe z Twojej strony. – odparł z lekkim niedowierzaniem w głosie. Zerknął na blondynkę i w dosyć zabawny sposób otworzył szerzej oczy. Jakaś nowość, w którą było mu zdecydowanie trudniej uwierzyć, niż w to, że Billie jest dziewczyną. Dziewczyna podkuliła kolana pod samą brodę i budziła tym samym dosyć dziwne uczucia u Monte. Troskę? Chociaż wyglądała na radosną, to w oczach Ślizgona wyglądała na przygnębioną.
-Wszystko ok? Nie jest Ci zimno czy coś? – spytał zaciskając lekko zęby na dolnej wardze. Powoli kąciki jego ust uniosły się do góry. Na pewno urośnie i w to nie wątpił. Mimo wszystko sposób w jaki to oznajmiła dziewczyna, był uroczy i zabawny.
-Pewnie. – skoro miał okazję, to z chęcią zajrzałby do rysownika dziewczyny. Głupio by było, gdyby okazało się, że Azjatka jest talentem jednym na milion, a on tak po prostu przegapiłby okazję do obejrzenia jej dzieł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Melbourne, Australia | London, UK
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 124
  Liczba postów : 75
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13661-billie-s-park-leelapun#363290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13668-been-a-bad-girl-i-know-i-am#363394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13669-czajnik#363395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13670-billie-s-park-leelapun#363396




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Nie Maj 14 2017, 22:42

Dla niej nie było różnicy. Reagowała na oba imiona, w zależności jak kto ją zawołał. Dlatego po prostu się uśmiechnęła, wlepiając spojrzenie na swoje ręce. - Obojętne mi. Posługuje się oboma imionami. - powiedziała z tym swoim firmowym, uroczym uśmiechem. Nie musiał się bać pytać o cokolwiek. Był ciekawy, ona chętnie odpowie na każde jego pytanie. Nie jest szalona, by ciekawą osobę nazywać od razu rasistą! Trochę nienormalne, jednak rzeczywiście... W tych czasach różni ludzie byli. Jedni reagowali bardziej agresywnie a inni mniej. Mimo, że blondynka zauważyła na jego twarzy nutkę zaciekawienia to postanowiła się nie odezwać ani słowem. Poczeka aż to on się odezwie!
- Jak długo... - pomyślała chwilę, próbując sobie przypomnieć kiedy to z Australii przeniosła się do Anglii. Przechyliła głowę i wlepiła spojrzenie w osłaniający ich most. - Jakieś... Trzy lata? - odparła w końcu nawet nie do końca pewna swoich słów. Miała słabą pamięć do takich rzeczy. I rzeczywiście, w Hogwarcie było mnóstwo zagraniczniaków, którzy się poprzenosili z różnych kontynentów mając jakieś... własne powody. - A Ty? Mieszkasz tu od dawna? - zapytała, bo była naprawdę ciekawa. Chciała wiedzieć o swoim nowym towarzyszu jak najwięcej... bo przecież o to w zawieraniu znajomości chodziło, nie? By poznawać.
Dziewczyna wlepiła w niego swoje spojrzenie z szerokim uśmiechem. Był słodki. Taki zawstydzony tylko kilkoma słowami które nawet nie brzmiały jak komplement a zwykłe stwierdzenie... ale i tak było jej miło. Mimo tego, że był dosyć niski to nie widziała w nim dzieciaka. Tylko ucznia. Młodszego czy nie, to wciąż był uczeń z którym miała szansę zawrzeć znajomość! Uniosła tylko brwi gdy zapytał o to czy jest jej zimno. Wyglądała na taką? A może martwił się jej pozycją? W każdym razie kiwnęła przecząco głową - Nie, nie jest. - uśmiechnęła się. - Martwisz się? - zapytała po chwili. - Tak mi jest dosyć wygodnie, więc...
Po usłyszanej odpowiedzi dotyczącej jej blok, przygryzła dolną wargę z nieśmiałym uśmiechem i mu go podała. W środku było mnóstwo jej prac. Nie tylko szkiców ale i potencjalnych materiałów na obrazy gdyby nie fakt, że te były na kartce. Powinna się przenieść na płótno. A tak poza tym? Miała ogromny talent. Pomyślała chwilę. - Co myślisz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 14
Skąd : Paryż, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 34
Dodatkowo : Pół-wil
  Liczba postów : 163
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14376-monte-noir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14377-monte-noir




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Wto Maj 16 2017, 22:42

-A które Ty wolisz? – spytał skrycie przekonany, że każdy ma jakieś upodobania do tego, jak na nas wołają. Wierzył, że z Suni jest tak samo, może nawet miała jakąś swoją ksywkę, chociaż te zazwyczaj były dziwne. Uśmiechnął się, gdy kilka z nich sobie przypomniał. Niektóre bywały bardzo zabawne, szczególnie przy pierwszym kontakcie.
Zerknął na jej ręce, w które się wpatrywała. Skóra sprawiała wrażenie delikatniej i miłej w dotyku, ale chyba wszystkie dłonie tak wyglądały, w porównaniu do łapsk jakiegoś dzieciaka, który kilka lat temu przejadł się słodyczy i nie potrafił zgubić zbędnych kalorii. Otyłość, była straszną chorobą. Ciarki przeszły Monte, gdy sobie pomyślał, że sam mógłby tak wyglądać. Przez krótki moment nawet pomyślał o odstawieniu słodkości na jakiś czas, ale na szczęście szybko uświadomi sobie, jak wielki absurdem to było. Nie potrafiłby się rozstać z czekoladkami. Nawet jeśli mu nie służyły, to po dostarczeniu niewielkiej ilości cukru do organizmu czuł się lepiej, a przecież dobre samopoczucie było najważniejsze. Często słychać o tych głupich dzieciakach, które załamywały się i podcinały sobie żyły czy robił inne głupstwa.
-Zgaduję, że nie chodziłaś do Hogwartu od pierwszej klasy? – chociaż był tego prawie pewny, to i tak wolał się upewnić. Zabawne, większość uczniów zamku, była starsza od Monte. Bilie pewnie była jedną nich. Uśmiechnął się nieco szerzej i przechylił głowę na bok.
-Jak wygląda nauka za granicą? – spytał, chociaż mało brakowało i sam uczyłby się we Francji. Chyba właśnie dlatego, tak go to ciekawiło. Było łatwiej czy trudniej? Zabawniej czy może nieco nudno? Miał tylko skrytą nadzieję, że niczego nie tracił uczęszczając do Hogwartu. Bądź co bądź, angielska szkoła była jedną z najlepszych na świecie.
-Chyba dwa lata. – w głowie raz jeszcze policzył, kiedy przeniósł się na wyspy. –Prawie trzy. – zaśmiał się cicho, gdy okazało się, że nawet nie pamięta jak dawno trafił do Wielkiej Brytanii. Pokiwał lekko głową przytakująco. Dokładnie tak, niedługo na wakacjach będzie trzy lata. To prawie tyle co Suni.
-No trochę... Głupio by było, gdybyś się rozchorowała czy coś… - mruknął wzdychając cicho pod nosem. Skoro jednak nic jej nie było, to nie miał czym się przejmować, a przynajmniej musiał uwierzyć jej zapewnieniom. Z tym akurat nie miał większego problemu. Nie miał w zwyczaju, słuchać żalów innych ludzi i pocieszać ich w smutku. To może trochę wredne z jego strony, ale zwyczajnie go to nie obchodziło.
Uważnie przejrzał kilka stron bloku. Niektóre prace były naprawdę świetne, ale to te z wadami najbardziej wpadały mu w oko. Niestety nie był ekspertem sztuki i nie chciał się wypowiadać. Mógł przypadkiem urazić blondynkę czy coś, a na tym mu nie zależało. Uśmiechnął się do niej delikatnie i uroczo.
-Niektóre są naprawdę świetne. – mruknął oddając jej rysownik.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Melbourne, Australia | London, UK
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 124
  Liczba postów : 75
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13661-billie-s-park-leelapun#363290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13668-been-a-bad-girl-i-know-i-am#363394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13669-czajnik#363395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13670-billie-s-park-leelapun#363396




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Nie Maj 28 2017, 17:32

I to jest dobre pytanie. Które przezwisko przemawiało do blondynki najbardziej. W zasadzie to przez jej uszy przewinęło się już tyle zwrotów skierowanych w jej stronę, że sama nie była pewna ilości. Po krótkim zastanowieniu się jednak najbardziej odpowiadały jej dwa: Billie i Suni. Dlatego dziewczyna uśmiechnęła się szeroko wpatrując się w twarz chłopaka. - Oba mi się podobają, więc  obojętne, serio! - powiedziała przeciągając się nieco. Pozostawi dla niego
Rzeczywiście otyłość jest okropną chorobą a wyjście z niej jest naprawdę trudne. Billie jest naprawdę przykro widząc taką osobę która się męczy i która ma strasznie niską samoocenę z powodu swojej nadwagi. Sama czuje od jakiegoś czasu wstręt do jedzenia i nie potrafi się przeboleć kiedy ktoś jej wciska jakąś potrawkę. Nawet jeśli to cholernie pyszne! Całe szczęście, że jej dziadkowie o tym nie wiedzą, bo by się za nią wzięli i to poważnie. A co do jej skóry - była delikatna. Bardzo i całe szczęście że jej kilkutygodniowy wstręt nie poskutkował kościstymi i paskudnymi paluchami!
- Nie, chodzę dopiero od... IV klasy. Przeniosłam się tutaj z Australii. - uśmiechnęła się  wlepiając swoje spojrzenie na rozpadane niebo. Chmury nadal wirowały nad ich głowami... Ta ulewa z pewnością potrwa dosyć.. trochę. - Nauka za granicą prawie niczym się nie różni... Może jest trochę inny system oceniania i... to chyba wszystko. - dodała zaraz patrząc na jego twarz.
- To prawie tyle ile ja. - stwierdziła darząc go tym swoim firmowym uśmiechem, który sprawiał, że aż serca się rozpływały! Billie była takim życiowym słoneczkiem, które łapało za serca! Chociaż w tym wypadku to uśmiech młodszego sprawił, że jej pukawka zabiła nieco szybciej. Nie zwróciła na to jednak uwagi.
- Moja odporność.. W sumie mam jej wiele do zarzucenia, jednak dziękuję, że się martwisz. - szturchnęła go nieco ramieniem obejmując znów swoje nogi i wpatrując się w jego twarz. Była prawie pewna, że jest młodszy, acz nadal nie traktowała go jak zwykłego dzieciaka. Obserwowała go w skupieniu gdy obejrzał jej blok z rysunkami. Była genialnym rysownikiem, ponieważ ciągle jej ktoś o tym w domu przypominał, aczkolwiek narcystyczna nie była i sama twierdziła, że gdzieś tam  są rysunki nie tak idealne jak inni je widzą.
- Dziękuje... - powiedziała z uśmiechem, nawet z lekkimi rumieńcami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 14
Skąd : Paryż, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 34
Dodatkowo : Pół-wil
  Liczba postów : 163
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14376-monte-noir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14377-monte-noir




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Czw Cze 08 2017, 00:20

-Spoko w takim razie będę używał obu. – a przynajmniej tego, które będzie mu wygodniej. Coś w głębi serca podpowiadało mu, że będzie to Suni. Było ładniejsze, a przynajmniej nie tak męskie jak to pierwsze. Zdecydowanie bardziej pasowało do dziewczyny, chociaż mogło to być tylko takie jego błędne wrażenie. Nic jednak na to nie wskazywało.
-Australii? – spytał unosząc delikatnie jedną brew do góry. Nie popisał się zbyt dobrze znajomością geografii, ale po jej rysach twarzy, stawiał na jakąś azjatycką szkołę. Dobrze, że się z nikim nie zakładał, bo szybko by przegrał, a tego nie lubił. Miał duszę zwycięscy i porażka nigdy nie wchodziła w grę. Ambicja chłopaka czasem nie miała granic, ale to dobrze. Wyróżniał się na tle swoich szarych rówieśników. Pewność siebie, którą czasem błyszczał była niesamowita. Nie bał się towarzystwa starszych i łatwo się z nimi dogadywał. Billie była przykładem takiej osoby. Zamiast siedzieć w ciszy, po prostu pogrążali się w intensywniejszej rozmowie.
-Meh, a już miałem nadzieje na jakieś niesamowite opowieści i przygody ze starej szkoły. No, a przynajmniej jakieś przypomnienie znienawidzonego nauczyciela. Skoro jednak tak bardzo się nie różnią, to pewnie wszyscy są tacy sami. Czasem zastanawiam się, czy oni w ogóle lubią swoją pracę? – mruknął nieco zniechęcony. Im więcej o tym myślał, tym bardziej się zastanawiał co taki Fairwyn robi w Hogwarcie. Poza obdarzaniem uczniów chłodnymi spojrzeniami nic więcej nie potrafi. Ciekawe czy komukolwiek, kiedykolwiek okazał nieco serca, zainteresowania i bezinteresownie pomógł.
-Aż tak z nią źle? – spytał zerkając na dziewczynę, później na pochmurne niebo. Jeśli blondynka nie miał najlepszej odporności, to głupio by było, gdyby się rozchorowała. Westchnął cicho pod nosem. Mimo wszystko lepiej było, żeby zostali tutaj – pod suchym mostem.
-Chyba nieco zazdroszczę. Nie mam na tyle cierpliwości. – odparł z lekkim uśmiechem na twarzy. Potrafił coś tam grać na fortepianie, ale rysowanie to była zupełnie inna bajka, za którą nigdy nie miał zamiaru się zabrać. Sztuka wymagał od niego zbyt wielu rzeczy. Cierpliwości, czasu, skupienia i talentu. Żadną z tych cech nie mógł się niestety pochwalić. Chociaż na takiego nie wyglądał, to trzynastolatek był sportowcem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Melbourne, Australia | London, UK
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 124
  Liczba postów : 75
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13661-billie-s-park-leelapun#363290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13668-been-a-bad-girl-i-know-i-am#363394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13669-czajnik#363395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13670-billie-s-park-leelapun#363396




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Nie Cze 25 2017, 01:02

- W porządku. - blondynka uśmiechnęła się szeroko wpatrując się w niego. Nie zależnie od tego jak chłopak do niej zawoła to dziewczyna zareaguje. Była świadoma tego, że niektórzy odzywają się do niej w ten czy inny sposób, ewentualnie wymyślają jej nowe, bardziej oryginalne ksywki. Jeśli młodszy chłopak bardzo chciał, to sam nawet mógł coś dla niej wymyślić! Swoją drogą czy powinna o tym wspomnieć? Dziewczyna powinna znaleźć imię którego skrótem będzie Billie. Nawet jeśli rodzinie nie obdarzyli jej szczególnym, bardziej formalnym to skądś się skrót powinien wziąć? A może to od męskiego? Bill? Ugh!
No tak. Nic dziwnego, że młodszy był zaskoczony stwierdzeniem o Australii. W końcu osoba o azjatyckiej urodzie która stamtąd pochodzi jest dosyć niespotykanym. Jednak ostatnio coraz częściej takie rzeczy się dzieją - przeprowadzka z rożnych przyczyn i wychowanie potomka w innych zupełnie warunkach. - Mieszkałam w Australii. W Melbourne dokładnie mówiąc. - uśmiechnęła się szeroko patrząc na niego i zaraz sprostowała. - Moi rodzice się tam przeprowadzili, pewnie dziwisz się bo mam azjatycką urodę. - mruknęła chichocząc cicho. - Rzeczywiście jestem Azjatką. Właściwie to mieszańcem. Koreańczyka z Tajką.
- No to niestety, mój pobyt w tamtej szkole był niezwykle nudny. Chociaż raz chłopcy z roku ukradli woźnemu szczura, którego futro zafarbowali na tęczowo. - podrapała się po głowie. - A znienawidzony nauczyciel: to było takich kilku. Zwłaszcza babka od eliksirów. Jędza jedna - mruknęła kręcąc trochę nosem. W sumie to pewnie nie brzmiało to zabawnie jak to opowiadała, ale gdyby chłopak był obok to może by go to bardziej rozbawiło! Niestety nie pamiętała za wiele zabawnych sytuacji.
- Nie jest tak źle, po prostu częściej bywam u pielęgniarki niż na lekcjach ale to nic. - machnęła na to łapką z uśmiechem wpatrując się w deszczowe niebo. Cóż, jakby się pochorowała to by musiała sobie poradzić! Zawsze sobie radziła, bo innych zbytnio to nie obchodziło. Mieli swoje życie.
Uśmiechnęła się słysząc tą uwagę o cierpliwości. No cóż, nie każdego się trzymała, a Billie miała jej aż nadmiar. Chociaż czasem to wszystko bywa męczące. - A Ty... Masz jakieś hobby?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 14
Skąd : Paryż, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 34
Dodatkowo : Pół-wil
  Liczba postów : 163
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14376-monte-noir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14377-monte-noir




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Czw Cze 29 2017, 13:50

-Kompletnie nie mam pojęcia, gdzie to dokładnie jest. – odparł, śmiejąc się z przyjemnym dla oka uśmiechem na twarzy. Znaczy oczywiście, domyślał się, że gdzieś na kontynencie Australijskim ale był on dla niego jak czarna magia. Zupełnie obcy - przynajmniej na razie. Nie wiedział nawet, gdzie dokładnie leży Sydney. Gdzieś na wschodnim wybrzeżu, ale znajomość geografii tamtejszych regionów, nie była dla chłopaka powodem do dumy. Znacznie więcej wiedział o Afryce czy obu Amerykach. Cały wschód był dla chłopaka nieznanym lądem, ale to nic złego. Wstyd się przyznać, ale cała Azja to dla trzynastolatka Chiny, Rosja i Indie. Monte był strasznie ciekawskim młodzieńcem i lubił odkrywać nowe miejsca. Może kiedyś jak dorośnie, to przeleci na miotle cały świat i zatrzyma się w miejscach, o których nigdy nie słyszał. Ciekawe czy ktoś to kiedyś zrobił.
-Tylko troszkę. – sam fakt przeprowadzki, nie był dla niego niczym obcym. Był w podobnej sytuacji. Urodził się we Francji, a teraz zamieszkiwał Wielką Brytanie. Niby nie tak daleka wyprawa tylko za morze, ale różnica pomiędzy tymi dwoma kulturami była ogromna. Dalej nie potrafił znaleźć kompromisu pomiędzy nimi. Francuskie nawyki weszły mu zbyt mocno w krew, przez co ludzie czasem krzywo na niego patrzyli. Czy to takie dziwne, że lubił piękne rzeczy, a wino nie było mu już obce? Lubił zakosztować go do obiadu, gdy tylko miał okazję.
-To jest jakaś różnica? Wszyscy Azjaci nie są tacy sami? – spytał, bo zdarzało mu się widywać zdjęcia dziewczyn, a czasem nawet chłopców, którzy pomimo braku pokrewieństwa wyglądali tak samo. Jakby tego było mało, to wszyscy byli piękni. To takie dziwne i chyba nieco przerażające dla młodego willi.
-To trochę kiepsko. Chociaż tu też nie za wiele się dzieje… Znaczy starsi się dobrze bawią, pewnie wiesz o tym lepiej. Pewnie dlatego wolę przebywać w ich towarzystwie. Jakby to powiedzieć. Ludzie w moim wieku są trochę nudni i tchórzliwi… - odparł, bo nie ukrywając czasem miał ochotę zrobić coś głupiego. Poświęcić się lekkomyślnej zabawie. Był tylko jeden mały problem. Za cholerę nie miał z kim. Może powinien po prostu być upierdliwym wilą na lekcjach.
-Dlaczego? – głowę przechylił delikatnie na bok i nieco zmartwił się. Nie było nic dobrego, w tym, że dziewczyna często chorowała. Wręcz przeciwnie, to bardzo przykra sprawa. Trzynastolatek nie miał w zwyczaju życzyć nikomu nic złego, więc nie chciał by jego nowa koleżanka się rozchorowała. Tym bardziej z jego powodu. –Powinniśmy wrócić? – spytał, z bardzo poważną miną. Chociaż pod mostem nie padało, to chłodny wiatr sprawiał, że było zimno, a to mogło wystarczyć, by dziewczyna się pochorowała. W murach Hogwartu było dużo cieplej i bezpieczniej.
-Pewnie dowiedziałabyś się we wrześniu, może nieco później. – zaczął z szerokim uśmiechem na twarzy. Duma, która go wypełniła, była widoczna z bardzo daleka. Chłopak poczuł lekki dreszczyk ekscytacji i wręcz nie mógł się doczekać, aż będzie mógł się rozwijać bardziej w kierunku swojej pasji. –Ale od niedawna jestem podstawowym zawodnikiem w drużynie Quidditcha. – dodał ze spokojem, chociaż było to spore osiągnięcie. Pomimo młodego wieku, został wybrany przez Mondragona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Melbourne, Australia | London, UK
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 124
  Liczba postów : 75
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13661-billie-s-park-leelapun#363290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13668-been-a-bad-girl-i-know-i-am#363394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13669-czajnik#363395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13670-billie-s-park-leelapun#363396




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Nie Lip 09 2017, 20:27

Uniosła kąciki ust uśmiechając się w ten uroczy sposób i pokręciła głową. W zasadzie to wytłumaczenie tego dokładnie i dla niej było trudne, dlatego nawet specjalnie się nie wysilała. - Kiedyś Ci więcej na ten temat opowiem. - powiedziała z szerokim, równie miłym dla oka uśmiechem który naprawdę dodawał jej w cholerę uroku osobistego! Uwaga, bo jeszcze rozpłynie serce i co będzie? Poza tym Monte był jeszcze młody więc ta wiedza dopiero pojawi się w jego ślicznej główce. Na tą chwilę niech prowadzi bardzo beztroskie życie, huhu!
- Hehe, no. - powiedziała z uśmiechem wyglądając prosto w niebo które wcześniej zachmurzone zdawało się nagle przejaśniać. Pogoda chyba się poprawiła i bardzo dobrze bo trochę czasu minęło. Siedzieli tutaj trochę a czas jak leciał tak leciał, Billie miała kilka rzeczy do roboty i chociaż bardzo jej odpowiadało towarzystwo chłopaka to nadal... musiała niedługo wracać. Omg, jak ona się z tym wszystkim zabierze? Dziewczynę jednak z zamyślenia wyrwały słowa chłopaka, na które od razu na niego spojrzała.
- Chcesz, żebym się obraziła? - zapytała wpatrując się w niego. - Oczywiście, każdy człowiek jest inny, nawet jeśli to są mało znaczące szczególiki, tsk. - czemu wszyscy uważali Azjatów za armię bliźniąt. Przecież każdy się z nich różnił, ale i byli do siebie podobni. Prawdopodobnie tylko ludzie którzy dłużej siedzieli w azjatyckiej kulturze mogli rozróżnić kilku Azjatów z innych krajów, huhu. Billie aż zrobiła lekkiego pouta z niezadowoloną minką.
- Po prostu mam trochę słaby organizm, to w sumie nic takiego. - powiedziała z lekkim uśmiechem i widząc, że przestało padać dziewczyna powoli wstała i zaczęła zbierać swoje rzeczy pomniejszając je. Oh-ho. Więc w taki sposób zabierze się do domu? Bardzo dobrze! - Powinniśmy, przestało już padać, hehe. - przyznała przeciągając się na koniec.
- To świetnie, będę Ci się przyglądać na meczach, zostanę Twoją fanką! - westchnęła cicho podając mu dłoń by pomóc mu wstać. - Naprawdę miło się rozmawiało... Zgadajmy się kiedyś...... na piwo kremowe. - powiedziała puszczając mu oczko i nawet go uścisnęła krótko na pożegnanie. Park uwielbia tulaski, no! A zaraz po tym popędziła w stronę zamku, odwracając się do niego na chwilę i mu machając energicznie. Co za miły dzień, naprawdę!

z/t x 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Bibury, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 151
  Liczba postów : 367
http://www.czarodzieje.org/t15046-maximilian-blackburn#400967
http://www.czarodzieje.org/t15048-max#401002
http://www.czarodzieje.org/t15050-max#401008
http://www.czarodzieje.org/t15049-maximilian-blackburn#401005




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Sro Wrz 06 2017, 18:28

Początek września był dla Maxa zawsze czasem dosyć szczęśliwym, choć i refleksyjnym. Powrót z "wakacji" przyjmował ze sporą ulgą, ale skłaniał go do przemyśleń... egzystencjalnych. Dzień był ciepły, więc na późnopopołudniowy spacer włożył długie czarne spodnie i ciemnobordową, grubą koszulę z długim rękawem, obwisającą na nim przeraźliwie, jak wszystkie ubrania w ostatnim czasie.
W tylnej kieszeni spodni spoczywał niewidoczny, jak zawsze obecny, dziennik, a z drugiej delikatnie wystawała różdżka i książka. Błonia zawsze wywoływały w młodym Blackburnie przyjemne skojarzenia, dlatego to tam skierował kroki. Zamyślił się i nawet nie zorientował, gdy znalazł się przy moście - gdzieś na nim, z oddali zauważył bardzo czule okazującą sobie miłość parę, postanowił więc nie przeszkadzać im i przy okazji sobie oszczędzić.
Skręcił w chaszcze, gnany jedynie wspomnieniem miejsca, które odkrył za gęstwinami wiele lat temu, rozpoczynając drugi rok nauki w szkole. Pewien, że zagubił to miejsce, lub że letnie porządki zmusiły kogoś do zniszczenia go tracił powoli nadzieję, ale ujrzał wreszcie porośniętą bujną roślinnością łąkę. Zapach przekwitających pomału, letnich kwiatów uderzył w nozdrza z ogromną siłą tak, że Max zatrzymał się na chwilę i przymykając oczy oddychał głęboko. Dopiero tutaj, zamknięty niejako w murach Hogwartu czuł się naprawdę wolny.
Nie zastanawiając się długo usiadł na suchej trawie i przez moment trwał wsłuchując się otaczające dźwięki, przyglądając pięknu przyrody - chłonął to, co wokół niego każdym zmysłem. Wreszcie wyjął z kieszeni książkę i zagłębił się w lekturze leżąc na brzuchu, podparty na łokciach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Aberdeen, Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 390
  Liczba postów : 252
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14784-alice-wildfire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14796-alice-i-nieprzyjaciele
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14797-alice#394118
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14795-alice-wildfire




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Sro Wrz 06 2017, 22:41

Rok szkolny dopiero się zaczął, przez co wszyscy tryskali nieprawdopodobnymi pokładami energii. Wszędzie było pełno uczniów i studentów, którzy błąkali się po zamku i po błoniach. Nawet biblioteka była pełna cichych szeptów, podekscytowanych nauką osób. Przez to znalezienie cichego i spokojnego miejsca graniczyło z cudem. A tego właśnie Alice było potrzeba.
Maszerowała więc przez błonia, szukając jakiegoś cichego zaułka, gdzie mogłaby się zaszyć i spędzić chwilę z książką, albo pisząc kolejne ze swych opowiadań. Szukała przy okazji czegoś, co mogłoby ją zainspirować do tego drugiego.
Przeciągnęła się, czując przyjemnie grzejące słoneczko. Miała ochotę rzucić się na trawę i po prostu chłonąc ciepło, póki jeszcze można było. W końcu zaraz miała nadejść jesień, a z nią zimno i szaruga za oknem.
Podwinęła rękawy swojego beżowego, cienkiego sweterka. Miała do niego założone zwykłe, jasne dżinsy i zielone trampki. Swoje klamoty za to niosła w brązowej torbie na ramię.
W końcu udało jej się dotrzeć do mostu, na którym siedział jakiś chłopak z dziewczyną. Widać było, że mieli się ku sobie, więc Alice szybko przekradła się pod mostem, nie chcą im przeszkadzać. Przeszła przez chaszcze, chcąc kontynuować swoją wędrówkę bez celu, gdy doszła do urokliwej polanki.
Uśmiechnęła się, dostrzegają na niej dobrze znaną sobie sylwetę. Podeszła cicho do chłopaka od tyło. Nie wiedział, czy uda jej się go zaskoczyć, w końcu był już porządnie zaczytany w swojej książce.
- Hej Max - rzuciła i usiadła obok przyjaciela. - Jak leci? - zapytała, rzucając swoją torebkę obok siebie i wyciągając się na trawie. Niby szukała samotności i tak dalej, ale Max zaliczał się do osób, które mogłyby z nią przebywać prawie cały czas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Bibury, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 151
  Liczba postów : 367
http://www.czarodzieje.org/t15046-maximilian-blackburn#400967
http://www.czarodzieje.org/t15048-max#401002
http://www.czarodzieje.org/t15050-max#401008
http://www.czarodzieje.org/t15049-maximilian-blackburn#401005




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Sro Wrz 06 2017, 22:51

Max wchodząc w lekturę, opowiadanie, czy nawet zagłębiając się jedynie we własnych myślach potrafił kompletnie oderwać się od świata. Lubił to i cenił szczególnie, że podobno dziewczęta nie posiadają tej pięknej zdolności - nie wierzył im prawdę mówiąc, ale drobna niepewność sprawiała, że podwójnie dziękował, że urodził się mężczyzną. Dobrze jest odpłynąć w niebyt, pozostawiając jakby za mgłą, czy nawet za grubą ścianą wszystko, co nas otacza.
Dlatego właśnie nie usłyszał, ani nie poczuł, że ktoś nadchodzi. Ok, fakt że chodzenie po trawie głośne nie jest, a dodatkowo Alice raczej potrafiła przemieszczać się z gracją, nie hałasując przy tym mogło mieć jakieś znaczenie.
Jej głos wyrwał chłopaka z fikcyjnego świata, w którym się znajdował, lekko się wystraszył, ale jak zwykle nie dał tego po sobie poznać. Wewnątrz przeszedł go lekki dreszcz, leżał jednak bez ruchu, jakby w ogóle jej nie usłyszał. Oczywiście momentalnie zamknął książkę i zerwał się na nogi i przywitał przyjaciółkę szerokim uśmiechem - Jak dobrze, że Cię widzę! - niemal wykrzyknął pewien, że dziewczyna zdziwi się jego entuzjazmem, nie miał w zwyczaju wylewnych powitań. Cóż, jeszcze jest lato, a latem wszystko jest możliwe, prawda?
Alice wyciągnęła się na trawie, więc i Max uczynił to samo, tym razem na placach, obok nie, rękami podpierając się z tyłu - Aktualnie cieszy mnie powrót do szkoły, ale Ty lepiej opowiedz jak tam wakacje - krótko odpowiedział na pytanie ciekaw, co wyszło z planów śilzgonki na minione wakacje.
Zobaczywszy, że ubrała się cienko jakby poczuł nagle grzejące słońce - wcześniej jakoś przeoczył ten fakt, odpiął więc guziki w rękawach koszuli i podwinął je do połowy - oj tak, tak o wiele lepiej. Kto by się spodziewał wrześniowym wczesnym wieczorem tak przyjemnych temperatur? Spotkanie Alice i wszystko okoliczności towarzyszące w dziwny sposób wprawiły Blackburna w wyśmienity humor.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Aberdeen, Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 390
  Liczba postów : 252
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14784-alice-wildfire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14796-alice-i-nieprzyjaciele
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14797-alice#394118
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14795-alice-wildfire




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Sro Wrz 06 2017, 23:41

Uniosła brwi widząc, z jakim entuzjazmem przywitał ją przyjaciel. Spodziewała, że się wystraszy, spodziewała się, że przyjmie jej przyjście, ale na pewno nie przewidziała, że zerwie się z ziemi i zacznie szczerzyć. Roześmiała się, widząc go w takim stanie. Widocznie miał dobry humor, który i jej zaczął się udzielać.
- Tak, tak, ciebie też miło widzieć - mrugnęła do niego.
Położyła ręce pod głowę i przymknęła oczy, słuchając krótkiego sprawozdania Ślizgona. Cóż, ona też stęskniła się trochę za szkołą i również cieszyła się z powrotu do Hogwartu. W końcu dla wielu osób był on drugim domem, czasem nawet tym lepszym. Sama w te wakacje mało czasu spędziła w rodzinnym mieście, tym bardziej że wakacje spędziła na wyjeździe.
A jeśli chodzi o pytanie, które zostało jej zadane... Musiał pomyśleć jak najlepiej opisać jej pobyt nad Morzem Śródziemnym.
- Wiesz. Grecja, plaża, morze. Ciepło, przede wszystkim ciepło - uśmiechnęła się na samą myśl. Powrót do domo był dl niej swoistym szokiem. W końcu musiała się znów przyzwyczaić do zimna i niepogody.
- A i jeszcze jedno. Wierz mi lub nie, ale odkryłam w sobie żyłkę do ścigania się. Wygrałam w wyścigu rydwanów - zaśmiała się i zaczęła obserwować jego reakcję. Więkrzość osób nie wierzyło jej, kiedy im o tym opowiadała. Wolała oczywiście nie przyznawać, że przy okazji zremisowała też z pewną Puchonką. Po prostu tak lepiej to brzmiało.
- A jak twoje wakacje? - spojrzała na niego kątem oka. Lubiła takie proste rozmowy, które pozwalały się odprężyć i nie wymagały wielkiego wysiłku umysłowego. Chociaż nigdy nie przyznałaby tego na głos.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Bibury, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 151
  Liczba postów : 367
http://www.czarodzieje.org/t15046-maximilian-blackburn#400967
http://www.czarodzieje.org/t15048-max#401002
http://www.czarodzieje.org/t15050-max#401008
http://www.czarodzieje.org/t15049-maximilian-blackburn#401005




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Czw Wrz 07 2017, 22:17

Maximilian nieczęsto miewał dobry humor, a udzielający się innym osobom - ekstremalnie rzadko, zdziwienie dziewczyny było więc całkowicie naturalne. Ale jak pozytywne, to nie ma się czym przejmować, prawda?
Spoglądał na nią, gdy mówiła o wakacjach - nie popisała się tu szczególnie wylewnym sprawozdaniem, ale najwidoczniej nic nie zachwyciło jej tak, by od razu o tym mówić. Ach, nie, jednak miała miejsce jakaś wyjątkowa sytuacja. Słysząc o rydwanach Max uniósł wysoko brwi w zdziwieniu i zaśmiał się cicho - czy ona go aby nie wkręca? Wyścigi rydwanów, naprawdę?
- Czyli to, co dzikie ognie lubią najbardziej - roześmiał się jeszcze apropos pogody nawiązując do nazwiska, może trochę śmiesznie to brzmiało, ale czuł, że w towarzystwie przyjaciółki nie musi się nad tym nawet za bardzo zastanawiać. Wiele mogliby sobie powiedzieć i żadne z nich nie byłoby urażone.
- Chyba żartujesz... - jednak rydwany to najbardziej interesująca sprawa - No no, pięknie! To kiedy jakiś wyścig? - trącił ją w bok z porozumiewawczym uśmiechem. O remisie nie ma co wspominać, wygrana to wygrana, a to że ktoś inny też wygrał to już niewiele znaczący dodatek.
- Trochę żałowałem, że nie pojechałem z Wami - westchnął wyjątkowo szczerze. Może nie powinien tego mówić? Kiedyś był na hogwarcianych wakacjach i wyjazd był świetny, ale jednak brakowało mu rodzinnych stron. Brzmi paradoksalnie, ale jakie by nie były - w dziwny, tajemniczy sposób przyciągały Blackburna. Tęsknił nie tyle za sierocińcem i ciężkimi chwilami, nie nawet za czasem, gdy kontakty z chłopakami stamtąd zupełnie się unormowały, bardziej ciągnęło go do tej cząstki domu, którą kiedyś przecież tam miał. Wracał zawsze z wielką nadzieją w sercu, przepełniony wrażeniem, że poczuje coś niesamowitego oddychając TYM powietrzem, ale rok za rokiem nic takiego nie odczuwał. Wciąż jednak przyjeżdżał, jakby nie potrafił się nauczyć i przyjąć, że to do czego tęskni tak naprawdę nigdy nie istniało.
- Ale w porządku, trochę gór, trochę lenistwa, trochę pracy - podsumował, bo nie było o czym opowiadać. Samotne wyprawy górskie pozostawiał dla siebie, bo dla innych raczej nie wydałyby się ciekawe. Rozejrzał się wokół siebie i znów zachwycił ta chwilą - z Alice czuł się tak beztrosko swobodnie, że pozwolił sobie nawet na ciche westchnięcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Aberdeen, Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 390
  Liczba postów : 252
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14784-alice-wildfire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14796-alice-i-nieprzyjaciele
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14797-alice#394118
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14795-alice-wildfire




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Sob Wrz 09 2017, 00:32

Reakcja Maxa na informacje o wyścigach, była taka, jak się spodziewała. Zdziwienie połączone z niedowierzaniem. Cóż, sama się nie spodziewała, że w ogóle weźmie w nich udział. Po prostu dopadła ją wakacyjna nuda, a i myśl, że może będzie tego żałować. I zapewne by tak właśnie było. W końcu te całe uczestnictwo wyszło na plus.
Pokręciła w rozbawieniu głową, gdy Ślizgon użył zlepka słów, które składało się na jej nazwisko, starając się przypasować do jej skromnej osoby. Co jak co, ale los chciał chyba zrobić całkiem zabawny żart, dając członkowi rodziny Wildfire'ów tak spokojny charakter.
- Nie wiem, może jednak mając takie nazwisko, powinnam woleć podpalanie od wyścigów. Albo przynajmniej taniec z ogniem - puściła mu oczko. - Chociaż nie powiem, chyba polubiłam szybkość. A raczej pewnie lubiłam ją od dawna, ale nigdy nie miałam okazji jej zasmakować - stwierdziła po chwili zastanowienia. Co prawda uczyła się jeździć konno, więc zdarzało jej się galopować, czasem też dodała więcej gazu, jadąc motorem dziadka, ale nigdy nie starała się być tą najszybszą. A tu proszę, okazało się to być całkiem dobrą zabawą. - Tylko nie mów nikomu o tym, bo zniszczę swoją reputacje - stwierdziła, starając się zachować poważny ton głosu.
Poczuła wewnętrzne zadowolenie, gdy Max okazał radość z jej wygranej. Nie przyznawała się może, ale czuła dumę, że udało jej się zdobyć pierwsze miejsce. Mogła doliczyć to do swoich małych osiągnięć życiowych.
- Z tobą mogę się ścigać zawsze i wszędzie - stwierdziła i wcisnęła swój łokieć w jego bok. Lubiła ich drobne przekomarzania. Potrafiły wprawić ją w dobry nastrój.
Też żałowała, że nie było go na wakacjach z resztą ludzi z Hogwartu. Nie mówiła tego na głos, ale trochę tęskniła za przyjacielem. W końcu spędzali ze sobą sporą część czasu w trakcie trwania szkoły i po prostu przyzwyczaiła się do jego towarzystwa.
- Cieszę się, że przynajmniej miło spędziłeś tę wakacyjną przerwę. W następnym roku jedziesz mimo to z nami i nawet nie próbuj się wykręcać - mrugnęła do niego.
Usiadła po turecku i zerwała jeden z ledwo już trzymających się kwiatków. Jesień nadchodziła nieubłaganie, o czym niemal krzyczała cała natura. Westchnęła na samą myśl o nadchodzącym zimnie. Po chwili jednak znowu się rozpogodziła, zerwała kolejny kwiatek i zaczęła obwiązywać naokoło tego pierwszego.
- A teraz powiedz mi, jaka to lektura tak bardzo cię wciągnęła? - zapytała, zrywając przy tym kolejny kwiat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Bibury, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 151
  Liczba postów : 367
http://www.czarodzieje.org/t15046-maximilian-blackburn#400967
http://www.czarodzieje.org/t15048-max#401002
http://www.czarodzieje.org/t15050-max#401008
http://www.czarodzieje.org/t15049-maximilian-blackburn#401005




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Nie Wrz 10 2017, 06:32

Wyścigi jako sposób na nudę były całkiem zabawną motywacją - nie żeby złą, ale ktoś kto idzie się ścigać by po prostu poradzić sobie z nadmiarem czasu nie wkręca się tak bardzo i raczej nie zostaje zwycięzcą. Dziewczyna po prostu odkryła w sobie pragnienie współzawodnictwa. Może to i dobrze? Max nie przepadał za chorą rywalizacją, ale widząc kogoś szybszego zwykle miał ochotę dorównać mu, a najlepiej wyprzedzić więc nie tyle lubił, co czuł potrzebę wyścigu. A może to tak naprawdę potrzeba sprawdzenia, czy potrafi się być lepszym?
- Powinnaś, zdecydowanie powinnaś - potwierdził ze śmiertelną powagą na twarzy - Możemy spróbować i ocenisz, co bardziej Ci się podobało - dokończył całkowicie "na serio" by roześmiać się wesoło - To może uzależniać jeszcze bardziej - puścił jej oko.
Zniszczyć reputację? - Ach, jestem przekonany, że już wszyscy o tym wiedzą! - wykrzyknął - To musiało być spektakularne zwycięstwo, nie ukryjesz się tak łatwo - wyszczerzył się i rzucił głośno w przestrzeń, zadzierając głowę jak wilkołak podczas pełni - Alice Wildfire jest niepokonanaaa!
- Ano za rok chyba dam się już skusić - potwierdził ochoczo kiwając głową, jakby chciał sam siebie przekonać do tego, że to dobra decyzja - Ale co będzie za rok? - westchnął. Ostatnia klasa, trudne wybory przed nim, będzie musiał wybrać co dalej... Odgonił te myśli od siebie, lepiej korzystać z tego co jest, rok dopiero się rozpoczyna.
Słońce zaczynało być słabsze, bo i pora coraz późniejsza, teraz ciepłym, ale nie tak ostrym światłem oświetlało ślizgonów leżących na trawie, a wiatr poruszał delikatnie trawą na łące, wyglądała troszkę jak morze w spokojny dzień. Max przeczesał włosy dłonią i poczuł nagłą irytację ich długością.
- Marlowe - skwitował krótko - The Tragical History of Doctor Faustus - podał tytuł, choć Alice jak nikt wiedziała, że Blackburna każda lektura, nawet średnio ciekawa potrafi wciągnąć bez reszty. Tu, akurat działo się interesująco, bohater tragiczny, sam siebie w dramatyczną sytuację wprowadzając nie może się z niej wyplątać, wije się i próbuje na wiele sposobów, ale staje się to niemożliwe.
Zauważył co robi Alice i domyślił się, że wianek, dlatego ciągnięty nagłą chęcią opanowania sztuki plecenia zerwał dwa kwiatki i obserwując ruchy przyjaciółki starał się je powtórzyć, a tym samym zczepić ze sobą kolejne elementy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Aberdeen, Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 390
  Liczba postów : 252
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14784-alice-wildfire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14796-alice-i-nieprzyjaciele
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14797-alice#394118
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14795-alice-wildfire




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Pon Wrz 11 2017, 18:09

Parsknęła śmiechem. Z tym tańcem z ogniem to żartowała, a tu proszę, Max zaproponował jej spróbować w tym swoich sił. Nie to, że by nie chciała, ale znała swoje umiejętności, jeśli chodzi o zwykły taniec. A poruszanie się w takt muzyki przy jednoczesnym okiełznaniu płomieni wydawało jej się rzeczą nie do osiągnięcia.
- Jeśli chcesz, bym spaliła wszystko w promieniu pięciu metrów, to mogę spróbować - pokręciła głową. Spojrzała jednak po chwili na Ślizgona, a w jej oczach pojawił się pewien złowieszczy błysk. - Chociaż, gdybyś spróbował razem ze mną... - stwierdziła i przyjrzała mu się w skupieniu. - Zastanowię się - stwierdziła, po czym przywróciła twarzy radosny wyraz.
Zasłoniła twarz ręką, słysząc wesołe pokrzykiwania przyjaciela na temat jej wygranej. I o tym mówiła.
- I właśnie podkopałeś moją reputację oazy spokoju jeszcze bardziej - wzniosła oczy do nieba, ale mimo to się uśmiechnęła. Pasowało jej, że ludzie mają ją za tą spokojną. W ogóle pasowało jej bycie właśnie taką. Oczywiście wielu próbowało ją zepsuć, ba dalej stara się zrobić z niej osobę bardziej towarzyską i może bardziej niegrzeczną, ale nawet lubiła oglądać ich starania.
Ucieszyła się, słysząc, że Max wybierze się za rok na Hogwarckie wakacje. Musiała się powstrzymać przed planowaniem, jak będą wtedy wyglądać. W końcu nie wiedziała nawet, gdzie się odbędą.
- No tak, twój ostatni rok szkolny jako uczeń - zamyśliła się na chwilę. - Będziesz musiał się przyłożyć w tym roku, w końcu czekają cię owutemy - westchnęła. - Nie zazdroszczę - skrzywiła się, ale zaraz potem przywołała uśmiech na twarzy.
Gdy udało jej się w końcu dowiedzieć, co takiego czytał Maximilian, musiała się chwilkę zastanowić. Jak zwykle coś kojarzyła, ale trudno było odnaleźć jej odpowiedź w jej głowie. Pstryknęła palcami.
- Czekaj, to nie jest ten mugolski dramat o alchemiku i demonie? - zapytała, chociaż była pewna, że to właśnie ta książka. Cóż, dostała od dziadka parę mugolskich książek (i to reszce w języku polskim), które ostatnio, razem z pozostałą literaturą nieczarodziejską, zaczęła poznawać. - Nie czytałam jeszcze, ale coś o tym słyszałam.
Zachichotała, widząc, jak Ślizgon próbuje naśladować jej ruchy, robiąc drugi wianek. Dobrała jeszcze kolejne kwiatki i kontynuowała plecenie ozdoby na głowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Bibury, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 151
  Liczba postów : 367
http://www.czarodzieje.org/t15046-maximilian-blackburn#400967
http://www.czarodzieje.org/t15048-max#401002
http://www.czarodzieje.org/t15050-max#401008
http://www.czarodzieje.org/t15049-maximilian-blackburn#401005




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Sro Wrz 13 2017, 17:49

Dziewczyna faktycznie miała reputację osoby spokojnej i raczej ułożonej, ale akurat Maximilian znał jej inne oblicze (podobnie jak ona znała jego twarz, której nie pokazywał innym). Trudno jednak dziwić się jej, że podobał jej się taki stan rzeczy, dobra opinia nie jest zła, a przecież nie mijała się za mocno z prawdą, może czasami...
- Gdzie tam do owutemów, kochana - próbował bagatelizować, ale myśl o egzaminach wywoływała w nim jakieś nieprzyjemne ukłucie. Nie to, żeby miał problem z nauką - przeciwnie, był pilny i chyba trochę utalentowany, a tam, gdzie brakowało mu wrodzonego daru nadrabiał pracowitością, ale jednak nie przepadał za takimi formami sprawdzania wiedzy (co raczej nikogo nie dziwi, mało kto je lubi) i czuł podskórny stres przed nadchodzącym wyzwaniem - Zobaczymy, co dalej - westchnął zamyśliwszy się na moment, ale już po chwili potrząsnął delikatnie chcąc jakby odgonić złe myśli, ku swemu zdziwieniu - z powodzeniem.
- Ano właśnie ten, nie wiedziałem, że znasz się na mugolskiej literaturze - uśmiechnął się pozytywnie zaskoczony. Mało kogo interesowali niemagiczni twórcy, szczególnie w Slytherinie, Max miał jednak do nich słabość. Byli jedynym wytchnieniem w najgorszych momentach sierocińca i lubił wracać do znanych pozycji, ale również, jak w tym przypadku, poznawać nowe - Staroangielski pisarz, mogę Ci pożyczyć jak skończę, czyli myślę, że jutro - wyszczerzył się. Zaczął dzisiaj, ale nie potrzebował wiele czasu na łykanie lektur.
Wianek szedł mu raczej opornie, ale po chwili, gdy Alice miała już spory sznurek kwiatów złapał w końcu o co chodzi i jego produkcja również ruszyła, to wcale nie takie trudne jak się wydawało na początku.
Taniec z ogniem brzmiał ciekawie, a wyglądałby na pewno bardzo efektownie! - Ach, nie przesadzaj - żachnął się chłopak wykonując teatralny gest rękami - Spróbujmy więc! - podjął temat ochoczo. Naprawdę nie zachowywał się jak prawdziwy, normalny Max. Zaczynało się ćmić, ale przecież dziś nie mogą jeszcze wprowadzić ognia - lepiej nie spalić tej pięknej łąki.
Blackburn wstał z trawy i z niespotykaną zazwyczaj elegancją wyciągnął rękę do przyjaciółki - Czy panienka zechce zatańczyć? - zapytał uśmiechając się wesoło, a w jego oczach już tańczyły iskierki. Miał wątpliwości, czy Alice podejmie wyzwanie, choć właściwie trudno nazywać to wyzwaniem, ale poczuł nagłą ochotę na robienie rzeczy troszkę bez sensu i bez powodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Aberdeen, Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 390
  Liczba postów : 252
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14784-alice-wildfire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14796-alice-i-nieprzyjaciele
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14797-alice#394118
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14795-alice-wildfire




Gracz






PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   Sob Wrz 16 2017, 21:57

Zmrużyła oczy, słysząc jego bagatelizujący głos, którym wypowiadał się o egzaminach kończących. Cóż, ona pewnie będzie miała cały plan powtórek, biorący pod uwagę także jej lenia, oraz momenty, kiedy nie z własnej winy będzie musiała spędzić czas inaczej niż na nauce. Tylko że to ona. Uwielbiała robić plany, chociaż nie zawsze się ich trzymała. Może trochę hipokryzja, ale taka już była. Tak czy siak, postanowiła trochę poddenerwować kolegę.
- Mam ci podać dokładną ilość tygodni, czy dni, które ci do nich zostały? Ewentualnie jak sięgnę po kartkę i pióro, mogę ci policzyć ilość godzin, a nawet minut - uśmiechnęła się niemal słodko. Nie mogła się powstrzymać, mimo iż za rok sama miała przeżywać to samo. Spoważniała jednak po chwili. Rzeczywiście, zdecydowanie co dalej, może być trudne.
Stwierdzenie, że znała się na mogolskiej literaturze, było trochę na wyrost. Dopiero smakowała książki powstałe poza światem czarodziejów, ale musiała przyznać, że była całkiem niezła. Najbardziej urzekały ją właśnie wyobrażenia mugoli o magii, ich rozmyślania na tematy magii, czy mitologi. Były po prostu ciekawe.
- Dopiero zaczynam się obracać w tym aspekcie kultury mugoli. Na razie sięgam głównie po literaturę bardziej klasyczną, ale nie powiem, ma swój urok. Dziadek dał mi ostatnio parę książek, a ja postanowiłam je przeczytać. I tak jakoś się zaczęło - odparła. Nie musiała się tłumaczyć, ale słowa jakoś wypływały, a ona nad nimi nie rozmyślała. - A książkę pożyczę chętnie, tym bardziej że jest na liście tych, co chcę przeczytać - mrugnęła i wróciła do plecenia wianka. Miała już sporą wprawę, często trenowała, gdy musiała oczyścić umysł. Po chwili skończyła ozdobę i założyła ją na głowę. Uśmiechnęła się szeroko, dumna ze swojej pracy.
Otworzyła szeroko oczy, patrząc na wyciągniętą dłoń Maksa. Nie spodziewała się tego po chłopaku. Wydawało jej się to dość zabawne, szczególnie że naprawdę taniec wychodził jej opornie. A została przemusztrowana w tym kontekście przez całą rodzinę. Od dziadka, który nauczył ją poloneza (do dziś uznaje to za cud), aż po jedną z babć, która wpoiła jej podstawy walca angielskiego po jednych całych wakacjach nauki. Jedynie ojciec nie przykładał do tego ręki. Rozumiał ją, bo w końcu po kimś musiała odziedziczyć „talent". W końcu podniosła się, otrzepała i całkiem zgrabnie podała dłoń swojemu partnerowi.
- Tylko błagam, nie narzekaj na swój pomysł, kiedy zacznę deptać ci po nogach - roześmiała się. Naprawdę, spodziewała się katastrofy. Jedyne co ją pocieszało, to to, że nie urozmaicili swojego popisu ogniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Łąka pod mostem   

Powrót do góry Go down
 

Łąka pod mostem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 20 z 23Idź do strony : Previous  1 ... 11 ... 19, 20, 21, 22, 23  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
most wiszący
-