Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Boczna uliczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4484
http://www.czarodzieje.org/t58-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t649-bellcia
http://www.czarodzieje.org/t243-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Boczna uliczka   Sro Mar 23 2011, 20:08


Boczna uliczka
Jak wszędzie, tak i na ulicy Pokątnej można znaleźć małe i ciemne boczne uliczki. Ta, raczej nie zachęca swoim wystrojem, poza tym, bardzo mało osób się tam zapuszcza.
Jeśli tylko pójdzie się dalej, to łatwo odkryć starą budowlę. Prawie na samym końcu stoi sobie drewniany, rozwalający się domek, z okropnie skrzypiącymi drzwiami. Nie ma tam szyb w oknach, a w ścianach i dachu porobiły się dziury, dlatego wnętrze bujnie porasta wszelka roślinność, a słońce wpada do środka przez co większe szpary.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4484
http://www.czarodzieje.org/t58-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t649-bellcia
http://www.czarodzieje.org/t243-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Sro Mar 23 2011, 20:14

Bell i Emma przyszły właśnie tutaj, żeby wypić eliksir. Znalazły cudowny domek, więc krukonka bez wahania weszła do środka i od razu zaczęła się wszystkim zachwycać. Ach, jak ona uwielbiała takie miejsca! Jak cuudownie musi to wyglądać na wiosnę, tą prawdziwą, nie tylko klimatyczną, kiedy wszystko się tutaj zazieleni.
Usiadła na jakimś kawale drewna, być może ktoś, kto tutaj wcześniej przychodził, używał tego jako mini-krzesła, i spojrzała na gryfonkę, która przecież mogła zrobić to samo, bo takich drewienek było jeszcze trochę.
- Łał, udało się - uśmiechnęła się, zadowolona. - Dobrze, że tam byłaś z tym swoim mózgiem, ja bym chyba prędzej mu ten eliksir zwinęła zza zaplecza niż wyprosiła tak jak trzeba. Ymm, to co, ja mam to pić? - spytała, z jakąś tam jeszcze nadzieję, że może Em zgłosi się na ochotniczkę. To w końcu takie, yy, ciekawe doświadczenie, no nie? A gryfoni powinni je lubić, o właśnie.

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Galeony : 51
  Liczba postów : 40




Gracz






PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Pią Cze 10 2011, 10:22

wątek przedawniony
_______________________________________________________________________________________
Gdy Betka pewnego dnia na którejś z kolei lekcji mugoloznastwa zgodziła się na wycieczkę z hogwarcką młodzieżą do Londynu wiedziała, że nie będzie bajecznie. Najokropniejsze persony będą chciały jej popsuć ten jakże ważny dla niektórych dzień. Bardzo, bardzo, bardzo, bardzo cierpiała, że nie mogła odmówić takim osobom udziały w wycieczce.
Oj tam, oj tam, jakoś to będzie!
Trzy dni po lekcji, pan Profesor zapięła na ostatni guzik przygotowania rekonesansu Londynu i przekazała tę radosną nowinę Bell i Endriu. Nie wątpiła, że ci, którzy nawet nie znają imienia przyczepią się do wycieczki zrzekając się, że będą grzeczni i, żeby pozwolić im się przyłączyć. Dlatego oszacowała większą liczbę uczestników. Tak! Betka miała prawdziwy zmysł organizacyjny! A przynajmniej tak myślała. Najpewniej wszystko się posypie. Ale ciiiicho, wierzmy w tą dzielną psorkę!
Po taaakim czasie oczekiwania oto nastał ten wyczekiwany dzień! Wstając z łóżka i robiąc wszystkie te rzeczy co się robi jak się wstaje z łóżka Betka o niczym innym nie myślała, tylko o swojej pierwszej wycieczce. Przecież jak się wszystko uda, to awansuje w oczach dyrektora jako zorganizowany pedagog umiejący w wielkim mieście zapanować nad uczniami! Ach!
Zdejmując pidżamkę w różowe kotki i i zrzucając kolorowe kapciusze Elizka jak zawsze nie wiedziała jak się ubrać. Może jak małolata? Taka wychodząca na imprezę? Fajnie, fajnie. To co, że była nauczycielką? Przecież nie będzie robić obciachu uczniom! Założyła białe rureczki, cienką bluzeczkę czarną w białe kropki (szerszą, nakładaną materiałem na górze) i nie zapinaną czerwoną kurteczkę. Jeszcze odpowiednim zaklęciem wyprostowała czarne włosy, rozpuściła je, mocno podkreśliła oczy i gotowe!
Tak się prezentując, ze swoją małą torebeczką o magicznie zwiększonej pojemności udała się na miejsce zbiórki dla uczniów, którzy nie umieli się jeszcze teleportować. Z nimi przeniosła się w kolejne umówione miejsce, na boczną uliczkę Pokątnej. Zostało tylko czekać na pozostałych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Gryffindor
Wiek : 22
Galeony : 304
  Liczba postów : 799




Gracz






PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Sob Cze 11 2011, 17:32

Od dawna jej życie nie wyglądało tak kolorowo. Miała Andrew, Lily, kaktusy, żelki. Niczego więcej nie potrzebowała. W dodatku oceny całkiem dobre, zważając na to, że opuściła sporo godzin. No i.. Niedługo wakacje!
Obudziła się z pozytywną myślą: DZISIAJ WYCIECZKA DO LONDYNU. Jak najprędzej ubrała się w ładną, zieloną sukienkę, rozczesała włosy, podkreśliła oczy tuszem i wyparowała z dormitorium. Oczywiście przed wyjściem podwędziła Lilce paczkę żelków, no bo jak to wycieczka bez jedzenia?
Sprintem biegła do Hogsmeade w oczojebnych czerwonych trampkach, aby Andrzej nie musiał na nią zbyt długo czekać. No nie wypadało tak. Uśmiechnęła się szeroko, gdy go ujrzała.
- Cześć - przywitała się, a następnie cmoknęła w policzek. - To co, teleportujemy się? - spytała radośnie.

Po chwili znaleźli się już w Londynie. Widząc profesor Elizabeth kiwnęła delikatnie głową. - Dzień dobry, kiedy wyruszamy?
Ona chciała już tam być! Do kinaaaaaaaa! Do kinaaaaa! DO KINA! I nie, drogi Andrzeju, nie chodziło jej o macanko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Skąd : Paris
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -34
  Liczba postów : 1457




Gracz






PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Sob Cze 11 2011, 18:07

Connie oczywiście nie potrafiła się jeszcze teleportować. Dlatego też była na miejscu spotkania z uczniami, żeby to nauczycielka doprowadziła ich do pierwszego miejsca jakie miało obejmować zwiedzanie. Ubrana była w czarne rurki podkreślające to, jaki ma wielki tyłek oraz białą koszulę z długim rękawem, której dwa górne guziczki były rozpięte. Nogi zdobiły zielone trampki wysoko wiązane - Musiała mieć coś w tym kolorze na znak szacunku i przynależności do Slytherinu. Na pozór mogło się wydawać, że w takie dni jak teraz będzie jej zimno, ale zdecydowanie tak nie było. Można powiedzieć, że potrafiłaby nawet w zimę chodzić w krótkim rękawku, a i nie zawahałaby się przed kąpielą w jeziorze w jesień, co właściwe już jej się nie raz zdarzyło, ale to z reguły było niechcący przez na przykład mocny podmuch wiatru. Włosy upięła w zgrabny, dość wysoki koczek zostawiając jednak swoją długą grzywkę by starannie zakryła bliznę. Nie ma potrzeby paradować z takim znamieniem od ognia na wierzchu i straszyć wszystkich na około, szczególnie mugolu, dla których nie pojęta będzie odpowiedź: "Rzucono we mnie ogniste zaklęcie", na pytanie "Jak to się stało?".
Zastanawiała się ile osób zapisało się na to. Sama raczej nie przepadała za mugoloznastwem... No i oczywiście na nie nie chodziła. W końcu jaka jest potrzeba uczyć się o szlamach? Chociaż nie mogła się przyznać, że niektóre ustrojstwa ją fascynują, a innych zmuszona jest używać gdy mieszka wśród mugolaków, żeby chociaż wydawać się "normalna".
W końcu w tłumie wypatrzyła jedną z osób które to znała. Obejrzała ją od stóp do głów, ale tak dla odmiany nic nie powiedziała o jej wyglądzie czy tym jaka jest głupia, jak to zazwyczaj mówiła. Można powiedzieć, że los zmienia człowieka na lepsze. A ona z dnia na dzień zamykała się w sobie. Z dwóch powodów. Napaści ojca i utraty jedynej miłości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 31
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 440
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1248-colin-fitzgerald#33270




Gracz






PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Sro Cze 15 2011, 20:45

Wiecie co wam powiem? Nie, nie wiecie, ale zaraz się dowiecie, bo będę na tyle wspaniałomyślna, że was oświecę, bo na pewno marzycie o tym, by wiedzieć. Otóż, Kolinosław zaczął wychodzić ze swojej mrocznej depresji, w którą to wpadł, hm, no dobra, nie pamiętam kiedy dokładnie, ale po tragicznym rozstaniu z Joelem. I chociaż oczywiście nadal czuł rzal/bul/urazę/gniew/rozczarowanie/smuteczek, to już przynajmniej nie zamulał po kątach, nie zrzędził, nie bredził i siał dookoła radochę prawie tak tęczową, jak normalnie, no, może trochę mniejszą, ale – uwaga uwaga – wszystko wskazuje na to, że wraca nam chłopaczyna do normalności. Czyż to nie rozkoszna wiadomość na sam początek?
Oczywiście, wiem, że tak, wiem też, że zapewne wszyscy uczestnicy wycieczki powitają go brawami, transparentem, kwiatami i Merlin wie czym jeszcze. Może żelkami? Tak, byłoby spoko, gdyby na przykład Kathleen Tally Jo się z nim podzieliła! Tak tylko mówię!
W każdym razie, nie mam pojęcia, dlaczego wybrał się do mugolskiego Londynu, w którym to spędził większość swojego dotychczasowego życia, ale oj tam, miał ochotę wyrwać się z zamku i rwać dziewczyny zaznać paru rozrywek w towarzystwie zacnych kumpli z Hogwartu, yeaaaaah. Zatem odział się w jakiś szykowny tiszercik (to znaczy, nie tylko w tiszercik, hehe, chociaż wiem, że co poniektórzy chcieliby, by tak było!) i udał się na podbój Londynu, to znaczy na uliczkę, w której miała się odbyć zbiórka.
Pstryk i się pojawił, bo taki z niego cwaniaczek, że jakimś cudem nauczył się teleportować; upewniwszy się, że ma wszystkie części ciała na swoim miejscu i że jest tam, gdzie powinien, jak na prawdziwego dżentelmena przystało, przywitał zacną nauczycielkę, a następnie dowalił się do Kath i Andrzeja i nie, nie obchodziło go, że są tu razem jako para i chcą się pomacać.
- Siems – zarzucił luzackim hasłem i to by było na tyle, bo miał dziką chęć walnąć ALE Z WAS ŁADNA PARA, ale się powstrzymał, niestety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Dublin
Galeony : 157
Dodatkowo : +200% do zajebistości!
  Liczba postów : 392




Gracz






PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Sro Cze 15 2011, 21:03

Tak strasznie, strasznie, strasznie długo i (nie)cierpliwie czekał na tą wycieczkę, że o mało o niej nie zapomniał! Ale z niego czop, no naprawdę. Żeby to było wszystko! O mało nie zawalił egzaminów. Się rodzice ucieszą z dwóch dwój i dwóch trój na koniec roku… zapewne z tej radości nie wypuszczą go na wakacje z domu i pozwolą Liroy’owi latać sobie gdzie chce, byle nie koło niego. Cóż za cudna niedaleka przyszłość się przed nim maluje… też to zauważyliście? W każdym razie nasz Andrzej pięć minut przed zbiórką zdał sobie sprawę z jej istnienia. Ubrał się więc pospiesznie, czego wynikiem były fioletowe trampki do zielonej koszulki… cóż… trudno… z racji tego, że był pedantem jakich w Hogwarcie mało, trochę czasu zajęło mu także uprzątnięcie syfu, jaki uprzednio narobił. Kiedy wszędzie już lśniło, a kapa na łóżku leżała prosto, co do milimetra zdał sobie sprawę ze swojej wpadki modowej. Wstyd! Gdyby widziała go teraz słynna projektantka Hogwartu Harukichi wykluczyłaby go ze swojego fanklubu, o ile coś takiego można w ogóle zrobić. W każdym razie zmienił bluzkę na fioletową i znowu zrobił mu się bałagan w szafie. Poprawił precyzyjnie wszystkie bluzki, po czym zadowolony zamknął szafę i luzackim krokiem udał się na miejsce zbiórki. Kiedy tam dotarł, a nie dojrzał nikogo zdziwił się strasznie. Co to? Zapomnieli o nim? Ale jak? Dlaczego? Okej, przestań panikować, chłopcze. No już! Stanął w miejscu ze spuszczoną głową, grzebiąc w ziemi butem i zastanawiał się, co do cholery ma zrobić… i wtem przyszło wybawienie. Jego słodka, kochana i w ogóle awww Żelkowa Kath. Ucałował ją cały roześmiany i chwytając za rączkę przeteleportował ich do Londynu. Dziwne, ale sama obecność Gryfonki powodowała, że zaczynały działać dawno nieużywane szare komórki, dzięki temu miał takie genialne pomysły! Co on by bez niej zrobił?
Kiedy pojawili się na miejscu, kiwnął głową pani Betce i całą swoją uwagę zwrócił tu SWOJEJ DZIEWCZYNIE (o matko, jak to słodko brzmi).
- Jak tam Żelek, słonko? – Spojrzał na nią czule (a przynajmniej tak mu się wydawało), wkładając jakiś jej zagubiony kosmyk za ucho. I tutaj sielanka się kończy i pojawia się Kolinosław. Nie, żeby miał coś przeciwko, bardzo gościa lubił… znaczy umiarkowanie. Ale on tu zamierzał urządzić jakiś maraton macanka albo coś… a nie! To jest na czas kina. To spoko, Puchon nie przeszkadza.
- Siema. Co u ciebie? – uśmiechnął się do chłopaka wyjątkowo miło i beztrosko. W końcu to rodzinka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 31
  Liczba postów : 30
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6415-oceane-de-nevers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6418-zapraszam
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6437-magic#180649




Gracz






PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Wto Sie 06 2013, 10:10

Francja, Francja, Francja. Jej rodzinne miasto to tam się urodziła i wychowała. Mówią ponoć, że Paryż to miejsce miłości co za bzdura. Dziewczyna nie spotkała tam nigdy żadnego chłopaka godnego uwagi. Chyba, że była po prostu ślepa. Długo przekonywała rodziców, aby mogła lecieć do Londynu, ale wreszcie się zgodzili. Chcieli wakacje spędzić z nią, a ta nieco się z tym ociągała. Kochała oczywiście rodziców, ale miała ich już powoli dosyć. Jej kochany braciszek wyjechał do Japonii i zostawił ją. Ona nie chciała tam jechać, sama nie wiedziala. Dziewczyny z jej roku bardzo ją namawiały, ale nie chciala i tyle. Nie uważała tego miejsca za bardzo piękne wolała o wiele bardziej szwędać się po Francji. Oczywiście dziewczyny wysyłały jej wiele listów jak to jest tam cudownie, blabla. Skoro ją namawiały to teraz nie mogły przyznać, że jest nie tak jakby chciały. Z faktu, że za bardzo nie miała jak dostać się do Lonydnu namówiła rodziców, aby skorzystała z kominka. Z bratem musieli się jakoś przemieszczać, prawda? Niby kominek był chyba najgorszą opcją transportu przynajmniej dla niej, bo była cała umorusana, a tak ładnie sie przecież dzisiejszego dnia ubrała. A po co dziewczyna udała się do Londynu? Szczerze powiedziawszy po zwierzę. Chciała kupić sobie kota, bardzo ubolewała nad tym, że go nie miała. Gdy już pojawiła się w Dziurawym Kotle wyszła na ulice. Sama nie wiedziala dlaczego, ale po godzinie zwiedzania sklepów ze zwierzętami żadnego nie wybrała, a nieco się zmęczyła, dlatego postanowiła trochę odpocząć, podeszła do ściany o którą się oparła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Sacramento
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 0
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4913-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4917-szach-i-matt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4914-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7893-matt-cunningan#220772




Gracz






PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Wto Sie 06 2013, 10:23

Najchętniej jakby mógł to nie chodziłby w ogóle na Pokątną. Miał czasami już dość harmidru jaki tam się znajdował. Rozwrzeszczane dzieciaki, panikujący rodzice. Przez to wszystko jeszcze latały różne sowy. Pewnego razu spotkał się z dziwną sytuacją. Na Pokątnej widział jakiegoś arabskiego czarodzieja na tygrysie. Ludzie mają dziwne pomysły w głowie.
Na najbardziej magiczną ulicę w Londynie nie wybrał się z przypadku. Musiał uzupełnić swoje zapasy na przyszły rok. Pióra, atrament, książki, kociołki. Skusił się nawet na nowe szaty. Wszystko już było zamówione i gotowe do odebrania.
Ale co on dalej robił? Zaskakując sam siebie zaczął spacerować wśród tłumu ludzi. Nie przepadał za tym, ale ciągle trzeba walczyć ze swoimi słabościami.
Nie wiedział nawet jak dotarł do jednej z bocznych uliczek. Zauważył tylko, że było tam inaczej niż wszędzie. Nie sądził, że są takie miejsca na Pokątnej. Lekko przerażające dla bojaźliwych. Nie mniej zdziwił się jak zobaczył tam całkiem niewinną dziewczynę. Chyba całe życie ostrzegali go przed takimi. Czy to w ogóle był człowiek? Cóż. Raz się żyje. - Przepraszam. Zabłądziłaś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 31
  Liczba postów : 30
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6415-oceane-de-nevers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6418-zapraszam
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6437-magic#180649




Gracz






PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Wto Sie 06 2013, 10:49

Tak opierając się o tę ścianę zaczęła rozmyślać o jej bracie. Przez cały pobyt w Japoni się ani razu do niej nie odezwał. Nie raz miał taki zastój, że całkowicie się do niej nie odzywał. Nie kłócili się, wręcz przeciwnie, byli na prawdę bardzo dobrym rodzeństwem, ale nawet w szkole rzadko się widywali, on należał do Hufflepuff był od niej o rok starszy i to też może był ten problem, ale zdarzało się, że spotkali się całkiem przypadkowo i rozmowy na różne tematy przedłużały się przez parę godzin. Uwielbiała z nim spędzać czas, ale nie kiedy trochę ją irytował. Był bardzo troskliwy, ale chyba tylko w jej przypadku. Zdawało się jakby poskradał wszystkie rozumy i wtedy był najmądrzejszy, nie można powiedzieć, bo nie kiedy dał jej na prawdę bardzo dobre rady, ale była mu wdzięczna, że nie zawsze się wtrącał, jeśli ona go o to poprosiła owszem, ale sam nie pakował się na trzeciego. Może i to się zmieni, ale na prawdę tego nie chciała, bo kto wie czy to nie zrujnowałoby ich doskonałych relacji jakie do tej pory zdążyli stworzyć.
Wracając do Londynu i do tej bocznej uliczki. Jedynie przystanęła na chwilę, aby odetchnąć, owszem lubiła tłum, lubiła gdy w okół niej było dużo ludzi, ale no bez przesady. Tutaj nikogo nie znała, zaledwie zauważyła parę młodych uczniów którzy chodzili po nowe szaty. Może i ona się po nią wybierze? Lubiła się szykownie ubierać, a niestety podczas szkoły musiała przybierać mundurek, który wcale jej się nie podobał, ale co zrobić. Nagle ni stąd ni z owąd obok niej pojawil się Matt. Znała go jedynie z widzenia.
- Nie. Nie zabłądziłam. Doskonale znam Pokątną. - powiedziała do niego. Chłopak był przystojny, ale za bardzo się nim wcześniej nie interesowała. Był przecież starszy w dodatku ślizgon, chociaż nie wiedziała, że należy do Slytherinu bo niby skąd?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Sacramento
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 0
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4913-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4917-szach-i-matt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4914-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7893-matt-cunningan#220772




Gracz






PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Wto Sie 06 2013, 11:20

Całe szczęście, że to tylko dziewczyna. Słyszał historię o upiorach. Dziwne by było, gdyby jeden z nich schował się tutaj, na Pokątnej. Ale nie niemożliwe, prawda? Nie spotkał się z podobną sytuacją, ale wypadki chodzą po ludziach. Zwłaszcza te złe do niego wręcz lgną.
Bocznej uliczki na której właśnie był nigdy wcześniej nie widział. Nie przebywał na Pokątnej za często, ale chyba raz w roku przechodząc tędy mógłby coś zauważyć? A może to tylko zwidy i na prawdę ma z czymś nadludzkim do czynienia? Wątpliwe. Uspokój się Matt, to tylko wyobraźnia.
- Nie lepiej było iść rozmyślać w jakieś mniej odludne miejsce? - zapytał ją. Nie wiedział czemu go to tak interesuje. Sam postąpiłby tak jak mówił, ale nie chciał się komuś wcinać w życie. Pytanie zadał z czystej ciekawości.
Lubił o innych dużo wiedzieć, wręcz był wścibski. Większość informacji jednak zbierał nie z pytań, a obserwacji. Było to trochę dziwne i niespotykane. Ale po prostu był ciekawy świata. Ale jego charakter nie pozwalał mu na dłuższe przebywanie z ludźmi. Po prostu go irytowali. Rzadko kiedy spotykał kogoś, z kim mógłby dłużej rozmawiać. I kto z nim by wytrzymał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 31
  Liczba postów : 30
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6415-oceane-de-nevers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6418-zapraszam
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6437-magic#180649




Gracz






PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Wto Sie 06 2013, 11:29

Na szczęście dziewczyna nigdy nie miała takiej sytuacji, aby rozmawiając z kim dowiedzieć się, że tak na prawdę wcale z nią nie rozmawiała, a ktoś po prostu stworzył eliksir wielosokowy i zmienił swój wygląd. Szczerze powiedziawszy dziewczyna wiele razy o tym myślała, aby stworzyć ten eliksir. Fajnie by było zrobić sobie z kogoś żarty. A na pewno komuś kogo nie lubi.
Nie miała pojęcia dlaczego ten ślizgon się tutaj pojawił, dlaczego w ogóle do niej zagadał. Ona na szczęście nie miała takich myśli jak on, ale miała inne. Może to jest jakiś chłopak, który mial zamiar ją wykorzystać? Nie znała go, a więc każda myśl mogłaby być trafna.
- Może i tak, ale ta uliczka wydawała się chyba najlepszym miejscem na odpoczynek od tego skwaru na ulicy. Zresztą Ty też z jakiegoś powodu tutaj przyszedłeś... Powinnam o to samo zapytać Ciebie. - powiedziała do niego.
No też tutaj zawędrował, a więc takie samo pytanie mogło paść z jej ust.
Ona zresztą też była nieco wścibska, w przeciwieństwie do swojego brata, dużo chciała wiedzieć, chociaż zdawała sobie sprawę z tego, że wszystkiego wiedzieć też nie wolno. Była zaufaną dziewczyną jeśli ktoś powie jej sekret ta go utrzyma choćby nie wie co.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Sacramento
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 0
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4913-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4917-szach-i-matt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4914-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7893-matt-cunningan#220772




Gracz






PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Wto Sie 06 2013, 17:21

Jakby popatrzeć na to z boku można by się uśmiać. Dwójka młodych ludzi, nawet ostrożnych, atakuje się wzajemnie. Nie w jakiś negatywny sposób. Ale zawsze. Lubił się sprzeczać. Poznawał wtedy chociaż osobowość osoby, z którą rozmawiał. Nie robił innym na złość. Po prostu taki już był.
Zdziwiła Matta wypowiedź dziewczyny. Jakby się czegoś obawiała, albo czekała na wytłumaczenie z jego strony. Zresztą. Zawsze mógł przechodzić obok, ruchliwą ulicą i zmartwić się na jej widok. Mógłby. Gdyby tylko nie nazywał się Matt Cunningan. Wszyscy wiedzieli, że nie robi sobie nic z przykrości innych.
Apatyczny. Chyba to słowo go najbardziej opisywało.
- Może zmartwiłem się, jak zobaczyłem taką ładną dziewczynę w takim miejscu? - zapytał z udawaną troską w głosie. Potrafił być miły. A raczej udawać, że jest. Nie zależało mu póki co na tym. Nie potrafił zaufać komuś po krótkiej chwili rozmowy. A zwłaszcza, że nie kojarzył jej za bardzo ze szkoły. Może w ogóle nie uczęszczała do Hogwartu? To już byłoby dziwne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 31
  Liczba postów : 30
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6415-oceane-de-nevers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6418-zapraszam
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6437-magic#180649




Gracz






PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Wto Sie 06 2013, 20:57

Przyglądała się temu chłopakowi. Niby wydawal się być bardzo spokojnym jak na ślizgona, ale kto wie co tak na prawdę mu chodziło po głowie. Szczerze powiedziawszy nieco się go obawiała, wiedziała, że jest czarodziejem, bo jednak na ulicę pokątną mogą zajrzeć jedynie czarodzieje. Ale chyba bardzo dobrze, bo inaczej czarodzieje za bardzo wesoło by nie mieli, uważać na każdy ruch, bo wiele rzeczy na ulicy pokątnej się może wydarzyć.
Dziewczyna często spotykała się z nieprzyjemnymi typami. Ten taki nie był, kojarzyła go w grupce uczniów z zielonych, ale nigdy nie miała z nim jakieś bliższej styczności, bo po prostu nie było takiej potrzeby. Za bardzo nie zadawała się ze ślizgonami, nawet jakby chciała to by do tego nie doszło. Gdzieś zawsze trafia na tych najgorszych, którzy zaczynają jej ubliżać, ona oczywiście nic sobie z tego nie robi, bo na prawdę ją to mało obchodzi, ona też nie raz o innych źle mówiła.
- Dobra, nie pochlebiaj sobie. - powiedziała do niego i lekko pokręciła głową. Jednak te jego słowa ją trochę przeraziły, a co będzie jeśli on mówi całkiem serio i będzie chciał ją w jakimś tam stopniu wykorzystać? Musiała trzymać tę sytuację na wodzy. Jakby co różdżkę miała ze sobą, nigdy się bez niej nie ruszała, zawsze miała ją przy sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Sacramento
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 0
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4913-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4917-szach-i-matt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4914-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7893-matt-cunningan#220772




Gracz






PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Wto Sie 06 2013, 21:18

Nie rozumiał tej dziewczyny. Chyba odebrała jego wypowiedź zupełnie inaczej niż miała. Może go w ogóle nie słuchała i słyszała tylko co chciała słyszeć? W końcu ludzie robią to co chcą. Mogła szukać tylko pretekstu, żeby się z niego ponabijać, czy wyżyć. Przecież on sobie w ogóle nie schlebił.
Popatrzył na nią mrużąc oczy. Coś było w tej dziewczynie innego. Jakby taka ostrożność. W dzisiejszym świecie ludzie są coraz bardziej odważni. A to nie była jego ulubiona z cech. Nie mówił to o tej pozytywnej odwadze, która miała miejsce na wojnach, czy gdzieś indziej. Mówił tu o zachowaniu młodzieży. Brakowało im chyba podstawowych zasad kultury. Nie lubił tej bezpośredniości.
- Prędzej tobie schlebiłem. Wybacz, nie chciałem Cię urazić .- powiedział do niej śmiejąc się. Zabawne to było. Jak mogła to odebrać tak na opak? Albo to po prostu on źle ułożył słowa. Następnym razem będzie się musiał dwa razy zastanowić. Dawno nie złapał go ktoś tak za słowa. Chyba na prawdę, nie była taka zła. Czemu zawsze jego pierwsze wrażenie było takie krytyczne? W sumie lepiej się do kogoś z czasem przekonać , niż za wczasu za bardzo mu zaufać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 31
  Liczba postów : 30
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6415-oceane-de-nevers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6418-zapraszam
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6437-magic#180649




Gracz






PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Wto Sie 06 2013, 21:40

Słuchać go słuchała i to aż dwa razy bardziej miała wyostrzony słuch niż zazwyczaj. Ona cała była inna. Podobnie jak jej brat mieli swoje światy i swoje kolorowe kretki. Nie kiedy nikt im wcale nie jest potrzebny, aby czuć się doskonale. Ona na pewno bardziej była towarzyska niż jej kochany braciszek, ale w końcu jej się buzia nie zamykała. Zawsze miała wiele do powiedzenia, ale do osób które znała, a Matta jeszcze nie znała. Nawet nie wiedziała jak on się nazywa. Chyba powinien się przedstawić, prawda? To chyba on powinien pierwszy. Chyba, że kompletnie nie jest wychowany, bo i tacy ludzi się zdarzają.
Była odważna, ale co z tego, że była odważna jak obok niej stał już mężczyzna którego nie znała, nie wiedziała co w tej chwili chodzi mi po głowie.
- Wiesz co czuję się trochę osaczona. Możesz się nieco odsunąć ode mnie? - zapytała. Na prawdę czuła się jakby ktoś zamknął ją w maluteńkim pokoiku. Normalnie w środku zaczynała się dusić, nie potrafiła racjonalnie myśleć.
- Z czego się śmiejesz? Powiedz, pośmiejemy się razem. - mruknęła do niego spoglądając na niego dość poważnie, ale też i z przerażeniem w oczach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Sacramento
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 0
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4913-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4917-szach-i-matt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4914-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7893-matt-cunningan#220772




Gracz






PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Wto Sie 06 2013, 22:02

Ona czuła się osaczona? To była chyba jakaś reakcja obronna. Nie rozumiał jej w ogóle. Nie naciskał na nią w ogóle przecież. Nie tak jakby mógł w każdym razie. Zachowywała się jakby nie wiedziała co ma przy nim zrobić. Oczywiście to tylko jego domysły.
Widać, że dziewczyna była bezpośrednia. No i nie bała się go. Musiał przyznać, że lekko mu tym zaimponowała. Grunt to mieć temperament i wiedzieć, jak z niego korzystać. Właściwie co ona chciała tym osiągnąć? Chyba pokazać, że nie jest taka bezbronna jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.
- Jasne, tylko nie rozumiem czemu tak się czujesz. - powiedział do dziewczyny zdziwiony. Czemu czuła się osaczona? Przecież praktycznie nic jej nie robił. Chyba tego w ogóle nie zrozumie. Do następnego pytania już podszedł pogodniej. - Z Ciebie. Masz ostry temperament. - powiedział wracając do swojego śmiechu. Z każdą chwilą ja lubił coraz bardziej. To trochę straszne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 31
  Liczba postów : 30
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6415-oceane-de-nevers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6418-zapraszam
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6437-magic#180649




Gracz






PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Wto Sie 06 2013, 22:13

Zazwyczaj zachowywała się inaczej, gdyby taka sytuacja miała miejsce w murach szkolnych na pewno inaczej by się do niego odnosiła, ale co biedna miała zrobić? Nie znała go. Obawiała się, że jeszcze kilka chwil i stanie jej się krzywda.
Tak, dziewczyna nawet jak się go bała nie pokazywała tego po sobie, a doskonale potrafiła to ukrywać. Wiele razy los postawił ją przed taką sytuacją i zawsze wychodziła obronną ręką. Nie kiedy przy pomocy osoby trzeciej, ale jednak wychodziła. Nie lubiła nikogo się prosić o pomoc, na pewno nie miała nigdy zamiaru łaszczyć się przed kimś.
- Skoro tego nie rozumiesz to radzę Ci nigdy nie próbować zrozumieć dziewczyn. My jesteśmy jak największy labirynt do którego jak wejdziesz to będzie Ci ciężko wyjść. - powiedziala. Taka też była prawda. Nie raz słyszała właśnie takie słowa od chłopaków.
- I Ty to mówisz rozmawiając ze mną zaledwie pięć minut? - spojrzała na niego lekko zdziwiona, dopiero jak ją lepiej pozna będzie wiedzial jaka ona jest i co jeszcze potrafi w życiu osiągnąć i to za jaką cenę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Sacramento
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 0
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4913-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4917-szach-i-matt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4914-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7893-matt-cunningan#220772




Gracz






PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Wto Sie 06 2013, 22:57

Matt na prawde nie wiedział o co chodzi dziewczynie. Jakby chciała uzyskać nad nim przewagę. O co jej właściwie chodziło? Był dla niej miły. Jak na niego oczywiście. Rzadko kiedy dla kogoś taki był, a ona jeszcze go za to krytykowała. Chciała go na siłę zdenerwować? Jakby jej nie pasowało to, jaki jest.
Nie lubił, jak ktoś się z nim drażnił. Był pod tym względem hipokrytą, ale nie miał z tym problemu.
- Mówiąc "my" podkreślasz to, że może być trudno? - zapytał zadziornie dziewczynę. Czego ona tak na prawdę chciała? Chociażby miał nie wiadomo co zrobić nie okaże jej swoich słabości. To chyba byłolby ostatnie co chciałby zrobić w swoim życiu.
- Wiesz, człowieka można ocenić nawet bez rozmawiania z nim. W tym kontekście pięć minut to wystarczająco. - dodał po chwili z zadziornym uśmiechem. Ciekawe czemu ona chciała go przechytrzyć. Była bystra. Najgorsze są takie kobiety. Nie wiadomo co się po nich spodziewać. Ale chyba dlatego są takie interesujące?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 31
  Liczba postów : 30
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6415-oceane-de-nevers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6418-zapraszam
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6437-magic#180649




Gracz






PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Sro Sie 07 2013, 00:30

Może tutaj Matt miał rację? Może rzeczywiście krukonka chciała jakby nad nim zapanować, mieć nad nim jakąkolwiek przewagę. Zawsze to taki plus dla dziewczyny kiedy wie, że chłopak zrobi to czego ona chce. Rzeczywiście to by wyglądało za bardzo pięknie, pewnie i udałoby jej się to z chłopakiem, ale po jakimś czasie zrozumiałby co takiego robi źle w jego mniemaniu i chciałby to jak najszybciej zmienić. Zdenerwować? Co prawda dziewczyna bardzo lubi denerwować innych ludzi, na prawdę. Często robiła komuś na złość, ale też do pewnego stopnia, nie chciała tak na prawdę tym nikogo skrzywdzić, a jakby się na prawdę za niego zabrała mógłby rzeczywiście poczuć się bardzo urażony. Pasowało? Ale co pasowało? Chłopaka ledwo poznała więc jak na razie nie miało co jej nie pasować.
- Tak, trudno to mało powiedziane. Dziewczyn nie da się zrozumieć. - mówiła tak jakby mu doradzala, jakby ten oczekiwał od niego jakieś tam pomocy. Trochę dziwnie to wyglądało, no ale nie jej wina, że zeszli na taki tor rozmowy.
- Nie sądzę. - mruknęła jedynie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Sacramento
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 0
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4913-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4917-szach-i-matt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4914-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7893-matt-cunningan#220772




Gracz






PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Sro Sie 07 2013, 00:51

Z jednym się musiał zgodzić. Dziewczyn nie da się zrozumieć. Zwłaszcza niektórych. Akurat do tej grupy osób należała. Nie chciała nawet powiedzieć nic o sobie. Zadziwiająco zamknięta była jak na dziewczynę. Zawsze myślał, że większość z płci pięknej rozgaduje o sobie na prawo i lewo. Nie, żeby jakieś złe rzeczy, ale.. Po prostu uwielbiały być w centrum uwagi. Nie znosił takiego zachowania.
Może dlatego polubił trochę tą dziewczynę? Zważywszy na to, że rzadko mu się zdarzyło tak szybko obdarzyć kogoś sympatią, trzeba powiedzieć, że musiała go zaciekawić. A to na prawdę było rzadkością. Pewnie po prostu miała go dość już. Ale co z tego? Nie takie rzeczy już słyszał od ludzi. Bycie 'odludkiem' nie zawsze jest usłane różami. Ale chociaż ludzie wiedzą, że nie jest popychadłem. Te dwie rzeczy nie muszą się łączyć.
- Wybacz, jestem Matt. - powiedział i się uśmiechnął. Jakby nagle zmienił stosunek do dziewczyny. Można było od niego wyczuć pozytywną energię. Uważaj co robisz, dziewczyno. Musiała go nie znać nawet ze słyszenia. Nikt normalny nie ryzykowałby chyba na jej miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 31
  Liczba postów : 30
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6415-oceane-de-nevers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6418-zapraszam
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6437-magic#180649




Gracz






PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Sro Sie 07 2013, 00:59

Skoro mężczyźni rozumieliby kobiety to byłoby na prawdę bardzo kiepsko. Mężczyźni tylko dlatego wybierali sobie potem jedną z nich, aby cały czas odkrywać ją na nowo i nawet jak mu się wydaje, że wszystko już o niej wie odkrywa zupełnie coś innego coś czego nigdy nie wiedział o niej. Zamknięta w sobie była, nie lubiła mówić o sobie, a zwłaszcza facetowi. Pewnie jeszcze nie raz będzie ją błagał, aby przestała, bo jak na prawdę się rozkręci to wtedy będzie trudno ją zatrzymać.
No to dla dziewczyny kolejny plus, skoro on nie lubił jak dziewczyny chcą być w centrum uwagii to trafił w dziesiątkę, bo ona jako jedna z nielicznych nie lubiła być w centrum uwagi wręcz przeciwnie. Starała bardziej uchodzić na bok.
Na reszcie poznała jego personalizacje.
- Myślałam, że rozmowa się zakończy, a Ty nawet się nie przedstawisz. - powiedziala. On zaczynał ją lubić, a ona przestawała się go powoli bać. Stawał się dla niej już kimś bliższym niż był jeszcze parę chwil temu.
- Océane. - przedstawiła się.
Nawet się nie zastanawiala czy powiedzieć mu swoje imię czy też nie, ale nie przyszło jej to na myśl skoro on się przedstawił to i jej wypadało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Sacramento
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 0
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4913-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4917-szach-i-matt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4914-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7893-matt-cunningan#220772




Gracz






PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Sro Sie 07 2013, 08:55

W swoim życiu widział na prawdę wiele. Był w Rumunii, zwiedzał egipskiej piramidy. Pływał po Amazonce. W Chinach spacerował Wielkim Murem. Gdziekolwiek był zawsze spotykał ludzi o zadziwiających imionach. Był czasami pod głębokim wrażeniem, co nawet najprostsze słowo może znaczyć w danej kulturze. A, że należał do ciekawskich.. Zawsze pytał ludzi o genezę i historię tego imienia. W większości poza europejskich krajów wszystko po coś istniało. Zwłaszcza we wschodniej kulturze imiona były nadawane z dużym przemyśleniem. Ale nigdy nie spotkał się z imieniem Océane.
Można powiedzieć, że poczuł się trochę egzotycznie. Chociaż nie powinien. Przecież nie wyglądała jak Australijka, czy coś w tym stylu. Będzie ją musiał zapytać o to.
- Bardzo eee.... - powiedział i się zawahał. - .. egzotyczne imię. Pierwsze słyszę. - dodał po chwili uśmiechając się. Miał nadzieję, że nie odbierze tego jako obrazę, albo wyśmianie. Po prostu był strasznie ciekawy świata. To przecież nic złego, że chciał wiedzieć coraz więcej. A przy okazji może dowie się o dziewczynie czegoś nowego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 31
  Liczba postów : 30
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6415-oceane-de-nevers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6418-zapraszam
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6437-magic#180649




Gracz






PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Sro Sie 07 2013, 19:37

Nigdy nie interesowała się swoim imieniem co ono oznacza i takie tam. Jedynie raz rozmawiała z matką dlaczego akurat Océane odpowiedziała, że jeej praprababka miała tak na imię. Powiedziała jej, że bardzo jest do niej podobna i że to dlatego tak właśnie ją nazwali. Ale jej samej jej imię sie bardzo podoba. Nie miała nic przeciwko swojemu imieniu. Podobno imię oznacza człowieka, każde imię miało swoje znaczenie, ale nie interesowała się tym, bo po prostu nie miała z tym żadnego problemu.
- Odziedziczyłam je po mojej praprababci, która nawet ze zdjęć wydawała się być bardzo do mnie podobna. - powiedziala do niego. Zazwyczaj rodzice wybierają imię dziecka po jakimś przodku, albo po prostu kto ma wtedy imieniny w kalendarzu. Z tego właśnie tytułu jej matka nazywała się tak jak się nazywała.
Jednak była im wdzięczna, że nie wykorzystali tej tradycji na niej, bo pewnie miałaby na imię bardzo dziwnie i na pewno beznadziejnie.
- Co robisz w Londynie? - zapytała. Byla nawet ciekawa dlaczego nie pojechał do Japonii, albo dlaczego już wrócił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Sacramento
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 0
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4913-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4917-szach-i-matt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4914-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7893-matt-cunningan#220772




Gracz






PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Czw Sie 08 2013, 17:50

Dziwne, najpierw Océane go atakowała. Wręcz chciała mu pokazać, jak bardzo jest niedostępna. A w tym momencie na proste pytanie, nawet stwierdzenie otworzyła się na niego w całkiem inny sposób. Trochę go to uspokoiło. Nie był już pod taką presją. To było chyba to czego potrzebował. Chwili spokoju.
Nie spotkał się nigdy w swojej rodzinie z takim zjawiskiem jak nadawanie imion po przodkach. Może dlatego, że był z Ameryki.. Przecież tam nie obowiązują praktycznie żadne moralne i społeczne zasady. Trzeba się do tego już przyzwyczaić.
- Co robię w Londynie? - zapytał śmiejąc się cicho. Pewnie tak jak każdy. Teraz większość ludzi zjeżdżała się tu, żeby przygotować się do wyjazdu. Może chciała się tego upewnić. - Wiesz, właściwie mieszkam. Ale wolałem nie zostawiać zakupów na ostatnią chwilę. - powiedział do niej uśmiechając się serdecznie. Przecież nie powie jej, że akurat dzisiaj miał ochotę na spacer po Pokątnej. To zabrzmiałoby dziwnie. A nie każdy musi wiedzieć, że jest po prostu dziwny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   

Powrót do góry Go down
 

Boczna uliczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Boczna uliczka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-