Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pomost, na północnym krańcu jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14
AutorWiadomość




Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Południowa Hiszpania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 149
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1357




Gracz






PisanieTemat: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pią Mar 18 2011, 15:07

First topic message reminder :


Pomost na pólnocnym krancu jeziora


Żeby się tu dostać, musisz przejść całe jezioro dookoła. Ale warto. Na północnym krańcu  znajduje się drewniany pomost. Uczniowie uwielbiają tu przychodzić. Pomost jest idealny do urządzania imprez wiosną,lub wczesna jesienią. Jest na tyle duży że spokojnie, mieści się na nim 5 uczniów. Ma też specjalne miejsce z którego można wskoczyć do jeziora...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Szkocja, Wyspa Skye
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 683
Dodatkowo : Prefekt Fabularny
  Liczba postów : 948
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sob Kwi 28 2018, 22:49

Niczym adwokat diabła, istotnie Nessa miała zawsze coś do powiedzenia. I nawet jeśli nie mówiła wiele, rzucając jedynie szczere komentarze, ludzie i tak ją mieli za gadułę. Prawda była taka, że z większością osób zwyczajnie nie miała wspólnych tematów. Indywidualizm sprawiał, że wbrew pozorom była trudną personą do prowadzenia konwersacji i ciężko było nadążyć za nią i jej specyficznym tokiem myślenia. Postrzegała świat po swojemu, nie chcąc dać się mu stłamsić i podporządkować. Ona sama nigdy nie zwróciła uwagi, że czasem mówi zbyt dużo dziwnych rzeczy. Orzechowe ślepia ślizgonki wpatrywały się w Calineczkę z ciekawością. Była intrygującą. Miała w sobie coś, co sprawiło, że ruda ją wybrała i się zainteresowała, fatygując osobiście do nawiązania relacji. A to robiła niezwykle rzadko. Było ziarno prawdy w tym, że przeciwieństwa się przyciągają. Marcelina, podobnie jak Theo wzbudzał w niej rycerza, czuła się w obowiązku zaopiekowania nimi i nie miała pojęcia. Cecha ta ją przerażała, wzbudzała dreszcz na drobnym ciele. Nie lubiła tych momentów, w których jej wewnętrzny mur pękał i zaczynała mięknąć.
- Świeży sok z jabłek! Smakuje obłędnie, jak jest zimny! Mam też w torbie herbatę, dały mi ją w jakimś ustrojstwie, które sprawia, że cały czas jest ciepła — gdybyś miała ochotę się rozgrzać. - odparła z rozbrajającym uśmiechem, odwracając głowę w stronę jeziora. Pomimo pięknej pogody, bezchmurnego niebo i magicznej melodii, którą grała dla nich sama natura, kwietniowe noce nadal były chłodne. Ten okres roku był tym najbardziej złowrogim, dającym poczucie ciepła i zbliżającego się lata, a pomimo to na karku nadal można było odczuć chłodny oddech zimy. Wyciągnęła ręce do góry, poprawiając kucyka i ścieśniając gumkę na włosach, odgarniając niesforny kosmyk włosów za ucho. Pytanie krukonki sprawiło, że powróciła do niej wzrokiem z cichym mruknięciem zdziwienia. Podrapała się po głowie, wzruszając delikatnie ramionami. Zdecydowanie urokiem Lanceley była jej mimika twarzy, była koszmarnym kłamcą i dało się z niej czytać jak z otwartej księgi, bo mina mówiła wszystko. Jedynym wyjątkiem było, gdy chodziło o nią samą, o coś osobistego. Na ten temat nigdy się nie odzywała, nigdy nie żaliła i radziła sobie sama.
- Jak to dlaczego? Bo sobie Ciebie wybrałam. - zaczęła tonem, jakby była to najbardziej oczywista rzecz na świcie, brzmiąca jednocześnie egoistycznie i miło. Stwierdzenie takie było jednymi z najmilszych słów, które można było od niej usłyszeć. Grzecznie położyła dłonie na kolanach, trzymając ręce przy sobie. Drgnęła w miejscu, siadając nieco wygodniej i skupiając całą swoją uwagę na towarzyszce. Zmarszczyła nieco nos na jej słowa, uniosła nieco brwi. Cień niezadowolenia przemknął przez jej twarz, znikając równie szybko, co się pojawił. Kiwnęła najpierw głową, gdy wspomniała o teleskopach i śledziła ją wzrokiem. -Całe szczęście, że zmieniłaś zdanie. Mam nadzieję, że będziemy miały okazję spędzić ze sobą trochę czasu skarbie. Hogwart to naprawdę cudowne miejsce, cała jego otoczka i zamieszkujące nieopodal kreatury.. Jestem pewna, że z czasem się przekonasz. Pomogę Ci, Theo pewnie też.
Odparła pewnym tonem, znów jakby mówiła o najprostszej rzeczy. Zawsze wszak wierzyła, że jeśli czegoś się chce i nad tym pracuje, to wszystko dookoła sprawi, że łatwiej będzie pochwycić pragnienie rękoma. Kolejne mruknięcie wyrwało się z jej ust, gdy uszu dobiegł odgłos zbliżających się kroków. Powędrowała wzrokiem do jego źródła, dostrzegając Caesara.
Przez myśl przemknęła jej ostatnia rozmowa z Holdenem. Jego słowa miały sens, więc Nessa starała się posłuchać, nawet rezygnując z wręczenia mu prezentu osobiście, chociaż nigdy nie przegapiłaby takiej okazji. To było skomplikowane. Miała nawet go zapytać o zdanie, a jednak nadal nie miała okazji. Albo może bała się tego, co ślizgon jej odpowie? Westchnęła bezgłośnie, uśmiechając się jednocześnie zadziornie w jego stronę. Nie potrafiła całkiem zrezygnować z jego towarzystwa i dania mu świętego spokoju. Nie była nawet pewna, czy gdy stanie się coś, co sprawi, że jej pomysł odwdzięczenia się mu zostanie spełniony i będzie zmuszona się od niego odczepić — czy będzie w stanie. Kłamstwo. Wiedziała, że nie. Całe szczęście, że w ogóle zignorowała fakt zbliżającego się końca roku i tego, że chłopak ukończy szkołę, bo jej rudą głowę przysłoniłyby czarne, depresyjne chmury. No bo jak to, kogo ona będzie w pokoju wspólnym zaczepiać i siłą na lekcję przyciągać? Może to, że byli tak różni, sprawiało, że tak dobrze odnajdywała się w jego towarzystwie? Pokręciła delikatnie głową do swoich myśli, wędrując za nim wzrokiem i wracając do rzeczywistości. Delikatnie szturchnęła go łokciem w bok, gdy usiadł obok.

- Ahh, już się bałam, że ktoś naprawdę Cię podmienił albo coś piłeś i wcale nie przyjdziesz! Bo jak to? Tak z własnej woli! Znamy się tak długo, a Ty ciągle tak mnie zaskakujesz.- zaczęła rozbawionym głosem, lustrując twarz chłopaka wzrokiem. Miała nadzieję, że towarzystwo Marceliny sprawi, że nie będzie tak się wściekał na jej zaczepki. Nessa bez słowa wyjęła papierosa z paczki, przyglądając mu się chwilę. Z początku była strasznie negatywnie nastawiona, goniąc go i marudząc na każdym kroku — z czasem jednak zapach tytoniu zaczął jej Fairwyna przypominać, aż w końcu sama spróbowała. Nie była aktywnym palaczem, ba, rzadko kiedy była w stanie wypalić całego papierosa. Podniosła na niego wzrok ponownie, trzymając papierosa między palcami. - Dzięki. Ciesze się, że przyszedłeś.
Zgrabnie wstała, idąc w ślad krukonki. Odchyliła głowę do tyłu, czując rozchodzący się po płucach dym, który po chwili wypuściła do góry. Niebo zaczynało wyglądać naprawdę magicznie! Tysiące malutkich, srebrnych punkcików zaczynało się pojawiać w losowych miejscach, niektóre z nich łączyły się zabawne i ciekawe kształty. Zadowolona z siebie, zaciągnęła się znów — wybrała naprawdę dobre miejsce! Nie powiedziała tego głośno, ale miała nadzieję, że poza samym zadaniem i spotkanie okaże się owocne, udane. Była święcie przekonana, że skoro obydwoje przyjaźnią się z żabą to muszą się znać dobrze także ze sobą, stąd pomysł aby spędzić noc w trójkę. Oparła nonszalancko dłoń na biodrze, wędrując spojrzeniem do Calineczki. Nieco zaskoczona słuchała jej słów, a na pełnych wargach ślizgonki pojawił się zadowolony uśmiech. Przyjemnie brzmiał ten mały natłok słów z jej strony.
- Thatchera? Nasz Lemur ma coś wspólnego z tym?Łaaa, dużo wiesz! Myślę, że będziesz lepszym materiałem na lidera dzisiejszego zadania. Prawdę mówiąc, poza tym, że uwielbiam patrzeć w niebo, to niewiele o astronomii wiem. Od czego powinniśmy zacząć, łabędziu? - zaczęła z bezradnym wzruszeniem ramion, kaszląc nieco od papierosów. Znów zakręciło się jej od nadmiaru dymu w głowie, chociaż dzielnie nie drgnęła nawet, jedynie na chwilę zaciskając oczy. Zawsze powtarzała sobie, że to przez jej drobną budowę ciała, jeden taki papieros był wart tyle co dwa! Słaba wymówka, ale zawsze ją rozbawiała i poprawiała humor, niwelując nieco myśl o tym, jak nudnym stworzeniem była. Niewiele myśląc, obróciła się woku własnej osi, kucając następnie przy ślizgonie i opierając się dłonią o jego nogę. Wysunęła dłoń z fajką w jego stronę, zatrzymując spojrzenie na jego twarzy. Nie miała pojęcia czy łatwo, czy trudno dostać papierosy w szkole, zwłaszcza te mugolskie — dlatego albo zawsze dopalała, albo oddawała chłopakowi. Pobladła nieco, powstrzymując się od kaszlu.
- Chcesz połowę? Strasznie mocne.

______________________



I’m tough, ambitious and I know exactly what I want.
If that makes me a bitch, o k a y.


Jest pobudzona. Uzależniona od kawy, ciut od alkoholu, ma bezsenność i zaburzenia żywienia. Rozdwaja się jej obraz, kręci się jej w głowie, wyłącza się.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Paryź, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 994
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 961
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Nie Maj 13 2018, 17:41

Nie rozumiała słów Nessy, które wydawały się jej absurdalne.
Nie wyróżniała się niczym z tłumu, lawirowała pomiędzy korytarzami niezauważona i nieustannie utrzymywała się poza gronem tych, którzy mogli wydawać się intrygujący. Dlaczego zatem? Tak błahy, ledwie prawdziwy powód?
Spomiędzy spierzchniętych warg Holmes uleciała struga ciepłego powietrza, zaś błękitne tęczówki wlepiły się w przestrzeń poza sylwetką ślizgonki. Czuła jak serce zaczyna przyspieszać rytmu i tylko dlatego postanowiła uciec spojrzeniem od dziewczyny, która swoją śmiałością i otwartością, zawstydziłaby niejednego chłopca. Nerwowo przygryzła nawet policzek od środka, po czym uśmiechnęła się kącikowo.
- Chodziłam do Beauxbatons, gdzie to królowały abraksany jako najpiękniejsze stworzenia, zaś Trausnitz kładło ogromny nacisk na wysoki poziom edukacji, dlatego chciałabym znaleźć się na powrót choćby we francuskiej szkole... Hogwart, pomimo że wydaje się być, taki jak opisujesz, nie jest mi aż tak bliski... - szepnęła, bo mimo wszystko nie zamierzała udawać czegokolwiek. Odczuwała nadmierny stres uczęszczając na zajęcia do obecnej szkoły, która przesiąknięta była przeróżnymi, dziwnymi koligacjami. Na szczęście - Marceline trzymała się z dala od tego, co mogłoby się okazać nad wyraz przytłaczające. - Na szczęście, zostały mi tylko dwa lata - dodała już z szerszym wygięciem malinowych warg, przez co wydawała się bardziej pogodna niż do tej pory.
Wzrok rudowłosej powędrował na towarzyszkę, gdy wreszcie nieśmiałość ustąpiła swobodzie i rozluźnieniu, bo to było teraz istotne. Nic innego nie liczyło się, a zgrywanie wielkiej księżniczki-niemowy raczej nie wchodziło w grę. Początkowo, gdy tylko przeniosła się do Londynu, należało to do niezwykle wygodnych czynności, ale od paru tygodni starała się wychodzić do ludzi, toteż irracjonalna ucieczka przez ewentualną konwersacją zapisywała się w kanon idiotycznych rozwiązań.
- Właściwie nie jestem pewna, czy Holden ma coś z tym wspólnego, ale na pewno przyda się obserwacja wszelkich zjawisk na nieboskłonie, które można w łatwy sposób opisać - wyjaśniła pospiesznie i ustąpiła miejsca przy teleskopie pannie Lanceley, by samej zająć się sporządzaniem notatek. Musiała być przygotowana względnie wzorowo, stąd nie zwracała dłużej uwagi na chłopaka, a papierosa, którego miała Nessa, przyjęła bardzo chętnie. Lubiła dym nikotyny, który tak przyjemnie jej się kojarzył, zatem cóż stało na przeszkodzie, by w ogóle spróbować zaczerpnąć niezbyt zdrowego powietrza?
Czas mijał szybko, a oni zdecydowanie pochłonięci byli robieniem lekcji, która wydawała się dostatecznie ciekawa.

/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   

Powrót do góry Go down
 

Pomost, na północnym krańcu jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 14 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-