Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Zacieniony kąt salonu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość


Tuilelaith Black

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 25
Galeony : 112
  Liczba postów : 97
Zacieniony kąt salonu - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Zacieniony kąt salonu - Page 4 Empty


PisanieTemat: Zacieniony kąt salonu   Zacieniony kąt salonu - Page 4 EmptyPon Mar 14 2011, 20:28

First topic message reminder :


Zacieniony kat salonu

Miejsce, gdzie stoi najwygodniejsza kanapa w całym zamku i kilka foteli... idealne na długie rozmowy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Vanja A. I. Northug

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 157cm
C. szczególne : Silny Szwedzki akcent, bardzo młody wygląd
Galeony : 180
Dodatkowo : Hipnotyzerka
  Liczba postów : 139
http://www.czarodzieje.org/t17665-vanja-a-i-northug
http://www.czarodzieje.org/t17689-vanja#497326
http://www.czarodzieje.org/t17691-poczta-vanji-northug#497363
http://www.czarodzieje.org/t17657-vanja-northug#496463
Zacieniony kąt salonu - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Zacieniony kąt salonu - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Zacieniony kąt salonu   Zacieniony kąt salonu - Page 4 EmptySro Sty 08 2020, 20:43

Vanja nie mogła wiedzieć, że Cassius był kompletnie nieświadomym zbliżającej się porażki. Dla niej było to oczywiste od razu, gdy tylko spojrzała na tych dwoje. Wiedziała, co się święci. W końcu sama przerabiała to na własnej skórze. Czy rozsądnym było pozwolić, by jej uczeń popełniał dokładnie te same błędy, co i ona przed laty? W jej mniemaniu nie. Po to mówiła mu to wszystko, by wiedział, czego powinien się wystrzegać. Jak przewidywać ewentualne ruchy przeciwnika w taki sposób, by nie pozwolić sobie na chwilę nieuwagi, która mogła zaważyć na tak wielu aspektach. Już nawet nie chodziło o wydanie się wszystkiego. Tu mowa była raczej o ewentualnym uszkodzeniu samego siebie. Bo co, gdyby tamten legilimenta był zbyt zachłanny? Dotarł zbyt głęboko? Jakie prawdy mógłby poznać na temat młodego Swansea. Szwedka mogła się tylko próbować domyślać. Również nie miała pojęcia o tym, jakie wrażenie zrobiła swoim wejściem do pomieszczenia. W tym momencie nie skupiała się na ślizgonie, pozwalając aby jej jaźń była skoncentrowana na jednym, konkretnym celu: zażegnaniu krzyku, którego stała się świadkiem. Dopiero po chwili, gdy skupiła swój wzrok na chłopaku, mogła dostrzec wiele. Jego oczy, choć błękitne jak każdym innym razem zdawały się mówić więcej niż wszelkie słowa, jakie mógłby w tym momencie użyć. Złość? Gniew? A może wszystko po trochu... Nieszczególnie interesowała się tym faktem. Wolała pozwolić sobie na to, by w tym momencie przekazać mu dokładnie to, co miała do powiedzenia. Wiele słów cisnęło się na język. Nie zamierzała powiedzieć tego wszystkiego, co mogłaby w tej sytuacji. Że jest kretynem, egoistycznym dupkiem, kóry za nic miał czas, jaki mu poświęciła i wiedzę, którą starała się wpoić. Naturalne kamienne lico zostało skutecznie zastąpione grymasem, który tylko pozornie był wyrazem niezadowolenia. We wnętrzu aż kipiała. Jak mógł być tak nieroztropny. Czy te wszystkie spotkania, które odbyli, niczego go nie nauczyły?
Jego słowa sprawiły, że na ułamek sekundy straciła swój rezon. W zasadzie nie powinna się powtarzać, ale skoro tego od niej wymagał, dlaczego nie miałaby tego zrobić ponownie?
- Nie zauważyłeś, że NIE MOŻESZ się przedrzeć?! - wysyczała w jego kierunku. - Czy nie mówiłam ci o tym, że każdy ma własną barierę? Nie, to chyba były słowa skierowane do innego ucznia, który się pałęta bez celu po Hogwarcie. - być może jej słowa były zbyt ostre, niekoniecznie w stu procentach związane z prawdą. Nie jej winą było to, że oceniła chłopaka, nie do końca zdając sobie sprawę z tego, że oskarżenia były takie a nie inne. Jej natomiast winą było to, że uderzyła w nią jego niekompetencja. Że wyzwolił w niej takie odczucia, których normalnie nie miała w zwyczaju okazywać wprost względem innych ludzi. Nie lubiła tego robić. Zawsze emocje trzymała na bardzo krótkiej smyczy a teraz czuła, jakby wszystko w niej wybuchło.
- Gratulację, panie Swansea. Szlaban na tydzień. Codzienne czyszczenie pucharów w izbie pamięci będzie dobrym zadośćuczynieniem za to zachowanie. - czy była w tym momencie sprawiedliwa? Chyba nie. Chciała jednak pokazać mu, że pomimo iż nie naucza go transmutacji i teoretycznie nie jest jego nauczycielką, nie zamierza nikomu pobłażać. Nawet tym uczniom, względem których zdążyła zapałać jakąś sytuacją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : niewielkie blizny łobuza weterana, dość często mam ślady farby na dłoniach
Galeony : 1651
  Liczba postów : 643
http://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
http://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
http://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
http://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
Zacieniony kąt salonu - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Zacieniony kąt salonu - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Zacieniony kąt salonu   Zacieniony kąt salonu - Page 4 EmptyNie Sty 12 2020, 15:20

Czuł jak drżą mu nawet końcówki palców. W normalnych sytuacjach, gdy ktoś działał mu na nerwy reagował dość podobnie. Całe jego ciało się spinało. Prostował się, zadzierał dumnie podbródek i szukał słów. Obelżywych czy nietaktownych, nieważne. Zwykle jednak trafiających do celu. Nacierał, nie odwracając się za siebie, a dziś z jakiegoś powodu powstrzymał się, dusząc w sobie mordercze wręcz pokłady nienawiści, jakie nagle do niej odczuł. Za kogo ona się miała? Za alfę czy omegę? Za niedoścignioną? Za jedyną, która jest w stanie powiedzieć, że zna się na tym co robi? Niby nie było to nic, co powinno aż tak go rozeźlić. Niby sam był sobie winny, skoro okazał się nie dość silnym, a na tyle uległym, aby przegrywać starcie z innym uczniem, jakiego ona zgasiła z taką łatwością, a jednak wciąż widział w tym zbyt ostrą ocenę. Poruszył się nerwowo, zaciskając palce, aby powstrzymać ich drżenie, ale nie zamknął ich na wnętrzu swej dłoni. Zrobił coś, czego nie odważyłby się zrobić względem nauczyciela. Nigdy. A jednak Vanja już dawno temu przekroczyła z nim taką zwykłą granicę między belfrem, a podległym mu uczniem. Przekonała go o tym ostatecznie wtedy, gdy poczęła besztać go za niekompetencję, jakiej on wcale nie czuł. Wprost przeciwnie, w ciągu kilku minionych tygodni poczynił takie postępy, jak jeszcze nigdy wcześniej na jakimkolwiek polu. Praktyczne, wszak teorię znał aż za dobrze. Nie potrafił jej jednak ubrać w czyny i dziś, chociaż powinien czuć zawód porażką, nie było w nim miejsca nawet na odrobinę skruchy. Więc zacisnął palce na materiale okrywającym jej piersi. Szarpnął nim mocno, przyciągając ją do siebie tak blisko, że nieomal czuł zapach jej skóry. Jednocześnie chyba musiała wspiąć się na palce, bo Swansea nie patyczkował się i nie dbał o to czy będzie unosił ją w powietrze czy nie.
- Odwołaj to co powiedziałaś. ODWOŁAJ, natychmiast. - warknął wściekle wprost w jej twarz. Jego oczy, niby dwa blade szafiry, rozbłysły od hipnotycznej magii, chodź on sam nie zdawał sobie z tego sprawy. Tak przerażająco wściekły, że aż zimny, dotarł do tych pokładów swojej osobowości, która nie znosiła sprzeciwu, ani prawdy, ani bólu jaką ona ze sobą niosła. Potrzebował zaprzeczenia. Desperacko go pragnął, więc wbił się w nią jak nóż w masło. Nie wyczuwał jej granic, nie myślał nad tym co robi. Po prostu natarł jak ciężarówka na przechodzącą drogą sarnę. Nie myślał o efektach swojego postępowania, jak zawsze najpierw działając, a potem myśląc. Nie chodziło nawet o ten głupi szlaban. Trudno było zliczyć jak wiele ich już odbębnił. Żaden nowy nie mógłby zaszkodzić jego godności czy poczuciu bezkarności. Puścił ją tylko dlatego, że nie mógł wytrzymać w bezruchu. Nagle, bez ostrzeżenia i cofnął się o krok, aby nie zrobić czegoś, czego mógłby pożałować.
To nie była Dina.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vanja A. I. Northug

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 157cm
C. szczególne : Silny Szwedzki akcent, bardzo młody wygląd
Galeony : 180
Dodatkowo : Hipnotyzerka
  Liczba postów : 139
http://www.czarodzieje.org/t17665-vanja-a-i-northug
http://www.czarodzieje.org/t17689-vanja#497326
http://www.czarodzieje.org/t17691-poczta-vanji-northug#497363
http://www.czarodzieje.org/t17657-vanja-northug#496463
Zacieniony kąt salonu - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Zacieniony kąt salonu - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Zacieniony kąt salonu   Zacieniony kąt salonu - Page 4 EmptyWto Sty 14 2020, 16:27

Widziała wyraźnie, jak emocje buzują aż w młodym Swansey'u. Jednak nie przejmowała się tym. Wielokrotnie wcześniej zdarzało jej się być świadkiem tego, jak młody umysł próbuje pokazać jej swoją wyższość nad nią, kompletnie nie zdając sobie sprawy z tego, co czego ona właściwie jest zdolna. Już temperowała takich, choć wcale nie sprawiało jej to przyjemności. Nie była tym typem nauczyciela, który radował się kolejnymi karami posyłanymi w kierunku uczniów. Czy to w postaci punktów, czy szlabanów. Dla niej to zawsze była ostateczność. Coś, co stosowała nader rzadko. Nie wiedzieć czemu zignorowała tę część jej własnej podświadomości, która zawiadamiała ją w momencie, gdy coś mogło pójść źle. Nieświadomie uciszyła ten komunikat zbyt poruszona tym, co zastała w pomieszczeniu. Dla niej najistotniejszym było wyciszenie zagrożenia, które mogło się pojawić ze strony tego ucznia, co tak nieroztropnie został przez Cassiusa wybranym na swojego przeciwnika. Próbowała zdusić wszystko w zarodku, niespecjalnie przejmując się faktem, co w ogóle Ślizgon sobie na ten temat pomyśli. W końcu, ona była nauczycielem, czy w takiej sprawie powinna przejmować się opinią, jej zdaniem, niedoświadczonego ucznia? Intuicja podpowiadała, że nie. A potem stało się to wszystko. Nagle poły szaty Vanji znalazły się w zaciśniętych pięściach chłopaka. Jego twarz była zdecydowanie zbyt blisko nawet biorąc pod uwagę relacje, jakie ich do tej pory łączyły. Nie chciała tego, nie mogła dopuścić do rozwoju sytuacji. Nagle okazało się, że musiała stanąć na samych krańcach jej własnych palców, bo tak zażyczył sobie wbrew jej woli ten podły ślizgon. A potem było już tylko gorzej.
Nie wiadomo, czy na wskutek własnej nieuwagi, czy naprawdę dobrej kontroli umysłu przez Cassiusa, Vanja została zaatakowana. Rozkaz wydany za pomocą jego słów i umysłu uderzył w nią z całej siły. Obezwładniona tą siłą, nie mogła nic zrobić. Wzrok rozmazał się, stała się posłuszną lalką w jego dłoniach. Wyrobione na przestrzeni lat nawyki obrony własnego umysłu próbowały działać, ale nic nie mogły zrobić. Nie tym razem. Atak chłopaka był prawdopodobnie najsilniejszym, na jaki do tej pory się odważył. A umysł Vanji stał mu się kompletnie posłuszny. Nie mogła kontrować niczego, wbrew jego woli. Jej wargi posłusznie rozchyliły się a język zaczął intonować odpowiednie, jego zdaniem słowa. Gdzieś tam, głęboko w środku, jakaś część jej jestestwa próbowała ugasić pożar, który on rozpalił swoim nagłym wtargnięciem, bezskuteczna była to jednak próba.
-O...o...odwołuję... - wyjąkały jej wargi, bardzo cicho, bardzo niepewnie. Bo o to mu chodziło, prawda? A skoro stał się panem jej jestestwa, ona musiała posłusznie go wysłuchać.
Tak nagle jak atak się zaczął, tak samo raptownie został urwany. Jak po pstryknięciu palcami, jego obecność ustała. Ciężko opadła na całe stopu. Samoświadomość wróciła wręcz przyprawiając Szwedkę o ból głowy. Otrząsnęła się z letargu, w którym ją pogrążył, zaczynając rozumieć, co właściwie się tutaj stało. Zszokowana spojrzała wpierw na swoje ubranie, które wciąż jeszcze nosiło ślady jego dłoni na sobie. Zaskoczenie szybko zostało zastąpione czymś tak mrocznym, że nawet sama Vanja bała się tego uczucia. Nie pamiętała, kiedy ostatni raz jej umysł ogarnął taki mrok, gniew. Wszystko to było skierowane w stronę Cassiusa. Tylko w przeciwieństwie do niego, ona umiała to kontrolować.
- Jak śmiesz... - wysyczała cicho. Nie musiała mówić głośno. W tych dwóch słowach zawarła wszelkie uczucia, jakie w tym momencie żywiła względem tego chłopaka. Nienawiść, gniew, odrazę. Jej oczy aż iskrzyły się od nienawiści, jaka w nich zagościła. - Jak kurwa śmiesz, ty nic nie znacząca istoto... - zdecydowanie głośniejszy ton, niż poprzednio. Jad sączył się z każdego wypowiadanego przezeń słowa. Nie, tym razem nie mogło być dobrze. Tym razem wiedziała, co powinna zrobić, automatycznie uruchomiła wszelkie blokady, które miały za zadanie chronić jej umysł. Mogła go zniszczyć. Mogła go zmieść z powierzchni ziemi w przeciągu zaledwie kilku sekund. Mogła sprawić, że zapomni o tym, jak żył, co robił. Najprostsze czynności stałyby się najtrudniejszymi do zrealizowania. Mógłby zapomnieć, jak oddychać, trawić spożywany pokarm. Czy tego chciała? Tak, pragnęła go unicestwić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : niewielkie blizny łobuza weterana, dość często mam ślady farby na dłoniach
Galeony : 1651
  Liczba postów : 643
http://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
http://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
http://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
http://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
Zacieniony kąt salonu - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Zacieniony kąt salonu - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Zacieniony kąt salonu   Zacieniony kąt salonu - Page 4 EmptyNie Sty 19 2020, 14:32

Samozadowolenie wypełniło go niemalże po same czubki palców. Kiedy widział jak jej obrona gaśnie, jego ego skoczyło niemalże pod sam sufit. Był tak rozeźlony, że nie byłby w stanie się opanować nawet wówczas, gdyby jego próba okazała się kompletnie nieudana. Zresztą, sam nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, że faktycznie zaatakował ją czymś innym, niż jedynie fizycznie. Trzymał ją blisko siebie. Czuł jej perfumy, zapach proszku do prania. Poznał jak pachnie jej skóra. Mimo wszystko, kompletnie go to nie wzruszyło i nie przyciągnęło do niej jak to zwykle miało miejsce. Zazwyczaj fascynowały go takie bodźce, a dziś? Dziś kompletnie odebrały mu chęci, aby prowadzić z nią jakąkolwiek dyskusję. Nie myślał nad tym do czego to doprowadzi. Po prostu zadziałał, jak to zwykle miał w zwyczaju, a kiedy widział, że to działa, nagle poczuł, że wpada w panikę. Jej niepewne słowa, oczy pozbawione jakiegokolwiek kontaktu. To wszystko było dla niego tak obce, że aż kompletnie niesatysfakcjonujące, a przecież czyż to właśnie odwołania przez nią słów nie pragnął, gdy wypowiadał to polecenie? Zmieszał się, zamknął w sobie jeszcze bardziej. Puścił jej szatę nagle i niespodziewanie nawet dla samego siebie. Jak szmacianą laleczkę, pozostawił ją samej sobie, a orientując się, że faktycznie wpadł w jej umysł jak rozpędzony pociąg, wyślizgnął się z niego równie szybko jak się tam znalazł. Nie miał pojęcia czy zrobił to sam czy to ona pozbyła się go stamtąd, wymiatając go własnym doświadczeniem. Szok jaki wymalował się na jego twarzy był szczery. Wściekłość uleciała z niego tak szybko, jakby ktoś przekłuł w nim balonik. I paradoksalnie, kiedy on był już kompletnie ugłaskany, rozbity przez to co właśnie między nimi zaszło, ona przejęła jego rolę. Widział, że ją rozsierdził, nie był przecież głupi, ale chyba po raz pierwszy w swoim życiu świadomie zrezygnował z roli napastnika. Nie zareagował złością na złość. Nie podjął rękawicy, jaką teraz mógłby ponownie unieść, aby szykować się do natarcia. Stał przed nią wciąż wysoki, a jednak przygarbiony ciężarem tego co się stało. Niepewny czy powinien czuć satysfakcję z tego, że wreszcie rozbił jej obronę na proch i okazał się wart jej nauk czy wprost przeciwnie - winna należeć mu się wyłącznie pogarda, że zrobił to jej, swojej nauczycielce. Zmieszanie jednak ulatywało z niego z sekundy na sekundę. Jej słowa ugodziły w niego mocniej, niż cokolwiek innego. Żaden ton, żadne spojrzenie czy mentalny atak, którego mógłby się spodziewać nie równał się niczym z tym wyzwiskiem. Nie był nic nie znaczący. Nigdy nie miał być. Zacisnął mocniej szczęki, gdy gniew ponownie zaczynał w nim gorzeć, ale tym razem zdołał zdusić go w zarodku i sprawić, aby nie przejmował on kontroli nad nim samym. Do tej pory była to sztuka, której Cassius nie potrafił opanować.
- Przepraszam - powiedział, kompletnie zaskakując tym nawet samego siebie. On nie przepraszał. Praktycznie nigdy. Musiał mieć naprawdę powód, aby czuć się winnym tego co się stało i aby faktycznie chcieć poprawić stosunki z rozmówcą czymś, co (jak uważał) rzadko kiedy w ogóle działało. Westchnął, na moment kryjąc twarz w dłoniach. Kotłowało się w nim tak wiele myśli i jeszcze więcej emocji. Czuł pod powiekami tępy, pulsujący ból od tego wszystkiego. Marszcząc brwi, przetarł oczy palcami na wzór małego dziecka.
- Nie chciałem - dodał jeszcze, gdy już ponownie na nią spojrzał. Widział jak jest wściekła, a jednak od tego nie uciekł. Poddał się jej woli w zakresie dedykowanej mu kary. Najpierw miał dostać szlaban za nieostrożność i nieudolność, a teraz? Za udaną hipnozę i przypadkowe wzniesienie się na moment na jej własny poziom? To było kompletnie bez sensu, ale to nie on był tutaj uprawnionym do decydowania o tym. Milczał więc i czekał na werdykt.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Zacieniony kąt salonu - Page 4 QzgSDG8








Zacieniony kąt salonu - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Zacieniony kąt salonu   Zacieniony kąt salonu - Page 4 Empty

Powrót do góry Go down
 

Zacieniony kąt salonu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Zacieniony kąt salonu - Page 4 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
piate pietro
 :: 
salon wspólny
-