Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Sklep z eliksirami J. Pippin's

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4484
http://www.czarodzieje.org/t58-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t649-bellcia
http://www.czarodzieje.org/t243-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Sklep z eliksirami J. Pippin's   Pią Mar 11 2011, 22:06

First topic message reminder :


Sklep z eliksirami J. Pippin's

Założony przez słynnego twórcę eliksirów i aptekarza J. Pippin’a, sklep znajduje się przy ul. Pokątnej już od 1753 roku i po dziś dzień jest prowadzony przez spadkobierców założyciela. Prawie całą powierzchnię tego niedużego sklepiku zapełniają szafki z ciasno poustawianymi butelkami. Każda ma naklejoną karteczkę z nazwą eliksiru i ceną.

Kociołek cynowy - 15g
Kociołek z mosiądzu - 80g
Kociołek miedziany - 90g
Kociołek srebrny - 100g
Kociołek złoty - 120g
Kociołek samomieszalny - 100g
Kociołek składany - 80g

Amortencja – 50g
Eliksir Bujnego Owłosienia – 12g
Eliksir Euforii – 17g
Eliksir Postarzający – 14g
Eliksir Rozdymający – 9g
Eliksir Rozśmieszający – 16g
Eliksir Skurczający – 9g
Eliksir Słodkiego Snu – 11g
Eliksir Spokoju – 15g
Eliksir Wiggenowy - 20g
Szkiele-Wzro – 18g
Wywar Tojadowy – 30g (za receptą 10 g)
Wywar Dekompresyjny – 16g
Wywar Żywej Śmierci – 60g
Eliksir Energii – 20g
Eliksir Pieprzowy – 10g
Eliksir Zapomnienia – 24g
Eliksir Niewidzialności – 40g
Eliksir Leczący Rany – 14g

Są jednak dodatkowe eliksiry, które chociaż dostępne w sklepie, nie sposób ich znaleźć wśród innych - trzeba poprosić o nie sprzedawcę (koniecznie z udziałem MG), dać odpowiedni papier oraz sumę galeonów, która z pewnością nie jest mała.

Veritaserum – 240g
Felix Felicis – 300g

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.




Ostatnio zmieniony przez Bell Rodwick dnia Pon Lis 09 2015, 13:49, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Mała, szkocka wioska Bells.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 21
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 11
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6463-dick-colquhoun




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami J. Pippin's   Pią Sie 09 2013, 13:41

Dick błądził wzrokiem po chaotycznie rozstawionych buteleczkach i za każdym razem gdy jego oczy napotykały plakietkę z ceną, gniewnie marszczył brwi. Eliksiry był czymś doprawdy ciekawym i intrygującym. Nie były jak zaklęcie, gdzie wystarczyło powtórzyć durną formułkę, a potem machnąć kawałkiem kijka. Nie, ważenie eliksirów dawało nieograniczone możliwości, ta nauka mogła okazać się cudotwórcza, ale i śmiertelnie niebezpieczna. Do odkrycia było jeszcze tyle różnych zastosowań, tyle mieszanin. Oczywiście w szkole były też inne przedmioty, ale Dick za nimi nie przepadał, nudziły go i drażniły. Nie zakupił nawet kompletu nowych podręczników. Na miejscu skłamie, że po prostu nie było go stać.
Sięgnął ręką do kieszeni i zbadał jej zawartość. Jego ropucha smacznie spała między różdżką, fiolkami i paczką ziółek, które Dick miał opchnąć komuś w Londynie, ale nie miał humoru na uganianie się za kupcami. Za to w drugiej kieszeni zostało jeszcze tyle wolnego miejsca, że kilka kradzionych mikstur zmieściłoby się w niej bez problemu.
Jego dłonie właśnie ostrożnie mknęły między półkami, gdy nagle odgłos deszczu, dźwięcznie uderzającego w zardzewiałe dachy i parapety został zagłuszony skrzypnięciem otwierających się drzwi. Dick powoli wycofał ręce i schował je do kieszeni. Do sklepu wmaszerowała dziewczyna. Blondynka, raczej niewysoka. Całkiem niezła. Gdyby okoliczności pozwalały... Stop! Na razie o tym nie myśl, potrafisz się powstrzymać? Chyba potrafię, odpowiedział sobie w duchu i jeszcze raz rzucił nieznajomej dyskretne spojrzenie. Widywał ją czasem w pokoju wspólnym, była klasę niżej, a może już skończyła szkołę? Nie pamiętał dokładnie. Czemu u licha to musi być ślizgonka. Te są zazwyczaj mniej wrażliwe i bardziej znieczulone na potrzeby innych ludzi. Najbardziej ucieszyłby go widok jakiejś puchonki, one przeważnie bywały dobre i pomocne (czytaj: naiwne). Ale ta blondynka nie wygląda na ten egoistyczny i chciwy do bólu rodzaj kobiety, których tak dużo zagnieździło się w domu węża. Może i warto spróbować?
Do roboty, powiedział do siebie i nałożył na nos ciemne okulary, upewniając się wcześniej, że dziewczyna go nie widziała. Teraz mógł się na nią bezczelnie gapić. Wyglądała na bystrą. Raczej małomówna, może woli słuchać innych? Jeśli tak, to doprawdy świetnie się składa. Podszedł do niej wyćwiczonym, niezdarnym krokiem, obmacując ściany. Po drodze przygotował gadkę i w duchu zaczął się śmieć - na zewnątrz nie mógł okazywać rozbawienia, nie tym razem.
- Przepraszam, jest tu kto? - zaczął tonem przestraszonego dziecka - nic nie widzę - dodał tradycyjnie, z wieczną satysfakcją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami J. Pippin's   Pią Sie 09 2013, 14:43

Alexis przechadzała się po sklepie powoli. Jej miętowe szpilki miarowo stukały o stare deski wyłożone na podłodze sklepu. Co jakiś czas któraś z nich zaskrzypiała. Alexis jednak się tym nie przejmowała, szła dalej równomiernie do przodu przeglądając nazwy i opisy eliksirów. Gdy jakiś ją zainteresował zatrzymywała się przy nim na chwilę by przeczytać opis działa. Przy tej czynności nieświadomie przechylała głowę lekko w bok. Wyglądała jakby w jednocześnie czytała i zastanawiała się, czy dany eliksir jest jej potrzebny, a bardziej czy ma jakiś cel, do którego zamierzałaby go użyć. Gdy w swoich rozmyśleniach dochodziła do wniosku, że owszem, eliksir jest ciekawy i może być przydatny, ale raczej nigdy w życiu nie będzie miała okazji go wykorzystać szła dalej.
Musiała przyznać, że w jakiś sposób eliksiry ją urzekały. Nigdy nie potrafiła zrozumieć, czemu wymieszanie jakiś składników, które oddzielnie są właściwie bezużytecznie, może dawać tak różne i tak zadziwiające efekty. Chociażby głupi eliksir prawy, przez który mogłeś mówić tylko prawdę. Jak taka mała buteleczka, mieszcząca ciecz z pozoru normalną zawierała coś tak genialnego. Klucz do dowiedzenia się wszystkiego, czego ktoś nie chce Ci powiedzieć normalnie. Prosta recepta na to, by usłyszeć wszystko to co chciała. W tej konkretnej chwili nie było jednak niczego, co chciałaby od kogokolwiek wyciągnąć. Tak więc ruszyła dalej między półkami.
Alexis w tej chwili czytała o eliksirze leczącym kaca. W sumie coś w sam raz dla niej. Wzięła do dłoni buteleczkę i zaczęła ją obracać w dłoni i przyglądać się. Napój miał złocisty kolor i zamknięty był w kwadratowej fiolce. Z rozmyślań nad zakupem wyrwał ją głos z boku. Podniosła więc spojrzenie na chłopaka obok mierząc go spojrzeniem. Był wyższy. Co raczej nie były trudne, przy jej niewielkim wzroście. Twarz miał pociągłą i całą obsypaną piegami, na oczy naciągnięte miał czarne okulary całości dopełniały duże malinowe usta. Musiała przyznać, że było to całkiem ciekawym połączeniem. Widziała go kilka razy w pokoju wspólnym ślizgonów. Szybko więc wywnioskowała że musi być z Hogwartu, jednak na pewno nie z jej roku. Zostawały więc tylko młodsze lata. Wzruszyłaby ramionami, ale powstrzymała się od tego gestu. Bowiem co ją obchodziło ile miał lat. Głos wydawał się być przepełniony strachem. Bojący się ślizgon, to dopiero coś nowego.
-Jesteś w środku ciemnego zapuszczonego sklepu z eliksirami, masz no nosie okulary przeciwsłoneczne i dziwisz się, że nic nie widzisz? - spytała unosząc jedną brew do góry. Dziwnym wydało jej się, że chłopak dopiero w środku sklepu stwierdził że nic nie widzi. Słyszała plotki o tym, że chłopak jest ślepy, niestety nie było to już jej problemem, że wybrał się na zakupy sam. Poza tym, jak on zamierzał cokolwiek kupić, nie mogąc przeczytać nic? Westchnęła lekko po czym podparła dłoń na ramieniu.
-Pomóc Ci jakoś? - zapytała, bo pomimo wredności w dużej ilości ślizgońskiej natury miała w sobie też coś z człowieka. No i jeśli chłopak nie widział, wypadałoby dać mu choć odrobinę pomocy. W sumie mogła zachować się jak wredna suka, za którą większość ludzi ją brało. Ale miała dziś dobry humor, więc czemu by nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Mała, szkocka wioska Bells.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 21
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 11
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6463-dick-colquhoun




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami J. Pippin's   Pią Sie 09 2013, 16:35

Jeszcze raz przeszył dziewczynę bacznym spojrzeniem, zawieszając wzrok na okrągłych piersiach. Mógł na nie patrzeć jak długo zapragnął bo nikt o tym nie wiedział. To takie bezczelne. Przecież gdyby ktoś nawet wpadł na pomysł, że Dick może udawać to nie podejrzewałby, że w tak ciemnym pomieszczeniu będzie w stanie dostrzec cokolwiek, mając na nosie duże, ciemne okulary. W rzeczywistości szkła były zaczarowane i widział wszystko bez skazy.
Gdy znalazł się naprzeciwko dziewczyny, chwiejnie oparł się o drewnianą szafkę. Poczuł, że cienkie drzazgi wbijają mu się w dłoń, a koniuszki palców zanurzają w gęstej pajęczynie. No tak, prócz braku remontu nawet gdy budynek się sypał, sklepy działające na ulicy Pokątnej wyróżniały się też wszechobecnym brudem. Kurz, pleśń, pajęczyny to drobiazg. Dick w jednym ze sklepów natrafił kiedyś na kilkudniowe rzygi. Mógł wtedy całkiem przypadkiem, trącić jakiegoś nadętego ślizgona, który tracąc równowagę upadł na twarz, prosto w rozkładające się wymiociny. Dick rzecz jasna uciekł od winy jednym, kultowym zdaniem "Przepraszam, jestem niewidomy, czy coś się stało?".
O tak, chłopak nie lubił ślizgonów. Może to dziwne, biorąc pod uwagę, że od sześciu lat jest wychowankiem domu Salazara, a wiadomo, że w Hogwarcie obowiązuje pewna braterskość. Jednak według Dicka w wyżej wspomnianym domu roi się od klonów, dumnie nakładających plakietkę Slytherinu, szczycących się zazwyczaj wpływowymi, wysoko postawionymi rodzicami albo świetlaną przyszłością, która na nich czeka. Ale najgorsza była ich nieprawdziwość. Jeżeli ktoś był z natury wredny, zły i w ogóle najgorszy to Dickowi to w ogóle nie przeszkadzało, bo było prawdziwe. Tyle, że ogrom ślizgonów to dzieciaki, które silą się na niewyjaśnioną pogardę w stosunku do innych i bezczelne, wredne zachowanie tylko po to, żeby zdobyć czyjeś uznanie. "Jestem taki chamski i zły, musicie wzdychać na mój widok." Żałosne. Obserwując takich ludzi, Dick tęsknił za wsią, bo choć tam ludzie niebyli nad wyraz inteligentni, to chociaż prawdziwi.
Właśnie, a jaka jest owa nieznajoma? Czy to typowo, złośliwa ślizgonka czy może coś więcej? Gdy wypowiedziała pierwsze słowa, dotarły do uszu Dicka wraz z łatwo wyczuwalnym chłodem. Ale potem - niby od niechcenia - zaproponowała pomoc. Może była ciekawa kim jest chłopak w spódnicy i ciemnych okularach, a może po prostu nie czuła potrzeby zdawania się na pogardliwe spojrzenie i oschły ton? W każdym bądź razie Dick zaciekawił się dziewczynom, chciał ją lepiej poznać. Nie wydawała się być jedną z tych, które przez durną uprzejmość pomogą ze wszystkim, ale też nie na sukę pozbawioną wrażliwość. Póki co za mało powiedziała żeby stwierdzić więcej, wiedział za to, że na pewno nie jest naiwna i nie skora do odwalania za innych brudnej roboty. Miała w oczach pewien błysk, który zaintrygował Dicka (bo zaimponować to zbyt wielkie słowo). No, a poza tym miała całkiem niezłe piersi.
- Tak, jest pewna sprawa - skoro nie była prostoduszna, to może by tak zaatakować od innej strony - ale to zależy od ciebie.
Spojrzał jej prosto w oczy (choć nie mogła wiedzieć, to może chociaż poczuła jego spojrzenie), delikatnie się uśmiechnął i zapytał:
- Czy zdarzyło ci się coś kiedyś ukraść?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami J. Pippin's   Pią Sie 09 2013, 17:33

Alexis była wredna. Było to faktem i nikt temu nie przeczył. Nawet wymieniona tutaj persona wiedziała, że do najmilszych dziewcząt ona nie należy. Miała jednak jeszcze coś na kształt serca, co mogło zdziwić niektóre osoby. Chociaż ludzie, którzy ją znali naprawdę wiedzieli, że jest osobą oddaną i lojalną, ale miłych słów od niej za dużo nie można było usłyszeć, bo na miłe słowa i komplementy trzeba sobie zasłużyć i zapracować. Jak to wiele osób mawia, nic nie dostaje się za darmo, a tylko ciężką pracą można coś osiągnąć. Już dawno nauczyła się, że na ludziach częściej się zawodzisz, niż możesz polegać. Ludzie byli egoistami i wykorzystywali innych dla swoich własnych korzyści. Cały szkopuł polegał na tym, bo znaleźć ludzi, którym chcesz dać się wykorzystywać, ale jednocześnie i oni pozwalali wykorzystywać siebie.
Owy chłopak, który stał teraz przed nią już w zeszłym roku przykuł jej uwagę. Głownie z racji swojego ciekawego wyglądu. Nie wiedziała czemu, ale piegi dodawały mu charakteru. A nienormalnie wielkie usta dawały mu inny wygląd niż większości ślizgonów, którzy z reguły byli ulizanymi typkami z wielkim ego. Alexis lubiła mawiać, że gdyby podwyższone ego pozwalała latać, na podłodze w pokoju wspólnym ślizgonów byłoby niewiele osób.
-Uwielbiam, jak coś zależy ode mnie. - odpowiedziała Alexis, a na jej wargach pojawił się uśmiech satysfakcji, który współgrał razem z radością i jednoczesnym zaciekawieniem w zielonych oczach. Sky lubiła być panią sytuacji. Radością napawał ją fakt, że wie co robić i jak, albo gdy może o tym decydować. Poza tym, kto nie lubił mieć kontroli nad tym, co wiązało się z nim?
Na jego drugie pytanie odchyliła głowę i zaśmiała się. Nie był to jednak jeden z tych fałszywych śmiechów tępych blondynek. Dick naprawdę ją rozbawił, chociaż prawdopodobnie nie mógł mieć pojęcia dlaczego. We wczesnych latach swojego życia, zanim trafiła do hogwartu, a czasem nawet i później kradzież była jedyną możliwością na to, by zdobyć to co chciała. Dlatego też, to pytanie wydało jej się absurdalnie śmiesznie.
-Powiedzmy, że nie raz. Jakiś plan Robin Hoodzie? - zapytała schylając się i robiąc ukłon w jego kierunku. Dopiero po chwili uświadomiła sobie, że chłopak nie widział jej gest. Cóż, po raz pierwszy miała do czynienia z osobą niewidomą, ale nie zamierzała z tego robić wielkiego halo, czy przestać zachowywać się po swojemu.
-Jedno ale, okulary wypadają, nie pracuję z ludźmi, których oczu nie widzę. - mówiło się, że oczy były oknami duszy. Ale czy jest tak samo z osobami niewidomymi? Cholera wie. Jednak Alexis wkurzał fakt, że ktoś paraduje w okularach w ciemnościach. Kojarzyło jej się to z zadufanymi z siebie celebrytami którzy okularów przeciwsłonecznych nie zdejmowali nigdy, tak, jakby były one przyklejone do ich twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Mała, szkocka wioska Bells.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 21
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 11
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6463-dick-colquhoun




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami J. Pippin's   Sob Sie 10 2013, 15:21

Źle trafił. Dziewczyna wyglądała na niegłupią. A można by nawet stwierdzić, że była jedną z tych kobiet, które podejmują własne decyzje i precyzyjnie brną ku ich spełnieniu, są głuche na głosy innych, a podpowiedzi osób trzecich traktują z dystansem i odpowiednią ostrożnością."Uwielbiam, jak coś zależy ode mnie". Bo jakiego wzoru osobowości mógł szukać u ślizgońskiej uczennicy? Tak czy siak nie trafił najgorzej, ta niziutka osóbka na pierwszy rzut oka robiła przynajmniej wrażenie szczerej. Szczerość, pięta achillesowa domu Slytherina. Chwilami Dick zastanawiał się czemu ta śmieszna czapka z ponurym wyrazem twarzy, przydzieliła go akurat do tego domu. Może i faktycznie często dostawał to czego chciał i odznaczał się wyjątkowym sprytem, ale czy to wystarczająco dobre argumenty? Ślizgoni wyżej wspomniane cechy wykorzystywali do zdobywania dobrych stopni, względów u nauczycieli, a w przyszłości - by spać w pieniądzach i wspinać się po najwyższych stopniach kariery. A Dick nawet nie myślał jeszcze o studiach. Żeby tego było mało, ślizgoni byli też zakłamani. Pozerzy stanowili solidną podstawę domu węża. Na zewnątrz źli, w środku słabi, a bez pomocy rodziców - do niczego. Zabawne jest to, że taka postawa doprowadzała do szału chłopaka, który na co dzień zakłada okulary przeciwsłoneczne, udaje niewidomego biedaka i jest najpewniej jedną z mniej prawdziwych postaci w szkole. Można to nazwać hipokryzją, ale Dick uważa, że to po prostu zabawne. Poza tym chłopak celowo odgrywał rolę wymyślonych przez siebie osób i nie miał z tym żadnego problemu. A tamci choć może czasem zdawali sobie sprawę ze swojego braku prawdziwości to nie potrafili się do tego przyznać. I to właśnie czyniło ich ludźmi godnymi pogardy, której tak często nadużywali. Istniała jeszcze druga grupa ślizgonów; ci z kolei stawiali siebie ponad wszystko i ułatwiali sobie życie jak się tylko dało. I nie potrzebowali do tego wcale pomocy rodziców. Po trupach do celu. Jednym słowem egoiści. A według Dicka egoizm był w tych czasach darem, bez którego człowiek daleko nie zajdzie. Podsumowując, druga grupa ślizgonów nie była taka zła, bynajmniej nie siliła się na sztuczne zachowanie, by zdobyć uznanie innych. Ale była też garstka uczniów, którzy wyrwali się z narzuconych dawno temu schematów i wzorów, pozostając sobą, i właśnie ich Dick traktował jako ślizgonów wartych uwagi (bo przecież sympatia to zbyt wiele). Pytanie: jaka naprawdę jest dziewczyna, która właśnie uśmiechała się do Dicka z niewyjaśnioną satysfakcją? Może zbyt prędko próbuje ją oceniać? Przecież zamienił z nią dopiero parę słów.
Kiedy niespodziewanie padła prośbę o zdjęcie okularów, Dick teatralnie podrapał się po głowię, wydobył z siebie krótki "hmm", a potem powiedział:
- No nie wiem - pomimo swoich zawiłych rozmyśleń i narastającej ciekawości, zachował spokojny ton głosu. - To nie wygląda najlepiej.
Dick jako chłopiec spotkał w Bells autentycznie ślepą osobę. Miał wtedy okazję nauczyć się paru faktów, które później przydały mu się w udawaniu. Najbardziej zapamiętał to, że gdy oczy tamtego człowieka nie były niczym zakryte to nie wyglądały zbyt urokliwie. Zdarzało się, że zwrócone były w różnych kierunkach i rzadko mrugały. Taki widok nie należał do najbardziej pożądanych, szczególnie kiedy chciało się komuś zaimponować. Dlatego ślepi nosili ciemne okulary. Problem w tym, że Dick w rzeczywistości nie był ślepy, więc jego oczy funkcjonowały bez zarzutów, można nawet powiedzieć, że były ładne, bo zielony kolor idealnie komponował się z jego cerą i rudym kolorem włosów. Toteż na piątym roku, kiedy jego zdolności parzenia mikstur osiągnęły imponujący poziom, odkrył coś co raz na zawsze rozwiązało jego problem. Eliksir chwilowej utraty wzroku był bardzo prosty, a wystarczyło zmienić jego skład by człowiek widział, ale jego oczy pozostawały w nienaturalnej pozycji. Dzisiejszego dnia także zażył ów wywar, więc nie miał się czym przejmować. Jednak mimo wszystko wolał pozostać w okularach - w ten sposób czuł przewagę nad rozmówcą, w końcu oczy w pełnym sensie ukazują prawdę o człowieku.
Uśmiechnął się do dziewczyny, choć nie wiedział dlaczego - czy zrobił to jako prawdziwy Dick czy jako któraś z jego masek? Trudno powiedzieć, bywało, że sam się w tym gubił i nie wiedział już które z jego zachować są naturalne, a które to te udawane z zamierzeniem. A może po prostu instynkt kazał mu się uśmiechnąć do tak ładnej dziewczyny? Ale przecież on nie wieży w instynkt, był człowiekiem, a nie zwierzęciem. Instynktem kierowała się na przykład jego ropucha, która w tej chwili drzemała sobie w kieszeni przeciwdeszczowego płaszcza. Właśnie, ropucha! Czemu wcześniej na to nie wpadł? Plan momentalnie ułożył się w jego głowie.
- Tak, mam pewien pomysł - dodał po chwili. - Ale niech okulary zostaną na swoim miejscu, dobrze?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami J. Pippin's   Sob Sie 10 2013, 19:49

Alexis była naprawdę złożoną osobą. Nie raz ukrywała swoje uczucia pod maską obojętności i chłodu. Dlaczego? Bo uczucia były słabością, można je było łatwo wykorzystać na niekorzyść osoby, która właśnie je odczuwała. Skąd to wiedziała? Zdarzyło jej się być już wykorzystaną, jak pewnie wielu osobą. Ale szybko nauczyła się też wykorzystywać. To ona przejęła pałeczkę, przestała w większości uzewnętrzniać swoje uczucia i żyła. I nie mówię tutaj o zachowywaniu się jak zimna wielka góra lodowa(czy raczej mała i drobna) ale o pilnowaniu swoich niektórych reakcji na pewne wydarzenia. Co nie znaczyło, że była osobą fałszywą. Śmiała się, i cieszyła, rozmawiała, a w rozmowie mówiła to co myśli, tym samym wyrażając swoje zdanie o danym temacie i świecie. Trudno jest to właściwie określić, ale lepiej się chyba nie da.
Czy cieszyła się, że trafiła do shlyterinu? Też nie było na to prostej odpowiedzi. Gdy siadała na tym starym stołku, na który trafiła już niezliczona liczba pośladków wcześniej nie miała pojęcia czym są domy, ani o co w nich chodzi. Następnie narzucono jej na głowę dziwną gadającą czapkę, która wyrzuciła z siebie słowo, które usłyszała wcześniej w pociągu. Z zerowym zainteresowaniem przyjęła wtedy wiadomość o nowym przydziale. Po prostu wstała i usiadała przy odpowiednim stole. Teraz z biegiem czasu zastanawiała się, czy chciałaby być wtedy przydzielona do innego domu i często dochodziła do wniosku, że raczej nie. Gryfindor, pomimo tych całych gadek o prawości nie różnił się jej zdanie wiele od Slytherinu. Gryfoni mieli po prostu większe trudności z kontrolowaniem swoich emocji i działali pod ich wpływem, podczas gdy większość ślizgonów wolała na chłodno przemyśleć ten plan. Alexis nie twierdziła, że jej dom z godłem węża był najlepszy, znajdowało się w nim pełno pozerów, nie mających do zaoferowania nic poza wyrafinowanym spojrzeniem, którego w ogóle nie powinni odziewać. Nie zwracała na to jednak uwagi, zachowywała kontakt z osobami, z którymi można było porozmawiać i które w jakiś sposób były w jej poglądzie wartościowymi osobami. Jaką osobą okaże się Dick? Tego nie mogła na razie stwierdzić. Wszak zamienili dopiero kilka zdań, musiała jednak przyznać, że zainteresował on ją swoją osobą i miała ochotę dowiedzieć się o nim czegoś więcej.
Uniosła jedną brew ku górze, gdy usłyszała jego pierwsze słowa. Zdziwiły ją lekko jego słowa. To nie wygląda najlepiej - powtórzyła w myśli wydymając usta i nie spuszczając z niego wzroku. Skąd bowiem wiedział, jak to wygląda, skoro nie mógł się zobaczyć w lustrze? Trochę jej tu coś śmierdziało. Co, ktoś mu opowiedział jak wygląda bez okularów i dlatego w nich chodził cały czas, wierząc słowu kogoś innego? Nie wyglądał na osobę, która brała do siebie słowa innych ludzi i stosowała się podług ich rad. No ale, co ona mogła wiedzieć, dopiero co go poznała.
-Pozwól, że ja to ocenię. - powiedziała nadal nieugięta. Nie miała zamiaru rezygnować ze swojego postanowienia. Albo pozbywał się okularów, albo nie miała tutaj już co dłużej robić. Spojrzała na eliksir który miała w dłoni. I stanęła na palcach by odłożyć go na półkę, gołym okiem było widać, że zaczyna zbierać się do wyjścia, bowiem założyła, że chłopak nie zrezygnuje z okularów, ona zaś nie zamierzała odpuścić swojego postanowienia. W sumie, może i było widać to gołym okiem, ale przecież chłopak nie mógł tego wiedzieć, bo nie widział jaj zachowania. Postanowiła poczekać na jego odpowiedź i zgodnie z nią, albo wyjść, albo zostać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 34
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1433
  Liczba postów : 312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8911-zachariasz-smirnov#249539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8912-lecze-serca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8913-porada-uzdrowiciela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8922-zachariasz-smirnov#249871




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami J. Pippin's   Pon Gru 08 2014, 18:51

Zachariasz nie powinien za dużo chodzić po tym zawale, ale kiedy usłyszał w plotkach, co trzeba zrobić, aby wziąć w drugiej misji podobnej do labiryntu... Czy mógł się powstrzymać? Absolutnie! Po prostu następnego dnia rano, kiedy szedł po bułki, powtarzając sobie jak mantę: nie wolno ci palić ani pić kawy, zaszedł do sklepu z eliksirami. Nie musiał się rozglądać specjalnie za produktami, bo dokładnie wiedział, co chce. Poczekał na ekspedienta cierpliwie.
- Eliksir skurczający poproszę - powiedział miło, poprawiając swój szalik. Położył 9 galeonów na ladzie, a następnie schował zapakowaną fiolkę za pazuchę. Tak, to będzie dobry dzień!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gość












PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami J. Pippin's   Wto Gru 09 2014, 19:10

Wszedłem do sklepu, rozglądając się wokół po półkach, na których staly fiolki różnych rozmiarów, wypełnione eliksirami o przeróżnych barwach, po czym podszedłem do lady, za którą stał sprzedawca.
-Dzień dobry! Chciałbym prosić o eliksir skurczający..-oznajmiłem.

Zgodnie z punktem 1. regulaminu ogólnego, post fabularny powinien mieć co najmniej pięć linijek. Także gorąco zachęcam do nieco dłuższego opisywania.
Powrót do góry Go down



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4484
http://www.czarodzieje.org/t58-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t649-bellcia
http://www.czarodzieje.org/t243-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami J. Pippin's   Wto Gru 09 2014, 20:41

Bell spragniona była przygód, bo od porwania w Egipcie nic ciekawego nie przeżyła, a przecież tamto było już tak dawno temu! Nic więc dziwnego, że kiedy tylko usłyszała o lodowej misji i dowiedziała się, że najstarsi studenci również mogą wziąć w niej udział, to postanowiła, że na pewno musi spróbować.
Teleportowała się więc na Pokątna i udała do sklepu z eliksirami. Potrzebny był jej eliksir skurczający. Nie miała pojęcia po co i nie próbowała wymyślać... Zapłaciła należne galeony, a potem od razu wróciła do Hogsmeade i udała się na miejsce zbiórki.

zt

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Stany Zjednoczone, Nowy Orlean
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 142
  Liczba postów : 362
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7754-angelus-scorpion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7757-druzyna-aniola#215656
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7758-angelus#215658
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7786-angelus-scorpion#216618




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami J. Pippin's   Czw Gru 11 2014, 11:42

Angelus usłyszał o pewnej misji w lodowej jaskini, a on uwielbiał przygody. Kazano im udać się do sklepu z eliksirami by zakupić eliksir skurczający. Nie miał pojęcia w jakim celu będzie mu on potrzebny i co będzie musiał zmniejszać przy pomocy tego oto eliksiru. Teraz jeszcze postanowił się nad tym nie zastanawiać. Dotarł na pokątną i właśnie przekroczył próg sklepu. Trochę obserwował fiolki stojące na półkach i przedstawiające najróżniejsze eliksiry praktycznie we wszystkich możliwych kolorach. Był już zdecydowany.
-Dzień dobry. Eliksir skurczający raz będzie- powiedział stanowczym głosem ,a gdy tylko otrzymał swój eliksir to schował go do kieszeni płaszcza i zapłacił należne za to 9 galeonów. Nie żeby mu było szkoda kasy, ale to było jednak zawsze 9 galeonów. Skinął głową w ramach podzięki i opuścił sklep by udać się na miejsce zbiórki na lodowym jeziorze.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Skąd : USA
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 657
Dodatkowo : opiekun Ravenclawu
  Liczba postów : 143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9998-blaze-ettreval-revie#279035
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9999-pan-profesor-wiecznie-plonie#279039
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10000-spalone-listy-ze-stanow#279041
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10001-blaze-ettreval-revie#279045




Administrator






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami J. Pippin's   Sob Gru 13 2014, 21:04

Ledwie przyjechał do Wielkiej Brytanii, a już dotarły do niego plotki o czymś wyjątkowym. Nie wiedział, jak miał to traktować, ale z całą pewnością nie zamierzał sobie tego odpuścić. Był zbyt ciekawy miejscowych legend czy mitów, żeby zostawić całą sytuację bez reakcji. Dlatego czym prędzej udał się do Londynu na Ulicę Pokątną. Nie znał tego miejsca ani trochę, ale udało mu się odnaleźć aptekę w miarę szybko.
Wszedłszy do środka, omiótł wzrokiem wszystkie półki i odnalazłszy niewielką butelkę z eliksirem skurczającym, zaniósł ją do lady, jednocześnie wygrzebując z płaszcza dziewięć złotych monet. Ułożył je w równy stosik, poczekał chwilę, aż cała transakcja zostanie zatwierdzona i wreszcie schowawszy zakup w kieszeni, wyszedł na zewnątrz, by wrócić do Hogwartu.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 461
  Liczba postów : 138
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9997-asher-belshazzar-hawkeye#279002
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10004-zagraj-z-kanciarzem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10005-zastawiona-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10006-asher-hawkeye




Moderator






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami J. Pippin's   Nie Gru 14 2014, 11:21

Znudzenie i wessanie przez czarodziejką pętlę zaczynały doprowadzać go do szewskiej pasji. Nie mógł nie skorzystać z możliwości urozmaicenia sobie swojej monotonnej egzystencji. Ledwie zamknęły się drzwi Gospody pod Świńskim Łbem, a on wyskoczył na ulicę jak oparzony, chcąc jak najszybciej dotrzeć do Londynu. Nie trwało to długo, wszak teleportacja bywa bardzo przydatna i nawet był w stanie znieść przeciskanie się przez gumową rurę. Było ciężko, chujowo, ale stabilnie. Był trzeźwy, rozumował dobrze, prawda? Nie wiedział, ale nie próbował tego zrozumieć, chciał po prostu zatkać sobie dziurę, powstałą przez chwilową abstynencję i przerwę w grach hazardowych. Przeżycie tego było dla niego tak trudne, że siłą rzeczy niemalże stawało się już niewykonalne, dlatego zastrzyk adrenaliny powinien wszystko naprawić, prawda? Musiał spróbować, kimże by był, gdyby tego nie zrobił? Wszedł do sklepu i zakupił eliksir, a potem znowu zniknął. Teleportował się. Pędził na spotkanie z przygodą.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Toronto, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1236
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6002-cesaire-bernard-weatherly#171006
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6003-cezar-i-jego-rzymianie#171018
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6010-cezarowa-sowa#171255
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7381-cesaire-weatherly#207517




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami J. Pippin's   Czw Gru 18 2014, 20:05

Raz, dwa, trzy, dziś nagrodę wygrasz Ty! Cesaire na ostatnią chwile załatwiał najpotrzebniejsze rzeczy, aby wziąć udział w wyzwaniu. Nie przejmując się niczym, wyszedł z mieszkania, zerkając na kartkę, co też musi zakupić. Równie dobrze sam mógłby przyrządzić ten eliksir. Dlaczego organizatorzy nabijają sprzedaż jakiemuś małemu sklepikowi? Wyrzucając papierosa tuż przed drzwiami, zaciągnął się jeszcze świeżym powietrzem. Przez chwilę rozglądał się po wnętrzu, aby zobaczyć, czy kupi może eliksir otwartych zmysłów. Zawiódł się. To naprawdę nic niewarty sklepik.
- Eliksir skurczający - odpowiedział bez zbędnych ceregieli w postaci "dzień dobry" i "proszę". Rzucił odpowiednią sumę na ladę, a następnie wyszedł z fiolką.
zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 136
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8939-melody-avril-blackthorne
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8997-mam-ostre-zabki-i-pazurki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8960-melody
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8959-melody-avril-blackthorne




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami J. Pippin's   Czw Gru 18 2014, 21:08

Melody do ostatniej chwili wahała się nad wzięciem udziału w wyzwaniu. Choć kusiło ją już to od chwili, gdy usłyszała plotki o owej misji, zdecydowała pod wpływem impulsu. Przechodziła akurat koło sklepu z eliksirami, a że z tyłu głowy przez cały czas miała kartkę z informacją, co należy zakupić, postanowiła spróbować swych sił. W końcu, to jej ostatni rok w Hogwarcie i ostatnia szansa na zrobienie czegoś szalonego.
Weszła do sklepu i rozejrzała uważnie po półkach. Nie, nie, nie... Bingo. Wzięła niewielką buteleczkę z eliksirem i podeszła do lady z zadowolonym uśmiechem. Sprzedawca już z daleka chyba widział - albo po prostu wielu ostatnio dokonywało podobnej transakcji - co też zamierza zakupić. Blackthorne zapłaciła i wyszła ze sklepu, a uśmiech podniecenia próbował jej się wkraść na usta. Kto wie, może to będzie przygoda życia?
zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 34
Skąd : NY
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 142
  Liczba postów : 327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9499-eris-lorelei-lynch#264419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9501-eris-bardzo-chetnie-cie-pozna-naprawde#264443
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9502-eris#264446
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9503-eris-l-lynch#264455




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami J. Pippin's   Czw Gru 18 2014, 22:27

Wmaszerowała do sklepu, rozglądając się uważnie. W sumie dawno tu nie była, chociaż swego czasu widywano ją tu od czasu do czasu. Cóż, mieszkała i pracowała niedaleko, to najwygodniej jej było tu podejść, jak potrzebowała na szybko jakiegoś eliksiru. Oczywiście nie do końca ufała miksturom, które można było tu zakupić. Czemu? Och, odpowiedź jest dziecinnie prosta - z zasady nie ufała niczemu, czego nie zrobiła sama. Chyba że patrzyła na ręce temu, kto to robił. A i wtedy nie zawsze. Kto mógł mieć pewność, że coś nie zostało spartaczone? Albo że celowo w eliksirze nie znalazł się niepowołany składnik, przez co wypicie go mogłoby się źle skończyć? A gdy sama warzyła jakiś eliksir, wiedziała, że wszystko jest w porządku. Ewentualnie co nie jest, jeśli na rękę jej było "ulepszenie" mikstury czymś od serduszka.
Teraz jednak nie miała wyjścia. Zresztą trochę jej było wszystko jedno - miała nadzieję, że nie będzie musiała tego pić. A nawet jeśli... Ech, zresztą tym będzie martwić się później.
Podeszła do lady, zażyczyła sobie eliksir skurczający, zapłaciła i wyszła. Nie miała czasu - ani ochoty - na czcze pogaduszki.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 44
Skąd : Montpellier, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 678
Dodatkowo : hipnoza, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 126
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10914-dev-levitt#298334
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10918-40-lat-minelo-v#298421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10917-sowka-isa#298419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10915-dev-levitt#298383




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami J. Pippin's   Nie Cze 07 2015, 18:13

I etap stażu

Sprzedawca
Sklep z eliksirami J. Pippin's, początek 2011 r.


Krótko po wyjściu z Azkabanu Devowi udało się załapać na staż do sklepu z eliksirami, gdzie na gwałt potrzebowano pomocnika. Dopiero później właściciel przekonał się, że popełnił błąd zatrudniając 36-letniego faceta prosto z ulicy. Francuz nie radził sobie absolutnie, nie posiadał żadnego doświadczenia w jakiejkolwiek pracy, a co dopiero w tej branży... Szef denerwował się za każdym razem, kiedy w jego polu widzenia pojawiał się pracownik na stażu. Raz nawet ukrócił mu pensję o 10 galeonów za upuszczenie fiolek, które w efekcie się stłukły i nie nadawały się już do niczego. Praca sprzedawcy chyba nie była pisana Levittowi.
Mężczyzna widząc, że mu nie wychodzi po prostu przestał się starać. Wykonywał obowiązki od niechcenia, byle jak, byle szybko. Chciał najzwyczajniej w świecie przetrwać do końca stażu, przeboleć to wszystko i mieć w końcu z głowy. Jakieś wynagrodzenie za te męki też by się przydało na start w nowym życiu. Sklep traktował z obojętnością, w ogóle nie obchodził go jego los, jaki i zdanie na jego temat szefa i kolegów z pracy śmiejących się za plecami stażysty. Miał to głęboko gdzieś.
Czasem podglądał ukradkiem, jak wytwarzane są eliksiry i starał się zgłębiać swoją wiedzę na ten temat. Było to o wiele ciekawsze, niż rozmowa z niezdecydowanymi, wymagającymi klientami. Skoro mowa o klientach, raz Dev spróbował zażartować z klienta, który przyszedł do sklepu z parasolem.
- Dzień dobry. O, widzę, że był Pan dzisiaj na wielkim otwarciu. - rzekł uśmiechając się przy tym głupio.
- Witam Pana. Przepraszam, ale na otwarciu czego? - spytał zdziwiony.
- Parasola w Pana dupie! - powiedział, jednocześnie wybuchając śmiechem, aż szef usłyszał i przyszedł do kasy. Awantura była co nie miara, bo okazało się, że klientem był ktoś tam z ministerstwa magii i wielki wstyd i hańba dla sklepu. Szef zachowywał się, jakby dostał jakiegoś ataku i groził, że zwolni francuza. Na szczęście dzień później musiał wyjechać, przez co sklep potrzebował pracowników i Dev pozostał na swoim stanowisku. Ciekawe, na jak długo.



Kostki: 1,2
- 10 Galeonów ;_;
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 44
Skąd : Montpellier, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 678
Dodatkowo : hipnoza, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 126
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10914-dev-levitt#298334
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10918-40-lat-minelo-v#298421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10917-sowka-isa#298419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10915-dev-levitt#298383




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami J. Pippin's   Czw Cze 25 2015, 20:47

II etap stażu

Sprzedawca
Sklep z eliksirami J. Pippin's, początek 2011 r.


Drugi tydzień roboty, a Dev ledwo co trzyma się tej posady. Wprawdzie sprzedawanie, czy też komunikacja z klientami nie sprawia mu tak wielkich problemów, jak wcześniej, ale nadal wyraźnie widać, że nie nadaje się do tej pracy. Dobrze, że szef wyjechał służbowo i tymczasowo nie groziło mu zwolnienie. Jedynie współpracownicy z niego szydzili, ale to dało się wytrzymać.
Pewnego kolejnego, nudnego dnia Levitt niespodziewanie znalazł samonotujące Pióro! Wiedział, że nie należy do niego, ale znalezione nie kradzione! Teraz już nie musiał ręcznie zapisywać wszystkich rachunków i uzupełniać spisów i list przedmiotów na składzie. Wszystko robiło za niego to magiczne piórko. Minął tak dosłownie tydzień i żaden z pracowników nie zgłosił, że ta rzecz należy do niego. Żaden klient też nie przyszedł z pytaniem, czy nie zostawił przypadkiem czegoś takiego w sklepie. Nic takiego się nie stało, więc albo to pióro zostało zesłane Devowi prosto z nieba, albo należy do szefa, który odbierze je francuzowi, jak tylko wróci z wyjazdu. No cóż, przynajmniej do tego czasu będzie mógł cieszyć się piórem, a potem jak już skończy staż to pewnie weźmie się za robienie czegoś, gdzie nie trzeba ciągle czegoś zapisywać. Może na przykład zajmie się hodowlą smoków? Pożyjemy, zobaczymy...


Kostka: 5
cytat:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 44
Skąd : Montpellier, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 678
Dodatkowo : hipnoza, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 126
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10914-dev-levitt#298334
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10918-40-lat-minelo-v#298421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10917-sowka-isa#298419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10915-dev-levitt#298383




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami J. Pippin's   Pią Lip 03 2015, 23:22

III etap stażu

Sprzedawca
Sklep z eliksirami J. Pippin's, początek 2011 r.


Ostatnie dni stażu wydawały się nie mieć końca. Szef wrócił z wyjazdu służbowego i nie dał odetchnąć Devowi nawet na moment. Francuz już wcześniej żałował, że wylądował w tej norze, ale dopiero teraz jego nerwy zostały wystawione na próbę. Uspokajała go tylko myśl, że niedługo będzie już po wszystkim i może uda mu się wyrwać jakąś ciekawszą pracę. Wszystko byłoby lepsze niż siedzenie z tymi ludźmi.
Dzisiaj stażysta został pogoniony do nadrobienia papierkowych zaległości, wypił jednak trochę za dużo kawy i... Zachciało mu się siku. Więc w te pędy ruszył z miejsca, kiedy zorientował się że coś jest nie tak. Jakiś dowcipniś związał jego sznurówki. Lecz było już za późno, albowiem Dev już leciał w stronę podłoża. Bum! Głośny hałas odbił się po całym sklepie, a chwilę później wokół mężczyzny zgromadził się mały tłum z kierownikiem po środku. Wszyscy jak jeden mąż kręcili głową, ale nie wyglądali na zdziwionych. Raczej zażenowanych, że nowy znowu coś odwalił. Francuz podniósł się, był cały obolały, a z jego nosa ciągle leciała krew. Poprosił nawet kogoś o pomoc w jej zatamowaniu, bo w ten sposób nie dało się pracować. I tak mu przeleciały ostatnie dni.
O dziwo na koniec stażu złapał go chyba jakiś sentyment, bo wcale nie chciał rozstawać się z tym miejscem. Może podświadomie je polubił, a może po prostu zaczął powolutku odnajdywać się w sklepie? Dzisiaj miał się stąd wynieść, zabrać rzeczy i zniknąć na dobre. Ku jego zdziwieniu znalazł małą niespodziankę. Na jego biurku stał lewitujący kapelusz! Pewnie pracownik który wyciął mu numer kilka dni wcześniej poczuł skruchę i w ramach zadośćuczynienia sprawił Devowi taki prezent. Ucieszony, lecz były już pracownik sklepu zabrał swoje manele i na długi czas nie pojawił się w sklepie z eliksirami.

Kostka napotkanych przygód(pierwsza): 1
Kostka na upominek na koniec stażu(druga): 1
cytat:
 
Losowanie na parzystość: Parzysta
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4904
  Liczba postów : 972
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami J. Pippin's   Sob Wrz 26 2015, 19:37

Wyruszając w podróż dobrze być przygotowanym na różne okoliczności. Nigdy nie wiadomo, co się może stać, a Percy wolał wrócić do domu w jednym kawałku. Sam nigdy nie był mistrzem eliksirów, chociaż jakoś sobie radził. Mimo wszystko uznał, że rozsądniej będzie kupić eliksir Wiggenowy od kogoś, kto się na tym zna. Właśnie dlatego wybrał się do J. Pippina.
Cóż, cena wydawała się co najmniej wygórowana, ale co tam. Odkąd miał pracę i to całkiem niezłą, a łażenie po pubach i stawianie dziewczynom drinków uznał za nudne i bezproduktywne, finanse Percy'ego miały się całkiem nieźle i mógł sobie pozwolić na małą rozrzutność. Zwłaszcza że nie chodziło o jakąś tam fanaberię, ale o bezpieczeństwo. Nie wiedział, skąd nagle u niego ta przezorność, ale lepiej dmuchać na zimne. Z bólem serce zapłacił te 20 galeonów, podziękował i opuścił sklep. Buteleczka z eliksirem kojąco ciążyła mu w kieszeni.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Italy ( Mediolan )
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1167
  Liczba postów : 115
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10996-anastasia-v-reina#299375
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11006-so-very-lonely#299399
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11004-long-time-ago#299395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11005-anastasia-v-reina#299398




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami J. Pippin's   Pon Lis 02 2015, 18:29

Staż na sprzedawce. ( post nr. 1 )

Anastasia w końcu postanowiła udać się na staż jako sprzedawca. Staż miał się odbyć w sklepie z eliksirami J. Pippins's. Udała się do sklepu i załatwiła to co miała robić. Niestety wszystko szło nie tak jak miało iść. Nic jej się nie udawało w dodatku szef jej nie zauważał a pracownicy śmiali się z niej na każdym kroku. Z każdą minutą, godziną, dniem, tygodniem było coraz gorzej. Miała już tego po dziurki w nosie. Miała ochotę rozpłynąć się w powietrzu lub zapaść się pod ziemię. W dodatku szef zalegał jej z wypłatą. No cóż w sumie mu się nie dziwiła skoro była dla niego niewidzialna. Może powinna z nim porozmawiać czy coś? A może lepiej nie bo była niezdarna, wszystko czego dotknęła lądowało na ziemi więc gdyby się o tym dowiedział mógł by kazać opłacić jej szkody. W sumie sama już nie wiedziała co ma robić. Na każdym kroku ktoś się z niej naśmiewał. Wszystko co dotknęła lądowało na ziemi z hukiem i rozpadało się na miliony maleńkich kawałeczków. To było straszne. Jeszcze nigdy nie miała takich sytuacji jak w tym sklepie. Ten staż był dla niej jak zły sen, z którego nie mogła się wybudzić.
Ukryła się na zapleczu by odetchnąć głęboko i wszystko przemyśleć. Tam na pewno nikt jej nie znajdzie, na pewno. Chciała wiedzieć co robić, potrzebowała jakiegoś znaku, który powiedział by jej co ma zrobić w tej okropnej sytuacji. Miała dość tego naśmiewania się z niej, miała dość psucia wszystkiego czego dotknęła.

( kostki 3 i 2 )
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Italy ( Mediolan )
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1167
  Liczba postów : 115
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10996-anastasia-v-reina#299375
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11006-so-very-lonely#299399
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11004-long-time-ago#299395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11005-anastasia-v-reina#299398




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami J. Pippin's   Pon Lis 23 2015, 15:37

Staż na sprzedawce. ( post nr.2 )

Minęły już  dwa tygodnie od kad Anastasia zaczela  staz w sklepie z eliksirami. Znajomi z pracy nie przepadali za nia, nasmiewali sie z niej na kazdym kroku. W dodatku jej szef nigdy jej nie zauważa. To wszystko ja przerastalo. Pracz w sklepie z eliksirami byla strasznie nudna.
Krzatala sie po sklepie rozkładając towar na półkach,  przy okazji przecierajac ściereczką zakurzone fiolki by ladnie wyglądały. Udala sie na zaplecze po reszte rzeczy. Na ziemi znalazla samonotujace pioro. Zmruzyla delikatnie powieki podnoszac pióro.  Przez chwile stala wpatrujac sie w nie uwaznie. W sumie znalezione nie kradzione. Schowala je do torby i wrocila dopracy. Ciekawe czy mialo swojego wlasciciela czy tez nie. Jesli ktos sie upomni o pióro odda je nie byla zlodziejem. Po prostu je znalazla. Miala nadzieje, ze nke wyniknie z tego jakas afera. Nie chciala sie z nikim kłócić. Nie bylo to w jej stylu tak jak zabieranie nie swoich rzeczy.

( kostka 5 )
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Italy ( Mediolan )
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1167
  Liczba postów : 115
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10996-anastasia-v-reina#299375
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11006-so-very-lonely#299399
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11004-long-time-ago#299395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11005-anastasia-v-reina#299398




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami J. Pippin's   Czw Gru 10 2015, 20:46

Staz na sprzedawce. ( Post nr.3)

Dzis mial byc jej szczesliwy dzien. Wlasnie dzis miala dostac pochwale od swojego szefa, za to ze byla swietna stazystka I tak dalej. Chciala uslyszec od szefa, ze dobrze sie spisala czy cos w tym stylu. Jednak gdy zjawila sie w sklepie wszystko poszlo nie tak. Miala dostarczyc bardzo wazny list swojemu szefowi. Jak mogla zgubic list? Co jesli list dostanie sie w niepowolane rece? Szukala go, ale nigdzie nie mogla znalezc. W koncu postanowila pojsc poinformowac o tym szefa. Kiedy mu o tym powiedziala przyjal to bardzo spokojnie. Niestety na koniec uslyszala kilka niemilych slow.
Gdy jednak opuszczala sklep szef podarowal jej 100galeonow. Taki maly prezent na zakonczenie stazu. Czyzby jednak mezczyzna nie byl taki zly jaki sie wydawal?
Po pozegnaniu sie I zabraniu swoich rzeczy wyszla ze sklepu I wrocila do domu

( kostko 6 i 4 )

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 31
Skąd : Framlingham, Suffolk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 697
  Liczba postów : 120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9252-fanny-o-redford#258952
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9253-fanny-be-tender-with-my-love#259028
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9254-for-me#258977
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9255-fanny-o-redford#258984




Moderator






PisanieTemat: pippin   Sro Mar 23 2016, 17:19

Etap I
2008 rok, Londyn, Sklep z Eliksirami J. Pippin's
Kostki: 5 i 3

Fanny zawsze marzyła o otworzeniu własnego sklepiku z amuletami, ale prawdę mówiąc, nigdy do końca nie wierzyła, że może się jej to udać. Zresztą, skąd wziąć pieniądze na rozkręcenie własnego interesu? Z tymi paskudnymi goblinami z banku Gringotta nie chciała mieć nic wspólnego - miała wrażenie, że tylko czekają, żeby ją oszukać. I pewnie nigdy nie zdobyłaby się na odbycie stażu, który miał jej pomóc w zdobyciu wiedzy koniecznej dla kogoś, kto prowadzi własny biznes, gdyby nie kochana ciotka Ursa, która zapisała jej w spadku całkiem pokaźną sumkę - nie zawrotną, ale wystarczającą, by otworzyć własne przedsiębiorstwo.
Staż miał trwać miesiąc... i Fanny była nim absolutnie zachwycona. Pan Pippin okazał się być uroczym mężczyzną, który wprost przepadał za swoją roześmianą stażystką - nawet uraczył ją premią, twierdząc, że jej wdzięk i rozkoszny uśmiech przyciągają mu stada klientów, którzy w innym wypadku na pewno polecieliby do konkurencji. Możliwe że pewną zasługę miał też jej kuszący biust, puszczony wolno i nie skrępowany biustonoszem, ale to nieważne!
W pracy radziła sobie naprawdę dobrze, mimo że część współpracowników patrzyła na nią krzywo, poirytowana jej niesłabnącym entuzjazmem i względami szefa. Co prawda zdarzało jej się czasem upuścić jakąś fiolkę z eliksirem, bo jak wiadomo Fanny to okropna gapa, jednak pan Pippin nie robił z tego powodu wielkiego zamieszania, twierdząc, że i tak zarabia dzięki niej więcej niż kiedykolwiek przedtem. W sklepie panował spokój, pracownicy nie docinali sobie, ale po skończonej robocie uciekali szybko do swoich domów, nie mając ochoty na zacieśnianie więzów. Fan zdawała sobie sprawę, że może powinna się bardziej starać i nieco mniej flirtować z przystojnym Calumem, ale póki jej pracodawca był zadowolony, nie miała zamiaru się specjalnie przejmować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 31
Skąd : Framlingham, Suffolk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 697
  Liczba postów : 120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9252-fanny-o-redford#258952
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9253-fanny-be-tender-with-my-love#259028
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9254-for-me#258977
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9255-fanny-o-redford#258984




Moderator






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami J. Pippin's   Pią Kwi 01 2016, 16:19

Etap II
2008 rok

Mimo że początek stażu zapowiadał się bardzo dobrze, dalej nie było tak różowo. Koledzy, który od samego początku mieli mieszane uczucia względem Fanny, nagle przemienili się we wredne świnie i uznali, że dobre układy dziewczyny z szefem cholernie im działają na nerwy. Dlatego bezczelnie nakablowali na nią panu Pippinowi... cóż, może Fan faktycznie nie była tytanem pracy, ale przykładała się i z pewnością nie zasługiwała na takie traktowanie. Jej łzy i zaczerwieniony nos zrobiły na pracodawcy odpowiednie wrażenie, ale tylko na pewien czas - następnego dnia oświadczył jej, że codziennie musi zostawać w pracy o trzy godziny dłużej, bez dodatkowego wynagrodzenia!
Redford była załamana, ale jej marzenie o własnym sklepiku z amuletami było wystarczającą motywacją, by jakoś przeżyć tę rażącą niesprawiedliwość, zacisnąć zęby i robić swoje, siedząc w pracy po godzinach. Od tego czasu nie odzywała się do swoich "kolegów" częściej niż było to absolutnie konieczne, a pana Pippina obrzucała spojrzeniem tak pełnym żałości i wyrzutu, że zaczął schodzić jej z drogi, nie mając zamiaru się ugiąć, a jednocześnie czując pewien dyskomfort psychiczny. Wracała z pracy wykończona, nie miała właściwie czasu na życie towarzyskie, co bardzo psuło jej nastrój, ale Fanny to nie tylko roztrzepane, puchate stworzonko - jeśli o czymś marzy tak bardzo, tak gorąco, to będzie o to walczyć!

Kostka: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 31
Skąd : Framlingham, Suffolk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 697
  Liczba postów : 120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9252-fanny-o-redford#258952
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9253-fanny-be-tender-with-my-love#259028
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9254-for-me#258977
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9255-fanny-o-redford#258984




Moderator






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami J. Pippin's   Sob Kwi 09 2016, 11:01

Etap III

2008 rok

Fanny straciła serce do tej pracy. Naprawdę miała ochotę dać nogę i więcej nie pokazywać się na oczy tym ludziom. Czuła się zraniona i wykorzystana, nadal była miła dla klientów, ale robiła to dla siebie, a nie po to, żeby Pippin cieszył się dużymi obrotami. Choć w sumie na jedno wychodziło.
Właściwie pod sam koniec stażu miała dostarczyć swojemu szefowi jakieś ważne faktury czy też spis dostawców. Oczywiście, powinna był ta zrobić poprzedniego dnia, ale ciągle się rozmijali i koniec końców Fanny zdecydowała, że zrobi to jutro.
Na podłodze ktoś porozstawiał pudła i słoiki pełne składników, które próbowała wyminąć, niosąc naręcze papierów i równocześnie starając się dotrzeć do gabinetu szefa jak najszybciej. Niestety, jej wrodzona gapowatość dała o sobie w końcu znać i dziewczyna potknęła się o jeden z kartonów, a dokumenty wyfrunęły z jej objęć i wylądowały w wiadrze pełnym wody. W pierwszym odruchu chciała się rozpłakać z upokorzenia i bezradności, ale będąc taką niezdarą do perfekcji opanowała wszelkie zaklęcia suszące, czyszczące i naprawiające, dlatego bez wahania wyciągnęła różdżkę i wysuszyła papiery, które wyglądały jakby nic złego nigdy im się nie przytrafiło. Pippin wydawał się bardzo zadowolony, nawet nie marudził na opóźnienie, więc dziewczyna odetchnęła z ulgą.
Na pożegnanie dostała lewitujący kapelusz. Nagle wszyscy zrobili się dla niej bardzo mili i nie chcieli, żeby odchodziła, mimo wszystkich nieprzyjemności, jakie ją spotkały. Fanny pożegnała się z nimi ciepło, jednak choćby nawet Pippin chciał jej oddać swój sklep, nie zgodziłaby się tam zostać.


Kostki: 5 i 4
Upominek: 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami J. Pippin's   

Powrót do góry Go down
 

Sklep z eliksirami J. Pippin's

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

 Similar topics

-
» Sklep z protezami
» Sklep z drobiazgami
» Sklep Gaya
» Sklep spożywczy.
» Sklep Ollivandera

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-