Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Najbardziej odległy brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 24
Skąd : Sunnysky, Anglia
Galeony : 112
  Liczba postów : 97




Gracz






PisanieTemat: Najbardziej odległy brzeg jeziora   Czw Mar 10 2011, 23:35

First topic message reminder :


najbardziej odległy brzeg jeziora


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 733
  Liczba postów : 387
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13166-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13177-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13176-listy-do-any
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13175-adoria-n-amparo




Gracz






PisanieTemat: Re: Najbardziej odległy brzeg jeziora   Sro Sty 18 2017, 16:01

- Nie? - Zaśmiała się krótko na te słowa. - Ja ciągle leżę z kimś na lodzie.- Dodała jeszcze w żartobliwej formie.
Wcale nie czuła potrzeby, żeby wstać. Jakoś tak, taka bliskość z Thomasem kompletnie jej nie przeszkadzała. Inna sprawa, że była bardzo dotykalską osóbką i kiedy tylko mogła, to lgnęła do swoich bliskich (chociaż mogło to czasem dziwnie wyglądać...). Jak to Hiszpanka, wszędzie było jej pełno i raczej do najcichszych nie należała. Lubiła przebywać z ludźmi, chociaż czasem słyszała narzekanie na naruszanie stref prywatnych. Halo, kto nie lubi się przytulać?
Teraz niestety szybko doszła do wniosku, że chyba w tym przypadku musi się przemóc i wstać. W końcu nie chciała zgnieść biednego Ślizgona, a jednak musiało mu się zrobić choć trochę niewygodnie pod jej ciężarem.
Chciała mu przerwać te podziękowania, bo przecież nie zrobiła nic wielkiego! Thomas jednakże wcale nie czekał na jej reakcję, przeszedł bezpośrednio do "odwdzięczania się". Adoria nie spodziewała się pocałunku, ale ku jej ogólnemu zaskoczeniu wcale nie odskoczyła do tyłu i nie dała mu z plaskacza. Gdyby tylko wiedziała, że Ecclestone wykorzystywał na niej hipnozę... Cóż, nie skreślała zbyt łatwo ludzi, ale była w stanie ograniczyć pewne znajomości.
Teraz jednak w pełni skoncentrowała się na jego delikatnych wargach i dłoniach przyjemnie spoczywających na jej biodrach. Sama nie zorientowała się, kiedy łagodnie odwzajemniła pocałunek, a jedną dłoń przekierowała na kark chłopaka, powoli wsuwając palce w jego włosy.
Kiedy w końcu odsunęli się od siebie, zapewne aby zaczerpnąć powietrza, Dora była tak zszokowana, jak jeszcze nigdy. Teraz to dopiero płonęła rumieńcem! Nawet nie wiedziała co powiedzieć - tak, kompletnie zabrakło jej języka w buzi i tylko ominęła spojrzeniem zielone tęczówki Thomasa. Raczej nie zamierzała uciekać, jednak musiała przyznać, że czuła się teraz bardzo niezręcznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 214
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13867-thomas-ecclestone?nid=19#367403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13900-thomas-ecclestone#367426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13898-thomas-ecclestone#367421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13896-thomas-ecclestone#367419




Gracz






PisanieTemat: Re: Najbardziej odległy brzeg jeziora   Sro Sty 18 2017, 21:55

Thomas po delikatnym wpłynięciu na pannę Amparo cieszył się teraz pocałunkiem lwicy o hiszpańskich korzeniach. Jak na osobę poszukującą i dążącą do szczęścia oraz wszelkich możliwych przyjemności, odbierał to bardzo pozytywnie. Na wskutek umiejscowienia jej własnej dłoni na jego włosach przycisnął ją ciut mocniej do siebie. Naturalna reakcja i nawet o tym nie myślał. Leżeli tak przez moment, który wydawał się trwać zdecydowanie dłużej, niż zakładały sekundy na zegarku. Nastała jednak ta chwila, kiedy przerwali a Adoria się od niego odsunęła. Bacznie zaczął obserwować jej twarz, doszukując się pewnych możliwych i znanych mu oznak. Zmrużył lekko oczy ale nie okazał niezaniepokojenia. Rozegrał to dobrze i nie przesadził, przynajmniej według własnych standardów. Kontrola jaką narzucił była chwilowa, tyczyła się jednej czynności i można było spokojnie winę zwalić na wiele różnych czynników, które same z siebie mogłoby doprowadzić do takiego scenariusza.

Ślizgon podniósł się ale jego ciała nadal znajdowało się na zimnej powierzchni. Nie czuł tego przez sam fakt nałożonych ubrań. Nałożył na twarz uśmiech, który sprawiał wrażenie szczerego i troskliwego. Położył jedną dłoń na jej ramieniu i odparł spokojnie:
-Przepraszam.. nie powinienem. - zaczął by kontynuować -Mam nadzieję, że mi wybaczysz tą śmiałość. Chyba mnie ciut poniosło... ale muszę przyznać, że gdybym mógł to bym to wszystko powtórzył.. - wciąż nie spuszczał jej z oczu. Rumieńce na jej policzkach były dobrym znakiem, ale chyba przeżywała jakiś mały konflikt wewnątrz siebie. Czego dotyczył? Mógł jedynie zgadywać. Zapewnił jej jednak odpowiednią atmosferę i komfort, unikając jakichkolwiek nacisków. Musiała teraz sama zdecydować jak się z tym wszystkim czuje..

Czy młodemu Esslestonowi uda się nawiązać jakąś trwalszą i dłuższą znajomość? Czas pokaże..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 733
  Liczba postów : 387
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13166-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13177-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13176-listy-do-any
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13175-adoria-n-amparo




Gracz






PisanieTemat: Re: Najbardziej odległy brzeg jeziora   Sro Sty 18 2017, 22:10

Gdyby tylko wiedziała, jaki wpływ w rzeczywistości wywierał na niej Thomas! Bywała łatwowierna i raczej nie było zbyt ciężko nakłonić ją do zrobienia czegoś, jeśli tylko miało się odpowiednie zdolności. Ślizgon je miał... I mieszał Adorii w głowie, chociaż dopiero co się poznali. Jeśli dowiedziałaby się o jego występku, pewnie najpierw byłaby zła - to jawne wykorzystanie! Później jednak doszłaby to wniosku, że to urocze zagranie. Tak się musiał postarać, aby skraść jej całusa...
Ale Dora nie wiedziała tego wszystkiego, mogła więc tylko cierpiećw w milczeniu z mętlikiem w głowie. Cierpieć po części dlatego, że pocałunek się skończył, a po części dlatego, że w ogóle się odbył. Ecclestone nie miał prawa znać jej sekretów czy preferencji, nie domyślał się nawet jakich dylematów właśnie przysporzył Hiszpance.
Cóż, to z całą pewnością był niezły początek jak na burzliwą relację, którą tak przepowiedziała Andrea. Ta myśl, choć szybko została odesłana w zapomnienie, dalej rozbijała się echem po głowie Adorki.
- Och, nie. To nic. W końcu cię nie powstrzymałam. - I to ostatnie zdanie było jednocześnie jak zwykłe stwierdzenie co i zarzut wobec siebie, przepełniony zdziwieniem - ot, szczerym niedowierzaniem. Wstała i poprawiła swój płaszcz, obserwując rysy jakie pozostawiały jej łyżwy na lodzie. Zerknęła potem znowu na Thomasa, którego nie chciała teraz odtrącić czy zniechęcić. Po prostu była w szoku, że ten pocałunek tak jej się podobał - był spontaniczny, pełen przyjemnych impulsów i temperamentu. Również by to powtórzyła, ale czy byłoby to pod wpływem hipnozy czy własnej ciekawości, tego nie mogła wiedzieć. Dlatego uniosła zaczepnie kącik ust, żeby nie zrazić swojego towarzysza.
- Dobrze wiedzieć. - Trochę flirtu chyba nikomu nie zaszkodziło, prawda? Adoria bała się stosować tego typu zagrywki na swoich znajomych, nie chciała ich bowiem w żaden sposób skrzywdzić... Ale Thomasa nie znała, więc mogła sobie pozwolić na nieco więcej, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 214
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13867-thomas-ecclestone?nid=19#367403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13900-thomas-ecclestone#367426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13898-thomas-ecclestone#367421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13896-thomas-ecclestone#367419




Gracz






PisanieTemat: Re: Najbardziej odległy brzeg jeziora   Sro Sty 18 2017, 23:18

Ciekawe jak Thomas by postąpił, gdyby jednak znał ciut lepiej pannę Amparo. Obce były mu jej preferencje, dotychczasowa przeszłość i miłosne przygody. Poznali się niedawno, dlatego wciąż byli dla siebie nieodkrytą wyspą pełną niespodzianek. Ślizgon jednak widział w niej wiele i nie zamierzał odpuszczać. Nie było to w jego stylu.. jeżeli coś mu się spodobało lub miał świadomość, że ktoś może zapewnić mu szczęście i pełną gamę przyjemności, będzie się starał by jego wpływu tutaj odpowiednio zadziałały. Niemoralne? Cóż, wolał spoglądać na to pod ciut innym kątem. Wiedział czego chciał i się z tym nie krył. Historia niejednokrotnie ukazała, że takie właśnie jednostki mają największe prawdopodobieństwo sukcesu. Czy każdy czarodziej może się pochwalić takim podejściem i pewnością siebie?

Oczywiście dopatrzył się u niej konfliktu i pewnej rozterki. Nie poprzestała jednak na przyjaznym tonie oraz lekkim flircie, więc tu miał swoją odpowiedź. Pewności nie miał czy coś z tego wyjdzie, ale otrzymał okazję by zapracować na to... i to mu w zupełności wystarczało. Interesujący był jednak fakt, że spoglądał na nią inaczej niż na inne kobiety. Miał do czynienia z niejedną czarownicą i tutaj odkrył, że mógłby spróbować wykazać więcej siebie i zobaczyć co mu to przyniesie, niż od razu coś wymusić przy pomocy hipnozy. Ryzykowny ruch ale może się opłaci... rzecz jasna było to przemyślenie na ten moment a zawsze mogło się zmienić.

Również wstał, otrzepał czarny płaszcz i zerknął na nią uśmiechając się. Nawet przez tak drobne gesty zapewniał ją, że kto jak kto, ale ona nie musi się bać o sparzenie czy powstrzymywanie. Sprawiał wrażenie kogoś, kto był w stanie całkowicie przyjąć wszystko, co mogła zaoferować. Gdyby tylko nauczyciele wiedzieli, jakie myśli czasami chodzą po głowie tutejszym studentom..
-Masz ochotę się czegoś napić? - zadał pytanie, niezobowiązujące ale kuszące. Złapał ją za lewą dłoń swoją prawą, niby chcąc uchronić się przed upadkiem ale też ukazując, że nie boi się nawiązania bliższej znajomości. Nie był więc jakimś płochliwym chłoptasiem, który nie wiedział jak zabrać się do sprawy. Oczywiście wzrokiem powędrował "niechcący" po jej nogach aż po samą twarz. Nie zajęło to wiele czasu ale mogła to dostrzec:
-Chciałbym dowiedzieć się więcej o Tobie... ze swojej strony obiecuję oczywiście dobre towarzystwo. - wyszczerzył białe zęby, starając się przekonać do siebie. Czy mu się uda? Zobaczymy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 733
  Liczba postów : 387
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13166-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13177-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13176-listy-do-any
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13175-adoria-n-amparo




Gracz






PisanieTemat: Re: Najbardziej odległy brzeg jeziora   Czw Lut 02 2017, 00:51

Z czasem zaczęło do niej lepiej docierać, co w ogóle się wydarzyło. Adoria przepełniła się niedowierzaniem, chociaż bardzo chciała to ukryć. Była Hiszpanką i wielokrotnie ludzie żartowali sobie z jej temperamentu... Ale jeszcze nigdy pchnięta nawet najsilniejszym impulsem nie znalazła się w takiej sytuacji. Thomas musiał w sobie mieć coś niezwykłego. A może to jej ta cholerna przepowiednia tak już zamąciła w głowie? Słowa Andrei jakby nie chciały ucichnąć i co chwilę z nową siłą rozbrzmiewały w mózgu Gryfonki.
To wcale nie było przyjemne. Dziewczyna nie znała się na wróżbach i jasnowidzeniu, zawsze podchodziła do tego dość lekceważąco. Jak się okazało, powinna bardziej przykładać się na lekcjach - może przynajmniej wiedziałaby, czego się spodziewać. Teraz była w kropce, zagubiona we własnych myślach i uczuciach.
- Kuszące - przyznała, rozpatrując w myślach na wszystkie sposoby propozycję Thomasa. Na początku była pewna, że nie spłoszy się i nie ucieknie... Ale teraz jakby trochę straciła humor, nie wiedząc czemu. Może przytłoczyły ją myśli? - Ale chyba muszę odmówić. Innym razem? - Uśmiechnęła się pogodnie, nie chcąc pokazać po sobie większego zakłopotania. Nie zwróciła większej uwagi na to, że złapał ją za rękę - odruchowo uznała, że zrobił to dla utrzymania równowagi. A nawet jeśli nie, to nie zamierzała się tym zamartwiać.
- Brzmi świetnie i jestem jak najbardziej za, ale to już chyba nie dzisiaj. - Stwierdziła w końcu, starając się nie ulec temu promiennemu uśmiechowi. Ślizgon był czarujący, ale Amparo miała w sobie odrobinę asertywności. Teraz była pewna, że powinna powoli zbierać się do dormitorium i odpocząć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 214
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13867-thomas-ecclestone?nid=19#367403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13900-thomas-ecclestone#367426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13898-thomas-ecclestone#367421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13896-thomas-ecclestone#367419




Gracz






PisanieTemat: Re: Najbardziej odległy brzeg jeziora   Nie Lut 12 2017, 16:10

Rozmowa trwała a obie strony przedstawiły swój punkt widzenia. Początkowo Adoria wydawała się zainteresowana potencjalnym wyjściem na procentowy trunek, ale zmieniła zdanie. Przypomniała sobie o czymś? Zniechęciła się? Dopadł ją zły humor? Wszystko było prawdopodobne ale Thomas był w stanie to zrozumieć. Istniało dużo opcji zastępczych, które mógłby wykorzystać na taką właśnie okazję. Odpoczynek? Udanie się na piwo? Uwarzenie eliksiru? Spotkanie z Aidanem? Możliwości było pełno.
Kiwnął głową w jej kierunku i posłał uśmiech.
-Jasne, okazja jeszcze nie jedna się znajdzie. - machnął ręką na pożegnanie, oddalając się od brzegu jeziora.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 415
  Liczba postów : 652
http://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Najbardziej odległy brzeg jeziora   Wto Maj 23 2017, 20:12

W ostatnim czasie była martwa, przechodząc teraz dziwnego rodzaju zmartwychwstanie. Problemy od pewnego momentu namnażały się, by wreszcie skumulować się tak, że była zmuszona zniknąć na dobre tygodnie ze szkoły w porozumieniu ojca-uzdrowiciela z dyrekcją. Nie wiedziała, czy ktoś się tym przejął i szczerze jej to nie interesowało. Nie zapomniała przecież o stawianiu się na najwyższej pozycji i dbaniu o siebie samą, niż o otoczenie. Znacznie bardziej przejmowała się kotem, który został pod opieką współlokatorek i to chyba za nim stęskniła się najbardziej.
Odkąd wróciła raczej unikała towarzystwa, wykorzystując resztki urlopu od pracy; na szczęście właścicielka cukierni traktowała ją niemalże jak swoją córkę, a więc miała wzgląd na jej kruche w ostatnim czasie zdrowie. Nie była pewna nawet która jest godzina, w najlepsze chowając się w najbardziej odległym kącie jeziora. Wreszcie uznała, że wizja kąpieli w lekkich promieniach słonecznych jest całkiem ciekawym doświadczeniem - bez krępacji zdjęła z siebie ubranie, pozostając w majtkach, a potem weszła ostrożnie do wody. Uważała na śliskie od glonów dno, chociaż to w pewnym momencie zniknęło, w efekcie czego wpadła do wody burząc dotychczas spokojną taflę.
Wszystko trwało może kilka sekund, jednak odniosła wrażenie, że stanęło jej krążenie poprzez tak nagłą zmianę temperatur; na szczęście szybko doszła do siebie, odpływając od brzegu wgłąb.



Ostatnio zmieniony przez Padme A. Naberrie dnia Wto Maj 23 2017, 22:36, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1101
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1479
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Najbardziej odległy brzeg jeziora   Wto Maj 23 2017, 20:39

Trudno ukryć, że o tej porze roku mało kto pływał w jeziorze - w cieplejsze dni sporo osób moczyło nogi na brzegu, ale raczej mało kto był na tyle twardy by godzinami moczyć się w wodzie - temperatura na dworze ledwo przekraczała dwadzieścia stopni, a woda na sto procent nie była cieplejsza niż kilkanaście stopni. Nie żeby mi to przeszkadzało - byłem przyzwyczajony do najróżniejszych warunków atmosferycznych, gdy mieszkałem w Australii kąpałem się w gorącym oceanie, a gdy odwiedzałem rodzinę w Szwecji czasem moczyłem się w przeręblu. Mimo to poszedłem pływać w dość odludne miejsce - niespecjalnie zależało mi na tym by moczyć się w towarzystwie upierdliwych czwartoklasistek, które po raz pierwszy w życiu widziały faceta w gaciach.
Gdy przyszedłem w moje ulubione miejsce od razu zauważyłem, że harmonia tego zakątka została zaburzona - na gałęzi niskiego drzewa wisiały damskie ubrania, wraz z górną częścią bielizny, a u stóp rośliny leżała torba, która w moim mniemaniu była własnością tej samej osóbki co ciuchy. Spojrzałem w stronę wody i dość daleko od brzegu zauważyłem ciemnowłosą postać - z dala nie wyglądała mi na upierdliwego dzieciucha (chociaż w gruncie rzeczy mogła nim być), więc zdecydowałem się nie zmieniać miejsca kąpieli.
Zrzuciłem z siebie ubrania i powiesiłem je na drugiej gałęzi tego samego drzewa, po czym zdecydowałem się na pozbycie się również majtek - zdecydowanie wolałem pływać bez nich, poza tym wiedziałem, że nie będzie chciało mi się ich suszyć.
Wskoczyłem do wody i z zawrotną prędkością pokonałem kilkadziesiąt metrów trochę zbliżając się do dziewczyny. Znajdowała się wciąż kawał ode mnie, ale tym razem byłem już niemalże pewny, że nie jest żadną smarkulą (chociaż wciąż nie wiedziałem czy ją znam, w końcu płynęła odwrócona tyłem)
- Hej syrenko! - krzyknąłem zaczepnie pokonując kolejne metry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 415
  Liczba postów : 652
http://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Najbardziej odległy brzeg jeziora   Wto Maj 23 2017, 21:01

Nie zwracała uwagi na otoczenie, więc nie zakodowała przybycia drugiej osoby. Zresztą, bardziej od zmącenia jej spokoju przez żywą duszę, podejrzewała zjedzenie przez jeziornego potwora, który według legend krył się w głębinach a którego nikt nie widział. Płynęła przed siebie, aż wreszcie zanurzyła się pod wodą zawracając do brzegu; nie usłyszała wołania chłopaka, więc jakże wielkie było jej zdziwienie, kiedy niemal na niego wpłynęła. Póki co jednak nie zauważyła tego, że - w porównaniu z nią - nie miał na sobie majtek.
Wynurzając się szybko na powierzchnię, przetarła oczy i mrużąc je przez nieznośne promienie słońca, spojrzała na Lysandra. Kojarzyła go co najwyżej ze szkolnego korytarza i z tego, że był kolejną zaraz po Lope i Leonardzie osobą, wokół której ustawiał się zawsze wianuszek naiwnych dziewcząt.
- Nie mogłeś wybrać innego miejsca? - odezwała się wreszcie oburzona, choć w jej głosie pobrzmiewało coś pomiędzy znudzeniem a obojętnością. Dzieliła ich niewielka odległość, bo może pół metra, którą dziewczyna wykorzystała na dokładne przyglądnięcie się jego twarzy.
Nie mogła odmówić mu urody, chociaż w ostatnim czasie była nie po drodze z płcią przeciwną. Odkąd jej serce zostało rozgrzebane zardzewiałym widelcem kształtując z niego podrób niż narząd, starała się unikać kontaktów z mężczyznami; jak na razie wychodziło jej to całkiem nieźle, kiedy zamiast czarować uśmiechem, odstraszała ciętym językiem i spojrzeniem bazyliszka.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1101
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1479
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Najbardziej odległy brzeg jeziora   Sro Maj 24 2017, 11:29

Dopiero gdy dziewczyna niemalże na mnie wpadła zobaczyłem jej twarz - była dziwnie znajoma, chociaż miałem niemalże pewność, że nie wymieniłem z nią jeszcze ani słowa. Odniosła się do mnie niezbyt przyjaźnie - wprawdzie jej głos brzmiał dość obojętnie, ale komunikat, który mi przekazywała trudno było uznać za zachęcający do rozmowy. Mimo to uśmiechnąłem się do niej - nie miałem żadnych ukrytych zamiarów, po prostu dość często to robiłem, pomijając już fakt, że w stosunku do wszystkich kobiet (nawet tych, które mnie nie interesowały) niemalże zawsze byłem gentlemanem - mój ojciec i ciotka wychowując mnie wypracowali we mnie nienaruszalny szacunek dla kobiet - mogłem jakiejś dziewczyny nie lubić, ale mimo to starałem się być wobec niej zwyczajnie neutralny.
- Wybieram to miejsce co najmniej dwa razy w tygodniu od dwóch lat - powiedziałem dość grzecznie, chociaż w moim głosie kryła się ironia - O każdej porze roku. Nie rozumiem dlaczego czyjakolwiek obecność miałaby to zmienić.
Chłód i dystans z jakimi dziewczyna mnie potraktowała były w moim mniemaniu co najmniej interesujące - trudno ukryć, że lubiłem intrygujące kobiety, a uroda w moim mniemaniu była cechą drugoplanową. Często spotykałem się z ciekawymi kobietami, o niezbyt reprezentatywnej buzi, ale nie znosiłem pięknych kobiet, które nie miały nic ciekawego do powiedzenia. Pływające ze mną dziewczę wydawało się bardzo ciekawą istotką, a na dodatek nie mogłem odmówić jej urody.
- Jestem Lysander - powiedziałem cicho licząc, że dziewczyna również mi się przedstawi.

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 415
  Liczba postów : 652
http://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Najbardziej odległy brzeg jeziora   Sro Maj 24 2017, 11:51

Widać trafiła na ciężki przypadek, który bardziej zachęcony, niż zniechęcony, próbował nawiązać z nią rozmowę. A ona, z miną męczennicy wpatrywała się w niego w milczeniu; wrodzone resztki kultury osobistej nie pozwalały jej tak wprost kazać mu się wynieść, z drugiej strony jednak sama mogła przecież to zrobić.
- Nie interesuję się wszystkimi osobami w tej szkole - skąd miała to wiedzieć? Nie było jej tutaj przez ostatnie kilka tygodni, a wcześniej raczej umyślnie omijała kąpiele w jeziorze, pochłonięta pracą i ganianiem za mężczyznami. - Niech ci będzie. Nie próbuj tylko mnie topić, bo się to dla ciebie źle skończy - gdyby miała jak, to machnęłaby ręką, a tak odpłynęła do tyłu nie spuszczając wzroku z chłopaka.
Jego imię wydawało jej się znajome, choć wciąż nie przypominała sobie czy miała z nim kiedykolwiek bliższy kontakt, niż wymienienie spojrzeń na szkolnym korytarzu. Z cukierni też raczej go nie pamiętała, a to z marszu sprawiało, że był dla niej podejrzany. Ktoś, kto nie lubił słodyczy był w jej odczuciu niegodny zaufania.
- Padme - odparła krótko, pozwalając sobie na lekki, mimowolny uśmiech. - Zadowalasz się jeziorem o każdej porze roku? To przecież smutne. Mając możliwość teleportowania się w dowolne miejsce na świecie, w tym na plażę... ale tam pewnie nie ma tłumów fanek, co? - nie była niemiła, a raczej neutralnie próbowała zacząć rozmowę, skoro i tak byli na siebie teraz skazani przez najbliższe kilka minut.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1101
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1479
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Najbardziej odległy brzeg jeziora   Sro Maj 24 2017, 17:53

Zignorowałem jej uwagę o nieinteresowaniu się wszystkimi osobami w szkole - nie musiała wiedzieć, że ja tutaj pływam, powiedziałem jej to tylko po to, żeby przestała sobie rościć wyłączne prawa do tego terytorium.
Popłynąłem za nią - wprawdzie zachowywałem kilkumetrowy dystans, ale ani na moment nie spuszczałem z niej wzroku - ja nie zamierzałem jej utopić, jednak w moim mniemaniu ona wyglądała na osobę, która byłaby zdolna do popełnienia takiego występku na mojej osobie.
Miałem ochotę rzucić coś o tym, że dzieli imię z jedną z moich ulubionych filmowych bohaterek, przypuszczałem jednak, że raczej nie wie zbyt wiele o kulturze mugoli i nazwisko Padmé Amidala nie powie jej zbyt wiele.
- Padme, chyba nie odrobiłaś lekcji - rzuciłem sarkastycznie - Teleportacja międzykontynentalna niemal zawsze kończy się rozszczepieniem, a przypadku teleportacji na większe odległości konieczne jest wieloletnie doświadczenie. Z moimi umiejętnościami mógł co najwyżej teleportować się na północ Francji, a i tak wcześnie musiałbym udać się do Hogsmeade. Nie uważasz, że to odrobinę strata czasu?
Zachowywałem się niemalże jak pilny uczeń, a trudno ukryć, że zdecydowanie nim nie byłem - osiągałem dobre wyniki na zaklęciach, do reszty zajęć miałem dość olewacki stosunek, co dawało różne efekty. Mimo to nie mogłem się powstrzymać by nie wytknąć dziewczynie tego niedopatrzenia.
W moim mniemaniu była lekko niemiła, ale nie dotknęło mnie to - w końcu raczej nie należałem do mięczaków, więc jej uwagę skwitowałem śmiechem.
- Moja droga, gdyby zależało mi na fankach kąpałbym się zaraz przy szkole, a nie przy najbardziej oddalonym brzegu, nie sądzisz?
Zastanawiałem się czy dziewczyna celowo gada głupoty, żeby mnie do siebie zniechęcić czy może jednak nie ma piątej klepki? Mimo wszystko nieszczególnie chciało mi się wierzyć w to drugie.
- Poza tym pływam tu dla sportu, a nie rekreacyjnie, więc temperatura wody nie ma zbyt wielkiego znaczenia. Gdy chodziłem do Stavefjord kąpaliśmy się w przeręblu.
Dziewczyna poruszała się dość wolno (jak na moje standardy), więc niespecjalnie męczyłem się rozmawiając z nią i jednocześnie płynąć.

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 415
  Liczba postów : 652
http://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Najbardziej odległy brzeg jeziora   Czw Maj 25 2017, 09:54

Najwidoczniej wszystkie głupoty jakie gadała przynosiły odwrotny skutek do zamierzonego - bo jak na złość chłopak dalej z nią rozmawiał (albo do niej, zwracając uwagę na jej stosunek) i nie wyglądał na zrażonego. Być może była kiepską aktorką, która nie potrafiła sprawiać wrażenia skończonego gumochłona, więc postanowiła, że przestanie się w ogóle odzywać. Płynęła spokojnie, powolnymi ruchami rąk rozbijając niezmąconą dotychczas przed nią wodę, a dopiero kilka metrów dalej zatrzymała się, odwracając głowę w stronę chłopaka. Byli dość daleko od brzegu, z kolei Krukonka poczuła się zmęczona - kilkutygodniowa przerwa od ruchu jej przy tym nie pomagała.
- Podziwiam twoją wytrwałość - stwierdziła nagle, przecierając dłonią zaróżowione policzki. - Każdy inny już dałby sobie spokój i nie próbował podejmować ze mną rozmowy, czapki z głów, Lys - podpłynęła do chłopaka, gwałtownie zmniejszając dzielący ich dystans do może kilku centymetrów.
- Ale jeśli tak wygląda twój sport, to zastanawiam się jak wygląda rekreacyjne pływanie - wytknęła mu jego ostatnie słowa, z uśmiechem na ustach. Sama Padme miała plan zawrócić do brzegu, w związku z tym, że zmarzła, a wiecznie marznące palce - nawet w tak znośnej temperaturze - dawały o sobie znać. - Nie krępuj się, ja popatrzę - wzruszyła ramieniem przekazując mu chyba jasny komunikat o tym, że najchętniej zobaczyłaby w jakim stopniu ma wyćwiczone ciało. Nie sądził chyba, że uwierzy mu w czcze słowa o sporcie. Dłonią zaczepnie przesunęła po torsie Gryfona, a potem zawróciła do brzegu z bliżej nieodgadnionym uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1101
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1479
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Najbardziej odległy brzeg jeziora   Czw Maj 25 2017, 17:14

Nie było łatwo mnie spławić, ale z drugiej strony nie byłem też okropnym upierdliwcem - to zdecydowanie odróżniało mnie o większości mężczyzn. Z jednej strony nie naciskałem, gdy jakaś dziewczyna nie chciała mieć ze mną do czynienia, z drugiej jednak nie poddawałem się gdy moja rozmówczyni nie była szczególnie chętna do rozmowy - trudno powiedzieć czy kluczem do sukcesu było właśnie to, czy może raczej fakt iż posiadałem moc? Bez znaczenia.
Jej dotyk nie zrobił na mnie wrażenia - nie byłem nieśmiałym chłoptasiem, tylko świadomym swojej wartości facetem, więc tego typu zaczepki nie były dla mnie szczególnie zaskakujące.
Szatynka ewidentnie chciała mnie sprowokować do popisywania się - a trudno ukryć, że uwielbiałem się popisywać, więc nie musiała jakoś szczególnie próbować. Gdy tylko ruszyła w stronę brzegu poszedłem za jej przykładem i znacznie przyspieszyłem. Dość szybko pokonałem wyznaczoną trasę niespecjalnie się męcząc. Gdy dopływałem do brzegu obejrzałem się za siebie - Padme pokonała w tym czasie około jednej czwartej trasy i chociaż przypuszczałem, że stać ją na więcej (bo teraz nieszczególnie się śpieszyła) to mogłem być z siebie dumny.
Nie chciałem (przynajmniej na razie) wprawiać jej w zakłopotanie dlatego pozostałem w wodzie - stanąłem w miejscu w którym woda zakrywała mnie trochę powyżej pasa i spojrzałem w jej stronę wyczekująco.
- No dalej, dalej - krzyknąłem śmiejąc się - Nie obijaj się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 41
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 266
Dodatkowo : Półwila
  Liczba postów : 141
http://www.czarodzieje.org/t15103-selma-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t15109-szelma
http://www.czarodzieje.org/t15110-markiz
http://www.czarodzieje.org/t15105-selma-budowa#402351




Gracz






PisanieTemat: Re: Najbardziej odległy brzeg jeziora   Sob Wrz 09 2017, 23:10

#1, zaraz po rozpoczęciu roku

Nikt nie lubi poniedziałków.
Rozpoczęcie roku było, skromnym zdaniem Selmy, najbardziej poniedziałkowym dniem, jaki istnieć może w całym kalendarzu ucznia, studenta lub nauczyciela - ucieleśnieniem koszmarów każdego lenia i obiboka, horrorem psychologicznym; tym gorszym, że ostatecznie wszystkim udzielała się podniosła atmosfera, radość ze spotkania niewidzianych dawno znajomych, więc wreszcie zamiast porządnie rozpaczać wznoszą toasty oranżadą. Coś takiego powinno się zdelegalizować.
Przez całą uroczystość wyglądała na piękną i zblazowaną - żadna nowość - decydując się na uprzejmy uśmiech dopiero w momencie przedstawienia jej osoby uczniom. Okrzykom i wiwatom nie było końca, chciałoby się powiedzieć, i samo to mogło wskazywać na pewne problemy z rozsądkiem tutejszych uczniów. Miała nadzieję, że na lekcjach bardziej się popiszą.
Hogwart miał (prócz wolnej posady nauczyciela astronomii, starych znajomych i licznych nazwisk rodziny zmarłego męża, świeć Merlinie nad jego duszą) niezwykły atut w postaci jeziora, które kusiło ją już od pierwszego jej przybycia na rozmowę o pracę. Od przyjazdu marzyła tylko o nocnej kąpieli w chłodnej toni, ale ilość papierkowej roboty przed rozpoczęciem skutecznie jej to uniemożliwiała.
Więc może dziś? Taki miała plan - o dziwo wszyscy byli tak przejęci swoimi sprawami (lub jej unikaniem), że wieczór okazywał się być wolny. Cudownie; wystarczyło wymknąć się z zamku i poczekać, aż ostatnie samotne dusze okażą rozsądek i powrócą wreszcie na noc do dormitoriów. A potem wyciągnąć papierosa i... Chyba nie ona jedyna wpadła na ten pomysł. Wysoki i chudy kształt majaczył się na brzegu jeziora, bez najmniejszych wątpliwości wskazując na swoją przynależność do grupy tych dopiero zdobywających wiedzę. Niespecjalnie wkuwała regulaminy, ale nie powinno go tutaj być o tej porze - a już na pewno nie z papierosem.
Czyżby pierwsza kara w tym roku?
- Piękny dziś wieczór na otrzymanie szlabanu, nieprawdaż? - zagaiła znienacka, podchodząc niemal bezszelestnie do swojej ofiary.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Dolina Godryka, UK
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 698
  Liczba postów : 253
http://www.czarodzieje.org/t14590-caesar-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t14620-syn-edgara-szuka-przyjaciol
http://www.czarodzieje.org/t14621-cezarowe-sowki
http://www.czarodzieje.org/t14619-caesar-t-fairwyn#390077




Gracz






PisanieTemat: Re: Najbardziej odległy brzeg jeziora   Sro Wrz 13 2017, 19:26

Caesar często udawał się nad jezioro. Uwielbiał ciszę i spokój, a okoliczności przyrody dodatkowo dodawały mu weny. Zabierał ze sobą jakieś oporne kawałki drewna i żłobił kolejne prototypy różdżek. Był perfekcjonistą i ciągle miał problem z tym, że jego dzieła nie były idealne. Ślizgon dostrzegał wszelkie krzywizny, wszystkie zbyt głębokie wgłębienia, które nie dawały mu spokoju. Bo co z tego, że potrafił idealnie połączyć rdzenie z macierzą, skoro ich wygląd całkowicie go nie zadowalał.
To wszystko sprawiało, że irytacja, która od dłuższego czasu kłębiła się w chłopaku, wzrastała jeszcze bardziej. Młody Fairwyn był najbardziej opanowanym uczniem Hogwartu. On nie krzyczał ani się nie denerwował i nawet jeśli coś mu nie wychodziło, to patrzył na świat pełnym pokory spojrzeniem, które doprowadzało mniej apatyczne jednostki do szewskiej pasji. Ludzie bili się w myślach, zastanawiając się, o co mu tak naprawdę chodzi, a on nie odczuwał potrzeby obnoszenia się swoimi uczuciami z całym światem. Był dzięki temu dużo bardziej nieprzewidywalny, bo mało osób było w stanie wytrzymać w towarzystwie najczęściej milczącego młodzieńca.
Siedząc nad brzegiem jeziora rozmyślał o niczym specjalnym. W głowie ciągle majaczyła myśl, że jego dzieło nie jest idealne. Coraz ciężej oddychał, a wyraz twarzy wskazywał na to, że coś jest źle. Zdecydowanym ruchem wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów i zapalił jednego z nich. Dym przyjemnie połaskotał w gardło, a Caesar uśmiechnął się delikatnie. Znów zabrał się za struganie, tym razem wkładał w swoje zadanie dużo więcej siły, z upartością wymalowaną na twarzy drążył w kawałku, zapominając jakby jednak, że przecież powinien wykonywać swoje zadanie równomiernie. Patyk pękł, a Cezar jęknął głośno. W jednej chwili wstał i cisnął połamanym drewnem w stronę jeziora.
I już miał wracać do zamku po kolejne polano, gdyby nie fakt, że jakby znikąd wyrosła przed nim nauczycielka. Chłopak drygnął, a papieros, którego ciągle trzymał w ustach, spadł na ziemię. Szybko jednak uspokoił się, musiał zachować zimną krew. Panikowanie nigdy nie było dobrym rozwiązaniem. Zmarszczył mocno brwi.
- Piękny wieczór, jednak ja byłbym bardziej za pokojowym rozejściem się i zapomnieniu o całej sprawie - wsadził rękę w kieszeń i zaczął międlić nerwowo odznakę prefekta, którą udało mu się zdobyć w czasie wakacji. Taki właśnie był z niego przykład. Potajemnie popalający papierochy.
Nie wiedział, czy jego taktyka jest dobra, profesorka, którą widział drugi raz w życiu, nie wyglądała jednak na podenerwowaną całym tym zajściem, a ślizgon liczył na to, że uda mu się wybrnąć ugodowo z dość stresującej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 41
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 266
Dodatkowo : Półwila
  Liczba postów : 141
http://www.czarodzieje.org/t15103-selma-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t15109-szelma
http://www.czarodzieje.org/t15110-markiz
http://www.czarodzieje.org/t15105-selma-budowa#402351




Gracz






PisanieTemat: Re: Najbardziej odległy brzeg jeziora   Pon Wrz 18 2017, 23:40

Gdyby Selma Fairwyn nie była Selmą Fairwyn, poczułaby się lekko zbita z tropu tym niemal stoickim spokojem chłopaka przyłapanego na łamaniu zasad. Na nieszczęście Caesara - który miałby może szanse skorzystać z tego zdziwienia - trudno było Selmę zaskoczyć czy wyprowadzić z równowagi. Sama wyznawała filozofię bliską stoikom, a ponadto coraz rzadziej napotykała na swej pedagogicznej drodze przypadki wystarczająco odbiegające od średniej. Palący młodzieniec nie należał, oczywiście, do tej przeciętnej grupy uczniów, jednak nie wysilił się zbytnio. Po tym, jak wryło ją w ziemię przy propozycji łapówki w postaci niedojedzonej czekoladowej żaby, kiedy w Stavefjord zapowiedziała karę dzieciakowi rzucającymi zaklęcia na kaczki, naprawdę zobojętniała na różnorakie ekscesy.
Niemniej jednak coś sprawiało, że zamiast uprzejmie odmówić i przyznać Wężolandii ujemne punkty (uroki strojów z oznaczeniami domu, cudo!), postanowiła poświęcić chłopakowi trochę więcej czasu. Wydawał się jakby... znajomy?, chociaż za nic nie mogła przypomnieć sobie choćby wskazówki naprowadzającej na czas lub miejsce. Z pewnością nie spotkała go w żadnej innej szkole, nie potrafiła dopasować go również do żadnego z dzieci swoich angielskich znajomych - zresztą, to było jakieś takie inne podobieństwo. Trochę przyprawiające o ciarki.
Leniwie sięgnęła do przepastnej kieszeni szaty, by wydobyć z jej czeluści paczkę Feniksowych. Powoli, z rozmysłem odpaliła jednego papierosa i umieściła w kąciku ust. Żar na końcu czerwieniał pojedynczym punktem wśród wciąż ciemniejącego otoczenia i przywodził na myśl dogasającą gwiazdę, czerwonego olbrzyma.
- Proszę zatem próbować mnie przekonać do tej amnestii, panie... - zaproponowała w końcu całkiem uczciwie, ton przy końcówce wypowiedzi unosząc lekko w ramach niewypowiedzianego pytania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1171
  Liczba postów : 2595
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Najbardziej odległy brzeg jeziora   Nie Kwi 15 2018, 18:55

Drgnęła nieznacznie widząc Krukona i skrzywiła się, jakby obok niej znalazł się troll. Wyjątkowo cuchnący. Ostatnio zbyt wiele osób wzbudzało w Fire taką reakcję.
- Oczywiście, że mamy humorek. - wydęła dolną wargę, nawet nie próbując zmienić mimiki na jakąś... przyjazną. Taką, która potwierdziłaby jej własne słowa. Odwróciła ostentacyjnie twarz, wpatrując się w rozentuzjazmowane towarzystwo, ale ciągle miała tę świadomość, że Clarke jest obok - stoi, oddycha, a jego zielone oczy obserwują otoczenie. I nawet jeśli nie była w aż tak podłym nastroju, to poczuła irytację i chęć odejścia co najmniej kilka metrów dalej. Ale co jakby jeszcze postanowił na złość pójść tuż za nią? Merlinie.
- Potrzebujesz czegoś? - zapytała w końcu zimno i oschle. Wątpiła, żeby tego typu aluzja do tego, że ma spadać podziałała, ale była gotowa do przekazania tego bardziej dosłownie. Ludzi w sali wejściowej pojawiło się sporo, więc mógł zaczepiać kogo mu się żywnie podobało. Blaithin wolała nie przypominać sobie ich ostatniego spotkania, ale automatycznie wszystkie mięśnie dziewczyny się spinały i wyglądała, jakby już zdążył ją wkurzyć. Wysłuchała słów profesora i kolejny raz stwierdziła, że jest stuknięty. Wypuszcza uczniów SAMOTNIE w pełnię i jeszcze dodatkowo napuścił na nich jakieś groźne stworzenia? Wylądujesz u Bennettowej, Swann.
- A co jeśli komuś zablokuje się różdżka? - zapytała nie bez porcji kpiny. Nigdy nie przekona się do tego nauczyciela i jego idiotycznych sposobów prowadzenia lekcji. Mieli zbierać kupy... No po prostu fascynujące. Jakby tego wszystkiego było mało, biedna Fire została przydzielona do grupy z najgorszą osobą w zasięgu wzroku. Zdusiła głośne "NIE", zachowała obojętność na twarzy i postanowiła ratować się towarzystwem Emily. Niestety, Ezra znał Blaithin nie od dziś i mógł się domyślić, jak bardzo ją to wszystko irytuje.
- Nad jezioro? - myślała, że padnie, bo kolejna zła wiadomość spadła na rudowłosą głowę. Przetarła twarz ręką i westchnęła ciężko. Może nie będzie aż tak ciężko? Chyba z rok minął od kiedy ostatnio podeszła do brzegu jeziora, a i tak pamięta to dość kiepsko... Prawie wpadła do jeziora i jeszcze dostała ataku paniki. Super. Ustawiła się tak, żeby iść bliżej Emily, a dalej od Ezry i skrzyżowała ręce. No ona starać się nie zamierzała, niech pozostała dwójka zbiera odchody. Bardzo uparcie nie podchodziła bliżej jeziora, chociaż widziała tę ciemną, ogromną toń... i czuła, że dreszcz przebiega jej po plecach.
- Serio? Swann napuszcza na nas ślimaki? - zapytała drwiąco, widząc oślizgłe coś. Oczywiście, nie wiedziała, że to toksyczek ani jak należy się z nim obchodzić. - Popatrz, Clarke, jaki do ciebie podobny. - Bezmyślnie podeszła, żeby podnieść zwierzątko, ale w ciemności nie dostrzegła, że zostawił za sobą wypaloną trawę. Zaledwie pochyliła się, żeby dotknąć toksyczka, ten już zdążył poparzyć dłonie Fire.
- Łeeee, co to za ohydztwo? Ała! - popatrzyła na czerwone ślady, które nieprzyjemne szczypały. Zmieliła przekleństwo w ustach.

Pierwsza kostka: 6
Suma kostek pierwszych grupy: 6+6+6
Druga kostka: 3,3,3
Punkty z ONMS w kuferku: 15
Ilość zebranych przez grupę odchodów: 0
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 93
  Liczba postów : 342
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle




Gracz






PisanieTemat: Re: Najbardziej odległy brzeg jeziora   Pon Kwi 16 2018, 22:37

Kiedy zjawił się nauczyciel i wytłumaczył im na czym będą polegać zajęcia, a potem dobrał ich w grupy, Emily była trochę zaskoczona, ale nie zmartwiona. Akurat bycie z Fire w grupie jej odpowiadało. Minusem zaistniałej sytuacji mógł być Ezra, który również miał iść razem z nimi. Emily nie znała chłopaka i nie miała do niego żadnych zastrzeżeń, ale też zdawała sobie sprawę ze stosunku Fire do niego. Coś czuła, że to będzie wyjątkowo ciekawa lekcja i miała nadzieje, że nie będzie musiała zbyt szybko interweniować, chroniąc Fire przed chłopakiem. A może raczej to jego przed rudą? Jakby nie patrzeć, zapowiadało się interesująco.
Na domiar złego mieli udać się nad jezioro. Emily kompletnie nie potrafiła pływać, więc znając swoje życiowe szczeście zawsze trzymała się od wody na dystans. W dodatku z tą dwójką... obawiała się, do czego może dojść. Czy jedno pod wpływem emocji nie popchnie drugiego? Nie miała pojęcia co by zrobiła w takiej sytuacji i wolałaby sobie tego nie wyobrażać, szczególnie, że z tego co wiedziała, Fire też nie miała zbyt dobrych relacji z wodą.
Kiedy pojawiło się przed Fire stworzenie, które Em również nie było bliżej znane, zmarszczyła nieufnie nos i zastanowiła się co by tutaj zrobić. Przewróciła oczami rozbawiona, na komentarz Fire skierowany do chłopaka. Akurat robiła jeden krok w tył, żeby wycofać się przed zwierzęciem, jednocześnie otwierając usta, aby powiedzieć coś w kierunku tej dwójki. Niestety brak skupienia nie wyszedł jej na dobre, bo po chwili poczuła, że wdepnęła w coś miękkiego. Skrzywiła się z obrzydzenia.
- No po prostu cudownie.... - fuknęła zirytowana, wycierając buta o trawę. Przynajmniej udało im się zebrać jakieś marne resztki, lepsze to, niż nic.

Pierwsza kostka: 6
Suma kostek pierwszych grupy: 6+6+6
Druga kostka: 5
Punkty z ONMS w kuferku: 0
Ilość zebranych przez grupę odchodów: 1

______________________




Clear aww
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1613
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1817
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Najbardziej odległy brzeg jeziora   Sob Kwi 21 2018, 13:55

Uśmiech na jego ustach nieznacznie się poszerzył, kiedy Fire nawet nie starała się udawać, że jego obecność kompletnie nie ma dla niej znaczenia. Jak absurdalnie to brzmiało, znali się już zbyt dobrze, aby Ezra nie wiedział, jak zwykłą obecnością potrafił podnieść jej ciśnienie.
- Jak zawsze nim promieniejesz. Prawdziwe słoneczko Gryffindoru - przyznał z powagą. Gdyby Dearówna postanowiła się podnieść i odejść... cóż, oczywistym było, że podążyłby za nią. Miała tego pecha, że przyciągnęła jego wzrok, nie było w tym nic więcej.
- Absolutnie nie - odpowiedział więc, aluzje mając w zupełnym poważaniu. Kontrastowo mimika Ezry była bardzo przyjemna, choć czaiło się w niej jakieś wyczekiwanie. Jak zresztą często - Ezra w żadnym stopniu nie ufał Fire i w pewien sposób jego ciało cały czas było w gotowości, w razie gdyby "była gotowa do przekazania czegoś bardziej dosłownie". W jego pamięci tkwiło echo ostatnich wydarzeń z Sali Strachów...
Przeniósł wzrok na nauczyciela, spodziewając się wszystkiego. Jego metody nauki były... kontrowersyjne. Ale Ezra je lubił, choćby dlatego że dzięki Swannowi miał możliwość zobaczenia istot magicznych, których nie spotykało się za każdym drzewem. Nie podejrzewał również, aby napuszczone na nich stworzenia były aż tak groźne - akromantul pod ręką raczej nie miał.
- To zginie bohatersko. Godryk będzie z ciebie dumny, jak się poświęcisz - odparł kąśliwie. Zaraz powiódł spojrzeniem po reszcie osób, jakby sprawdzał, na kogo mógł trafić... Swann jednak najwyraźniej nie zamierzał się bawić w rotacje i po prostu połączył najbliżej siebie siedzące osoby. - Dostaniesz nawet kwiatka na grób - obiecał jej, czują się pełen energii. Również Emily posłał entuzjastyczny uśmiech. Nie kojarzył jej wcześniej z Hogwarckich korytarzy, ale jej młodziutka buzia była tego wystarczającym wyjaśnieniem.
Chyba tylko Ezra nie wyraził niezadowolenia z powodu jeziora. Przecież mieli tylko pokręcić się w jego okolicy, a nie nurkować. Lunaballi pod wodą raczej nie było. Ezra nie zaczepiał Fire, pozwalając jej zachowywać się jak obrażona księżniczka. Zainteresował się dopiero, kiedy Gryfonka spotkała się ze ślimakiem. Na jej komentarz początkowo chciał odpowiedzieć czymś zgryźliwym, ale kiedy ślimak okazał się być toksyczkiem, Ezra natychmiast odczuł do niego sympatię.
- Rzeczywiście, w dodatku też uznał, że warto zrobić ci krzywdę. Nigdy ci tego nie zapomnę, bracie - przyłożył rękę do serca, udając wzruszenie. W niemal tym samym momencie Emily znalazła odchody, których szukali. - Oj Emily, ale nie na bucie mamy je przynieść - zaśmiał się, współczując jej pecha. Na szczęście coś z tego byli w stanie jeszcze zebrać. Powinni się jeszcze pokręcić po okolicy...?
Ezra podszedł bliżej Fire, chcąc się upewnić, czy to uraz ufundowany przez toksyczka nie był zbyt poważny, - miał trochę serca, serio - nie przewidział jednak, że w pewnym miejscu grunt będzie niej stabilny, a on się poślizgnie, wpadając na Fire. Nic dziwnego, że w tym wszystkim nie zauważył, że upodobał go sobie jeden pogrebin...

Fire, kostki dla ciebie Cool
1,2 - to było czołowe zderzenie i nie masz jak się ratować - wpadasz centralnie do jeziora
3,4 - na szczęście tylko się zachwialiście i osunęliście na tyle, że woda zalała wam buty
5,6 - gratulacje refleksu, zdążyłaś się odsunąć i to Ezra twarzą wylądował w jeziorze


Pierwsza kostka: 6
Suma kostek pierwszych grupy: 666  Twisted Evil czyli 18 razem
Druga kostka: 6 i dalej nie rzucam, bo chcę go na wątek
Punkty z ONMS w kuferku: 26
Ilość zebranych przez grupę odchodów: 1!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1171
  Liczba postów : 2595
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Najbardziej odległy brzeg jeziora   Sob Kwi 21 2018, 17:38

- Może powinnam zmienić swoją ksywkę. - uśmiechnęła się krzywo. Oczywiście, wiedziała, że z niej kpił tylko po to, żeby jeszcze bardziej wystawić jej cierpliwość na próbę, ale problem leżał w tym, że tamtego dnia cierpliwość Fire wyczerpywała się w błyskawicznym wręcz tempie. Zacisnęła palce na nasadzie nosa, mając nadzieję, że to cierpienie nie potrwa długo. Ale niestety.
- Na miejscu Roweny natomiast byłabym zażenowana każdym momentem, w którym otwierasz usta. - odpowiedziała z podobną zgryźliwością. Na szacunku zmarłych Fire nie zależało. I na pewno nie chciała ginąć w taki głupi sposób i w jeszcze gorszym towarzystwie (nie obrażając Emily, ona była ratunkiem). - Wsadź sobie tego kwiatka. - przewróciła oczami.
Spotkanie ze ślimakiem tylko utwierdziło Fire w przekonaniu, że nie lubi magicznych zwierząt. Na lekcjach albo coś ją opluwało, albo brudziło, albo gryzło, albo parzyło. Najchętniej zmieniłaby tego ślimaka w mokrą plamę, ale wolała nie ryzykować, że Swann będzie później robił dochodzenie, kto mu wykończył zwierzaka. Wymruczała tylko coś gniewnie pod nosem na komentarze Clarke'a. Przynajmniej Emily skupiała się na zadaniu. Może nie wrócą z pustymi rękami, ale Blaithin nawet taka opcja by odpowiadała. Im dłużej tym przebywała, tym bardziej irytowała się zarówno Ezrą, jak i otoczeniem, a do tego ten ślimak też przyczynił się do rozdrażnienia dziewczyny. Wszystko wskazywało na to, że zaraz komuś przywali.
I nagle, jak na zawołanie, Ezra postanowił podejść w jej stronę bez poinformowania po co. Fire poczuła ukłucie niepewności. Zwłaszcza, że przez poparzenia od toksyn na rękach mogłaby nie być w stanie dobrze chwycić różdżki - czuła, jak odrobinkę zesztywniały jej palce. Nie cofnęła się, mierząc go czujnym spojrzeniem i chyba tylko dzięki temu umiała w porę zareagować. Gwałtowne potkniecie Clarke'a nieco spłoszyło Fire, która uskoczyła mu w ostatniej chwili z drogi zderzenia. Jednocześnie jednak pomyślała, że to bardzo głupia próba ataku i wepchnięcia jej do jeziora (co za podły kretyn!), co poskutkowało tym, że jeszcze zdążyła go ze złością kopnąć w tyłek zanim fizyka pociągnęła Ezrę dalej. Trochę dodatkowego pędu nie zaszkodziło, a odczuła niesamowitą satysfakcję.
- Ha! - zawołała, z trudem utrzymując równowagę na śliskim terenie. Roześmiała się, ale zupełnie bez pogardy i złośliwości - a wręcz przeciwnie, z rzadką dla niej wesołością. Uniknęła spotkania z jednym z jej najgorszych koszmarów i kopnęła drugi w cztery litery, więc ulga była cudowna. - Wyjątkowo paskudny okaz trytona, co nie, Rowle?
Uśmiechnęła się do Ślizgonki, niemalże oczekując od niej, że również będzie się cieszyć z Ezry w błocie i wodzie. Liczyła na to, że jezioro było na tyle zimne, że odmrozi mu co nieco. Albo że go coś ugryzie! Tak się tym wszystkim ucieszyła, że zdążyła niechcący wpaść na odchody lunaballi, które ozdobiły jej glana. No to teraz wiedziała, co czuła Emily. - Musimy zdecydowanie uważniej patrzeć pod nogi. - stwierdziła, nie do końca mając ochotę w tym gmerać. Wystawiła więc glana w kierunku Ezry.
- Przydaj się do czegoś i wyczyść mi buty.

Ezra, jeśli jednak chcesz ją złapać za buta i wciągnąć xD
Parzysta - udało się, Fire była zbyt rozproszona, żeby się szybko cofnąć
Nieparzysta - refleks ponownie nie zawiódł i zdążyła odskoczyć

Kostka od Ezry: 5
Druga kostka: 5
Punkty z ONMS w kuferku: 15
Ilość zebranych przez grupę odchodów: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 93
  Liczba postów : 342
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle




Gracz






PisanieTemat: Re: Najbardziej odległy brzeg jeziora   Sob Kwi 21 2018, 19:25

Słuchając ich kłótni od razu wiedziała, że będzie ciekawie. Emily chłopak wydawał się dosyć sympatyczny i niespecjalną podejrzliwość budziła w niej niechęć Fire. Nie oszukujmy się, Fire nie lubiła wielu ludzi. Gdyby oceniać ich na tej podstawie - ludzkość wypadałaby kiepsko. Nie zamierzała im się wpychać w przepychanki słowne, ale słuchała ich i uśmiechała się pod nosem co jakiś czas. Całkiem zabawne były te ich rozmowy. Ezra był chyba bardziej zadowolony z obrotu sprawy, jakim był ten podział na grupy. Widocznie dokuczanie Fire musiało sprawiać mu całkiem niezłą frajdę. Nie miał chyba zbyt wiele instynktu samozachowawczego.
- Ha, ha - pokręciła głową, kiedy Ezra skomentował jej nieszczęśliwy wypadek, uśmiechając się jednak. Czasami miała wrażenie, że jak komuś ma się przytrafić jakiś głupi, nieszczęśliwy wypadek to musi to być ona.
Zaniepokoiła się, widząc jak Ezra niebezpiecznie zbliża się do Fire próbując zepchnąć ją do jeziora. Ciekawe kto pomógłby im w takiej sytuacji. Odetchnęła, kiedy dziewczyna złapała równowagę, tym samym nie zauważając, jak w wodzie ląduje Ezra. No cóż, karma nie jest niczym przyjemnym. Z załamaniem klasnęła dłonią w czoło, kiedy Fire dopchnęła go nogą. Merlinie, z nimi jak z dziećmi... Mimo wszystko zaśmiała się cicho.
- Biedak - odchrząknęła, chociaż trochę z kpiną. W końcu to on chciał wepchnąć tam Fire, nie widziała potrzeby specjalnego współczucia za jej kopnięcie. - Mam nadzieje, że umie pływać? - spytała, mimo wszystko trochę z niepokojem. Cóż, żadna z nich by go nie uratowała, więc lepiej, żeby potrafił. Zaśmiała się, kiedy but Fire również trafił w niewłaściwe miejsce. - Coś nie mamy dzisiaj szczęścia.... - powiedziała i przewróciła oczami, widząc jak Fire nastawia buta w kierunku chłopaka. - Ja tak tylko przypominam, że jest ślisko, a jezioro niedaleko. Chyba, że macie ochotę na wspólną kąpiel - rzuciła mimochodem i sama odsunęła się jeszcze bardziej od brzegu wody, po raz kolejny nie patrząc pod nogi i po raz kolejny napotykając kupę na drodze. - No to jest chyba jakiś żart! - jęknęła zła, znowu czyszcząc swojego buta o trawnik. To było wręcz niebywałe, że jedna mała osoba, może mieć tyle pecha.


Druga kostka: 5
Punkty z ONMS w kuferku: 0
Ilość zebranych przez grupę odchodów: 3

______________________




Clear aww
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1613
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1817
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Najbardziej odległy brzeg jeziora   Pon Kwi 23 2018, 18:18

- W takim razie musi teraz bardzo intensywnie przewracać się w grobie. Oj, jej biedne, martwe kości - odparował, cmokając z udawanym żalem i rozmyślając nad grobem Roweny. Miał nadzieję, że nie trafiło jej się jakieś bardzo ciasne lokum. - Nie to nie, będzie bez kwiatków. Ale później żebyś nie zawodziła w zaświatach.
Z miejsca bardzo polubił Emily - ją oczywiście obdarzał samymi wesołymi uśmieszkami, a przez chwilę nawet szedł parodiując gradową mimikę Dearówny w celu choćby minimalnego rozbawienia młodszej dziewczyny. Nie znał jej charakteru, ale niektóre niższe roczniki czuły się speszone przy starszych kolegach. Ezra był zatem doskonałym przykładem, że nie było czego się obawiać - i tym samym stanowił doskonałą przeciwwagę do Fire, która na szatach powinna zacząć nosić plakietkę z napisem "uwaga, wściekła Dear".
Zaryzykowałby stwierdzeniem, że zwierzęta miały niesamowitą intuicję, dzięki której wszystkie psidwaki na ulicy zgodnie powarkiwały na jedną osobą, a kuguchary omijały ją szerokim łukiem z rozumnym spojrzeniem. Jeśli stworzenia - magiczne czy nie - za kimś nie przepadały, był to ostracyzm najgorszy ze wszystkich. Fire nie miała się zatem czym chwalić; wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że po prostu była złą osobą.
Nie miał pojęcia skąd od razu w nich pojawiło się przekonanie, że Ezra zaplanował sobie zrzucenie Fire do jeziora. Gdyby tylko o tym wiedział, poczułby się niemal urażony. Gdyby Ezra planował kogokolwiek spychać do wody, to zrobiłby to subtelniej niż takim mało eleganckim ślizgiem po błocie. Dowodem na to mógł być też nieco zdziwiony okrzyk, który wydostał się z jego gardła. W jego myślach pojawiła się prawdziwa litania przekleństw pod adresem Dearówny, kiedy ta jeszcze mu przykopała, dodając swoje trzy grosze do siły grawitacji. Nie zdążył tych obelg jedynie wypowiedzieć, ponieważ dokładnie w tym momencie znalazł się w jeziorze i w dodatku zarył twarzą w błoto, które dostało mu się do ust. Na szczęście jeziorko nie było głębokie, w końcu znajdowali się przy brzegu i tak, Ezra potrafił pływać, więc gdyby jednak ktoś -Emily - zastanawiał się nad pomocą, absolutnie nie było takiej potrzeby. Wynurzył się, plując obficie i krztusząc się, a jego policzki wciąż były pobrudzone błotem. Spa to to nie było. Wyjątkowo więc nie w głowie mu było odpowiadanie na zaczepki Gryfonki. Chociaż kiedy podstawiła mu tak zachęcająco buta... Ezra nie byłby sobą, gdyby nie spróbował go pochwycić i dostać swoją okazję do podtopienia Fire. Był chyba jednak aż nadto przewidywalny, bo Fire bez problemu odskoczyła. Zmrużył oczy, by nabrać garść mułu i ze złością posłać w ślad za Fire. Trudno było jednak przewidzieć jego trajektorię.
- Twoja strata Dear, nie zostaniesz miss mokrego podkoszulka.
Potem powoli wstał, wynurzając się z jeziora już całkowicie na brzeg. Już po kilku sekundach jego zęby zaczęły szczękać, a ciało niekontrolowanie dygotać od zimnego, wieczornego wiatru. Zesztywniałymi palcami zaczął rozpinać swoje wierzchnie ubranie, aby je z siebie zrzucić - i tym sposobem jego towarzyszki zostały zmuszone do oglądania nagiej klatki piersiowej Ezry. Clarke wyciągnął różdżkę i wycelował w swoje ubranie, a biorąc pod uwagę jak bardzo drżała mu ręka, to był cud, że niewerbalne Silverto nie trafiło gdzieś pół metra dalej. Dalej jednak pozostawał problem z wysuszeniem i ogrzaniem samego Ezry... Byli jacyś ochotnicy?

Kostka od Fire: 1
Silverto: 2

Ezra rzuca błotem - umówcie się która turla<3
1,6 - nie trafia nikogo
2,5 - trafia w Emi
3,4 - trafia w Fire
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1171
  Liczba postów : 2595
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Najbardziej odległy brzeg jeziora   Pon Kwi 23 2018, 22:44

Gdyby Fire miała pojawić się jako duch w swoim życiu po śmierci, na pewno byłaby jednym z tych wkurzających, destrukcyjnych poltergeistów. Irytek vol.2. Nie wtrącała już nic do dyskusji o założycielach, irytując się beztroskim tonem Ezry.
Emily lubiła Fire, a to już czyniło z niej kogoś całkiem wyjątkowego. Tym bardziej Gryfonka nie chciała psuć tej relacji, bo zwyczajnie doceniała to, że zawsze mogła z nią pogadać albo choćby popracować w parze na lekcji. W teorii to nie było nic wielkiego, ale tak naprawdę znaczyło sporo dla osoby, która zbyt często kpiła z innych ludzi i odrzucała ich od siebie. Dobierała paru wybrańców, których traktowała z sympatią, podobnie robiąc ze zwierzętami. Lubiła swoją salamandrę i swojego elfa, tyle jej wystarczał - jakieś obrzydliwe ślimaki mogły się wypchać. Fire zaniepokoiła się mocno pajacowaniem Clarke'a, który chyba próbował zdobyć sympatię Ślizgonki. Tego tylko brakowało, żeby kradł jej znajomych i przekabacał na swoją stronę. Oby Emily uznała go po prostu za głupka... Krzywiła się, widząc kątem oka parodiowanie jej.
- Czego on nie umie - parsknęła drwiąco Fire. To nie było wcale tak, że wszystko mu zawsze wychodziło, nawet zaklęcia w dobie zakłóceń. Wcale. Byłaby zdziwiona, gdyby nie umiał pływać, co nie znaczy, że mu tego nie życzyła. - Bardzo śmieszne... - przewróciła oczami na słowa Emily o kąpieli. Przecież musiała widzieć, że Clarke jest wrogiem Fire, więc po co takie komentarze? To nie był dobry dzień na denerwowanie Blaithin.
Cudownie było widzieć Ezrę wybrudzonego błotem i do tego mokrego, więc humor jej się momentalnie poprawił i uśmiechnęła się wesoło. Fire mogła odczuć tym większą radość, gdy zniwelowała próbę wciągnięcia jej razem z nim do wody. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że nie przewidziała tej lecącej garści mułu... która rozbiła się o szyję i dekolt dziewczyny. Otworzyła usta, nie mogąc uwierzyć, że naprawdę to zrobił.
- Clarke, ty... - zacięła się, szukając odpowiedniej obrazy, ale statecznie powiedziała to, co jej pierwsze przychodziło na myśl, gdy myślała o Ezrze. - ty dupku.
Zmarznięty, przemoczony i wybrudzony Ezra nie budził w Fire absolutnie żadnego współczucia. Nie było się nad czym rozczulać, nawet jeśli by się po tym przeziębił to i tak czarodzieje znali błyskawiczne sposoby na takie sytuacje. Clarke nie wydawał się nawet zażenowany, gdy ściągał ciuchy i to Blaithin poczułaby ukłucie skrępowania, gdyby nie to, że na razie była wściekła o to błoto, które kontrastowało mocno w połączeniu z jej bladą skórą. Było tak paskudne i zimne, do tego nie pachniało zbyt ładnie.
- Och, serio? - warknęła i w pierwszym odruchu chciała odwrócić się bokiem, żeby nie zerkać na półnagiego Krukona. Stwierdziła jednak błyskawicznie, że nie może mu tego puścić płazem. Znalazła się więc w kilku szybkich krokach obok, żeby chwycić Ezrę za ramiona i z całą swoją siłą rudej furii zmusić do ponownego wywalenia prosto w błoto na brzegu. Śliska powierzchnia była po jej stronie, jak i determinacja, żeby go pobić. Po tych wszystkich odzywkach zirytował Blaithin na tyle, żeby spróbowała chociaż w taki sposób się odegrać. Nawet nie pomyślała o tym, że mogłaby użyć różdżki.
Niewątpliwie zapewniali Emily zabawne wrażenia na tej lekcji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 93
  Liczba postów : 342
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle




Gracz






PisanieTemat: Re: Najbardziej odległy brzeg jeziora   Pon Kwi 23 2018, 23:23

Emily była trochę rozbawiona parodią Ezry, ale uśmiechnęła się tylko lekko pod nosem, hamując się jak tylko mogła. Wiedziała, że grono znajomych Fire nie jest szerokie i nie jest łatwo zaskarbić sobie jej sympatię. Emily do ludzi podchodziła raczej otwarcie, jak ktoś ją zdenerwował potrafiła być na niego cięta, ale mimo wszystko łatwo się z nią było dogadać. Miała parę rzeczy, których nie tolerowała i mówiła o tym głośno, ale poza tym zawsze patrzyła na ludzi z otwartym umysłem i starała się dostrzegać coś więcej niż pierwsze wrażenie. Nie znała żadnych specjalnych szczegółów z życia Fire, ale wiedziała, że na pewno musiało być ono dziwne i nietypowe, skoro ukształtowało ją na dosyć specyficzną osobę. Ślizgonka lubiła ciekawych ludzi i zawsze widziała chęć poznania ich.
Ezry też nie skreśliła na samym początku, wydawał się całkiem sympatyczny, a kłótnie z Fire nawet urocze, czego nie ośmieliłaby się powiedzieć na głos. Nie, żeby bała się Fire aż tak, ale czuła, że Clarke to może być drażliwy temat. Widać było, że przy chłopaku można było czuć się swobodnie. Nie miała problemu z dogadywaniem się ze starszymi osobami, nigdy jej jakoś nie peszyli, ani nie sprawiali, że czuła się niezręcznie. Mimo wszystko miłe było, kiedy chłopak w ogóle nie stawiał żadnej granicy i nie patrzył na nią jak "na tę młodszą".
Trochę zestresował ją upadek Ezry do jeziora. Na szczęście okazało się że było naprawdę płytko i jedyna szkoda jaka się stała, to mocne chlapnięcie błotem w kierunku Fire. Emily była naprawdę w szoku, że z jej szczęściem życiowym to nie na nią padło i mimowolnie zaśmiała się cicho, bo na twarzy Fire odmalował się taki szok i złość tak duża, że nie mogła się powstrzymać.
Kiedy chłopak bezceremonialnie zdjął koszulkę wzrok Emily powędrował w innym kierunku. Nie dało się ukryć, że odrobinę ją to zawstydziło, ale próbowała nie dać tego po sobie poznać. Kiedy Fire najwidoczniej niezrażona całą sytuacją postanowiła dobić chłopaka, wpychając go do błota, Emily popatrzyła na to z załamaniem wypisanym na twarzy. Chyba nie spodziewała się, że ta lekcja będzie aż tak ciekawa....
- Kąpiele błotne są całkiem zdrowe - powiedziała powoli w kierunku chłopaka, nie mogąc powstrzymać uśmiechu rozbawienia. - Na pewno chciałaś dobrze, prawda Fire? - zwróciła się do dziewczyny, chociaż pytanie było naprawdę idiotyczne. Patrząc na to wszystko z boku uznała ich kłótnie i przepychanki za całkiem... urocze i niegroźne. Widocznie była to dla nich jakaś forma rozrywki.

______________________




Clear aww
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Najbardziej odległy brzeg jeziora   

Powrót do góry Go down
 

Najbardziej odległy brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-