Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Dziedziniec

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 20 ... 37, 38, 39, 40  Next
AutorWiadomość


Bell Rodwick

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4483
http://www.czarodzieje.org/t58-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t649-bellcia
http://www.czarodzieje.org/t243-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t7785-bell-rodwick#216614
Dziedziniec - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec - Page 38 Empty


PisanieTemat: Dziedziniec   Dziedziniec - Page 38 EmptyPią Cze 11 2010, 02:49

First topic message reminder :


Dziedziniec
Po środku szkoły znajduje się sporych rozmiarów dziedziniec z równo przystrzyżoną trawą. Z każdej strony otaczają go mury zamku. Na samym środku stoi natomiast duża fontanna, zawsze zbierająca wokół siebie chcących odpocząć po lekcjach, uczniów.



Ostatnio zmieniony przez Bell Rodwick dnia Sob Wrz 06 2014, 18:06, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Naoki Shindo

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 173
  Liczba postów : 195
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6152-naoki-shindo#174303
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6153-narcyz-naoki#174320
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6154-maniek-shindo#174321
Dziedziniec - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Dziedziniec - Page 38 EmptyWto Sie 27 2013, 10:41

Nie wiem, czy miała. Nie widział jeszcze, a pod tymi wszystkimi ubraniami mogło się to i owo schować. Niech się rozbierze, to poszuka. Może są tam gdzieś na plecach? (dop. xD)
- Nie przestanę. Jestem zazdrosny. Musisz być taka miła dla wszystkich kochanie? - Skomentował patrząc na nią tylko kątem oka i ukrywając to, że się w tym momencie uśmiecha dość cynicznie. Żarty żartami. Ale naprawdę wkurwiało go to, że wiecznie ktoś się pojawia. Wiecznie ktoś się wtrąca. Jeśli tak dalej pójdzie, to chłopak może się poczuć nawet zdradzany, a to źle poprowadzi ich dalsze losy dalej. A do tego jeszcze śmiała nie podejść i go nie pocieszać mówiąc, że to on jest najważniejszy na świecie i w ogóle. Nic tylko na kolano i zdzielić po tyłku.
Jeśli się zajmie bardziej Gabrielem, to on nie będzie wściekły. On sobie po prostu stąd pójdzie. Dobrze, że nie dane jej będzie zdecydować o swoim losie. Teraz jej życie było w jego ciepłych dłoniach.
- Idziemy dziecinko – Powiedział oczywiście w wydźwięku w pełni rozkazującym. Oj oj, zaczął korzystać skubany i to od razu bardzo stanowczo. Ciekawe, kiedy jego rozkazy będą po mugolsku mówiąc jak z grubej rury.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabriel Lacroix

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 312
Dodatkowo : legimilencja & oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6535-gabriel-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6536-show-off#183243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6537-moxie#183261
Dziedziniec - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Dziedziniec - Page 38 EmptyWto Sie 27 2013, 17:29

Gabriel nie zważał na nic uwagi. Nikola go kompletnie zignorowała i sama przy tym wszystkim się pogubiła. Co robił w tym czasie Gabriel, gdy duchowo go nie było? A to taka słodka niespodzianka, która jak mniemam niedługo wyjdzie na światło dzienne. Tymczasem Gabriel słyszał myśli dziewczyny i trudno było mu się powstrzymać od wesołego śmiechu jednak mu się to udało! Uff zuch chłopak czarodzieje są z ciebie dumni! Moxie została mianowana na jej kotkę? Czyżby to było przejęzyczenie czy ukryty podtekst? No i te pioruny z nieba no przecież łatwiej było poprosić o to Gabriela! Przecież wystarczyła jedna mała myśl… Boże, widzisz i nie grzmisz! Pewnie jak zwykle żeś zachlał się pałę i śpisz. Już na nikim nie można polegać.
Och, to przecież wcale nie była Gabriela wina! Po pierwsze to nie przyszedł tutaj z własnej woli tylko przez swojego kota, którego zapragnął ścigać sam nie wie , po co zaś po drugie to nie jego wina, że przy, nim zawsze musi się coś dziać. Czasem z jego winy czasem nawet bez jego udziałów, ale nigdy nie mogło zabraknąć przy, nim atrakcji to wszak jest wpisane w ustawę narodową czarodziejów! Inna sprawa, że to, co dla Gabriela jest zabawą dla innych może okazać się sadystyczną wizją i inne takie porównania… Nie chce mi się dzisiaj na nie. No ba! I wykrakał! To znaczy ja wykrakałem.. Zresztą to nie ważne.
Moxie, która szykowała się do skoku skoczyła nagle zaskakując przy tym (chyba) wszystkich a jej ostre pazurki wycelowane były w nadlatującą sowę, która jednak sprytnie jej uniknęła zrzucając list na kolana Gabriela i szybko uderzając skrzydłami, by jak najszybciej się oddalić zaś Moxie widocznie niezadowolona wróciła do swego wcześniejszego miejsca. Może zmieniła właściciela z Gabriela na Nikolę? Czy ja o czymś nie wiem?
Gabriel tylko rzucił okiem na list, na Moxie i na sowę a na jego ustach wykwitł kpiący uśmiech skierowany cholera wie, do kogo i czego. Gabriel przyjrzał się kopercie i zmarszczył brwi

Moxie poluję tylko na jedną sowę zresztą Iskierka rozpoznałbym wszędzie. Nie ma innej tak śnieżnobiałej sowy z czarną plamką na prawym skrzydle. Charakter pisma należy do „Matki”, Co tym razem? Czemu tym razem wysłali domową sowę, a nie jak zawsze jakąś urzędową? Pismo jest pochyłe i nie do końca wyraźnie. Czyżby była zdenerwowana? A może miała kaca? Nie przecież ona nie piję, o czym ja myślę?

Gabriel zmagał się ze sobą czy wyrzucić list od razu czy wpierw go przeczytać jednak mimo wszystko zwyciężyła ciekawość. Kilka słów i ślady łez to wszystko. Chłopak patrzył się gdzieś przed siebie z tym samym uśmiechem, by po chwili wyciągnąć różdżkę i podpalić list.
- Mort rassemble sa récolte noire.. – Wyszeptałby po chwili przenieść wzrok na Nikolę. Musiała na niego spojrzeć, bo nikt, by nie wytrzymał takiego napięcia, by się nie odwrócić w tą stronę, chociaż na chwilę. Jego twarz była taka jak zawsze z tym samym uśmiechem i spojrzeniem. Ach, te oczy, to spojrzenie… Ona potrafiła w nich czytać, więc co mogła przeczytać? Może przeczytała pytające spojrzenie „Mam się tym zająć” A może obojętne „Nie licz na moją pomoc ja i tak mam to gdzieś” A może to było spojrzenie rozkazujące „Nie mieszaj się w to” Może zaś jeszcze jakieś inne? Więc co przeczytała w jego oczach? Chyba to , co chciała w nich przeczytać…
Gabriel patrzył się na nią w ręku trzymając list z kopertą, które zajęły się ogniem. Co było w tym liście, że Gabriel się „obudził” i postanowił go spalić? Mam wątpliwości czy kiedykolwiek się tego dowiemy, chociaż, kto wie? Przecież ten chłopak kochał zaskakiwać!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nikola Nightmare

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 868
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5461-nikola-nightmare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5463-relacje-nikoli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5462-nikola-nightmare-puszek
Dziedziniec - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Dziedziniec - Page 38 EmptyWto Sie 27 2013, 17:36

Wrrr, autorka pożera wzrokiem krukona, a raczej drugą autorkę, która śmiała tak pomyśleć!
- Tak muszę… – powiedziała siadając, spojrzała na Gabriela kątem oka – taka jestem – wyszeptała trochę niepewnie i westchnęła pod nosem. No i co teraz? Będą się kłócić, siedzieć w ciszy, czy będą sobie dokuczać? Nie zgadła z żadnym. Naoki wypowiedział dwa słowa, jeszcze takim tonem, że dziewczyna zadrżała, westchnęła pod nosem.
No i się zaczęło…
Pomyślała i uśmiechnęła się w stronę Gabriela. W tym momencie stało się coś… dziwnego? Można to tak nazwać. Kotka na jej kolanach najeżyła się i wyskoczyła w powietrze polując na przelatującą obok sowę. Na szczęście sowa uniknęła tego ataku i opuściła list na jego kolana. Dziewczyna spojrzała zaciekawiona na chłopaka, a później na list, który dostał. Może jednak Gabriel jest zajęty…
- Wybacz, ale muszę iść, obiecałam mu coś. – powiedziała i wstała oddając kota właścicielowi i podchodząc dosyć szybkim krokiem do Naoki’ego. Kiedy już do niego podeszła odwróciła się i spojrzała Gabrielowi głęboko w oczy. Co one mówiły? Nie wiedziała, nie rozumiała z tego nic, a nic. Jak na razie pożegnała ślizgona gestem głowy i podążyła za Naokim. Obiecała, to obiecała, a ona dotrzymuje obietnic.

[z\t]x3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ivette Humphrey

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 24
  Liczba postów : 28
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6650-ivette-humphrey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6652-ivy-humphrey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6651-ivette-humphrey
Dziedziniec - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Dziedziniec - Page 38 EmptyPią Wrz 06 2013, 14:52

Tego dnia Ivy nie mogła na niczym się skupić. Wszystko ją denerwowało i irytowało. Próbowała poczytać książkę, pouczyć się, czy chociaż odrobić lekcje, ale nie mogła się za to zabrać. W końcu postanowiła trochę ochłonąć i się przejść. Po uporządkowaniu nieco swojego łóżka, wyszła z dormitorium i skierowała się w stronę wyjścia z pokoju wspólnego. Jej celem był dziedziniec. Lubi na nim przebywać. Czasem można z kimś porozmawiać, kogoś spotkać.
Nieco wkurzona swoim zachowaniem wparowała na Krużganki. Usiadła na jednej z kamiennych ławek i zaczęła rozmyślać. Myślała nad szkołą, nad tym, że nagle wszystko zaczęło ją wkurzać, nad ludźmi. Obserwowała uczniów, przebywających na świeżym powietrzu, na dziedzińcu, lub na krużgankach. Nerwowo zaczęła przeczesywać swoje blond włosy, później zamknęła oczy i opadła na twardą kolumnę, głęboko oddychając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Oliver Perrault

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 60
  Liczba postów : 65
http://czarodzieje.my-rpg.com/u4130
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6644-relacje-oliego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6634-poczta-oliego
Dziedziniec - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Dziedziniec - Page 38 EmptyNie Wrz 08 2013, 10:01

Szedl dziecincem i zobaczyl lezaca Ivette - Witam spiaca krolewno - powiedzial po czym usiadl kolo dzewczyny . Nie byla za bardzo zadowolona wiec spytal - cos sie stalo ? niezle wkurzona jestes . -zapytal po czym rozgladnal sie dookola . Ladnie tu bylo a nigdy nie chodzil na dzieciniec . Polozyl sie obok Ivette i popatrzyl na nia . Usmiechnal sie do niej po czym zamknal oczy - po jutrze ide do Munga . -powiedzial znienacka .
Ulozyl sie wygodniej i podciagnal rekaw u nogi i pokazal bandaz caly zakrwawiony . -ktos rzucil zaklecie na moja noge - odparl zakladajac na noge rekaw .
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ivette Humphrey

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 24
  Liczba postów : 28
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6650-ivette-humphrey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6652-ivy-humphrey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6651-ivette-humphrey
Dziedziniec - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Dziedziniec - Page 38 EmptyNie Wrz 08 2013, 17:28

Z rozmyślań wyrwał ją dobrze znany dziewczynie głos. Mimowolnie się uśmiechnęła i otworzyła oczy. Przed nią stał Oliver. Ivy traktowała chłopaka jak brata. Zawsze przy niej był gdy go potrzebowała, pomagał, doradzał. Lubili razem żartować i wygłupiać się. Bez wątpienia jest jej najlepszym przyjacielem.
Przesunęła się trochę, aby zrobić mu miejsce i ułożyła się wygodniej.
-Zły dzień. -Odpowiedziała krótko na zadane przez chłopaka pytanie.
Przez krótką chwilę leżeli i nie odzywali się. Nie była to krępująca cisza, tylko taka, w której można się nad czymś chwilę zastanowić. Nie trzeba słów, żeby dogadać się z drugim człowiekiem. Ivy lubiła cisze. Lubiła rozmyślać i obserwować co się dzieje naokoło.
Zdziwiła się gdy usłyszała słowa Olivera. Uniosła brwi i i spojrzała się na niego.
-Jak... - Zaczęła, ale chłopak kontynuował swoją wcześniejszą wypowiedź. Podciągnął nogawkę i oczom dziewczyny ukazał się zakrwawiony bandaż. Ivy skrzywiła się lekko i delikatnie dotknęła palcami opatrunku.
-Kiedy to się stało? -Popatrzyła się na chłopaka z widocznym zmartwieniem i dodała ciszej -Kto Ci to zrobił?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Oliver Perrault

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 60
  Liczba postów : 65
http://czarodzieje.my-rpg.com/u4130
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6644-relacje-oliego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6634-poczta-oliego
Dziedziniec - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Dziedziniec - Page 38 EmptyPon Wrz 09 2013, 18:07

- 8 dni temu nad jeziorem drgnelo mnie i noga juz nie moglem ruszac a dopiero wczoraj zaczela krawawic jak cholera . - odpowiedział po czym rozgkądnął się po dziedzińcu . zamknął oczy chowając bandaż za nogawką . Wyjął z plecaka magiczne lustro do porozumiewania się . - masz . mam drugie mozemy sie komunikować kiedy chcemy . [.b] - odpowiedział uśmiechnięty dalej z zamknietymi oczami . - [b] A ty co robilas przez tydzien gdy nie widzielismy sie ? - zapytał uśmiechnięty bawiąc suę różdżką .
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ivette Humphrey

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 24
  Liczba postów : 28
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6650-ivette-humphrey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6652-ivy-humphrey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6651-ivette-humphrey
Dziedziniec - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Dziedziniec - Page 38 EmptyWto Wrz 10 2013, 22:13

Spokojnie wysłuchała chłopaka. Chyba trochę za bardzo się martwiła, ale cóż...taka już była. Uśmiechnęła się lekko i wzięła od przyjaciela lusterko.
-Dzięki. -Przyjrzała mu się, chwilę poobracała w dłoni, po czym schowała do torby i uśmiechnęła się jeszcze szerzej.
-Szczerze, to nie za wiele rzeczy. Uczyłam się, spotykałam ze znajomymi, szłam spać, znów się uczyłam, jadłam, szłam spać. Wiesz, takie codzienne czynności. -Odpowiedziała zgodnie z prawdą. Dziewczyna cały tydzień, kiedy nie widziała się z Oliverem po prostu się nudziła. Owszem, od czasu do czasu się z kimś spotkała, ale to co innego. -Ostatnio rzadko się widujemy.
Ivy przypomniało się ich pierwsze spotkanie, kiedy dziewczynie niefortunnie wypadły książki. Chłopak pomógł jej i tak w sumie zaczęła się ich przyjaźń, chociaż na początku ich rozmowy zupełnie się nie kleiły, były nudne i drętwe. Machinalnie uśmiechnęła się na to wspomnienie i przeczesała swoje włosy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Oliver Perrault

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 60
  Liczba postów : 65
http://czarodzieje.my-rpg.com/u4130
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6644-relacje-oliego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6634-poczta-oliego
Dziedziniec - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Dziedziniec - Page 38 EmptySro Wrz 11 2013, 14:23

- Wiem ,dlatego bedziemy musieli to nadrobić jak wyjde z Szpitala . Ciekawe dlaczego się nudziłaś - uniósł dwa razy brwiami i zaśmiał się . Jemu przez większość czasu też się nudziło nie mógł wytrzymać wolnego czasu ktorego nie spedził z Ivy więc jak wroci z szpitla będzie z nią spędzać jak najwięcej czasu . - A coś robiłaś jeszcze ? Tęskniłem za tobą - poczochrał jej włosy i usiadł obok niej .
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ivette Humphrey

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 24
  Liczba postów : 28
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6650-ivette-humphrey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6652-ivy-humphrey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6651-ivette-humphrey
Dziedziniec - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Dziedziniec - Page 38 EmptySro Wrz 11 2013, 19:10

Zaśmiała się, kiedy chłopak wykonał dobrze znany jej gest brwiami. Lubiła gdy to robił. Naprawdę, ten chłopak potrafił zawsze poprawić jej humor...ZAWSZE. Tak, to dziwne, ale prawdziwe. I niech tak już zostanie.
-Tak, wmawiaj to sobie dalej. -Powiedziała, odpowiadając na stwierdzenie chłopaka, że nudziła się, bo się z nim nie widziała. Oczywiście była to prawda, więc Ivy po paru sekundach wybuchła śmiechem. Chwilę później już oboje nie mogli się od niego powstrzymać. Po paru minutach uspokoili się i powrócili do rozmowy.
-Hmm...nic ciekawego. -Odpowiedziała po czym szturchnęła chłopaka łokciem i popatrzyła na niego z wyrzutem. Poprawiła sobie rozczochrane przez przyjaciela włosy i z pretensją dodała -Przecież wiesz, że nie lubię, gdy mi tak robisz.
Ivy tęskniła za chwilami spędzanymi z Oliverem. Za ich wygłupami, niezbyt mądrymi rozmowami, a nawet za ich bezsensownymi kłótniami, których swoją drogą było bardzo mało. Na szczęście...
-Ja też tęskniłam. -Uśmiechnęła się i spojrzała na chłopaka. -Tak w ogóle to wiesz na ile idziesz do Munga?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Oliver Perrault

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 60
  Liczba postów : 65
http://czarodzieje.my-rpg.com/u4130
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6644-relacje-oliego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6634-poczta-oliego
Dziedziniec - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Dziedziniec - Page 38 EmptySro Wrz 11 2013, 22:01

- do czasu az mi ta noge sprawia ze bedzie sie dali chodzic i nie bedzie tryskac strumieniem krwi - odpowiedzial po czym objal dziewczyne reka . - ty moja mala jedzo - to bylo jego popularne ale oczywiscie zartobliwe przezwisko na Ivy . Lubial sie z nia droczyc i szturchac palcem w brzuch . Nigdy nie zapomni jak krecilo mu sie w glowie i dzgnal ja wyzej niz miala brzuch . Jak sie razem z tego smiali az sie usmiechnal z wspomnien - Pamietasz jak cie dzgnalem tu - zapytal wskazujac na jedna piers Ivy .
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ivette Humphrey

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 24
  Liczba postów : 28
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6650-ivette-humphrey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6652-ivy-humphrey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6651-ivette-humphrey
Dziedziniec - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Dziedziniec - Page 38 EmptySro Wrz 11 2013, 23:00

Mimowolnie zaczęła się po cichu śmiać na samo wspomnienie o tym, jak Oliver niechcący dźgnął ją w miejsce, w które nie powinien. Mimo, że pewnie większość dziewczyn obraziłoby się na niego, ona śmiała się razem z nim i długo nie mogli przestać.
-Tak... -Powiedziała, po czym zaczęła się śmiać głośniej i długo nie mogła się opanować. -Jak mogłabym zapomnieć?
Lubiła gdy do niej tak mówił. Wiedziała, że nie jest to obraźliwe, a jedynie żartobliwe przezwisko. Wtuliła się w niego i uśmiechnęła pod nosem.
-A pamiętasz jak rozchorowałam się przez Ciebie, bo wrzuciłeś mnie w zaspę śnieżną? Wtedy już byłam chora, a ty jeszcze bardziej mnie dobiłeś! -Zapytała po chwili ciszy. I znów zaczęła się śmiać na wspomnienie jaką wtedy awanturę mu zrobiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Oliver Perrault

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 60
  Liczba postów : 65
http://czarodzieje.my-rpg.com/u4130
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6644-relacje-oliego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6634-poczta-oliego
Dziedziniec - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Dziedziniec - Page 38 EmptyCzw Wrz 12 2013, 15:40

- Oj tak ... tego to ja nigdy nie zapomne - zaczał ją łaskotać w brzuch i zaczął się smiac razem z nią . Gdy usiadła obok niego połozyl sie i jego głowa spoczywała na udach patrzać na nią z dołu . - Pamiętasz jak miałem za dlugie spodnie i ty swoimi trampkami ktore nawet dzis masz nadepnalas na nogawke i sciagnelas spodnie? - Uśmiechnął się do niej wskazując jej trampki .
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ivette Humphrey

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 24
  Liczba postów : 28
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6650-ivette-humphrey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6652-ivy-humphrey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6651-ivette-humphrey
Dziedziniec - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Dziedziniec - Page 38 EmptyCzw Wrz 12 2013, 21:36

Zaczęła wić się i rzucać na wszystkie strony, gdy chłopak ją łaskotał. Okropne łaskotki miała całe życie, ma do teraz i pewnie będzie miała w przyszłości. Nienawidzi gdy ktoś ją łaskocze.
Niechcący kopnęła chłopaka, a ten przerwał zajęcie i cicho syknął.
-Jezu... -Powiedziała i zakryła sobie ręką usta drugą wskazując na nogę Olivera. -Nie mów, że Cię w nią kopnęłam.
Po chwili jednak chłopak uśmiechnął się lekko i położył głowę na nogach dziewczyny. Ivy traktowała to jako potwierdzenie, że nic mu nie jest i odetchnęła.

Szczerze mówiąc nie mogła sobie przypomnieć tego zdarzenia, ale i tak zaczęła się śmiać i nie mogła przestać. W przerwie pomiędzy atakami śmiechu zdołała jedynie wydukać, że tego nie pamięta.
-Właśnie to sobie wyobraziłam. -Powiedziała, po czym znowu wybuchła niepochamowanym śmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Oliver Perrault

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 60
  Liczba postów : 65
http://czarodzieje.my-rpg.com/u4130
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6644-relacje-oliego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6634-poczta-oliego
Dziedziniec - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Dziedziniec - Page 38 EmptyPią Wrz 13 2013, 00:12

- nie bolalo pewnie tylko bedzie trudniejsza terapia ale to juz ich problem . Zamknal oczy i wtulil sie w nogi Ivy. Udawal ze spi . Przez 10 minut ciszy zaczal sie smiac i wtulil glowe w brzuch - wiesz o tym bardzo lubie sie w ciebie wtulac moja maskotko - powiedzial usmiechniety . - za rok ide na studia nowy poczatek ... cholera - pomyslal o studiach . Podniosl za wysoko glowe i styknal sie ze stanikiem Ivy udawal ze tego nie zawazajac dalej sie wtulajac czasami muskac stanik Ivy . Skonczylo sie na tym ze sciagnal jej koszulke na brzuchu i polozyl glowe nasluchujac co sie dzieje wewnatrz Ivy .
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ivette Humphrey

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 24
  Liczba postów : 28
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6650-ivette-humphrey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6652-ivy-humphrey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6651-ivette-humphrey
Dziedziniec - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Dziedziniec - Page 38 EmptyPią Wrz 13 2013, 15:51

Uśmiechnęła się na wzmiankę o maskotce. Chłopak lubił wymyślać dla niej różne określenia, niektóre normalne, niektóre dziwaczne. Dziewczyna zaczęła przeczesywać mu włosy, jak to miała w zwyczaju gdy były w totalnym nieładzie.
-Będzie dobrze. -Powiedziała, gdy Oliver zaczął mówić o studiach. Przecież zostało jeszcze dużo czasu. -Nie myśl o tym.
Nagle chłopak zaczął się wiercić, nie mogąc znaleźć sobie odpowiedniej pozycji. Ivy czekała aż przestanie się ruszać. Uśmiechała się lekko i kręciła głową. W końcu Oliver podwinął bluzkę dziewczyny i położył głowę na brzuchu. Dziewczyna zaczęła się śmiać, nie mogąc uwierzyć do czego on jest zdolny. Mogli wyglądać trochę dziwnie, ale nie dbali o to.
Niespodziewanie Ivy zaczęło burczeć w brzuchu. Dziewczyna nie mogąc się powstrzymać, wybuchła śmiechem. Zawsze śmieszył ją ten odgłos.
-Głodna jestem. -Powiedziała, gdy już się nieco uspokoiła i ogarnęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Oliver Perrault

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 60
  Liczba postów : 65
http://czarodzieje.my-rpg.com/u4130
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6644-relacje-oliego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6634-poczta-oliego
Dziedziniec - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Dziedziniec - Page 38 EmptyPią Wrz 13 2013, 16:11

- Nie dożywione dziecko idziemy wskakuj misiaczku - Wstał i ustawił się żeby wskoczyła na barana. Gdy wskoczyła kilka razy podskoczył ,żeby pownerwiać Ivy i zaczął się śmiać poszli razem i sprawdził czy nikt nie patrzy wyszli z zamku i pobiegli do Hogsmeede . Gdy byli juz na srodku doliny - Wybieraj pluszaku - odpowiedział powstrzymujać śmiech . Złapął ją i trzymał jak dziecko wtulił głowe w jej piersi i patrzył w tą strone w którą popatrzyła . - Masz jakiś kolegów z klasy ? zapytał niespodziewanie dalej wtulajać się mocno w piersi Ivy .
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ivette Humphrey

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 24
  Liczba postów : 28
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6650-ivette-humphrey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6652-ivy-humphrey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6651-ivette-humphrey
Dziedziniec - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Dziedziniec - Page 38 EmptyPon Wrz 16 2013, 19:57

Ivy wskoczyła chłopakowi na barana, a on robiąc jej na złość parę razy podskoczył, tak, że dziewczyna musiała mocniej się do niego przytulić. Pokręciła głową z uśmiechem na ustach. Nagle chłopak zaczął gdzieś biec. On jest nienormalny. -Pomyślała, ale postanowiła nie mówić tego na głos. Chłopak i tak by się zaśmiał i powiedział, że to nic takiego.
-Masz chorą nogę, mogę pójść sama. -Powiedziała, ale tak jak przeczuwała chłopak ją zignorował. Westchnęła ciężko i skupiła się na tym, w którym kierunku zmierzają. Zmarszczyła brwi i rozejrzała się naokoło. Byli w Hogsmeade.

x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Kayleigh Walsh

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 166
  Liczba postów : 363
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5516-kayleigh-walsh
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5517-dwukropek-gwiazdka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5526-k-walsh
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7581-kayleigh-walsh#211945
Dziedziniec - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Dziedziniec - Page 38 EmptySob Paź 26 2013, 00:46

To było bezsensu Kayle, BEZSENSU! Tylko tchórze, nieroby i koślawe żabki uciekają przed wszystkim. Najwidoczniej dziewczyna pragnie się do nich upodobnić skoro tak chamsko potraktowała Elliotta. Kto normalny ucieka z balu z powodu jakiegoś niefortunnego incydentu? Znajdzie się pewnie taka grupa, niech się cieszą, bo od dziś mają nowego członka, Kayleigh Walsh, brawo! Na powitanie mogą jej dać jakieś ulotki o tym jak umiejętnie uciekać przed wszystkim i nie dać się złapać. Jakieś gadżety w postaci kubków czy innych magicznych ulotek także mogliby jej podarować. Kurczę, wtedy to by był elitarny klub dla zawodowych uciekinierów od przeróżnych spraw, a może i w najbliższej przyszłości panienka Walsh zajęłaby jakąś ważną funkcję, chociażby i zastępcy przewodniczącego? Cholera, ale ja się śmieszniutka zrobiłam, żarciki żarcikami, ale tu chodzi o UCZUCIA! Bardzo ważne sprawy sercowe, z tego nie można się nabijać (zero ironii!). Poważne sprawy dla nieco dziecinnej Kayle, bo przyznajmy szczerze, dziewczyna niedojrzale się zachowała podczas tego balu. Zamiast konkretnie podejść do chłopaka, pogadać o czymś bardzo ciekawym, pobawić się i kulturalnie pożegnać się, to ta wolała grać w jakieś podchody, dziecinada. Oby tylko Elliott za bardzo się na nią nie zdenerwował.
Szybciutko wybiegła z sali, oczywiście była niezauważalna, gdyż z Elliottem razem wylosowali niewidzialność, która niestety przestała działać, kiedy dziewczyna przekroczyła progi wielkiej sali. Wtedy co sił w ongach biegła gdzieś przed siebie i tym samym potrąciła z dwóch uczniów, którzy kierowali się w stronę sali. Musiała wyglądać naprawdę śmiesznie, a może i groźnie? Włosy wszędzie rozwiane, spodnie co jakiś czas zsuwały jej się, bo nie mogła przecież użyć czarów na dopasowanie odpowiedniego rozmiaru, Kayle zawsze musi być oryginalna! Podarte ubrania, czerwona na twarzy, aż żaby same na jej widok uciekały! Właśnie, pokroiłaby jakiegoś płaza, tak na odstresowanie się. Niestety nie miała takiego przy sobie, a szkoda.
I tak znalazła się na dziedzińcu. Po pełnej wrażeń mini wędrówce przez korytarze dotarła na dziedziniec. Mało było osób, gdyż większa część jeszcze zabawiała się na balu. Z oddali zauważyła jakąś mega tajniacką ławeczkę na której oczywiście usiadła, zasłoniła twarz włosami (używa się zaklęć na porost włosów to się ma, hehe) i zaczęła się kiwać, biedne dziecko. Teraz powinien jakiś uczeń podejść do niej ,poklepać po główce i zapewnić, że to się leczy, ludzie wychodzą z tego stanu i żyją szczęśliwie. Na Merlina, czy ona na serio to wszystko przeżywa? Te wszystkie rozterki, uczucia do Elliotta, nie wiem czy się śmiać czy płakać. Z jednej strony to bardzo poważna rzecz, w końcu wszelakie miłostki to nie przelewki, lecz spoglądając na ro z drugiej strony to można śmiało powiedzieć, że w takich sytuacjach Kayle wypada wręcz przekomicznie
Ale powracając do podniosłej atmosfery. Biedaczka siedziała na tej ławce, wyjęła z kieszeni jakiś tam kamyczek i zaczęła go sobie obracać rękoma, tak na odstresowanie się, hehe.

zajęte <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elliott Bennett

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 238
  Liczba postów : 335
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5200-elliott-bennett#152595
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5205-kuszacy#152659
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5204-elliott#152657
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7569-elliott-bennett
Dziedziniec - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Dziedziniec - Page 38 EmptySob Paź 26 2013, 21:14

Tyle czekania i wszystko na nic! Elliott cały tydzień chodził z głową w chmurach, pewien, że kiedy tylko spotka się z Kayle na balu, cały ten jego mętlik w głowie się uporządkuje. Co prawda z jednej strony był to pozytywny mętlik, ale jednocześnie można było odnieść wrażenie, że dziewczyna go unika. To nie było ani trochę fajne. I kiedy ujrzał ją wtedy na balu, rozradował się tak, jakby miał zaraz eksplodować! Ze szczęścia, oczywiście. Jednak do eksplozji doszło o wiele później i nie była to bynajmniej dobra eksplozja. Kiedy wylosowali niewidzialność, Kayle wybiegła z sali, a on nie wiedział, co z sobą począć. Stanął więc bezradnie w miejscu, nie mogąc jej dostrzec, wszak była przecież niewidzialna. Tliły się w nim przeróżne uczucia, od rozczarowania po desperację - to dopiero eksplozja! Kilkoro uczniów potrąciło go i dziwiło się, że napotkało opór w miejscu, gdzie nikogo nie było, ale Bennett nie przejął się tym ani trochę. Zamiast tego, sam wybiegł z wielkiej sali, stając się na powrót widzialnym. Rozejrzał się dookoła, czując coraz większy niepokój kotłujący się w brzuchu, a kiedy nigdzie nie dostrzegł rudej czupryny, pobiegł do łazienki. Zamknął się w jednej z kabin, bo łazienka nie była, niestety, pusta i zaczął nerwowo obgryzać paznokcie. Później zaczął wyrywać sobie włosy z głowy, a jeszcze później nerwowo chodzić po malutkiej przestrzeni, którą dawała mu jednoosobowa kabina. Dlaczego Kayle uciekła? Gdzie się podziała? Nie spodobał jej się jego strój?
A może... chodziło jej o ten pocałunek? Ha, jak to dziwacznie brzmi! Ale nie, nie, przecież powiedziała wyraźnie, że źle się czuje... Więc pewnie poszła do pielęgniarki. Tak. Na pewno. Ale na wszelki wypadek jej poszuka, czy aby nie zemdlała gdzieś po drodze i choć chciało mu się z tego wszystkiego płakać, to usilnie wmawiał sobie, że wyolbrzymia tę całą sytuację. Kayle była zajęta, a teraz źle się poczuła - ot, cały powód, dla którego tak rzadko ostatnio się widywali!
Wziął dwa głębokie oddechy i wyszedł powoli z łazienki, w każdym kroku przyspieszając, aż w końcu biegnąc. Dotarł na dziedziniec, który był niemal pusty - nic dziwnego, wszyscy bawią się w zamku. Jego uwagę zwróciła tylko postać siedząca na jakiejś przyczajonej ławeczce. Postać łudząco podobna do Kayle. Serce zaczęło mu walić, jakby miało mu zaraz wyrwać się z piersi, a ręce drżały, ba! Trzęsły się jak szalone. Nogi miał jak z galarety, ale dzielnie podszedł doń i usiadł na drugim końcu ławeczki.
- M-mogę się dosiąść, prawda? - zapytał nieśmiało, jakby zaraz dziewczyna miała wykrzyczeć donośne "nie!" i zaatakować go kamyczkiem, który obracała w dłoniach. To było straszne, kilka sekund przeraźliwego oczekiwania na tę odpowiedź i takie okropne, okropne napięcie. A później przypomniał sobie, że przecież HALO, ONA SIĘ ŹLE CZUJE! Co jeśli nie dotarła do pielęgniarki albo ta znajdowała się na balu i nie mogła jej pomóc?! - KAYLE! - w ułamku sekundy przybliżył się, jedną ręką złapał ją za ramię, a drugą przyłożył do jej czoła. Było rozpalone, przynajmniej według Elliotta, bo istniało spore prawdopodobieństwo, że tak jedynie mu się wydawało. - Przecież ty się źle czujesz! Kayle, ty masz gorączkę! Miałaś iść do pielęgniarki... Dlaczego tego nie zrobiłaś? Kayle! - mówił wpierw przerażonym tonem, a później rozeźlonym. Ostatecznie skarcił ją, wypowiadając jej imię. Naprawdę, co za nierozsądna dziewczyna! Jeśli wciąż nie pamięta drogi do gabinetu pielęgniarki, to przecież mogła mu powiedzieć, a nie musiała uciekać! Pokręcił z niedowierzaniem głową. To było tak oczywiste... Niepotrzebnie tak się zdezorientował, zawracając sobie głowę tym pocałunkiem, bo przecież dzisiejszego wieczoru wcale nie o niego chodziło. Wcale!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Kayleigh Walsh

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 166
  Liczba postów : 363
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5516-kayleigh-walsh
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5517-dwukropek-gwiazdka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5526-k-walsh
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7581-kayleigh-walsh#211945
Dziedziniec - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Dziedziniec - Page 38 EmptyNie Paź 27 2013, 23:42

Dziewczyna także z niecierpliwością oczekiwała tego spotkania. Aż dziwne, bo przecież snuła tyle czarnych scenariuszy o tym jak Elliott rzekomo może oczernić ją przed całym Hogwartem, no coś w tym stylu. Na Merlina, jak ja umiem zepsuć zdanie, no coś w tym stylu, SERIO? Ale dobra, koniec spamu! Tak czy siak, miewała mieszane uczucia co do tego wszystkiego. Spoglądając na to z nieco jaśniejszej strony to powinna pogratulować sobie za coś takiego odważnego, bo przecież pocałowanie chłopaka, do którego żywi się niebanalne uczucia jest bardzo odważnym czynem. A przynajmniej w mniemaniu Kayle. Ej no, w końcu to ona przejęła całą tą sytuację, gdyby nie ona to by dalej pierdzielili trzy po trzy. STOP! Nie mogę tak pisać, przecież oni kontemplują na bardzo ważne tematy, planują podróże dookoła świata, Bennett nawet załatwił bilety na skok ze spadochronu, to nie są przeciętne rzeczy. Można stwierdzić, że w tym wszystkim ukrywała się jakaś aluzja, między wierszami można było dostrzec te urocze zaloty. Chyba, że tylko jej się tak wydaje. Wszystko dla niej jest takie podejrzane, mówiłam, że dziwna dziewucha. I dlatego za to Elliott tak bardzo ją lubi, bo jest nietypowa. A za co ona go lubi? Za całokształt! Za to jak podchodzi do życia, jest wiecznie szczęśliwy (nawet jeśli coś złego się dzieje, zawsze może znaleźć jakieś światełko nadziei), nie wszczyna zbędnych bójek czy innych kłótni, że jest kochany i zawsze umie podnieść na duchu i rozśmieszyć. I właśnie Kayle była tego świadkiem, z resztą nie raz. Zdecydowanie przekonała się o tym spędzając z nim całe wakacje w Japonii. Co tam, że na początku były spięcia pomiędzy nimi, szybko to minęło i w cudownych sposób zostali dobrymi przyjaciółmi. No właśnie, dobrzy przyjaciele. Czy to aby za mało? Ach, te rozterki miłosne. Nigdy nie przepadała za czymś takim, nie miała nawet ochoty mieszać się w to. Jednak przychodzi taki czas, kiesy trzeba się z tym zmierzyć, nie ma żadnej ucieczki, żadnej.
Rzeczywiście trochę źle się czuła, ale to wszystko przez tą całą sytuację. Po prostu się zestresowała, rzadko wpada w taki stan. I mogła iść do tej pielęgniarki. Dałaby jej jakieś regenerujące eliksiry czy inne magiczne specyfiki, po których czułaby się o wiele lepiej i wróciłaby w spokoju na bal i normalnie w cywilizowany sposób bawiłaby się z Elliottem. Oczywiście wybrała tą mniej alternatywną opcje, uspokojenie się w przyczajonym miejscu, a kamyczek jest formą jej regeneracji, od tak na odstresowanie się. Nagle usłyszała głos. Dobrze wie jaki. Upuściła kamyczek i skierowała spojrzenie w stronę puchona. Lekko się uśmiechnęła i kiwnęła głową na znak, że może się przysiąść. Nigdy by go nie zaatakowała, chyba, że chodzi o quidditch to wtedy inna sprawa, walczyłaby do ostatniej kropi krwi o tego kafla. Ale nie grają teraz, więc nie ma prawa atakować niewinnego Bennetta.
- potrzebowałam zaczerpnąć trochę świeżego powietrza, zaraz mi przejdzie - odparła, aż nagle znieruchomiała na reakcję ze strony chłopaka. Tak nagle krzyknął i zaczął dokładnie sprawdzać, czy aby Kanadyjka nie jest chora. To bardzo urocze z jego strony. W ogóle cały jest uroczy, hehe! - Elliott, Elliott, Elliott - zaczęła i tym samym odsunęła jego rękę z czoła Kayle. Tak, tym oto sposobem chciała go uspokoić, jak na razie dobrze jej idzie, pytanie tylko co dalej? - Już się trochę lepiej czuję, wiesz, to powietrze dobrze mi zrobiło i ten kamyczek, którego zgubiłam, ale to nie ważne, znajdę sobie inny - i na Walsh'owej twarzy pojawił się uśmiech, fajniutki. - I przepraszam Cię, serio. Za to całe unikanie, to nie było miłe, wiem. Tak mi głupio, wybacz. - tak, tutaj zaczęła już histeryzować, ale to normalnie, Elliott powinien się do tego przyzwyczaić, hehe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elliott Bennett

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 238
  Liczba postów : 335
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5200-elliott-bennett#152595
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5205-kuszacy#152659
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5204-elliott#152657
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7569-elliott-bennett
Dziedziniec - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Dziedziniec - Page 38 EmptyNie Lis 03 2013, 22:21

Faktycznie, Kayle była bardzo odważną dziewczyną. Nie tylko dlatego, że robiła sekcje na tych wszystkich biednych zwierzakach, ale i właśnie z powodu tego pocałunku. Elliott prawdopodobnie odważyłby się na podobny czyn dopiero wówczas, gdy byliby już starzy i pomarszczeni albo w płonącym domu, kiedy istniałoby zagrożenie śmiercią. Kayle w ten sposób bardzo mu to ułatwiła i najpewniej przyśpieszyła proces ewentualnego związku, jeżeli kiedykolwiek takowy nastąpi. Upewniła Elliotta w swoich uczuciach i wykazała się taką szczerością, że przez moment wisiał w chmurach i myślał, że i ona odwzajemnia to wszystko, co czuje on! Te motylki w brzuchu i tak dalej... Wkrótce jednak to przekonanie zostało zepsute - inaczej by go nie unikała, prawda? A dziś, dziś mogą wszystko sobie wyjaśnić! Jeśli tylko będzie taka możliwość, bo istnieje większe prawdopodobieństwo na to, że Elliott zamęczy dziewczynę swoimi pytaniami o jej stan zdrowia. W końcu podobno czuła się źle, a on powinien należycie się nią zaopiekować. Nawet, jeśli go odtrąci. Nawet, jeśli nigdy nie będzie go traktowała jak swojego rycerza albo chłopaka. Swoją drogą, ta druga myśl jest szalenie ciekawa, super byłoby mówić o Kayle, że jest jego dziewczyną. To pewnie jednak nastąpi nieprędko, a być może nie nastąpi i wcale, więc wolał nie wdawać się w rozmyślania na ten temat, aby później nie być rozczarowany. Właściwie to już sam nie wiedział, co siedzi mu w głowie. Jakby wszystkie kabelki mu się poplątały. Poza tym oboje wykazywali bardzo dużo podobieństw w toku myślenia - i on zdawał się czytać między wierszami, drobne z pozoru gesty były dla niego swoistą przepustką na coś wielkiego, ale bał się, że tak tylko mu się wydaje. Bał się zaryzykować, bo odkąd pamiętał, zawsze wyobrażał sobie zbyt wiele. Czy tak będzie i tym razem?
Rozszalały z przerażenia Bennett, że jego przyjaciółce (niestety, jak na razie tylko przyjaciółce) może się coś dziać, uspokoił się dopiero kiedy ta odsunęła jego rękę z czoła i powiedziała, że lepiej się czuje. Odetchnął z ulgą, bo przez krótką chwilę przeraził się, że coś naprawdę może być nie w porządku. A później, kiedy przeprosiła, wyrwało się mu coś, co nie powinno się wyrwać. Jeszcze nie dwa słowa, które były zakorzenione głęboko i skrywane, które według niego nie powinny ujrzeć światła dziennego, ale inne słowa, których nie spodziewałby się po sobie. Ostatnio takie słyszał gdy był w piątej klasie, wypowiedziała je jego ówczesna dziewczyna. Tak, tak, to zdecydowanie ona była facetem w tamtym związku, a teraz Kayle zrobiła pierwszy krok (tak mu się bynajmniej zdawało), więc pozwolił sobie na przejęcie tej roli.
- Umówisz się ze mną? - uśmiechnął się krzywo, a w głowie mu wirowało. Nie spostrzegł nawet, kiedy zaczerwienił się jak dorodny burak. Prawdziwy z niego szaleniec. I romantyk, przede wszystkim!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Kayleigh Walsh

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 166
  Liczba postów : 363
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5516-kayleigh-walsh
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5517-dwukropek-gwiazdka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5526-k-walsh
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7581-kayleigh-walsh#211945
Dziedziniec - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Dziedziniec - Page 38 EmptyCzw Lis 07 2013, 22:32

Trzeba przyznać, że ostatni wyczyn Kayle definitywnie trzeba zaliczyć do tych odważniejszych. Ba, to było o wiele bardziej ryzykowne, niż obrzydliwie grzebanie w wnętrznościach żabek. Z resztą Elliott dał jej dużo do zrozumienia. Te wszystkie wycieczki, szalone przygody, pisanie listów, spędzanie ze sobą czasu. Oczywiście tak wygląda przyjaźń, lecz w końcu jedna ze stron przełamuje się i odważa się na ten pierwszy krok w storę głębszych uczuć. Tak bardzo uwielbia spędzać z nim czas i rozmawiać o przeróżnych rzeczach, nie mogła się powstrzymać. Z reszta, pierdolenie o Szopenie, przechodzę do konkretów!
Ile to ona rozmyślała nad tym! Z jednej strony bardzo chciałaby w końcu nazywać Elliotta chłopakiem, takie faje uczucie. I te urocze ploteczki Wiesz, że Elliott jest z tą Kanadyjką od żab? Serio! Ale mimo wszystko nadal są dla siebie jak przyjaciele, co niestety nie napawa dziewczynę pozytywną energią. Właściwie to do niedawna, bo jeszcze przed tymi całymi niuansami wcale jej to nie przeszkadzało, wtedy było lepiej, bo nie trzeba było się tym wszystkim przejmować. Cóż, serce nie sługa, a dla Kayle to wielki krok, przecież ona tak rzadko zadziera z tym. Może rzec, że po prostu się boi. Ostatni jej związek nie za bardzo wypalił, głównie przez jej hobby, a przcież nie może wybierać pomiędzy miłością, a pasją. Toż to karygodne, tak jakby ktoś musiał oddać serce lub mózg. Dobra, to porównanie jest bez sensu, ale wiadomo o co chodzi. Chociaż może pozostać dobrej myśli, Elliott raczej taki nie jest, doskonale akceptuje dziwaczne pomysły dziewczyny i razem są szczęścili. Więc czemu by tego nie rozwinąć? Ach, te komplikacje. Znowu pierdolę, szkoda.
- Z Tobą? - zapytała zachrypniętym głosem i popatrzyła się na Bennetta. Na Merlina, czy on chce się z nią umówić? Na randkę? Z Kayleigh Walsh? Dokładnie z nią? Serce jej zaczęło szybciej bić, poczuła te dziwnie uczucie w brzuchu, motylki, ja nie wiem jak to napisać, ale przyjemne, o! Pierwsza w życiu randka z Elliottem Bennetem, jednak prośby Kayle nie poszły na marne. Po chwili na namysłu odpowiedziała: - Tak - boże, jaka ona wesolutka teraz była. Aż miała ochotę go przytulić i znowu pocałować, ale nie chce tak od razu go atakować, hehe. - Z chęcią, bardzo, na prawdę. To znaczy taka randka prawdziwa? Gdzieś w lesie? Będziemy polować na myszy polne i potem je rozcinać? Taka serio? O Merlinie! - tak, widać, że bardzo jest tym podekscytowana.
Jeju, ale będzie fajnie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elliott Bennett

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 238
  Liczba postów : 335
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5200-elliott-bennett#152595
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5205-kuszacy#152659
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5204-elliott#152657
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7569-elliott-bennett
Dziedziniec - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Dziedziniec - Page 38 EmptySob Lis 09 2013, 19:12

Ja prawdopodobnie robię takie pierdolenie o szopenie przez cały post, dlatego ukrócę te cierpienia, jak i jego długość. W każdym razie być może wszystko zmierzało ku szczęśliwemu końcowi, całe to zamieszanie. W końcu oboje mieli problemy z normalnym funkcjonowaniem, a jak wiadomo, taki stan nie wpływał dobrze również na otoczenie. Nie wiem jak Kayle, ale Elliotta jego znajomi mieli osobiście dość i patrzyli tylko z pobłażaniem na jego poczynania, kiedy wyciągał na lekcji książkę do przedmiotu, którego danego dnia wcale nie mieli w planie! Był straszliwie rozkojarzony, jeszcze bardziej niż zwykle. I owszem, akceptował dziwne hobby Kayle, bo jak to się mówi - miłość nie wybiera, a że ona pokochała również flaki i robaki, to pozostało tylko przyjąć ten fakt z podniesioną głową! Co naprawdę początkowo było trudne, ale Elliott szybko to przełknął, to znaczy ów fakt, nie robaki.
Tak właśnie, chwilę temu zapytał ją, czy nie zechciałaby się z nim umówić. I ten czas pomiędzy jego pytaniem a jej odpowiedzią, był przeraźliwie długi, a także pełen napięcia. Jeśli mu odmówi, to chyba przecież zemdleje, zresztą jeśli się zgodzi, to zareaguje podobnie. Zadał pytanie, które kłębiło mu się w główce już od dłuższego czasu, zrobił w końcu jakiś gest, który zaspokoi być może to uczucie niedosytu, które zjadało go po nocach i wyżerało od środka, a także najprawdopodobniej atakowało mózg, wyżerając wszelkie komórki odpowiedzialne za zdrowy rozsądek. Którego zapewne został właśnie pozbawiony.
- Jak cudownie! - podskoczył aż z radości, gdy tylko doczekał się odpowiedzi. Kayleigh Walsh zgodziła się pójść z nim na randkę. To była scena rodem z książki! - No, może niekoniecznie do lasu aby rozcinać zwierzątka, ale tak, to będzie prawdziwa... - zaczął, drapiąc się po głowie i nie mogąc wymówić ostatniego słowa. O, cholera. Dopiero teraz do niego to dotarło. Przecież to będzie - ...randka - dokończył, uśmiechając się szeroko. Klasnął jeszcze w dłonie z tej uciechy, miał ochotę wyściskać ją i to porządnie, ale ostatecznie się powstrzymał. Przecież na to jeszcze będzie czas, skoro się zgodziła, dużo czasu! Miał tylko nadzieję, że jego bębenki nie płatają mu figli i usłyszał prawidłowo. Z tego wszystkiego nie myślał, wstrzymał te wszystkie procesy mózgowe. Nie zapytał, kiedy i gdzie chcą się spotkać, po prostu w jego wnętrzu rozlała się fala ciepła i zadowolenia, dlatego wszelkie inne myśli zostały wyparte! W porę na szczęście się opamiętał, że dziwnie może wyglądać z rozanielonym wyrazem twarzy i wzrokiem utkwionym w Kayle, bo właśnie w takiej pozycji zastygł, pogrążony w głębokiej radości.
- Masz może jakieś życzenia co do tego wydarzenia? - zapytał, bo jakoś nic innego nie przyszło mu do głowy. A w końcu to brzmi o wiele ładniej, niż "gdzie cię zabrać" albo "jak mam się ubrać".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Penélope Gaskartch

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4
  Liczba postów : 282
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6973-penelope-gaskartch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6974-chodzcie-chodzcie-panowie-i-panie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7017-everything-i-want
http://www.redtube.com/
Dziedziniec - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Dziedziniec - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Dziedziniec - Page 38 EmptySob Gru 14 2013, 17:13

Wszystko się zmieniało. Życie. Ludzie. Szkoła. Starzy. Wszystko ulegało absurdalnym zmianom, którym nie chcieliśmy się poddawać. W końcu kto zaryzykuje wszystko i postawi na jedną kartę? Kto odważy się zmienić życie tylko po to by choć przez moment poczuć, że żyje się na full? Można by spokojnie rzecz, że Penelopa zrezygnowała z dotychczasowej bajki, na życie niezbyt ogarniętych starych i co? I właściwie nic nadzwyczajnego się nie dzieje. No bo spójrzmy… Poznaje takiego Australijczyka, który wyżej sra niż dupę ma, ale to takie ogólnie słodkie i w ogóle! Mało tego… Coś się gdzieś tam zmieniło. Był taki jeden, o którym myślała dość intensywnie. Nie, nie dlatego, że ją zaintrygował. Po prostu chciała wymyślić, dlaczego jest taki smutny i punkt honoru jaki przyjęła za swój maksymalny szczyt marzeń to przywrócić uśmiech na jego przystojnej mordce, na dłużej niż raptem kilka chwil!
Ba, ubrana w obcisłe rurki, luźną koszulkę, która raczej nie była jedną z jej ulubionych, no ale pasowała do czerwonych conversów! A jak pasowała do butów to znaczy, że trzeba było ją założyć, no bo gdyby nie pasowała to by nie zakładała. W każdym razie bluza, która była aż zanadto rozciągnięta też w miarę wyglądała, a no i nie zapomnijmy ta luzacka i hipsterska czapka-skarpetka! Tak słodko, że aż się niedobrze robi! Jednak wiadomo w życiu nic co super nie jest fajne, no bo to super jest z reguły wyśmiewane, albo ogólnie nie. Ogólnie to nie ważne.
Musiała napisać. Chodziło jej to po głowie już jakiś czas, jakiś czas tkwiła w chorej wizji nowej piosenki, właśnie dla niego. Tak, dla niego. Musiała. Czuła, że musi. Że chce. Że to będzie dobre, wręcz genialne, że to będzie to. Że to będzie hit. Może i wredne z jej strony, no bo chciała wykorzystać fascynację jego osobom do tego by móc, bo ja wiem… Znów się wybić? Być może. Może chciała wrócić do zespołu, i że oni powiedzą „Ej, mała – to jest zajebiste.” Tak chyba właśnie tego chciała. Jednak jej błogie rozmyślania zostały cóż zastąpione szybszym biciem serca i czymś w rodzaju totalnego mindfucka. Mimowolnie dotknęła swojej twarzy prawą ręką, i miała wrażenie, że ktoś skradł jej włosy i zrobił eliksir wieloskokowy, którym się nafaszerował i teraz idzie wyrywać na jej cudną mordkę jakąś zajebistą dupę. Jednak to wredne i żałosne! Jak można coś takiego zrobić w ogóle, co?
-Słuchaj, kimkolwiek jesteś… Radzę Ci oddać mi mój wygląd jakkolwiek to żałośnie brzmi! – Powiedziała z lekkim przekąsem i w momencie gdy wstawała i palcem wycelowała w nieznaną jej dotąd osóbkę… To znaczy znaną, ale tylko z wyglądu. Aż zeszyt spadł jej na ziemię. Dziwna akcja. Cholernie dziwna.
-I to serio nie jest śmieszne, nie można tak bezprawnie kraść czyjegoś wyglądu, helloł!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Dziedziniec - Page 38 QzgSDG8








Dziedziniec - Page 38 Empty


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Dziedziniec - Page 38 Empty

Powrót do góry Go down
 

Dziedziniec

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 38 z 40Idź do strony : Previous  1 ... 20 ... 37, 38, 39, 40  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Dziedziniec - Page 38 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Parter
 :: 
dziedziniec
-