Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Huśtawki na drzewie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 6, 7, 8 ... 10 ... 14  Next
AutorWiadomość


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30226
  Liczba postów : 49256
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Huśtawki na drzewie - Page 7 QzgSDG8




Specjalny




Huśtawki na drzewie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Huśtawki na drzewie   Huśtawki na drzewie - Page 7 EmptyCzw Sty 27 2011, 23:25

First topic message reminder :


Hustawki na drzewie

Na łące rośnie kilka samotnych drzew i jakiś czas temu ktoś postanowił to wykorzystać. Do jednej z grubszych gałęzi zostały przymocowane dwie liny, na końcu połączone drewnianą deseczką. Tworzą prowizoryczna huśtawkę, ale czy czegoś więcej potrzeba, żeby na niej usiąść i trochę się pokołysać? Jest zrobiona na tyle solidnie, i zapewne wzmocniona jakimiś zaklęciami, że nie ma obaw, by można było spać. Identyczna huśtawka została przymocowana po przeciwnej stronie drzewa, na nieco cięższej gałęzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Ariena Michelle Fealivrin

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 98
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 233
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3975-ariena-michelle-fealivrin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3977-afiliacje-panny-arieny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5012-skrytka-arjenki
Huśtawki na drzewie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na drzewie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na drzewie   Huśtawki na drzewie - Page 7 EmptyNie Maj 27 2012, 17:58

Nie lubiła, gdy ludzie byli w stosunku do niej nadopiekuńczy. Zdaję sobie sprawę, że jej szaleństwa nie wskazywały na to, że mogłaby zadbać o samą siebie. Jej bliscy martwili się o nią, to dość naturalne. Mimo wszystko Fealivrinówna tego nie znosiła. Nienawidziła i doprowadzało ją to do szału. Czuła się wtedy, jakby ktoś chciał ją ograniczyć, zamknąć w klatce, uwięzić i zapieczętować.. A ona przecież tak kochała wolność, swobodę.. Czymże jest więc dla niej pojęcie granica? Bariera? Otóż, niczym! Nie zna takiego pojęcia. Nie występuje ono w jej słowniku, nie posługuje się nim więc i nie ma zamiaru sprawdzać, jak inne osoby starają się testować na niej znaczenie tych słów. Nie chcę nawet myśleć, czym mogłoby się to wtedy skończyć. Na pewno niczym dobrym..
- Przemówiła do mnie Twoja samolubna strona. Wiesz, że sama jestem skrajnie ciekawską osobą i kocham wiedzieć wszystko. Nie mogłabym być tak okrutna i nie pozwolić Ci być przy tym ekscytującym wydarzeniu.. - dodała dyplomatycznym tonem głosu, po czym uśmiechnęła się szelmowsko do chłopaka. Po raz kolejny mogę stwierdzić, że siła perswazji i werbalizacja opanowana niemalże do perfekcji, mogą zdziałać cuda. Kim byłaby Ariena bez tych cech? Hmm.. Zapewne nieco inną osobą. Uboższą o te wspaniałe zalety, które tak w sobie ubóstwiała. Czy była narcyzem? Oczywiście, że nie. Narcyzm nie idzie w parze z inteligencją. Była egocentrykiem.. Tak, to już prędzej. Nie zawsze, nie dla wszystkich, ale była. Kolejna cecha jednej z jej osobowości.. Kurdę, sama nie wiem ile ich jest. Nieskończenie wiele? Zaczynam myśleć, że to może być prawda.
- Piosenkę? Ale na czym? Ale jak? - zastanowiła się przez chwilę. - Elektroniczne urządzenia w Hogwar.. - przerwała nagle przypominając sobie o tym, że Yves zawsze miał przy sobie swoją mp3, mp4, ipoda, iphone'a, czy to tam jeszcze nauka i technologia nie wymyśliła.. Jakoś nigdy nie zgłębiała tego: Jakim cholera cudem? Widocznie tak miało być.
- Dobra Yves, słucham więc.. Wiesz przecież jak uwielbiam muzykę..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yves de La Valette

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 201
  Liczba postów : 216
Huśtawki na drzewie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na drzewie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na drzewie   Huśtawki na drzewie - Page 7 EmptyNie Maj 27 2012, 22:13

Uff uratowała mnie samolubna część mojej natury, a jednak się przydaje i to zaskakująco często! A niby powinienem być taki altruistyczny i takie tam...cóż prawdą jest że czasami pomagam i nawet sprawia mi to przyjemność, ale wszystko ma swoje granice. I właśnie w tym momencie moja ciekawość wygrała nad obawą o przyjaciółkę...co z tego że to Ariette o tym decydowała grunt że cel został osiągnięty! Będę przy tej próbie i to jest najważniejsze. Nawet nie mogę się tego doczekać, lubiłem eksperymenty co z tego że głównie dotyczące eliksirów...inne też mnie interesowały szczególnie jeśli dotyczyły osób które znałem i w dodatku zależało mi na nich. A tak właśnie było w przypadku Ari, byliśmy przyjaciółmi i to świetnymi, trudno powiedzieć czy rozumieliśmy się bez słów....ale zdecydowanie pojmowaliśmy to co druga osoba powiedziała lub zrobiła, a to się liczyło! Zatrzymałem huśtawkę i przykucnąłem przy młodej pannie...myśli wypowiedziane przez dzieciaka, skwitowałem własne myśli z lekkim cynizmem. Kiedy już skończyłem rozważania nad własną osobą, a dokładnie nad tym co mi w tym łbie się kotłuje, podałem słuchawki Ari i zacząłem wyszukiwać odpowiedniego utworu.
- Nie wiem czy ci się spodoba, ale szczerze kiedy usłyszałem ta piosenkę przyszłaś mi na myśl. Nie wiem jak to wytłumaczyć, może zrozumiesz jak usłyszysz..- nie miałem pojęcia jak Ariette zareaguje na właśnie ten utwór, był dziwny, trudno było go zdefiniować. Miał coś w sobie....Magię? Przesłanie? Drugie dno? Nie dawał mi spokoju i bezsprzecznie kojarzył mi się z przyjaciółką. Byłem ciekawy jej reakcji i tego czy oberwę po nosie czy też nie...spokojnie czekałem na opinie Ari.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ariena Michelle Fealivrin

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 98
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 233
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3975-ariena-michelle-fealivrin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3977-afiliacje-panny-arieny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5012-skrytka-arjenki
Huśtawki na drzewie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na drzewie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na drzewie   Huśtawki na drzewie - Page 7 EmptyPon Maj 28 2012, 20:47

Ta Puchonka zawsze wiedziała jak podejść młodzieńca, aby ten był w stanie zgodzić się niemalże na wszystko. Czasami zastanawiałam się jak ona to robi? No dobra, ja też potrafiłam wymuszać na innych wiele rzeczy, ale nie było to aż tak perfekcyjnie rozegrane. A może jednak było? No nic.. W każdym bądź razie Aria była w tym mistrzynią i mało kto potrafił się zorientować, że to właśnie Puchonka nim manipuluje. No ale nieważne. Przejdźmy do fabuły.
Eh, Yves i jego piosenki. Gdyby tylko Ariena mogła mieć tu swoją skarbnicę muzyki, wtedy zarzuciłaby go nieziemskimi utworami. Tak, tak. Jej gust muzyczny był naprawdę fenomenalny i nie ukrywała się z nim. Lubiła zarażać innych swoją muzyką. Często dziwną i niszową, ale przy tym nieziemsko wyjątkową. Teraz jednak była kolej Yves'a ma popisanie się swoim gustem. Ariena odebrała od niego słuchawki i założyła je na uszy, a chłopak gdy puścił jej w końcu wspomniany kawałek przymknęła oczy. Zawsze to robiła. Nic ją wtedy nie rozpraszało, czuła wtedy lepiej muzykę. Oh! Jak ona komicznie wyglądała. Na jej twarzy gościło tyle min podczas przesłuchiwania utworu, że pewnie Yves teraz konał ze śmiechu. Oj tam.. Trudno.. Gdy Ariena skończyła słuchać piosenki ściągnęła słuchawki i oddała je Yves'owi.
- Też nie wiem.. Przecież ja nie jestem tak wyjątkowa. No, a ta piosenka zdecydowanie jest. Chociaż.. - i tu Fealivrinówna zmarszczyła nos. - Ma ta dziewczyna dwa momenty, gdzie troszkę skrzeczy. Jednak to nic.. Chcę jeszcze raz. Za drugim razem zawsze lepiej wczuwam się w utwór.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yves de La Valette

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 201
  Liczba postów : 216
Huśtawki na drzewie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na drzewie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na drzewie   Huśtawki na drzewie - Page 7 EmptyPon Maj 28 2012, 22:35

Przyjaciółka wyglądała komicznie ze swoimi minkami które tworzyła podczas słuchania utworu...komicznie, ale i uroczo! Tego nigdy bym jej nie mógł odmówić. Może nie tarzałem się po ziemi ze śmiechu, ale zakryłem dłonią usta i powstrzymywałem się jak tylko mogłem, głównie po to by nie przeszkodzić Ari w odbiorze piosenki. Byłem świadom niezwykłości tego utworu, nie koniecznie nazwałbym go idealnym, może pięknym w swej niedoskonałości...tych określeń mogłoby się znaleźć jeszcze trochę, ale moja opinia mnie nie interesowała bo ją przecież znałem. Dlatego kiedy Ariette postanowiła podzielić się ze mną swoim zdaniem uważnie jej słuchałem...
- Właśnie że jesteś, jak wspomniałem od razu pomyślałem o tobie i nie zamierzam zmieniać zdania. Przecież uznałaś że miło będzie pobawić się z hipogryfem jak ze zwyczajnym kotkiem! Może większość uznałaby to za dowód szaleństwa, ale ja uważam że to dowodzi twojej wyjątkowości...w końcu to przeżyłaś. - wypowiedziałem to wszystko z lekkim rozbawieniem, ale nadal pamiętałem ile nerwów wtedy zżarłem! Że nie osiwiałem to był cud.
- Puszczę jeszcze raz, a potem się zbieramy w końcu nowy braciszek lub siostrzyczka ma dołączyć do rodziny. - po tych słowach puściłem ponownie utwór i ponownie cieszyłem się obserwując miny przyjaciółki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ariena Michelle Fealivrin

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 98
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 233
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3975-ariena-michelle-fealivrin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3977-afiliacje-panny-arieny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5012-skrytka-arjenki
Huśtawki na drzewie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na drzewie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na drzewie   Huśtawki na drzewie - Page 7 EmptySro Maj 30 2012, 10:47

Wyjątkowa? Tak, Yves chyba miał rację. Tak można było o niej powiedzieć. Była naprawdę wyjątkową osobą, ale przy tym była też dziwaczką. Nie możemy o tym zapominać. Wyjątkowa w swej dziwności? Czy dziwna w swej wyjątkowości? Czasami zastanawiam się, które słowa lepiej opisują Arienę. Zastanawiam się, czy to ona jest tak wyjątkowa i tylko posiada swoje niekiedy olbrzymie dziwactwa. Czy może właśnie te dziwactwa czynią ją tak wyjątkową? Nie jestem nadto obiektywna w tej sprawie, ale wydaje mi się, że Arię można byłoby postawić gdzieś na granicy. Jest wyjątkowa, jej dziwne dziwactwa również.
- Ale przecież on był milusi jak kotek.. Więc nie rozumiem gdzie w tym jakieś szaleństwo.. - mruknęła niby poważnie, ale za chwilę zaczęła się śmiać. No była wariatką, co tu dużo mówić.
- Już musimy iść? - powiedziała już nieco smętnie. - No dobrze, skoro musimy - Aria założyła ponownie słuchawki, a Yves puścił jej piosenkę. I znowu powtórka z rozrywki. Jej komiczne miny i dziwne grymasy. Po jakichś czterech minutach piosenka dobiegła końca. Ariena tylko westchnęła oddając Puchonowi słuchawki. Potem zeskoczyła z huśtawki, sadzając sobie fretkę na ramieniu.
- Ale zaraz, zaraz.. Jaka siostrzyczka? Braciszek? W jakim sensie dołączyć? Bo ja chyba dziś nie bardzo kontaktuje.. - zapytała, odwracając się jeszcze w stronę chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yves de La Valette

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 201
  Liczba postów : 216
Huśtawki na drzewie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na drzewie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na drzewie   Huśtawki na drzewie - Page 7 EmptySro Maj 30 2012, 23:26

Czasami zastanawiałem się które z nas jest bardziej odpowiedzialne lub mówiąc trochę nad wyraz, dorosłe. Jakiś czas temu poświęciłem sporo czasu by dojść do jakiejś sensownej odpowiedzi i zamiast takową uzyskać pojawiło się nowe pytanie. W jakiej sytuacji? W pewnych przypadkach to ja zachowywałem się jak ten starszy, a w innych to właśnie Ariette...wolałem nie wnikać których było więcej, poza tym domyślałem się odpowiedzi. Teraz możemy śmiać się razem z wielu wydarzeń z przeszłości, ale zdarzało się że w tamtych chwilach tylko jedno z nas było rozluźnione i w dobrym nastroju.
- To nie tak że musimy już iść, ale lepiej by było. - powiedziałem kiedy usłyszałem jej smętny głos, szczerze chciałem tu jeszcze pobyć, ale w sklepie możemy spędzić całkiem sporo czasu. Pamiętam jak było ostatnio....kilka godzin spędzonych na zapoznawaniu się z Olinkami. Lubiłem to, było zabawnie i ciekawie tylko czasami zapominaliśmy o upływie, a nie chciałbym byśmy mieli z tego powodu kłopoty. Już się nie mogłem doczekać jak sklepikarz nas zobaczy i przewróci oczami że te świrusy ponownie nawiedziły jego renomowany lokal....Ariette słuchała utworu, a ja tak rozmyślałem jednocześnie powstrzymując się ponownie od wybuchu śmiechu...no nie mogłem praktycznie tak zabawnie i jednocześnie uroczo wyglądała. Kiedy zeskoczyła z huśtawki i zapytała to na moich ustach pojawił się konspiracyjny uśmiech.
- Chodzi mi o Olinki Okrąglinki Ariette! - powiedziałem z rozbawieniem – Myślę że one wszystkie traktują się jak rodzeństwo, spędzają ze sobą sporo czasu i pozostają pod twoją opieką, aż nie znajdziesz dla nich odpowiedniego miejsca gdzie mogliby pozostać....można to porównać do zastępczego domu który dla nich tworzysz. A w takich miejscach nie rzadko wszyscy traktują się jakby byli jedną wielką rodziną. - może to nie było najlepsze porównanie, ale właśnie takie pojawiło się w mojej głowie, więc się z nim podzieliłem. Czy byłem dziwny mówiąc takie rzeczy? Możliwe, ale jakoś mnie to nie obchodziło...nie przy Ari.
- Więc jak zabieramy Harrego, Vayshę i resztę kompani i idziemy? Tak w sumie ile zabrałaś ze sobą dzisiaj? - miałem na dzieję że nie za dużo, przecież Olinki nie były lekkie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ariena Michelle Fealivrin

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 98
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 233
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3975-ariena-michelle-fealivrin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3977-afiliacje-panny-arieny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5012-skrytka-arjenki
Huśtawki na drzewie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na drzewie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na drzewie   Huśtawki na drzewie - Page 7 EmptyPią Cze 01 2012, 09:31

Ariena dziś zachowywała się dość dziwnie. Nie wiem, nie wiem co jej było. Jak wspomniała wcześniej, jej przyswajanie wiedzy obiektywnej sięgnęło dna. Ale dlaczego..? Znowu błądziła gdzieś w swoich przykrych wspomnieniach? Oby nie, oby nie.. Ale widziałam, że jej myśli galopowały gdzieś w innej czasoprzestrzeni, przez co nie mogła być w pełni skupiona na rozmowie z Yves'em. Nie, nie.. Oczywiście, że go słuchałam. Słuchała każdego jego słowa, ale zaraz potem rozmazywały się one w jej głowie, jakby wyparte przez inne myśli. Obudź się Ariette! Ariette? Zawsze zastanawiałam się skąd chłopakowi wzięło się to.. To.. Zdrobnienie? Nie zdrobnienie to na pewno nie było. Dziwiło mnie dlaczego wymyśla swoje własne imiona i nadaje je ludziom. Dziwactwo, nie? Ja wiem, że Ariena nadawała imiona kulą do kręgli. To było przecież normalne, bo Olinki Okrąglinki nie były jeszcze ochrzczone. A Yves modyfikował imiona innych. tak po prostu, bez przyczyny.
- Aaa.. - przeciągnęła nieco głosem swoją odpowiedź, po czym dała sobie kuksańca głowę. Takiego lekkiego i niegroźnego. Jednak to był kolejny kuksaniec tego dnia. No cóż się dziwić, była taka jakaś rozkojarzona. Hej, Puchonko, o czym myślisz? Nawet ja nie za bardzo wiem w tym momencie o czym ona myślała. Podejrzewać tylko mogę, że jej myśli ocierały się o wspomnienia z przeszłości i częściowo się w nich zatracały, przez co Ariena była taka nieobecna. Czasami mi jej szkoda. Naprawdę..
- Tylko Harry i Vaysha.. - powiedziała wskazując palcami na brązową i niebieską kulę leżącą w trawie zaraz przy drzewie. - Jednak Ty bierzesz Vayshę, bo to nie moja wina, że się tak spasła. Ledwo ją tu dowlokłam.. - powiedziała przez śmiech i już ta dwójka miała odchodzić, gdy Arienę naglę olśniło.
- Cholera! - krzyknęła i pobiegła za drzewo, potem jeszcze kilka cali w prawo, aby podnieść z trawy czerwonego Olinka.
- Boże Zaida.. - mruknęła przepraszająco. - Jak mgłam o Tobie zapomnieć. Ale jestem nieodpowiedzialna.. - skarciła sama siebie, tonem głosu i kolejnym kuksańcem w głowę.
- Zaida chciała pokontemplować w samotności, więc ją tam dałam, aby miała spokój.. A teraz prawie o niej zapomniałam.. Co ze mnie za matka? - mruknęła zła na siebie, ale w jej głosie było słychać śmiech, po czym dołączyła do chłopaka. Oh no, przecież te wszystkie jej wariactwa były na granicy absurdu i zdrowego rozsądku. Zacierała się między tym maleńka niewidzialna granica, a Ariena była tak doskonała w tym, że nikt nie wiedział ile w tym sensu, a ile farsy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yves de La Valette

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 201
  Liczba postów : 216
Huśtawki na drzewie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na drzewie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na drzewie   Huśtawki na drzewie - Page 7 EmptyPią Cze 01 2012, 22:54

Przyjaciółka czasami odpływała myślami daleko, tam gdzie nawet ja nie byłem w stanie podążyć za nią. Czasami myślała o miłych i dość zaskakujących rzeczach, ale w tym wypadku chyba tak nie było...znałem Ariette od lat i byłem w stanie stwierdzić coś takiego, choć zawsze istniała możliwość pomyłki. Przez cały ten czas uśmiechałem się lekko do Ari...no zabawnie było, szczególnie z tymi jej komentarzami, choćby na temat wagi Vayshy. Kiedy wspomniała o niej podszedłem i podniosłem małą Olinkę Okrąglinkę, by na chwilę ogarnął mnie niepokój kiedy przyjaciółka lekko spanikowała. Miała powód zostawić Zaidę? Nie takich rzeczy się nie robi...na szczęście dziewczyna w porę sobie przypomniała o niewielkiej kuli i przyniosła ją. Wyciągnąłem dłoń ku Ari i powiedziałem.
- Daj poniosę mała zgubę, dość się wymęczyłaś. Przecież przyniosłaś wszystkich trzech, teraz moja kolej. - mój pogodny ton nie wskazywał że w mojej główce intensywnie rozprawiałem i myślałem na d czymś co mogłoby rozbudzić troszkę przyjaciółkę i skupić ją na czymś...tylko co to mogłoby być? To był największy problem, moje kłopoty lub przeszłość się średnio nadawały. Chociaż? Jednak coś się wydarzyło ostatnio!
- Ariette miałbym do ciebie pytanie... - zacząłem dość niepewnie, no bo i temat taki był, przynajmniej dla mnie - ...wiesz że nie mam największego doświadczenia z dziewczynami, no a dokładnie z uczuciami skierowanymi w ich stronę...no tymi poważniejszymi...to dość głupie pytanie...- pomału się wycofywałem, ale jednocześnie irytowało mnie moje nie zdecydowanie i prawie dukanie, więc w końcu się zwyciężyłem i powiedziałem – Jak poznać czy się kogoś kocha czy jest to tylko powierzchowne zauroczenie? - no i masz ci los, powiedziałem to!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ariena Michelle Fealivrin

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 98
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 233
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3975-ariena-michelle-fealivrin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3977-afiliacje-panny-arieny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5012-skrytka-arjenki
Huśtawki na drzewie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na drzewie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na drzewie   Huśtawki na drzewie - Page 7 EmptySob Cze 02 2012, 09:31

Do tej pory zastanawiam się, jak Ariena dowlokła tutaj te trzy kule? Fakt, nie były nadto ciężkie. Każda ważyła zaledwie po sześć funtów. Wyobrażacie sobie Fealivrin niosącą kulę, która waży aż szesnaście funtów? Ja zdecydowanie nie. Dlatego też Puchonka wybierała w sklepie Olinki Okrąglinki, które były przeznaczone dla małych dzieciaczków. Były o wiele słodsze, lżejsze i w ogóle wygodniejsze w trzymaniu. Tym się zawsze kierowała. Nie żeby, sprzedawca za każdym razem patrzył na nią jak na debilkę. Nie dość, że notorycznie kupowała kule u niego w sklepie, to jeszcze rozmiaru dziecięcego. Przy okazji to spojrzenie pełne kpiny trafiło się parę razy Yves'owi, gdy miał okazję z nią tam być. Ale ta dwójka się tym nie przejmowała. Przebierała, wybierała, rozmawiała, kontemplowała, oglądała, zastanawiała się i to wszystko, aby wybrać zaledwie dwie, lub trzy kule. Nigdy nie kupowali więcej. Zresztą, kto by to dowlókł?
- Jak poznać? - powtórzyła Ariena nieco rozbawiona. Nie wiem dlaczego ją to bawiło. Już taka była. Ale chłopczyku, kogo Ty pytasz o takie rzeczy? Haha! Na pewno usłyszysz od niej coś rozsądnego. Nie żebym w nią nie wierzyła, ale Aria jakoś rzadko przywiązywała wagę do uczuć. No dobra, Olavi był wyjątkiem. Jednak to zupełnie inna historia i nie zagłębiajmy się w nią tak bardzo.
- Yves, nie potrafię Ci tak z marszu odpowiedzieć na to pytanie - zaczęła dość mądrze, byłam zaskoczona. Nie spodziewałam się po niej chyba żadnej odpowiedzi w tej kwestii. Przecież to Aria, nie? A może za mało ją znam. Może..
- Ale czy Ty słodziaku się zakochałeś? - na taką odpowiedź czekałam, no czy tam pytanie. Nie ważne.
- Zacznij może od początku, powiedź mi kto to jest i jakie masz podejście do waszych relacji. I w ogóle jakie są wasze relacje. No i najważniejsze jakie uczucia, emocje towarzyszą Ci przy niej. Wtedy pewnie coś razem wymyślimy.. - powiedziała niemalże jednym tchem. Cholera, dobra w tym była. Nie doceniłam, przyznaję. Arieno Michelle Fealivrin, zwracam honor.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yves de La Valette

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 201
  Liczba postów : 216
Huśtawki na drzewie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na drzewie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na drzewie   Huśtawki na drzewie - Page 7 EmptyPon Cze 04 2012, 10:08

Ta dziewczyna była osobą której ufałem najbardziej przynajmniej w tej chwili i tu nie miało znaczenie w jakiej sprawie. Na Ariette byłem w stanie się otworzyć i rozmawiać o wszystkim, właściwie ten temat był tego dowodem. Przyjaciółka nie często była poważna, ale nawet kiedy mówiła lekkim tonem i wydawałoby się że nierozważnie to była w stanie mi pomóc, doradzić, podnieść na duchu. Kiedy usłyszałem pytanie w którym użyła epitetu „słodziaku” w stosunku do mnie cicho prychnąłem z rozbawienie...tylko ta urocza dziewczyna zwracała się do mnie w taki sposób, co niezmiernie mnie bawiło. Kiedy mi przeszło zastanowiłem się nad słowami Ari i po dłuższym rozmyślaniu otworzyłem usta.
- Spotkaliśmy się dość przypadkowo, potknęła się o moje nogi i wylądowała na ziemi...mówiąc szczerze widzieliśmy się tylko raz, więc od razu powinienem odrzucić opcję zakochania się. Wiesz dobrze że nie uznaję miłości od pierwszego wejrzenia! - podniosłem trochę głos z rozdrażnienia, było to spowodowane kotłem w moim sercu i głowie kiedy myślałem o tej konkretnej gryfonce. - Ale jeszcze nigdy nie czułem się tak dziwnie w obecności kogokolwiek...nawet pocałowałem ją w usta by wszystko stało się klarowne, ale tylko pogmatwało wszystko! Pociąga mnie i to czasami bardzo, nie mogę jej rozszyfrować, nawet sprawienie byśmy porozmawiali było nie lada wyzwaniem!...Cały czas boję się że ją skrzywdzę... – dodałem przyciszonym głosem - będąc chuliganem spotykałem się z dziewczynami które były otwarte, bezpośrednie i agresywne, nie oczekiwały poważnego związku lub uczuć. Annelise jest inna. Do tego chyba jest starsza. - cały czas przyśpieszałem swoją wypowiedź, choć starałem się mówić spokojnie to jednak nie byłem w stanie tego dokonać. Nawet nie byłem pewny czy moja wypowiedź była spójna...spojrzałem na Ariette lekko przepraszając, no na pewno nie pomogłem za wiele.
- Jak coś to możesz pytać o cokolwiek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ariena Michelle Fealivrin

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 98
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 233
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3975-ariena-michelle-fealivrin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3977-afiliacje-panny-arieny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5012-skrytka-arjenki
Huśtawki na drzewie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na drzewie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na drzewie   Huśtawki na drzewie - Page 7 EmptyNie Cze 10 2012, 01:22

Ta szczenięca miłość, zakochanie, zauroczenie, pociąg fizyczny, pożądanie.. No zwał, jak zwał. Nie jest istotne jak na to mówią, ważne jest jak wygląda pojawienie się i przebieg tego czegoś. U jednych spokojnie, powoli, bez pośpiechu.. U innych gwałtownie i niespodziewanie. Tak chyba było u Yves'a. Wpadła mu w oko jakaś dupencja, którą widział zaledwie raz. Tak, chyba raz. O ile dobrze zrozumiałam. Ale mną się nie przejmujcie za bardzo, ja tu tylko piszę od rzeczy. Od razu rzucił się na nią z pocałunkami. Ludzie... Opanujmy nasze libido.
- Liczyłeś na to, że pocałunek przy pierwszym przypadkowym spotkaniu może dać klarowność sytuacji? - mówiąc to Ariena zaśmiała się odrobinę. W sumie nie brzmiało to jak śmiech, bardziej jak taki wredny chichot chochlika, przypominający odchrząknięcie. Cholera! Niech ona się z niego nie nabija, bo chłopak zaraz się w sobie zamknie. Co ona sobie wyobraża? Sama chciałaby się rzucić na Olavi'ego od.. huhu. Straciłam już rachubę czasu. Jednak temu tchórzowi brak całkowicie odwagi. Aria, mogłabyś się czegoś nauczyć od Yves'a!
- Yves.. - zaczęła głupiutka gąska, doprowadzając swój głos do porządku. Przybrała poważny ton. Ale nie taki służbowy i oficjalny, po prostu już nie śmiała się kretynka.
- Zaintrygowała Cię, pociąga Cię, można tu nawet powiedzieć o zauroczeniu. Chociaż i tak ciężko.. Ale na pewno nic więcej.. Zakochanie? Nie, nie, nie. Na pewno nie. Jeszcze nie.. Może z czasem, może niebawem. Ale to jeszcze nie to. Zauroczenie jest to tak mocne odczucie, że czasami pozbawia nas racjonalnego myślenia i wtedy zwodzi swoją intensywnością, przez co może nam się wydawać, że kogoś kochamy. Jednak tak nie jest. No Yves, na pewno nie na pierwszym spotkaniu.. - mówiąc ostatnie zdanie, znowu wydarło się z jej ust stłumione parsknięcie. Zakryła by twarz ustami, ale cholera niosła kule. Nie była jakimś mocarzem i wolała trzymać ją w obydwu rękach. Dalej nie wiem jak dowlokła tu wcześniej wszystkie trzy Olinki Okrąglinki. Może w ratach? Pojedynczo? No nie wiem, nie ważne.
- Hej, słodziaku! Opowiedz mi o jej reakcji.. No reakcji na ten pocałunek. Jaka była? Dostałeś po twarzy? - zapytała zachowując powagę i nie zaśmiała się nawet odrobinę. Była twarda, chociaż było blisko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yves de La Valette

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 201
  Liczba postów : 216
Huśtawki na drzewie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na drzewie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na drzewie   Huśtawki na drzewie - Page 7 EmptyWto Cze 12 2012, 18:40

No tak powiedziałem że może pytać o cokolwiek i do tego rozpocząłem ten temat, więc w sumie jestem sobie winny, reakcji Ariette, ale przecież nie musiała się ze mnie śmiać! To prawda że cała sytuacja była dość kuriozalna i mogła wzbudzać śmiech....ale ja to wszystko mówiłem na poważnie! Z lekkim grymasem niezadowolenia, zacząłem odpowiadać na pierwsze z postawionych mi pytań.
- Może wydać się to głupie, ale tak właśnie sądziłem...myślałem że nic nie poczuję i od razu skreślę te moje szalone przypuszczenia. Nie raz całowałem dziewczyny i zazwyczaj niczego specjalnego nie odczuwałem...- jak już zacząłem brnąć w to wszystko to nie zamierzałem przerywać w połowie i się obrażać bo kogoś to śmieszy, no przynajmniej tak bym nie zrobił w stosunku do Ari. Była niczym starsza siostra dla mnie, więc oczywiste że najpierw musi trochę się ze mnie ponabijać. Później postarała mi się wszystko spokojnie i w miarę łatwo wyłożyć tak bym mógł zrozumieć. I rozumiałem, to prawda że nie mogłem tego uczucia nazwać miłością, no przynajmniej jeszcze nie.... jak to przyjaciółka zauważyła. Zaczynałem na całą sytuację spoglądać z pewnym dystansem, Ann nadal mnie pociągała i to nawet bardzo, ale bez poznania się bliżej nie można było niczego być pewnym...
- Wiem, wiem powinienem ją bliżej poznać zanim zrobiłbym jakikolwiek krok, idiota ze mnie! - powiedziałem zły na siebie, bo przecież taka była prawda. Spojrzałem na Ariette i odpowiedziałem na kolejne pytania.
- Nie...nie oberwałem, na początku była zszokowana moim zachowaniem i nie wiedziała co zrobić, ale odwzajemniła pocałunek....w pewnym sensie nawet....poprosiła o kolejny. - kiedy mówiłem o tym mimowolnie lekki uśmiech pojawił się na moich ustach, wspominałem tamte chwile, tak niezwykłe i intrygujące...
- Dzięki....za wyśmianie mnie i za twoje zdanie, pomogłaś mi w jakimś sensie, jeszcze jakieś dobre rady? - zapytałem z pewną przekorą, przed chwilą było tak poważnie, ale jakoś przy Ari nie mogłem przez dłuższy czas się tak zachowywać. Przecież zaraz wejdziemy do sklepu i znów będziemy wielką atrakcją!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Naomi Young

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Galeony : 26
  Liczba postów : 431
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2910-naomi-young
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1795p75-naomi-naomi-naomi#291500
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1796-naomi-young
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10618-naomi-young#291596
Huśtawki na drzewie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na drzewie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na drzewie   Huśtawki na drzewie - Page 7 EmptySob Sie 25 2012, 12:32

Sobota, wreszcie sobota. Nie minął jeszcze miesiąc, a Naomi odczuwała już minusy bycia studentką. Przez to, że się zmobilizowała i uczyła jako-tako, cierpiała teraz skutki niedospania i ciągłego zabiegania. I po co jej to było? Nawet w sobotę, gdy mogłaby sobie pospać, została brutalnie zrzucona z łóżka, gdyż jej wspaniałomyślna współlokatorka postanowiła ćwiczyć się w grze na flecie. Pełna nienawiści dla całego świata, zirytowana do granic możliwości Naomi zgramoliła się na późne śniadanie, po czym, nie mając w planach nic ciekawszego, wybrała się na błonia.
Ładna pogoda, łagodna aura i magia tego miejsca podziałała na Krukonkę kojąco, lecz niewystarczająco, aby się do reszty wyluzowała.
Już z oddali dostrzegła huśtawki, które wydały jej się najlepszym miejscem na miłe spędzenie południa.
Usadowiła się więc na jednej z nich i leciutko się odpychając, zaczęła się huśtać.

/Zapraszam. Kto pierwszy ten lepszy :3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Janett Brooks

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 106
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 280
Huśtawki na drzewie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na drzewie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na drzewie   Huśtawki na drzewie - Page 7 EmptyPią Wrz 14 2012, 22:31

Z braku lepszych perspektyw spędzania wolnego czasu, Janett wybrała się na zewnątrz zamku. Wstała dosyć wcześnie, bo bardzo wcześnie poszła spać - tak to jest, gdy prowadzi się wyczerpujący tryb życia, polegający głównie na nauce eliksirów z przerwami na pozostałe lekcje, posiłki i sen. Na szczęście nadrobiła ten temat i nie musiała już zarywać dni, a tym bardziej nocy. To był jedyny tydzień w jej życiu, gdy tak się poświęcała temu przedmiotowi. Jeszcze jeden i by chyba wylądowała w świętym Mungu! W tej chwili, dumna ze swoich postępów i ciężkiej pracy, szła przez błonia, aby zaczerpnąć świeżego powietrza. Nawet nie pamięta, czy wychodziła w tym tym tygodniu z zamku... Mimo wszystko, cudownie jest mieć wszystko z głowy!
Postanowiła wybrać się na huśtawkę, na której często przesiadywała, gdy chciała pobyć sama. Ktoś tam jednak już siedział. Ta osoba nie zobaczyła Janett, bo huśtała się tyłem do niej. Jeśli dobrze rozpoznała po włosach i posturze, była to dziewczyna z jej domu i o ile pamięć jej nie zawodziła, chodziła do klasy wyżej. Chyba pamiętała nawet, jak ona miała na imię. Nicole? Nie, to nie to... Naomi? Naomi z Ravenclawu. Tak, chyba tak właśnie się nazywała.
- Hej. - powiedziała do dziewczyny, dając tym samym znak o swojej obecności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Frederick Ainsworth

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 222
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3897-frederick-ainsworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6112-od-malibu-po-paryz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6111-fredsonowa-sowa#173017
Huśtawki na drzewie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na drzewie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na drzewie   Huśtawki na drzewie - Page 7 EmptyCzw Paź 18 2012, 23:36

Piękny był dziś dzień na to, by wyjść trochę na dwór, posiedzieć pod jakimś drzewem, pomyśleć o wszystkich tych gównianych sprawach, które czekały na rozwiązanie. Sprawa numer jeden. Co z Maddie, dlaczego się do niego nie odzywa i co on ma w tej sytuacji zrobić? Może powinien jej odpuścić, skoro nie wykazuje żadnych chęci do odnowienia ich relacji? Albo może jednak naciskać dalej, może coś się w niej wtedy zmieni i będą mięli szansę, by zacząć od nowa? Ale czy to w ogóle było możliwe… za długo się znali, zbyt intensywnie spędzali ze sobą czas, żeby po prostu zapomnieć o tym, co było i znów poznawać się od zera. Kochał ją okropnie, ale gdyby tylko mu powiedziała, że ma odejść, posłuchałby jej i zniknął z jej życia. Chciał po prostu wiedzieć, na czym stoi. Czy to tak wiele?
Sprawa numer druga tyczyła się natomiast Rosaline. Coraz częściej dochodził do wniosku, że dobrze byłoby im razem jako parze. Miał w głowie mnóstwo wizji z nimi w roli głównej i chociaż dopadały go wyrzuty sumienia, nie potrafił owych obrazów zatrzymać. Najgorsze było to, że to on musiał zdecydować, jak to między nimi będzie. Różyczka przyznała się mu do swojego uczucia, on zaś jej nie odrzucił, co świadczyło o tym, że coś jednak musi być na rzeczy. Zamartwiał się o to całymi dniami, wahał się potwornie, a kiedy już mu się wydawało, że podjął właściwą decyzję, dopadały go wątpliwości.
Sprawa numer trzecia to miała związek z Colset, która nagle znów zniknęła bez śladu. Nie odzywała się do niego od bodajże maja, martwił się o nią, bał się, że coś się stało, choć w głębi duszy wiedział, że była bezpieczna, może też bardziej szczęśliwa niż tu – w Hogwarcie. Było w nim jednak trochę z egoisty i chciał ją mieć przy sobie, móc przytulić się do jej drobnego ciałka, zdradzić wszelkie sekrety w jej pachnące włosy i znaleźć zrozumienie w pięknych oczach. Po prostu potrzebował jej tutaj, u swojego boku, by dodawała mu otuchy i go kochała.
Szedł sobie właśnie przez Błonia, wciągając jesienne powietrze i zamglonymi oczyma spoglądając na kolorowy dywan liści, którego szelest towarzyszył mu z każdym krokiem. Czyżby dopadła go jesienna chandra? Ostatnio nawet nie miał siły na to, by cokolwiek namalować. Zdecydowanie potrzebował natchnienia. Usiadł na jednej z huśtawek i zaczął leniwie się kołysać. Tyle przegrać.

/dla Szatany!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Satyana Royston

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : V
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 24
  Liczba postów : 33
Huśtawki na drzewie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na drzewie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na drzewie   Huśtawki na drzewie - Page 7 EmptyPią Paź 19 2012, 23:18

To był dziwny dzień. Promienie słońca padały na twarzyczkę Satyany, ale jej nie ogrzewały; niby było jasno, ale jednak świat zdawał się być nieco przyciemniony; drzewa niby wciąż żyły, ale wyglądały jak nieżywe przez ten brak liści na konarach. Jesień ogólnie była nielogiczna, choć niewątpliwie działała pod dyktando natury, dlatego nie mogła być wynaturzona, czy po prostu głupia. Żyli w takim klimacie, że pogoda miała swój niezmienny cykl, któremu poddawało się wszystko wkoło. Nawet ludzie, wieczni buntownicy opatulali się cieplej, by nie paść ofiarami jesiennych sztuczek. Podporządkowali swoje jestestwo zwykłym warunkom atmosferycznym, choć grali niepokonanych. To smutne.
Nie widziała krzty romantyzmu w kolorowym dywanie liści i bladym słońcu świecącym na horyzoncie jakby od niechcenia. Nie potrafiła iść i cieszyć się urokami świata, kiedy było tyle do zmieniania, tyle do naprawiania! Jak można zaprzątać sobie umysł takimi nic nie znaczącymi bzdurami? Kręciła jedynie głową z dezaprobatą i wciskała ręce w swój długi, brązowy sweter, by nie czuć skostnienia palców. Szła już dosyć długo, mając tyle spraw do obmyślenia. I uparta dusza z oślimi uszami nie pozwalała jej przywołać okrycia wierzchniego i rękawiczek zaklęciem, to było poniekąd nieco wyczerpujące dla piątoklasistki, choć zdecydowanie zbyt proste dla Satyany Royston. Ale jeżeli dusza się w końcu odezwała, to trzeba jej słuchać. Nawet, kiedy była w komitywie z chorymi ambicjami.
Nawet nie zauważyła, kiedy doszła do huśtawek, a tym samym do Fredericka. Zmęczonego i zmartwionego, jak szybko zauważyła. Cóż, ludzie miewali wiele problemów, każdy jeden lepszy od poprzedniego, ale jedyne co potrafili robić to siedzieć i się zamartwiać, zamiast wziąć sprawy w swoje ręce. I wtedy przychodziła ona, zdrowy kopniak w tyłek. Mimo, iż nie ustawiali się po niego w kolejce, to wciąż był całkiem niezłym rozwiązaniem.
- Farby wyschły? - spytała, swoim zwyczajem niezbyt precyzyjnie i nieco enigmatycznie. Wtedy też podeszła bliżej, stając obok jednej z pustych huśtawek. Przejechała zmarzniętymi palcami po fakturze liny, skupiając na niej wzrok. To było niesamowite, że złożona z tylu "nitek" była taka wytrzymała. Potem jednak przeniosła badawcze spojrzenie na chłopaka, analizując wszystko intensywnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Francesca Lafealle

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 51
  Liczba postów : 362
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1193-francesca-lafealle#32131
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4807-fran-sran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7280-fran-sran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7283-francesca-lafealle#205697
Huśtawki na drzewie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na drzewie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na drzewie   Huśtawki na drzewie - Page 7 EmptySro Lis 14 2012, 21:33

Ruszyła na łąkę w poszukiwaniu chociaż chwili odpoczynku... Wróciła ze skrzydła szpitalnego, otoczona zewsząd optymistycznymi myślami. Uwielbiała to miejsce. Położyła się na wznak pomiędzy łaskoczącymi źdźbłami traw i już po chwili, do reszty pochłonął ją przypływ refleksji.
Kto w ogóle wymyślił te słowa małżeńskiej przysięgi? Jak można komukolwiek przysięgać miłość? Uczciwość, wierność, no, to tak. Na pewno są tacy, co potrafią w razie czego wziąć na wstrzymanie i zalecaną przez księży metodą wysublimować popędy w twórczość artystyczną albo wyżyć się w bieganiu i zimnych prysznicach. Uczciwość, lojalność to są rzeczy, nad którymi możesz zapanować, a jeśli nie zapanujesz, może ci ktoś kazać czuć z tego powodu winę. Ale miłość? Nagle, pewnego dnia spotykasz innego mężczyznę, i okazuje się, że to jest właśnie ten, którego szukałaś, całe twoje ciało wyrywa się do niego jak pies na łańcuchu - i co masz z nim zrobić? Nagle, pewnego poranka patrzysz na mężczyznę w swoim łóżku i uświadamiasz sobie, że od dawna już twoje ciało daje ci sygnały: nie, dość, pomyłka, zawracać! I co na to poradzi przysięga, choćby nie wiem jakimi kapłańskimi klątwami ją składano? W każdą sobotę i niedzielę tysiące par przed tysiącami ołtarzy pokornie powtarza za księdzem te bzdury, nie zdając sobie sprawy, że miłości sobie przysięgać nie można - a po paru latach i tak wszystko im się rozłazi, krzywdzą się nawzajem, nienawidzą, żrą jak pies z kotem, wciągają w to dzieci i nikt się nie zastanowi, że coś jest spieprzone w samym pomyśle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Frederick Ainsworth

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 222
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3897-frederick-ainsworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6112-od-malibu-po-paryz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6111-fredsonowa-sowa#173017
Huśtawki na drzewie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na drzewie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na drzewie   Huśtawki na drzewie - Page 7 EmptySro Lis 14 2012, 23:48

Freddie wpadł w dość dziwny, bardzo refleksyjny nastrój. Chodził od rana nieprzytomny, patrząc na wszystkich zamglonymi i nieobecnymi oczyma. Na lekcjach wyjątkowo nie uważał, wpatrywał się tylko w okno, z utęsknieniem wyczekując wolnego popołudnia. Jego zwykły zapał do nauki gdzieś uciekł, możliwe nawet, że uleciał w nocy, gdy Ainsworth uwięziony w objęciach Morfeusza, przed oczyma miał tylko piękne i bardzo nierealne tym samym sceny.
Miłość była dla niego czymś stałym i nieskończonym. Prawdziwe uczucie zawsze tkwiło gdzieś w człowieku, czasem tylko gubiło drogę na zewnątrz, a to znowuż było interpretowane jako jego utratę. Wierzył święcie w nieśmiertelność najczystszej energii na świecie, napędzającej miliardy serc na świecie i przynoszącej zarówno wzloty i upadki. Oczywiście, nie wszystkie miłości były szczęśliwe, część z nich z góry skazana była na niepowodzenie, co nie zmieniało jednak faktu, iż nadal istniało. Kłótnie były za to w jego mniemaniu potrzebne, bo przecież za duża ilość słońca powodowała suszę, czasem trzeba było pozwolić deszczowi padać. Rozumiał też częściowo treść przysięgi i sam jej sens, nie dziwne było dla niego przysięganie miłości, bo czymże to szkodziło, skoro ona i tak była? Lepiej powiedzieć to wprost, w obecności innych, by nie pozostawić żadnych wątpliwości.
Szedł sobie spokojnym krokiem w bliżej nieokreślonym kierunku, ciągle wgapiając się w ziemię i myśląc bardzo mocno. Usiadł jak w transie na jednej z huśtawek przy drzewie i zaczął powoli się kołysać, nie zdając sobie sprawy z obecności Francy. Potem jednak podniósł na moment wzrok i ujrzał dziewczynę, a na jej widok uśmiechnął się szeroko, zeskoczył z huśtawki i usiadł na trawie koło niej, przyjacielsko targając jej włosy.
- Cześć Fran. Dawno cię nie widziałem, mały potworze. Gramy w chowanego, a ja znów o tym nie wiem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Francesca Lafealle

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 51
  Liczba postów : 362
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1193-francesca-lafealle#32131
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4807-fran-sran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7280-fran-sran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7283-francesca-lafealle#205697
Huśtawki na drzewie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na drzewie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na drzewie   Huśtawki na drzewie - Page 7 EmptyCzw Lis 15 2012, 20:39

Fran beztrosko rozmyślała się tymi stosunkowo odległymi odeń sprawami, zupełnie nieświadoma obecności Fredzia. Więc gdy ten zaskoczył ją tak gwałtownym powitaniem, Fran wzdrygnęła się na całym ciele.
- Fred. Chcesz, żebym tu na zawał padła? - Zapytała ze złością na twarzy, która po dosłownie dwóch sekundach, przerodziła się w konspiracyjny uśmiech. Jakże mogła być zła na Freda? Przecież bycie złym i przebywanie z Ainsworthem to absurdalny antonim! Rozczochraną przez krukona grzywkę schowała za ucho, po czym podniosła tułów do siadu i założyła nogi po turecku.
- Ja się w żadnego infantylnego chowanego nie bawię. Po prostu masz mnie gdzieś! - Zauważyła, dźgając go palcem wskazującym w pierś, po czym dumnie zarzuciła grzywą i założyła ręce na piersi.
Zawsze ceniła sobie znajomość z Frederickiem. Niewielu jest dziś takich, jak on. Żadnych narkotyków, żadnego przygodnego seksu, bardzo się szanował. Szanował również ludzi, którzy z nim przebywali. Przy nim zawsze czuła się wartościowa. Fran jest jednak bardzo podatna na wpływ środowiska, w którym się znajduje. Nigdy nie była charakterna i nie wyróżniała się żadnymi postawami. Gdy jest z ludźmi, których wartości sprowadzają się do "sex, drugs and rock'n'roll", chcąc nie chcąc, wkrótce staje się taka jak oni. Czuje się jednak przy tym bardzo źle. Wyniosła wiele rzeczy z domu, ale wciąż brakuje jej asertywności. Jednakże... Dosłownie chwila przebywania u boku krukona wystarczyła, by jego spokój ducha i ciepły wzrok, wpłynął na nią niemalże kojąco. Zamknęła oczy i zaczęła znęcać się nad trawnikiem, wyrywając poszczególne źdźbła i rozrywając bezlitośnie na mikroskopijne kawałeczki.
- Zdarzyło się coś ciekawego od kiedy się ostatnio widzieliśmy? - Zapytała, wbijając wzrok w obiekty swoich tortur.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Frederick Ainsworth

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 222
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3897-frederick-ainsworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6112-od-malibu-po-paryz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6111-fredsonowa-sowa#173017
Huśtawki na drzewie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na drzewie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na drzewie   Huśtawki na drzewie - Page 7 EmptyWto Lis 20 2012, 21:32

Był aż taki straszny, że na jego widok podskoczyła? Z jednej strony był z tego dumny, z drugiej trochę mu się do nie podobało, bo zawsze miał się za miłego gościa z w miarę przystępną aparycją, a tu pojawia się taka Frania, co podskakuje, jak tylko go widzi i jeszcze mówi coś o zawale.
- Ależ nie, najdroższa ty moja Franeczko. Nie przeszedłem jeszcze całego kursu pierwszej pomocy, nie wiem, czy bym sobie poradził z ratowaniem cię! – Wygiął usta w podkówkę, bowiem wziął sobie jej złość do serca i z tego też powodu zrobiło mu się smutno. Jak mogła go oskarżać o takie okrucieństwo, przecież nigdy nie dał jej ku temu nawet najmniejszego powodu! Jednakże zaraz odetchnął z ulgą, kiedy ta uśmiechnęła się w końcu i usiadła koło niego.
- Gra w chowanego nie jest infantylna! Znaczy, może trochę, ale nie udawaj już takiej dorosłej. I tak wszyscy wiedzą, że z ciebie takie duże pocieszne dziecko jest. - Przesłał w jej kierunku buziaka, wiedząc, jak bardzo ten gest wszystkich irytuje i zastanawiając się, jak bardzo się na niego o to obrazi. Wiedział jednak, że prędzej czy później jej to przejdzie i będzie znów dla niego miła. - I wcale nie mam cię gdzieś! Sama mogłabyś równie dobrze się odezwać, o! Ale nie, bo to facet pierwszy musi się zainteresować, mała feministko.
I właśnie po to był Freddie, żeby niwelować wszelkie działania tej zepsutej części Hogwartu wśród takich jak ona. Niektórzy byli zbyt łatwi na działanie otoczenia i to trzeba było nie tyle zmienić, bo przecież nie można nikogo zmieniać na siłę, ale trochę chociaż zmniejszyć, żeby nie stało się z nimi nic strasznego i żeby nie popełnili błędu, którego potem przez dłuższy czas będą żałować. Fredson był asertywny, kiedy coś mu się nie podobało, po prostu o tym mówił i to wprost. Opierał się wszelkim wpływom z zewnątrz, bojąc się, że to go zmieni i zniszczy doszczętnie. Jemu do zabawy wystarczyli tylko ludzie, którym ufał i którym nie przeszkadzały jego przyzwyczajenia. Oczywiście, nie przeszkadzało mu, gdy ktoś pił w jego towarzystwie, o ile ilość alkoholu była odpowiednia, by poczuć się fajnie, ale też nie zezgonować. Cieszył się, że mógł pomagać innym, po prostu spędzając z nimi czas, miał nadzieję, że dzięki temu jakoś sobie poradzą. W zamyśleniu patrzył na jej ręce, przez które przewijały się coraz to nowe źdźbła trawy, uśmiechając się do tej czynności nawet trochę nieświadomie.
- Maddie wróciła. – Powiedział cicho, nie podniósłszy wzroku ani o milimetr. Bo co z tego, że wróciła, skoro miała go kompletnie gdzieś i nie raczyła nawet przyjść na ostatnie umówione spotkanie? – A jak u ciebie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Francesca Lafealle

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 51
  Liczba postów : 362
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1193-francesca-lafealle#32131
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4807-fran-sran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7280-fran-sran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7283-francesca-lafealle#205697
Huśtawki na drzewie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na drzewie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na drzewie   Huśtawki na drzewie - Page 7 EmptySro Lis 21 2012, 00:08

Fred zaczął wyśmiewać się bezdusznie z naszej małej, biednej Fran, a ta spojrzała się na niego wilkiem, po czym odwróciła znacząco głowę, zarzucając przy tym blond grzywą. Tak, tak, śmiej się śmiej z wrażliwiutkiej Franusi. Co prawda stwierdzenie Freda nie mijało się z prawdą - Lafealle zachowuje się nieraz jak duże, pocieszne dziecko, ale sama siebie uważała za dojrzałą. Wyśmiewanie się z bezbronnej puchoneczki to ulubione zajęcie krukona, aczkolwiek nie dajcie się zwieść ;c. Nawet, jeżeli jej reakcja wyglądała, jakby faktycznie się na niego obraziła. Fran lubi udawać strzelać foszki i uciekać wzrokiem, bo nie potrafi się na drugą osobę obrazić. Nigdy nie jest zła. Ma dobre serduszko i każdemu wybaczy dosłownie wszystko. Jest wyjątkowo wyrozumiała, altruistyczna, toteż gniewanie się na kogoś, pretensje, są jej obce. Jednakże proszę nie wiązać tego z faktem, że jest pozbawiona kompleksów, ponieważ bierze sobie krytykę innych ludzi głęboko do serca, nie ważne jak to bardzo byłaby absurdalna. Toteż nie jest utwierdzona w swojej wartości i wiele świńskich ślizgonek, poniżając ją, bardzo zaniżyło postrzeganie swej osoby.
Gdy Ainsworth przesłał jej buziaka, dziewczyna nie potrafiła dłużej zachować powagi i udawać, że się focha. Uśmiechnęła się kącikiem ust, po czym przygryzła wargę, żeby nieco opanować emocje, które zawsze tak dobitnie odzwierciedla jej twarz i samoistnie cisną się na usta. - To, że oczekuję, że odezwiesz się pierwszy, nie oznacza analogicznie, że jestem feministką. - Założyła ręce - Nigdy nie byłam i nie będę feministką. Chcę założyć rodzinę, poświęcać czas gromadce dzieci, a nie wspinać się jak ostatnia idiotka na szczyt kariery, albowiem nie widzę innych wartości w życiu. Zresztą dobrze o tym wiesz, Fredzio, a i tak musisz mnie irytować. - Stwierdziła z nutką goryczy, spoglądając na Freda spode łba.
Gdy chłopak oznajmił, że Maddie wróciła, Fran złapała go za ramię i przygryzając wargę, spojrzała na niego smutno. Ton, w jakim jej o tym oświadczył, nie zwiastował nic dobrego. Zmartwiła się. Wiedziała, że Fred kochał Maddie. Nie kochał jej na chwilę, nie kochał jej trochę, nie kochał jej tak po prostu, kochał ją całym sobą. To, że niespełniona miłość sprawiała mu wiele cierpienia, również emanowało od niego.
- Rozumiem. - Odparła, po czym posłała mu delikatny uśmiech. - Spotkaliście się ostatnio jakoś? - Zapytała, darując mu kuksańca w bok, żeby jakkolwiek kulawo go pocieszyć. Była bezradna oraz zmartwiona. - Do mnie zaraz wrócimy. Powiedz mi co z Maddie. - Stwierdziła błagalnym tonem, nie chcąc schodzić z tematu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ariena Michelle Fealivrin

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 98
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 233
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3975-ariena-michelle-fealivrin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3977-afiliacje-panny-arieny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5012-skrytka-arjenki
Huśtawki na drzewie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na drzewie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na drzewie   Huśtawki na drzewie - Page 7 EmptyCzw Lut 28 2013, 23:46

Ciągle liczyła na to, że go tu spotka. Łudziła się, że może wróci i przybiegnie w ich ulubione miejsce. Była skłonna do ubarwiania rzeczywistości i pokładania nadziei w rzeczach, które już dawno wydawały się być zdane na porażkę, skazane na niepowodzenie, zwyczajnie niemożliwe.. Lubiła jednak trwać w tym stanie, ponieważ przyznanie się przed samą sobą, że on już nie wróci, mogłoby być kolejnym ciosem dla jej już i tak pokaleczonej pompy ssąco - tłoczącej. Nawet chłód nie był w stanie zagnać jej do szkoły. Było dziś zaledwie kilka stopni na plusie, ale to nic. Poprzednio, gdy jej lico było atakowane przez siarczysty mróz, ona i tak mogła przesiadywać na huśtawce godzinami. Ubierała się zawsze wtedy cieplej niż zwykle, ale nie brała za to ze sobą Stelli. Cóż by z niej była za matka, gdyby pozwoliła marznąć w taką pogodę swojemu pupilowi. O siebie nie dbała tak jak o innych, a szczególnie o tego futrzaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Lamberd

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1032
  Liczba postów : 903
http://www.czarodzieje.org/t5147-maximilian-lamberd
http://www.czarodzieje.org/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://www.czarodzieje.org/t9166-sowa-maxa
http://www.czarodzieje.org/t9158-maximilian-lamberd#256541
Huśtawki na drzewie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na drzewie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na drzewie   Huśtawki na drzewie - Page 7 EmptyCzw Lut 28 2013, 23:57

Co prawda to prawda. Dzisiejszy dzień nie należał do tych ciepłych, a szkoda. Uwielbiał spędzać czas poza zamkiem i zazwyczaj tak właśnie było jeśli tylko pogoda na to pozwalala. Dzisiaj nie było gorąco, ale i taki chłód mu w niczym nie przeszkadzał. Miał na sobie szkolną szatę, oraz szalik w kolorach swojego domu. I to mu wystarczyło, aby nie trząś się jak galareta jak tylko zawieje mocniejszy wiatr.
Wrócił z Hogsmeade z Gwen, trudno było im się rozstać, ale przecież nie będą ze sobą spędzać każdej wolnej chwili, to byłaby mała przesada. Owszem kochali się, ale chwila samotności przecież nic takiego nie zmieni, prawda? Nie martwił się o to, że Gwen może rozglądać się za kimś innym. Miała coś takiego w sobie, że ufał jej nade wszystko i byłby gotów rzucić się w ogień za nią, a nawet odciąć sobie rękę.
Spacerował powolnym krokiem.
Postanowił iść na huśtawki dlaczego? Dlatego, że to było jedno z jego ulubionych miejsc, nie spodziewał się tam nikogo, ale po chwili zauważył pewną postać była mu znajoma. Znali się, ale jedynie jako zwykli znajomi. Była o rok od niego młodsza więc nigdy nie mieli okazji ze sobą bliżej porozmawiać. Bez żadnego słowa zasiadł na jednej z huśtawek i zaczął rozmyślać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Effie Fontaine

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://www.czarodzieje.org/t24-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t619-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t253-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t7168-effie-fontaine#204310
Huśtawki na drzewie - Page 7 QzgSDG8




Administrator




Huśtawki na drzewie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na drzewie   Huśtawki na drzewie - Page 7 EmptyPią Maj 17 2013, 17:17

Promienie słoneczne lekko i niebyt nachalnie docierające do Hogwartu wyrywały z zimowego snu nawet najbardziej rozleniwione persony. Eff należała do istot piekielnie nienawidzących śniegu i zimy, wiosna była więc dla niej jak przebudzenie do lepszego świata. Oczywiście sama zmiana pogody nie niosła ze sobą zbyt wiele, bo w gruncie rzeczy nie zmieniało się nic poza temperaturą na zewnątrz, a jednak blondwłosa zawsze o tej porze roku miała uczucie, jakby wszystko było możliwe, a życie właśnie w tej chwili miało się ułożyć wprost wyśmienicie. Naprawdę ciężko stwierdzić dlaczego wiosna w niektóre dni napawała ją aż taką naiwnością! Podsumowując, dziewczę o wiele chętniej opuszczało zimne lochy. Wila założyła na siebie krótkie szorty i dość luźną bluzkę (o takie), rozpuściła swe długie włosy, a usta pokryła czerwoną szminką. Co więcej, na spacer wzięła również swojego kuguchara! Miała go dopiero jeden dzień, a dostała go w ramach ONMS, gdzie w tym tygodniu każdy z uczniów miał się opiekować swoim stworzeniem. Effka wylosowała pięknego, wielkiego, czarnego kota, trochę przypominającego persa, acz znacznie większego i żywotniejszego. Owego dnia uznała, że jej nowy towarzysz powinien się nieco przewietrzyć. Dlatego też kociaka wzięła na ręce i dumnie ruszyła przez Hogwarckie korytarze. Zwierzak odrobinę się wiercił, acz ostatecznie nie próbował uciec, co Eff przyjęła z wielką ulgą. Nie miała wszakże dla niego żadnej smyczy, ani nie chciała go nosić po błoniach w klatce, czy koszyku! Parę razy po drodze musiała go uspokajać, szczególnie, gdy zatapiał swoje pazury w odkrytym ramieniu blondynki, chociaż zawsze pierw raczyła go wiązanką przekleństw. Tak też ostatecznie dotarła na łąkę, gdzie wypatrzyła starą huśtawkę. Zmęczona tym ciężkim spacerem i opieką nad kotem, postanowiła usiąść na niej, a zwierzaka puścić wolno by spróbował zatopić pazury w jakimś innym stworzeniu. Fontaine przestając obserwować swojego podopiecznego zaczęła się coraz mocniej huśtać wpatrując gdzieś w konary rosnących nieopodal drzew i wreszcie spokojnie napawając się ciepłym i przyjemnym powietrzem. W końcu uznawszy, że za dużo już się go nawdychała, nieco zwolniła, a z krótkich szortów wyjęła paczkę papierosów. Pięknie odpaliła jednego z nich i zapominając o całym świecie skupiła się na relaksowaniu za sprawą papierosa na świeżym, wiosennym powietrzu.

______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bruno Bedau

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 166
  Liczba postów : 171
Huśtawki na drzewie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Huśtawki na drzewie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na drzewie   Huśtawki na drzewie - Page 7 EmptyPią Maj 17 2013, 18:46

Na pewno upierdliwie promienie słońca zachęcały człowieka do rozmyślania o swoim życiu. Człowiek nagle pragnie zmian, których sam nie potrafił zrozumieć. Natura leczyła nasze sercowe rozterki. Głównie dlatego, że w zamku nie można było palić. Bruno zawsze miał problemy ze snem, dlatego nigdy nie odróżniał, gdy ludzie sypiają po „zimowemu” albo „wiosennemu”. Chyba że chodziło o ich ubiór i warstwy do zdejmowania. Jednakże czy to było aż tak istotne? Cierpiał na bezsenność, wiele uczuleń oraz paskudne uzależnienie od papierosów. Wiosenne powietrze na pewno rozgrzewało jego anemiczne ciało, które trudno się opalało na słońcu.
Jednak prawdą było to, że te leniwe promienie słońca nastrajały człowieka bardzo pozytywnie. Nagle miał ochotę wstawać z łózka prawą nogą. Pojawiały się w jego głowie myśli, które nie miałby żadnego bytu w zimę. Któż też chciałby pójść biegać w śnieg ? Trzeba byłoby być jakimś szalonym samobójcą. Odma płucna i inne te jakieś choroby dróg oddechowych były wręcz pewnikiem! W zimno nie podejmowało się żadnych istotnych decyzji. Rzadko kiedy myślało się o wakacjach czy o egzaminach. Liczyło się tylko to, aby nos nie odpadł, żeby nie zabić się na lodzie. Bruno nie mógł wytrzymać już w zamku. Męczyło go to całe gadanie o końcu roku, ale i też sama obecność przyjezdnych. Tyle było tu różnych nacji w jednym miejscu. Czy też nie mogli gdzie indziej pojechać na Merlina?! Na przykład do Egiptu. Tam oni po prostu kochali zagranicznych, zwłaszcza kobiety, którym oświadczali się na ulicy. A Bruno nie miał żadnej najmniejszej ochoty w ogóle zadawać się z takimi osobami, a co dopiero obiecywać wierność i „że Cię nie opuszczę aż do śmierci, maleńka”. Wszystko kręciło się wokół Przyjezdnych, a to absolutnie nie pasowało blondynowi. Jak nagle pan Bedau nie mógł być w centrum uwagi, to dzień zdecydowanie nie należał do najlepszych. Musiał zapalić. Obezwładniająca go bezsilność nie pozwoliła mu nawet myśleć na lekcjach. Szedł, nie patrząc przed siebie. Miał zamknięte oczy, delektując się lekkimi promieniami słońce, które próbowały się przebić przez rozłożyste chmury na niebie. Pragnął się uspokoić, biorąc kilka głębokich oddechów. Wymacał paczkę papierosów w kieszeniach granatowych spodni, którą prędko wyciągnął. Zaczął się zastanawiać, gdzie też wsadził różdżkę i czy aby na pewno ma ją przy sobie. Wkładając używkę między wargi, grzebał w kieszeniach. W końcu poddał się, przeklinając po francusku pod nosem. Zaczął się rozglądać za kimś, kto mógłby podpalić mu papierosa i w ten sposób zobaczył piękną Effie! Wolnym krokiem podszedł do niej, podciągając rękawy swojej pasiastej bluzki. Miał tylko nadzieję, że nie spadnie zaraz deszcz, bo nie chciało mu się za nic wracać do zamku.
- Fontaine, nie wiedziałem, że masz nowego chłopaka – rzekł na przywitanie dobrej znajomej, zerkając z ukosa na coś przypominające kota. Na boga co to było? Bruno zdecydowanie nie był geniuszem z opieki nad magicznymi stworzeniami, dlatego też z lekkim zdziwieniem przypatrywał się zwierzęciu. Nie miał pojęcia nawet, czy to coś jest agresywne! Prędko przysiadł się do dziewczyny, a następnie włożył papierosa za małżowinę uszną. Po co miałby marnować swoją używkę, skoro piękna blondynka mogła go poczęstować? Odebrał jej na chwilkę papierosa, zaciągając się lekko.
- Nie pasujecie do siebie. – rzucił krótko, wyciągając nogi przed siebie i zaczynając ich delikatnie bujać. Nie oddawał jej papierosa, takim był podłym chamem!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Huśtawki na drzewie - Page 7 QzgSDG8








Huśtawki na drzewie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Huśtawki na drzewie   Huśtawki na drzewie - Page 7 Empty

Powrót do góry Go down
 

Huśtawki na drzewie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 6, 7, 8 ... 10 ... 14  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Huśtawki na drzewie - Page 7 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
łąka
-