Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Dom nr 12

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Finan Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : zaspane oczy, lekko wyczuwalny obcy akcent
Galeony : 19
  Liczba postów : 830
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Dom nr 12 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 12 Empty


PisanieTemat: Dom nr 12   Dom nr 12 EmptyWto 7 Sty 2020 - 19:18


Domostwo F. Garda




W tym domu urzęduje skrzat domowy! -> o imieniu Sprytek. On zaprasza do środka i zajmuje się obsługą gości.

Dom jest nieco oddalony od pozostałych. Z zewnątrz nie wygląda zbyt atrakcyjnie. Jest to parterowa budowla - po przekroczeniu środka można odkryć, że nałożone jest tu zaklęcie powiększające - w środku mieszczą się aż trzy pokoje, mały aneks kuchenny i łazienka z prysznicem. Ogólnie rzecz biorąc Finn mieszka tu sam, choć zdarza się, że komuś organizuje nocleg. Wystarczy się dogadać.


Salon



Kuchnia



Sypialnia



Pokój treningowy


Spoiler:
 


______________________



Ostatnio zmieniony przez Finan Gard dnia Sro 22 Sty 2020 - 10:33, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finan Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : zaspane oczy, lekko wyczuwalny obcy akcent
Galeony : 19
  Liczba postów : 830
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Dom nr 12 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 12 Empty


PisanieTemat: Re: Dom nr 12   Dom nr 12 EmptyCzw 9 Sty 2020 - 21:13

Najgorsze elementy przeprowadzki można uznać za zakończone. Mieszkanie ogarnięte, skrzat zakupiony i wprowadzony już w system dnia, preferowane zachowania, wymogi i przyzwolenia. Dzisiejszego poranka Sprytek zajmował się dopieszczaniem detali w kuchni, a szczerze mówiąc Finn dał mu wolną rękę w tej kwestii. Ma być porządnie, ze smakiem i przede wszystkim półeczka z eliksirami ma nie być nawet ruszona. Dzięki temu mógł zająć się pokojem treningowym. Ojciec narzucił tam zaklęcie wyciszające, a Finn poszukiwał jeszcze pozostałych, prawdopodobnie przydatnych zaklęć mogących nadać temu pomieszczeniu lepszej jakości. Usadowił się wygodnie na kanapie, z nogami rzuconymi na stoliku i kartkował księgę zaklęć, mając nadzieję, ze znajdzie tam cokolwiek, co mogłoby mu jeszcze podpasować. Dzisiejszego dnia miał wpaść Leonel, a więc darował sobie większe przedsięwzięcia, aby nie zaprosić znajomego do syfu. Zależało mu na relacji z Flemingiem i skłamałby, gdyby zaprzeczył, iż nie liczy na mały sparing. Nie chodziło tylko o pokazanie swoich umiejętności - uległy znacznemu rozwojowi - ale też o ruszenie tej zakazanej dziedziny. Przeprowadził się z Londynu dla świętego spokoju. Nie musiał już przejmować się sąsiadami - jeśli chciał zrobić dziurę w ścianie to to robił, a Sprytek zajmował się odbudową. Jeśli życzył sobie niszczyć cokolwiek, co mu wpadło pod ręce - też nie musiał się zastanawiać czy kogoś nie zwabi hałasem. Dobrze mu się żyło ze Sprytkiem, który bardzo szybko uczył się odgadywać intencje albo też życzenia swojego młodego właściciela i spełniać je zanim ten zdołał je sformułować. Nie można zaprzeczyć, było to rozpieszczająco luksusowe. Do serca wziął sobie uwagi Rileya - zamierzał polubić skrzata i go sobie wychować pod kątem dawkowania agresji i stosowania urozmaiceń zaklęciowych podczas niektórych ćwiczeń. To nie będzie zwyczajny skrzat, to będzie jego cicha prawa ręka, całkowicie mu posłuszna i oddana. Tym bardziej dotykał go żal, że nie pozbył się w krwawy sposób jego poprzednika.
Przewrócił stronę książki i wodził wzrokiem po skomplikowanych inkantacjach i definicjach zaklęć spisanych trudnym językiem. Może podpytałby psora Voralberga co można jeszcze nałożyć na pomieszczenie zamknięte, aby było maksymalnie zabezpieczone przed ingerencją z zewnątrz? Pytanie czy nie byłoby to zbyt podejrzane... Cicho westchnął, zagiął róg kartki, by pamiętać tę stronę i podniósł głowę słysząc, że ktoś nadchodzi. Wystarczyło, iż popatrzył na Sprytka, a ten bez słowa od razu ruszył w kierunku drzwi, aby wpuścić gościa.

@Leonel Fleming

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonel Fleming

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 179 cm
C. szczególne : blizna po lewej stronie żeber
Galeony : 125
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 606
http://www.czarodzieje.org/t17243-leonel-fleming
http://www.czarodzieje.org/t17251-leonel-fleming#482709
http://www.czarodzieje.org/t17250-leonel-fleming#482708
http://www.czarodzieje.org/t17245-leonel-fleming
Dom nr 12 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 12 Empty


PisanieTemat: Re: Dom nr 12   Dom nr 12 EmptyPią 10 Sty 2020 - 23:23

Zdawał sobie sprawę z tego, że i on powinien w niedługim czasie wymienić swoje mieszkanie na Alei Amortencji na jakiś dom jednorodzinny. Biznes się kręcił, więc było go stać na znacznie większe lokum, a jedynym, co odwodziło go od realizacji tego planu była wizja przeprowadzki. Niespecjalnie widziało mu się przenoszenie tych wszystkich szpargałów, które uzbierał przez lata. Zresztą przywiązywał ostatnio tyle wagi do swojej pracy, że nie miał kompletnie czasu na cokolwiek innego. Co z tego, że zatrudniał zaufanych podwładnych, skoro i tak czuł się najlepiej wtedy, kiedy sam wszystko kontrolował? Jeśli tylko nie miał na celowniku żadnego przemytniczego zlecenia, przesiadywał w Upswingu praktycznie od rana do nocy. Może w takim układzie wcale nie potrzebował przestronnego domu z ogródkiem, skoro w swoich czterech ścianach poza spaniem i tak nie spędzał zbyt wiele czasu? Sam nie był pewien, ale dzięki temu wizyta u młodego Garda kusiła go jeszcze bardziej. Mógł podpatrzeć, na jakie ten zdecydował się rozwiązania, a kto wie… może niektóre z nich zachęcą go jednak do zakupu jakiejś magicznej willi.
Miał odwiedzić Finna po raz pierwszy, a to oznaczało, że nie wypadało pójść z pustymi rękami. Zanim udał się na odpowiednie osiedle, odwiedził więc sklep z alkoholami, koncentrując swoją uwagę w szczególności na półkach wypełnionymi dobrą whiskey. Długo zastanawiał się co wybrać – niepotrzebnie – bo ostatecznie i tak postawił na klasyczną ognistą. Osobiście przepadał również za mugolskimi trunkami, a niektóre z nich może nawet intensywniej raczyły jego kubki smakowe. Nie wybierał jednak dla siebie, a do Ognistej whiskey przynajmniej nie miał żadnych większych zastrzeżeń i wiedział, że ta będzie odpowiadała również jego młodszemu znajomemu.
Wreszcie stanął pod drzwiami i zapukał w nie głośno. Nie musiał długo czekać aż skrzat domowy pociągnie za klamkę i zaprosi go do środka. Fleming przekroczył próg, myśląc o tym czy sam powinien sobie sprawić taką pomoc, ale nawet darmowa pomoc w codziennych obowiązkach nie zmieniała jego zdania o tych istotach. Nie potrafiłby dzielić z takim skrzatem lokum. Denerwowałoby go po prostu, że ktoś krząta mu się pod nogami.
- Ładnie się tu urządziłeś. – Zagaił wreszcie do Finna, kiedy tylko jego sylwetka wyrosła mu przed oczami. Zaczął się również rozglądać dookoła siebie, faktycznie oceniając wystrój nowego domu rodzinnego Garda. Starał się zapamiętać jak najwięcej szczegółów, chociaż chyba nie do końca wiedział w jakim celu. – Przyniosłem Ognistą. – Dodał zaraz, podając mu do ręki butelkę bursztynowego trunku. Ciekaw był przede wszystkim sali treningowej, którą tak chwalił się w listach, ale póki co czekał, aż chłopak sam o niej wspomni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finan Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : zaspane oczy, lekko wyczuwalny obcy akcent
Galeony : 19
  Liczba postów : 830
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Dom nr 12 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 12 Empty


PisanieTemat: Re: Dom nr 12   Dom nr 12 EmptyCzw 16 Sty 2020 - 14:25

Zamknął cicho książkę, wsuwając zakładkę między aktualnie czytane stronice i podniósł się z sofy, by dołączyć do skrzata otwierającego właśnie drzwi. - Cześć. - wyciągnął do Leonela rękę, by stanowczo uścisnąć jego dłoń na powitanie. Ruszył śladem jego wzroku i ponownie rozejrzał się po wyposażeniu mieszkania, pomimo że znał już każdy detal i wszystko pełniło swoją rolę. Nie było tu zbytecznych i niepotrzebnych rzeczy. - A dziękuję, wynajęty architekt wnętrz odwalił kawał dobrej roboty. Zapraszam do środka. - odebrał od niego whiskey, którą od razu przejął skrzat. Bez słowa pomknął do kuchni, aby wyciągnąć dwie szklanki i nalać ludziom odpowiednią ilość alkoholu. Leo nie zmienił się ani trochę od ich ostatniego wakacyjnego spotkania, a przynajmniej żaden detal nie rzucał się w oczy. Odłożył książkę na pobliski stolik, by zwolnić obie ręce. - Rozgość się. - zaprowadził go w kierunku sofy, a sam przysiadł sobie na pieńku i poczekał aż skrzat uwinie się z przyniesieniem alkoholu. - Jak tam twój pub? Przyznam szczerze, że nie miałem kiedy się tam wybrać i przepraszam za zwłokę. Miałem ostatnio... intensywny okres. - wyjaśnił uprzejmie i zaplanował zapisanie sobie gdzieś w kalendarzu wizytę w Upwsingu, by zadbać pieczołowicie o tę relację. Zależało mu na dobrych relacjach z Leonelem. Znali się dobre kilka lat i zamierzał zachować z nim przyjazne stosunki. Nie tylko z powodu, że mógłby coś od niego dostać (wiedzę... tę zakazaną również), ale też żywił wobec niego pewną dozę sympatii. Miał przed sobą utalentowanego czarodzieja, który miał głowę na karku i twardo stąpał po ziemi. Warto otaczać się odpowiednimi ludźmi, by w przyszłości przyjaźnie doskonale rokowały. Skinął głową Sprytkowi, który po przyniesieniu szklanek z alkoholem udał się z oklapniętymi uszami w swój kąt między pokojem treningowym, a korytarzem prowadzącym do łazienki. Chciałby już oprowadzić Leonela i pochwalić się swoim nabytkiem (albo i zapytać o dodatkowe zaklęcie, które zdałoby się narzucić na pomieszczenie? wszystko, byleby pokój był perfekcyjny), jednak uznał, że nie wypada od razu po wejściu ciągnąć gościa gdzieś dalej. - Cieszę się, że wpadłeś. - westchnął, przeczesując palcami włosy. - Mało kogo mogę podpytać o poradę w kwestii zaklęć zaawansowanych, a ty zawsze w nich przodowałeś. - postanowił na drobny komplement, bez przechwałek, iż jego własny potencjał magiczny został świetnie ukierunkowany pod ofensywę (choć defensywy wcale aż tak nie zaniedbał). Przez ten czas, kiedy się nie widzieli Finn zrobił ogromne postępy, choć trzeba przyznać, iż jego wewnętrzny niezaspokojony "głód" domagał się też magii zakazanej. Póki co nie poruszał tego tematu, a uśmiechał się życzliwie do Leonela, autentycznie rad z jego wizyty.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonel Fleming

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 179 cm
C. szczególne : blizna po lewej stronie żeber
Galeony : 125
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 606
http://www.czarodzieje.org/t17243-leonel-fleming
http://www.czarodzieje.org/t17251-leonel-fleming#482709
http://www.czarodzieje.org/t17250-leonel-fleming#482708
http://www.czarodzieje.org/t17245-leonel-fleming
Dom nr 12 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 12 Empty


PisanieTemat: Re: Dom nr 12   Dom nr 12 EmptySob 18 Sty 2020 - 18:19

Dawno się nie widzieli, a kiedy uścisnął dłoń Finana i przyjrzał się uważniej jego twarzy, miał wrażenie, że chłopak nieco się zmienił od ich ostatniego spotkania, a jego rysy stały się jeszcze dojrzalsze. Widać było również, że dobrze radzi sobie w dorosłym życiu, skoro właśnie został gospodarzem na własnych włościach, a nawet posiadał posłuszną służbę.
- Wynajęty architekt? Zajął się wszystkim, kupnem materiałów? – Zaczął dopytywać o wspomnianego przez puchońskiego studenta mężczyznę z myślą o swoim, przyszłym lokum. – Chyba poproszę Cię o nazwisko. – Dodał zresztą zaraz, nie kryjąc się z tym, że sam chętnie poszedłby w jego ślady. Nie miał czasu na dobór płytek czy paneli, ale gdyby faktycznie mógł w tej kwestii komuś zaufać, być może przyspieszyłby realizację swoich planów co do zakupu większego domostwa. Jeżeli tylko Gard nie musiał wiecznie kontrolować swojego pracownika, to trzeba przyznać, że ten tutaj odwalił kawał dobrej roboty. Fleming nadal rozglądał się, szukając ciekawych rozwiązań, chociaż nie chcąc być nader wścibskim, podążył prosto za swoim towarzyszem do salonu, gdzie rozsiadł się na wygodnej sofie. Po chwili skrzat postawił przed nim szklankę whiskey, więc przed udzieleniem Finnowi odpowiedzi, upił łyka gorzkawego, bursztynowego trunku.
- Sporo klientów i sporo pracy, więc nie mogę narzekać – Przyznał szczerze, bo momentami zapominał jak się nazywa. Lubił mieć porządek w papierach, więc wielokrotnie przesiadywał do późnych godzin nocnych nad zestawieniami zysków i strat, jak i projektami umów o dostawę z kolejnymi kontrahentami. – Nie ma problemu. Raczej nie zamierzam na razie zwijać biznesu, więc zapraszam, jak tylko będziesz miał więcej czasu. – Dodał zaraz, wyciągając z kieszeni marynarki paczkę papierosów. Przesunął ją w kierunku chłopaka, chcąc go poczęstować, a zaraz po tym wyciągnął jednego fajka i przytrzymując go w ustach, schował karton z powrotem. Nie skorzystał jednak z różdżki, a ze zwykłych, mugolskich zapałek. Wreszcie podpalił koniuszek i zaciągnął się mocno tytoniowym dymem. Kiedy wypuścił sporawą chmurę z płuc, poprawił się jeszcze na kanapie i powrócił swym spojrzeniem na młodego Garda.
- Schlebiasz mi. – Odparł z subtelnym, ledwie dostrzegalnym uśmiechem, gdy usłyszał słowa swojego kolegi. Zdawał sobie sprawę z tego, że przez lata poznał szeroki arsenał zaklęć i potrafił skutecznie z niego skorzystać, ale mało kto posiadł o nim taką wiedzę jak Finn i mało kto mógł mu w pojedynku dorównać. Dlatego też zastanawiał się, czego tym razem oczekuje od niego wychowanek Hogwartu. – Znam też Twoje możliwości i przypuszczam, że bez problemu rozłożyłbyś na łopatki zdecydowaną większość uczniów i studentów. Nadal potrzebujesz jakichś wskazówek? – Zamiast się domyślać, wolał otwarcie zapytać. Nie miał również nic przeciwko zaoferowania swojej pomocy. Nie uważał, by Puchon traktował go instrumentalnie, licząc z jego strony jedynie na wymierną korzyść. A nawet jeśli… to i tak cenił sobie te spotkania, bo dzięki nim sam mógł potrenować czy przypomnieć sobie kilka przydatnych czarów. Upił więc tylko kolejnego łyka alkoholu, pochylając się do przodu, jakby w ten sposób chciał ponaglić Finna do szczerej odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finan Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : zaspane oczy, lekko wyczuwalny obcy akcent
Galeony : 19
  Liczba postów : 830
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Dom nr 12 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 12 Empty


PisanieTemat: Re: Dom nr 12   Dom nr 12 EmptySro 22 Sty 2020 - 10:33

Zdał się na architekta i projektanta, a raczej warto przyznać, że zajęli się tym jego rodzice. To oni znaleźli odpowiednią osobę, opłacili ją i doglądali wszystkiego, a sam Finn wpadał tu i podsuwał swoje propozycje i potencjalne udogodnienia. Jego rodzice uczynili ten hojny gest wszak to mieszkanie ich dorosłego syna, a zarazem jedynego dziecka, który wraca powoli do równowagi psychicznej i emocjonalnej. To oczywiste, że nie odmówili mu pomysłu przeprowadzki.
- Tak. Warto czasem więcej zapłacić i się nie przejmować detalami. - to nie on płacił, ale nie miał z tym najmniejszego problemu. Przeniósł wzrok na Sprytka, a ten chyba wyczytał prośbę z twarzy swojego właściciela - tak dobrze się zsynchronizowali i zaiste, Finn był tym zadowolony. Po paru chwilach pochylający się ku ziemi skrzat przyniósł Leonelowi wizytówkę wspomnianego londyńskiego jegomościa. - Zajął się wszystkim poza jednym pomieszczeniem, o którym ci wcześniej wspominałem. - dodał, siląc się na swobodny ton, choć w środku był podekscytowany swoim tworem znajdującym się kilka metrów dalej.
Pokiwał głową z uznaniem na wieści, że jego biznes się rozwija. Nie wątpił, że tak się stanie wszak Leonel miał głowę na karku i twardo trzymał się ziemi. Cóż to dla niego posiadać własny pub? Zasługiwało to na podziw i tak też się stało, bowiem sam Finn zareagowałby zgoła inaczej widząc potencjalną bójkę - poturbowałby kłótliwych do nieprzytomności, zakneblował i wyrzucił do jeziora, zamiast dyplomatycznego zachowania i taktycznego rozbrojenia.
- Podziwiam, własny pub i to przed trzydziestką. Widać, że masz smykałkę. - o ile nie szlajał się zbyt często po takich miejscach, tak już z góry Upwsing uczynił wyjątkiem z samego względu, że Leonel tam urzęduje. Poczęstował się papierosem, mamrocząc podziękowania, ale podpalił go końcówką swojej różdżki zapomniawszy, że zapalniczkę wziął ze sobą Skyler. Powinien ścignąć Charliego o te fajki z tajemniczą mieszanką tytoniu, których tworzeniem zajmuje się jego starszy brat. Oparł stopę o kolano, a plecami dotknął oparcia krzesła, przyjmując również wygodniejszą pozycję. Zerkał na Leonela przez kłęby wydychanego dymu papierosowego i zastanawiał się o czym ten mógłby myśleć. Co o tym wszystkim sądzi? Przy nim mógł okazywać swoje zainteresowanie zakazaną dziedziną i uszczknąć światu trochę swoich ciągotek, co było dlań naprawdę ważne skoro na co dzień musiał ukrywać swoje prawdziwe pragnienia - zwłaszcza przed niczego nieświadomym Skylerem. A więc powściągał swój odruch zbyt entuzjastycznego poruszania tematu zakazanej magii, aby nie wyglądać jak podekscytowany dzieciak, którego ciągnie do tabu. Nie, to coś innego. To zew krwi, zew magii, do której władania ma genetyczne predyspozycje.
Uśmiechnął się półgębkiem wobec niespodziewanego komplementu. To mile go połechtało wszak padło to spomiędzy ust człowieka, którego ocena się dlań liczyła. Wiedział, że Leonel nie rzuciłby słów na wiatr i gdyby miał inne zdanie to nie omieszkałby go brutalnie przedstawić. Czy faktycznie mógłby położyć na łopatki większość studenciaków? Być może, ale i tak było to dla niego za mało. Nie uczył się po to, by sprawdzać swoje umiejętności w tandetnych pojedynkach z nic nieznaczącymi osobami. Ćwiczył się w innym celu, do którego sam przed sobą nie chciał się przyznać. Potarł kciukiem usta, przytrzymując jednocześnie palcami papierosa.
- Wiesz, że nie zadowalają mnie standardowe metody. - próbował zetrzeć ze swoich ust uśmiech, ale naprawdę było mu ciężko to zrobić. Niech go, naprawdę lubił tego człowieka, mimo że nie było między nimi pełnej szczerości godnej miana przyjaciela. - Legalne zaklęcia nie zaspokajają mojej ambicji. - mógł mówić tutaj swobodnie, co udowadniało, iż lokalizacja domku również nie była przypadkowa. Wiele rzeczy zostało sprowadzonych do stworzenia możliwości luźnej rozmowy bez obaw o wykrycie czy podsłuchanie. Strzepnął popiół do popielniczki przyniesionej dyskretnie przez Sprytka. - Przeplatanie dopuszczalnej ofensywy z tą mniej lubianą może przynieść zadowalające efekty, ale ty raczej o tym wiesz. - popatrzył nań uważniej znad szklanki whiskey, której upił ponownie łyk. Odnosił wrażenie, iż jego głód samoudoskonalania nie zostanie zaspokojony dopóki nie naćpa się władzą nad jednym z silniejszych zaklęć czarnej magii. Palce go świerzbiły, by rzucać te, które już opanował do perfekcji - a ćwiczył je i bez Leonela, nie potrafiąc poradzić sobie z tęsknotą za elementami zakazanymi.
- Myślę o tym bardzo poważnie, Leonelu. - odezwał się po chwili z większą pewnością siebie. Rozmasował swój kark, przypominając sobie jak wielokrotnie uderzał plecami o ścianę pokoju, gdy wiązka elektryczna odpychała go od celu. Musi to dopracować, by zachować pozycję pionową podczas inkantowania tego potężnego zaklęcia. - Pokój, którym się samodzielnie zająłem stworzony jest właśnie do spełniania większych ambicji tych, którzy nie wahają się sięgać dalej. Magia to magia. Interesuje mnie jej każdy odłam. - skinął głową wskazując drewniane drzwi prowadzące do innego pomieszczenia. Z drugiej strony obite są skórą i zaklęciami wyciszającymi, a samo wyposażenie pokryte jest czarnymi kafelkami i drewnianą podłogą, która nie wydaje z siebie nawet nuty skrzypnięcia, gdy na nią nadepnąć. Po paru chwilach odstawił szklankę na stolik i skinął głową Leonelowi, by wstał i podążył za nim, jeśli jest ciekaw. Wystarczyło podejść bliżej drzwi, by dostrzec, iż nie miały ani klamki ani zamka. Niewerbalne zaklęcie i lekkie machnięcie różdżką w ich kierunku wówczas je otworzyły. Wskazał dłonią Leonelowi, by zerknął, jeśli taka jego wola. Stojąc w progu dostrzegało się jedynie ciemne pomieszczenie, ale dopiero po wejściu na sam środek z cienia wysuwały się już zaczarowane manekiny (większa waga, wielkość, wzmocniona faktura, przymocowanie prętem do ziemi), a przy suficie zapalały lampy oliwne, ujawniające obecność wielu siatek i lin do wielokrotnego użytkowania. Jego mały raj, miejsce, gdzie może być sobą i rzucać zaklęcia wszystkie, które przyjdą mu na myśl.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Dom nr 12 QzgSDG8








Dom nr 12 Empty


PisanieTemat: Re: Dom nr 12   Dom nr 12 Empty

Powrót do góry Go down
 

Dom nr 12

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Dom nr 12 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Aleja Amortencji
 :: 
Domy Jednorodzinne
-