Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Avdotya A. Grigoryeva

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Avdotya A. Grigoryeva

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 154cm
C. szczególne : Blizna pod lewym nadgarstkiem
Galeony : 19
  Liczba postów : 18
http://www.czarodzieje.org/t18012-avdotya-a-grigoryeva#511757
http://www.czarodzieje.org/t18013-avdotya-a-grigoryeva#511754
Avdotya A. Grigoryeva QzgSDG8




Gracz




Avdotya A. Grigoryeva Empty


PisanieTemat: Avdotya A. Grigoryeva   Avdotya A. Grigoryeva EmptyPią Sty 03 2020, 00:07


Avdotya Antonovna Grigoryeva

DATA URODZENIA18 luty 2003r.
CZYSTOŚĆ KRWI75%
MIEJSCE URODZENIAMoskwa, Rosja
MIEJSCE ZAMIESZKANIAMoskwa, Rosja
PRZYJEZDNY ZDumstrang
OBECNIE JEST NA ROKUSzósty
WYBRANY WIZERUNEKKim Ji-yeon aka. Kei (LOVELYZ)

Wyglad

WZROST 154cm
BUDOWA CIAŁA Drobna acz nie wątła
KOLOR OCZU Czarne
KOLOR WŁOSÓW Ciemny brąz
ZNAKI SZCZEGÓLNE Blizna pod lewym nadgarstkiem po dźgnięciu czymś ostrym.
PREFEROWANE UBRANIA Wygodne. To w sumie najważniejsze, czym się kieruje przy wyborze.


Charakter


I wish your psychiatrist would prescribe you medication that's actually useful.
Like cyanide.


Wchodząc do pomieszczenia pełnym ludzi pewnie nie przykułaby niczyjej uwagi. Nie rzuca też krzesłami bez powodu. Nie szuka atencji, nie próbuje też zaprzyjaźniać się z każdą napotkaną osobą i w gruncie rzeczy nie szczególnie szuka ich towarzystwa. Towarzystwo jednak potrafi znaleźć ją samą i bez tego przyciągając do siebie ludzi w pewien sposób jej podobnych: rozumiejących ironię i władającym sarkazmem na przyzwoitym poziomie, a przynajmniej bez przysłowiowego kija w tyłku i znoszących przyjacielskie zaczepki i uszczypliwości. Generalnie jednak, w głębi serduszka, jest raczej miła. Na swój sposób.

Nie ma w zwyczaju konkurować z kimkolwiek. Wychodzi z założenia, że uczy się dla siebie i kij w oko każdemu, kto sądzi inaczej. Jest jednak jeden przypadek, gdzie nie trzeba jej namawiać do brania udziału w konkurencjach - nie przepuściłaby żadnej okazji do spuszczenia wpierdolu Krasimirowi za bycie skończonym, wrednym, podłym skurwysynem. Jak ten człowiek ją wkurwia... Wygra? Świetnie! Przegra? Who cares! Albo oszukiwał (tudzież Dunia oszukiwała za mało) albo miał frajer szczęście. Następnym razem będzie lepiej.

Osobiście nie uważa się za osobę ambitną. Uczy się tyle, ile musi. Ewentualnie tyle, ile sama zechce. Są rzeczy, które interesują ją mniej, a inne bardziej. Jak sama twierdzi - po prostu robi swoje. W ramach możliwości stara się jednak wykonać coś nie tylko na minimum, co zwyczajnie dobrze. Nie lubi półśrodków. Jak już coś robi to wolałaby, żeby albo było dobrze, albo spieprzone na tyle, by wszyscy zastanawiali się, jak tego dokonała.

Nie dźgana kijem - nie ugryzie. Brat wykształcił w niej środki obronne pod postacią rzutu krzesłem czy zwyzywaniem człowieka do dziesięciu pokoleń wstecz. Ma dość dużą tolerancję na znoszenie ludzi wrednych i podłych, ale bycie wrednym i podłym w stosunku do niej nie pozostawia bez żadnego odzewu, nawet najbardziej prymitywnego. Należy do osób, które nie wahałyby się przed uwarzeniem jakiegoś...ciekawego eliksiru, byleby się na kimś odgryźć.


Historia


Anton V. Grigoryev od zawsze miał żyłkę do interesów. Możliwe nawet, ze większą niż do Quidditcha. Prawdziwy rekin biznesu w wielkim oceanie możliwości. Nie brakowało mu ani talentu ani zaplecza majątkowego, które zapewnił jego ojciec auror. Dwadzieścia lat temu, kiedy to zrezygnował z zawodowej kariery sportowej, a jego firma produkująca Myślące Kufry zaczęła rozwijać się w co raz to szybszym tempie, Anton zamarzył sobie ekspansję na rynek wschodni. Takim też oto sposobem na kilka miesięcy zaszył się w Japonii, gdzie w poszerzaniu swojemu imperium pomogły mu wcześniej zdobyte znajomości. Nie wrócił z niej jednak sam. Młoda, piękna i zdolna czarownica nazwiskiem Hirabayashi miała w życiu niemal wszystko - tylko nie zdrowie. To jednak nie przeszkadzało Antonowi, który wtedy jeszcze myślał, że jego majątek jest w stanie zaradzić temu problemowi. Planował spędzić ze śliczną japonką resztę swojego życia - był gotów poświęcić wiele, by mógł się nią cieszyć jak najdłużej.

Ich spotkanie było nieco przypadkowe. Anton co prawda poznał nieco język japoński ale nie był w nim na tyle biegły - zwłaszcza, jaką wielką rolę ci przywiązują do kultury i używanych zwrotów. Na jego prośbę ściągnięto więc uroczą, drobną japonkę zawodowo zajmującej się tłumaczeniami. Rodzina nie była zbyt zadowolona wyborem syna. Dlaczego nie mógł sobie wybrać jakiejś rosjanki? Przecież było tyle nadobnych niewiast, zwłaszcza z dobrych domów czarodziejskich, a to to takie nie wiadomo co. Słabego zdrowia i drobne, pewnie nawet nie da mu silnego dziecka, do tego z tą typową azjatycką urodą w niczym nie przypominała kobiet, które żyły w Moskwie. O ile da jakiekolwiek. Co prawda była z dobrego domu... I właściwie było to jedyne, co sprawiało, że głowa rodu zaczęła stopniowo przychylniej patrzeć na wybrankę syna.

Marzył mu się potomek. A jak potomek, to tyko z kobietą, z którą chciał się ożenić. Sęk w tym, że z powodu pracy nie był w stanie znaleźć dogodnego terminu, by oboje mogli złożyć swe śluby w Cerekwi. Kiedy zaś ten się znalazł - stan zdrowia jego przyszłej żony bywał momentami tak niepewny, że ciężko było zaplanować cokolwiek na dłuższą metę. Wszystko więc stanęło na zaręczynach, jednak samej Chifumi taki stan rzeczy nie przeszkadzał. To, co jednak zaczynało wadzić im oboje, to problem kobiety z daniem Antonowi dziecka. Starali się o niego, kiedy tylko czas i zdrowie kobiety na to pozwalało. Mijały jednak lata i frustracja ów dwójki tylko rosła. Sam Grigoryev zaczął tracić nadzieję i zarówno ten fakt, jak i absolutna desperacja pchnęły go do czynu iście niegodnego człowieka jego pokroju. Do czynu absolutnie wyjętego spod wszelakich praw logiki, chociaż w tamtym momencie wyglądał mu na rozwiązanie jego ciężkiego problemu. Ludzie pod wpływem emocji często nie powinni myśleć. Yelagina nie była dla niego nikim szczególnym. W gruncie rzeczy miała początkowo być tylko narzędziem, które miało dać zarówno jemu jak i Chifumi dziecko.... Chociaż bez wiedzy jego żony. W życiu by nie przypuszczał jednak, że kilka dni po tym, kiedy Yelagina poinformowała go o swoim zajściu, sama Chifumi z uśmiechem na ustach oświadczy mu, że jest przy nadziei.

Tak się złożyło, że Chifumi musiała rodzić przed czasem. Nie wróżyło to dobrze, jednak Anton, który był rozdarty przez swoją decyzję sprzed miesięcy, chciał być dobrej myśli. Kobieta nie była w najlepszym stanie fizycznym, jednak miała silną wolę - chciał wierzyć, że tyle wystarczy.

Nie starczyło. Dwa dni po porodzie stan Hirabayashi pogorszył się w błyskawicznym tempie i żadna czarodziejska medycyna nie była w stanie wiele zrobić dla młodej matki. Dziecko jednak przeżyło. Zdrowe i silne. Dziewczynka, urodzona 18 lutego. Yelagina urodziła półtora tygodnia później - 8 marca. Chłopiec. Kobieta rzecz jasna przez cały czas otrzymywała potrzebne wsparcie Antona (no bo jakże mógłby tak ją zostawić!) i kłamstwem byłoby stwierdzenie, że przez ten czas połogu nie zdążyła poczuć mięty do młodego biznesmena, który przecież tak dbał o nią w tym czasie pomimo tego, że jego żona w końcu miała dać mu potomka. Przejęła się też losem Chifumi, jednak czy to nie oznaczało, że droga do serca młodego Grigoryeva była właśnie wolna?

Anton czuł, że los Chifumi, jego biednej Chifumi był karą boską za to, co zrobił z Yelaginą. Jego pierwsza prawdziwa miłość właśnie leżała w grobie i głęboko wierzył, że to jego wina. Z resztą! Gdyby tylko tak bardzo nie nalegał na dziecko. Gdyby tak bardzo mu nie zależało, gdyby się nie starał... Były to wyrzuty, które miały już zostać z nim do końca jego życia. Yelagina zaś pojawiła się ponownie w jego życiu ofiarowując swoje ramię do ronienia łez po zmarłej. Ostatecznie Anton wiedziony przekonaniem, że może związek z młodą rosjanką ukoi jego ból, wziął ją sobie za żonę w obrządku prawosławnym oraz przygarnął pod swój dach - wraz z młodą Avdotią oraz Krasimirem.

Anton jednak dobrze wiedział, ze to, co zrobił, absolutnie nie może wyjść na światło dzienne. Byłby to skandal, że ktoś jego pokroju nie dość, że zdradził własną żonę z jakąś mugolaczką, to jeszcze ostatecznie na skraju załamania pojął ją za żonę. Utrzymywał więc, że tę poznał dopiero po śmierci swojej ukochanej żony, co by ani sobie ani swej rodzinie nie zrobić większych problemów. Było i tak... Źle. Senior rodu słysząc, że tego syn ostatecznie pojął za żonę kogoś z absolutnie niemagicznego rodu prawie oszalał z wściekłości. Przywykł do myśli, że w jego rodzinie pojawi się ktoś z zagranicy, ale mugol...? Absolutnie nie był w stanie pojąć, co pchnęło jego syna do takiego czynu jednak zdawał sobie sprawę z tego, że nie powinno to wyjść na światło dzienne. Ściągnął więc do siebie Antonova i chociaż ten nie przyznał się, jak sytuacja wygląda na prawdę, w kocu doszli do pewnego porozumienia - absolutnie nie mógł pozwolić, by ktokolwiek dowiedział się o statusie jego żony. Nie obchodziło go, jak bardzo ten będzie musiał skłamać, by to osiągnąć. Ostatecznie rozchodziło się o dobre imię rodu.

Yelagina czarownicą nie była - tak na prawdę dopiero po jakimś czasie Anton pojął, że jako matka przyszłego czarodzieja oraz macocha młodej Avdotyi prędzej czy później będzie musiała się wszystkiego dowiedzieć. Lepiej wcześniej niż wcale, jednak początkowo wszystkie opowieści jej męża traktowała jako żart. Przynajmniej dopóki któregoś pięknego dnia sama Avdotya nie potłukła całej porcelany siedząc w swoim foteliku na drugim końcu pokoju. Dunia absolutnie nie rozumiała wtedy, dlaczego Yoli to nie bawi. Co prawda kobieta próbowała sobie to zdarzenie tłumaczyć nieistniejącym przeciągiem do momentu, aż Krasimir nie wylewitował talerza z obiadem przez okno. Powoli zaczęła budzić się w niej wiara.

Oboje byli oczkiem w głowie swojego ojca - z pewnych dość naturalnych powodów więcej uwagi poświęcał Avdotyi. Nie miała swej rodzonej matki, była starsza oraz jedynym, co zostało mu po Chifumi. Tę drobną dysproporcję zauważyła zarówno Yela jak i Krasimir. Żona Antona zaczęła co raz bardziej zabiegać o to, by więcej uwagi przykładał ich synowi - był w końcu męskim potomkiem, którego tak bardzo pragnął. No i to ONA była teraz jego żoną i z jakiegoś powodu uznała, że ICH dziecko wymaga więcej uwagi z tego tytułu. Anton nie potrafił zrobić nic innego jak ulec presji. Krasimir zaś tłumaczył sobie całe to zajście faktem, że jest czarodziejem tylko w połowie. Czymś gorszym. Dunia zaś całą zmianę w zachowaniu ojca uznawała za coś zwyczajnego. Ostatecznie nie czuła, by potrzebowała szczególnie dużo uwagi. Rzadko też o cokolwiek prosiła nawet jako dziecko. A była dobrym dzieckiem.

Ciężko stwierdzić, czy zachowanie młodego Grigoryeva wynikało z jego własnego charakteru czy podjudzania przez jego matkę - nie mniej z wiekiem czuł, że potrzebuje udowodnić jakoś ojcu swą wartość. Nie wiedział jednak, jak może tego dokonać inaczej niż sprawiając, by Dunia wyglądała w jego oczach na gorszą. A może było to zwyczajni najprostsze rozwiązanie? Dziadkowie bardzo kibicowali Krasimirowi również umniejszając dziewczynie i ostatecznie całe oparcie w tej sytuacji mogła mieć jedynie w rodzinie od strony matki.

Czas, jaki spędziła w Dumstrangu, był prawdopodobnie najgorszym w jej życiu. Brat jej czuł się co raz bardziej bezkarny, zaś oglądanie swej bezradnej, grzecznej siostry zgnębionej przy oklaskach największego, szkolnego ścieku, który on pieszczotliwie nazywał swoimi "przyjaciółmi", zaczął sprawiać mu przyjemność. Był u władzy. To ON był górą. To on był KIMŚ. A ona, pomimo czystszej krwi, nie mogła nic zrobić. Urosło to do takiej skali, że zrobienie jej fizycznej krzywdy nie zdawało się być w żadnym wypadku przesadą. Jej kot, którego dostała od ojca, nagle zniknął. Jej miotła została połamana i znaleziona w kominku, zaś ona snuła się korytarzami zastraszona i obolała. Miałaby donieść na własnego brata? A jeśli doniesie to... Co dalej? Krasimira wszyscy lubili - ona była tylko duchem. Kto miałby być jej świadkiem? Czy jeśli nikt jej nie uwierzy, czy nie poczuje się jeszcze pewniej? Czy w złości za to, co by zrobiła, nie posunąłby się do czegoś jeszcze podłego? Jej pierwszy rok przypominał istny horror.
Jakby tylko można go jakoś skończyć...
Łatwo i szybko, bez martwienia się czymkolwiek więcej...
Lśniąca stal zdecydowanie wyglądała nad wyraz kusząco.

Tylko czy to właśnie tak powinno wyglądać? Dlaczego w ogóle znalazła się w takim miejscu? Czym zawiniła? Nie zrobiła nic złego. Nie wchodziła nikomu w drogę. Dlaczego to ona znalazła się w takiej sytuacji, a nie on? W czym Krasimir był lepszy od niej?

I wtedy zrozumiała. Błąd, który popełniała przez cały czas. Błąd, który niepodobna było popełnić. Była głupcem. A głupcy znajdują się w menu większej zwierzyny. Była w miejscu, w którym być nie chciała. W miejscu, w którym nie chciała zostać. Ludzie ponoć się nie zmieniają. Czasami tylko odkrywają, kim są na prawdę w środku. Może do tej pory nie miała potrzeby być kimkolwiek innym niż ułożonym dzieckiem z czarodziejskiego domu? Ale teraz, kiedy odkryła, że też ma kły i pazury... Musiała ich tylko użyć.
Bo w czym była w końcu gorsza od Krasimira?
Była to końcówka pierwszego roku.

Nie chciała tłumaczyć nikomu rany na ręce. Nawet wujowi na swoich pierwszych wakacjach w Japonii niewiele mówiła. Munemori z resztą nie próbował z niej niczego wydusić. Zamiast tego skupił się na tym, by siostrzenica spędziła ten czas najlepiej, jak może. Zdawał sobie w pewnym stopniu sprawę z tego, że nie dogaduje się z bratem. Był to też jej początek z zapoznawaniem się ze światem mugolskim. Wujek nie był typowym purystą i żył bez żadnych uprzedzeń ze społecznościami niemagicznymi. W pewnym sensie był zauroczony ich rozwiązaniami i nie uważał za nieodpowiednie zapoznawanie z tym wszystkim Avdotyi. Zwłaszcza, że każde wakacje zaczęła spędzać wraz z wujem i dziadkami, którzy jedynie kręcili głową na Munemoriego podsuwającego Duni mugolską kulturę. Chyba przywykli po tylu latach do tego, że ich syn jest pod tym względem dziwny.

Z babcią dobrze się dogadywała. Zdecydowanie odbiegała od innych japonek - ułożonych i posłusznych. Ona zaś miała w sobie duszę buntownika i pokłady poczucia humoru, które nie każdemu odpowiadały. Dunię jednak urzekła. Ponoć dziadek poślubił ją tylko dlatego, że jego rodzina na to nalegała, jednak nigdy nie pytała o szczegóły. Po za tym, z ważniejszych rzeczy  - prawdziwy z niej fanatyk eliksirów. Dała radę nawet zaszczepić zainteresowanie wywarami w młodej Grigoryevnej. O czymś takim jak mugolska chemia dowiedziała się z kolei przez przypadek eksplorując Tokio. Na pierwszy rzut oka wydała jej się czymś podobnym z magicznymi eliksirami. Logika podpowiedziała więc, że ugryzienie tematu może w jakiś sposób pomóc jej z warzeniem naparów. Wakacje czy nie - musiała pamiętać, że po tym wraca do szkoły. Jej poszukiwania przydatnej do przetrwania wiedzy wyglądały więc w pewnym momencie tak, jakby przygotowywała się merytorycznie do jakiejś większej zbrodni.

Drugi rok w Dumstrangu zaczął się od pokazowego wciśnięcia twarzy zaskoczonego Krasimira prosto w talerz podczas rozpoczęcia roku. To był znak - teraz dopiero cała "wojna" miała się zacząć na dobre. Nigdy jednak sama nie robiła nic przeciw bratu. Zasady były proste: on zrobi coś jej, ona zrobi jemu bardziej. To, co uznał za chwilowy przypływ pewności siebie nie był chwilowy. Zaczęła wyrównywać z nim rachunki po swojemu. Oboje musieli uważać na siebie na wzajem, mieć oczy dookoła głowy i wybitny refleks, by uchronić się przed pułapkami zastawianymi na siebie na wzajem. Zaczął być bardziej ostrożny, jednak świadomość, że ta zaczęła się stawiać... Jakim prawem? Dlaczego? Tak nie powinno być i zdecydowanie powinna znać swoje miejsce.

Drama rosła z roku na rok. Dunia zaczęła w ciągu wakacji uprawiać sport, głównie sztuki walki, zaś wujek pokazał jej perełki japońskiej kultury. Krasimir zaś spędzał wakacje na koszt ojca wraz z przyjaciółmi w drogich kurortach w ciepłych krajach. Przerwa letnia był czasem odpoczynku dla nich obojga.

Ale Dunia była zmęczona. Jej życie zdecydowanie było w pewien sposób lepsze, ale dalej napięte. Wniosek był dość prosty - bycie w jednej szkole z bratem wykańczało ją. Nie mogła skupić się na swoich rzeczach na tyle, na ile chciała. Stało się więc coś, co zdarzało się relatywnie rzadko - Dunia poprosiła ojca o przeniesienie do innej szkoły. Nic jednak nie było takie proste, jak się wydaje. Rosyjska placówka wydawała się być odpowiednią alternatywą, jednak w gruncie rzeczy Hogwart zdawał się być bliżej. Co więcej poprzez ojca zdążyła poznać pewną czarownicę z rodziny Straussów, z którą zdążyła wymienić nie raz nie dwa pocztę i z którą się dogadywała, a która właśnie tam zdobywała wiedzę. Nic więc dziwnego, że angielska szkoła wyglądała dla niej lepsza niż Koldovstoretz, który był w zimniejszych rejonach kraju i byłaby tam absolutnie sama. Brexit jednak tak jakby absolutnie rujnował jej plan. Zdawał się być gwoździem wbijanym w duneczkową trumnę. Była jednak zdesperowana i szukała dalej jakiejś sposobności. I oto ona, szansa życia objawiła się przed nią jak kawałek zimnej pizzy przed głodnym studentem o trzeciej rano. Wymiana międzyszkolna. Z Hogwartem. Mateczko Boska w morelach, właśnie tego szukała! Od razu wzięła się za wypełnienie papierów piękną cyrylicą. Nie obeszło się też bez aroganckiego parskania Krasimira na jej tymczasowe przenosiny do Hogwartu, ale w gruncie rzeczy nie obchodziło ją ono. Ostatecznie chodziło wszak o to, by mieć brata jak najdalej od siebie nim mu wyrwie jelita i rzuci je psom na pożarcie. Podanie wysłała rzecz jasna najszybciej jak to było możliwe i zniecierpliwiona czekała na wiadomość zwrotną. Była to jej jedyna szansa, a nie załapanie się na wymianę jeżyło jej włos na głowie. Ale udało się - dała radę wepchnąć się na listę osób, którym dana była przygoda w brytyjskiej placówce.

Z jednej strony chciała znaleźć się wraz z Violą w Ravenclawie. Z drugiej była ciekawa, gdzie Tiara Przydziału będzie ją chciała sama dopasować. Bez więc większych oczekiwań, acz z pewną nadzieją, ruszyła ku murom szkoły wraz ze swym nowo nabytym towarzyszem - śnieżną sową Kappą.

Rodzina

Sama rodzina Avdotyi jest... dziwna i zróżnicowana. Ogromna część osób z tymże nazwiskiem miała przed sobą szansę kariery w Quidditchu, chociaż nie każdy ją wykorzystywał. Nie każdy też rzecz jasna był miotłowym geniuszem, co widać po samej Duni.
brat Krasimir Antonov Grigoryev
Stosunki pomiędzy tą dwójką są dalekie od przyjacielskich. Krasimir (w przeciwieństwie do Duni) nie jest czarodziejem czystej krwi, co od zawsze go trapiło - zwłaszcza w rodzinie gdzie zawsze powtarza się, jak istotny jest to element w czarodziejskiej społeczności. Nikt jednak nie robił ani wyrzutów ojcu ani jemu - ot, mimo wszystko są jedną rodziną. Nie przeszkadzało to jednak bratu w życiu ze świadomością, że jest w jakiś sposób gorszy czy wybrakowany. Rozwinęło sie to do tego stopnia, że za punkt honoru wziął sobie udowodnienie sobie i innym, że może być tak samo dobrym czarodziejem (jak nie lepszym!) od czystokrwistych. Pech chciał, że przede wszystkim chciał to udowodnić samej Duni, która właściwie w dupie miała jego status krwi dopóki byli rodzeństwem - przyszywanym, ale rodzeństwem. Jest jednak, jak twierdzi Avdotya, zbyt ułomny, by to zrozumieć wymyślając co raz to nowsze metody na pokazania siostrze i innym, że jest lepszy. W końcu jej cierpliwość się skończyła i zostawiła go samego w Durmstrangu samej przenosząc się za zgodą i pomocą ojca do Hogwartu.


ojciec Anton Vladimirov Grigoryev
Jest to stanowczo figura, którą sama Dunia darzy szacunkiem. Co by nie było jest to człowiek sukcesu, dobry czarodziej, z klasą... Sęk w tym, że po śmierci matki Duni nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Żałoba pochłonęła go do tego stopnia, że okazywanie swojej cieplejszej strony własnej rodzinie stalo się dla niego niezręczne czy nawet trudne. Zdaje sobie z tego sprawę i próbuje to nadrabiać prezentami, jakimś miłym słowem rzuconym przy okazji czy chodzeniem na ugody z dzieciakami i swoją nową żoną. Mimo wszystko woli spędzać czas w biurze niż z rodziną, która chcąc nie chcąc przypomina mu o zmarłej Chifumi.


matka Hirabayashi Chifumi [RIP]
Dziewczyna nigdy nie miała okazji poznać swojej matki. Nigdy nie była okazem zdrowia, chociaż jak mówił ojciec - nie spotkał śliczniejszej kobiety niż ona. No, może po za własna córką, ale w tę część jakoś nigdy nie wierzyła. Poług i poród okazały się być gwoździem do trumny: zdawało się, że ma się co raz lepiej, jednak nagle jej stan zaczął się pogarszać. Nie pomagały eliksiry ani zaklęcia. Zasięgnięto też po mugolską technologię, ale i ta nie zdała egzaminu. Ostatecznie zmarła dwa dni po porodzie w Klinice św. Munga dokładnie 20 lutego 2003 roku.


wujek Hirabayashi Munemori
Ojciec nigdy nie miał o wujku dobrego zdania. Nie przeszkadzało to jednak w puszczaniu córki do wuja na wakacje. Dla niej samej brat matki był całkiem ciekawą osobą. Faktycznie często o wielu sprawach zapominał - nawet o patrzeniu pod własne nogi, jednak nie można mu było zarzucić lenistwa. Pracował za dwóch przy produkcji mioteł w Tokyo. Od niego też posiada praktycznie całą wiedzę na temat jej matki, o której ojciec nie mówi sam zbyt chętnie.


babcia Hirabayashi Jun zd. Shoji
Jeśli miałaby wskazać jedną osobę, przez którą zainteresowała się nie tylko zielarstwem ale też warzeniem eliksirów, to byłaby to właśnie Jun. Po niej wujek zdecydowanie odziedziczył roztrzepanie, jednak nie można jej zarzucić braku wiedzy na temat tego, co robi przy kociołku. Dziewczynę zauroczyło to, co można osiagnąć przy pomocy zieleniny i kilku innych składników występujących w naturze. Zaklęcia są dla cieniasów, prawdziwa elita warzy mordercze eliksiry! Do tej pory pamięta, jak ta postanowiła zrobić wszystkim żart i uwarzyła sobie Eliksir Żywej Śmierci tylko po to, by wujek obudził ją na pogrzebie. Chciała zobaczyć, ile osób przyjdzie.


dziadek Hirabayashi Oda
Chcąc nie chcąc głównym celem żartów babci padał od samego początku dziadek - a żarty z wiekiem zaczęły być co raz to "grubsze". Został absolutnie zdominowany przez żonę, która to właściwie rządzi w rodzinie (chyba, że nie chce jej się o czymś zdecydować, to zostawia to mężowi), zaś on sam żyje (niestety nie spokojnie) pod jej pantoflem. Ma wrażenie, że te wybryki żony to jakaś zemsta na nim jednak w gruncie rzeczy babcia ma takie poczucie humoru i niewiele można z tym zrobić - nawet siedzenie cicho w kącie niewiele dziadkowi pomaga w przeżyciu spokojnej starości. Ale przynajmniej ma wesoło... No, Jun na pewno ma wesoło.


macocha Yelagina Marianovna Grigoryeva zd. Kirillova
Zawsze zwraca się do niej per "Yola". Nigdy "mamo", bo to tytuł zarezerwowany dla jej mamy (no i ciśnięcie Krasimirowi po rodzinie zrobiłoby się jeszcze dzwniejsze momentami, ale do Yoli nic nie ma!) i nigdy "macocho" bo jej się źle kojarzyło. Prawdopodobnie ma z nią lepszy kontakt, niż z własnym ojcem. Yola nie próbuje jej matkować, a Dunia nie pała do niej niechęcią - wszystko na miejscu. Rzecz jasna Krasimir często patrzy na Dunię spodełba, kiedy ta zabiera mu atencję jego mamy, ale czy mogłaby mieć na to bardziej wyjebane? Nie można jej jednak zarzucić nie dbania o syna - dba, może nawet za bardzo, ale zdecydowanie lepiej niż o Dunię. A Duni to absolutnie nie przeszkadza. Widzi ją i tak bardziej jako przyjaciółkę niż kogoś bliższego.


nadbaba Yanka Vladimirovna Krillova zd. Victorovna
Na powyższe nigdy nie otrzymała jednoznacznej odpowiedzi. Babcia (a może nie babcia?) nie należała do osób, które lubiły rozmawiać. Przynajmniej nie z Dunią - jakoś tak ten odłam rodziny bardziej wolał Krasimira i jego faworyzowali, a Dunia co najwyżej na chwalenie go wzruszała ramionami. Dobiegł gdzieś o 0.000000012 sekundy szybciej niż ostatnio? Świetnie, dobra robota! Otworzył słoik? Jaki zdolny chłopak! Zrobił zdrową kupkę? No nic tylko być dumnym!


naddziad Yuferev Potapov Kirillov
Myślicie, że starcy to tylko w długich brodach chodzą, zgarbieni, zaplątani stare rybaczju? Dziadek to idealny przykład, że wiek jest jedynie liczbą. Napakowany jak Pudzian sam wniesie dwa sześciopaki wody na szóste piętro. A jak trzeba, to nimi rzuci na odległość. Fanatyk fitnessu. Cały dom zajebany odżywkami i hantlami. Średnio raz w miesiącu ktoś w nocy przypierdoli małym palcem o ciężary i trzeba do szpitala jechać składać palec. Ludzie mają problem ze znalezieniem w domu tegokolwiek pod numerami HealthFita, Kulturystyki i FitCzaordzieja (sprowadzanego przez Antona). Krasimir widzi w nim swego idola, a Dunia dużo brokuł na obiad. I stek. Ale to dobrze, bo Dunia i brokuły i mięso bardzo lubi.


babcia Osinova Melaniya Grigoryeva zd.Borisovna
Rodzina ojca jest chyba najnormalniejsza. Najbardziej... Nudna. U rodziny mamy może pośmieszkować z babcią, a u rodziny Yoli może pierdolnąć Krasimirowi przynajmniej hantlami dziadka w ten jego pusty łeb. A tam? Bardzo spokojni czarodzieje. Babcia interesuje się mugolami, coś na wzór zainteresowania nowym gatunkiem zwierząt. Kompot zrobi, ciasteczka upiecze, coś tam opowie o jej nowych odkryciach i o tym, jakie te mugolskie Tamagotchi jest uzależniające, ale w gruncie rzeczy w tej kwestii jest zgodna z bratem - tam co najwyżej rodzice pogadają z dziadkami, oni się wynudzą i tyle roboty.


dziadek Vladimir Vyacheslav Grigoryev
Osoba, która nauczyła ojca wszystkiego, co sama wie o magii. Również osoba, która pierwsza zaczęła przysposabiać Dunie i Krasimira do czarodziejskiego świata. Były auror w rosyjskiej jednostce magicznej lata swojej świetności ma już za sobą, a z rokiem na rok wydaje się być bardziej zmęczony i życiem i ludźmi. Przez ostatnie dwa lata jeszcze nie zdarzyło się, żeby przyjechali w odwiedziny, a dziadek by nie spał. Dunia zaczyna robić zakłady, za ile wyciągnie kopyta. Ale tak, żeby ojciec nie widział. Póki co Dunia daje mu rok, a Krasimir trzy.


ciocia Tatyana Fyodorowna Grigoryev - przyszywana siostra jej ojca. Słyszała jedynie, że istnieje. Wdała się w nieciekawe towarzystwo, zaś rodzina się od niej odcięła. Dunia nigdy jej nie spotkała, chociaż zdaje sobie sprawę z jej istnienia. Nie zna jednak żadnych szczegółów.


kuzyn Lazar Arseni Grigoryev - syn siostry jej ojca. Nigdy nie spotkała, acz gdzieś z tyłu głowy ma, że ktoś taki istnieje. Nigdy nie interesowała się tą mniej czystokrwistą częścią rodziny, ale bardziej ze względu na ich złą reputację krążącą wśród krewnych.

Ciekawostki


★ Nienawidzi własnego brata (ze wzajemnością z resztą). Zabiłaby i nakarmiłaby nim trzodę (that's what she thinks what she would do).
★ Wujek zadbał o to, by miała styczność z kulturą mugolską będąc na licznych wakacjach w Japonii...
★ ...a to z kolei tłumaczy zainteresowanie mangą i anime. I trochę kpopem. Do tego wielki fan JJBA.
★ Ojciec przykładał wielką wagę do nauki przez swoje dzieci języka angielskiego. Wujek Duni sam zaś dopilnował, by znała również język swej matki. W dość podstawowym stopniu zna też trochę koreańskiego i, ze względu na swą znajomość z Violettą, ma jakieś ogólne pojęcie o niemieckim. Poprawnego zdania może na szybko nie złoży (ale jakieś złoży), ale jest w stanie pojąć mniej więcej sens zdania. No i zna rosyjski, naturalnie, jako swój rodzimy język.  
★ Boi się burzy - zwłaszcza jak grzmi i błyska.
★ Będąc u wuja w Tokio zaczęła ćwiczyć sztuki walki - ze względu na naukę magii ograniczona jest jednak do ćwiczenia co najwyżej w wakacje.
★ Zna się na mugolskiej chemii. Nie jest profesorem, ale zna część ciekawych substancji i ich zainteresowania.
★ Uwielbia czekoladę i suszone morele.
★ Ze względu na swój konflikt z bratem zaczęła eksplorować bibliotekę pod kątem sposobów czy materiałów, jakimi mogłaby mu ewentualnie zrobić krzywdę kiedy czary zawodzą. Nie jest to super specjalistyczna wiedza, ale jest trochę bardziej rozbudowana niż u przeciętnego zjadacza chleba. Lub ryżu.
★ Ma w zwyczaju mieszań angielski z rosyjskim i japońskim kiedy mówi za szybko. Albo kiedy chce go mieszać bo jest jej tak wygodnie.
★ Święta bez kutii to nie święta.
★ Rzecz jasna uczęszczała na zajęcia z miotlarstwa, ale jakoś nie czuje się zbyt pewnie na miotle.



Ostatnio zmieniony przez Avdotya A. Grigoryeva dnia Pią Sty 03 2020, 21:32, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Avdotya A. Grigoryeva

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 154cm
C. szczególne : Blizna pod lewym nadgarstkiem
Galeony : 19
  Liczba postów : 18
http://www.czarodzieje.org/t18012-avdotya-a-grigoryeva#511757
http://www.czarodzieje.org/t18013-avdotya-a-grigoryeva#511754
Avdotya A. Grigoryeva QzgSDG8




Gracz




Avdotya A. Grigoryeva Empty


PisanieTemat: Re: Avdotya A. Grigoryeva   Avdotya A. Grigoryeva EmptyPią Sty 03 2020, 01:24

1. Skończone.
2. Kuferek
3. Ja tę KP trzeci raz przerabiałam więc pewnie coś zjebałam, ale to jak jest jakaś niezgodność to dajcie znać, poprawię.
4. Tak w ogólę to proszę o zmianę nicku na Avdotya A. Grigoryeva
5. No i dzień dobry tak w sumie, witam moderację~! Mam nadzieję, że czytanie tego o, o wyżej nie będzie bolało tak bardzo jak zakładam, że może.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : cała górna lewa strona mojego ciała jest poparzona - ukrywam to za pomocą metamorfomagii; liczne blizny na dłoniach; blizna po dziobie bystroducha przebiegająca przez całą szerokość pleców
Galeony : 2469
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 1399
http://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
http://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
Avdotya A. Grigoryeva QzgSDG8




Moderator




Avdotya A. Grigoryeva Empty


PisanieTemat: Re: Avdotya A. Grigoryeva   Avdotya A. Grigoryeva EmptyPią Sty 03 2020, 17:05

Hej! Zmieniłam ci już nick i przychodzę z kilkoma uwagami do kp:
• Antonov to syn Antona, a nie imię. Wtedy też twoja postać powinna być Antonova, nie Antonovna.
• Potrzebuję, abyś przygotowała naprawdę solidne wyjaśnienie jak to się stało, że praktycznie czystokrwisty czarodziej nie dość, że wziął taką „surogatkę” za plecami niedoszłej żony to jeszcze była ona mugolką. Według mnie to byłby prawdziwy skandal w świecie czarodziejów, nawet jeżeli nie byli małżeństwem, a pomieszkiwali ze sobą, a u Ciebie w kp przechodzi to jakoś bez echa, jak coś kompletnie normalnego. Przy okazji brakuje mi wyjaśnienia, dlaczego akurat Japonia. Wedle mojej wiedzy Petersburg nie ma szczególnie dobrych relacji z Japonią, aby to właśnie tam szukać sobie kandydatki na żonę, nawet jeśli to była jakaś wielka miłość podczas biznesowej podróży. Zawrzyj w historii trochę więcej o trudnościach związanych z przyjęciem Chifumi do rodziny Rosjanina. Dobrze by było również, abyś uwzględniła tutaj bardziej tradycyjne zachowania adekwatne dla tych dwóch krajów i fakt, że zarówno Japonia jak i Rosja to raczej zamknięte społeczności. Poza tym, z tego co rozumiem to rodzina ze strony matki zajmowała się produkcją mioteł i poznali się podczas podróży biznesowej związanej jakby z tą branżą? Podkreśl bardziej udział Chifumi w tej podróży, bo za dużo w tej historii domyślania się kto z kim i dlaczego, jest nieco za mało konkretna.
• Babcia ma wysoką czystość krwi, ale interesuje się mugolską chemią? Potrzebuję tutaj bardzo konkretnego uzasadnienia zwłaszcza, że sama postać babci jest też dość kontrowersyjna z uwagi na tego dziadka pod pantoflem. Jak to się ma do japońskich tradycji o tym, że żona powinna być „podległa” mężowi, a dominująca kobieta jest uznawana za nieelegancką i nieatrakcyjną? I tutaj również potrzebuję trochę uściślenia tego w historii, skoro o tym wspominasz.
Cytat :
Ruszył więc swe kontakty, ruble na koncie i na ten szósty rok dyrekcja Howartu dała radę wcisnąć przybłędę z Dumstrangu.

Czystokrwisty czarodziej związany zawodowo z magicznymi kuframi raczej płaciłby i zarabiał w galeonach, nie rublach. Ponadto, nie sądzę, aby dyrektor Hogwartu był przekupny i w ten sposób przyjął nową uczennicę. Mamy na forum aktualnie wymianę szkolną z Durmstrangiem, więc może Avdotya mogłaby być po prostu przyjezdną uczennicą? Zwłaszcza, że jeśli nie chciałabyś jej przyjezdnej i zależałoby ci na Ravenclawie, prosiłabym cię o dopisanie czegoś do charakteru postaci, bo obecnie nie przydzieliłabym jej do Krukonów.
• Mugolska technologia przy porodzie czystokrwistych raczej kompletnie odpada.
• Generalnie cała karta postaci jest mocno niemagiczna i mam tutaj na myśli nie tylko te technologie, chemie i inne rzeczy, ale także zainteresowania. Niby są trochę wyjaśnione wyjazdami do Japonii, ale nawet tam Dunia obcowała z rodziną czystokrwistą, nie mugolską. Jeśli chcesz mieć 90% krwi przy tak dużej znajomości świata mugolskiego, musisz sporo popracować nad tym w kp.
• Pradziadek na odżywkach, „napakowany jak Pudzian” notabene o wysokiej czystości krwi wydaje mi się lekką przesadą. Wystarczyłoby samo wspomnienie, że jest bardzo wkręcony w magiczny fitness czy kulturystykę, bo póki co ten opis moim zdaniem jest kompletnie niemagiczny i nieklimatyczny. Może warto chociażby wspomnieć, że te odżywki to są jakieś eliksiry wzmacniające? Lub może właśnie złagodzić trochę te zajawki.
Cytat :
★ Posiada rozległą wiedzę na temat wszystkiego, co może posłużyć do odebrania komuś życia.

Rozumiem chęć interesowania się tego typu sprawami, ale nie zgadzam się, żeby szesnastolatka posiadała na ten temat rozległa wiedzę. W dodatku jaka to wiedza? Mugolska, czarodziejska? Zawęź to trochę.
• Skąd wzięła się Dunia? Albo gdzieś mi to uciekło, albo nigdzie w kp nie nawiązałaś do tego pseudonimu.
• Zważywszy na to, że sama pisałaś, iż karta była kilka razy przerabiana, bardzo prosiłabym o ponowne przejrzenie jej pod kątem stylistycznym. Kilka zdań jest nieco trudnych w odbiorze. Trafiło ci się także kilka mniejszych literówek, chociaż to akurat drugoplanowa sprawa.
• Pomyśl jeszcze nad veritaserum w kuferku i wpisz je proszę przy okazji poprawek do kp.

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Avdotya A. Grigoryeva

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 154cm
C. szczególne : Blizna pod lewym nadgarstkiem
Galeony : 19
  Liczba postów : 18
http://www.czarodzieje.org/t18012-avdotya-a-grigoryeva#511757
http://www.czarodzieje.org/t18013-avdotya-a-grigoryeva#511754
Avdotya A. Grigoryeva QzgSDG8




Gracz




Avdotya A. Grigoryeva Empty


PisanieTemat: Re: Avdotya A. Grigoryeva   Avdotya A. Grigoryeva EmptyPią Sty 03 2020, 20:14

Jaki feedback, o mamo. To ten, będzie trochę nie po kolei
Cytat :
Skąd wzięła się Dunia? Albo gdzieś mi to uciekło, albo nigdzie w kp nie nawiązałaś do tego pseudonimu.
Damn, wyjaśnianie tego po raz czterdziesty ;w; Ale rozumiem, bo to zdrobnienie brzmi absolutnie nieoczywiście, to też już tłumaczę. Dunia to zdrobnienie od Avdotyi, nie pseudonim. Tak samo jak Bercik jest zdrobnieniem od Huberta. Nie tłumaczyłam, bo... No, nie przywykłam do tłumaczenia zdrobnień, bo to jednak zdrobnienia. Anyway źrodło żeby nie było, że wkręcam tutaj z tym: [Click!]

Cytat :
Antonov to syn Antona, a nie imię. Wtedy też twoja postać powinna być Antonova, nie Antonovna.
Z tym Antonovem to moje faux pas. Ale nie mogę zgodzić się z drugą częścią. Antonova byłoby w porządku, gdyby to było nazwisko. Wtedy tak, nazwisko kończyłoby się na -ova. Ale to jest imię patronimiczne, a one kończą się na -ovna. Albo -evna. [Click!]

Cytat :
Rozumiem chęć interesowania się tego typu sprawami, ale nie zgadzam się, żeby szesnastolatka posiadała na ten temat rozległa wiedzę. W dodatku jaka to wiedza? Mugolska, czarodziejska? Zawęź to trochę.
Trochę zaszalałam z tą "rozległą", chociaż w sumie przyznaję nie miałam tutaj na myśli żadnej większej specjalistycznej wiedzy xD Zaraz to zawężę, żeby nie było wątpliwości.

Cytat :
Jeśli chcesz mieć 90% krwi przy tak dużej znajomości świata mugolskiego, musisz sporo popracować nad tym w kp.
W sumie to nie, pasuje mi cokolwiek powyżej 50% bo 50% to brzmi tak se. Zmniejszę trochę bo jednak wizja potencjalnego dłubania przy KP miliard lat przywołuje mi flashacki z Mor... Znaczy z Wietnamu.

Cytat :
Czystokrwisty czarodziej związany zawodowo z magicznymi kuframi raczej płaciłby i zarabiał w galeonach, nie rublach.
Damn, you have a point here. Absolutnie zapomniałam o istnieniu galeonów <@___@

Cytat :
Zwłaszcza, że jeśli nie chciałabyś jej przyjezdnej i zależałoby ci na Ravenclawie, prosiłabym cię o dopisanie czegoś do charakteru postaci, bo obecnie nie przydzieliłabym jej do Krukonów.
Małe sprostowanie: Duni zależy na Ravenclawie, mi tak niby też, ale właściwie to nie do końca. Jak mod stwierdzi, że nie wiem... Jest wypisz wymaluj Puszkiem (to tylko przykład, wiadomo) to stwierdzę, że ok, jest Puszkiem, Tiara przemówiła xD Generalnie z tym byciem przyjezdnym ja mam tak na prawdę tylko jeden problem. Z reguły przyjeżdża się na x czasu i wraca. A Duns raczej prędzej da się pociąć niż spędzi pozostały czas w jednej szkole z bratem tak też moje pytanie - czy istniałaby, dajmy na to w przyszłości szansa, że zostałaby jednak na stałe/jej szanse na przyjęcie po takim udziale w wymianie by zwyczajnie wzrosły? Bo jak tak to ok, zawsze to jakiś kolejny cel na fabule. Także tę część pozwolę sobie poprawić jak dostanę w tej kwestii odpowiedź, bo póki co nie wiem czy kombinować coś jednak z oficjalnym przeniesieniem czy jednak ta wymiana ma faktycznie przyszłość.

Dobra, to teraz ta bardziej upierdliwa część:
Cytat :
Potrzebuję, abyś przygotowała naprawdę solidne wyjaśnienie jak to się stało, że praktycznie czystokrwisty czarodziej nie dość, że wziął taką „surogatkę” za plecami niedoszłej żony to jeszcze była ona mugolką.
Bo był głupi i jebnięty. Zdesperowanym ludziom zdarzają się takie odpały. Zwyczajnie wydawało mu się to wtedy dobrym wyjściem z sytuacji pomimo tego, że było tak na prawdę chujowe.

Cytat :
Według mnie to byłby prawdziwy skandal w świecie czarodziejów, nawet jeżeli nie byli małżeństwem, a pomieszkiwali ze sobą, a u Ciebie w kp przechodzi to jakoś bez echa, jak coś kompletnie normalnego.
Dopisałam kilka zdań w tym temacie żeby nie było, że inni też mają coś z głową.

Cytat :
Przy okazji brakuje mi wyjaśnienia, dlaczego akurat Japonia
Może mu się podobała, może było tam zapotrzebowanie na takie kufry. Może sytuacja gospodarcza pozwalała na rozpoczęcie tam biznesu, a może zwyczajnie czuje pociąg do krajów z dwukolorową flagą. Nie ma to znaczenia dla historii i nic nie zmienia. Równie dobrze nazwa kraju mogła mu się podobać.

Cytat :
Wedle mojej wiedzy Petersburg nie ma szczególnie dobrych relacji z Japonią, aby to właśnie tam szukać sobie kandydatki na żonę, nawet jeśli to była jakaś wielka miłość podczas biznesowej podróży.
To, że mieszka w Petersburgu nie oznacza, że nie może mieć chociażby filii we Władywostoku czy jakimkolwiek innym rosyjskim mieście. Nie, nie szukał żony, żona sama się znalazła. Jak widzisz laskę 20/10 to pierwsza myśl to raczej nie jest "O nie, jest z [wstaw jakąś nazwę kraju], a fe"

Cytat :
Poza tym, z tego co rozumiem to rodzina ze strony matki zajmowała się produkcją mioteł i poznali się podczas podróży biznesowej związanej jakby z tą branżą? Podkreśl bardziej udział Chifumi w tej podróży, bo za dużo w tej historii domyślania się kto z kim i dlaczego, jest nieco za mało konkretna.
Not quite, ale nevermind, dopisałam jak to było z Chifumi. Wujek pracuje w fabryce. To nie tak, że każda magiczna rodzina posiada jakąś wyjebaną w kosmos firmę.

Cytat :
Babcia ma wysoką czystość krwi, ale interesuje się mugolską chemią? Potrzebuję tutaj bardzo konkretnego uzasadnienia zwłaszcza, że sama postać babci jest też dość kontrowersyjna z uwagi na tego dziadka pod pantoflem. Jak to się ma do japońskich tradycji o tym, że żona powinna być „podległa” mężowi, a dominująca kobieta jest uznawana za nieelegancką i nieatrakcyjną? I tutaj również potrzebuję trochę uściślenia tego w historii, skoro o tym wspominasz.
Źle ujęłam to z chemią. Poprawiłam, by nie było wątpliwości, napisałam też trochę więcej o babci.

Cytat :
Mugolska technologia przy porodzie czystokrwistych raczej kompletnie odpada
No to ten, odpadła. Chociaż wydawało mi się, że zdesperowany mąż łapiący się każdej możliwości ratowania żony ma więcej sensu. Ale ok, nie ma problemu.

Cytat :
Niby są trochę wyjaśnione wyjazdami do Japonii, ale nawet tam Dunia obcowała z rodziną czystokrwistą
Głównie spędzała czas z wujkiem, który jest zwyczajnie inny. I zmniejszyłam te procenty.

Cytat :
Pradziadek na odżywkach, „napakowany jak Pudzian” notabene o wysokiej czystości krwi wydaje mi się lekką przesadą. Wystarczyłoby samo wspomnienie, że jest bardzo wkręcony w magiczny fitness czy kulturystykę, bo póki co ten opis moim zdaniem jest kompletnie niemagiczny i nieklimatyczny.
Yuferev ma krew czystą jak rzeczny muł. I nie, on nie wie, że eliksir ze skrzydła smoka jest faktycznie ze skrzydła smoka. Jeżeli mugol zainteresowany tak skrajnie fitnessem jest zbyt mało klimatyczny w 2020 roku i za mało magiczny to mogę mu dorobić skrzydła. Jokes aside - miał być zabawny (zwłaszcza, że ziomeczki od Yelaginy to mugole, a nie czarodzieje z masztem w dupie), nie super poważny. Jeśli tak bardzo boli cię taka absolutnie trzecioplanowa postać do pośmieszkowania to mogę go zamenić na jakiegoś casualowego dziadka opowiadającego, jak to przeżył IIWŚ. Ale gdzie tu fun?

Cytat :
Zważywszy na to, że sama pisałaś, iż karta była kilka razy przerabiana, bardzo prosiłabym o ponowne przejrzenie jej pod kątem stylistycznym. Kilka zdań jest nieco trudnych w odbiorze. Trafiło ci się także kilka mniejszych literówek, chociaż to akurat drugoplanowa sprawa.
Co znalazłam to poprawiłam/przeredagowania acz nie obiecuję, że wszystko. Ciężej się tego szuka jak podświadomie człowiek wie, o co w danym zdaniu i tak chodziło. Gdyby jednak coś jeszcze rzuciło ci sie w oczy to daj znać.

A, zmieniłam Petersburg na Moskwę. Generalnie jeśli to, że Anton mieszka w tej europejskiej części Rosji bardzo nie podoba ci się z zestawieniem z Japonią to mogę zmienić im miejsce zamieszkania na drugi koniec kraju.

I daj znać co z tą wymianą czy to ma szansę zadziałać tak, jak wspomniałam czy nie bo wtedy tylko to mi zostanie do poprawy - znaczy mam nadzieję, że tylko to. Bo wydaje mi się, że resztę, o której wspomniałam, naniosłam do KP.

A, Verita dopisałam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rasheed Sharker

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
C. szczególne : Wysoki wzrost, blizny: trzy linie oplatające jego prawą dłoń
Galeony : 2908
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2921
http://www.czarodzieje.org/t7093-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7094-rekinowe-relacje
http://www.czarodzieje.org/t7096-callisto
http://www.czarodzieje.org/t7190-rasheed-sharker
Avdotya A. Grigoryeva QzgSDG8




Moderator




Avdotya A. Grigoryeva Empty


PisanieTemat: Re: Avdotya A. Grigoryeva   Avdotya A. Grigoryeva EmptyPią Sty 03 2020, 20:54

• Co do Duni, byłoby prościej zawrzeć to w kp, zamiast tłumaczyć po czterdzieści razy, ale jak wolisz. Mnie wystarczy!

Cytat :
 czy istniałaby, dajmy na to w przyszłości szansa, że zostałaby jednak na stałe/jej szanse na przyjęcie po takim udziale w wymianie by zwyczajnie wzrosły?

Tak. Powiem więcej, absolutnie bez problemu potem możesz zostać w Hogwarcie. Wymiana polega u nas głównie na tym, że przyjeżdżasz do Hogwartu z innej szkoły, później wcale nie musisz wracać do „siebie”.

Cytat :
Może mu się podobała, może było tam zapotrzebowanie na takie kufry. Może sytuacja gospodarcza pozwalała na rozpoczęcie tam biznesu, a może zwyczajnie czuje pociąg do krajów z dwukolorową flagą. Nie ma to znaczenia dla historii i nic nie zmienia. Równie dobrze nazwa kraju mogła mu się podobać.

A może po prostu dopiszesz to do kp i wtedy nie będzie żadnych „może”? Kwestia dwóch zdań, a ja pozbędę się wszystkich wątpliwości. Jak dla mnie związek Rosjanina z Japonką to nie jest kwestia „nie ma znaczenia dla historii” a jednak coś, co nie zdarza się codziennie. Może jestem mało światowa. Avdotya A. Grigoryeva 3575013364

Cytat :
Not quite, ale nevermind, dopisałam jak to było z Chifumi. Wujek pracuje w fabryce. To nie tak, że każda magiczna rodzina posiada jakąś wyjebaną w kosmos firmę.

Zrozumiałam, że wujek pracuje w fabryce, ale jakby wyjeżdżając do kraju azjatyckiego biznesowo nagle spotyka na ulicy akurat czystokrwistą czarownicę 20/10 i od razu zabiera ją do siebie. Nie musimy się przerzucać cytatami i komentarzami, brakuje mi tutaj rozwinięcia, dlatego o nie proszę. Skoro dopisałaś to bardzo się cieszę. I love you Wgryzę się po ostatecznym określeniu czy Dunia zostanie przyjezdną.

Cytat :
Yuferev ma krew czystą jak rzeczny muł. I nie, on nie wie, że eliksir ze skrzydła smoka jest faktycznie ze skrzydła smoka. Jeżeli mugol zainteresowany tak skrajnie fitnessem jest zbyt mało klimatyczny w 2020 roku i za mało magiczny to mogę mu dorobić skrzydła. Jokes aside - miał być zabawny (zwłaszcza, że ziomeczki od Yelaginy to mugole, a nie czarodzieje z masztem w dupie), nie super poważny. Jeśli tak bardzo boli cię taka absolutnie trzecioplanowa postać do pośmieszkowania to mogę go zamenić na jakiegoś casualowego dziadka opowiadającego, jak to przeżył IIWŚ. Ale gdzie tu fun?

Wystarczyłoby napisać, że to rodzina ze strony macochy, umknęło mi to w tym całkiem rozbudowanym opisie krewnych. Jak dla mnie to możesz mu nawet czułki dorobić, ale wydaje mi się, że nie o to chodziło w mojej prośbie :”)

75% czystości krwi moim zdaniem rozwiązuje sporo kwestii, więc o czym nie wspomniałam, tego się dalej nie „czepiam”. Poprawki jednak przeczytam dopiero po potwierdzeniu, o którym pisałam wyżej.

PS. Też wolałabym takich flashbacków z Wietnamu nie mieć i po prostu cię zaakceptować, ale niestety było widać, że to karta kilka razy przenoszona, co sama przyznałaś i pojawiło się w niej zwyczajnie kilka nieścisłości.

edit:
wybacz, że w edycji, uciekło mi!
Cytat :
Bo był głupi i jebnięty. Zdesperowanym ludziom zdarzają się takie odpały. Zwyczajnie wydawało mu się to wtedy dobrym wyjściem z sytuacji pomimo tego, że było tak na prawdę chujowe.

Więc zawrzyj to w historii. Może niekoniecznie słowami "był głupi i jebnięty", ale ja nie powinnam się domyślać czy był na tyle zdesperowany czy nie, to powinno wynikać z historii.

______________________

SORROW   I LOVE YOUR BEAUTIFUL ANGER
* YOU ARE MY LIGHT * EVERYTHING MY HEART DESIRES * SHOW ME YOUR BEAUTIFUL ANGER * SORROW, KEEPING ME SANE * YOU TURN MY NIGHTS INTO DAYS *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Avdotya A. Grigoryeva

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 154cm
C. szczególne : Blizna pod lewym nadgarstkiem
Galeony : 19
  Liczba postów : 18
http://www.czarodzieje.org/t18012-avdotya-a-grigoryeva#511757
http://www.czarodzieje.org/t18013-avdotya-a-grigoryeva#511754
Avdotya A. Grigoryeva QzgSDG8




Gracz




Avdotya A. Grigoryeva Empty


PisanieTemat: Re: Avdotya A. Grigoryeva   Avdotya A. Grigoryeva EmptyPią Sty 03 2020, 21:29

Zwyczajnie odczułam, nie ukrywam, że zaraz będę musiała opisywać całą rodzinę Duni w historii tak z 15 pokoleń wstecz xD

Cytat :
Co do Duni, byłoby prościej zawrzeć to w kp, zamiast tłumaczyć po czterdzieści razy, ale jak wolisz. Mnie wystarczy!
Niby prościej, ale to też nie zawsze się o tym pamięta. Ale tłumaczenie tego też dla mnie problemem nie jest, także jak starczy to ja jestem zadowolona .w.

Cytat :
A może po prostu dopiszesz to do kp i wtedy nie będzie żadnych „może”?
As you wish, sir.

Cytat :
Wystarczyłoby napisać, że to rodzina ze strony macochy, umknęło mi to w tym całkiem rozbudowanym opisie krewnych. Jak dla mnie to możesz mu nawet czułki dorobić, ale wydaje mi się, że nie o to chodziło w mojej prośbie :”)
Jak umknęło to w takim razie zmienia postać rzeczy. W każdym razie wolałabym go zachować w takiej cudownej formie w jakiej jest obecnie.

Cytat :
75% czystości krwi moim zdaniem rozwiązuje sporo kwestii
Cieszę się w takim razie xD

Cytat :
Tak. Powiem więcej, absolutnie bez problemu potem możesz zostać w Hogwarcie. Wymiana polega u nas głównie na tym, że przyjeżdżasz do Hogwartu z innej szkoły, później wcale nie musisz wracać do „siebie”.
No to mamy deal <3

Przerobiłam końcówkę historii żeby pasowało, że przyjechała z wymiany. Dopisałam też to o Japonii rzecz jasna. A to z uczęszczaniem na miotlarstwo to już w ciekawostki wrzuciłam. No i jeszcze jedno pytanie: generalnie powiedziano mi, że jedno zwierzątko na start mogę mieć. To aktualne i mogę tę sowę wpisać w kuferek czy w sumie to nie i muszę ją jakoś inaczej zdobyć później?

//edit napisałam, że był zdesperowany. Skoro zrobił co zrobił, widocznie był zdesperowany do takiego stopnia. Ale dopisałam jeszcze zdanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rasheed Sharker

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
C. szczególne : Wysoki wzrost, blizny: trzy linie oplatające jego prawą dłoń
Galeony : 2908
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2921
http://www.czarodzieje.org/t7093-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7094-rekinowe-relacje
http://www.czarodzieje.org/t7096-callisto
http://www.czarodzieje.org/t7190-rasheed-sharker
Avdotya A. Grigoryeva QzgSDG8




Moderator




Avdotya A. Grigoryeva Empty


PisanieTemat: Re: Avdotya A. Grigoryeva   Avdotya A. Grigoryeva EmptyPią Sty 03 2020, 21:54

Możesz wpisać sowę do kuferka, jak najbardziej.


Przyjezdny z Durmstrangu

Witamy Cię na Czarodziejach! Twoja karta zostaje zaakceptowana, dostajesz więc uprawnienia do gry. Poniżej znajdziesz przydatne w dalszych krokach na forum linki, z którymi warto abyś się zapoznał!

stwórz pocztę
załóż relacje
zacznij grę



Życzymy

miłej gry!

______________________

SORROW   I LOVE YOUR BEAUTIFUL ANGER
* YOU ARE MY LIGHT * EVERYTHING MY HEART DESIRES * SHOW ME YOUR BEAUTIFUL ANGER * SORROW, KEEPING ME SANE * YOU TURN MY NIGHTS INTO DAYS *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Avdotya A. Grigoryeva QzgSDG8








Avdotya A. Grigoryeva Empty


PisanieTemat: Re: Avdotya A. Grigoryeva   Avdotya A. Grigoryeva Empty

Powrót do góry Go down
 

Avdotya A. Grigoryeva

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Avdotya A. Grigoryeva QCuY7ok :: 
karty postaci
 :: 
karty uczniow
-