Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 What would you do, when I'll find you?

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Ragnar Anderson
Ragnar Anderson

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 186
C. szczególne : Duża blizna na lewej ręce
Galeony : 31
  Liczba postów : 25
http://www.czarodzieje.org/t17870-ragnar-anderson#504406
http://www.czarodzieje.org/t17881-ragnar-i-jego-relacje#504794
http://www.czarodzieje.org/t17882-nala#504795
http://www.czarodzieje.org/t17874-ragnar-anderson#504530
What would you do, when I'll find you? QzgSDG8




Gracz




What would you do, when I'll find you? Empty


PisanieTemat: What would you do, when I'll find you?   What would you do, when I'll find you? Empty24.11.19 14:12


Retrospekcje

Osoby: Ragnar Anderson x @Lucia S. Ritcher
Miejsce rozgrywki: Ulica Pokątna
Rok rozgrywki: koniec sierpnia, 2017 rok
Okoliczności: Jak co roku o tej porze, Ragnar razem z bratem i matką, udał się na ulicę Pokątną, celem kupienia wszystkich niezbędnych przyborów szkolnych. Nie wiedział tylko, że tym razem zakupy nie będą wyglądały tak samo jak zawsze.
Powrót do góry Go down


Ragnar Anderson
Ragnar Anderson

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 186
C. szczególne : Duża blizna na lewej ręce
Galeony : 31
  Liczba postów : 25
http://www.czarodzieje.org/t17870-ragnar-anderson#504406
http://www.czarodzieje.org/t17881-ragnar-i-jego-relacje#504794
http://www.czarodzieje.org/t17882-nala#504795
http://www.czarodzieje.org/t17874-ragnar-anderson#504530
What would you do, when I'll find you? QzgSDG8




Gracz




What would you do, when I'll find you? Empty


PisanieTemat: Re: What would you do, when I'll find you?   What would you do, when I'll find you? Empty24.11.19 14:35

Nieubłaganie zbliżał się ten czas w roku, kiedy to matka Ragnara dostawała pierdolca. Tak, to nie jest wcale żadne przejęzyczenie, bo tak wygląda prawda. Coroczny rytuał wybrania się do Londynu, na ulicę Pokątną, traktowała jak wspaniałe wydarzenie towarzyskie, które jeszcze raz miało pomóc jej dostać się do wymarzonych kręgów kulturowych. Wciąż jeszcze sądziła, że istnieje na to jakakolwiek szansa. Dlatego zawsze przed pojawieniem się w Londynie, w magicznym centrum Wielkiej Brytanii, pragnęła pokazać się z jak najlepszej strony. Szaty zawsze były idealnie dobrane, wyprasowane, włosy spięte tak ciasno, że pojedynczy kosmyk nie miał prawa się wydostać, makijaż nienaganny. Wszystko, byle tylko ktoś zauważył, że to jest TA Anderson. No cóż, Ragnar zwyczajowo miał to w dupie. Dla niego konieczność pojawienia się na Pokątnej oznaczała możliwość wdarcia się w te rejony magicznego świata, które mogłyby dostarczyć mu kolejnych uciech cielesnych. Używki stanowiły naprawdę ważny aspekt jego życia, choć starał się wciąż wmówić sobie, że ma na tym pełną kontrolę. Po wydarzeniach z poprzedniego roku, próbował ją zachować. Nie zawsze się to udawało.
Teraz, gdy razem z matką i bratem, teleportowali się do Londynu, pragnął tylko oddzielić się od nich i znaleźć sobie zajęcie na najbliższe kilka godzin. Nie było to łatwym zadaniem. Matka chciała zarówno jego jak i swojego drugiego syna u swego boku, by stanowili wspaniałe dopełnienie jej "idealnej" osoby. Nawet syn po odwyku był potrzebny. Niewiele osób wiedziało o tym, co spotkało Ragnara wcześniej, cóż to by był za skandal! Strzegła tego sekretu najpilniej jak mogła i próbowała zmusić syna do postawy godnej Andersonów.
Szli właśnie przez deptak, zmierzając w stronę księgarni, aby zakupić nowe podręczniki. Ona coś mówiła do nich wciąż i wciąż, przedstawiając im ludzi, których nie mieli prawa znać. Pochłonięty swoimi myślami Ślizgon, rozglądał się na wszystkie strony, próbując znaleźć sobie ciekawsze towarzystwo niż rodzina. Skrzętnie kiwał głową do tych uczniów, których znał ze szkoły. Czasami rzucił "cześć, co słychać" by następnie skierować swe kroki dalej. Dopiero w momencie, gdy weszli do środka księgarni wiedział, że może się uwolnić. Matka wraz z bratem ruszyli w kierunku podręczników z Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami, a on w kompletnie przeciwną stronę. Czemu? Dostrzegł kogoś, kto zaintrygował go swoim wyglądem. Widywał już wcześniej tę dziewczynę w szkole, ale nigdy nie było sposobności by zamienić z nią kilka słów więcej. Teraz, gdy znajdowali się w tym samym pomieszczeniu, mógł to zrobić i właśnie do tego zmierzał. Przez dłuższą chwilę przyglądał się jej i książce, którą aktualnie trzymała w dłoni, z daleka próbując odszyfrować, co to właściwie było.
- Nie sądzisz, że są ciekawsze rzeczy niż wróżbiarstwo? - zapytał, podchodząc do niej od tyłu i zaglądając do książki przez jej ramię.
Zabawę czas zacząć!
Powrót do góry Go down


Lucia S. Ritcher
Lucia S. Ritcher

Nieokreślony
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 56
  Liczba postów : 56
http://www.czarodzieje.org/t17072-lucia-s-ritcher
http://www.czarodzieje.org/t17074-little-devil#476651
http://www.czarodzieje.org/t17073-lucia-s-ritcher
What would you do, when I'll find you? QzgSDG8




Gracz




What would you do, when I'll find you? Empty


PisanieTemat: Re: What would you do, when I'll find you?   What would you do, when I'll find you? Empty24.11.19 15:06

Na samą myśl o tym, że lato miało się skończyć, łapało ją przygnębienie. Powrót do szkoły nie był najprzyjemniejszą częścią tego rytuału, chociaż kiedyś jedyne, o czym marzyła to znaleźć się za murami uczelni, aby móc swobodnie pooddychać chłodnym powietrzem. W przypadku Hogwartu był on trochę stęchły i zakurzały, jednak było to o wiele lepsze od tego, co czekało na nią, kiedy przekraczała próg domu. Wręcz drżała za każdym razem, kiedy używała tego sformułowania. Lepiej brzmiało miejsce, w którym posiadała swój pokój, chociaż żadna z rzeczy, które się tam znajdowały, nie były jej. Nie odzwierciedlały jej charakteru, nie było czuć od nich ciepłej woni słońca (o ile słońce posiadało woń), czy tego szalonego i trochę nieprzyzwoitego wydźwięku, którym się stała. Gdy tylko mogła, znikała na całe dnie lub uczestniczyła w wyprawach szkolnych, jakby one miały uwolnić ją od ciężaru, który tam zostawiła.
Czemu tym razem nie wyjechała? Czemu całe dwa miesiące spędziła w Londynie, zamiast na jakieś cudownej wyspie lub totalnym odludzi dla czarodziei... Wśród ludzi, których nawet nie lubiła? Może ciągnęło ją do świata magii i niespodzianek, które krył, jednak tym razem postanowiła, że wolne dni spędzi na szwendaniu się po mieście, po miejscach, w których jeszcze nie była, po klubach, o których jedynie marzyła. A towarzystwo? Było wszędzie takie samo, a fakt posiadania dodatkowych zdolności nie robił na niej szczególnego wrażenia. Tak więc spędziła wakacje w doborowym towarzystwie, zakładając na siebie najmniejsze warstwy odzienia, jakie tylko mogła.
Jak w tym wypadku. Udała się na Pokątną nie dlatego, że poszukiwała przyborów na następny rok szkolny. To zrobiła zawczasu, kiedy ulice nie były przepełnione zlęknionymi uczniami, którzy nie mieli czasu bądź zapomnieli o tym wcześniej, czy ich matkami, których chyba nie znosiła najbardziej. Nie wiedziała, czy to prywatna sprawa, czy też kwestia obserwacji tych kobiet. Wiedziała, że na Nokturnie będzie się coś działo, nie był to wewnętrzny radar, który wyczuwał takie okazje, a zwykła poczta pantoflowa, której była uczestnikiem od niepamiętnych czasów. Podobno miało być tam sporo osób, z którymi już wcześniej się widziała, dlaczego miała więc spędzać te ostatnie dni na przygotowaniach do powrotu do szkoły? Bordowa bluzka odkrywająca ramiona i plecy wzbudzała wzburzenie w oczach kobiet, które mijała. Tradycyjny czarodziejski strój nigdy nie był w jej stylu, dlatego, kiedy wkroczyła do księgarni czuła na swojej opalonej skórze nieprzyjemne spojrzenia, aż uśmiech cisnął się na usta.
Dlaczego księgarnia? Gdyby nie pozycja w gablocie przy oknie, nigdy by tutaj nie weszła. Wróżbiarstwo i cały mistycyzm, który się z nim wiązał (przynajmniej dla niej), był czymś, z czym nie potrafiła dać sobie spokoju. Może i była dzieckiem pełnym pozytywnej energii i szczęścia, jednak kroczyła twardo po ziemi. Licząc się z faktami, a nie z czymś, czego nie można w prosty sposób wyjaśnić. Pochłonięta lekturą, nie zorientowała się, że znajdowała się pod obserwacją. Zwykle była w tym całkiem dobra, jakby stalkowanie drugiej osoby miała we krwi. Kiedy usłyszała głos tuż nad swoim uchem, uniosła lekko głowę i odwróciła ją, aby spojrzeć na ów osobnika.-Nie sądzisz, że zachodzenie ludzi od tyłu nie przystoi? Co, gdybym uznała Cię za zagrożenie i zareagowała?-Jednak uśmiech, który zdobił jej usta, wcale nie sugerował, że czuła się zagrożona czy oburzona tym, jak blisko znalazł się jej osoby. Nawet nie zastanawiała się nad tym, czy wcześniej go już poznała... Jednak jego twarz musiała się już kiedyś pojawić w jej głowie.
Powrót do góry Go down


Ragnar Anderson
Ragnar Anderson

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 186
C. szczególne : Duża blizna na lewej ręce
Galeony : 31
  Liczba postów : 25
http://www.czarodzieje.org/t17870-ragnar-anderson#504406
http://www.czarodzieje.org/t17881-ragnar-i-jego-relacje#504794
http://www.czarodzieje.org/t17882-nala#504795
http://www.czarodzieje.org/t17874-ragnar-anderson#504530
What would you do, when I'll find you? QzgSDG8




Gracz




What would you do, when I'll find you? Empty


PisanieTemat: Re: What would you do, when I'll find you?   What would you do, when I'll find you? Empty25.11.19 14:02

Nie, on nie przejmował się tak prozaicznymi strefami życia jak to, czy zareaguje ona odpowiednio na spotkanie z jego osobą, czy będzie z goła inaczej. Była tylko kobietą, która na pewno miała zdecydowanie mniej siły niż on, znacznie przewyższał ją swoim wzrostem, posturą. Co mogła mu zrobić? Co najwyżej połaskotać po żebrach, gdyby rzuciła się na niego z pięściami. A i tak pewnie nie zrobiłoby to na nim większego wrażenia. A to, czy przystawało takie zachowanie mężczyzny względem kobiety, było już kompletnie inną kwestią. Od wielu lat w nosie miał większość zasad stanowiących o tym, co przystoi, a co nie dla takiego czarodzieja jakim on był. Nie widział żadnego powodu, który szczegółowo wyjaśniałby mu to, dlaczego nie powinien być w tym momencie tak blisko niej. Przecież nawet jej nie dotknął. Jedynie jego oddech muskał nieznacznie jej małżowinę uszną, kiedy to tak nachylał się nad nią, aby zobaczyć, co właściwie miała w dłoni. Poza tym, jej wyraz twarzy nie sugerował, aby poczuła się w jakikolwiek sposób urażona jego zachowaniem. Wręcz przeciwnie! Może cieszyła się na spotkanie, które właśnie nastąpiło?
- Nie, nie sądzę. - krótka odpowiedź na krótkie pytanie. Odsunął się od niej na niewielką odległość, a na jego ustach pojawił się krzywy uśmiech. - Niby jak byś mogła zareagować? Jestem niemal pewien, że raczej poważnej krzywdy nie byłabyś w stanie mi uczynić. - odpowiedział zgodnie z prawdą, zaskoczony tym, że właśnie na nią się w tym momencie zdecydował. Przecież normalnie tego nie robił. Lubił kłamać, przysparzało mu to jakiejś dziwnej satysfakcji, kiedy mógł wyprowadzić swojego rozmówcę daleko w pole.
I ponownie, niespecjalnie przejmując się tym, co o tym pomyśli, po prostu złapał za grzbiet książki, którą dziewczyna z taką uwagą studiowała i uniósł wyżej, byle dokładniej odczytać fragment, który właśnie przyswajała. Nie rozumiał tego całego mistycznego bełkotu. Wróżbiarstwo było dla niego złem koniecznym, którego unikał jak tylko mógł. Po co miał poświęcać czas, co kompletnie do niczego miało mu się nie przydać? To było nierealne, nie wierzył w te wszystkie wróżby czy przepowiednie. Wolał łapać się rzeczy bardziej materialnych.
- Serio, czemu taka ładna dziewczyna czyta taki stek bzdur? - zapytał po chwili, wciąż studiując kolejne wersy stron książki. Dopiero po chwili znów spojrzał na nią, dokładnie studiując jej twarz, wszystko to, co w tym momencie wyrażała. A następnie jego wzrok mimowolnie przeniósł się na odsłonięty brzuch dziewczyny, na jej strój. Ponownie uśmiech zagościł na jego wargach. - Nie jesteś grzeczną dziewczynką. - dodała, w głębi ducha czując, że ta znajomość będzie bardzo ciekawa.
Powrót do góry Go down


Lucia S. Ritcher
Lucia S. Ritcher

Nieokreślony
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 56
  Liczba postów : 56
http://www.czarodzieje.org/t17072-lucia-s-ritcher
http://www.czarodzieje.org/t17074-little-devil#476651
http://www.czarodzieje.org/t17073-lucia-s-ritcher
What would you do, when I'll find you? QzgSDG8




Gracz




What would you do, when I'll find you? Empty


PisanieTemat: Re: What would you do, when I'll find you?   What would you do, when I'll find you? Empty25.11.19 15:14

Spokojnie. Ją również kompletnie to nie obchodziło, to czy zachował się nieodpowiednio, czy adekwatnie do sytuacji. Teoretycznie kompletnie się nie znali, a wielu ludzi taka bezpośredniość, pewność siebie i to wszystko, czym emanował w tym momencie... Irytowała. W jej przypadku było odwrotnie. Chciała jedynie sprawdzić, jak bardzo jest to odzwierciedlone w rzeczywistości.
Uniosła jedną brew do góry, szczerze zaciekawiona jego tokiem myślenia. I dzięki tym kilku centymetrom za swoimi tyłami, mogła odwrócić się do niego przodem, zadzierając podbródek do góry. Owszem, był wyższy i to była jego wielka zaleta, jej szyja raczej nie ucierpi.-Oczywiście, dziewczyna raczej nie dałaby rady wyższemu, zapewne silniejszemu facetowi w bezpośrednim starciu.-Szczery uśmiech ozdobił jej twarz, jakby była to jedna z najzabawniejszym, naj prawdziwych, ale i bardzo naiwnych rzeczy, o jakich mówiła. Nie musiała chyba spowiadać się z tego, jakie zdolności posiadała, prawda? Nie mówi, że zwaliłaby go na ziemię i przygniotła miażdżącą siłą. Wychowywała się wśród chłopaków, którzy nie zostawiali na niej suchej nitki, a wojskowe geny i musztra, którą przeżyła, wiele ją nauczyły. Może i była śliczną blondyneczką, która odkrywa swoje ciało wedle życzenia... I niech tak pozostanie. Przecież nie ma sensu wyprowadzać kogoś z błędu. Jeszcze nie spotkała się z kimś nieograniczonym własnym umysłem i stereotypami. Może ją jednak zaskoczy.
Sama miała problem ze zrozumieniem tego bełkotu. Tutaj w grę wchodziła jej duma, która była chyba jedyną rzeczą, jaka jej pozostała. Była upartym stworzeniem, nieznającym określenia przegrana. Wróżbiarstwo było dla niej wyścigiem, w którym meta była na wyciągnięcie ręki, której jednak nie potrafiła jeszcze dosięgnąć. Proszę, jak naiwne jest myślenie, że ogarnie rozumem coś wychodzącego poza sfery rozumu.
Komplement przyjęła jako coś całkowicie normalnego, dlatego nie usłyszał słów podziękowań, czy nie zobaczył zaróżowionych policzków od sztucznego (czy nawet prawdziwego) zawstydzenia. Znała też takie osoby, które doszukiwałaby się ujmy dla własnego intelektu, cóż, dobrze, że zwykła nie przejmować się rzeczami nieistotnymi.-Nie ma tutaj nic, co faktycznie mogłoby mnie zainteresować.-Powiedziała spokojnie, odwracając się ponownie do sterty książek i robiąc dwa kroki wzdłuż stołu, uginającego się pod ich ciężarem. Owszem. Nie było tutaj niczego, co naprawdę chciałaby poczytać. Zaśmiała się, słysząc jego uwagę i dopiero teraz na niego spojrzała, jakby zauważyła w nim coś ciekawego. Uniosła delikatnie brew.-Nie wyglądasz na kogoś, kto chciałby spędzić całe popołudnie w tym miejscu.-Rozejrzała się po pomieszczeniu.-Wolisz spędzić ten czas w towarzystwie, którego nie obchodzi, kim jesteś, czy wolisz spędzić ten czas na zakupach z mamą?-To był czysty strzał, chociaż jej uśmiech mógł wiele sugerować.
Powrót do góry Go down


Ragnar Anderson
Ragnar Anderson

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 186
C. szczególne : Duża blizna na lewej ręce
Galeony : 31
  Liczba postów : 25
http://www.czarodzieje.org/t17870-ragnar-anderson#504406
http://www.czarodzieje.org/t17881-ragnar-i-jego-relacje#504794
http://www.czarodzieje.org/t17882-nala#504795
http://www.czarodzieje.org/t17874-ragnar-anderson#504530
What would you do, when I'll find you? QzgSDG8




Gracz




What would you do, when I'll find you? Empty


PisanieTemat: Re: What would you do, when I'll find you?   What would you do, when I'll find you? Empty25.11.19 21:53

Oczywiście, że by nie dała rady. Niestety, to nie podlegało wątpliwości. W szczególności, że Ragnar nie był chłopakiem, który tylko dobrze wyglądał. Lubił dbać o siebie, co równoznaczne było z tym, że lubił ćwiczyć. Często doprowadzając swój organizm naprawdę na skraj. W wakacje, gdy przebywał w rodzinnym Cork, jeździł konno, wiele godzin dziennie. Wbrew temu, co można było sądzić, to naprawdę męczyło ludzi. W czasie trwania roku szkolnego, często bawił się w Zakazanym lesie. Czasami biegał, czasami próbował ujeżdżać hipogryfy z mniejszym bądź większym sukcesem. Ona nie mogła tego wiedzieć. Tak samo jak on tego, że jej ojciec zadbał o to, by umiała się obronić.
- Oczywiście. - stwierdził krótko i znów ten nieprzyjemny uśmiech pojawił się na jego wargach. Mogła dzięki temu sądzić, co tylko chciała. Mało go to w tym momencie interesowało.
Dla niego wróżbiarstwo miało tylko pozostać bełkotem, nie zrozumiałym dla normalnych ludzi. O dziwo, za takiego się uważał! Nie sądził, aby cokolwiek było z nim nie w porządku tylko dlatego, że lubił zażywać zarówno mugolskie jak i czarodziejskie środki odurzające. Lubił stąpać twardo po ziemi, nawet jeśli dosyć często próbował się od niej oderwać i jej problemów. Tylko, czy to o czymkolwiek znaczyło? Mistycyzm w jakimkolwiek stopniu nigdy go nie interesował. Wolał coś, co mógł dotknąć, złapać, spróbować zrozumieć logiką umysłu, a nie tego głupiego "wewnętrznego oka". -Słuszna decyzja. - skomentował jej odłożenie książki z powrotem na stos. Pewnie nie do końca zdając sobie sprawę z tego, że po prostu w tym momencie dziewczyna nie dokładnie tego szukała. Omylnie sądząc, że woli po prostu się w to nie zagłębiać.
- Bo nie zamierzam tego robić. - odparł krótko i jakby na jakąś niewymówioną głośno komendę, odszukał wzrokiem posturę swojej matki. W tym momencie ta narzucała się jakiejś kobiecie, dzielnie trzymając u swego boku jego brata, który wyglądał, jakby za chwilę miał umrzeć. Tak zajęta rozmową z pewnością jeszcze przez długi czas miała nie zauważyć zniknięcia starszego z jej bliźniaków. Dlatego, niewiele myśląc, złapał dziewczynę za rękę i zręcznie omijając cały ten tłum wewnątrz księgarni, ruszył w stronę wyjścia. Gdy znalazł się już na brukowanej ulicy pokątnej, odetchnął całą piersią, rozkoszując się powietrzem kompletnie nie zatęchłym od starych książek i spoconych ludzi. Wciąż nie puszczając dłoni dziewczyny, dalej przeciskał się przez tłum ludzi, zmierzając w dobrze znanym sobie kierunku. - Masz coś przeciwko Notkurnowi - rzucił, przyglądając się blond piękności, nie do końca przejmując się faktem, czy w ogóle chciała się tam udać. Jak nie będzie, po prostu pójdzie sam i tyle. W międzyczasie wyciągnął z kieszeni spodni paczkę Hogsów i zapalił jednego z nich. Z radością powitał dym rozchodzący się w jego płucach. -Chcesz? - zapytał jeszcze dziewczynę, nie do końca wierząc w fakt, że będzie chciała takich papierosów.
Powrót do góry Go down


Lucia S. Ritcher
Lucia S. Ritcher

Nieokreślony
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 56
  Liczba postów : 56
http://www.czarodzieje.org/t17072-lucia-s-ritcher
http://www.czarodzieje.org/t17074-little-devil#476651
http://www.czarodzieje.org/t17073-lucia-s-ritcher
What would you do, when I'll find you? QzgSDG8




Gracz




What would you do, when I'll find you? Empty


PisanieTemat: Re: What would you do, when I'll find you?   What would you do, when I'll find you? Empty25.11.19 22:51

Dokładnie, bazował jedynie na tym, jak wyglądała w tym momencie. A domysły raczej pozostawały wiele do życzenia, a chyba raczej nie słynął z tych, którzy wodzili myślami daleko. Pod warstwą ubrań nie mógł dostrzec zarysu mięśni, którego dorobiła się podczas podwórkowych zabaw i szkole, którą wyniosła z domu. Lubiła męczyć swój organizm, lubiła, kiedy nie mogła złapać poprawnie powietrza lub gdy każdy wdech przyprawiał ją o ból, w postaci czystego ognia, który z czasem opanowywał całe jej ciało. Uczucie to sprawiało, że czuła się bardziej żywa. Jakby sam fakt stąpania po ziemi, oddychania i funkcjonowania jej nie wystarczył.
Cały czas się sprawdzała, czy dotyczyło to naprawdę trywialnych spraw, czy takich, z którymi miała nie lada problem. Wysiłek fizyczny, umysłowy, a wydawała się wolnym duchem, niezajmującym się sprawami o wyższym znaczeniu.
Nie wiedział, że ten uśmiech jej się podobał, prawda? Było w nim coś, co zwyczajnie przyciągało, jakby fakt, że miał on być oddychający, miało zupełnie odwrotny skutek. Cóż, od lat podążają ścieżkami, które nie były odpowiednie dla damy jej pokroju. Szkoda tylko, że damą nigdy nie była.
Oh, zostawmy to cholerne wróżbiarstwo za sobą! Kiedy indziej będą się spierać na temat mistycyzmu, którego obydwoje nie ogarniają. Tak samo, jak w kwestii tego, że kompletnie nie robiło na nich wrażenia to, co komu mogło się wydawać na swój własny temat. Za to nie mogła doczekać, się różnić, które mogą wywołać niemałe zamieszanie.
Ciekawska z niej istota, dlatego bezceremonialnie powiodła wzrokiem za jego spojrzeniem, tylko przez moment obserwując to, co jemu zajęło trzy sekundy więcej. Dotknęła palcem okładki jednej z książek, jakby dzięki temu mogła poczuć to, jakie emocje naprawdę mogła wywoływać w czytelniku.
Kiedy poczuła jego dłoń, która pewnie oplotła jej palce przeniosła na niego spojrzenie, nie zdążyła jednak dostrzec wyrazu jego twarzy. Jedyne czemu mogła się przyglądać to strukturze jego pleców, których dokładny zarys był ukryty za warstwą ubrań.
W duszy podziękowała mu za to, że szybko się stamtąd ulotnili, może i lubiła zapach pergaminu, jednak tam robiło się coraz gorzej. Ludzie wchodzili, jednak nie zamierzali wychodzić. A pomimo tego, że czuła się w tłumie jak ryba w wodzie, z zadowoleniem przyjęła lekki powiew wiatru na rozgrzanej skórze ramion.
-Właśnie tam zmierzałam. Czekają na mnie w pewnym miejscu...-Uniosła kącik ust do góry, w bardzo leniwym i trochę podejrzliwym uśmiechu. Czyżby zamierzali do tego samego miejsca? Kiedy wyciągnął paczkę papierosów, była niemal przekonana, że nigdy ich jej nie zaproponuje. Jednak on zrobił coś kompletnie odwrotnego.
-Za tego papierosa znajdziesz się na liście honorowej jako moje plus jeden.- Paliła raczej, wtedy kiedy miała na to ochotę, zadziwiające było to, że próbowała tak wiele trucizn... A nie nazwałby się człowiekiem uzależnionym. Mogła zrzucić to na kompletnie inny nałóg. Kiedy wypuściła z płuc dym, przemknęła na moment powieki, rozkoszując się uczuciem lekkości, jaki w tym momencie czuła. Jakby sama była dymem, który ulatywał w powietrze.
Odwróciła się teraz tyłem do drogi, przyglądając mu się z zaciekawieniem. Cóż, nie byłaby sobą, gdyby trochę za dużo energii z niej nie ulatywało. Było to widać w uśmiechu, w lekko skocznym rytmie, który kierował jej ciałem i krokami.
Powrót do góry Go down


Ragnar Anderson
Ragnar Anderson

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 186
C. szczególne : Duża blizna na lewej ręce
Galeony : 31
  Liczba postów : 25
http://www.czarodzieje.org/t17870-ragnar-anderson#504406
http://www.czarodzieje.org/t17881-ragnar-i-jego-relacje#504794
http://www.czarodzieje.org/t17882-nala#504795
http://www.czarodzieje.org/t17874-ragnar-anderson#504530
What would you do, when I'll find you? QzgSDG8




Gracz




What would you do, when I'll find you? Empty


PisanieTemat: Re: What would you do, when I'll find you?   What would you do, when I'll find you? Empty27.11.19 19:54

Dla niego wysiłek umysłowy istniał tylko w określonych sytuacjach. Uczył się tylko tego, co uznawał za ważne i przydatne do swojego dalszego życia bądź jakiejkolwiek kariery zawodowej. Wciąż jego celem było stanie się uzdrowicielem, dlatego to do tego przedmiotu przykładał się obecnie najbardziej. Wiedział, że dobry uzdrowiciel również zna się na zielarstwie i eliksirach więc i dla tych przedmiotów poświęcał odpowiednią ilość czasu. Cała reszta? Stanowiła dla niego tylko nieprzyjemną konieczność. Byle tylko zdać i zapomnieć, że to w ogóle istniało. Po co marnować chęci i siły na to, czego wiedział, że nigdy w życiu nie użyje. Po jaką cholerę mu znajomość stu różnych sposobów odplamiania przy użyciu zaklęć, skoro mógłby mieć od tego skrzata. No właśnie, po co?To chyba było jego ulubione pytanie.
Nie, nie wiedział, że ona należy do tego grona, którym podoba się taki uśmiech. Zazwyczaj więcej było tych ludzi, którzy przez ten grymas zdobiący jego usta pragnęli uciekać, nie przysuwać się do niego bliżej. Przywykł do tego, nie przykładał znaczącej wagi. Gdy naprawdę chciał, mógł być o wiele bardziej pociągający, ale w tym momencie nie sądził, aby to była odpowiednia droga do poznania tej dziewczyny. Choć... kto wie. Nie wyglądała na taką, coby miała się wystraszyć tak łatwo, jak niektóre miały w zwyczaju.
Uniósł delikatnie brwi, kiedy usłyszał jej słowa. - Czekają na ciebie? Wiesz, że na Nokturnie nie ma sklepów z pluszakami? - nie mógł tego skomentować w żaden inny sposób. Po nim od razu było widać, że jest typem z pod ciemnej gwiazdy. Jego ubiór, zachowanie, wyraz twarzy. Nikt o zdrowych zmysłach nawet nie próbowałby sądzić, że może być inaczej? Ona była zupełnie inna. Może i ubrana tak, że wiele kobiet z pogardą podążało za nią wzrokiem, ale Ragnar sądził, że to tylko przykrywka. Jakaś małostkowa próba buntu, która ulotni się po kilku tygodniach, gdy ta moda zwyczajnie odejdzie w zapomnienie. - Będziesz wybierać pluszową chimerę, czy jednorożca? - dodał jeszcze po chwili, wciąż zmierzając przed siebie.
Ponownie zaciągnął się i leniwie wypuścił magiczny dym z płuc. Uwielbiał te papierosy. Pozwalały mu choć w minimalnym stopniu zastąpić to, co zwykł używać na co dzień. Nie sądził, że ta dziewczyna będzie miała ochotę zapalić razem z nim. Na pewno musiała wiedzieć, co jest w środku. - Nie dobrnęliśmy nawet do pierwszej bazy a już jestem twoim plus jeden? Musisz się mocniej postarać dziewczyno, nie jestem taki łatwy. - widział to zaciekawienie na jej twarzy i śmiało zamierzał z niego korzystać. Strzepnął nadmiar popiołu na bruk i podszedł do niej jeszcze bliżej. Nachylił się nad nią pozwalając aby wymieszany zapach mięty i dymu papierosowego otulił jej piegowate lico. - To co, masz jakieś pomysły, co mogłabyś zrobić? - zapytał wprost, ciekawe tego, w jaki sposób rozwinie się ta sytuacja. Na jak wiele będzie mógł sobie pozwolić i w którym momencie ona stwierdzi, że już jednak nie chce się bawić w te zabawy dla niegrzecznych dzieci. On zazwyczaj tylko takie preferował. A ona?
Powrót do góry Go down


Lucia S. Ritcher
Lucia S. Ritcher

Nieokreślony
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 56
  Liczba postów : 56
http://www.czarodzieje.org/t17072-lucia-s-ritcher
http://www.czarodzieje.org/t17074-little-devil#476651
http://www.czarodzieje.org/t17073-lucia-s-ritcher
What would you do, when I'll find you? QzgSDG8




Gracz




What would you do, when I'll find you? Empty


PisanieTemat: Re: What would you do, when I'll find you?   What would you do, when I'll find you? Empty27.11.19 22:51

Czyli był typem, który wiedział, co zamierza robić w życiu? Szczere gratulacje, bo to nie było takie proste w tych czasach. Mogłaby być nawet zazdrosna, gdyby chociaż rozumiała, o co cały ten szum. Jedyne co wiedziała, to to, że nie będzie stała w miejscu. Nie potrafiła. Nawet teraz, w tym momencie, musiała pozostać w ruchu, aby nie zwariować.
Oh, nie. Brakowałoby tylko tego, żeby zaczął się starać! Nie ma nic gorszego od faceta, który desperacko próbuje zwrócić na siebie uwagę. Desperacko, czy specjalnie, jeden pies... Nigdy nie dostawała niczego za darmo, a to, co przychodziło jej ławo, zwyczajnie nie sprawiało jej przyjemności. Brudzenie sobie rączek było jednym z jej ulubionych zajęć i nie, nie była człowiekiem z żelaznymi zasadami. Raczej kierowała się intuicją i własną upartością.
Zrobiła dokładnie tę samą minę, jaką raczył ją chłopak, jakby jego słowa zdziwiły ją w równej mierze, co jego. Po sekundach uśmiech zaczął wkradać się w kąciki jej warg, kompletnie psując to, co przed chwilą tak skrupulatnie stworzyła.-No dobrze, skoro nie chcesz iść... Nie będę Cię namawiać.-Wzruszyła ramionami, obojętna na to, co faktycznie zrobi w tej sytuacji. Czy właśnie trafiła na kolejnego, zaślepionego i zwyczajnie ograniczonego kolesia? Nie powinna być w szoku, w końcu w szkole było takich pełno... Naprawdę zaliczał się do tego grona? Zawiodłaby się, nie powie, że nie, bo w końcu liczyła na dozę wrażeń. Lubiła być zaskakiwana.
Naprawdę? Nie pamięta, kiedy ostatnio coś ją ruszyło, to, że ktoś zwyczajnie ją lekceważył, było chlebem powszednim, nie był więc pierwszy i zapewne nie ostatni. Wypuściła dym, starannie pozbywając się go z płuc, jakby ten rytuał znaczył coś znacznie więcej od zwykłego pozbywania się trucizny. Jakby próbowała zainfekować wszystko, co znajdowało się w drodze powrotnej na zewnątrz.
-Ile masz lat, czternaście? Ktoś jeszcze bawi się w bazy?-Zaśmiała się pod nosem.-Nie jestem jedną z tych, które musisz prosić o zgodę. Prosić również się nie będę.-Przekrzywiła lekko głowę w bok, a kiedy zbliżył się do niej, zaszczycając ją tą cudowną bliskością, uniosła głowę przyglądając się mu. Uśmiechnęła się szeroko, tak, jak mogłaby to zrobić idealna dziewczyna z sąsiedztwa. Niewinna, delikatna, zwyczajnie prosto słodka. To było niemal obrzydliwe. Uniosła się lekko na placach, dotykając palcem wskazującym miejsca na jego klatce piersiowej. Jej buźka nijak pasowała do spojrzenia, którym go obdarzyła. Trafił na równego sobie, czy tego chciał, czy nie... I czy zdawał sobie z tego sprawę... Mało ją to obchodziło.-Ja? Ja zamierzam świetnie się bawić tam, dokąd zmierzam.- Jej twarz, znajdowała się zdecydowanie za blisko jak na znajomość, która trwa tak krótko. Z gracją minęła jego osobę i zaciągnęła się papierosem, który wcześniej znajdował się za jej plecami. Jeżeli chciał zobaczyć, jak to się rozegra, powinien sam się ruszyć i przekonać. Niczego nie planowała, niczego nie przyjmowała za pewnik. Czemu mieliby nie pójść z prądem?
Powrót do góry Go down


Ragnar Anderson
Ragnar Anderson

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 186
C. szczególne : Duża blizna na lewej ręce
Galeony : 31
  Liczba postów : 25
http://www.czarodzieje.org/t17870-ragnar-anderson#504406
http://www.czarodzieje.org/t17881-ragnar-i-jego-relacje#504794
http://www.czarodzieje.org/t17882-nala#504795
http://www.czarodzieje.org/t17874-ragnar-anderson#504530
What would you do, when I'll find you? QzgSDG8




Gracz




What would you do, when I'll find you? Empty


PisanieTemat: Re: What would you do, when I'll find you?   What would you do, when I'll find you? Empty28.11.19 22:27

On od wielu lat miał wszystko dokładnie zaplanowane. Nie wyobrażał sobie sytuacji, w której nie miałby osiągnąć zamierzonego celu. Naprawdę napalił się na wizję swojej osoby w kiltu uzdrowiciela. Naprawdę chciał ratować ludzkie życie. Fascynowało go to na tyle, że nie widział dla siebie innej ścieżki kariery. Jeśli nie miałby być uzdrowicielem, prawdopodobnie zajął by się uzdrawianiem magicznych zwierząt, choć to, byłoby tylko substytutem. Innej opcji nawet nie próbował zakładać.
Nie, nigdy się nie starał. Uważał to za najgorszą możliwą opcję. Lubił w inny sposób pokazywać swoje ewentualne zainteresowanie drugą osobą, niż przesadne podlizywanie się, czy Merlin jeden raczy wiedzieć, co jeszcze. Sądził, że skoro kogoś zainteresował, to albo przyjmował go takiego jakim jest, albo wcale. Nie zamierzał zmieniać się dla nikogo, bez względu na wszystko.
Zaśmiał się krótko słysząc jej słowa. - Ja nie mówię, że nie chcę, tylko uświadamiam cię, że tego na Nokturnie nie znajdziesz. Wypchane jednorożce może i owszem, ale raczej nie pluszowe. - uznał za konieczne sprostować swoje wcześniejsze słowa. Bardzo nie lubił, kiedy ludzie próbowali przeinaczać ich znaczenie. Mówił zazwyczaj wprost to, co sądził i co leżało mu na duchu w danym momencie. Nie zwykł owijać w bawełnę. Może właśnie dlatego uznał za stosowne dopowiedzieć te kilka słów? Poza tym, z pewnością nie był ograniczonym kolesiem, ignorantem dla ludzkiego intelektu i inności. Szanował ją, co nie zmienia faktu, że na jakieś dogryzanie drugiej osobie, lubił sobie pozwalać.
- Troszkę więcej niż czternaście. - delikatnie przekrzywił głowę, przysłuchując się jej słowom i dokładnie przyglądając jej twarzy, gdy to wszystko mówiła. Była zadziorna. Już teraz potrafił to stwierdzić. I nie, to bynajmniej nie było czymś, co mogłoby go od niej odrzucić. Lubił takie kobiety. Które dokładnie wiedziały, czego chciały i nie bały się po to sięgać. Które nie pozostawiały złudzeń cnotki i grzecznej dziewczynki, gdy w rzeczywistości było kompletnie odwrotnie. Czyli w sumie lubił takie kobiety, które zachowywały się jak on. O ironię troszeczkę to zakrawało, bo pewnie nie był tego faktu nawet do końca świadomym.
Z nieskrywanym zainteresowaniem obserwował jej dalsze poczynania. To, jak próbowała udawać kogoś, kim zapewne w normalnych warunkach nie była, jak przysuwała się do niego, delikatnie dotknęła jego klatki piersiowej swoim palcem. Mimowolnie zatrzymał wzrok na jej ustach, tak niebezpiecznie blisko jego własnych. Zapomniał o ćmiącym się gdzieś w jego dłoni papierosie. Dziewczyna naprawdę potrafiła wywrzeć na nim ogromne wrażenie. I nagły unik... No tak. Czego innego mógłby się spodziewać? Każda z nich była taka sama, choć wszystkie zgodnie twierdziły, że wyróżniają się z tłumu. Bawiło go to i nie zamierzał tego ukrywać. Nawet w tym momencie, pewnie właśnie z tego powodu kolejny raz parsknął śmiechem, podążając wzrokiem za jej sylwetką.
- To dokąd w końcu zmierzasz, jak nie po pluszaki? - zapytał szczerze zaintrygowany, wyrównując z nią swój krok. Był znacznie wyższy od niej, więc nadgonienie jej było kwestią kilku sekund. A że aktualnie i tak zmierzali w to samo miejsce, dlaczego miałby jej dalej nie towarzyszyć?
Powrót do góry Go down


Lucia S. Ritcher
Lucia S. Ritcher

Nieokreślony
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 56
  Liczba postów : 56
http://www.czarodzieje.org/t17072-lucia-s-ritcher
http://www.czarodzieje.org/t17074-little-devil#476651
http://www.czarodzieje.org/t17073-lucia-s-ritcher
What would you do, when I'll find you? QzgSDG8




Gracz




What would you do, when I'll find you? Empty


PisanieTemat: Re: What would you do, when I'll find you?   What would you do, when I'll find you? Empty01.12.19 23:10

Brawo dla niego. Naprawdę. Jest niewiele osób, które naprawdę wiedzą, co chciałby robić. Nieważne, jak nierealne czy rzeczywiste mogłyby być ich plany. Nie podziwiała, nie negowała, nie zachwalała takich osób. Nie zazdrościła im tego, że wiedziały, dokąd ich drogi naprawdę zmierzały. Nie interesowała się życiem innych na tyle, aby w jakikolwiek sposób to na nią wpłynęło. Nie wchodziła buciarami w życie innych, chyba że naprawdę chciała tam namieszać.
Nie chodziło o zmianę dla kogoś. A zwyczajne zamanipulowanie jego wyobrażeniem, to chyba potrafił, prawda? Mogłaby się założyć, że właśnie w taki sposób funkcjonował. O ile oczywiście znajdował na to siły i chęci. Twierdzenie bierzesz mnie takim, jakim jestem również mogło być prawdziwe. Jednak jak bardzo sprawdza się w rzeczywistości? Ile tak naprawdę spotkał osób, które faktycznie brały to, co tam siedziało?
Oh, o tym to przekonamy się z czasem. Nie przyjmowała niczego za pewnik, a jak wcześniej wspomniała... Niespodzianki były mile widziane. -Na co komu nielot, w dodatku wypchany?-Poważnie się nad tym zastanawiała. Raczej nigdy nie wypleni przeinaczenia słów. Zawsze je zmieniamy, są tylko dwa rodzaje... Specjalne i takie, których nawet nie zauważamy. Zmienione przez poglądy, zupełnie inny odbiór danego słowa... To raczej nieuniknione. Różnorodność była ciekawa, interesująca... Sprawiała, że rozmowa, jak i znajomość zaczynała robić się wręcz ekscytująca. Po co zawracać sobie głowę tym, jak kto co odebrał czy zrozumiał.
Uśmiechnęła się, chociaż sam uśmiech nie sięgnął jej oczu. Specjalnie go zagryzła, nie chcąc dać po sobie poznać, co siedziało w jej główce. Niektórzy mogliby sądzić, że to strefa bardzo skomplikowana, zakrapiana nutką tajemniczości. Nie. Chociaż nie gardziła złożoną i skomplikowaną osobowością, sama była prostym człowiekiem, o bardzo prostych, wręcz prymitywnych potrzebach. Nie musiała ukrywać się za fasadą uroku, aby zażądać tego, czego chciała. Jednak lubiła się bawić, lubiła stawiać się w sytuacjach, które wymagały od niej troszkę więcej wysiłku. Jak teraz...
Od jednej rzeczy zawsze uzależniała się łatwo. I nigdy przez myśl nawet jej nie przechodziło, aby to skończyć. Tak jak w tym momencie, podobało jej się to spojrzenie. Wiedziała doskonale na czym skupił swoją uwagę kiedy zbliżyła się do niego na tę naprawdę niepotrzebną odległość. Czy byłby to problem, aby unieść się zaledwie te pięć centymetrów wyżej? Nie. Czy problemem byłoby rozpoczęcie zabawy tutaj, w tym dokładnie miejscu? Nie. Niczego nie unikała, dawała zwyczajnie przedsmak tego, co naprawdę mogło się wydarzyć.
-Trzeba hucznie rozpocząć nadchodzący rok szkolny. Tak się złożyło, że znam miejsce oraz osoby, które myślą podobnie do mnie.-Powiedziała spokojnie, skręcającw uliczkę, która zbliżała ich do docelowego miejsca. Wciągnęła zapach Nokturna, który był dla niej czymś znacznie więcej niż szemraną częścią magicznej społeczności. Wszystko, co reprezentował, przemawiało do niej w sposób, którego do końca nie rozumiała, i którego nawet nie zamierzała zrozumieć. Prawdopodobnie utożsamiała się z tym miejscem, bo właśnie takim obrazem była w świecie, z którego pochodziła. Nie przeszkadzało jej to... W końcu tak niewiele było w tym kłamstwa.
Powrót do góry Go down


Sponsored content

What would you do, when I'll find you? QzgSDG8








What would you do, when I'll find you? Empty


PisanieTemat: Re: What would you do, when I'll find you?   What would you do, when I'll find you? Empty

Powrót do góry Go down
 

What would you do, when I'll find you?

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: What would you do, when I'll find you? QCuY7ok :: 
retrospekcje
-