Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Darcy U. Hirrland

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Darcy U. Hirrland
Darcy U. Hirrland

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : amerykański akcent, blizna na lewym przedramieniu, przygarbiona postawa i czerwona szminka na ustach
Galeony : 25
Dodatkowo : Likantropia
  Liczba postów : 17
http://www.czarodzieje.org/t17869-darcy-u-hirrland?nid=1#505748
http://www.czarodzieje.org/t17905-miasto-duchow#505798
http://www.czarodzieje.org/t17906-korespondencja-darcy
http://www.czarodzieje.org/t17890-darcy-u-hirrland
Darcy U. Hirrland QzgSDG8




Gracz




Darcy U. Hirrland Empty


PisanieTemat: Darcy U. Hirrland   Darcy U. Hirrland Empty22.11.19 0:38


Darcy Ursulla Hirrland

DATA URODZENIA29 grudnia 2001
CZYSTOŚĆ KRWI 90%
MIEJSCE URODZENIANowy York, Stany Zjednoczone
MIEJSCE ZAMIESZKANIALondyn, Anglia
W HOGWARCIE JEST OD KLASYVIII
(pierwszy rok studencki)
OBECNIE JEST NA ROKUI Studenckim
WYMARZONY DOM -
WYBRANY WIZERUNEKTaylor LaShae

Wyglad

WZROST Caluśkie 168 cm.
BUDOWA CIAŁA Raczej przeciętna. Ani to przy tuszy, ani specjalnie chude - ot, zwykła sylwetka osiemnastolatki. Wiecznie przygarbiona, sprawia wrażenie o wiele niższej i drobniejszej, niż jest w rzeczywistości. Jedynym, co w pewien sposób odstaje od książkowej normy, jest ciut za długa szyja w porównaniu do reszty ciała.
KOLOR OCZU Brązowe, raczej wąskie, często ziejące chłodem, jednak posiadające resztkę tego buntowniczego błysku młodości.
KOLOR WŁOSÓW Ciemne, prawie czarne kosmyki, bardzo często pozostawione w nieładzie. Zupełnie jakby dziewczyna codziennie rano potrząsała głową przed lustrem i zostawiała je tak, jak się ułożą. Utrzymane w ryzach można je zobaczyć tylko podczas ważnych okazji.
ZNAKI SZCZEGÓLNE Blizna po ugryzieniu znajdująca się mniej więcej w połowie odległości między nadgarstkiem a łokciem lewej ręki.
I szminka. Koniecznie czerwona. Zawsze.
PREFEROWANE UBRANIA Właściwie cokolwiek, pod warunkiem, że osłania bliznę na przedramieniu. Na co dzień chodzi w mundurku szkolnym, jednak bardzo często pod koszulę zakłada czarny, obcisły golf, wystający zza białego kołnierzyka. Poza lekcjami ubiera to, co akurat wyciągnie z szafy, w której przeważają koszule i golfy właśnie, chociaż parę zwykłych T-shirtów też można tam znaleźć. Darcy preferuje raczej elementy garderoby pozbawione wzorów, w neutralnych kolorach. Niezależnie od tego, co akurat ma na sobie, jako odzienie wierzchnie dziewczę przez większą część roku nosi długi czarny płaszcz z kołnierzem postawionym do góry.


Charakter


Pozostać niezauważoną w tłumie. Oto największe marzenie i największa udręka Darcy. Dziewczę za punkt honoru wyznaczyło sobie, by nie wyróżniać się niczym spośród ludzi dookoła, niezależnie czy oczekuje pociągu na stacji metra, czy zażywa sztuki w operze. Gdziekolwiek się nie znajduje, panna Hirrland stara się dostosować do otoczenia, byle tylko nie zwracać na siebie uwagi i upodobnić się do reszty. Jej zachowania w dużym stopniu zależą więc od towarzystwa, w którym się akurat obraca. Równie skutecznie potrafi przemierzać drogi Nowego Yorku z beznamiętną miną, jak i szczerze uśmiechać się podczas rozmowy. Jednak bez względu na wszystko, Darcy stara się nigdy nie okazywać słabości, chyba że okoliczności naprawdę ją do tego zmuszą. Zdarza się, że bywa przez to chłodna i obojętna, czasem nawet bezwzględna, ale jak sama twierdzi, lepiej zachować kamienny wyraz twarzy, niż się ośmieszyć. Paranoiczny wręcz strach przed odtrąceniem i wyśmianiem często powstrzymuje dziewczynę od bardziej ludzkich zachowań. Niemniej jednak, jest kilka cech jej charakteru, które pozostają niezmienne, bez względu na to, w jakim otoczeniu akurat przebywa.
Cierpliwość nigdy nie była jej mocną stroną; bardzo szybko się irytuje, nietrudno również wyprowadzić ją z równowagi. Darcy nie znosi, kiedy udziela jej się rad, a już broń Merlinie, żeby ktoś próbował narzucić jej, co ma robić. I choć najdotkliwiej można to było odczuć kilka lat temu, to nadal pozostało w niej coś ze zbuntowanej przeciwko rodzicom trzynastolatki. Mimo tych wszystkich wad, dziewczyna nie ma jednak serca z kamienia. Potrafi się wzruszyć (nawet jeżeli za żadne skarby tego nie okaże) i docenić. Może być lojalna do bólu, o ile dopuści do siebie kogoś na tyle blisko, żeby zaczęło jej zależeć. Z trudem przychodzi jej przyznanie się do błędu, ale potrafi koniec końców uznać cudzą rację. Jest uparta, ale jeśli się za coś zaweźmie, to doprowadzi to od początku do samego końca. W kontaktach z innymi jest raczej bezpośrednia, zdecydowanie bardziej woli mówić bez owijania w bawełnę, niż bawić się w konwenanse. Nie można odmówić jej jednak ciętego języka i ciut zadziornego poczucia humoru, przynajmniej w granicach bezpiecznej strefy nie wyróżniania się z grona rówieśników. Chciałaby być ambitna i może nawet miałaby do tego predyspozycje, ale zbyt brzydzi się swojej drugiej natury, by myśleć o sobie, jako o kimś zdolnym, zasługującym na sukces. Większość czasu przebywa we własnym towarzystwie, w którym czuje się najbezpieczniej i najswobodniej. Nie ma chwili, by nie kontrolowała swoich zachowań, w obawie przed nie skompromitowaniem się. Czasami bywa odrobinę niezręczna, ale hej, dopiero uczy się, na czym polega to całe chodzenie do szkoły.


Historia


Darcy przyszła na świat w samym sercu tętniącej życiem metropolii. Jako pierwsza i
jedyna córka państwa Hirrland mogłaby spodziewać się szczególnego traktowania, jednak jak się okazało, szybkie tempo Nowego Yorku nie pozwoliło jej zaznać beztroskiego dzieciństwa. Jej mama - Abigail - niedługo po porodzie musiała wrócić do pracy, za którą za bardzo tęskniła, by zostać w domu z nowo narodzoną córeczką. Kobiecie schlebiały słowa uznania współpracowników, którzy podziwiali członkinię Magicznego Kongresu Stanów Zjednoczonych Ameryki za umiejętność pogodzenia wymagającej pracy z rolą młodej mamy. Abigail wychodziła z domu na długo przed tym, nim Darcy się obudziła, a wracała, gdy malutka już spała. Dwa razy w ciągu dnia teleportowała się z pracy, by nakarmić dziewczynkę, czasem nawet zaśpiewała jej do snu, albo wyczarowała magicznego, latającego ptaszka, ale te wizyty zawsze trwały krótko i kończyły się charakterystycznym trzaskiem sygnalizującym deportację. Tato Darcy wrócił do pracy niedługo po swojej żonie, bojąc się o posadę, która choć nie była tak prestiżowa, jak stanowisko pani Hirrland, to wciąż wiązała się z pewną pozycją społeczną. I choć najmłodsze lata minęły Darcy w towarzystwie ukochanej niani i najróżniejszych magicznych zabawek - zaczarowanej kolejki, tańczących baletnic, maszerujących żołnierzyków czy śpiewających błaznów - to ciągła nieobecność rodziców była tym, co dziewczynka zapamiętała z tamtego okresu.

Pani Hirrland chciała, aby wszystko w jej życiu było idealne - od szanowanej pracy począwszy, przez nienaganny wygląd, dom urządzony podług najnowszej mody, na życiu rodziny skończywszy. Córka miała być jej najwspanialszym projektem, więc gdy tylko trochę podrosła, mama znalazła jej nauczyciela gry na pianinie i zapisała ją na zajęcia baletowe oraz do juniorskiego klubu pojedynków. Natomiast jeśli chodzi o edukację, to czarownica postanowiła sama przekazywać wiedzę młodej latorośli, tak by mieć pełną kontrolę nad kierunkiem jej nauki. Co dzień rano, na biurku w pokoju dziewczyny czekał na nią stosik książek z zaznaczonymi fragmentami, których miała wyuczyć się w ciągu dnia. By mieć pewność, że Darcy nie marnuje czasu spędzanego w domu, pani Hirrland zaczarowała mały zegarek kieszonkowy tak, by wydawał nieznośny, piskliwy dźwięk, rozchodzący się echem w całym domu, jeżeli tylko nastolatka robiła sobie za długą przerwę od nauki. Dziewczę nie raz próbowało okleić zegarek wyżutymi Balonówkami Drooblego, schować go w pościeli, wyciszyć zaklęciem albo zwyczajnie zniszczyć, ale skurczybyk zawsze wychodził z batalii zwycięsko. Nie pozostawało jej więc nic innego jak siedzieć przy biurku i uczyć się do obiadu. Posiłki przygotowywane były zwykle przez Strzępkę - skrzata domowego Hirrlandów. Bardzo rzadko, ale jednak, zdarzało się, że mama zabierała Darcy na obiad do którejś z magicznych restauracji, których pełno było w Nowym Yorku. Wyjścia te dziewczyna wspomina wyjątkowo ciepło - zawsze wiązały się one z przygotowaniem nowej sukienki i biżuterii, a obracając się wśród znakomitej klienteli, Darcy czuła się ważna. Praktycznie za każdym razem spotykały kogoś znajomego z pracy mamy, która miała wówczas idealną okazję, by pochwalić się zdolną pociechą. Dziewczynka z wypiekami na twarzy śledziła lewitujące talerze, samonapełniające się kieliszki, płonące różnobarwnymi płomieniami potrawy i instrumenty bez muzykantów grające nawet najbardziej skomplikowane utwory. Takie obiadki stanowiły jednak rzadkość. Zdecydowanie częściej półtoragodzinną przerwę obiadową Abigail spędzała w domu, objaśniając córce elementy praktyczne zaklęć, które ta miała ćwiczyć przez resztę dnia. Skutek tego trybu nauczania był taki, że choć niektóre zagadnienia - jak historia magii czy z OPCM - dziewczyna miała opanowane w wysokim stopniu, tak inne - na przykład zielarstwo i eliksiry - zostały potraktowane przez panią Hirrland po macoszemu.

I tak mijały lata, spędzone w prawie całkowitym odosobnieniu, bez możliwości chociażby wyjścia do miasta z przyjaciółmi, których zwyczajnie nie było. Ciągła nauka, brak jakiejkolwiek pochwały ze strony mamy i coraz częstsze kłótnie rodziców budziły w Darcy coraz to większe wyrzuty. Mama, chcąc kontrolować każdy aspekt życia córki, w trosce o jej prawidłowy rozwój zamykała ją za pomocą zaklęć w pokoju, ilekroć ta nie nauczyła się odpowiednio dobrze, albo powiedziała coś niestosownego. Dostęp do różdżki dziewczyna miała jedynie podczas zajęć praktycznych i tylko pod kontrolą skrzata domowego, który podczas nieobecności pani Hirrland pełnił funkcję opiekuna nastolatki. Nic więc dziwnego, że wkroczywszy w okres dojrzewania, Darcy zaczęła sprawiać coraz więcej kłopotów. Przestała ćwiczyć grę na pianinie, wdawała się w sprzeczki słowne z mamą, całymi dniami nie zaglądała do książek, które piętrzyły się w stosy na drewnianym blacie. By uciec od pisku zegarka wychodziła z domu i włóczyła się po mieście, szczególnie często zapuszczając się w niemagiczne dzielnice. Dreszczyk emocji towarzyszący każdej takiej wycieczce, świadomość, jak bardzo wytrąciłaby z równowagi matkę perfekcjonistkę i ryzyko wykrycia tylko podniecały jej ciekawość i ekscytację.  Zaczęła także opuszczać lekcje baletu, zamiast których urządzała sobie wycieczki metrem po stolicy świata. Szkoła, do której uczęszczała dziewczyna, była bowiem szkołą niemagiczną. Abigail nie mogła znaleźć wystarczająco dobrego nauczyciela tańca, który byłby czarodziejem, a przecież jej córka musiała uczyć się od najlepszych. Dlatego też trzy razy w tygodniu Darcy miała możliwość przebywania w świecie tak innym od tego zza drzwi ich mieszkania. Co prawda nadal nie wiedziała wiele o niemagach, albowiem podczas zajęć obowiązywał absolutny zakaz rozmów, a tuż po wyjściu z sali miała obowiązek udać się bezpośrednio do domu, to i tak ten dziwny, betonowy świat w jakiś sposób ją pociągał. I o ile na zajęciach tanecznych pojawiała się coraz rzadziej, a jej ewentualny wkład stawał się coraz mniejszy, tak podczas spotkań klubu pojedynków wykazywała się narastającą agresją i zawziętością. Pozorowane walki były dla niej idealnym rozwiązaniem, by rozładować gniew, który towarzyszył jej praktycznie bez przerwy. Przestała zwracać uwagę na zasady panujące podczas pojedynków, aż po kilku nieprzyjemnych incydentach otrzymała zakaz brania udziału w kolejnych spotkaniach. Abigail się wściekła - Darcy chyba nigdy wcześniej nie widziała matki w takim stanie. Krzyczała, że teraz ludzie w pracy będą plotkować, że nie po to tyle inwestowała w jej rozwój i że skończy równie żałośnie jaj jej ojciec. Wtedy też pierwszy i jedyny raz kobieta uderzyła córkę w policzek. Roztrzęsiona Darcy całą noc spędziła poza domem, błądząc tunelami metra. Od tamtej sytuacji coraz częściej uciekała z domu tylko po to, by udać się na najbliższą stację metra i stamtąd jeździć w te i wewte podziemną kolejką. Najczęściej takie wypady miały miejsce podczas kłótni rodziców, których nastolatka nie potrafiła znieść. Państwo Hirrland sprzeczali się od pewnego czasu o wszystko, o co tylko da się sprzeczać. Ojciec Darcy czuł się bowiem pozostawiony w cieniu żony, która realizowała się zawodowo i zgarniała wszystkie laury współpracowników. Miał dość, że kobieta decyduje za niego, co założy do pracy, z kim się spotka w ciągu dnia, a nawet kogo zaprosi do wspólnego spędzenia weekendu. Z kolei pani Hirrland miała pretensje do męża, że nie jest ambitny, że nie zachowuje się, jak przystało na szanującego się czarodzieje i że przynosi ujmę rodzinie. Inaczej wyobrażała sobie to małżeństwo, a teraz utknęła w związku z kimś, komu w ogóle nie zależy na dobrym wizerunku. Często takie sprzeczki kończyły się zaklęciami rzucanymi we wszystko w domu, co tylko dało się stłuc, zbić lub urwać, wystarczyło bowiem jedno Reparo, by dom wrócił do normy. Padały wyzwiska od nieudaczników, marionetek, zdrajców i wielu innych, których nastolatka nie mogła słuchać.

Tak samo było tego pamiętnego wieczoru, kiedy marzenia panienki Hirrland o zostaniu aurorem, czy chociaż o posiadaniu normalnego życia pękły niczym świąteczne, zaczarowane cukierki. Z tą różnicą, że w jej przypadku niespodzianką nie była kolorowa czapka, a szkaradna, plugawa istota, którą się stała. Obrzydzenie do samej siebie stało się teraz częścią jej życia, nieodłącznym brzemieniem, które ciążyło jej każdego dnia. Strach przed odrzuceniem był tak ogromny, że zmusił Darcy do ponownego życia pod dyktando matki, która zadowolona z rezultatów swej pracy nad córką, była mniej czujna i mniej drażliwa. Każda pełnia równała się męczarniom, ale odkąd odzyskała kieszonkowe w nagrodę za dobre sprawowanie, mogła w tajemnicy przed rodzicami kupować eliksir tojadowy, który pozwalał jej zachować rozum podczas przemian.

I znów tygodnie mijały jej monotonnie, każdy podobny do poprzedniego, aż do momentu osiągnięcia przez dziewczynę pełnoletności. Kilka miesięcy po urodzinach, gdy tylko zrobiło się trochę cieplej, a śnieg stopniał, Darcy spakowała swoje manatki, zabrała różdżkę i opuściła kraj pierwszy raz w życiu korzystając z nielegalnego świstoklika. Pomysł ten podsunęła jej sama Abigail, która od kilku tygodni pracowała nad sprawą niezarejestrowanych dróg opuszczenia Stanów. Cała akcja nie należała do trudnych, chociaż w tamtej chwili wydawała się dziewczynie czymś niezwykłym i bardzo ryzykownym. Dragoty wymieniła na Galeony w obskurnym, dziwnie wyglądającym sklepie na terenie magicznego Brooklynu. Wolała nie korzystać z oficjalnych instytucji, bojąc się, że dotarłoby to do uszu pani Hirrland. Znalezienie przemytnika było chyba najtrudniejszą częścią planu, jednak zasięgnąwszy języka tu i ówdzie, dotarła wreszcie do pewnej starej kobieciny, obiecała za odpowiednią zapłatą przetransportować ją na Wyspy Brytyjskie. W umówionym dniu, o ustalonej godzinie Darcy stawiła się na zapleczu obskurnego baru prowadzonego przez babulinkę. Zakurzony kapelusz z brzydkim, pawim piórem zabrał nastolatkę w podróż w jedną stronę. Nim zdążyła się zawahać, poczuła mocne pociągnięcie w okolicach pępka, zakręciło jej się w głowie, zebrało na wymioty i...mocne uderzenie o bruk zbiło ją z nóg. Chwilę zajęło jej dojście do siebie, ale uczucie wolności, którą poczuła wychodząc na słońce Starego Kontynentu, całkowicie jej te nieprzyjemności wynagrodziła. Okazało się, że wylądowała w jednej z bocznych przecznic słynnej Ulicy Pokątnej. Na głównej alejce roiło się od ludzi, w końcu wakacje trwały w najlepsze. Uczniowie z rodzicami, którzy wybrali się na pierwsze szkolne zakupy, tłum chłopaków z nosami przyklejonymi do szyby sklepu z miotłami, kolejka do cukierni, z której wydobywał się przepiękny zapach, skrzeczenie sów, psy i koty biegające między przechodniami - wszystko to wywołało pierwszy od dawna szczery uśmiech na twarzy Darcy. Szybko trafiła do Dziurawgo Kotła, który okazał się lokalem na tyle sławnym, że wszyscy zapytani o miejsce do spania, wskazywali właśnie ten bar. Wynajęła mały pokój na piętrze i zaoferowała pomoc na sali, w zamian za zejście nieco z ceny. Zbierała puste kufle, roznosiła nowe, sprzątała...słowem wszystko, co tylko była w stanie zrobić - z pomocą zaklęć lub bez. I to właśnie na sali po raz pierwszy usłyszała o Hogwarcie - szkole czarów, która ponoć przyjmowała nawet osoby w jej wieku. Hogwart jawił jej się jako objawienie, ale strach i niepewność, czy przyjmą ją, jeżeli nie ukończyła żadnej innej szkoły były równie wielkie. Po wielu wahaniach w końcu napisała list do dyrekcji z prośbą o przyjęcie. Z ciężkim sercem oczekiwała każdego ranka na nadejście sowiej poczty, wypatrując pożyczonej on barmana sowy. Aż wreszcie przyszła - odpowiedź w kopercie opatrzonej herbem szkoły. A w niej? Zaproszenie do stawienia się na rozmowę z Dyrektorem, Garethem Thompsonem. Czy coś w jej niespełna osiemnastoletnim życiu ucieszyło ją równie mocno? Chyba tylko pierwsze poprawnie rzucone zaklęcie.

W szkole dowiedziała się, że jej edukacja, choćby najbardziej skuteczna, jest nic nie warta bez odpowiedniego egzaminu. Tak więc ostatnie tygodnie wakacji Darcy spędziła na nauce, pomocy w Dziurawym Kotle i próbach zrozumienia brytyjskiego akcentu. Wreszcie w ostatni poniedziałek sierpnia, panna Hirrland stawiła się ponownie w Hogwarcie, gdzie z sercem w gardle przystąpiła do egzaminów, które w normalnych okolicznościach miałaby dawno za sobą. Kilka godzin w zgarbionej pozycji, skrobiąc piórem wszystko, co przyszło jej do głowy i...kolejna godzina oczekiwania w nerwowej ciszy na wyniki. Kilka razy miała ochotę uciec z zamku i wrócić do wynajmowego pokoju, czując, że będzie to mniejsze upokorzenie, niż słuchanie, że poszło jej beznadziejnie. Wreszcie jej wewnętrzne katusze przerwał sam dyrektor, który wręczył jej wynik OWUTEMów z poważną miną, która jednak po chwili ustąpiła miejsca poczciwemu uśmiechowi, świadczącego o pozytywnym wyniku rekrutacji. Darcy nie wiedziała, jakie emocje malowały się w tamtej chwili na jej twarzy, ale kiedy zamknęła za sobą drzwi gabinetu dyrektora, z jej oczu popłynął mały strumień łez. W końcu może to właśnie Hogwart okaże się miejscem, gdzie poczuje się, jak wśród swoich?

Rodzina


★ Abigail Hirrland (matka):
- członkini Magicznego Kongresu Stanów Zjednoczonych, matka, żona i perfekcyjna pani domu. Wszystko musiała mieć dopięte na ostatni guzik, idealnie rozplanowane i zrealizowane. Przez wiele lat żyła marzeniami o idealnym życiu, jednak gdy marzenia te okazały się złudne, ogarnęły ją gorycz i frustracja. Swoje niespełnione ambicje zaczęła przelewać na córkę, chcąc uczynić z niej chodzący ideał w każdej dziedzinie. Mąż stał się dla niej żałosnym nieudacznikiem, przynoszącym wstyd rodzinie i nazwisku, ale rozwód wpłynąłby tym gorzej na jej reputację. Utknęła więc w wypalonym związku, pochłaniając się w wir pracy, byle tylko jak najrzadziej bywać w domu
- źle wspomina lata szkolne, bowiem jako uczennica nie wyróżniała się ani wybitnymi zdolnościami magicznymi, ani szczególną popularnością. Zdecydowała się samodzielnie nauczać córkę, będąc przekonaną, że potrafi to zrobić lepiej, niż nauczyciele, którzy nie dostrzegli jej potencjału. Do dziś chowa urazę do Ilvermorny, odnosząc się z dużym dystansem i chłodem do wszystkich przedstawicieli tej placówki, ilekroć ma z nimi do czynienia. Wychowanka domu Rogatego Węża.
- czarownica czystej krwi, której rodzina od lat zajmuje wysokie stanowiska w Magicznym Kongresie. Członkowie tego rodu specjalizowali się w znajomości prawa, często pełniąc funkcje sędziowskie w amerykańskiej społeczności czarodziejów. Powszechnie szanowani, żyjący Waszyngtonie, w posiadłości z czasów, kiedy siedziba kongresu znajdowała się jeszcze w stolicy. Jej małżeństwo z Davidem zostało uznane za mały mezalians, dlatego też para młoda musiała opuścić Waszyngton i przenieść się do Nowego Yorku.
★ David Hirrland (ojciec):
- urzędnik w Magicznym Kongresie Stanów Zjednoczonych Ameryki. Zajmował się wydawaniem pozwoleń na posiadanie różdżek, a w sekrecie marzył o pracy w departamencie przestrzegania prawa czarodziejów. Swoją żonę poznał, kiedy oboje byli jeszcze stażystami. Zakochani wzięli ślub, mimo sprzeciwu rodziców panny młodej i wkrótce zamieszkali razem w Nowym Yorku. Młoda pani Hirrland szybko zaczęła piąć się po szczeblach kariery, zyskując szacunek i podziw, na który nie miał szans liczyć przeciętny urzędnik. Wkrótce na tym polu zaczęły rodzić się konflikty, które w zawrotnym tempie przerodziły się niemalże w wojnę między współmałżonkami, pośrodku której znalazła się ich córeczka
- członek rodziny czarodziejów czystej krwi, znajdującej się jednak znacznie niżej w hierarchii społecznej niż rodzina Abigail. Hirrlandowie nie specjalizowali się w żadnych konkretnym zawodzie - każdy z nich szedł w swoją stronę. Wśród dalekich krewnych zdarzały się małżeństwa z osobami niemagicznymi, jednak raczej nikt nie utrzymywał z takimi osobami kontaktu.
- córkę kochał i chciał brać udział w jej wychowaniu, ale gdy ten obszar ich życia także został zdominowany przez matkę dziewczynki, poddał się i dał żonie wolną rękę w kwestii edukacji Darcy


Ciekawostki


★ Nigdy w życiu nie latała na miotle. Sądząc po złych doświadczeniach z podróży samolotem, raczej nie przekona się do transportu powietrznego.
★ Pija wino, może nawet za często, ale nie tknie się innych alkoholi.
★ Nie lubi, kiedy ludzie krzyczą, sama także bardzo rzadko podnosi głos. Uważa, że taki brak samokontroli jest oznaką słabości.
★ Uważa, że brytyjski akcent jest cholernie dziwny.



Ostatnio zmieniony przez Darcy U. Hirrland dnia 25.11.19 22:28, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down


Darcy U. Hirrland
Darcy U. Hirrland

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : amerykański akcent, blizna na lewym przedramieniu, przygarbiona postawa i czerwona szminka na ustach
Galeony : 25
Dodatkowo : Likantropia
  Liczba postów : 17
http://www.czarodzieje.org/t17869-darcy-u-hirrland?nid=1#505748
http://www.czarodzieje.org/t17905-miasto-duchow#505798
http://www.czarodzieje.org/t17906-korespondencja-darcy
http://www.czarodzieje.org/t17890-darcy-u-hirrland
Darcy U. Hirrland QzgSDG8




Gracz




Darcy U. Hirrland Empty


PisanieTemat: Re: Darcy U. Hirrland   Darcy U. Hirrland Empty23.11.19 23:06

Co ma być to będzie, chyba gotowe do sprawdzenia.
Powrót do góry Go down


Vivien O. I. Dear
Vivien O. I. Dear

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 171
C. szczególne : Bardzo chuda sylwetka
Galeony : 2226
Dodatkowo : ścigająca Slytherinu
  Liczba postów : 2380
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429
Darcy U. Hirrland QzgSDG8




Moderator




Darcy U. Hirrland Empty


PisanieTemat: Re: Darcy U. Hirrland   Darcy U. Hirrland Empty25.11.19 20:13

Hej Darcy I love you Miło Cię widzieć u nas na forum!

Karta jest super napisana, niestety mam kilka drobnych wątpliwości nad którymi musimy popracować ;)
1) Jak na osobę o tak wysokiej czystości krwi, Darcy ma dość mocno niemagiczny życiorys. Moją uwagę zwraca chociażby wyjazd ze Stanów samolotem (dlaczego nie wybrała jakiejś magicznej ścieżki np. proszek Fiu albo świstoklik? Skoro miała wystarczającą ilość pieniędzy by wymienić je na bilety na samolot to równie dobrze mogłaby sobie pozwolić na którąś z tych opcji. Skąd wiedziałaby jak się zachować w samolocie i jak załatwić zakup biletu i odprawę, skoro ten świat był dla niej zupełnie obcy) oraz balet (tu mimo jestem w stanie się przychylić do mugolskiego nauczyciela, ale może mimo to przyjrzysz się naszym spisom, w których znajdują się elementy magicznej kultury i rozrywki, dzięki którym będziesz mogła dodać do karty ciut więcej magii?)

2) Mimo wszystko byłabym wdzięczna gdybyś dodała jednak parę słów dlaczego matka zrezygnowała z posłania dziewczyny do amerykańskiej szkoły magii. Tu pojawia się także kwestia Owutemów: skoro Darcy ma iść na studia to musiała je zdać - czy zrobiła to, mimo domowej nauki, w szkole magii w Stanach, czy może dyrektor Hampson załatwił jej zdawanie ich w Wielkiej Brytanii?

3) Tu chciałabym dopytać - czy dobrze rozumiem, że Darcy rozpoczęła domową naukę magii tak jak powinna, w wieku jedenastu lat? Chodzi mi tylko, że nie mogę wyłapać z karty momentu w jakim okresie zaczęła się uczyć.

______________________

We ain't leaving this room 'til we both feel more. They say love is pain, well darling, let's hurt tonight


Powrót do góry Go down


Darcy U. Hirrland
Darcy U. Hirrland

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : amerykański akcent, blizna na lewym przedramieniu, przygarbiona postawa i czerwona szminka na ustach
Galeony : 25
Dodatkowo : Likantropia
  Liczba postów : 17
http://www.czarodzieje.org/t17869-darcy-u-hirrland?nid=1#505748
http://www.czarodzieje.org/t17905-miasto-duchow#505798
http://www.czarodzieje.org/t17906-korespondencja-darcy
http://www.czarodzieje.org/t17890-darcy-u-hirrland
Darcy U. Hirrland QzgSDG8




Gracz




Darcy U. Hirrland Empty


PisanieTemat: Re: Darcy U. Hirrland   Darcy U. Hirrland Empty25.11.19 22:37

Hejo Darcy U. Hirrland 3510148804

Przepraszam najmocniej, pierwszy raz zdecydowałam się na postać czystej krwi i faktycznie, jakoś tak mało tej magii zawarłam w karcie. Starałam się trochę to tym razem doszlifować, ale jeśli nadal jest za mało, to mogę jeszcze coś pokombinować ^^

Co do decyzji w sprawie szkoły - nie pasowało mi to nigdzie w historii, więc dopisałam to w sekcji Rodzina, mam nadzieję, że to nie jest duży problem.

Natomiast co się tyczy momentu rozpoczęcia jej edukacji...nie zastanawiałam się nad tym, jeśli mam być szczera. Gdzieś z tyłu głowy rysuje mi się jednak sytuacja stopniowego wdrażania Darcy w bardziej regularną naukę. Wydaje mi się, że mogła mieć jakieś osiem/dziewięć lat, kiedy mama zaczęła jej podsuwać pierwsze książki, ale formę regularnych zajęć przyjęło to dopiero, kiedy miała jedenaście lat. Ale jeśli widzisz to inaczej, to nie ma problemu, dostosuję się :)
Powrót do góry Go down


Vivien O. I. Dear
Vivien O. I. Dear

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 171
C. szczególne : Bardzo chuda sylwetka
Galeony : 2226
Dodatkowo : ścigająca Slytherinu
  Liczba postów : 2380
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429
Darcy U. Hirrland QzgSDG8




Moderator




Darcy U. Hirrland Empty


PisanieTemat: Re: Darcy U. Hirrland   Darcy U. Hirrland Empty28.11.19 20:46



GRYFFINDOR!

Witamy Cię na Czarodziejach! Twoja karta zostaje zaakceptowana, dostajesz więc uprawnienia do gry. Poniżej znajdziesz przydatne w dalszych krokach na forum linki, z którymi warto abyś się zapoznał!



stwórz pocztę
załóż relacje
zacznij grę




Życzymy

miłej gry!

Dzięki za sprostowanie - teraz jest już super! Co do edukacji - jeśli przed jedenastym rokiem życia była to tylko teoria to w porzadku I love you Przepraszam, że musiałaś tak długo czekać!

______________________

We ain't leaving this room 'til we both feel more. They say love is pain, well darling, let's hurt tonight


Powrót do góry Go down


Sponsored content

Darcy U. Hirrland QzgSDG8








Darcy U. Hirrland Empty


PisanieTemat: Re: Darcy U. Hirrland   Darcy U. Hirrland Empty

Powrót do góry Go down
 

Darcy U. Hirrland

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Darcy U. Hirrland QCuY7ok :: 
karty postaci
 :: 
karty studentow
-