Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Obserwatorium

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 11 ... 19  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Obserwatorium   Pon 10 Sty - 18:19

First topic message reminder :


Obserwatorium


To pomieszczenie o dużych rozmiarach przypomina trochę salę kosmiczną, ze względu na obecność wielkiego nieba, zastępującego ściany. Są one po prostu zaczarowane. Jednak w tym miejscu widać podłogę, jest grawitacja, dlatego można stąpać pewniej po ziemi. W nieregularnych odstępach rozmieszczone są specjalne teleskopy, z których korzystają zarówno studenci, jak też młodsi uczniowie. Dzięki nim można swobodnie oglądać niebo.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
  Liczba postów : 237




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Nie 11 Gru - 13:58

Villemo spojrzała się na dziewczynę, nie ukrywając w spojrzeniu cynizmu, zdziwienia i oskarżenia.
- Ochujałaś?! - Zapytała kulturalnie..
- Co się z tobą dzieje? Trzeba było najpierw się z nim przespać! To by bardziej go zabolało! - O tak, rozpalić i porzucić to jedno, ale dać facetowi to czego chce, pokazać mu że tylko on dla niej istnieje, niech się zakocha! Niech jego uczucie się pogłębia, apotem porzucić jak psa! Co się działo z Desiree? Zmarnować taką okazję, do dobicia? Oszczędziła mu przynajmniej połowę, tych wspaniałych przykrych uczuć. Ah co za szkoda, no ale nic. Może dziewczyna dostanie drugą szansę. A jak nie to Villemo któregoś dnia, się weźmie za tego rycerza. Villemo roześmiała się wesołym cynicznym śmiechem. To będzie wspaniała zabawa! Najpierw go rozpali, aż do granic wytrzymałości. Pokaże mu istnienie gorączki, takiej jakiej jeszcze nie znał! Będzie się z nim bawić i drażnić, rozkocha go w sobie! Tak, tak bardzo powoli, by chłopak się nie speszył, potem będzie pogłębiać to uczucie aż do tego by jego malutkie serce wybuchło z miłości do niej. A potem? Ahh to będzie najwspanialsza część... Villemo nie zdawała sobie sprawy, jak bardzo teraz jej twarz się zmieniła, na jej ustach był mściwy złowieszczy uśmiech. W oczach błyskały niebezpieczne iskry, nie przywodzące na myśl czegoś dobrego. Cała w środku już nie mogła się doczekać, tych wspaniałych chwil. Potem będzie patrzyć na jego cierpienie, i od czasu do zcasu, przypadkiem spotykając go na korytarzu, by dogłębnie go złamać, i dobić. By jej widok łamał go niczym żelazne koło. Nagle Desiree wyciągnęła flaszkę, ognistej Whisky.
- Oj kochana, naprawdę cie nie poznaje. - Skrytykowała ją, biorąc od niej flaszkę. No dobra prawie się nie znały, a tym bardziej prawie ze sobą nie rozmawiały. Lecz oby dwie wiedziały ze są niemal jak bliźniaczki. Więc co się z nią działo? Przestała dobijać facetów, a tym bardziej zapominała o tym ze ma alkohol! Oj czy to sprawka tego całego Tristana? Jeżeli tak, to tym lepiej! Czemu? Dodatkowy powód by się z nim zabawić, skoro on lubi bawić się w dobrego rycerza, ona go przeniesie do czasów średniowiecza, i zrobi mu z dupy jesień średniowiecza. Villemo roześmiała się głośno, i złowieszczo, a zarazem wesoło. No ale jednak, ten Puchon coś uzyskał. Desiree się zaczynała zmieniać, lecz ona Villemo do tego nie dopuści! Przecież nie mogła sama schodzić na dno prawda? Villemo pociągnęła łyk ognistej Whisky i odpaliła kolejnego papierosa, podając paczkę Desiree.
- Wiesz.. Zapewne pójdę do piekła.. Więc jak tam trafię, to zakręcę szatana i będę rządzić. - Powiedziała, lecz po co? Od tak, po prostu. Ona żyła w swoim własnym świecie, i miała swoje własne myśli, których nie zawsze można było zrozumieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 285
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 362




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Nie 11 Gru - 14:29

No tak. Desiree sama nie wiedziała czemu wtedy ulotniła się zbyt szybko. Ona chyba zwariowała. Przecież wiele razy spała z facetami i porzucała ich. Dla zabawy, by ich pogrążyć, dobić, złamać ich serce. Dlaczego tym razem było inaczej? Dlaczego uciekła prawie od razu? By oszczędzić mu większej ilości cierpienia jaką czułby gdyby została z nim jeszcze, gdyby bardziej się zaangażował?! Dlatego że przez ten jeden, krótki moment naprawdę coś do niego poczuła...Tristan był przeszłością. Już tak. Nie mogła pozwolić by przez jakiegoś tam Puchona zmieniła swój świat, by przekręcił się do góry nogami!! -Tak. Ochujałam. Rety, co się ze mną dzieje u diabła!! -Zauważyła że na twarzy Villemo pojawił się złowrogi uśmieszek. Oho, dziewczyna coś planowała. No i tak ma być.. Przynajmniej jedna mądra. Desiree postanowiła spędzać z przyjaciółką więcej czasu. Chciała by tamta trzymała ją za ramiona i nie pozwoliła jej zboczyć ze złej drogi, z ich drogi do piekła. Nie żeby Des miała zamiar z niej zboczyć, o nie! Ale czasem może jej coś odjebać tak jak z tym Tristanem. Nie zamierzała sobie na to pozwolić. Wzięła od Vill butelkę i upiła duży łyk. Są młode i piękne, trzeba sie bawić a nie myśleć nad przeszłością! Liczy się teraźniejszość. Upiła duży łyk i nagle krzyknęła głośno: -Jebać facetów! I tak za sto lat już ich nie będzie! To dziewczyny rządzą i będą rządzić światem! - Desiree obiecała sobie że już nigdy, przenigdy jej tak nie odbije. Chce być pijana, chce być naćpana, chce rządzić, chce by inni się jej bali ale i szanowali ją bo na to zasługuje! A miłość? Cholera, a co to jest?! Nie, Aileen już nigdy nie da się ponieść emocjom czy też nie wiem co ją poniosło, że się zachowała tak a nie inaczej. -Wiesz, Vill? Tak nie może być. Nie dam sobą pomiatać jakiemuś Puchonowi, czy komuś tam innemu. Jestem Desiree Weaver, kurwa, Desiree, a ona nie ma uczuć, ona pije, pali, ćpa, bawi się i rani innych. Nie ma tak. -chwyciła paczkę papierosów, którą podała jej przyjaciółka i odpaliła jednego mocno się zaciągając. -Wiesz, chcę umrzeć wtedy kiedy ty. Będziemy razem. Zawojujemy tym wszystkim. - o tak, Desiree rozumiała co Villemo ma na myśli, rozumiała ją, bo niby kto jak nie ona mógłby to zrozumieć? One musiały trzymać się razem. Nie było innego wyjścia. Vill Ingrid była jej siostrą. Ćpuńską i alkoholową siostrą. Razem szarżowały, razem się bawiły, łączyło je dosłownie wszystko. Musiały umrzeć jednocześnie, piękną narkomańską śmiercią odejść z tego świata by w innym bawić się równie dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
  Liczba postów : 237




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Nie 11 Gru - 15:01

"Jebać facetów!" Na te słowa, a raczej na ten krzyk, Villemo mocno się roześmiała, jej wizja dręczenia Tristana została przerwana. Oj biedny chłopak, nawet nie ma pojęcia z kim mu przyszło zadrzeć. Podczas gdy ona mówiła, Villemo położyła się głową na jej nogach, przy jej brzuchu. Czemu to zrobiła? Jej się nie pytajcie, może znudziło jej się siedzenie, a może chciała się do niej zbliżyć? Nie tak uczuciowo w senie, przyjaźni i innych głupot. Lecz w sensie fizycznym. Villemo zgadzała się z nią całkowicie, były młode i musiały działać chwilą, nie zastanawiając się nad tym co było i nad tym co będzie. W ich świecie musiała istnieć tylko teraźniejsza chwila, nic więcej!
- Nie czas jeszcze na odchodzenie, kochana. Jeszcze trzeba zranić wielu ludzi,zabawiać się i porzucić. - Powiedziała Villemo szyderczym tonem. Nie skierowanym do dziewczyny, lecz do tych wszystkich, których przyjdzie im na swej drodze zranić. Villemo przymknęła oczy. Zastanawiacie się dlaczego one takie są? To był ich świat, ich zabawki. Dla was to ludzie i ich uczucia, dla nich to zabawki, wypchane watą. Ten Tristan... Dla Villemo stanowił pewną zagadkę. Dokonał czegoś, co nie powinno się stać. Desiree się zawahała, jak by on dotarł gdzieś, gdzie nie powinno być nikogo. Lecz Villemo sie zemści, o tak. Zemści się tak bardzo, że to przejdzie do historii dziewczyn z Slytherinu. Lecz to będzie kiedy indziej. Teraz spokojnie sobie leży na kolanach swojej przyjaciółki. Przyjaźń.. Villemo jej nie chciała, wolała zwykły seks bez zobowiązań. Lecz mimo wszystko, one były jak siostry, były dla siebie ważne chociaż nie chciały się do tego przyznać. Villemo zaczynała się wkurzać! Ona nie chciała żadnej przyjaźni! To by ją ograniczało i hamowało. Nie mogło do tego dojść! Miało być tak jak jest i nic nie miało prawa się zmienić! Villemo wzięła butelkę i napiła się z niej łyk. Mało już zostało, ale cóż. Villemo zaciągnęła się papierosem, wypuściła powietrze, tylko dym został w płucach. Postanowiła z tym skończyć! Skończyć z tymi bzdurami, jakie zaczynały się tworzyć między nią a Desiree. Miała już pewien plan, który przewidywał tylko dwa rozwiązania, i każde z nich, miało zakończyć ich przyjaźń. Nie chodziło o to, że mają ze sobą nie rozmawiać i tym podobne. Bo wieź która ich łączyły, nigdy nie zginą, lecz miało to na celu, by te więzi ich nie ograniczały. Oby dwie musiały pozostać wolne, i robić to na co mają ochotę. Robić to czego chcą, i nie zastanawiać się nad tym, co powie druga osoba. Villemo podniosła się, i spojrzała się w oczy Desiree. Uśmiechnęła się tak jak by inaczej. Jej twarz zrobiła się stanowczo inna. Zrobiła się bardziej kusząca i bardziej pociągająca. Jej uśmech, był delikatny, i słodki. Lecz nie do przesady. W jej oczach skakały malutkie ogniki. Zaś z jej twarzy można było wyczytać, wyczekiwanie, pomieszane z podnieceniem. Villemo miała prosty plan. Spróbuję ją uwieź. Gdyby to była inna osoba niż Desiree. Villemo zrobiła by to jednym skinieniem palca, ale takie zachowanie miała przeznaczony, dla osób dla których nie ma żadnych uczuć. Desiree albo ja odrzuci i sobie pójdzie, albo przyjmie jej uwodzenie i.. I sami wiecie co będzie. Tak czy owak, to zakończy ich absurdalną przyjaźń do tego stopnia, ze nie będą sobą ograniczeni. Będzie tak jak było wcześniej, bez zbędnych uczuć, które mogłyby by je powstrzymywać. Nie oznaczało to, ze staną sobie obce, bo będzie tak jak było. Villemo powoli, zbliżała swoje usta do jej...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 285
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 362




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Nie 11 Gru - 16:06

Desiree roześmiała się razem z Villemo. Nie wiedziała co dziewczyna planuje ale domyślała się że nie będzie to nic przyjemnego. Biedny Tristan, a może by tak go o...Ostrzec? Hahahahahahhahaha, nie no, nie wytrzymam. Tristan to zero, koniec, nic nie znaczący Puchon, rozumiesz głupi mózgu?! A może to serce się odezwało...Bzdura, Des nie ma serca, no przecież wiecie o tym. Dobra, to staje się coraz bardziej zapętlone. Koniec. Definitywny koniec myślenia o tym człowieku. -Oj tak...Mamy zbyt wiele rzeczy do zrobienia tutaj. W Hogwarcie. Wiele serc do złamania. -zaśmiała się szyderczo i pogłaskała po głowie przyjaciółkę która położyła się na jej kolanach. Nie gadały wiele ale jakoś tam ze sobą były związane psychicznie. Desiree to odpowiadało. Nie uważała przyjaźni za coś złego. Miłość nie istniała ale przyjaźń...Jest dobra. Świadomość że ma się kogoś kto cię rozumie i komu możesz się zwierzyć czy coś tam. I przyjaźń nie jest taka, że kogoś ogranicza czy coś. Dwie osoby o tych samych zainteresowaniach robią to samo, nie ograniczają się. Tylko uzupełniają. Ale co ja pierdolę...Dobra, nieważne za bardzo się zapętliłam w tym filozofowaniu. Nie rozumiem myślenia Villemo ale nie muszę, wiem że i tak nie ogarnę. Ale były takie same, robiły to samo, więc po co miałyby się zastanawiać nad tym co powie druga osoba? Przecież wiadomo że co by nie robiła druga by ją wspierała w tym, bo miały podobne cele i podobne upodobania. I ja sobie nie wyobrażam tego że ich przyjaźń trzeba zakończyć i w ogóle. Miały robić to co robią, razem czy osobno, wszystko jedno, ale nie musiały się przejmować zdaniem tej drugiej. Ale bez żadnych pierdoł w stylu tego co Villemo planuje. No ale ja mogę gadać swoje a Desiree swoje, nie panuję nad nią, nie wiem co się z nią dzieje, nie słucha się mnie wcale. Gdy Vill uśmiechnęła się tym kuszącym uśmieszkiem Des jak gdyby nigdy nic zaciągnęła się papierosem, wypiła do dna Whisky i odwzajemniła taki sam uśmiech. A we mnie się zagotowało, no ale cóż. A co zrobiła Weaver gdy przyjaciółka pochyliła się by ją pocałować? No właśnie. Odwzajemniła pocałunek. Z dużą żarliwością i zapałem. A to wszystko przez alkohol. Teraz to on, pomieszany z dymem papierosowym rządził Desiree. Nie zastanawiała się nad niczym co mnie bardzo martwi ale oj tam, oj tam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
  Liczba postów : 237




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Nie 11 Gru - 16:29

Całowały się, namiętnie, wrażliwie. Nachalnie i delikatnie. Villemo odsunęła się nieco, i położyła jej palec na usta. Wszystko w niej, każda cząsteczka, każdy ruch i obrót oczami, był koszący, wabił i namawiał. Tak Villemo chyba jak nikt inny, potrafiła być kuszącą łanią. Lub fatamorganą która wabi, podróżników na pustynni. Tak jak myślała, one są identyczne. Oj, gdyby Villemo znała myśli Desiree, to by wiedziała że na temat przyjaźni mają odmienne zdanie. Przyjaźń nie miała prawa istnieć. Nie w jej świecie, dla niej to zbędne. Ograniczało by ją. Kiedy się widzą, ona i Desiree, w tedy się nią interesuję, i jej pomoże, lecz różnica jest taka. Że przyjaźniąc się z kimś, martwisz się lub myślisz o tej drugiej osobie. Bez niej Villemo bez Desiree będzie żyła swoim życiem, a jak ktoś ja skrzywdzi, w tedy ją pozna. Tak jak Tristan. Ale mniejsza o niego, Villemo i tak już mu zbyt dużo czasu poświęciła, za co powinien być jej wdzięczny. Villemo popatrzyła się na Desiree. I co teraz będzie? Niby odwzajemniła pocałunek, lecz.. No tak, to jest właśnie ta cholerna więź, która zaczynała ją wkurzać! Normalnie by ją wykorzystała, lecz nie porzuciła. Teraz nie jest pewna, czy powinna to robić, chce tego lecz czy i Desiree tego chce? Jak ja to cholernie wkurzało! To myślenie o kimś, co na to powie druga osoba, czy się nie obrazi. Lecz Villemo nadal kusiła, nadal przyciągał i wabiła. Zbliżyła się do ust Desiree delikatnie, dotykając jej warg swoimi. (Wcześniej zdejmując z jej warg, swojego palca) Jej piersi, dotykały piersi Desiree. Jej ręka, już wędrowała po udzie. Villemo musiała wiedzieć, czy uda jej się ja rozpalić. Jeżlei nie, nie będzie robiła tego co zawsze. Po prostu sobie pójdzie. Wkurwiało ja to! Wkurwiało ją to, ze Desiree jest dla niej tak ważna, na tyle ważna, by Villemo nie chciała jej zranić. Gdyby to był kto inny. Ktokolwiek, bez zahamowań rozpaliła by do białości drugą osobę. Wszyscy wiemy ze ona to doskonale potrafi. Dla niej nie istnieje osoba którą nie da rady uwieść do łóżka. Dajcie jej papieża, a na drugi dzień opowie wam jaki jest w łóżku. Villemo przeniosła się na szyje, swoja ręką, już pieszcząc jej pierś. Teraz Villemo naprawdę dużo ryzykowała, zbyt dużo. Lecz nie będzie płakać jak to wszytko straci. To po prostu będzie kolejny upadek, upadek jeszcze niżej, i co w tym wielkiego? Villemo swoim nosem, dotykała jej nosa, delikatnie i niby nieśmiało się uśmiechając przy tym. Villemo przyciągnęła Desiree bliżej do siebie, jej ręką która znajdowała się na jej udzie, wędrowała i drażniła coraz bardziej i bardziej. Przestała się hamować, nigdy nie musiała i teraz też nie miała zamiaru. Jeżeli starci jej przyjaźń, to straci. Villemo i tak pali za sobą wszystkie mosty, wiec czemu teraz miała by się przejmować, jeszcze jednym spalonym mostem? Villemo ponownie przeniosła pocałunki, na jej usta, papieros którego trzymała w rękach, teraz palił się gdzieś na ziemi, a dym uciekał do stratosfery. Wszystko tam uciekało, by nigdy nie powrócić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 285
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 362




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Nie 11 Gru - 17:42

+18 Nie będę pisała dalej tych filozoficznych głupot bo mi się nie chce. Przejdę do konkretów. I co ty chcesz od Desiree? Ona się dopiero rozkręca, no! Całowała przyjaciółkę bardzo długo i bardzo mocno, nie przejmowała się niczym ani nikim. To co robią wydawało jej się odpowiednie i nie wyobrażała sobie by miały teraz przestać. Dziewczyna przyciągnęła Villemo bliżej obejmując ją w talii i gładząc jej włosy. Ręką wędrowała raz wyżej raz niżej. Odpowiadała na pieszczoty przyjaciółki z taką samą wrazliwością. Drażniła, gładziła uda dziewczyny by po chwili przenieść się na plecy lub szyję. Dotykała swoim nosem jej nosa uśmiechając się nieśmiało i słodko. Oczami śledziła swoją dłoń aż ta doszła do piersi przyjaciółki. Muskając opuszkami palców jej skórę zatrzymała rękę na jej sutku. Odsunęła gwałtownie rękę i spojrzała oczy dziewczyny. Ich lekko rozchylone usta powoli i niepewnie połączyły się w czułym pocałunku. Desiree szybko pozbyła się górnych części garderoby Villemo. Ujęła w dłonie jej piersi i zaczęła je delikatnie pieścić. Ich serca biły mocniej niż kiedykolwiek przedtem. Jedną ręką pieściła dalej dziewczynę drugą przyciągając ją bliżej. Była odurzona jej zapachem. Całowała ją coraz brutalniej i namiętniej. Wzdychała z rozkoszy czując na sobie dotyk przyjaciółki. Przesuwała wargami od szyi, do ucha i znów wtapiając się w jej wargi. Bawiła się piersiami Vill, gładziła ją po plecach, po udach...Jej ręka docierała prawie wszędzie. Nie hamowało jej teraz nic. Było jej dobrze całując i być całowaną, pieszcząc i być pieszczoną. Coraz bardziej rozpalało ją od środka. Jej ruchy były coraz bardziej natarczywe. Alkohol buzował w niej coraz bardziej. Teraz obiema rękoma przytulała do siebie przyjaciółkę całując ją do utraty tchu. Potem przejechała wargami coraz niżej aż do dekoltu dziewczyny całując ją w obie piersi by po chwili wrócić z powrotem do ust. Villemo była cudowna, potrafiła rozgrzać człowieka do białości, zanim ta osoba zda sobie z tego sprawę. Desiree właśnie tak się czuła. Zachowywała się jak po najlepszym narkotyku. Vill była jej narkotykiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
  Liczba postów : 237




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Nie 11 Gru - 18:30

+18 A więc stało się, oby dwie były upojone. Alkoholem? Narkotykiem? Możliwe, lecz ja bym zaryzykował twierdzenie że są upojeni samym sobą. Pocałunki były szybsze i bardziej namiętne. Desiree nie pozostawała obojętna na pieszczoty i rozpalanie jej. O nie! Desiree brnęła zdecydowanie do przodu, wprawiając Villemo najpierw w osłupienie, a później już było tylko lepiej i przyjemniej. Przez jej ciało, przechodziły ogromne wstrząsy przyjemności. Dreszcze podniecenia, jej sutki stały się twarde. Villemo mruczała podniecająco do swej kochanki, wzdychała i przygryzała jej ucho, kiedy ta zabawiała się jej piersiami. Chwila moment! Villemo w jednym momencie została bez koszuli, i nagle zauważyła ze ona przez cały dzień nie nosiła stanika! Dobra zostawmy to, Villemo teraz nie miała ochoty zabrudzać sobie takimi nie istotnymi szczegółami swojej głowy. Uśmiechała się niczym kocica, i lekko przygryzała wargi, kiedy jej kochanka swoim dotykiem, ją coraz bardziej rozpalała. Villemo jednak nie chciała pozostać dłużna w tych pieszczotach. Szybko i sprawnie zdjęła z niej jej czarną poszarpaną bluzkę, odsłaniając jej piękne dużo piersi. Jej ręka od czasu do czasu zaciskała się na jej udzie, a druga swoimi małymi pazurkami robiły, nieznaczne ślady na jej plecach. Villemo szybko pozbyła się jej stanika, odsłaniając przepiękne duże, i pełne piersi. Kiedy dziewczyny zbliżyły się do siebie, ich sutki stykały się, wprawiając Villemo w szał podniecenia. Całowała mocno, i nachalnie każdy skrawek jej ciała, każdy sutek, każdą najdrobniejszą część jej brzucha, pieszcząc uda, kolana i stopy. A czasami dotykając jej najwrażliwszego miejsca i zostawiając tam swoją dłoń na chwilę, by ją tam gładzić, a w między czasie całując ją lub jej piersi. Villemo delikatnie całowała ją od szyi coraz w dół i w dół, przejeżdżając językiem między jej piersiami, by w końcu dojść do samego dołu. Villemo delikatnymi i sprawnymi a co najważniejsze podniecającymi ruchami, zębami odpinała jej spodnie. Przy czym wyginając się przy tym niczym kot, i odsłaniając swoje białe, koronkowe stringi. Zaś kiedy rozpinała zębami jej spodnie, delikatnymi i ponętnymi ruchami drażniła jej podbrzusze, swoim nosem. Kiedy już rozpięła jej spodnie, językiem zaczynała ją drażnić, schodząc raz to wyżej, a raz niżej, i przygryzając jej czarne koronkowe majtki. Tak jak by chciała je rozszarpać, zębami. Po chwili ponownie wracając do pieszczot jej ciała. Villemo chciała ją rozgrzać, rozpalić, by to była ich najwspanialsza chwila. Villemo powoli i sprawnie, pieściła ręką jej piersi, oraz jej najczulszy punkt, całując przy tym ją, lub jej szyje. Przygryzając ucho, przy czym szepcząc jej do ucha ciche podniecające szepty. Jej ręka, raz po raz, znikała za jej majtkami, by koniuszkami palców, dochodzić, do jej intymnych miejsc, by w następnej chwili, powoli się wycofywać. Villemo chciała tymi ruchami, rozpalić ją jeszcze bardziej. Dla Villemo, nie istniała żadna granica rozpalenia, ona uwielbiała patrzeć jak ktoś, przechodzi przez granice, własnego podniecenia. Własnej gorączki, kiedy już ciało nie może wytrzymać, kiedy wszystko, emanuje namacalnym podnieceniem. Kiedy nawet oddechem, wyraża się swoją tęsknotę i podnieceniem. W tedy taki seks, jest naprawdę czymś, co można przeżywać jeszcze i jeszcze raz. Zawsze od nowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 285
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 362




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Nie 11 Gru - 19:35

+18 Desiree najwyraźniej zadziwiła Villemo. Zapewne dziewczyna nie spodziewała się aż tak gwałtownej reakcji z jej strony. A co, Des jeszcze jej pokaże że nie jest jakąś uległą zakonnicą! Ślizgonka widziała że jej przyjaciółka jest coraz bardziej podniecona. Czuła pod swoimi palcami jej dreszcze i słyszała pomruki i jęki. Czuła satysfakcję, że uszczęśliwia swoją partnerkę. Ogromne wstrząsy przyjemności ogarnęły także Desiree gdy Vill przegryzała jej ucho, drażniła jej ciało. Przyjaciółka pieściła każdy skrawek jej ciała. Dziewczyna szybko została pozbawiona bluzki i bielizny. Teraz obie mogły nacieszyć się widokiem swoich ciał. Desiree zaczęła szybciej dyszeć gdy dziewczyna dojechała językiem do jej podbrzusza i zębami odpinała rozporek jej spodenek. Wygięła się jak kotka pozwaląc by dziewczyna pieściła i drażniła jej czułe miejsca. Sama mocno trzymała przy sobie Vill i z podniecenia wpijając paznokcie w jej skórę. Całowała ją teraz po całym ciele, jeździła po nim językiem i gładziła miękkimi palcami. A gdy przyjaciółka zaczęła wkładać palce do jej wnętrza...Desiree nie mogła już powstrzymać pomruków i jęków. Na razie pozwoliła Villemo działać, ona zajmie się nią później. Ale na pewno tak, że dziewczyna nie pożałuje ich spotkania. Panna Weaver na razie dotykiem starała się rozpalić przyjaciółkę. Dotykała jej twarzy, całowała po szyi, palcami jeździła po plecach, gładziła i drapała jej uda masując je od wewnętrznej strony. Zębami drażniła jej sutki, przygryzała płatki uszu, cały czas obejmując dziewczynę mocno i wpinając ręce w jej włosy. Cały czas gorączkowo szepcząc imię Villemo całowała całe jej ciało, przerywając to jękami i mruczeniem gdy przyjaciółka dochodziła do jej najbardziej czułych miejsc. Desiree czuła się cudownie, jakby urodziła się na nowo. Było jej tak dobrze u boku Villemo, przyjaciółka umiała ją rozpalić i podniecić jak nikt inny. W pewnym momencie Vill tak bardzo ją podnieciła, że dziewczyna krzyknęła głośno mocno ściskając pośladki panny Pritchard, gdyż właśnie tam spoczywały w tym momencie jej dłonie. W dalszym ciągu trzymając ją za pupę przyciągnęła ją bliżej siebie, tak blisko że już bardziej nie mogła i zatopiła się w jej włosach całując ją w szyję. Gdy Villemo ponownie zjechała językiem między jej uda dziewczyna chwyciła ją mocno za ramiona i wygięła się do tyłu w szale podniecenia czekając na nowe doznania i na moment gdy to ona będzie mogła zająć się towarzyszką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
  Liczba postów : 237




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Nie 11 Gru - 19:59

+18Świat wirował, wszystko szumiała, w głowie wszystko pulsowało. Jej ciało stało się centrum podniecenia. To była ich własna konstelacja. Ich własne zaćmienie. Teraz to one były centrum wszechświata. Dla Villemo w danej chwili, nie istniało nic prócz Desiree. Każdym pocałunkiem, każdym dotykiem, Villemo przekazywała jej jakąś cząstkę siebie. Ich świadomość, a także jasne myślenie, gdzieś zginęło. Wszystko stało się inne. Niczym w obliczu zagłady, silny robił się słaby, czarny robił się biały. A one się całowały, i podniecały, drażniły i oddawały siebie nawzajem. Dotykiem badając swoje ciało, jak gdyby odkrywali nowy ląd. Poznawali i odkrywali siebie. Za każdym pocałunkiem, jeszcze raz, jeszcze mocniej, z jeszcze większa porcją uczucia. Villemo czuła się jak gdyby, całe życie czekała zatym jednym momentem. Chyba nie miała jeszcze takiej partnerki jak Desiree, albo przynajmniej Villemo o tym nie pamiętała. A tego, to ona z pewnoscią nie zapomni. Kolejny wstrząs i jęk podniecenia, gdy dziewczyna ścisnęła ją za pośladki. Villemo uśmiechnęła się jak kocica, i pocałowała czule swą kochankę. Po woli i sprawnie pozbywając z niej niepotrzebne spodnie, lecz jeszcze zostawiając ją w majtkach, by mogła napawać się tą chwilą, tak długo jak trzeba, lub jeszcze dłużej. Ich ubranie, leżały porozwalane, po całym obserwatorium, lecz one o to nie dbały. Villemo, całowała jej uda, jej stopy, kostkę i pietę. Językiem drażniła, jej intymne miejsce. Villemo przez koronkowy materiał, całowała i lizała jej intymne miejsce. Kiedy wygięła się jak kocica, nie przez przypadek, potarła swoją itymną częścią o jej, swoimi sutkami o jej sutki. Dając Desiree długiego namiętnego całusa. Jej ręka, obejmowały pół jej pośladka, gdyż dalej nie sięgały, zaś druga ręka, delikatnie i z wyczuciem, masowały jej piersi. Villemo, robiła to wszystko zmysłowo, czule i powoli. Zniżając się ponownie, z każdym ruchem obdarowując jej ciało, setką czułych pocałunków. Powoli, i zmysłowo, Villemo pozbawiła ją ostatniej części garderoby, uśmiechając się przy tym. Zanim zdążyła, cokolwiek powiedzieć, lub nawet pomyśleć, jej język już był w niej. Najpierw delikatnie i czule, całując zabawiając i drażniąc jej łechtaczkę. Wchodził tak głęboko jak tylko było to możliwe. Villemo doskonale, zdawała sobie sprawę, że sama jest już podniecona, nie do granic wytrzymałości o nie! Villemo już dawno te granice przekroczyła! Wszystko w niej pulsowało, wszystko pragnęło Desiree! Nawet jej odech, był pełny podniecenia. Zaś gdyby ktos miałby zdolność zobaczenia, ludzkiej aury. To teraz zobaczyłby, ich pełną podniecenia aurę, która jest niemal namacalna. W itymnym miejscu Villemo, było już mokro od podniecenia, lecz teraz dizewczyna si ę tym nie przejmowała. Ona sama znajdowała, nie ograniczone pokłady podniecenia i zachwytu. Villemo zbliżyła się do swej kochanki, całując ją długo i namiętnie, zaś w tym czasie jej palec już w niej był! Poruszała nim, delikatnie i powoli. Raz do przodu raz do tyłu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 285
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 362




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Pon 12 Gru - 17:30

+18 O tak...Dziewczyny były tak sobą zajęte że nawet gdyby świat skończył się właśnie w tej chwili one i tak by tego nie zauważyły. Desiree cała będąc już podniecona do granic możliwości jeszcze zapalczywiej całowała teraz Villemo. Jej usta dotykały całego jej ciała, jej ręce pieściły plecy, brzuch, masowały uda i piersi dziewczyny. Jedną dłoń wplotła we włosy Vill lekko je kołtuniąc a drugą objęła ją w talii by po chwili złapać za udo i przyciągnąć bliżej. Z podobnym uśmiechem oddała pocałunek przyjaciółki wkładając w niego całą swoją miłość, całe podniecenie, cały żar jaki w sobie miała. Gdy Villemo zjechała językiem do czułych miejsc Desiree ta z podniecenia odchyliła się do tyłu i dyszała nie mogąc złapać tchu. Przyjaciółka ponownie ponownie powróciła do całowania jej. Palec Vil została jednak w jej wnętrzu. Desiree objęła dziewczynę w pasie przyciągając ją bliżej. Wargami zjechała na dekolt dziewczyny delikatnie ssąc jędrne piersi towarzyszki, dłonią masując ją po brzuchu. Po chwili zaczęła całować ją coraz niżej dochodząc do jej podbrzusza i podgryzając zębami białe stringi Villemo. Ale jeszcze ich nie zdejmowała. Wróciła do całowania ust dziewczyny. Potem dorwała się do szyi wsysając się w nią niczym wampir pragnący wyssać krew. Cały czas mocno ją obejmowała. Jedną dłoń przeniosła na pośladek Vill, drugą objęła ją za szyję i całowała, całowała, całowała...Desiree także przekroczyła granice podniecenia. Wciąż czuła w sobie palec przyjaciółki, chciało jej się mruczeć i miauczeć. Wiedziała że teraz nie da dziewczynie odejść. Nie pamiętała by kiedykolwiek było jej z kimś tak dobrze jak z Villemo. Przyjaciółka nieźle na nią działała, wprost upajająco. Uśmiechnęła się namiętnie do swojej kochanki nie przestając jej całować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
  Liczba postów : 237




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Pon 12 Gru - 18:00

+18 Villemo jako osoba już przestała istnieć, była jedynie centrum podniecenia. Nie ukrywała swojego zachwytu, ani nie zachowywała się cicho, chociaż powinna, by nie pobudzić innych. Lecz Villemo kompletnie odpłynęła, w oceanie miłosnego upojenia. Każdy dotyk Desiree ją przerastał, wprawiał ją w szczyty ekstazy. To było niesamowite doznanie, niczym wejść na szczyt Mont Everest. Niczym przepłynąć cały ocean. Chociaż oby dwa przypadki, nie określały tak dokładnie, tego czego doznawała Villemo. Villemo jęczała,a nieraz krzyczała z zachwytu. Jej twarz była w błogiej ekstazie, czasami przyciskała mocniej swą kochankę, robiąc jej ślady swych paznokci na jej ciele. Oddawała pocałunki, żarliwie i mocno. Przygryzając jej warki, jej ciało płonęło. Chciało jej! W całej swej okazałości! Villemo natarła na nią, niemal brutalnie. Każda cząsteczka jej ciała, wzywała ją do siebie. Wszystko pulsowało i płonęło w niej. Villemo teraz była w niej dwoma palcami, całując ją namiętnie, i palcami ruszając już chyba, na najwyższych obrotach. Chcąc dać jej to na co zasługuję, na wszystko co najlepsze. Villemo nie wytrzymała w tej ekstazie, lecz chciała więcej i więcej, jeszcze nie mając dosyć. Jej ocean nadal był nie nasycony. Kiedy z Desiree zaczynały puszczać soki, Villemo z uśmiechem satysfakcji, zeszła dół, i powoli lecz stanowczo, zlizywała z niej to co najlepsze. Oh rozkoszy! Czy można cię zaspokoić? Soki Villemo totalnie puściły, robiąc widoczne ślady, na jej spodniach, ale co tam! Villemo zlizywała z niej soki, pieszcząc jej piersi. Ponownie w nią wchodząc, i jeszcze szybciej, poruszając palcami, o ile było to możliwe. Wszystko w niej przekraczało granice, ludzkiego rozumowania. Płonęła niczym żywym ogniem! Emanowała żywym podnieceniem! Villemo przygryzała jej usta, jej sutki, jej ucho. Całując, tak jak nigdy nie całowała, ocierając się przy tym, o jej ciało. Czuła się teraz jak nie doświadczona nastolatka. Czemu? Bo już zabrakło jej pomysłów, na dalszy plan działania! Robiła wszystko co umiała, ale to jej nie wystarczało! Chciała by Desiree osiągnęła tak wysoki szczyt, jakiego nawet Bóg nie znał... To było dziwne, lecz znajdowali się w obserwatorium pełnym gwiazd, i w takim były upojeniu, że zdawało im się, iż latają po kosmosie. Grawitacja przestawała istnieć, problemy odpływały, czas się zatrzymał. Jak gdyby, ziemia się zatrzymała, oczekując na rozwój wypadku. Specjalnie dla nich, wszystko i wszyscy wstrzymali oddech, by nie zakłócić im tej chwili. Villemo całowała długo, z namiętnością, pasją i pożądaniem. Wtapiając swoją rękę w jej cudowne włosy. Ocierając swoje piersi o jej, swoje udo o jej. Wszystko było tak cudowne, że nie można tego określić żadnymi słowami. Ani zmierzyć żadną miarą!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 285
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 362




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Pon 12 Gru - 19:09

+18 Desiree widziała i słyszała że sprawia przyjemność swojej partnerce. Niezmiernie ją to cieszyło i podnosiło jej ego, które i tak było wyższe niż Mount Everest. Ona i Villemo były teraz jednością, ich ciała zlewały się w jedno gdy tak wijąc się z podniecenia wokół siebie pieściły swoje ciała i całowały wszystkie możliwe miejsca. Desiree nie mogła się opanować. Dotykała przyjaciółki coraz natarczywiej, coraz mocniej ją ściskając i obejmując. Była teraz tak blisko, ze bliżej być nie mogła. Całowała ją coraz namiętniej. Masowała jej piersi, głaskała pośladki, delikatnie muskała palcami szyję, przeczesywała włosy...Żadne słowa nie opiszą tego jak się czuła. Tak bardzo pragnęła Villemo, tak jak jeszcze nikogo wcześniej. To właśnie na nią czekała, to właśnie z nią chciała się kochać, tylko jej dotykać. Gdy Vill ją dotykała czuła się jakby osiagnęła własne niebo, a może własne piekło, nie wiem. Ale bardziej mi pasują do piekła. Pod jej dotykiem drżała z podniecenia i pożądania. Pocałunków nie da się opisać. Trzeba by być Desiree by wiedzieć co przeżywała gdy usta Villemo dotykały jej ciała. Palce towarzyszki ruszające się w niej wprowadzały ją w stan ekstazy, upojenia, jakby wypiła hektolitry najlepszego trunku. Była już tak podniecona że puściły jej soki. Kolejne dreszcze przebiegły jej po skórze gdy Vill pochyliła się by zlizywać je z niej. Desiree zjeżdżając dłońmi w dół ciała kochanki napotkała na przeszkodę. Spodnie! O nie, jej kochanka miała jeszcze na sobie spodnie, trzeba je natychmiast zdjąć. Des zanurkowała w dół by zębami rozpiąć rozporek Villemo i szybkim, pełnym pożądania ruchem zsunęła z niej ową część garderoby pozostawiając ją jedynie w majtkach. Z dziewczyny także wypłynęły już soki. Weaver zaczęła zlizywać wszystko ponownie rozpływając się w rozkoszy jaka ją ogarnęła. Lizały się nawzajem poruszając się w zgodnym rytmie, jak gdyby były jednym ciałem. Wszystko się zatrzymało. Były tylko Des i Vill. Dwie przyjaciółki, dwie kochanki, jedno wspólne ciało płonące z pożądania. Och, namiętności! Panna Pritchard znów poruszała palcami we wnętrzu dziewczyny. Nie mogąc się powstrzymać Desiree krzyknęła głośno. Było jej tak cudownie! Nie ważne było dla niej w tej chwili czy ktoś je usłyszy, czy wylecą ze szkoły. Nic! Tylko jej cudowna kochanka! Des pochylała się nad nią i omiotając ją włosami odchyliła dziewczynę do tyłu trzymając ją za plecami by nie upadła i zaczęła całować, ssać i lizać jej piersi od czasu do czasu przygryzając sutki delikatnie gładząc ją przy tym po plecach. Chciała dać Villemo tyle samo przyjemności ile od niej otrzymała. Chciała ją całować i nigdy nie przestać. Pragnęła zawsze mieć ją przy sobie. Dziewczyna bardzo ją pociągała i Desiree wcale nie miała zamiaru tego ukrywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
  Liczba postów : 237




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Pon 12 Gru - 19:41

+18 Pod jej dotykiem Villemo odkrywała nowe pojęcia, tego co piękne, i tego co nowe. Dochodziła raz po raz, nie kryjąc się ze swymi uczuciami. Nie chciała ich ukrywać ani powstrzymywać. Już nie była w stanie się poruszyć, kompletnie się poddała tej ekstazie, odpływając, Desiree dała jej kosmos, teraz Villemo latała po orbitach. Jej ciało było spocone, kuszące i gotowe. Jej oczy świeciły i płonęły z pożądania, jej twarz przybrała nowego wyrazu. Wyrazu, którego chyba jeszcze nikt na tym świecie nie widział. Wszystko co najlepsze, odzwierciedlała się na jej twarzy, wszystko co ukryte, wszystkie pozytywne cechy, pojawiły się. Zaś te negatywne gdzieś się schowały. Była tak oszołomiona i podniecona, że straciła już kontrolę, i tylko one dwie, grały na tym świecie główną rolę. Kiedy Desiree zdejmowała jej spodnie, tymi kocimi pełnymi dźwięku i podniecenia ruchami. Villemo czuła że nie wytrzyma dłużej, ale wytrzymała. Lecz kiedy jej język, robił to co robił. Kiedy Villemo go poczuła, kiedy to zobaczyła...
- KURWAAAAAAAAA - Wydarła się na cały głos, kompletnie nie panując nad sobą. No brawa! Mając tak bogaty zasób słów, jaki miała ona, w takiej chwili wydziera się na cały głos, najpospolitszym przekleństwem. Dobra darujmy jej tym razem, pobudzenie połowy zamku. Villemo wplotła ręce we włosy swojej kochanki. Nie wytrzymywała! Każdy jej dotyk, każda jej pieszczota, powodowała kolejny wybuch nie kontrolowanych emocji. Nie kontrolowanych jęków i krzyków. Wszystko wirowało, ustawało na chwilę, by Villemo mogła wsiąść głęboki oddech, i znowu nadchodził wulkan emocji. Villemo darła się, jęczała, zaciskała ręce w pieści, zagryzała wargi. Nie wiedziała co ma robić, nie wiedziała czy jej świadomość utrzyma taką ilość radości i podniecenia. Nogami oplotła Desiree w pasie. Były tak cholernie blisko, i przez chwilę, zaledwie przez ułamek sekundy, wydawało jej się że ona i Desiree czują to samo. Że to już przestał być jedynie związek fizyczny. Lecz ta chwila, to uczucie, ten błysk. Jak szybko się pojawił tak zniknął, ułamek sekundy nic więcej. Zwykłe wyobrażenie ludzkiego mózgu kiedy traci się kontrolę nad ciałem i świadomością. To z pewnością nie było nic więcej. Villemo darła się na cały głos, jęczała. Jej ciało prosiło by ta przestała, bojąc się że już nie wytrzyma więcej, jej jęki prosiły o więcej, i więcej. Sprzeczność rozumu i serca. Ich usta, ich języki, ich ciała, ich świadomość. Wszystko łączyły się tak, jak by tylko dla tej jednej, jedynej chwili. Przez jej ciało przeszedł kolejny, ogromny wstrząs podniecenia, które nie miało litości. Z jej gardła wyszedł tak głośny krzyk, jakiego jeszcze nie wydała. Nie dzisiaj, i nie z nikim innym. Jej klatka piersiowa, unosiła się i opadała, w rytm ruchów swojej kochanki. Villemo już nie miała siły na więcej, a mimo wszystko chciała więcej! Nie miała siły nawet leżeć, jej ciało zaczynało dochodzić do szczytów swych granic. Szczytów, do których nie doszła, z nikim innym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 285
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 362




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Pon 12 Gru - 20:13

+18 Desiree powróciła więc do całowania ciała kochanki. Miękka skóra Villemo doprowadzała ją do szaleństwa! Wciąż ją dotykała, pieściła, szczypała, całowała. Chciało jej się krzyczeć. Nie mogła dusić tego w sobie, pożądanie ją rozpalało od środka! Gdy Villemo zaczęła krzyczeć Desiree dołączyła się i razem głośno wyrażały swoje emocje jednocześnie całując się i pieszcząc. -Vill...Vill...nienawidzę cię!!! Villemo, kocham cię!!!! Boże jak ja cię kocham!!!!! Jesteś...och..jesteś taka cudowna!!! Proszę, błagam!!!! Przestań!!!! Nie, nie przestawaj!!!!!! Uwielbiam cię!!!! -dziewczyna nie wiedziała co krzyczy i nie obchodziło jej to. Teraz była w takiej ekstazie że mogłaby nawet wyjść za swoją przyjaciółkę. Czuła taki przypływ emocji, miłości, pragnienia, pasji...Teraz ona zaczęła bawić się z Villemo. Szybkim ruchem zdarła zębami stringi Vill. Włożyła palec w jej wnętrze delikatnie nim poruszając jednocześnie całując ją w dekolt i obejmując ją jedną ręką za plecami. Jeszcze nigdy nikt nie dał jej tyle przyjemności i nie reagował z taką pasją na jej pieszczoty. Było jej tak cudownie, tak wspaniale, tak bosko...Całowała dziewczynę z wielkim zapałem, gładziła jej nogi. Gdy Villemo objęła nimi w pasie Desiree Des pochyliła się i językiem drażniła czułe miejsce kochanki. Potem włożyła go w nią odkrywając coraz to nowe wymiary rozkoszy. Poruszała językiem w Ślizgonce coraz to szybciej czerpiąc z tego coraz większą przyjemność. Podniosła się i kucnęła. Chwyciła Villemo i posadziła ją na ugiętych kolanach przodem do siebie pozwalając by ta okraczyła ją nogami. Obiema rękoma objęła kochankę w talii i mocno pocałowała zjeżdzając ustami coraz niżej i niżej...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
  Liczba postów : 237




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Pon 12 Gru - 20:44

+18 Villemo opadała i unosiła się. Krzyczała i milczała. Spadała i wznosiła się. Latała i pływała. Wszystko na przemian, i wszystko jednocześnie. Emocje eksplodowały niczym fajerwerki. Najgłębszy, najmocniejszy pocałunek. Villemo całowała tak, jak jeszcze nigdy dotąt. Jak jeszcze nikogo dotąd. Villemo całowała tak namiętnie, tak brutalnie i z takim pożądaniem, jak by chciała mieć Desiree tylko dla siebie. Nagle Des zaczęłą mówić, i krzyczeć, wypluwając z siebie słowa, niczym pociski z mugolskich pistoletów. Villemo szeroko otworzyła oczy ze dziwienia. Słuchała z nie dowierzaniem, i lękiem. Kochać? Ją? Nienawidzić tak! Ale kochać? Villemo zaśmiała się szyderczym tonem, który jednak zabrzmiał szcztucznie. Kurwa! Zaklęła w myślach Villemo. Popatrzyła się w oczy swej kochanki. Miłość! To bzdura! Istnieje w głupich filmach, i tanich lekturach! Nie ma miejsca w jej świecie! Nie w jej! Nie? A jednak... A jednak czuła się złamana, nie potrafiła naturalnie jej wyśmiać, jak zawsze to czyniła, z innymi osobami. Co ona z nią zrobiła? Złamała ją, sprawiła że stała się bezbronna. Po co? Czyżby miała zranić i ją? Tak jak każdego jednego? No może z wyjątkiem, Tristana. Villemo nie chciała tego, chciała uciec. Jak najdalej od niej! Od jej ciała, od jej spojrzenia, od jej dotyku! Lecz nie uciekła, została. To wszystko przeleciało jej przez głowę, z prędkością światła. Chciała zaprzeczyć, zareagować jakoś na to. Lecz nie miała na to czasu. Jej kochanka, nie dała jej czasu, na jakąkolwiek reakcje. Kolejne krzyki, jeszcze głośniejsze, jeszcze gwałtowniejsze...
- KURWA MAĆ JA PIERDOLĘ!!!!! - Wyrwało jej się, (dobra pomińmy tą kolejną porcję, jakże kulturalnego języka) kiedy Desiree "była w niej" Wrzaski, i emocje. Pokrywały się ze sobą. Villemo jęczała, darła się, jej oczy świeciły w tej ciemności niczym latarki. Wyginała się niczym kocica. Jej ciało nie mogło wytrzymać, nie wytrzymywało. Wszystko pulsowało i domagało się jej. Kolejne jęki, wrzaski, bluźnierstwa, zaciśnięte pieści. Zaplątane ręce w jej włosach. Zapach ich ciał, kompletnie się ze sobą mieszał, i stanowił jedność. Ogień który się w niej palił, teraz wybuchł ogniem, żarem, lawą. Villemo nie zastanawiając się nad tym co robi. Zmieniła ich pozycje na sześć na dziewięć. Szybko, gwałtownie, i bez precedensu. Villemo swym językiem weszła w nią, penetrując ją. Jej język dostawał szalonych obrotów. Raz po raz przygryzała jej łechtaczkę, i smakowała jej śluzu. Wchodząc ponownie, i obracając nim w niej na wszelkie możliwe sposoby. Przy czym wkładając tam jeszcze jednego swojego palca, i poruszając nim. By partnerka, mogła zaznać wszystkiego co najlepsze. Villemo zarówno jak językiem, tak też palcem. Pracowała już na najwyższych obrotach. Nigdy tak mocno nie pracując, dla innej osoby, nigdy aż tak się nie starała by jej partnerka, była w takiej ekstazie. Jaką teraz chciała zapewnić, swej ukochanej. Chwila, moment. Czy zostało użyte sformułowanie "Ukochanej"? Oj, coś się kroi, i to chyba nie będzie chleb.. Villemo odgarnęła włosy z twarzy, i zamknęła oczy, oddając siebie całą dla niej, i dla jej przyjemności. I o dziwo, wierzcie lub nie, ona nie chciała niczego w zamian. Dziwne, czyż nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 285
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 362




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Pon 12 Gru - 21:15

+18 Na te emocjonalne wrzaski Desiree Villemo się roześmiała. Czyżby wzięła to na poważnie? Nie to było celem dziewczyny. Ale musiała przyznać że kochanka nieźle namieszała jej w głowie. Swoim cialem, swoim dotykiem, swoim zapachem. Gdy ponownie zajęła się czułymi miejscami Desiree ta nie mogła wytrzymać z podniecenia. To dawało jej ogromną przyjemność. O, Vill? Gdzieżeś ty była jak cię nie było? Jak to się stało że to nastąpiło dopiero teraz, Villemo? Ogień w Des płonął coraz bardziej, czuła jak unosi się do gwiazd, jak odkrywa nowe planety, dotyka nowych galaktyk. Nie wiedziała gdzie się znajduje, czy na ziemi, czy w niebie, a może jeszcze gdzieś indziej. Straciła poczucie świadomości, była jak otumaniona. Ten ból przegryzania czułych miejsc polączony wręcz z diabelską przyjemnością. Desiree dochodziła. Nagle z jej ust wyrwał się głośny jęk. Tak głośny jakiego jeszcze nigdy w życiu nie wydała. Opanowały ją nieziemskie dreszcze. Raz zaciskała pięści na włosach Villemo by za chwilę opuścić ręce bezwładnie dysząc. Już nic jej nie obchodziło. Była wdzięczna kochance, która dała jej tyle ciepła, tyle namiętności. Rozpaliła ją od środka, urozmaiciła tą ostatnią nudę. Była niesamowita.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
  Liczba postów : 237




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Pon 12 Gru - 21:39

Villemo słysząc jej jęki, i jej krzyk. Czując przechodzące przez nią dreszcze, uświadomiła sobie, że jej kochanka właśnie doszła. Villemo wstała, była całkowicie naga. Nie patrzyła na Desiree. Czemu? To jej wyznanie, namieszało jej trochę w głowie. Lecz już było po wszystkim. Villemo wyciągnęła papierosa i odpaliła, podając go swej kochance, lecz nadal na nią nie patrząc. Odpaliła drugiego, i podeszła do teleskopu. Popatrzyła przez niego na niebo.
- Świta. - Powiedziała oschłym tonem. Który teraz do niej tak nie pasował! Nie po tych wszystkich czułych jękach i krzykach. Villemo ubrała się, podając także ubranie swej.. W sumie komu? Kim teraz dla siebie byli? Kochankami? Przyjaciółmi? Znajomymi? Villemo spojrzała się na nią, zaciągając się dymem. Najpierw miała na sobie kamienną oschłą i zimną twarz. Cyniczny uśmiech, i ten chłód bijący z jej oczu. Lecz kiedy spojrzała się w oczy Desiree, wszytko to runęło w gruzach. Przespała się z nią, żeby nie doszło do nie potrzebnej przyjaźni, a zamiast tego dochodzi, do jeszcze większego absurdu! Villemo westchnęła, i usiadła obok Desiree po turecku. Nic nie mówiła, jedynie obserwowała gwiazdy. Zaciągając się raz po raz dymem, i patrząc ukradkiem na dziewczynę. Już raz to przeżyła, "Zakazaną miłość" I nie chciała, powtarzać tego samego błędu. O tak, wspomnienia tak bardzo skryte że zdawały się urojeniami, powracała, kiedy patrzyła jej w oczy. Kiedy uświadomiła sobie do czego to może dojść. I jeżeli Desiree szybko tego nie przerwie, to może stać się coś, co nie powinno mieć miejsca. Villemo nie będzie miała siły się bronić, nigdy nie miała. Nie przed osobami, które jednym spojrzeniem trafiały do serca. Do jej zimnego i martwego serca, w którym rozpalały nowy ogień. Najpierw była ONA, przeszłość czy urojenie? To nie było ważne. Teraz jest Desiree. Jak to się zakończy? Villemo musiała zostać odrzucona! Musiała i już! Lecz sama, odrzucić nie umiała. Nawet najtwardsze lody, czasem muszą stopnieć. Mimo wszystko, Villemo nadal zachowywała swą kamienną twarz. Na jak długo? Tego nie wiedziała. Oby zaraz Desiree wyszła, i zostawiła ją samą, inaczej... Inaczej.. Villemo ponownie zaciągnęła się dymem, i wstała, uśmiechając się lekko i cynicznie do Desiree. Uśmiechem wyrażającym, że to już koniec. Że seks to tylko seks, nic więcej. O tak! Villemo dużo nauczyła się od ostatniego razu, i była silniejsza, potrafiła się bronić. Nie chciała jej krzywdzić. Lecz musiała odejść, nim to wszystko zacznie przybierać się w niebezpieczny obrót spraw, które mogą być w skutkach katastroficzne. W oczach Villemo pojawił się smutek, który zastępował cynizm. Villemo odwróciła się napięcie i kierowała się ku wyjściu, ukradkiem wycierając łzę...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 285
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 362




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Pon 12 Gru - 21:58

Skończyły. Desiree wciąż nie mogła złapać tchu. To było....cudowne. Patrzyła jak Villemo zapala papierosa i podaje go jej. Odebrała i włożyła go do ust. Po chwili również się ubrała. Martwiło ją zachowanie towarzyszki. Nie patrzyła na nią. Czyżby coś było nie tak? Czyżby zrobiła coś nie tak? I ten jej oschły ton. Des zrobiło się przykro. Było im tak dobrze. Vill...kochana...co się stało? Nie przerywajmy tego...Sama nie mogła określić swoich uczuć. Gdy dziewczyna spojrzała na nią oschle i cynicznie ona wejrzała w jej oczy, spokojnie i ze smutkiem. Nie chciała by ich przyjaźń się kończyła a jednocześnie...odkryły dzisiaj nowe planety, nowe horyzonty....Może to jakiś znak? Może tak ma być? Może to początek...CZEGOŚ. Desiree nie wiedziała czego. Miała natomiast pewność że gdyby Vill teraz odeszła nie wytrzymałaby tego. Niezależnie co postanowi jej przyjaciółka...ukochana....kochanka....niezależnie co postanowi ona zawsze będzie przy niej. Zawsze. Będę osobno, będą robiły co chciały, ale gdy tylko będę potrzebowały drugiej osoby zawsze będą mogły się spotkać. Desiree nie chciała ograniczać Villemo i sama nie chciała być ograniczana. Nie wiedziała co z tego wyniknie, czy obie coś do siebie czują...Ale przez to wszystko pojawiła się między nimi nić sympatii, porozumienia. Tak to odebrała Desiree. Spojrzała w oczy Vill. Widziała w nich strach, wahanie przykryte cynizmem. A po chwili ujrzała uśmiech. Ten grymas mówił że to już koniec, że nic pomiędzy nimi nie ma i nie będzie. Że to tylko chwila pożądania, nic więcej. Ale to nieprawda. Desiree w to wierzyła. Po chwili oczy jej towarzyszki zmieniły swój wyraz. Co pokazywały tym razem? Smutek. Villemo nie chciała odejść, to było widoczne na odległość. Więc dlaczego wstała? Dlaczego ruszyła ku drzwiom? Nie mogła jej teraz zostawić. Des do tej pory nie odezwała się ani słowem. Ale gdy spostrzegła co zamierza Vill szybko się podniosła i rzuciła w stronę dziewczyny. Mocno chwyciła dziewczynę za rękę i obróciła ja tak by tamta na nią spojrzała. Wzmocniła uścisk. -Nie odchodź, proszę. -szepnęła cicho Desiree. Jej głos przepełniony był smutkiem, prośbą, błaganiem. W oku zakręciła się jedna, samotna łza. -Co teraz będzie? Nie chcę cię stracić. Twojej przyjaźni. To nie może się zepsuć. -Spojrzała poważnie na Villemo. Wiedziała, że jej potrzebuje. Ona, indywidualistka, oschła i zimna, potrzebowała teraz swojej przyjaciółki. Niezależnie od tego co się z tego rozwinie, i czy cokolwiek. -Nie bój się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
  Liczba postów : 237




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Wto 13 Gru - 16:12

Villemo jak gdyby, tylko czekała na jej reakcje, na jej spojrzenie. Villemo była bezradna. Nie bać się? Zaufać? Uwierzyć w to wszystko? Ona już to przerabiała, i znała zakończenie, znała, chociaż nie pamiętała. Znała ten ból, i samotność. Które w tedy wydały się jeszcze większe, jeszcze bardziej przytłaczały samotnego słowika. Tak tak, Villemo przypominała sobie, coś o czym dawno zapomniała, przypominała sobie coś, co miało pozostać, ukryte i wymazane z jej pamięci! Co ją powstrzymywała? Co jej mówiło że ma zostać? CO z nią będzie? Co ta dziewczyna z nią uczyniła?! Villemo musiała się bronić, musiała i już! To była jak ostatni gong, oznajmujący ostatnią rundę. Villemo musiała być twarda! Iść twardo, schowana za swą gardą! Jednak nie wytrzymała pod jej spojrzeniem, Villemo wyrwała się. Uciekła, lecz nie wybiegła, z obserwatorium. Pobiegła do teleskopu, czemu? Siły gasną, już Villemo nie myśli jasno, już nie poujmuje, to co los prowokuje... Tak właściwie kiedy zaczęła ćpać i dlaczego? Pamiętała jak jej największą dawką było trzydzieści miligramów Amfetaminy, które brała bardzo rzadko, raz na kilka miesięcy, mało paliła i piła. Jedynie na imprezach, i tylko w nielicznym towarzystwie, którym mogła zaufać, a teraz? Już dawno przekraczała próg normalnej dawki. Prawdę mówiąc ona brała dawkę śmiertelną. Jeden gram? Okey, dla doświadczonego ćpuna, to nic nie zwykłego. Ale dwa gramy? Trzy gramy? To już przekraczało, poza normę. A czasami dochodziło do czterech gramów. W tedy Villemo była naprawdę w kiepskim nastroju, i musiała się zaćpać. Co się w tedy z nią działa? Najczęściej padała na ziemie, a kiedy narkotyk puszczał, albo widziała swą twarz zalaną łzami, albo pełną szczęścia. Co widziała w swych wizjach? Nie wiadomo, nie chciała wiedzieć, chociaż wiedziała, i tylko siebie oszukiwała że jest inaczej. Jak nazwać to co się z nią działo? Schizofrenia? Melancholia? Nie wiem, nazywajcie to jak chcecie. I tak Villemo to nie interesuje. Przyrzekła sobie, że już nigdy nie będzie o nic walczyć, że już nigdy nie dopuści nikogo do swego serca, a jednak.. Villemo odwrócona plecami do Desiree, schowała dżdżące ręce do kieszeni. Jej wzrok nie mógł się na niczym skupić. Nie chciała tego broniła się przed tym, nie chciała przeżywać ponownie tego samego, lecz czy nie obiecała sobie że zakończy tą bezsensowną tradycję? Że będzie kochać, kogo tylko zechce, i jej rodzicom nic do tego? Może i sobie obiecała, a może to było tylko urojenie? Nic nie wiedziała na pewno. A to co teraz się działo? Jej serce pękało, darło się i chciało się wyrwać.. Jej serce... Nie! Nie! i jeszcze raz nie! Ona nie ma serca! Jej serce jest martwe! Koniec kropka! A to wszystko? To po prostu wymysł jej umysłu, z braku narkotyków! Tak, tak! Z pewnością właśnie tak jest, a to wszystko pewnie nawet nigdy nie miało miejsca! To po prostu narkotyk, pomieszał jej w głowię, pewnie trafiła na trefny towar, nic po za tym. Lecz to wszystko, wydawało się takie realistyczne.. Lecz, czy wizje po narkotyku nie są realistyczne? Trudne, do odróżnienia, między prawdą a kłamstwem?
- To nie może istnieć, bez konsekwencji rozumiesz? Nie w moim świecie. Mogę robić wszystko, lecz to nie zostanie mi podarowane, nie po raz drugi. Ja... Zrozum, że oni skończą z tobą tak jak z nią! - powiedziała cichym szeptem, przerywając się, o czym mówiła? Sama dokładnie nie wiedziała, straciła kontrolę, coś co było fundamentem jej świata, została zaburzone. Teraz nie wiedziała, kim jest. Nic nie wiedziała.
- Mojej czego? - Zapytała odwracając się do Desiree z wyraźnym niesmakiem, lecz skierowanym ku sobie samej, nie przeciw niej. Jak gdyby Villemo brzydziła się samej siebie.
- Nie rozumiesz? To już zaszło po za takie granice, nie możemy dopuścić, by to zaszło dalej. Musimy to zakończyć. - Powiedziała Villemo wpatrując się z decydowaniem na Desiree, które przykrywało jej inne uczucia. Villemo miała nadzieje, że ta narkotyczna wizja zaraz zniknie, że zaraz znowu będzie sama, sama ze sobą, w swoim własnym, nie dostępnym nikomu świecie. Lecz czy tego naprawdę chciała? Ona sama nic nie wiedziała. Paliła za sobą wszystkie mosty, wykańczając się, i mając nadzieje że w końcu odejdzie z tego świata w narkotycznym transie. Mimo iż ćpała tak dużo, nie była zmarnowana przez narkotyki. Nadal mogła by z nimi zerwać, o ile by chciała, a jej ciało nadal nie było zmarnowane, nie miała śladów nie wyspania. Nadal jej skóra była piękna, miękka i pociągająca, wszystko w niej było pociągające. Lecz na jak długo? Villemo szła drogą, samo zagłady. I nie chciała by ktoś jej pomagał. Dlaczego? Bo bała się, że i tego kogoś wciągnie w swoją przegraną walkę z życiem. Już jedną osobę, którą tak mocno kochała, doprowadziła do zagłady. To ich miłość ich doprowadziła do tego. Czy Villemo ją nadal kochała? Nie! Nie wiedziała nawet czy to realne wspomnienie, czy też wizja narkotyczna. I tak bardzo bała się że to wszystko prawda! Że może po raz drugi do tego doprowadzić!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 285
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 362




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Wto 13 Gru - 17:40

Desiree już nie czuła się jakby latała między gwiazdami. Villemo przywróciła ją na ziemię, znowu była tu i teraz słuchając reakcji towarzyszki i obserwując jej oschłą twarz. Des czuła się pusta w środku. Dziewczyna nie chciała jej, nie chciała jej towarzystwa, ich przyjaźni. Chciała to brutalnie zakończyć. Nie rozumiała dlaczego, wątpię by teraz cokolwiek zrozumiała. Było jej smutno, naprawdę zależało jej na Villemo. Ale cóż, mówi się trudno. Desiree nie będzie się wpieprzała na siłę tam gdzie jej nie chcą. A dziewczyna jej nie chciała, powiedziała dość wyraźnie że trzeba to zakończyć. Aileen Desiree nie miała zamiaru okazywać, że jest jej z tego powodu źle. Przez chwilę siedziała opierając się o ścianę wpatrując się w gwiazdy. Były takie piękne, takie beztroskie....Studentka gwałtownie wstała. Podeszła do Villemo spoglądając jej głęboko w oczy. Sama była zbyt przygnębiona by zauważyć w dziewczynie wahanie. Widziała tylko pewną tego co mówi przyjaciółkę. Desiree przybrała podobny, pewny i poważny wyraz twarzy nie chcąc by Vill poznała jej prawdziwe emocje. Zaczęła mówić, najpierw cicho i powoli, potem coraz pewniej i swobodniej. -Cóż....no więc...Dobrze. Jeśli tego chcesz to....dobrze. Niech i tak będzie. -Szlag, nie wyszło do końca tak jak planowała. Miało być spokojnie i stanowczo, jakby w zupełności zgadzała się z tym co mówi. A ona? Jąkała się i plątała. Zacznijmy od początku. -Tak, masz rację. Za daleko to zaszło. To koniec. -z ostatnim słowem jej serce skuliło się do rozmiarów ziarnka piasku i zapłakało cichutko. A Desiree? Jej mina nie wyrażała nic. Dziewczyna nie okazywała żadnych emocji. Paliła nonszalancko papierosa i czekała na jakąś reakcję Villemo. Nie chciała pierwsza żegnać się czy wychodzić. Może nawet gdy jej towarzyszka wyjdzie ona jeszcze tu zostanie i zatopiona w rozmyślaniach będzie wpatrywała się w gwiazdy. W końcu nigdzie jej się nie spieszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
  Liczba postów : 237




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Wto 13 Gru - 18:28

Nie! Nie podchodź! Czy nie rozumiesz? Nie widzisz smutku w mych oczach? Czy nie słyszysz bicia mego serca? Czy nie czujesz mego drżenia? Proszę... Zostaw mnie... Nie dawaj mi powodu by żyć...Błagam...Błagam... Villemo upadła na kolana, wzrok wpatrzony miała w sufit, nie wytrzymywała jej spojrzenia, chciała zostać sama, nie zasługiwała na nikogo. Chciała być silna, lecz nie była, chciała być zimna jak lód- Lecz lód wbrew jej woli stopniał. Chciała być oschła jak zgniła pomarańcz. - Lecz była jak truskawka, w pełni rozkwitu. Nie miała sił, wszystko, cały jej świat został zburzony. Bez zaproszenia, wdarła się jasność, wdarło się słońce, którego tak się bała! Villemo dziwnie przekrzywiła głowę, w kierunku Desiree.
- Proszę zostaw mnie... - Wyszeptała niemal słyszalnie, jak gdyby tylko jej wargi się poruszały. Nie chciała nic od niej. Cóż w zamian mogła by dać? Czy była w stanie pokochać? Zaufać? Oddać się bez reszty, dla tej jednej osoby, zapominając o ryzyku? Bowiem gdzie jest miłość, tam też jest ryzyko nienawiści... Czy Villemo była w stanie, o tym zapomnieć? Przestać ćpać? Przestać bawić się ze swym życiem? Igrać o przetrwanie, przy wciąganiu kolejnych prochów? Czy mogła zrezygnować z chwil, kiedy patrzy jak jej krew płynie z jej nadgarstków? Czy mogła zrezygnować z przyjaźni samej śmierci, z którą nie raz chciała odejść? Czy naprawdę mogła by, oddać się całkowicie dla Desiree i przestać dążyć do samo zniszczenia? Omam czy nie, wizja czy rzeczywistość. To traciło na swym znaczeniu. Villemo nie po raz pierwszy, nie odróżniała tego co jest prawdą a co jedynie utworem jej wyobraźni. Jej chorej wyobraźni. To nie miało na znaczeniu, ważne było to, iż ona myślała że to się dzieje naprawdę. Czy po wszystkim będzie się czuła zrozpaczona? Kiedy przyjdzie jej uświadomić, ze to sprawka narkotyku? Który podczas pierwszy nie zadziałał tak jak powinien.. Czy może jednak zaryzykować, iż to się dzieje naprawdę? Czy powinna? Czy wolno jej walczyć, o coś co w jej świecie jest niedostępne? Czy może zerwać zakazany owoc, z centralnego drzewa, w raju Eden? Villemo widziała w jej zachowaniu tą sztuczność, nie naturalne ruchy, spłoszone spojrzenie..A może to sobie ubzdurała? Może tak naprawdę wszystko sobie wyobraża? W końcu, jakim prawem ONA mogła wierzyć w coś takiego? W coś tak powierzchnego, nie trwałego i głupiego? I jakim prawem ona tego chcę?! No jakim! A gdzie zasada że każdy człowiek ma prawo walczyć o swą miłość i o swe szczęście? Wolność słowa, która w jej przypadku jest bluźnierstwem. A mimo wszystko nie mogła stawiać oporu, wystarczyła jej bliskość, by złamać w niej wszystko. Jedno spojrzenie, gest, wyraz oczu, jej postawa.. Pamiętacie? Wszystko zaczęło się od szalonego seksu, w nie znaczącym miejscu o nie znaczącej porze. Wszystko powodowane chwilą i przypadkiem. Przypadkiem który bywał losem i przeznaczeniem. Villemo chowała się w cień, na widok szczęścia. Jak gdyby bała się że zostanie nim spalona, jak wampir na słońcu. Nie była w stanie ani uwierzyć ani walczyć. Odpływała bez narkotyków. Tak wiele razy chciała umrzeć, bez powodu do życia, stała się nikim. Nie było osoby która by jej nie zauważyła, jeżeli ona tego sobie nie życzyła, a w środku, była mała myszką. Chciała wstać, lecz nie czuła się na siłach, by chociaż poruszyć jednym palcem. Wpatrywała się jedynie w oczy Desiree. W oczy których nigdy nie zapomni, a które nie powinny dla niej istnieć. Oczy które mogą zrobić z nią co tylko zechcą, a Villemo i tak nie będzie się bronić. Nie chciała, nie mogła. Śmierć... To tylko zakończenie bolesnej drogi ku... Ku czemu? Nie wiadomo, Villemo nie znała na te pytanie odpowiedzi. Lecz było to jedyne pytanie, na które tak bardzo pragnęła poznać odpowiedź. Villemo powoli, jak by nie była pewna tego co robi, jak gdyby jej ciało odmawiało posłuszeństwa.. Ale mimo wszystko, powoli wyciągnęła dłoń ku Desiree... Jak gdyby wyciągnęła je, jedynie za sprawą siły woli...Siły która umarła, dawno temu, która w Villemo nie istniała, martwa nie pobudzona do życia, przez nikogo, bez ochoty na walkę. Teraz dawała o sobie znać, ponownie jej serce biło. Czuła je, jak nigdy wcześniej....
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 285
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 362




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Wto 13 Gru - 19:59

Dessiree zauważyła wahanie w oczach Villemo. Gdy dziewczyna opadła na kolana ona zrobiła to samo. Widziała w zachowaniu towarzyszki pewność, że ma sobie odejść. Ale głębi duszy było co innego. Dlatego Des została. Nie wiedziała co działo się w duszy i umyśle Villemo. Nie widziała tego wahania, sprzeczności. Bo sama podjęła decyzję. Nie do końca co prawda ale wiedziała że nie chce stracić przyjaciółki, niezależnie od tego jakie miałyby być między nimi relacje. Nie chciała by Vill czuła się do czegoś zmuszona, do zmiany stylu życia, do zmiany światopoglądu, myślenia. Nie miała na celu zmieniania jej czy coś. Desiree chciała po prostu wspierać Villemo w tym co robi. Być z nią w trudnych momentach. Des sama nie wiedziała co ma robić. W jednej chwili usłyszała prośbę by odeszła, w drugiej została złapana za rękę...Dostawała kręćka. Ale siedziała trwając w uścisku dziewczyny i nie mając pomysłu na to co powiedzieć. Znała reakcję przyjaciółki na to co sama czuła, na to jak chciałaby by to wszystko wyglądało. Villemo nie chciała przyjaźni, bała się głębszej relacji...To akurat było jasne. Ale przecież jeśli nie spróbują, to się nie dowiedzą, prawda? Nie chciała by dziewczyna się obawiała, chciała tylko jej szczęścia. Czy jej przyjaciółka będzie umiała je przyjąć? Desiree musi ją tego nauczyć. Powoli, jakby nieśmiało, dotknęła palcami policzka Villemo, która była teraz pochylona i bardzo zamyślona. -Vill...Będzie dobrze, zobaczysz. Nie martw się. -szepnęła czule, niczego bardziej nie pragnąc jak tego by dziewczyna jej zaufała, uwierzyła jej i pozwoliła do siebie zbliżyć. Obie miały wokół siebie mur, oganiały się od innych. Ale przecież były tak do siebie podobne, mimo iż tak dalekie, tak bardzo sobie bliskie. Nie musiały się odgradzać murem od siebie nawzajem. Desiree chciała uświadomić przyjaciółce właśnie tę jedną ważną rzecz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
  Liczba postów : 237




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Wto 13 Gru - 20:27

Stało się to co nie powinno się stać. Za sprawą jej dotyku, resztki samo obronny zniknęły, jak gdyby nigdy nie istniały. Villemo upadła wprost na kolana dziewczyny. Pragnęła jej ciepła, jej bliskości. Jej oddechu, chciała słyszeć jej bicia serca, widzieć jej żar w oczach. Rzeczywistość czy omam. to nie miało znaczenia. Jeżeli nawet to omam, to Villemo będzie brała jeszcze więcej Amfetaminy mieszając z Heroiną i przebierając w palecie dragów, by powracać chwilą do tej chwili. Villemo wtuliła się w nią, splotła swą dłoń w jej. Nie chciała się bronić, czekać ani prosić. Zostanie odrzucona czy przyjęta. Z wdzięczności, litości czy jakiegoś innego uczucia, wszystko było bez różnicy. Villemo i tak czuła że się wypala. Że to już koniec, tym razem naprawdę. Zawsze coś lub ktoś ją powstrzymywał, jak gdyby nie mogła jeszcze umrzeć, właściwie dlaczego? Może to jedynie zbieg okoliczności, i nic więcej. Villemo zamknęła oczy, czuła się źle. Dlaczego? Właściwie sama nie wiedziała, nie docierało do niej, że leży w objęciach kogoś ważnego, kogoś kto obiecywał, że wszystko będzie dobrze. Ale czy naprawdę mogło tak być? Czy naprawdę, mogła sobie pozwolić na taką iskrę nadziei? A jeżeli to wszystko stanie się okrutnym żartem? Lecz z drugiej strony, to właściwie co ma do stracenia? Lecz kim one właściwie dla siebie były? Czy Desiree nie kierowała się tylko zwykłą chęcią pomocy? Pewnie tak było, w końcu Villemo nigdy nie znaczyła, dla nikogo nic szczególnego. Zawsze sama, i tak powinno zostać. Ale mimo wszystko, szukała podświadomie u niej pomocy, czemu? Nie chciała jej, nie oczekiwała jej, lecz jej szukała. Nie wiedziała co robi, ani po co. Powinna odejść, ale nie mogła nie chciała. Jej zapach, wszystko w niej, stało się tak ważne, bez niej wszystko stało, się takie nieistotne. Jak by życie bez niej już nie istniało. Jej serce znowu biło, dzięki niej i dla niej, w jej oczach było jakieś życie, w jej ruchach był jakiś sens. Lecz bała się otworzyć oczy, bała się że to tylko sen, i jak otworzy oczy, obudzi się w łóżku w swoim dormitorium. Wszystko stało się takie nie jasne. Villemo, dziewczyna najbardziej mściwa, która ludzi traktuje jak szmaciane lalki, a ich uczucia zjada i wypluwa jak watę z cukru. Teraz była kompletnie słaba, kompletnie zdana na łaskę tej dziewczyny. Jej oddech był szybki jak by biegła jakiś maraton. Na jej twarzy po woli pojawiał się obojętny, a zarazem przyjemny uśmiech. Była w jej ramionach, czy to była prawda czy fikcja, to jednak nic nie zmieniało tego, ze była w jej objęciach. Tylko to się liczyło. Jak to się stało że Desiree stała się dla niej taka ważna? W tak szybkim tempie? Prawdopodobnie to już zaczęło się dziać dużo wcześniej, zaś ich szalony sex, w końcu jej to uświadomił. Tak jej bo Villemo nie spodziewała się tego że ona coś znaczy dla niej. To co kierowała Desiree to była litość. A Villemo nie umiała się przed nią bronić. Wiedziała że będzie tego żałować, ze to kolejny gwóźdź do trumny, ale co tam! Nie można dopuścić by jej trumna się nie rozpadła!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 285
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 362




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Wto 13 Gru - 21:33

Przytuliła Villemo gdy tak opadła na jej kolana. Ciało dziewczyny było zwiotczałe, słabe, jakby zmęczone życiem. Ale Desiree chciała przywrócić przyjaciółce chęć do trwania, do istnienia. Obiecywała że wszystko będzie dobrze i tak właśnie miało być, tego chciała Des. Delikatnie gładziła włosy Villemo, która przymknęła oczy. Sama zastanawiała się nad tym czego naprawdę chce. Nadszedł ten moment by podjąć decyzję. Co ona tak naprawdę czuła do Vill? Miłość, przywiązanie, przyjaźń, chęć pomocy, zauroczenie? Desiree musiała nad tym bardzo głęboko pomyśleć. Villemo była dla niej naprawdę ważna, nie chciała popełnić tego samego błędu co z Tristanem. Nie chciała po jakimś czasie spostrzec że to nie to i że nic z tego nie będzie. Puchon...Puchon tak naprawdę nic dla niej nie znaczył wcześniej, zanim go spotkała wtedy na krużgankach, nie było jej go żal. Ale Villemo? Ona to inna sprawa. Desiree nie mogła by zranić jej gdyby już raz się na to zdecydowała. Spojrzała na dziewczynę, którą cały czas przytulała. Vill była...strasznie bezbronna w jej ramionach. Strasznie niepodobna do tej cynicznej, zimnej jak lód Ślizgonki. Ale Des taką jak teraz wolała bardziej. Zrozumiała, że nie można być wiecznie oschłym i cynicznym. Człowiek bez pozytywnych uczuć po prostu umiera, nie jest człowiekiem, jest tylko nic nie znaczącą kukłą. Nie należy się bać wyrażania swoich uczuć. Nie wolno się tego bać. Człowiek taki już jest. Zastępuje strachem większą część swoich emocji. Samym intelektem i chłodnym podejściem do życia nie przekazujemy prawdy o sobie. A jeśli nie chcemy by drugi człowiek poznał tę prawdę to jeszcze gorzej. Ale tak już jest. Ukrywamy to co naprawdę czujemy i myślimy. Wydaje nam się wtedy, że jesteśmy bezpieczniejsi. Nie wiedząc o nas zbyt dużo nikt nie może nam nic zrobić, w jakiś sposób upokorzyć nas czy zranić. Bo nie wie jak to zrobić, i czy to się uda. Bo nie zna naszej psychiki. Desiree i Villemo były mistrzyniami w udawaniu. Jeśli chcą udawać, ich sprawa. Ale niech udają przed innymi, przed resztą świata. Ale nie przed sobą. Nie na tym polega przyjaźń. Właśnie...przyjaźń. Czy tylko tego chce nasza Aileen Desiree? Nie wiadomo. Jest zupełnie niezdecydowana. Wie tylko, że bardzo jej zależy na Villemo i że owa dziewczyna jest dla niej bardzo ważna. Wcześniej...widywały się raz na parę tygodni, albo i miesięcy...i co? Nie tęskniły za sobą, mogły bez siebie istnieć. Nie potrzebowały w dużym stopniu swojego towarzystwa. Ale teraz coś się zmieniło. Ale co? Było inaczej? Czy teraz nie mogłyby się rozstać nie pragnąc ponownego spotkania? Desiree mając przyjaciółkę w objęciach czuła się zupełnie spełniona. Jakby była we właściwym czasie i we właściwym miejscu, robiąc to co chce robić. Może więc to był jakiś znak. Nie ma czasu się nad tym roztkliwiać i zastanawiać bo jak Des będzie się tak zastanawiać to śmierć je zastanie. A tego nie chcemy, no nie? Villemo była dla niej ważna, a nawet bardzo ważna. Więc czemu by nie spróbować? Może wyniknie z tego coś pięknego? Może to im pomoże jakoś przetrwać? A to że Desiree nie była do końca pewna i chyba jeszcze nie kochała dziewczyny...To nic. Wszystko przyjdzie z czasem. Teraz jest na razie przyjaźń, przywiązanie, pewien pociąg fizyczny, oddanie, pragnienie bliskości psychicznej...Wszystkie te aspekty są tylko o krok od miłości. Desiree chwyciła Villemo za podbródek zmuszając ją by dziewczyna na nią spojrzała. W jej oczach było widoczne coś innego, czego Des nigdy wcześniej u niej nie widziała. Nie miała pojęcia co to takiego ale teraz nie chciała się nad tym zastanawiać. Miała jej coś do zakomunikowania. Cały czas trzymając Villemo za rękę i za podbródek odezwała się spokojnie, ale i stanowczo, pewnie, jakby niczego nie była tak pewna jak tego co mówi. I tak właśnie było. -Vill...Chcę być z tobą. Niezależnie od wszystkiego chcę być z tobą. -patrzyła cały czas na Villemo. Przez chwilę wydawało jej się, że widzi w jej oczach coś, co można by uznać za chęć tego samego. Ale nie była pewna, być może to przywidzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
  Liczba postów : 237




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Wto 13 Gru - 22:09

Villemo wpatrywała się w jej oczy, nie wiedząc co myśleć. Nie zastanawiała się nad tym co czuć, bo przecież czuła! Czuła coś, co nie mogło istnieć, lecz istniało. To było jak nie chciana ciąża. Kobieta jej nie chce, stara się usunąć, a jednak ta istota w środku nadal żyje i pcha się na świat. Tak samo było z uczuciem Villemo. Nie chciała tego, bała się tego, lecz było to nieuniknione. Jakie to było uczucie? Nie wiedziała, nie chciała wiedzieć. Jej oczy... Tak bardzo cenne, jak gdyby tylko dla nich żyła. W pewnym sensie od momentu w którym nauczyła się chodzić, dochodziła do tego miejsca, w którym miało się rozstrzygnąć wszystko co, miało jakąkolwiek wartość i znaczenie. I jak Villemo miała walczyć? Jak miała się przeciwstawiać, lub chociaż przeczyć? Mimo że chciała. Dlaczego? Bała się, tak okrutnie się bała że jej rodzinna znowu doprowadzi do katastrofy. Lub ze to się okaże nie prawdą, że odda się, ze pokocha ze zaufa, a to wszystko okaże się nieuniknioną pobudką. Lecz i tak pozostawała bezradna. Całkowicie zdana na jej wolę. Villemo patrzyła w jej oczy. Jej dotyk, który sprawiał jej tyle ciepła, wlewał gorącą lawę do serca. Nie wiedziała czemu, a ni po co ona to robi. Nie wiedziała jaki w tym cel, ani sens. Lecz chciała tego. Boże! Ona tego wręcz pragnęła, nieznane jej dotychczas uczucie, oszołomienia, ciepła na sercu, i chęci życia. Kiedy ma się poczucie bezpieczeństwa w ramionach. Kiedy wie się jedno. Nie ważne co ją spotka, ukojenie spotka gdy wróci do niej, kiedy zobaczy jej oczy kiedy ja przytuli. Nie ważne co się stanie, Villemo chce zbudować jej zamek, nie chce się budzić, sama zadba o jej życia. Chwila krótka, przelotna, teraz postanowiła zostać w sercu Villemo na dłużej. Villemo wiecznie sama, wiecznie zimna, z ironicznym i cynicznym uśmiechem, chodząca na linie między dnem którym ma, a upadkiem jeszcze niżej. Teraz jak by była wyżej, miała dla kogo żyć, miała po co żyć! Dla kogo się starać, dla kogo się uśmiechać, miała komu podarować ten uśmiech. I tak też się stało, Villemo już się nie broniła, czy się bała? Tak jak każdy, każdy się boi że to co piękne przeminę. Lecz starała się o tym zapomnieć. Villemo uśmiechnęła się czule, lecz nie śmiele.
- Dziękuje.. - Wyszeptała. Jedno słowo, które wyrażało więcej niż, sama zdawała sobie z tego sprawę. W jedno słowo wlała całe swoje uczucie, które jeszcze nie umiała nazwać. Czego od niej chce Desiree? Nie wiedziała, bała się że to okaże się jedynie złudzeniem, że dziewczyna odejdzie. Lecz nie umiała się przed nią bronić. Villemo nie śmiele dotknęła jej policzka swoim palcem, i delikatnie i czule gładziła ja. To dziwne prawda? Przed chwilą, nie tak dawno przeżywały szalony seks, teraz każdy gwałtowniejszy dotyk mógł zburzyć to co nie trwałe, to co dopiero się budowało i umocniało....
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Obserwatorium   

Powrót do góry Go down
 

Obserwatorium

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 19Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 11 ... 19  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wieze
 :: 
wieża astronomiczna
-