Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Obserwatorium

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 11 ... 19  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Obserwatorium   Pon Sty 10 2011, 18:19

First topic message reminder :


Obserwatorium


To pomieszczenie o dużych rozmiarach przypomina trochę salę kosmiczną, ze względu na obecność wielkiego nieba, zastępującego ściany. Są one po prostu zaczarowane. Jednak w tym miejscu widać podłogę, jest grawitacja, dlatego można stąpać pewniej po ziemi. W nieregularnych odstępach rozmieszczone są specjalne teleskopy, z których korzystają zarówno studenci, jak też młodsi uczniowie. Dzięki nim można swobodnie oglądać niebo.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Skąd : Amsterdam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 41
  Liczba postów : 360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2141-bellatrix-lennox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6597-bellatrix-wraca-do-czarowania-po-12984687346-raz




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Wto Maj 31 2011, 16:07

-Pamiętaj ja często mam racje,nawet gdy nie mam o czymś zielonego pojęcia-puściła do niej oczko znów przybierając swój zwykły niefrasobliwy ton. Nie lubiła być duło poważna ,ale jak trzeba to trzeba. Zaśmiała się cicho i podsunęła ciastka kuzynce:
-Masz. Przy twojej sylwetce możesz zjeść wszystkie-poklepała swój dość płaski brzuch. Ja muszę ograniczać-wygięła usta na chwile w podkówkę,jednak zaraz znów się uśmiechnęła. Nie chciała wrócić do stanu otyłej jej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Republika Czeczeńska
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 22
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1507




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Wto Maj 31 2011, 22:32

Margaret cicho zaśmiała się na słowa Bell. Lubiła te jej gadki starszej siostry. Gryfonka w końcu nie miała żadnej. Nie pamiętała, zęby kiedykolwiek jej to przeszkadzało. Kiedy jej kuzynka zaczęła mówić o odchudzaniu Margaret wybuchnęła głośnym śmiechem.
- Takie z nas hipopotamy, że lepiej nie jedzmy już nic nigdy! - Pogładziła swoje wyimaginowane, bardzo krągłe kształty. Miała w głowie jednak obraz tej młodszej niż teraz, pulchniutkiej Bell.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Skąd : Amsterdam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 41
  Liczba postów : 360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2141-bellatrix-lennox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6597-bellatrix-wraca-do-czarowania-po-12984687346-raz




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Sob Cze 04 2011, 09:09

-Ty to możesz tego nie kojarzyć jak byłam trzy rozmiary większa. Naprawdę nie chciałabym wrócić do tamtego stanu- klepnęła swój płaski obecnie brzuch i zaśmiał się melodyjnie. W duchu cieszyła się że udało jej się rozpogodzić Margaret. Miała nadzieje że gryfonka doprowadzi do tego, że uśmiech na jej ustach będzie codziennością, że ułoży sobie życie z tym Yavanem czy jak mu tam. Po części trochę jej zazdrościła, w końcu nigdy nie była naprawdę zakochana, nie znała pojęcia „miłość”. Kiedyś usłyszała od jednego z psychiatrów że nie może znaleźć sobie odpowiedniego chłopaka na dłużej z powodu choroby. Powiedział jej wtedy że boi się miłości, i nie chce żeby się ktokolwiek nad nią litował i zmuszał się do związku z nią tylko przez to że ma nie równo po sufitem. Niestety, studentka musiała przyznać rację. Bała się miłości i zranienia ,dlatego sama raniła i w pewnym sensie w ten sposób odstraszała od siebie ludzi….
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Republika Czeczeńska
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 22
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1507




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Czw Cze 09 2011, 13:17

Margaret zachichotała.
- Pamiętam aż za dobrze! - Powiedziała, po czym wepchnęła sobie całe ciastko do buzi. Trochę zajęło jej przeżuwanie go. Nie miała pojęcia jakie kłopoty z miłością i związkami ma Bell. Dlatego, żeby podtrzymać rozmowę zapytała ciepło:
- A jak twoje sprawy sercowe? - Wyszczerzyła się tak szeroko jak tylko mogła. Kuzynka nigdy nie opowiadała jej o chłopakach, miłościach. Jako, że nie ma starszej siostry, to właśnie Bell mogłaby ją czegoś nauczyć
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Skąd : Amsterdam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 41
  Liczba postów : 360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2141-bellatrix-lennox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6597-bellatrix-wraca-do-czarowania-po-12984687346-raz




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Czw Cze 09 2011, 21:04

Bellatrix aż zakrztusiła się ciastkiem gdy kuzynka zapytała o „sprawy sercowe”. Już miała się wywinąć jakimś gładkim kłamstewkiem…gdy zdała sobie sprawę ze chce o tym komuś powiedzieć, a Marg wydawała się najodpowiedniejsza:
- Uwierz ze będziesz żałować że o to zapytałaś. Ale w końcu mamy pięć minut szczerości prawda? Więc- odchrząknęła bo ku jej zdziwieniu zaschło jej w gardle- Nigdy nie kochałam. Tylko nie pomyl stwierdzeń „Nigdy nie kochała” nie znaczy „Od zawsze samotna”. Tyle ze moja miłość polega na zdobywaniu facetów, zaciągnięciu ich do łóżka i koniec. Żadnego trzymania za rękę, pocałunków nic prócz gorącego seksu…-dziewczyna wzruszyła ramionami rumieniąc się lekko. Przed chwilą deklarował ukatrupienie chłopaka który rzekomo zdradził jej kuzynkę, a sama nie była wiele lepsza. Ba! Można by nawet powiedzieć ze była gorsza. 90% mężczyzn z którymi była w jakimś tam stopniu ją kochali, lub byli zauroczeni. A on co? Wykorzystała i wyrzuciła…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Republika Czeczeńska
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 22
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1507




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Czw Cze 16 2011, 10:24

Na pierwsze słowa kuzynki Margaret prychnęła, bop niby dlaczego miałaby żałować tego, że troszczy się o najbliższą rodzinę. Kiedy słuchała jej słów jeden z kącików ust podniósł się do góry. Niedużo brakowało, żeby i ona taka się stała. Na szczęście to, że ona kocha Yavana, a Yavan ją uratowało ją od takiego stanu rzeczy. Całe szczęście. Gryfonka wstała i usiadła ramię w ramię z Bell. Objęła ją ramieniem.
- Mam nadzieję, że się tym nie przejmujesz. - Popatrzyła na nią spode łba. - Skoro facet może to i kobieta ma do tego prawo. - Uszczypnęła ją w policzek. Cały czas mówiła optymistycznym tonem. - Myślę, że w końcu spotkasz tego właściwego i jedynego. Wtedy będzie wielka miłość na całe życie. - Wyszczerzyła się. Pewnie, że strasznie koloryzowała, ale w jakiej sprawie Marg nie koloryzowała?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Tuvalu, Tokelau
Galeony : 39
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 30




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Sro Sie 17 2011, 17:17

Mitchell lubił spoglądać w niebo. Zawsze miał wrażenie, że dawni ludzie patrzą na niego właśnie z gwiazd. W jego rodzinnej wiosce było wiele różnych przepowiedni i legend, które mówiły wiele rzeczy o tych wspaniałych widokach.
Wcześniej rzadko spędzał czas w skrzydle studenckim - może dla tego, że był tylko mało znaczącym chłopcem ze Slytherinu. Teraz będąc na wydziale magii kreowanej czuł się tak, jakby miał przewagę nad tymi szczeniakami z klas 1 - 7. Ogólnie jakoś tak... Lubił dominować nad ludźmi. Ale nie robił tego jakoś szczególnie widocznie.
Ubrane miał an sobie czarne rurki oraz białą, luźną koszulę. Na ręce jak zwykle był zawiązany rzemyk. Na szyi natomiast miał srebrny wisiorek z czaszką. W uchu jak zwykle tkwił kolczyk, srebrne kółeczko. Miał nadzieję, że nie wygląda jakoś tragicznie mimo, że chodził w tym już cały dzień po Hogsmeade, gdzie rozglądał się za jakimś ciekawym pupilkiem.
Chłopak podrapał się po policzku delikatnie okazując tym w pewien sposób swoje zainteresowanie całą salą. Podobało mu się to, jak to wszystko wygląda. Przypominało mu inne miejsce, chyba salę kosmiczną czy jakąś taką. No mniejsza z tym. Tam nie było grawitacji dlatego wolał być tu. Zdecydowanie.
Podszedł do jednego teleskopu. Cieszył się, że jest teraz sam. Przynajmniej nikt mu nie przeszkadzał. Wpatrywał się przez obiektyw, w przepiękne gwiazdozbiory. Astronomia była jednym z jego ulubionych przedmiotów dawniej. W przeciwieństwie do wróżbiarstwo, które też dotyczyło gwiazd, ale mniejsza z tym.
Po jakimś czasie usiadł pod ścianą mając zamknięte oczy. Jedną nogę miał zgiętą w kolanie, drugą prostą. Chłopak wplótł jedną rękę swoje włosy i odchylił do tyłu głowę wzdychając głęboko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 113
  Liczba postów : 177




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Sro Sie 17 2011, 22:51

Zdecydowanie za wiele wrażeń jak na jeden dzień. Summer potrzebowała trochę odpoczynku od hałaśliwych tłumów roześmianych ludzi. Owszem, kochała towarzystwo, ale od przesytu niedaleko do niechęci, a tego na pewno by nie chciała.
Miała ogromny mętlik w głowie. Nie wiedziała, czy ma unikać kogoś ku radości umysłu, czy być jak najbliżej i uszczęśliwić serce. Trudny wybór. Właściwie nie ma tu dobrej odpowiedzi.
Wybrała właśnie to miejsce na pewno nie ze względu na zamiłowanie do astronomii. Swojego czasu często wgapiała się godzinami w niebo i rozmyślała nad istnieniem Marsjan, ale nie podchodziła do tego chorobliwe poważnie.
Miała dzisiaj na sobie krótkie dżinsowe spodenki i białą tuniczkę. Włosy Summer swobodnie ułożyły się na plecach, tworząc delikatne fale. W tej odsłonie prezentowała się całkiem atrakcyjnie. I jeszcze ten charakterystyczny uśmiech na twarzy, który stanowił wisienkę na torcie.
Ku jej ogromnemu zdziwieniu, nie była tu sama. A tak liczyła, że właśnie w tym miejscu znajdzie swój azyl.
Nie dość, że nie była sama, to jeszcze pod ścianą siedział student, który nie darzył ją zbytnią sympatią, z tego co zdążyła zauważyć. Na pewno nie popełni z tego powodu samobójstwa, ale była ciekawa, co też spowodowało tą niechęć. Może dzisiaj się przekona? Kto wie.
Usiadła pod ścianą naprzeciwko chłopaka. Chyba jeszcze jej nie zauważył, bo miał w miarę neutralny wyraz twarzy. Lekko skrzywiła się pod wpływem dotyku zimnego marmuru, ale po chwili na jej ustach znów pojawił się subtelny uśmiech.
- Cześć. - przywitała go krótko, lecz przyjemnym dla ucha głosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Tuvalu, Tokelau
Galeony : 39
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 30




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Czw Sie 18 2011, 16:58

No cóż, nie każdy ma to czego pragnie prawda? Chłopak nie zaznaczał jakoś szczególnie swojej obecności w tym miejscu, ale tak czy siak nie dałoby się tutaj przy nim robić jakiś intymnych czynności. To, że był cicho nie znaczyło, że można by go nie zauważyć. Między innymi dla tego, że był dość wysoki i jakkolwiek by się nie skulił to i tak byłoby go widać. Jako dziecko było wręcz przeciwnie. Był tak malutki, że wszystkim wydawałoby się, że miła kilka lat mniej. Na dodatek zawsze miał dłuższe włosy niż koledzy. Najgorsza byłą sytuacja, kiedy ktoś podchodził do niego, oczywiście turysta gdyż w małej wiosce wszyscy wszystko o nim wiedzieli, i do jego uszu dochodziło "Jeju! Jaka słodka dziewczynka! Ile ma lat? cztery?". Dla ośmioletniego mężczyzny to jest cios, trzeba przynać. Ale mniejsza z tym.
Mimo iż usłyszał jakieś szmery i inne denerwujące dźwięki to ignorował to, że prawdopodobnie ktoś tutaj wszedł. Może duch, który jest tu tylko przelotem? Albo uczeń, który widząc go od razu ucieknie. Nic godnego uwagi. A potem usłyszał głos. Akurat do tego miał idealną pamięć. Słysząc na sobą ton pewnej osoby potrafił bezbłędnie rozpoznać kto to.
Mimo tego iż chciał od razu odgonić jakoś od siebie nieciekawą jego zdaniem towarzyszkę, to jednak powoli uniósł głowę i zerknął na nią tak, jakby patrzył najzwyczajniej w pustą przestrzeń, tak tępo.
- Cześć - Mruknął cicho tonem na odczepnego i spoglądał z niewidoczną ciekawością na to, czego tym razem owa Summer Lewson czy tam Lawson może chcieć. Miał cichą nadzieję, że w miarę możliwości zbyt wesoła Australijka ulotni się bardzo szybko zrażona tym, że jak zwykle nie jest zaakceptowana. Co ona się tak przyczepiła? Zapewne dla tego, że chłopak był jedyną osobą, która jej nie trawiła. Cóż się dziwić. Ktoś tak uśmiechnięty musi wzbudzać niechęć! Miał ochotę zakrzyknąć "Aaaa olśniewająca kreaturaa, to parzy" ale jego charakter i opanowanie na to nie pozwalało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Darlington, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 28
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 62




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Czw Sie 18 2011, 23:28

Jak zwykle zamek emanował nudą. Wszyscy się pochowali gdzieś po kątach, a ja oczywiście musiałam zostać sama. Włóczyłam się po zamku dobre kilkanaście minut, zanim kroki sprowadziły mnie na trzecie piętro, do obserwatorium. Pchnęłam drzwi, wchodząc do środka. Omiotłam wzrokiem salę. Miałam nadzieję, że w spokoju pooglądam sobie gwiaździste niebo, ale nie. Ironia losu znowu dała o sobie znać. Akurat teraz musiała siedzieć tu studentka rozsiewająca wokół siebie tą atmosferę... lata. Tej upalnej, burzowej pory, której nie darzyłam szczególną sympatią. Dopiero po chwili ujrzałam siedzącą pod ścianą postać. Ten jasnowłosy ktoś miał na twarzy grymas, tak jakby nie podobało mu się, że ktokolwiek tu jest. Cóż, nie pierwszy raz ktoś nie chciał mojej obecności, ale miałam przeczucie, że tu nie o mnie chodzi, lecz o ową letnią studentkę. Jakby nie patrzeć, mnie też nie za bardzo podobały się osoby będące ciągłymi optymistami. Trza być realistą. Trzymać się faktów. A faktem było, że Mitchell wyraźnie nie chciał, by owa... jak ona się nazywała?... no, w każdym razie by dziewczyna przebywała w jego otoczeniu. Zamknęłam drzwi, i mrucząc ciche "cześć" w stronę chłopaka, podeszłam do lunety. Zajrzałam przez okular. Niebo, choć zaczarowane, było przepiękne. Mogłabym wpatrywać się w nie godzinami. Póki co, poprzestałam na wyszukiwaniu konstelacji. Tiaa, ulubiona zabawa Alison. Zawsze, gdy byliśmy u ojca, wieczorami kładłyśmy się na trawniku za domem i patrzyłyśmy w gwiazdy. Było ich o wiele więcej niż w Nowym Yorku, no ale NYC to wielkie miasto, a ojciec mieszka na przedmieściach Londynu. Znaczna różnica. Zaczęłam sobie nucić pod nosem niewiadomą melodię, raz zasłyszaną gdzieś w Hogwarcie. Dziwnie kojarzyła mi się z Mitchellem, choć nie miałam pojęcia dlaczego. Oderwałam wzrok od nieba i podeszłam do niżej stojącej lunety. Usiadłam sobie na podłodze przed urządzeniem i znów zaczęłam szukać gwiazdozbiorów, nucąc cichutko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Tuvalu, Tokelau
Galeony : 39
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 30




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Pią Sie 19 2011, 15:40

Czekał na odpowiedź Summer mimo, że właściwie to miał gdzieś co zrobi i jak zareaguje na to, że chłopak powiedział jej słowo przywitania, co mimo wszystko rzadko się zdarzało. Potem usłyszał jakiś dźwięk zwiastujący, że kolejna osoba postanowiła zakłócić spokój jego dnia i życia jednocześnie. Zamruczał pod nosem jakieś przekleństwo i westchnął rozmasowując jedną skroń. Odwrócił głowę w bok słysząc kolejny, znajomy głos jednak ten nie wzbudzał w nim aż takiego niezadowolenia jak ten należący do optymistycznej studentki.
Nie odpowiedział. Oglądał dziewczynę, każdy jej ruch i najmniejszy gest. Dosyć sporo ich łączyło. Fortepian, miłość do nocnego nieba. Mimo iż są do dość powszechne cechy i zdolności to nie znalazł innej takiej osoby, z którą potrafiłby się w miarę dobrze dogadywać. Oczywiście to wiadome, był trudną osobą. Ciężko było do niego dojść. Dlatego też to był cud, że najzwyczajniej w świecie Annabeth potrafiła z nim spędzać czas.
Czekał aż dziewczyna podjedzie bliżej, bądź jakoś inaczej zbliży się do stałej powierzchni. Pewnie nie słysząc odpowiedzi poczuła się nie chciana. O to mu chodziło. Jego usta, a raczej jego kącik dygnęły w górę, czego Summer zapewne jeszcze nie widziała. Ale ignorował tą drugą, której imienia nie chciał pamietać.
Kiedy już usiadła nagle wstał i nim zdążyłaby zorientować się co się dzieje złapał ją za ramiona przewracając na ziemię. Może trochę ją zabolały plecy, chociaż nie był aż tak brutalny, może dla tego właśnie, że już się zakumplowali. Oblizał dolną wargę spoglądajać na dziewczynę, nad którą zawisł. Obniżył się przylegając torsem do niej, a twarz mając blisko ucha.
- Hey - W ten oto krótki sposób, ty jednym słowem na przywitanie mógł wzbudzić dreszcze w całym ciele, gdyż puścił odrobinę ciepłego powietrza na jej szyje. A potem jak gdyby nic podniósł się. Nie zaproponował jej nawet pomocy we wstaniu. Poszedł z powrotem pod ścianę i ziewając jak gdyby się nic nie stało usiadł spoglądając tępo w górę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 113
  Liczba postów : 177




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Sro Sie 24 2011, 09:02

No tak, niektórzy reagowali na jej optymizm tak, jak opętany na wodę święconą. Zazwyczaj działo się tak dlatego, że bali się oni pokazać, że czasem mają ochotę się śmiać. Bo właśnie takie emocje wywoływała swoją obecnością Summer. Była terapią dla tych, których twarz jest chłodniejsza od marmuru. Wiedziała, że początkowo patrzyli na nią z niechęcią, a z czasem sami lgnęli do jej towarzystwa. To optymizm ma zdolności przyciągające, nie ironia. Ironia może fascynować przez krótki czas, potem już tylko irytuje. A radość? Czego szuka człowiek na dnie? Właśnie jej.
Cała ta szkoła składa się w większości z gburowatych panienek, które sprawiają wrażenie nieprzystępnych posągów. I to jest atrakcyjne? Grymas złości na twarzy? No cóż, każdy ma swój gust. Oczywiście, ta wypowiedź nie miała na celu ubliżeniu kobietom o chłodniejszym temperamencie. Miało na celu podkreślenie, iż każdy rodzaj osobowości jest na swój sposób wciągający.
Nie kryła zdziwienia, gdy chłopak rzucił się na nowo przybyłą dziewczyną. To dość dziwny sposób okazywania sympatii. Jak dobrze, że to nie ją przygniótł do ziemi, bo już by się tak nie uśmiechała.
- Okazujesz w ten sposób swoje dobre zamiary? - spytała chłopaka z leciutkim uśmiechem, gdy ten już wrócił na swoje miejsce.
Podeszła do dziewczyny i pomogła jej wstać. Przecież kobieta nie będzie leżała na ziemi! Z pewnością miała teraz wiele siniaków.
- Wszystko w porządku? - spytała ją, zachowując dystans. Nigdy nie wiadomo, czy nie będzie ona rozzłoszczona tym, że przed chwilą boleśnie wylądowała na ziemi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Darlington, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 28
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 62




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Pon Sie 29 2011, 16:32

Gdy tylko poczułam dotyk silnych dłoni na ramionach, już wiedziałam, przez kogo zaraz wyląduję na ziemi. Spojrzałam w granatowe oczy Mitchella, starając się ukryć emocje, które za wszelką cenę miały ochotę wyjść na światło dzienne. Przeszył mnie dreszcz, po tym jak poczułam ciepły oddech na swojej szyi. A on wstał i usiadł z powrotem pod ścianą, jakby nigdy nic. Już miałam wstać, kiedy podeszła do mnie ta wesoła dziewczyna, próbując mi pomóc.
- Nie jestem kaleką - warknęłam, odtrącając jej rękę. Podniosłam się z ziemi i poprawiłam koszulkę. Przeciągnęłam się, i w pewnym momencie poczułam, że coś mi strzeliło w plecach. Nie, nic mnie nie bolało, po prostu dawno nie ćwiczyłam. Aj, powinnam iść na boisko, ale niespecjalnie miałam na to ochotę.
Odwróciłam się w stronę tej studentki, patrzącej na mnie z niepokojem. Spojrzałam jej prosto w oczy przeszywającym wzrokiem. Niekażdy potrafił to wytrzymać, dlatego też dziewczyna szybko spuściła wzrok. Ominęłam ją i wróciłam do teleskopu, jednak coś nie dawało mi spokoju. Obróciłam się i spojrzałam na Mitchella. Chłopak wpatrywał się w magiczne sklepienie sali. Wstałam i cicho podeszłam do niego. Usiadłam tuż obok pod ścianą, podciągając kolana pod brodę i oplatając je rękami. Nie dotykaliśmy się ramionami, choć niewiele brakowało. Nic nie mówiłam. Czasem najlepiej jest po prostu najzwyczajniej słuchać ciszy, mającej więcej dźwięków niż najlepszy instrument. Czułam bicie własnego serca, a po chwili usłyszałam coś innego. Ciche, miarowe i wolne, choć mocne uderzenia.
Mitchell.
Wiedziałam, że mam jakieś silne uczucie wobec niego, ale nie miałam pojęcia, czy jest pozytywne czy negatywne. Lubiłam go, nawet bardzo, choć nie wiedziałam, co o nim myśleć.
To niezdecydowanie mnie kiedyś zgubi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Tuvalu, Tokelau
Galeony : 39
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 30




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Wto Sie 30 2011, 21:22

Mitchell zdecydowanie nie miał ochoty się przy Summer śmiać. Właśnie dla tego, że go irytowała i to poważnie. I był prawie całkiem pewien, że nigdy w życiu nie będzie do niej lgnąć. Może było kilka wesołych osób, które zasługiwały na jego szacunek, ale nie ona. Sam nawet nie wiedział co było przyczyną aż takiego uczucia, które z każdą chwilą podchodziło coraz bliżej pod nienawiść. Może po prostu go raziła i tyle? Jak słońce, szczególnie, że on wolał ciemność i księżyc.
- Czasami... - Odpowiedział olśniewającej kreaturze dość gburowato, ale tonem, który pokazuje, że chłopak ma w sobie jakąś tajemnicę życia, której nikt jeszcze nie odgadnął, a ta brutalność to część tego. Może dla tego dosyć dużo ludzi się nim interesowało. Zastanawiali się skąd takie dziwne "Ja"
Widząc jak An zareagowała na życzliwą pomoc studentki parsknął przez chwilę sarkastycznym śmiechem, ale zatkał usta i było to tak krótkie, ze nie można było jakoś długo tego posłuchać. No tak, kochana Annabeth, czasem zdawało mu się, że są ze sobą bliżej niż Mitchell z kimkolwiek innym. A teraz kiedy tak zareagowała na jego wroga, normalnie mógłby powiedzieć, że ją uwielbia.
Rozglądał się teraz gapiąc się tępo w jeden punkt co kilka chwil. Zachwycał się gwiazdami raz na jakiś czas delikatnie się uśmiechając i dodając sobie w ten sposób można by powiedzieć, że nawet uroku.
Dopiero kiedy krukonka obok niego usiadła odwrócił się w jej stronę nadal mając uniesione kąciki ust, jednak to szybko zniknęło. Westchnął głęboko i wystawił dłoń w jej stronę. Zdawało się przez chwilę, że ma zamiar ją uderzyć, ale on po prosty pogłaskał ją po włosach, ro zmierzwiając je.
- Dawno się nie widzieliśmy. Co u ciebie? - Zagadnął ze szczerą ciekawością. Postarał się jak najbardziej zignorować studentkę, ale coś mu mówiło, że ona znowu będzie zwracać na siebie uwagę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Darlington, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 28
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 62




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Sro Sie 31 2011, 11:32

Czy mi się zdawało, czy on się do mnie uśmiechnął? Bynajmniej nie sarkastycznie. To był szczery, lekki uśmieszek. Ułamek sekundy trwający wieczność. Emocje wyrywające się spod władzy rozsądku.
Gdy tylko dotknął moich włosów, przeszedł mnie dreszcz. Tak, jakby ręka Mitchella była naelektryzowana. Zamknęłam oczy. Zmierzwił mi fryzurę, lekko ją psując, ale nie obchodziło mnie to. Cały czas siedziałam w tej samej pozycji. Dopiero po usłyszeniu pytania puściłam kolana i oparłam się plecami o ścianę, nadal podkurczając nogi.
- U mnie jak zwykle. Nudno i cicho - nie wiedziałam jak mu odpowiedzieć. Zbyt dużo działo się podczas wakacji u ojca...

- Luke, zakładaj rękawice! Annabeth, czemu nie jesteś na miotle? Zaraz zaczyna się mecz!
Uśmiech na twarzy matki. Luke w stroju obrońcy.
- Idę mamo!
Szum powietrza w uszach. Kafel w ręce.
- Strzelaj! Masz czystą pozycję!
Świst. Czarna kula zbliżająca się do matki.
- Mamo, uważaj!
Postać lecąca szybko w dół. A za nią leci krew.


Otworzyłam oczy. Chciałam komuś się zwierzyć, ale doświadczenie mówiło, bym nie ufała nikomu. Chociaż Mitchell... to co innego. To jest mój przyjaciel.
Wyciągnęłam różdżkę i machnęłam nią, myśląc: Muffliato. Ha, nauka zaklęć niewerbalnych zawsze się przydaje. Teraz przynajmniej panna-życiowa-optymistka-co-rozświetla-wszystko-słońcem-które-mnie-wkurza nie będzie podsłuchiwać. Swoją drogą ta cała...cholera, jak ona miała na imię...zresztą, czy to ważne? ta cała studentka była jakaś dziwna. Wiecznie wesoła, jakby nie miała żadnych zmartwień. I że niby ja mam się do niej przekonać? Że ja mam się przy niej śmiać? Prędzej Sami-Wiecie-Kto wstanie zza grobu. W ogóle ci wieczni optymiści byli jacyś chorzy umysłowo nienormalni. Cały czas zachowywali się jakby wypalili z tysiąc skrętów maryśki na raz. I to co godzinę.
- Mama siedzi w Mungu. W śpiączce. Nie mogą jej obudzić żadnym sposobem.
Wszystko to mówiłam takim samym beznamiętnym głosem, mimo iż w głębi duszy zwyczajnie się rozpłakałam. Na twarzy wciąż ta sama maska obojętności, ironii i braku emocji.
A w środku piekło.
- A co u ciebie? - spytałam, odwracając twarz w stronę studenta i przez krótką chwilę patrząc w jego ciemne oczy. Szybko wróciłam do patrzenia się w przestrzeń przed sobą.
Oby tylko nie zauważył w moich oczach tego, co za wszelką cenę chcę ukryć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Tuvalu, Tokelau
Galeony : 39
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 30




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Pią Wrz 09 2011, 15:53

Spoglądał na nią niepewnie. Dawno się nie widzieli i niby nic się nie działo? Za dobrze ją znał, żeby tak po prostu uwierzyć, że wakacje minęły całkiem spokojnie. To też kompletnie nic nie mówiąc uniósł brew i spoglądał na nią kpiąco czekając, aż nie wytrzyma i zwierzy mu się ze wszystkich swoich problemów.
W końcu zaczęła mówić. Słuchał jej z uwagą. Czasem były takie chwile, kiedy nawet jemu - młodemu, gniewnemu, nie wypadało tak po prostu odwrócić wzroku i ziewnąć przeciągle. Pewnie przy wielu osobach by tak zrobił, ale to... Ann przecież musiała teraz cierpieć i to bardzo.
- Przykro mi - Powiedział ponownie wyciągając dłoń i pogłaskał ją po policzku w ten sposób starając się jej dodać otuchy.
- Na pewno będzie dobrze - Możliwe, że nie powinien jej dawać złudnej nadziei, nigdy nic nie wiadomo, ale pewnie to właśnie powiedziałby każdy dobry przyjaciel. A on, no cóż, czasem po prostu nie było siły i musiał takim być. Nawet chciał. Miło było wiedzieć, że jest się komuś potrzebnym.
- Właściwie to w tym roku nie było jeszcze czegoś takiego, co by mi na pamięci pozostawiło trwały ślad - Mruknął może trochę za długo jak na niego i obie dłonie podłożył pod głowę zamykając oczy i chwilowo napawając się słodką ciszą.
Zerknął na olśniewającą kreaturą. Prawdopodobnie dzięki profesjonalnemu zaklęciu An nic nie słyszała. I dobrze. Nie lubił wścibskości... chociaż sam często podsłuchiwał rozmowy. Ale to już inna bajka. On w pewnym sensie ma prawo! E... Chociaż może nie. Mniejsza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Darlington, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 28
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 62




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Pią Wrz 09 2011, 19:58

Przymknęłam oczy, kiedy Mitchell pogłaskał mnie po policzku. Z pewnością myślał, że mnie chociaż trochę pocieszy, i byłam mu za to wdzięczna. Był w tym momencie praktycznie jedyną osobą, jaką znałam trochę lepiej, która nie była wścibska. Nie użalał się nade mną, nie dawał złudnych nadziei. Był przyjacielem. W sumie najlepszym, bo Marvowi tylko pomagałam w "Żakowych" sprawach. Nie rozmawialiśmy nigdy o mnie czy o nim. Tylko o "tej wspaniałej Żak". Czasem bywało to irytujące.
Miałam nadzieję, że Mitchell wiedział, że potrzebowałam go. Zwłaszcza w tym momencie.
- Czyli nudy? - westchnęłam ciężko, i po chwili dodałam - Dlaczego zawsze jest tak, że u ciebie zwykle się nic nie dzieje, a ja mam tak pokręcone życie?
Zamilkłam, ponownie przymykając powieki i wsłuchując się w ciszę, przerywaną jedynie cichymi uderzeniami serca studenta.
Nagle przypomniałam sobie o jednym, bardzo malutkim szczególe.
Gwałtownie otworzyłam oczy i spojrzałam na pannę-słoneczko. Zdezorientowana studentka patrzyła ze zdziwieniem na nas, przerzucając wzrok ze mnie na chłopaka, a po chwili, wzruszając ramionami, wyszła. Nie kończąc zaklęcia, odetchnęłam w duchu.
- Wreszcie sobie poszła - mruknęłam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Cambridge, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 35
  Liczba postów : 78




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Nie Wrz 25 2011, 21:42

Ech, te obskurne mury Hogwartu jeszcze się jakoś trzymają, ale pewnie za jakiś czasz z tego miejsca pozostanie tylko jedne wielkie gruzy - mówił sobie w myślach Anthony szwendając się po tym właśnie zamku. Co go w ogóle skłoniło, żeby akurat wyjść na spacer? Tęsknota, przeszłość, czy tylko po to, żeby rozprostować sobie nogi? Tak czy owak był tutaj i nie miał zamiaru siedzieć w pokoju i poszcząc bąki w stołek. Jeżeli tu jest to niech trochę pozwiedza, mimo iż bywał tu kilkaset razy. Idąc długim oraz szerokim korytarzem, Anthony miał czas na myślenie co do sowich spraw. W ogóle to tylko myśli o sobie, więc nie ma wymówek. Choć w tym czasie myślał o Sarze. Co mu strzeliło do głowy, żeby akurat o niej myśleć. Biedy chłopaczyna stęsknił się za nią. Za jej głosem, wyglądem, wszystkim. Miał ochotę naprawdę coś szalonego zrobić. Tyle, że co było gdyby Winters przyłapała go na tych szalonych rzeczach? Na pewno nie fanie. Lecz Bowes - Lyon jak to zawszę mówię nie jest na sprzedaż i może w każdej chwili nieco rozerwać się. A może też ona tak postąpiła? Tak czy owak miał ochotę o tym zapomnieć i wtopić się w tą niesamowicie rozległą ciszę. I w taki oto sposób doszedł do obserwatorium. To dziwne, ale w tym akurat miejscu go nie było. Wszedł dumnym korkiem do pomieszczenia i zaczął badać wzorkiem to co wszystko go otacza. Szedł po drewnianej (?) podłodze cały czas obracając wzrokiem jakie nowe cuda może tu znaleźć. Swoją drogą, to Antek patrząc na nową rzecz często wpada w zachwyt i nie może oderwać od tego wzroku. A będąc w tej właśnie sali czuje się jak nowo narodzony. Po kilu minutowym podziwianiu otoczenia chłopak klapną sobie na jakimś krześle po czym wyjął z kieszeni kawałek papieru i zaczął robić z niego samolocika. Lecz Antkowi, jak każdemu arystokracie znudziło się siedzenie na krześle, więc pomyślał, że może sobie porozglądać przez okno. Tak więc uczyni to i podszedł do okna i podziwiał, tfu! Gapił się na te prawie ruiny tego miejsca. Czy ja już wspominałam, że tak gardzi tym miejscem, że mógłby osobiście wynieść je w powietrze? Jeżeli nie, to już wiecie. Ach, i bym zapomniała! Papierowy samolocik wypuścił przez okno i patrzył jak on spada ku dołu. Normalnie fascynujące. No ale jak nie ma co robić w tym miejscu, to niestety jest skazany na tego typu rozrywki. A o dziewczyna już nie wspominać. Takie spięte jakieś, nawet nie zgadają do Antka, a te nie będzie miał okazji ich upić spędzić jakąś szybką noc. Ech, takie to jest życie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Toronto, Kanada
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 91
  Liczba postów : 140




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Pon Paź 03 2011, 21:24

Sarah właściwie nic nie skłoniło do spaceru, wręcz przeciwnie, nie zamierzała nigdzie się włóczyć, tylko bidne dziewczę zabłądziło. I trafiło... właściwie nie miała pojęcia, gdzie się znajdowała. Niby już trochę czasu minęło, odkąd przyjechali tu z Hiszpanii, jednak Winters wciąż potrafiła się zgubić i to dosyć często. W tych murach jej orientacja w terenie po prostu szwankowała. Przez ten jeden moment, w którym skupiała się na znalezieniu jakiejś dobrej drogi, która doprowadziłaby ją gdziekolwiek, gdzie chciała się znaleźć, nie myślała o tym, jak dawno Anthony zaczął się zaszywać samotnie (lub też nie, ale bynajmniej nie w jej towarzystwie!) gdzieś w okolicach zamku, albo w jego wnętrzu, nie kontaktując się z nią nawet.
Gdy tak dreptała, wypełniając korytarze dźwiękiem uderzających o podłogę butów, zobaczyła w oddali jakiegoś chłopaka. Nawet mi się nie przyglądała, po prostu miała zamiar zapytać się go, gdzie tak naprawdę jest i jak stąd wyjść. Jednak kiedy podeszła bliżej, dojrzała kilka charakterystycznych cech w jego postaci. Zmierzwione włosy, linię ramion i barków i takie tam. W tym momencie na jej usta wstąpił szeroki, szczery uśmiech, a ona sama rzuciła się na Bowes-Lyonsa, wieszając się na jego plecach, obejmując go swoimi drobnymi rękami gdzieś na wysokości ramion i całując w policzek na przywitanie.
- Jezuuu, Anthony, tak strasznie się za tobą stęskniłam! - zawołała jeszcze ucieszona, dalej się do niego przytulając i wdychając tak dobrze jej znany zapach jego perfum.

_______________
wątek przedawniony
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
  Liczba postów : 237




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Sob Gru 10 2011, 19:17

Była późna w nocy, jak późna? Tego Villemo nie wiedziała, ponownie była w narkotycznym transie, i nie mogła zasnąć. Nie mogła spać, i nie mogła siedzieć. Musiała coś robić! Roznosiło ją od środku, a najgorsze było to ze dookoła niej panowała, kompletna cisza! Tylko echo jej własnych kroków, robiły jako taki hałas. Villemo odpaliła papierosa, i przystanęła na chwilę. Dokąd zmierzała? Jak zwykle, tam gdzie poniosą ją nogi. Villemo zaciągnęła się papierosem, i szła dalej. Ubrana była w jasne dżinsy i biała koszulę. Byłą na haju, więc nie martwiła się tym, ze jest kompletnie za zimno na taki strój. W końcu doszła! Lecz dokąd? Było tutaj mnóstwo gwiazd! Jak gdyby doszła do nieba, niezwykły widok. Wierzcie lub nie. Villemo zgasiła już wypalonego papierosa, i przypatrywała się miejscu, było tutaj cudownie! W sam raz na samotne przemyślenia, i w sam raz by posiedzieć sobie samemu, w ciszy i w spokoju. Czy chciała tego? Tej ciszy i spokoju? Nie! Ona jej nie cierpiały, wręcz nienawidziła! Lecz to miejsce, było tak niezwykłe! Tak cudowne, ze szkoda by było je marnować, zbędną gadką z zbędna osobą. Villemo usiadła, opierając się o ścianę, i skrzyżowała, wyprostowane nogi. Villemo ponownie zapaliła, tak zdecydowanie za dużo paliła, ale każdy papieros przetrzymywał jej stan, a to było dobra prawda? Villemo odetchnęła i rozkoszowała się chwilą, nie myśląc o niczym. Życie było piękne tak długo, jak długo trwał narkotyk który wzieła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 285
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 362




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Sob Gru 10 2011, 20:12

Desiree również nie mogła zasnąć. Siedzieć w tym cholernym dormitorium też nie. Siedziała na łóżku i myślała. O kim, o czym? Nie wiem, jej spytajcie. Chociaż na pewno i tak wam nie powie. Wstała i wyszła dzierżąc w ręku paczkę papierosów. Szlajała się po całym skrzydle zupełnie nie wiedząc co ma ze sobą zrobić. Nie było nawet kogo podręczyć bo to już środek nocy. Otworzyła pierwsze lepsze drzwi. Nie wiedziała gdzie się znajduje i nie obchodziło jej to. Sekundę później już zaczęło ją obchodzić. Tam było naprawdę nieziemsko...Niebo, gwiazdy...jakby znalazła się w kosmosie. Siadła przy ścianie i zapaliła papierosa. Zaciągając się rozejrzała sie dookoła. Oo, nie jest sama. W sumie dla niej lepiej. Nie wiadomo kiedy będzie miała atak. Ale zapewne nie dziś, brała leki co jej się rzadko zdarza, ale jednak. Poznała tę dziewczynę. W sumie jak miałaby jej nie poznać skoro były z tego samego Domu i na tym samym roku studiów? Pfs, Desiree nawet niektórych których powinna nie kojarzyła. Ale pannę Pritchard akurat tak. Co prawda nigdy nie rozmawiały ale Aileen czuła w niej bratnią duszę. Jakoś tak, po prostu. Wiedziała, że Villemo ma podobny do niej charakter i podobną opinię wśród uczniów. No więc czemu by nie zagadać do niej, no nie? Dziewczyna wstała i podeszła do Vill. Siadła obok na podłodze i zaciągnęła się dymem. -Hej. -mruknęła jakby od niechcenia dopiero parę minut później gdy tamta sama nie zaczęła rozmowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
  Liczba postów : 237




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Nie Gru 11 2011, 10:05

Villemo siedziała z zamkniętymi, oczami paląc papierosa. I pozwalając sobie odpłynąć. Było cudownie, cisza której tak nienawidziła teraz, jak by rozbrzmiewała echem. Potraficie to zrozumieć, czy także tak mieliście? Czy słyszeliście przyjemny śpiew feniksa, kiedy dookoła jest zupełna cisza? Cóż to pewnie, wszystko sprawka narkotyków których Villemo brała już codziennie. Pamiętała jak zaczynała od pięćdziesięciu miligramów Kokainy. Teraz już spokojnie brała gram, i to także było mało. Lecz wystarczało na jakiś czas, zwłaszcza jak się to pomiesza z alkoholem, przepalonym przez papierosa. Villemo całkowicie oddała się chwili, zapominając gdzie i kiedy jest, zapominając że pali. Było tak cudownie! Lecz nagle została wyrwany ze swego stanu upojenia. Otworzyła oczy, gdzie była? Niebo, gwiazdy, czyżby była w kosmosie? Do Villemo powoli dochodziło, że jest w sali kosmicznej. Uśmiechnęła się lekko i cynicznie. Spojrzała na nowo przybyłą osobę.
- Hey. - Odpowiedziała obojętnie. Villemo wyrzuciła papierosa, który już teraz się wypalił. Miła rozmowa prawda?
- Też nie możesz zasnąć? - Zapytała całkowicie obojętnie. Tak naprawdę ja to nie interesowała, ale może dziewczyna ma przy sobie jakiś alkohol, albo eliksir Felix? Nigdy nic nie wiadomo, a nie można było przegapić takich okazji, by znowu się napruć jak świnia, i mieć kosmiczny odlot. By znów mieć kosmos, i latać po orbitach. Zupełnie jak podczas szalonego seksu. W sumie jak to jest, ze jak z kimś pije lub ćpa, to najczęściej trafia z tą osobą do łóżka? Nie wiadomo, cóż tak to z Villemo było. Nie zastanawiała się co robi ani po co. Kiedy była w swym narkotycznym transie, czyli w sumie zawsze, oddawała się chwili nie zastanawiając się nad niczym. Ciekawe jaka by była jej reakcja, gdyby zobaczyła po trzeźwemu swoje życie? Ale ona nie chciała! Wolała nadal korzystać z całej palety dragów. Wciągać białe kreski, które ją uwalniały i dawały poczucie szczęścia. Być może nie było to prawdziwe szczęście, lecz co była prawdziwe w tym zakłamanym świecie? Ludzie rozumieją alkoholików, którzy piją samotnie flaszkę wódki. A tak trudno im zrozumieć osoby które biorą narkotyki, traktując ich jako osoby drugiej kategorii. A potem się dziwią że Villemo wykorzystuję ich. Rozpala, by potem porzucić jak psa. Nagle Villemo coś zabłysnęło! Zaraz chwila! Przecież to była panna Aileen Desiree Weaver. Ta o której sie teraz mówi!
- Chwilunia, czy to nie ty byłaś z tym Puchonem? - Zapytała z ironią w głosie. W sumie mogła by ją zrozumieć. Puchon, naprawdę miał niezłe ciało, i z pewnością byłby dobry w łóżku. Lecz Villemo trzymała się od niego z daleka. Czemu? Nigdy nie miała ochoty słuchać osób które upierają się, że narkotyki są złe, że jej pomogą i o innych takich bzdurach. A trochę szkoda było by zmarnować takiego Puchona. Niech się inni zabawiają. Villemo nie była zainteresowana takimi nudnymi osobami, chociaż kiedyś będzie musiała sprawdzić jaki jest on w łóżko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 285
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 362




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Nie Gru 11 2011, 12:39

Desiree naprawdę czuła jakby Villemo była jej siostrą. Nie wiem czemu. Były podobne choć wcale się nie znały. Panna Weaver wiedziała że dziewczyna ćpa, a do związków czy seksu ma podobny stosunek. Dziwne, nigdy nie rozmawiały a czuła się jakby znała ją od lat. Zaciągnęła się papierosem. -Taa...Nudziło mi się i wyszłam na papierosa. -Desiree niewiele zastanawiała się nad swoim życiem i nad tym jak je prowadziła. Odpowiadało jej wszystko co robiła i nie chciałaby tego zmienić. Ale gdyby wiedziała, że mówi się o niej i Tristanie byłaby naprawdę wściekła. No kurde...jak to możliwe w ogóle? Była z nim tylko niecałe dwie godziny. Nie było wyjścia, ktoś musiał ich widzieć, choć ona wtedy nie widziała nikogo. Gdy Vill zerknęła na nią ironicznie i spytała o tamten...związek, studentka spojrzała na nią z zaskoczeniem. -A...skąd ty wiesz? No nie da się wyprzeć tego, że z nim byłam. Półtorej godziny. Nic ważnego, nie warto o tym gadać. -uśmiechnęła się cynicznie. Miała nadzieję, że Villemo zrozumie o co chodzi. Grymasem twarzy chciała przekazać znajomej że to nic nie znaczyło, że Tristan był tylko zabawą, że chciała go upokorzyć i dobić. A to że prawda była trochę inna i dziewczyna czasem jeszcze o nim myślała...To już inna sprawa, nie przyznałaby się nikomu. Sama sobie często zaprzeczała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
  Liczba postów : 237




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Nie Gru 11 2011, 13:10

Villemo roześmiała się ironicznie i cynicznie.
- Z skąd o tym wiem? Szkoła jest zbyt mała, by Ślizgonka mogła ukryć się z Puchonem. - Powiedziała z ironicznym uśmiechem, lecz nie drążyła dalej, nic ją to nie obchodziło. Skoro ona twierdziła ze to była zabawa, to niech tak zostanie. Villemo czuła że ona ją okłamuję. Czemu tak uważała? Za szybka odpowiedź, za duże zmieszanie na jej pytanie. No i one były niemal identyczne! Jak siostry bliźniaczki, nie mogło ujść jej uwadze, że coś jest nie tak. W sumie, jeżeli on znaczył dla niej coś więcej, niż ktokolwiek inny, to powinna walczyć o niego. Ale co ją to obchodziło? W jej świecie, nie było nikogo takiego, więc ona nie rozumiała takich zbędnych uczuć. Jedynie co można robić z facetami to ich wykorzystać, przespać się z nimi, i porzucić, przecież nie nadają się do niczego innego! Miłość? To bzdura! Która istnieje tylko w filmach, i tanich lekturach. Że niby oddanie, przywiązanie, i inne takie faszystowskie gówna? Villemo roześmiała się cynicznie, sama do siebie. Była na haju i zapominała że jest z panną Desiree. Po co, takie zbędna uczucia? Po co jakieś przywiązanie do kogoś, które ma nas hamować? Trzeba dać radę! Jak nie sam, to kosztem innych, niewinnych. To ich pech a nie grzech. Nie bądźcie dziecinni. O tak, Villemo za nic, by nie oddała swojego życia, za takie głupoty. Wolała wędrować na swej cienkiej Lini, między dnem, a upadkiem jeszcze niżej. Paliła za sobą wszystkie mosty, i patrzyła zachwycona na efekty swoich działań. Nagle przypomniała sobie, że nie jest sama. Znowu odpłynęła, i żyła w swoim świecie.
- Dobry jest? To znaczy w łóżku? - Zapytała, okazując nijakie zainteresowanie. No bo jak się okaże, ze był dobry, to może sama Villemo się za niego weźmie? Z pewnością to musi być ekscytujące, mieć faceta z takim ciałem! Rzadko kto, dba o swe ciało aż do takiego stopnia, więc to by była miła odmiana! Villemo popatrzyła się swoim nie obecnym wzrokiem na te gwiazdy.
- Ładnie tutaj. - Powiedziała sama do siebie. Aha zaczyna się stan, kiedy Villemo gada sama do siebie. W sumie Villemo cieszyła się że jest tutaj Desiree. Przynajmniej nie była sama, i nie było ciszy. Tych dwóch rzeczy aż tak bardzo nienawidziła, że czasami gada z kompletnymi idiotami, byle by nie być sama. Z drugiej strony, Villemo ma tendencje chodzenia tam, gdzie nie ma nikogo. Dziwna sprzeczność prawda? Teraz zdecydowanie przydała by się jakaś flaszka. Po co? No oczywiście, po to by upić się do końca.
- Masz jakąś flaszkę?
Zapytała Villemo. Nie wiadomo czy mówiła do siebie, czy też do Desiree. Chociaż być morze, dziewczyna ma jakąś, i nie chce się podzielić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 285
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 362




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Nie Gru 11 2011, 13:40

Cholera, Vill, mimo że była na haju i w ogóle, to zgadła że Des nie mówi jej całej prawdy. A jaka ona była? Desiree nie potrafiła kochać, nie umiała się zaangażować. Bała się odrzucenia, że mogłaby zostać porzucona, olana...wszystkiego. A poza tym? Vill miała rację. Miłość to niepotrzebna bzdura a ona i Tristan do siebie nie pasowali. Hamowałby ją. A ona nie lubi hamulców, ograniczeń. Była indywidualistką, żyła w swoim świecie. Teoretycznie nikt nie był jej potrzebny. Ale tylko teoretycznie. I wolała swoje obecne życie pełne imprez, gnębienia innych...O tak, to było to co lubiła najbardziej. Niemniej jednak w głębi duszy chciała kogoś poznać. Bo co było do tej pory? To ona rozkochiwała, bawiła się i porzucała. Ale ona tutaj się zastanawia nad pierdołami a tu Villemo...no właśnie, dziewczyna najwyraźniej odpłynęła. Des tęskniła za takim stanem, dawno nie ćpała. Właściwie to może Vill się czymś z nią podzielić by mogła czy coś. Dobry...co. kto? A... Tristan. Desiree zachichotała. -No właśnie nie wiem. Już miało do czegoś tam dochodzić ale...czułam że to nie to i z nim zerwałam. Ale chyba skoro nie zachęcił mnie abym poczekała chociaż aż będzie po wszystkim to nie mógł być w tym zbyt dobry, no nie? Ciało może i ma fajne, ale, no nie mój typ faceta po prostu. Jak nie twój to czemu pozwoliłaś mu na dość dużo zanim brutalnie go porzuciłaś? I czemu w ogóle go pocałowałaś tam, na Krużgankach? Oj, cicho, nie wiem, mam to gdzieś. To było dawno i nie wracam do tego. Desiree też spojrzała na gwiazdy. Czuła się jakby siedziała na dachu zamku i spoglądała w niebo. Zajebista sprawa. Mruknęła coś na stwierdzenie, że ładnie tutaj. Tak naprawdę to chyba Villemo mówiła sama do siebie, widać że wzięła co nieco wcześniej. Ale Desi nie lubiła ciszy i cieszyła się że jest z nią studentka więc to normalne że chciała nawiązać rozmowę no nie? I tutaj Vill też okazuje się być cholernie podobna do Desiree. Ta też gada czasem z kim popadnie, żeby nie być samą. I unika miejsc gdzie nikogo nie ma. Przed oczami stanął jej tamten korytarz na II piętrze...Potrząsnęła głową by odgonić te cholerne wspomnienia. O ja cie...flaszka?! Przecież panna Weaver zgarnęła jedną Ognistą wychodząc z Pokoju Wspólnego. Nawet nie wiem komu ją zwinęła, bo na pewno nie była to jej butelka, no ale mniejsza z tym. Musi się wybrać do Londynu bo jej się zapasy kończą. No ale żeby zapomnieć że ma się alkohol przy sobie...Totalna pierdoła z tej Des. Szybko sięgnęła za pazuchę gdzie miała ukrytą butelkę i upiła łyk po czym podała ją Villemo. -Trzymaj, cholera, zapomniałam o niej. -skrzywiła się denerwując się na własną głupotę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Obserwatorium   

Powrót do góry Go down
 

Obserwatorium

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 19Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 11 ... 19  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wieze
 :: 
wieża astronomiczna
-