Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Obserwatorium

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 12 ... 19  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Obserwatorium   Pon Sty 10 2011, 18:19

First topic message reminder :


Obserwatorium


To pomieszczenie o dużych rozmiarach przypomina trochę salę kosmiczną, ze względu na obecność wielkiego nieba, zastępującego ściany. Są one po prostu zaczarowane. Jednak w tym miejscu widać podłogę, jest grawitacja, dlatego można stąpać pewniej po ziemi. W nieregularnych odstępach rozmieszczone są specjalne teleskopy, z których korzystają zarówno studenci, jak też młodsi uczniowie. Dzięki nim można swobodnie oglądać niebo.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 68
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 973
http://czarodzieje.my-rpg.com/t576-brooklyn-asteria-toxic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t921-brook#22968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t577-brooklyn-toxic




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Czw Kwi 05 2012, 21:42

Tak, tak, doskonale rozumiem Twój dramat, to wspaniale, że opowiedziałeś mi swoją historię, ale czemu by od razu nie iść z tym do 'Trudnych spraw'? Posada scenarzysty Twoja.
Ale cicho, bo dla Bruklin żaden blask z okna nie strzelił, tylko pomyślała, że zaraz coś ją trafi. Bo choć wyglądało jakby pilnie studiowała opasłe astronomiczne tomiszcze, to i tak jej myśli były wszędzie, tylko nie na podniebnej randce z Wielką Niedźwiedzicą, Andromedą, Orionem, czy z kim tam jeszcze mogłaby być, a krążyły jak obłąkane niczym ta Ziemia wokół Słońca. I właśnie z racji tego zdawało jej się, że usłyszała cichutki, bo cichutki, ale jednak odgłos zamykanych naprędce drzwi! Odwróciła głowę z bojowo zmarszczonymi brwiami, coby wywrzeć na intruzie wrażenie, że wcale nie jest tu mile widziany. Jakże wielkie było jej rozczarowanie, kiedy nikogo za jej plecami nie było, a odgłos drzwi okazał się tylko imaginacją wymęczonego leżeniem w Mungu łepka!
Wszak właśnie dlatego, że Bruklin - po niefortunnej lekcji eliksirów - trafiła na trzecie piętro w św. Mungu, była nieosiągalna w szkole przez ponad półtora miesiąca. W każdym razie, wracając do obserwatorium. Bruklin wróciła do nieudolnego odszukiwania konstelacji, kiedy to znowu usłyszała otwieranie drzwi i tym razem była wręcz pewna, że to nie urojenia, więc powtórzyła cały ten bojowy komitet powitalny, który w mgnieniu oka, a raczej wraz ze słowotokiem (całkiem uroczym, ale mimo wszystko bredniowym słowotokiem) Bonapartego ustąpił zdziwieniu. A jak wyciągnął w jej kierunku prezent, to z tego całego zdziwienia aż ołówek wypadł jej za ucha, i spadł gdzieś tam, dalej, na podłogę.
Rzuciła krótkie 'Ach!', bo na tylko tyle była w stanie się zdobyć. Chwała Merlinowi, że Julia miała tak ubogą kwestię.
- Cześć - odpowiedziała niepewnie, jakby nie wiedząc, co powiedzieć czy zrobić. - E... dziękuję, to szalenie miłe, ale urodziny mam za miesiąc - odpowiedziała. Tak, żeby przypadkiem nie zapomniał.
- Och! To prezent powitalny, tak? - spytała, jakby doznała olśnienia. - Jesteś słodki, uściskałabym cię, ale musiałabym wstać! - odparła, zdobywając tym samym 874645 level lenistwa i arogancji, to takie ślizgońskie.
Biła się przez chwilę z myślami, zerkając to na speszonego (?) Bonapartego, to na wielkiego lizaka w jej dłoni. Ostatecznie zamknęła podręcznik.
- Słyszałam o twoich ostatnich dokonaniach w Quidditchu. Jeśli chcesz, możesz ze mną posiedzieć - zadecydowała ostatecznie, jakby pierwsze było warunkiem drugiego. Cóż, to ta ślizgońska (kobieca?) logika!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Wiek : 26
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 35
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 42




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Czw Kwi 05 2012, 22:04

No co ty. Co ja? Głupi jakiś jestem? Pójde do Ukrytej Prawdy. Nie wiesz, że w TVNie lepiej płacą? No kurcze, co za plebs. Sama sobie idź do Trudnych Spraw. Nadajesz się na panienkę śpiewającą czołówkę i lektora. No serio. Zrobisz karierę, do niczego innego i tak się przecież nie nadajesz, będzie fajnie!
No tak. Jocelyn coś tak czuł, że zrobi na niej wielkie wrażenie. Mógł się tylko modlić w duchu, ze było one pozytywne i w ogóle Ona miała chwilkę czasu na zachwycanie się, a on, jako prawdziwy dżentelmen, rzucił się w pościg za ołówkiem, z którego wbrew pozorom całkiem szczwana bestia i tak łatwo mu się nie poddał. Jednak i z tej walki wyszedł jako zwycięzca, brawa dla niego, jest jednak bardzo dzielny. Prawdziwy z niego bohater, ślizgonka na pewno będzie z niego dumna. Oczywiście owy ołówek jej oddał i znów sobie usiadł wygodnie tuż obok niej, by móc napawać się jej bliskością, opalać jasną skóre w blasku jej chwały, narkotyzować się jej słodkim zapachem i bla bla bla, tego typu pierdoły. Słowem, zachowywać się jak każdy zakochany kretyn zachowywać się powinien.
- Nawet mniej. Wiem. Pamiętam. Ale to nie powitalny, tylko taki spóźniony na świętego Wal... - Zawiesił głos jakby nie będąc pewnym czy powinien to z siebie wyrzucić. Był gotowy wtedy. W lutym. A teraz luty wcale nie był. A on już nie jest taki gotowy. Poza tym, jak stał przed lustrem i recytował swoje kwestie, to było o wiele łatwiejsze. Teraz, kiedy siedział obok niej, biedaczek się stresował i połowa roli wyleciała mu z pamięci. Mógł przewidzieć, że to wcale nie będzie takie proste, mógł. Ale oczywiście po co pomyśleć nad czymś tak oczywistym, no po co? Lepiej robić z siebie teraz kretyna. Biedny Bonaparte
- Waleriana oczywiście. Takie tam nasze lokalne święto, no wiesz. Niedawno było i. W ogóle - Ale on jest bystry. Nie na darmo stał się Krukonem, prawda? Spryciula, wymyślił coś takiego i brzmiał w miarę wiarygodnie. Bruk na pewno się na to nabierze, o. Nie zna się przecież na świętach z regiony Bonaparte, o ile ona w ogóle wie skąd chłopaczyna pochodzi. A zresztą, pewnie się ie będzie zastanawiała czemu tylko się ucieszy, że owy prezent ma.
- No. Było fajnie. Byłem w nagrodę na Tęczowych Jednorożcach. Moge? Aaa. Już rozumiem. A jesteś już zdrowa? Byłaś niezdrowa to teraz na logike... - Oczęta mu się zaświeciły kiedy tylko usłyszał jej wypowiedź. Już wiedział jak zdobyć serce Bruk! Musi być takim super kul bohaterem, graczem kłidicza, super pojedynkowiczem i w ogóle takim wymiataczem. Jak on to zrobi, pojęcia nie ma. Ale w sumie, to nieważne. Czego się nie robi jak się chce osiągnąć cel, co nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 68
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 973
http://czarodzieje.my-rpg.com/t576-brooklyn-asteria-toxic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t921-brook#22968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t577-brooklyn-toxic




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Czw Kwi 05 2012, 23:13

Mam taką nadzieję, że teoretycznie pytasz. Okej, podczas kiedy Ty będziesz sprzedawał się TVN-owi, ja (w przerwie nagrywania dżingla 'Trudnych Spraw') wyjdę na ulicę z bojowym transparentem 'UKRYTE SPRAWY NA BRUK'.
Generalnie, to Bruklin pewnie byłaby zachwycona widokiem Bonapartego, który dzierżył w dłoni jej ołówek jakby to co najmniej był miecz, jakiś Durendal czy coś. Pewnie nawet z tej dumy zgodziłaby się być damą jego serca, zawiązywać wstążeczkę na kopii przed stanięciem w szranki i z gracją nakurwiałaby jakieś dworskie tańce z tej wdzięczności za oddanie jej własności, ale była zbyt zajęta zbieraniem super zgrabnej szczęki z podłogi. Położyła owy ołówek pomiędzy kartkami podręcznika, żeby potem wiedzieć, gdzie skończyła i w skupieniu (a przynajmniej takie sprawiała wrażenie, wszak ja podejrzewam, że rozkminiała sekret połysku włosów Francuza, ale ćśś) wysłuchiwała, co Bonaparte miał jej do powiedzenia i obserwowała, jak zajmował miejsce obok niej.
- Świętego Waleriana? Ahaa, no tak, tak, kojarzę, tylko zdawało mi się, że to w grudniu! - powiedziała niby to eksperckim tonem, chociaż tak naprawdę pierwsze co o owym święcie słyszała - po prostu nie chciała wyjść na taką mało światową i nieoczytaną.
- Lubię prezenty - stwierdziła, kładąc rękę na jego ramieniu. W międzyczasie oczywiście już pochłaniała swój prezent niczym Daisy zeszłoroczną kolację bożonarodzeniową...
- Chcesz trochę? - spytała po chwili, machając swoim prezentem przed nosem Krukona. - Spokojnie, nie miałam jakiejś smoczej ospy, czy czegoś. Byłam w parze z Puchonem na lekcji eliksirów i sam rozumiesz, że to musiało się skończyć na oddziale w Mungu!
- Jay był na meczu, opowiedział mi. Wiesz, Jaydon jest świetny w Quidditcha, ale teraz chyba ty jesteś szkolną gwiazdą. Dugmesi się chowa, hehehe - powiedziała z aprobatą, po namyśle stwierdziwszy, że w sumie jej taka sportowa determinacja i sukcesy imponują.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Wiek : 26
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 35
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 42




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Pią Kwi 06 2012, 00:08

Ale wiesz. Ja będę na TVNie, a potem zrobią o mnie zajebistą piosenkę. Kto? Klejnuty of kors. Najpierw Rozmowy w Toku, potem szanowny Czesio-Juror. Teraz idzie moja kolej. A ty będziesz latać po ulicy z transparentem i możesz liczyć co najwyżej, że łaskawie zrobią połączenie seriali, które zaprezentowałaś i nakręci je stacja pokroju Religia TV. He, he, he. Łyso ci teraz? Wiedziałem. Ale cie zgasiłem, oja.
Bonaparte nie mógł się już doczekać kiedy Bruk wyskoczy w najważniejszym momencie jego życia z jakąś białą chusteczką (może być higieniczna, ale czysta) zarzuci mu na jego zacną głowę wykrzykując, że Mój Ci On i takie tam różne. Mocium Panie, cóż to będzie za piękny moment! A potem udadzą się w podskokach do Camelot, by księżniczka Toxic mogła śmiało pielęgnować białego konia panicza Bonaparte. Będą żyli długo i szczęśliwie i nie będą się myli, zupełnie jak w średniowieczu. Ale na to przyjdzie jeszcze czas, dajmy jej przejść okres podziwu. A było co powiedziec. Bo przecież piękne włosy to musi być Joanna. Albo lepiej! Jak to szło? Moje włosy są mocne, ale jakby wypełnione balonikami powietrza, które je unoszą. Mocne włosy? ZAWSZE. Płaskie? NIGDY WIĘCEJ. Hahaha, jakaż to była piękna reklama swego czasu, szczególnie w wykonaniu szanownych dziewoi z Tap Madl.
- W grudniu obchodzą to ci tacy... co tam żyją... i co tak mówią. No wiesz - Ale skonkretyzował, ho ho ho. Widać był tak samo rozeznany w temacie jak i szanowna ślizgonka. Cóż, można uznać, że po prostu mówi o jakimś kraju dość daleko położonym od Francji. Na dodatek nigdy w nim nie był, bo nie ma zbyt wielu informacji na temat jego mieszkańców. Ale pewnie jest tam pięknie, no nie oszukujmy się. Skoro obchodzą takie święto to musi być wspaniały kraj.
- To twój prezent. Jedz, jedz. Oby poszło w cycki! - Zawołał, chyba troszeczkę zbyt optymistycznie. Dopiero po chwili zdał sobie sprawę co on w ogóle powiedział. Całkiem odruchowo spojrzał w te drugie oczy kobiety i szybko przeanalizował stan dekoltu swej miłości. Pewnie, zawsze mogło być lepiej, ale jakoś nigdy nie zdarzyło mu się na to narzekać. Podobno małe jest piękne czy jakoś tak.
- Znaczy się, wszystko z nimi w porządku, ale nie zaszkodzi nigdy, w sensie, że... Są bardzo ładne - Dyplomacja wręcz podręcznikowa. Wykręcił się z sytuacji z taką charyzmą jak jego pra pra... nie chce mi się liczyć, ale dziadek. Napoleon zdecydowanie miał w sobie dar przekonywania. Jocelyn odziedziczył go po samym dowódcy. A przynajmniej wmawiał to sobie od lat dwudziestu co najmniej.
- Był? A nawet nie widziałem. Znaczy nie miałem go okazji poznać, ale pewnie bym go zauważył. Polatałoby się. Ciekawe kto by wygrał, hm - Ale na była okropna, ojeju. Wspominać o J przy biednym... J. Bosz kochany, z Bruk faktycznie było coś nie tak. Latali obok niej same Jotki i to jeszcze zacni gracze. Co się dzieje z tym światem. No cóż, Bonaparte i tak nie chciał tego zbytnio słuchać. Co nie zmienia faktu, że by chętnie z nim zagrał. Chociaż Francuz lepiej sprawdziłby się na stanowisku pałkarza. Jakby przypierdolił tłuczkiem w ten wielki łeb...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 68
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 973
http://czarodzieje.my-rpg.com/t576-brooklyn-asteria-toxic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t921-brook#22968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t577-brooklyn-toxic




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Nie Kwi 15 2012, 21:17

/10 dni, pozdrawiam

Dobra, idź już do tego TVN-u, wyjdź, won, przepadnij, tańcz z gwiazdami, wyprowadź się na Wspólną, niech cie Wesołowska udupi albo Detektywi dopadną. A jak nic z tego, to jeszcze zostaje pokład z Wolim i Tysiem, ale w takim wypadku pewnie każdy wolałby wrócić do Polsatu i dżinglować ze mną do Trudnych Spraw.
Cudowna wizja. Bruklin, gdyby tylko choć trochę ogarniała motywy rycerskie, byłaby szalenie ucieszona bojowymi okrzykami i rzucaniem w Jocelyna nieobsmarkanymi chusteczkami. Chociaż wcześniej oczywiście musiałyby się odbyć jakieś turnieje o jej serce, wszak wiadomo, że była dziką fanką sportu. Na żadne ‘klękaj waćpanna do miecza’ nie poleci. Ale dobra, mniejsza o to, bo może i w zamku byli, ale tu jedyne pojedynki jakie mogły się odbyć to te na różdżki. I mówię tu o zaklęciach, rzecz jasna.
Oczywiście, że wiedziała co to za swięto, ale wolała się nie chwalić, więc tylko potaknęła głową, po czym rozleniwiona tym popołudniem oparła się głową o ramię Bonapartego i sama delektowała się lizakiem, wszak nalegać na dzielenie się czymkolwiek, to ona nie będzie. Kiedy usłyszała końcówkę o cyckach momentalnie wyprostowała się, gromiąc Francuza spojrzeniem. Na nieco blade lico wkradło się zdziwienie, a kawałek lizaka prawie wypadł jej z ust, co musiało wyglądać co najmniej komicznie i psuć wszelkie wyobrażenia Bonapartego o idealnym super Bruku, którego nie imała się niezdarność i ciapowatość godna jakiegoś Puchona pokroju Fitzgeralda. Nie, żeby coś do niego miała, a gdzieżby tam.
Kiedy spostrzegła, że Bonaparte obczaja jej krągłości, z prędkością światła skrzyżowała ręce na piersiach, jeszcze bardziej demonstrując swoje oburzenie. Ostatecznie zdecydowała się nie wybiec z okrzykiem ‘SZCZYT WSZYSTKIEGO, MANIERY JAK SPOD ŚWIŃSKIEGO ŁBA’, a wysłuchać Francuza do końca, co było jednym z lepszych posunięć tego dnia, wszak całkiem zgrabnie wyszedł z tej jakże niezręcznej sytuacji, a Brooklyn do jakichś super jędz nie należała, żeby obrażać się o byle co.
- WYBRNĄŁEŚ. Wiesz, już zaczynałam się martwić, że ta fasada dobrych manier jest tylko pozorna, a kryje się pod nią typek pokroju Slone’a albo tego Clastera, Sytuacji, czy jeden Merlin wie jak mu tam było – wybaczam! – odrzekła.
- Kibicowałabym wam obu – zapewniła. - Ale wróćmy do twoich pięciu minut sławy. Z własnego doświadczenia wiem, że czarodziejki szaleją za graczami. Noo, przyznaj się, którą wziąłeś na te Tęczowe Jednorożce? - spytała, szturchając go sugestywnie w ramię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Wiek : 26
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 35
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 42




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Sob Kwi 21 2012, 12:23

Ależ ty jesteś rozeznana w tych TVNowiskich nowościach i klasykach, jejku jejku. Aż musiałem przez chwilę wytężyć móżdżek żeby ogarnąć jakoś to wszystko i przypomnieć sobie co dokładnie było czym. Normalnie jestem z ciebie dumny, możesz robić za program telewizyjny, to też genialna przyszłość. Tele Bruk. I będziesz rozdawać Złote Tele Bruki co roku.
Można się bić na zaklęciach, można dzielnie machać piąstkami. Ale czegóż nie robi się dla damy swego serca? Gdyby tylko Bonaparte wiedział, że w ten sposób zdobędzie Bruk zaraz znalazłby jakiegoś testrala (chociaż ich nie widzi, ale cicho, dosiadałby) i wynalazł długi kijek robiący za lance i wyznałby na pojedynek każdego kto zechciałby przywłaszczyć sobie szanowną Toxic. Zorganizowałoby się wszystko na błoniach i w ogóle byłoby bardzo fajnie, a Francuz musiałby się chyba modlić żeby wygrać, ale wierzmy w niego.
Cóż, Bonaparte mógł spodziewać się wszystkiego. Że niewiasta rzuci się na niego z pięściami albo przyklei mu lizaka do włosów albo wybiegnie z krzykiem i płaczem i już nigdy więcej się do niego nie odezwie. Wszystkie te opcje byłyby dla niego bardzo przykre i w ogóle nie do życia, a przebrnęły przez jego umysł z prędkością światła. Jak biedaczysko mógłby poradzić sobie ze stratą gapowatej aczkolwiek uroczej Bruklin, tego nie wiedzą nawet najstarsi górale. Chociaż podejrzewają, że popadłby w depresje i ciąłby się każdego dnia parapetem oczekując nadchodzącego końca świata i w ogóle takich tam różnych rzeczy.
- Ja? Nie, nie. To takie niefrancuskie. Chociaż w pewnym sensie do Clastera to mi jednak daleko. Jejku, powinienem się ześlizgonić, czasem tak myśle - Złapał kosmyk swoich zacnych włosów bacznie się mu przyglądając. Nie, nie szukał rozdwojonych końcówek. Po prostu panowie, których wymieniała od początku ich rozmowy mieli krótkie włosy, a on normalnie miał prawie takie same jak Bruk. Może dlatego traktowała go jak koleżanke, a nie potencjalnego kandydata na męża? Cholercia, to było prawdopodobne.
- A taką wiesz fajna co tu ten, ale w sumie tam, bo ona to jest taka, ze przyszła, ale poszła i ma ładne i w ogóle ciekawe kiedy ona i miotła... No dobra, żadną. Cierpliwie czekam na oficjalne spotkanie mojego fanklubu - O jeju, jeju. Znowu się biedaczysko przy niej pogubił. Trochę zbiła go z tropu tą wzmianką o własnym doświadczeniu. Niby taki inteligentny i wykształcony chłoptaś, a musiał zastanawiać się czy ona jest tą czarownicą czy tym zawodnikiem. Ale udało mu się to szybko rozkminić, to sukces.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
Dodatkowo : Pół-wil
  Liczba postów : 366
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7829-louis-fairchild
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9287p15-louis-podejscie-drugie#290356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4313p15-louis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7829-louis-fairchild




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Sob Paź 27 2012, 19:55

Nie ma ludzi wolnych. Niw na tym cholernym świecie. Jednych trzyma kredyt w banku innych dług tak zwanej wdzięczności. Najczęściej jednak to relacje międzyludzkie i zobowiązania karzą nam zapuszczać korzenie. Czy chcemy czy nie jesteśmy niewolnikami. Naszych uciech i dnia codziennego. Choć bardzo chciałem zatracić się w jednej chwili wiedziałem, że nie należy ona do mnie. Jak żadna z resztą. Hogwart jesienią był tak przygnębiający, że trudno było mi niw zarazić się jego "optymizmem" jak z krzywego zwierciadła. Klimat rodem z tanich filmów. Przyglądałem się złotym liściom wyścielającym błonia i ani przez myśl by mi niw przeszło, że nie byłem tu spory czas. Tak po prostu na spacerze. To co wszyscy nazywają urozmaiceniem dla mnie stanowiło nie małą odmianę. Chciałem odsapnąć w końcu. Należało mu się jak nikomu innemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Sarajewo
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 76
  Liczba postów : 101




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Sob Paź 27 2012, 20:28

Było jej dziwnie i to bardzo. Od ostatniego spotkania z Louisem jej tymczasowe życie diametralnie się zmieniło, i to na gorsze. Często zostawała w dormitorium, leżąc w łóżku i nic sensownego nie robiąc, przestała jeść przez co strasznie zmizerniała, nawet na lekcjach się nie pojawiła. Musiała dziś wyjść z tej dziury, nie może przecież tak zaszywać się w tym miejscu. Postanowiła się przejść, coby trochę popatrzeć na świat. Wdrapała się na najwyższy topień Hogwartu, a mianowicie na same wieże. Do obserwatorium, bo tak jakoś. Wyglądała wręcz strasznie. Poczochrane, przetłuszczone włosy opadały jej na bladą twarz, rozciągnięty oraz poplamiony sweter oraz leginsy opatulał jej zziębnięte ciało. Chodząca zmora co ty dużo mówić. Siadła na jakimś krześle i zaczęła wgapiać się w małe okienko. Nie chce już go znać, stara się o nim nie myśleć, niech zniknie z jej życia. Ale zaraz zaraz czy przypadkiem tam niedaleko Louis siedzi? O zgrozo to on. I co ona ma zrobić? Zasłoniła jednak tylko twarz swoimi włosami. I tak ją zauważy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Tampere, Finlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 36




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Nie Paź 28 2012, 20:59

Cintia pewnym krokiem weszła do obserwatorium; przychodziła tu dość często wszak było to jedno z jej ulubionych miejsc w Hogwarcie. Nie dało się nie zauważyć jej przyjścia. Buty na obcasie robiły trochę hałasu. Corinth zamrugała szybko oczami, omiotła spojrzeniem piękne, wieczorne niebo, a jej malinowe wargi tradycyjnie wydęły się lekko w wyrazie kompletnego niezainteresowania otoczeniem. Leniwym gestem odrzuciła srebrzyste włosy do tyłu i blond loki rozsypały się wdzięcznie na plecach dziewczyny. Po dłuższej chwili Ślizgonka w końcu zaszczyciła spojrzeniem osoby w obserwatorium. Pierwsze co ujrzała to zupełnie nieznana jej dziewczyna. Cintia uśmiechnęła się ironicznie widząc jej żałosny stan i uniosła nieznacznie brwi. Jak można się tak zapuścić? - przeszło jej przez myśl. Cintia skrzyżowała ręce na piersi i jeszcze przez chwilę obserwowała dziewczynę napawając się w duchu jej marnym wyglądem. Nawet nie musiała się starać by dobrze wyglądać skoro po szkole chodziły takie jak ona. W końcu w polu widzenia Corinth znalazł się Louis. W tym momencie myśli ślizgonki diametralnie się zmieniły. Nieznana dziewczyna odeszła w niepamięć by jej miejsce mogły zająć wspomnienia wydarzeń z bankietu rodziców. Ależ wtopa. Na twarzy Cintii pojawiło się zażenowanie. Fakt, od tamtej pory nie rozmawiała z chłopakiem, a jakby nie było parę rzeczy należało wyjaśnić. Chcąc nie chcąc musieli to zrobić, bo unikanie się wzajemnie do niczego nie prowadziło. Po burzy w umyśle Corinth, dziewczyna wyprostowała się, uniosła nieznacznie głowę i dumnym krokiem ruszyła w strone Fairchild'a. Zatrzymała się przed nim i odchrząknęła by zwrócić na siebie jego uwagę.
- Dobry wieczór. - powiedziała. Głos miała dziwny, nienaturalny, dało się w nim słyszeć lekkie zdenerwowanie nad którym Cintia zdawała się nie panować. Dziewczyna wzięła głęboki oddech i kontynuowała. - Chyba powinniśmy.. no, porozmawiać. - rzuciła szybko na jednym wydechu i wbiła w niego spojrzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 347
  Liczba postów : 456




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Nie Gru 30 2012, 19:46

Gdy tylko Sebastian się dowiedział o powrocie swojej kuzynki natychmiastową reakcją było napisanie do niej odpowiedniego listu. Właściwie to ona powinna pierwsza napisać do niego, a nie na odwrót no, ale cóż poradzić! Taka już była ta jego kuzynka i chcąc czy nie musiał się z tym pogodzić. Zresztą cenił ją chyba najbardziej ze wszystkich mu znanych osób no może prócz Chiary i Alexis, chociaż z tą drugą to właściwie nie wiadomo jak jest i czy jest, po co jest i kompletnie nic nie wiadomo . Jedno było pewne, że w końcu Sebastian będzie mógł się napić z kimś, kto rozumie szlachetność Whisky! Dla tego na to spotkanie nie wziął Ognistej. Na takie spotkania miał coś specjalnego, czyli oczywiście we własnej butelkowanej postaci pan Jack Daniels.
Sebastian wziął cztery butelki, bo wiedział ze ta Gryffonka ma niezły spust i mocną głowę i ukradkiem wymknął się do obserwatorium. Oczywiście, że wziął szklanki a jak!
Usiadł w koncie i czekał na przybycie swej jedynej rodziny no, bo w końcu w jakimś stopniu był z nią spokrewniony jak, by na to nie spojrzeć. A może ich tylko oszukano? No cóż nie ważne!

Zajęte dla Evki Jess na owcy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 180
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 402




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Czw Sty 03 2013, 23:31

gry wry piszę ten post po raz piąty więc no sorry będzie niezbyt długi x___x mozilla mnie nie kocha :<

Dreptu dreptu dreptu - dało się słyszeć na korytarzu prowadzącym do obserwatorium. Pomińmy fakt że to ciche 'dreptu' zmieniło się w ordynarne 'o kuhwa' kiedy genialna Ewcia potknęła się o własne długaśne stopy. Musiałeś się wtrącić, co? Ech, człowiek nie może już sobie pogadać sam do siebie żeby się jakiś głos wewnętrzny nie wtrącił. No co, taka prawda! A siedziałbyś choć raz cicho.
No, w każdym razie zatrzymałam się przed drzwiami obserwatorium. Po cholercię tutaj? Ano przed paroma chwilami do Wielkiej Sali przyleciał lotem pijanego sokoła Falcon, niosący wiadomość napisaną zielonym atramentem:

Czekam w obserwatorium, ruda wiewióro. JD&SM.

Cóż, nie trudno było się domyślić przez kogo zostało to nadesłane. Ech, drogi kuzynku, mogłeś się bardziej postarać.
Weszłam do środka. Od razu uderzyło we mnie światło magicznego nieba. No i tak dobrze wyczuwalny zapach butelkowanej postaci JD. A tuż przy niej siedział mój drogi kuzynek, co to głowę ma jak trzech chłopa. Patrzyliśmy na siebie chwilę w skupieniu.
- No to co, znów chcesz przegrać zawody w piciu? - spytałam przekornie uśmiechając się szelmowsko, jak to miałam w zwyczaju. A potem ja muszę wysłuchiwać twoich głupot jak jesteś nawalona Trza było się znaleźć w czyjejś innej głowie! Teraz cierp.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 347
  Liczba postów : 456




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Sob Sty 05 2013, 12:17

Sebastian już zdążył polać do obu dwóch szklanek i się zanudzić na śmierć, nim Gryffonka się zjawiło. No dobra przybyła naprawdę szybko, ale i tak za wolno! Mimo wszystko uśmiechnął się na jej widok, bo cieszył się, że w końcu się zjawiła.
- Z tobą? Już prędzej tiara przydziału mnie przepije niż ty. – Stwierdził lekko jak, gdyby nigdy nic odpalając papierosa i przyglądając się dziewczynie. Była tak zwariowana, jak tylko można być, ale naprawdę była mu bliska i lubił jej towarzystwo. Po za tym była jedną z nielicznych osób w tej szkolę, które naprawdę doceniały szlachetność trunku Whisky, więc, tym bardziej miała u niego dużego plusa.
- Wziąłem dwie butelki, ale, gdy tak na ciebie patrzę to zaczynam się zastanawiać czy jedna czwarta tego, by nie starczyła. – Powiedział wyraźnie z niej żartując. No cóż mógł poradzić? Lubił się z nią droczyć a tym bardziej ją wkurzać. W końcu musiał sprawić, że szybko o, nim nie zapomni i zatęskni! Zresztą jak można (nie) tęsknić za kimś takim jak on? No właśnie nie da się!
Sebastian podciągnął jedno kolano i oparł na, nim swoją dłoń. Czasami zastanawiał się czy ta zwariowana dziewczyna naprawdę może być jego rodziną? Czy to genetyczna pomyłka, czy też czarna owca w stadzie? Z drugiej strony to właśnie Sebastian stwierdził, że na świecie nie ma normalnych i nienormalnych osób. Są tylko ci pozamykani w zakładzie psychiatrycznym i ci jeszcze nie przebadani.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 180
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 402




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Nie Sty 06 2013, 23:06

- Tiara? Ha! - roześmiałam mu się w twarz - Zobaczymy kto pierwszy padnie, bo ta jedna czwarta, o której wspomniałeś w zupełności wystarczy byś padł na glebę na kilka godzin - gdybym była postacią z mangi moje usta ułożyłyby się w poziomą trójkę. Usiadłam naprzeciw niego i sięgnęłam po szklankę wypełnioną płynnym niebem. Spojrzałam w jego szafirowe oczy. Złote plamki w świetle magicznych gwiazd migotały tajemniczo, jakby skrywały jakiś sekret. Cóż, mój kuzynek był pełen sekretów. W ogóle, jak to się stało że to twój kuzyn? A bo ja wiem? Nie znam się na rodowodach. Chociaż czasem żałuję że jest moją rodziną, choćby tak daleką...
Zastanawiające. Czyżby nadal pociągał mnie tak, jak robił to zanim się dowiedzieliśmy o pokrewieństwie? Dawno nie miałam do kogo się przytulić, kogo pocałować, komu się oddać... Ewcia, majaczysz. Sam zapach whisky ci pomieszał zmysły? Właśnie, Jack! Upiłam solidny łyk. Alkohol przyjemnie zapiekł w gardło, rozgrzewając ciało.
- A tak ogólnie, to co tam u ciebie? - zapytałam z dupy strony. W końcu, do kota wafla, chyba mogę się dowiedzieć co u mojego kuzynka?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 347
  Liczba postów : 456




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Pon Sty 07 2013, 00:31

- Chyba kpisz. – Odpowiedział siadając po turecku i biorąc szklankę do ręki. – Aczkolwiek nikt nie wykradnie twych marzeń. – Dodał po chwili, by się napić. Czy to była wina Whisky czy Sebastiana może być pozycją sporną, więc lepiej nie poruszać tego tematu. Gdyby czytał w jej myślach właśnie teraz co, by zrobił? Co powiedział? No cóż tego nie wiem, lecz wiem, natomiast, że zupełnie bliższa rodzina, a mianowicie Kath, która była z, nim tak blisko spokrewniona, iż to powinno ich odpychać stała się jego kochanką. Tak , tak wszyscy to pamiętamy prawda? Nie pamiętacie? No to macie pecha! Ja doskonale to pamiętam! Tak czy inaczej, skoro mógł się kochać z praktycznie kimś tak blisko spokrewnionym, jak Kath no czy miałby jakieś opory względem swojej drogiej kuzyneczki? Raczej wątpię! Ale oczywiście przecież nie przyszedł tutaj w celu uwiedzenia tej młodej świruski! Aczkolwiek, kto wie, co będzie już niedługo? O rety, rety po alkoholu zmieniają się priorytety! No cóż wszystko możliwe zresztą jak zawsze, gdy ta dwójka ze sobą się widzi. Naprawdę czasem po prostu boje się ich spotkań!
Sebastian przechylił szklankę i spojrzał się na dziewczynę.
- U mnie? – Zapytał jak, gdyby nigdy nic. CO miał jej powiedzieć? Że jest na skraju wyczerpania fizycznego i psychicznego, że coraz częściej zagląda do kieliszka, że zamordował swojego najlepszego przyjaciela skręcając mu kark, że jest rozchwiany emocjonalnie a najchętniej, to by się powiesił gdzieś w samotności? Że coraz częściej ma myśli samobójcze, pada na kolana i nie ma siły powstać. Że w głowie coraz częściej jego głosik szepcze mu jedyne rozwiązanie? „To ostatni raz, to ostatnia łza, to ostatnie do widzenia, bo dla mnie nic już nie ma”
Nie , nie i nie! Jeszcze raz nie! Nie dla tego ze jej nie ufał, bo kuźwa ufał jej aż za bardzo! Po prostu nie chciał martwić i smucić tej wesołej istoty! Nie chciał psuć nastroju i wesołości z powodu ich spotkania po tak długim czasie. Jeszcze przyjdzie czas na gorzkie żale i całą resztę.
- Jak zwykle po staremu. Ćpam, chlam zaliczam laski, znów chlam, wszczynam burdy i znów zaliczam laski. – Stwierdził żartobliwie, chociaż nie mijało się to całkowicie z prawda. Dobra nie ćpał, nie wszczynał awantur a i z kobietami sypiał coraz rzadziej z wiadomych powodów. Nie , nie był chory na chorobę weneryczną. Po prostu się zakochał i to bardzo nietrafnie! Ech to już inna historia wyjaśnię to kiedyś, gdy nie będzie takiej okropnej godziny. Jedyne co w jego całym zdaniu było prawdziwe to fakt, iż pije. Za dużo i za mocno, lecz pije, by zapomnieć, potem musi się ocknąć, ale, gdy pije chce śpiewać, chce tańczyć!
-A co u ciebie kochanie? – Zapytał miękko nie zdejmując z niej swego spojrzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 180
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 402




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Pon Sty 14 2013, 23:46

- Ta riposta nie była zbyt celna, kuzynku. A od moich marzeń wara - skwitowałam. No bo co, kuhwa, będzie się czarna owca czepiać tego co mi we łbie siedzi. Ekhem. Nawet się nie odzywaj. A co mi we łbie siedzi, poza tym wnerwiającym głosikiem? Cóż... marzenia o cieple, miłości, wiernym przyjacielu... co ja pieprzę. Już tak dawno nie piłam whisky że mi się chyba coś przestawiło. No tak, bo ta normalna Ewcia woli facetów co to się jej stawiają, ta? Em em em... A najlepiej kiedy nie są zbyt delikatni i nie proszą jak jakieś ślamadziungwy? Co to ślamadziungwa? Nie wiem, ale śmiesznie brzmi. Aham.
No tak, głosik miał rację. I tak, może i jestem nienormalna, ale to nie ja decydowałam o tym jak mój mózg się kształtuje.
Za to kuzynek wyglądał mizerniej niż podczas ostatniego spotkania. Tak jakby... coraz mniej cieszył się z życia. Może się zakochał? On? Mój kuzynek? No chyba w butelce Jacka Danielsa. Serio mówię. Miałaś to samo jak poznałaś Desmonda, nie pamiętasz? Próby samobójcze, dużo picia, imprezy, urwany film... Dobra dobra, nie musisz mi tego wypominać. Co racja to racja, ale nie zamierzałam się wcinać w życie uczuciowe mojego kochanego kuzynka. No kuhwa, chłopak ma swoje lata, to chyba wie jak się zachować podczas napadów uczucia?
- Tak tak. Wmawiaj sobie. Burdy i laski? I kto tu śni na jawie? - stwierdziłam ironicznie. No dobra, może i chlał (no bo w końcu co zamierzaliśmy teraz zrobić?) i ćpał i burdy wszczynał, ale nie wyglądał jakby ostatnio miał na to wszystko ochotę, a i ja nie słyszałam o jakiejś awanturze z udziałem kuzynka.
- U mnie? - powtórzyłam jak głupia. Trochę mnie tym 'kochaniem' zbił z tropu. - Ano... u ojca byłam. Się rozchorował, teraz w Mungu leży. Dlatego mnie tak długo nie było... ktoś musiał zająć się domem i w ogóle...
Te jego oczy. Jak oczy Desmonda. Takie zimne i dziwne... pociągające...
HALO, to twój kuzyn matole. Nie Des. Ale no...
Bezwiednie się do niego przysunęłam, lecz po chwili otrząsnęłam się. W duchu, oczywiście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 347
  Liczba postów : 456




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Sro Sty 16 2013, 11:16

Sebastian przechylił szklankę i odpalił papierosa. Spojrzał się na Evcie z uśmiechem pełnym satysfakcji.
- Oh tak? A co ci się takiego marzy? – Zapytał jak, gdyby nigdy nic. Wiedział, że trafił w czuły punkt tylko co dokładnie to oznaczało? Tego jeszcze nie wiedział. Jak już gdzieś wspominałem i wspominając po raz kolejny słowa Sebastiana: Na świecie nie ma normalnych i nienormalnych ludzi. Są tylko ci pozamykani w zakładach i ci jeszcze nie przebadani…
Tak czy inaczej, Sebastian się kiedyś pozbiera i otrząśnie z tego wszystkiego. Po raz kolejny wypleni w sobie kolejne pozytywne uczucie, które być może już nigdy po raz kolejny się w, nim nie narodzi. Znowu stanie się chłodnym, nieczułym draniem, który nie zważa na uczucia innych osób i będzie wszystko dobrze, po staremu. Lecz chwilowo był zagubiony gdzieś między dobrem a złem. Między tym co czuję a tym czego chcę, ale nie czas i miejsce na to.
- Nie wierzysz mi, że wszczynam burdy i zaliczam laski, ale wierzysz, że ćpam? – Zapytał z widocznym rozbawieniem zaciągając się ponownie papierosem. No bynajmniej tak to właśnie zabrzmiało więc! Dalszych słów kuzynki postanowił nie skomentować a zrobić lepszy uczynek i polać więcej alkoholu. Morze i dobrze, że nie komentował, bo co miałby powiedzieć? Że lepiej od razu mu kupić trumnę i nie zamęczać się? No cóż Sebastian miał inne podejście do rodziców, bo w końcu swoich własnoręcznie zabił, więc nie ma co się dziwić!
Właściwie, gdyby tak teraz się przyjrzeć całej sytuacji to Sebastian demoralizuje młodzież i rozpija nieletnią! Lecz czy kogoś takiego jak ta Gryffonka można zdemoralizować? No właśnie, nie..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 180
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 402




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Sro Sty 16 2013, 23:18

- Co mi się marzy? - zostałam dokumentnie zbita z tropu. Niby niewinne pytanko, a jednak zastanawiające. O czym marzę?... Cóż... Do tego marzenia nigdy w życiu bym się nie przyznała nikomu. Nie znaczy to że nie ufałam Sebastianowi, co to to nie! Po prostu... Każdy człowiek ma swoje tajemnice których nie zdradzi nawet najbliższej osobie. A ja te tajemnice znam. Ale ty masz wgląd do wszystkiego co myślę i pamiętam, więc to chyba normalne. Cóż, ale nie każdy marzy o tym żeby jego choroba umysłowa się nie kończyła. ...No tak, to jest dziwne, ale wiesz... Chciałbyś zniknąć? Wystarczy że o mnie zapomnisz. Wtedy to będzie mój koniec. Ale wiesz że nie zapomnę, bo primo nie chcę, secundo nie dasz mi zapomnieć. Każdy chce żyć. Nawet głos schizofrenika. Wiesz dlaczego jeszcze nie poszłam z tym do Munga? Wiem. Boisz się być sama. Boisz się, że beze mnie będziesz odczuwała pustkę w sobie. No właśnie...
Dla Sebastiana ta wewnętrzna rozmowa w ogóle się nie odbywała. Po prostu siedziałam koło niego sącząc łiskacza i patrząc w jeden punkt. Nawet nie zauważałam że moje włosy powoli straciły swój żywy kolor, a całe ciało stało się trochu drobniejsze. Niby niezauważalna zmiana, choć dla wprawnego oka do wychwycenia. Dopiłam resztkę trunku ze szklanki i nalałam sobie ponownie, nadal nie czując tego przyjemnego szumu we łbie.
- Ych, ty mnie tu demoralizujesz normalnie - otrząsnęłam się i znów kolory powróciły - jak tak dalej będziemy pić to w końcu coś nam do łbów strzeli i będzie baaaaaardzo ciekawie - mrugnęłam do kuzynka i przysunęłam się jeszcze bliżej. Ja nie mogę z tymi twoimi huśtawkami nastrojów. W ciąży jesteś czy jak?! A czy zdarzyła się kiedyś sytuacja której następstwem mogłaby być ciąża matole? Ym... nie. A przynajmniej nie przez ostatnie... pół roku? No właśnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 347
  Liczba postów : 456




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Wto Sty 22 2013, 20:17

Sebastian obserwował ją uważnie. Zawsze tak czynił w stosunku do każdego. To właśnie poprzez sprawną obserwację ludzi i ich zachowań oraz reakcji na przeróżne sytuacje i słowa z czasem stał się znawcą ludzkiej natury co pozwalało mu niemalże przez całe życie unikać sytuacji niebezpieczeństwa i nie chodziło tutaj o oberwanie zaklęciem czy spotkanie z czyjąś pięścią a o zagubienie się w uczuciach. Tak było, dopóki nie spotkał swą bratnią duszę w damski ciele. Osobę idealną pod każdym względem i pod każdym względem strwożona dla niego. I to właśnie on nie wiedział, kiedy się wycofać i zrobił to zdecydowanie za późno tracąc w ten sposób totalnie wszystko. Przede wszystkim tracąc ją, bo innych odzyskał a tych, których nie odzyskał nawet nie chciał, bo nic dla niego nie znaczyły.
„ Może kiedyś się spotkamy i porozmawiamy mam twój numer wpisany jako nieznany”
Co do Evki to ją nie stracił nigdy, bo z nią było, inaczej. Ona była pod każdym względem wyjątkowa, fascynująca, jak niezbadane terytorium zaś spotkanie z nią była jak podróż do krańca świata i z powrotem. Z każdym spotkaniem czuł, że jest bliżej jej serca, a może po prostu był głębiej? Nie wierzył w to, że nic dla niej nie znaczył nie po tym wszystkim co razem przeszli. Oboje zakochani w tym samym trunku, szalony romans z chwilami uniesienia i prawdziwego szczęścia, by dowiedzieć się, iż są spokrewnieni ze sobą. Pokrewieństwo dalekie, ale jednak wystarczające, by zakończyć ich romans. Sebastianowi to nie przeszkadzało, ale nie chciał robić coś czego dziewczyna była, by zmuszona żałować. Lecz czy, by żałowała? A któż to wie..
Nie pytał o to nad czym rozmyślała, bo po pierwsze nigdy nie pytał, lecz zawsze cierpliwe czekał aż dana osoba zechce sama o tym porozmawiać zaś po drugie przypuszczał ze jego banalne pytanie było strzałem w dziesiątkę, chociaż tym razem akurat wolałby spudłować. Nie chciał, by teraz rozmyślali i przejmowali się tym co dokoła nich w życiu. Sam osobiście i w tym momencie potrzebował ucieczki do świata fantazji, potrzebował, by ktoś otworzył mu bramę do nieba, chociaż na tą jedną krótką chwilę, by poczuć się tak jak wcześniej, tak jak już zapomniał. Może p[o prostu potrzebował trochę alkoholu i Evki przy sobie? Może tak, może nie..
- Ja ciebie? – Zapytał uśmiechając się do niej i odsłaniając swoje perliście białe, żeby. – Dobrze wiemy, że na to już za późno tak mówić mogłaś przy porankach, gdy wstawałem z łózka po wspólnej nocy. – Powiedział tym samym przypominając jej co między nimi było. Czyżby zrobił krok za dużo? To się okażę.
- A, które nasze spotkanie nie było ciekawe kochanie? – Zapytał dla pewności, bo sam takowego nie pamiętał. Jeżeli razem nie spali to pili, obrzucali kogoś farbą lub wygłupiali się, jak małe dzieci. Zdarzały się też chwile sentymentu i szczerości, lecz o tym lepiej teraz nie wspominać, chociaż może dziewczyna właśnie teraz potrzebuję tego? W gruncie rzeczy oboje chcieli tego samego z tą różnicą, że Sebastian wolał destrukcyjne działanie niż dążenie do tego co nazywają miłością i szczęściem. No, ale dobra, bo znów powracam do tego samego co wcześniej.
- A co uważasz za ciekawe moja kochana? – Zapytał patrząc jej głęboko w oczy i, kiedy była już blisko złapał ją za rękę i przyciągnął ją blisko siebie tak, że miał jej plecy przed sobą. Wtulił się w jej włosy i złożył ciepły pocałunek na jej szyi delikatny od, którego można było dostać dreszcze i, który z reguły oznaczał tylko jedno…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Irlandia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 167
  Liczba postów : 237
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5050-laoise-mcgeady
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5054-laosie-mcgeady
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5061-poczta-laoise




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Pon Maj 06 2013, 22:46

Issie spokojnie wędrowała sobie korytarzami bez żadnego konkretnego celu. Było jeszcze zbyt wcześnie by wylegiwać się pod cieplutką kołderką, na tym niewygodnym łóżku w dormitorium, więc Gryfonka wciągnęła na nogi swoje glany i wyruszyła na spacer po zamku. Przeszła przez portret Grubej Damy nie zwracając uwagi na "A gdzie to się chodzi o tej porze?!" niemal wykrzyczane przez zbulwersowany obraz. Przez chwilę zastanawiała się w którą stronę ruszyć i końcu zdecydowała się zejść na niższe piętra.
Po kilku minutach dotarła do obserwatorium. Przechyliła lekko głowę przyglądając się drzwiom i zdecydowała się wejść do środka. I tak nie miała nic do roboty. Poogląda sobie gwiazdki! A co! Może odkryje jakąś kometę, które przelatuje tędy raz na trylion lat! W wesołym uśmiechem na ustach rozejrzała się się po pomieszczeniu.
- Woow... - Wymsknęło jej się kiedy obracała się po raz kolejny w okół własnej osi podziwiając zaczarowane ściany. Jakie to było dziwne uczucie tak wejść przez drzwi do nieba. Tak właśnie się czuła Lao. Jakby skakała sobie po jakiejś chmurce. Niby widać tu było całą podłogę, ale kto by tam patrzył pod nogi, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Thessaloniki, Grecja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 169
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 286
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5224-aglaia-chara-gavrilidis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5226-aga
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5227-sowa-aglaii




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Pon Maj 06 2013, 22:54

Aga miała tendencję do zaglądania do obserwatorium dość często. I to nie tylko było związane z jej pasją do wróżbiarstwa.
Fascynowało ją to, że we kosmosie jest miliony gwiazd, które można zobaczyć tylko wieczorem. Były jak diamenty na sukni balowej.
Będąc dzieckiem Aglaia marzyła, że kiedyś będzie miała suknię przypominającą nocne niebo obsypane gwiazdami. I chociaż wyrosła z tego wieku, to marzenie nadal jednak pozostało.
Nie mówiła o tym nikomu. Nawet przyjaciołom. A wiadomo, że ani Ioannis, ani Petros tego nie zrozumieją.
Tak więc panna Gavrilidis porzuciła pokój wspólny swojego domu i poszła do obserwatorium.
Będąc tam odnosiła wrażenie głębokiej samotności, ale nie odczuwała jej. To tak jakby gwiazdy były jej przyjaciółmi. Chociaż milczały dawały pociechę ze swojej obecności.
Gryfonka przekroczyła próg i dopiero po chwili jej umysł zarejestrował, że nie jest sama w pomieszczeniu.
- Witaj! - Przywitała się nico ściszonym głosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Irlandia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 167
  Liczba postów : 237
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5050-laoise-mcgeady
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5054-laosie-mcgeady
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5061-poczta-laoise




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Wto Maj 07 2013, 19:11

Zabawę w karuzelę przerwało jej ciche przywitanie. Zatrzymała się i spojrzała na przybyłą dziewczynę. Na jej ustach pojawił się radosny uśmiech.
- Aga! - Wykrzyknęła do koleżanki z dormitorium i już chciała lecieć ją przytulić, ale zniosło ją na lewo. No tak... Dosyć długo tak się obracała w okół własnej osi, więc nic dziwnego, że kręciło jej się teraz w głowie. Zatrzymała się, zrobiła korektę toru i tym razem trafiła w koleżankę. Uściskała ją porządnie i odsunęła się na krok. Ostatnio coś nabierała nawyków Uli...
- Widzę, że nie tylko ja nie chcę marnować tak pięknej nocy na spanie... Co tu robisz? Przyszłaś wywróżyć mi coś z gwiazd? - Zapytała szczerząc zęby w szerokim uśmiechu i kiwając się na piętach w górę i w dół. To było takie niesamowite, że Aga potrafiła odgadnąć tajemnice przyszłości. Issie jakoś nigdy nie mogła się skupić na wróżbiarstwie. Zawsze wychodziły jej jakieś totalne bzdury typu "Jutro dostaniesz wybitny z historii magii". No bezsens zupełny! Sukcesem byłby zadowalający...
Spojrzała wyczekująco na Aglaię spragniona jakichś interesujących wieści dotyczących najbliższych dni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Thessaloniki, Grecja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 169
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 286
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5224-aglaia-chara-gavrilidis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5226-aga
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5227-sowa-aglaii




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Wto Maj 07 2013, 22:18

Aglaia zaśmiała się widząc, jak koleżankę znosi na bok. Takie były skutki kręcenia się w kółko. A ona, Aga, tego nie robiła. Zawsze potem robiło jej się nie dobrze i przeważnie kończyło się to mdłościami.
Tego raczej nikt nie lubił. Mało przyjemne.
- Jak możesz tak mówić? - Zapytała Aga udając oburzenie. - A tak serio uwielbiam patrzeć na niebo. Na jego nieorganiczną przestrzeń, wielkość - Aglaia zdała sobie sprawę, że za bardzo się zagalopowała. - Uważam, że to nie jest strata czasu.
Gryfonka cieszyła się, że chociaż tu zawędrowała licząc nieco na samotność, to jednak ktoś już tu był. Zwłaszcza bratnia dusza, chociaż czasami nieco nachalna jeśli chodzi o gnębienie Aglaii w kwestii wróżenia z gwiazd. Od tego była bardziej astronomia, a nie wróżbiarstwo. Z tym, że Gavrilidis już nie miała czasami ochoty tego tłumaczyć.
- Co cię tu sprowadza, Laoise? - Zainteresowała się Aga siadając na podłodze.
Możliwe, że długo nie wysiedzi na podłodze i dopadnie do jakiegoś teleskopu. Marzyła jej się podróż w kosmos. Taką w jaką latają mugolscy kosmonauci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Irlandia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 167
  Liczba postów : 237
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5050-laoise-mcgeady
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5054-laosie-mcgeady
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5061-poczta-laoise




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Wto Maj 07 2013, 23:39

Wróżbiarstwo, astronomia, astrologia... Jeden kij. Na te przedmioty i tak Issie nie zwracała większej uwagi. Szkoda cennego czasu. Zamiast siedzieć nad fusami i zastanawiać się w jaki to kształt się ułożyły, lepiej zrobić coś ciekawszego. Na przykład potrenować quidditha! O! Tak czy siak, nie ma co się nad tym głowić, bo ani Gavrilidis, ani McGeady nie miały ochoty się w to teraz zagłębiać.
- Też lubię nocne niebo. Wygląda o wiele ciekawiej niż to w ciągu dnia. - Powiedziała siadając na podłodze obok koleżanki.
Błękit porannego nieba zawsze był taki monotonny. Urozmaicały go jedynie chmury. Co innego nocą. Tu coś błyśnie, tam coś spadnie, obok coś zgaśnie, a kawałek dalej przeleci ufo. Gryfonkę naszła myśl, że fajnie by było kiedyś wsiąść w tą mugolską rakietę i polecieć w kosmos. Będzie musiała do dopisać do swojej listy pomysłów na wypadek nudy.
- A tak chciałam się przejść i trafiłam tutaj zupełnie przypadkiem. - Odpowiedziała na zadane przez Agę pytanie. - Ale muszę przyznać, że jest to całkiem przyjemne miejsce. I nie wieje jak na dachu! - Powiedziała kiwając lekko głową.
Spojrzała w górę szukając znanych jej konstelacji gwiazd. Czyli po prostu wielkiego i małego wozu... Na tym kończyły się jej umiejętności. Powie mi ktoś jakim cudem zdała z tej astrologi?
- Czemu nazwali to "wóz", a nie "taczka"? Taczka bardziej pasuje... Chociaż taka bez kółek. - Powiedziała wskazując na odpowiedni gwiazdozbiór. Nigdy nie mogła pojąć jak ludziom te kropki rozrzucone po niebie mogły skojarzyć się z jednorożcem, czy zającem...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Thessaloniki, Grecja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 169
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 286
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5224-aglaia-chara-gavrilidis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5226-aga
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5227-sowa-aglaii




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Sro Maj 08 2013, 00:57

- To miejsce jest niesamowite - powiedziała Aglaia zrywając się z podłogi.
Tak jak podejrzewała. Nie wysiedziała długo na podłodze. Zresztą jak można, kiedy jest się w tak niesamowitym miejscu?
Stojąc w obserwatorium można było zapomnieć o całym świecie. Zapomnieć dosłownie o wszystkim i dać się porwać magii gwiazd i kosmosu.
Kiedy się tak stało pośród obserwatorium do człowieka docierało jak bardzo jest się małym.
- Prędzej coś podobnego do wozu czy też taczki bez kół. Może sanki? - zgodziła się Aga. - A znajdź gdzieś Drogę Mleczną. Jak mogli wymyślić coś takiego? W kosmosie nie ma mleka! - Po czym dodała. - Kocham wróżbiarstwo, ale moja mózgownica nie ogarnia za bardzo czemu niektóre gwiazdozbiory mają takie dziwne nazwy.
Gavrilidis zadarła głowę do góry. Zdecydowanie było to miejsce dla niej. Mogłaby tu spędzać dużo czasu.
Podeszła do jednego z teleskopów, ale nie spojrzała przez niego na galaktykę.
Wolała wyobrażać sobie gwiazdy jako migocące ciała niebieskie. A nie jak kule gazowe czy jak one tam naprawdę wyglądały. To zabijało cały urok gwiazd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Irlandia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 167
  Liczba postów : 237
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5050-laoise-mcgeady
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5054-laosie-mcgeady
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5061-poczta-laoise




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Sro Maj 08 2013, 20:07

Odprowadziła wzrokiem Agę, ale sama nie wstała. Skrzyżowała nogi siadając po turecku i odchyliła się do tyłu, by znowu spojrzeć w niebo, na wielki wóz, taczkę, czy tam sanki.
- Sanki! No genialne! To na pewno sanki! Wielkie sanie od kuligu i małe saneczki! - Powiedziała z entuzjazmem. Koniecznie powinni wprowadzić tą zmianę do podręczników szkolnych! To przynajmniej jest trochę logiczne! Po chwili oderwała spojrzenie od "wielkich sanek" i odszukała wzrokiem mgławicę.
- No też trochę bez sensu... Ale tą drogę mleczną już jakoś jestem w stanie zrozumieć. Jest taka biała i rozlana, może się z mlekiem skojarzyć. Chociaż dla mnie to bardziej przypomina dym zostawiony przez silnik ufo! - Przedstawiła swoją teorię z szerokim uśmiechem na ustach. Zastanawiała się gdzie mogą znajdować się teraz kosmici. Nie wierzyła, że ludzie są jedyną formą życia w tym ogromnym wszechświecie. Na pewno jeszcze gdzieś tam daleko musi coś żyć!
- Jak myślisz, żyje tam coś jeszcze poza nami? - Zapytała przenosząc wzrok na koleżankę. Była ciekawa co ona sądzi na ten temat. Issie już jako małe dziecko chciała spotkać jakiegoś fajnego kosmitę. Takiego zielonego, z wielkimi oczami jak u muchy, antenką na głowie, rękami sięgającymi kolan i dłoniach o trzech palcach. Haha. Tak zawsze sobie Gryfonka wyobrażała mieszkańców latających spodków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Obserwatorium   

Powrót do góry Go down
 

Obserwatorium

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 19Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 12 ... 19  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wieze
 :: 
wieża astronomiczna
-