Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Pracownia malarska

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Cassius Swansea
Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : niewielkie blizny łobuza weterana, dość często mam ślady farby na dłoniach
Galeony : 1128
  Liczba postów : 515
http://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
http://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
http://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
http://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
Pracownia malarska QzgSDG8




Gracz




Pracownia malarska Empty


PisanieTemat: Pracownia malarska   Pracownia malarska EmptyWto Paź 15 2019, 19:10


Pracownia malarska




______________________


To zycie zbyt normalne, nie chce sie przystosowac
Powrót do góry Go down


Gunnar Ragnarsson
Gunnar Ragnarsson

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : blizna z pazurów wzdłuż kręgosłupa do połowy pleców; na ramionach tatuaże run nordyckich wpisanych w islandzką, mistyczną symbolikę i zarys skalnych grani
Galeony : 175
Dodatkowo : Prefekt fabularny
  Liczba postów : 227
http://www.czarodzieje.org/t17572-gunnar-e-ragnarsson#492803
http://www.czarodzieje.org/t17577-son-of-ragnar#493011
http://www.czarodzieje.org/t17578-huugin#493014
http://www.czarodzieje.org/t17571-gunnar#492793
Pracownia malarska QzgSDG8




Gracz




Pracownia malarska Empty


PisanieTemat: Re: Pracownia malarska   Pracownia malarska EmptyToday at 02:33

Oswajanie wilczaka
Próba II


   ”Cassius mnie zabije” – myślał, kiedy nie udało mu się uratować ani sztalugi przed zrzuceniem jej na ziemię i połamaniem, ani tym bardziej kompletu nowiusieńkich pędzli, które nadgryzione przez ostre zęby wilczaka, rozdrobnione w szczępy leżały teraz w kącie pomieszczenia. Zaraz obok palety farb, na której nienazwany jeszcze wilczek ostrzył sobie teraz kiełki.
   — Puść — spróbował przekonać zwierzę siłą perswazji, wiedząc, że jeśli nie proste komentarze, żadne sensowne argumenty również nie przemówią do psotliwego szczenięcia. Jak się jednak okazało w danym momencie, lapidarne komentarze też nie przynosiły zamierzonego efektu. Spróbował więc zbliżyć się do młodego wilczka, bardzo powoli i z rezerwą, ale jedyna reakcja z jaką się spotkał, a której wolałby wcale nie doświadczać, to ciche powarkiwanie i stroszenie uszu. Wilczak nie chciał współpracować. Ani w tym życiu, ani najpewniej w następnym, bo niezależnie od taktyki, jaką obierał Ragnarsson, zwierzę wznosiło sprzeciw. Jeżyło się na całym ciele znacznie częściej niż gryzło meble. Jedynym sukcesem ślizgona był fakt, że zwierzak nie srał już pod siebie i nie chował się pod meblami. Gunnar nie był jednak pewien, czy ta forma wyrażania braku oswojenia się z nowym właścicielem, nie była gorsza od poprzedniej. Gdyby szczeniak skitrał się między meblami, przynajmniej Cassius mógłby nie winić go o szkody, jakie w międzyczasie wyrządził. Tymczasem pół-wilk wszędzie porzucał sowją sierść jako ślady zbrodni po zbezczeszczeniu wszystkiego, co było zdatne do zniszczenia.
   — Dobra, jedz — zrezygnował, siadając z prychnięciem w fotelu. Chociaż bezimienny czasami wykazywał jakąś formę zrozumienia i momentami reagował na samą obecność Ragnarssona nie-agresją, dzisiaj nie był ten dzień. Dzisiaj Gunnar miał wrażenie, ze wszystkie kroki, jakie pokonali w przód w swoich relacjach, w tym momencie nie miały znaczenia. Aż zaczął wierzyć, że być może wyśnił sobie poprawę więzi między nim, a tym niemożliwym do oswojenia zwierzakiem. Nie byłoby to niczym dziwnym, gdyby zdrzemnął się i w sennych urojeniach widział właśnie taki scenariusz. W końcu nie spał od kilku dni, a przez cały czas, jaki nie spędzał na zajęciach w szkole, z zaangażowaniem i pozorowaną cierpliwością starał się ujarzmić tego małego demona. Póki co bezskutecznie.
   — Smaczne? — uniósł się na łokciach, podpierając przedramiona o podłokietniki i przechylając głowę na bok przyjrzał się psotnemu zwierzakowi. “Cassius na pewno mnie zabije”. Miał jedynie nadzieję, że nie wilczaka, bo pomimo szkód jakie wyrządzał, nie stwarzał wielkiego zagrożenia jemu, czy Swasejowi. Chyba, że zechciałby zagryźć ich obu we śnie. Ten bardzo możliwy scenariusz nie został jednak Cassiusowi przedstawiony, w obawie o utracenie dachu nad głową i przestrzeni do oswajania wilczaka.
   Ten właśnie w tym momencie przemieszczał się od palety, której gryzienie najwyraźniej ją znudziło i przechodził się wzdłuż pomieszczenia, wzrokiem poszukując kolejnego obiektu, który mógłby zniszczyć. Nie napotykając niczego, czego nie przeżułby wcześniej w swoim pyszczku, w końcu zbliżył się do Gunnara i przysiadł obok niego. W pozorach, jakoby pogodził się z jego towarzystwem, ale Ragnarsson wiedział, że to tylko chwilowe i że kiedy obudzi się rano, wszystko będzie jak dzisiaj z rana. Wilk będzie nieznośny, a on będzie musiał jego kolejne występki tłumaczyć przed Cassem. Westchnął, zerknąwszy na niego z politowaniem, ale kiedy dojrzal miękkie futerko zwierzątka, słodki pyszczek szczenięcia i tą chwilowo niegroźną sylwetkę, cóż… nie mógł się na niego dłużej denerwować.



    | zt


Przebieg oswajania:
 
Powrót do góry Go down
 

Pracownia malarska

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pracownia malarska JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Domy i mieszkania
 :: 
Dom Swansea
-