Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Środek jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Seoul
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Środek jeziora   Pią Sty 07 2011, 22:07

First topic message reminder :


Środek jeziora

W lato idealne miejsce by się nieco ochłodzić, chociaż trzeba uważać na wyrośniętą już kałamarnicę, która gotowa jest złapać za nogi i pociągnąć w głąb jeziora. Woda jest tu tak czysta, że jeśli tylko wyczaruje się sobie powietrzną bańkę dookoła głowy, to można podziwiać kolorowe rybki (szaro-czarne), główki trytonów i porastające dno glony i inne roślinki.
W zimę zaś, przy odpowiednio niskiej temperaturze jezioro zamienia się w najprawdziwsze lodowisko, a trzeba dodać, że dyrektor rzuca na nie specjale zaklęcia, byle ślizgający się po nim uczniowie byli bezpieczni i nie musieli się martwić, że lód załamie się pod ich ciężarem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 64
  Liczba postów : 120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13294-bird-shane-lewis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13295-space-unicorn




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Sro Paź 05 2016, 21:23

Rozumiała Go. Rozumiała poczucie zakłopotania i nie miała zamiaru mówić Mu, że nie ma prawa się teraz na nią patrzeć. Ona patrzyła na Niego, kiedy się rozbierał, więc to byłaby hipokryzja, gdyby teraz kazała Mu się odwracać. Lepiej darować sobie tę szopkę, i tak by patrzył. Zresztą, nie miała się czego wstydzić. Miała ładne, szczupłe ciało i mógł na nie popatrzeć. No w końcu nie rozbierała się do rosołu, tak!? Swoją drogą, to nawet jej schlebiało... Oczywiście, póki nie zacząłby rzucać w jej stronę jakichś ordynarnych tekstów. Wtedy prawdopodobnie rozmawialiby zupełnie inaczej, ba! Shane mógłby nawet zaprzyjaźnić się bliżej z jej pięścią. Więc może niech nie próbuje sypać takimi żarcikami.
Nie oponowała, gdy przyciągnął ją do siebie. To było przyjemne i inne od wszystkich innych przytulasów w jej życiu. Na dobrą sprawę nigdy nie miała okazji do zbliżenia z żadnym chłopakiem... Takiego, jak teraz. Czuła na skórze Jego skórę, ciepłą i miłą w dotyku. Miała dreszcze, ale nie była pewna, czy dlatego, że było jej zimno, czy też temu, że Shane był tak blisko. Chyba skłaniała się ku tej drugiej opcji.
Pochyliła głowę, dotykając czubkiem nosa Jego karku.
- Zamiast marudzić, Ty byś mnie rozgrzał, a nie... - zarechotała wesoło, odsuwając się od niego.
Przeciągnęła się z kocim pomrukiem i kiedy Ślizgon ochlapał ją, zaśmiała się jeszcze głośniej. Nie miała zamiaru się na Niego wściekać. Co to, to nie! Nigdy nie była jedną z tych dziewcząt, które ochlapane wodą piszczą, krzyczą i zachowują się, jakby miały zaraz się od tej wody rozpuścić. Skoro rzucił jej wyzwanie, ona się tego podjęła i także zanurkowała, chociaż z początku lodowata woda niemalże ją sparaliżowała.
Wynurzyła się po chwili, odgarniając z twarzy ciemne włosy. Popatrzyła na Niego swoimi jasnozielonymi oczami, w których były figlarne błyski.
- Chyba nie myślałeś, że tak łatwo się poddam, co? Jestem Gryfonką! Jestem córką Matthewa Lewisa, który był żołnierzem i Coralie Eisley, która znosi mojego ojca! Nie mogę nie być dzielna! - oświadczyła, dumnie wypinając pierś... Po czym wybuchnęła głośnym, radosnym śmiechem. Podpłynęła do Niego, ochlapując Go wodą, co teraz chyba nie robiło im różnicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 123
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13119-shane-carswell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13120-shane-c
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13121-listy-shane-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13123-shane-carswell




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Sro Paź 05 2016, 22:27

Wodne walki przywoływały sporo wspomnień, zdecydowanie pozytywnych. Shane lubił pływać, więc kiedy tylko mógł zabierał ze sobą brata. Nierozłączne bliźniaki już od najmłodszych lat potrafiły pluskać się tak, aby cały basen miał ich dość. Teraz, gdy Bird wcale się nie denerwowała, te wspomnienia powróciły. Shane i Thorne, pomimo swoich różnic, świetnie się dogadywali.
- Co, taka mało samowystarczalna jesteś? - rzucił z udawanym zdziwieniem. Chętnie by ją rozgrzał tak, jak wcześniej (a może bardziej?), ale nic w nadmiarze. Teraz nadszedł czas na trochę śmiechu. Nie znali się aż tak dobrze, żeby całe spotkania spędzać na mizdrzeniu się po kątach.
Dobrze, że Gryfonka nie zareagowała piskiem, albo czymś takim. Prawdopodobnie utraciłaby przez to w oczach Carswella naprawdę dużo, a przecież szkoda. Trzeba umieć się bawić, a udawanie księżniczki to żadna zabawa. Jeśli Shane miał mieć jakiś typ dziewczyny, to byłyby to pewne siebie i chociaż w jakimś stopniu zaradne.
Bird jak narazie idealnie się wpasowywała w kryteria.
- O nie, groźna Gryfonka! Drżę ze strachu. - zawołał teatralnie, wkładając w swoje słowa całą masę ironicznych nut. Cieszył go fakt, że przy Birdie mógł zachowywać się naturalnie. Nie udawał grzecznego i milutkiego, żartował w swoim stylu i, jak narazie, nie spotykała go żadna nagana.
- To się dopiero nazywa fala zagłady... - zaśmiał się, gdy dziewczyna go ochlapała. Cmoknął ją w policzek
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 64
  Liczba postów : 120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13294-bird-shane-lewis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13295-space-unicorn




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Sro Paź 05 2016, 23:12

Jeśli udało jej się przywołać swoim zachowaniem miłe wspomnienia u Shane'a, to była z siebie zadowolona. Lubiła Go, a więc jeśli On był zadowolony dzięki temu pływaniu, to i ona mogła uznać, że się cieszy. Widzicie? Tak łatwo naszego małego Birda zadowolić! Niewiele potrzeba, by wywołać uśmiech na jej buźce, niesymetrycznej i niespecjalnie ładnej, jeśli ktoś nie lubi dosyć... Oryginalnej urody. Cóż, do klasycznej piękności było jej bardzo, bardzo daleko! Ale przynajmniej była oryginalna, a Birdie lubiła oryginalność. Ma się rozumieć, nie przesadną, ale ta w jej wydaniu była w porządku... I może zakończmy ten temat, bo biedna Ptaszyna wyjdzie zaraz na narcyza.
- Chciałam dać Ci powód do tego, żebyś poczuł się potrzebny, ale jeśli tak, to mogę rozgrzać się sama, Shane! - odparła z rozbrajającym, łobuzerskim uśmiechem.
Miał rację. Co za dużo, to niezdrowo. Teraz niech się pośmieją, a potem będzie co nadrabiać, czyż nie? Bo to, że to nadrobią... Ach, Birdie w to nie wątpiła!
Jeśli o zaradność idzie, to dziewczyna starała się być jak najbardziej niezależna. Od wszystkich. Nienawidziła prosić o pomoc, nienawidziła czegoś nie umieć... Nienawidziła, kiedy ktoś próbował traktować ją jak księżniczkę. Nie była pieprzoną księżniczką i nigdy nie będzie. Nigdy nie chciała nią być! Jak już, to chciała być jak Mulan.
- Powinieneś! Tchórzliwy Ślizgonie! - zawołała ze śmiechem i znów Go ochlapała, tym razem mocniej. Potem ugryzła Go pieszczotliwie w brzeg ucha i zanurkowała, by odpłynąć kawałek dalej od Shane'a, tym samym uciekając przed pewną zemstą za to chlapanie i niecne gryzienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 123
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13119-shane-carswell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13120-shane-c
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13121-listy-shane-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13123-shane-carswell




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Sob Paź 08 2016, 22:15

Cóż, chyba każdy lubił czuć się potrzebny. Shane wcale nie był wyjątkiem, choć akurat w tej chwili czuł się całkiem niezależnie. Poza tym, nieźle się bawili!
Powoli zaczął przyzwyczajać się do chłodnej wody, otaczajacącej jego ciało niczym obcisły płaszcz. Ślizgon raz jeszcze zanurkował, po czym wynurzył się i potrząsnął głową, aby pozbyć się z oczu mokrych kosmyków włosów.
- Ja jestem tchórzliwym Ślizgonem? - obruszył się odruchowo, mrużąc oczy z powodu kolejnego chlapnięcia. Bird ugryzła go zadziornie w płatek ucha, a chłopak mimowolnie zaczął się zastanawiać, w jaką stronę zmierza ich relacja. Nie lubił chyba zbyt szybko rozwijających się znajomości i choć jak narazie towarzystwo panny Lewis bardzo mu odpowiadało, to zaczynał się nieco martwić.
Z dość beznamiętną miną rzucił się w toń za uciekającą Gryfonką. Chłód, który dopiero co zaakceptował, zaczynał doskwierać mu na nowo, postanowił więc zapamiętać, aby niedługo wyciągnąć swą towarzyszkę na brzeg.
Chlapnął mocno, unosząc lekko kącik ust.
- Nie marźniesz przypadkiem? - zagadnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 64
  Liczba postów : 120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13294-bird-shane-lewis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13295-space-unicorn




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Sob Paź 08 2016, 22:33

A no, trudno powiedzieć, żeby bawili się źle. Na dobrą sprawę, Bird chyba nie pamiętała, kiedy ostatnio było jej tak wesoło. Shane miał poczucie humoru, był milutki... Lubiła go, tego była pewna. Ale czy chciała od Niego czegoś więcej, poza pocałunkami i nieszczególnie śmiałym dotykiem? A no, tego to już nie była taka pewna. Ona sama była raczej była taka, że lubiła przelotne znajomości (ale nie myślcie sobie, że sypiała z każdym napotkanym chłopakiem, który wpadł jej w oko! Aż tak podobna do swojego ojca nie była, żeby sypiać z każdą osobą, która się nawinie). To dawało jej poczucie wolności... Ale też pustki, kiedy kolejna znajomość po prostu się kończyła. Dziwne uczucie. Nie była pewna, czy chciała, by znajomość z Nim tak się zakończyła.
Zmarszczyła łagodnie nos, kiedy Shane do niej podpłynął. Utkwiła w Nim wzrok, splatając ramiona na piersiach. W przeciwieństwie do Niego, nie przyzwyczaiła się jeszcze do zimnej wody i usta miała już sine od lodowatej toni.
- Marznę, a co? - spytała, rozcierając ramiona dłońmi.
Zdawało jej się, że nie tylko woda była zimna, ale i atmosfera między nimi w jednej sekundzie zrobiła się bardziej... Na poważnie. Zerknęła na Niego i uśmiechnęła się, o zgrozo, niepewnie! To nie zdarzało się u niej zbyt często.
Nie odezwała się jednak więcej, tylko odwróciła i dopłynęła do brzegu, wychodząc z wody. Całe jej ciało było pokryte gęsią skórką, a ona sama dygotała okropnie.
- Następnym razem wybij mi z głowy tak kretyński pomysł, jak kąpiel w jeziorze jesienią. Następnym razem wykąpiemy się latem. - mruknęła, szczękając zębami. Kucnęła przy swoich szatach, grzebiąc po kieszeniach. Nosz... Niech to szlag. Nie mogła teraz znaleźć różdżki! I obawiała się, że została w dormitorium. Super, super. Będzie ubierać szaty na mokrą bieliznę? Na pewno będzie wyglądać perfekcyjnie w białej koszuli i czarnym staniku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 123
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13119-shane-carswell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13120-shane-c
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13121-listy-shane-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13123-shane-carswell




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Pon Paź 10 2016, 07:52

Shane miał skomplikowany charakter.
Gdyby jakiś znawca chciał się wypowiedzieć, pewnie dopasowałby mu osobę delikatną, wytrwałą. Kogoś, komu najpierw pozwoliłby się poznać. Dopiero póżniej mogliby przejść do czegoś poważniejszego - gdy te irytujące cechy Ślizgona zostałyby przysłonięte przez odkryte zalety. Bo te zalety były! Może i nie było tak łatwo ich znaleźć, ale dało się. Szkoda tylko, że jak narazie jedynie Naeris udało się poznać chłopaka naprawdę nieźle.
Coś w Carswellu drgnęło, gdy tak patrzył na Bird. Chciał ją poznać. Była ciekawa, uparta, zabawna... Ale była też bardzo żywiołowa. Nie wiedział, czy chce się związywać, czy też nie. Miał nadzieję, że nie oczekuje od niego zbyt wiele zbyt szybko - tego nie mógłby jej dać. Najzwyczajniej w świecie nie wiedział, czego chce. Bał się, że ich relacja posunie się do przodu za energicznie, a potem zakończy się wyjątkowo nieprzyjemnie. Bo jak inaczej miało być? Ślizgon odpychał od siebie osoby, a jego charakter był zbyt zmienny. Kwestia czasu, gdy tylko będzie za coś zły i wyżyje się na Bird. Gryfonka z kolei wyglądała na osobę, która nie pozostanie dłużna i nie da sobie wchodzić na głowę.
- To może wyjdźmy? - zaproponował, a dziewczyna zaraz ruszyła na brzeg. Coś w jej uśmiechu było niepewnego i Shane westchnął w duchu, bo już się oziębił. Czemu tak miał? Nie wiedział. Przewidywanie jego humoru było jak granie w ruletkę. On sam nie wiedział, czego się po sobie spodziewać. Zwyczajnie nie mógł zapanować nad niektórymi emocjami, które go pochłaniały.
Wyszedł z wody za Bird, nie przerywając ciszy. To ona odezwała się pierwsza, najwyraźniej niezadowolona z zaistniałej sytuacji.
Również pochylił się nad swoimi rzeczami, ale on znalazł różdżkę bez problemu. Chwilę wahał się nad zaklęciem, obracając przedmiot w dłoni, a koniec końców postanowił użyć go wpierw na sobie. Jeszcze tylko brakowało, aby uszkodził Lewis... Mruknął 'Silverto', przesuwając końcem różdżki z pewnej odległości nad swoim ciałem. Od razu zrobiło mu się cieplej. Najwyraźniej zaklęcie suszące wyszło mu całkiem nieźle! Z lekko połechtaną dumą powtórzył czynność nad Bird, która chyba zapomniała różdżki.
- Niech będzie lato. - zgodził się, zakładając swoje szaty nieco leniwie. Nie wiązał już krawatu, przecież byli po zajęciach. Planował szybko zakopać się pod kołdrą w swoim dormitorium, ewentualnie posiedzieć w Pokoju Wspólnym. Może i lochy nie były najcieplejszym miejscem w Hogwarcie, ale bez przssady. On lubił kwaterę Slytherinu.
- Chodźmy do zamku - rzucił, gdy jego towarzyszka była już gotowa do drogi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 64
  Liczba postów : 120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13294-bird-shane-lewis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13295-space-unicorn




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Pon Paź 10 2016, 21:00

Birdie nie była pewna, ale oni z Shanem chyba zaczęli od dupy strony, bo przecież najpierw się na siebie rzucili w pocałunkach, a dopiero teraz zaczęli w jakiś normalniejszy sposób się komunikować, już bez pocałunków... Ale dziewczyna skłamałaby, gdyby powiedziała, że to jej się nie podobało. Wbrew pozorom, była pieszczochem. Lubiła się całować, przytulać i, krótko mówiąc, migdalić. Było to dla niej przyjemne i nie miała zamiaru narzekać na to, jak zaczęła się ich znajomość. Wiedziała też, że chciała ją kontynuować i miała nadzieję, że uda się im lepiej poznać. W końcu Shane wyglądał na osobę wyjątkowo interesującą i zdecydowanie inną od typowego Ślizgona. Chociaż... Nie powinna w ogóle oceniać innych pod względem domu, do jakiego trafili. Nieważne.
Swoją drogą - jeśli Carswell naprawdę bał się, że Bird będzie od razu chciała od niego związku... To zdecydowanie muszą się lepiej poznać. Miała dopiero siedemnaście lat i związku nie były jej w głowie. Nie widziała powodu, dla którego miałaby się w to pakować. Raz się wpakowała, jak była młodsza i wcale nie wspomina tego najlepiej. Chyba po prostu się zraziła tym wszystkim i jakoś tak... Musi dorosnąć. Zdecydowanie musi dorosnąć.
- To chodź. - powiedziała do niego, kiedy już wychodziła z wody i prawie była na brzegu.
Stojąc tak w samej bieliźnie i drżąc z zimna, obserwowała go uważnie (z całych sił starając się nawet nie zerknąć tam, gdzie nie powinna! Bokserki to jednak co innego niż kąpielówki... Ale nie zerkała, nie zerkała! Grzeczna Ptaszyna!), czekając, aż coś zrobi. No hej, ona tu zaraz zamarznie! I kiedy wreszcie skierował różdżkę na nią, odetchnęła cicho z ulgą. Tego właśnie potrzebowała... Kiedy już ją wysuszył, ubrała się pospiesznie, wciskając krawat do kieszeni. Rozejrzała się za kociakiem z lekko zmarszczonym nosem. Na spacer się wybrała, menda jedna. Podeszła do kotka, który odszedł parę metrów od nich i ujęła go w dłonie, wracając zaraz do Shane'a.
- Aż tak chcesz się znowu ze mną kąpać? To co, w lato już na waleta? - zarechotała wesoło i puściła Mu oczko, tuląc do siebie małą, futrzaną kuleczkę, która drżała i miauczała cicho, najwyraźniej głodna.
- Zdecydowanie musimy wrócić do zamku. Koteł jest chyba głodny... - mruknęła, pokazując Mu kociaka. - Patrz, jak się trzęsie. Biedactwo.
Rozczuliła się, znów przytulając zwierzątko do siebie. To śmieszne, ale najbardziej czuła była właśnie dla zwierząt. Drapieżna mogła być w stosunku do mężczyzn, ale do takich bezbronnych stworzonek jak mogła nie być czuła?
- Ciekawe, czy jak dorośnie, będzie chciał zeżreć moją papużkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 123
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13119-shane-carswell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13120-shane-c
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13121-listy-shane-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13123-shane-carswell




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Pon Paź 10 2016, 21:53

Shane nie wiedział, co Bird chodzi po głowie. Jedynie ledwo rozumiał to, co nękało jego łepetynę! Chyba za dużo myślał, bo robił się coraz bardziej zmęczony. Marzenie o ciepłym łóżku wydawało się bliższe z każdym krokiem, który kierowali w stronę zamku. Jeszcze tylko chwila i pochłonie go szmaragd i srebro, najpiękniejsze kolory, tak bardzo domowe dla Ślizgona.
- Ja? To twoja propozycja. - zauważył z lekkim zaskoczeniem. On w życiu nie planowałby przyszłych wakacji już teraz. Kto wie, co wydarzy się przez rok? To masa czasu na zepsucie relacji!
- No, skoro kot jest głodny... - wsunął dłonie do kieszeni, przyspieszając nieco. Zaraz Birdie kompletnie się przestawiła na tryb niańczenia kotka i pozostał sam ze swoimi myślami. Takie rozczulanie się trochę go irytowało, w szczególności teraz. Spacerowali razem, jak narazie! Ale koteczek przekierował całą uwagę na siebie, podczas gdy Shane nie miał zamiaru o nią walczyć.
Dotarli do zamku dość szybko, chociaż może to po prostu Ślizgon tak się wyłączył. Nie był osobą, która wymusza uśmiech - na pewno nie zbyt często. Dlatego dość poważnie spojrzał na swoją towarzyszkę, mając nadzieję, że nie zabrzmi zbyt chłodno.
- Do zobaczenia - rzucił krótko, tak swobodnie, jak tylko dał radę. Bez wahania skręcił do lochów, gotów na odpoczynek.

/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 64
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 113
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15493-prince-arthur-s-shercliffe#416253
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15502-can-t-let-you-pass-me-by#416498
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15503-szambelan#416502
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15491-prince-arthur-s-shercliffe




Moderator






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Pią Gru 08 2017, 20:08

I tak oto rozpoczynał się najlepszy sezon w roku!
Prince nie potrafił nie lubić zimy głównie z tego względu, że oznaczało to lodu pod dostatkiem. Nie musiał kombinować i chodzić na lodowiska, a w tych zamkniętych chwilami czuł się klaustrofobicznie. Poza tym dużym problemem okazały się zakłócenia magiczne, przez które niekiedy zaklęcia mrożące przestawały działać. Prince kompletnie nie wyobrażał sobie, żeby jego łyżew miała zatopić się w miękkiej brei, która powinna być nieugiętą taflą. Skoro grudzień nadszedł, a pierwszy śnieg zaczął pruszyć z nieba, to Shercliffe błyskawicznie zakręcił się w szkole obok profesor - tfu, dyrektor - Bennett. Liczył na to, że skorzysta z tradycji Hampsona i upewni się, że szkolne jezioro zamrożone jest na kość, tak aby można było pewnie na nie wskakiwać. Gdy tylko otrzymał potwierdzenie, wysłał sowę do @Maili Lanceley.
Energicznym krokiem dotarł nad jezioro, a ponieważ skończył lekcje chwilkę wcześniej, to zjawił się przed przyjaciółką. Spoglądając na krystaliczną taflę odczuwał nieokiełznaną ekscytację i najchętniej wbiegłby tam, byle tylko poczuć bijący od powierzchni chłód. Zagryzł mocno wewnętrzną stronę policzka i zmienił buty na swoje ukochane czarne łyżwy. Nie miał ubrań szczególnie grubych, raczej po prostu sportowe i trzymające ciepło. Planował rozgrzać się w ruchu. Parę pewnych kroków i już znajdował się na jeziorze, pozostawiając za sobą drobne smugi. Chciał cieszyć się pierwszym lodowiskiem tego sezonu razem z przyjaciółką, dlatego ją zaprosił - rzecz w tym, że Prince nie potrafił stać bezczynnie, nie w takiej sytuacji. Zanim się zorientował już pojechał kawałek dalej, żeby móc wkręcić się w pełne gracji piruety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Glasgow/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 201
  Liczba postów : 236
http://www.czarodzieje.org/t15401-maili-o-l-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15404-in-mollis-sonus-est-difficile-verba
http://www.czarodzieje.org/t15407-listy-do-m
http://www.czarodzieje.org/t15402-maili-o-l-lanceley




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Pią Gru 08 2017, 20:49

Maili kochała zimę prawie tak bardzo jak fortepian i czekoladowe żaby. Uważała, że ten czas jest prawdziwie magiczny i wcale nie chodziło tutaj o rzucanie zaklęciami. Biały puch na ziemi sprawiał, że wszystko stawało się tak niesamowicie piękne, że dziewczyna mogła spędzać czas na dworze całymi godzinami. A raczej mogłaby, gdyby potrafiła się odpowiednio ubrać... Praktycznie zawsze kończyło się na szczękaniu zębami i niemal fioletowymi wargami, ale uparcie powtarzała, że nie ma potrzeby powrotu do ciepłego pomieszczenia. Wyszła akurat z przedostatniej lekcji kiedy otrzymała list od Pince’a. Nakreśliła szybko trzy słowa na odwrocie i odesłała pergamin z powrotem. „Weź łyżwy” dzwoniło jej w uszach i od razu zalała ją fala wspomnień tych licznych prób jeżdżenia po tafli lodu. Nie było tak, że dziewczyna była kompletną łamagą. Lubiła sporty, nawet bardzo. Jednak akurat to szło jej opornie, nawet bardzo opornie. Całe szczęście ani ona, ani Prince nie zrezygnowali jeszcze z podejmowania prób jakiejkolwiek nauki. Prawdę mówiąc Prince był uparty jak osioł i Maili zrezygnowała już z odmawiania mu łyżew, bo w końcu zaciągnąłby ją siłą na ten lód. Siedziała na ostatniej lekcji zniecierpliwiona, jak na szpilkach. Myślała tylko o tym, co będzie po lekcjach. Jeszcze nigdy nie znalazła się w pokoju wspólnym puchonów tak szybko. Przewróciła do góry nogami cały kufer w poszukiwaniu pary łyżew, a nie mogąc ich znaleźć po prostu wysypała całą jego zawartość na łóżko. Kiedy trzymała już je w rękach zasunęła zasłony, żeby inne dziewczyny nie posądzały ją o bałaganiarstwo. Oczywiście mogła posprzątać zaklęciem, ale ostatnio bała się w ogoóle chwytać różdżkę w rękę, więc doszła do wniosku, że zwyczajnie posprząta jak wróci. Nie chciała kazać Princowi czekać. Przebrała się w koszulkę termiczną, ciepły sweter, szal i rękawiczki, oczywiście pomijając czapkę. Owszem Maili miała w posiadaniu jedną. Nigdy jej nie nosiła, ale mama wkładała nakrycie głowy do kufra dziewczyny, kiedy ta tego nie widziała, łudząc się, że młoda Lanceley zmądrzeje. Cóż, te czasy jeszcze nie nadeszły. Wychodząc z zamku lekko zadrżała, ale na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Popędziła przez szkolne błonia i tym samym zrobiło jej się dużo cieplej. Lekko dysząc dotarła na miejsce. Stanęła na brzegu patrząc jak Prince kręci te swoje obroty i pokręciła głową z niedowierzaniem.
- Przyznaj się, gdzie przyczepiasz te sznurki? – powiedziała i spojrzała w górę, jakby ich szukając. – Zdradź mi swój sekret, Książę.
Usiadła na ziemi i zrzuciła swoje buty, by po kilku chwilach wsunąć na nogi białe łyżwy, które nawiasem mówiąc były jej troszkę za duże. Kiedy tylko je zawiązała podniosła wzrok na chłopaka, wyrażając swoje lekkie powątpiewanie w słuszność tego pomysłu. Może jazda na łyżwach po prostu nie była jej dana? Prince uczył ją od tylu lat, a jej umiejętności sprowadzały się do prostej jazdy, czasem udało jej się skręcić, ale o hamowaniu już nie było mowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 64
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 113
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15493-prince-arthur-s-shercliffe#416253
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15502-can-t-let-you-pass-me-by#416498
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15503-szambelan#416502
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15491-prince-arthur-s-shercliffe




Moderator






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Pią Gru 15 2017, 21:41

Kochał łyżwiarstwo i dzień bez wskoczenia na lód uważał za stracony. Praktycznie zawsze znajdował chwilę czasu, aby zakręcić się choć odrobinę po zamarzniętej powierzchni. Bardzo pomagały w tym czary, które utrzymywały lodowisko w Dolinie Godryka w wyśmienitym stanie, a teraz zapewniały mu dodatkową rozrywkę tuż pod nosem, w Hogwarcie. Poza tym w końcu ludzie nie patrzyli na niego jak na idiotę i normalnie reagowali na jego propozycję wyskoczenia na łyżwy. Oczywiście najbardziej zależało mu na wsparciu tradycji, jaką było przetestowanie zamarzniętego jeziora wraz z Maili.
Przystanął w miejscu, ostro zarysowując łyżwą po lodzie, gdy usłyszał znajomy głos. Uśmiechnął się szeroko i pokłonił delikatnie, dziękując za ten specyficzny komplement. Nie było żadnych sznurków i żadnej magii, a jedynie jego determinacja i po prostu pasja.
- Lata praktyki, Maili - odparł po prostu, podjeżdżając bliżej. Wiedział, że Lanceley nie czuje się pewnie na lodzie i bardzo podziwiał ją za to, że wcale się nie poddawała. Można było mieć dość jego i tych niekończących się lekcji... ale Prince miał wrażenie, że nawet jeśli co roku zaczynali od podstaw, to i tak spędzali przyjemnie czas. Złapał przyjaciółkę za ręce i pociągnął za sobą, trzymając stabilnie i pewnie. - Czuję, że to twój rok - poinformował ją, obserwując uważnie każdy ruch. W końcu, gdy udało im się załapać po prostu wspólny rytm przesuwania się do przodu, trzymał ją już tylko za jedną rękę, jadąc obok i nadając tempa.
- Obrócisz się? - Zaproponował wesoło, oczywiście oferując asekurację drugą ręką. Nie było szans, żeby Maili przy nim wylądowała na tyłku - trzymał ją niby delikatnie, ale stabilnie jak chyba nigdy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Glasgow/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 201
  Liczba postów : 236
http://www.czarodzieje.org/t15401-maili-o-l-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15404-in-mollis-sonus-est-difficile-verba
http://www.czarodzieje.org/t15407-listy-do-m
http://www.czarodzieje.org/t15402-maili-o-l-lanceley




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Pią Gru 15 2017, 22:56

Maili zawsze podziwiała Prince'a za to, że jeździł na tym śliskim lodzie z taką gracją. Rozumiała taniec, podrygiwanie w rytm muzyki, ale cholera żeby tak na lodzie? Wstała z ziemi i pozwoliła się pociągnąć przez taflę lodu. Pierwsze kroki na lodzie, a może raczej podjazdy? Były bardzo niepewne i gdyby nie Prince już by wylądowała tyłkiem na lodzie. Nawet nie wykluczała, że tak się też w końcu stanie. Wiedziała, że chłopak był pewien kolejnych ruchów tak jak ona była pewna muskania białych i czarnych klawiszy instrumentu. Maili lubiła myśleć, że ta cała ich działalność artystyczna ich połączyła. Dziewczynie nie potrafiła sobie wyobrazić życia bez puchona. Nie było tutaj żadnego seksualnego pociągu ze strony jej czy chłopaka. Dziewczyna zawdzięczała mu tak naprawdę wszystko. Zastępował jej rodzinę, kiedy jej bracia zamykali ją w schowku i zachowywali się jakby była całym złem świata tylko dlatego, że się urodziła. Prawdę mówiąc sprawiało to, że ufała mu bardziej niż komukolwiek innemu. Właśnie z tego względu Maili w ogóle dawała się namówić na te jego "lekcje". Wiedziała, że pod pewnymi względami zależało mu na tym, więc zgadzała się na to co roku, bez zbędnych komentarzy. Z drugiej strony gdzieś wewnętrznie czuła potrzebę chociaż minimalnego nabycia umiejętności jeżdżenia na łyżwach. Wiedziała, że nigdy w życiu nie dorówna Pince'owi, ale wzięła sobie za punkt honoru żeby no chociaż hamowania się nauczyć.
- Dobrze, że chociaż ty w to wierzysz. - mruknęła nie bardzo przekonana, a potem spojrzała na niego przerażona. - Zwariowałeś?
Zacisnęła jednak zęby i przy jego pomocy chciała się obrócić. Był jednak jeden problem. Maili potrafiła potknąć się na prostej drodze. Nie mogło się to skończyć się najlepiej, przynajmniej w jej mniemaniu. Jedna łyżwa uciekła jej do tyłu i sprawiła, że dość skutecznie Maili straciła równowagę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 64
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 113
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15493-prince-arthur-s-shercliffe#416253
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15502-can-t-let-you-pass-me-by#416498
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15503-szambelan#416502
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15491-prince-arthur-s-shercliffe




Moderator






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Pią Gru 15 2017, 23:12

Wiedział, jaką rolę odgrywa w życiu Maili. Dalej nie potrafił zrozumieć czemu dziewczyna tak wiele ucierpiała, ale ze swoją intuicją po prostu czuł, kiedy powinien wyjść przed dom i rozejrzeć się za rudowłosym dziewczęciem. Żałował niezmiernie, że tak często przychodził jej na pomoc za późno, że widział tak mało, że jego zdanie znaczyło tak niewiele. Zawsze przecież mówiło się, żeby wszelkie niesnaski wyjaśniać z dorosłymi... a ani młoda Lanceley, ani młody Shercliffe, nie potrafili w rodzicach znaleźć poparcia. Prince również nie wyobrażał sobie życia bez Puchonki, która zawsze potrafiła poprawić mu humor i stała u jego boku choćby plótł największe głupoty, zdradzał sekrety przyszłości, albo po prostu robił z siebie idiotę. Wspierała go, a on wspierał ją. Nie mógł sobie wyobrazić bardziej wartościowej znajomości.
- Ty też powinnaś! - Zapewnił dziewczynę od razu, bez krztyny niepewności w głosie. Wierzył, że najważniejsze są chęci i jeśli tylko Maili je miała, to powinni dać radę i przyjemnie spędzić czas. O to w tym wszystkim chodziło, nie? - Co u ciebie, tak swoją drogą? - Zagadnął, bo miał wrażenie, że szkoła ich ostatnio pochłonęła i odciągnęła w zupełnie odmienne kierunki.
- Być może - przytaknął i już kiedy dziewczyna rozpoczęła próbę wykonania drobnego piruetu, on wiedział, że to jednak zły pomysł. Odchylił się szybko do tyłu, przyjmując na siebie ciężar ciała Lanceley i tym samym utrzymując ją, zanim miała szansę wylądować na lodzie. Zawisnęła trzymana jego stabilną ręką raptem kilka centymetrów nad powierzchnią, a łyżwy ostro hamującego Shercliffe'a skrzypnęły niepokojąco, wbijając się głębiej w lód. - Dobra, czekaj, inaczej - zasugerował, podciągając dziewczynę do góry i tym razem stając przed nią, tak aby móc objąć ją jedną ręką w talii. Choć zaczynał karierę w pojedynkę, tak o wiele lepiej czuł się jeżdżąc z partnerką.
Trzymając ją stabilnie mógł delikatnie narzucić tempo pierwszego wspólnego obrotu, prowadząc z Maili coś na kształt walca, a jednak na lodzie. Zabrakło mu tylko muzyki, ale przecież oboje byli bardzo muzykalni i zapewne niejedną melodię przechowywali w pamięci.
- Trzymam cię, mała - mruknął, przymykając na chwilę powieki i rozkoszując się po prostu tą czynnością. W razie gdyby rudowłosej zaplątały się nogi, to równie dobrze mogłaby wesprzeć się mocniej na Princetonie, a on wtedy byłby w stanie trzymać ją na rękach. Maili była mu bliższa niż ktokolwiek, z kim wiązała go krew. - Jakie masz plany na święta?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Glasgow/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 201
  Liczba postów : 236
http://www.czarodzieje.org/t15401-maili-o-l-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15404-in-mollis-sonus-est-difficile-verba
http://www.czarodzieje.org/t15407-listy-do-m
http://www.czarodzieje.org/t15402-maili-o-l-lanceley




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Sob Gru 16 2017, 00:19

Maili dziękowała wszystkim znanym sobie bóstwom, że trafiła kiedyś na Prince'a. Wiedziała, że gdyby nie on siedziała by teraz w jakimś wariatkowie. Wiedziała też, że zastępowała mu rodzinę, która raczej nie bardzo go wspierała, a Maili próbowała być dla chłopaka oparciem w każdej sytuacji, jak tylko potrafiła. Była mu wdzięczna za wszystko co dla niej zrobił, uważała, że jego pomoc była naprawdę nieoceniona. Był dla niej bardzo ważny, tak ważny jak powinien ważny być brat, za którego go uważała. Nie obchodziło ją to, że nie łączyły ich żadne więzy krwi, to nie było ważne.
- Okej, może trochę wierzę... Nie umiem być pesymistką. - odparła i wyszczerzyła się w jego kierunku. - Hm... Co u mnie? Chyba wszystko dobrze, no wiesz uczę się, gram, i tak w kółko. Ale wiesz co!? Mama obiecała mi przesłać nowe utwory. To znaczy, że w końcu będę grała coś innego. Znaczy nie żeby mi się nie podobał ten program, który mam teraz, ale przyda mi się jakaś zmiana. No wiesz o co chodzi. Kocham nowe nuty! - wypaliła na jednym tchu.
Kiedy prawie się przewróciła, spojrzała na niego z przerażeniem. Nie miała pojęcia jakim cudem jeszcze nie wylądowała plackiem na lodzie.
- Merlinie, Prince, życie mi przed oczami przeleciało! - powiedziała i się roześmiała. - A jak u ciebie?
Maili bardzo się cieszyła, że w końcu udało im się tak na spokojnie spotkać. Bez myślenia o nieprzyjemnych rzeczach, po prostu. Lubiła spędzać czas z puchonem. Nie musieli mieć nawet konkretnych planów. Niekończące się, czasami bezsensowne, rozmowy były takie... ich.
Wierzyła mu kiedy mówił, że ją trzyma. Nadal nie czuła się pewnie na lodzie, ale miała za to pewność, że zrobi wszystko żeby nie zginęła. Nawet jeżeli ona sama niespecjalnie wierzyła w swoje umiejętności, a raczej wierzyła w to, że byłaby zdolna do zrobienia sobie dużej krzywdy na twardym lodzie.
- Zastanawiam się czy nie wrócić do domu. Ale powrót do domu oznacza spotkanie z braćmi, a tego nie chcę. Nie wiem. - westchnęła. - A ty? Wracasz do Doliny?
Maili w głębi serca chciała spędzić święta z Princem. Jednakże nie zamierzała go namawiać do zostania w zamku, jeżeli ten będzie chciał wrócić do rezydenci w Dolinie Godryka. Uszanuje każdą jego decyzję niezależnie od tego co postanowi.
- Prince, naucz mnie hamować. - powiedziała nagle, pod wpływem impulsu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 64
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 113
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15493-prince-arthur-s-shercliffe#416253
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15502-can-t-let-you-pass-me-by#416498
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15503-szambelan#416502
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15491-prince-arthur-s-shercliffe




Moderator






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Nie Gru 17 2017, 19:27

Lubił słowotok Lanceley, choć dla innych takie nagminne gadanie przeszkadzało. Prince przyzwyczaił się już do słodkiego trajkotania przyjaciółki i wcale nie wyłączał się, gdy wpadała w monologi na mało istotne tematy. Słuchał jej zawsze, choć czasem mógł sprawiać inne wrażenie - jak teraz, gdy sporą część uwagi przeznaczał na to, aby ich jazda nie miała najmniejszej skazy. Pilnował układu łyżew, swojej postawy, przytrzymywał rudowłosą...
- Ooo, jakie? Musisz mi zagrać - zażądał błyskawicznie, podchwytując temat. Uczył się kiedyś gry na fortepianie, ale zupełnie mu to nie szło i o wiele przyjemniej spędzało mu się czas na nauce śpiewu. Oczywiście, nie pasowało to idealnej wizji jego rodziców, ale na szczęście Shercliffe rzadko kiedy przejmował się ich opinią. Mimo wszystko bardzo podziwiał ludzi grających na jakichś instrumentach, a Maili przy fortepianie zmieniała się w prawdziwą boginię muzyki. Prince potrafił słuchać jej godzinami...
Skoro udało mu się uratować dziewczynę od bolesnego uderzenia o lód, to mógł pozwolić sobie na szerszy uśmiech i przemyśleć odrobinkę odpowiedź na zadane przez nią pytanie. Nie był pewien, co u niego - w gruncie rzeczy, chyba po prostu nic szczególnego.
- Mam ostatnio o wiele więcej wyrwanych z kontekstu wizji, nie wiem co się dzieje - przyznał po chwili, przygryzając lekko wewnętrzną stronę policzka. - Tak jakbym nie potrafił nad nimi zapanować. Znaczy, nie jest źle, więc może po prostu jakiś słabszy okres... Raczej się tym nie martwię - dodał pokrzepiająco. Nie chciał stresować dziewczyny, skoro sam do siebie nie dopuszczał żadnych nieprzyjemnych myśli. Trochę oczywiście niepokoiło go to, że tak dziwnie uległ wizji przy Ezrze, że na ostatnim zielarstwie u Vicario prawie zemdlał, że poprzedniej nocy nie zmrużył oka przez dziwne sny... Ale to było nic, prawda?
Prawdę mówiąc Prince cały czas mieszkał w Dolinie, choć często zostawał na noc w Hogwarcie. Dawał się zagadać w Pokoju Wspólnym i niekiedy przysypiał w ogóle na kanapie czy w fotelu, zamiast przenieść się do dormitorium. Tak czy inaczej, miał swój pokój w rezydencji Shercliffe'ów i choć z rodzicami nie dogadywał się za knuta, to i tak często tam wracał. Na święta mieli zjechać się wszyscy fanatycy zwierząt i Prince wiedział, że będzie niesamowicie cierpiał. Nie uśmiechało mu się to ani odrobinkę, z drugiej strony nieobecność tylko rozwścieczyłaby rodzinę jeszcze bardziej...
- Myślę o zostaniu w Hogwarcie - odparł zatem, spontanicznie. - Co myślisz, żeby posiedzieć sobie razem? Nie mam ochoty na wielkie rodzinne imprezy.
Nie spodziewał się tej prośby, ale pokiwał entuzjastycznie głową. Sam wyhamował szybciutko i upewnił się, że Maili stoi stabilnie - w celu zaprezentowania musiał zostawić ją na momencik samą. Odsunął się z gracją i przejechał kawałek, ostatecznie rozszerzając nieco nogi i zaraz ściągając je ku sobie, tak jakby chciał stopniowo zetknąć czubki łyżew. Szybko wytracił prędkość i zaraz stanął delikatnie w miejscu, rozkładając ręce jakby chciał powiedzieć "ta daa".
- Najprostszy sposób - dodał, puszczając dziewczynie oczko. Wierzył, że podoła wyzwaniu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Glasgow/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 201
  Liczba postów : 236
http://www.czarodzieje.org/t15401-maili-o-l-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15404-in-mollis-sonus-est-difficile-verba
http://www.czarodzieje.org/t15407-listy-do-m
http://www.czarodzieje.org/t15402-maili-o-l-lanceley




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Nie Gru 17 2017, 21:15

Maili nigdy nie zwracała większej uwagi na to co mówi. Oczywiście zdarzały się momenty, że starannie dobierała słowa, ale zazwyczaj nie była w nich za bardzo oszczędna i mówiła to co jej ślina przyniosła na język. Nie wiedziała czy to była jej zaleta czy raczej wada. Można śmiało powiedzieć, że zależało od sytuacji, w której się znajdowała. Nieraz wygadanie jej pomogło, czasem z kolei wprowadzało w jeszcze większe bagno. Różnie bywało. Czasami zastanawiała się, czy Prince'owi to nie przeszkadzało, ale zawsze dochodziła do wniosku, że gdyby tak było - powiedziałby jej o tym.
- Prawdę mówiąc, nie wiem dokładnie. Wspomniała coś o jakiś nowoczesnych kompozytorach, zobaczymy. Oni mają to do siebie, że zupełnie nie wiem czego się spodziewać... - odparła ze zmarszczonymi brwiami. - No pewnie, że ci zagram! Obiecuję, że będziesz pierwszą osobą, która je usłyszy.
Tak jak Prince mógł godzinami słuchać jak Lanceley grała, tak ona mogła nieustannie patrzeć jak płynnymi ruchami poruszał się na lodzie. Zawsze go podziwiała. Uważała, że dużo łatwiej było wyuczyć się odczytywania nut i przekładania je na klawisze fortepianu czy jakiegokolwiek innego instrumentu. Nie potrafiła pojąć jak możliwe było poruszanie się z takim wdziękiem po lodzie, skoro ona wyglądała jak ostatnia ofiara losu, próbując w ogóle jechać do przodu. Uwielbiała patrzeć na Shercliffe'a, kiedy ten kręcił po kilka piruetów i skakał jakby nie wymagało to od niego ani trochę wysiłku. Coś niesamowitego.
Dziewczyna nie posiadała specjalnych umiejętności w słuchaniu. Często przyłapywała się na myśleniu o niebieskich migdałach, kiedy obiecała kogoś wysłuchać. Jeżeli jednak chodziło o najlepszego przyjaciela - słuchała go zawsze. Nie wiedziała czym to było spowodowane, ale była do niego przywiązana jak do brata. Często lubiła myśleć, że to on jest jej prawdziwym bratem, a nie osoby, z którymi nie chciała mieć do czynienia już nigdy (wykluczając Douglasa). Tak samo było w tej chwili. Maili z uwagą słuchała co mówił do niej Prince, korzystając z tego, że prowadził ją na lodzie i nie musiała się martwić, że za chwilę wyzionie ducha po bolesnym upadku.
- Ale myślisz, że to coś złego? W sensie, one jakoś źle na ciebie wpływają? Wiesz, zawsze miałeś te paskudne wizje pełne cierpienia i w ogóle... Może to zwiastuje jakąś dobrą zmianę? - powiedziała, starając się żeby zabrzmiało to całkiem pozytywnie.
Maili nie miała pojęcia jak Prince wytrzymywał. Wiedziała, że jego wizje nie są czymś przyjemnym i żałowała, że nie potrafiła mu pomóc. Zawsze starała się zrobić coś po jego wizjach żeby poczuł się lepiej, chociaż tak naprawdę nie wiedziała jak się czuł. Nie potrafiła sobie wyobrazić tego jak to jest przewidywać przyszłość.
- Umowa stoi, w takim razie zostaję. - odparła, szeroko się uśmiechając. - Prawdę mówiąc, liczyłam, że o tym wspomnisz... Ale! Musisz mi obiecać, że to będą święta wyprane z wszelkich negatywnych emocji.
Lanceley żałowała tylko, że nie spędzi świąt z rodzicami. Mimo błędów z przeszłości, kochała ich nad życie. Wiedziała, że będzie jej brakowało grania z mamą i tatą kolęd, a także pieczenia ciasta. Był to jedyny okres w roku kiedy jej mama postanawiała upiec coś sama, bez pomocy skrzatów i Maili lubiła jej wtedy pomagać. Wiedziała jednak, że jej młodszy brat, który wracał do Doliny przekaże od niej uściski. Cieszyła się, że spędzi te święta z przyjacielem.
Lekko się zachwiała, kiedy chłopak ją puścił, żeby pokazać jak się hamuje. Szczerze mówiąc, dziewczyna żałowała swojej prośby już po kilku sekundach, ale wiedziała, że było już za późno. Patrzyła jak Prince robił to z taką łatwością, jakby było najprostszą czynnością na świecie niczym wstanie z krzesła. Zacisnęła zęby, chcąc zrobić dokładnie to samo co on. Podjechała kawałek, żeby się rozpędzić i.. to był największy błąd jej życia. Nie trzeba było długo czekać, żeby łyżwa podjechała trochę zbyt szybko do przodu. Maili wywróciła się na swoje siedzenie i gdyby nie był to lód, upadek byłby całkiem głośny.
- MERLINIEMORGANOCHOLERASZLAGJASNA! - krzyknęła w trakcie "lotu" na taflę lodu i już po chwili siedziała na lodzie z obitym tyłkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 64
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 113
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15493-prince-arthur-s-shercliffe#416253
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15502-can-t-let-you-pass-me-by#416498
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15503-szambelan#416502
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15491-prince-arthur-s-shercliffe




Moderator






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Pon Gru 18 2017, 13:38

Nie miał pojęcia jak dokładnie działały wizje. Prince spędził mnóstwo czasu nad książkami, ale prawda była taka, że bez mentora jego proces nauki znacząco spowolniał. Nie było tak łatwo znaleźć jasnowidza, który chętnie dzieliłby się swoimi przeżyciami - Puchon był przy tym dość wybredny i nie chciał wpaść na kogoś, z kim zwyczajnie by się nie dogadywał. Tęsknił za babcią, która zawsze poświęcała mu najwięcej uwagi z całej rodziny, która dbała o niego i uważnie go słuchała.
- Szczerze nie mam pojęcia - westchnął, wzruszając łagodnie ramionami. Może Maili miała rację? Rzecz w tym, że teraz również często przytrafiały mu się okropne wizje, których nigdy nie chciałby zobaczyć. To, że raz na jakiś czas wkradało się coś przyjemnego, nie było zasadą. - Chyba po prostu zobaczymy - podsumował filozoficznie, nie chcąc za bardzo zagłębiać się w tak poważne tematy. O wiele lepiej rozmawiało się o świętach, a Shercliffe bez zastanowienia przytaknął na obietnicę zażądaną przez Maili. Miał dobre przeczucia - choć pewnie była to po prostu ekscytacja wywołana spędzeniem świąt z najlepszą przyjaciółką. Zanim się zorientował, to już trajkotał o tym jak pięknie przystrojony zostanie Hogwart i jak pyszne dania przygotują skrzaty. Boże Narodzenie w tym zamku było prawdziwie magicznym okresem!
Mógł przewidzieć tragiczne skutki nauki hamowania, jednak pozwolił aby szczere chęci i wiara go zaślepiły. Princeton skrzywił się, patrząc jak rudowłosa istotka ląduje na lodzie z mało eleganckim okrzykiem. Podjechał do niej, kucając i obejmując rękoma nogi, tak aby oprzeć brodę o kolana. Uśmiechnął się ciepło, spoglądając dziewczynie w oczy.
- To co, jeszcze raz? - Zaproponował ze śmiechem. Wyjął różdżkę z kieszeni i, w formie rozluźnienia, postanowił dodać do ich zabawy trochę muzyki. Jemu samemu również o wiele lepiej trenowało się przy kojących dźwiękach, zresztą uwielbiał przygotowywać sobie układy. Powinien zainwestować w końcu w podręczny gramofon, ale na Merlina, kompletnie nie było mu po drodze do sklepu! Machnął różdżką raz, pomrukując Cantus Musica, myśląc o jednym utworze Druzgotka. Nic się nie wydarzyło, toteż Prince ponowił próbę, a potem raz jeszcze, a potem kolejny. W końcu podniósł się i wyprostował, posyłając przyjaciółce rozbawione spojrzenie.
- Cantus musica. Och, no proszę! Cantus musica! - Wydął wargi z brakiem zrozumienia, gdy nie dotarła do niego ani jedna, zbłąkana nutka. Potrząsnął różdżką, jakby liczył na to, że coś się odblokuje. Wymówił formułkę po raz ostatni i, o dziwo, tym razem zaklęcie zadziałało. Shercliffe odetchnął z ulgą, chowając różdżkę. Nie radził sobie za dobrze z tymi zakłóceniami...


Zaklęcie:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Glasgow/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 201
  Liczba postów : 236
http://www.czarodzieje.org/t15401-maili-o-l-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15404-in-mollis-sonus-est-difficile-verba
http://www.czarodzieje.org/t15407-listy-do-m
http://www.czarodzieje.org/t15402-maili-o-l-lanceley




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Pon Gru 18 2017, 19:30

Maili nigdy nie próbowała się dowiadywać czegokolwiek o przewidywaniu przyszłości. To znaczy kiedyś coś czytała, ale zupełnie nie potrafiła z rozumieć jak to funkcjonuje. Przyszłość zawsze była dla niej zagadką, chyba, że Prince czymś się z nią podzielił, ale nigdy go o to nie prosiła. Bała się, że przepowie coś okropnego, coś co źle na niego wpłynie. Wiedziała, że wówczas obwiniałaby się do końca życia, nie wiedząc nawet jak miałaby go przeprosić. Dlatego nigdy nie poruszała tego tematu. Oczywiście jeśli chciał o tym porozmawiać, starała się jak najbardziej, ale sama unikała mówienia o jego wizjach zanim on zaczął.
- Hm... Pewnie tak, a może ty zobaczysz. Myślisz, że mógłbyś zobaczyć coś co bezpośrednio dotyczy ciebie? - zapytała, nie kryjąc swojego zainteresowania.
Zazwyczaj wszystkie te wizje, o których jej mówił dotyczyły innych. Lanceley była zwyczajnie ciekawa czy takie wizje też miewał chłopak. Nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiała, a skoro już byli przy tym temacie, to co jej szkodziło zapytać.
Prawdę mówiąc nie miała ochoty próbować ponownie. To znaczy, cholernie chciała się tego nauczyć, ale jej cztery litery były tak koszmarnie obite, że nawet wstawać nie chciała. Żałowała, że nie miała przyczepionej poduszki czy czegoś w tym rodzaju. Przydałyby jej się spodnie z wszytą poduszką. To byłoby coś. Maili nie zwracała uwagi na to jakie słowa wyszły z jej ust w trakcie upadku. Mało ją to obchodziło. Cieszyła się, że zdążyła podłożyć ręce i nie złamała sobie kości ogonowej. Całe szczęście nie była mugolem, kość ogonowa nigdy się nie zrasta, a tak wystarczyłoby jedno zaklęcie Blanc i po kłopocie. Rudowłosa siedziała na lodzie, nie przejmując się zimnem czy nawet tym, że za chwilę cała przemoknie.
- Za chwilę, spróbuję.
Patrzyła jak Prince rzucał zaklęcia i nie obeszło się bez jej śmiechu. Nie był to szyderczy czy prześmiewczy śmiech. Maili sama nie radziła sobie z zakłóceniami, które doskwierały im każdego dnia. Puchonka miała ich już serdecznie dość, a szczególnie tego, że bała się rzucić zwykłego chłoszczyść. Była pewna, że zadziałałoby odwrotnie. Lanceley nie była wielką fanką sprzątania. To znaczy lubiła mieć porządek i tylko wtedy mogła się skupić, ale sama czynność była złem koniecznym. Dlatego kochała to jedno, proste zaklęcie, które bardzo ułatwiało jej życie. Gdyby miała wszystko sprzątać ręcznie, prawdopodobnie rzuciłaby wszystko w cholerę nawet bez zastanawiania się.
Kiedy w końcu mu się udało, Maili szeroko się uśmiechnęła. Kochała to, że oboje byli muzykalni. Jemu się lepiej jeździło, a jej... ona po prostu potrzebowała muzyki jak tlenu.
- No Princeton, całkiem nieźle. - powiedziała, mając na myśli wybrany przez niego utwór i patrząc na niego z dołu (nie, jeszcze nie wstała).
Zaczęła śpiewać razem z Druzgotkiem. Musiała przyznać, że całkiem nieźle jej się siedziało.
- Muszę w końcu pójść na jego koncert! Był na tym festiwalu, ale po tym co tam się stało raczej nie żałuję, że mnie nie było... Pójdziesz ze mną? Byłoby super. Chociaż z tym co się teraz dzieje nie jestem pewna, czy rodzice byliby przychylni na ten pomysł. Znaczy, nie muszą się dowiadywać. - wypaliła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 64
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 113
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15493-prince-arthur-s-shercliffe#416253
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15502-can-t-let-you-pass-me-by#416498
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15503-szambelan#416502
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15491-prince-arthur-s-shercliffe




Moderator






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Sro Gru 20 2017, 16:54

- Myślę, że gdybym się postarał... Tak. Chyba tak - stwierdził z namysłem. Lubił to, jak swobodnie Maili podchodziła do jego specyficznej umiejętności. Nigdy nie naciskała, aby o tym rozmawiali, ale była obok i chłopak nie bał się poruszać tego tematu w jej obecności. Prawdę mówiąc to właśnie Puchonka pokazała mu, że wcale nie musi się martwić - że znajdzie się ktoś, kto go wesprze i zrozumie. Prince nie wyniósł tej świadomości z dumy. Rezydencja Shercliffe'ów wydawała mu się pusta i zamknięta, podobnie jak serca większości jej mieszkańców.
Zacmokał z niezadowoleniem, bo podczas gdy on tak walczył z próbami przywołania muzyki, jego przyjaciółka nawet nie wstała. Schowana różdżka nie wadziła w dłoniach, tak więc mógł podjechać do Maili i pomachać do niej znacząco. Ta oczywiście, zamiast posłuchać, zajęła się śpiewaniem. Prince westchnął cicho, acz z uśmiechem - zawsze chętnie jej słuchał. Odjechał kawałek do tyłu, pokusił się po przetestowanie potrójnego loopa, lądując z wdziękiem i szerokim uśmiechem.
- Koncert? Pewnie, wiesz coś kiedy jest kolejny? - Dużo słyszał o tamtym pamiętnym festiwalu i rzeczywiście był on tragiczny, ale nie skazywało to od razu na niepowodzenie wszystkich imprez masowych. Shercliffe był pewien, że przy wystarczającej ilości ostrożności wszystko będzie w porządku. - Ale pod warunkiem, że ty... Pojedziesz ze mną na zawody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Glasgow/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 201
  Liczba postów : 236
http://www.czarodzieje.org/t15401-maili-o-l-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15404-in-mollis-sonus-est-difficile-verba
http://www.czarodzieje.org/t15407-listy-do-m
http://www.czarodzieje.org/t15402-maili-o-l-lanceley




Gracz






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Sro Gru 20 2017, 19:17

Maili lubiła to, że mogła mu ufać bezgranicznie. Właściwie był jedyną taką osobą, której ufała w stu procentach. Mimo, że Lanceley sprawiała wrażenie naiwnej i bezbronnej istoty, bardzo ostrożnie dobierała sobie przyjaciół. Jej bracia sprawili, że nie widziała w ludziach samego dobra. Starała się wyciągać z innych tylko ich najlepsze cechy, ale wiedziała, że każdy ma w sobie mrok, który czasem wychodził na wierzch. Nie chciała myśleć, że każdy jest zły, ale bardzo uważała na to komu co mówi. Nawet jeśli każdy uważał ją za największą paplę świata – były rzeczy, o których wiedziała garstka osób, a wśród niej zawsze był Prince.
Dziewczyna patrzyła jak jej przyjaciel kręci obroty w powietrzu. Chyba kiedyś mówił jej jak się nazywa ta figura, ale kompletnie wypadło jej z głowy. Kiedy tak na niego patrzyła i podśpiewywała razem z Druzgotkiem naszła ją myśl, że Prince przypomniał płatek śniegu, który spada lekko na ziemię wirując w powietrzu. Uśmiechnęła się na to skojarzenie, które było bardzo trafne.
- Hmm, w sumie nie wiem, ale jak się dowiem to dam Ci znać! – odparła, zupełnie nie pamiętając, że MM wydało jakiś głupi dekret z zakazem większych zbiorowisk, kogo to obchodziło?
Maili raczej średnio interesowała się polityką czarodziejów. Prawdę mówiąc, wiedziała tylko to co obiło jej się o uszy. Tak więc, zdawała sobie sprawę z dziwnych aresztowań, ale sama nie mogła wychodzić z Hogwartu, więc nie uważała, by ją to też bezpośrednio dotyczyło. Co innego Prince’a... Już miała o tym wspomnieć kiedy ten powiedział coś o zawodach. Spojrzała na niego z błyskiem ekscytacji w oczach. Maili nie znała się na łyżwiarstwie, ale obserwując Prince’a i tego co jej mówił potrafiła stwierdzić czy ktoś był w tym dobry, czy raczej nie bardzo.
- Żartujesz sobie! Oczywiście, że pójdę! Zrobię wielki transparent z Twoim imieniem... Kiedy? – przystała z ochotą na jego propozycję.
Maili prawie nigdy nie opuszczała jego zawodów, tak jak on bywał na jej konkursach. Czuła, że to jeden z jej obowiązków. Prawdę mówiąc, kiedy nie było go na widowni, szło jej o wiele gorzej, niż z świadomością, że jest obok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 64
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 113
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15493-prince-arthur-s-shercliffe#416253
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15502-can-t-let-you-pass-me-by#416498
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15503-szambelan#416502
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15491-prince-arthur-s-shercliffe




Moderator






PisanieTemat: Re: Środek jeziora   Sro Gru 20 2017, 19:33

Koncert był bardzo fajnym pomysłem, a Prince uwielbiał spędzać czas z Maili. Sam lubił Druzgotka, a ona interesowała się muzyką jeszcze bardziej, toteż szykowało się jakieś przyjemne popołudnie. Chłopak oczywiście wiedział o dekrecie i co więcej, nawet o nim pamiętał - zwyczajnie uznawał, że taki nadmuchany świstek papieru niewiele znaczy. Pewnie, powinni nie robić teraz imprez... Ale zatrzymać karierę takiej gwiazdy jak Druzgotek nie mogło być zbyt łatwo. Shercliffe spodziewał się, że pojawi się sporo imprez, które zostaną "wyjątkowo" zatwierdzone przez Ministerstwo Magii. Nie chcieli chyba buntu i potajemnych schadzek, prawda? W końcu dużo aresztowań to dużo papierkowej roboty...
A przynajmniej tak się Puchonowi wydawało. Słyszał o wezwaniach na przesłuchania, ale jakimś cudem nikt z jego bliższych znajomych nie wpadł na strażników prawa, chłopak nie miał zatem żadnych solidnych, wiarygodnych informacji, które powstrzymałyby go od spacerowanie po, chociażby, Hogsmeade. Fakt faktem większość czasu spędzał w Hogwarcie, a wolne chwile zwykle prowadziły go aż do Doliny Godryka, która mimo wszystko była spokojnym miasteczkiem pełnym rodzin.
- W połowie stycznia - uśmiechnął się promiennie i tym razem podjechał do dziewczyny z wiele większą pewnością, podciągając ją do góry. Poprowadził ją kawałek do przodu, a później złapał w talii i podniósł, obracając się kilkakrotnie wokół własnej osi. W gruncie rzeczy nie mógł się doczekać - zawody oznaczały przyjemny zastrzyk adrenaliny, trochę strachu i niesamowitą ekscytację. A poza tym wiedział, że choć nigdy nie zobaczy na widowni swoich rodziców, to może odnaleźć tam wierną przyjaciółkę. I to było dla niego najważniejsze, poważnie.
Chwilę jeszcze pokręcili się na lodowisku, ale Prince nie chciał aby pierwsza zabawa w sezonie skończyła się zbytnim przemęczeniem lub, co gorsza, chorobą. Dość szybko zatem zabrali się z powrotem do Hogwartu, rozważając czy lepiej zajrzeć do kuchni i wypić gorącą czekoladę (Prince kawę, oczywiście, zawsze kawa!) na miejscu, czy też zabrać ją do Pokoju Wspólnego. Kto by nie chciał takich problemów?

/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Środek jeziora   

Powrót do góry Go down
 

Środek jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 12 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-