Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Theodore Esbjörn

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Theodore Esbjörn
Theodore Esbjörn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 184
C. szczególne : Wiecznie zarośnięty.
Galeony : 2
  Liczba postów : 34
http://www.czarodzieje.org/t17653-theodore-esbjorn
http://www.czarodzieje.org/t17668-theo-i-relacje
http://www.czarodzieje.org/t17696-poczta-dr-theo-esbjorna#497508
http://www.czarodzieje.org/t17654-theodore-esbjorn?highlight=theodore
Theodore Esbjörn QzgSDG8




Gracz




Theodore Esbjörn Empty


PisanieTemat: Theodore Esbjörn   Theodore Esbjörn EmptyCzw Paź 10 2019, 17:14


Theodore Esbjörn

DATA URODZENIA23/06/1986
CZYSTOŚĆ KRWI 90% 
MIEJSCE URODZENIAPerth w Szkocji
MIEJSCE ZAMIESZKANIAPerth
UKOŃCZONA SZKOŁA Durmstrang
WYBRANA POSADA DO OBJĘCIAUzdrowiciel w Św. Mungu
PRZEPRACOWANY CZAS W POWYŻSZEJ PRACY Dwa lata jako asystent uzdrowiciela w Durmstrangu, pięć lat jako samodzielny uzdrowiciel w Rosyjskim szpitalu dla czarodziejów i czarownic, aktualnie trzeci rok w Św. Mungu.
WYBRANY WIZERUNEKDomhnall Gleeson


Wyglad

WZROST 184 cm
BUDOWA CIAŁA Dobrze zbudowany, raczej szczupły. 
KOLOR OCZU Zielone
KOLOR WŁOSÓW Rude, wpadające w brąz
ZNAKI SZCZEGÓLNE Pociągły nos, piegi, blizny na rękach
PREFEROWANE UBRANIA Wygodna elegancja, koszule, skrojone na wymiar marynarki, spodnie w kant. 


Charakter


Czasem mam wrażenie, że płonę od środka.
Czerwień zmienia barwę, rozbłyska się tysiącem odcieni, prawie ją widzę pod powłoką ze skóry.
Czy uzależnienie czyni mnie mniej, czy bardziej ludzkim?


Zaraz do tego wrócę, zacznijmy jednak od początku. Od tego, jaki byłem kiedyś i jaki jestem dziś, w tych nielicznych momentach trzeźwości, wyrwanych spoza długich lata w lepszym, innym świecie. Theodore zdecydowanie jest osobą, na której można polegać, mimo swoich ograniczeń, stara się wypełniać swoje obowiązki najlepiej jak potrafi. W świetle dziennym gra uzdrowiciela-perfekcjonistę, który całym sobą jest za swoimi pacjentami. Ma rękę do ludzi, jest szarmancki, jego maniery są godne pozazdroszczenia. Chociaż wydaje się dosyć poważnym człowiekiem, jest raczej zabawnym mężczyzną, uwielbia się śmiać, droczyć. To droczenie czasem przechodzi w kłótnie, a te sprawiają mu niesamowitą przyjemność. Jakby uwielbiał patrzeć jak inni się gimnastykują, próbując go przekonać do swoich racji. Często, mimo, że się z nimi zgadza - udaje, że tak nie jest, by ich jeszcze trochę pomęczyć, a sobie przedłużyć tą nieodmawianą rozkosz. 

Jednak kiedy wracam do domu, wszystko nabiera innego wymiaru.

Tak, jest też ten drugi Theodor. Ten, który nie stroni od używek, który ślepo wmawia sobie, że to jeszcze wyuczona przyjemność, a nie uzależnienie. Zaczynało się niewinnie - ot, eliksir euforii raz na jakiś czas. Jednak ta ekstaza nie była podobna do niczego innego. Zapragnął żyć z tym uczuciem, budzić się rano z jego posmakiem na ustach. Organizm jednak się przyzwyczajał, więc sięgał on po coraz do bardziej wymyślne narkotyki. Peruwiańskie zioło, oprylak... wszystko po pewnym czasie było już za słabe, nie dawało tego "czegoś". Czegoś, co kształtem przypominało idealne wypełnienie do dziury, jaka powstała w środku jego serca. W końcu w jego życiu pojawił się Jad Bazyliszka. Balansowanie na granicy życia i śmierci. Mówienie o sobie w trzeciej osobie jest całkiem przyjemne, ta dysocjacja pozwala mi spojrzeć na wszystko z boku. Prawdą jest jednak, że kiedy jestem pod wpływem, wszystko nabiera sensu. Pożądanie wylewa się ze mnie, kapiąc na wszystko wokół. Jestem wtedy bardziej. Po prostu bardziej. 
Coraz trudniej ukrywać mi jednak tiki, które pojawiają się kiedy jestem trzeźwy. Dłonie drżą, a spojrzenie jest rozbiegane. Posuwam się do wielu niezbyt moralnie uzasadnionych działań. 

Już nie wiem kiedy jestem prawdziwym sobą.

Historia


Ta historia zaczyna się jak każda inna. Jest Ona i jest On. W tym przypadku była Jana i Yarl, a pomiędzy nimi miłość. Z tego miłości powstało dziecko - ot, najzwyklejsze dziecko. Dwie rączki, dwie nóżki, bystre spojrzenie i gładka skóra. Kiedy Theodore pojawił się na świecie, młode małżeństwo postanowiło wyemigrować do Rosji, gdzie Yarl w niedługim czasie został zatrudniony w tamtejszym Ministerstwie Magii. Nowe perspektywy, nowy początek. Tak powtarzali jeszcze przez lata, nawet kiedy oboje tęsknili za Szkocją, za wolnością, wszechobecną naturą i skrajną pogodą. Jednak życie jakoś im się układało, żyli w dostatku, nieco znudzeni codziennością, bez pomysłu jak ją ubarwić. Sam Theodore był spokojnym dzieckiem, raczej nie widać było po nim szczególnych umiejętności. Jednak był zaledwie dwulatkiem, kiedy potwierdził swoją przynależność do starego rodu czarodziejów. Bo zarówno McKinnon, jak i Esbjörn mieli długą historię, a w swoim rodowodzie znakomitych przodków. Oczywiście nie każdy się wyróżniał, ale szkoccy przodkowie ukazywali szczególne umiejętności w uzdrawianiu, a szwedzka gałąź rodowodu ponadprzeciętnie parała się eliksirami. Pewnego dnia po prostu drewniane pacynki uniosły się w powietrzu klekocząc donośnie i pofrunęły ponad głowami domowników, rozbijając się na ścianie. Kilka lat później dostał list z Durmstrangu, uroczyście witający go pośród uczniów. Rodzice bardzo ubolewali, że długa tradycja posyłania dzieci do Hogwartu została przerwana, jednak ponowna przeprowadza nie była nawet brana pod uwagę. 

Jaki był Theo w szkole? Całkiem niezły, dopóki nie wsiadał na miotłę. Wtedy na jaw wychodziło, że jest całkowitym beztalenciem, umiejącym najwyżej całkiem nieźle skręcać. Nie nadawał się do jakichkolwiek gier, nie mówiąc już o dostaniu się do drużyny. Nie przejmował się jednak tym zbytnio - wszystko obracając w żart, no takie życie, nie można być świetnym we wszystkim. Już na piątym roku zaczął pomagać dyżurnemu uzdrowicielowi, chociaż może lepiej byłoby to określić "zaczął mu przeszkadzać". Całe szczęście, że uzdrowiciel rozpoznał drzemiący w nim talent i podczas studiów zaproponował Theo możliwość praktyk pod swoim okiem. Tak chłopak szkolił się, później zostając pomocniczym uzdrowicielem. I chociaż do drużyny Quidditcha nie należał, to jakby był ich częścią, kiedy leczył liczne złamania, skręcone kostki, wybite nadgarstki, odmarznięcia i siniaki. W szkole czuł się częścią społeczności, czuł się chciany, lubiany i dostrzegany, czego zupełnie nie można powiedzieć o odczuciach związanych z domem. Może ta bezbarwność w oczach własnej matki pchnęła go do eksperymentów z narkotykami. Chciał czuć, wszystko, na raz, tu i teraz. W szkole jednak bawili się niewinnie, warząc w toaletach eliksiry euforii - a raczej coś, co miało je przypominać. I to po ich spożyciu wybiegali nago na śnieg, brnąc po pas w zaspach. Kiedy ktoś ich przyłapywał, opowiadali kłamstwa, że hartują się do mistrzostw, że trzeba być twardym, a oni są - tu, w tym śniegu, który ogrzewał ich serca.

Jeszcze w Rosji poznał dziewczynę, przyjezdną. I przepadł, tak bardzo, jak przepaść tylko można. Pracował już wtedy w szpitalu, na pierwszy rzut oka był ułożony, przykładny, idealny kandydat na męża. Ona go tak widziała, chociaż na początku niechętnie z nim rozmawiała, ignorując jego listy. Później jednak zaczęła się otwierać i z nieznajomej stała się znajomą, później jego dziewczyną, a na końcu narzeczoną. Byli w związku prawie dwa lata, a on większość tego czasu spędził pod wpływem narkotyków. I o ile w pracy starał się być trzeźwy, to od razu do deportacji z murów szpitala, aportował się do znajomego przemytnika po towar (chyba, że miał go przy sobie, skradziony ze szpitalnego składzika). Czasem opowiadał Jej bajki, których nie potrafiła i nie mogła zrozumieć. Czasem biegał po domu, śpiewając rosyjskie piosenki. Czasem trzymał ją za włosy bardzo mocno, nie pozwalając jej drgnąć. Czasem wyzywał, rzucał przedmiotami. Czasem nie mówił nic, godzinami wlepiając wzrok w sufit, pod którym unosiły się konstelacje gwiazd. Za dnia, na widoku obcych i współpracowników, był wzorowym przyszłym mężem. Kiedy jednak zostawali sami, budziły się w nim demony, które sam sobie zaprosił - uzależnienie wygrywało. Chociaż wiele razy płakał i błagał ją, że się zmieni, ta w końcu odeszła. I tyle było po miłości. Dobra decyzja, moja droga. Najdroższa.

W końcu nadszedł czas zmian, rozliczeń z przeszłością i złamanym sercem. Postanowił się odgrodzić od niej grubą kreską, chociaż dłoń nieprzerwanie mu drżała, kiedy ją rysował. Wydawało mu się, że wyszedł już z nałogu. By nie kusić losu, musiał zmienić też całe otoczenie - porzucił Rosję oraz dom rodzinny, który świecił pustkami po śmierci rodziców. Przepisał go w całości na Carę, swoją siostrę, która podróżowała po świecie i niezbyt się przejmowała jedynym żyjącym krewnym. Sam postanowił powrócić do Perth, gdzie się urodził, do domu, gdzie mieszkało echo przeszłości, włochate pająki i grube warstwy kurzu. Szybko został zatrudniony w Św. Mungu - jako, że referencje miał świetne, a na swoim fachu znał się jak mało kto. Nie wiedział jednak, że jego nałóg podążał za nim, zawsze gotowy by ponownie zaatakować. 


Jeszcze raz, jeszcze jeden. Już nigdy więcej, obiecuję. Tak, tutaj. Merlinie, daj mi siłę.

Rodzina


★ Jana McKinnon - Esbjörn: Matka, nie żyje. Szkotka, bardzo podkreślająca swoje pochodzenia, szczególnie wyrażając to pogardą do anglików. Była, a w zasadzie jakby jej nie było. Dosyć chłodna dla swojego potomstwa, wydawała się zawsze przelewać na nich winę, że zamiast rozwijać swoją karierę uzdrowicielki, zamknięta była w posiadłości wraz z dziećmi. Opieka nad nimi jej nie wychodziła, przez co zarówno Theo, jak i Cara szybko musieli się usamodzielnić. Dużo czasu spędzała w swojej sypialni, gdzie rozwijała się jej obojętność i psychoza. Yarl mówił, że zakochał się w jej kruchości - nie miał jednak pojęcia, że z roku na rok rozbijała się na coraz mniejsze kawałki.

★ Yarl Esbjörn: Ojciec, nie żyje. Szwed. Pracownik Ministerstwa Magii w Rosji, zajmował się egzekwowaniem praw czarodziejów. Dużo czasu spędzał w pracy, przez co nie był do końca świadomy sytuacji w domu. Starał się być dobrym ojcem, aczkolwiek zamiast wyrażać swoje uczucia, wolał obdarowywać dzieci prezentami. Mimo wszystko, Theo bardzo szanował ojca i z jego odejściem było mu się pogodzić trudniej, niż z odejściem Jany. Podziwiał go za jego pewność siebie, duże ambicje i wytrwałość. Wie jednak, że Yarl byłby rozczarowany synem, a raczej tym, jak się stoczył.

★ Cara Esbjörn: Młodsza o prawie dziesięć lat siostra. Z tego co ostatnio wiadomo, podróżuje po świecie w poszukiwaniu miejsc o szczególnej sile magicznej. Zawsze specjalizowała się w historii magii, więc była wniebowzięta, kiedy dowiedziała się, że dostała ciepłą posadkę jako pomocniczka magiarcheologa. Nie wie o problemach Theo, jest ciepłą, chociaż mocno zadziorną i charyzmatyczną postacią. Nie są ze sobą blisko, jedynie raz na kilka miesięcy wysyłają sobie sowy, sprawdzając czy osoba po drugiej stronie jeszcze żyje.


Ciekawostki


★ Theodore często przedstawia się skrótem swojego imienia i właściwie woli, by tak się do niego zwracano.
★ Biegle włada językiem rosyjskim i bułgarskim, co czasem przekłada się na charakterystyczny akcent, kiedy przerzuca się na język angielski.
★ Jest bardzo ciekawy ludzi, często obserwuje innych, analizuje, w głowie układa sobie na ich temat historie. Nie ma problemu z nawiązywaniem relacji, aczkolwiek zazwyczaj są one dosyć powierzchowne. 
★ Oprócz narkotyków, sporo też pali - jest zupełnym przeciwieństwem zdrowego człowieka, paradoksalnie do stanowiska, które obejmuje. 
★ Mało sypia, za to często włóczy się nocami po mieście, próbując znaleźć jakieś ukojenie - w każdym tego słowa znaczeniu.
★ Po rozstaniu z narzeczoną, spotykał się z wieloma kobietami, jednak żadna z nich nie była tą na stałe. Raczej po kilku nocach znikał z ich pola widzenia. Nie miał też problemu sypiać z mugolkami. 
★ Nigdy nie goli brody, tylko ją podcina. 
★ Mieszka sam w rodzinnej posiadłości w Perth - jest to niewielki, wiekowy dom, który pamięta niejedno pokolenie czarodziejów. 
★ Jest całkowicie niesentymentalny, zarówno dla przedmiotów, jak i ludzi. Jedyną rzecz, którą zachowuje, są listy. Uważa, że w listach kryje się cząstka duszy człowieka.
★ Woli kobiety, ale w latach swojej świetności nie gardził także mężczyznami. Można powiedzieć, że jest poliamoryczny, ale jeśli już naprawdę się zakocha, to całkowicie przepada w bezkresną otchłań miłości. 



Ostatnio zmieniony przez Theodore Esbjörn dnia Pią Paź 11 2019, 12:00, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down


Theodore Esbjörn
Theodore Esbjörn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 184
C. szczególne : Wiecznie zarośnięty.
Galeony : 2
  Liczba postów : 34
http://www.czarodzieje.org/t17653-theodore-esbjorn
http://www.czarodzieje.org/t17668-theo-i-relacje
http://www.czarodzieje.org/t17696-poczta-dr-theo-esbjorna#497508
http://www.czarodzieje.org/t17654-theodore-esbjorn?highlight=theodore
Theodore Esbjörn QzgSDG8




Gracz




Theodore Esbjörn Empty


PisanieTemat: Re: Theodore Esbjörn   Theodore Esbjörn EmptyPią Paź 11 2019, 11:49

Kuferek 

Karta gotowa do sprawdzenia.
Powrót do góry Go down


Vivien O. I. Dear
Vivien O. I. Dear

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 171
C. szczególne : Bardzo chuda sylwetka
Galeony : 2052
Dodatkowo : ścigająca Slytherinu
  Liczba postów : 2352
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429
Theodore Esbjörn QzgSDG8




Moderator




Theodore Esbjörn Empty


PisanieTemat: Re: Theodore Esbjörn   Theodore Esbjörn EmptyNie Paź 13 2019, 13:21



DOROSŁY!

Witamy Cię na Czarodziejach! Twoja karta zostaje zaakceptowana, dostajesz więc uprawnienia do gry. Poniżej znajdziesz przydatne w dalszych krokach na forum linki, z którymi warto abyś się zapoznał!



______________________

We ain't leaving this room 'til we both feel more. They say love is pain, well darling, let's hurt tonight


Powrót do góry Go down


Sponsored content

Theodore Esbjörn QzgSDG8








Theodore Esbjörn Empty


PisanieTemat: Re: Theodore Esbjörn   Theodore Esbjörn Empty

Powrót do góry Go down
 

Theodore Esbjörn

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Theodore Esbjörn QCuY7ok :: 
karty postaci
 :: 
karty doroslych
-