Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Dom rodziny Rowle

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość


Emily Rowle
Emily Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 536
Dodatkowo : Prefekt fabularny
  Liczba postów : 874
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Dom rodziny Rowle - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom rodziny Rowle - Page 4 Empty


PisanieTemat: Dom rodziny Rowle   Dom rodziny Rowle - Page 4 EmptyCzw 3 Paź 2019 - 0:14

First topic message reminder :


Dom rodziny Rowle



Salon


Pełen wygodnych kanap i foteli. Urządzony dość surowo i chociaż wnętrze robi wrażenie, nie jest przepełnione zbędnymi ozdobami. Obok stołu i kanap znajduje się jedynie imponujących rozmiarów kominek.



Jadalnia


Połączona z salonem. To tutaj odbywają się wszelkie spotkania rodzinne i towarzyskie. Tuż obok ogromnego stołu znajduje się bar, za którym znajduje się niezliczona ilość przeróżnych alkoholi i dodatków. Po przyrządzonym przez skrzata posiłku, od razu jest się w salonie,w którym znajdują się wygodne kanapy na których można odpocząć.



Gabinet


Dolna część pomieszczenia jest dostępna dla wszystkich. Znajduje się tu wiele szafek z książkami, wygodne fotele, bilard i szachy. Wchodzenie po schodkach na górę jest jednak surowo zabronione - to mała świątynie ojca Emily, niewielki, ale gustowny gabinet, w którym mężczyzna może liczyć na całkowity spokój.



Pokój Dominika


Trochę bardziej nowoczesny niż reszta domu. Urządzony zgodnie z gustem Dominika i chociaż chłopak już tu nie mieszka, wszystko zostało w dokładnie takim stanie, w jakim go zostawił.



Pokój Emily


Kiedy przekroczy się próg tego pokoju, trudno nie zauważyć jak bardzo nie pasuje on do reszty domu. Kiedy w rodzinie pojawiła się pierwsza dziewczynka, ojciec Emily nie miał pojęcia jak urządzić jej pokój tak, żeby na pewno jej się spodobało. Postanowił zadbać więc o kontrast - skoro "męskie" pomieszczenia były ciemne, ona otrzymała bardzo jasny, ale elegancki i stonowany pokój. Ślizgonka czuje się tu bardzo dobrze.  



Kuchnia


Najprędzej zastaniesz tu skrzata, ewentualnie Emily. Mężczyźni w tym domu nie gotują i jakkolwiek dziewczyna nie chciałaby się przeciwko temu buntować - jej żołądek nie zniósłby nawet ich prób. Nie tylko nie mieli zapału do siedzenia w kuchni, nie mieli po prostu umiejętności.



Łazienka


Przestronna i wygodna. W ogromnej, narożnej wannie można spędzić wieczność.



Ogród


Znajdzie się tu i miejsce na ognisko i przestrzeń, w której można popływać, z której Emily oczywiście nie korzysta. Spora część jest pod dachem, w związku z tym nawet w przypadku gorszej pogody można spędzić czas na świeżym powietrzu.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Emily Rowle
Emily Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 536
Dodatkowo : Prefekt fabularny
  Liczba postów : 874
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Dom rodziny Rowle - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom rodziny Rowle - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom rodziny Rowle   Dom rodziny Rowle - Page 4 EmptyPon 4 Lis 2019 - 23:13

To był cios poniżej pasa. Niestety, bardzo celny cios. Emily zaprosiła Mefisto z dwóch powodów, po prostu jeden bardziej krążył w jej podświadomości, niż był określonym zamiarem. Naprawdę chciała jego wsparcia i i z taką myślą go zaprosiła, ale nie dało się ukryć - wiedziała z czym będzie wiązała się jego obecność. Zdawała sobie sprawę, że to wzbudzi obruszenie i nie oszukujmy się, chciała tego. Nie mogła znieść myśli, że te zaręczyny mają tak po prostu trwać, a ona przez cały wieczór ma udawać zadowoloną tą pokręconą sytuacją. Zamiast tego wolała wzbudzić choćby małe zamieszanie. Pokazać, że wcale nie zamierzała wszystkiego przyjmować grzecznie i pokornie, nawet jeśli miała związane ręce.
Co nie zmieniało faktu, że kiedy Nate powiedział o tym wprost, zrobiło jej się po prostu głupio. To faktycznie było nie fair, pogrywać Mefem w taki sposób. Tym samym Mefem, który dopiero wyszedł na wolność, miał własne zmartwienia i stawianie go w niekomfortowych sytuacjach, było ostatnim czego potrzebował. Na jej szczęście, Nox jak widać potrafił odnaleźć się w takich okolicznościach wyjątkowo dobrze. Tylko czy to ją usprawiedliwiało? To był ten rodzaj ruchu, który normalnie skrytykowała i uznała za efekt zepsucia środowiska, w którym niestety dane jej było się obracać. Jak widać, rodzina rządziła się swoimi prawami i czasami nawet mimowolnie można było złapać się na zachowaniach, którymi się gardziło. Jej policzki, jak bardzo by nie chciała tego opanować, zrobiły się lekko czerwone a na jej buzi odmalowało się zmieszanie. Szybko przykryła je jednak hardą miną.
- Zaprosiłam go, bo potrzebowałam kogoś normalnego, żeby znieść te szopkę. Nie chciałam, żebyś źle się czuł - zapewniłam szybko ślizgona, mając nadzieje, że ten nie będzie na nią zły. Albo nie był, albo po prostu tego nie okazał, łapiąc jej dłoń i przyglądając się pierścionkowi zaręczynowemu.
- No i jasne, że chcę, żebyś został - dodała natychmiast i po już za chwilę zmarszczyła nos w wyrazie zaskoczenia. Zaraz zaraz. Całowanie? Sahara? Latające dywany? - Czekaj, o co chodzi? Festiwal na Saharze? Ej, co ty tam wyprawiałeś? W moim ciele!- spojrzała na niego lekko oburzona. Nie sądziła, że spotkał tam Nate'a, niczego takiego jej nie opowiadał. Cóż, sama też może poczuła się zbyt swobodnie w nie swojej skórze, ale czy naprawdę ze wszystkich możliwych osób, ślizgon musiał upatrzyć sobie wtedy za towarzystwo właśnie jego? Zerkała to na jednego, to na drugiego, zainteresowana, o co w tym dokładnie chodzi.
Powrót do góry Go down


Dominik Rowle
Dominik Rowle

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 187
Galeony : 406
  Liczba postów : 112
http://www.czarodzieje.org/t16222-dominik-rowle
http://www.czarodzieje.org/t16224-domino#444511
http://www.czarodzieje.org/t16225-ingrid#444516
http://www.czarodzieje.org/t16223-dominik-rowle
Dom rodziny Rowle - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom rodziny Rowle - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom rodziny Rowle   Dom rodziny Rowle - Page 4 EmptyWto 5 Lis 2019 - 1:29

Myślał, że ich rozmowa potoczy się już spokojnie, kiedy Beatrice położyła dłoń na jego udzie w geście zrozumienia, kiedy wspomniał o siostrze. Mimo że jego kolejne słowa był nasycone emocjami to jednak myslał, że najgorsze mają za sobą. Mylił się. Dziewczyna gwałtownie zabrała rękę, kiedy napomknął o Talii, wydawało się, jakby samo wspomnienie o pannie Vries w ich rozmowie było dla niej jak uderzenie batem. Spojrzał na nią uważnie i próbował doszukać się tego, co czuje. Ból, niedowierzanie... Może zazdrość? Nie, chyba niemożliwe. Talia była dużo wcześniej, Trice znała całą historię, wiedziała jak Talia go zraniła. Porzucił te rozmyślania.
Nie sądził, że jego kolejne słowa wywołają taką reakcję. Odwrócił się w jej stronę z wyrazem szczerego zaskoczenia na twarzy. Dawno... Nie, nigdy nie słyszał takiego tonu jej głosu w jego kierunku. Miał wrażenie, że nawet trochę skulił się w sobie. A już jej kolejne słowa... Poczuł jakby ktoś go kopnął w brzuch, a jednocześnie zalała go fala gorąca. Nie mógł wyrzec słowa i przez chwilę miał wrażenie, że jego mózg totalnie się opróżnił. Nie wiedział co myśleć, w głowie brzecząły mu tylko jej słowa. Kocham cię. Jak dawno on tego nie słyszał... Wewnątrz niego karuzela emocji znowu rozpoczynała powoli szaleńczą jazdę. Kochała go. Wtedy. On sam przed sobą nie chciał się przyznać do uczuć, które się rodziły, bo nie był pewny tego, co ona czuje. Gdyby wtedy mu to powiedziała... Gdyby, gdyby... To co? Pewnie skakałby z radości, mogąc w końcu na głos wypowiedzieć to, co próbował ukryć przed samym sobą.
Beatrice wstała i wyjęła papierosa z jego dłoni. Rzuciła go gdzieś, ale on nawet nie zwrócił na to uwagi. Po jej słowach i tak zapomniał, że w ogóle zapalił. Patrzył w jej roziskrzone gniewem oczy i nie był w stanie wypowiedzieć słowa. Zresztą i tak nie zdążył, bo ona mówiła dalej. Widział jej wzburzenie, wstrzymywanie emocji, pozwolił jej wypowiedzieć wszystko, co leżało jej na sercu. Był w szoku, nie da się ukryć. Nie wiedział, że Beatrice potrafi być aż tak zdenerwowana, ale prawdę mówiąc to w "dorosłym" życiu niewiele mieli okazji do spotkań, prawda? Ich spotkania i rozmowy były miłe i wesołe, nie zdążyli dojść do etapu zwierzeń z kłopotów, głębszych rozmyślań, bo Trice zerwała kontakt z powodu problemów, z których nie była w stanie mu się zwierzyć. I koło się zamyka. Bolały go jej tak ostre słowa, wymierzone w niego. Jakby to była jego wina!
Złapał ją za obie dłonie, przytrzymując mocno. Nachylił się do niej, zmuszając aby patrzyła mu w oczy.
- Wbrew temu, co sądzisz - rozumiem. Jest to trudne, ale staram się - westchnął ciężko. - Wiem jak to jest, kiedy zbyt wiele rzeczy spada na głowę i nie jesteś w stanie zrobić nic poza próbą ucieczki od wszystkiego. Nie mówię, że to pochwalam, ale rozumiem. Nie mówię też, że dzięki temu jest mi łatwiej. Mówisz tak, jakbym zrobił coś złego, jakbyś była zła na mnie - mówił powoli, próbując zachować spokój. - Dlaczego? Nie bardzo teraz wiem, czy chcesz mi wytłumaczyć czy oskarżyć - wzruszył ramionami. - Co by to zmieniło, pytasz? Może wszystko, może nic - powiedział lekceważąco. - Nie dałaś mi szansy, żeby się tego dowiedzieć. Sugerujesz, że dla mnie tamte chwile w Meksyku były bez znaczenia? - głos, do tej pory spokojny, zaczął mu lekko drżeć. - Przeżywałem w myślach każdą minutę, którą razem spędziliśmy. Non stop, codziennie, wciąż i wciąż. Wystarczyłoby jedno twoje słowo, abym przyznał się przed sobą i przed tobą do tego uczucia. Może jednak masz rację, może była w tym moja wina. Może gdybym tchórzliwie nie czekał na gest z twojej strony, który wychodziłby poza granicę przyjaźni, tylko zrobiłby to pierwszy... Może wtedy ostatnie miesiące wyglądałyby inaczej - powiedział twardo, zaciskając szczęki. - Może wtedy... czułabyś, że możesz mi zaufać i być mnie pewną. Może przyszłabyś do mnie i bylibyśmy w tym razem. Może... Ale to już się stało, czasu nie cofniemy...
Merlinie, czy nie użył tych słów w ostatniej rozmowie z Talią? Naprawdę, czy musiał przeżywać ciągle takie same sytuacje? Jakim cudem? I w obu przypadkach kobiety opuściły go, bo za bardzo go kochały. Czy to nie brzmi absurdalnie?
I pytanie, co czuł teraz. Minęło parę miesięcy... Nie, teraz ma zbyt wielki mętlik w głowie. Będzie musiał to przemyśleć...

@Beatrice L. O. O. Dear
Powrót do góry Go down


Nathaniel Bloodworth
Nathaniel Bloodworth

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 189 cm
C. szczególne : Niewielka blizna na łopatce, na palcu lewej ręki sygnet rodowy Bloodworthów
Galeony : 994
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 664
http://www.czarodzieje.org/t17075-nathaniel-bloodworth#476657
http://www.czarodzieje.org/t17079-nathaniel-bloodworth
http://www.czarodzieje.org/t17080-nathaniel-bloodworth#476778
http://www.czarodzieje.org/t17070-nathaniel-bloodworth
Dom rodziny Rowle - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom rodziny Rowle - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom rodziny Rowle   Dom rodziny Rowle - Page 4 EmptyWto 5 Lis 2019 - 10:39

Zdawało mu się, że udowodnienie jej czegokolwiek poprawi mu humor. Że poczuje się lepszy, a ona przestanie być tym nadętym, nieskalanym ideałem, na który tak często starała się pozować. Tak mu się przynajmniej wydawało... tej myśli trzymał się, by nie dopuszczać do siebie myśli, że dziewczyna po prostu wygląda tak dobrze na jego tle. Wypowiadał kolejne słowa, czekając wręcz na uczucie satysfakcji, które w domyśle miało nań nagle spłynąć. Ale nic się nie działo. Zupełnie nic się nie działo. Obserwował jej twarz i widział, że poczuła się winna, ale zamiast przyjemności, poczuł obrzydzenie do samego siebie. Co właściwie chciał tym osiągnąć? Chciał do reszty zepsuć jej pewnie-i-tak-podły humor, by czuła się równie źle jak on? Uważał, że skoro samemu coraz trudniej znaleźć mu powód do uśmiechu, odbierze go również jej?
„Głupiec.”
To, że wilkołak się nie bronił, wcale go aż tak bardzo nie zdziwiło. Był chyba przyzwyczajony do tego, że każdy nim gardzi; cóż, kiedy miało się taką rodzinę, była to chyba normalna kolej rzeczy. Nathaniel został wychowany na dumnego, przedsiębiorczego mężczyznę, a Mefistofeles na psa. Nie była to nawet jego wina, ale nie zmieniało to faktu, że nie był nikim niczym ponad to.
Pomimo swoich napędzanych alkoholem pogróżek, był gotów zostawić go w spokoju. Nie miał za wielkiego wpływu na zachcianki swojej przyszłej żony, ta zaś silnie obstawała przy tym, że jej życzeniem jest to, by Nox pozostał na przyjęciu. Jeśli chciała mieć salonowego pieska, droga wolna. Puściłby go, naprawdę by to zrobił. Ale wtedy Mefisto znowu otworzył swój pysk i popłynęły słowa, które sprawiły, że naprężył się jak struna. Zerknął na Emily – krótko, kontrolnie, może trochę pytająco, a ona chyba nie do końca świadomie tylko potwierdziła to, co tak bardzo go zaniepokoiło.
Nie wiedział kiedy sięgnął do paska, za który wciśnięta była jego różdżka. Nim zdążył zastanowić się nad słusznością swojego zachowania, w myślach wypowiadał już pełne wściekłości „collardo”, celując w Noxa.
— Odszczekasz to — warknął, mrużąc zielone oczy. Jeśli wilk nie obronił się przed zaklęciem, trzymał go pod jego wpływem, z satysfakcją przyglądając się jak chłopak nie jest w stanie zaczerpnąć powietrza.
Powrót do góry Go down


Mefistofeles E. A. Nox
Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; zaostrzone kły; wilkołacze blizny; umięśniony; skórzana obroża
Galeony : 1259
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2346
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Dom rodziny Rowle - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Dom rodziny Rowle - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom rodziny Rowle   Dom rodziny Rowle - Page 4 EmptyWto 5 Lis 2019 - 11:21

Dusił się.
Teraz już dosłownie... Niby zarejestrował moment, w którym Nathaniel wysuwał różdżkę i kierował ją na niego, ale Mefisto ani drgnął. Zmusił się do bierności, maksymalnie prowokując i przy okazji sprawdzając, do czego Nathaniel będzie zdolny się posunąć. Na początku nie było nawet tak źle... To nie był pierwszy raz, kiedy Collardo rozlało się bólem po drogach oddechowych wilkołaka. Potrzebował chwili na to, by w końcu ten dech stracić, by gubić jeden za drugim. I chodź zanosił się kaszlem, dla osób postronnych mogło wyglądać to na szaleńczy napad śmiechu.
Mefisto w tym wszystkim dalej się uśmiechał, dopiero przy pochyleniu się „z braku sił” wyjmując własną różdżkę. Wyprostował się już spokojny, z kącikami ust lekko uniesionymi i falującą klatką piersiową. Wbił spojrzenie w Nathaniela, obracając różdżkę w palcach. Nie kierował jej do nikogo, nie zamierzając robić scen na przyjęciu. Ktokolwiek by nie zaczął, to Nox i tak zostałby uznany za winnego. Dla niego i tak już liczyła się słodka świadomość, że wyprowadził Bloodwortha z równowagi.
- Wystarczy tego dobrego... - Odetchnął, poprawiając koszulę. - Tak bardzo ci zależy na mojej opinii w kwestii całowania? Czy tańczenia? Co dokładnie mam odszczekać? Moje słowa nie powinny mieć większego znaczenia, chyba... chyba, że Emily potwierdza?
Nie miał pojęcia, co jest między tą dwójką. Zaczepne spojrzenie przeniesione zostało na blondynkę. Wyjaśni, opanuje jakoś Nathaniela? Czy jednak te oferty jaśnie panicza z załatwieniem spraw na zewnątrz zostaną wykorzystane...

______________________


Thanks for making me a fighter.

Powrót do góry Go down
Online


Emily Rowle
Emily Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 536
Dodatkowo : Prefekt fabularny
  Liczba postów : 874
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Dom rodziny Rowle - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom rodziny Rowle - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom rodziny Rowle   Dom rodziny Rowle - Page 4 EmptyWto 5 Lis 2019 - 11:49

- Przestań, w tej chwili!
Nie spodziewała się takiego obrotu sytuacji. Wiedziała, że to spotkanie to tykająca bomba, a w momencie, kiedy Mefisto zaczął tak otwartą prowokację, wybuch zbliżał się nieuchronnie. Spodziewała się jednak, że Nate go uderzy, albo rzuci jakieś nieprzyjemne, nieszkodliwe zaklęcie. No dobrze, to może i było naiwne, ale byli na przyjęciu, miała nadzieje, na minimum opanowania. Wszystko działo się tak szybko, że nawet nie wiedziała jak się zachować. Dopiero po chwili wyciągnęła różdżkę oburzona i już miała wytrącić z ręki tę, należącą do Nathaniela, ale w końcu Nox, zupełnie opanowany, przerwał działanie zaklęcia. Przerażał ją fakt, że nawet nie wyglądało na to, żeby Bloodworth miał to przerwać sam z siebie. A przecież mógł mu wyrządzić prawdziwą krzywdę.
Nox jedynie trzymał różdżkę w pogotowiu i to dość niedbale, ale Emily nie zamierzała kierować jej w przestrzeń. Wycelowała ją prosto w mężczyznę, patrząc na niego. Była wściekła. Mefisto ewidentnie bawił się sytuacją, ale ona nie uważała tego za zabawne, w żadnym stopniu. Chyba nigdy by sobie nie wybaczyła, jakby stała mu się jakakolwiek krzywda z rąk z Nate'a.
- Jeszcze raz podniesiesz na niego różdżkę i przysięgam, będziesz tego żałował – syknęła cicho. Mierzenie w narzeczonego mogło przyciągać spojrzenia, ale gdyby próbowała czegokolwiek więcej, wywołałaby prawdziwy skandal. Co prawda hamował ją ojciec, znajdujący się na sali, ale po pierwsze - Nate o tym nie wiedział, a po drugie – obrona Mefa w tej chwili wydawała jej się równie istotna. Nawet, jeśli z ich trójki to ona miała najmniejsze szanse w jakichkolwiek pojedynkach. Jej największą przewagą w tej kwestii była świadomość Nate'a, że Emily nie nalezy do osób, które potrafią zapanować nad emocjami i nie dba o opinie zgromadzonych.
Powrót do góry Go down


Éléonore E. Swansea
Éléonore E. Swansea

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 172cm
Galeony : 199
  Liczba postów : 255
http://www.czarodzieje.org/t17446-eleonore-e-swansea
http://www.czarodzieje.org/t17451-znajomkowie-eleonore#489448
http://www.czarodzieje.org/t17452-poczta-panny-eleonore#489449
http://www.czarodzieje.org/t17445-eleonore-e-swansea#489381
Dom rodziny Rowle - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom rodziny Rowle - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom rodziny Rowle   Dom rodziny Rowle - Page 4 EmptySro 6 Lis 2019 - 0:31

....Éléonore nie sądziła, że swoimi podziękowaniami może wywołać zgrzyt w małżeństwie Państwa Dear. Nie miała takiego zamiaru, nie planowała psuć nastroju nikomu na tej imprezie. No... może za wyjątkiem Bloodworth'a. Czuła ogromną wdzięczność względem Doriena i nie wyobrażała sobie, że mogłaby nie podziękować mu po raz kolejny. Dręczyłyby ją ogromne wyrzuty sumienia. Toteż zdziwiło ją, gdy zarówno on, jak i jego żona (której zapomniała się przedstawić, a przecież nie znała jej imienia, bo skąd), nieco zmieszali się po jej słowach. Dostrzegła cień strachu malujący się na twarzy mężczyzny i to, że uciekał od niej wzrokiem. Zupełnie, jakby powiedziała coś, co było nie na miejscu. Towarzysząca mu małżonka lustrowała ją wzrokiem, Élé wręcz czuła jej przenikliwe, badawcze spojrzenie. A może oceniające? Choć kobieta świetnie ukrywała swoje emocje, to Swansea wiedziała już, że poruszyła drażliwy temat i niejako... wkopała Doriena. Podziękowała Aurorze za komplement i posłała jej ciepły uśmiech. Przytaknęła na stwierdzenie, że jej małżonek jest przesadnie skromny. A potem ponownie spojrzała na niego. Wahała się, czy ciągnąć ten temat. W jej głowie bójkę dotyczyły dwa głosiki: pierwszy - podpowiadający, że lepiej uciąć wątek na tym etapie i nie pytać sobie biedy, a drugi - namawiający do kontynuacji i cieszenia oka z późniejszego rozwoju wydarzeń. Normalnie skłoniłaby się ku pierwszej opcji, ale dzisiejszego wieczoru... towarzyszył jej iście zgryźliwy humor.
- Ależ mam za co dziękować - podkreśliła, nadal się uśmiechając - Zawdzięczam Ci życie- dodała, akcentując ostatnie słowo. Sama sobie się dziwiła. Chyba lepiej będzie, jak czym prędzej przekroczą próg rezydencji, a ona spożytkuje swoją energię na rzucanie obelg w kierunku Nathaniela. Raffaello chyba czytał jej w myślach, bądź zobaczył, co się święci, gdyż sprawnie otworzył drzwi domu i przepuścił je przodem. Tak, jak przypuszczała: od progu było czuć napiętą atmosferę.
....Skierowali się do salonu, prowadzeni przez skrzaty domowe. Od razu zostali też uraczeni kieliszkiem szampana. Jakby było co świętować.
- Tak, w jak najlepszym porządku - odpowiedziała Aurorze, jednocześnie ujmując w dłoń szkło z trunkiem. Domyślała się drugiego dna tego pytania, ale przecież odpowiedziała zgodnie z prawdą. Obecnie wszystko układało się pomyślnie. Żyła. O dziwo - A u Pani? - zapytała, bo wymagała tego etykieta i zwyczajna grzeczność. Czy powinna jeszcze dodać coś o aktualnej pogodzie? Éléonore nigdy nie przepadała za takimi nic-nie-wnoszącymi pogawędkami, ale chyba jest do nich zobligowana na tej kolacji. Już żałowała, że tu przyszła.
....I wtedy go dostrzegła. @Nathaniel Bloodworth we własnej osobie, a jakże. Kto inny mógłby przystawiać różdżkę do gardła innemu czarodziejowi na własnych zaręczynach? Tylko ktoś taki, jak on. Kim był ten biedak? W oczach Swansea pojawiły się niebieskie płomienie. Nagle wszyscy inni przestali istnieć, nie zwracała już uwagi na Aurorę, Doriena czy nawet Rafikiego. Rzuciła im krótkie "pardon" i ruszyła w stronę Bloodworth'a. Przystanęła w połowie, gdy zobaczyła, że i @Emily Rowle dobyła swojej różdżki. Zawahała się, nie była pewna, czy powinna się wtrącać. Sytuacja wyglądała na napiętą. Ale może właśnie powinna zareagować? Lepiej, żeby to była ona, niż ktoś wpływowy bądź nieświadomy tego, jaką szują jest Nathaniel. Zaryzykowała:
- Bloodworth, to tak traktujesz gości? - zawołała w stronę gospodarza. Zakołysała kieliszkiem szampana i upiła ostentacyjnie spory łyk. Odczekała chwilę, by potem zwrócić się łagodnym i serdecznym tonem do jego, o zgrozo, narzeczonej.
- Pięknie wyglądasz, Emily. Cudowna kreacja - był to szczery komplement. Dziewczyna wyglądała prześlicznie. Éléonore jeszcze bardziej utwierdzała się w tym, że ten śmieć nie jest jej wart. Naprawdę było jej szkoda tej biednej dziewczyny. I Dominika, że będzie miał w rodzinie taką szumowinę. Ciekawe czy jest tego świadomy? Koniecznie musi go odszukać i porozmawiać z nim tego wieczoru. Może jeszcze da się to wszystko odkręcić? Powinien strzec swojej młodszej siostry, niech więc ją ochroni przed ponurą przyszłością.

@Mefistofeles E. A. Nox, @Aurora C. I. Dear, @Dorien E. A. Dear
Powrót do góry Go down
Online


Nathaniel Bloodworth
Nathaniel Bloodworth

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 189 cm
C. szczególne : Niewielka blizna na łopatce, na palcu lewej ręki sygnet rodowy Bloodworthów
Galeony : 994
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 664
http://www.czarodzieje.org/t17075-nathaniel-bloodworth#476657
http://www.czarodzieje.org/t17079-nathaniel-bloodworth
http://www.czarodzieje.org/t17080-nathaniel-bloodworth#476778
http://www.czarodzieje.org/t17070-nathaniel-bloodworth
Dom rodziny Rowle - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom rodziny Rowle - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom rodziny Rowle   Dom rodziny Rowle - Page 4 EmptySro 6 Lis 2019 - 10:23

To było przyjemne - napawać się władzą, jaką dało mu nad nim zaklęcie, słuchać kasłania i wyobrażać sobie, że zaraz padnie na kolana, zarówno z niemocy, jak i w chęci błagania o życie. Można było sobie wiele wmawiać, ale w gruncie rzeczy ludzie byli prości. Podejrzewał, że nawet najzagorzalszy pacyfista zaczerpnął by z tego choć odrobinę satysfakcji, a on nigdy do takowych nie należał. Kiedy wilkołak przerwał działanie zaklęcia, poczuł niedosyt, ale nie odważył się na użycie różdżki po raz drugi. Przede wszystkim dlatego, że zabrakło iskry, która wcześniej jakby sama pokierowała jego ręką. Rzeczywistość zaczęła docierać do niego coraz wyraźniej, a wobec tego chęć ciskania w innych klątwami znacznie zmalała. Nie znaczyło to jednak, że zdołał odzyskać zdrowy rozsądek.
Mefisto zadał nader trafne pytania, na które Bloodworth nie znał odpowiedzi. Na czym mu zależało? Co chciał osiągnąć? Co takiego chłopak miał odszczekać? Chciałby to wiedzieć. Kierowała nim złość – gromadzona od kilku dni, wzburzana wieloma różnymi sytuacjiami furia. I alkohol wymieszany z krwią, oczywiście, ten był mu dziś głównym doradcą.
— Łżesz jak pies — zapomniawszy się, podniósł głos który poniósł się ponad szmerem rozmów zebranych tu gości — Nie byłem z Tobą na żadnym festiwalu.
Czyżby? Był wtedy pijany (a jakże!), ale dobrze pamiętał co wówczas uczynił. Nigdy nie poruszyli tematu tamtego wieczoru z Emily i w normalnej sytuacji mogłoby być to zastanawiające, ale, cóż, oni nie byli normalni, a rozmowa nie była tym, co przychodziło im z łatwością. Na Merlina, czy im w ogóle cokolwiek przychodziło z łatwością? Nie potrafili nawet zaręczyć się jak na ludzi przystało. Zamierzał usilnie wypierać z siebie pradopodobieństwo, jakoby pocałował wtedy nie Emily, a Mefisto, który tylko wyglądał jak ona, ale nawet mimo tego, że szło mu to całkiem dobrze, zrobiło mu się niedobrze. Nie chciałby go nawet dotknąć, a co dopiero… czuł, że na długo nie da mu to spokoju.
Skrzywił się, bo choć mógł ignorować protesty narzeczonej, tak dzierżona w jej ręku różdżka skierowana w jego stronę była argumentem, który tylko głupiec odważyłby się tak po prostu zignorować. Zaczerpnął potężny haust powietrza, a potem opuścił różdżkę, choć z przezorności nie schował jej całkiem. Była to, jak się okazało, rozsądna decyzja, gdyż do różdżek w pogotowiu dołączyła kolejna, należąca do @Éléonore E. Swansea.
Moja droga — popatrzył na Éléonore, odezwał się do niej po francusku i wygiął wargi w uśmiechu, choć nie miał na niego najmniejszej ochoty — to nie jest mój gość, to zwykły odpad społeczny.Ty jesteś moim gościem i uwierz mi, poświęcę Ci zaraz tyle uwagi, ile tylko będziesz chciała.
Choć ton jego głosu tonął w nadmiarze słodyczy, wewnątrz dalej cały się gotował. Pojawienie się Swansea było mu ewidentnie nie w smak; gdyby nie ona, najpewniej rzuciłby się na wilkołaka z pięściami, a tak? Musiał pozostać bierny. Nawet w tym stanie nie był aż tak głupi, żeby dyskutować z mocą trzech różdżek.


Ostatnio zmieniony przez Nathaniel Bloodworth dnia Sro 6 Lis 2019 - 10:37, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down


Finan Gard
Finan Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : zaspane oczy, lekko wyczuwalny obcy akcent
Galeony : 42
  Liczba postów : 653
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Dom rodziny Rowle - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom rodziny Rowle - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom rodziny Rowle   Dom rodziny Rowle - Page 4 EmptySro 6 Lis 2019 - 10:36

Ludzkie dramaty nie powinny interesować osób postronnych. A jednak podczas luźnej rozmowy z czarującą towarzyszką, kątem oka dostrzegł zamieszanie, w którego centrum byli szczęśliwi narzeczeni i nietypowy gość będący "szkolnym" wilkolakiem. Kilka osób wokół, wyciągnięte różdżki. - Cśś. - mruknął do Killi, nie odrywając wzroku od dziwnie wyglądającego Mefisto. Nie był pewien co mu było, jednak udało mu się domyślić, że został potraktowany zaklęciem. Dusił się? Wstrzymał oddech, przekrzywił lekko głowę i z zimnym spokojem obserwował zamieszanie. Mord w oczach Nathaniela, jeszcze większy u jasnowłosej Emily. Wyciągnięte różdżki gości… czyli dramaty podczas spotkań towarzyskich czarodziejów pochodzcych z tak zwanych wyzszych sfer. Czy nie powinien czuć niesmaku? Czemu go to ciekawi i u licha, żałował, że Nathaniel nie zdenerwował się bardziej. Żałował, że ten nie wybuchł i nie zdradził jakiego zaklęcia użył. Emocje wymalowane na twarzach gości… to było… hipnotyzujące. Jeśli Killa coś mówiła, to nie do końca kontaktował, aby przyzwoicie zareagować. Świdrował błękitnymi oczyma zbiegowisko, krzyżując przy tym ramiona. Na usta cisnął się uśmiech, z wielkim trudem dziś powstrzymywany. To pragnienie, by jednak skoczyli sobie do gardeł i rozzłościli wytatuowanego wilkołaka było niebywale intensywne. Osobiście nie miał nic do Mefisto, no ale trzeba przyznać, że jego dziki potencjał intrygował, zwłaszcza, że to Bloodworth chciał go ukatrupić. Westchnął z żalu, że odpuścił.
- Mało brakowało, a jednak by się pobili. Dramaty wysoko urodzonych. To niezłe urozmaicenie. - odezwał się do swej towarzyszki, jedynie muskając ją spojrzeniem. Czuwał. Może jednak komuś puszczą nerwy, a on będzie mógł się delektować ich dramatem?

______________________

Powrót do góry Go down
Online


Mefistofeles E. A. Nox
Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; zaostrzone kły; wilkołacze blizny; umięśniony; skórzana obroża
Galeony : 1259
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2346
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Dom rodziny Rowle - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Dom rodziny Rowle - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom rodziny Rowle   Dom rodziny Rowle - Page 4 EmptySro 6 Lis 2019 - 12:37

Jak to jest, że jeszcze przed chwilą ciążyło na nim ofensywne zaklęcie, a teraz wygrywał? Satysfakcja płynnie przeszła z Nathaniela na Mefisto, który teraz z zachwytem szukał kolejnych oznak tego, że mężczyzna nie wie co się dzieje. Był zagubiony, musiał być - w końcu to nie była błaha informacja. W dodatku wilkołaka łatwo było posądzić o kłamstwa...
Zwycięstwo nie było czymś typowym dla Noxa, w dodatku teraz zdawało się strasznie niepełne. Brak kolejnego ataku odebrał z tak dużą nutą zawodu, że aż sam siebie zaskoczył. Przykrył końcówkę różdżki Emily dłonią, uniemożliwiając jej tym samym rzucenie jakiegokolwiek zaklęcia w Bloodwortha. To nie byłoby warte wszystkich problemów, które później by ją spotkały...
Podniósł wzrok na jasnowłosą dziewczynę, która do nich podeszła. Schował swoją własną różdżkę, cmokając z niezadowoleniem na to, jak Nathaniel niekulturalnie przerzucił się na inny język. Z francuskiego to rozumiał takie ochłapy, że wstyd się przyznawać...
I to... miało być tyle? Mefisto nie czuł się spełniony, a i z Nathaniela raczej nie zeszły wszystkie emocje. Likantrop musiał czuć się wybitnie samobójczo, skoro tak uparcie szukał sposobów na wyprowadzenie pana narzeczonego z równowagi.
- Macie jakąś datę wybraną? Weźcie pełnię... przyniosę wam do ołtarza obrączki... - Żartował nieznudzenie, by zaraz dodatkowo puścić oczko do czystokrwistego czarodzieja. - Chyba, że moja obecność na ceremonii wpłynie na twoją decyzję? Nie chcę rozbijać związku, w końcu tamta impreza nam chyba wystarczy...

______________________


Thanks for making me a fighter.

Powrót do góry Go down
Online


Emily Rowle
Emily Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 536
Dodatkowo : Prefekt fabularny
  Liczba postów : 874
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Dom rodziny Rowle - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom rodziny Rowle - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom rodziny Rowle   Dom rodziny Rowle - Page 4 EmptySro 6 Lis 2019 - 16:02

Sytuacja wymykała się z pod wszelkiej kontroli. Prawdę mówiąc, Emily zwątpiła w słuszność swojej decyzji. Nie wiedziała, jak daleko posunie się Nathaniel. Na szczęście wyglądało na to, że wyciągnięta w jego kierunku różdżka chociaż na chwilę podziałała, nawet jeśli Nox bez sensu postanowił ją zakryć. W dodatku zjawiła się @Éléonore E. Swansea, której obecność była w tej chwili prawdziwym zbawieniem. Dwójka obok niej raczej nie podzielała jej zdania, ale taki obrót sytuacji był najlepszą opcją. Uśmiechnęła się do niej, chociaż daleko jej było do dobrego humoru, jak chyba im wszystkim. Niestety, nie znała francuskiego, więc nie miała pojęcia, co mówi Nate, ale skoro wybrał sobie obcy język, to nie mogło być nic miłego. Nie zamierzała jednak dopytywać, bo jeśli obraził Mefisto, nie chciała tego rozumieć i wolała, żeby chłopak też tego nie rozumiał. Nawet jeśli sprawiał wrażenie, że jest mu zupełnie wszystko jedno. Dziwiła się, że ani trochę go to wszystko nie ruszało, naprawdę był uodporniony na takie zachowanie? To było jeszcze bardziej niepokojące.
- Dziękuje - odpowiedziała tylko dziewczynie i upiła łyka szampana, skoro mogła na chwilę zaczerpnąć powietrza. - Dobra, chce wiedzieć. Co się działo na tym festiwalu? Całowaliście się? Czy coś... jeszcze? - dopytała nieufnie, mając nadzieje, że Nox nie postanowił jednak tak bardzo poszaleć. Nie w jej ciele. Prawda?
Pewnie taka bezpośredniość, jeszcze w obecności innego gościa, nie była wskazana, ale jej już było wszystko jedno. Jeśli Élé miała być świadkiem roztrząsania tych chorych, zawiłych relacji, to trudno. Wszelka dyskrecja tego wieczoru i tak i tak była już pogrzebana. A ślizgonka, jakby nie patrzeć, miała prawo wiedzieć, co się wyprawiało na festiwalu, na którym zamieniła się z nim ciałami. On pewnie też miał, ale to był zupełnie osobny temat. W zasadzie nie miała nawet żalu - jeśli to było coś, co teraz tak bardzo zdenerwowało Bloodwortha, było warto. Może wręcz powinna podziękować ślizgonowi, że tak łatwo to osiągnął?
Powrót do góry Go down


Éléonore E. Swansea
Éléonore E. Swansea

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 172cm
Galeony : 199
  Liczba postów : 255
http://www.czarodzieje.org/t17446-eleonore-e-swansea
http://www.czarodzieje.org/t17451-znajomkowie-eleonore#489448
http://www.czarodzieje.org/t17452-poczta-panny-eleonore#489449
http://www.czarodzieje.org/t17445-eleonore-e-swansea#489381
Dom rodziny Rowle - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom rodziny Rowle - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom rodziny Rowle   Dom rodziny Rowle - Page 4 EmptySro 6 Lis 2019 - 20:40

....Czyżby... zadziałało?
Nie chciała od progu wdawać się w konflikty i ciskać zaklęciami na prawo i lewo. Ba! Nie miała zamiaru skupiać na sobie uwagi osób postronnych. Zależało jej tylko na tym, by dopiec Bloodworth'owi, napsuć mu trochę krwi, a nie mierzyć w niego różdżką. Po prawdzie to nie mierzyła, a jedynie spokojnie trzymała ją w dłoni, wpatrując się raczej w swój kieliszek z szampanem... Obmyślanie zaklęć zeszło na dalszy plan. Na samo przyjęcie przyszła ze względu na Emily i Dominika. No i też... ktoś musiał. Rodzice i Elijah sprytnie wykręcili się z tego przykrego obowiązku. Zaskoczyło ją, że tak łatwo poszło i Nathaniel opanował nieco swoje mordercze zapędy. Z trudem, ale jednak.
....Nie widziała go przeszło dwa lata, a nie zmienił się ani trochę. Wciąż ten sam drwiący uśmieszek, wciąż to samo pogardliwe spojrzenie płynące z zielonych oczu. Dokładnie tak go zapamiętała. To zabawne, ale czuła się w tym momencie tak, jakby cofnęła się w czasie i znów była w Riverside. Czy to ten moment, kiedy roni łzę wzruszenia i pogrąża się w nostalgii? Skądże znowu.
- Mon dieu - westchnęła teatralnie, gdy tylko usłyszała, że Nathaniel zwraca się do niej po francusku. Cwana bestia. A przy tam jaka nietaktowa! Troszkę to niekulturalnie wypowiadać się w języku, który jest obcy dla większości zgromadzonych. Popatrzyła na niego, przekrzywiając nieco głowę.
- Cóż za zaszczyt! Główne przedstawienie właśnie się zaczęło, czy dopiero się rozgrzewasz? - odpowiedziała, również po francusku, z nienagannym akcentem. Tak naprawdę zrobiła to tylko dlatego, by udowodnić mu, że biegle włada tym językiem, choć w istocie miała z nim mniej styczności. Wpatrywała się na zmianę w Nathaniela i w mężczyznę, którego zielonooki jeszcze przed chwilą przyduszał przy pomocy zaklęcia. Wydawało jej się, że go kojarzy. Być może z lat szkolnych i zamkowych korytarzy - Poświęć uwagę swojej pięknej, przyszłej żonie i nie rób skandali - zasugerowała. Oparła się plecami o pobliską ścianę i skrzyżowała ręce na piersi.
- Porozmawiajmy w języku, który znają wszyscy - dodała, już po angielsku. Po chwili usłyszała wypowiedź Emily dotyczącą spraw, o których Éléonore nie miała pojęcia, a i też nie chciała się w nie wtrącać. Mało interesowały ją kolejne gierki Bloodworth'a. Już i tak wystarczająco się nasłuchała. Jej obecność była więc zbędna. Mogła wrócić do Raffaello i wraz z nim poszukać szwedzkiego stołu. Albo lepiej! Barku z alkoholem, o. Odsunęła się od ściany, wypiła resztkę szampana i odstawiła pusty kieliszek na pobliski stolik.
- Albo jednak Wy porozmawiajcie między sobą. Nic tu po mnie, chciałam się tylko przywitać - posłała Nathanielowi najbardziej słodki uśmieszek, jaki była w stanie wykonać - I... pogratulować - dodała, zwracając się do młodej Rowle. Tym razem w jej głosie można było wyczuć smutek i współczucie. Popatrzyła na dziewczynę smętnie, by następnie zacząć szukać wzrokiem swojego partnera.


język francuski
@Raffaello Swansea, @Emily Rowle, @Nathaniel Bloodworth
Powrót do góry Go down
Online


Nathaniel Bloodworth
Nathaniel Bloodworth

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 189 cm
C. szczególne : Niewielka blizna na łopatce, na palcu lewej ręki sygnet rodowy Bloodworthów
Galeony : 994
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 664
http://www.czarodzieje.org/t17075-nathaniel-bloodworth#476657
http://www.czarodzieje.org/t17079-nathaniel-bloodworth
http://www.czarodzieje.org/t17080-nathaniel-bloodworth#476778
http://www.czarodzieje.org/t17070-nathaniel-bloodworth
Dom rodziny Rowle - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom rodziny Rowle - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom rodziny Rowle   Dom rodziny Rowle - Page 4 EmptyPią 8 Lis 2019 - 10:12

Jego spokój ewidentnie zdziwił otaczające go osoby, ale prawda była taka, że nie był on tak trwały, jak mogło by się zdawać. Ba, nie był to nawet spokój jako taki, a nałożona na złość maska – chwilowe powściągnięcie emocji, które choć w obecnym stanie było utrudnione, przez lata weszło mu w krew na tyle, że był do niego zdolny.
Obawiam się, że to dopiero początek, chociaż wolałbym zbliżać się już ku końcowi. — odpowiedział, a przy jej następnych słowach jedynie prychnął cicho, kręcąc nieznacznie głową. „Przyszła żona” jako określenie Emily brzmiało dla niego niedorzecznie. Sam przekonywał ją, że zaręczyny to całkiem niezłe wyjście z ich pokręconej sytuacji, ale ślub? To zdecydowanie przerastało możliwości jego wyobraźni. Do tej pory sprawnie wypierał z siebie, że taka jest kolej rzeczy i narzeczeństwo w istocie jest tylko stanem przejściowym, preludium do czegoś większego i nieodwracalnego.
Nie przeszkadzało mu to, że wykazał się nietaktem, używając języka znanego w tym gronie tylko jemu i Éléonore, ba, o to mu przecież w pewnym sensie chodziło. Przeszkadzało mu za to, że przy koleżance ze studiów, a przede wszystkim osobie niewtajemniczonej w ich sprawy (do czego to doszło, żeby miał z Noxem jakieś wspólne sprawy...), tak otwarcie opowiadali o wydarzeniach z Sahary. Zwłaszcza Emily, która jak gdyby nigdy nic zasugerowała, że miałby przespać się z mężczyzną. Z zawszonym psem. Wykorzystując resztki samokontroli, uśmiechnął się raz jeszcze do Éléonore, tak na pożegnanie, gdyż dziewczyna szybko się oddaliła, najwyraźniej czując, że przebywanie w ich towarzystwie nie było bezpieczną opcją. Cóż, miała rację. Kiedy tylko odeszła, wsunął różdżkę z powrotem za pasek spodni, wziął głębszy wdech i z całej siły zamachnął się na niego lewą pięścią, celując rzecz jasna w twarz.
— Stul psi pysk — warknął, znów czując mdłości. Brzydził go, z każdą chwilą coraz bardziej.
Jeśli Mefisto go nie zatrzymywał, Nathaniel po wypowiedzeniu tych słów wyszedł do ogrodu.
Powrót do góry Go down


Dorien E. A. Dear
Dorien E. A. Dear

Nieokreślony
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 183
C. szczególne : Złota obrączka
Galeony : 3095
Dodatkowo : Mąż i ojciec
  Liczba postów : 1028
http://www.czarodzieje.org/t14237-d-e-a-dear
http://www.czarodzieje.org/t14351-dead#379532
http://www.czarodzieje.org/t14509-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t14386-skrzynia-umarlaka#380806
Dom rodziny Rowle - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Dom rodziny Rowle - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom rodziny Rowle   Dom rodziny Rowle - Page 4 EmptySob 9 Lis 2019 - 0:25

Damn.
Jeśli Éléonore wkopała go celowo, a w błysk w jej oku totalnie na to wskazywał, to ’Screw you, więcej cię nie uratuję’. Nie powiedział żonie o tym ‘wypadku w pracy’, bo i tak nie można było cofnąć biegu wydarzeń, nic poważnego mu się nie stało, więc po co ją martwić. No i jak niby miał to zrobić? Wrócić z pracy i od progu rzucić ‘Hej Kochanie, o mało co dziś nie dostałem avadą!’, czy może poczekać aż Willow zaśnie i siądą we dwoje do kolacji? Zatrzymał to dla siebie, a w pracy osobiście zajrzał do dokumentów. Przecież jakby ona tam wpadła, to posłałaby cały oddział na Nokturn, ryzykując pewnie też ich zdrowiem i życiem, by odnaleźć tego oprycha, który groził Élé, a Deara prawie zabił, i dokonać na nim samosądu. Tycia, ale dzielna.
Dorienowi też już odeszły wszelkie chęci na branie udziału w tym przyjęciu, szczególnie ze względu na nagłe pogorszenie humoru Aurory. Znał już ją na tyle, że potrafił to wyczytać z jej niby niewzruszonej miny. Ewidentnie dostanie za to od niej po uszach. Ciekawe, czy będzie zła czy bardzo zła, i na jak długo zawartość pudełka spod łóżka zapewni jej wieczorne uciechy.
Panie przeszły, za nimi Dorien i Rafaello. Od razu każde z nich dostało po lampce szampana. Na całe szczęście ‘zawdzięczająca mu życie’ blondynka odeszła od nich, nie przysparzając mężczyźnie już więcej problemów. Całą sytuację uratowała nieco Nessa, która chyba wychodziła z imprezy zanim ta się jeszcze dobrze zaczęła. Dała parze po całusku, a potem zapytała o Willow, co nieco rozchmurzyło Aurorę.
- Stań za mną - mruknął do żony i wystąpił pół kroku do przodu, widząc to niespokojne poruszenie wśród gospodarzy przyjęcia.

______________________


When passion colors everything
I dance entangled with my dear
She pulls my every string
Completely rapt with what I hear
When passion colors everything
Powrót do góry Go down


Beatrice L. O. O. Dear
Beatrice L. O. O. Dear

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Brak
Galeony : 1229
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 811
http://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
Dom rodziny Rowle - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom rodziny Rowle - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom rodziny Rowle   Dom rodziny Rowle - Page 4 EmptySob 9 Lis 2019 - 14:09

Ostatnimi czasy panna Dear była zdecydowanie jak huragan. Nigdy nie można było przewidzieć kiedy i w jaki sposób zmieni się jej charakter oraz jak zaatakuje. Próbowała panować nad samą sobą, choć z dnia na dzień stawało się to coraz większym wyzwaniem dla kobiety. Tak wiele różnych nagromadzonych emocji nie dawało jej spać, racjonalnie myśleć, czy funkcjonować. Nic dziwnego, że Dominik mógł mieć problem z przewidzeniem tego, co zrobi w tym momencie. Od dawana nie była sobą. Zastanawiała się tylko, czy raczej przez ostatni rok udawała kogoś innego, czy może przez ostatnie kilka miesięcy.
Naprawdę nie chciała go w tym momencie krzywdzić. Coś jednak w jej głowie mocno informowało ją o tym, że tylko powiedzenie szczerej prawdy Dominikowi, może w jakikolwiek sposób pomóc jej samej. Pragnęła zrozumienia, pewnie bardzo niechętnie przyznałaby przed samą sobą, że również pomocy. Czy powiedzenie wszystkiego tego, co zalegało w jej sercu nie mogło stać się jaką opętańczą próbą pogodzenia się ze wszystkim, co od tak długiego czasu w niej kiełkowało?
Zaskoczona uniosła wzrok na jego twarz, kiedy złapał ją za dłonie. Próbował ją powstrzymać, tylko przed czym? Przed kolejną ucieczką? Nie planowała już żadnej. Uznała, że jest dorosłą dziewczynką. A dorosłe dziewczynki dzielnie stawiają czoła kłopotom, które je napotykają.
- Nigdy o nic Cię nie obwiniałam. Nie mogę powiedzieć, że przez Ciebie czy przez kogokolwiek innego zrobiłam to, co zrobiłam. Sama podjęłam się takich działań. - Zdążyła tylko powiedzieć pomiędzy kolejnymi jego słowami. Nie mogła oderwać wzroku od jego roziskrzonych tęczówek. Nie była pewna czy widzi w nich strach, złość, rozgoryczenie czy jakiekolwiek inne emocje. Po prostu były tam, w pewien sposób dodając mu mocy z której istnienia prawdopodobnie nawet nie zdawał sobie sprawy.
W końcu poruszyli temat, który tak naprawdę wszystko zapoczątkował. Gdyby tylko wtedy wiedziała, że dla niego również miało to znaczenie... Można powiedzieć, że oboje popełnili znaczące błędy w tamtym momencie. Myśleli o tym, o czym myśleć nie powinni. Zarówno ona jak i on. Oboje byli porównywalnie winni temu wszystkiemu i nie mogli się w żaden sposób wytłumaczyć.
-Nie mów tak. - szepnęła, wciąż patrząc w jego oczy. Nie mogła płakać, nie chciała tego robić. Obiecała sobie, że nie uroni już nawet jednej łzy więcej. Chciała tego słowa dotrzymać sama przed sobą. Tylko było ciężko w momencie, gdy słyszała, że ona też nie była mu obojętna.
Zamknęła na chwilę oczy i odetchnęła głęboko. Upajała się jego bliską obecnością, rozkoszowała dłońmi wciąż zaciśniętymi na jej nadgarstkach. - Nigdy nie chciałam Cię skrzywdzić. Nie wiem, czemu zrobiłam to, co zrobiłam. - znów szeptała, tym razem nie uchylając powiek. Dopiero po chwili otworzyła oczy, znów zatapiając się w tych ciemnych tęczówkach. - Moje uczucia względem Ciebie również nigdy nie przeminęły. - dodała po chwili i zrobiła coś, za co będzie się nienawidzić, bądź dziękować sobie w duchu. Wspięła się na palce i pozwoliła na złożenie delikatnego pocałunku na jego wargach. Miała nadzieję, że tym samym upewni go w swoich przekonaniach.
Cofnęła się, otwierając oczy i próbując cokolwiek wyczytać na jego twarzy. Wciąż nie była pewna, czy gorzko nie pożałuje swojej odwagi i nie uzna jej za niedługo za skrajną głupotę.

@Dominik Rowle
Powrót do góry Go down


Raffaello Swansea
Raffaello Swansea

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
Galeony : 1
  Liczba postów : 17
http://www.czarodzieje.org/t17708-raffaello-erin-valery-swansea#497901
http://www.czarodzieje.org/t17725-ciambella#498510
http://www.czarodzieje.org/t17712-raffaello-e-v-swansea#498158
Dom rodziny Rowle - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Dom rodziny Rowle - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom rodziny Rowle   Dom rodziny Rowle - Page 4 EmptyWto 12 Lis 2019 - 10:30

Pogubił się w sytuacji zaistniałej pomiędzy państwem Dear a Éléonore. Nie wtrącał się, z uprzejmym uśmiechem jedynie słuchając. Nie zamierzał wyciągać tez nieprzyjemnych spraw na wierzch, toteż jedynie zanotował w myślach, by kuzynkę o podejrzane zajście dopytać. Spędził czas na rozglądaniu się po wnętrzu domu, z zaciekawieniem pozerkując na poczęstunek, ale również gości. Tego typu imprezy kojarzone były ze sztywnymi i nudnymi, ale wystarczyło wykrzesać w sobie odrobinę kreatywności, by piękno odnaleźć chociażby w barwnych kreacjach czy postaciach. Raffaello z zaskoczeniem przyjął nagłe odejście swej partnerki, acz nie podążył za nią z oczywistych powodów - nie wiedział, czy nie potrzebuje chwili dla siebie. Wymigał się zatem z konwersowania z Dearami za pomocą banalnej wymówki o chęci zwilżenia gardła. Pokręcił się trochę przy jednym ze stołów, odbył nieznaczącą pogawędkę z nieznajomym odnośnie doboru alkoholi, a później już tylko wodził wzrokiem po sali, zalewając gardło szampanem.
- Norko? - Podszedł cicho i subtelnie, wyczuwając napięcie pośród gospodarzy. Niby uśmiechem powitał domniemaną narzeczoną, ale w gruncie rzeczy bardziej zajął się Swansea. To ją chwycił za prawą rękę, ciągnąc ku sobie gdy nagle doszło do rękoczynów. Nie chciał, żeby się mieszała w to wszystko... - Może lepiej pozwólmy im to rozwiązać w spokoju? - Dodał cicho, trochę licząc na koniec tym podobnych rozrywek.
Powrót do góry Go down


Éléonore E. Swansea
Éléonore E. Swansea

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 172cm
Galeony : 199
  Liczba postów : 255
http://www.czarodzieje.org/t17446-eleonore-e-swansea
http://www.czarodzieje.org/t17451-znajomkowie-eleonore#489448
http://www.czarodzieje.org/t17452-poczta-panny-eleonore#489449
http://www.czarodzieje.org/t17445-eleonore-e-swansea#489381
Dom rodziny Rowle - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom rodziny Rowle - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom rodziny Rowle   Dom rodziny Rowle - Page 4 EmptySro 13 Lis 2019 - 22:23

Sama się sobie dziwiła, że tak zachowywała się tego wieczoru. Czyżby jakaś głęboko ukryta, drzemiąca w niej drama queen nagle się obudziła? Same wieści o tych zaręczynach wzburzały już krew w jej żyłach. A widok Nathaniela jeszcze bardziej ją rozjuszył. Była na siebie zła, że dała się tak łatwo swoim emocjom. Powinna trzymać fason, zachowywać się z klasą i robić dobrą minę do złej gry. A tego wieczoru... wyjątkowo jej to nie szło. Chciała jakoś porozmawiać z Emily, życzyć jej w życiu jak najlepiej (co w głowie Éléonore równało się ze zmianą planów odnośnie małżeństwa z Bloodworth'em), ale sytuacja mocno wymykała się spod kontroli. A oni mieli jakieś prywatne potyczki i sprawy do wyjaśnienia, w które ona nie chciała się mieszać. Na całe szczęście Nathaniel wyszedł z rezydencji. Dobrze zrobił, ochłonie to i opanuje swoje chęci do bójki. Może i Swansea powinna wyjść się przewietrzyć? Czy mają tutaj boczne drzwi? Nie pamiętała, czy kiedykolwiek była w tym domu. Czuła się tu nieswojo, szczególnie będąc obserwowaną przez tylu ludzi, których nie znała, a powinna.  
W końcu udało jej się wypatrzyć Raffaello. Odetchnęła z ulgą i uśmiechnęła się w jego kierunku krótko. Tak naprawdę nie było jej do śmiechu.
- Masz absolutną rację - przytaknęła i dała się prowadzić swojemu partnerowi. Patrzyła na niego wdzięcznym wzrokiem i w głębi duszy liczyła na to, że nie będzie miał jej za złe tych wszystkich słów, które dzisiaj wypowiedziała na głos, a które powinny pozostać jedynie jej myślami. Zerknęła w stronę stołu z przekąskami - Może coś przekąsimy? - zaproponowała. Będzie miała okazję przyglądać się temu cyrkowi z bezpiecznej odległości i w przyjemnym otoczeniu jedzenia. A i drinka sobie nie odmówi, a co! - Na Merlina, co tu się wyprawia. Biedna, biedna Emily... - dodała ciszej, by tylko Rafiki mógł ją usłyszeć - Masz ochotę? - zapytała, wskazując na butelkę jakiegoś prestiżowego czerwonego wina, które stało na widoku wraz z kompletem kieliszków, czekając aż goście się nim poczęstują. Zapewne dobry rocznik. Chętnie skosztuje...
Powrót do góry Go down
Online


Dominik Rowle
Dominik Rowle

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 187
Galeony : 406
  Liczba postów : 112
http://www.czarodzieje.org/t16222-dominik-rowle
http://www.czarodzieje.org/t16224-domino#444511
http://www.czarodzieje.org/t16225-ingrid#444516
http://www.czarodzieje.org/t16223-dominik-rowle
Dom rodziny Rowle - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom rodziny Rowle - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom rodziny Rowle   Dom rodziny Rowle - Page 4 EmptyCzw 14 Lis 2019 - 0:33

Tak ją zaskoczył mocnym złapaniem za dłonie, że spojrzała na niego z wyrazem zaskoczenia, jakby zapomniała, że się złości i może ze zdziwieniem, że on też potrafi być stanowczy? Może to jego wada, może zwykle jest zbyt łagodny, zbyt pobłażliwy. Kobiety chyba wolą tych twardych, nieco chłodnych, może brutalnych mężczyzn. Może w tym tkwi jego błąd? Ale jak można nazwać błędem swój charakter? Nie, to nie był czas na roztrząsanie swojego wnętrza ani zarzucanie sobie czegoś.
Przyjął z ulgą jej słowa, że go o nic nie obwinia. Jej poprzednie wypowiedzi, podszyte złością na samą siebie, miały wydźwięk raczej atakujący i Dominik nie był pewny czy ma się zdenerwować czy może jej współczuć. Teraz spuściła z tonu i widział w jej twarzy już bardziej smutek i rezygnację, niż wściekłość, która przed chwilą nią kierowała. Sam dobrze to znał, że po wielkich emocjach przychodzi czas wyciszenia, ewentualnie rezygnacji. Taka pustka, kiedy nie wiesz już, co masz myśleć, co czuć, co zrobić... Ta pustka ogarnęła go teraz po jego wywodzie, kiedy powiedział, co chciał powiedzieć, a ona wyglądała teraz tak bezbronnie mówiąc "nie mów tak". Westchnął głęboko i nieco rozluźnił uścisk, próbując jednocześnie pozabwić swoją twarz wyrazu zdenerwowania i emocji. Wierzył jej, że nie chciała go skrzywdzić. W końcu dlaczego miałaby to robić celowo? Niestety było to skutkiem ubocznym jej problemów i braku pomysłów na ich rozwiązanie. Wybrała najgorszy z możliwych, raniąc nie tylko siebie, ale i innych. Czasem tak bywa, że podejmuje się takie decyzje, których potem się żałuje. Ale może i one po coś są.
Ponownie myślał, że teraz już oboje się uspokoją i może porozmawiają już o sprawach błahych, jak starzy przyjaciele, którymi - chyba - nadal byli. Jednak Beatrice miała dla niego kolejne rewelacje. W związku z tym, że nie dotarli nawet do fazy związku i na głos nie wyznali sobie uczuć, to Dominik, po ucieczce Trice, starał się przetrawić wszystko, co się stało i nie pielęgnować uczucia, które zaczynało kiełkować. Chciał zdusić je w sobie (a przecież miał w tym doświadczenie...), aby niepotrzebnie nie cierpieć, skoro - jak wtedy myślał - dziewczyna nie czuła tego samego i odeszła bez słowa. Teraz wiedział więcej, ale nie spodziewał się po tej rozmowie nic ponad to, że chciała wytłumaczyć mu swoje zniknięcie. Ona tymczasem wyznała, że jej uczucia nie minęły. Tego się nie spodziewał, a tym bardziej pocałunku, który złożyła na jego ustach tuż po swoich słowach. Pocałunek był krótki, trochę niepewny, mający podkreślić wagę i szczerość jej słów. Dominik przymknął oczy, kiedy mógł znów poczuć jej usta na swoich. Tylko jak na to zareagować? Mętlik w jego głowie wzmógł się i czuł się teraz jak dziecko we mgle. Złość na samego siebie rosła w nim, bo nie potrafił powiedzieć nic mądrego, bo sam nie wiedział, co czuje. Żenujące. Te kobiety mnie wykończą, myślał w przypływie wisielczego humoru.
Kiedy się odsunęła otworzył oczy. Spoglądał w jej twarz, lekko spiętą, czekającą na to, czy Dominik się zdenerwuje czy wręcz przeciwnie. Czekała na jego reakcję, a on musiał zareagować. Uśmiechnął się lekko.
- Rok temu oddałbym wszystko, żeby to usłyszeć. Cieszę się, że jesteś ze mną szczera i ja też chcę być. W tym momencie mam taki mętlik w głowię, że nie potrafię dać ci takiej samej odpowiedzi, tu i teraz - mówił ostrożnie, nie chciał, żeby się spłoszyła i myslała, że ją zbywa. - Jesteś dla mnie ważna i mam nadzieję, że więcej nie stracimy kontaktu - lekko ścisnął jej dłonie, które nadal trzymał w swoich. Liczył też, że nie obrazi się na niego i nie wybiegnie, sądził, że podszedł do sprawy raczej dojrzale i będą się zachowywać jak dojrzali ludzie. Przyciągnął ją do siebie i uścisnął krótko.
- Cieszę się, że wróciłaś - wyszeptał jeszcze.
Mimo wszystko lekkie wzburzenie znów trochę rozgorzało wewnątrz niego, to nie była łatwa sytuacja. Spojrzał więc na pustą szklankę i ponownie ujął ją w dłonie.
- Wróćmy do środka - zaproponował, potrząsając wymownie szklanką. Posłał jej zachęcający uśmiech, który mógł wypaść dość krzywo na skutek emocji dzisiejszego wieczoru. Wszedł do środka i skierował się do stołu z napojami, aby uzupełnić swoją szklankę trunkiem, który najbardziej lubił. W tym momencie jego wzrok padł na dziewczynę w wyrazistej czerwonej sukience. Talia. Nie spodziewał się zobaczyć jej tutaj, więc jej widok wytrącił go ponownie z równowagi. Nabrał powietrza, nie sądził, że po ich rozmowie znów zareaguje na nią takim zaskoczeniem i ściskaniem w dołku. Tego wszystkiego było dzisiaj za dużo. Szybko uzupełnił swoją szklankę i rozejrzał się wśród ludzi, ale nawet ich nie widział, dopóki jego wzrok nie padł na jego niedawną modelkę. No, tak, przedstawiciele rodu Swansea oczywiście również zostali zaproszeni na to cudowne wydarzenie. Jej ciemnoniebieska sukienka ładnie współgrała z bladą cerą i jasnymi blond włosami. Jego twarz chyba wyraźnie emanowała wzburzeniem i brakiem równowagi, bo zdołał przyciągnąć jej wzrok i uśmiechnąć się niepewnie na przywitanie.

@Beatrice L. O. O. Dear, @Talia L. Vries, @Éléonore E. Swansea
Powrót do góry Go down


Talia L. Vries
Talia L. Vries

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 172cm
Galeony : 159
  Liczba postów : 183
http://www.czarodzieje.org/t17535-talia-l-vries?highlight=talia+l++vries
http://www.czarodzieje.org/t17558-talia-l-vries?highlight=talia+l++vries
http://www.czarodzieje.org/t17559-skrzynka-pocztowa-talii#492366
http://www.czarodzieje.org/t17553-talia-l-vries?highlight=talia+l++vries
Dom rodziny Rowle - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom rodziny Rowle - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom rodziny Rowle   Dom rodziny Rowle - Page 4 EmptyPią 15 Lis 2019 - 16:37

Na kilka sekund splotła swoje palce z jego. Jakby próbowała sobie dodać otuchy – ściskała jednak jego dłoń tak mocno, że aż krew odpłynęła jej z palców, powodując kłujący skurcz. Uśmiechnęła się przepraszająco, dosyć przelotnie, by wrócić wzrokiem do domu, z którego wnętrza biło zapraszające światło i stłumiony dźwięk. Do miejsca tak znajomego i obcego zarazem. Czuła się tu jak nieproszony gość, jakby zaproszenie jej było sztuczną uprzejmością, podszytą nadzieją, że jej stopa nigdy więcej nie stanie na podjeździe. A Ty, na jego miejscu chciałabyś tu siebie widzieć? Zmalała o połowę, kuląc się pod naporem swoich myśli. Myślisz tylko o sobie. Dosyć! Tylko i wyłącznie o sobie. Błagam, dosyć.
Pozwoliła się jednak poprowadzić, przybierając sztuczny uśmiech na usta. Nie chciała być rozgryziona przez Leonela, nie chciała by wiedział, że panicznie boi się tu być, że każdy krok wydaje jej się grząźć w ziemi, jakby co najmniej miała przytwierdzone do stóp ciężarki. Jego ramię było dla niej jednocześnie podporą, jak i obietnicą spokoju. Dlatego trzymała się jego tak kurczowo, wczepiając paznokcie w rękaw jego koszuli.
- Zacznijmy od szampana – Głos drżał jej bardziej, niż się tego spodziewała, więc odkaszlnęła szybko i powtórzyła swoją prośbę pewniejszym tonem. Następne słowa dodała szybko, puszczając przy tym oczko, co nadawało jej nieco łobuziarskiego wyrazu. – Jeden kieliszek na ogrzanie, drugi na uspokojenie, a trzeci… trzeci na cokolwiek. – Czy wyczytał z ruchu jej warg, że tak naprawdę planuje utopić swoje obawy w trunku? Wsunęła luźny kosmyk blond włosów za ucho, przesuwając palcami po linii swojej szyi, aż do dekoltu. Jej skóra była miękka i ciepła, zapraszała wręcz do dotyku. Na chwilę przytuliła się bokiem do towarzyszącego jej mężczyzny, opierając mu głowę na barku. Wyczuwając jak napinają mu się mięśnie, pewnie pod uściskiem jej dłoni, dlatego rozluźniła palce, więcej nie maltretując bogu winnego mężczyzny. Zawsze odczuwała wdzięczność za jego obecność, dzisiaj jednak była ona nie do opisania. Gdyby wyszła z siebie i stanęła obok, obiektywnie uznałaby też, że dobrze się razem prezentują. Jeśli kilka tygodni temu ktoś przyszedłby do niej i powiedział jej, że nie tylko będzie rozmawiać z Dominkiem, ale także wróci jej kontakt – ba, co tam kontakt, że będzie towarzyszyć Leonelowi jako jego para, to pewnie zastanawiałaby się jak mocno ktoś uderzył w głowę, że tak bredzi. Albo, że w bardzo kiepski sposób się z niej nabija.
Po raz kolejny jednak uświadomione jej zostało, że życie pisze scenariusze zbyt wybujałe, by jej wyobraźnia mogła je ogarnąć.
Gdy przekroczyli próg posiadłości, w twarz uderzyło ją przyjemne ciepło. Jednak zaraz za ciepłem ukryło się coś jeszcze. Coś ciężkiego, co wykrzywiło jej twarz, gwałtowniej niż się spodziewała. Znajoma sylwetka snuła się za swoją (chyba) towarzyszką, prowadząc kobietę do głównego salonu. Oddychaj. Oto stało kilka metrów przed nią ucieleśnienie marzeń i koszmarów panny Vries. Wdech, wydech. Dominik Rowle we własnej osobie. Powtórz. Wdech, wydech. Miała wrażenie, że na milisekundę spotkali się wzrokiem, szybko decydując, że moment ten nie jest jeszcze odpowiedni na rozmowę. Że oboje mają swoje zobowiązania, więc lepiej złapać się później. Jeśli w ogóle nadarzy się taka okazja. Lia spojrzała się w bok, w stronę schodów, które prowadziły do sypialni mężczyzny. Pamięć przywołała jej obraz, kiedy to oboje po cichu wspinali się na szczyt, próbując nie obudzić żadnego z domowników swoim śmiechem. Wielka kula, która pojawiła się w jej gardle, opadła w dół, w stronę żołądka, przywołując aurorkę do rzeczywistości. I chociaż zaczynały boleć ją policzki, ponownie przywołała nienaturalny uśmiech na swoją twarz. Oto aktorka jednej roli, najszczęśliwsza zwierzyna złapana w potrzask.
Niechcący w myślach wracała jednak do ich spotkania sprzed kilku dni. Wtedy, kiedy siedziała przed nim, zaproszenie na dzisiejszy wieczór prawie wypalało jej dziurę w kieszeni. Cały czas czuła wtedy kartonik, który wbijał swoje rogi w jej ciało. Nawet podniosła ten temat, rozpoczęła długą drogę do zaalarmowania go, że dostała zaproszenie, jednak w ostatniej chwili się zawahała. Głównie dlatego, że nie była wtedy jeszcze pewna swojej decyzji. Nie chciała mu się narzucać. Właściwie wszystko co robiła w ostatnim czasie, w mniejszym lub większym stopniu było podyktowane pod niego. Gdyby Dominik wziął ją za mankiet i wyrzucił na próg, pewnie jeszcze by mu za to podziękowała. Jeśli kazałby się jej teleportować, zrobiłaby to bez mrugnięcia okiem. Jeśli jej obecność była dla niego chociaż w połowie tak trudna, jak jego dla niej, to oboje znaleźli się w cholernie trudnej sytuacji.
Na szczęście jej uwagę przykuło niemałe poruszenie przy gospodarzach dzisiejszego wydarzenia, a Dominik zniknął wśród gości. Lia odnalazła wzrokiem twarz Nathaniela, którą wykrzywiał teraz grymas złości i nieco zagubioną Emily, która dyskutowała o czymś z inną kobietą. Aurorka nikogo więcej nie kojarzyła, chociaż twarz jednej z zaproszonych (@Éléonore E. Swansea) wydawała się jej dziwnie znajoma, jakby już ją kiedyś widziała. Czy to możliwe, że ich drogi przecięły się gdzieś w Ministerstwie? A może miały przyjemność minąć się w Londynie? Nie, to chyba nie to. Po chwili uznała, że być może to przypadek, a jeśli nie – cóż, przypomni się jej prędzej czy później. Teraz jednak zwróciła się w stronę Fleminga.
- Powinniśmy im przeszkodzić? Atmosfera wydaje się… napięta. Może nie dolewajmy oliwy do ognia? – Dodała cicho, nachylając się w stronę chłopaka, jakby nie chciała, by ktoś jeszcze to usłyszał. Emily na pewno nie będzie zadowolona na jej widok. I o ile w tym momencie to Bloodworth wyglądał na wzburzonego, to jego przyszła żona może zaraz do niego dołączyć. Jeśli w ogóle do małżeństwo dojdzie. Wbrew swoim słowom, kobieta pociągnęła Leonela w stronę narzeczonych, w duchu uznając, że lepiej mieć już to za sobą. Ba, nawet woli zrobić to przed pierwszym kieliszkiem szampana, biorąc całą powagę wydarzenia na barki, zamiast próbował rozcieńczyć ją w musujących bąbelkach. W pewnym momencie przyśpieszyła kroku, zostawiając go za sobą, na moment skupiając się tylko na gwieździe wieczoru. Teraz albo nigdy. W końcu dzieliła je już niewielka odległość, mogły spojrzeć sobie w oczy i ukraść kawałek chwili z tego całego harmideru, który wokół nich się odbywał. Z boku Talia słyszała, że Nathaniel komuś się odgraża – dawno nie warczał tak groźnie, jak teraz. W tej sekundzie nie był on jednak dla aurorki istotny.
- Pięknie wyglądasz, Emily. Dobrze Cię znowu widzieć. Chyba wypada mi życzyć Ci wszystkiego dobrego. Moje… - kondolencje gratulacje. – Panna Rowle naprawdę wyglądała zachwycająco, zgarniając cały blask ku sobie, prawie emanując nim na całe pomieszczenie. Nic jednak nie ukryłoby smutku, który czaił się w kącikach jej ust. Przezwyciężał on nawet urwane uśmiechy, które gościły na jej ustach, kładąc cień na jej twarzy. Talia położyła dłonie na ramionach Emily i nie bez zawahania, objęła ją, przyciągając ku sobie. Miała ochotę wyszeptać jej do ucha, że… no właśnie, co chciałabyś jej powiedzieć? Myśli w jej głowie pędziły, a z każdą sekundą robiło się coraz bardziej niezręcznie, dlatego ostatecznie Lia puściła tę drugą, wzdychając tylko pod nosem.
- Cóż za... udane przyjęcie. – Rzuciła, raczej tylko po to, by coś powiedzieć, zanim panna Rowle nabierze powietrza i wyrzuci z siebie emocje. Nie mogła się powstrzymać, by nie odwrócić się za ramię, szukając wzrokiem jego. Jego. Leonela? Dominika? Skrzata z tacką pełną kieliszków wypełnionych winem? Kogo szukasz, zagubiona bestyjko?



@Leonel Fleming, @Dominik Rowle, @Emily Rowle, @Éléonore E. Swansea
Powrót do góry Go down
Online


Aurora C. I. Dear
Aurora C. I. Dear

Nieokreślony
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1.53 m
C. szczególne : obrączka na palcu
Galeony : 293
Dodatkowo : Matka na pełen etat!
  Liczba postów : 114
http://www.czarodzieje.org/t17615-aurora-c-i-dear#494266
http://www.czarodzieje.org/t17788-aurora
http://www.czarodzieje.org/t17621-eule#494434
http://www.czarodzieje.org/t17616-aurora-c-i-dear
Dom rodziny Rowle - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom rodziny Rowle - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom rodziny Rowle   Dom rodziny Rowle - Page 4 EmptyToday at 19:11

Éléonore chyba miała wielką radość z gotowania krwi, która płynęła Aurorze w żyłach. Należało pamiętać, że pani Dear była Gryfonką w gorącej wodzie kąpana i naprawdę ledwo wytrzymywała w tej sytuacji. Dorien miał szczęście, że nie robiła mu żadnych scen w miejscu publicznym, bo była zdania, że takie rzeczy się załatwia między sobą, a nie z widownią. Nie zmieniało to faktu, że odczuła w pewnym sensie zażenowanie, złość i irytację, co pewnie mógł zauważyć w jej oczach. Kiedy blondynka wspomniała o ratowaniu życia ledwo się powstrzymała od otworzenia ust w geście zdziwienia. Jedyne co się wydarzyło, to jej uśmiech lekko przygasł, a jej dłoń zaciśnięta na przedramieniu pana Dear zacisnęła się, co pewnie wyraźnie odczuł.
Weszła do posiadłości, z ulgą puszczając ramię małżonka. Może to pomoże jej się uspokoić. Élé chyba postanowiła odpuścić, bo nie wpakowała Doriena w jeszcze większe kłopoty, jedynie miło odpowiedziała na jej pytanie. Ech, akurat w tym momencie Aurora liczyła na więcej szczegółów, jakieś wspomnienie tego całego ratowania życia czy chociażby krótkiego pobytu w Mungu. Nic takiego się nie wydarzyło, więc po prostu upiła łyk z kieliszka, który został jej wręczony w drzwiach. Wiedziała, że nie powinna zbyt wiele pić, miała zbyt długą przerwę przez Willow, by szampan nie uderzył w nią bardzo szybko.
- Cieszę się. Byłoby przykro, gdyby po akcji mojego męża, byłoby u Pani źle. - Uśmiechnęła się, ucinając temat. - U mnie w porządku. Nasza córka ostatnio lepiej sypia, chyba dlatego, że jej tata jest częściej w domu, więc jest wręcz cudownie. - Czyżby w jej głosie można było wychwycić lekką zazdrość? I czy właśnie z tego powodu wspomniała Éléonore jaką cudowną rodziną to oni nie są? Inna sprawa, że słowa Aurory mogły uświadomić Swansea jak wiele amnezjator ryzykował, pomagając jej w tej uliczce i jak wiele ona mogła stracić, gdyby Avada nie chybiła.
Po chwili kobieta odłączyła się od nich, a Aurora została sama ze swoim mężem. Zaczekała na niego, aż ten do niej podejdzie. Nie miała jednak czasu, żeby się do niego odezwać, bo pojawiła się przy nich Nessa, którą Aurora kojarzyła z kilku rodzinnych imprez. Kuzynka, ja? Rudowłosa miała wyczucie czasu, bo wspomnienie o córce sprawiło, że Aurora rozluźniła się na tyle, że zapomniała na chwilę o karygodnym czynie Deara. Chwilę potem, kiedy ta poszła jej mąż zaczął bawić się w bohatera. To chyba było ostatnimi czasy jego ulubione zajęcie.
- Nie musisz mnie bronić. W przeciwieństwie od niektórych kobiet, ja nie potrzebuję bohaterskiego Doriena Dear, który uratuje mi życie. Poradzę sobie sama. - I celowo ominęła jego postawną sylwetkę, po czym zaciskając palce na ukrytej różdżce ruszyła ku organizatorom. Chyba bardziej zrobiła to, żeby wkurzyć swojego męża niż dla utrzymania konwenansów. Nikt by raczej nie powiedział nic złego, gdyby do narzeczeństwa podeszli odrobinę później. Niestety, nie zdążyła zrobić dwóch kroków, a Emily odeszła od tego całego zamieszania, a Nathaniel zamachnął się pięścią na tego wytatuowanego kolesia, co pojawił się również na ich weselu. Zawahała się, po czym uznała, że nie będzie się wtrącać i odwróciła się do męża, co stał praktycznie za nią.
- To jednak nie jest najlepszy pomysł. No chyba, że ratowaniem mężczyzn w potrzebie też się zajmujesz. Tym razem chociaż będę o tym wiedzieć, więc proszę, feel free. - Powiedziała dość cicho, dalej utrzymując słodki uśmiech na ustach, gdyby ktoś im się przypatrywał.


@Éléonore E. Swansea
Powrót do góry Go down
Online


Mefistofeles E. A. Nox
Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; zaostrzone kły; wilkołacze blizny; umięśniony; skórzana obroża
Galeony : 1259
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2346
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Dom rodziny Rowle - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Dom rodziny Rowle - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom rodziny Rowle   Dom rodziny Rowle - Page 4 EmptyToday at 22:32

Musiał przyznać przed samym sobą, że zachowywał się też nieco niesprawiedliwie w stosunku do Emily. Powinien jej o sytuacji na festiwalu powiedzieć dużo wcześniej, właściwie od razu... Ale jakoś nie mieli okazji dokładniej omówić tego, co działo się gdy ich ciała uległy magicznym zmianom. Może też trochę nie chcieli? Przez chwilę mogli być kimś zupełnie innym, a to bardzo wyzwalające uczucie. Gdyby nie Nathaniel, Mefisto pewnie w ogóle zapomniałby o tym, że prezentuje sobą przyjaciółkę, a nie jakieś randomowe dziewczę. To też przez tego cholernego panicza wilkołak czekał; zastanawiał się kiedy przyjaciółka zdobędzie się na odwagę i wyjaśni mu ich relację. Nie chciał naciskać, a jakoś tak nieśmiało przewidywał, że swoim zachowaniem niczego im nie popsuł.
To przyjęcie... Cóż. Było kolejną niewiadomą, która frustrowała Noxa. Może w jakiś niegroźny sposób chciał też dopiec Ślizgonce, żeby zauważyła w jak dziwnej sytuacji wszyscy się znajdują.
- Tańczyliśmy, całowaliśmy - odparł zgodnie z prawdą, odprowadzając wzrokiem blondynkę, która chyba nieco zdołała doprowadzić pana narzeczonego do porządku. I... nic bardziej mylnego. Mefisto cofnął się o krok pod wpływem uderzenia, cichym sapnięciem oznajmiając swoje zaskoczenie. Gdy podniósł wzrok na napastnika, dotykał już pulsującej tępym bólem szczęki. Nie był oburzony, nie był też niezadowolony czy zdenerwowany. Jego zdziwienie wydawało się niemal przyjemne - w zielonych tęczówkach mignęło coś na zasadzie zadowolenia. Udało mu się wyprowadzić Bloodwortha z równowagi...
- Koniecznie musimy potem porozmawiać, skarbie - poinformował Emily, gestem prosząc ją, żeby tutaj została. Nie powinien jej opuszczać, ale nie potrafił ograniczyć się do tego, by wspierać ją jedynie na imprezie. Patrzył na większy obrazek, podążając za Nathanielem.
- To tyle? - Rzucił w jego plecy, pobieżnym spojrzeniem przesuwając po ogrodzie. - Tak po prostu uciekasz, zamiast cokolwiek wyjaśnić? I zostawiasz ją?

______________________


Thanks for making me a fighter.

Powrót do góry Go down
Online


Sponsored content

Dom rodziny Rowle - Page 4 QzgSDG8








Dom rodziny Rowle - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom rodziny Rowle   Dom rodziny Rowle - Page 4 Empty

Powrót do góry Go down
 

Dom rodziny Rowle

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Dom rodziny Rowle - Page 4 JHTDsR7 :: 
reszta świata
 :: 
Świstokliki
 :: 
Mieszkania
-