Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Elijah J. Swansea
Elijah J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185 cm
C. szczególne : znamię na karku, na które nie działa metamorfomagia; okulary do czytania
Galeony : 608
Dodatkowo : metamorfomagia, kapitan drużyny Krukonów
  Liczba postów : 968
http://www.czarodzieje.org/t16927-elijah-julian-swansea#471679
http://www.czarodzieje.org/t16933-elijah-j-swansea#471795
http://www.czarodzieje.org/t16932-jeczybula#471794
http://www.czarodzieje.org/t16919-elijah-j-swansea
Salon QzgSDG8




Gracz




Salon Empty


PisanieTemat: Salon   Salon EmptyWto Wrz 17 2019, 22:16

* * *
Powrót do góry Go down


Elijah J. Swansea
Elijah J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185 cm
C. szczególne : znamię na karku, na które nie działa metamorfomagia; okulary do czytania
Galeony : 608
Dodatkowo : metamorfomagia, kapitan drużyny Krukonów
  Liczba postów : 968
http://www.czarodzieje.org/t16927-elijah-julian-swansea#471679
http://www.czarodzieje.org/t16933-elijah-j-swansea#471795
http://www.czarodzieje.org/t16932-jeczybula#471794
http://www.czarodzieje.org/t16919-elijah-j-swansea
Salon QzgSDG8




Gracz




Salon Empty


PisanieTemat: Re: Salon   Salon EmptySro Wrz 18 2019, 11:50

Zadanie wyznaczone im przez profesor Psikus nie napawało go optymizmem. Już samo wytrzymanie nieuniknionego towarzystwa Cassiusa w trakcie lekcji nadszarpnęło jego nerwy i wykorzystało pokłady kumulowanej w głębi siebie cierpliwości. Co prawda nie doszło między nimi do poważniejszego spięcia – może ze względu na pewną niezręczność wynikającą ze spotkania w Wielkiej Sali, a może dzięki towarzystwu sztuki, która w ich rodzinie od zawsze łagodziła obyczaje – ale wiedział, że z innym partnerem u boku, bawiłby się na pewno o wiele lepiej. Cassius sprawiał, że odruchowo napinał się, gotów na wymierzoną w niego ofensywę, która nie zawsze musiała przecież nadejść; gotów na wzniesienie defensywnych murów, które bez wyjątku powstawały przy każdym ich spotkaniu.
Ich spotkanie miało być dodatkowo utrudnione – przynajmniej dla niego – ze względu na wygląd stworzonej przez niego rzeźby. Czy Cassius dostrzegł w niej to, co próbował przekazać? Czy zrozumiał co takiego miał na myśli? Trudno było mu cokolwiek wywnioskować, jako że Ślizgon powstrzymał się od komentarza. W pierwszej chwili po odłożeniu pędzla żałował, że zdobył się na taką szczerość, z czasem pojął zaś, że w przypadku sztuki, nie potrafiłby skłamać nawet gdyby chciał. To zadanie nie było mu na rękę, stawiało go w nader niewygodnej sytuacji, ale, cóż, stało się.
Już wcześniej miał w głowie zalążek pomysłu, nieśmiały i niepełny – zwykły szkic pozwalający na określenie miejsca, w którym chciałby zrobić sesję zdjęciową. Teraz jednak, gdy zatrzymał się w progu i zobaczył go siedzącego w jednym z wygodnych foteli z tą swoją niewymuszoną nonszalancją, która była jego stałą towarzyszką, wiedział dokładnie jakiego Cassiusa chce pokazać światu (a przynajmniej pani profesor).
Gotowy? – zapytał, przekraczając w końcu próg salonu, do czego musiał się w pewnym sensie zmusić. Położył na stole torbę, w której trzymał aparaty i obiektywy, i zaczął wyciągać z niej sprzęt, by zająć w jakiś sposób ręce. – Nie będę trzymał Cię długo, postaram się streścić najbardziej jak mogę.
W końcu na niego spojrzał i zatrzymał na moment spojrzenie, zastanawiając się czy powinien od razu podzielić się z nim swoją wizją, czy może po prostu przygotować wszystko i wykonać, a pokazać mu dopiero efekty ich współpracy. Sięgnął po różdżkę i machnął nią, odsłaniając zasłony i wpuszczając tym samym więcej światła; choć podejrzewał, że tak czy inaczej nie obędzie się bez dodatkowego oświetlenia w postaci zaklęcia. Pochylił się nad stolikiem, chcąc wybrać najodpowiedniejszy obiektyw, a potem przysiadł na boku jednego z foteli, by go założyć.
Chciałbym… – zmarszczył brwi, zastanawiając się jak ubrać swoje myśli w odpowiednie słowa – chciałbym żeby te zdjęcia wyglądały… domowo. Żeby pokazały Cię w sytuacji, w której nie widzi Cię każdy, ale żebyś dalej był sobą. Przetransmutuję Twoje ubranie, hm? – oderwał wzrok od aparatu, przy którym majstrował aż do tej pory i utkwił w kuzynie pytające spojrzenie błękitnych tęczówek. Czy Cassius pozwoli mu zrobić to po swojemu?

@Cassius Swansea
Powrót do góry Go down


Cassius Swansea
Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : niewielkie blizny łobuza weterana, dość często mam ślady farby na dłoniach
Galeony : 1152
  Liczba postów : 541
http://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
http://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
http://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
http://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
Salon QzgSDG8




Gracz




Salon Empty


PisanieTemat: Re: Salon   Salon EmptyCzw Wrz 19 2019, 19:54

Dzisiejszy dzień wcale nie miał być przyjemny. Konieczność wykonania pracy domowej wisiała nad Cassiusem niczym bicz boży nad grzesznikiem. Czuł się zobowiązany do jej nadesłania, chociaż sam nie do końca rozumiał dlaczego tak było. Nie odpowiadał mu temat, ani też nie czuł żadnej lojalności względem nauczyciela. Nie uważał, aby nadmierne wysilanie się było w ogóle celowe. Konieczność skorzystania z aparatu tylko dodatkowo psuła mu humor. Nie znał się na fotografii. Potrafił zrobić kilka prostych zdjęć, ale daleko im było do prawdziwych dzieł. Przy kuzynie miał poczuć się ze swoją niewiedzą jeszcze gorzej, co wcale nie wpływało pozytywnie na jego dzisiejsze nastawienie. Starał się je w sobie zdusić i podejść do tego zupełnie zadaniowo, ale wymagało to od niego ogromnego skupienia na powściąganiu języka. Nie był przekonany czy przy Elijahu uda mu się tego dokonać. Zawsze potrafił wytrącić go z równowagi… Wolał nie myśleć też o ostatniej lekcji. Obraz siebie, jaki dostrzegł na rzeźbie nie tylko go poruszył, ale nawet zmusił niechcący do przemyśleń. Pomimo upływu czasu, ten obraz wcale nie zacierał się w jego pamięci. Wyrył się w niej, jak większość szczegółów przechwytywanych przez jego uważne oko, co tylko dodatkowo potęgowało jego niemrawy nastrój. Nie chciał pamiętać zieleni zazdrości czy uznania talentu, jakiego dopatrzył się w przeróżnych kolorach. Cassius wmówił sobie, że była to tylko i wyłącznie jego fałszywa interpretacja. Drobna pomyłka, mogąca zdarzyć się każdemu artyście, który nie operuje kolorem. I chociaż starał się przekonać samego siebie, że tamta lekcja naprawdę nie miała żadnego znaczenia, z jakiegoś powodu wciąż trzymał miniaturkę rzeźby, jaką wtedy wykonał. Miętosił ją nawet w dłoniach, utrwaliwszy ją uprzednio zaklęciem i dopiero wtedy, gdy usłyszał jak otwierają się drzwi salonu, wcisnął ją pospiesznie do kieszeni bluzy, jak nastolatek przyłapany na robieniu czegoś niedozwolonego. Poprawił pozycję na fotelu, sprawiając wrażenie, że była ona jeszcze bardziej niedbała, niż chwilkę temu i przyjrzał mu się dłużej, kiedy szykował sprzęt.
- Nie. Nie ma szans, żebym mógł być na to gotowy - odpowiedział z pewnym opóźnieniem na jego pytanie, krzyżując z nim spojrzenia, gdy na niego spojrzał. Cassiusowe oczy nie zdradzały dosłownie niczego. Wyglądał jak wykuty z kamienia, co już samo w sobie było pewną wskazówką co do tego jaki ma dzisiaj nastrój. Czuł coś, co go niepokoiło, bądź odsłaniało, więc dusił w sobie te emocje, a z racji, że zazwyczaj tego nie robił ten stan zapewne nie miał potrwać szczególnie długo. Niemniej, takie próby wyraźnie sugerowały, że podobne emocje mogły go odsłonić przez kuzynem. Nie mógł do tego dopuścić. Pozwolił mu działać wiedząc, że gdy chodziło o zdjęcie, nie ma najmniejszego sensu na stawanie okoniem, zwłaszcza że sam również potrzebował kogoś kto mu później z tym zdjęciem pomoże. Coś za coś. On da sobie jakieś zrobić, a kuzyn po prostu się ustawi i powie mu kiedy nacisnąć przycisk. Win - win, nie? Nagle zwątpił w to, czy na pewno chce stawać naprzeciwko obiektywu. Ściągnął brwi, jakby się zastanawiał.
- A nie mogę się po prostu przebrać? - Zapytał, taksując kuzyna ostrożnym spojrzeniem. Nie ufał mu, jeśli chodziło o transmutowanie ubrań, ale nie bez powodu. Ich wieczne utarczki nie pozwoliły im na nawiązanie tej więzi. Niemniej, zaprotestował najwyraźniej dla samej sztuki, bo chwilę później po prostu machnął dłonią.
- Tylko nic mi nie utnij. - Oznajmił, bo nawet nie można było tego prośbą nazwać. Po prostu to zakomunikował. Sucho, sztywno. Zupełnie nie jak Cassius Swansea.

______________________


To zycie zbyt normalne, nie chce sie przystosowac
Powrót do góry Go down


Elijah J. Swansea
Elijah J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185 cm
C. szczególne : znamię na karku, na które nie działa metamorfomagia; okulary do czytania
Galeony : 608
Dodatkowo : metamorfomagia, kapitan drużyny Krukonów
  Liczba postów : 968
http://www.czarodzieje.org/t16927-elijah-julian-swansea#471679
http://www.czarodzieje.org/t16933-elijah-j-swansea#471795
http://www.czarodzieje.org/t16932-jeczybula#471794
http://www.czarodzieje.org/t16919-elijah-j-swansea
Salon QzgSDG8




Gracz




Salon Empty


PisanieTemat: Re: Salon   Salon EmptyNie Wrz 22 2019, 21:48

Uniósł nieznacznie brew, zastanawiając się, czy naprawdę jest to dla niego aż taka katorga. Oczywiście nie mógł mieć mu tego za złe, bo było to zadanie domowe, a nie dobrowolna sesja zdjęciowa. No i nie ułatwiał mu niczego swoim mało entuzjastycznym podejściem, był tego świadom. Był, ale nie potrafił niczego z tym zrobić. Zresztą w ich przypadku przełamana niechęcią obojętność była chyba bardziej naturalna niż uśmiechy i słowa zachęty. Prawda była taka, że gdyby Cassius postanowił oznajmić mu, że nie może doczekać się zdjęcia, chyba uciekłby stąd gdzie pieprz rośnie, święcie przekonany, że świat skończy się lada moment.
Błękitne, jasne oczy skrzyżowane z tymi bardziej chmurnymi, cassiusowymi, również nie wyrażały zbyt wiele. Może bladą iskrę zaciekawienia, a może zniecierpliwienia. Potrafił kryć swoje emocje, choć w tym momencie nie widział potrzeby, by w tym względzie uciec się do perfekcji, był wszak w domu, nawet jeśli w obecności kuzyna nigdy nie potrafił poczuć się w pełni komfortowo. Powoli pokręcił głową, a jego mina mówiła wyraźnie, że nie ma z tym co dyskutować.
Mam konkretną wizję – odpowiedział, zsuwając wzrok na tors Cassiusa, zastanawiając się nad szczegółami wymyślonego przez siebie ubrania. Wiedział, że może nie przypaść mu do gustu i nie był pewien czy ten fakt bardziej bawił go, czy martwił. Upewnił się, że założył obiektyw w odpowiedni sposób, odłożył aparat na stół i chwycił za różdżkę, obejmując ostrokrzew szczupłymi palcami.
Mówisz o rękawie, czy może o ręce? – pokusił się o żart, a nawet o delikatny uśmiech, jednocześnie celując w niego różdżką. Niewerbalnie rzucone sumptuariae leges zmieniło strój Cassiusa w to, co Elijah trzymał w wyobraźni, a był to wyjątkowo luźny i wygodny strój. Miękkie, materiałowe, choć dość eleganckie spodnie, ciepła bluzka i ciemny cardigan, całość utrzymana w ciepłych barwach. Był zadowolony z efektu jaki uzyskał, co odbiło się na wyrazie jego twarzy. Elijah stał się... nieco mniej zdystansowany i spięty, a wszystko to dlatego, że wszedł w dobrze znaną mu rolę fotografa. W końcu poczuł, że lada moment ponownie stanie za obiektywem, a przecież nigdzie nie czuł się tak swobodnie jak tam. Gdziekolwiek by nie był, aparat dzierżony w ręku przynosił mu dogłębny spokój.
Stań tam – wskazał na wypełniony książkami, zdjęciami i winylowymi płytami róg ich salonu i zaraz sam przesunął się w tamto miejsce – chodzi mi o to żebyś wyglądał tak jak Ty – nie zwracaj uwagi na ubrania. Są miękkie i domowe, ale Ty wcale nie musisz taki być. Nie powinieneś. Właściwie... najlepiej by było gdybyś zrobił tę minę, którą robisz zawsze kiedy widzisz mnie gdzieś, gdzie się mnie nie spodziewałeś – czy to kolejny uśmiech? Pojawiło się ich więcej, niż mógłby się spodziewać. Był wyraźnie ożywiony, dlatego mówił więcej. Za pomocą zaklęcia Lumos maxima zawiesił kulę światła w pewnej odległości od nich, gotów operować nią tak, by uzyskać jak najodpowiedniejszy efekt.
Powrót do góry Go down


Cassius Swansea
Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : niewielkie blizny łobuza weterana, dość często mam ślady farby na dłoniach
Galeony : 1152
  Liczba postów : 541
http://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
http://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
http://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
http://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
Salon QzgSDG8




Gracz




Salon Empty


PisanieTemat: Re: Salon   Salon EmptyPon Wrz 23 2019, 18:34

Jakiż był to paradoks życia. Elijah Swansea rozśmieszający swojego znienawidzonego kuzyna. Prawdę mówiąc, Cassius szybciej spodziewałby się, że zaśmieją się oboje dopiero wówczas, gdy faktycznie uda mu się obciąć mu trochę za dużo… materiału. Ślizgon wyśmiałby nieudane zaklęcie, Krukon zaś to co przypadkiem by nim odsłonił, gdyby akurat natrafił na jakiś wyjątkowo niezadbany fragment nieomal przyklejonego do sztalugi kuzyna. Wiecie, na przykład plecy. Od pochylania się po farby niedługo garb mu wyrośnie.
- Myślę, że szybciej celowałbyś po prostu w język - odpowiedział, faktycznie nie potrafiąc się w niego ugryźć i jakby odzyskując nieco swojego uszczypliwego poczucia humoru. Była to jego jedyna reakcja obronna na wycelowaną weń różdżkę. Ściągnął tylko brwi, faktycznie niepewien tego co zaraz stanie się z jego ubraniem, ale i nie zaprotestował. Pozwolił mu się przebrać, zerkając ze zdziwieniem na to co na niego włożył. Tak luźny i wygodny strój, który zarazem byłby elegancki był dla niego niejaką nowością. Samodzielnie zdecydowałby się raczej na coś zupełnie innego. Na więcej skóry i poszarpanych fragmentów materiału, może nawet na koszulkę z jakimś seksistowskim nadrukiem.
- Nawet nie masz pojęcia jak cieszę się, że to mówisz - zakomunikował, spoglądając na kuzyna z niejaką ulgą. - Nie zniósłbym odgrywania wobec ciebie ciepłych uczuć. Na sam widok takiego przedstawienia pękłby ci obiektyw. - Mówiąc to uśmiechnął się zaczepnie, ale wciąż pozostawał posłuszny jego poleceniom. Przeszedł we wskazane mu miejsce, a kiedy odwrócił się przodem do Elijaha, zmrużył nieco oczy pod wpływem światła padającego ze świetlnej kuli.
- Masz na myśli minę „zaraz strzelę go zaklęciem” czy może „na Merlina, ani chwili spokoju”? - Rozmową starał się najwidoczniej przykryć zdenerwowanie rolą w jakiej się znalazł. Mimo wszystko, nad ciałem panował całkiem nieźle, albo może po prostu dobrze grał. Stanął przed nim rozluźniony, starając jakoś zgrać się z odzieniem, w jakie ubrał go kuzyn i posłał w stronę obiektywu swoje zwyczajowe, nieco prowokacyjne spojrzenie.
- Tak? Czy mam się inaczej ustawić? Prowadź modela, panie fotografie. - Zażądał, zaskakująco gładko wchodząc w swoją rolę. Niepewność zdradzała jedynie pewna sztywność szczęki, której nawet nie było widać, dopóki nie starał się gadaniem zagłuszyć tego zdenerwowania. Spróbował kilku różnych pozycji, faktycznie czekając na wskazówki Elijaha. Ba, zamierzał nawet z nich skorzystać. Mimo wszystko, Cassius nie był aż tak złośliwy, aby psuć mu tę chwilę. Sztuka była sztuką, nawet jeśli w jego mniemaniu fotografia była jedynie jej marną namiastką.

______________________


To zycie zbyt normalne, nie chce sie przystosowac
Powrót do góry Go down


Elijah J. Swansea
Elijah J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185 cm
C. szczególne : znamię na karku, na które nie działa metamorfomagia; okulary do czytania
Galeony : 608
Dodatkowo : metamorfomagia, kapitan drużyny Krukonów
  Liczba postów : 968
http://www.czarodzieje.org/t16927-elijah-julian-swansea#471679
http://www.czarodzieje.org/t16933-elijah-j-swansea#471795
http://www.czarodzieje.org/t16932-jeczybula#471794
http://www.czarodzieje.org/t16919-elijah-j-swansea
Salon QzgSDG8




Gracz




Salon Empty


PisanieTemat: Re: Salon   Salon EmptySro Wrz 25 2019, 19:41

W pierwszej chwili przyznał mu rację – chętnie, czy też nie do końca. Język Cassiusa był tą częścią ciała, której wielokrotnie chciał go pozbawić. Uciąć, skrócić i wyrzucić tak daleko, by nigdy nie powrócił na swoje miejsce.
W drugiej... doszedł do wniosku, że Cassius Swansea z uciętym, a nie ciętym językiem nie byłby tą samą osobą. I o ile nie przepadał za swoim kuzynem, tak niekoniecznie chciał, aby ten się zmieniał. To było pokręcone, pod wieloma względami nielogiczne – ta ich relacja oparta na wzajemnej niechęci. Bo przecież Eliemu nie przeszkadzało to, jakim Cass był człowiekiem. Wychowali się w jednym domu, wpajano im zbliżone do siebie wartości; różnili się, ale pod wieloma względami byli podobni, zwłaszcza, że sam Elijah zmienił się przez ostatni rok. Chyba trochę dorósł, a na pewno bardziej otworzył się na świat. Nie, jemu przeszkadzało to, że bał się go poznać... ale jednocześnie bał się, że nigdy mu się to nie uda. A gdyby odciął mu język, pewnie nigdy by to nie nastąpiło.
Zastanawiał się czy Swansea będzie protestował na swój nowy wygląd, ale przyjął to – o dziwo? – całkiem dobrze, komentując to komfortową dla nich obojga ciszą. Nie roztrząsał więc tego, nie chcąc, aby zmienił zdanie. Przecież to, żeby Cassius poczuł się niekomfortowo nie leżało w jego interesie, bo rzutowałoby to na jakość ich zdjęć. A trzeba zaznaczyć, że Krukon nie traktował tego bynajmniej jak zwykłego zadania domowego. To była sesja zdjęciowa, jego praca i pasja i nie liczyło się teraz to, że byli do niej „przymuszeni” – zamierzał bez względu na wszystko potraktować ją tak profesjonalnie, jak tylko potrafił i oznaczało to cholernie wysokie oczekiwania co do efektów.
Na początek strzel mnie zaklęciem. Na brak spokoju czas przyjdzie trochę później. – podniósł aparat i zmienił kilka ustawień, gdyż ostatnim razem robił zdjęcia w plenerze. Potem podniósł go do twarzy, zerkając na świat – który, o zgrozo, stanowił teraz Cassius – ze swojej ulubionej perspektywy.
Spróbuj nie mrużyć oczu. Tak, wiem, że razi, ale przez to wydają się mniejsze i nie widać nietypowej... – ugryzł się w język zdecydowanie za późno, nie pozostawało mu więc nic innego jak potulnie dokończyć, prawiąc kuzynowi wyjątkowo niezgrabny, niechętny i mimowolny komplement – barwy tęczówek. Obróć się trochę w moją stronę, prawym profilem w stronę okna. Możesz wziąć w rękę książkę, będzie ciekawiej. – sięgnął po różdżkę i przesunął kulę nieznacznie bliżej okna, by wzmocniło wpadające przez nie dzienne światło, ale go nie zakłócało. Potem skupił się już na naciskaniu spustu migawki, robiąc co najmniej kilkanaście zdjęć po to, by móc wybrać to najlepsze. Między zdjęciami dało się słyszeć ciche, choć zrozumiałe „tak jest okej”, „zostań”, „broda wyżej” i kilka innych drobnych uwag, których Swansea nie był nawet do końca świadomy. W końcu przestał, rozglądając się po salonie; jego wzrok padł na stare, choć zadbane pianino. Pogładził się po policzku, zastanawiając się nad czymś.
Masz papierosy? – zapytał nagle i zapewne dość niespodziewanie – Jak nie to może ja jakieś mam, ale na górze... – już wplątał go w swoje plany, a przecież nawet nie zapytał go o zdanie. Przywykł do tego, że na „planie” miał pełnię władzy.
Chyba nie masz nic przeciwko żeby zapalić jednego? – dodał, tak na wszelki wypadek.
Powrót do góry Go down


Cassius Swansea
Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : niewielkie blizny łobuza weterana, dość często mam ślady farby na dłoniach
Galeony : 1152
  Liczba postów : 541
http://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
http://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
http://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
http://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
Salon QzgSDG8




Gracz




Salon Empty


PisanieTemat: Re: Salon   Salon EmptyCzw Wrz 26 2019, 19:21

Nie skomentował tych słów, więc Cassius podążył tą samą drogą. Nie próbował mu też przeszkadzać, bo chociaż nigdy nie miał okazji w pełni obserwować kuzyna w jego żywiole (tak skutecznie tego unikał), miał tę świadomość, że w takich sytuacjach sprawy mają się dokładnie tak, jak w jego przypadku, gdy mówiłoby się o malarstwie. Niezależnie od tego kogo malował, Cassius potrafił całkowicie stracić głowę dla swojego dzieła i wykonać tytaniczny wysiłek tylko po to, aby stworzyć ten jeden, jedyny obraz, który w danym momencie podsuwała mu wyobraźnia bądź rzeczywistość. Nastawiał się więc powoli na bardzo długą sesję zdjęciową. Normalnie pewnie by mu to nie przeszkadzało, aczkolwiek obecność właśnie Eliego w roli fotografa jednak w jakiś sposób wpływała na jego swobodę. Ten Swansea miał to do siebie, że światła reflektorów tylko podkreślały wiele z jego cech charakterystycznych, między innymi butę i dumę, jakie biły od niego na co najmniej kilometr. W tym momencie pierwszych kilka minut okazało się wypełniać kliszę jedynie sztywnymi ramionami i już nieco mniej zadowolonymi minami.
- Co jeszcze mam nietypowe? - Zapytał, aby w jeden ze znanych sobie sposobów przegadać elementy, które drażniły go w obecnym położeniu… a drażniło go ich całkiem niemało, chociaż nie do wszystkich przyznawał się głośno. - Kurwa, daj to światło trochę niżej czy w bok, gdziekolwiek, bo oślepnę. - Poskarżył się, ściągając usta w grymasie zirytowania, ale i tak go posłuchał. Sztuka dla sztuki, jak to mówią. Odwrócił się prawą stroną ciała w kierunku okna, marszcząc jeszcze brwi, kiedy Elijah kazał mu wziąć książkę. Nie pamiętał kiedy po raz ostatni trzymał takową w rękach. Niektórych ludzi kultura czytania najwyraźniej nie obchodziła zupełnie, bo w pierwszym momencie złapał ją do góry nogami. Obrócił ją sekundę później, ściskając ją palcach i chowając lekko za sobą, żeby to drobne przekłamanie rzeczywistości mniej rzucało się w oczy. W pewnym momencie jego mimika twarzy się rozluźniła. Starał się proponować coś od siebie. Raz uniósł rękę na własną pierś, innym razem zwiesił ją luźno wzdłuż boku. Podciągał rękaw lub go opuszczał, zburzył nawet własną fryzurę. Kiedy trzeba było trzymać wyżej brodę, posłusznie ją unosił. Miał wprawę w zastyganiu w jednej pozycji wyniesioną z wielogodzinnych sesji malarskich, więc gdy Eli kazał zatrzymać mu się na moment, posłusznie spełniał jego prośbę. Rozkazowi by się nie podporządkował, co zapewne kuzyn odczuł, jeśli ton jego głosu stał się nawet na moment zbyt nieznoszący sprzeciwu. Cassius wówczas nieco ociągał się z wykonaniem swego zadania. Tych kilkanaście zdjęć później przez głowę przemknęła mu dziwna myśl. Fotografowanie było dla niego czarną magią, chociaż miało pewne punkty wspólne, głównie pozowanie i często niezbędną obecność modela. Mimo tego wydało mu się to jakieś takie… przyjemniejsze i prostsze, niż malarstwo. On poświęcał godziny na swoją pracę, Eliemu wystarczało kilka pstryknięć i wszystko miał gotowe. Oczywiście, zdawał sobie sprawę z konieczności selekcji oraz obróbki zdjęć, ale lekceważył to w ten swój najbardziej ignorancki sposób. To samo przecież można było pomyśleć o jego zajęciu. Kilka pacnięć farbą i dziękujemy, obraz gotowy. Po jego pytaniu uniósł lekko brwi ku górze i prychnął, klepiąc się po kieszeniach.
- Mam nadzieję, że zawartości kieszeni mi nie transmutowałeś. - To pytanie brzmiało wyłącznie jak zaczepne twierdzenie. Na szczęście te spodnie też miały tylną kieszeń. Cassius sięgnął po napoczętą i wygniecioną paczkę papierosów. Prychnął, słysząc kolejne pytanie. - Nie, zwykle nie mam - odpowiedział prawie nieuszczypliwym tonem, zaglądając do środka opakowania. Zawahał się, nieco skonsternowany jej zawartością. Swansea zawsze miał przy sobie co najmniej kilka rodzajów fajek. Szybko nudził się jednym smakiem czy zapachem, będąc pod tym względem bardzo niestandardowym palaczem. Zawahał się przed samym wyborem konkretnego papierosa, ale ostatecznie zdecydował się na Hogsa. Kusiły go też Feniksowe, ale było im potrzebne skupienie, a zapach tych właśnie fajek zapewne doszczętnie zniweczyłby jego szanse na zrobienie jakiegoś znośnego zdjęcia. Wsunął go więc pomiędzy zęby i odpalił mugolską zippo, siadając jednocześnie przy fortepianie. Zauważył jak wcześniej  w zamyśleniu na niego spoglądał. Niedbale rozsunął kolana, odkładając trzymane przedmioty na klapę osłaniającą klawisze. Jednocześnie oparł łokieć o sam fortepian, a drugą rękę zwiesił luźno przed sobą. Zmrużył piekące go od świateł oczy, jednocześnie głęboko się zaciągając. Cholera, właśnie tego mu było teraz potrzeba.

______________________


To zycie zbyt normalne, nie chce sie przystosowac
Powrót do góry Go down


Elijah J. Swansea
Elijah J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185 cm
C. szczególne : znamię na karku, na które nie działa metamorfomagia; okulary do czytania
Galeony : 608
Dodatkowo : metamorfomagia, kapitan drużyny Krukonów
  Liczba postów : 968
http://www.czarodzieje.org/t16927-elijah-julian-swansea#471679
http://www.czarodzieje.org/t16933-elijah-j-swansea#471795
http://www.czarodzieje.org/t16932-jeczybula#471794
http://www.czarodzieje.org/t16919-elijah-j-swansea
Salon QzgSDG8




Gracz




Salon Empty


PisanieTemat: Re: Salon   Salon EmptySob Wrz 28 2019, 01:21

Na krótki moment zamarł, odsuwając aparat tylko na tyle, by móc spojrzeć na niego w normalny sposób. Było to jedno z tych oceniających, krytycznych spojrzeń, które Cassius pewnie dobrze znał.
Jesteś nietypowo denerwujący – mruknął i w normalnej sytuacji pewnie zacisnąłby wargi w jakimś bliżej nieokreślonym grymasie. Teraz o dziwo nie miał na to ochoty. Podniósł aparat z powrotem do twarzy, westchnął i dodał nieco ciszej – Kości policzkowe, durniu. Masz mocne rysy twarzy, a obiektyw takie lubi. Nie marudź, jest dobrze.
Jakby na zawołanie przesunął kulę w taki sposób, by rzeczywiście bardziej je uwydatnić. Zdecydowanie na to zasługiwały. Mimo to nie przestawała być rażąca, nie miał pod tym względem za grosz litości dla kuzyna i nawet gdyby dalej jojczył, najpewniej nie zwracałby na to więcej uwagi, nazbyt pochłonięty „pracą”.
Gdyby Elijah wiedział co takiego chodziło Cassiusowi po głowie, z pewnością by się w nim zagotowało, dobrze więc, że był łaskaw zachować to dla siebie. Nie lubił mówić na temat fotografii, bo uważał, że słowa nie są w stanie wystarczająco dobrze wyjaśnić co czuł, kiedy przez naciśnięcie jednego przycisku mógł pokazać innym w jaki sposób widzi świat. To właśnie dlatego najbardziej lubił fotografować ludzi – uwielbiał ten moment kiedy model oglądał efekty ich pracy i mógł zobaczyć które cechy fotograf uznał za najbardziej interesujące i godne uwydatnienia. Słowa nie mogły przedstawić innym jak wiele znaczyło dla niego to, że może na wieczność zachować wypatrzony przez siebie skrawek rzeczywistości w formie niezmienionej przez styl malarski, czy zakrzywionej wyobraźnią. To nie było tylko wciśnięcie przycisku – to był cały proces. Czasem cierpliwe wyczekiwanie na idealny moment, a czasem refleks, którego wymagało niespodziewane ujęcie. Nie był w stanie obronić swojej sztuki – musiała bronić się sama. Zdjęcia przedstawiały to, co istniało w rzeczywistości, ni mniej, ni więcej. Nie był w stanie kilkoma pociągnięciami pędzla poprawić tego, co było nieładne czy też niewygodne; nie mógł pominąć tego, co istniało, ani dodać czegoś, czego nigdy tam nie było. 
Bolało go to, że w ich rodzinie postrzegano fotografię jako sztukę gorszego sortu. Choć walczył z tym od lat i powinien już przywyknąć, nigdy nie przestało go to drażnić.
Wątpisz w moją transmutację? – uniósł brew, bo był to naprawdę krzywdzący zarzut. On żył transmutacją, był transmutacją. W żadnej innej dziedzinie magii nie czuł się równie swobodnie, co w niej. Ale z drugiej strony... co Cassius mógł o tym wiedzieć? Czy można było w ogóle powiedzieć, że znał go w jakimkolwiek stopniu? 
Zerknął na trzymany w ręku aparat i po krótkiej chwili zastanowienia odłożył go na stolik, sięgając po inny – mugolski, którego używał nieco rzadziej. 
Te będą nieruchome – miał ochotę podzielić się z nim tą informacją, mimo że nie musiał i przede wszystkim nie wiedział, czy w ogóle go to interesuje. Może chciał sprawdzić czy jakkolwiek na to zareaguje? Podejrzewał, że nie będzie nastawiony niechętnie wobec mugolskiego wynalazku, ale z drugiej strony – kto by go tam wiedział? Co tak naprawdę siedziało w głowie Cassiusa Swansea? Nim zdążył go poinstruować, Ślizgon sam z siebie zrobił to, o co chciał go poprosić... co więcej, zrobił to tak cholernie dobrze, że w niemym zachwycie objawionym jedynie nieco rozchylonymi wargami szybko uniósł aparat i zrobił zdjęcie – to jedno jedyne, wyjątkowe i niepowtarzalne. Pochwycony przezeń kadr był tak perfekcyjny, że przeszedł go dreszcz zwiastujący skrytą pod rękawami białej koszuli gęsią skórkę. Był przekonany o tej perfekcji, choć jeszcze nie miał jej przed oczyma... mimo to postanowił zrobić jeszcze kilka zdjęć, tak na wszelki wypadek.
Nim jednak nacisnął spust migawki, podszedł do Cassiusa, sprawnie przejął jego papierosa i wsunął go między wargi, zaciągając się lekko. Potem tą samą złodziejską ręką poprawił jego włosy w sposób, który bardziej odpowiadał jego wizji, zaciągnął się raz jeszcze i oddał mu papierosa. Nie przepadał za hogsami, ale nie zwykł wybrzydzać kiedy miał ochotę na kilka buchów. 
Przeszedł na drugą stronę fortepianu i uwiecznił kilka bliższych ujęć, tworząc kolejny w swoim życiu portret – ta forma była chyba jego ulubioną. 
Koniec – oznajmił w końcu, luźno opierając się biodrem o instrument – Chyba nie było aż tak źle? Twoja kolej.
Ta część podobała mu się znacznie mniej... nie przywykł do roli modela i choć wiedział co powinien robić, aby ułatwić pracę fotografowi, nie wiedział czy odnajdzie się po tej stronie obiektywu.
Powrót do góry Go down


Cassius Swansea
Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : niewielkie blizny łobuza weterana, dość często mam ślady farby na dłoniach
Galeony : 1152
  Liczba postów : 541
http://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
http://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
http://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
http://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
Salon QzgSDG8




Gracz




Salon Empty


PisanieTemat: Re: Salon   Salon EmptySob Wrz 28 2019, 19:45

Uśmiechnął się, ściągając wargi w kierunku jednego z kącików. Taka odpowiedź jak najbardziej mu pasowała, Elijah nie musiał w żadnym razie dodawać niczego więcej. Mimo wszystko, padły kolejne słowa, które dla Cassiusa nie miały większego znaczenia. Był na tyle zadufany w sobie, że doskonale zdawał sobie sprawę z większości swoich zalet, chociaż nieszczególnie rozumiał jakie wrażenie w aparacie mogła robić jego twarz. Dobrze było wiedzieć, że nie tylko stojąc za sztalugą mógł porażać swoją perfekcją. Prawdę mówiąc, gdyby tylko obcięto mu język, mógłby robić o wiele lepsze wrażenie wyłącznie za pomocą tej swojej cholernej twarzy i nieugiętemu spojrzeniu rzucanemu przez trójkolorowe oczy.
- Super, więc spraw, aby było je widać. Niech wszystkie panny w Hogwarcie wyskakują z bielizny na widok Twojego zdjęcia. - Zażądał, chociaż wcale nie musiał. Kuzyn i tak przesunął tę swoją magiczną kulę. Wciąż raziła i denerwowała Cassiusa, ale tym razem wyjątkowo odpuścił sobie grymasy. Chciał jak najprędzej skończyć te sesje zdjęciową. Gdyby tylko ktokolwiek inny zajmował się uwiecznieniem go na fotografii, nie miałby najmniejszego problemu ze spędzeniem przed obiektywem kilku godzin. Elijah jednak nie był jego ulubionym fotografem, nawet jeżeli jego prace faktycznie wcale nie były takie złe. Ocena ta była czysto subiektywna, podyktowana wiecznym, nienazwanym konfliktem pomiędzy nimi.
- Wisi mi twoja transmutacja. - Skomentował, jak zwykle bezpośrednio przedstawiając własne myśli. - Wątpię w Twoją uprzejmość, dzieciaku. Nie zdziwiłbym się, gdybyś nawet w normalnych okolicznościach zamienił mi zapalniczkę w kawałek kamienia. - Wyjaśnił, ściągając przy tym brwi co nadało jego twarzy gniewnego wyrazu. Wcale się jednak nie złościł, jeszcze nie. Rzucił tylko okiem na mugolski aparat.
- Jak sobie chcesz - wzruszył ramionami, bo faktycznie nie robiło mu to najmniejszej różnicy. Z malarstwem miał podobnie. Podczas jednej sesji ożywiał swoje płótna, aby następnego dnia pozostawiać je dokładnie takie jak pierwotnie stworzone. Martwe w swej prostocie i ciemnych, mrocznych barwach. Poza tym, na tym statku to kuzyn był kapitanem. Dopiero jego zuchwałość wystawiła cierpliwość Ślizgona na próbę.
- Ej! - Syknął, kiedy papieros został mu odebrany, krzywiąc się malowniczo, gdy w jego włosach zanurzyła się jednocześnie ręka kuzyna. Chwycił go za nadgarstek, uniemożliwiając mu na moment ruch. - Bądź tak miły i weź sobie całego. Jakbym chciał Twoje zarazki to co roku dawałbym ci buziaka na urodziny. - Jego oczy cisnęły gromami w Krukona, ale nie doszło do niczego więcej. Puścił go, ale papierosa już nie odebrał, a przynajmniej nie bez dramatyczności. Wziął go pomiędzy szczupłe palce i bezczelnie zgasił o klapę fortepianu, najpewniej wypalając na nim ślad. Potem pozwolił na jeszcze kilka zdjęć, chociaż taki nachmurzony nie prezentował się już najpewniej tak dobrze jak wcześniej. Cholera, było mu już absolutnie wszystko jedno.
- To się okaże jak zobaczymy efekty. - Skomentował jego słowa, sięgając jednocześnie po aparat, który dziwnie leżał mu w ręku. Nigdy nie przywykł do jego ciężaru. Pędzel był pod tym względem o wiele wdzięczniejszym towarzyszem. - Zrobimy to szybko i mam nadzieję, że bezboleśnie. Chce, żebyś wziął aparat. - Zarządził i wstając z miejsca, spróbował odnaleźć odpowiednie miejsce, chociaż ewidentnie czuł się w tej roli zagubiony. - Zrób też te swoją fryzurę. Wiesz, tę, w której wyglądasz jakbyś dopiero wstał z łóżka, a na powitanie wiatr walnął Cię w twarz. Nosisz ją chyba co drugi dzień. - Zamachał ręką, pokazując niewyraźnie co miał na myśli. Wiedział jednak, że kuzyn doskonale zrozumie. Fryzura do podrywania, tak ją milcząco nazywał. Przygotował się, zamierzając zrobić co najmniej kilkadziesiąt zdjęć, aby podczas jednego ustawienia zrobić to jedno, jedyne zdjęcie którego potrzebował. Wiedział, że nic więcej z siebie nie wyciśnie.

______________________


To zycie zbyt normalne, nie chce sie przystosowac
Powrót do góry Go down


Elijah J. Swansea
Elijah J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185 cm
C. szczególne : znamię na karku, na które nie działa metamorfomagia; okulary do czytania
Galeony : 608
Dodatkowo : metamorfomagia, kapitan drużyny Krukonów
  Liczba postów : 968
http://www.czarodzieje.org/t16927-elijah-julian-swansea#471679
http://www.czarodzieje.org/t16933-elijah-j-swansea#471795
http://www.czarodzieje.org/t16932-jeczybula#471794
http://www.czarodzieje.org/t16919-elijah-j-swansea
Salon QzgSDG8




Gracz




Salon Empty


PisanieTemat: Re: Salon   Salon EmptySro Paź 02 2019, 10:54

Wzruszył ramionami i ściągnął brwi w niemalże identyczny co Cassius sposób. Zabawne... zupełnie jakby byli rodziną, nieprawdaż?  
Choćby dwoił się i troił nad przekonywaniem innych (i samego siebie), że z tą częścią rodziny nie łączy go nic więcej niż nazwisko i wspólni przodkowie, istniały upodabniające ich szczegóły, których nie dało się w żaden sposób przeskoczyć. W większości (tak jak teraz) nie był ich nawet świadom.
Po co miałbym Cię drażnić, skoro potrzebuję Cię do wykonania zadania? Nie sądzę żeby profesor Psi.. Mi... – machnął ręką, nagle zdając sobie sprawę, że nie ma szans, aby przypomniał sobie obcobrzmiące nazwisko nowej nauczycielki z międzyszkolnej wymiany. – Żeby potraktowała mnie ulgowo tylko dlatego, że strzeliłeś focha. – a co do tego, że Cassius byłby do tego zdolny, nie miał żadnych wątpliwości. Nie rozumiał go, więc nie potrafił przewidzieć jego zachowania, a skutkiem tego było to, że zakładał zawsze najczarniejszy scenariusz, uznając, że lepiej być mile niż niemile zaskoczonym. W jego głowie zdenerwowany przetransmutowaną zapalniczką Ślizgon rzuca pełne jadu „sam rób sobie zdjęcia” i dumnie wychodzi z salonu, tudzież teleportuje się od razu w jakieś ustronne miejsce. Nie chciał by do tego doszło, więc powstrzymał się od złośliwości, na które czasem sobie wobec niego pozwalał. Zależało mu na tym żeby dobrze wypaść i nie chodziło tylko o to, że chciał zabłysnąć przed nauczycielką, która jeszcze go nie znała – dostał szansę popisania się znajomością swojej dziedziny i gdyby spieprzył ją w tak bezmyślny sposób, długo plułby sobie w brodę. 
Zależało mu na tym, ale tylko do momentu, gdy pochwycił swoje idealne zdjęcie. Wówczas nie miał już nic do stracenia – perfekcyjny kadr został uwieczniony na kliszy, trafił w jego ręce i miał w nich zostać już na zawsze. W życiu nie przyznałby się jak wiele przyjemności sprawiła mu świadomość, że do swojej kolekcji zdjęć może dołączyć to przedstawiające Cassiusa; że zupełnym przypadkiem jego kuzyn pojawił się w gronie fascynujących twarzy, które tak lubił zbierać. Czuł ogromną satysfakcję w związku z tym, że udało mu się go sfotografować i jednocześnie uniknąć niezręczności związanej z proszeniem go o zapozowanie. 
To chyba dlatego uciekł się do złośliwej kradzieży papierosa – by zatuszować swoją radość, zatuszować ją chochliczym poczuciem humoru. By utrzeć mu nosa, ale i móc bezkarnie się uśmiechnąć. W chwili kiedy pochwycił jego rękę, zaśmiał się szczerze, kręcąc głową z rozbawieniem.
Przesadzasz, Cassie. – skwitował, akcentując zdrobnienie jego imienia, podejrzewając, że może go ono zirytować. Nie zależało mu na reszcie zdjęć – to znaczy, oczywiście, że spróbował je zrobić jak najlepiej, ale swoim małym psikusem ewidentnie zrujnował ich kruchą współpracę, zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami irytując Cassiusa do stopnia, który sprawił, że znów się na niego zamknął. 
Kiedy przyszedł czas na jego pozowanie, nieznacznie się spiął. Choć robiono mu już przecież zdjęcia, nigdy nie przywykł do stania po tej stronie obiektywu. Nie było to związane z jego pewnością siebie, ta bowiem miała się całkiem dobrze – jako metamorfomag miał dużą świadomość swojej urody, którą zresztą operował w taki sposób, by osiągać jak najbardziej zadowalający go efekt. To była chyba kwestia braku kontroli... choć wciąż miał do czynienia z aparatem, wcale nie miał już nad nim władzy. Nagle musiał się dostosować, choć przecież nawykł do wydawania poleceń – no i pozostawała mu ta gorzka myśl, że on przecież zrobiłby to lepiej (nawet jeśli w ogóle jeszcze nie zaczęli!).
Westchnął bezgłośnie, podniósł się z miejsca i przeszedł kilka kroków, by odpowiednio ustawić się względem światła. Po tej stronie rzeczywiście raziło znacznie bardziej, ale i do tego nie przyznałby się Cassiusowi. W międzyczasie zmienił fryzurę, posługując się w tym celu przede wszystkim metamorfomagią – tylko nieznacznie dopomógł sobie palcami, układając kilka najoporniejszych kosmyków. Osobiście preferował nazwę „fryzura przystojnego kapitana”.
Jeśli stanę w tę stronę – tu obrócił się odpowiednio i podniósł aparat do twarzy, spodziewając się, że może mu chodzić o coś podobnego – będziesz mógł wykorzystać cień rzucany przez aparat, twarz będzie wyraźniejsza. 
Utkwił wzrok w kuzynie, zastanawiając się czy ten w ogóle życzy sobie, by dawał mu jakieś wskazówki. Nie miał niczego złego na myśli, udało mu się nawet uniknąć przemądrzałego tonu – jedyne czego pragnął to to, by sesja poszła sprawnie i skończyła się możliwie jak najszybciej. Wiedział, że zależy na tym im obu. 
Zapozował, by pokazać mu, co takiego miał na myśli, a przy tym liczył, że od razu uda się zrobić kilka zdjęć. Jeśli Cassius zaczął, kilka razy nieznacznie zmienił pozycję i minę, stosując się do ewentualnych zaleceń pana fotografa. Wciąż był spięty, ale skupił się na swoim celu... a był nim jak najszybszy koniec.
Powrót do góry Go down


Cassius Swansea
Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : niewielkie blizny łobuza weterana, dość często mam ślady farby na dłoniach
Galeony : 1152
  Liczba postów : 541
http://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
http://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
http://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
http://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
Salon QzgSDG8




Gracz




Salon Empty


PisanieTemat: Re: Salon   Salon EmptySro Paź 02 2019, 21:04

W głębi duszy odrobinę rozbawiło go zawahanie kuzyna przy obco brzmiącym nazwisku profesorki od działalności artystycznej. Dokładnie tak samo zaczął nim manipulować podczas rozmowy z Caelestine i nie zapowiadało się, aby w najbliższym czasie którekolwiek z nich przyswoiło sobie tę tajemną wiedzę, jaką było spamiętanie „Fikusa”. Jak widać łączyło ich zdecydowanie więcej, niż nawet te nieszczęsne brwi, chociaż tak jak Elijah, Cassius czułby się zdecydowanie lepiej gdyby nie wiązano go w żadnym stopniu z osobą kuzyna. Najlepiej byłoby, gdyby Elio można było tak po prostu wymazać za pomocą jakiejś niewidzialnej gumki i pozostawić z tego duetu tylko Elaine. Niestety, aborcja do dziewiętnastego roku życia jeszcze nie została zalegalizowana, więc musiał obejść się smakiem, unieść dumą, a smutek wepchnąć gdzieś głęboko do szuflady, bo niestety, ale kto jak kto, ale akurat on doskonale zdawał sobie sprawę z podobieństw między nimi. Im silniej je dostrzegał, tym większym dupkiem się stawał, ewentualnie tym bardziej się od niego odgradzał. Oba wyjścia były dobre tak długo, aż nie trafiała im się jakaś durna sesja zdjęciowa. Cassius zamilkł na wieki, bo i po całym tym incydencie z papierosem po prostu odechciało mu się jakiegokolwiek gadania. Starał się trzymać na wodzy swój gorący temperament, zdając sobie aż za dobrze sprawę, że gdyby złamał kuzynowi nos to najpewniej Elaine dałaby mu wykład stulecia. Żeby tylko, prawdę mówiąc. Nie spodziewał się, aby w ogóle przestała z nim rozmawiać - co byłoby dla niego chyba największą możliwą karą w tym zakresie - jednak nie poddawał ani przez chwilę w wątpliwość jej wściekłości lub po prostu zawodu. Nie pojmował zupełnie dlaczego jego kuzynka aż tak kocha tę wsze jaką był jej brat, co z kolei pod rozmyślania poddawał stosunkowo często. Niemniej jednak, w tym momencie pozwolił sobie na milczącą koncentrację, wręcz przesycając atmosferę tą cichą, nigdy nie sformułowaną na głos groźbą. „Jeszcze jedno słowo”, zdawały się szeptać jego jasne oczy, zerkające w tym momencie przez obiektyw aparatu. To, że w samej sztuce fotografii Ślizgon nie widział nic interesującego już doszliśmy. Niestety, w połączeniu z kilkoma innymi czynnikami, takimi jak fakt, że było to zadanie domowe, w dodatku wykonywane z osobą, która zdążyła mu się narazić (jak zawsze) drobnostką sprawiało, iż Swansea po prostu robił zdjęcia mocno na tak zwany odpierdol. Strzelał w dowolnym momencie, poddając się tej artystycznej twórczości z bliżej niewypowiedzianym lekceważeniem. Trudno jednak powiedzieć czy było to spowodowane jego kompletną nieznajomością trzymanego sprzętu czy przekorną chęcią zagrania kuzynowi na nosie i zasygnalizowania mu jak bardzo gardzi pospolitą sztuką, jaką on się trudnił. Brak komentarza do tej sytuacji mimo wszystko wskazywał na nieobycie, a jednak czy Elijah będzie w stanie nie spoglądać na to wszystko spokojnie i nie sugerować się wrodzoną złośliwością Cassa? Rzeczona złośliwość miała wiele wspólnego z upartością. Podszeptywała mu ona, aby zdeptał podsuwane mu rady i nie korzystał z tych judaszowych podszeptów. Nie ufał mu na tyle, aby wiedzieć czy faktycznie wyjdzie mu to na dobre, ale w pewnym momencie po prostu… to się stało. Zrobił mu zdjęcie dokładnie w tej pozycji, w której ustawił się Krukon. I na brodę Merlina, wyszło tak zajebiste, że gdyby tylko Cassius miał zamiar zakładać fotograficzne portfolio to jak nic ten kadr by się tam znalazł. Udało mu się zachować niewzruszony wyraz twarzy, chociaż wewnątrz czuł tę zdradliwą ekscytację, artystyczne pobudzenie, jakie do tej pory towarzyszyło mu w takim stopniu wyłącznie przed sztalugą. Coś się kończy, coś się zaczyna.
- Won na balkon… i rozluźnij ramiona, bo stoisz spięty jak goryl - zaatakował, machnąwszy ręką na kuzyna, aby ten skierował się na zewnątrz. - Usiądź - zarządził, gdy wyszli na zewnątrz. Wtedy też przez krótką chwilę korygował samodzielnie jego pozycję układając mu rękę tu czy tam. Widać było w nim to malarskie zacięcie, wizję artystyczną, która nie dopuszczała inwencji własnej modela. Miał kompletny plan na jego ciało, a nawet na układ jego włosów. Ot w zupełnym przeciwieństwie do poprzedniego zdjęcia, tym razem skupił się na tym jednym kadrze, jaki chciał uchwycić. Reszta miała być wyłącznie zabezpieczeniem. Strząsnął niedbale ostatni kosmyk na twarz Elio i ustawił się przed nim z aparatem. - Teraz - oznajmił, bombardując go błyskami oraz oczekując, aby dopiero w tym momencie zaczął rozwijać tę pozycję w inną, tym razem dowolnie już wybraną.

______________________


To zycie zbyt normalne, nie chce sie przystosowac
Powrót do góry Go down


Elijah J. Swansea
Elijah J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185 cm
C. szczególne : znamię na karku, na które nie działa metamorfomagia; okulary do czytania
Galeony : 608
Dodatkowo : metamorfomagia, kapitan drużyny Krukonów
  Liczba postów : 968
http://www.czarodzieje.org/t16927-elijah-julian-swansea#471679
http://www.czarodzieje.org/t16933-elijah-j-swansea#471795
http://www.czarodzieje.org/t16932-jeczybula#471794
http://www.czarodzieje.org/t16919-elijah-j-swansea
Salon QzgSDG8




Gracz




Salon Empty


PisanieTemat: Re: Salon   Salon EmptyCzw Paź 03 2019, 19:05

Zaczynał się irytować. Denerwować. Złościć i rozstrajać. Jakimś cudem obecność Cassiusa zawsze prędzej czy później tak na niego działała – choć trzeba przyznać, że dnia dzisiejszego stało się to z nad wyraz dużym opóźnieniem; zazwyczaj wystarczał mu sam widok zadufanej miny kuzyna, aby pojawiała się w nim iskierka rozdrażnienia. Szło im nieźle, ale w końcu obaj pękli. Elijah nie był tutaj bez winy i był tego bardzo dobrze świadom, ale nie ma się co oszukiwać – Cassius również niczego nie ułatwiał, uparcie milcząc, podczas gdy Krukon, choć zwykle nie mówił zbyt wiele, produkował się, aby jakoś ułatwić im obu zadanie. Chciał dobrze... i może to właśnie było zgubne?
Elijah Swansea nie dostrzegał bowiem, że jego dobre chęci podszyte były zarozumiałością, która w normalnej sytuacji mogłaby go zawstydzić. Nie widział tego, albo nie chciał widzieć – rzecz sporna, jednak nawet gdyby był jej w pełni świadom, w życiu by się do niej nie przyznał. Przecież to Cassius był pyszałkowaty i zuchwały... te cechy nie pasowały do osoby, którą chciał być Krukon. Niemniej, zawrzało w nim kiedy pojął, że kuzyn nie zamierza korzystać z jego rad, choć niewątpliwie były dobre i przydatne. Uparty jak hipogryf, głupi jak troll, a na dodatek zachowuje się jak chochlik kornwalijski, strzelając zdjęcia w taki sposób, by mnie zdenerwować. Założę się, że robi to celowo. Był bliski pełnego irytacji prychnięcia i powstrzymał się tylko dlatego, że nie chciał pokazać kuzynowi, że udało mu się go zdenerwować.
Ileż satysfakcji dałaby mu świadomość, że Cassiusowi tak naprawdę spodobało się uczucie towarzyszące zrobienie dobrego zdjęcia. Miałby w końcu swój dowód na to, że fotografia wzbudza emocje w równym stopniu co każda inna dziedzina sztuki. Dopatrywał się w nim jakichś oznak, że z aparatem w ręku mógłby czuć się nieźle, ale jego mina jak zwykle pozostawała dla niego nieodgadniona. Nigdy nie poznał go na tyle, by kuzyn przestał być dla niego tajemnicą.
Nie spodobał mu się ton, jakim nakazał mu przeniesienie się na balkon i na krótką chwilę utkwił w nim spojrzenie, wyglądając tak, jakby miał dosadnie zaprotestować. W końcu jednak dał za wygraną i choć nie wyglądał na zachwyconego, bez marudzenia wyszedł na zewnątrz, chwytając w płuca rześkie wrześniowe powietrze. Sztuka wymagała poświęceń. Cassius pozwolił zmienić swoje ubranie, on zaś zgodził się na balkonowe wygnanie i, co więcej, zastosował się do jego wskazówek. Znosił cierpliwie ustawianie i przestawianie, układanie i psucie jego fryzury. Kiedy zaś przyszedł odpowiedni moment, posłał w stronę aparatu zmęczone i raczej niezadowolone spojrzenie, czując, że ma już szczerze dość całej tej sesji.
Zdążył przeżyć ich już kilka, ale jak dotąd żadna nie była aż tak wyczerpująca.
Niechętnie oparł o rękę policzek i czekał aż to wszystko po prostu się skończy. Dopiero wówczas odetchnął z ulgą i wstał, prostując się w pełni. Wyciągnął rękę po aparat.
Wywołam je i prześlę Ci już gotowe. – powiedział mu, przejmując swoją zabawkę. Poczuł się lepiej, czując w ręce ciężar tak dobrze mu znany, że niemożliwy do pomylenia z jakimkolwiek innym. – Obyśmy nie musieli oglądać się w najbliższej przyszłości – dodał nieco ciszej, choć mimo wszystko nieco się uśmiechnął i wrócił do pomieszczenia, pakując cały sprzęt z powrotem do torby, w której go tu przyniósł. Zatrzymał się w drzwiach salonu, i zerknął na Cassa jakby chciał coś jeszcze powiedzieć, ale ostatecznie zacisnął wargi i wyszedł. Chwilę potem dało się słyszeć jego kroki na schodach.

| z/t
Powrót do góry Go down


Cassius Swansea
Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : niewielkie blizny łobuza weterana, dość często mam ślady farby na dłoniach
Galeony : 1152
  Liczba postów : 541
http://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
http://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
http://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
http://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
Salon QzgSDG8




Gracz




Salon Empty


PisanieTemat: Re: Salon   Salon EmptySob Paź 05 2019, 22:21

Wszystko co dobre szybko się kończy, a wszystko to co nam niemiłe… no właśnie, kończy się trochę później niż „szybko”. Dla Cassiusa sesja z kuzynem nie byłaby może jeszcze aż tak traumatyczna i nieprzyjemna, gdyby tylko można było w jakikolwiek sposób odizolować ich od czynników, które ich w sobie nawzajem drażnią. Może wystarczyłoby, gdyby mocno się naćpali? Warte spróbowania, gdyby jeszcze kiedykolwiek zdarzyła im się tak… patowa sytuacja jak w dniu dzisiejszym. Wyjątkowo Ślizgon zignorował miny Elio, pozwalając mu na strzelanie fochów do woli. Wizja zakończenia tego męczącego spotkania była zbyt blisko, aby odpuścił na ostatniej prostej. Zrobił mu kilkanaście zdjęć w tej pozycji, chociaż miał szczerą chęć na wybebeszenie mu flaków już przy drugim, kiedy to wywracanie oczami doprowadzało go już do szewskiej pasji. Prawie rzucił w niego aparatem kiedy skończył i tylko ten jeden gest zdradzał jak bardzo jest na niego wściekły oraz ile razy zdążył życzyć mu już śmierci w męczarniach podczas minionego kwadransa.
- Zrób wszystkim przysługę i wpadnij pod pociąg - odgryzł się, jak zwykle strosząc się na widok jego uśmiechu. Nie wracał nawet do salonu. Stojąc tak jak stał, przywołał za pomocą zaklęcia paczkę papierosów. Zaciągnął się, gdy już zapalił jednego różdżką. Zanim się zorientował, zaczął drugiego. Palił szybko, nerwowo. Cokolwiek, byleby tylko uspokoić palące emocje. Nie zauważył wzroku, który posłał mu Elijah, a nawet jeśli to całkowicie go zignorował. Dopiero kilkanaście minut później również opuścił salon.

| zt

______________________


To zycie zbyt normalne, nie chce sie przystosowac
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Salon QzgSDG8








Salon Empty


PisanieTemat: Re: Salon   Salon Empty

Powrót do góry Go down
 

Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Salon JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Domy i mieszkania
 :: 
Dom Swansea
-