Krew to nie woda. A szczególnie nie ta, tak gęsta, ciemna i zatruta. Tego nie dało się nie odziedziczyć. Jedni mówili, że wraz z jej przyjściem na świat, z wnętrza swojej matki zabrała resztki światła. Ostatnie tchnienie dobroci. Inni, że jest zatrutym owocem, z równie zatrutego drzew. Krew to nie woda. Nie może być. Takie okrucieństwo, taka złość pozostawia ślad. Pożera wszystko, co napotka na swojej drodze.