Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Alexander D. Voralberg

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 34
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 197,9
C. szczególne : Wysoki wzrost, olbrzymia blizna, brak węchu i smaku
Galeony : 111
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
  Liczba postów : 37
http://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
http://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
http://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
Alexander D. Voralberg QzgSDG8




Gracz




Alexander D. Voralberg Empty


PisanieTemat: Alexander D. Voralberg   Alexander D. Voralberg EmptyWto Sie 20 2019, 22:26


Alexander Duncan Voralberg

DATA URODZENIA02.05.1985r.
CZYSTOŚĆ KRWI 50%
MIEJSCE URODZENIAGlasgow, Szkocja
MIEJSCE ZAMIESZKANIAHogwart / Dolina Godryka
UKOŃCZONA SZKOŁA SMiC Hogwart / Ravenclaw
WYBRANA POSADA DO OBJĘCIANauczyciel Zaklęć / Opiekun Ravenclawu
PRZEPRACOWANY CZAS W POWYŻSZEJ PRACYDopiero zaczyna
WYBRANY WIZERUNEKMichiel Van Wyngaanden


Wyglad

WZROST 197,9
BUDOWA CIAŁA Szczupła atletyczna
KOLOR OCZU Jasnoniebieskie
KOLOR WŁOSÓW Czarne
ZNAKI SZCZEGÓLNE Olbrzymia blizna przechodząca od lewego obojczyka po prawe biodro, brak węchu i smaku, wysoki wzrost.
PREFEROWANE UBRANIA W jego szafie zdecydowanie przeważają jednolite koszule, a jego ubiór najczęściej można określić jako smart casual. Zdarza się oczywiście, że przesiaduje w dresie, natomiast raczej niepublicznie. Nienawidzi szkolnych szat nauczycielskich, zdecydowanie woli mugolski typ ubioru i nie ma z nim żadnego problemu, ba! Nie obchodzi go, jeśli ktoś inny ma.


Charakter
   


   Choć na pierwszy rzut oka zdaje się być bucem, to jednak jest mimo osobowością z szalą przechyloną wyraźnie na ‘pozytywny’. Posiada pasję do przedmiotu, którego naucza i stara się go przekazywać najlepiej jak potrafi, a także zaszczepić w dalszych pokoleniach skupiając się raczej na praktyce, aniżeli teorii (choć nie ma nic przeciwko niej). Jest straszliwym pracoholikiem, a już na pewno kujonem, co zostało mu po czasach szkolnych. Często bardzo ciężko oderwać go od kolejnych tomiszczy lektur, a całe dnie potrafi spędzić w samotności na ćwiczeniu i czytaniu nowych rzeczy. Z bibliotekarkami jest na „Ty”, choć ma wrażenie, że czasami mają dosyć jego częstych odwiedzin i co rusz wymienianych książek.
Mimo swojego eleganckiego raczej wyglądu, czasami jest dość nieokrzesany i potrafi się pogubić w sobie samym. A to się nie ogoli, a to nie ostrzyże, a to potknie się i spadnie ze schodów łamiąc rękę... cóż, kłopoty za nim trochę chodzą, a i on sam się w nie pakuje. Nie raz nie dwa jednak wychodził z opresji bez szwanku, bo w jego przypadku – tam, gdzie pech jest zawsze i szczęście. Może to wszystko wynika z faktu, że jest strasznie ciekawską bestią i czasami wtyka nos w nie swoje sprawy?
Cóż można jeszcze o nim rzec… na pewno człowiek beton, zamknięty w uczuciach, stara się nie angażować, odkąd zdradziła go jego własna narzeczona. Jest wierny przyjaciołom i mściwy wobec wrogów – nigdy nie odpuszcza choćby miał przelecieć za kimś pół świata. Nie ocenia pochopnie ludzi, choć jak w przypadku każdej innej osoby tzw. pierwsze wrażenie może być negatywne. Stara się jednak dawać drugą szansę. Nie szufladkuje na lepszych i gorszych, czystość krwi to dla niego bzdura.
Jeśli chodzi o wady, to na pewno brak cierpliwości. Nienawidzi, gdy przeszkadza mu się w danej czynności bądź przerywa w pół zdania – doprowadza go to do zalążków szału. Szybko jednak jest w stanie się opanować i kończy się raczej na grzecznym, ustawiającym do pionu upomnieniu. Lepiej go jednak nie wyprowadzać z równowagi całkowicie – a do tego jest dość daleka droga – bo kiedy targają nim emocje jest zawzięty, skupiony i bardzo niebezpieczny. Miotanie zaklęć w jego wykonaniu jest zwykle przemyślane i nienadużywane, a i nie boi się użyć rękoczynów, kiedy trzeba. Zdarzyło mu się wybuchnąć jedynie raz w życiu i zapewne ten raz zapamięta do końca życia. I nie tylko on.



Historia
   


   Krople deszczu smagane silnym wiatrem zacinały w szyby starych, poniszczonych okien tworząc całkiem przyjemny dla ucha dźwięk. Szkło oświetlane jedynie delikatnym światłem przygasających świec tworzyło wrażenie jeszcze gorszej pogody na zewnątrz niż w istocie była.
Czarnowłosy - omiatany sprawniejszym okiem sześcioletni - chłopiec siedział na podłodze pokoju w otoczeniu otwartych ksiąg mniejszych i większych, ale z pewnością nieprzeznaczonych dla jego wieku. Zdawał się nie zwracać uwagi na otoczenie, zarówno zewnętrzne, jak i to wewnętrzne na korytarzu obok, chłonąc tekst nowo-rozpoczętego woluminu trzymanego w lewej ręce. Kiedy czytał, nie interesowało go doprawdy nic – ani przechodzący holem ludzie, ani inne dzieciaki z którymi zresztą dzielił też pokój. Miał jednak podzielność uwagi.
- …er Voralberg. Jest w sierocińcu od urodzenia, jego matka przyniosła go do nas i nawet… - stracił na chwilę ich z zasięgu słuchu, ale zdawał się tym nie przejmować. Słyszał tę historię wielokrotnie. Wiemy kim są jego rodzice, ale całkowicie się go wyparli, jest pół-Francuzem, bardzo inteligentny. Bla, bla, bla.
Wiedział doskonale, że wrócili i przyglądają się mu. Czuł na sobie ich oceniający wzrok, ale nie przejmował się nim w żadnym stopniu – nie byli pierwsi i nie będą ostatni. Niska, przysadzista opiekunka domu dziecka, pani Ocelotus, starała się mówić cicho, ale niespecjalnie jej to wychodziło.
- Muszę państwu jednak powiedzieć, że może być z nim ciężko. Z poprzednimi dwoma rodzinami nawet nie raczył wyjść za drzwi, krzyczał wniebogłosy o mało nie wyrywając framugi. – dodała, czekając na reakcję pary, która uważnie obserwowała wysokiego jak na swój wiek chłopca, zdeterminowanym i pełnym nadziei wzrokiem chłonąc jego osobę. – Poradzimy sobie. – ich głos dziwnie go rozbawił.
Nie poradzili, a tym razem stara framuga nie wytrzymała, pękając z łoskotem.

[…]

Szkoła była doprawdy zachwycającym tworem. Mógł uczyć się jeszcze więcej i poświęcać na to jeszcze więcej czasu. Co więcej – nikt nie zawracał mu głowy, a i nawet wymagano tego, aby odrabiał lekcje czy uczył się do sprawdzianów. Coś wspaniałego. Trafił do innego pokoju, mógł przebywać w nim sam, dostał nawet biurko i regały, zawalone wiecznie wypożyczonymi z biblioteki książkami. Przysadzista opiekunka przynosiła jedzenie do pokoju uważnie obserwując pulchnego chłopca, który praktycznie nie wychodząc z pokoju chcąc nie chcąc trochę przytył.
Może poszedłbyś na spacer? – spytała. Jasnoniebieskie oczy uniosły się znad tekstu z wyraźnym wyrzutem spoglądając na kobietę.
- Czy gdybym chodził na spacery, wiedziałbym, że agawa zakwita tylko raz w życiu? – palnął faktem z dolnej części pleców, który zapadł mu w pamięci od dłuższego czasu.
Pani Ocelotus nie miała kontrargumentu.

[…]

- Czyś Ty oszalał?! Jaka szkoła?! Jaka Magia?! Z twoim charakterem? Ta szkoła wybuchnie! Masz szkołę, są Tobą zachwyceni, możesz iść gdzie chcesz po niej, ale magia?! Przecież magia nie istnieje! – twarde spojrzenie młodego Voralberga wpatrywało się w równie mocny wzrok dyrektora placówki, w której mieszkał od jedenastu lat. Tuż obok nich siedział pracownik... najwyraźniej owej szkoły, do skutku tłumacząc drugiemu mężczyźnie wszelkie okoliczności.
Nie zgadzał się ze swoim dyrektorem, a już na pewno nie miał zamiaru odpuścić. Szczególnie kiedy dostrzegł spis podręczników wyglądających tak interesująco, jak tylko kilka nazw spisanych na pergaminie może interesująco wyglądać. Zaklęcia, magiczne stworzenia… oczyma wyobraźni już widział te zapewne ekscytujące lekcje. I tak wychodził poza obręb tematyczny swojego rocznika, dlaczego nie mógłby spróbować tam? Wiedza niedostępna dla wielu ludzi to ta, która zdawała się być najlepszą.
Nie skomentował jego zdania na ten temat i wyszedł z gabinetu trzaskając drzwiami, a na drugi dzień z olbrzymim zaskoczeniem przyjął całkowicie inne zdanie dyrektora na temat Hogwartu.

[...]

Zimna ściana była z jednej strony bardzo dobrą ulgą dla obolałych pleców, problem w tym, że była jednocześnie ich powodem. Poczuł jedynie jak jego łopatki uderzają z ogromną siłą o mur, pomimo warstwy tłuszczu, która znajdowała się na jego plecach. Zabolało i to mocno, nie miał pewności czy kości nie są stłuczone. Miał nadzieję, że jednak nie, zważywszy na to, że nie chciał pić żadnych ohydnych eliksirów.
- Co Krukonie? Poczułeś coś pod tym sadłem?! – szyderczy śmiech uczniów ostatniego roku z domu, a jakże Slytherinu dało się słyszeć na całym korytarzu, nikt jednak nie miał zamiaru stanąć w obronie młodego ucznia. Gdzie byli nauczyciele, kiedy byli potrzebni?
- O czy masz książki? O zwierzątkach? Zwierzątka Ci nie pomogą, kiedy Czarny Pan zacznie miotać w Ciebie zaklęciami. Chociaż. Pewnie nawet nie zwróciłby na Ciebie uwagi, chyba że zasłonisz mu cały widok!

[…]

- Nie znam tego eliksiru profesorze, jest to najprawdopodobniej jakiś skutek uboczny innego ofensywnego napoju, niestety podstawowe i bardziej złożone antidota nie zadziałały.  – profesor Snape mówił tym swoim wyniosłym, dziwnie spokojnym głosem jakby bardziej interesował go sam przypadek niż dobro ucznia.
- Znaleziono chociaż prowodyrów tego żartu? Może oni będą w stanie powiedzieć coś więcej? Kto dolewa eliksiry własnej produkcji do jedzenia innych uczniów! To wymaga wydalenia z Hogwartu! – profesor Flitwick z kolei zbyt mocno się ekscytował. Z drugiej strony bardzo doceniał jego zaangażowanie i pomoc w tym co się stało. Miał jednak wrażenie, że dwa z jego zmysłów przepadły bezpowrotnie i nawet tak znamienici profesorowie jak Ci dwaj, bądź sam Albus Dumbledore nie będą w stanie mu pomóc.

[…]

- Gdzie jest Voralberg?! Nie ma Voralberga!!! – pisk Flitwicka zdawał się docierać wszędzie mimo wszechobecnego hałasu i rozgardiaszu. – Filch! Filch! Sprawdź gdzie on jest! Znajdź go!
Wiedział doskonale, że jest zbyt młody, aby brać udział w Bitwie o Hogwart i nikt mu na to nie pozwolił. Dlaczego więc nie mógłby pozwolić sobie sam? Był doskonały w zaklęciach – choć nie do końca obiektywny – więc każda pomoc na pewno się przyda, choćby miał leczyć rannych! Taka garstka ludzi przeciwko wszystkim Śmierciożercom Voldemorta… licząc Chłopca-Który-Przeżył, to było ich… nadal za mało. Biegnąc po korytarzu szybko miał się jednak przekonać, skąd wziął się owy zakaz walki.

[…]

- Wybudza się. Panie Voralberg? – niemrawy głos dobiegał znad jego głowy, choć nie miał siły podnieść nawet powiek do góry, aby spojrzeć kto do niego przemawia. Po kolei budziły się jego zmysły, ale nie w tej kolejności co trzeba, bo już po chwili przeszedł do olbrzymi i nie do zniesienia ból w całym ciele, który szybko pozbawił go ponownie przytomności.
- Nie wygląda to dobrze, wyliże się, ale zostanie z nim na całe życie. – jeden z medyków w Mungu wskazał na rozległą ranę wciąż przebijającą się przez warstwy opatrunków oznaką szkarłatnej krwi, choć tak naprawdę nie musiał tego robić – nie dało się jej nie zauważyć.

[…]

Studia mijały mu zdecydowanie zbyt szybko. We wszechobecnym zanudzeniu powtarzającym się materiałem postanowił spróbować swoich sił w Beauxbatons i faktycznie mu się udało. Nie wiedział dlaczego decyzja o przyjęciu na wymianę we Francji wywołała w nim taki entuzjazm, ale najwyraźniej stało za tym jakieś przeznaczenie.

[...]

- Przykro mi Panie Voralberg, troszkę za mało doświadczenia... - nie dawał po sobie poznać, że jego wewnętrzny świat w żołądku zawalił się niczym domek z kart w związku z odmową jego aplikacji na nauczyciela zaklęć w Hogwarcie. Złapał się na tym, że przyglądał się przez chwilę swojemu rozmówcy, tak więc szybko odchrząknął znów nabierając typowego dla siebie fasonu.
- Oczywiście, rozumiem. - rzucił i choć był w pewnym stopniu załamany taką decyzją, to jednak w istocie miał dla niej całkiem sporo zrozumienia. Byli lepsi. Musi jeszcze nad sobą popracować.

[...]

- Niech Pan uważa! - nie spodziewał się, że tak drobna kobieta może mieć w sobie na tyle dużo siły, aby utrzymać jego, potykającego się na schodach. Gdyby doszło do wywrócenia się, to nie dość, że on by był poobtłukiwany, to jeszcze z niej by nic nie zostało. Trzymając jej dłoń szybko chwycił się poręczy, aby stanąć do pionu bez obaw o własne życie i zdrowie, a później spojrzał w jej oczy. Te cholerne ciemne oczy.
I przepadł.

[...]

Przestał się kontrolować. Było to doprawdy straszliwe przeżycie, kiedy w złości zaklęcia miotały się na lewo i prawo, a on nie mógł opanować swoich nerwów.
- Dlaczego?! - nie krzyczał. Mówił o dziwo spokojnym, już dość mocno zmęczonym i zrezygnowanym tonem. Rzucił z całej dostępnej siły różdżką przez pokój i usiadł pod ścianą, opierając się o nią na całej długości pleców i czując przyjemny chłód na ciele.
- Dlaczego... co miał on, czego nie mam ja? - nie patrzyła mu w oczy, najwyraźniej przerażona zdewastowanym pokojem i zaskoczona tym, że nic jej się nie stało. Drżącą ręką ze strachu zdjęła pierścionek z palca i zostawiła go na ostałej komodzie. A później zeszła mu z oczu.

[...]

„Szanowny Panie Voralberg,
W związku ze zwolnieniem się miejsca nauczyciela zaklęć w Szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwart, informuję Pana o zaistniałym fakcie z racji, że jakiś czas temu był pan zainteresowany podjęciem pracy w naszej placówce.
Jeśli jest Pan wciąż zainteresowany zapraszam na spotkanie w dniu 15 sierpnia o godzinie 10:00.
Z wyrazami szacunku,
Gareth Hampson, dyrektor SMiC Hogwart”




Rodzina
   



   ★ Elisabeth A. Dumont - czarownica szlachetnej krwi, Francuzka; pracowała jako Amnezjatorka we francuskim Ministerstwie Magii, ukończyła Akademię Beauxbatons. Mając romans z mugolskim dziennikarzem, zakończony nieoczekiwaną ciążą, postanowiła zatrzeć wszystkie ślady pozbywając się dziecka (z wiedzą kochanka) na terenie kraju ojca. Coś ją jednak tknęło, aby pozostawić mu otwartą drogę na francuską ziemię. Alexander rzecz jasna nie miał okazji jej poznać; nie zna jej obecnego statusu. I w zasadzie nie chciał, bo koniec końców poznał jej personalia.
   ★ Sebastian N. Voralberg - mugol, Szkot; dziennikarz gazety Daily Record, Nikt nie wie jak doszło do tego, że spotkał na swojej drodze czarownicę i choć przeczuwał, że jest inna, to jednak nigdy nie dowiedział się o niej prawdy... wiedział, że zaszła w ciążę, ale to co dzieje się z synem niespecjalnie go interesowało, ponieważ wkrótce później zostawił partnerkę. Podzielił jej zdanie na temat jego przyszłego losu. Zmarł kilka lat później.
   ★ Nie ma żadnych informacji na temat przyrodniego rodzeństwa.




Ciekawostki
   



   ★ ma podwójne obywatelstwo, francuskie i brytyjskie, co dużo sprawniej pozwala mu na poruszanie się między państwami; niespecjalnie przejął się więc Brexitem, raczej nie ma zamiaru więcej wychylać nosa poza obręb Wielkiej Brytanii.
   ★ zaciąga czasami francuskim akcentem, szczególnie teraz, kiedy wrócił z Beauxbatons.
   ★ uwielbia kawę w każdej postaci (nawet jak już nie czuje jej smaku), nie pije natomiast alkoholu od (nie)pamiętnego wieczoru, który spędził z kimś, z kim nie chciałby go spędzić w sposób jaki go spędził.
   ★ nie posiada węchu i smaku odkąd jakiś śmieszek w szkole dolał mu czegoś do dyniowego soku. Sprawcy nie odnaleziono. Plusem jest fakt, że jest w stanie zjeść absolutnie wszystko - co bywało już obiektem zakładów. I je całkiem sporo, co wizualnie wyklucza się z jego posturą.
   ★ olbrzymia blizna na jego ciele to efekt starcia w Bitwie o Hogwart. Zdarza się, że daje mu o sobie znać okropnym, paraliżującym bólem, szczególnie w nagłym, przeciążającym wysiłku do którego nie był przygotowany.
   ★ Z powodu bólu często (nie zawsze) chodzi o lasce, jest też strasznie niedotykalski mając wrażenie, że z tego powodu cierpienie powróci.
   ★ zdarza mu się popalać mugolskie papierosy - rzadko, ale jednak.
   ★ jest leworęczny.
   ★ uwielbia pływać, szczególnie w chłodniejsze dni. Upodobał sobie morsowanie odkąd odkrył, że robią to mugole, a woda to jedyne miejsce, gdzie nie przeciąża sobie zbyt mocno stawów.




Ostatnio zmieniony przez Alexander D. Voralberg dnia Wto Wrz 10 2019, 21:34, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 34
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 197,9
C. szczególne : Wysoki wzrost, olbrzymia blizna, brak węchu i smaku
Galeony : 111
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
  Liczba postów : 37
http://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
http://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
http://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
Alexander D. Voralberg QzgSDG8




Gracz




Alexander D. Voralberg Empty


PisanieTemat: Re: Alexander D. Voralberg   Alexander D. Voralberg EmptyNie Wrz 08 2019, 19:15

Niniejszym zakończono, proszę o sprawdzenie.
Kuferek done, genetykę bezróżdżkową napiszę po akcepcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bridget Hudson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 167cm
Galeony : 1289
Dodatkowo : Fabularny Prefekt Naczelny
  Liczba postów : 2131
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson
Alexander D. Voralberg QzgSDG8




Moderator




Alexander D. Voralberg Empty


PisanieTemat: Re: Alexander D. Voralberg   Alexander D. Voralberg EmptyWto Wrz 10 2019, 19:44

Hej I love you
Karta jest ładna, mam jednak kilka uwag. Troszkę mi się nie zgadza fragment o liście - jeśli Alexander znajdował się w mugolskim domu dziecka, powinien odwiedzić go jakiś wysłannik szkoły bądź Ministerstwa Magii. Nie wspominasz też w zasadzie o niczym po bitwie - może napisz kilka zdań o tym, co się z nim działo później? Czy skończył studia w Hogwarcie, czy jednak w Beauxbaton? Nauczał we francuskiej szkole magii - czemu chciał wrócić do Hogwartu? Obecnie ta historia pozostawia duży niedosyt wiedzy na temat losów postaci.

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bridget Hudson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 167cm
Galeony : 1289
Dodatkowo : Fabularny Prefekt Naczelny
  Liczba postów : 2131
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson
Alexander D. Voralberg QzgSDG8




Moderator




Alexander D. Voralberg Empty


PisanieTemat: Re: Alexander D. Voralberg   Alexander D. Voralberg EmptyWto Wrz 10 2019, 22:24



DOROSŁY!

Witamy Cię na Czarodziejach! Twoja karta zostaje zaakceptowana, dostajesz więc uprawnienia do gry. Poniżej znajdziesz przydatne w dalszych krokach na forum linki, z którymi warto abyś się zapoznał!



______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Alexander D. Voralberg QzgSDG8








Alexander D. Voralberg Empty


PisanieTemat: Re: Alexander D. Voralberg   Alexander D. Voralberg Empty

Powrót do góry Go down
 

Alexander D. Voralberg

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Alexander D. Voralberg QCuY7ok :: 
karty postaci
 :: 
karty doroslych
-