Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Fabien E. Arathe-Ricœur
Fabien E. Arathe-Ricœur

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Niewidomy. Cienkie, białe blizny na palcach.
Galeony : 694
Dodatkowo : Jasnowidz
  Liczba postów : 160
http://www.czarodzieje.org/t16060-budowa
http://www.czarodzieje.org/t16768-what-are-you-afraid-of#466051
http://www.czarodzieje.org/t16766-hootie#466049
http://www.czarodzieje.org/t16059-budowa
With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes QzgSDG8




Gracz




With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes Empty


PisanieTemat: With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes   With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes EmptyCzw Sie 08 2019, 16:16

   
Retrospekcje

   Osoby: Fabien i Mefisto
   Miejsce rozgrywki: Kuchnia Hogwartu.
   Rok rozgrywki: 2019
   Okoliczności: Tuż po marcowej pełni, kiedy to splamiona krwią przyszłość nie wypełniła się dzięki jednej przepowiedni, nadszedł czas na konfrontację pomiędzy niedoszłymi rezydentami cmentarza.
   
Powrót do góry Go down


Fabien E. Arathe-Ricœur
Fabien E. Arathe-Ricœur

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Niewidomy. Cienkie, białe blizny na palcach.
Galeony : 694
Dodatkowo : Jasnowidz
  Liczba postów : 160
http://www.czarodzieje.org/t16060-budowa
http://www.czarodzieje.org/t16768-what-are-you-afraid-of#466051
http://www.czarodzieje.org/t16766-hootie#466049
http://www.czarodzieje.org/t16059-budowa
With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes QzgSDG8




Gracz




With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes Empty


PisanieTemat: Re: With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes   With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes EmptyCzw Sie 08 2019, 16:19

Ta noc była męcząca. Fizycznie i psychicznie, sprowadzając czerń na umysł. Nie była to pustka - spokojna oraz pozwalająca wypocząć. Był to mrok splątanych myśli, łączących w sobie strach, ból, stres i adrenalinowe pobudzenie; niedający usnąć czy opuścić gardy. I chociaż nie otaczał go już zapach lasu ani zimno nocy, mięśnie pozostały spięte, a szyja promieniowała bólem rozciętych tkanek.
Skrzaty krzątały się po kuchni, trochę zaskoczone obecnością młodzieńca. Nie podejrzewały, że przyjdzie do nich ktoś tak wcześnie. Acz ich usłużna natura sprawiła, że chętnie spełniły jego prośbę, jakkolwiek dziwna by się nie wydawała.
Zacisnął palce na misce. Była ciepła. Cała kuchnia buchała kłębami przyjemnego gorąca, przeganiającego zimno z zesztywniałych kończyn. Podprowadzono go do krzesła w kącie, aby mógł zjeść w spokoju. Nie lubił tego. Wolał sam odnaleźć się w otoczeniu niż być wszędzie prowadzonym niczym kaleka, którą był. Ale tym razem nie powiedział słowa, siadając i prostując się.
Kuchnia pachniała jedzeniem. Roztaczała poczucie spokoju i bezpieczeństwa, przytulności babcinego zapiecka. Odetchnął i namacał łyżkę, unosząc ją do ust. Ciepły budyń przeplatał się z zimną śmietaną. Była czekolada i orzechy. Sos karmelowy i waniliowy. I jeszcze coś, czego nawet nie umiał rozróżnić pośród mieszanki słodyczy. Już nawet nie pamiętał, co on skrzatom powiedział, aby mu przyszykowały. Było słodkie, aż do pożygu i to najważniejsze. Musiał ukoić nerwy po tej nocy, a nie było nic lepszego od miski cukru pod postacią wszelaką.
Zsunął ciapy i podkulił nogi, biorąc kolana pod pierś. Zdążył się wyczyścić zaklęciem i naprawić ubrania; stojący golf serwera przysłaniał rozcięcie na szyi. Na szczęście skończyło krwawić. Inaczej musiałby pójść do Nory. Nie chciał pielęgniarce przeszkadzać po nocy i budzić. Jej też należy się odpoczynek.
Ułożył się wygodniej, przechylając lekko w bok i opierając o ścianę. Wyglądał teraz niczym dziecko, które zgubiło się i straciło z oczu rodziców. Pocieszane lizakiem kuli się dla zwiększenia poczucia bezpieczeństwa, nim ktoś przyjdzie i je przytuli. Tak i Fabien siedział z nogami przy piersi, z miską pełną czekolady na kolanach oraz w za dużym swetrze, jaki zachodził mu trochę na dłonie; czekając, aż umysł ukoi się na tyle, by mógł wrócić do rutyny dnia.
Powrót do góry Go down


Mefistofeles E. A. Nox
Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; zaostrzone kły; wilkołacze blizny; umięśniony; skórzana obroża
Galeony : 1330
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2368
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes QzgSDG8




Moderator




With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes Empty


PisanieTemat: Re: With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes   With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes EmptyCzw Sie 08 2019, 16:20

Nie pamiętał, kiedy czas tak szybko zleciał. Dopiero co odprowadzał Fabiena pod hogwarckie schody, a już pędził do swojej leśnej skrytki, żeby przemienić się gdzieś w pobliżu przesiąkniętych zimnem ubrań. Emocje jeszcze szalały, więc nie był w stanie skoncentrować się na bólu - nie do momentu, w którym słońce nie wyłoniło się zza horyzontu. Wtedy Mefisto nie mógł powstrzymywać żałosnego wicia się na ziemi, wyszarpując przy okazji dwie wbite w plecy strzały.
Czekał jeszcze dobre kilkanaście minut, aż zdołał uspokoić oddech. Usiadł na chłodnej ziemi, przyjrzał się zranionej stopie i w końcu stwierdził, że ma ważniejsze rzeczy do zrobienia, niż użalanie się nad samym sobą. Martwił się Fabienem, a ponad wszystko... och, tak bardzo chciał go opieprzyć. Różdżka była zbyt cenna na porzucanie w Zakazanym Lesie, toteż jedyną szansą Mefistofelesa na doprowadzenie się do porządku było wypicie maleńkiej resztki eliksiru wiggenowego. Wiedział, że to nie wystarczy na zupełne wygojenie ran, ale przynajmniej nie krwawiły, nie paliły aż tak, nie stanowiły podobnego zagrożenia, co wcześniej. Ubrał się i powoli ruszył w stronę Hogwartu. Prędko doszedł do wniosku, na podstawie spojrzeń innych rannych ptaszków, że wygląda wyjątkowo źle. Przed podbiciem Wielkiej Sali wylądował zatem w dormitorium Slytherinu, w którym zdobył się na chwilę odpoczynku pod gorącym prysznicem. Zmył z siebie większość strachu, pozbył się odrobiny bólu i na ten krótki okres czasu pozwolił się zrelaksować. W japonkach, dresach i połowicznie zapiętej bluzie, przerwał śniadanie większości Krukonów - chciał się błyskawicznie dowiedzieć gdzie może znaleźć swoją nieszczęsną ofiarę.
Do kuchni wparował z donośnym potknięciem. Klnął pod nosem na magiczny pierścień, który z jakiegoś powodu nie chciał wpłynąć chociażby na poranioną stopę; porzucił te przemyślenia, wychwytując skuloną w kącie postać.
- CZY TY - zaczął, ale "ZWARIOWAŁEŚ" przeszło dziwną transformację w ślizgonich ustach. Błahe spojrzenie rzucone na miskę przepełnioną obrzydliwymi słodkościami sprawiło, że Nox zupełnie zgłupiał. - SIĘ ZAWSZE TAK ODŻYWIASZ?!...

______________________


Thanks for making me a fighter.

Powrót do góry Go down


Fabien E. Arathe-Ricœur
Fabien E. Arathe-Ricœur

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Niewidomy. Cienkie, białe blizny na palcach.
Galeony : 694
Dodatkowo : Jasnowidz
  Liczba postów : 160
http://www.czarodzieje.org/t16060-budowa
http://www.czarodzieje.org/t16768-what-are-you-afraid-of#466051
http://www.czarodzieje.org/t16766-hootie#466049
http://www.czarodzieje.org/t16059-budowa
With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes QzgSDG8




Gracz




With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes Empty


PisanieTemat: Re: With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes   With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes EmptyCzw Sie 15 2019, 18:38

Towarzystwo było nieuniknione - oczywiście to skrzatów. Krzątały się po kuchni, rozmawiając między sobą, stukając naczyniami, chrzęszcząc tartymi przyprawami lub rozbijanymi jajkami. Tak, jak w zwyczajnej kuchni być powinno. Hałas, który zlewał się w biały szum, tworząc nic ponad tło dla rozmyślań Fabiena.
Raz zaniepokojona skrzatka przemogła się i podeszła, aby spytać, czy wszystko dobrze. Poza i zachowanie Fabiena wskazywały mocniej na przestraszone dziecko niż dorosłego studenta... Ale, kiedy tylko blondyn zdał sobie sprawę, iż stworzenie kieruje pytanie do niego, uśmiechnął się zaraz promiennie, zapewniając, iż czuje się wspaniale i ma wszystko, co potrzebuje. Nawet, jeśli to było delikatnie naciągane, na szczęście skrzatka nie naciskała. Znowu został sam, opierając głowę o ścianę i kontynuując swą cukrową podróż w świat Morfeusza.
Bez dwóch zdań jeszcze trochę i zapadłby w sen na parę godzin, nie przejmując się nawet niewygodną pozą czy hałasem kuchni. Nie przespał ani minuty tej nocy, obiegał się jak głupi po lesie, prawie dostał w szyję strzałą... Adrenalina skakała mu na kosmiczne wartości, nie wspominając o fałszywie pobudzającym strachu i stresie. Teraz wyczerpanie chwytało każdą kończynę, a ciepłe jedzenie tylko wzmagało zmęczenie. Po krótkiej chwili cukrowego rozbudzenia szybko nadszedłby insulinowy spadek.
Gdyby do kuchni nie wpadł Mefisto.
Gwałtownie otwierające się drzwi, hałas potknięcia, przekleństwa, zaskoczone głosy skrzatów... W kuchni zrobił się niezły raban, jaki sprawił, iż chłopak ponownie się spiął. W dziwnym odruchu przyciągnął miskę z na wpół zjedzoną czekoladą bliżej piersi, zwijając się w kulkę niczym przestraszony króliczek.
- CZY TY...
Mefisto musi być wściekły. Ten ton raczej nie wskazuje na chęć dziękowania Fabienowi na kolanach. Krukon wolno nabrał powietrza w płuca, szykując się na wysłuchanie litanii.
- SIĘ ZAWSZE TAK ODŻYWIASZ?!...
Chwila, co?
Spodziewał się różnych rzeczy. Wiedział, że prędzej czy później do konfrontacji dojdzie, opracowując już w głowie milion potencjalnych odpowiedzi na zarzut choroby psychicznej. Ale kwestia diety zupełnie wytrąciła go z toru myślowego, sprawiając, że parę chwil jedynie nieruchomo siedział. Bo nawet nie wpatrywał się w Noxa bezmyślnie. Tylko zamarł z lekko rozwartymi ustami, w kąciku których znajdowała się plama czekolady.
Zamrugał, chociaż niewiele mu to dało. Ale przynajmniej wyrwało z tej katatonii.
- Am... - Zaczął dość ochryple, nim odchrząknął cicho. Kontynuował już pewniej. - W większości...? Lubię słodycze.
Rozciągnął blade wargi w uśmiechu, a grymas ten wyrażał jednako zagubienie, jak i pewien wstyd. Cały był niezdrowo blady; na skroniach i pod oczami dało się dostrzec prześwitujące przez skórę cienie żył. Zdawał się być jeszcze bardziej kruchy i delikatny niż zwykle, zaciskając długie palce na misce budyniu. Potrzebował odpoczynku i kuracji odstresowującej, to jest pewne. A jednak odsunął na bok własny stan, przełykając zmęczenie.
- Jak się czujesz? - Spytał, a w jego głosie pobrzmiewała jedynie szczera i czysta troska. - Te strzały... Byłeś u panny Blanc? Wyleczyłeś się? One były obłożone jakimiś klątwami, prawda? - Uśmiech już dawno zniknął, a zastąpił go wyraz zmartwienia stanem likantropa. - To nie było nic poważnego...?
Powrót do góry Go down


Mefistofeles E. A. Nox
Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; zaostrzone kły; wilkołacze blizny; umięśniony; skórzana obroża
Galeony : 1330
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2368
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes QzgSDG8




Moderator




With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes Empty


PisanieTemat: Re: With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes   With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes EmptyCzw Sie 15 2019, 19:44

Bierność, jaką Fabien wykazał w obliczu tak banalnego pytania, jeszcze bardziej Mefisto rozzłościła. Przestąpił z nogi na nogę, co choć nie było szczególnie przemyślane, to przyniosło całkiem niezły efekt. Zraniona stopa zapiekła znacząco, a Nox chwycił się tego uczucia i spróbował je dodatkowo spotęgować, byle tylko przyćmiło złość. Odetchnął, słuchając Krukona z nieco bardziej rozjaśnionym umysłem.
- Zdrowo - podsumował kąśliwie, a następnie odwrócił się na chwilę do skrzatów, by uspokoić je łagodnym uśmiechem. Wprowadził do kuchni nieco zamieszania, ale nie był wcale pierwszym awanturnikiem rozbijającym się po tym pomieszczeniu. I tak sporo tutejszych pracowników go tutaj znało - wytatuowany Ślizgon, który notorycznie doprasza się o mięsne posiłki i ściąga je na talerz zanim w pełni się zrobią, raczej zapadał w pamięć.
- Czuję się odpowiedzialny - odparł z wyrzutem, przykucając (co, ze względu na nogę, zaraz zmieniło się w klękanie) przed Fabienem. Przyglądał mu się chwilę, jawnie ignorując pozostałe pytania. Chłopak nie wyglądał dobrze, ale to raczej była kwestia zmęczenia i stresu, a nie odniesionych obrażeń. - Jest okej. Mogę zobaczyć twoją szyję? - Nie zamierzał dać się tutaj niańczyć, bo jednak jako wilkołak to on miał większe szanse w obliczu spotkanego przez nich zagrożenia. To on musiał się martwić o to, czy Krukonowi nie stało się nic poważnego i to on pół nocy nosił wspomnienie jego krwi. Chciał najpierw ukoić nerwy, a potem dać upust złości za pomocą zasłużonej reprymendy.
Skrzaty subtelnie wtrąciły się z propozycją przygotowania Mefisto tego samego, co dały Fabienowi... chłopak odmówił nieco zbyt desperacko, zaraz zbywając to krótkim śmiechem i grzecznymi wyjaśnieniami. Nie miał niczego złego na myśli, zwyczajnie nie był fanem słodyczy - a i tak aktualnie nie zdołałby niczego przełknąć, jeszcze zbyt roztrzęsiony po minionej nocy.

______________________


Thanks for making me a fighter.

Powrót do góry Go down


Fabien E. Arathe-Ricœur
Fabien E. Arathe-Ricœur

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Niewidomy. Cienkie, białe blizny na palcach.
Galeony : 694
Dodatkowo : Jasnowidz
  Liczba postów : 160
http://www.czarodzieje.org/t16060-budowa
http://www.czarodzieje.org/t16768-what-are-you-afraid-of#466051
http://www.czarodzieje.org/t16766-hootie#466049
http://www.czarodzieje.org/t16059-budowa
With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes QzgSDG8




Gracz




With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes Empty


PisanieTemat: Re: With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes   With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes EmptySob Sie 24 2019, 21:31

Krótkie "zdrowo" nie było tym, czego Fabien oczekiwał czy chciał usłyszeć. Wolałby dostać obszerniejszą odpowiedź, jakkolwiek nie obawiałby się, iż lakoniczność ma za zadanie ukryć niezadowalające blondyna fakty. Szczególnie biorąc po uwagę kąśliwy ton, jaki na trochę sprawił, iż Krukon stracił rezon. Zupełnie, jakby wcale Mefisto nie zawdzięczał mu teraz życia i nie siedzieli oboje w miarę cali oraz bezpieczni w kuchni. Otoczeni smacznym jedzeniem i usłużnymi skrzatami. I tak poczuł się winny.
- Odpowiedzialny? - Kierunek, z którego dobiegał głos Mefisto, nagle się zmienił. Teraz dochodził sprzed twarzy Fabiena. Ślizgon usiadł? Chłopak przywołał na twarz lekki uśmiech.
- Sam wyszedłem w nocy. Na własne życzenie. Ale podobno wszystko dobre, co się dobrze kończy - zabrzmiało tak beztrosko, aż groteskowo w świetle wydarzeń minionej nocy. Starał się sprawę zbagatelizować. Mogło się wiele złego zdarzyć - ale teraz to tylko gdybanie ulokowane w czasie zaprzeszłym. Nic, na co nie mają żadnego wpływu, więc... To nie tym winni się martwić, a przyszłością. Która nie maluje się w zbyt różowych barwach dla Fabiena.
- Z moją szyją jest wszystko w porządku - zapewnił, prostując się wolno. Odłożył miskę w bok, na kawałek wolnej ławy, zanim wyciągnął wolno dłonie przed siebie. Palcami odnalazł twarz Mefisto. Przy pierwszym kontakcie opuszek ze skórą cofnął instynktownie ręce, jakby bojąc się, iż chłopak zaprotestuje. Jeśli nie było żadnego sprzeciwu, delikatnie obadał twarz Ślizgona. Dłonie miał ciepłe. Bardzo miękkie i delikatne, zadbane. Wodził nimi po nosie i ustach Noxa, po policzkach oraz szczęce. Niezbyt dokładnie, bardzo powierzchownie. Aby tylko mieć pojęcie, jak on wygląda, nim zjechał rękoma na szyję likantropa. Zsunąwszy się z siedziska, objął go, klęcząc. W milczeniu przytulał, niesamowicie ciepło, nim nie odezwał się cicho, z ustami przy uchu studenta.
- Przepraszam... Powinienem był lepiej pilnować drogi powrotnej. Nie zostałbyś ranny... - Tylko pod tym względem czuł się winny. Tego, że ze zmęczenia odpuścił, rozkojarzył się, nie dociągnął sprawy o końca tak, jak wypadałoby ją zakończyć. Mógł popełnić okropny błąd i jedynie łut szczęścia sprawił, iż żadna ze strzał nie wbiła się nikomu w tętnicę, zakańczając jego żywot. A to niedopuszczalne. Nie powinien bazować na przypadku.
Powrót do góry Go down


Mefistofeles E. A. Nox
Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; zaostrzone kły; wilkołacze blizny; umięśniony; skórzana obroża
Galeony : 1330
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2368
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes QzgSDG8




Moderator




With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes Empty


PisanieTemat: Re: With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes   With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes EmptyNie Sie 25 2019, 01:40

- Ale wyszedłeś do mnie - podsumował szorstko. Nie potrafił w pełni docenić tego, że ktoś gotów był posunąć się na granicę szaleństwa, aby mu pomóc. Miał już podobną sytuację z Liamem i również czuł się paskudnie. Może to kwestia tego, że nie widział zbyt wielkiej wagi w swoim życiu? Z jego perspektywy znacznie sensowniejsza była jego śmierć, niż wycieczka Fabiena do Zakazanego Lasu.
Nie byli chyba zbyt zgranym duetem, skoro nawet podczas tak krótkiej rozmowy żaden z nich nie zdołał dowiedzieć się tego, czego chciał. Fabien nie dostał dokładnych wyjaśnień, Mefisto nie zobaczył tej nieszczęsnej szyi... Wilkołak ledwie zdusił w sobie sfrustrowane westchnięcie, dochodząc do bardzo prostego wniosku - zachowanie niepozorne dla innych, dla niewidomego byłoby zbyt dużą wskazówką. Miał nawet jakoś dopytać, ale został zaskoczony tym nagłym dotykiem, i... i po prostu zamilkł, wpatrując się w chłopaka. W jego spojrzeniu było tyle niedowierzania, że chyba ślepy by to zauważył.
- Wystarczy spytać. Powiedziałbym ci, że jestem szalenie przystojny i mam bardzo symetryczną twa- aa? - Ledwie się zdobył na zabranie głosu, a ten już odmówił mu posłuszeństwa; trzeba przyznać, że Nox sobie kompletnie podczas tego spotkania nie radził. Zupełnie zbity z tropu w pierwszym odruchu chciał Krukona złapać i pomóc mu z powrotem usiąść, a dopiero to przytulenie go uświadomiło, że zejście na podłogę było celowe.
- Ty sobie teraz żartujesz? - Dopytał, ostrożnie Fabiena obejmując. - Bo jeszcze nie jestem na tyle przytomny, żeby się bawić w takie skomplikowane żarty...
Skrzaty musiały sobie myśleć naprawdę dziwne rzeczy, patrząc na tę nietypową scenkę rozgrywaną na kuchennej posadzce...

______________________


Thanks for making me a fighter.

Powrót do góry Go down


Fabien E. Arathe-Ricœur
Fabien E. Arathe-Ricœur

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Niewidomy. Cienkie, białe blizny na palcach.
Galeony : 694
Dodatkowo : Jasnowidz
  Liczba postów : 160
http://www.czarodzieje.org/t16060-budowa
http://www.czarodzieje.org/t16768-what-are-you-afraid-of#466051
http://www.czarodzieje.org/t16766-hootie#466049
http://www.czarodzieje.org/t16059-budowa
With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes QzgSDG8




Gracz




With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes Empty


PisanieTemat: Re: With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes   With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes EmptyNie Sie 25 2019, 11:22

- Miałem pozwolić ci umrzeć? - Odparował, spodziewając się potwierdzenia. Nawet przez moment jego ton zrobił się odrobinę ostrzejszy. Ledwie zauważalnie w hałasie otoczenia, ale wyczuwalne, gdyby skupiać się na blondynie.
Za chwilę ponownie złagodniał, odsuwając się odrobinę i siadając na piętach. Nie puścił go jednak całkiem. Trzymał wciąż za ubranie. Nie chciał mówić do głosu jednego spośród wielu, jakie rozbrzmiewały w kuchni. Nie chciał prowadzić dyskusji z bezcielesnymi słowami. Chciał - a może potrzebował? - umiejscowić sobie Mefisto. Wiedzieć, gdzie jest. Czuć go.
- I dla czego? Dla kilku kłów na różdżki, dla krwi do eliksirów? Futra na podłogę jakiegoś zadufanego w sobie czystokrwistego? Nie jesteś łowną zwierzyną ani bydłem na odstrzał. Jesteś człowiekiem. - Zamilkł na parę chwil, zdając się gryźć z własnymi myślami, nim kontynuował, chociaż nie powiedział tego, co chciał powiedzieć. - Nie bierz na siebie odpowiedzialności za moje własne decyzje.
Zacisnął palce na bluzie Ślizgona, uśmiechając się lekko na wtrącenie o twarzy.
- Szklanka też jest symetryczna, więc to byłaby słaba poszlaka - zaśmiał się nawet delikatnie, zanim rozmowa nie wróciła do poprzednich, cięższych tematów. Jak Nox powstrzymał westchnięcie, on nie zdołał. Wyrwało się spomiędzy bladych warg.
- Mogłem pewnym rzeczom zapobiec... - Zaczął, starając się odegnać od siebie myśl, że może i by nie dał rady. Że to już by było za dużo, zbyt wielkie obciążenie psychiczne i fizyczne. Ale istniał cień szansy, że mógł i to go prześladowało.
- Zjesz coś? - Zmienił temat, chcąc wrócić już do normalności dnia. Bardzo ostrożnie i niepewnie to zasugerował, spodziewając się protestów. - Mojego budyniu nie zaproponuję, ale może tatar?
Powrót do góry Go down


Mefistofeles E. A. Nox
Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; zaostrzone kły; wilkołacze blizny; umięśniony; skórzana obroża
Galeony : 1330
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2368
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes QzgSDG8




Moderator




With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes Empty


PisanieTemat: Re: With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes   With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes EmptyNie Sie 25 2019, 12:58

Mefisto nie miał ochoty powiedzieć tak, on chciał to wykrzyczeć Krukonowi w twarz. Czy nie miałoby to większego sensu niż bezsensowne narażanie życia? Śmierć jednego wilkołaka nie wpłynęłaby wcale na wiele osób. Może nawet pokazałby przez to innym likantropom realne zagrożenie, które na nich czyha? O ile wieści w ogóle by się rozeszły...
Przemilczał jednak, słuchając tego wymieniania. Fabien brzmiał, jakby faktycznie mu zależało, z jakiegoś dziwnego powodu. Nie wyglądał na wielkiego aktywistę, toteż pewnie należał do tej małej grupki ludzi o dobrych sercach... Co nie zmieniało faktu, że on pewnie nie doceniłby wyjaśnień co z nim wydarzy się po jego śmierci. Drgnął dopiero na stwierdzenie, że Nox jest człowiekiem.
Zaśmiał się.
- Mhm... A co gdybyś ty, przy okazji, zginął? Nawet nie dla różdżki, nie dla eliksirów, nie dla futra. Zginąłbyś po nic. - Przesunął delikatnie dłonie, korzystając z tego, że Krukon się nieco odsunął. Teraz Mefisto mógł ostrożnie zahaczyć palcami o kołnierz jego swetra, żeby w końcu dowiedzieć się co z tym nieszczęsnym rozcięciem - czy zostało kompletnie zaleczone, czy też nie. Tak jak mu się wydawało, przez różano-czekoladowy zapach otaczający Fabiena przedzierało się coś jeszcze, coś bardziej intrygującego dla wyczulonego likantropa. - Nie wiesz, czy mogłeś. Nie zrozum mnie źle, Fabien... Po prostu wolałbym być ratowany w sposób trochę bezpieczniejszy dla mojego bohatera.
Szyja nie wyglądała źle, w przeciwieństwie do stopy Mefisto. Dopiero kiedy się odsunął, podciągając przy okazji do pozycji stojącej jasnowidza, to zauważył małą kałużę krwi rozlewającą się przy jego japonku.
- Może... nie wiem. Chyba jeszcze ty tutaj pachniesz najbardziej apetycznie - wymamrotał, kręcąc na palcu pierścieniem i powtarzając w kółko formułki zaklęć leczniczych. Szkoda, że nie mógł od przedmiotu wymagać aż takiej magii bezróżdżkowej... Byłoby z pewnością o wiele łatwiej, gdyby wziął z dormitorium swój czarodziejski patyczek. Nie zamierzał jednak nikogo tym kłopotać, toteż pochwycił stojące najbliżej papierowe ręczniki i zaraz zaczął sprzątać bałagan, który sam utworzył. A żeby nie zmartwić tym swojego towarzysza, po prostu zaczął gadać.
- Swoją drogą, to było dość urocze. "Jesteś człowiekiem"... mocne słowa. Zależy, z której strony się na to spojrzy, bo jednak bardziej trafne byłoby "jesteś wilkołakiem". W końcu wilkołaki są stworzeniami magicznymi, nie to co czarodzieje. Są opisane w książkach o zwierzętach. Są też brane pod uwagę przez Departament Kontroli Nad Magicznymi Stworzeniami. - Jakieś skrzaty podbiegły z pomocą, ale Mefisto podziękował. Przyjął za to zaoferowany mu stołek, dzięki czemu mógł w końcu usiąść obok Fabiena. - Z drugiej strony, likantropia jest uznawana za nieuleczalną chorobę. Jak Somnium mortiferum... Więc może jednak jestem po prostu chory? Tylko wtedy ciężko uzasadnić fakt stworzenia zaklęcia, które krzywdzi wilkołaki zarówno podczas pełni, jak i poza nią. Chociaż, jeśli mam być zupełnie szczery... zawsze jest mi ciężko to uzasadnić, z której strony nie patrzę... - Ton głosu miał niemal radosny, chociaż zdołał wpleść w to wszystko rozżalone westchnięcie. Ostatecznie szturchnął lekko wychowanka Ravenclawu. - I jak tu nie mieć zaburzeń tożsamości, hm?

______________________


Thanks for making me a fighter.

Powrót do góry Go down


Fabien E. Arathe-Ricœur
Fabien E. Arathe-Ricœur

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Niewidomy. Cienkie, białe blizny na palcach.
Galeony : 694
Dodatkowo : Jasnowidz
  Liczba postów : 160
http://www.czarodzieje.org/t16060-budowa
http://www.czarodzieje.org/t16768-what-are-you-afraid-of#466051
http://www.czarodzieje.org/t16766-hootie#466049
http://www.czarodzieje.org/t16059-budowa
With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes QzgSDG8




Gracz




With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes Empty


PisanieTemat: Re: With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes   With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes EmptyNie Sie 25 2019, 14:51

Nie trzeba było długo czekać na odpowiedź.
- Zginąłbym dla spokoju własnego sumienia. Myślisz, że wolałbym żyć ze świadomością, że umarłeś z powodu mojej bezczynności? Dostałem szansę uratować czyjeś życie i miałbym siedzieć spokojnie na tyłku? Nieudzielenie pomocy jest niczym więcej nad przyłożeniem ręki do morderstwa.
Rozluźnił palce, zsuwając je na uda Noxa. Trochę chyba zaczynał się nakręcać, ale teraz ponownie się uspokoił.
- Odsuńmy na bok fakt, że chcę bronić ludzkiego życia... I inne altruistyczne pobudki. Skoro uważasz je za zbyt słabe argumenty, pomyśl, czy sam byłbyś w stanie zakryć uszy i udawać, że nigdy nie słyszałeś wizgów zarzynanego wilkołaka. Czy zdołałbyś zakopać wyrzuty sumienia pod egoistycznym przekonaniem, że własne zdrowie ważniejsze. Żyjemy w magicznym świecie, nawet jakbym rękę stracił, to nie ma problemu jej przyszyć.
Wziął głębszy wdech i potem odpowiedział twardo.
- Only if you admitted you could turn a blind eye - more blind than mine - to this... I'd start regretting what I have done.
Poczuł palce na swojej szyi i spiął się trochę, nim zrozumiał, iż Mefisto chce tylko spojrzeć na ranę. Pozwolił mu, kontynuując rozmowę, odruchem przekręcając głowę nieco do boku.
- Podejrzewam, iż zdolność sprawdzania konsekwencji kolejnych decyzji dość znacząco ułatwia wybieranie tych dobrych. Zatem tak... Jestem dość pewny, że bym mógł, gdybym tylko nie był taki słaby.
Pachnie apetycznie?
Zapewne gdyby nie był niewidomy, spojrzałby teraz kątem oka na Mefisto, starając się wyczuć, ile w tym żartu, a ile szczerości.
- I'm not entirely sure that a werewolf saying "you smell like a snack" is a good thing, you know. No matter how much of a snack I actually am - zebrał się na humorystyczny ton, nim w końcu Ślizgon skończył oglądać rozcięcie na szyi blondyna. Fabien został podniesiony do pozycji stojącej, a potem usadzony znów na ławie. Nie protestował, nie mając już na to siły. Dawał sobą kierować, dopiero po zamieszaniu wyczuwając, że coś jest nie tak. Zapach krwi dotarł doń z opóźnieniem, wywołując poczucie stresu i spięcia.
- Bardzo chętnie bym omówił z tobą filozoficzne i fizjologiczne aspekty wilkołactwa, ale proszę, wpierw się wylecz - wstał ponownie, kładąc dłoń na ramieniu chłopaka. - Chodź. Przejdziemy się do panny Blanc. - Chwycił studenta za materiał bluzy i delikatnie pociągnął w stronę wyjścia z kuchni.
Powrót do góry Go down


Mefistofeles E. A. Nox
Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; zaostrzone kły; wilkołacze blizny; umięśniony; skórzana obroża
Galeony : 1330
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2368
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes QzgSDG8




Moderator




With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes Empty


PisanieTemat: Re: With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes   With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes EmptyNie Sie 25 2019, 15:41

Zacisnął wargi w wąską kreskę, słuchając Fabiena i dochodząc do bolesnego wniosku, że ten głupi Krukon nie był aż taki głupi. Mefistofelesowi całkiem dobrze było być hipokrytą - mógł złościć się na innych i odpuszczać sobie, przynajmniej w niektórych sytuacjach. Oczywiście, że nie byłby w stanie ignorować czegoś takiego. Był jednym z pierwszych w kwestii pchania się w stronę niebezpieczeństwa... Ale też właśnie przez to popadał w obsesję udoskonalenia siebie, zarówno w postaci ludzkiej jak i wilczej.
- Uwierz... uznanie, że wszystko jest w porządku, bo ja też bym tak postąpił... daleko nas nie zaprowadzi. Robię sporo rzeczy, których ludzie nie pochwalają. Albo których ja nie pochwalam, jak w tym przypadku. - Potrząsnął lekko głową, uśmiechając się przy tym pod nosem. Heroizm bardzo ładnie brzmiał w opowieściach, ale instynkt przetrwania powinien być ważniejszy.
- Zakładając, że faktycznie jesteś słaby... to wychodzi na to, że nie mogłeś. I, prawdę mówiąc, całkiem lubię nie znać mojej przyszłości. Gdybym wiedział, co może się wydarzyć, straciłbym wymówkę przy podejmowaniu złych decyzji... - Gotów był już żartować, zmienić temat na zupełnie inny. Chociaż kwestia likantropii była dla niego drażliwa i wielokrotnie spędzała mu sen z powiek, to i tak lubił te dyskusje. Wiedział już przynajmniej, że Fabien nie zaskoczy go nieczułym podejściem, więc...
Przechwycił dłoń Krukona i przyciągnął go z powrotem do siebie. Dopiero rozsiadł się na tym stołku i odetchnął, a temu zachciało się biegania po Hogwarcie? Skoro żaden z nich nie umierał, to nie było sensu przeszkadzać Blanc... Która pewnie oczekiwałaby jakichś wyjaśnień.
- Nie, daj spokój. Złapię sobie potem weterynarza... znaczy, uzdrowiciela zwierzęcego. Jeszcze ci ten ulepek ostygnie i co będzie? - Ziewnął, dalej trzymając swego rozmówcę. Raczej ciężko byłoby go teraz przekonać, żeby wstał.

______________________


Thanks for making me a fighter.

Powrót do góry Go down


Fabien E. Arathe-Ricœur
Fabien E. Arathe-Ricœur

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Niewidomy. Cienkie, białe blizny na palcach.
Galeony : 694
Dodatkowo : Jasnowidz
  Liczba postów : 160
http://www.czarodzieje.org/t16060-budowa
http://www.czarodzieje.org/t16768-what-are-you-afraid-of#466051
http://www.czarodzieje.org/t16766-hootie#466049
http://www.czarodzieje.org/t16059-budowa
With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes QzgSDG8




Gracz




With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes Empty


PisanieTemat: Re: With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes   With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes EmptyWto Sie 27 2019, 21:41

Nie chciał się szarpać z rannym. Tym bardziej, iż nie do końca znał jego stan. Zatrzymał się zatem, stojąc i zagryzając wargę w niezdecydowaniu. Widać było, iż bije się ze sobą, zanim odetchnął.
- Może doprowadzi nas do bycia lepszymi wersjami siebie. Silniejszymi... Sprawniejszymi. O ile można tak powiedzieć o kalece - ostatnie zdanie dodał wyjątkowo cicho, acz nie na tyle, aby nie dało się go wyłapać spośród hałasu otoczenia. A potem przez moment na jego twarzy odbił się smutek. Złapał się w pułapkę własnych słów, szybko jednak zdołał - przynajmniej częściowo - odzyskać rezon.
- Wzmocnić się można tylko przekraczając własną strefę komfortu. Więc może nie tyle "słabym", ile "gdybym nie odpuścił". To chyba lepiej ujmuje, co chciałem powiedzieć -  tym razem zabrzmiał stanowczo. Może wręcz komicznie. I kolejny raz spróbował pociągnąć chłopaka do wyjścia, spotykając się z niczym tylko oporem.
- Daj spokój... Nie podchodzisz chyba na tyle poważnie do tego, iż niektórzy uważają wilkołaki za magiczne stworzenia, aby leczyć się u weterynarza? - Sarknął, marszcząc przy tym brwi. To brzmiało wręcz komicznie. Groteskowo i... Smutno. Wygładził zaraz czoło, a ton jego głosu zrobił się łagodniejszy.
- Myślę, że wszystko to jest logiczne. Przechodząc przemianę stajesz się... Agresywniejszy. Faktom, nawet bolesnym, nie można zaprzeczyć. Dziki wilkołak kieruje się instynktem, nie logiką, a ten podsuwa często zachcianki niebezpieczne dla życia i zdrowia czarodziejów. Zaklęcie było tylko rozwiązaniem tymczasowym. Barierą, aby chronić innych przed śmiercią lub podobnym losem. Nie dziwne zatem, iż umieszczono wilkołaka, w jego zwierzęcej formie, w księgach dotyczących magicznych stworzeń. Nie miał nic wspólnego z tym, jaki ugryziony czarodziej jest poza pełnią. Był niczym całkowicie osobna istota. Ale tak wyglądało to kiedyś. Teraz, po wynalezieniu eliksiru tojadowego, likantropy zachowują świadomość w czasie przemiany. Nie powinny już być zwierzętami. Czasy się zmieniają, ale księgi zostały niezaktualizowane. - Zacisnął delikatnie palce na jego ubraniu. - Nie wspominając, że to tylko jeden aspekt twojego życia. A jest ich jeszcze wiele więcej.
Zamilkł na trochę, czując, jak znowu łapie go zmęczenie i w głowie się kręci. Chwila strachu przez zapach krwi minęła, adrenalina opadła. I tak jego organizm nie był w stanie stworzyć jej tak szybko wiele więcej, by pobudzić go na dostatecznie długo. Spadek cukru również tutaj nie pomagał. Spróbował zatem odsunąć się, aby usiąść na poprzednim miejscu.
- Nie brzmię jak jakiś idealistyczny aktywista, walczący o równość wszystkich? - Spytał, unosząc kącik ust. Ciężko rzecz, czy z powodu tego żartu, czy rozbawienia samym sobą.
Powrót do góry Go down


Mefistofeles E. A. Nox
Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; zaostrzone kły; wilkołacze blizny; umięśniony; skórzana obroża
Galeony : 1330
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2368
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes QzgSDG8




Moderator




With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes Empty


PisanieTemat: Re: With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes   With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes EmptyWto Sie 27 2019, 22:18

- A co, kaleka nie może być sprawniejszy? - Machnął ręką, zupełnie to zbywając. Niby rozumiał o co chodzi, ale też nigdy nie chciał tak myśleć. Mnóstwo wilkołaków chodziło przemęczonych i osłabionych, zamkniętych w bolesnym cyklu przemijających pełni. Mefistofeles wielokrotnie miał ochotę po prostu zakopać się pod kołdrą, ale sobie na to nie pozwalał i kontynuował treningi, wszystko dopasowując tak, aby nie wypaść z formy. Choć przykład był banalny, chętnie przekładał to na wszystko inne. Niewidomy prawdopodobnie miał znacznie lepszą motywację od innych, aby się w czymś udoskonalić.
- Tak szczerze, to po prostu przyjaciel pracuje w klinice. Ale no... dobrze się złożyło, nie? - Może Neirinowi brakowało w pewnych aspektach doświadczenia, ale i tak znał się na uzdrawianiu na tyle, by Ślizgon mu zaufał. - Blanc będzie zadawała pytania... i pewnie na widok wypalonych po adolebicie ran, zdecydowałaby się incydent zgłosić. Znając moje szczęście, jeszcze by mi się oberwało za twój spacer po Zakazanym. - To wszystko, niewątpliwie, w obliczu prawa stałoby się winą Noxa. Nawet gdyby nauczyciele (czy sam Fabien) chcieli jakoś to zatuszować, to szanse wyglądały na tyle marnie, że nie opłacało się podejmować ryzyka.
- No właśnie, nie rozdzielali tego. Mimo wszystko wilkołak przez większą część życia jest w ludzkiej postaci, więc... Przed napisaniem książki już można się zorientować, że to nie jest takie proste. A zaklęcie akurat mnie mocno drażni, bo normalne uroki też mogłyby zadziałać. Niektóre, oczywiście... ale jednak.
Zauważył, że Fabien wygląda słabo, toteż trzymał go za rękę, aż ten nie usiadł. Drobna asekuracja pewnie nie była niezbędna, ale uspokoiła sumienie Mefistofelesa. Mógł pokręcić się na stołku i odnaleźć pozycję, w której głową i karkiem (nieporanionymi!) opierał się o ścianę. Mimowolnie przymknął powieki, przyjmując na siebie całe to wycieńczenie.
- Trochę brzmisz... ale nic w tym złego, tak myślę. - Jakiś skrzat podsunął mu herbatę, a likantrop nie miał siły odmawiać. Wziął kilka łyków gorącego naparu, nim nie zerknął kątem oka na swego towarzysza. - Niewidomy i wilkołak wchodzą do kuchni... brzmi jak początek jakiegoś żartu.

______________________


Thanks for making me a fighter.

Powrót do góry Go down


Fabien E. Arathe-Ricœur
Fabien E. Arathe-Ricœur

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Niewidomy. Cienkie, białe blizny na palcach.
Galeony : 694
Dodatkowo : Jasnowidz
  Liczba postów : 160
http://www.czarodzieje.org/t16060-budowa
http://www.czarodzieje.org/t16768-what-are-you-afraid-of#466051
http://www.czarodzieje.org/t16766-hootie#466049
http://www.czarodzieje.org/t16059-budowa
With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes QzgSDG8




Gracz




With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes Empty


PisanieTemat: Re: With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes   With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes EmptyWto Sie 27 2019, 22:55

- Od widzących trochę ciężko - uznał, sięgając ostrożnie po miskę. Mefisto mógł obserwować, jak namacał ją palcami, chwilę wodząc nimi w powietrzu, zanim natrafił na naczynie. Zsunął opuszki po krawędzi i wziął swój "ulepek" pewnie w dłonie. Przynajmniej z samym jedzenie nie miał problemu. Zwykle z bardziej złożonymi daniami chwila jeszcze mija, zanim zorientuje się w jego rozlokowaniu na talerzu, delikatnie sprawdzając wszystko widelcem. Tutaj mógł po prostu nabierać łyżką lepką, gęstą zawartość naczynia. Trzymał jednak miskę blisko ust, aby nie ryzykować, iż coś mu skapnie. Uważał też, aby nie nabrać zbyt wiele na raz... Nie przepadał chyba za jedzenie przy kimś. Albo to efekt zmęczenia? Ale tempo tego posiłku trochę spadło, kiedy miał świadomość, iż najprawdopodobniej jest obserwowany.
- Nie zamierzasz tego zgłaszać? Ale to... kłusownicy. A nie jesteś jedynym wilkołakiem w szkole. A co jak wpadnie w ich pułapkę ktoś inny? Nie sądzę, aby opuścili teren szkoły za szybko - zmartwił się słowami Mefisto. Zamierza to zatajać? - Nie chcesz nawet powiedzieć, że po prostu wpadłeś w ich sidła, ale uwolniłeś się...? Wyłączając z całej nocy mój udział? - Nie przemyślał faktu, iż będą wymagać od likantropa wspomnień. W końcu po co komu słuchać krzyków czy czuć leśne powietrze? Jeśli gdzieś kiedyś obiło mu się o uszy używanie myślodsiewni w czasie przesłuchań, bardzo szybko ten fakt wyleciał niewidomemu z pamięci. Jego świat jest inny.
Zagryzł delikatnie zęby na łyżce, zanim wysunął ją z ust.
- Nie wiń ludzi za to, że chcieli się chronić. Niedawno sam nawoływałeś mnie do słuchania instynktu przetrwania bardziej niż heroizmu oraz bezinteresowności. Idąc tą logiką, powinieneś raczej pochwalić ideę podobnego zaklęcia. Rani tylko tych "niebezpiecznych". Nie tylko zapewnia nieprzekraczalną barierę, ale jeszcze stuprocentowe wykrycie ich w ludzkiej formie. Nie przejmując się, że to poza pełnią są zwykli obywatele. Czyż to nie brzmi "idealnie"? - Uciekł się do sarkazmu, acz tonem raczej smutnym i melancholijnym niż ociekającym ironią czy jadem. Podkulił nogi, opierając stopy o krawędź ławy i biorąc znowu kolana pod pierś. Umiejscowił na owych miskę, zanim zaśmiał się cicho, rozluźniając.
- A blind man walks into a bar. And a table. And a chair - rzucił jednym z najbardziej suchych i popularnych żartów o niewidomych, jakie znał. Czy nawet jakie istnieją. Umiał śmiać się z siebie.
- Znasz jakiś o wilkołaku? Ja znam jeden... Werewolf? - Odłożył łyżkę do miski i wyciągnął wolną dłoń, szukając nią w powietrzu Mefisto. Natrafiając na jego rękę, zahaczył o nią palcami. - Therewolf.
Miał ładny uśmiech. Teraz, kiedy ten grymas był delikatny i niewinny zamiast splamionego smutkiem czy zakłopotaniem.
Powrót do góry Go down


Mefistofeles E. A. Nox
Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; zaostrzone kły; wilkołacze blizny; umięśniony; skórzana obroża
Galeony : 1330
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2368
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes QzgSDG8




Moderator




With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes Empty


PisanieTemat: Re: With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes   With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes EmptyWto Sie 27 2019, 23:15

Pobieżnie kontrolował to, co robił Fabien. Mefisto lubił wiedzieć, co się dzieje, zatem automatycznie kontrolował otoczenie. Był też ogólnie zaciekawiony osobą Krukona, ale w jaki sposób jadał... cóż, nie należało teraz do wilkołaczych priorytetów. Bardziej przerażony był zawartością cukru, jaką zawierała ta miska, niż niewygodą związaną z kalectwem.
- Y-ym. Wiem, że nikogo poza nami tam nie było, sprawdziłem. - Przynajmniej jako wilk potrafił nieźle rozeznać się w otoczeniu... Nawet, kiedy był zraniony! Nie był może stuprocentowo pewny, bo nie przeczesał dokładnie całego Zakazanego Lasu, ale te bliższe zakątki wyczułby lub usłyszał bez problemu. Jeśli ktoś zabłądził dalej, z miejsca stawał się przekąską dla akromantul, a nie zdobyczą kłusowników. - Sam się tam pokręcę i zobaczę, czy coś jeszcze nie zostało. Prędzej postaram się wyciągnąć stąd wilkołaki przed następną pełnią, niż wywlec tę sprawę. Ani myślę pokazywać wspomnienia i bawić się w wyjaśnianie. - Nie chciał ściągać uwagi na problem kłusowników akurat tutaj. Już i tak dręczyła go myśl, że to mogli być jacyś znajomi dwóch zagubionych czarodziejów, z którymi kiedyś Mefisto się rozprawił.
- Właśnie, nie przejmując się... To nie jest instynkt przetrwania, to jest zbędne okrucieństwo. I w ogóle... żadną nieprzekraczalną barierę, wszystko kwestia motywacji. I masochizmu. - Swego czasu miał trochę przygód z adolebitem i przekonał się, jak niewielką pomocą mógł służyć w obliczu prawdziwego zagrożenia, o ile tylko nie został solidnie przemyślany.
Zaśmiał się krótko i przechwycił dłoń Fabiena, patrząc na niego z odrobiną niedowierzania.
- Może jeden, ale najlepszy... - Przesunął spojrzeniem po długich włosach Krukona i drgnął lekko, wyraźnie zaciekawiony. Odstawił kubek, by przypadkiem nie rozlać herbaty. - Powiedz mi, Fabien... Skoro już cię tu mam... Jak sobie mnie wyobrażasz? - Fascynowało go jak wiele informacji mógł ślepiec zebrać, na co zwracał uwagę i ile potrafił wywnioskować.

______________________


Thanks for making me a fighter.

Powrót do góry Go down


Fabien E. Arathe-Ricœur
Fabien E. Arathe-Ricœur

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Niewidomy. Cienkie, białe blizny na palcach.
Galeony : 694
Dodatkowo : Jasnowidz
  Liczba postów : 160
http://www.czarodzieje.org/t16060-budowa
http://www.czarodzieje.org/t16768-what-are-you-afraid-of#466051
http://www.czarodzieje.org/t16766-hootie#466049
http://www.czarodzieje.org/t16059-budowa
With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes QzgSDG8




Gracz




With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes Empty


PisanieTemat: Re: With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes   With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes EmptyPon Wrz 02 2019, 19:51

Nie podobał mu się ten plan. Kręcenie się zamiast zajęcia się sprawą raz a porządnie, wyciąganie wilkołaków jakoś pokątnie i po kryjomu, jakby to one były czemuś winne... Widać było, iż na twarzy jasnowidza maluje się niepewność oraz czysty sceptycyzm.
- Co z tego, że nie złapią nikogo teraz, jeśli przy następnej pełni ulokują pułapki w innym miejscu? Kłusownik nie przestanie być kłusownikiem tylko dlatego, że raz jego ofiara uciekła - westchnął, wyraźnie robiąc się smutniejszy.
- You do you... Ale moim zdaniem należy to zgłosić i ich złapać. I... Chyba nie rozumiem, po co wspomnienia?
Nox trzymał go za dłoń. Krukon wykorzystał to, masując lekko kciukiem śródręcze wilkołaka, wyczuwając na nim parę zgrubień. Zwykle ukryte pod tuszem tatuaży były słabo zauważalne dla tych, co kierują się wzrokiem. Ale jego nie myliły rysunki. Nie chciał jednak wyciągać nieprzyjemnych -prawdopodobnie - wspomnień w ten i tak ciężki dzień. Noc. Ostatnią dobę.  Tak - ciężką ostatnią dobę. Odpuścił zatem, tylko badając opuszkami powierzchnię blizn.
- Przekroczyłeś kiedyś barierę z Adolebita? - Spytał z rozbawieniem pomieszanym z odrobiną zaciekawienia oraz kilkoma kroplami niedowierzania. Traktował to bardziej jak teoretyczne rozważania - tak się da, to jest możliwe. Bo i było. Adolebit nie tworzy muru, tylko sprawia fizyczny ból. Oczywiście, że z dostateczną dawką masochizmu oraz uporu można zignorować to cierpienie. Nie sądził jednak, by Ślizgon był na tyle głupi i faktycznie kiedyś próbował.
Chociaż kim on jest, aby oceniać poziom głupoty. Wybiegł w las będąc ślepym. Nie stanowi najlepszego przykładu osoby trzeźwomyślącej.
- Jeśli w przeciągu najbliższych minut nie nauczysz się myśleć przestrzennymi figurami... To moje słowa i tak niewiele będą mieć dla ciebie sensu - zatrzymał palec na jednej z blizn, nim kontynuował - chyba, że masz pod ręką trochę gliny. Wówczas może mógłbym ci pokazać.
Powrót do góry Go down


Sponsored content

With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes QzgSDG8








With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes Empty


PisanieTemat: Re: With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes   With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes Empty

Powrót do góry Go down
 

With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: With my last breath I'd apologize for bleeding on your shoes QCuY7ok :: 
retrospekcje
-