Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Bar "Peke Yake"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Mefistofeles E. A. Nox
Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; zaostrzone kły; wilkołacze blizny; umięśniony; skórzana obroża
Galeony : 1330
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2382
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Bar "Peke Yake" QzgSDG8




Moderator




Bar "Peke Yake" Empty


PisanieTemat: Bar "Peke Yake"   Bar "Peke Yake" EmptyWto Lip 09 2019, 13:17


Bar "Peke Yake"


Miejsce zupełnie z innej bajki - kolorowe, przystrojone, zachęcające do podejścia. Wyróżnia się spomiędzy stonowanej architektury Oazy. Podobnie można określić właściciela! Rodzina Yake od dawna zajmuje się barem, upiększając go i budując coraz to lepszą renomę. Chociaż dookoła nie znajduje się wiele więcej miejsca poza niewygodnymi stołkami, tutaj zawsze gromadzą się prawdziwe tłumy. Każdy napój - alkoholowy, albo i nie - idealnie chłodzi dniami i rozgrzewa nocami. Chodzą plotki, że... tu właśnie chodzą plotki! Jeśli potrzebujesz jakichkolwiek informacji, śmiało zaczepiaj kogoś z rodziny Yake, kto akurat krząta się za otwartymi 24 godziny na dobę barem. W okolicy nic nie dzieje się bez ich wiedzy!

Pierwszy napój gratis, bez składania zamówienia - dostaniesz to, czego ci potrzeba, a może nawet więcej!

Rzuć kostką, aby sprawdzić dodatkowy efekt zaserwowanego drinka:
 

Kostką należy rzucić przynajmniej raz. Każdy następny rzut jest dobrowolny.

______________________


Thanks for making me a fighter.

Powrót do góry Go down


Emily Rowle
Emily Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 1147
Dodatkowo : Prefekt fabularny
  Liczba postów : 939
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Bar "Peke Yake" QzgSDG8




Gracz




Bar "Peke Yake" Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Peke Yake"   Bar "Peke Yake" EmptyWto Lip 16 2019, 18:05

Jak dobrze, że niezależnie od kierunku wycieczki, zawsze na miejscu można było znaleźć jakiś bar. Czy to nad morzem na plaży, czy na środku pustyni, można było liczyć na orzeźwiającego drinka. Emily potrzebowała go w tej chwili bardziej, niż kiedykolwiek. Ostatni czas był naprawdę ciężki i z dnia na dzień było coraz gorzej. Najpierw te wszystkie wydarzenia związane z Natem, potem śmierć matki. Dobrze, że ostatecznie zdecydowała się na wyjazd. Miała szanse oderwać się od rzeczywistości. No, przynajmniej od tej rodzinnej, bo jak się okazało, od Nate'a ucieczka już nie jest taka prosta. Obiecała sobie, że będzie twarda i nie da po sobie poznać jak bardzo jest rozbita. Pewnie mogłaby zrobić aferę i zmienić namiot, ale zamiast tego wolała zacisnąć zęby i jakoś wytrzymać ten przydział.
Liczyła, że będzie miała trochę większe wsparcie w kuzynie. Na szczęście nie był też przeciwko niej, raczej postanowił pouczać ich obojga, co z dwojga złego nie było najgorszą opcją. Mógłby tylko darować sobie te głupie sugestie, ale Emily uznała, że najlepiej będzie to wszystko zignorować. Komentarze Nate'a też puściła już mimo uszu i poszła za Leo do baru. Zamówili trzy drinki, a ona wzięła losowego do ręki. Już po kilku łykach poczuła się dość dziwnie i zaczęła lekko podrygiwać na siedzeniu. Nie lubiła tańczyć, więc zawsze kiedy pojawiała się ta nieodparta ochota, wiedziała, że coś jest nie tak. Czyżby tu też serwowali drinki z dodatkami? Rok temu, w Meksyku, jeden całkiem nieźle ją urządził, ale chociaż nie zmuszał do tańczenia. Spojrzała na Nate'a, który też popijał swój napój spokojnie i przegryzła wargę. Coś się zmieniło. Zawsze fizycznie wydawał jej się atrakcyjny, ale teraz spojrzała na niego jeszcze przychylniej i zaczęło ją to naprawdę martwić. Zwłaszcza, że z każdą chwilą to wszystko narastało. Zeskoczyła ze stołka i całkowicie tracąc rozum, pociągnęła Nathaniela za rękę.
- Nie wierze, że to mówię, ale chodź zatańczyć, Bloodworth - rzuciła tonem nieznoszącym sprzeciwu. Nie umiała tego kontrolować, normalnie nie miałaby ochoty tańczyć ani sama, ani tym bardziej z nim, ale teraz coś się zmieniło i nie potrafiła się zahamować.  - Szybko, bo zwariuje, to chyba wina tych drinków, są jakieś dziwne - mruknęła, bo naprawdę czuła palące uczucie, z którym było jej wyjątkowo niekomfortowo. Nie wiedziała jeszcze, że jej wzmożone zainteresowanie chłopakiem też nie jest przypadkowe.

Kostka: 3

______________________

Santa baby, I don't need your presents tonight
Don't want diamonds, cash, or stars, nothing that comes in a box
No more fluff, I've had enough, and I can buy my own damn stuff
Powrót do góry Go down


Nathaniel Bloodworth
Nathaniel Bloodworth

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 190 cm
C. szczególne : Niewielka blizna na łopatce, na palcu lewej ręki sygnet rodowy Bloodworthów, butelka whisky w ręce.
Galeony : 839
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 722
http://www.czarodzieje.org/t17075-nathaniel-bloodworth#476657
http://www.czarodzieje.org/t17079-nathaniel-bloodworth
http://www.czarodzieje.org/t17080-nathaniel-bloodworth#476778
http://www.czarodzieje.org/t17070-nathaniel-bloodworth
Bar "Peke Yake" QzgSDG8




Moderator




Bar "Peke Yake" Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Peke Yake"   Bar "Peke Yake" EmptyWto Lip 16 2019, 23:43

Znalazłby drogę do baru choćby z drugiego końca świata; po kilku latach smutnego zapijania mordy, w głowie urósł mu chyba radar mogący wyczuć alkohol nawet z ogromnej odległości. A może to nie on znajdował trunki... może to one znajdowały jego? W końcu szklaneczki lądowały w jego dłoniach nawet wówczas gdy się nad tym nie zastanawiał; może nie był to wcale radar, a zwykły magnes.
Cokolwiek to było, zadziałało i tym razem, bowiem drogę do baru znalazł tak szybko, jakby w wiosce ludu Eneji był co najmniej kilka razu. Znalazł bar, a w barze Leonela, który rzeczywiście zamierzał przynieść im drinki. Podszedł do kumpla, poklepał go po plecach i wziął jednego z drinków, nie zwracając szczególnej uwagi na to co to takiego – i tak wiedział, że nic co odpowiadałoby jego gustom. Nie lubił wymyślnych alkoholi, były za słodkie i ogólnie rzecz biorąc przesłodzone, brakowało im za to głębi jaką bez wątpienia posiadało dobre wino, czy odpowiednia whisky; brakowało im... szlachetności.
Byli jednak na pieprzonej Saharze i nie zamierzał wahać się choćby przez sekundę, wystraszony, że ktoś mógłby mu zabrać dwie rzeczy, których bardzo potrzebował – po pierwsze alkohol, a po drugie chłodny napój.
— Rozstawiliśmy namiot, przynajmniej nie będziemy spać pod gołym niebem. Jestem pieprzonym geniuszem. — mruknął do Leonela, zajmując miejsce na niewygodnym barowym stołku tuż obok niego. Upił łyka drinka i skrzywił się delikatnie na słodycz jaka rozlała się na jego języku. Co za paskudztwo; jakkolwiek uwielbiał słodycze, tak nie potrafił znieść ich w towarzystwie alkoholu. To samo tyczyło się nadziewanych czekoladek.
Oparł łokieć na kontuarze, na ręce oparł zaś podbródek leniwie obserwując uwijającego się po drugiej stronie barmana. Dopadło go zmęczenie wywołane wędrówką, kłótniami i upałem, opadł nieco z energii, która towarzyszyła mu jeszcze na początku.
— Wiesz, co, stary? — zwrócił się do Leo, choć nie patrzył na niego — daleko zaszedłeś z tymi swoimi przypuszczeniami. Za daleko. — uniósł kącik ust, bo mimo wszystko z perspektywy czasu (co z tego, że zaledwie kilkunastu minut? Podczas spaceru z obozu miał czas na przemyślenia) zaczynała go bawić spostrzegawczość Fleminga. Chyba po prostu znał go na wylot. Bloodworth bynajmniej nie zamierzał się przyznawać do ewentualnych fantazji na temat dziewczyny, choć trzeba przyznać, że i nie zaprzeczył odpowiednio dosadnie.
Podniósł zaskoczone spojrzenie, kiedy przed nim pojawił się drink od jakiegoś starszego gościa. Uniósł nieznacznie brew i przyjął szklankę po to tylko, by dać ją barmanowi do wylania. Nie chciał urazić uczuć tubylców (pierwszy dzień nawet nie zaczął się jeszcze porządnie, do licha ciężkiego), dlatego nie wyraził swojej dezaprobaty, ale nie był na tyle głupi, aby pić coś z nieznanego źródła. Może był to miły gest, a może wręcz przeciwnie... i jakakolwiek była prawda, nie zamierzał poznawać jej na własnej skórze.
— Tutejsze kobiety chyba lubią białych mężczyzn... — odezwał się do Fleminga półgębkiem kiedy dostrzegł rzucane ku niemu spojrzenia. Wyprostował się na swoim miejscu, wypiął dumnie pierś i sączył drinka, nieświadom, że to nie do końca jego urok tak działał na wszystkich dookoła, a raczej był to efekt drinka, którego łapczywie popijał.
To co rzeczywiście go zdziwiło, nadeszło chwilę później... a była to Emily we własnej osobie; spodziewał się, że kiedy dostanie drinka, czym prędzej oddali się od niego i Leonela, żeby w końcu uwolnić się od kąśliwych uwag obojga. Okazywało się jednak, że albo w istocie była masochistką, albo polubiła ich towarzystwo i wcale nie zamierzała ich porzucać. Nie wiedział jaki ma do tego stosunek i gdyby nie przyglądała mu się dziwnie, może zwyczajnie by ją zignorował. Ta jednak nie tylko obrzucała go spojrzeniami, ale i podeszła, proponując mu taniec. Zakrztusił się drinkiem, który właśnie pił.
— To bar, Rowle, nie klub. Tu się nie tańczy. — zdążył jej powiedzieć, nim ta wyjaśniła mu w czym rzecz. Spojrzał na swojego drinka, a potem z powrotem przeniósł spojrzenie na dziewczynę, marszcząc brwi. Skoro drinki miały być dziwne, czemu jego nogi nie rwały się do tańca? Coś zdecydowaniu mu tutaj nie pasowało. — Zwariujesz bo tak bardzo chcesz tańczyć, czy zwariujesz bo tak bardzo chcesz tańczyć ze mną? — zapytał, pociągając kolejny łyk obrzydliwie słodkiego alkoholu. Chciał obrócić sytuację w żart, choć nawet nie musiał, bo była nim sama w sobie...

Kostka: 2

______________________

Je parvins à faire s'évanouir dans mon esprit toute l'espérance humaine. Sur toute joie pour l'étrangler j'ai fait le bond sourd de la bête féroce.
Le malheur a été mon dieu. Je me suis allongé dans la boue. Je me suis séché à l'air du crime. Et j'ai joué de bons tours à la folie.
Et le printemps m'a apporté l'affreux rire de l'idiot.
Powrót do góry Go down


Emily Rowle
Emily Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 1147
Dodatkowo : Prefekt fabularny
  Liczba postów : 939
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Bar "Peke Yake" QzgSDG8




Gracz




Bar "Peke Yake" Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Peke Yake"   Bar "Peke Yake" EmptySro Lip 17 2019, 00:33

Prawdę mówiąc: trudniej było o trafniejsze pytanie. W jakim stopniu chodziło o taniec, a w jakim o niego?
Mogła na wiele rzeczy kręcić nosem, ale nie dało się ukryć, że Nate był po prostu przystojny. Na co dzień starała się nie zwracać na to uwagi, z różnym skutkiem, ale jednak. Może gdyby nie wszystkie okoliczności, dawno byłaby nim zauroczona? Niewykluczone, że przymknęłaby oko na seksistowskie teksty, nadmierną pewność siebie, czy nawet to jego charakterystyczne patrzenie na całą resztę (zwłaszcza na nią) z góry. Skupiając się tylko na fizycznych aspektach, był całkowicie w jej typie. Emily nie miała zbyt dużego doświadczenia z facetami, na większość nie zwracała zbyt dużej uwagi. Wcześniej podobał jej się gryfon, któremu poświęcała całkowicie swoją uwagę. No, pewnie było też kilka dziewczyn, które wzbudzały w niej przeważnie większe zainteresowanie, niż męska część Hogwartu.
Normalnie nie pozwalała sobie na myślenie o mężczyźnie w tym kontekście. Skupiała się na nienawiści, którą pielęgnowała, nie bez trudu. Krzywda, którą jej wyrządził, faktycznie potrafiła przysłonić wszystko inne i dopilnować, żeby perspektywa pozostała taka, jak powinna. Sytuacja zmieniła się odrobinę, podczas ich ostatniej gry w durnia. Pogrywał z nią, ale robił to na tyle umiejętnie, że to naprawdę podziałało. Walczyła ze sobą, ale jak się szybko okazało, jej starania i całkiem celne zagrywki z czasem też obróciły się przeciwko niej. Wiedziała, że gdyby wtedy jej nie przerwał i nie spławił, posunęłaby się stanowczo za daleko.
Ale to zrobił. Upokorzył ją, wyrzucił, nie pozostawił cienia wątpliwości. Zniechęcił ją do siebie całkowicie, prawda? Obiecała sobie, że więcej nie pozwoli sobie na takie myślenie. A jednak teraz, łapiąc go za rękę, poczuła dziwny ucisk i miała wrażenie, że jej umysł owija gęsta mgła, nie pozostawiając dziewczynie zbyt wiele rozsądku. Patrzyła jak upija łyk za łykiem dokładnie w tym samym czasie, w którym w niej buduje się dziwne napięcie. Przełknęła ślinę, chyba pierwszy raz tak dokładnie mu się przyglądając. Zawsze miał tak intensywnie zielone oczy? Bez żadnych zahamowań badała go spojrzeniem, najpierw włosy, twarz, szyja i ramiona, a potem klatka piersiowa, która niestety tym razem była zakryta koszulką. Pierwszy raz naprawdę tego pożałowała.
- Może oba - mruknęła w końcu i zdała sobie sprawę, że z tego wszystkiego zaschło jej w ustach. Widziała, że nie tylko ona wlepia w niego spojrzenie i bardzo jej się to nie spodobało. Ewidentnie zaraz jego zainteresowanie zostanie skradzione przez jakąś miejscową laskę. Nie dbała teraz o to, że nie powinna się tym przejmować. Po prostu nie mogła do tego dopuścić, to było silniejsze od niej. Przysunęła się do niego i nachyliła nad jego uchem. - Jeśli chcesz, możemy iść potańczyć gdzie indziej. Gdzie będziemy sami - odgarnęła mu kosmyk włosów za ucho i przegryzła wargę, patrząc na niego niepewnie. Nie interesowało ją nawet to, jak duże było ryzyko, że po prostu wyśmieje jej propozycję. Nie wiedziała czemu, ale teraz kompletnie o to nie dbała. Miała cel i zamierzała go zrealizować. Co gorsza, o zgrozo, nie przejmowała się nawet tym, że jej kuzyn jest tuż obok i to wszystko widzi. Pewnie nawet on się nie spodziewał, że jego teoria ma szansę zrealizować się tak szybko

______________________

Santa baby, I don't need your presents tonight
Don't want diamonds, cash, or stars, nothing that comes in a box
No more fluff, I've had enough, and I can buy my own damn stuff
Powrót do góry Go down


Leonel Fleming
Leonel Fleming

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 179 cm
C. szczególne : blizna po lewej stronie żeber
Galeony : 617
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 552
http://www.czarodzieje.org/t17243-leonel-fleming
http://www.czarodzieje.org/t17251-leonel-fleming#482709
http://www.czarodzieje.org/t17250-leonel-fleming#482708
http://www.czarodzieje.org/t17245-leonel-fleming
Bar "Peke Yake" QzgSDG8




Gracz




Bar "Peke Yake" Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Peke Yake"   Bar "Peke Yake" EmptySro Lip 17 2019, 14:54

Zimny, alkoholowy trunek był dokładnie tym, czego potrzebował; po pierwsze, by w jakiś skuteczny sposób podjąć walkę z palącym skórę słońcem, po drugie zaś, by rozluźnić się po dość nerwowym rozkładaniu namiotu z dwojgiem irytujących kochaneczków. Do baru planował udać się sam, chociaż już po drodze zauważył, że Emily i Nate ciągną się gdzieś za nim – niespecjalnie go to cieszyło, ale nie miał też na to żadnego wpływu. Poza tym rozumiał, że wspomnienie o drinkach mogło podziałać zachęcająco również na resztę ich mało zgranej drużyny. Cóż, wyglądało na to, że pomimo różnic i żarliwych kłótni łączyły ich jednak tożsame upodobania.
Kiedy dotarli na miejsce, zamówił swojego kolorowego drinka, starając się przy tym wybrać cokolwiek, co nie będzie tak słodkie, że wykręci mu twarz. Nie lubił słodyczy w ogóle, ale w przypadku alkoholu jego niechęć do takiego mdłego smaku zdawała się jeszcze silniejsza. W końcu barman przyrządził mu coś, czemu brakowało jedynie stereotypowej palemki. Zarzekał się jednak, że to na bazie świeżych owoców, bardziej kwaskowate niż reszta dostępnych w Peke Yake trunków. Bezpodstawnie uwierzył, chociaż z degustacją postanowił zaczekać na Rowle i Bloodwortha.
Musiał przyznać, że tak jak ich obecność w barze zupełnie go nie dziwiła, tak w osłupienie wprawić mogło ich zachowanie. A już szczególnie jego kuzyneczki, która wcześniej broniła się rękoma i nogami przez przyznaniem, że Nathaniel wpadł jej w oko, a teraz sama wyrywała go do tańca. Jak na nią – stosunkowo nachalnie. O wiele bardziej typowe były słowa wypowiedziane przez jego kumpla, który przede wszystkim musiał się pochwalić swoimi zdolnościami, a następnie wdać się w polemikę z jego spostrzeżeniami. Jeżeli oczekiwał gratulacji, to z pewnością się przeliczył, chociaż Leonel skinął przynajmniej głową na znak wdzięczności. Nie palił się przecież do ponownych prób rozkładania ich legowiska. Zaskoczyło go natomiast to, że Bloodworth w swej odpowiedzi wcale usilnie nie negował swego rodzaju zauroczenia panienką Rowle. Młody Fleming przyjrzał się uważniej jego mimice twarzy i sylwetce i zdał sobie sprawę z tego, że coś się w nim zmieniło. Początkowo jednak nie wiązał tych zmian ze spożywanym przez chłopaka drinkiem. Ot, spodziewał się raczej, że ten zachęcający błysk w oku pojawił się na skutek tego, że w mózgu jego przyjaciela włączył się wreszcie przycisk „polowanie na Emily”, a jak powszechnie wiadomo, facet który jest „zajęty”, wydaje się też o wiele bardziej atrakcyjny dla całej reszty społeczeństwa. A może faktycznie Bloodworth miał też trochę racji w tym, że po prostu jego uroda wyjątkowo podoba się afrykańskim pannom?
- Naprawdę za daleko? – Nie chciał wdawać się w niepotrzebne dyskusje z Nathanielem, szczególnie widząc jak jego kuzynka zmieniła podejście do chłopaka. Właściwie wolał w ogóle nie angażować się w ich podrygi i zamiast tego upił wreszcie łyka swojego drinka. Smakował nie tak źle, jakby się tego spodziewał, a jednak poczuł się po nim jakoś dziwnie. Dopiero po dłuższej chwili zorientował się, że jego paznokcie znacząco się wydłużyły, zaś siekacze zmieniły się w ostre jak brzytwa kły. Ponadto gdzieniegdzie na jego skórze wyrosła szarawa sierść. Nie trzeba chyba mówić, jaka była jego mina. Po tym jednak co zobaczył, zrozumiał że zarówno zachowanie Emily, jak i przyciąganie kobiet niczym magnes przez Nathaniela nie jest niczym przypadkowym. Jak można się było bowiem domyślić, wspaniałomyślny barman dosypał do ich alkoholu czegoś ekstra. Czegoś o co w ogóle go nie prosili. Czegoś, co przemieniło go w jakąś ludzko-wilczą hybrydę, która jednak nijak nie przypominała wilkołaka, a raczej jego marną podróbkę. Pieprzyć tę całą Afrykę.

Kostka: 5
Powrót do góry Go down


Elaine J. Swansea
Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 171 /168 cm
C. szczególne : Poprawiony wzrost, delikatny makijaż, znamię na karku
Galeony : 326
Dodatkowo : metamorfomag, prefekt fabularny
  Liczba postów : 778
http://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
http://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
http://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
Bar "Peke Yake" QzgSDG8




Gracz




Bar "Peke Yake" Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Peke Yake"   Bar "Peke Yake" EmptySro Lip 17 2019, 21:17

Wprawne oko panny Swansea nie mogło przeoczyć osoby Leonela. Już parę godzin temu wypatrzyła go w tłumie dzielnie truchtającym w kierunku obozowiska. Nie potrafiła powiedzieć co poczuła na jego widok. Niewątpliwie ucieszyła się widząc jego osobę, z drugiej strony miała w pamięci ich planowane spotkanie, które z wielu przyczyn nie doszło do skutku. Gdy tylko upewniła się, że Elijah nie zemdleje z nadmiaru gorąca, wyruszyła na poszukiwania wyżej wspomnianego mężczyzny. Na nosie miała okulary przeciwsłoneczne, dzięki czemu mogła przyglądać się ludziom bez najmniejszego zażenowania. Odnalazła Leonela stosunkowo szybko, stał przy barze wraz z dwójką jakichś osób, którym nie poświęciła odpowiedniej uwagi. Co ma na nich zerkać, skoro jej wzrok przyciągnęły oryginalne rysy Leo... Upewniwszy się, że wygląda nienagannie - a prezentowała się znacznie lepiej niż podczas ich ostatniego spotkania - ruszyła w kierunku baru. Drinki - o tak, chłodne drinki w uroczym towarzystwie, do którego zamierzała się bezczelnie wprosić.
- Kogo moje oczy widzą, toż to Leo we własnej oso... - zagadała stosunkowo głośno, bardzo entuzjastycznie wchodząc w pole jego  - oraz dwójki towarzyszy - widzenia. Urwała, dostrzegłszy na jego twarzy dzikie zmiany. Trzeba przyznać, że zgłupiała na widok kłów, pazurów i gdzieniegdzie wilczej sierści. Przez chwilę zaświtała jej myśl, by jednak brać nogi za pas i schować się za plecami Elijaha, ale powściągnęła odruch paniki.
- Niech mnie avada trzaśnie, ale się zmieniłeś od naszego ostatniego spotkania! - zreflektowała się prędko, przywróciła na usta uśmiech i podeszła doń, by delikatnie go uściskać na powitanie. Tym razem darowała sobie darmowego buziaka, wszak miał twarz nieco pokrytą sierścią. Gdyby nie kły, dalej byłby przystojny.
Dopiero po tym powitaniu wpadła na pomysł zerknięcia w bok.
- Ooo... oj... - zamrugała na widok... Nathaniela, przy którym stała jakaś dziewczyna. Z bardzo, z bardzo wielkim trudem oderwała wzrok od Bloodwortha i próbowała skupić się na dopisaniu imienia do blondynki.
- Tych dwóch panów znam, ale ciebie nie... - nie potrafiła się przedstawić, bowiem wzrok znów uciekł jej do Nathaniela, który roztaczał wokół siebie coś... dziwnego, coś przyciągającego, czego wcześniej nie czuła. Jasne włosy Elaine zabarwiły się przy końcówkach na nieśmiały fiolet. Czy on był tak atrakcyjny wcześniej czy może jednak przespał się w końcu z wilami i zabrał im trochę urody? Cholerka, co za ciało... co za rysy twarzy... Potrząsnęła głową, aby się ocucić. Kolor wrócił, ona zamrugała i odzyskała władzę nad głosem.
- Nathaniel, Leonel - nie spodziewałam się was w środku pustyni. Co za fantastyczne spotkanie. - nie patrz na Nate'a. Nie patrz na Nate'a. Ma coś niepokojącego w oczach. Kurczę, patrz na Leonela albo na tę dziewczynę! Oczekiwała przedstawienia ich sobie wzajemnie, a wzrok pod pewnym przymusem uciekł w kierunku Fleminga. Była nieco zdezorientowana i choć miała w zwyczaju dawać buziaki i przytulać na powitanie, tak do Nate'a nie odważyła się podejść. Nie, kiedy ta dziewczyna była do niego niemal przyklejona. Bezpieczniej jakoś przy Leo...

kostka: 5 - od następnego posta, bo wyjdzie mi post-esej i za dużo naraz
Powrót do góry Go down


Nathaniel Bloodworth
Nathaniel Bloodworth

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 190 cm
C. szczególne : Niewielka blizna na łopatce, na palcu lewej ręki sygnet rodowy Bloodworthów, butelka whisky w ręce.
Galeony : 839
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 722
http://www.czarodzieje.org/t17075-nathaniel-bloodworth#476657
http://www.czarodzieje.org/t17079-nathaniel-bloodworth
http://www.czarodzieje.org/t17080-nathaniel-bloodworth#476778
http://www.czarodzieje.org/t17070-nathaniel-bloodworth
Bar "Peke Yake" QzgSDG8




Moderator




Bar "Peke Yake" Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Peke Yake"   Bar "Peke Yake" EmptySro Lip 17 2019, 22:53

Byłoby mu znacznie łatwiej udowadniać Leonelowi pomyłkę, gdyby przeklęta Emily każdym swoim gestem i słowem nie podważała jego zdania. No bo w jaki sposób przekonać kumpla, że może sobie darować komentarze na temat ich ewentualnego niezaspokojonego popędu bo jest to teoria wzięta z tylnej części ciała, skoro dziewczyna za punkt honoru wzięła sobie kompromitację – czy to jego, samej siebie, czy może ich obojga. Nie wiedział w jaki sposób ma wytłumaczyć sobie jej zachowanie, które nie miało nic wspólnego z Emily, którą zdążył poznać. Już sam fakt, że tak otwarcie się do niego lepiła wzbudzał podejrzenia, a ona tymczasem postanowiła w ramach bonusu dołączyć propozycję, która, choć absurdalna, była ciężka do odrzucenia. Przekonany o własnej urodzie (mowa przecież o człowieku, który przez moment – krótki bo krótki, ale jednak – zastanawiał się, czy aby na pewno nie ma w sobie krwi wili), nie uważał licznych spojrzeń za coś dziwnego, nawet tych słanych mu przez Leo – choć ten zawsze lubił obserwować.
Choć wobec ciepłego oddechu i delikatnego dotyku w okolicy ucha przeszedł go delikatny dreszcz, spojrzał na kumpla.
— Może już się upiła? — mruknął do niego półgębkiem, po czym zmarszczył brwi, dostrzegając w jego twarzy delikatne zmiany. Futro na twarzy, kły i pazury... co jest, do cholery? — dzisiaj pełnia, ale mamy zaledwie wieczór — spojrzał na zegarek przypięty na nadgarstku, choć niewątpliwie było jeszcze jasno — teraz już z daleka widać, że jesteś imprezowym zwierzem.
Po nie najwyższych lotów żarcie, którego mimo wszystko nie potrafił sobie darować, poświęcił pełną uwagę blondynce, gdyż przeczuwał, że jeśli dalej będzie ją ignorować, ta wydrapie mu oczy. Przyglądał jej się badawczo, ze zdecydowanym zainteresowaniem, trochę tak, jakby miał okazję obserwować nieznany nauce podgatunek buchorożca. Wyciągnął rękę, obejmując Emily w pasie i jednocześnie zszedł z wysokiego stołka, wykorzystując bliskość (narzuconą przecież przez nią samą, choć podtrzymaną własnoręcznie) do tego, by nieco się o nią otrzeć. Teraz to on nachylił się nad jej uchem, na tyle nisko, że podczas wypowiadanych słów dotknął wargami samego jego czubka; pogrywał z nią i nawet się z tym nie krył.
— Chciałabyś być ze mną sam na sam? Hmm? — szepnął kusząco i odsunął się na tyle, żeby widzieć jej minę — a co z Twoją świętą zasadą dotyczącą opiekunów i uczennic? — skwitował wszystko cichym śmiechem i sięgnął po porzuconego drinka. Wizja odejścia w ustronne miejsce z Emily przy boku była kusząca, ale nie współgrała z zasadą jaką narzucił ich relacji jeszcze w maju. Poza tym... widział, że coś było z nią nie tak i podejrzewał, że była to wina jej (broń boże jego) drinka. Można było powiedzieć pod jego adresem wiele nieprzychylnych słów, ale z całą pewnością nie wykorzystywał kobiet, kiedy nie był pewien, że wiedzą czego tak naprawdę chcą.
Poderwał wzrok, słysząc żeński głos, tuż przy jego boku. Znajomy żeński głos, choć w pierwszej chwili nie potrafił przypasować go do odpowiedniej twarzy.
— Elaine Julie Swansea! — zwrócił się do dziewczyny pełnym imieniem, przywołując na twarz niewymuszony uśmiech. Dziewczyna spod wieży wróżek, która tak bardzo mu wtedy pomogła. Poczuł jak mrowi go policzek, na którym wciąż widniał ledwie widoczny ślad po spotkaniu z wilami. Miał ochotę dotknąć go ukradkiem, ale się powstrzymał. — Znalazłaś mnie nawet na Saharze? Powinnaś zostać komornikiem, przemyśl to jeszcze. Nie dostanę buziaka na przywitanie? — zażartował i uniósł brew, niby to wyczekująco. Odkąd rozłożyli ten przeklęty namiot, był w dobrym humorze – chyba w końcu udało mu się zrelaksować.

______________________

Je parvins à faire s'évanouir dans mon esprit toute l'espérance humaine. Sur toute joie pour l'étrangler j'ai fait le bond sourd de la bête féroce.
Le malheur a été mon dieu. Je me suis allongé dans la boue. Je me suis séché à l'air du crime. Et j'ai joué de bons tours à la folie.
Et le printemps m'a apporté l'affreux rire de l'idiot.
Powrót do góry Go down


Emily Rowle
Emily Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 1147
Dodatkowo : Prefekt fabularny
  Liczba postów : 939
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Bar "Peke Yake" QzgSDG8




Gracz




Bar "Peke Yake" Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Peke Yake"   Bar "Peke Yake" EmptyCzw Lip 18 2019, 00:03

Nawet nie zwróciła uwagi na to, że z Leo jest coś nie tak. Jego transformacja ani na moment nie przykuła uwagi dziewczyny, dla której nagle cały świat wydawał się wyjątkowo szary i mało interesujący w porównaniu z osobą, na którą patrzyła. Nie chodziło o to, że całkiem straciła rozum. Gdzieś tam z tyłu głowy cały czas zdawała sobie sprawę, że po fakcie będzie zażenowana swoim zachowaniem. Zresztą, może nawet teraz była. Po prostu wydawało jej się to mało istotne. Jej priorytet był jasny i czytelny, a wszystkie skutki uboczne brała na siebie bez dyskusji. Później z całą pewnością miała tego żałować.
Oczywiście, nie zamierzał jej niczego ułatwiać. Co gorsza - ani w jedną, ani w drugą stronę. Swoim gestem wszystko w niej spotęgował, a zaraz potem, bezczelnie się odsunął. Trzeba było przyznać, że to było naprawdę perfekcyjnie wymierzone okrucieństwo. Zadrżała lekko, kiedy musnął jej ucho i znowu przełknęła ślinę. Automatycznie kiwnęła głową w odpowiedzi na jego pytanie. Zresztą, nie musiała wykonywać tego gestu, odpowiedź dało się w pół sekundy odczytać z jej twarzy. Nie odrywała od niego wzroku nawet na moment, mimo wszystko licząc, że zaraz złapie ją za rękę i stąd zabierze, ale zamiast tego zrobił to co bardziej prawdopodobne - wyśmiał ją. Co ciekawe, ani trochę jej tym nie zniechęcił. Wręcz przeciwnie, poczuła się jeszcze bardziej zdeterminowana, żeby osiągnąć to, co chce. W pewnym sensie nawet żałowała, że na co dzień brakuje jej takiej pewności siebie. Normalnie, gdyby jakikolwiek facet ją tak spławił, jej duma byłaby zbyt zraniona, żeby próbować dalej i pewnie wzięłaby to mocno do siebie. Teraz jej duma nie miała żadnego znaczenia. To było coś nowego.
Już chciała wykonać jakiś ruch, ale pojawiła się w ich okolicy zupełnie obca jej blondynka. Ku jej niezadowoleniu - bardzo atrakcyjna blondynka. Co gorsza, Nate natychmiast zwrócił na nią uwagę, całkowicie zapominając o Emily, która przecież składała mu aktualnie propozycje nie do odrzucenia. To ją oburzyło i zwiększyło chęć walki o uwagę.
- Emily Rowle - przedstawiła się dość ostro, kiedy dziewczyna zwróciła się bezpośrednio do niej. Omiotła ją lekko oceniającym spojrzeniem i prawi pisnęła oburzona, kiedy Nate zaproponował jakiegoś buziaka. Jak śmiał? Bezczelny. Gorączkowo zaczęła szukać rozwiązania tej sytuacji. Nie będzie go przecież błagać o uwagę, nie było z nią jeszcze tak źle. Prawda? Oby, bo czegoś takiego z perspektywy czasu mogłaby nie przełknąć.
- Od kiedy przeszkadzając ci moje zasady? Po prostu tchórzysz - spojrzała na Nathaniela i nawet nie bawiła się w żadne szeptanie na ucho. Zrobiłaby to, gdyby starała się zachować twarz, ale teraz jej na tym nie zależało. Wybrała - jej zdaniem - skuteczniejszą metodę, żeby dotrzeć do chłopaka. Zrobiła krok bliżej niego. - Oboje wiemy, że tego chcesz, a jednak znowu się wycofujesz - przejechała opuszkami palców po jego torsie. - Może po prostu twoja pewność siebie sięga tylko do pewnego momentu? Jesteś lepszy w gadce, niż faktycznym działaniu? - zapytała, starając się upozorować spokój, chociaż prawie cała się trzęsła przy tak bliskim kontakcie z chłopakiem. Nie podobały jej się te podchody. Miała ochotę go pocałować i zaciągnąć jak najdalej stąd.

______________________

Santa baby, I don't need your presents tonight
Don't want diamonds, cash, or stars, nothing that comes in a box
No more fluff, I've had enough, and I can buy my own damn stuff
Powrót do góry Go down


Nathaniel Bloodworth
Nathaniel Bloodworth

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 190 cm
C. szczególne : Niewielka blizna na łopatce, na palcu lewej ręki sygnet rodowy Bloodworthów, butelka whisky w ręce.
Galeony : 839
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 722
http://www.czarodzieje.org/t17075-nathaniel-bloodworth#476657
http://www.czarodzieje.org/t17079-nathaniel-bloodworth
http://www.czarodzieje.org/t17080-nathaniel-bloodworth#476778
http://www.czarodzieje.org/t17070-nathaniel-bloodworth
Bar "Peke Yake" QzgSDG8




Moderator




Bar "Peke Yake" Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Peke Yake"   Bar "Peke Yake" EmptyCzw Lip 18 2019, 00:29

Jego planem nawet przez przybyciem Elaine było nieco ponaigrywanie się z Emily i jej dziwnego zachowania, a potem zwyczajnie jej zignorowanie. Nie potrafił odpuścić sobie „drobnych” złośliwości skierowanych ku Ślizgonce, a i może poniekąd liczył, że ta w końcu odpuści – przecież wcześniej nie wykazywała podobnego uporu, szczególnie w relacjach damsko-męskich (ba, szczególnie w relacjach z nim) i nie przypuszczał, że nagle okaże się aż tak zawzięta. Pojawienie się nowego „elementu” w postaci Swansea jedynie ubarwił ten moment, choć trzeba przyznać, że nie odezwał się do niej tylko w celu dogryzienia Emily. Polubił tę dziewczynę, nawet jeśli łączyło ich jedno dziwaczne spotkanie i kilka wymienionych między sobą listów. Była inteligentna, zadziorna i ładna; przede wszystkim nie miał zaś pojęcia, że wpadła już w oko Leonelowi.
Rowle wkroczyła do akcji prawdopodobnie nim dziewczyna w ogóle zdążyła zorientować się w sytuacji, na co przewrócił wymownie oczyma i spojrzał na nią niezwykle wymownie. Wzięła sobie za cel zepsucie mu wakacyjnego wyjazdu? Najpierw groziła mu donoszeniem na jakiekolwiek wybryki, a teraz – jeszcze tego samego dnia – sama skłaniała go do popełnienia jednego z nich, używając argumentów, które trudno było nazwać nieskutecznymi.
Opuścił głowę, śledząc wzrokiem drogę wyznaczoną jej palcami; paliła gorzej niż słońce Sahary. Odchrząknął, próbując odzyskać rezon.
— W porządku — odpowiedział, powracając spojrzeniem ku górze. Uniósł kącik ust, a potem schylił się i bez problemu przerzucił sobie drobniutką dziewczynę przez ramię. — Bawcie się dobrze — z uśmiechem zwrócił się do Elaine i odmienionego Leonela, a nawet zasalutował im na odchodne. Po pokonaniu kilku kroków przystanął jeszcze na moment. — wisisz mi buziaka — rzucił jeszcze do Swansea i bez względu na to, czy Emily protestowała, czy też nie, wyszedł z nią poza teren baru.

| z/t x2 → wodospad

______________________

Je parvins à faire s'évanouir dans mon esprit toute l'espérance humaine. Sur toute joie pour l'étrangler j'ai fait le bond sourd de la bête féroce.
Le malheur a été mon dieu. Je me suis allongé dans la boue. Je me suis séché à l'air du crime. Et j'ai joué de bons tours à la folie.
Et le printemps m'a apporté l'affreux rire de l'idiot.
Powrót do góry Go down


Leonel Fleming
Leonel Fleming

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 179 cm
C. szczególne : blizna po lewej stronie żeber
Galeony : 617
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 552
http://www.czarodzieje.org/t17243-leonel-fleming
http://www.czarodzieje.org/t17251-leonel-fleming#482709
http://www.czarodzieje.org/t17250-leonel-fleming#482708
http://www.czarodzieje.org/t17245-leonel-fleming
Bar "Peke Yake" QzgSDG8




Gracz




Bar "Peke Yake" Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Peke Yake"   Bar "Peke Yake" EmptyNie Lip 28 2019, 20:05

Okres przedwakacyjny był dla niego wyjątkowo napięty. Miał sporo pracy, w szczególnie w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca na swoją inwestycję. Myślał, że uda mu się dopiąć wszystko na ostatni guzik przed wyjazdem, ale niestety życie napisało inny scenariusz. Przynajmniej był już wstępnie dogadany z pewnym mężczyzną na sprzedaż kamienicy, więc liczył na to, że po powrocie zrealizuje wreszcie swoje zawodowe plany. Żałował, że nie spotkał się z Elaine, ale nie byli parą, a on zdawał sobie sprawy z tego, że nie może przedkładać jednej kobiety ponad wszystko to, co do tej pory osiągnął. Nie oznaczało to jednak, że nie zamierza nadrobić zaległości. Prawdę powiedziawszy wyszukiwał jej wzrokiem w tłumie, ale do tej pory ich drogi na Saharze jeszcze się nie skrzyżowały. Nie spodziewał się, że ten moment nastąpi właśnie teraz, kiedy wypił jakiegoś cholernie dziwnego drinka, po którym nie dość, że czuł się tragicznie, to wyglądał jeszcze gorzej. Początkowo jej nie zauważył, wylewając złości na barmana i ukradkiem obserwując co wyczynia para jego gołąbeczków z namiotu. Z zamyślenia wyrwał go dopiero znajomy głos panny Swansea.
- Nic mi nie mów… - Westchnął ciężko, bo najchętniej sam schowałby się za czyimiś plecami. Akurat tej dziewczynie niespecjalnie chciał się pokazywać w podobnym stanie. – Na Twoim miejscu uważałbym na te drinki. – Dodał zaraz, obdarzając barmana kolejnym spojrzeniem spode łba. Miał facet szczęście, że kolejny z ochładzających napojów, który stanął przed Leonelem nie zawierał już niczego podejrzanego. Na zażegnanie efektów poprzedniego z trunków należało jednak chwilę poczekać. Szkoda, bo przez to na powitanie nie dostał buziaka, a jedynie delikatny uścisk dłoni. Wyglądało na to, że tym razem musi obejść się smakiem. Chciał powrócić do rozmowy, ale wtedy Elaine skupiła swą uwagę nie na nim, a na Nathanielu i Emily. No tak, zapomniał, że jest jeszcze coś gorszego niż on z wilcza sierścią i kłami. Jego przyjaciel na dopalaczach, który kompletnie skradł całe show. Najgorsze, że nie miał na to żadnego wpływu. Afrykańskie specyfiki całkiem pokrzyżowały mu plany. Całe szczęście, że panna Rowle nie mogła się od Bloodwortha oderwać, bo dzięki temu Elaine jakimś cudem zapomniała o tym alvaro i powróciła do niego.
- Nie zwracaj na nich uwagi, mają tak od czasu rozkładania namiotu. – Wtrącił swoje trzy knuty, chociaż nie do końca szczerze. Wcześniej w końcu skakali sobie do gardeł, chociaż w mniemaniu Leonela magiczny drink jedynie wzmocnił skrywane przez nich emocje. Sam przecież kazał im się ze sobą przespać, jakkolwiek źle by to nie zabrzmiało.
- Wybacz, że nie odezwałem się przed wyjazdem. – Póki co nie tłumaczył się, w jego głosie nie było też słychać skruchy czy poczucia winy. A jednak chciał wybadać jej reakcję, by wiedzieć w jakim kierunku powinna pójść ich dalsza rozmowa. Mimo wszystko, wolał, by nie chowała do niego urazy i gotów był jej wynagrodzić ten brak kontaktu. Szczególnie teraz, kiedy Nathaniel i Emily zniknęli mu z oczu, a on pozostał sam na sam z przepiękną kobietą, której towarzystwem wreszcie mógł się w pełni nacieszyć. W końcu oboje byli na urlopie, czyż nie?

Powrót do góry Go down


Elaine J. Swansea
Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 171 /168 cm
C. szczególne : Poprawiony wzrost, delikatny makijaż, znamię na karku
Galeony : 326
Dodatkowo : metamorfomag, prefekt fabularny
  Liczba postów : 778
http://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
http://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
http://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
Bar "Peke Yake" QzgSDG8




Gracz




Bar "Peke Yake" Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Peke Yake"   Bar "Peke Yake" EmptyWto Lip 30 2019, 19:26

Rzeczywiście Nathaniel potrafił skraść uwagę swoimi entuzjastycznymi reakcjami. Powitanie jej pełnym imieniem i nazwiskiem przykuło wzrok nie tylko samej Elaine, ale i kilku tubylców. Miała ochotę zmrozić go wzrokiem, jednak przy tej nowo poznanej dziewczynie nie wypada się tak zachowywać. Swoją drogą, czemu niemal na nią warknęła? Czyżby powiedziała coś nie tak? Zgarnęła bladozłoty kosmyk za ucho i popatrzyła na nią zaskoczona. Kleili się do siebie niczym zakochańce, a więc musieli być parą. Ktoś taki jak Nathaniel z pewnością nie jest "wolny", z tą aparycją i charakterem. Wróciła wzrokiem do Leonela i mimowolnie uśmiechnęła się. Cieszyła się, że mogła go złapać. Podczas ostatniego spotkania nie była w najlepszej kondycji, a dzisiaj była znacznie lepszą wersją siebie. Chciała mu się pokazać od najkorzystniejszej strony.
- Magiczne drinki, do przewidzenia. - wzruszyła ramionami sącząc swój własny. Tak bardzo przywykła do zmian metamorfomagicznych, że nie zauważyła od razu jak jej skóra pokrywa się bielutkim i cienkim futerkiem. Dopiero gdy poczuła łaskotanie przy policzkach zauważyła kocie wąsy. Uszy przetransmutowały się kilka centymetrów w górę, co wywołało u Elaine wybuch śmiechu. - O rajciu, ale zabawne. Zobacz... miau, drink mnie miau transmutuje w kota mraaau. - zakryła usta i się roześmiała. Popatrzyła na odchodzących Nate'a i Emily, pomachała im póki co ignorując fakt, że ten będzie upominać się o buziaka. Jak mógł tak mówić przy swojej dziewczynie bądź prawie-dziewczynie? Stosunkowo szybko porzuciła rozważania na ten temat i wróciła wzrokiem do Leo.
- Oni skaczą sobie do gardeł? Leo, transmutowałeś się miau w hybrydę wilka a ja kota. To znaczy, że będziesz chciał mnie upolować i zjeść? - zapytała ze śmiechem, zaczepnie i go nawet szturchnęła łokciem, by się rozchmurzył i nie miał takiej groźnej wilczej miny. Odstawiła jednak drinka z powrotem na blat uznawszy, że nie ma ochoty zostać przymusowym animagiem skoro ledwo co zapanowała nad metamorfomagią. Oparła się łokciem o kontuar i popatrzyła zalotnie na Leonela. Mieli w końcu okazję pogawędzić - to cudownie!
Dostała przeprosiny bez pokrycia emocjonalnego i mimicznego. Czyli suche słowa, które miały ją udobruchać, a nie wywołały takiego efektu. Patrzył na nią dokładnie tak, jak go sobie narysowała w szkicowniku. Oczywiście bez tych wilczych elementów.  - W porządku. - wzruszyła ramionami. - Ty masz swoje sprawy, a ja przygotowywałam się do egzaminów końcowych. Minęliśmy się. - wsunęła dłonie we włosy i zawiesiła na nim spojrzenie pełne łagodności. Fakt, że miała kocie uszy, była pokryta białym futerkiem i można było dosłuchać się z jej gardła nieświadomego mruczenia całkowicie psuł imidż, ale chyba się tym nie przejmowała. Jako metamorfomag takie coś było dla niej czymś zwyczajnym.
Powrót do góry Go down


Leonel Fleming
Leonel Fleming

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 179 cm
C. szczególne : blizna po lewej stronie żeber
Galeony : 617
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 552
http://www.czarodzieje.org/t17243-leonel-fleming
http://www.czarodzieje.org/t17251-leonel-fleming#482709
http://www.czarodzieje.org/t17250-leonel-fleming#482708
http://www.czarodzieje.org/t17245-leonel-fleming
Bar "Peke Yake" QzgSDG8




Gracz




Bar "Peke Yake" Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Peke Yake"   Bar "Peke Yake" EmptySro Lip 31 2019, 17:30

Obiektywnie rzecz biorąc, Nathaniel z pewnością był atrakcyjnym mężczyzną. Nie brakowało mu urody, ani pewności siebie, a takie cechy zdecydowanie przyciągały spojrzenia innych kobiet. Sęk w tym, że akurat teraz w byciu psem na baby pomagał mu również magiczny drink, do którego miejscowi dodali jakichś tajemniczych składników. Leonel cieszył się jednak z takiego obrotu spraw. Miał bowiem nadzieję, że jego kumpel i Emily wreszcie przełamią wszelkie bariery i przyznają przed sobą, że jakaś nadprzyrodzona siła przyciąga ich ku sobie. Wolał to niż ich wieczne podszyte jadem wypowiedzi i burzliwe kłótnie. Nie miał jednak zamiaru być ich przyzwoitką, skoro doskonale radzili sobie sami. Dlatego rad był z tego, że jego popołudnie umiliło towarzystwo Elaine.
- Ja tego nie przewidziałem. – Westchnął ciężko, żałując że panna Swansea nie pojawiła się na horyzoncie chwilę wcześniej. Być może uprzedziłaby go, by nie tykać alkoholu pochodzącego z nieznajomego źródła. Z drugiej strony ciekawy był dlaczego dziewczyna nie była zdziwiona przeróżnymi efektami trunków. Czyżby na każdej wycieczce szkolnej ktoś robił im takie numery? On sam dawno opuścił Hogwart, więc nie pamiętał dokładnie wszystkich wakacyjnych wyjazdów.
Spoglądał na swoją towarzyszkę, która najwyraźniej trafiła na podobny specyfik. Jej ciało zaczęło się powoli zmieniać, tworząc z niej hybrydę człowieka z kotem. Wyglądało jednak na to, że Elaine o wiele bardziej entuzjastycznie podeszła do zmian zachodzących w jej organizmie. Śmiała się tylko, kiedy jej skórę pokryła sierść, a twarz została przyozdobiona przez długie, choć cieniutkie wąsy. Zapewne wyglądali strasznie głupio, ale musiał przyznać, że raźniej mu było, kiedy obok niego siedziała również inna ofiara magicznych drinków. Nie ukrywał również, że pożegnanie z Nathanielem i Emily było mu na rękę. Jego kumpel tylko by się o buziaki od wszystkich panien upominał.
- Chyba byłoby szkoda Cię zjeść. Mimo wszystko. Poza tym koty mają mało mięsa. – Jego odpowiedź była pewnie nazbyt poważna, ale nawet udało mu się uśmiechnąć, kiedy dziewczyna szturchnęła go łokciem. Nie potrafił tego wyjaśnić, ale przy niej faktycznie miał od razu lepszy humor, nawet jeśli nadal pozostawał półwilkiem.
- Ale teraz żadne z nas nie może wykręcić się brakiem czasu. Co powiesz na to, żebyśmy spotkali się wczesnym wieczorem? Wtedy pogoda nie będzie tak męcząca jak teraz. – Zaproponował po tym jak upewnił się, że Elaine nie chce mu wydrapać oczu za wcześniejszy brak kontaktu. Chciał powiedzieć coś jeszcze, ale w tym samym momencie jego uwagę przyciągnęło coś zupełnie innego. Jak się bowiem okazało, jego wilcza sierść i kły powoli zaczęły zanikać, a on nie musiał męczyć się z dopiciem swojego kolejnego, już niemagicznego drinka. Jakby bowiem nie patrzeć, wydłużone zęby nie ułatwiały mu tego zadania.
- Moglibyśmy pozwiedzać wioskę. – Dodał dopiero po dłuższej chwili, uważnie spoglądając na reakcję swojej towarzyszki. Nie miał jeszcze żadnego konkretnego planu, ale miał jeszcze czas, żeby nad nim pomyśleć.
Powrót do góry Go down


Elaine J. Swansea
Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 171 /168 cm
C. szczególne : Poprawiony wzrost, delikatny makijaż, znamię na karku
Galeony : 326
Dodatkowo : metamorfomag, prefekt fabularny
  Liczba postów : 778
http://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
http://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
http://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
Bar "Peke Yake" QzgSDG8




Gracz




Bar "Peke Yake" Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Peke Yake"   Bar "Peke Yake" EmptySro Lip 31 2019, 19:58

Przy Leonelu - nawet tak po wilczemu zmodyfikowanym - łatwo było o uśmiech mimo, że sam go szczędził. Tak niewiele się uśmiechał, że czasami tęskniła za tym widokiem. Gdy go szkicowała z pamięci nie mogła niestety odwzorować odpowiednio pogodnej mimiki zważywszy, że miała przed sobą mężczyznę, który obdarowywał uśmiechem naprawdę rzadko.
- W dziewięćdziesięciu pięciu procentach na każdej imprezie, spotkaniu czarodziejskim, zlocie, balu, bankiecie alkohole są wzbogacone magicznymi dodatkami. Za każdym razem efekty mnie zaskakują, ale hybryda zwierzęca? Tego nie przewidziałam i to trochę słabe w porównaniu do drinków z zeszłorocznego sylwestra. Tam trafiłam na trunek, który wywoływał narcyzm, zwiększał popęd seksualny albo wywoływał bardzo silną potrzebę tańca solo. - nie potrzebowała alkoholu, aby się rozgadać. Po chwili zamknęła usta zdając sobie sprawę, że być może Leonel nie ma ochoty słuchać jej paplania, które potrafiło trwać naprawdę długo, jeśli nikt jej tego nie przerwie. Nieco zażenowana własnym potokiem słów uciekła wzrokiem gdzieś w bok, gdzie akurat barman wręczał drinki biednym, nieświadomym hogwartyczkom.
- Dziękuję za hojność, wilku. - wystarczył jeden jego mały uśmiech, by cała na chwilę rozpromieniała. - O, anomalia transmutacyjna ci zanika. Uff, moje kocie "ja" może zamruczeć z ulgą. - zażartowała nie mogąc się temu oprzeć.
Ona nigdy nie wykręcała się brakiem czasu, a jeśli miała wizję spędzenia z Leonelem trochę czasu "sam na sam", to tym bardziej nie miała ochoty uciekać przed spotkaniem. Sęk w tym, że czuła potrzebę poznania go jeszcze bardziej. Wyciągała z niego informacje, jednak było jej mało. Niełatwo było skłonić go do mówienia, a jeszcze trudniej zmusić Elaine, by przestała wciskać nosa w nieswoje sprawy. Przybrała neutralną minę, aby nie dać po sobie absolutnie poznać, że się cieszy jak dziecko z jego propozycji.
- Czemu nie? I tak zamierzałam zerknąć na kilka obiektów, a w towarzystwie zawsze raźniej. - odparła tonem tak neutralnym na jaki było ją teraz stać. Będzie musiała przekazać Elijahowi, że będzie dzisiaj szlajał się sam, bo nie odpuści spotkania z Leo. A propos bliźniaka... dostrzegła go w oddali, jak machał jej i ją ewidentnie wołał. Niemal automatycznie odsunęła się od barku i wyprostowała nawiązując z bratem kontakt wzrokowy.
- Hm, muszę zmykać. - powiedziała do Leo i posłała mu przepraszający uśmiech. - Jakby co to mój namiot to ten z numerem jeden. Do zobaczenia. - nie mogła się oprzeć, podeszła do Leo, stanęła trochę na palcach i pocałowała go w policzek na pożegnanie. Dobrze, że Bloodworth tego nie widział, bo nie wiedziałaby jak ma zareagować zwłaszcza, że chętnie by podzieliła się buziakami. To był jej nawyk, przyjemne powitanie, by pozytywnie zaakcentować własną obecność, jak i pozostawić po sobie coś ciepłego. Dwie sekundy później biegła truchtem w kierunku brata.

zt x2
Powrót do góry Go down


Morgan A. Davies
Morgan A. Davies

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 162
C. szczególne : problem z zaklęciami (-> kuferek)
Galeony : 1524
Dodatkowo : Prefekt fabularny
  Liczba postów : 697
http://www.czarodzieje.org/t17419-morgan-a-davies#488348
http://www.czarodzieje.org/t17423-znajomoesci#488376
http://www.czarodzieje.org/t17421-listy-do-moe#488357
http://www.czarodzieje.org/t17420-moe-davies#488355
Bar "Peke Yake" QzgSDG8




Gracz




Bar "Peke Yake" Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Peke Yake"   Bar "Peke Yake" EmptyNie Sie 04 2019, 21:42

Krótka podróż do baru rzeczywiście sprawiła, że umysł Moe zdążył nieco otrzeźwieć. Ufała Carmel. To była kluczowa myśl, która trzymała ją w ryzach. Jeżeli miała dowiedzieć się, co się stało, musiała uzbroić się w cierpliwość. I pewnie spotkać z nią osobiście, bo sowa mogłaby nie być ku temu odpowiednim medium. Cokolwiek się stało, Gallagher przeżywała pewnie trudny okres, więc dobrym pomysłem było po prostu dać jej dojść do siebie. Być może potrzebowała samotności, być może nie chciała, by wiedziało całe jej otoczenie, być może to była zbyt prywatna i przykra sprawa, aby miała siłę lub odwagę o tym opowiadać. Cokolwiek się stało, nie miała zamiaru oceniać zachowania Mel bez spotkania się z nią w cztery oczy.
Węch pokierował ją nie do końca tak, jak tego oczekiwała. Owszem, znalazła knajpkę. Tylko, że taką bez gorących posiłków. Bez jakichkolwiek posiłków. Co za los. Wyczerpana i zrezygnowana zajęła stolik, przy którym niedługo potem pojawił się za sprawą barmana napój bogów - mojito. Oczywiście w wersji bezalkoholowej. Pomimo nietęgiej początkowo miny, humor wyraźnie jej się poprawił. A jeszcze bardziej uśmiechnęła się w chwili, gdy ktoś z obsługi, najwyraźniej na widok zmarnowanego wyrazu twarzy dziewczyny, postawił przed nią aisz. Znaczy taki mniej lub bardziej tutejszy chleb, przypominający płaski placek. Nie zastanawiając się ani przez moment, oderwała kawałek z całości i włożyła go sobie do ust. Był świeży, miękki, puszysty i pyszny. Zwłaszcza, gdy była tak głodna.

Kostki: 1, łyczek za chwilę
Powrót do góry Go down


Finan Gard
Finan Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : zaspane oczy, lekko wyczuwalny obcy akcent
Galeony : 144
  Liczba postów : 731
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Bar "Peke Yake" QzgSDG8




Gracz




Bar "Peke Yake" Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Peke Yake"   Bar "Peke Yake" EmptyPon Sie 05 2019, 19:40

kostka: 1

Odżył. Zdecydowanie odżył po doświadczeniach ze studnią pełną magii. Nie wyglądał już jak upiór, nie powłóczył nogami ani nie wyglądał na nabuzowanego negatywnymi emocjami. Uspokoił się, wyspał, najadł. Najpierw kilka dni cierpiał w namiocie niemego uzdrowiciela, a później... na dzień dzisiejszy czuł się dobrze. Przypominał fizycznie dawnego siebie - jeszcze sprzed kilku miesięcy pomijając oczywiście spojrzenie - chłodne, do którego uśmiech nie zdołał dotrzeć ani razu. Z rękoma schowanymi w kieszeniach spacerował po wiosce idąc w myśl zasady "Im częściej jesteś wśród ludzi tym mniejsze ryzyko niedozwolonych pomysłów i myśli". Przy ludziach pilnował się bardziej niż w samotności.
Skręcił ścieżką w kierunku osławionego baru. To znacznie ciekawsza lokacja niż stragan, gdzie majstrowano mocno przy kawie i krzywdzono jego ulubiony napój. Skoro tam nie wyszło, to może tutaj? Podszedł swobodnie do blatu, oparł się o niego łokciami i z początku absolutnie nie zauważał dziewczyny.
- Miętowego memortka poproszę. - skinął na wiekowego barmana i na całe szczęście nie musiał długo czekać na realizację zamówienia. Dopiero kiedy drinka trzymał w ręku, kątem oka zauważył ruch. Znał tę dziewczynę. Oczywiście, że znał. Potrafiła działać mu na nerwy, jeśli wdawał się w nią w zawzięte dyskusje. Jednak zważywszy na cudowną poprawę samopoczucia po wypiciu wody ze studni... Sam siebie nie poznawał. Odezwał się.
- Nie spodziewałem się spotkać w barze niepełnoletniej obrończyni praw zwierząt, w dodatku ze smętną miną i podjadającą macę przy barze alkoholowym. Wiesz, że restauracja jest jakieś dwadzieścia minut stąd wśród drzew? - uniósł brew i usiadł sobie wygodnie na stołku. Usiadł tak, by być przodem do niej, a więc to jawny znak, że podejmie się próby rozmowy z nią. Jeśli działanie wody będzie się utrzymywać, może uda się ją chociaż odrobinę zrozumieć, a on ma w myślach już plan jak wcisnąć kij w sam środek gniazda żądlibąków.
- Barman wie, że nie masz jeszcze siedemnastu lat? - przymrużył oczy, a pytał niby z ciekawości... Nie można było mu nic zarzucić. Zachowywał się nienagannie i jakoś tak... formalnie.
Powrót do góry Go down


Morgan A. Davies
Morgan A. Davies

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 162
C. szczególne : problem z zaklęciami (-> kuferek)
Galeony : 1524
Dodatkowo : Prefekt fabularny
  Liczba postów : 697
http://www.czarodzieje.org/t17419-morgan-a-davies#488348
http://www.czarodzieje.org/t17423-znajomoesci#488376
http://www.czarodzieje.org/t17421-listy-do-moe#488357
http://www.czarodzieje.org/t17420-moe-davies#488355
Bar "Peke Yake" QzgSDG8




Gracz




Bar "Peke Yake" Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Peke Yake"   Bar "Peke Yake" EmptyPon Sie 05 2019, 20:58

Davies była głodna. Oznaczało to tyle, że do momentu uraczenia się w miarę do syta krzepiącym chlebkiem, jej uwaga była podzielona jedynie między ciasto, a powtarzalne ruchy ręką po kolejne jego kawałki, chwilę później puszysto lądujące w buzi dziewczyny. Gdy obok niej mignął jakiś kształt, zorientowała się jedynie, że był to ktoś ze szkolnej wycieczki. 'Swoich' nie dało się tutaj pomylić z nikim innym. Sposób chodzenia, ubioru, znoszenia trudnych warunków atmosferycznych, czy sama aura osób spoza Sahary była na tyle oderwana od 'tutejszości', że ich obcość krzyczała w każdym geście i oddechu. Z Moe było zresztą identycznie.
- Finn. - bardziej stwierdziła sama do siebie pod nosem, niż się przywitała, wciąż bowiem była pochylona nad konsumowanym nieprzerwanie egipskim chlebkiem. Zorientowała się, że to on, gdy zamawiał sobie drinka. Trochę go kojarzyła ze szkoły, choć nie była to raczej bliska znajomość. Ani szczególnie ciepła, biorąc pod uwagę różnicę zdań odnośnie magicznych i niemagicznych zwierzaków.
- No masz. Szłam za węchem, ale najwyraźniej okazał się wadliwy. Albo wyczuł mojito i zignorował wszelkie inne potrzeby. - odparła bez zauważalnego przejęcia, jednak postanowiła zanotować sobie w głowie, że normalne, ciepłe jedzenie w wiosce też gdzieś robili i być może dobrze byłoby również tam któregoś dnia wstąpić zamiast zapychać się aiszem. Na wspomnienie o niepełnoletności wreszcie oderwała się od jedzenia i podniosła głowę, mierząc Puchona intensywnym, przenikliwym spojrzeniem.
- Barman wie, co robi. To ma tyle samo procent, co sok dyniowy. Szukasz powodu, by niepełnoletnią obrończynię praw zwierząt zamknąć w Azkabanie? - jeszcze nawet nie zdążyła się napić, a już usłyszała oskarżenia zarówno w swoim kierunku, jak i nieszczęsnego pana Yake. Po krótkim wyjaśnieniu sięgnęła ręką po jedną z serwetek spod otrzymanego placka i zaczęła ją zginać, składać oraz miąć w tylko sobie znanym celu.
- Nie mam smętnej miny. I Ty, dla odmiany, też nie. Coś się stało? Dumbader dał Ci się pogłaskać? - zagadnęła, postanawiając rzucić jakimś ze swoich przemyśleń, aby nie wyglądało to w ten sposób, że Gard niedługo straci dobry humor od tych karkołomnych wysiłków zainicjowania i podtrzymania rozmowy. Oczu od serwetki nie odrywała, najwyraźniej skupiając się w tym momencie przede wszystkim na czymś z nią właśnie związanym.
Powrót do góry Go down


Finan Gard
Finan Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : zaspane oczy, lekko wyczuwalny obcy akcent
Galeony : 144
  Liczba postów : 731
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Bar "Peke Yake" QzgSDG8




Gracz




Bar "Peke Yake" Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Peke Yake"   Bar "Peke Yake" EmptyPon Sie 05 2019, 21:26

Sposób w jaki pochylała się nad tym marnym jedzeniem już wiele mówił. Spotkał zasmuconą dziewczynę i zastanawiał się co z tym fantem zrobić. Broń Merlinie, nie zamierzał tutaj pajacować i odstawiać cyrków, by uzyskać jej uśmiech. Nic z tych rzeczy. Czy w takim nastroju panna Davies byłaby w stanie bronić tych swoich zwierząt? Zapewne skorzystałby na tym, że nie przekonywałaby go do swoich racji, a to byłoby mu na rękę. Interesował się głównie nastrojem Gabrielle, jeśli chodzi o bliskie relacje z dziewczynami. Reszta... nie była aż tak istotna.
- Nie zamykam w Azkabanie obrończyń praw zwierząt... - nie dopowiedział w takim razie co z nimi robi. Niech sama sobie dopowie, choć jej interpretacji byłby niezmiernie ciekawy. Odwzajemnił spojrzenie, choć nie tak przenikliwe. Ot, czujne o chłodnej niebieskiej toni. Uniósł brew widząc co robi z niewinną serwetką. Jeśli ona nie jest smętna, to on nie jest złamany. Dobre żarty. Oparł palce o policzek i wywrócił dyskretnie oczami.
- Jeśli to nie jest smętna mina to chyba wolę nie wiedzieć jak wygląda przygnębiona. - wytknął i zerknął do szklanki z drinkiem. Wydawał się jakiś taki blady... nie taki, do jakiego przywykł. - Oczywiście, marzę o tym, by głaskać dumbadery i te słodkie onyo. - ironia wylewała się z jego ust i nic sobie z tego nie robił. - Eksperymentuję z tym i tamtym, to i nastrój się chwilowo poprawił. Nie martw się, nie zarażę cię nim, bo jest nikły w porównaniu z twoją energią i radością. - nie mówił tego jakoś agresywnie, choć dało się wyczytać między wierszami przytyk. Poprawił czapkę z daszkiem na głowie i upił łyk drinka. Jeden, drugi, trzeci... smak nie ten. Wykrzywił się i wzdrygnął czując, że to podróba. Jego ślepia zwęziły się i padły na barmana. Nie lubił być oszukiwany, zwłaszcza, jeśli miał do czynienia z jakąkolwiek obsługą, która teraz w jego oczach nie była ani knuta profesjonalna.
- To chyba jakiś żart. Co pan mi tu wcisnął za podróbę? - zapytał ostrzejszym tonem. Wyciągnął ramię ze szklanką nad piach i przechylił ją, wylewając rozwodnione wino na ziemię. Wytarł usta wierzchem dłoni i znów się wykrzywił. Kawa niedopuszczalna. Alkohole też nie. Nie zamierzał zamawiać nic więcej, a tym bardziej za to płacić. Stracili klienta. - För helvete. - mruknął pod nosem niezadowolonym tonem.

______________________

Powrót do góry Go down


Morgan A. Davies
Morgan A. Davies

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 162
C. szczególne : problem z zaklęciami (-> kuferek)
Galeony : 1524
Dodatkowo : Prefekt fabularny
  Liczba postów : 697
http://www.czarodzieje.org/t17419-morgan-a-davies#488348
http://www.czarodzieje.org/t17423-znajomoesci#488376
http://www.czarodzieje.org/t17421-listy-do-moe#488357
http://www.czarodzieje.org/t17420-moe-davies#488355
Bar "Peke Yake" QzgSDG8




Gracz




Bar "Peke Yake" Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Peke Yake"   Bar "Peke Yake" EmptyWto Sie 06 2019, 22:36

Obrończynią czyichkolwiek praw jako taką nigdy nie była, a Finn mocno przesadzał w postrzeganiu jej, jako wojowniczki o wolność i dobrobyt każdego przedstawiciela fauny, jaki przychodził jej do głowy. Owszem, kochała zwierzaki. Zgadza się, nie lubiła słuchać ani obserwować ich cierpienia, co często sprowadzało się do tego, że przychodziła z pomocą, albo działała w kierunku udzielenia pomocy profesjonalnej, tudzież, w przypadku szerzej zaobserwowanych zjawisk, na większą skalę. Czy to już czyniło z niej fanatyczkę, za jaką miał ją Gard? A nawet jeżeli (ale przecież wcale nie!), to cóż złego było w dobrych zamiarach Gryfonki?
- Nie bywam przygnębiona. - skwitowała, sama nie bardzo wiedząc, czy przedstawiała swoją wizję zgodnie z prawdą, czy też nie. Fakty były takie, że raczej na wszystko spoglądała z dystansem, przymrużeniem oka i przeważnie z uśmiechem, choć czasem również ironicznym, nieco gorzkim, bądź pobłażliwym. Ale smutki? To nie było dla niej. Kończyło się na wybuchu złości, a potem poukładaniu sobie w głowie wydarzeń i przemyśleń. Mniej więcej tak, jak przed momentem w obecności Jeremy'ego i na spacerze.
- Mam nadzieję, że za to też nie zamykasz w Azkabanie. - rzuciła bezwiednie, podsuwając mu na jego stronę blatu złożonego z serwetki dirikraka. Nielot wyglądał na nieźle odwzorowanego, tkwiąc w pozycji z dumnie wypiętą piersią. Zarażanie dobrym nastrojem najwyraźniej rzeczywiście nie było w planach, bo drink nie wszedł tak, jak powinien. W reakcji, Moe z ciekawości spróbowała swojego napoju. I oczywiście w jej przypadku wyszło na dokładnie to samo. Wściekła się. Barmana uratowało wyłącznie to, że wcześniej poczęstował ją jedzeniem. Może tu po prostu nie potrafili podawać dobrych trunków?
- Ale za to już bym sama zamykała. - odstawiła szklankę z impetem, a ta najpierw lekko stuknęła o blat, a potem przesunęła się po nim kilkanaście centymetrów. Na szczęście obyło się bez stłuczeń i wylewania.
Powrót do góry Go down


Finan Gard
Finan Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : zaspane oczy, lekko wyczuwalny obcy akcent
Galeony : 144
  Liczba postów : 731
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Bar "Peke Yake" QzgSDG8




Gracz




Bar "Peke Yake" Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Peke Yake"   Bar "Peke Yake" EmptyCzw Sie 08 2019, 12:33

Lustrował Morgan wzrokiem i nie mógł wyjść z podziwu, że jeszcze nie wdała się w nim w dyskusję dotyczącą stworzeń mimo, że sam się o to prosił. Czyżby niesłusznie traktował ją jak fanatyczną obrończynię zwierząt? Odnosił wrażenie, że się z nią nie zgadzał w ramach zemsty za własne cierpienie, któremu nie była winna. Nie sądził, że tak łatwo by się mógł na niej wyżyć. Póki co darował jej to, ciesząc się z magicznego poprawienia humoru.
Wziął między palce złożone z chusteczki origami. Obrócił je i oceniał uznawszy je za całkiem zgrabne dzieło. Gdy ta dowiadywała się smaku swojego drinka, Finn potraktował origami zaklęciem niewerbalnym "Di siki" sprawiając, że te ożyło . Bawił się nim kierując nielotem w powietrzu, jakby nabijając się w ten sposób z samego gatunku.
- Nie jesteś zbyt rozmowna. Taka znudzona i zmarkotniała. A ja tu próbuję inteligentnie rozmawiać i sprawdzić czy twoja gryfońska natura z połączeniem nienormalnej miłości do zwierząt dałaby radę popchnąć cię do zagrody świergotników. - mówił wprost. Co miał owijać w bawełnę? Czyżby chciał ją popchnąć w sam środek niebezpiecznego miejsca? Tak. To było dziwne, ale chciał się dowiedzieć czy byłaby w stanie to zrobić. Podjudzał ją, prowokował. Skoro tak kochała ptaki…? Z użyciem dodatkowego zaklęcia niewerbalnego zmienił orgiami w chusteczkowego świergotnika. Przymrużył chłodne niebieskie oczy, zademonstrował ich zabawkę przed Morgan i następnie… spalił twór w powietrzu. Znienacka, ot tak. - Przecież tak lubisz zwierzaczki. A te takie rzadkie. - w innych warunkach biłby na alarm. Nie powinien tego robić. To było złe. Powinien ktoś go powstrzymać, powinien sam się otrząsnąć, a jednak nie mógł- nie chciał. Uśmiechnął się kącikiem ust, pochłonięty ochotą zwabienia tam Morgan. Bez powodu... albo po to, by też zaczęła nienawidzić zwierząt? Być może podświadomie oczekiwał, że w końcu poprze jego podejście.
Powrót do góry Go down


Morgan A. Davies
Morgan A. Davies

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 162
C. szczególne : problem z zaklęciami (-> kuferek)
Galeony : 1524
Dodatkowo : Prefekt fabularny
  Liczba postów : 697
http://www.czarodzieje.org/t17419-morgan-a-davies#488348
http://www.czarodzieje.org/t17423-znajomoesci#488376
http://www.czarodzieje.org/t17421-listy-do-moe#488357
http://www.czarodzieje.org/t17420-moe-davies#488355
Bar "Peke Yake" QzgSDG8




Gracz




Bar "Peke Yake" Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Peke Yake"   Bar "Peke Yake" EmptyCzw Sie 08 2019, 21:05

Spojrzała surowo na barmana, który najwyraźniej albo momentalnie wyłapał jej wzrok, albo był przygotowany na narzekanie. Jeżeli prawdą była druga opcja, to tu też były dwie możliwości. Albo zdążył zauważyć, że Finnowi się nie spodobał napitek, który dostał i oczekiwał podobnej reakcji ze strony Moe, albo nie był przekonany co do tego, co powinien jej podać, czy też jak ten zachodni wynalazek przygotować. Ah, tyle prawdopodobnych scenariuszy.
- Mojito. Mięta, limonka, cukier, woda. Kruszony lód. Bardzo proszę. - przekazała na tyle jasne instrukcje, że tym razem mężczyzna już nie powinien się pomylić ani, co do jej preferencji, ani potrzebnych składników. Zdziwiła się, gdy swój napój dostała w zaledwie kilka sekund po wypowiedzeniu prośby i przekazaniu barmanowi wyznaczonej ilości galeonów.
- Czarująco. Nielot właśnie dokonał niemożliwego. - na krótką chwilę, jej twarz przyzdobiona była promiennym uśmiechem. Zawsze ją cieszył widok rzeczy niespotykanych, teoretycznie nieosiągalnych i z góry skazanych na porażkę, którym, na przekór wszystkiemu, pożądana sztuka się udaje. Nawet, jeżeli dotyczyć to miało zaledwie symboliki. Wyłapała jednak, że Gard miał w tym samym momencie wyraz twarzy mówiący zupełnie coś innego.
- Potrzymaj mi piwo. - zaśmiała się głośno, słysząc wyzwanie Puchona, jednocześnie bardzo uważnie słuchając tego, co starał się on przekazać. Jej wybuch rozbawienia był tylko odrobinę sztuczny. Doskonale znała gryfońską naturę, skłonną do wyzwań i zakładów, którą Finn najwyraźniej zamierzał właśnie wykorzystać do własnych, bliżej nieokreślonych celów.
- Azkaban! - zawyrokowała z nieco naciąganym oburzeniem, widząc spopielone zwłoki serwetkowego świergotnika. Sięgnęła po mojito, zdecydowała się na niewielki, testowy łyk i okazało się pyszne. Minę miała dosyć zmieszaną, choć jednocześnie wciąż rozbawioną. Przeniosła wzrok ze szklanki na Finna, wciąż nie dając mu odpowiedzi na jego propozycjo-prowokację.
Powrót do góry Go down


Finan Gard
Finan Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : zaspane oczy, lekko wyczuwalny obcy akcent
Galeony : 144
  Liczba postów : 731
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Bar "Peke Yake" QzgSDG8




Gracz




Bar "Peke Yake" Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Peke Yake"   Bar "Peke Yake" EmptyPią Sie 09 2019, 19:24

Przypadkowo udało mu się rozbawić dziewczynę mimo, że nie planował jej poprawiać humoru. Próbował wciągnąć ją w rozmowę, jednak było to trudne, jeśli tylko on się w tej kwestii starał. Zastanawiał się czemu zatem wciąż tutaj siedzi, skoro osoba Morgan nie zaintrygowała go na tyle, by mieć powody do prowadzenia dalszej dyskusji. Nie dała się ani sprowokować ani też nie otrzymał jasnej odpowiedzi czy pójdzie w niebezpieczne miejsce za jego subtelną namową. Odpowiedź "potrzymaj mi piwo" brzmiało jak przyjęcie wyzwania, jednak brak dodatkowych wyjaśnień czy chociażby zapytania o lokalizację dawało mu do zrozumienia, że nie wpłynął na nią tak, jakby to chciał. Westchnął ciężko jakby się czymś rozczarował. Był pewien, że Gryfoni są bardziej wojowniczy, a tutaj miał do czynienia z jakąś łagodniejszą jednostką. Akurat w chwili, gdy wolałby popatrzeć na kogoś o bardzo czynnych zaletach i wadach. Popatrzył na zegarek zawieszony na lewym nadgarstku.
- Non stop o nim wspominasz, co ci tam tak spieszno? - zapytał ot tak, bez większego zaangażowania. Zniszczenie zaczarowanego origami to ledwie pół kropli w całym morzu potrzeb. Żałował, że musi się tak wiecznie pilnować. Popatrzył na nią chłodnymi oczyma pozbawionymi okolicznych zmarszczek, które by dawały podejrzenia, że jednak się uśmiecha do ludzi.
- Co cię tak bawi? Ta podróba czy też wpłynęła na ciebie jakaś magia? - Wendy zachowywała się nie jak Wendy, którą znał. I choć o Morgan nie wiedział w sumie nic, tak zastanawiał się czy też jej zmienność nastrojów ma jakieś nienaturalne oblicze.

______________________

Powrót do góry Go down


Morgan A. Davies
Morgan A. Davies

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 162
C. szczególne : problem z zaklęciami (-> kuferek)
Galeony : 1524
Dodatkowo : Prefekt fabularny
  Liczba postów : 697
http://www.czarodzieje.org/t17419-morgan-a-davies#488348
http://www.czarodzieje.org/t17423-znajomoesci#488376
http://www.czarodzieje.org/t17421-listy-do-moe#488357
http://www.czarodzieje.org/t17420-moe-davies#488355
Bar "Peke Yake" QzgSDG8




Gracz




Bar "Peke Yake" Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Peke Yake"   Bar "Peke Yake" EmptyPią Sie 09 2019, 22:27

Trudno było jednoznacznie określić, czy w swojej naturze Moe była najbardziej gryfońską Gryfonką, jeżeli chodziło o podejmowanie się wyzwań, niebezpiecznych zadań, czy ryzykownych rozwiązań. Z pewnością zapalała jej się w głowie lampka w każdej sytuacji, którą podejrzewała o to, że mogłaby ją narazić na obrażenia. Wiązało się to jednak z garścią pytań - jakiego koloru była ta lampka, jak Davies reagowała na jej zapalenie i czy zdrowy rozsądek reagowałby wyłącznie sygnałem świetlnym, czy może jednak wycofaniem się ze wszystkiego zanim powstałaby sytuacja mająca potencjał na doprowadzenie do tragedii...
- A Tobie? - wypaliła po chwili milczenia, patrząc Gardowi głęboko w nieskazitelny błękit tęczówek ze śmiertelnie wnikliwym skupieniem wymalowanym na twarzy. Nie dało się po niej poznać, czy pytała na poważnie i podejrzewała Finna o nieczyste sumienie, czy po prostu się zgrywała, bo nie przyszła jej do głowy żadna inna riposta na słowa Skandynawa.
- Brzmisz, jakbyś nie miał zbyt dobrych intencji, ale nie ukrywam, że to brzmi całkiem ciekawie. Jeżeli jednak mam się tam przejść i zaprzyjaźniać z tymi rozdarciuchami, będę oczekiwać też czegoś od Ciebie. - przystanęła na 'propozycję' Puchona i zapowiedziała, że jeżeli umowa miała zostać dotrzymana, musiała być obustronna. Ale nie, Garda do świergotników nie miała zamiaru przymuszać.
- Niedługo zaczyna się festiwal Sahary. Oczekuję, że pójdziesz ze mną i spróbujesz co najmniej dwóch atrakcji. Uważam, że dobrze Ci to zrobi. Pewnie lepiej, niż mnie spotkanie ze świergotnikami. Co powiesz? - nie musiała się długo namyślać ani szukać pomysłów zbyt daleko. Festiwal był dosyć głośną imprezą. Jedyną sensowną imprezą w promieniu mniej więcej tysiąca mil, jeżeli miała opisywać okoliczności nieco precyzyjniej. Może i na zupełnie obcej dla uczniów Hogwartu pustyni było całkiem sporo atrakcji, jednak ta brzmiała wyjątkowo zachęcająco. Pewnie głównie dlatego, że dostępna była przez zaledwie jeden wieczór.
Powrót do góry Go down


Finan Gard
Finan Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : zaspane oczy, lekko wyczuwalny obcy akcent
Galeony : 144
  Liczba postów : 731
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Bar "Peke Yake" QzgSDG8




Gracz




Bar "Peke Yake" Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Peke Yake"   Bar "Peke Yake" EmptyNie Sie 11 2019, 18:47

Dało się zauważyć w jego postawie pewną zmianę, mianowicie spięcie mięśni, zwłaszcza karku i żuchwy, jak i całkowicie usunięcie z twarzy jakichkolwiek oznak dobrego humoru, z którym tu dzisiaj przyszedł. To było trudne, kiedy byle uwaga, byle słowo potrafiło wytrącić go z równowagi. Jako osoba opanowana (a z taką się uważał mimo, że ostatnio miał problem z utrzymaniem wszystkich emocji na wodzy) nie mógł na to zezwolić. Jego blada brew powędrowała ku górze słysząc dziwne pytanie, które nie miało prawa bytu. Nie wiedziała o nim nic, a nieświadomie dotknęła punktu, który go powstrzymywał przed złamaniem ogólnie przyjętego prawa. Nawet nie zdawała sobie sprawy z kim tak naprawdę rozmawia - z człowiekiem, który był o krok od wyrządzenia krzywdy dla własnej zabawy i satysfakcji. Pilnował się. Jeszcze. Nie miał innego wyjścia.
- Naprawdę tak brzmię? Wydaje ci się, Davies. - zbagatelizował podejrzliwości i nabrał jeszcze większej ochoty, by tam poszła i poczuła na własnej skórze co sądzą o niej magiczne stworzenia, których tak zawzięcie broniła. Nie spodziewał się "zaproszenia" na festiwal, na który rzecz jasna się nie wybierał. Powinien po to, aby nie odwalić niczego głupiego - a przecież palce go świerzbiły coraz bardziej - a jednak czuł awersję do tłumu. Nie kręciły go zabawy grupowe, co też było widać po jego zniechęconej minie.
- Wyobrażasz sobie mnie na dumbaderze? Naprawdę, Morgan? - popatrzył na nią z powątpiewaniem. Nie od dziś wiadomo, że uchodził za sztywniaka. Znał się na muzyce, jednak namówienie go na takie atrakcje zakrwawiało z niemożliwym. Osoba, która byłaby w stanie go zmusić do tego przebywała we Włoszech. Jeśli zostaniesz sam w namiocie to wiesz co się stanie.
- Nie będę brać udziału w tej dziecinadzie, nie ma takiej opcji. Wolę inne formy rozrywki. Po co ci moje towarzystwo? Przecież nawet mnie nie lubisz. - chciał się dowiedzieć po co jej nawiedzony Puchon. Miałby odstraszać jej potencjalnych adoratorów? Czy chciała się na nim mścić czy coś w tym stylu?

______________________

Powrót do góry Go down


Morgan A. Davies
Morgan A. Davies

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 162
C. szczególne : problem z zaklęciami (-> kuferek)
Galeony : 1524
Dodatkowo : Prefekt fabularny
  Liczba postów : 697
http://www.czarodzieje.org/t17419-morgan-a-davies#488348
http://www.czarodzieje.org/t17423-znajomoesci#488376
http://www.czarodzieje.org/t17421-listy-do-moe#488357
http://www.czarodzieje.org/t17420-moe-davies#488355
Bar "Peke Yake" QzgSDG8




Gracz




Bar "Peke Yake" Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Peke Yake"   Bar "Peke Yake" EmptyPon Sie 12 2019, 01:35

Takie podpuszczanie, zwłaszcza w stosunku do Gryfonów, często przynosiło podobny efekt do używania płachty na byka. I tak, Moe zdawała sobie sprawę, że w przypadku torreadorów kolor trzymanej przez nich szmaty nie miał szczególnego znaczenia, bo to ich zachowanie i wygibasy stawały się głównym zapalnikiem złości. W przypadku Finna też chodziło raczej o jego szyderczy ton i budującą się stopniowo toksyczność, aniżeli o samo sugerowanie, że odwiedziny u świergotników byłyby doskonałym pomysłem.
- Chyba nie powinieneś zakładać za mnie, jak wygląda mój wskaźnik sympatii do Ciebie. - upomniała Puchona tonem, jeżeli nie pouczającym, to z pewnością dosyć chłodnym i niecodziennym dla niej. Sięgnęła jeszcze raz po swoje bezalkoholowe, mugolskie mojito i wzięła pojedynczy, większy łyk napoju, po czym podniosła się z zajmowanego miejsca.
- Ale rzeczywiście w tym momencie wolę towarzystwo świergotników. Do zobaczenia. - pożegnała się i niespiesznie opuściła bar, wynosząc z niego niezbyt pozytywne wspomnienia. Zresztą już kiedy się tutaj pojawiła to humor nieszczególnie jej dopisywał, więc oczekiwanie, że coś się poprawi raczej było tylko złudną nadzieją. Szkoda tylko, że Finn trafił na nią w takim ponurym stanie, bo i jego nastrój, ze względu na nią, dość solidnie podupadł. Ale koniec końców osiągnął, czego tak pragnął, czyż nie?

[z/t]
Powrót do góry Go down


Finan Gard
Finan Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : zaspane oczy, lekko wyczuwalny obcy akcent
Galeony : 144
  Liczba postów : 731
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Bar "Peke Yake" QzgSDG8




Gracz




Bar "Peke Yake" Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Peke Yake"   Bar "Peke Yake" EmptyPon Sie 12 2019, 07:09

Morgan zrobiła dobrze. Zabierając się z jego towarzystwa być może zrobiła dobry uczynek dla nich obojga. Nie chodzi o egoizm, o brak szacunku, a o tor myśli Finna, które nieuchronnie prowadziły go w złym kierunku. Wizja skrzywdzonej dziewczyny nie wzbudzała w nim niepokoju, a to jawny znak, że przekracza granicę. Coraz mniej w nim nastolatka, a coraz więcej zepsucia.
- Twoje ciało dużo mi mówi, więc mogę określić czy mnie lubisz czy nie. - odparł równie chłodno, choć i z nutą wyższości. Obserwował spokojnie jak ta się podnosi i spełnia jego ogromną potrzebę wysłania jej do świergotników. Nie zatrzymywał jej, cieszył się, że mimo wszystko tam idzie. Pozostało czekać, by sprawdzić w jakim stanie stamtąd wróci i czy wciąż będzie preferować obecność małych nieobliczalnych potworków czy jednak wilka w owczej skórze. Darował sobie nawet pożegnanie, odprowadził ją bezczelnym wpatrywaniem się w jej plecy. Nie potrzebował dużo czasu, by zacząć odstraszać od siebie towarzystwo. Miałeś zjednywać sobie ludzi, uspołeczniać się, a nie słać młodszych w niebezpieczeństwo. Zignorował trzeźwą myśl. Zerknął na zegarek, podniósł się i teleportował tak, jak stał.

Zt

______________________

Powrót do góry Go down


Sponsored content

Bar "Peke Yake" QzgSDG8








Bar "Peke Yake" Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Peke Yake"   Bar "Peke Yake" Empty

Powrót do góry Go down
 

Bar "Peke Yake"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Bar "Peke Yake" JHTDsR7 :: 
reszta świata
 :: 
Sahara
 :: 
Oaza
 :: 
Wioska
-