Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Sklep ze zwierzętami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Ezra T. Clarke

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 806
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 2081
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
Sklep ze zwierzętami QzgSDG8




Gracz




Sklep ze zwierzętami Empty


PisanieTemat: Sklep ze zwierzętami   Sklep ze zwierzętami EmptyWto Lip 09 2019, 11:11


Sklep ze zwierzętami


Przyzwyczajeni do angielskich menażerii klienci w pierwszym momencie mogą się poczuć zawiedzeni widokiem raczej skromnie urządzonego sklepu. Choć i sklepem momentami trudno to miejsce nazwać; brakuje tu półek uginających się pod ogromem produktów i ciężkich klatek, spomiędzy których wyglądałyby smutne zwierzęce oczy. To nie klienci wybierają tu pupili; Mkhuseli zawsze słucha głosów swoich podopiecznych i dba, aby trafiły w dobre ręce. Zdaje się nawet, że każde stworzenie zna osobiście, z imienia i charakteru, dzięki czemu potrafi dopomóc nieobeznanym klientom w znalezieniu najlepszego przyjaciela. Sklep Mkhuseliego słynie z najwierniejszych Onyo, a plotki głoszą, że hodowane przez niego Kumkumbatie potrafią poskromić własny głód. Podobno jednak ten mały sklepik to tylko część prowadzonego przez niego biznesu. Tym jednak mężczyzna nie lubi się dzielić, szczególnie z obcymi, dlatego zainteresowani kupnem niebezpiecznych stworzeń muszą liczyć się z faktem, że mogą zostać odesłani z kwitkiem.

Łańcuch Scamandera - 170g
Dodatki (grzebyki, obroże itp) – 8g
Klatka dla wybranego zwierzaka – 15g
Pokarm dla zwierząt – 2g
Dowolna jaszczurka - 25g
Dowolny pająk – 25g
Dowolny gatunek węża – 70g
Kumkumbatia - 20g
Dirikrak - 100g

Zakup poniższych stworzeń wymaga licencji:
Dumbader - 300g
Onyo - 130g
Feniks - 180g (dorosły osobnik), 200g (jajo)
*Ammit (wyłącznie samce) - 400g
*Buchorożec - 350g
*Gryf - 400g
*Serket - 300g
*Świergotnik - 170g (dorosły osobnik), 200g (jajo)
*Widłowąż - 220g (dorosły osobnik), 250g (jajo)

Zwierzęta oznaczone * uznawane są za trudnodostępne, a nawet nielegalne – aby je kupić, należy rzucić kostką.
Spoiler:
 

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.


Pamiętaj, że posiadanie stworzeń, którymi handel uznawany jest za nielegalny, może skutkować negatywnymi konsekwencjami fabularnymi. Nie dotyczy jaj.

______________________

This is how it ends

I feel the chemicals
burn in my veins
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 806
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 2081
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
Sklep ze zwierzętami QzgSDG8




Gracz




Sklep ze zwierzętami Empty


PisanieTemat: Re: Sklep ze zwierzętami   Sklep ze zwierzętami EmptyPią Sie 09 2019, 00:52

Nie był pewny, czy to słońce uderzało mu do głowy, czy może na tym saharyjskim końcu świata naprawdę brakowało mu przyjaciół - nie tych z definicji rozumnych, ponoć martwiących się i próbujących prawić głębokie morały, jakby mieli prawo wtrącać się w jego życie. Ba, jakby w dodatku mieli na to przyzwolenie. Nie, nie, ludzi unikał całkiem świadomie i skutecznie, niezależnie od ilości jadu bazyliszka krążącego w jego żyłach. Kiedy jednak znajdował się bliżej rzeczywistości, potrafiła się w nim odzywać głęboka tęsknota za domem pachnącym wypiekami Pana, za radosnym poszczekiwaniem Chione, za Frytką, która wieczorami zawsze zwijała się w łóżku, z łebkiem wciśniętym pod jego przedramię. Sahara miała to do siebie, że nie była przeznaczona dla ludzi lubujących się w wygodach. I choć posłania w namiotach znajdowały się niemożliwie blisko siebie, sprawiając, że wręcz zasypiało się na plecach co większych lokatorów, to bliskość ta w żaden sposób nie potrafiła rozgrzać serca. Przeciwnie, im cieplej było w namiocie, tym większą pustkę, większą oziębłość czuł wewnątrz.
Tułał się bezcelowo po wiosce, nie zaszczycając uwagą sprzedawców, nie mając ochoty na kardamonową kawę ani lokalne błyskotki. Gdyby nie żar lejący się z nieba, będący nie do wytrzymania dla mocno osłabionego ciała, Ezra nie zainteresowałby się budynkiem z trochę zatartym szyldem. Wchodząc, chciał znaleźć tylko odrobiny cienia, wychodząc... miał świadomość, że otrzymał nie to, co chciał, lecz to, czego potrzebował.
Mkhuseli nie wyglądał początkowo na przekonanego; pergaminowo szara skóra naciągnięta na kruche kości, nędza wyglądająca z oczu, zbyt przekrwionych, matowych ciężarem smutku spoczywającym na jego umyśle nie stanowiły najwdzięczniejszej prezentacji. Nie było w tym nic niesprawiedliwego - Ezra Clarke nie wyglądał na osobę, która potrafi zająć się sobą, a co dopiero jakąkolwiek inną żywą istotą. Dla wszystkich w pomieszczeniu oczywiste było, że zmarnowany chłopak nie zasługiwał na zainteresowane odwrócenie pyszczka młodego Onyo. Ani na pojedyncze, pełne niespiesznej godności uderzenia puszystego ogonka o ziemię, jakby maluch w istocie poczuł się ucieszony. Paciorkowate oczka zdawały się pytać, dlaczego Ezrze tak wiele czasu zajęło dotarcie do sklepu, który przecież znajdował się niemal w centrum wioski - albo to zmęczenie i wyobraźnia płatały mu figle.
Saharyjska menażeria pełna była innych stworzeń, które w innym czasie, w innej sytuacji wprawiłyby go w dyskomfort; kukumbatie swawolnie skaczące po sklepie i próbujące niemądrze pochwycić językiem zdobycz (wolał nie myśleć, do ilu aktów przemocy na mniejszych stworzeniach mogło tu za ich sprawą dochodzić!), budzące respekt feniksy i nieśmiałe dirikraki znajdowały się zaledwie na wyciągnięcie ręki. I choć działo się tu wiele, z łatwością można było stwierdzić, że w tym szaleństwie była metoda.
- Ile za malucha? - dopytał, przyklękając na jedno kolano i wyciągając zachęcająco dłoń do uroczego Onyo. Głos Krukona przywodził na myśl niedbałe potarcie o papier ścierny - choć nie ranił, miał w sobie dziwnego, coś w pewien sposób drażniącego. Szorstki wydźwięk nie zdradzał wielkiego zainteresowania, bo i Ezra pytał dla proformy; nie potrzebował kolejnego zobowiązania ani wynikających z niego problemów. Podchodził do życia zbyt racjonalnie, by pozwolić sobie na chwilę słabości, kiedy wszystko działo się tak źle... A jednak pozwolił, by niesamowicie przyjemne futerko z ufnością musnęło rozedrgane palce, a śmiesznie duże uszka połaskotały przedramię, kiedy mały Onyo czujnie nimi zastrzygł. A na koniec pozwolił jednej nieposłusznej myśli przejść w słowo, temu zaś niedaleko było już do czynu.
I tym właśnie prostym sposobem namiot trzeci zyskał kolejnego lokatora.

zt

______________________

This is how it ends

I feel the chemicals
burn in my veins
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Sklep ze zwierzętami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Sklep ze zwierzętami JHTDsR7 :: 
Sahara
 :: 
Oaza
 :: 
Wioska
-