Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Namiot starego uzdrowiciela

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Ezra T. Clarke

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 806
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 2081
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
Namiot starego uzdrowiciela QzgSDG8




Gracz




Namiot starego uzdrowiciela Empty


PisanieTemat: Namiot starego uzdrowiciela   Namiot starego uzdrowiciela EmptyPon Cze 10 2019, 20:27


Namiot uzdrowiciela

Samotny namiot stojący na obrzeżach wioski zawsze wzbudza zainteresowanie gości przebywających wśród ludu Eneji, podobnie jak sam jego mieszkaniec. Niski, przerażająco chudy mężczyzna z wymalowanymi tajemniczymi symbolami na twarzy i ciele jest jedną z najbardziej szanowanych osób w całej wiosce. Wędruje jedynie samotnie, czasami wracając dopiero po kilku tygodniach, z nikim nie rozmawia, a jego prawdziwe imię pozostaje tajemnicą, przez co utarło się, by nazywać go po prostu Mkongwe. Wśród ludu krążą rozmaite legendy o jego pochodzeniu; znają go bowiem wszyscy. Nawet najstarsi wśród ludu przyznają, że mężczyzna towarzyszył im od dzieciństwa, podobnie jak ich ojcom i dziadkom. Najpopularniejsza opowieść sięga do życia Ntlekele, dla której mężczyzna miał być ojcem i który dla odkupienia winy córki od wieków pomaga mieszkańcom ocalonej wioski, lecząc każdą chorobę, która ich dosięga. Podobno Mkongwe potrafi uzdrowić nawet skrzywdzoną duszę - wszyscy, którzy kiedykolwiek z nim obcowali przysięgają, że przed niemożliwie błękitnymi oczami mężczyzny nie ukryje się najgłębiej schowana natura człowieka. Dlatego też stary uzdrowiciel nie wszystkim pomaga, odrzucając tych, których serca nie są czyste. Trzeba więc uważać, z czym się do niego przychodzi.

Tu można wyleczyć się z niemal każdej choroby i urazu, jednak jedynie raz podczas wakacji. Nawet jeśli z kostki w odwiedzonej lokacji wyniknie konieczność napisania sesji w szpitalu lub wspomnienia efektów w kilku wątkach, wystarczy jedna wizyta w tym miejscu, by się tego pozbyć.
Jednym z podstawowych składników leczniczych jest tu krew dumbaderów, zakażenia krwi mogą być odsysane za pomocą gałęzi Shida, a Mbaya Mbu wypalane są bez znieczulenia. Należy też pamiętać, że Mkongwe nigdy się nie odzywa, a obrażenie go jest obrazą całego ludu.



______________________

This is how it ends

I feel the chemicals
burn in my veins
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : cienie pod oczami, ogólne zmęczenie; od prawego nadgarstka do połowy ramienia cienka, ale widoczna blizna
Galeony : 86
  Liczba postów : 350
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Namiot starego uzdrowiciela QzgSDG8




Gracz




Namiot starego uzdrowiciela Empty


PisanieTemat: Re: Namiot starego uzdrowiciela   Namiot starego uzdrowiciela EmptySro Lip 31 2019, 23:23

/ wykorzystuję swój limit uzdrawiania na wyleczenie się choroby nabytej przy studni (lipiec) /

Został tutaj przyniesiony, bowiem nie dał rady iść o własnych siłach. Było mu obojętne czy go tutaj lewitowano czy przytaszczono niczym worek ziemniaków. Majaczył coś, zmieniał kolory, zwijał się z bliżej niezidentyfikowanego bólu, ledwo otwierał oczy. Wydawało mu się, że choroba o trudnej nazwie dotknęła go ze zdwojoną siłą - nie tylko z faktu, że przenosząc się na Saharę czuł się już nie najlepiej, ale również w wyniku lekceważącego podejścia do legend krążących wokół wysuszonej studni. Nie uwierzył, nie poddał się wspomnianym wymaganiom, a i dał się skusić na chłodną, soczystą wodę. W chwili obecnej miał ochotę wyrwać sobie przełyk i żołądek, żałując, że kiedykolwiek napił się jakiejkolwiek wody.
Spędził tu kilka dni, a gdy był już bardziej przytomny, dopadły go wyrzuty sumienia. Nie lubił tego cichego głosiku, ale jednak obecność wstydu czy wyrzutów udowadniały, że reaguje jeszcze w zdrowy sposób. Być może to zasługa tajemniczego i milczącego uzdrowiciela. Czuł przed nim respekt mimo, że ten tylko patrzył. Malunki na jego twarzy budziły grozę, a wzrok wydawał się przenikać przez duszę. Tak, czuł wyrzuty sumienia i stwierdził, że gdyby jego ktoś tak zlekceważył, z przyjemnością odpłaciłby się równie dotkliwie. Nie dziwił się więc magii unoszącej się przy studni, że tak go potruła. Niełatwo było przełknąć gorycz porażki i przyznanie się przed sobą do winy. Czuł się ociężały, wyczerpany psychicznie poprzez uświadomienie sobie, że popełnił rażący błąd. Obraził studnię, a więc się na nim zemściła.
Nie próbował rozmawiać z uzdrowicielem pomny tego, że on nigdy się nie odzywa. Leżał w milczeniu i zgadzał się na wypicie każdego eliksiru mimo ich okropnego smaku. Miał już doświadczenie w zażywaniu paskudnych mieszanek leczniczych jak i w umieraniu. Nic nie mógł poradzić na ciągłe wrażenie oceniania. Kątem oka śledził ruchy uzdrowiciela. Jeśli faktycznie jest w stanie wyczuć ludzi o złym sercu... to czemu trzyma Finna przy życiu? Przecież zepsuł się, zapragnął tego, czego pragnąć nie wolno... a może nie jest aż tak zniszczony jakby się wydawało? Milczące dni dobrze mu zrobiły. Gdy stał już o własnych siłach - zdrowy, czysty i nieskażony - doszło do momentu, kiedy stał naprzeciwko niskiego mężczyzny i zastanawiał się co zrobić. Dziękowanie słowami wydawało mu się nieszczere zważywszy, że nie wymienili ze sobą ani jednego - za to wiele gestów i spojrzeń. Zmarszczył brwi i powoli ukłonił się przed uzdrowicielem, popatrzył w tajemniczą i dziwną toń jego małych oczu i skinął głową w podziękowaniu. Ten odwzajemnił gest. To znaczy, że docenił.
Wychodząc stąd obiecał sobie, że przez następny miesiąc wakacji wszystkie tutejsze legendy będzie brać całkowicie poważnie. Przejechał się na jednej solidnie, a nie chciał zadzierać z pradawną magią. Chyba dzięki temu postanowieniu uzdrowiciel mu pomógł. To było coś niezwykłego.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonel Fleming

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 179 cm
C. szczególne : blizna po lewej stronie żeber
Galeony : 568
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 324
http://www.czarodzieje.org/t17243-leonel-fleming
http://www.czarodzieje.org/t17251-leonel-fleming#482709
http://www.czarodzieje.org/t17250-leonel-fleming#482708
http://www.czarodzieje.org/t17245-leonel-fleming
Namiot starego uzdrowiciela QzgSDG8




Gracz




Namiot starego uzdrowiciela Empty


PisanieTemat: Re: Namiot starego uzdrowiciela   Namiot starego uzdrowiciela EmptySro Sie 14 2019, 01:20

Szlag by trafił tę studnię. Jego sekret musiał być chyba za słaby, skoro pokarała go taką chorobą. Nie będzie leżał w namiocie, nie było nawet opcji. Z oddali widział już samotny namiot stojący na obrzeżach wioski, w którym miał odnaleźć uzdrowiciela – jego ostatnią deskę ratunku. Odsunął płachtę i wszedł do środka, a jego oczom ukazał się niezwykle chudy mężczyzna. Na twarzy i ciele miał wymalowane jakieś tajemnicze symbole, przez co Leonel zwątpił czy powinien wierzyć w jego metody. Wyglądało na to, że miał rację. Trafił do jakiegoś szamana-szarlatana. Cholera jasna. Miał złe przeczucia. Mimo wszystko wolał spróbować niż leżeć przez kolejne dni odłogiem. Szkoda mu było urlopu i wakacyjnego wyjazdu na tego rodzaju schorzenia. Wiele jednak słyszał o tym starym medyku i wiedział, że musi być ostrożny, jeśli chce uzyskać jego pomoc. Przede wszystkim nie mógł go w żaden sposób obrazić. Zastanawiał się czy w ogóle powinien się odzywać, ale stwierdził, że musi jakoś przedstawić mu problem, z którym przyszedł.
- Miałem kontakt z zarodnikami horklumpów. – Wyjaśnił krótko zdegustowanym tonem, prosząc przy tym nieznajomego o jakikolwiek skuteczny lek na swoje dolegliwości. A właściwie przyszłe dolegliwości, bo póki co czuł się znakomicie. Wierzył jednak tej dziewczynie, którą spotkał przy studni i niespecjalnie chciał się zmagać z tym, co los mu przyniesie. Patrzył więc na mężczyznę błagalnym wzrokiem, a pech chciał, że ten cały czas nad czymś dumał, jakby zastanawiał się czy Fleming w ogóle wart jest ratunku. Nie odezwał się ani słowem, ale wreszcie sięgnął do jakiejś szafeczki i wyciągnął fiolkę z czerwonym płynem. Leonel nie znał się na tutejszej magimedycynie, więc nie miał pojęcia, że to krew dumbaderów. Starzec po prostu postawił przed nim tajemniczą substancję i nawet nie wyjaśnił jak należy jej użyć. Dopiero widząc zaskoczone spojrzenie pacjenta, uzdrowiciel wziął do ręki jakąś szklankę i zademonstrował, że pije coś wyimaginowanego. Fleming zrozumiał ten gest i sam wziął do ręki fiolkę, a jej zawartość już po chwili trafiła do jego przełyku. Nie potrafił tego wyjaśnić, ale nagle poczuł się niesamowicie, jakby odzyskał wszystkie siły witalne. Nie wiedział czy to wszystko, więc spojrzał jeszcze raz na nieznajomego mężczyznę. Ten tylko skinął głową, przekonując go tym samym, że nie ma już o co się martwić. Leonel ukłonił się więc w ramach wdzięczności, a następnie opuścił namiot. Miał sporo szczęścia, bo gdyby nie ten „szaman” połowę wakacji zmarnowałby, leżąc przykryty kocem. A tak… mógł dalej zwiedzać to pustkowie.

Wykorzystane leczenie

zt.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Namiot starego uzdrowiciela QzgSDG8








Namiot starego uzdrowiciela Empty


PisanieTemat: Re: Namiot starego uzdrowiciela   Namiot starego uzdrowiciela Empty

Powrót do góry Go down
 

Namiot starego uzdrowiciela

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Namiot starego uzdrowiciela JHTDsR7 :: 
Sahara
 :: 
Oaza
 :: 
Wioska
-