Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Kręta 87, dom W. Gallaghera

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


William Gallagher

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 27
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Ruchomy tatuaż na przedramieniu, nieśmiertelnik na szyi.
Galeony : -289
  Liczba postów : 39
http://www.czarodzieje.org/t17297-budowa-will-gallagher
http://www.czarodzieje.org/t17306-will-gallagher#485144
http://www.czarodzieje.org/t17307-mobilna-skrzynka-pocztowa#485145
http://www.czarodzieje.org/t17304-will-gallagher#484951
Kręta 87, dom W. Gallaghera QzgSDG8




Gracz




Kręta 87, dom W. Gallaghera Empty


PisanieTemat: Kręta 87, dom W. Gallaghera   Kręta 87, dom W. Gallaghera EmptyNie Maj 12 2019, 19:22


Ulica Kręta 87




W tym domu mieszkają z Willem dwie osoby:
Sześcioletnia Nancy Gallagher - córka Willa, serce tego domu.
64 - letnia Judith  Gallagher - matka Willa, emerytowana aurorka.


Parter:



Salon


Oprócz wielu książek są tutaj ruchome portrety George'a i Philipa Gallagherów jak i kilkanaście zdjęć w małej ramce ustawionych nad kominkiem. Przedstawiają wszystkich Gallagherów; najwięcej tu fotografii małej Nancy.
Uwaga. Stojak na opał oddaje drewno tylko po pogłaskaniu.



Pokój Nancy


Królestwo sześciolatki. Wieczorami pod sufitem lewitują jasnoniebieskie lampiony. Nie można tu wchodzić w butach inaczej kończy się to dzikim wrzaskiem.



Pokój Judith


Pokój babci Nancy. Gdy Judith wyjeżdża, miejsce czasami wykorzystywane jest jako noclegownia dla gości, jednak zdarza się to rzadko. Unosi się tu zapach kadzideł.



Piętro:



Sypialnia Williama


Najchłodniejszy pokój w całym domu. Tutaj jest wstęp wzbroniony nawet innym Gallagherom. Można tu wejść dopiero za przyzwoleniem. Wstęp bez zezwolenia kończy się ewakuacją ofensywno-lotną.



Gabinet + schowek


Drzwi otwierają się tylko na zaklęcie otwierające zamki. Brakuje tu klamki. Pokój jest dłuższy niż się mogłoby wydawać. Z okna widać ganek i ogród.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Czarodziejowa Dusza

Nieokreślony
Galeony : 282
  Liczba postów : 247
http://www.czarodzieje.org/t10816-czarodziejowa-poczta
Kręta 87, dom W. Gallaghera QzgSDG8




Specjalny




Kręta 87, dom W. Gallaghera Empty


PisanieTemat: Re: Kręta 87, dom W. Gallaghera   Kręta 87, dom W. Gallaghera EmptyPon Maj 13 2019, 18:22

Zaabsorbowana rysowaniem kolejnego, ruchomego dzieła - tym razem odmiennie przeznaczonego dla babci, a nie taty - sześcioletnia dziewczynka siedziała w salonie zajmując prawie całą jego przestrzeń. Kredki, farby oraz pędzle wybrudzone wszystkimi kolorami tęczy były dosłownie wszędzie i zdawało się, że tylko drobna brunetka potrafi odnaleźć się w całym tym rozgardiaszu, nawet nie spoglądać po co sięga wymazaną dłonią. Wystawiony poza różowe usta język świadczył o tym, że niczym najsłynniejszy malarz wpadła w trans twórczy całkowicie mu się poddając. Prosta kreska z lewej strony ciągnąca się ku górze, kleks zielonej farby u dołu w rogu, wszystko to było idealnie przemyślaną wizją bynajmniej w głowie dziewczynki.
- Tatusiu myślisz, że babcia spodoba się ten rysunek? - z nadzieją w delikatnie piskliwym głosie zwróciła się do swojego taty, nie unosząc znad kartki pergaminu głowy.
- Narysuje jeszcze tu… o tu Sztefka - oznajmiła wskazując palcem miejsce tuż obok swojej podobizny uwiecznionej na płótnie. Sztefek był jej pluszakiem, dementorem którego wręcz uwielbiała, a bez którego nie potrafiła przespać spokojnie nocy. Wykonała kilka machnięć pędzla, dwie kreski czarnej kredki i dzieło było gotowe, lecz na dziecinnej twarzy pojawił się nagle grymas niezadowolenia i chwilowej konsternacji. Nerwowo rozejrzała się dookoła, lecz gdy nigdzie jej wzrok nie zlokalizował pluszaka poderwała się gwałtownie do góry przewracając szklankę z brudną od farb wodą.
- Tatusiu...tatusiu! - krzyknęła spanikowana. - Gdzie jest Sztefek?! - głos Nancy drżał z przejęcia, zaś wzrok błądził dookoła.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


William Gallagher

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 27
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Ruchomy tatuaż na przedramieniu, nieśmiertelnik na szyi.
Galeony : -289
  Liczba postów : 39
http://www.czarodzieje.org/t17297-budowa-will-gallagher
http://www.czarodzieje.org/t17306-will-gallagher#485144
http://www.czarodzieje.org/t17307-mobilna-skrzynka-pocztowa#485145
http://www.czarodzieje.org/t17304-will-gallagher#484951
Kręta 87, dom W. Gallaghera QzgSDG8




Gracz




Kręta 87, dom W. Gallaghera Empty


PisanieTemat: Re: Kręta 87, dom W. Gallaghera   Kręta 87, dom W. Gallaghera EmptyPon Maj 13 2019, 20:27

Lubił ten moment, kiedy Nancy oddawała się rysowaniu. Nastawał wówczas czas, kiedy dorośli mogli wykupić sobie kilka chwil świętego spokoju. To był ich rytuał - ona rysowała ósmy tego dnia malunek, a on siedział w fotelu i przeglądał papiery, których nie zdążył zidentyfikować i posortować na następny dzień pracy. Opierał nogę w kostce o kolano i co rusz wypuszczał pergamin w powietrze podczas, gdy następny w kolejności łagodnie do niego podpływał. Nie wspominał już, że wczorajszego wieczoru wyjął ze swojej walizki trzy rysunki, na których farba nie zdążyła wyschnąć. W efekcie spędził trzydzieści minut nad czyszczeniem dokumentów i powtarzaniem sobie, że to córka, że ją kocha, że nie powinien na nią krzyczeć, bo wtedy zaczynają się niesamowite cyrki.
Zerknął znad kartek na córę, a po chwili na bajzel jaki wokół siebie zrobiła. Jak długo nie patrzył na nią? Dwie minuty czy sekundy? Jak to się dzieje, że w tym domu panuje porządek, kiedy jest Judith, a gdy ta postanawia wyjść w swoich sprawach, nagle wszędzie są kleksy farby a stopy atakują kanciaste kredki?
- Oczywiście, że się spodoba, przecież zawsze się jej podobają twoje arcydzieła. - mruknął wracając do pierwszego akapitu, gdzie próbował rozszyfrować pismo zawodnika. Te dzieciaki w reprezentacji powinny przechodzić jeszcze jakieś testy na zdolność poprawnego i przejrzystego przekazywania informacji drogą listowną. Powinien znaleźć tłumacza starożytnych run i razem z nim próbować rozszyfrować te kulfony i dzikie zawijasy. Westchnął sam do siebie. Zagłębił się znów w rebusie, gdy z namysłu wyrwał go krzyk Nancy. Momentalnie poderwał głowę i zlokalizował dziewczynę. W książkach pisano, że dziecko przestaje panicznie krzyczeć po skończeniu trzeciego roku życia. Nancy ma już sześć lat, a dalej potrafi bezpodstawnie wrzeszczeć i to wszędobylskie "tato, tatusiu".
- Hejże, znowu robisz bajzel. Jak ty to robisz? - odłożył pergamin w powietrze, a dyskretnym ruchem różdżki odesłał dokumenty do przeciwległego stolika. Obawiał się kleksów i tej ubarwionej zielenią córki. Nie wyschła - nie dotykać.
- Sprawdź w swoim pokoju, pewnie gdzieś go wcisnęłaś i o nim zapomniałaś. A potem wynieś te farby. Cholera, mam ją na skarpetce. - podniósł stopę i przyjrzał się paćce na materiale. Powinien wywiesić na drzwiach informację, by nie wchodzić tu ani boso ani w obuwiu... najlepiej lewitować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Czarodziejowa Dusza

Nieokreślony
Galeony : 282
  Liczba postów : 247
http://www.czarodzieje.org/t10816-czarodziejowa-poczta
Kręta 87, dom W. Gallaghera QzgSDG8




Specjalny




Kręta 87, dom W. Gallaghera Empty


PisanieTemat: Re: Kręta 87, dom W. Gallaghera   Kręta 87, dom W. Gallaghera EmptyWto Maj 14 2019, 09:20


Babcia wiele razy tłumaczyła dziewczynce, że nie powinna przeszkadzać tacie, kiedy ten zajmuje się papierami. Patrząc na pergamin zapisany dziwnymi znakami Nancy zastanawiała się, czy nie są to dzieła dawnych cywilizacji, których znaczenie jej tatuś musi odkryć. Kiedyś nawet zapytała o to babcie, lecz ta ze śmiechem na ustach wprowadziła brunetkę z błędu. Od tego czasu sześciolatka za każdym razem, gdy zostawała w domu z tatą, a on sięgał dłonią do swojej teczki starała się robić coś niezwykle zajmującego, by nie zakłócać jego spokoju. Najczęściej tworzyła kolejne dzieła starając się by były one jak najbardziej staranne, czasem wychodziło lepiej czasem gorzej, ale w momencie kiedy ukończyła każdy ze swoich miliona rysunków wypinała przed siebie dumnie pierś czekając na niekończące się komplementy starszyzny zamieszkującej razem z nią dom.
Słysząc pytanie ojca uśmiechnęła się szeroko ukazując zęby i szparę po jednym, którego straciła kilka dni temu. Oj jak dumna była, kiedy popychając go to w tył, to w przód nagle znalazł się w jej drobnych paluszkach. Chodziła później dumna niczym paw, chwaląc się przed koleżankami w przedszkolu. Prawie wszystkie jej zazdrościły braku owego zęba a jeszcze bardziej okazji do złapania wróżki zębuszki i choć Nancy obiecała sobie nie spać wtedy całą noc, pilnując leżącego pod poduszką mlekacza to jakimś cudem zasnęła, nadal nie mając pojęcia,jak do tego doszło. Oczywiście nie brała pod uwagę tego, że zwyczajnie zmorzył ją sen, twierdząc iż to wróżka użyła na niej sennego pyłu. Cwana bestia z tej wróżki!
Tak więc obdarzyła tatę bezzębnym uśmiechem wzruszając ramionami.
- Szybko? - odpowiedź dziewczynki brzmiała bardziej jak pytanie, lecz wypowiadane w tak słodki sposób, że można było wybaczyć jej cały bałagan.
Panika. Czysta panika malowała się na twarzy brunetki,kiedy w szalonym tempie biegała od swojego pokoju do salonu w poszukiwaniu pluszaka. Roześmiane na co dzień oczy zaszkliły się od narastających w nich łez, Kiedy z przerażeniem odkryła, że dementora będzie nie ma.
- Tatoooo… czy ty użyłeś słowa na ch? - zapytała zatrzymując się nagle tuż przed nim z ustami ułożonymi w "o". By po chwili zaskoczenia na twarzy znowu popaść w panikę.
- Nigdzie go nie ma...no nie ma! - zaszlochała z głosem przepełnionym dziecięcą złością.
- Cholela! - powiedziała po tacie.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


William Gallagher

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 27
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Ruchomy tatuaż na przedramieniu, nieśmiertelnik na szyi.
Galeony : -289
  Liczba postów : 39
http://www.czarodzieje.org/t17297-budowa-will-gallagher
http://www.czarodzieje.org/t17306-will-gallagher#485144
http://www.czarodzieje.org/t17307-mobilna-skrzynka-pocztowa#485145
http://www.czarodzieje.org/t17304-will-gallagher#484951
Kręta 87, dom W. Gallaghera QzgSDG8




Gracz




Kręta 87, dom W. Gallaghera Empty


PisanieTemat: Re: Kręta 87, dom W. Gallaghera   Kręta 87, dom W. Gallaghera EmptyWto Maj 14 2019, 11:30

Nancy była jedynym dzieckiem w tym domu jak i w sumie w całej rodzinie Gallagherów. Nikt nie miał wątpliwości kto tutaj miał największą siłę przebicia. Nawet Will przy niej nie miał zbyt wielkich szans i ratował się jedynie siła autorytetu rodzicielskiego. Wiedział, że gdy mała podrośnie to da popalić światu.
Dziecięcy uśmiech najpierw poczuł, a dopiero po chwili zobaczył. W domu mógł się zrelaksować i zdystansować do świata. Starał się spędzać czas z córką i trzeba przyznać, że dobrze mu to szło. Każdego popołudnia odbierał ją z przedszkola, a i poświęcał na niej więcej czasu w weekend. Nie brał pod uwagę, że malowanie farbami może zakończyć się dziecięcym dramatem i niech Merlin będzie mu świadkiem, gdyby miał świadomość na co się może zanieść, z pewnością poświęciłby pół dnia na znalezienie zaginionego pluszowego dementora. Ojcostwo nauczyło go przejmować się takimi detalami, wszak nie chciał kolejnej histerii i pukania sąsiadów z prośbą o wyciszenie nieco wrzasku córki. Widząc mimikę Nancy widział siebie w jej wieku z tym, że on aktywniej terroryzował sąsiadów. Ona zaś miała w sobie dziewczęcą łagodność i delikatność.
- Tak, szybki, ekspresowo, błyskawicznie. Jak tatuś w twoim wieku, ale nie cwaniakuj mi tutaj. - teoretyczne besztanie zostało obdarzone powstrzymywanym na ustach uśmiechem. Mała miała cięty język, oczywiście, że wszystko po nim.
Syknął pod nosem, gdy mała wyhaczyła niepoprawne słowo. Czemu te dzieci słyszą to, co akurat powinno być poza ich uszami?
- Powiedziałem "chochliki". - zawołał za nią i zdjął skarpety, by nie roznosić syfu. Brakowałoby tylko, by im obojgu oberwało się od Judith. A niby to on jest głowa rodziny. Nie ma to jak mieszkać z kobietami z dwóch różnych pokoleń. Brakowało tylko ducha.
Widząc jej zapłakaną minę i panikę na twarzy widział, że koniec na dziś dokumentacji. Podniósł się ciężko z fotela. - - Hej, chochliki a nie nieładne słowa. - zwrócił jej uwagę. - Pogadam sobie z tymi przedszkolankami na temat słownictwa. Niech no je tylko… - z łatwością mógłby zrzucić winę na inną osobę. To proste. Dziecinnie proste ?
- Chodź, pomogę ci poszukać. Tylko już nie płacz. Zapytany dziadków. - wziął jej drobną rączkę w swoją i skierowali się do dwóch sporej wielkości obrazów wiszących na bocznej ścianie. Zerknął na ruchomy malunek ojca i dziada. Ci już wiedzieli, że lada moment będzie krzyk i powoli zbierali się z foteli by spieprzyć do ramy babki wiszącej w pokoju matki. - Nie tak szybko. Widzieliście gdzieś jej dementora? - popatrzył na nich spod byka kiedy silnym tembrem zaprzeczali, jak życzyli wnuczce odnalezienia zaginionego a po chwili wyleźli z ram. Tchórze. Zabrał córkę do jej pokoju i rozejrzał się rad, że nie postanowiła malować farbami w tej bieli i błękicie. Użył zaklęcia przywołującego pluszowego dementora i… aż się zdziwił, bo nic się nie stało. Willowi zrobiło się już nieco gorąco. Nancy nie zaśnie bez niego, a sklepy już pozamykane i nie zdąży przed wieczorem skoczyć po zapasowa sztukę łudząc się, że mała się nie zorientuje w podmianie. - Dobra. - kucnął przed nią na wysokość jej brązowych oczu. - Poszukaj w komodzie a ja odsunę łóżko. Pobawimy się w poszukiwaczy przygód, co? Dostaliśmy zlecenie znalezienia małego dementorka, więc dzielimy się zadaniami. Znajdź lupę i do dzieła, druhu. - zrobi wszystko, by mała nie zaczęła wrzeszczeć. Wtedy nie było opcji by szybko przestała, a Judith wróci dopiero za dwie godziny. Naprawdę, cyrki w tym domu godne są uwiecznienia w kronikach rodzinnych. Żeby dorosły czarodziej miał poświęcić dwie godziny na szukanie zabawki… no tak, bycie samotnym ojcem przymusza do tego rodzaju działania. Popatrzył na roztrzepana córeczkę z nadzieją, że ta zapomni o płaczu i złapie bakcyla do zabawy. - To jak, kompanie? Piąteczka i działamy póki nie zapadł zmrok? - uniósł brwi i nadstawił swoją wielką dłoń do przyjęcia dziecięcej "piątki".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Kręta 87, dom W. Gallaghera QzgSDG8








Kręta 87, dom W. Gallaghera Empty


PisanieTemat: Re: Kręta 87, dom W. Gallaghera   Kręta 87, dom W. Gallaghera Empty

Powrót do góry Go down
 

Kręta 87, dom W. Gallaghera

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Kręta 87, dom W. Gallaghera JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Domy i mieszkania
-