Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Masz coś dla mnie?

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Lucia S. Ritcher

Nieokreślony
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 38
  Liczba postów : 34
http://www.czarodzieje.org/t17072-lucia-s-ritcher
http://www.czarodzieje.org/t17074-little-devil#476651
http://www.czarodzieje.org/t17073-lucia-s-ritcher
Masz coś dla mnie? QzgSDG8




Gracz




Masz coś dla mnie? Empty


PisanieTemat: Masz coś dla mnie?   Masz coś dla mnie? EmptyPon Kwi 29 2019, 14:41


Retrospekcje

Osoby: Leonel Fleming, Lucia Ritcher
Miejsce rozgrywki: Pub "Szatańska Pożoga"
Rok rozgrywki: koniec marca, rok temu
Okoliczności: początek bardzo niezdrowego zainteresowania


Ostatnio zmieniony przez Lucia S. Ritcher dnia Pon Kwi 29 2019, 16:30, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucia S. Ritcher

Nieokreślony
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 38
  Liczba postów : 34
http://www.czarodzieje.org/t17072-lucia-s-ritcher
http://www.czarodzieje.org/t17074-little-devil#476651
http://www.czarodzieje.org/t17073-lucia-s-ritcher
Masz coś dla mnie? QzgSDG8




Gracz




Masz coś dla mnie? Empty


PisanieTemat: Re: Masz coś dla mnie?   Masz coś dla mnie? EmptyPon Kwi 29 2019, 16:21

Okres zimowy, choć prawidłowa terminologia to okres zimowo-wiosenny, to najgorsze z możliwych miesięcy w ciągu roku. Nigdy nie wiesz, co zastaniesz, kiedy rano wychylisz głowę zza firanki. Wielokrotnie spotykała się z sytuacją, w której słońce wpadało do środka z zewnątrz, a kilka godzin później, śnieg, deszcz oraz wiatr, odwiedzał zakamarki grubej kurtki, która jednak nie była do końca szczelnie zamknięte. Nie mówiąc o tych szczególnych momentach, kiedy nie czujesz własnego nosa, choć ten cały czas przyczepiony jest do twojego ciała, bądź koniuszków palców, które robią się fioletowe z zimna. Lucia zdecydowanie nienawidziła zimy, jesieni, oraz niczego co związane było z nakładaniem na siebie dodatkowych warstw ubrań. Ferie spędzone na cholernej Ukrainie może były ciekawe po kilkoma względami, jednak wciąż czuła to nieuchronne ograniczenie w postaci śniegu za oknem. I własnej nietolerancji na chłód. Co ciekawe, całkiem dobrze jej szło, kiedy przychodziło do poruszania się na lodzie.
Fatalne poczucie humoru, z którym obudziła się dzisiejszego ranka, postanowiła spożytkować w jakiś inny sposób. Bieganie. Tylko to pomagało pozbyć się natrętnych myśli, które nie chciały opuścić blond główki. Mogłaby przysiąc, że czuła w dormitorium zapach cygar ojca, które miewał odpalać w takie dni jak ten. Kiedy był między jedną a drugą delegacją. I tak jak wtedy, jedynie szybkie wybiegnięcie z domu sprawiało, że mogła poczuć coś, co nie wiązało się z cuchnącym tytoniem i wszechogarniającą furią. Tak, gdyby Ritcher nie wyszła tego poranka z dormitorium, zapewne jedna z jej współlokatorek gorzko by tego pożałowała. Tak zwyczajnie, tylko dlatego, że stanęła w polu jej widzenia.
A kiedy po godzinach spędzonych na bezsensownym krążeniu po szkolnych błoniach, kilka zajęciach, na których i tak nie potrafiła wytrzymać w bezruchu... Postanowiła udać się za bramy zamku. Gdziekolwiek. Do Londynu, do miejsc, które o tej godzinie jeszcze nie śpią, a raczej dopiero rozpoczynają swój dzień. Najwidoczniej potrzebowała tego równie mocno, jak zakatowania swoich mięśni dzisiaj rano. Ochłodziło się, a chociaż wiedziała, że źle na tym skończy, nie zabrała ze sobą żadnych dodatkowych okryć. Jej włosy luźno opływały skórzaną, zimową kurtkę, a place schowała do kieszeni, licząc na odrobinę ciepła. Teleportacja nastąpiła zaraz po przekroczeniu szkolnych bram, a wylądowała z głośnym świstem w jednej z ciemnych uliczek.
Jej cel był prosty. A choć nigdy nie miała gotowego planu, ten wyglądał całkiem jak plan. Kiedy otworzyła drzwi do pub'u, owiał ją charakterystyczny zapach tego przybytku, choć dzisiaj wyczuwała subtelniejszą woń stęchlizny i fermentacji. Zdjęła z siebie odzienie i usiadła tuż przy końcu baru, gdzie miała najlepszy widok na resztę pomieszczenia. I choć ludzie znajdowali się na dnie jej zainteresowań, niektórzy byli godni uwagi. Ot, czysta obserwacja obiektów, chłodna kalkulacja faktów... Z pewnością nie tak zamierzała umilić sobie wieczór, był to jednak dobry początek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonel Fleming

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 179 cm
C. szczególne : blizna po lewej stronie żeber
Galeony : 360
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 173
http://www.czarodzieje.org/t17243-leonel-fleming
http://www.czarodzieje.org/t17251-leonel-fleming#482709
http://www.czarodzieje.org/t17250-leonel-fleming#482708
http://www.czarodzieje.org/t17245-leonel-fleming
Masz coś dla mnie? QzgSDG8




Gracz




Masz coś dla mnie? Empty


PisanieTemat: Re: Masz coś dla mnie?   Masz coś dla mnie? EmptyPon Kwi 29 2019, 17:15

Chłód nie był akurat Leonelowi straszny, o ile nie łączył się z nim porywisty, irytujący jak nic innego, wiatr. Jasne, wolał kiedy pogoda za oknem zachęcała do wyjścia na zewnątrz, ale konieczność nałożenia na siebie dodatkowej warstwy ubrania z pewnością nie wpływa na jego nastrój tak intensywnie jak w przypadku Lucii. Prawdę powiedziawszy młody Fleming starał się po prostu na takie rzeczy nie zwracać większej uwagi, a już na pewno nie zamierzał się nimi zamartwiać. Nerwów i smutków miał już bowiem wystarczająco w swojej pracy, a gdyby miał dodatkowo przeżywać czy tego dnia świeci słońce czy jednak pada deszcz, najprawdopodobniej w końcu wyszedłby z siebie. Niewiele więc myśląc narzucił na siebie ciepły płaszcz i udał się na swoją zmianę w Szatańskiej Pożodze, zastanawiając się co też ciekawego będzie go dzisiaj w robocie czekało. Przebywał na Śmiertelnym Nokturnie tyle czasu, że czasami miał wrażenie, że nic nie zdoła go już zaskoczyć, a jednak… wtedy zwykle przekonywał się o tym, jak bardzo się myli. Życie potrafiło mu nieraz spłatać takiego figla, że musiał przecierać oczy ze zdumienia. Ot, choćby kilka tygodni temu, kiedy do Szatańskiej Pożogi zdecydowała się wparować para z dzieckiem. Chyba obcokrajowców. Być może nie wiedzieli, gdzie trafili, choć nie dało się ukryć, że był to wyjątkowo nietypowy widok. Zbyt długo, rzecz jasna, w lokalu nie posiedzieli, bo mniej więcej kwadrans po ich przyjściu, rozpętała się pierwsza burda, a odbijające się od ścian zaklęcia z pewnością zmotywowały ich do znacznie szybszego zakończenia wieczoru. Dobrze chociaż, że mieli w sobie na tyle rozsądku i nie ryzykowali zdrowiem dziecka, które niebezpiecznie krążyło między stolikami, nim matka przygarnęła je do piersi i przekroczyła próg wątpliwej renomy przybytku. Poza tym jednak ostatnie tygodnie były nad wyraz spokojne, co sprawiało, że Leo zaczynał się coraz bardziej niepokoić. Cisza przed burzą… po prostu już myślał o tym, kiedy ktoś zdecyduje się w Szatańskiej Pożodze odwalić coś, co przekroczy nawet i jego najśmielsze oczekiwania.
Chwilowo jednak nic specjalnego się nie wydarzyło, a on polewał kolejne drinki i piwa, zbierając z lady należne mu galeony. Nie był to jego najlepszy dzień, jeśli chodzi o kwotę napiwków, ale starał się tym nie przejmować. Różnie bywało. W niektórych miesiącach potrafił z nich zebrać niemalże drugą pensję, a w innych zdarzała się i posucha. Można więc powiedzieć, że ogólnie i tak nie było na co narzekać, szczególnie zważając na to, że potrafił odpowiednio zarządzać swoimi pieniędzmi.
Wreszcie dostrzegł siedzącą gdzieś przy końcu baru dziewczyny, wyjątkowo młodziutką jak na klientelę baru, choć niewątpliwie sporo straszą od tego biednego dziecka przywiedzionego ostatnio do Pożogi przez nieuświadomionych rodziców. Tak czy inaczej ta tutaj wzbudzała jego uzasadnione podejrzenia. Siedziała zbyt cicho, nic nie zamówiła, obserwując jedynie resztę czarodziejów, nawet nie był pewien czy jest pełnoletnia.
- Co podać? – Podszedł do niej w końcu, mając już w głowie przygotowaną formułkę na każdą z potencjalnych odpowiedzi. Jako barman nauczył się je mniej więcej przewidywać, a i do młodzianów, którzy znaleźli się na Nokturnie zupełnym przypadkiem i postanowili skorzystać z okazji, zamawiając nielegalnie Ognistą, zdążył się już przyzwyczaić. Nieraz wypraszał ich z baru, a czasami pozwalał poczuć się przez chwilę dorosłymi. W tym miejscu i tak nikt na to baczył, a jeśli tylko dzieciak miał odpowiednią sumkę galeonów, to przecież mógł przymknąć oczy na pewne przepisy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucia S. Ritcher

Nieokreślony
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 38
  Liczba postów : 34
http://www.czarodzieje.org/t17072-lucia-s-ritcher
http://www.czarodzieje.org/t17074-little-devil#476651
http://www.czarodzieje.org/t17073-lucia-s-ritcher
Masz coś dla mnie? QzgSDG8




Gracz




Masz coś dla mnie? Empty


PisanieTemat: Re: Masz coś dla mnie?   Masz coś dla mnie? EmptyWto Kwi 30 2019, 10:39

Fatalna pogoda nie wpływa na jego nastrój? Nie jest przypadkiem gdzieś udowodnione, że szarość za oknami wpływa na nasze samopoczucie? Co z "jesienną depresją" i innymi takimi? Niektórzy mieli to gdzieś, inni przykładali uwagę do takich pierdół. Lucia znajdowała się gdzieś pośrodku, zwyczajnie nie lubiła zimna, drażniło ją nakładanie kolejnych warstw ubrań na siebie, szczególnie iż była zdania, że ich kompletnie nie potrzebowała. Czuła ograniczenie w postaci białego golfu, który mimo swojego obcisłego kroju, przeszkadzał w swobodnym poruszaniu rękoma. Tak to wyglądało w jej oczach... Podły humor to raczej wina obopólnej zmowy sił nieczystych, z którymi najwidoczniej nie miała takiego dobrego kontaktu, jak to niektórym się wydawało. Była kobietą, a jak każda baba, mogła być przewrażliwiona i zmienna. Jak pogoda za oknami o tej porze roku.
Nie pasowała do takiego miejsca, a przynajmniej nie na pierwszy rzut oka. W końcu co dziewczyna taka jak ona mogłaby chcieć od przybytku, do którego witają same szemrane osobistości? Nie przychodzisz do Pożogi, aby spotkać starych znajomych, czy spędzić wieczór w przytulnej atmosferze. Stajesz przy barze, aby zażądać trunku, który ma zwalić z nóg, tak, abyś na drugi dzień nie pamiętał tego, co się tutaj wydarzyło. Ktoś ograł cię w karty? Przegrałeś pokaźną sumę? Czy zwyczajnie ktoś zwinnymi palcami wyciągnął ci portfel z tylnej kieszeni? Prawdopodobnie jesteś w miejscu, w którym wszystkie te rzeczy wydarzą się jednocześnie. Nieprzewidywalność wydarzeń była kusząca, szczególnie dla kogoś takiego jak ona. Nie oceniaj książki po okładce było stwierdzeniem, które pasuje do Ritcherówny. W końcu ładna obudowa potrafiła być zwodnicza. Można nawet zobaczyć delikatny uśmiech w kącikach jej warg, kiedy stolik za jej plecami zaczął głośniej dyskutować, wyrzucając swoje podejrzenia w przestrzeń. Kiedy już nachylała się nad barem, aby zawołać barmana, ten zmaterializował się tuż przed nią. Zamrugała kilka razy  i oparta łokciami o drewno, odchyliła się lekko do tyłu, podnosząc jedną brew. -Łzy Morgany.-Czy wiedział, że swoje podejrzenia miał wypisane na twarzy? Uśmiechnęła się szeroko, jakby z rozbawienia obserwując zmiany zachodzące na przystojnej twarzy mężczyzny i wyciągnęła na stół garść galeonów. Sprawnym okiem kogoś, kto pracuje, w takim miejscu wiedział, że to za dużo... Jednak czy wystarczającą karą nie było siedzenie tutaj i obsługiwanie co poniektórych osobników? Powinien otrzymać należyty napiwek za to, że tutaj siedział. Mogłaby nawet rzec, że całkiem dobrze sobie radził. Kiedyś musiała użyć wszelkich sztuczek aby zostać obsłużoną... Raz nawet sama stanęła za barem, lawirując między jednym klientem, a drugim. Było zabawnie.
Nie była pierwszym lepszym gówniarzem, który przychodził do Pożogi, aby nielegalnie napić się czegoś mocniejszego. W świetle prawa czarodziei była już jakiś czas pełnoletnia, a i liczba nie stanęłaby jej na przeszkodzie. Nie miała w zamiarze upić się do nieprzytomności, zarzygać mu progu czy wszczęcie burdy. Chciała poczuć ogień w przełyku, chciała znaleźć coś interesującego i skupić na tym całą uwagę. Może znalazła ten obiekt? Być może fatalna pogoda i jeszcze podlejsze rozpoczęcie dnia, sprawiło, że obniżyła swoje standardy?
Kochanie, masz jakiekolwiek standardy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonel Fleming

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 179 cm
C. szczególne : blizna po lewej stronie żeber
Galeony : 360
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 173
http://www.czarodzieje.org/t17243-leonel-fleming
http://www.czarodzieje.org/t17251-leonel-fleming#482709
http://www.czarodzieje.org/t17250-leonel-fleming#482708
http://www.czarodzieje.org/t17245-leonel-fleming
Masz coś dla mnie? QzgSDG8




Gracz




Masz coś dla mnie? Empty


PisanieTemat: Re: Masz coś dla mnie?   Masz coś dla mnie? EmptySro Maj 01 2019, 12:25

Pogoda nie była dla niego tak istotna. Jasne, zdarzało mu się na nią narzekać, choć zwykle wtedy, kiedy wkurzył się z zupełnie innego powodu i denerwowało go po prostu wszystko wokoło, włącznie z szarugą za oknem. Dopóki jednak deszcz czy zachmurzone niebo były jedynymi wadami danego dnia, raczej starał się nimi nie przejmować i rzadko dotykało go coś, co ludzie zwali jesienną depresją. Niewykluczone zresztą, że na tak melancholijny nastrój nie miał zwykle czasu. Również założenie na siebie ciepłego płaszcza, czy w przypadku siarczystych mrozów, owinięcie szyi szalikiem nie stanowiło dla niego większego problemu. Nie czuł wcale, by te ograniczały jego ruchy, być może z tego względu, że nigdy nie kupował też przyciasnych ubrań, a z tym u kobiet bywało już różnie. Ciuch podkreślający niemalże idealną figurę pewnie i wyglądał dobrze, ale nie zawsze miał wiele wspólnego z wygodą. Zdawał sobie jednak sprawę z tego, że przedstawicielki płci pięknej potrafiły wiele wycierpieć, jeśli mowa była o ukazaniu światu swojej urody, i właściwie nie mógł ich z tego tytułu obwiniać, skoro tego typu kreacje przywdziane przez atrakcyjne kobiety cieszyły również i jego oko.
Dziewczyna przy barze, bacznie obserwująca innych klientów, rzeczywiście nie pasowała do tego miejsca i być może dlatego szybko zwróciła na siebie uwagę Leonela. Wydawała się zbyt młoda i niewinna, by przebywać w towarzystwie szpetnych twarzy i szemranych charakterów, toteż usilnie zastanawiał się nad powodem jej wizyty w Szatańskiej Pożodze. Wspomniana wcześniej jesienna depresja mogłaby być taką pobudką, gdyby nie fakt, że był to koniec marca. Z drugiej strony ten miesiąc także potrafił spłatać pogodowego figla, znacząco różnicując temperaturę w poszczególnych dniach tak, że niekiedy nie wiadomo nawet było w co się ubrać. Czy wiedział, że swoje podejrzenia i obawy ma wypisane na twarzy? Tak. Kiedy trzeba, potrafił doskonale maskować swoje emocje, choć tym razem nie widział takiej potrzeby. Możliwe, że nawet chciał, by nieznajoma je widziała i w jakimś sensie oczekiwał odpowiedzi na swoje pytania, których póki co nie udało mu się jednak uzyskać. W jego uszach rozbrzmiała jedynie nazwa zamówionego alkoholu, a przed ladą pojawiła się pokaźna sumka galeonów, znacznie wyższa niż cena Łez Morgany. Błękitnego, słodkawego trunku o zapachu migdałów, którego nienawidził z całego swojego serca. Smakował podobnie do jednego z mugolskich słodyczy poznanych przez niego w domu matki, a mianowicie do marcepanu. I o ile do samych migdałów, w połączeniu z innymi składnikami nic nie miał, tak i Łzy Morgany, i marcepan, niewątpliwie znajdowały się gdzieś na szarym końcu listy tolerowanych przez niego smakołyków czy napitków.
- Jakiś dokument potwierdzający, że jest pani pełnoletnia? – Zanim zebrał pieniądze z lady i przystąpił do przygotowywania drinka, poprosił swoją rozmówczynię o magiczne prawo jazdy lub cokolwiek innego, co wskazywałoby na datę jej urodzenia. Prawdę mówiąc, mógłby sprzedać jej Łzy Morgany i bez tego, ale z racji przestoju, nie miał nic lepszego do roboty, więc czemu miałby się nie podroczyć z jedyną młodszą klientką? Nikt poza nią nie potrzebował akurat w tym momencie dolewki, a przerwę na papierosa młody Fleming zrobił sobie na tyle niedawno, że nie potrzebował na razie dymu w płucach. Ciekaw był natomiast czy osóbka przed nim zabrała ze sobą jakieś dokumenty lub czy w inny sposób zdoła udowodnić mu, że nie jest jedną z tych uczennicy, które mając ochotę na coś więcej niż kremowe piwo, stwierdziły że najłatwiej będzie oszukać barmana w lokalu położonym na niesławnym Nokturnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucia S. Ritcher

Nieokreślony
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 38
  Liczba postów : 34
http://www.czarodzieje.org/t17072-lucia-s-ritcher
http://www.czarodzieje.org/t17074-little-devil#476651
http://www.czarodzieje.org/t17073-lucia-s-ritcher
Masz coś dla mnie? QzgSDG8




Gracz




Masz coś dla mnie? Empty


PisanieTemat: Re: Masz coś dla mnie?   Masz coś dla mnie? EmptyNie Maj 05 2019, 17:35

Pogoda nie była rematem, przy którym rozwodziłaby się dłużej niż kobieta z dwudziestoletnim stażem małżeńskim. A ubrania? Oj, to temat rzeka, którego lepiej z nią nie rozpoczynać. Najważniejsza jest wygoda, nie żadna uwodzicielska figura, na którą nawet ciężko nie zapracowała. Kiedyś była chłopcem, który nosił damskie imię i szukał kłopotów tam, gdzie nikt nigdy by się nie spodziewał. Była idealnym przykładem, że w każdego mogło uderzyć dojrzewanie. I to bardzo mocno.
Gdyby tylko słyszała jego myśli... Z pewnością z czystej ciekawości rozwinęłaby temat swojej domniemanej niewinności. Duże niebieskie oczy i twarz odziana biegami to raczej bardzo mylny wygląd, na który nabierali się wszyscy. Chyba że spędzali z nią dłużej niż pół godziny lub kiedy od razu przechodziła do sedna sprawy. Było wiele twarzy Luci, nie wiedziała, czy jest ktokolwiek, kto naprawdę umiałby ją przejrzeć na wylot, dostać się do najmroczniejszej części jej duszy, czy nawet zorientowałby się, gdyby do tego doszło... Barmani mieli to do siebie, że potrafili czytać ludzi, z ich gestów, ruchów, czasem samego wyrazu twarzy. Kwestia wprawy, wrodzonych zdolności, czy czasu spędzonego na słuchaniu o ludzkich błędach, problemach i innych pierdołach, które niemal wyrzygiwali na blat baru. Nie rozumiała tej potrzeby.
Nie musiał lubić trunku, który podawał. Miał go tylko sporządzić i tego nie spieprzyć, bo potrafiła być strasznie wybrednym klientem... Choć powiedzmy sobie szczerze, to tylko Nokturn... Nie musiało być tutaj pięknie, czysto czy profesjonalnie... I tak zawitałaby tutaj ponownie. Zwyczajnie lubiła ten klimat, każdym swoim złotym refleksem w blond kudłach.
Omal nie zaśmiała mu się prosto w twarz, co wcale nie byłoby prześmiewczym gestem. Nigdy. Naprawdę nigdy nie spotkała się z sytuacją, w której ktoś prosił ją o dokument tożsamości. Czy to wina tego, jak wyglądała? Dojrzale, pomimo braku makijażu czy specjalnych ulepszaczy? Czy zachowywała się jak dorosła, a było tak przynajmniej od dekady? Z szerokim uśmiechem na twarzy wyjęła z kieszeni portfel, skórzany i bardzo mugolski. Wyciągnęła dokument i uniosła go tuż przy twarzy barmana, który zabierał się do roboty jeszcze zanim go wyciągnęła. Czyli to jedynie pozory, które o dziwo chciał przestrzegać?-Proszę, mugolski dowód. Poza tym teraz wszyscy w tym barze wiedzą, gdzie trzymam dokumenty.-Uniosła delikatnie brwi, chowając portfel na swoje miejsce. Ma nadzieję, że dobrze przyjrzał się liczbom, które tam zobaczył. Oparła podbródek na zaciśniętej pięści i spokojnie przyglądała się jego twarzy. -Jestem w ciężkim szoku. To jest Nokturn... Podobno nikogo tutaj nie obchodzi to, po co przyszedłeś... Chyba że masz coś ciekawego do zaoferowania.-Powiedziała spokojnie, tonem znawczyni, która wiedziała, o czym mówiła i to bez przesadnego dramatyzmu. Tak było, a Lucia miała na swoim sumieniu bardzo wiele. Jej wzrok podążał za ruchami jego palców, jakby sposób, w który dodawał kolejnych składników do napoju, był w jakimś stopniu uspokajający.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonel Fleming

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 179 cm
C. szczególne : blizna po lewej stronie żeber
Galeony : 360
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 173
http://www.czarodzieje.org/t17243-leonel-fleming
http://www.czarodzieje.org/t17251-leonel-fleming#482709
http://www.czarodzieje.org/t17250-leonel-fleming#482708
http://www.czarodzieje.org/t17245-leonel-fleming
Masz coś dla mnie? QzgSDG8




Gracz




Masz coś dla mnie? Empty


PisanieTemat: Re: Masz coś dla mnie?   Masz coś dla mnie? EmptyNie Maj 05 2019, 18:50

Tematu ubrań lepiej było nie zaczynać z żadną z przedstawicielek płci pięknej, jeżeli nie chciało się umrzeć przy tym z nudów. Mimo że sam przykładał wagę do swojego wyglądu, tak nigdy nie mógł zrozumieć jak szerokie i długie dysputy potrafią w kwestii ciuchów prowadzić kobiety. Tym razem nie wiedział co prawda, na jaki typ rozmówczyni trafił, nie miał pojęcia, że pod tym kątem akurat bliżej jej do chłopaka o jedynie damskim imieniu. Tak czy inaczej wolałby chyba nie ryzykować, bo Lucia i tak należała do nielicznych, chlubnych wyjątków. Nie dało się natomiast ukryć, że jej aparycja, a szczególnie te głębokie, niebieskie oczęta i twarz wysiana piegami, sprawiała że dziewczyna wyglądała raczej niewinnie. A już na pewno bardzo młodo. Czy jednak musiał ją prosić o dowód tożsamości? Oczywiście, że nie, ale być może była to jedyna sytuacja dzisiejszego wieczora, która zainteresowała go nieco bardziej niż właśnie te wyrzygiwane na ladę baru historie, wygłaszane zwykle przez klientów, którzy wychylili o kilka kieliszków mocnego trunku za dużo. Nie był pewien czy ma do czynienia z osobą pełnoletnią, nie przeszkadzało mu to w żadnym stopniu, a i jego szef raczej nie miałby większego problemu, gdyby nawet sprzedał drinka piętnastolatce czy szesnastolatce. Na Śmiertelnym Nokturnie mało kto zwracał na to uwagę, to prawda - obecność młodych, nieskalanych stworzeń zaskakiwała - ale nikt nie zważał na przepisy do tego stopnia, by rezygnować z łatwego zysku. Można więc rzec, że młody Fleming znalazł sobie idealną okazję do tego, by nieco się z nieznajomą podroczyć, a i ciekaw był czy rzeczywiście ta wylegitymuje się jakimś dokumentem, czy może jednak zacznie mu „pyskować”. Drugie z rozwiązań byłoby chyba nieco ciekawsze, chociaż i ujrzenie na Nokturnie mugolskiego dowodu było raczej czymś niecodziennym. Zerknął na niego ukradkiem, chociaż nawet nie posilił się o dokładne wyliczenie wieku dziewczyny, w końcu co za różnica?
- W takim razie lepiej ich pilnuj. – Mruknął w odpowiedzi obojętnie, chociaż gdzieś w jego głosie słychać było delikatną nutę rozbawienia. Nie jego wina, że w Pożodze nie działo się akurat nic, co mogłoby go odciągnąć od tej przeklętej rutyny i ciągłego nalewania drinków. Tylko z tego powodu musiał się „wyżyć” na bogu ducha winnej dziewczynie, która chciała jedynie wypić w spokoju swoje Łzy Morgany.
- Tak? – Udawał zaskoczonego, kiedy dziewczyna wyraziła swoją opinię o magicznej ulicy, niecieszącej się szczególną chwałą. Zanim jednak kontynuował temat, faktycznie odebrał z lady należne mu galeony i zabrał się za przygotowywanie błękitnego, ohydnego drinka. To znaczy ohydnego dla niego, bo oczywiście do swojej pracy akurat zawsze się przykładał z należytą starannością. Przeszedł w końcu kurs na magicznego barmana, a do tej roboty miał niebywały wręcz dryg. Nawet ją lubił, choć nieraz dobrze było właśnie skoncentrować się na czymś innym, upatrzyć sobie jakieś interesujące zdarzenia jak bójkę albo taką ofiarę jak panna Richter. Ot, żeby na moment oderwać się od swoich obowiązków.
- A Ty? – Zapytał, stawiając przed nią szkło z soczyście niebieską zawartością. – Masz coś ciekawego do zaoferowania? – Jego słowa były w jakimś stopniu podszyte ironią, bo i nie wierzył, by ktoś taki jak ona miał na Nokturnie coś więcej do roboty poza ewentualnym rozpijaniem się w pubach albo szukaniem przysłowiowego guza. Pozory mogły mylić, jasne, tak samo jak i jego opinia zdawała się nieco krzywdząca, a jednak o ile trudno byłoby powiedzieć, że jest skrajnym szowinistą, tak nieraz przejawiał zachowania, które wpisywałyby się w definicję tego słowa. Zdarzało mu się nie doceniać kobiet, a już w szczególności tak młodych, chociaż niekiedy te potrafiły go zaskoczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucia S. Ritcher

Nieokreślony
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 38
  Liczba postów : 34
http://www.czarodzieje.org/t17072-lucia-s-ritcher
http://www.czarodzieje.org/t17074-little-devil#476651
http://www.czarodzieje.org/t17073-lucia-s-ritcher
Masz coś dla mnie? QzgSDG8




Gracz




Masz coś dla mnie? Empty


PisanieTemat: Re: Masz coś dla mnie?   Masz coś dla mnie? EmptyNie Maj 05 2019, 19:55

Oh, bo każda kobieta UWIELBIA rozmawiać o ubraniach. O tym, jaki kolor najlepiej podkreśla ich oczy, w którym ich ramiona wyglądają grubo i jaka długość topu jest najbardziej odpowiednia... Tak, oczywiście. Mogłaby wyłożyć na światło dzienne kilka stereotypowych stwierdzeń o barmanach, nie tylko te, że są dobrymi słuchaczami. Choć to suchy fakt i tak naprawdę żaden stereotyp. Jednak po co wchodzić w ten rewir? Czemu mieliby z tego powodu wdać się w niepotrzebne dyskusje, debaty, które nic nie wniosą do ich życia... Skończmy więc na tym, że był szowinistą, a ona niewinną dziewczynką, która zgubiła drogę do domu.
Skoro naprawdę proszenie o dowód jest jedyną atrakcją tego wieczoru, Nokturn schodził na psy, co wcale nie jest dobre dla reputacji tego miejsca. Los chciał, aby dwoje znudzonych wieczorem osób, trafiło na siebie i wykorzystało wzajemnie. To, co będzie dalej to ich własna wola... A Lucia lubiła dobrze wykorzystywać dany jej czas. Wyciąganie jakiekolwiek dowodu było nowym, dziwnym i jednocześnie zabawnym doświadczeniem. Kiedyś musiał być ten pierwszy raz, brawo.
Częściej nosiła ze sobą mugolskie dokumenty, w końcu w świecie czarodziei, najważniejsza była różdżka, która aktualnie była dokładnie schowana. Była człowiekiem dwóch światów, choć nigdy nie odczuwała większego rozdarcia. Prychnęła, co raczej miało być kolejnym rodzajem śmiechu. Wywróciła teatralnie oczyma. Kto powiedział, że chciała w spokoju wypić swój alkohol? Może jedynie czekała na pretekst, aby rozpętać małe piekło na ziemi? A przecież każdy wie, że przy drinku przychodzą najlepsze plany do głowy.
Obejrzała się na ludzi, którzy raczyli dzisiejszego wieczoru zawitać do Pożogi. Niemal nie mogła odmówić sobie tego specyficznego uśmiechu w kącikach ust. Tak, właśnie tak uważała. Powiedzmy sobie szczerze, wszyscy czegoś chcą. Na Noktorunie nikt nikogo nie udawał, może jedynie zatajał swoją tożsamość na własne potrzeby. Jednak jeżeli tego chciałeś, nie musiałeś udawać. Było coś szczerego w tym, jak obrzydliwym miejscem był Nokturn. Tu nikogo nie obchodziłeś.
Ofiara? W jakimkolwiek tego słowa znaczeniu. Niech myśli co chce. Odwróciła głowę, kiedy zwrócił się bezpośrednio do niej, zerknęła w dół, na postawiony przed nią alkohol. Zanim odpowiedziała, uniosła go do ust i posmakowała, delikatnie unosząc brwi, kiedy napój rozszedł się po podniebieniu dziewczyny i przeszedł przez przełyk. Dobre.-Zależy, czego chcesz i czy faktycznie tego szukasz.-Powiedziała spokojnie. Ironia? Cudownie. Była więc uczennicą o niewinnym wyglądzie, której ambicje ograniczają się do skosztowania trochę innego życia. Mogła tak zagrać, mogła być tym, kim na pierwszy rzut oka dla niego była. Jednak coś w spojrzeniu oraz tonie, który miała, nie pasowało do ogólnego obrazka. Czyżby wyśmiewała jego teorię? Wiedziała dokładnie, o czym myślał, a teraz zwyczajnie bawiła się dalszymi insynuacjami?
Wzruszyła delikatnie ramionami. Była prostą dziewczyną. Dlatego też jej wzrok spoczął na barmanie, który w jakimś minimalnym stopniu zwrócił jej uwagę. Na początku zwyczajnie przyjrzała się jego twarzy, innej od tych, które mijała codziennie na szkolnych korytarzach, co w jakiś dziwny sposób sprawiało, że było to bardziej ekscytujące.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonel Fleming

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 179 cm
C. szczególne : blizna po lewej stronie żeber
Galeony : 360
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 173
http://www.czarodzieje.org/t17243-leonel-fleming
http://www.czarodzieje.org/t17251-leonel-fleming#482709
http://www.czarodzieje.org/t17250-leonel-fleming#482708
http://www.czarodzieje.org/t17245-leonel-fleming
Masz coś dla mnie? QzgSDG8




Gracz




Masz coś dla mnie? Empty


PisanieTemat: Re: Masz coś dla mnie?   Masz coś dla mnie? EmptyPon Maj 06 2019, 22:01

Barmani faktycznie mieli to do siebie, że doskonale obserwowali otoczenie i potrafili zrozumieć myśli i emocje drugiego człowieka. Nie należało im się dziwić, skoro musieli dbać o odpowiednią atmosferę w pubie. Mieli oczy dookoła głowy, bo o jakąś bójkę czy czarodziejski pojedynek nie było trudno (a już szczególnie na Nokturnie), a po milionie historii wysłuchiwanych za ladą baru nauczyli się niewątpliwie odczytywać ludzi po mimice twarzy czy i po samym tembrze głosu. Nawet jeśli nie mieli w sobie wcześniej za grosz empatii, musieli tę cechę z czasem nabyć albo chociaż rozwinąć swoje umiejętności aktorskie i zachowywać się tak, żeby klient nie poczuł się w takiej konwersacji zignorowany. Leonel miał jednak jeszcze jedną fuchę, może nawet bardziej interesującą, o której z wiadomych przyczyn mało kto wiedział. Działał bowiem również w przemytniczym półświatku, a niebezpieczeństwa płynące z tego fachu sprawiały, że musiał jeszcze bardziej pochylić się nad kwestią zrozumienia ludzkiej natury. Dostrzegał z tego względu gesty, na które inni czarodzieje zwykle nie zwracali nawet uwagi. Ot właśnie takie wywrócenie oczyma czy choćby delikatny ruch brwi, który dość często, choć nie było to zasadą, świadczył o kłamstwie.
Czy Śmiertelny Nokturn rzeczywiście schodził na psy? Nie powiedziałby. To że trafił się jeden spokojniejszy wieczór nie oznaczało jeszcze, że można było się tutaj bezpiecznie i dla relaksu przechadzać po zmroku. Jeżeli ktoś szukał guza albo chciał skrwawić kilka mord, to nadal było to najlepsze miejsce w czarodziejskim świecie do zrealizowania takich celów. Podobnie zresztą było z bogactwem czarnomagicznego asortymentu, magicznymi używkami czy innymi nielegalnymi procederami, które nie wiedzieć jakim cudem umykały bacznemu spojrzeniu pracowników Ministerstwa Magii. Leo wielokrotnie zastanawiał się dlaczego tak jest, czy czarodzieje w teczuszkami po prostu obawiali się o własne życie i omijali ulicę szerokim łukiem? Byli jeszcze aurorzy, ale najwyraźniej oni z kolei mieli o wiele ważniejsze obowiązki na głowie niż doprowadzenie do porządku słynnego Śmiertelnego Nokturnu. Jemu to właściwie odpowiadało. Tak jak nie był zepsuty do szpiku kości i nieraz musiał wypocząć w swoich czterech ścianach w Hogsmeade, tak podobało mu się to, że panowała tu swego rodzaju wolność i swoboda.
- Nie szukam niczego. – Odparł obojętnie, nie mijając się właściwie z prawdą. Obecnie miał wszystko to, czego chciał, a nawet jeśli czegoś potrzebował, to prawdopodobnie nie szukałby tego na Nokturnie. No, może poza artefaktami, którymi handlował, ale to była jedynie kwestia smykałki do biznesu. Adrenaliny? Ewentualnie, ale tej z kolei nie spodziewałby się po niepozornie wyglądającej dzieweczce popijającej słodkie i migdałowe Łzy Morgany. Wzruszył więc ramionami, niejako w geście zawiedzenia.
- Zapytałem, bo myślałem, że to Ty uważasz, że każdy ma tutaj coś do zaoferowania. – Westchnął ciężko, nalewając do szklanki piwa, które zamówił ktoś z drugiej strony lady. Podał je, po czym ponownie zwrócił się w kierunku panny Richter. – Pewnie źle zrozumiałem. Rzeczywiście są i tacy, którzy nikną w tutejszym tłumie. – Czyżby zasugerował jej, że jest taką osobą? Niekoniecznie to miał na celu, chociaż mało kto przychodził do Nokturnu tylko po to, by napić się drinka. Alkohol można było zamówić również na Pokątnej, w Hogsmeade czy Dolinie Godryka, w o wiele przyjemniejszej atmosferze. On tutaj pracował, ale ona? Wyglądała na taką, co znalazła się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiedniej porze, chociaż nie miał żadnej korzyści, by wygłaszać swe przemyślenia na głos. Sięgnął więc po prostu po papierosa, korzystając z tego, że jego szef miał w głębokim poważaniu to czy ktoś zrobi sobie przerwę na dymka; i tak nie maił wielu chętnych rak do pracy. Zaciągnął się mocno tytoniowym dymem, rozglądając się po pubie, czy aby nie trzeba komuś napełnić kolejnej szklanicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucia S. Ritcher

Nieokreślony
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 38
  Liczba postów : 34
http://www.czarodzieje.org/t17072-lucia-s-ritcher
http://www.czarodzieje.org/t17074-little-devil#476651
http://www.czarodzieje.org/t17073-lucia-s-ritcher
Masz coś dla mnie? QzgSDG8




Gracz




Masz coś dla mnie? Empty


PisanieTemat: Re: Masz coś dla mnie?   Masz coś dla mnie? EmptyCzw Maj 09 2019, 18:59

Gra. Czy nie każdy posiłkuje się jej zasadami? Nie spotkasz już ludzi autentycznych, a przynajmniej należeli oni do niezwykłej rzadkości. Nie chodzi o afiszowanie się z uczuciami, czy głośne trąbienie o racjach, którymi się człowiek kierował. Nie trzeba wylewać wnętrzności na ziemię, aby ludzie nas zauważyli. Można być szczerym ze sobą, jak z innymi, zwyczajnie przestając udawać. Nie jest to łatwe i nikt nie powinien mieć żalu. W końcu to rzecz ludzka.
Nigdy nie przestanie tu przychodzić. Nie tylko dlatego, że ludzie mogli być tutaj anonimowi, czy mogła znaleźć tutaj używki, które były ciekawym dopełnieniem imprezy czy spotkania towarzyskiego. Lubiła czerpać jak najwięcej z miejsc, do których przychodziła, a Nokturn wydawał się mieć coraz więcej do zaoferowania. Lubiła dreszczyk adrenaliny i grozy, który, nie ukrywajmy, wisi w powietrzu na każdym kroku. Nie obawiała się o swoje życie, portfel, czy godność. Od dzieciaka radziła sobie sama, jej skóra, pomimo delikatnej struktury, była gruba i opatrzona wieloma bliznami. I ile osób było do niej podobnych? Niezliczona ilość... Dlatego trzeba czerpać z życia jak najwięcej.
-Każdy czegoś szuka...-Powiedziała spokojnie, wzruszając delikatnie ramionami, również nie mijając się z prawdą. Ludzie ciągle czegoś poszukiwali, dążyli do czegoś... Sama również posiadała aktualnie wszystko, czego w danym momencie potrzebowała. A co z dalekosiężnymi planami? Cóż, Ritcher była typem, który myśli o tu i teraz... I już dawno przestała nawiązywać do Nokturn'a. W końcu to nie pępek świata, choć trzeba przyznać, można było znaleźć tutaj niemal wszystko.
Zawiedzenia? Przykro, że nie spełniała jego oczekiwań. Jednak czy miało to dla niej jakiekolwiek znaczenie? Nie. Dlatego spokojnie sączyła swojego drinka, przyglądając się z zaciekawieniem jego osobie. Tak po prostu, bez żadnego podtekstu, konkretnego celu. Niech myśli o niej jak o naiwnej i niewinnej niewieście. Choć to strasznie szowinistyczne, a w innych sytuacjach już dawno pokazałaby swoje prawdziwe oblicze. Jednak po co.
Uśmiechnęła się jednym kącikiem ust.-Najwidoczniej.-Zgodziła się, w końcu nie widziała powodu, aby wyprowadzać go z błędu. Przekrzywiła lekko głowę.-Nie chodzi o znikanie, chociaż jest to całkiem przydatna umiejętność. Zwyczajnie, możesz przyjść tutaj i nikogo nie obchodzi to, kim jesteś. Jakąkolwiek bajkę wciskasz tutaj ludziom, to Twój własny interes.-Ponownie przeniosła na mężczyznę swoje spojrzenie i upiła łyk zamówionego trunku. Ciepło powoli rozchodziło się po zziębniętym ciele, co sprawiło, że włoski na jej ramionach stanęły. Naprawdę nie znosiła zbyt dobrze różnic w temperaturach. Oparła podbródek na zaciśniętej pięści i zamknęła na moment oczy, powoli i niedyskretnie wchłaniając dym, który w tym momencie unosił się nad ich głowami.
-No dobrze. Czy Twoje ambicje kończą się na podawaniu dziewczynom drinka, czy zajmujesz się czymś równie interesującym?-Spytała, bo jej wnętrzności coś jej podpowiadały, że to nie wszystko, na co stać barmana. Była ciekawska? Owszem. Znudzona? Jak najbardziej. Na razie w tym momencie wydawał się interesującym obiektem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonel Fleming

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 179 cm
C. szczególne : blizna po lewej stronie żeber
Galeony : 360
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 173
http://www.czarodzieje.org/t17243-leonel-fleming
http://www.czarodzieje.org/t17251-leonel-fleming#482709
http://www.czarodzieje.org/t17250-leonel-fleming#482708
http://www.czarodzieje.org/t17245-leonel-fleming
Masz coś dla mnie? QzgSDG8




Gracz




Masz coś dla mnie? Empty


PisanieTemat: Re: Masz coś dla mnie?   Masz coś dla mnie? EmptyCzw Maj 09 2019, 23:30

On akurat nie musiał w nic grać, ani nikogo udawać; prawdę mówiąc wolał nawet odsunąć gierki na bok na rzecz bezpośredniego dialogu. Właściwie stosunkowo prosto było to przedstawić na przykładzie barmana. Wolał otrzymać krótki, ale treściwy komunikat typu „ognista whiskey dwa razy”, niżeli wdawać się z klientem w jakieś głębokie dyskusje na temat ludzkiej egzystencji. Niekiedy niestety musiał, choć nawet i wtedy raczej przytakiwał tylko głową, udając niezwykle zainteresowanego słuchacza, a myślami odpływał gdzieś indziej, licząc na to, że nad wyraz wylewnemu człowiekowi znudzi się dzielenie z nim swoim nudnym życiem. Kiedy pojawiały się jakieś problemy, jeśli były na tyle nieistotne, że stwierdzał, że mu nie przeszkadzały, mógł je przemilczeć. Jeśli jednak nie było to możliwe, też wolał rozwiązywać je od razu; czasami wystarczało zwrócić komuś uwagę, a nieraz dać sobie wzajemnie po pysku, ale przynajmniej był to prostolinijny i skuteczny środek wyrazu. I to chyba dlatego lubił Śmiertelny Nokturn, bo mimo że także potrzebował adrenaliny, to chyba zbytnio już przywykł do tego miejsca, by ją z niego czerpać. Stało się dla niego chlebem powszednim, który się przejadł i w którym chętnie parę rzeczy by pozmieniał. Nie dało się jednak ukryć, że to właśnie tutaj póki co najłatwiej było odnaleźć przeróżnego rodzaju artefakty czy pośredników, którzy ściągnęliby je z dalekich części świata, więc siłą rzeczy spędzał na Nokturnie więcej czasu, niżeliby chciał.
- Trochę odpływasz. – Odpowiedział spokojnym tonem, nie chcąc wchodzić na tak grząski grunt. Posługiwanie się wyszukanymi metaforami i roztrząsanie właśnie tych egzystencjalnych, ludzkich problemów, podczas kiedy stał za barem i mógł po prostu nalewać klientom drinki, zdecydowanie go nie rajcowało. Wolał twardo stąpać po ziemi, skoncentrować się na tym, co działo się tu i teraz. A prawda była taka, że teraz… nie szukał niczego i niczego nie chciał też znaleźć. Nawet do swej aktualnej towarzyszki nie przywiązywał większej wagi. Ot, wypełniała jego czas, kolejną roboczogodzinę, za którą miał odebrać należne galeony.
- Nie wciskam ludziom bajek i nie lubię, kiedy ktoś próbuje mi je wciskać. – Dodał zaraz ze zrezygnowaniem. Zdawał sobie sprawę z tego, że Nokturn cieszy się złą sławą, ale żeby aż tak? On nie musiał nikomu wciskać kitu i bawić się w „przebieranki”. Nie musiał wykorzystywać tego miejsca, by być kim chciał, bo i tak takim człowiekiem był. Właściwie można by rzec, że był uczciwy, jeżeli przyjąć definicję uczciwości, którą on sam przyjmował. Nie mówił zbyt wiele, toteż nie zdradzał właściwie niczego istotnego o swej osobie. W jego mniemaniu zaś niemówienie prawdy nie było tym samym co kłamstwo. Wniosek? Był uczciwy, i tego oczekiwał również od swoich kontrahentów, oczywiście tych poza budynkiem Szatańskiej Pożogi. Tutaj rzeczywiście każdy mógł być dla niego kim chciał, bo niespecjalnie go to interesowało. W pubie nie dobijał z nikim targu, jedynie polewał piwo i whiskey.
Kolejne słowa dziewczyny wyraźnie go rozbawiły. Tak bardzo chciała podkreślić, że szczytem jego ambicji było nalewanie drinków dziewczętom? Pomijając fakt, że kobiet zwykle nie było tutaj zbyt wiele, jakoś go to nie ruszyło. Nie musiałby tego robić i dałby radę spokojnie wyżyć z przemytu, ale dodatkowe galeony zawsze się przydawały, a i mógł w ten sposób zabić trochę czasu. Poza tym miał pewne plany na przyszłość, które wiązały się z podobnym miejscem, więc każde doświadczenie mogło się przydać. Zresztą… zdanie innych co do zasady miał w głębokim poważaniu.
- Grywam w Krwawego Barona na galeony. – Nie silił się na więcej. Zwykle ograniczał się do lakonicznych odpowiedzi, a w sytuacji, kiedy ktoś podważał jego autorytet czy próbował wejść mu na ambicje, tym bardziej nie poczuwał się do większej wylewności. Nie był pewien czy dziewczyna miała to na celu, czy może podejrzewała, że zajmuje się czymś także poza pracą w Pożodze. Tak czy inaczej uważał, że powinna zręczniej ważyć słowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucia S. Ritcher

Nieokreślony
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 38
  Liczba postów : 34
http://www.czarodzieje.org/t17072-lucia-s-ritcher
http://www.czarodzieje.org/t17074-little-devil#476651
http://www.czarodzieje.org/t17073-lucia-s-ritcher
Masz coś dla mnie? QzgSDG8




Gracz




Masz coś dla mnie? Empty


PisanieTemat: Re: Masz coś dla mnie?   Masz coś dla mnie? EmptyPią Maj 10 2019, 12:12

Co tutaj robił, skoro tego nie lubił? Rozmowy to podstawa funkcjonowania barów. Nie był to przepełniony po brzegi klub czy przybytek, gdzie naprawdę nie było czasu... Jednak kulturalniej chyba powiedzieć lub udawać, że ma się coś do roboty i odejść, skoro nawet nie miało się ochoty otwierać ust. To przecież żaden problem! Jesteśmy ludźmi i nie było powodu, aby się o takie coś obrażać. W końcu czasem zwyczajnie nie chcemy z kimś gadać, nie chcemy się pocić nad pociągnięciem tematu... Nie uważała, aby rozmowy, nawet pijackie przy barze, były bezcelowe, czy nie posiadające sensu. Trzeba umieć czytać między wierszami, a czasem można dowiedzieć się bardzo ciekawych rzeczy. Luci była typem osoby, która nie ukrywała swoich uczuć, czy zdania, które każdy człowiek powinien posiadać. W końcu powtarzane w nieskończoność, mantry innych ludzi, nie jest ciekawe.
Zaśmiała się, a raczej wyśmiała to, jak poważnie do tego podszedł. Tu i teraz? Właśnie o tym mówiła, jednak niekoniecznie w perspektywie jego osoby.-Chyba za bardzo przyjmujesz to do siebie.-Powiedziała spokojnie.-Nie mówiłam o Tobie.-Uniosła nieznacznie brwi, naprawdę nie powinien się tym tak przejmować. Bo chociaż chciał stworzyć wokół siebie aurę obojętności, wcale taki nie był. Gdyby tak było, pociągnąłby luźny temat, który w niczym nie przypominał problemu, jaki widział.
Przez moment milczała, jednak nie dlatego, aby poukładać sobie w głowie słowa, które zamierzały z niej wyjść, czy dlatego, że alkohol zaczął się udzielać jej nastrojowi. Nie, głowę miała mocną, a słowa chyba nie powinny z niej wyjść. Zapewne nie byłoby to nic dobrego. -I ponownie... Nie rozumiem, czemu wziąłeś moje słowa tak bardzo do siebie.-Wzruszyła ramionami, bo naprawdę tego nie rozumiała, co jednak nie znaczyło, że zamierzała się nad tym zastanawiać. To jego interes. Zamykanie się na wszystko inne wokół nie jest dobre, jednak co ona mogła wiedzieć? Niepozorna blondyneczka, z kolorowym drinkiem w dłoni. Wypijmy za to!
W końcu czy nie powiedziała właśnie, że Nokturn przyciągał urokiem, gdyż nie musiałeś tutaj nikogo udawać? Nieważne.
Zmarszczyła lekko brwi, prostując się na krześle. Kolejne nieporozumienie? Naprawdę? Nie mówiła tego w formie obrazy jego osoby, oj co, to nie. Przecież Ritcher była znana z dobrego pierwszego wrażenia, a rogi wychodzą dopiero przy dłuższej znajomości. Nie dojdą do porozumienia, a to dlatego, że facet chyba nie rozumiał intencji rozmowy, która posiada elementy niewinnej zaczepki, czy żartu. Okey. Uniosła lekko dłonie do góry, również rozbawiona. Jednak zupełnie czym innym.
-Możesz schować swoje ego do kieszeni, serio.-Uśmiechnęła się szeroko, a sam gest byłby urokliwy, gdyby nie jej oczy. Niczego nie podważała, jednak skoro tak to odbierał. Nie zamierzała marnować swojego czasu na dalsze rozmowy. Dokończyła swojego drinka i chwyciła kurtkę, a kiedy jej stopy dotknęły ziemi, narzuciła ją na ramiona.-Dzięki za drinka.-Czas ruszyć dalej, w końcu nie zamierzała tego wieczoru kończyć w Szatańskiej Pożodze. I czas na coś zdecydowanie mocniejszego.

/z/t już kończę bo muszę nieobecność szybciej wziąć ;/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonel Fleming

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 179 cm
C. szczególne : blizna po lewej stronie żeber
Galeony : 360
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 173
http://www.czarodzieje.org/t17243-leonel-fleming
http://www.czarodzieje.org/t17251-leonel-fleming#482709
http://www.czarodzieje.org/t17250-leonel-fleming#482708
http://www.czarodzieje.org/t17245-leonel-fleming
Masz coś dla mnie? QzgSDG8




Gracz




Masz coś dla mnie? Empty


PisanieTemat: Re: Masz coś dla mnie?   Masz coś dla mnie? EmptyPią Maj 10 2019, 12:42

W Szatańskiej Pożodze na szczęście ludzie nie byli tak rozmowni jak w innych barach, zdarzali się oczywiście tacy, którzy zechcieli się podzielić jakąś interesującą według nich historią, ale z pewnością nie było tutaj tak źle jak w innych lokalach. Nie powiedziałby więc, że tej pracy nie lubi, choć nie ukrywał również, że chciałby zająć się już swoim własnym biznesem. Niestety, choć nie zarabiał wcale mało, często okazywało się, że ma jeszcze więcej wydatków, i zaplanowana przez niego już dawno inwestycja coraz bardziej oddalała się z tego względu w czasie. Wracając jednak do rzeczywistości, to prawda, że nieraz można było się z takich zupełnie spontanicznych rozmów dowiedzieć czegoś ciekawego, rzuconego między wierszami, chociaż Leonel nie zwracał już zbytniej uwagi na to, co mówią ludzie w barze. Jeżeli poszukiwał konkretnej informacji, raczej wiedział gdzie się udać, zaś za pijackimi historyjkami nieszczególnie przepadał. Na szczęście większość tutejszych, jak tylko wypiła zbyt wiele, raczej wdawała się w bójki niż paplała jęzorem, co dla niego było o wiele wygodniejsze. Był człowiekiem czynu, nie słowa, więc zdecydowanie wolał wyciągnąć różdżkę, doprowadzając awanturników do porządku.
W przeciwieństwie do tego, co myślała Lucia, nie przejmował się wcale jej zdaniem, niezależnie od tego czy dobrze czy może jednak niewłaściwie je odczytał. Po prostu skoro został wciągnięty już w tę dysputę, to zdecydował się odnieść jej słowa do siebie, niejako pokazując tym samym, że jej teoria doznaje pewnych wyjątków. Nie zależało mu jednak na usilnym przekonywaniu jej do swoich racji, on miał swój świat, a ona swoje kredki, poza tym wcale też nie mówił, że nie ma po części racji. Może i myślała, że w jakiś sposób go tym uraziła, ale to także był błąd. Nadal pozostawał obojętny, a w ciągnięciu luźnych tematów najzwyczajniej w świecie nigdy nie był mistrzem. Zresztą w ogóle nie był zbyt rozmowny, więc jeśli już otwierał usta, to wolał odpowiadać niżeli inicjować jakieś nowe tematy.
- Nie? – Zapytał ni to rozbawiony, ni to znudzony, ponownie zaciągając się tytoniowym dymem. Nie brał niczego do siebie, przynajmniej nie w tym sensie, w jakim rozumiała to panna Richter. Bo czego by nie powiedzieć, prawdopodobnie był egocentrykiem, skoncentrowanym na własnym „ja” i być może rzeczywiście inni rozmówcy odnieśliby jej komentarze do Śmiertelnego Nokturnu jako całokształtu. On taki nie był, co nie oznaczało, że opinia dziewczęcia w jakikolwiek sposób w niego godziła. Choćby miała go nawet za największego dupka, to przecież nie miało to dla niego większego znaczenia.
Rzeczywiście nie potrafili jakoś dojść do porozumienia, trudno powiedzieć z jakich względów. Czy problemem była różnica charakterów i temperamentów, jego parszywy nastrój, a może po prostu był tego wieczora zmęczony, znudzony i kompletnie niezainteresowany rozmową? Naprawdę nie potrafiłby odpowiedzieć na to pytanie. Doceniał urodę nieznajomej, ale ta krótka wymiana zdań jakoś nie zdołała go dzisiaj porwać. Właściwie rozbudziła go dopiero wzmianka o jego rzekomym ego, ale czy była ona prawdziwa albo raczej uzasadniona, to musieliby ocenić jacyś postronni obserwatorzy. Tak czy inaczej wzruszył jedynie ramionami, zastanawiając się czy może powinien rzucić na do widzenia coś w stylu „zapraszamy ponownie”. Szczęście w nieszczęściu, że właściciel Szatańskiej Pożogi nie wymagał od swoich pracowników podobnych, głupkowatych formułek, toteż ostatecznie zrezygnował z jakiekolwiek reakcji, dopalając jedynie papierosa, którego zaraz po tym ugasił w stojącej nieopodal popielniczce. Nie był pewien czy zachował się wobec klientki nieodpowiednio, ale nie miał też zbytnio czasu i chęci na tego typu przemyślenia. Wrócił więc do swoich obowiązków, pozostawiając jednak na jakiś czas przy ladzie swojego współpracownika; sam zajął się kontrolą dostawy, która niedawno przybyła do magazynu i która została wreszcie w całości przeniesiona na znajdujące się za barem zaplecze.

zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Masz coś dla mnie? QzgSDG8








Masz coś dla mnie? Empty


PisanieTemat: Re: Masz coś dla mnie?   Masz coś dla mnie? Empty

Powrót do góry Go down
 

Masz coś dla mnie?

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Masz coś dla mnie? QCuY7ok :: 
retrospekcje
-