Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Josephine Viola Morgan

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Josie Morgan

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 31
  Liczba postów : 15
http://www.czarodzieje.org/t17155-josephine-viola-morgan#479090
http://www.czarodzieje.org/t17165-moje-serce-to-jest-muzyk#479596
http://www.czarodzieje.org/t17166-wagner#479599
http://www.czarodzieje.org/t17164-josie-morgan#479490
Josephine Viola Morgan QzgSDG8




Gracz




Josephine Viola Morgan Empty


PisanieTemat: Josephine Viola Morgan   Josephine Viola Morgan EmptyPon Mar 18 2019, 17:30


Josephine Viola Morgan

DATA URODZENIA30 V 1999
CZYSTOŚĆ KRWI25%
MIEJSCE URODZENIAHereford
MIEJSCE ZAMIESZKANIAHogsmeade
W HOGWARCIE JEST OD KLASYI
OBECNIE JEST NA ROKUIX
WYMARZONY DOM Ravenclaw
WYBRANY WIZERUNEKÀstrid Bergès-Frisbey

Wyglad

WZROST160 centymetrów
BUDOWA CIAŁA48 kilogramów
KOLOR OCZUorzechowy
KOLOR WŁOSÓWbrąz
ZNAKI SZCZEGÓLNEsłoneczko czasem stroi ją piegami
PREFEROWANE UBRANIAeleganckie, skromne, z drugiej ręki, lekko staroświeckie


Charakter


- To ta, co się nie odzywa?
Głównie milczy. Nie lubi udzielać się publicznie, na lekcjach też rzadko podnosi rękę, choć przecież oceny ma dobre, choć przecież wie. Nawet na korytarzu wita się głównie skinieniem głowy, jakby bała się, że ktoś usłyszy wśród krzyków i rozmów jej głos, zwróci na nią uwagę. Przemyka gdzieś pomiędzy ludzkimi przeszkodami, w gwarze własnych myśli i własnych melodii. Mało kto ją dostrzega, trochę się garbi, przyciska do piersi jakąś książkę i teczkę, rzadziej swojego kociaka, Beethovena, którego uratowała niegdyś przed zagryzieniem przez psy, z czego sama wyszła ze śladami zębów i pazurów na ciele.

- Nieśmiała chyba jest, nie dała się zaprosić na randkę.
Kompletnie niepewna siebie. Niedowartościowana. Nieogarniająca spraw damsko-męskich, płosząca się i wstydząca nawet przy tych najbrzydszych i najgłupszych chłystkach. Od przystojnych i inteligentnych zachowaj ją Merlinie. Układ rozrodczy zna w ogóle z obrazków, zwłaszcza męski, i trochę nie łapie dotyczących go żartów i aluzji. Nie dlatego, że jest głupia, po prostu... nigdy jej to nawet nie interesowało. A w ogóle to co śmiesznego jest w ludzkim ciele i miłości?

- Pożycza ode mnie romanse.
Miłość zna z książek; lubi książki. Do romansów trochę zmusił ją wiek - wszyscy dookoła przeżywali pierwsze zauroczenia, pierwsze razy i pierwsze zerwania, a ona czuła, że jej życie jest uboższe, bo nie miała okazji tego doświadczyć. Zaczęła od niewinnych, dziewczęco-nastoletnich powiastek, które zupełnie nie przypadły jej do gustu, a teraz głęboko romantyczne, pełne rozdzierających emocji historie pochłania nocami, by rano wstać z podkrążonymi oczami, ale głową pełną nadziei na to, że i w jej życiu nastąpi nagły zwrot. Odrobinkę naiwna z niej marzycielka.

- Nie wiem, skąd ona tyle wie.
W zasadzie wie niewiele. Zawsze przygotowuje się na wszelkie formy sprawdzające, dostaje dobre oceny, ale to, co zapamiętuje, zapamiętuje na kilka dni; potem głowa znów staje się wolna dla melodii i historii. Mimo pewnych braków wiedzowych jest jednak bardzo inteligentna, doskonale łączy fakty i ma dość analityczny umysł. Świetnie zapamiętuje adresy, daty urodzin, wszelkie kody, szyfry i zupełnie bezsensowne ciągi liczb. Po prostu tworzy z nich melodię. Tercja mała, pauza, kwinta czysta, pryma i trzy nony (mała, wielka i mała) tworzą jej datę urodzenia. Muzyczna matematyka jest najprostszą i najprzyjemniejszą na świecie.

- Demon fortepianu.
Te chwile, gdy płynie kruchymi palcami po klawiszach, gdy jej dłonie drżą subtelnie, rwą się, by przebyć czarno-biały labirynt jeszcze raz i jeszcze raz, są najpiękniejszymi chwilami w jej całym życiu, od dzieciństwa. W wolnych i nużących minutach lekcji fantazjuje o jeszcze jednym romansie - Chopin, Satie, Beethoven, Schubert, Schumann - któremu odda się dziś? Gdy opuszki opadają na klawiaturę fortepianu, cała niepewność, nieśmiałość i wypełniająca ją cisza znikają - pozostaje siła, emocjonalność i ogromna, największa, jedyna w życiu -
miłość.


Historia


Matka
Nie mogłam na nią patrzeć. Miała oczy mężczyzny, który odebrał mi niewinność i pasję. Nie chciałam jej przytulić ani nakarmić - a równocześnie wiedziałam, że nie mogę pozwolić, by Chopin kiedykolwiek nas znalazł. Śmiałam się, że powinna się nazywać Przekleństwo albo Kara Boska, ale moja matka zdecydowała za mnie - Josephine Viola. Jak jakaś dama. Matka zawsze dążyła do nadania prestiżu rodzinie. Miałam wyjść za mąż za jak najwyżej urodzonego mężczyznę, dążyć do podniesienia naszego statusu krwi, skażonego przez jej matkę - na próżno. Urodziłam przecież córkę mugolaka. Powinnam ją nazwać Ćwiartką.
Na studia nie wróciłam, mimo że miałam takie plany. Zamieszkałam z matką, niańczyła Josephine Violę jak własne dziecko. Powinnam się cieszyć, że nie ciążyła na mnie praktycznie żadna odpowiedzialność - ale mama czuła się coraz gorzej i gorzej i wreszcie z dwulatką na ręku odprawiłam mamę w ostatnią podróż. Zostałyśmy same w dworku z portretami czystej krwi przodków w bawialni.

Fortepian
Małe paluszki, własność panienki mówiącej kilka słów, stawiającej wciąż chwiejne kroki - odkryły mnie. Z wysiłkiem podniosły klapę i z zaciekawieniem dotknęły klawiszy, wydobywając niepewne, lekko fałszywe dźwięki. Zostały niemal brutalnie odciągnięte dłońmi, które kilka lat temu pieściły mnie z delikatnością i miłością pod okiem pewnego przystojnego, zdolnego diabelnie mężczyzny, który korzystał ze mnie z pewnością i wprawą. W tych małych paluszkach czułem dziedzictwo dłoni obojga - jej miłości i jego pasji.

Wuj
Josie siedziała przed swoją małą sztalugą. Podglądała to, co ja malowałem, i sama tworzyła swój pejzażyk - jak na pięcioletnie stworzenie przedstawiała nigdy przez nią niewidziane ukraińskie pola z wyjątkową precyzją i urodą. Coś jej się jednak zdecydowanie nie podobało, wykrzywiała dziewczęcą buzię i wreszcie z uroczą złością uderzyła niedużą łapką w płótno. Farba zniknęła. Josie, mała czarodziejka, mogła zacząć od nowa.
Oczywistym było, że perfekcja stanie się dla niej bezwzględną koniecznością. Już robiła z siebie małą damę, sama wybierała ubranka i pilnowała, żeby mieć czyste buciki i sukienki. Siostra często mi ją podrzucała, oglądałem, jak ten okruszek rośnie, gdy wracałem z zajęć, a Christina już czekała pod drzwiami z małą królewną.

Sowa
Długo stukałam w okno, zanim ubrudzona śmietankowym kremem dłoń otworzyła je przede mną. Przyniosłam list z najbardziej magicznego miejsca na Wyspach - z Hogwartu, pewnie dla niedużej istoty, która siedziała przy stole i jadła urodzinowe śniadanie. Ta większa nagrodziła mnie kawałkiem biszkoptu. Obie się cieszyły.
(Obie z różnych powodów. Mniejsza, bo będzie mogła zaczerpnąć innego życia, niż samotne wycieczki po dworze, po ogrodzie i po małym mieszkaniu wujka, a w czasie nowej podróży może znajdzie gdzieś fortepian, do którego nie będzie musiała się zakradać pod nieobecność większej. Większa - bo pozbędzie się na większą część roku tej mniejszej.)

Pokój muzyczny
Weszła nieśmiało. Nowa twarz, oblana rumieńcem, przestraszona, choć przecież pora jeszcze wczesna, nikt jej nie ścigał. Ze wszystkich instrumentów wybrała fortepian, usiadła na krześle wyjątkowo ostrożnie, pogłaskała klawisze. Potem rozglądała się przez chwilę, jakby musiała sprawdzić, czy nikt nie podsłuchuje, i dopiero nacisnęła delikatnie brzmiące a. Jej palce wydawały się szeptać, że od kilku lat przekładały chciwie zakurzone strony starych, ukrytych gdzieś na strychu podręczników do gry, by potem w tajemnicy wydobywać z podobnego instrumentu fałszywie piękne dźwięki. Wydawała się zachwycona czystością tych, które mogła wydobyć wtedy. Wiele jej brakowało do wirtuozerii, ale była wyjątkowo skupiona, zdeterminowana i rozkochana w tym, co osiągała każdym drżeniem małych paluszków. Z czasem pojawiała się coraz częściej, za każdym razem jakby większa i jakby doskonalsza.

Josie
Siedem lat budziłam się co rano, żeby przesiedzieć lekcje, wszystko zaliczyć, wszystko załatwić, a potem zakradać się do pokoju muzycznego. Spędzałam noce nad podręcznikami do gry na fortepianie i nad zbiorami utworów kupionymi za kieszonkowe; cierpliwie dowiadywałam się wszystkiego o harmonii, o zasadach muzyki, o jej historii, żeby móc godzinami trenować gamy, żeby z bezlitosnym metronomem doprowadzać do perfekcji pasaże, etiudy, a z czasem podejmować się utworów, poznawać Chopina, Brahmsa, Satie, Schumanna, Schuberta, Beethovena, Mozarta, Czajkowskiego, Rachmaninowa. Siedem lat - zupełnie na próżno. Siedem lat, by w lipcu, raptem kilka chwil przed rozpoczęciem studiów, matka przyłapała mnie przy fortepianie.
Nie mogłam jej pozwolić, żeby odebrała mi ogromną miłość, której przed przyjęciem do szkoły mogłam oddawać się tylko w największej tajemnicy i której od przyjęcia oddałam życie. Nie byłam zła o krzyki, którymi mnie w tamtej chwili nagrodziła za cały mój wysiłek, ani za rzucanie moimi nutami, ani za ten cios w twarz, który otrzymałam jak nieznośne małe dziecko. Byłam wściekła. W wielkiej walizce zamknęłam wszystkie podręczniki, wszystkie zbiory, trochę ubrań, sakiewkę ze wszystkimi oszczędnościami i zatrzymałam się u wujka.
Znalazłam tanie mieszkanko, małe, ale zmieściło się w nim pianino. Zgodnie z planem zaczęłam studia. Żyję życiem muzyki. Moje życie jest muzyką.


Rodzina


Christina Lara Morgan - matka, półkrwi, niespełniona pianistka; przepiękna, ciemnooka brunetka dobiegająca czterdziestki, niegdyś Krukonka, teraz nudna rzeczoznawczyni artefaktów, hobbystycznie gotuje i haftuje.
Chopin - pod tym pseudonimem skrywa się ojciec Josephine, mugolak, doskonały pianista, niegdyś uczący gry na tym pięknym instrumencie Christinę (która nie chce wyjawić córce jego nazwiska).
Remmy Morgan - młodszy brat Christiny, zamknięty w sobie, cichy malarz pracujący na własną rękę w Londynie; w gorsze dni pomaga Josephine kilkoma groszami i dobrą radą, a nieuważni posądzają ich o romans.


Ciekawostki


★ W stu procentach jest muzycznym samoukiem.
★ Nie tylko gra - co nieco także maluje, głównie akwarelami.
★ Uwielbia klasyczne tańce.
★ Podobnie jak matka i babka nie jest zachwycona swoim statusem krwi i nie przyznaje się do niego.
★ Mimo to sporo wie o mugolskim dorobku kultury, a zwłaszcza muzyki (co zawdzięcza książkom pozostawionym jej matce przez Chopina).
★ Ma kota, Beethovena, którego dwa lata temu jako malucha uratowała przed zagryzieniem przez psy. Kocha go niesamowicie, zwłaszcza że jest całkiem muzykalny i chętnie słucha jej małych koncertów.
★ W mieszkaniu ma własne pianino, które dostała od wujka, ale chętniej korzysta z fortepianu w pokoju w muzycznym w Hogwarcie - po wielu latach gry żywi do niego ogromny sentyment.
★ Uwielbia pisać listy. Problemem jest jednak fakt, że nie ma z kim ich wymieniać. Z Remmym umówiła się, że będzie mu je wysyłać w zaklejonych kopertach, a on nigdy ich nie przeczyta. Na razie nie złamał obietnicy.
★ Jeśli akurat nie studiuje nocami nut albo podręczników do gry, czyta przeróżne książki. Z racji ubogiego życia miłosnego oddaje się chętnie romansom.
★ Nigdy nie zapomniała pracy domowej, taka jest porządna, i nigdy nie dostała Trolla.
★ Nie rozmawia z chłopakami, chyba że bezwzględnie musi. Wstydzi się.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Josie Morgan

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 31
  Liczba postów : 15
http://www.czarodzieje.org/t17155-josephine-viola-morgan#479090
http://www.czarodzieje.org/t17165-moje-serce-to-jest-muzyk#479596
http://www.czarodzieje.org/t17166-wagner#479599
http://www.czarodzieje.org/t17164-josie-morgan#479490
Josephine Viola Morgan QzgSDG8




Gracz




Josephine Viola Morgan Empty


PisanieTemat: Re: Josephine Viola Morgan   Josephine Viola Morgan EmptySob Mar 23 2019, 19:25

chyba done!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 217
C. szczególne : Blizna na udzie i łopatce; umięśniony
Galeony : 2058
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1673
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640
Josephine Viola Morgan QzgSDG8




Moderator




Josephine Viola Morgan Empty


PisanieTemat: Re: Josephine Viola Morgan   Josephine Viola Morgan EmptySob Mar 23 2019, 22:23



RAVENCLAW!

Witamy Cię na Czarodziejach! Twoja karta zostaje zaakceptowana, dostajesz więc uprawnienia do gry. Poniżej znajdziesz przydatne w dalszych krokach na forum linki, z którymi warto abyś się zapoznał!



stwórz pocztę
załóż relacje
zacznij grę




Życzymy

miłej gry!


______________________

Remember, when you were young?
You shone like the sun.



Now there's a look in your eyes,
like black holes in the sky.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Josephine Viola Morgan QzgSDG8








Josephine Viola Morgan Empty


PisanieTemat: Re: Josephine Viola Morgan   Josephine Viola Morgan Empty

Powrót do góry Go down
 

Josephine Viola Morgan

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Josephine Viola Morgan QCuY7ok :: 
karty postaci
 :: 
karty studentow
-