Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 '- More than I've ever imagined'

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Dorien E. A. Dear

Nieokreślony
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 183
Galeony : 2271
  Liczba postów : 854
http://www.czarodzieje.org/t14237-d-e-a-dear
http://www.czarodzieje.org/t14351-dead#379532
http://www.czarodzieje.org/t14509-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t14386-skrzynia-umarlaka#380806
'- More than I've ever imagined' QzgSDG8




Moderator




'- More than I've ever imagined' Empty


PisanieTemat: '- More than I've ever imagined'   '- More than I've ever imagined' EmptyNie Lut 10 2019, 00:46


Retrospekcje

Osoby: @Aurora C. I. Dear i Dorien E. A. Dear
Miejsce rozgrywki: Mała wyspa Zatoki Tajlandzkiej
Rok rozgrywki: Styczeń 2019
Okoliczności: Niespodzianka urodzinowa



Bal sylwestrowy odznaczył się w pamiętniku jako bardzo udany, z zarówno zabawnymi wspomnieniami, jak i chwilami zwątpienia, aczkolwiek w ostatecznym rozrachunku młodzi państwo Dear nie żałowali wyboru. Wspominali oczywiście sposób i okoliczności, w jaki witali ten ubiegły już rok – rozkoszując się szampanem w łóżku Aurory w jej mieszkaniu w centrum Londynu, tylko we dwoje, według własnych zasad. I doszli do wniosku, że bal był porównywalnie dobry. Zaskakujący wynik!
I wąsy zniknęły dopiero po paru dobach. Obudził żonę całusem w szary sobotni poranek, mając idealnie gładkie policzki i z brakiem zarostu nad ustami. Wtedy też powiedział jej, że wyjeżdżają na kilka dni. I że spakował jej ubrania do walizki, do której nie pozwolił jej zajrzeć. I że mama zajmie się Willow. I że o dwunastej w niedzielę mają świstoklik. Nie powiedział jej tylko jednego, chyba najważniejszego – nie podzielił się celem podróży. ‘Mówiłem, że to niespodzianka’ – powtarzał za każdym razem, gdy próbowała wyciągnąć od niego choćby najmniejszy szczegół. Prezent urodzinowy, który przygotował dla żony, wiązał się również z tym, że ze względu na stan błogosławiony a potem poród nie mieli możliwości wybrać się w podróż poślubną. I właśnie miał zamiar jej to teraz zrekompensować.
– Weź okulary przeciwsłoneczne – podpowiedział Aurorze, kiedy na zmianę tulili małą córeczkę, zupełnie niegotowi, by zostawić ją pod opieką babci. Dorien nie mógł przewidzieć jak bardzo Aurora będzie przeżywać rozstanie z Willow. Do tej pory spędzały osobno maksymalnie kilka godzin, a teraz nie dość, że miały odseparować się na kilka dni, to jeszcze dzielić je miały dziesiątki tysięcy kilometrów.
– Zapomnij o niej na chwilę – mruknął, widząc jak szklą się jej oczy i objął  żonę ramieniem, kiedy opuszczali dom jego rodziców, zostawiwszy już Willow – Mam na myśli to, że jest w dobrych rękach.
Tuż przed podróżą świstoklikiem poinstruował żonę, żeby zdjęła płaszczyk i wcisnął go razem ze swoim do walizki. Wtedy też uprosił Aurorę, by mógł zawiązać jej oczy. Nie był pewien, czy zwróciła uwagę, że użył do tego swojego krawata, ale mniejsza o to. Miała być niespodzianka z prawdziwego zdarzenia. Chciał, by zanim zobaczy raj, do którego ją zabierał, usłyszała szum morza i ćwierkanie papug, poczuła, że stoją na plaży, by odetchnęła świeżym powietrzem. I ta maleńka tajska wyspa, którą dla niej wybrał, z niewielkim domkiem, lazurową wodą i miała być tylko i wyłącznie ich. No, przynajmniej przez najbliższy tydzień.

______________________


When passion colors everything
I dance entangled with my dear
She pulls my every string
Completely rapt with what I hear
When passion colors everything


Ostatnio zmieniony przez Dorien E. A. Dear dnia Czw Maj 09 2019, 00:49, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aurora C. I. Dear

Nieokreślony
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 153
C. szczególne : niespodziewanie niski głos
Galeony : 880
  Liczba postów : 163
http://www.czarodzieje.org/t15596-aurora-von-schwarzenberg
http://www.czarodzieje.org/t15600-tylko-dla-formalnosci#420083
http://www.czarodzieje.org/t15704-virgo#423795
http://www.czarodzieje.org/t15598-aurora-von-schwarzenberg#419759
'- More than I've ever imagined' QzgSDG8




Gracz




'- More than I've ever imagined' Empty


PisanieTemat: Re: '- More than I've ever imagined'   '- More than I've ever imagined' EmptyWto Kwi 09 2019, 11:34

Aurora nie była fanką swoich urodzin – w końcu nie był to dzień którego warto było wyczekiwać, zarówno przez grono fanów jakie austiaczka posiadała, jak i sam fakt że była z każdym rokiem starsza. Przekroczyła już tę magiczną granicę 25 lat, a macierzyństwo wcale nie było mniej stresujące niż praca, więc zdarzało się że wpatrywała się w lustrzane odbicie w poszukiwaniu pierwszych zmarszczek. Samo umieranie nie było dla niej tak straszne – ale wizja starzenia i bycia coraz bardziej zmęczoną, niezdarną, poznaczoną zmarszczkami i siwymi włosami – już owszem.
Dzień ten więc minął jej bez większego szumu. Po południu wpadła teściowa na torcik i kawę, które przygotował skrzat, córka postanowiła w ramach prezentu tego dnia akurat nie ulać… ale Dorien wrócił zaskakująco późno. Zmęczony niewiele się odzywał i dopiero leżąc w łóżku i obejmując ją w niedźwiedzim uścisku wymamrotał życzenia … i zasnął dwadzieścia sekund później.
Nie była zła, jedynie lekko zawiedziona. Następne dni minęły na przygotowaniach do balu, który był pierwszym wyjściem na dłużej bez córki – przynajmniej dla Aurory.
Niepokój towarzyszył jej większość czasu, ale ostatecznie udało się jej rozluźnić i zepchnąć myśli o  córeczce na dalsze tło. Zwłaszcza że w końcu udało się wygospodarować nieco czasu tylko we dwoje w jej starym mieszkaniu w Londynie.
Retrospekcja była konieczna, ale na szczęście oboje uznali że miniony rok był lepszy niż wcześniejszy.
Błyskawicznie wrócili do  wcześniejszego rytmu dnia, aż do soboty w którą już nie owąsiony Dorien obudził ją pocałunkiem i całą masą informacji które zrzucił na nią bez litości.
Strach związany z zostawieniem Willow na kilka dni wymieszany był w równych proporcjach z ekscytacją – niespodzianka zdecydowanie działała na jej wyobraźnię. Okulary przeciwsłoneczne były bardzo dużą podpowiedzią – mieli być gdzieś daleko od domu. To wzmogło strach i niechęć do wyjazdu, zwłaszcza gdy tuliła do siebie córeczkę wdychając jej zapach. Z całymi zapasami swojej samokontroli próbowała się nie rozpłakać, powtarzając jak mantrę w myślach, że przecież jej nie zostawia na zawsze. Słowa męża przeleciały przez jej głowę gdy wyprowadzał ją z domu, i opuściły bez zatrzymania się na dłużej. Gula ścisnęłą jej gardło. Szli spacerem, dając jej czas na uspokojenie się – wchodzenie w żelazne ramy samokontroli było dla niej czymś zupełnie normalnym.
Dotarcie do świstoklika dało jej odpowiednio dużo czasu na opanowanie uczuć. Wciąż jeszcze trochę nieswoja stanęła na miejscu szukając ich środka lokomocji kiedy to jej małżonek wpadł na pomysł by zasłonić jej oczy. Początkowo niechętna, ostatecznie zgodziła się na zawinięcie jej oczu.
- Wiesz, nie bardzo lubię niespodzianki - wymamrotała z zasłoniętymi oczami, czekając na możliwość dotknięcia świstoklika. Potrzeba poczucia kontroli na każdym kroku życia wiązała się z tym że nie bardzo lubiła oddawać kontrolę komukolwiek, nad czymkolwiek. A oto jej mąż z przypadku właśnie poprawiał wiązanie własnego krawata... na jej głowie. Dobrze że nie szyi, z drugiej strony. Westchnęła i właściwie nim zdążyła choćby coś krzyknąć w proteście czuła znajome szaprnięcia najmniej lubianej przez nią metody transportu.
Poczuła jak jej palce splatają się z palcami Doriena na chwilę przed tym jak wylądowali zgrabnie w czymś miękkim. Poczuła ciepłą bryzę na twarzy, rozwiewającą jej jasne włosy. Nieznane dźwięki połączone z nowymi zapachami uderzyły w nią gwałtownie. Szum fal i śpiew ptaków. Zapach morza którego nie znała. Zamarła, zdając sobie sprawę że ciepłe promienie słońca opadają na jej policzki, ogrzewając je mocniej niż w chłodnej Anglii. Serce biło jej mocno, a dłonie odruchowo sięgnęły do zasłoniętych oczu, ale zaraz opadły. Rzeczywiście udało się jej na tę chwilę zapomnieć o córeczce zostawionej w domu, udało się nie pomyśleć o prawdopodobnej odległości, bo przecież nie mogli być nigdzie blisko.
Z zasłoniętymi oczami kucnęła dłonie zanurzyła w gorącym, miękkim piasku, czując jak drobniuteńkie ziarenka przesypują się między jej palcami.
To był jej prezent urodzinowy? Dłonią zasłoniła usta, wciąż kucając, a myśli przelatywały przez jej głowę niczym gracze quiddicha na najnowszych miotłach. Byli gdzieś daleko od domu, gdzieś gdzie było ciepło, był piasek i woda. We dwoje, spakowani na kilka dni. Tylko we dwoje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dorien E. A. Dear

Nieokreślony
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 183
Galeony : 2271
  Liczba postów : 854
http://www.czarodzieje.org/t14237-d-e-a-dear
http://www.czarodzieje.org/t14351-dead#379532
http://www.czarodzieje.org/t14509-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t14386-skrzynia-umarlaka#380806
'- More than I've ever imagined' QzgSDG8




Moderator




'- More than I've ever imagined' Empty


PisanieTemat: Re: '- More than I've ever imagined'   '- More than I've ever imagined' EmptySro Kwi 17 2019, 13:08

Chwilami nachodziły go wątpliwości, czy to wszystko się uda. Czy podoła realizacji planu i czy Aurorze spodoba się taki prezent. Pomimo problemów wiążących się z niedostateczną ilością pracowników, dał radę załatwić tygodniowy urlop. To dlatego w trakcie poprzednich tygodni zostawał po godzinach, brał na siebie dodatkowe obowiązki, ledwo wyrabiając fizycznie i psychicznie, z niedoborem snu, który fundowała mu córka i zalewaniem każdego kichnięcia eliksirem pieprzowym, nie dopuszczając do przeziębienia. I wszystko po to, by zabrać Aurorę na tydzień do raju.
Niestety w grę wchodziła tylko podróż świstoklikiem. Tajlandia była za daleko na teleportację, a poza tym Dorien nie miał licencji na teleportację łączną. Musiałby zdradzić żonie cel podróży i wtedy nici z niespodzianki. Tak, tak, nie lubiła niespodzianek. Każdy boi się nieznanego. Wierzył jednak, że jej się spodoba.
Gdy wylądowali, Aurora zdawała się nie pokazywać żadnych emocji. Zastygła. Nawet nie zmarszczyła brwi czy nosa. Nic. Wdział tylko jak chciała zdjąć opaskę w postaci krawata, który zasłaniał jej oczy, ale zrezygnowała. Pozwolił na tę chwilę intymności pomiędzy nią a piaskiem, dźwiękiem fal rozbijających się o brzeg, świergotem egzotycznych ptaków i ciepłym wiatrem. Postanowił się nie odzywać, jeszcze nie. Drobne łzy, które spłynęły po policzkach kobiety nie zostały zauważone. Dopiero po chwili Dorien przyklęknął przy żonie, raczej za nią. Powoli uniósł ręce i, jakby czekając na jej pozwolenie, zdjął opaskę z oczu.
– Już możesz otworzyć – powiedział cicho, niemal szeptem, tak bardzo nie mogąc się doczekać reakcji żony.

______________________


When passion colors everything
I dance entangled with my dear
She pulls my every string
Completely rapt with what I hear
When passion colors everything
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aurora C. I. Dear

Nieokreślony
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 153
C. szczególne : niespodziewanie niski głos
Galeony : 880
  Liczba postów : 163
http://www.czarodzieje.org/t15596-aurora-von-schwarzenberg
http://www.czarodzieje.org/t15600-tylko-dla-formalnosci#420083
http://www.czarodzieje.org/t15704-virgo#423795
http://www.czarodzieje.org/t15598-aurora-von-schwarzenberg#419759
'- More than I've ever imagined' QzgSDG8




Gracz




'- More than I've ever imagined' Empty


PisanieTemat: Re: '- More than I've ever imagined'   '- More than I've ever imagined' EmptySob Kwi 20 2019, 00:09

Jej oczy były zasłonięte wystarczająco długo, by teraz wszystko ją oślepiło. Nie pomógł w tym jasny, niemal biały piasek który był pierwszą rzeczą którą zobaczyła. Był tak jasny, że sprawiał wrażenie lustra dla ciepłego słońca, które już suszyło jej wilgotne rzęsy.
Powoli udało się jej unieść wzrok by zobaczyć nierówną linię soczystej zieleni, i dalej strzelistych palm. W ich cieniu można było wygodnie się położyć i odpocząć. Gdzieś po ich lewej stała chatka zbudowana na palach, której część znajdowała się nad taflą wody. Wody, która w kolorze przypominała kamienie szlachetne które tak skrzętnie kolekcjonowała w swoim skarbcu w banku Gringotta. Z prawej strony linia drzew i plaży szybko zanikała, zakręcając łagodnie. To wyspa?, pomyślała rozglądając się, zupełnie jakby ktoś rzucił na nią urok.
Była tak zaaferowana tym, gdzie się znalazła i co ją otaczało że zupełnie zapomniała o tym, że wciąż kuca, że jej palce są wciąż w piasku... zapomniała o wszystkim, chłonąc wzrokiem widok który miała przed sobą.
Niektórzy mają dobre pomysły na prezenty. W przeciwieństwie do niej, Dorien był perfekcyjnym partnerem. Jego pomysłowość i błyskotliwość zawsze rozkładały ją na łopatki. Każdy prezent był przemyślany i dopasowany do niej tak idealnie, że ciężko było choćby przez moment wątpić w szczerość jego zamiarów. Przez myśl jej przeszło, że nie będzie jej łatwo kiedykolwiek coś takiego przebić, jednak to zmartwienie utonęło pod czym innym.
Obróciła się gwałtownie i z otwartymi ramionami rzuciła się na szyję męża - który przecież też przyklęknął za nią. Była maksymalnie drobna, z błyskawicznym powrotem do figury i formy po porodzie, z zawrotnie niskim wzrostem, a mimo to bez problemu dała radę przewrócić go na gorący piasek siłą zaskoczenia i radości. Towarzyszył temu pisk radości po którym nastąpił chichot gdy przeturlali się kawałek, a drobne ziarenka wplątały się między jej rozpuszczone włosy.
Zatrzymali się, ona wtulona w jego pierś, wciąż dziko się śmiejąc pisnęła znów gdy fala zalała im nogi. Nie spodziewała się że woda jest aż tak blisko!
Usiadła na nim, z radością tak oczywiście wypisaną na twarzy, z mruczącym głosem z cieniem uśmiechu w każdym tonie pochyliła się nad swoim mężem, nad jego ustami i tuż przed tym jak pocałowała go tak, że obojgu brakło im tchu usłyszał jak mówi pewniej niż cokolwiek innego:
- Kocham Cię Dorienie Dear.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dorien E. A. Dear

Nieokreślony
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 183
Galeony : 2271
  Liczba postów : 854
http://www.czarodzieje.org/t14237-d-e-a-dear
http://www.czarodzieje.org/t14351-dead#379532
http://www.czarodzieje.org/t14509-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t14386-skrzynia-umarlaka#380806
'- More than I've ever imagined' QzgSDG8




Moderator




'- More than I've ever imagined' Empty


PisanieTemat: Re: '- More than I've ever imagined'   '- More than I've ever imagined' EmptySob Kwi 20 2019, 01:27

Oczekiwanie zawsze było najgorsze. Najpierw czekał na zaakceptowanie urlopu, potem szukał miejsca, gdzie byłoby wystarczająco ciepło, miało czyste morze, plażę, palmy, gdzie mogliby być sami, a jednocześnie by nie kosztowało milionów galeonów, a gdy już znalazł ich własny raj, musiał wytrzymać w milczeniu, udawać, że ustosunkował się do tego, co Aurora sądzi o własnych urodzinach (sama przecież mówiła, że nie świętuje tego dnia, co więcej – rok wcześniej nawet go nie uświadomiła, mimo że chyba nawet się wtedy spotkali) i uważać, by nie zepsuć tej skrupulatnie tkanej niespodzianki. I teraz też czekał. Chwila, gdy Aurora otworzyła oczy była naprawdę magiczna. Rozejrzała się powoli, chyba niedowierzając. Chłonęła każdy element tego pięknego widoku.
Uderzył plecami o ziemię. Rzuciła się tak gwałtownie, że nawet swoimi niewielkimi gabarytami dała radę powalić zdecydowanie większego mężczyznę. Zjechali z tego małego wzniesienia, zwyczajnie ślizgając się na drobnoziarnistym, suchym piasku aż na brzeg, a słodki pisk Aurory znów rozbrzmiał, kiedy ich nogi znalazły się pod falą ciepłej wody. Śmiał się razem z nią.
Poddał się temu pocałunkowi, a ręce zacisnął na talii żony nawet nieco bardziej niż zazwyczaj. Dopiero wtedy dotarło do niego, co ona powiedziała. Pocałunek trwał i trwał, a każda sekunda to więcej czasu na opracowanie reakcji. Co odpowiedzieć? Jak zareagować, by nie zniszczyć tej pięknej chwili? Nawet pomyślał o wytknięciu jej żartobliwym tonem, że przegrała zakład. To byłoby zbyt okrutne. Nie mógł odpowiedzieć jej tym samym, że kochał, skoro… ale to przecież też nie tak, że ‘nie kochał’, prawda?
– Bardzo proszę, pani Dear – uśmiechnął się najwdzięczniej jak tylko potrafił, wiedząc, że ten pocałunek pełnił rolę podziękowania. Uniósł jeszcze głowę, by skraść żonie krótkiego całusa, a potem pomógł jej zdjąć sweterek, który ewidentnie nie był odpowiedni wobec panującej pogody. Sam też już zgrzał się okropnie, chociaż nie spędzili na plaży jeszcze nawet pięciu minut.
– Musimy się szybko przebrać i zaopatrzyć się w drinki. Wszystko powinno być gotowe i na nas czekać. Jeśli się odwrócisz, to zobaczysz gdzie będziemy mieszkać przez najbliższy tydzień. O tam – wskazał palcem na domek zbudowany nad powierzchnią wody – Mam nadzieję, że ci się spodoba. Masz jakieś podejrzenia, gdzie w ogóle jesteśmy?

______________________


When passion colors everything
I dance entangled with my dear
She pulls my every string
Completely rapt with what I hear
When passion colors everything
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

'- More than I've ever imagined' QzgSDG8








'- More than I've ever imagined' Empty


PisanieTemat: Re: '- More than I've ever imagined'   '- More than I've ever imagined' Empty

Powrót do góry Go down
 

'- More than I've ever imagined'

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: '- More than I've ever imagined' QCuY7ok :: 
retrospekcje
-