Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Wilcza nora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1137
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2119
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Wilcza nora QzgSDG8




Moderator




Wilcza nora Empty


PisanieTemat: Wilcza nora   Wilcza nora EmptySro 9 Sty - 22:27


Wilcza nora



Z zewnątrz wydaje się mniejszy, niż wewnątrz. Ta drewniana posiadłość sprawia wrażenie bardzo starej i nieco rozsypującej się, ale z pewnością przytulnej. Nie znajduje się na głównej ulicy, ale balansuje na granicy pierwszej linii drzew pobliskiego lasu. Stojąc na ganku lub siadając przy sporej ławie na podwórzu, można cieszyć się pięknem natury - obserwować roślinność, słuchać śpiewu ptaków. Bardziej czułe ucho wychwyci nawet szum przepływającego nieopodal strumyka.


Salon:
 

Kuchnia:
 

Sypialnia Mefisto:
 

Pokój gościnny:
 

Pracownia:
 

Siłownia:
 

Łazienka:
 


______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jack Moment

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 174 cm
C. szczególne : Ciemne, niemalże czarne tęczówki.
Galeony : 360
  Liczba postów : 465
http://www.czarodzieje.org/t15713-jack-moment
http://www.czarodzieje.org/t15795-moment#425581
http://www.czarodzieje.org/t15733-moment#424167
http://www.czarodzieje.org/t15720-jack-moment#423917
Wilcza nora QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora Empty


PisanieTemat: Re: Wilcza nora   Wilcza nora EmptyNie 7 Kwi - 23:24

Teleportacja, świstokliki, jakieś proszki i kominki… zdecydowanie nie był fanem takich podróży. Z jednej strony były wygodne, szybkie, natychmiastowe, a z drugiej musiał poświęcić chwilę na walkę z poranną pizzą, by nie uciekła z jego żołądka na skutek przeciążenia ciała podobnym środkiem transportu. Cóż, wszystko miewało swoje plusy i minusy. Co cię nie zabije, to ci wpierdoli… albo jakoś tak to szło. Żołądek Momenta i tak już za wiele śmieciowego jedzenia wytrzymywał, aby dodatkowo fundować mu takie atrakcje. Chłopak pochylił głowę, czując że musi powstrzymać stojące najbliżej drzewo przed upadkiem – jednym słowem, podeprzeć się chwilę o coś aby uspokoić swój błędnik. Latanie na miotle zdaje się być dużo łatwiejsze, niestety nie wszędzie się nią poleci, także to chyba najwyższy czas aby przyzwyczaić się do tych niedogodności. Inaczej odwiedzanie Liama oraz Neirina w ich domu stanie się istną męką. Opcjonalnie, pozostaje zmienić swój plan żywieniowy... kto wsiada na rollercoster z pełnym żołądkiem?
Zatem, czekając aż poranne mdłości przeminą, sięgnął do kieszeni kurtki aby wyciągnąć zeń zmięty papierek z adresem i niedbale wymazaną atramentem mapą prowadzącą go do celu jego wizyty.
- Eh… mogłem nie składać tego papierka. Wszystko się rozlało, ledwo idzie odczytać poszczególne słowa. Me...rcedes... E...nok... To chyba jakaś babka. Mercedes... z Kolumbii. Ciekawe czy dużo pali? - Rozejrzał się po okolicy. Bogato tutaj. Las, drzewa, domy… posiadłości. Chyba jednak nie jego klimaty. Brakowałoby mu szumu morza oraz klubów ze starymi automatami. Samych ludzi jakoś też nie za wiele… za to z tego co słyszał, pajęczaków i innych robali pod dostatkiem - z aobiema tymi rzeczami akurat nie tęsknił.
Przekręcił swoją kartkę nieco w lewo, dopasowując malujące się nań krzywe kreski do widoku i podążył tym niepewnym szlakiem. Według swojego informatora, znajdzie tutaj kogoś kto zna się na swojej robocie i może nie będzie za dużo wymagać w kwestii zapłaty. Wszak jak już się zmieniać to po całości. Do nowego stylu brakowało mu jedynie tego wkurwiającego starsze babcie w autobusach elementu – kolczyków. Przy tak schludnym wyglądzie właśnie tym miał zamiar zaburzyć całą otoczkę grzecznego i ułożonego chłopca, którym nigdy nie był. Wiedział iż nie było to zbyt oryginalne, ale w jakiś minimalny sposób bezpieczne. Wszak ministerstwo lubi krzywo patrzeć na ludzi, którzy jak do tej pory Jack, za nic mieli jakiekolwiek zasady i mocno odstawali od przyjętych norm społecznych. Wystarczyło się tylko ładniej odstawić i gotowe... Minus dziesięć punktów do kłopotów.
Ktoś by zapytał dlaczego nie poprosił o pomoc Liama albo Neirina? Ano z tego względu, że pierwszy z nich zapewne nie byłby w stanie tego zrobić, a drugi wręcz przeciwnie. Przebiłby się przez wszystko, ale szpicą do szaszłyka lub czymś jeszcze gorszym.
Rozmyślając dłuższą chwilę nad swoimi problemami z kolegami, zauważył iż dana ścieżka znacznie oddala się od pozostałych siedzib. Las również jakby nieco zagęścił się w owym miejscu. Czy to nie za daleko? Gdyby nie fakt, że poniekąd wiedział dokąd zmierza, najpewniej łatwo przeoczyłby to miejsce. Majaczący przed nim drewniany domek kojarzył mu się z czymś chłodnym, nietrwałym i szalenie niecywilizacyjnym. Dotąd nie miał okazji być w żadnym z nich… a ten był zaskakująco podobny do posiadanego, koślawego rysunku. Schował więc aktualnie bezużyteczny świstek do kieszeni, ostatni raz upewniwszy się czy w okolicy nie ma innych tego typu budowli, po czym chwycił za klamkę. Winien zapukać? Nieee... Tak naprawdę podobnego widoku co z zewnątrz spodziewał się w środku. Minimalnego życia korników i surowego drewna, pełnego drzazg, czekających tylko na to aż nadziejesz na nie swoją rękę. Kim mógł być właściciel tego leśnego zamku? Drwalem? Zbłąkanym góralem? Zbiegiem? O, otwarte!
- Halo? Jest tu kto? - Zawołał niezbyt głośno, nim przekroczył próg domu. Ładnie. Nawet się zdziwił, że wewnątrz jest zupełnie inaczej. Mniej dziko, chociaż wciąż drewniano i minimalistycznie. Zrobił kilka kroków w stronę salonu, zupełnie ignorując fakt iż nikt nie zapraszał go do środka. Najwyraźniej umysł Momenta porzucił wszelkie konwenanse uznając owe za zbyteczne, w obliczu osobliwych przedmiotów poustawianych tu i ówdzie w obcym mieszkaniu. Było to aż tak fascynujące, że przechodząc potknął się o jedno z mniej trafnie ulokowanych pudeł. Szczególnie, że owe wydało z siebie dość niepokojące dźwięki, podobne do zgrzytu łańcucha czy kupy narzędzi?
-Niech to... - Cokolwiek naruszył, chyba się nie uszkodziło? Włamywacz pierwsza klasa. Nie dość, że wszedł bez pukania i pozwolenia, to jeszcze z jął wyciągać i ustawiać w losowych miejscach pierwsze napotkane na swojej drodze bibeloty. Można mu jeszcze wręczyć album ze zdjęciami rodzinnymi, albo puzzle i będzie mieć zajęcie na cały dzień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1137
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2119
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Wilcza nora QzgSDG8




Moderator




Wilcza nora Empty


PisanieTemat: Re: Wilcza nora   Wilcza nora EmptyNie 7 Kwi - 23:52

Przeprowadzka była sporym wyzwaniem. Mefisto starał się nie przyzwyczajać do swoich miejsc zamieszkania. Pamiętał nieustanne przeprowadzki i mniej ciekawe sytuacje z dzieciństwa, kiedy jakikolwiek dach nad głową przypominał wybawienie. Hogwart miał oferować stabilność, ale przynależność do Slytherinu prędko chłopaka z tego obdarła; dopiero mieszkanie w Hogsmeade zaczął nazywać domem, do momentu aż go nie stracił. Nic dziwnego, że do względnie nowej posiadłości w Dolinie Godryka podchodził ze sporą rezerwą. Czas mijał nieubłaganie, a Nox powstrzymywał się przed oficjalną zmianą miejsca zamieszkania. W końcu ojciec zaczął go o to męczyć, wręcz tryskając entuzjazmem co do "Wilczej nory" - zupełnie tak, jak gdyby nic złego nie mogło ich już spotkać.
Uległ, ostatecznie po prostu uległ. Zaczął przenosić swoje rzeczy, których na początku wydawało się strasznie mało... Z czasem jednak drobne zakupy przemieniły się w większe, pokoje zaczęły się zapełniać. Teraz już nie tylko gabinet był wyposażony, ale także reszta pomieszczeń; w mniejszym lub większym stopniu, bowiem gdzieniegdzie dalej walały się porzucone pudła. Życie wkradło się do leśnej chatki, jakby drepcząc za ciekawskimi zwierzakami. Lilith, śnieżnobiała kotka, obrała sobie za cel zwiedzenie każdego zakamarka posiadłości, toteż nieustannie kręciła się gdzieś pod nogami - a kiedy akurat tam jej zabrakło, to skakała nad głową, sprawdzając wytrzymałość szafek. Na nic zdawały się wszystkie możliwe uwagi, kiedy stworzenie należało do tak paskudnie ciekawskich.
Rozwiązaniem okazało się zamykanie kotki w pokoju. Mefisto mimo wszystko chwilami potrzebował spokoju, a kiedy przenosił pudła z meblami do sypialni, to nie potrzebował dodatkowych zmartwień w postaci puchatej kulki kociej energii. Krążył pomiędzy nowym kącikiem, a Ogniomiotem czule nazywanym Prudence, nie posługując się magią bez większego powodu. Może jeszcze nie zapomniał o zakłóceniach magicznych, a może po prostu sprawiało mu przyjemność uginanie się od niewygodnie rozłożonego ciężaru dźwiganych sprzętów.
Uchylił drzwi sypialni, nucąc pod nosem i kierując się znowu do samochodu, gdzie zostały już tylko jakieś drobiazgi. Lilith czmychnęła mu pomiędzy nogami, perfekcyjnie zgrywając się czasowo i cudem unikając przycięcia ogona. Mefisto pokręcił głową z niedowierzaniem, a następnie niespiesznie podążył za kotką; przyspieszył, słysząc jakiś hałas w salonie.
- Co do- co ty tu robisz?
Przystanął na progu salonu, z różdżką już uchwyconą pomiędzy palce i niemal wyciągniętą z kieszeni. Ostatecznie zaniechał tej jakże prowizorycznej czynności, pozostawiając patyczek w spodniach. Rozpoznał "włamywacza" bez większego problemu, chociaż akurat Jack Moment był ostatnią osobą, której się tutaj spodziewał. I chociaż Mefisto nie ukrywał swojego zaskoczenia, wyraźnie tym samym zaznaczając dystans pomiędzy sobą a Puchonem, tak Lilith nie miała tego problemu. Otarła się o nogi intruza z głośnym pomrukiem, sprawdzając czy jest godny kociej uwagi.
Spojrzenie zielonych tęczówek wilkołaka przesunęło się szybko po salonie, wychwytując wszelkie zmiany. Nic wielkiego się nie wydarzyło, ale z jakiej racji Moment trzymał jego różnobarwną muszlę, mieniącą się pastelowymi kolorami? Ten nieudany - zwrócony - prezent dla Liama nie mógł mieć większego znaczenia... Był już oficjalnie Mefistofelesowy i nijak nie powinien się z kimkolwiek innym kojarzyć. Chyba, że to był właśnie jakiś trop? Jack pokusił się o nękanie Ślizgona w jego bezpiecznym domowym zaciszu, bo miał jakieś wąty odnośnie Liama, Neirina? Nic nadzwyczajnego się w ostatnich dniach nie wydarzyło, zatem wyczucie czasu miałby doprawdy zaskakujące...
Ale przecież z własnej woli by tu nie przylazł.

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jack Moment

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 174 cm
C. szczególne : Ciemne, niemalże czarne tęczówki.
Galeony : 360
  Liczba postów : 465
http://www.czarodzieje.org/t15713-jack-moment
http://www.czarodzieje.org/t15795-moment#425581
http://www.czarodzieje.org/t15733-moment#424167
http://www.czarodzieje.org/t15720-jack-moment#423917
Wilcza nora QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora Empty


PisanieTemat: Re: Wilcza nora   Wilcza nora EmptyWto 9 Kwi - 0:12

Coś takiego jak wyczucie czasu dla Momenta nie istniało. Sam czas był dlań czymś całkowicie abstrakcyjnym. Liczyło się tylko tu i teraz. Czyli aktualna sytuacja, która wbrew wszystkiemu nie stawiała go w dobrym świetle. Nie był gościem, a nawet bliższym przyjacielem by od tak wchodzić sobie do domu Mefistofelesa. Ale o tym zapewne jeszcze zdąży się dowiedzieć w mniej lub bardziej przyjemny sposób. Tak więc, przestał przyglądać się kolorowej muszli i jej zmiennym barwom aby zaszczycić wydziaranego kolegę oraz jego kota zaskoczonym spojrzeniem. Było nie było, Moment również nie spodziewał się spotkać w tym miejscu Ślizgona. W tym jednym zatem są zgodni. Zamknął muszlę w dłoni, aby wstać. Poniekąd też po to aby uniknąć kontaktu z białowłosą kicią. Liam miał podobnego stwora. Linił się tak gęsto i często, że Jack zastanawiał się niekiedy czemu w ogóle nie łysieje? Poza tym szczury i koty nie przepadają za sobą. Nie chciałby wsadzić ręki do kieszeni ze szczurem, tuż po kontakcie z kotem. Mógłby stracić palec, albo dwa. Tostek bywał strasznie nerwowy i zaborczy. W przeciwieństwie do swojego właściciela.
- Siedzę, oglądam… mało brakowało, a z nudów zacząłbym sprzątać.  - wzruszył ramionami, wciskając obie dłonie do kieszeni i odsuwając swoją nogę od nachalnego mruczka – Ale to chyba twoja robota. - Od razu widać, że partacz. Kto stawia takie stosy pudeł w przejściu? Coś mogło się uszkodzić, a tym samym zrobić komuś krzywdę. - Nie będę Ci przeszkadzać. Dokończ co zacząłeś.
Odparł, jeszcze chwile przypatrując chłopakowi. Jakoś nieszczególnie tknęła go jego obecność w tym miejscu. A przynajmniej nie od razu… Wszak może ktoś mu płaci za tragarzowanie? Ciężko rzec co tak właściwie kręci Mefistofelesa poza tatuażami. Nieszczególnie głęboko zastanawiajac się nad zadanym sobie pytaniem, obrócił muszelką parę razy w kieszeni, gdy nagle przypomniał sobie o świstku z adresem.
- No, tak! Umówiłem się tu z kimś. - Spojrzał na wymiętą kartkę, a po chwili wyciągnął ją w stronę Mefisto – Mercedes… czy coś? - Głupio zabrzmiało, gdy wypowiedział to ponownie na głos. Chyba nie był już do końca pewien tego co tam jest napisane. - Tak czy inaczej, adres na pewno jest  prawidłowy. - Przydaj się na coś człowieku. Pokieruj zbłąkanego wędrowca, albo zawołaj właścicielkę?
To chyba najlepszy dowód na to, że Jack miał nieco inne plany, jak nękanie ślizgona w jego własnej chałupie z powodu zawodów miłosnych, w trójkącie wąż kontra borsuki. A przynajmniej do czasu jak nie dowie się, iż ten oto poddenerwowany ślizgon jest mu potrzebny. W innym wypadku musiałby się ustawić w kolejce. Interesy własne mają zawsze pierwszeństwo. Potem, można przejść do tych mniej lubianych przez Jacka - czyli problemów emocjonalnych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1137
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2119
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Wilcza nora QzgSDG8




Moderator




Wilcza nora Empty


PisanieTemat: Re: Wilcza nora   Wilcza nora EmptyWto 9 Kwi - 0:34

W zaistniałej sytuacji ciężko było zdecydować, na czym zawiesić wzrok. Spojrzenie Mefisto przesuwało się czujnie od jednego punktu do drugiego - kontrolował stan salonu, poczynania Puchona, nieodwzajemnione czułości Lilith i stabilność wszechświata (która musiała nieźle się zachwiać, skoro w domu Noxa pojawił się Jack). I chociaż Mefistofeles bardzo dbał o zachowywanie bezpiecznego dystansu, tak Litka uparcie nie brała "nie" za odpowiedź; lgnęła do borsuka, depcząc go po stopach, ocierając się o łydki i ostatecznie przysiadając na ziemi obok niego. Wpatrzona jak w obrazek, dalej czekała na odrobinę atencji.
- Moja robota... - powtórzył ciszej, niezbyt rozumiejąc. Cóż, Mefisto z pewnością nie zamierzał zostawiać Momenta samego, zajmując się przy okazji swoją nieszczęsną przeprowadzką. Teraz to już go już niezbyt obchodziło noszenie pudeł. Na chwilę zerknął na kieszeń chłopaka, w której to zniknęła muszla, ale nie poruszył tego tematu. Chyba jeszcze był nieco za bardzo skonfundowany, żeby wnikać. Zresztą, nie miałby pojęcia w jakim tonie zwracać Jackowi uwagę. Puchon zwykle wydawał się szalenie irytujący i tylko wspólni znajomi powstrzymywali Noxa od prezentowania mniej przyjaznego zachowania; teraz byli sami, a i relacje z pozostałymi wychowankami Hufflepuffu znacznie się pokomplikowały. Mefisto utknął na niepewnym gruncie... z zagubionym kleptomanem. - Nie przeszkadzasz - stwierdził w końcu, decydując się na bardziej sympatyczne - choć wciąż ostrożne - podejście. Ożywił się znacząco na widok tajemniczej karteczki, podchodząc bliżej i z zaciekawieniem badając pismo. Wydawało się znajome, jednak tak przelotnie nie zdołał skojarzyć go z konkretną osobą. To nie było teraz istotne.
- Raczej Mefisto... - Kącik ust drgnął mu ku górze i delikatny uśmiech wkradł się na twarz wilkołaka. To znacznie ułatwiało sprawę, bowiem wychodziło na to, że Jack czegoś od niego chciał. I nie wiedział, że od niego. Musieli być równie zaskoczeni swoim widokiem, co zmieniało atmosferę na znacznie mniej niezręczną. - I to mój dom, więc raczej z nikim innym się tutaj nie umawiałeś. Zresztą... ze mną też się tutaj nie umawiałeś. - W pełni świadom perfekcyjnie wyposażonego gabinetu w sąsiednim pomieszczeniu, ani myślał uznać Jacka za potencjalnego chętnego na tatuaż. A nawet jeśli wcześniej był zainteresowany tym zabiegiem, to pewnie widok Ślizgona skutecznie ostudził zapał...
- Więc?

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jack Moment

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 174 cm
C. szczególne : Ciemne, niemalże czarne tęczówki.
Galeony : 360
  Liczba postów : 465
http://www.czarodzieje.org/t15713-jack-moment
http://www.czarodzieje.org/t15795-moment#425581
http://www.czarodzieje.org/t15733-moment#424167
http://www.czarodzieje.org/t15720-jack-moment#423917
Wilcza nora QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora Empty


PisanieTemat: Re: Wilcza nora   Wilcza nora EmptySro 10 Kwi - 0:03

Racja, przy takim zbiegu okoliczności Nox powinien sprawdzić czy aby ostatnio ktoś nie ogłaszał żadnych przepowiedni mówiących o końcu świata, albo pędzących w te stronę  katastrof. Wszak ten jeden puchon, którego nikt by o to nie podejrzewał, z własnej nieprzymuszonej woli, bez zaproszenia, wtargnął do posiadłości Noxa i okazawszy kompletny brak skrępowania swoimi czynami, wybebeszał jego rzeczy z pudeł jakby nie były niczyją własnością. Ale czy ktokolwiek jest w stanie ustalić schematy którymi kierują się wychowankowie Hufflepuffu? Prawdopodobnie jedynie tiara przydziału jest w stanie powiedzieć coś więcej na temat tychże uczniów oraz ich nieszablonowych zachowaniach.
Tak czy inaczej Jack szukał domu i znalazł. Chociaż może zbytnio się rozkręcił w swoich poszukiwaniach, nagle zmieniając swój cel i przeistaczając się w zwykłą węszydziurę. Ci co znali go lepiej, wiedzieli że ma do tego tendencje – do szukania szczęścia tam gdzie nie powinien, nie odkładania niczego na swoje miejsce, dotykania rzeczy bez pytania… oraz skrajnej postawy aspołecznego marudera. Zatem jeśli ktoś sądzi, że brak ciętej riposty na widok Noxa, jest wynikiem szkolenia w ministerstwie, to ogromnie się mylił. Jedyne czego go tam nauczyli, to trzymanie języka za zębami nieco dłużej aniżeli trzydzieści sekund. Owa umiejętność względnie pozwalała mu zebrać potrzebne informacje, jeszcze przed wywołaniem awantury i zaprzepaszczeniem możliwości dogadania się ze swoimi rozmówcami. Zresztą później wcale nie było łatwiej. Ale przynajmniej dawał im jakieś szanse na oswojenie się ze sobą nim palnie coś niestosownego, czy poprzez nieuwagę zwędzi czyjąś własność. Kto wie co jeszcze poza kolorową muszelką wsadził sobie do kieszeni w roztargnieniu? Mógł się tylko cieszyć, że „nie przeszkadza”.
- Mefisto? Żaden Mefisto… tu jest… - Żachnął się i spojrzał na kartkę ponownie, tymczasowo ignorując depczącego mu po butach kota. Zmarszczył czoło, jakby przez chwilę nad czymś się zastanawiając. - Ale ty przecież… - Tak, ty mieszkasz w lesie. Na odludziu. W drewnianej „Norze”… chociaż na dobrą sprawę z norą niewiele to miało wspólnego – odpowiedział sam sobie, po czym rozejrzał się ponownie. Prawdopodobnie dopiero teraz dopasowując tę postać do otoczenia i uświadamiając sobie co tak właściwie uczynił. Zmiął trzymaną w palcach kartkę, ostatecznie wracając spojrzeniem w stronę ślizgona. Chwilę taksował go wzrokiem z góry na dół, wraz z rosnącą wewnątrz frustracją. Nie podobał mu się ten uśmiech. Wahał się. Szczególnie że na Wilkołaku więcej było dziar niż liter w słowniku. Ledwo dało się zauważyć jakiś piercing. Zresztą wątpił aby wykonał go sam sobie. Starta czasu.
- Chyba masz rację. Zaszło jakieś nieporozumienie. - Zaczął spokojnie, ostatecznie podejmując decyzję o szybkiej ucieczce. – To nie Ciebie szukam. Ktoś się musiał pomylić. - Jął się wycofywać z pokoju, póki jeszcze miał na to szanse - i może by mu się to udało, gdyby nie kot plączący się pod nogami.
W ostatniej chwili zauważając siedzącą tuż obok, puchatą, białą kulkę, potknął się o jeden z rozwalonych na podłodze kartonów i chcąc, nie chcąc przytrzymał Mefistofelesa, aby tylko jej nie rozdeptać.
- Niech Cię… co za namolne stworzenie! - Wyprostował się i szybkim ruchem poderwał kocię w górę, aby wcisnąć Noxowi w ręce. - Trzymaj. Nakarm albo co... Czemu za mną tak łazi? - Nie lubił takich zwierząt. Zajmować się nimi również. Fakt, że w ogóle z jakimiś przebywa jest spowodowany tylko i wyłącznie miłością Neirina do tychże kreatur. Nic więcej. Zwyczajnie musiał tolerować ich obecność, jeśli chciał utrzymywać jakiś bliższy kontakt ze wspomnianym rudzielcem. Posiadanie szczura, było szczytem jego osiągnięć jako odpowiedzialnego opiekuna żywych stworzeń i wolałby go jednak nie stracić. Oswajanie się z czymś nowym byłoby strasznie upierdliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1137
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2119
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Wilcza nora QzgSDG8




Moderator




Wilcza nora Empty


PisanieTemat: Re: Wilcza nora   Wilcza nora EmptySro 10 Kwi - 0:30

- Ja - zapewnił Puchona, nie zauważając przy tym w ogóle, że uśmiech stawał się coraz cieplejszy i życzliwszy. Dobrze było zobaczyć tego marudę nieco bardziej skonfundowanego... niemal pozbawionego słów? Mefistofeles bardzo starał się poodchodzić od wszelkich głupich uprzedzeń, zatem nawet niezapowiedzianej wizyty starał się nie traktować jako czegoś szczególnie negatywnego. Bądź co bądź, znajdowali się na jego terytorium i czuł się całkiem bezpiecznie; był z pewnością bardzo zaskoczony, ale co takiego mogło się wydarzyć? W najgorszym wypadku będzie zmuszony do wyrzucenia Jacka z tej posiadłości... najwyżej później będzie się tłumaczył. Chyba nikt, włącznie z Liamem czy Neirinem, nie uważał Momenta za niewiniątko.
- Może pomogę? - Zmarszczył lekko brwi, nie rozumiejąc tej nagłej zmiany zdania. Jack wszedł do domu jak do siebie, panoszył się wyjątkowo bezczelnie i nie dostał po tym żadnej reprymendy - ba, nawet dopuszczenie się złodziejskiego aktu nie zostało jeszcze poruszone! Nagły pomysł ucieczki nieszczególnie przypadł Noxowi do gustu... Pewnie dlatego, że był zwyczajnie zaciekawiony. Mimo wszystko nie trafiało tutaj zbyt wiele zagubionych duszyczek. Dom stanowił prywatny gabinet, a przy okazji znajdował się w lesie i mało osób zaglądało tutaj bez konkretnego powodu.
Podtrzymał chłopaka odruchowo, a zaraz potem przejął odrzuconą kotkę. Stworzenie wtuliło się w niego, dalej uparcie obserwując gościa. Zdecydowanie nie podobało jej się takie zachowanie, ale odpuścić nie odpuszczała.
- Litka lubi robić na złość. - Sam zaczął głaskać kicię, chociaż zdawała się perfidnie ignorować serwowane przez właściciela czułości. Białe i puchate, a do aniołka tak daleko... Prawdziwa diablica, perfekcyjnie wpasowywała się w terminologię rodziny Noxów. - Albo po prostu wie, że to nie mogło być takie straszne nieporozumienie? - Odstawił Lilith na podłogę, gdzie zaraz zaczęła kręcić się w bliżej nieokreślonym celu. Mefisto nie zwracał na nią większej uwagi, wsuwając dłonie do kieszeni spodni i przekrzywiając lekko głowę, podczas wpatrywania się w swojego gościa.
- No, zaskocz mnie. I tak szybko stąd nie wyjdziesz... jak widać mam puchatą bestię, która utrudnia wydostanie się na zewnątrz. - Wolałby już poznać prawdę odnośnie wizyty Jacka. Każda chwila doprowadzała do momentu niezręczności, w której dopytywanie straciłoby sens, zaś brak odpowiedzi powodowałby dalsze rozdrażnienie. Ślizgon kompletnie tego nie chciał, licząc na trzymanie się względnie normalnej rozmowy, którą dotychczas prowadzili.
Litka - jak idealnie! - położyła się na podłodze, niemal tuż pod drzwiami wyjściowymi. Czasem jednak potrafiła się zachować zgodnie z wolą właściciela... Nawet, jeśli bardziej przypominała uroczy dywanik domagający się pieszczot, niżeli niemożliwego do ominięcia strażnika.

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jack Moment

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 174 cm
C. szczególne : Ciemne, niemalże czarne tęczówki.
Galeony : 360
  Liczba postów : 465
http://www.czarodzieje.org/t15713-jack-moment
http://www.czarodzieje.org/t15795-moment#425581
http://www.czarodzieje.org/t15733-moment#424167
http://www.czarodzieje.org/t15720-jack-moment#423917
Wilcza nora QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora Empty


PisanieTemat: Re: Wilcza nora   Wilcza nora EmptySro 10 Kwi - 22:37

Takie zwierzaki są najgorsze… słodkie, puchate, bezbronne. Nie można od tak zasadzić im kopa na rozpęd, aby się usunęły z przejścia. Szczególnie, że ich właścicielem była jeszcze gorsza bestia i na pewno nie przeszłaby obojętnie obok takiego traktowania. Trzeba to jakoś załatwić bez rozlewu krwi.
- Mhm, zauważyłem. - Nie dość, że urocza to jeszcze wredna. Może jest animagiem? Moment jedynie skrzywił się na tę myśl, odprowadzając sierściucha wzrokiem, po czym wrócił do pytania Mefisto. Zaczynał odczuwać dziwną presję i skłamałby gdyby stwierdził, że czuje się z tym dobrze.
- To groźba? - Zapytał, szybko porzucając chęć wyzwania sierściucha od najgorszej taksydermi. Lepiej nie wspominać Wilkołakowi o takich rzeczach w jego domu. Zresztą Noxowa miłość do tej przytulaski aż nadto kuła Jacka w oczy. - Zamierzacie zatrzymać mnie tu na dłużej? No proszę, a myślałem, że wcale nie byliśmy umówieni. - Stwierdził sarkastycznie, po chwili odwracając się i odsuwając od Mefisto dwa kroki. Tak jakby uznał całą tę sytuację za oficjalne zaproszenie, jedynie odrobinę ociągając się przy wejściu do salonu.
- Szukałem piercera. - Odparł w końcu, zatrzymując się przed pierwszym regałem i bez jakiegoś większego zainteresowania spoglądając na ustawione nań książki. Unikał kontaktu wzrokowego ze ślizgonem, celowo okazując znacznie większe zainteresowanie mieszkaniem. Lepsze to niż wnikliwa kontemplacja jego tatuaży. Nie chciał się nań gapić przez cały czas. Jak już się zacznie to ciężko jest przestać. Co gorsze w tym wszystkim , nawet jeśli nie to było twoim zamiarem, to nigdy nie jesteś w stanie stwierdzić czy właśnie podziwiasz czarno-biały zarys mandali, czy może już jego mięśnie? Mimowolnie kontemplujesz zarys szczęki, zaginające się na jego obojczykach szarości, aż wreszcie dochodzisz do tego momentu, w którym zaczynasz szukać luk w owej atramentowej zbroi… aż do chwili gdy zdajesz sobie sprawę z tego, że właśnie próbujesz obedrzeć go ze wszystkich tatuaży, byle tylko ujrzeć ciało Mefisto nagie, czyste, tuż przed tym zanim zrobił z siebie ryt pański. Cholernie nie przystoi, ale strasznie pobudza ciekawość i wyobraźnie. Jak bardzo byłoby to niewinne, nie ma szans się z tego wytłumaczyć. Lepiej trzymać się z dala, zajmując czymś innym.
- Ale chyba powinienem poszukać jakiegoś pośród mugoli. - Będzie prościej i zdrowiej. Niestety liczył na to, że czarodziej zaskoczy go czymś efektownym i to w niedużym koszcie. Niemagiczni zaskakują cię tylko wtedy, gdy jesteś zdrowo nadziany. Także o jakiś bonusowych usługach i efekcie ‘wow’ Jack mógł sobie tylko pomarzyć. Przynajmniej przez najbliższe parę lat. Raczej nie był z tych, co to się pieniądze długo trzymają.
Wyciągnął jedną rękę przed siebie, zaglądając do jakiegoś pudełeczka – szklane kulki, ekstra! Wysypał owe na dłoń. Obejrzał, a potem odłożył wszystkie poza największą. Tą chciał się pobawić nieco dłużej… a przynajmniej taki miał zamiar, zanim nie spojrzał ponownie w stronę Mefisto. Powinien przestać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1137
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2119
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Wilcza nora QzgSDG8




Moderator




Wilcza nora Empty


PisanieTemat: Re: Wilcza nora   Wilcza nora EmptySro 10 Kwi - 23:00

Animagia była bardzo podstępna - bo skąd mógłby się w czyimś umyśle narodzić pomysł, że ukochany pupil to podstępny czarodziej o niebywałych transmutacyjnych zdolnościach? Wszystko skądś musiało się wywodzić i ciężko stwierdzić, czy lepiej winić dwulicowość ludzi, czy może inteligencję zwierząt. Mefisto raczej starał się w to nie zagłębiać, Lilith uznając za cudowną (i nieznośną jednocześnie, a jakże!) kotkę. Była pierwszym jego zwierzakiem, bowiem pomimo umiłowania wszelkich stworzeń, długi czas odmawiał sobie brania tego typu odpowiedzialności. Teraz, z perspektywy czasu, śmiało mógł przyznać, że opieka nad kicią bardzo mu pomogła.
- Może... - Był uparty i zwykle jeśli czegoś już faktycznie chciał, to do tego dążył. Teraz, kiedy tak ładnie wychodziło mu staranne odpychanie myśli odnośnie niezręczności panującej w domu sytuacji, kierowała nim szczera ciekawość. - No właśnie akurat z nikim nie jestem... więc mam czas. - Przeczesał palcami poskręcane kosmyki włosów, odgarniając przy okazji te, które wpadały mu do oczu. Ciche westchnięcie wymsknęło mu się spomiędzy lekko rozchylonych warg, gdy ulga związana z pozyskaną informacją przyniosła słodkie ukojenie dla pracującego na najwyższych obrotach umysłu. Sam dość bezwstydnie obserwował gościa, nie spuszczając go z wzroku i nijak tego nie ukrywając. Nie wiedział, że może aż tak samemu przyciągać uwagę, w tak specyficzny sposób - szkoda, że nie wiedział. Ślizgon całym sobą popierał ideę zaspokajania własnych pragnień i przy okazji wysoko cenił ciekawość, o ile tylko nie paliła tak nieznośnie od środka bez żadnego sensu. Były zaklęcia zakrywające tatuaże, Mefisto miał nawet bransoletkę przynoszącą podobny efekt. Nagość... nagość u niego nie była problemem.
Może to dobrze, że nie wiedział.
- Niekoniecznie... - Zawahał się na krótką chwilę, walcząc ze sobą. Pewnie najbezpieczniej byłoby się pożegnać i zakończyć to niezapowiedziane spotkanie. I tak przebiegało zaskakująco dobrze, nikomu nie przysparzając kłopotów; jeszcze. Nox miał to do siebie, że kusił los, a przy okazji nieświadomie przyciągał pecha. - Dobrze trafiłeś, mam tu gabinet. Robię głównie tatuaże, ale z kolczykami żaden problem. Tylko... Jack, to gargulki. - Ton głosu zmienił się, przybierając nagle chłodniejszą barwę. Mefisto wcale nie był jakoś emocjonalnie przywiązany do szklanych kulek, które trzymał w niezbyt ozdobnym pudełku, ale jednak był to prezent od znajomego i starał się o nie dbać. Nie chciał wybrakowanego kompletu... zresztą, nie był to największy problem w kwestii gargulków. Kulki do tej czarodziejskiej gry skrywały w sobie tajemnicę mniej lub bardziej przyjemnych efektów - i kto powiedział, że postanowią oszczędzić bawiącego się nimi Puchona?

Rzuć literką na "oplucie przez gargulka"?

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jack Moment

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 174 cm
C. szczególne : Ciemne, niemalże czarne tęczówki.
Galeony : 360
  Liczba postów : 465
http://www.czarodzieje.org/t15713-jack-moment
http://www.czarodzieje.org/t15795-moment#425581
http://www.czarodzieje.org/t15733-moment#424167
http://www.czarodzieje.org/t15720-jack-moment#423917
Wilcza nora QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora Empty


PisanieTemat: Re: Wilcza nora   Wilcza nora EmptyCzw 11 Kwi - 22:53

- Gabinet? I wiesz co trzeba zrobić? - Nie sądził, że do takich rzeczy potrzebny jest cały gabinet. Zazwyczaj gdy spoglądał na czyjeś tatuaże, to przed oczyma stawał mu jakiś szemrany lokal z tandetną muzyką, obdrapanymi ścianami - zwiastującymi nadciągający grzyb, tężec albo wenery - oraz naprutym grubasem w rudej brodzie, który postanowił spełniać się artystycznie mimo kryminalistycznej przeszłości w jedynym, słusznym zawodzie - jaki można wykonywać siedząc w więzieniu – tatuażu. Niebo i ziemia, jeśli przyrównać to do Mefistofelesa. Ten gość z perspektywy Jacka również był szemranym typem. Jednak widok jego osoby, przytulającej do piersi kawałek białego kłębka sierści, zakrzywiał świat w ten sam sposób, w jaki Jack bez zapowiedzi zmaterializował się u niego w salonie. Nie pasował… chociaż Wilkołactwo do chorób można by już zaliczyć. Czy to dlatego, że lubił gęste futra? Te myśli niespecjalnie kleiły się w umyśle Momenta, tworząc coś na kształt wypaczonego odbicia w krzywym zwierciadle. Pamięć również dość wolno przytaczała mu jakieś skrawki wspomnień, w których Jack i jego niechęć do ślizgona nie rzucałaby się na pierwszy plan. Chyba raz zbierał z podłogi jego szkice? Innym razem widział go chorobliwie bladego? Ba, nawet martwego! Oczywiście to tylko sztuka teatralna, ale był w tym całkiem dobry. Aż chciało się dać pochwałę...
- Hm? Gargulki? - Jakie Gargulki? Puchon nie miał pojęcia czym są wspomniane kulki. Magicznych gier nie znał prawie wcale, a nawet jeśli to nie był typem osoby, która miałaby okazję bawić się w coś podobnego ze swoimi przyjaciółmi. Dla niego była to zwykła pierdoła. Jedna z wielu pośród innych, nieprzydatnych bibelotów, jakie można spotkać od czasu do czasu na sobotnich wyprzedażach w Londynie. Nic niebezpiecznego? Do czasu. Bowiem, zanim Mefisto wyjaśnił mu czymże jest ów przedmiot – o ile w ogóle miał taki zamiar - kuleczka niespodziewanie wystrzeliła z dłoni bruneta, uderzając boleśnie w ten pusty łeb.
- Agh! - Ile to razy nie oberwał już tłuczkiem na boisku? Przywoływało wspomnienia. Za każdym razem odbywało się tak samo. Na krótką chwilę zapadła ciemność, w której to zatoczył się lekko w tył, częściowo tracąc równowagę. Bolało, tak strasznie nieprzyjemnie, promieniując na całą czaszkę. Upośledzając tym samym większość zmysłów oraz motorykę. Aby nie upaść całkiem, instynktownie pochwycił się wolną rękę najbliższej stojącej obok niego rzeczy - uprzednio  penetrowanego regału, przy okazji zrzucając zeń nieszczęsne pudełko z Gargulkami oraz kilka przypadkowych książek. Ciężko było stwierdzić po odgłosach co jeszcze. Na pewno zwiastowały jakieś nieszczęście. Dużo popsuł? Mimowolnie przestał dociskać dłoń do czoła, aby spojrzeć w dół. Akurat w chwili, w której jedna z rozrzuconych kulek, stuknęła w drugą i zgodnie z zasadami, wystrzeliła swoją mocą w Momenta - chyba marny z niego gracz. Gdyby nie fakt, że był lekko ogłuszony, ominąłby ją  bez problemu. Tymczasem zamiast tego, zasłonił się odruchowo ręką, czekając na kolejne uderzenia. Co z tymi kulkami!? Jęknął, czując jak coś obrzydliwego rozlało się po jego dłoni. Koniec ataków? Może już przestać siać zamęt i zniszczenie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1137
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2119
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Wilcza nora QzgSDG8




Moderator




Wilcza nora Empty


PisanieTemat: Re: Wilcza nora   Wilcza nora EmptyCzw 11 Kwi - 23:15

Cóż, Mefisto aż tak szemranym typem nie był... albo po prostu miał jakąś klasę. Ruda broda kompletnie by mu nie pasowała, a zatem cała wizja prędko się posypała i zebrała na kształt nowej, pewnie jeszcze niezbyt wszystkim znanej. Trzeba przyznać, że Nox był w tym biznesie raczej nowy, bo chociaż wcześniej tułał się po studiach tatuaży, tak dopiero od kilku miesięcy sam podejmował się tej roboty. Inna sprawa, że przynosiło mu to mnóstwo radości i satysfakcji, a kolczyki - niczym wisienka na torcie - dopinały całokształtu.
Nie zdołał zapewnić chłopaka odnośnie swoich kompetencji; zawiódł również w przyniesieniu ostrzeżenia odnośnie gargulków. Sama nazwa wydała mu się na tyle znana, by mówiła sama za siebie... Ale było już za późno. Magia, choć wspaniała, potrafiła nieźle dać w kość i najwyraźniej nie zamierzała oszczędzić nieświadomego swojej winy Puchona.
- To- och. - Takie uderzenie nie mogło obyć się bez śladu. Mefisto bez zastanowienia ruszył w stronę Jacka, który oczywiście musiał spowodować jeszcze kilka tragedii, więcej kule wypuszczając z bezpiecznego pudełka. Jakby tego było mało, na podłodze wylądowało też kilka książek i mniej ozdobna szkatułka, w której znajdowała się kryształowa broszka - rzecz znacznie cenniejsza dla wilkołaka niż cokolwiek innego. Fuknął z dezaprobatą, ignorując fruwające w powietrzu kleiste mazie, bo przecież jego i tak nie dotyczyły. - Gargulki, cholera, to jedna z bardziej złośliwych czarodziejskich gier. Nie jestem pewny, czy te kulki mają w ogóle jakiś pozytywny efekt... Merlinie! - Trącił butem jeden z drobiazgów, które tak bardzo chciał ominąć; aktywował gargulka, który zaraz kilkoma splunięciami nabawił go dziur w ubraniach. Pół biedy, kiedy ucierpiała koszulka i dół nogawek od spodni - większy problem stanowił ubytek w butach. Żrący płyn spadł na buta Mefistofelesa, powodując nieprzyjemny ubytek i wywołując naturalny odruch. Nox cofnął się, próbując strzepnąć maź, ale tylko tracąc równowagę przez pobliską książkę.
Desperacko zachwiał się w poszukiwaniu stabilizacji i ostatecznie runął do przodu, hamując dopiero w momencie, w którym prawie nie wylądował na - no cóż - Momencie. Stał tuż przed nim, z niemal nagim torsem i bolesną świadomością, że nie powinien tak lekceważyć magicznego kleju, który oblepił dłoń wychowanka Hufflepuffu. Co za niewinny zbieg okoliczności, że Jack rozważał przyglądanie się Ślizgonowi, a w zamian za to dostał możliwość do obserwacji tak wnikliwej, że aż namacalnej...
- Przyszedłeś mi dom rozwalić, czy po prostu masz taki talent? - Zainteresował się, biorąc głębszy wdech i walcząc ze wzbierającą frustracją. Na chwilę obecną wypadało ukoić nerwy, by przypadkiem nie potrącić już żadnej kulki - znacznie rozsądniejszym postępowaniem byłoby wspólne wymyślenie, jak wydostać się spomiędzy rozsypanych gargulków.

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jack Moment

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 174 cm
C. szczególne : Ciemne, niemalże czarne tęczówki.
Galeony : 360
  Liczba postów : 465
http://www.czarodzieje.org/t15713-jack-moment
http://www.czarodzieje.org/t15795-moment#425581
http://www.czarodzieje.org/t15733-moment#424167
http://www.czarodzieje.org/t15720-jack-moment#423917
Wilcza nora QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora Empty


PisanieTemat: Re: Wilcza nora   Wilcza nora EmptyPią 12 Kwi - 21:29

Nazwa mówiła sama za siebie? To brzmiało jak nazwa pastylek na kaszel, a nie wrednej magii zaklętej w kulce do gry. Słaby ten jego przyjaciel, skoro sprezentował mu taką destrukcyjną rozrywkę. Czy wszystkie czarodziejskie gry muszą być takie brutalne? To prawie to samo jak sprzedawanie pięciolatkom zapalniczek, albo ostrych noży – masz dziecino, baw się, ale pamiętaj że od tego traci się palce… Istne piekło. Nie można już niczemu i nikomu ufać.
W momencie gdy był niemal pewien iż większej gracji, ten dom nigdy nie będzie świadkiem. Mefistofeles postanowił wskoczyć w pole rażenia gargulków… i z równą Jackowi zgrabnością dać się sponiewierać magicznym kulkom. Brunet ledwo uchylił się przed jednym atakiem, a tu już odpalał się kolejny. Odruchem, wyciągnął obie dłonie przed siebie, aby nieco zamortyzować zderzenie w Wilkołakiem. Regał za jego plecami zaskrzypiał ostrzegawczo, kiedy oboje nareszcie się zatrzymali.
Jack z bólem otworzył oczy, słysząc słowa ślizgona.
Zdemolować dom? Być może. Ale takim mistrzem jak jego ojciec jeszcze nie był. Podłoga względnie była cała, jeszcze nic nie wybuchło, z sufitu nie kapało... da się mieszkać.
- Obawiam się, że to jest rodzinne. - Wycedził, dopiero po chwili orientując się iż jego prawa dłoń nie chce się unieść. Było to podwójnie niekomfortowe, bowiem wyraźnie czuł pod skórą przyspieszone bicie serca Mefistofelesa. Wkurzył go? Czy jednak adrenalina zadziałała? Może gdyby ostatni gargulec nie spopielił jego koszulki, nie wydawałoby mu się to aż tak krępujące. Wszak łatwiej pozbyć się podartego łacha, aniżeli kawałka skóry, czy – o zgrozo – całej dłoni. Ciemne oczy Jacka stały się niemalże całkowicie czarne, gdy źrenica zareagowała na tę, jakże nachalną, bliskość.
- Odsuń się. - Rozkazał mu takim tonem, jakby mimo kleju oraz podłogi pełnej diabelskich kulek, nadal było to wykonalne. Ostatni tak bliski kontakt z Noxem miał w Meksyku. Dawno, a jednak powtarzając ten wyczyn w obecnym stanie, nie czuł się najlepiej. Wszak tym razem nie pił i nie miał na sobie maski.
- Nie będę się powtarzać. - Skrzywił się podwójnie. Raz za to, że znalazł się w takiej sytuacji i drugi przez to, że na czole malował mu się solidny guz. Westchnął z rezygnacją, wypuszczając powietrze z ust w niemym jęku, następnie spoglądając w dół - na podłogę. Istne pole minowe. Pełne przeszkód i pułapek… Z jednej strony rozsypane książki i pudełka, utrudniające poruszanie się, a z drugiej kanapa blokująca przejście do dalszej części domu. Przyglądał się chwilę meblowi ponad ramieniem Noxa, a potem wrócił spojrzeniem do jego osoby.
- A grałeś kiedyś w podłoga to lawa? Musimy się dostać na to wyrko. Tam pozbędziemy się kleju. - Zapytał, kompletnie zmieniając temat i nie czekawszy na odpowiedź, spróbował popchnąć wilkołaka w tamtą stronę. Potem możesz sobie dokończyć sprzątanie, w tym już nie będę przeszkadzać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1137
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2119
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Wilcza nora QzgSDG8




Moderator




Wilcza nora Empty


PisanieTemat: Re: Wilcza nora   Wilcza nora EmptyPią 12 Kwi - 22:54

Bliskość nigdy szczególnie Mefistofelesowi nie przeszkadzała. Nie stronił od ludzi, chociaż kiedyś mogłoby się tak zdawać... z czasem nawet pozory przestał utrzymywać, przyjmując swoją całkiem towarzyską naturę do świadomości. Obecność drugiej osoby nie tylko przynosiła pewnego rodzaju ukojenie dla rozbieganych myśli, ale też ekscytację. W tej chwili dla Noxa nie liczyło się nic na tym świecie - nic, poza Jackiem. Klatka piersiowa unosiła się pod wpływem nierównomiernie przyspieszonego oddechu, a serce kołatało się wewnątrz jakby rozpaczliwie prosiło o więcej. Sam Ślizgon zaś po prostu przyglądał się swojemu towarzyszowi, nie omieszkając zarejestrować jego zakłopotania.
- Ciekawe rzeczy można znaleźć w genach - mruknął, nie ciągnąc chłopaka za język. Z takiej odległości mógł dokładniej przyjrzeć się Puchonowi i to na tym głównie się koncentrował. W końcu barwę jego głosu znał... ale nie wiedział, że ma tak gęste rzęsy, ładnie okalające ziejącymi ciepłą czernią oczami. Nie zwrócił nigdy wcześniej uwagi na te drobne zmarszczki zakrzywiające skórę w momencie, w którym usta wyginały się w niezadowolonym grymasie, ani na połysk lekko zmierzwionych przez wiatr włosów.
- Trzymasz mnie. - Mówił cicho, być może nieco ciszej niż powinien - bo czy tym samym nie sprawiał, że atmosfera stawała się jeszcze cięższa? Nie dodawał zbędnej intymności? - Tak... Niech będzie. Tylko uważaj. - W końcu, wiedziony słowami swojego gościa, powrócił do rzeczywistości. Przypomniał sobie nawet o spoczywającej w kieszeni spodni różdżce, ale przedostanie się na kanapę wydawało się znacznie logiczniejszym rozwiązaniem, niżeli rzucanie wątpliwej jakości zaklęć w otoczeniu magicznych przedmiotów. Mefisto odruchowo położył własną dłoń na tej, którą Moment przyklejoną miał do jego torsu; potrzebował jakiegoś zapewnienia, że nie stracą wspólnie równowagi i żaden głupi ruch nie każe im płacić rozdartą skórą. Przytrzymywał chłopaka przy sobie, gdy oglądał się w poszukiwaniu względnie możliwej do przejścia trasy.
W najgorszym wypadku aktywują wszystkie gargulki i potem padną pod wpływem ich nieprzyjemnych efektów.
Stanął na książce, godząc się z myślą o zniszczeniu bądź ubrudzeniu jej okładki. Niewygodnie było przemieszczać się tak jakby tyłem, ale wyłamywanie Jackowi ręki chyba średnio wchodziło w grę. To nie brzmiało jak strategiczne rozwiązanie, zatem likantrop musiał kombinować. Kawałek podłogi, większe pudło (chyba z porozkładanymi krzesłami? Ciężko stwierdzić, acz było twarde i nie załamało się pod ciężarem wychowanka Slytherinu!)... Zielone tęczówki nieustannie powracały w stronę Puchona, upewniając się czy nie potrzebuje chwili, czy nadąża i czy nie psuje po drodze czegoś jeszcze. Nox zachwiał się nieznacznie na krawędzi pudła, kończąc swój taniec pomiędzy przeszkodami tuż obok kanapy - miał ją dokładnie za plecami, ale dotarcie do niej wymagało większego kroku i ten już musiał lepiej zgrać z Momentem.

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jack Moment

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 174 cm
C. szczególne : Ciemne, niemalże czarne tęczówki.
Galeony : 360
  Liczba postów : 465
http://www.czarodzieje.org/t15713-jack-moment
http://www.czarodzieje.org/t15795-moment#425581
http://www.czarodzieje.org/t15733-moment#424167
http://www.czarodzieje.org/t15720-jack-moment#423917
Wilcza nora QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora Empty


PisanieTemat: Re: Wilcza nora   Wilcza nora EmptyNie 14 Kwi - 1:29

Tak, tak wielkiego guza rosnącego mu na czole też zapewne nigdy wcześniej nie widział. Czy to prawda, że raz uszkodzona kość zrasta się twardsza? Mocniejsza? Na wskutek mikropęknięć? Jeśli tak, to jego głowa powinna być już nieźle opancerzona. W przeciwnym razie zwymiotuje na ślizgona i zemdleje, zapominając kompletnie jak się tu znalazł i po co przyszedł. Także strasznie zależało mu na tym aby móc na chwilę gdzieś usiąść i rozmasować bolące miejsce. Niestety w danym położeniu było to ciut niemożliwe. Z regału mogłyby pospadać kolejne tajemnicze przedmioty, ponownie wprawiając gargulki w ruch. Lepiej nie ryzykować.
Nagle uniósł wzrok, kierując swoje spojrzenie na twarz Mefistofelesa. Chłopak zaczął mówić niewiarygodnie cicho, źle się czuł? Nie uwierzy, że to z troski o jego wstrząs mózgu. Aczkolwiek głośniej nie było potrzeby. Znajdowali się na tyle blisko siebie, iż każdy donośniejszy ton, wybijając się mrowiącym palce echem spod przepony, ogłuszał swoją intensywnością. Powrócił myślami w stronę kanapy, z rozmachu próbując zabrać przyklejoną do piersi Wilkołaka dłoń. Nie udało się. Przyspawana solidnie. Co więcej, ślizgon jakby wyczuł sytuację, przyciskając jego rękę jeszcze mocniej do siebie. Upokarzające? Nie, jeszcze nie. Jedynie bardziej krępujące. W obu znaczeniach tego słowa. Gdyby nie był praworęczny, zapewne sam użyłby różdżki. Jednak wątpił by dał radę dostatecznie szybko nauczyć lewą łapę poprawnie machać patykiem. Musi pozostawić owe plany na przyszłość.
Pokiwał wolno głową – Sam uważaj – Odgryzł się. Wolną ręką przytrzymując mocniej talii ślizgona. Prawie jak w tańcu. Tylko odrobinę bardziej niezgrabnie. Ścieżka jaką wyznaczały im porozwalane po pokoju przedmioty do najłatwiejszych nie należała. Ale koniec końców, udało im się przejść całkiem spory kawałek, nie naruszając żadnej z kulek.
- Co jest? - Zapytał, kiedy się zatrzymali i oceniłł odległość, jaka dzieliła ich od łóżka. Z jego perspektywy nie wyglądało to tak strasznie. Gdyby był sam. Ale na nieszczęście jest ich w tym aż dwoje. Nie da rady zrobić tego równocześnie z Mefisto... Skok z tak niestabilnego podłoża, jakim było pudło pełne krzeseł, mógł zakończyć się nieprzyjemnie na wiele sposobów. Jął rozglądać się nerwowo dookoła, szukając innego wyjścia. Niestety kulek było zbyt wiele, aby móc sobie od tak bezpiecznie zejść i znaleźć na kanapie.
- I… sądzisz, że damy radę? - Zgrać się ze sobą na tyle by nie pozabijać? Zamknął oczy, po tym skrzywił się paskudnie. Musi pomyśleć o czymś innym. To tylko chwila. Potem już będzie dobrze... Wmawiał sobie, przylegając mocniej do Mefisto. Chwytając za ten ochłap, jaki pozostał z przepalonej koszulki ślizgona.
- To co… na trzy? - Nie zdążył ustalić szczegółów, bowiem z kieszeni Jackowej kurtki niespodziewanie wypadł odtwarzacz mp3. Czas zwolnił, gdy brał głęboki wdech. Bliski mu przedmiot z hukiem uderzył o podłogę, gubiąc baterie i o zgrozo, wprawiając w ruch najbliższe kuleczki, których to tak się obawiali. - JUŻ! - Krzyknął, słysząc przeciągły odgłos, jaki towarzyszył toczącej się po podłodze grozie. Jeśli się zatrzyma, to po nich. Pchnął Mefisto z całą siłą, wierząc że Wilki potrafią wysoko skakać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1137
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2119
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Wilcza nora QzgSDG8




Moderator




Wilcza nora Empty


PisanieTemat: Re: Wilcza nora   Wilcza nora EmptyNie 14 Kwi - 1:55

Jakoś zdołał zaakceptować niezręczność sytuacji, starając się nie poświęcać temu za dużo myśli. Nie mógł jednak przestać fiksować się na fakcie, że Jack nie był taki zły. Z pewnością starał się zachować dystans i nie pałał szczególną sympatią wobec Mefisto, ale jakimś cudem wcale nie wychodził na irytującego marudę. Ludzie się zmieniają, czy może wilkołak sam miał negatywne nastawienie? Raczej do Puchonów podchodził z dużą rezerwą cierpliwości i nie powinien być do Momenta uprzedzony... Więc wychodziło na to, że wina leżała gdzieś pomiędzy. Warto też było pamiętać o tym, że nie spędzili w swoim towarzystwie zbyt wiele czasu i wszystko mogło się szybko zepsuć - równie szybko, co atakowały gargulki.
- Musimy. - Szczerze mówiąc, wyjątkowo niewygodnie było mu wyliczać kąty i oceniać możliwości. Zaczekał aż Jack również znajdzie się na pudle, a następnie planował jakoś zaaranżować obrócenie się, by był do kanapy bardziej bokiem, niżeli tyłem. Plan wydawał się całkiem niezły, ale zanim Ślizgon zdołał wcielić go w życie, to poczuł jak wychowanek Hufflepuffu niepokojąco się przysuwa. Serce pewnie zabiło odrobinę szybciej, co nie mogło przemknąć niezauważone; nie wiedział co zrobić z rękoma (albo raczej ręką, bo drugą uparcie przytrzymywał przy własnym torsie dłoń Momenta). Obejrzał się raz jeszcze, szacując ich szanse i tym samym omijając jakże drastyczny widok wypadającego z kieszeni sprzętu. Usłyszał tylko hałas, który od razu upewnił go w przekonaniu, że Borsuk rzeczywiście miał niezły talent do wprowadzania chaosu.
Co z tym odliczaniem?
Coś musiało pójść bardzo nie w porządku, skoro skok Mefisto niezbyt przypominał skok, a bardziej upadek. Zaskoczenie zmieszało się z zupełnie niepotrzebnym nakładem siły ze strony Jacka. Wilkołak poleciał w tył, pewnie nieświadomie nawet żegnając się z życiem.
Donośny jęk wyduszony został z Noxa, kiedy ciężko opadł na kanapę. Gdzieś w tym wszystkim zgubił parę cennych oddechów, osuwając się po - wcale nie takim miękkim, jak mogłoby się wydawać - oparciu. W idealnym świecie wylądowaliby na meblu stojąc, ale nie. Im dane było potknięcie się, przez które nieszczęsny piercer nie tylko posłużył za poduszkę, lecz przy okazji pieprznął się w głową o... coś. Pewnie oparcie, może już podłokietnik. Tak czy tak, tępy ból rozlał się po czaszce wychowanka Slytherinu, wymuszając u niego grymas podejrzanie zakrawający o niewielki uśmiech.
- Nie chcę zabrzmieć nieprzyjemnie, ale... masz problem z liczeniem do trzech? - Zagadnął, mrugając nieco szybciej, aby sobie przywrócić odpowiednią ostrość widzenia. Wypadałoby zorientować się w sytuacji i odnaleźć w tej plątaninie ciał i gargulków zbawienną różdżkę. - Co spadło?

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jack Moment

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 174 cm
C. szczególne : Ciemne, niemalże czarne tęczówki.
Galeony : 360
  Liczba postów : 465
http://www.czarodzieje.org/t15713-jack-moment
http://www.czarodzieje.org/t15795-moment#425581
http://www.czarodzieje.org/t15733-moment#424167
http://www.czarodzieje.org/t15720-jack-moment#423917
Wilcza nora QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora Empty


PisanieTemat: Re: Wilcza nora   Wilcza nora EmptyNie 14 Kwi - 3:23

Kanapa chyba również żegnałaby się z życiem wiedząc, iż dwoje, niemalże dorosłych facetów, rzucają się nań z takim impetem. No, ale to tylko kanapa… pewnie gdyby zaczęła pyskować właścicielowi ludzkim głosem, skończyłaby w ogniu. Tak więc nóżki zaszurały w ramach protestu, rysując panele z równie nieprzyjemnym zgrzytem, jaki odezwał się z wnętrza mebla. Były to jedyne oznaki buntu na jakie mógła sobie pozwolić stara sofa.
- Aż tak źle mi idzie? - Jęknął, robiąc dobrą minę do złej gry. Nawet jeśli ‘materac’ był twardy, puchon wcale tego nie zarejestrował. Miał pod sobą Mefisto - typa równie miękkiego co kawał betonu - i chyba tylko fakt, że był nieco niższy ocalił go przed nabiciem sobie dodatkowego guza. Teraz poszkodowani byli oboje, w podobny sposób. - Następnym razem ty odliczasz.
Odczekał chwilę, aż fruwające mazie się uspokoją, zanim postanowił się ruszyć i w miarę możliwości, odsunąć od ślizgona. Nie żeby robił to specjalnie. Ale prawa dłoń nadal była scalona ze skóra Noxa, zaś lewa utknęła gdzieś między materacem, a łopatkami Wilkołaka. Nie czuł palcy. Złamane być również nie powinny, acz trochę już mu zaczęła ta łapa drętwieć. Jedna i druga. Poza tym, pozycja w jakiej się znaleźli chyba dawno przekroczyła tę minimalną odległość, w jakiej jeszcze można mówić o przestrzeni osobistej i względnym komforcie psychicznym.
- Jakiś drobiazg. - Uniósł głowę by spojrzeć, a potem jeszcze chwilę wpatrywał się w w tamto miejsce, w jakiejś większej konsternacji. Chyba palił się ze wstydu... a przynajmniej czuł jak jego uszy i policzki robią się nieprzyjemnie gorące. Uprzednio ignorował to wrażenie, skupiając się na zadaniu. Teraz nie miał jak uciec, robiąc się zły na siebie. - Mniejsza o to. Mógłbyś być mniej bezwładny? Przygniatasz mi rękę. - Wyjaśnił, starając się chociaż częściowo unieść swój tors w górę. Sam się rozwalił, jak kozioł w trawie i oczekiwał czegoś więcej od ślizgona? Dość mała ta kanapa. Z daleka wydawała się dużo większa. Pomyślałby o wymianie? Dwie osoby ledwo się na niej mieszczą. Wygoda ta sama co w tramwaju – czyli żadna. Jął narzekać w myślach, wyczekująco gapiąc się na Mefisto. Wręcz z pewnego rodzaju wyrzutem. Może zwyczajnie ślizgon zbyt zajęty był innymi puchonami, aby dostrzec w Momencie coś więcej, aniżeli obowiązkowy element otoczenia do Liama i Neirina. Nie był kompletnie zepsuty.
- Hej? Nie odpływaj? - Ostrzegł go, zauważając to charakterystyczne wachlowanie rzęsami. Ciemność go dopada? Zgiął nieco bardziej swoją prawą nogę w kolanie, podciągając ją niemal całkowicie pod krocze ślizgona. Zapierając się w ten sposób, spróbował pociągnąć go do siebie, do siadu.
- Wstawaj! Nie śpimy, ruszamy się. Jeszcze tyle rzeczy przed nami do zrobienia. - Współpracuj trochę. -  Gdzie masz różdżkę? - Zapytał zaraz, zastanawiając się, czy jego własna, nadal znajduje się tam gdzie była. Czyli w wewnętrznej kieszeni kurtki. Nie miał czasu tego zweryfikować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1137
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2119
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Wilcza nora QzgSDG8




Moderator




Wilcza nora Empty


PisanieTemat: Re: Wilcza nora   Wilcza nora EmptyNie 14 Kwi - 4:03

- Następnym razem? - To nie wyglądało jak sytuacja, którą Mefisto mógłby chcieć powtórzyć. Nie miał nic przeciwko grze w gargulki, lubił odnajdowanie drogi pośród pułapek, spotkanie z Jackiem nie przebiegało tak źle, nawet wspólne wylegiwanie się na kanapie nie należało do najgorszych doświadczeń... Ale to połączenie, ta chaotyczna całość - to nie było godne następnego razu. Tego jednego Mefistofeles był pewny nawet w momencie, w którym średnio orientował się pośród zaistniałej rzeczywistości. Nienaumyślnie zignorował wymijającą odpowiedź co do tajemniczego przedmiotu, dziwne zachowanie Puchona odbierając zupełnie inaczej. Jacka aż tak bardzo peszyła ta bliskość? Czerwienił się, wykręcał... próbował uciec, tym samym sprawiając, że Nox miał na to coraz mniejszą ochotę. Coś w tym zakłopotaniu niezwykle go przyciągało - być może wizja ostatecznego przedarcia się do tak pieczołowicie skrywanej strefy komfortu?
- Leżysz na mnie i narzekasz na bezwładność... chcesz się zamienić miejscami? - Brzmiał dość słabo, jakby półprzytomnie. Nic dziwnego, że Moment zaraz posądził go o mdlenie, bardziej desperacko rzucając się do ratowania przytrzaśniętej ręki. - Wyluzuj... - Ale Puchon już gramolił się po tej kanapie, wpychając nogi w nieodpowiednie miejsca i ciągnąc wilkołaka w swoim kierunku. Mefisto zupełnie nie miał jak się podnieść bez żadnej podpórki, toteż odnalazł ją w postaci borsuczego karku. Podtrzymał się Jacka jedną ręką, siadając. Drugą chwycił się desperacko kanapy, żeby nie zrzucać na chłopaka całego ciężaru.
Blisko. Teraz to dopiero byli blisko. Oddechy zmieszały się ze sobą, a łatwo wyczuwalne tętna zadudniły w podobnym rytmie.
- Tak? A co chcesz robić? - Nie zdołał powstrzymać uśmiechu, wręcz boleśnie cisnącego się na usta. Dłoń zsunęła się z karku, niespiesznie przechodząc po szyi i zjeżdżając wzdłuż torsu. Mefisto odzyskał nieco równowagi i wygiął się tak, aby samodzielnie siedzieć. Jak blisko kanapy musiały znajdować się gargulki, skoro żaden z nich nie ryzykował bardziej gwałtownych ruchów, koniecznych do nabrania pomiędzy sobą dystansu... Jack z pewnością nie był tłem, nie mógł być. Nawet dla Liama i Neirina, którzy przecież swoje w życiu Mefistofelesa znaczyli. Jack bardziej zdawał się chcieć być tłem, pozostającym w swoim bezpiecznym, szczęśliwym kąciku. Pojawiał się tylko okazjonalnie, intrygując i zaraz potem znikając. - Czekaj... chyba siedzisz na mojej różdżce, jest w kieszeni spodni... Ale nie rzucaj się przez chwilę. Nic ci nie zrobię. - Puścił oparcie, przypominając sobie o magicznym pierścieniu. Nie zważając na ewentualne protesty (ciężko byłoby się jakoś znacząco odsuwać w próbie ucieczki), ujął twarz wychowanka Hufflepuffu we własną dłoń, dbając o to by subtelny chłód obrączki go nie pominął.
Nie poczuł tej magii, której się spodziewał - szkoda, mogłoby być subtelniej. Niestety musiał pogładzić policzek chłopaka i przesunąć kciukiem po jego czole, niedelikatnie zahaczając o przemieniające się w guza zaczerwienienie...
Które, rzecz jasna, zaczęło znikać. Lecznicze właściwości noszonego pierścienia dość szybko uporały się z tak nieznacznym urazem, chociaż Mefisto z pewnością odczuł to na sobie - nie wiedział jeszcze jak korzystać z tej mocy, by przy okazji samego siebie nie osłabić. Palce lewej dłoni, która zakończyła wędrówkę gdzieś przy Jackowym podbrzuszu, zacisnął na materiale nieswojej koszulki. Może jak jeden z nich będzie w pełni trzeźwo myślał, to będzie łatwiej?

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jack Moment

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 174 cm
C. szczególne : Ciemne, niemalże czarne tęczówki.
Galeony : 360
  Liczba postów : 465
http://www.czarodzieje.org/t15713-jack-moment
http://www.czarodzieje.org/t15795-moment#425581
http://www.czarodzieje.org/t15733-moment#424167
http://www.czarodzieje.org/t15720-jack-moment#423917
Wilcza nora QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora Empty


PisanieTemat: Re: Wilcza nora   Wilcza nora EmptyNie 14 Kwi - 23:40

Oczywiście, że tak. Teraz Mefisto już wie na co może liczyć. Zresztą nie tylko ze strony Jacka, ale reszty puchonów również. Bardzo się od siebie nie różnią, jeśli chodzi o ilość zamętu jaki sieją swymi czynami. Jedynie robią to w mniej lub bardziej charakterystyczny dla danej osobowości sposób... Liczył się efekt, nie? Momenta ciężko wyczuć ze względu na to, iż nie stara się dominować atencją nad kolegami. Przez to też wiele rzeczy które robi uchodzą mu niezauważone, a co za tym idzie, nikt nie ma szans w porę go powstrzymać. Taki z niego niuchacz, że dostanie w ręce wszystko to, co choćby delikatnym połyskiem zwróci na siebie jego uwagę. Jak dziecko. Najlepszym wyjściem byłoby samemu pokazywać mu wszystko, czym mógłby się bezpiecznie pobawić, cichaczem chowając tę bardziej niebezpieczną część kolekcji. Zmniejszając tym samym ryzyko tragedii, bez ograniczania jego ciekawości. Na wszystko był sposób. Wystarczyło nie spuszczać go z oczu.
- Wyluzuj? - Oburzył się. Nox chyba sobie nie wyobrażał, że Moment od tak, spokojnie się na nim ułoży i będzie grzecznie leżał skrępowany do czasu, aż jaśnie pan raczy się wyspać na kanapie. - Potrzebuję Cię jeszcze… - Zaczął i urwał. Początkowo ślizgon zdawał się podjąć wymuszoną przez Jacka współpracę, acz gdy uczepił się jego karku, zmuszając Jacka do utrzymania odległości stanowiącej minimum drogi do pocałunku, powietrze na chwilę przestało krążyć po ciele puchona. Uchylił lekko usta, w napięciu, nie będąc w stanie nawet drgnąć. Grabił sobie ten wilkołak...
- Co Cię tak bawi? - Wycedził, zezując lekko, aby móc spojrzeć Mefistofelesowi prosto w te jego toksycznie zielone oczy. - Jeszcze rozmyślam nad tą kwestią, wiesz? – Zapewne coś bardzo nieprzyjemnego. Dreszcz przeszedł  chłopaka wzdłuż kręgosłupa, gdy ucisk na karku zelżał, pozwalając Jackowi na odrobinę swobody, kiedy dłoń Noxa  zsuwała się wolno po jego torsie. Towarzyszyło temu ruchowi nieprzyjemne uczucie, wykluwających się w brzuchu pasożytów – przez co bardziej romantycznych nazywane – motylami, acz tej myśli Jack nie chciał do siebie dopuścić. To go przerastało. Każdy by tak zareagował na jego miejscu – no może poza Neirinem. Ten nie zareagował by pewnie wcale, albo wręcz przeciwnie. Odebrał by owy sygnał jako zachętę, a nie wezwanie do ucieczki. Moment nie czuł się jednak zmotywowany do zabawy, tylko zirytowany - pogwałceniem jego przestrzeni osobistej do tego stopnia, że nie różniło się niczym od oswajania, dzikiego kota.
Zacisnął powieki, odruchowo odsuwając twarz od jego dłoni. - Czekaj, czego chcesz? Co robisz? - Była ciepła i duża. Chyba nie bardziej jak policzek Jacka. Niestety delikatna tylko do chwili, jak Mefisto nie naruszył brutalnie jego obitego czoła. Niewiele myśląc, Jack wgryzł się w brzeg wytatuowanej dłoni, nie zauważywszy nawet iż guz pod wpływem energii pierścienia zniknął. Jeśli Nox sądził iż brak bólu głowy od tak wywoła u Jacka jakiś większy przypływ inteligencji, to się mylił. Nie kiedy czuł na sobie tak wielkie napięcie, bombardujące go z każdej strony. Puścił zaraz, sam chwytając szczękę Mefisto wolną dłonią, ściskając jego policzki palcami. Drażniły go te niedopowiedziane ruchy. Małe nieporozumienie, a zamieniło się w wewnętrzny dramat. Puchon ledwie powstrzymywał, przed dalszym wyżywaniem na ślizgonie.
- Za chwilę się uniosę… i pomogę dobyć Ci patyk. - Syknął. Uścisk na szczęce zelżał odrobinę. - Więc nie rób nic więcej. Zero nadprogramowych ruchów. - Chwilę wpatrywał się w jego oczy, szukajac tam nici porozumienia, nim puścił jego twarz i przeniósł rękę na ramie Wilkołaka. Naparł nań, aby unieść się ponad jego uda i zrobić mu względnie łatwy dostęp do kieszeni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1137
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2119
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Wilcza nora QzgSDG8




Moderator




Wilcza nora Empty


PisanieTemat: Re: Wilcza nora   Wilcza nora EmptyPon 15 Kwi - 0:31

Jedno było pewne - ewentualna następna wizyta Jacka od samego początku byłaby znacznie lepiej pilnowana. Mefistofeles nie posiadał wielu cennych rzeczy (chociaż fakt faktem, trochę mu się ta kolekcja ostatnimi czasy zwiększyła) i nieszczególnie by o nie dbał... gdyby ich strata nie równała się wywołaniu ogromnego chaosu. Nie przyczepił się jeszcze do kwestii skradzionej muszli, ale nie mógł ignorować nieszczęsnych gargulków. Dodatkowo gdzieś tam z tyłu głowy martwił się o broszkę, spoczywającą w szkatułce zrzuconej na podłogę. Jeszcze nie zdołał zapanować odpowiednio nad jej mocą, a już miał liczyć się z konsekwencjami nieostrożnego traktowania czarnomagicznej błyskotki?
Miło było czuć się potrzebowanym, ale niestety Mefistofeles trochę nadużywał puchoniej dobroci. Sam nawet nie był pewny co nakręca jego poczynania. Lubił wprawiać w zakłopotanie, z drugiej strony w kwestii wychowanków Hufflepuffu starał się już nie ryzykować. Droczył się, czy sam nie był świadomy rozbudzania nowych kłopotów? Należał do spostrzegawczych osób, ciężko zatem byłoby posądzić go o kompletną ignorancję. Drażnił Jacka, po części odruchowo, a po części dla zaspokojenia własnej ciekawości.
- Twoje zakłopotanie... - Wyjaśnił, pozerkując na usta swojego rozmówcy. Wargi nie były ani szczególnie wąskie, ani szczególnie pełne; ot, zwykłe, chociaż nawet to można posądzić o nietypowość. - Urocze. I intrygujące.
Grabił sobie niemiłosiernie, ale sam z pewnością zasugerowałby opcję motyli. Zdecydowanie bardziej pasowały do jego teorii odnośnie tego, że niezadowolenie Momenta stanowiło tylko pozory. Cokolwiek by się nie działo, to nie zmieniało to faktu, że wilkołak jedynie próbował pomóc... i może powinien najpierw wyjaśnić, co chciał zrobić. Wtedy zapewne nie otrzymałby pozwolenia i utknąłby ze słodkim, posiniaczonym Puchonem na kanapie. Ugryzienie nie stanowiło dla niego żadnego problemu - ba, było wręcz przyjemne! Nox zaśmiałby się, nie zważając na ten zwierzęcy protest. I tak zabrał dłoń dopiero w chwili, w której guz zupełnie zniknął. Pozytywnej reakcji zaprzeczył mało delikatny gest Jacka; Ślizgon otworzył szerzej oczy, otępienie spychając na dalszy plan. Wpatrywał się w chłopaka ze szczerym zaskoczeniem.
To było... bezczelne. Mefisto mógł leżeć pod nim, ale dalej szanse pomiędzy tą dwójką wyglądały na średnio wyrównane. W końcu to student ze Slytherinu posądzany był o sadyzm i masochizm, miał dwie wolne ręce i wyćwiczone mięśnie. Jak pewnie Jack musiał się czuć, skoro sam zaczynał prowokować?
- Jak brutalnie... - westchnął, pierwszy raz samemu czując się w tym położeniu naprawdę niekomfortowo. Przesadzali? Przesadzali. Jeszcze się komuś coś spodoba. - Siedzisz na mnie i się rządzisz... Za chwilę zacznę bardzo opacznie tę sytuację postrzegać - ostrzegł, wszystko sprowadzając do żartów. - Co ja poradzę, że ciężko się tobie oprzeć? Już, już... Przypomnij mi, żebym więcej cię nie leczył... - Chwilę walczył z przedostaniem się do kieszeni, ale przynajmniej powstrzymał się od kolejnych komentarzy odnośnie tego, do jakiego "patyka" miał teraz dobry dostęp. Wydobył różdżkę, wolną ręką podtrzymując się już nie koszulki Jacka, ale zwyczajnie jego boku.
- Odkleję twoją dłoń, ale nie uciekaj zbyt panicznie, dobra? Jak spadniesz z tej kanapy i znowu ruszysz gargulki, to mogę stracić cierpliwość. - Dzięki niewerbalnemu Finite (rzuconemu pod bardzo niewygodnym kątem) klej powoli zaczął znikać.

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jack Moment

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 174 cm
C. szczególne : Ciemne, niemalże czarne tęczówki.
Galeony : 360
  Liczba postów : 465
http://www.czarodzieje.org/t15713-jack-moment
http://www.czarodzieje.org/t15795-moment#425581
http://www.czarodzieje.org/t15733-moment#424167
http://www.czarodzieje.org/t15720-jack-moment#423917
Wilcza nora QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora Empty


PisanieTemat: Re: Wilcza nora   Wilcza nora EmptyPon 15 Kwi - 23:31

Broszka, broszka i broszka... podzielność uwagi Mefistofelesa była strasznie zachwiana. Z jednej strony jego myśli odpływały w stronę tajemniczej broszki, sponiewieranej na podłodze, gdzieś między książkami oraz gargulkami. Zaś z drugiej, przez cały czas analizował ciało i zachowanie Jacka, który nie miał zbyt wiele możliwości by zejść pola widzenia i skierować to niezdrowe zainteresowanie na inny tor. Nawet cholera odwrócić się doń plecami nie mógł, aby choć nie widzieć tego głodnego spojrzenia! Cokolwiek w zachowaniu puchona wydało mu się urocze i intrygujące, wchodziło Jackowi na ambicje. Te złe ma się rozmieć, aby pokazać się z jak najgorszej strony, tylko po to by Wilkołak przestał majaczyć w ten krepujący dlań sposób. Bo chyba nie był w pełni przytomny? Czy on coś ćpał przed wejściem do domu? A może pełnia niedługo? Nie... w tedy chyba nie byłby aż tak spokojny. Więc co? Pojęcia nie miał.
- Owszem… jestem trochę przybyszem, trochę gościem i trochę klientem. Skorzystam więc z prawa przysługującemu, każdemu z nich. - Nie podłapał żartu. Jack miewa ciężkie poczucie humoru. Pełne sarkazmu, czarnowidzenia i nadinterpretacji. Zresztą śmieje się na tyle rzadko iż, powinno to być wyczuwalne. - Będę sobie siedział tam, gdzie będzie mi się podobać. Nie kiwnę palcem aby Ci w czymkolwiek pomóc. I jeszcze będę Ci mówić, czego od Ciebie oczekuję. - Skwitował, brzmiąc przy tym całkiem poważnie… jak na jakąś księżniczkę, która przypadkiem zwiała zamku, nie natrudziwszy się przy tym nic, a nic.
Skorzystał z okazji, iż klęcząc przed nim ten kontakt wzrokowy gdzieś się urwał i nareszcie nie musiał tak zadzierać głowy by go podtrzymywać, mógł sam trochę się na wilkołaka pogapić. Przesunąć chłodną dłoń nad jego czołem, zaledwie muskając ciepłą skórę opuszkami, by po chwili wsunąć palce w jego krótkie włosy - chyba spodziewał się twardej, psiej szczeciny. Drażniącej nos, ostrej woni zmokłego kundla, oraz splątanego podszerstka. Nic z tych rzeczy. Jak w ogóle poznać, że ktoś jest wilkołakiem, kiedy nie ma po czym? Szukać pcheł? Słaby był z ONMS. Przespał albo przegapił sporą ilość zajęć. Gdyby nie Neirin, zapewne zdecydowana większość magicznych stworzeń, by go zjadła lub pozbawiła kilku kończyn – właśnie dlatego ich nie lubił – wszystko trzeba było mu streszczać. Zerowa pasja.
Zaczesał luźne kosmyki w tył, po czym dotknął jego ucha. Można pomyśleć iż ten piercing jest również częścią atramentowej mozaiki. Pocierał jego płatek w dwoma palcami, jakby to była zaledwie część prezentacji. Mefistofeles strasznie się grzebał. Nawet ta chwila w której to niby dobywał swojej magicznej pałeczki, zdawała się aż nadto przeciągać.
Oderwał dłoń od jego głowy, gdy Nox odezwał się niespodziewanie, zwiastując koniec jego męczarni. No prawie. Jack wciąż był zbyt blisko, objęty jedną ręką. Dobrze, że przynajmniej zaklęcie wyszło perfekcyjnie. Bez żadnych zakłóceń i większych komplikacji. Dłoń powoli oderwała się od piersi chłopaka. Klej stracił na swoich właściwościach… ale nadal pozostawał obrzydliwą, obślizgła mazią. Korzystając z faktu iż koszulka wilkołaka, aktualnie bardziej przypomina szmatę aniżeli markowe odzienie, z dość wymownym grymasem wytarł o nią swoją rękę.
- Co za obrzydlistwo... - Mruknął, za moment zginając i prostując palce aby przywrócić je do normalnego czucia. Zbyt długo trzymał je w niewygodnej pozycji.
- Dzięki. - Padło krótko i szczerze z jego ust, gdy skończył marudzić. To i tak wiele, na fajerwerki i gratulacje nie było co czekać. Moment nie czuł się niczemu i nikomu nic winien. To nie jego zabawki. - Wracasz teraz do sprzątania? - Znów mam czekać i się nudzić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1137
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2119
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Wilcza nora QzgSDG8




Moderator




Wilcza nora Empty


PisanieTemat: Re: Wilcza nora   Wilcza nora EmptyPon 15 Kwi - 23:51

Myśli Mefistofelesa z pewnością odbiegły w bardzo złym kierunku, skoro nawet oczywista ignorancja Jacka nie zdołała powstrzymać cichego śmiechu. Moment wcale mu nie pomagał takim wyliczaniem co mu się podoba i jak bardzo planuje się rządzić - za to trzeba przyznać, że całkiem niezłego sobie gospodarza znalazł. Kto chętniej reagowałby na tego typu obietnice, niż pałający słabością do Puchonów Nox?
- Czyli podoba ci się na mnie... Zapamiętam. - Nie przejął się tonem księżniczki, prędzej ciesząc się zaskakująco dobrym humorem. Zresztą, głowa zaczynała odpuszczać i wszyscy jeszcze żyli, a to mogłoby wskazywać na prosty fakt: nie jest tak źle. Nie zmieniało to niestety tego, że tkwiło postawione przed nim zadanie uratowania pełnej niechcianego kleju i wrednych kulek sytuacji. Podczas gdy walczył z wciśniętą w kieszeń różdżką, poczuł palce Puchona przesuwające się pomiędzy kosmykami włosów, subtelnie ciągnące w tył i, no cóż, bardzo rozpraszające. Przygryzł wewnętrzną stronę policzka, powstrzymując się od jakichkolwiek komentarzy (zdusił pełne aprobaty mruknięcie, a kolejną krótką salwę śmiechu stłamsił pod postacią ledwie zauważalnego uśmieszku). Delikatnie tylko przechylił głowę, ułatwiając ciemnowłosemu dostęp do wykolczykowanego ucha.
Zdziwił się przez to, z jakim zawodem odebrał nagłą pustkę braku bliskości. Jack odsunął się, zaniechając dziwnych zabaw, a jedyna stała pod postacią przyklejonej ręki zwyczajnie zniknęła. Mefistofeles przewrócił tylko oczami, nawet nie broniąc swojej nieszczęsnej koszulki. Jakoś dziwnie mu się zrobiło, kiedy już się od siebie odsunęli. Przynajmniej specyficzna woń morskiej bryzy (?) jeszcze wirowała w powietrzu, przypominając Ślizgonowi o minionej chwili.
- Mmmm. - Przemknął spojrzeniem po salonie, oceniając straty. Tragedii nie było... Kiedy już znajdowali się w bezpiecznym miejscu, dużo łatwiej było przestać się przejmować. Mefisto wstał i przeszedł na jeden z podłokietników, wychylając się na korytarz. Kawałek dalej droga była już wolna. - Nie, potem. Chodź. - Różdżka z powrotem wylądowała w kieszeni. Mefisto przeskoczył ponad ostatnimi przeszkodami, które ledwo ogarnął wzrokiem, a następnie odwrócił się i wyciągnął do swojego gościa rękę. W końcu księżniczce przyda się asysta, prawda? W razie, gdyby planował potknąć się, stracić równowagę, krzywo skoczyć - czy zrobić cokolwiek innego, co mogło sprowadzić większe nieszczęście na Wilczą Norę.
- Pokażę ci parę błyskotek. - Mogło to zabrzmieć jak zachęta dla małego dziecka, ale Mefistofelesowi chodziło jedynie o kolekcję kolczyków znajdującą się w gabinecie. Był pewien, że coś może wpaść Momentowi w oko i sprawić, że zostanie pełnoprawnym klientem.

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jack Moment

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 174 cm
C. szczególne : Ciemne, niemalże czarne tęczówki.
Galeony : 360
  Liczba postów : 465
http://www.czarodzieje.org/t15713-jack-moment
http://www.czarodzieje.org/t15795-moment#425581
http://www.czarodzieje.org/t15733-moment#424167
http://www.czarodzieje.org/t15720-jack-moment#423917
Wilcza nora QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora Empty


PisanieTemat: Re: Wilcza nora   Wilcza nora EmptyWto 16 Kwi - 23:14

Jackowi nie było żal. Wręcz przeciwnie. Poczuł wyraźną ulgę, kiedy oddech ślizgona przestał omiatać jego spieczone rumieńcem policzki. Powstał jako pierwszy, uwalniając wilkołaka od swojego ciężaru. Miał nadzieję, że Mefistofeles nie będzie później łaził po szkole i opowiadał każdemu, gdzie to puchon nie „lubi” sadzać swojego tyłka? Dość upokorzeń jak na jeden poranek. Podparł się na oparciu sofy i wyprostował, po chwili wychylając lekko. Czy było w ogóle co zbierać? Omiótł wzrokiem otoczenie. Chyba nie… Baterie z odtwarzacza również potoczyły się w niewiadomych kierunkach. Gdzieniegdzie spływały kolorowe, wredne mazie… Trochę się zrobił bałagan. Zmrużył oczy, przeczesując wzrokiem ścieżkę, którą wcześniej przebyli do kanapy. Było tam jeszcze trochę interesujących przedmiotów, te kolorowe drobiazgi wręcz kuły Jacka w oczy. Niestety Mefistofeles tym razem zapewne postara się dopilnować, aby Jack niczego więcej nie rozpieprzył ani nie podpieprzył.
- Chcesz mi się pochwalić swoimi skarbami? - Skwitował, jego propozycję cichym cmoknięciem. Oczywiście, że pójdzie je obejrzeć. Acz nie chciał swoim zachowaniem zdradzić się, jak bardzo zainteresowała go owa propozycja. Szczególnie użycie słowa „błyskotka”.
Ociągając się odrobinę, przeszedł na drugi koniec kanapy i spojrzał na wyciągniętą rękę, krzywiąc się odrobinę. Poważnie? Przecież jeszcze chwilę temu zaciskał zęby na tym łapsku. Fuj… Odruchowo sięgnął do kieszeni, wyciągając zeń niewielką paczkę miętówek. Wsadził sobie jedną z pastylek w usta, resztę cukierków kładąc na otwartej dłoni Wilkołaka.
- Masz. - Rzucił, niemal całkowicie ignorując jego dobre chęci i potrzebę niesienia naburmuszonym damom pomocy. Umiał chodzić i chciał to właśnie zaprezentować. Seria wcześniejszych potknięć i upadków powinna odejść do przeszłości… no chyba, że Nox miał ochotę podstawić mu nogę, albo pozbawić równowagi w inny, równie złośliwy sposób. Niemniej, udał się za nim. Bardzo chciał zobaczyć te błyskotki. Czymkolwiek były. Plus, nie zapominajmy... wciąż czekał, aż Mefisto spełni jego prośbę, a propo piercingu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1137
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2119
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Wilcza nora QzgSDG8




Moderator




Wilcza nora Empty


PisanieTemat: Re: Wilcza nora   Wilcza nora EmptyWto 16 Kwi - 23:56

Dopiero kiedy stanął sam, na własnych nogach, bez dodatkowego ciała przyklejonego do czegokolwiek, to zorientował się jak tragicznie musiał wyglądać. Powitał Jacka w domowych ubraniach (co nie byłoby takie złe, bo kto by się czepiał dresów i nieco zbyt powyciąganej koszulki?), które teraz dosłownie znajdowały się w strzępach. Ze spodniami jeszcze takiego problemu nie było, bo gargulek splunął mocno do góry... ale koszulka prezentowała się koszmarnie. Mefisto spoglądał na nią niepewnie, rozważając czy jeszcze będzie co ratować, czy jest już za późno. To nawet na szmatę już się nie nadawało chyba...
- Chcę. - Wprost marzył o tym, aby chaos wdarł się do gabinetu. Spodziewał się zgody, ale nie spodziewał się dodatkowych prezentów w postaci miętówek. Uniósł brwi z zaskoczeniem, przenosząc spojrzenie z Puchona na otrzymane pastylki. Mógł się domyślić, że kwestia kontaktu fizycznego w ich przypadku ponownie miała zostać ograniczona do minimum... ale chyba gdzieś tam w środku jeszcze trzymał się nadziei co do tego, że rozgryzie Momenta i dowie się czegoś więcej o tej jego podejrzanej niby niechęci. - Miętówki... czyli wymyśliłeś co będziemy robić, huh? - Pokiwał głową z żartobliwym uznaniem, wsadzając sobie pastylki do paszczy. Dobrze, że lubił miętę, bo w przeciwnym przypadku orzeźwienie mogłoby mu nieźle mordkę wykrzywić...
Poprowadził Jacka do gabinetu, rozgryzając kilka tabletek, żeby szybciej się ich pozbyć. Zdecydowanie był większym fanem gumy do żucia. W końcu przedostali się do pomieszczenia, które swoim wystrojem znacząco różniło się od reszty domu. Bardziej nowoczesne, ale przede wszystkim też zadbane, w pełni urządzone i - oczywiście - sterylniejsze.
- O jakim kolczyku myślałeś? - Natychmiast poczuł się inaczej, przejmując aurę swojego miejsca w pracy. Kolczyki i tatuaże to tematy, z którymi czuł się jak ryba w wodzie - zależało mu na tym, aby wywoływać jak najlepsze wrażenie i jak najdłużej bawić się w tym biznesie. Gestem wskazał chłopakowi, żeby się rozgościł, ale ostatecznie i tak sam wetknął mu w ręce pudełko z przegródkami, pod których przezroczystymi wieczkami spoczywały kolczyki. Proste, głównie czarne, srebrne albo złote - najbanalniejsze, przeznaczone do różnych miejsc. Kulki, ćwieki, małe kółeczka, strzałki. - Najlepsze na świeże przekłucia. Te akurat za wiele funkcji nie mają, tylko są bardzo plastyczne i łatwo zmieniać ich grubość. Mam też trochę takich zmieniających kolor... Wiszących mam mało, szczerze mówiąc, bo rzadko kiedy ktoś chce przekłuwać od razu z długimi kolczykami. - Przystanął przy stoliku, na którym leżał otwarty katalog z projektami tatuaży i kilka luźno rzuconych kartek. Zastukał palcami w blat, zastanawiając się co jeszcze szczególnie interesującego może Puchonowi zaprezentować. Wolał najpierw dowiedzieć się, w którą stronę powinien się kierować ze swoimi propozycjami... A podczas oczekiwania (i rozmyślania) znalazł zawieszoną na krześle bluzę. Ściągnął podziurawioną koszulkę, zwijając ją w kulkę i odkładając na pobliski regał. Może jeszcze natchnie go jakiś plan na wykorzystanie względnie niezniszczonych kawałków...
- Co myślisz? - Dopytał, przenosząc uwagę z powrotem na gościa/klienta, kiedy już narzucił bluzę i zasunął jej suwak.

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jack Moment

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 174 cm
C. szczególne : Ciemne, niemalże czarne tęczówki.
Galeony : 360
  Liczba postów : 465
http://www.czarodzieje.org/t15713-jack-moment
http://www.czarodzieje.org/t15795-moment#425581
http://www.czarodzieje.org/t15733-moment#424167
http://www.czarodzieje.org/t15720-jack-moment#423917
Wilcza nora QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora Empty


PisanieTemat: Re: Wilcza nora   Wilcza nora EmptyNie 21 Kwi - 2:16

Jack jak dotąd był ostatnią osobą, która przejmowałaby się swoim wyglądem. Czy też wyglądem kogokolwiek wokół niego. Chce łazić w podartych i brudnym szmatach - droga wolna. Byle później Jack nie musiał znosić smrodu przepoconych skarpetek czy innych niestosownych woni wynikających już bardziej z poważnego braku higieny, aniżeli znoszonych ubrań. Także, Mefisto jak na razie nie miał powodu do wstydu. Przy tak bliskim kontakcie brunet zapewne wyczułby zaniedbanie. A tak…  no cóż. Wilkołak może chodzić w czym mu wygodnie. Może i styl Jacka odrobinę się zmienił, ale do pedantycznego Liama wciąż było mu o całe mile za daleko.
- Robić? Chciałem się pozbyć z ust posmaku twojej skóry. - Rzucił z przekąsem, głośno uderzając cukierkiem o zęby – Poza tym, jak masz mi znowu dyszeć w kark, to może jakimś przyjemniejszym i chłodnym mentolem? Jesteś strasznie gorący. - Skomentował. Jack fanem gumy do żucia nie był nigdy. Nie dość, że szybko traciła smak, męczyła szczękę, to jeszcze nie wiadomo co z nią zrobić po wyżuciu, nie wspominając o koszmarnym mlaskaniu niektórych koneserów. Zdecydowanie wolał twarde cukierki.
Wszedł zaraz za Mefisto, przystając bliżej fotela i rozglądając się z jakąś większą konsternacją. Przypominało nieco gabinet dentystyczny. Brakowało jedynie charakterystycznego dlań zapachu cytryny i podchlorynu, którego zazwyczaj używa się w takich miejscach do unicestwiania zarazków z podłogi… chociaż jak dla Jacka, te środki mogłyby równie dobrze maskować nawet odór rozkładającego się trupa, godzinę wcześniej ciąganego za nogi po korytarzu. Przyjemnie, acz trochę niepokojąco.
- Nic co by wymagało ode mnie większej uwagi i ostrożności. - Rzucił wprost. Jack nie miał głowy do takich rzeczy. I prędzej Neirin przypominałby mu o kolczyku, niż on sam by jakoś intensywniej go pielęgnował. Zatem wszelkie tunele, industriale i podobnie upierdliwe sztyfty odpadały. Zmuszenie Jacka do dbania o coś przez trzy miesiące, bez przerwy, z taką samą dozą pietyzmu jak pierwszego dnia, mogłoby doprowadzić go do szaleństwa, a w efekcie końcowym brutalnego pozbycia się problemu. Nie był na tyle odpowiedzialny aby nakładać nań coś zbyt skomplikowanego. No chyba, że Mefisto ma ochotę sam go nachodzić i dzień w dzień sprawdzać czy czegoś przypadkiem nie spierdolił. Inna sprawa jeśli Jackowi coś za mocno się spodoba, wtedy zupełnie odwrotnie – ciężko będzie go od tego odwieść, póki sam się nie przekona o trudności rzeczy.
Spojrzał w dół, na wręczone mu pudełko. Gdyby nie to, zapewne sam zacząłby grzebać Noxowi po szafkach. Zupełnie jak w salonie. Tymczasem jednak zainteresował się bardziej zestawem. Odrobinę tylko przekręcając głowę na bok, by lepiej przyjrzeć się poszczególnym pozycjom. Raczej się na tym nie znał i kiedy sądził, że już któreś mu się spodobały, wręcz zastrzygł uszami na kolejne słowa ślizgona. Kolorowe? Wiszące? Jeszcze takie co to ich nikt nie chce – brzmi jak coś w sam raz dla Jacka... by sobie samemu uprzykrzyć życie.
- Pokaż mi je. Te inne. - Spojrzał nań. Potrząsając lekko pudełkiem. Gdyby chciał coś zwykłego, serio udałby się do jakiegoś mugola. - Zgodzę się na więcej jeśli będą ciekawe.
Podszedł, bliżej odkładając pudełko ze zwykłymi, plastycznymi kolczykami na blat. Na jeden z katalogów z tatuażami, odrobinę tylko dłużej zwlekając przy zabraniu ręki.
- Wiele za nie oczekujesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1137
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2119
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Wilcza nora QzgSDG8




Moderator




Wilcza nora Empty


PisanieTemat: Re: Wilcza nora   Wilcza nora EmptyNie 21 Kwi - 3:10

Trafił mu się przypadek paskudnie odporny na wszelkie żarty, co odrobinę gasiło entuzjazm Mefisto. Zaśmiał się jeszcze cicho, dając upust pozytywnej energii, która ponownie w niego wstąpiła. Pewnie powinien przestać kusić los i nieco delikatniej obchodzić się z Jackiem... Ale nie byłby sobą, gdyby przepuścił takie sytuacje i komentarze bez mruknięcia.
- Nawet z tym mogę być gorący... kwestia preferencji - napomknął niewinnie, pomijając już sam fakt tego, że Puchon wyraźnie oczekiwał powrotu do bliskości. Nieistotne, czy chodziło o robienie kolczyka, czy cokolwiek innego, bowiem myśli Mefistofelesa zrobiły swoje: uwolniły się i pomknęły ku wolności, w kierunkach zdecydowanie niezbyt odpowiednich. Dobrze, że zrobił sobie chwilę przerwy na ochłonięcie i doprowadzenie się do porządku, podczas gdy Jack zajmował się błyskotkami.
- Mhmmm... - To było dobre kryterium. Od razu odpadały bardziej inwazyjne zabiegi, można było też zapomnieć o chrząstkach. Nox miał już pewność, że postawią na miejsce bardziej klasyczne, choćby z samym obiektem kombinowali. Sam nigdy nie ograniczał się w takim stopniu, tego typu odpowiedzialność uznając za przyjemność. Podobało mu się wszystko, co było z kolczykami związane. Pielęgnacja stanowiła kluczowy element radości związanej z nową ozdobą.
Rozumiał jednak, że ludzie mogli nie chcieć się w to bawić. Nie był pewien na ile przez niego samego przemawia masochizm, a na ile zupełnie naturalne zjawisko występujące u niektórych fanów piercingu. Nie wnikał, grzecznie przeszukując szuflady w celu odnalezienia bardziej nietypowych kolczyków, które mogłyby się Momentowi spodobać.
- Cenę dogadamy, jak wybierzesz - odparł wymijająco, oglądając się krótko na chłopaka. Nie był pewien co o tym wszystkim myśleć i jeszcze nie podjął konkretnej decyzji co do tego jak go traktować. Jak przyjaciela? Tacy to mieli u Mefisto dobrze... Jak zwykłego klienta? Było dość późno na drobne manipulacje... - Okej, zmieniające kolor. Te zależnie od twoich upodobań, zwykle same dopasowują się do reszty stroju. Te bazują na emocjach, z pewnymi ograniczeniami. - Podał Borsukowi kolejne dwa pudełka. - Niektóre kolory się pokrywają, w stylu miłość i nienawiść to czerwony... Ale bardzo różnie. Personalizują się przy pierwszym założeniu.
Przez chwilę był pewny, że to tyle - bardziej bajeranckich wiszących już nie miał, poza kilkoma nietypowymi kółkami, które już Jackowi pokazał. Mimo wszystko był piercerem, a nie jubilerem, zatem wybór musiał być ograniczony.
- Mogę ci zrobić coś za darmo. - Warto docenić chwilę, w której Mefistofeles zdołał powstrzymać się od zasugerowania, że tym "czymś" może być krzywda. Poniekąd byłoby to nawet uzasadnione, bo jednak chodziło o dziurawienie ciała... - Ale mam jeszcze jeden rodzaj i za niego już musiałbyś zapłacić. - Odnalazł szkatułkę, w której leżały pojedyncze sztuki mieniących się różnymi kolorami kółeczek, w kilku rozmiarach. - Jest pokryty eliksirem otwartych zmysłów. Trochę polepsza słuch i lepiej reaguje w kwestii tych zmian kolorystycznych. Jeden minus jest taki, że włożenie go w świeżo przekłute miejsce będzie bardziej bolało.
Wsunął ręce w kieszenie bluzy, czekając na decyzję.

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Wilcza nora QzgSDG8








Wilcza nora Empty


PisanieTemat: Re: Wilcza nora   Wilcza nora Empty

Powrót do góry Go down
 

Wilcza nora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Wilcza nora JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Domy i mieszkania
-