Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Mieszkanie nr 13

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Clayton U. R. Eastwood

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Montrose
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 437
  Liczba postów : 34
http://www.czarodzieje.org/t16582-clayton-u-r-eastwood
http://www.czarodzieje.org/t16886-clayton#470709
http://www.czarodzieje.org/t16885-clayton-u-r-eastwood#470708
http://www.czarodzieje.org/t16581-clayton-eastwood#457771




Gracz






PisanieTemat: Mieszkanie nr 13   Wto Sty 08 2019, 22:45


Mieszkanie Claytona




Jasne, przestronne mieszkanie zupełnie nie pasuje do ponurego Claytona. Zakupił je jeszcze w lepszych czasach - obecnie atmosfera jest bardziej ponura ze względu na zasłony, jednak całość wystroju nieszczególnie się zmieniła, bo właściciel nie miał głowy do remontów. Mieszkanie składa się z sypialni, kuchni ze stolikiem, łazienki, salonu i gabinetu. Wszystkie pomieszczenia za wyjątkiem łazienki są otwarte i nie mają typowych drzwi, a jedynie zasuwane przesłony.


______________________


If I can't find a cure, I'll fix you with my love
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Padme A. Naberrie

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 454
  Liczba postów : 709
http://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13   Sro Sty 09 2019, 21:59

Po spotkaniu z Lysandrem czuła się rozbita i zła, że dopuściła do takiej sytuacji; proces zbierania się w całość zajął jej naprawdę dużo czasu, tymczasem w zaledwie kilka minut auror wszystko zaprzepaścił. Tak po prostu. I chociaż mogła się nie przejmować, uznać, że musiał się wyżyć, tak nie potrafiła tego zrobić; był ważną osobą w jej życiu a świadomość, że raczej pozostanie taką już zawsze – mimo wszystko – nadzwyczaj ją przerażała. Jak i sam fakt, że nie chciał widzieć jej na oczy.
Po ucieczce z klubu nie wiedziała co ze sobą zrobić. Względną godność pozostawiła w tyle a daleka droga do domu wydała się jej nieszczególnie rozsądnym rozwiązaniem w stanie wewnętrznej paniki. Szybko jednak przypomniała sobie o opcji na wszelki wypadek, z której pierwszy raz w ciągu ich znajomości postanowiła skorzystać.
Mimo późnej godziny wiedziała, że nie spał lub raczej: zdawała sobie sprawę, że chłopak był świadomy stopnia jej bezczelności i tego, że wizyta w środku nocy nie stanowiła dlań żadnego problemu. Znajdując się pod jego drzwiami wprawdzie zawahała się, czy aby na pewno powinna, jednak w końcu uległa i zapukawszy trzy razy, oparła się bokiem o framugę. Nie czekała długo na reakcję. Gdy otworzył, przesunęła błyszczącymi  tęczówkami po jego twarzy, zatrzymując się na oczach. Może się pomyliła i tym razem podjął próbę zaśnięcia?
Mogę u ciebie dzisiaj zostać? – po chwili milczenia odezwała się nieco zachrypniętym głosem, w jej tonie zaś pobrzmiewała dziwna bezsilność zmieszana ze złością i alkoholem, który w dniu dzisiejszym nie okazał się żadną ucieczką a wręcz przeciwnie; czuła się kilka razy gorzej, wepchnięta wgłąb wszystkich wspomnień, w których na pierwszy plan wysuwały się te mniej przyjemne, przygnębiających myśli i chęci kolejnej ucieczki jak najdalej stąd. Zauważyła, że jej dusza wojownika w ostatnim czasie zaskakująco podupadła, ale nie chcąc wychodzić szczególnie ze strefy komfortu uznała, że i ucieczka i wyparcie są dla niej najlepszym rozwiązaniem z możliwych. Do czasu, kiedy wielość zepchniętych w czeluście głowy spraw nie zacznie łączyć sił i niebezpiecznie przedzierać się do świadomości. Niewiele myśląc zrobiła krok i znajdując się zaledwie pół kroku od chłopaka, oparła się czołem o jego ramię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Clayton U. R. Eastwood

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Montrose
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 437
  Liczba postów : 34
http://www.czarodzieje.org/t16582-clayton-u-r-eastwood
http://www.czarodzieje.org/t16886-clayton#470709
http://www.czarodzieje.org/t16885-clayton-u-r-eastwood#470708
http://www.czarodzieje.org/t16581-clayton-eastwood#457771




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13   Pon Sty 14 2019, 23:01

Nie mogłem zasnąć.
Trójkąty bazyliszka mogły wprowadzić mnie w senność, Morphius zahamować ból ciała, lecz żadna z tych substancji nie była w stanie zagłuszyć stresu i bóli fantomowych, które mimo upływu czasu nie zamierzały mnie opuszczać. Gdy w końcu udało mi się zawisnąć na granicy między jawą, a snem usłyszałem donośne pukanie do drzwi. Jako zupełny odludek raczej nie miewałem znajomych, którzy wpadaliby na nocne pogawędki czy na jakiekolwiek pogawędki, więc początkowo uznałem to za pomyłkę, niemniej jednak po chwili, gdy pukanie nie ustawało doszedłem do wniosku, że to jednak może być coś ważnego. Podniosłem się z łóżka i nie siląc się na założenie czegokolwiek poza bokserkami w których spałem nałożyłem na kikut sztuczną nogę i pokuśtykałem w stronę drzwi.
Spodziewałem się sąsiada, albo w najlepszym razie Cherry. Jakież było moje zdziwienie, gdy w drzwiach zobaczyłem dość mocno zdewastowaną Padme.
- Jak masz flaszkę to nie ma problemu - rzuciłem ironicznie, by po chwili odrobinę się odsunąć i dorzucić - Wchodź.
Gdy weszła do pomieszczenia zamknąłem za nią drzwi. Nie widywaliśmy się raczej tutaj, nie byłem w ogóle pewien czy kiedykolwiek tu była, dlatego zaskoczyło mnie, że zapamiętała mój adres. Niemniej jednak nie miałem jej tego za złe. W głębi duszy wciąż miałem w sobie całe pokłady empatii.
- Rozgość się. Też masz słaby wieczór? - rzuciłem prześmiewczo, jakby w domyśle chcąc dodać, że oprócz słabego wieczora mam jeszcze równie nieprzyjemne życie.

______________________


If I can't find a cure, I'll fix you with my love
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Padme A. Naberrie

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 454
  Liczba postów : 709
http://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13   Pon Sty 14 2019, 23:27

Mam wino, liczy się? – odparła krótko i jakby nigdy nic wyciągnęła z torby butelkę zakupioną po drodze, którą pomachała przed nosem Claytona. Wprawdzie w pierwotnym założeniu miała zostawić ją na czarną godzinę, czyli prawdopodobnie przekroczenie progu swojego mieszkania, by dobić się na zakończenie tego dnia, jednak picie w towarzystwie człowieka, niż lustra i kota było zdecydowanie przyjemniejsze. Z drugiej strony wiedziała, że niewiele brakowało, żeby przekroczyła swoją granicę wytrzymałości i przypłaciła to szeregiem różnych cudacznych rzeczy, które działy się pod wpływem zamieszanych różnego rodzaju procentów krążących w krwiobiegu. Bez słowa wsunęła się do mieszkania, zrzuciła buty i instynktownie skierowała się tam, gdzie najprawdopodobniej miał być salon, po drodze oczywiście oglądając wszystko dookoła – lecz bez szczególnego zachwytu, czy zainteresowania, gdy jej myśli krążyły wciąż wokół nieprzyjemnej rozmowy sprzed kilkunastu minut. To zresztą spowodowało, że dopiero teraz dostrzegła ubiór chłopaka, a raczej jego znaczny brak. Bez skrępowania przesunęła spojrzeniem po jego sylwetce, braku nogi w całkiem naturalnym geście nie zauważając; nie była człowiekiem, który oceniał, gapił się i dopytywał. Ceniła sobie komfort drugiej osoby a wiedziała, że skierowanie uwagi na coś, co wpływało znacznie na pewność siebie i życie Claytona, nie było w żadnym wypadku dobrym rozwiązaniem.
Słaby wieczór? Mało powiedziane, to najgorszy dzień od ponad roku – westchnęła ciężko, siadając wreszcie w jednym miejscu – ale chyba nie chcę o tym rozmawiać – zakomunikowała; istotnie, uznała to za niezwykle ważną informację, gdy wciąż na końcu nosa czaiła się kolejna porcja płaczu zmieszana z chęcią zapadnięcia się pod ziemię, jednak nie chciała rozpłakać się akurat przed nim. Nie po to starała się być silna i pokazywała, że daje radę, by teraz to przekreślić i udowodnić jak w wielkim błędzie tkwi – dlatego możemy pomilczeć albo pójść od razu spać, ewentualnie mogę zrobić coś do jedzenia, pewnie znowu nie jadłeś nic normalnego – uśmiechnęła się nikle, opierając głowę o miękkie oparcie kanapy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Clayton U. R. Eastwood

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Montrose
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 437
  Liczba postów : 34
http://www.czarodzieje.org/t16582-clayton-u-r-eastwood
http://www.czarodzieje.org/t16886-clayton#470709
http://www.czarodzieje.org/t16885-clayton-u-r-eastwood#470708
http://www.czarodzieje.org/t16581-clayton-eastwood#457771




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13   Sob Sty 19 2019, 20:41

- Na dwoje potrzebujemy co najmniej zgrzewki, ale niech będzie. Może zostało coś jeszcze w kuchni. - powiedziałem przejmując od niej butelkę wina, a następnie pokuśtykałem za nią do pokoju, nawet nie licząc, że mam szansę ją dogonić. Moje kalectwo nie było żadną tajemnicą i nawet Ci którzy nie znali szczegółów wiedzieli, że nie poruszam się specjalnie prędko, niemniej jednak czułem lekkie skrępowanie tym, że Padme zobaczyła mnie w takim stanie. Nie wstydziłem się nagości (czy raczej pół nagości), a jedynie drewnianego badyla zastępującego mi łydkę i stopę. Mimo wypadku pozostawałem mężczyzną i nie chciałem budzić w nikim obrzydzenia, czy co gorsza litości. Poczucie wstydu, choć tak nieprzyjemne wydawało się znacznie zdrowsze niż towarzysząca mi niemal cały czas bierność.
- Nie musimy - odparłem, nie siląc się na wspaniałomyślność, czy empatię. Ona nie zadawała nigdy zbędnych pytań, dlatego wydawało mi się odpowiednim zachować tak samo. Sięgnąłem po leżący na oparciu szlafrok i narzuciłem go na siebie by nie krępować kobiety nagością, a następnie zająłem miejsce na kanapie zachowując jednak dystans, by nie krępować jej kalectwem, czy faktem, że wciąż dość blisko było mi do negliżu.
- Chyba nie jestem głodny - powiedziałem, jednak po chwili moje kiszki wyraźnie dały Padme znać o tym, że jak zwykle zapomniałem o zjedzeniu kolacji. Brzuch zaburczał tak głośno, że trudno było wyprzeć się głodu - Może jednak trochę. Ale nie wysilaj się, nie warto, możemy zjeść nawet kanapki.

______________________


If I can't find a cure, I'll fix you with my love
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Padme A. Naberrie

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 454
  Liczba postów : 709
http://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13   Sob Sty 19 2019, 22:08

Z ulgą przyjęła to, że Clayton wcale nie zamierzał dopytywać o minione wydarzenia i co gorsza: co było przyczyną jej niespodziewanego przyjścia, choć w głębi duszy czuła, że po odrobinie alkoholu sama wreszcie się do tego przyzna. Na razie jednak zmarszczyła czoło posyłając mu pełne niedowierzania spojrzenie, lecz nim zdołała cokolwiek powiedzieć, usłyszała donośną symfonię prosto z czeluści żołądka; cóż, najwidoczniej organizm chłopaka nie zamierzał dłużej znosić jego braku apetytu, zapominalstwa czy kłamstw, które po raz kolejny próbował w nią wcisnąć.
Lepiej mi pomóż – stwierdziła, puszczając jego słowa mimo uszu; chyba oszalał sądząc, że w ramach rekompensaty za późne wtargnięcie i nocleg przyrządzi mu kanapki – nalej wina, na początek – i ruszyła do kuchni na mały rekonesans. Z początku pełna obaw, że rzeczywiście nie będzie miała pola do popisu i skończy się na nieszczęsnych kanapkach, wreszcie odnalazła kilka pomidorów, ząbek czosnku i oliwki, a w związku z jej ciągotami do włoskiej kuchni, przeszukała szafki za drogocennym makaronem. Przepis, choć niezwykle prosty, szybki i ubogi w składniki, był sycący i smaczny, i wiedziała, że jej żołądek właśnie teraz tego potrzebował – do pełni szczęścia pozostawało jedynie zdobycie ciepłego koca. Bez słowa przygotowała wcześniej zdobyty w poszukiwawczym boju garnek i wstawiwszy wodę na makaron, podeszła do Claytona. Stojąc w odległości zaledwie dwóch kroków, przesunęła nieśpiesznie spojrzeniem po jego twarzy, wreszcie zatrzymując się na jego oczach; uśmiechnęła się.
W pierwszej wersji wyglądałeś lepiej – bez szlafroka – ale tak też jest w porządku – była ciekawa jak zareaguje na jej mało mądre, dresiarskie komplementy, ale całkowicie szczere, bo stwierdzające dlań fakt – jak ci minął dzień? – spytała, przejmując swoją porcję alkoholu i kiedy tylko skontrolowała jakość, wróciła do krojenia przygotowanych na blacie składników.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Clayton U. R. Eastwood

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Montrose
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 437
  Liczba postów : 34
http://www.czarodzieje.org/t16582-clayton-u-r-eastwood
http://www.czarodzieje.org/t16886-clayton#470709
http://www.czarodzieje.org/t16885-clayton-u-r-eastwood#470708
http://www.czarodzieje.org/t16581-clayton-eastwood#457771




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13   Sob Sty 19 2019, 23:24

Jej tempo przemieszczenia się było odrobinę zbyt szybkie na moje możliwości, więc gdy ona miała już przebadane pół kuchni, ja dopiero dokuśtykałem do pomieszczenia i zgodnie z jej poleceniem (czy też prośbą - jakkolwiek by to interpretować) nalałem wina do jej kieliszka.
- Mam dwie lewe ręce do gotowania - rzuciłem, nie chcąc dopowiadać, że mam je prawie do wszystkiego poza miotłami - Mogę jakoś pomóc.
- Byłoby niezręcznie gdybym chodził pół nago w twoim towarzystwie - odparłem starając się ukryć speszenie. Fakt, że byłem kaleką z depresją na wiecznym ćpuńskim haju, który pozwalał mu przeżyć nie oznaczał, że pozbyłem się potrzeb seksualnych, które w takich momentach odzywały się ze wzmożoną siłą. Chciałem obrócić sytuację w żart, przemilczeć, zrobić cokolwiek by uniknąć niezręczności. Nie zamierzałem flirtować - przecież taki ktoś jak ja w oczach kobiet mógł przypominać obiekt drwin czy litości, nie pełnoprawnego mężczyznę. Słowa Padme wydały mi się co najwyżej wyrazem pocieszenia, nie zamierzałem więc ciągnąć dalej tego tematu.
- Statycznie - odparłem nie siląc się na udawanie, że jestem posiadaczem ciekawego życia - Padme wiedziała, że w mojej pozycji życiowej przypominam bardziej rozdeptanego szczura niż człowieka - Młody ogarniał sklep, ja czytałem o korelacjach między zażywaniem oprylaka, a środków przeciwbólowych. A potem bazgrałem coś i próbowałem zasnąć. I chyba faktycznie zapomniałem zjeść cokolwiek od śniadania.

______________________


If I can't find a cure, I'll fix you with my love
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Padme A. Naberrie

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 454
  Liczba postów : 709
http://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13   Wto Sty 22 2019, 22:31

Nie skomentowała jego słów, uśmiechając się co najwyżej ledwo zauważalnie pod nosem; bynajmniej nie nazwałaby tej sytuacji niezręczną, nie dla niej i wcale nie miała nic przeciwko jego skąpemu strojowi, jednak rozumiała, że wciąż główną rolę odgrywała tutaj pewność siebie Claytona i oczywista niesprawność. Ale mimo to uważała go za przystojnego mężczyznę, chociaż nie wiedziała, czy powinna go w ogóle przekonywać do zmiany myślenia – w końcu była taktowna na podobnym poziomie co smok w składzie porcelany i obawiała się, że jedynie zraziłaby go do siebie, a tego nie chciała. Nie ukrywała, że od pewnego czasu był jej najbliższym znajomym, bliższym niż ojciec, i miała świadomość tego, że znał ją lepiej, niż chciała. Nawet nie wiedziała, w którym momencie zapomniała trzymać stosowny dystans, pozwalając, by dowiedział się o niej rzeczy, których nie ujawniała niemal nikomu.
Jestem w stanie w to uwierzyć – westchnęła rozczarowana, odrzucając rozmowę o chodzeniu w majtkach na rzecz jedzenia: podstawowego paliwa ludzkiego organizmu, dzięki któremu funkcjonowało się w miarę normalnie – no ale tak, rzeczywiście miałeś ręce pełne roboty, oprylaki to porywająca lektura – pokręciła głową, obierając i krojąc czosnek na cienkie plasterki – wcale nie wątpię – kątem oka zerknęła na garnek, a kiedy skończyła z czosnkiem, rozprawiła się z oliwkami i pomidorami, wycierając ręce w przewieszoną przez ramię ścierkę.
Jestem pewna, że po tej kolacji przynajmniej na chwilę poprawi ci się humor – a jeśli nie, to przecież wciąż mieli alkohol i skryte po kątach ziele – jak masz jakieś bułki to je pokrój, zrobimy chrupiące tosty – zarządziła, soląc wodę i wrzucając do wrzątku makaron. Korzystając z chwili, oparła się biodrami o krawędź blatu – powinieneś zacząć wychodzić do ludzi... albo na spacery – choć sama była daleka od stosowania się do tego zalecenia, podejrzewała, że w ten sposób Eastwood może w minimalnym stopniu oswoiłby się z ludźmi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Clayton U. R. Eastwood

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Montrose
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 437
  Liczba postów : 34
http://www.czarodzieje.org/t16582-clayton-u-r-eastwood
http://www.czarodzieje.org/t16886-clayton#470709
http://www.czarodzieje.org/t16885-clayton-u-r-eastwood#470708
http://www.czarodzieje.org/t16581-clayton-eastwood#457771




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13   Sro Sty 23 2019, 00:17

Naberrie bez wątpienia była kobietą atrakcyjną, niemniej jednak raczej starałem się nie rozpatrywać jej w tych kategoriach. Odkąd byłem kaleką stałem się niewidoczny dla przedstawicielek płci przeciwnej w kontekście innym niż litość, dlatego starałem się nie pokładać żadnych nadziei, a także ograniczać impulsy, które mogłyby wywoływać we mnie podniecenie, czy fascynację. Nie było mnie stać na to by pozwalać sobie na kolejne rozczarowania.
- Może nie porywająca, ale niezmiernie przydatna - odparłem. Padme nie była w stanie zrozumieć mojej desperackiej potrzeby walki z bólem i próby znalezienia sposobu na uzdrowienie. Kobieta miała problemy duszy, ja zaś choć ciężko zraniony psychicznie pozostawałem przede wszystkim więźniem w klatce mojego niesprawnego ciała. Ograniczenie tego rodzaju było dla mnie, jako dawnego aktywnego sportowca, nie do przejścia. Nie zamierzałem się spierać, bo obawiałem się, że nie istnieje osoba od której w tej sytuacji zaznałby zrozumienia.
- Propozycja spacerów brzmi jak próba aktywizacji emeryta. To że jestem lekko zgrzybiały nie robi ze mnie obleśnego staruszka - odparłem niemrawo, zgodnie z poleceniem kobiety przekrawając znalezione w chlebaku bułki - A te zalecenia pokroju wychodzenia do ludzi sobie odpuść. Nie jestem gotowy na tanią antydepresyjną motywację, więc jak wyskoczysz z jakimś "idź pobiegaj" to wywalę cię za drzwi.
Oczywiste, że nie dokonałbym czegoś takiego wobec gościa, szczególnie tak urokliwego jak Naberrie, niemniej jednak poczułem potrzebę ograniczenia jej motywacyjnej gadaniny. Nie chciałem wychodzić z domu, nie chciałem spotykać się z ludźmi - sprawność i szczęście odbijające się w ludzkich oczach było dla mnie o stokroć boleśniejsze niż bóle całego ciała czy bezsenność, która potrafiła trzymać mnie na nogach wiele dni z rzędu.

______________________


If I can't find a cure, I'll fix you with my love
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Padme A. Naberrie

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 454
  Liczba postów : 709
http://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13   Sro Sty 23 2019, 00:42

Rozumiała go a przynajmniej starała się zrozumieć, skoro wiedziała, że jego ból fizyczny czasami był nie do zniesienia i nie do pokonania żadnymi środkami. Próbowała wspierać, odciągać jego myśli, uznając, że chyba tylko w ten sposób rzeczywiście może pomóc, ale równie często odnosiła wrażenie, że jej starania były na nic lub co gorsza: były niedostrzegane. Nie przypominała sobie, by kiedykolwiek jej za to podziękował, ale i wątpiła, by kiedykolwiek podziękowała mu za wsparcie, którym dlań był. Może w końcu powinna to zrobić?
Uniosła brwi, wbijając w profil męskiej twarzy zaskakująco rozbawione spojrzenie, ale czego innego można było się spodziewać po człowieku, który pojawił się tutaj prosto z klubu, gdzie przy drinku nieudolnie odreagowywał ciężki dzień pracy i spotkanie swojego byłego? Dziwiła się zresztą, że nawet w tak okropnym, nieokreślonym stanie jaki ogarniał jej głowę, była w stanie w ogóle myśleć i rozmawiać na całkiem poważne tematy.
Nie denerwuj się staruszku – żachnęła się, nie biorąc jednak jego słów na poważnie – nie chcę dla ciebie przecież źle, ale świeże powietrze dobrze by ci zrobiło – nie wiedziała zresztą, w którym momencie jej propozycja brzmiała jak motywacyjna mowa, czy tania porada wyjęta prosto z Czarownicy, ale najwidoczniej i w przypadku niektórych tematów musiała być niezwykle ostrożna; teraz, skoro i tak przeciągnęła tę strunę, w zwyczajnej dla ich relacji złośliwości postanowiła na niej delikatnie zagrać – lepiej posiedzieć w samotności na odludnej ławce, niż kisić się cały czas w domu, uwierz mi, w domu się umiera, Clay – odłożyła kieliszek i podnosząc się z miejsca, podeszła powoli do chłopaka – mogę wziąć prysznic zanim wyrzucisz mnie za drzwi? – z uśmiechem przyjęła zgodę i wszelkie instrukcje, i nim zniknęła, przemieszała makaron. Nie potrzebowała więcej niż siedmiu minut na zmycie brudu i smrodu papierosów, o których właśnie sobie przypomniała, podobnie jak makaron nie potrzebował więcej niż siedmiu na ugotowanie się al dente.
Pozostawiła Claytona z krojeniem bułek i równie szybko pojawiła się niedługą chwilę później, wchodząc do kuchni owinięta ciasno zaledwie samym ręcznikiem, gdy w trakcie kąpieli przypomniała sobie, że zapomniała o istotnym fakcie jakim było czyste ubranie. Ale czymże było wyjście w ręczniku w porównaniu z kilkukrotnym półnagim bieganiem za kotem po podwórku koło zamieszkiwanej kamienicy? – Potrzebuję koszulki – zasugerowała spokojnie, zgarniając z twarzy poprzyklejane kosmyki ciemnych włosów a gdy na nią spojrzał, z niewiadomych przyczyn odwróciła spojrzenie w bok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Clayton U. R. Eastwood

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Montrose
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 437
  Liczba postów : 34
http://www.czarodzieje.org/t16582-clayton-u-r-eastwood
http://www.czarodzieje.org/t16886-clayton#470709
http://www.czarodzieje.org/t16885-clayton-u-r-eastwood#470708
http://www.czarodzieje.org/t16581-clayton-eastwood#457771




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13   Pon Lut 11 2019, 21:59

Pewnie zasługiwała na podziękowanie, ale nie byłem zbyt dobry w okazywaniu uczuć i emocji, przynajmniej tych pozytywnych. Nie miałem problemu, by oświadczyć jej, że jest wrzodem na dupie kiedy zdarzyło jej się mnie zirytować, jednak powiedzenie, że jej paplanina i czasami zbyt impulsywne działania poprawiają mi humor, przerastało moje możliwości. Pozostawało mieć nadzieję, że rozumie.
- Umiera się wszędzie, to proces nieunikniony - odparłem beznamiętnie, co najmniej jakby nie chodziło o życie i śmierć tylko o dzisiejszą pogodę albo lekko irytującego klienta w pracy. Umieranie było dla mnie czymś zwyczajnym - jak pójście do pracy, czy rozmowa ze znajomym. Kilkukrotnie otarłem się o śmierci, prawdopodobnie gdyby nie moje pieniądze i renoma znanego zawodnika Quidditcha to już dawno by mnie tu nie było. Mimo, że w tym momencie moje zagrożenie życia było naprawdę niewielkie, to nieuchronne widmo śmierci towarzyszyło mi jeszcze bardziej, lecz nie było ono przerażające. Myśląc o śmierci widziałem w niej wybawicielkę, jedną z nielicznych rzeczy, która mogła uwolnić mnie z więzienia jakim było moje niesprawne ciało.
Gdy spytała o łazienkę skinąłem głową nie podnosząc nawet głowy z nad bułek. Padme uwinęła się jednak z kąpielą na tyle szybko, że gdy wyszła z łazienki właśnie skończyłem. Nasze spojrzenia się spotkały i dostrzegłem to, że ma na sobie tylko ręcznik. Nie byłem w stanie sobie przypomnieć kiedy ostatni raz widziałem kobietę, która miałaby na sobie tak mało - zdepresowany kuternoga (przynajmniej w moim mniemaniu) wzbudzał litość, a nie pożądanie. Mimo dziwnego tknięcia w sercu mojej twarzy nie skaziła żadna dodatkowa emocja - pozostałem bierny.
- Weź co chcesz z sypialni - odparłem obojętnie wskazując na odpowiednią część domu.

______________________


If I can't find a cure, I'll fix you with my love
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Padme A. Naberrie

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 454
  Liczba postów : 709
http://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13   Wto Lut 19 2019, 20:11

Zaskoczona reakcją Claytona, uniosła jedną z wyregulowanych brwi do góry i skierowała na niego spojrzenie, zaś rękoma objęła się wokół. Zaskoczył ją i nie zamierzała tego ukrywać: rzadko kiedy znajdował się mężczyzna, który tak oschle reagował na nagą kobietę stojącą zaledwie na wyciągnięcie ręki przed nim w jego własnym mieszkaniu i nie rozumiała dlaczego tak dziwnie się z tym poczuła. Czy nie miała już tak ładnej, pociągającej sylwetki jak przed rokiem, gdy posiadała wokół jeszcze grono adoratorów? Czy pomyliła się, sądząc, że byłaby w stanie zawrócić w głowie również temu konkretnemu chłopakowi? Uśmiechając się lekko, jednostronnie, bo lewym kącikiem ust, wzruszyła ledwo zauważalnie ramionami.
Skoro tak – i nie dodając nic więcej do swojej i tak niejednoznacznej odpowiedzi, powolnym krokiem pokierowała się do sypialni. Tam rzeczywiście wzięła co chciała, po uprzednim rozeznaniu się w terenie a potem ubrana w dłuższą koszulkę sięgającą połowy uda powróciła do kuchni. Bez słowa przygotowała resztę składników, pokroiła i wrzuciła na patelnię, w międzyczasie kontrolując zarówno makaron, jak i na suchej patelni podpiekając pokrojony na kromki chleb. Kiedy po jakimś czasie kolacja była gotowa, zwróciła się do Claytona z prośbą, by podał dwa talerze i już po chwili zaserwowała aromatyczny, sycący makaron; prostszy z możliwych, ale to właśnie w tej prostocie tkwiła magia potrawy. Siadając na krześle, zadbała, by koszulka nie podwinęła się niefortunnie do góry i westchnęła cicho.
Spotkałam dzisiaj Lysandra – była ciekawa czy domyślał się, skąd wynikał jej nietrzeźwy stan, w którym powitała go w progu – nie było to szczególnie przyjemne spotkanie – każdy kolejny łyk wina rozplątywał jej język coraz mocniej, ale nie przejmowała się tym; zamiast tego postanowiła zadowolić swój żołądek i umysł idealnym makaronem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Clayton U. R. Eastwood

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Montrose
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 437
  Liczba postów : 34
http://www.czarodzieje.org/t16582-clayton-u-r-eastwood
http://www.czarodzieje.org/t16886-clayton#470709
http://www.czarodzieje.org/t16885-clayton-u-r-eastwood#470708
http://www.czarodzieje.org/t16581-clayton-eastwood#457771




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13   Sob Mar 16 2019, 11:44

Gdybym był tamtym, zdrowym i szczęśliwym Claytonem zapewne mógłby ulec potrzebom ciała, mimo iż na co dzień trzymałem się żelaznej dyscypliny. Teraz jednak, choć spragniony bliskości, czułem zbyt wielkie obrzydzenie swoją osobą, aby móc wykazać otwarte zainteresowanie. Biorąc pod uwagę jak szybko i beznamiętnie Padme wróciła do gotowania, wszystko wskazywało na to, że jej celem nie było wodzenie mnie na pokuszenie. Dokończyliśmy gotowanie i po chwili zabraliśmy się za jedzenie.
Rozmowa jakimś dziwnym trafem przeskoczyła na Lysandra i już wiedziałem co ją zapędziło w moje progi. Nie oceniałem, a jedynie słuchałem, dawałem siebie, choć w pewnym sensie bolało mnie to, że taka dziewczyna latała za durniem jego pokroju.
Gdy wypiliśmy odpowiednią ilość wina i wymieniliśmy strumień myśli nadszedł czas na sen. Zasnęła oparta o moje ramię. Bliskość była dziwna.

/zt x2

______________________


If I can't find a cure, I'll fix you with my love
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content











PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 13   

Powrót do góry Go down
 

Mieszkanie nr 13

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
 :: 
Mieszkania na Pokątnej
-