Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Mieszkanie #10

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Dominik Rowle

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 129
  Liczba postów : 75
http://www.czarodzieje.org/t16222-dominik-rowle
http://www.czarodzieje.org/t16224-domino#444511
http://www.czarodzieje.org/t16225-ingrid#444516
http://www.czarodzieje.org/t16223-dominik-rowle




Gracz






PisanieTemat: Mieszkanie #10   Nie Gru 30 2018, 23:44


Mieszkanie Dominika Rowle



Przedpokój



Przy wejściu do mieszkania znajduje się wnęka z małym siedziskiem oraz z półką, szafką i wieszakami na ubrania wierzchnie.



Łazienka



Dalej znajdują się do drzwi do łazienki, niedużej, dość eleganckiej, minimalistycznej i zdecydowanie zawsze czystej. W kwestii porządku i sprzątania Dominik jest pedantem, nie znosi bałaganu, szczególnie w łazience.



Salon



Salon - ulubione miejsce Dominika. Spora kanapa, stolik kawowy, półka z książkami... Dominik postawił tu nawet jedną sztalugę z płótnem. Między salonem i kuchnią stoi stół jadalny z sześcioma krzesłami.



Kuchnia



Na lewo od salonu znajduje się niewielka kuchnia. W przeciwieństwie do salonu i sypialni urządzona w całości w jasnych kolorach. Po wyprowadzce z domu rodzinnego musi nauczyć się gotować i bywać tutaj częściej.



Sypialnia Dominika



W mieszkaniu znajdują się dwie sypialnie - Dominika i gościnna. Sypialnia Dominika urządzona jest w ciemniejszych kolorach, tutaj również nie ma zbyt wielu zbędnych rzeczy. Ponadto w całym mieszkaniu wisi sporo zdjęć autorstwa jego lub fotografów, którzy go inspirują, ale w sypialni jest ich najwięcej.



Sypialnia gościnna



W końcu nie będzie gościom kazał spać na kanapie w salonie!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dominik Rowle

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 129
  Liczba postów : 75
http://www.czarodzieje.org/t16222-dominik-rowle
http://www.czarodzieje.org/t16224-domino#444511
http://www.czarodzieje.org/t16225-ingrid#444516
http://www.czarodzieje.org/t16223-dominik-rowle




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie #10   Sro Lut 06 2019, 00:40

Kuchnia. Dominik unikał przebywania w niej dłuższy czas jak ognia. Naprawdę umiał sporo rzeczy, ale akurat gotowanie było jedną z tych, których nie lubił i zwyczajnie nie umiał. Nawet gdy próbował zrobić coś bardziej skomplikowanego niż kanapki czy płatki z mlekiem to wychodziło z tego zwykle wielkie nic. Dobrze, może czasem udało mu się ugotować coś najprostszego, ale zdarzało się to dość rzadko. Jeśli mógł wolał zjeść coś na mieście. Po cichu nie mógł się doczekać wakacji, gdy Emily wróci do domu i będzie mógł wpadać na jakieś dobre obiady. Dobrze, że chociaż ona miała jakiś talent do gotowania!
Dziś jednak musiał postanowił, że zamieni się na chwilę w szefa kuchni i przyrządzi coś dobrego. @Beatrice L. O. O. Dear przyjęła jego zaproszenie i umówili się na dziś wieczór na "parapetówkę" we dwoje. Czuł się podekscytowany jak dziecko, że będzie mógł pokazać przyjaciółce swoje własne mieszkanie. Wszystkie pokoje lśniły czystością, z tym akurat problemu nie miał, bo w kwestii sprzątania Dominik był pedantem i w jego pokoju, a teraz również w mieszkaniu kurz i tak nie mógł utrzymywać się dłużej niż dwa dni. Mimo, że mieli spędzić ten wieczór tylko we dwoje to Dominik chciał zachować się jak na gospodarza przystało i zaopatrzył się w jakieś słone i słodkie przekąski, które ustawił na stoliku przy kanapie w salonie. Próbował nawet - wariat - upiec jakieś ciasto. Znalazł jakiś najprostszy przepis, wymieszał wszystkie składniki i wrzucił do piekarnika. Przypomniał sobie o nim, gdy poczuł lekki zapach przypieczonego ciasta, które teraz - jakieś dziwnie płaskie i przypalone na brzegach - stało gdzieś z boku na blacie jako szydera jego kuchennych umiejętności. Naprawde nie miał pojęcia dlaczego akurat w kuchni ledwo co mu wychodzi. Zwykle pamiętał o wszystkich terminach, a tu potrafił w dwie minuty zapomnieć, że ma ciasto w piekarniku. No cóż. W związku z tym stwierdził, że na kolację nie będzie się wysilał z czymś mocno skomplikowanym, bo będą musieli przeżyć wieczór na słonych paluszkach.
Zerknął na zegar i spiął się nieco, kiedy stwierdził, że chyba za późno zabrał się za gotowanie. Zakasał więc rękawy i wziął się do roboty. Może makaron z sosem nie był czymś wykwintnym, ale może chociaż tego nie spieprzy? Dodatkowo może przygotuje jakąś sałatkę. Po kilkunastu minutach okazało się, że zrobienie własnoręcznie sosu pomidorowego nie będzie takie proste. Nie orientował się w kuchni i nie miał zupełnie wprawy. Woda na makaron zaczęła kipieć, kiedy kroił warzywa na sałatkę, a przygotowywanie sosu tak go zajęło, że nie zauważył, że kilka nitek makaronu przywarło do dna garnka. Wydawało mu się, że z sosem nadal jest coś nie tak i w tym momencie usłyszał dźwięk dzwonka do drzwi. Zerknął na to pobojowisko w kuchni i westchnął ciężko. Cóż, będzie musiał przeprosić gościa i dokończyć na szybko. Nawet nie zdążył się przebrać! Pięknie przywita Tris na pierwszej wizycie w jego mieszkaniu. Wyobrażał sobie, że wszystko będzie już gotowe, a on szarmancko otworzy drzwi i zaprosi przyjaciółkę do środka. Cóż, gotowanie kolejny raz go pokonało. Rzucił jeszcze raz okiem na kuchnię i stwierdzając, że gdy wróci powinien zastać wszystko w takim samym stanie pognał w kierunku drzwi. Przygładził machinalnie włosy, złapał za klamkę i otworzył. Posłał uśmiech Beatrice, która stała przed jego mieszkaniem.
- Cześć, zapraszam uprzejmie - powiedział, robiąc lekki ukłon i wyciągnął rękę w stronę wnętrza mieszkania. - Wiesz, trochę się nie wyrobiłem, więc mam nadzieję, że wybaczysz mi chwilę opóźnienia z kolacją - powiedział i posłał jej przepraszający uśmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. O. Dear

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1200
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 738
http://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie #10   Sob Lut 23 2019, 11:04

Zaproszenie od Dominika było o tyle niespodziewane, bo nie przypuszczała, że będzie miało miejsce tak szybko. Owszem, wspominał w wiadomościach, że kupił własne mieszkanie i że się przeprowadził, ale nie sądziła, że zrobił to wszystko w równie narwanym tempie co i ona sama. W takim razie pozostawało tylko jedno: stawić się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie z odpowiednim prezentem w dłoni. I tak też się właśnie stało.
Nigdy nie lubiła się spóźniać i nie do końca tolerowała tę piekielną wadę wśród innych ludzi. Dlatego też sama postanowiła być na czas a nawet kilka minut wcześniej, byle tylko jej gospodarz nie musiał na nią zbyt długo czekać. Ubrała jedną z bardziej casualowych sukienek, która idealnie wyglądała na panience Dear i dodatkowo w subtelny sposób podkreślała jej figurę. Wcześniej udało jej się dostać jedno z najlepszych win jakie do tej pory kiedykolwiek w życiu próbowała. Postanowiła, że będzie to idealny prezent dla Dominika. Dlatego złapała swój płaszcz, prezent i teleportowała się do Londynu pod wskazany adres. Odnalezienie go nie stanowiło dla dziewczyny większego problemu. Przyjaciel zadbał o to, aby wcześniej dokładnie jej wyjaśnić, gdzie powinna się kierować. Dlatego kilka minut później delikatnie zastukała w odpowiednie drzwi
Uroczy uśmiech zagościł na jej ustach, kiedy gospodarz domostwa zdecydował się otworzyć drzwi. Wyglądał przy tym... jakby właśnie stoczył bardzo ciężką bitwę...
-Cześć Dominiku! - weszła do środka zgodnie z tym, co zaproponował po czym postanowiła ucałować chłopaka delikatnie w policzek. Zastanawiała się, czy to odpowiednie zachowanie względem tego, jak ostatnio się całowali... tę jednak myśl zachowała tylko i wyłącznie dla siebie. Machnęła lekceważąco ręką, jakby nieskończona kolacja była najmniejszym problemem. - Nie martw się, zaraz chętnie Ci pomogę przy kolacji, nie będę siedzieć i czekać z założonymi rękoma. - ochoczo ruszyła do przodu, wgłąb mieszkania, zapachami kierując się w stronę kuchni.

______________________

Are you afraid of blood?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dominik Rowle

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 129
  Liczba postów : 75
http://www.czarodzieje.org/t16222-dominik-rowle
http://www.czarodzieje.org/t16224-domino#444511
http://www.czarodzieje.org/t16225-ingrid#444516
http://www.czarodzieje.org/t16223-dominik-rowle




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie #10   Sob Mar 02 2019, 23:30

Po tych dwóch zdaniach, które wypowiedział na szybko zwyczajnie zaniemówił na kilka sekund. Machinalnie odwzajemnił pocałunek w policzek, ale gdy tylko się odsunęła wpatrywał się w dziewczynę ze szczerym podziwem. Zapomniał na moment o kipiącej w kuchni kolacji i o tym, że powinni przejść dalej, a nie stać w korytarzu. W końcu potrząsnął głową i oderwał wzrok od talii Beatrice, którą podkreślała idealnie sukienka. Spojrzał dziewczynie w oczy.
- Pięknie wyglądasz - powiedział w końcu, bo grzechem byłoby tego nie zauważyć i nie obdarzyć komplementem takiej kobiety. - Mam szczęście, że mogę być twoim przyjacielem i bezwstydnie obserwować cały wieczór - powiedział, wracając do swojego żartobliwego tonu i mrugnął do niej. Zastanawiał się czy Beatrice ma kogoś... Na stałe albo na oku... Niby spotkali się kilka miesięcy temu, ale nadal mieli dla siebie mało czasu i jakoś tak nie było go na poważniejsze rozmowy, a listy też temu nie sprzyjały. Jeżeli w jej życiu był ktoś obecny... Miał szczęście. Beatrice zdecydowanie nazywał przyjaciółką, ale czy nie chciałby nazywać jej inaczej? Nie chciał w to wnikać i psuć relacji. Jednak sam nie wiedział czy ucieszyłaby go wiadomość o potencjalnym związku panny Dear czy raczej o jego braku. Nie chciał niczego komplikować i próbował zdusić płomień, który trwał w nim od wakacji, choć przygaszony, a który teraz dał o sobie znać. Miał nadzieję, że Beatrice nic nie zauważyła, nie chciał, żeby od wejścia poczuła się nieswojo... Czy coś.
W jego rozmyślania - które przemknęły mu przez głowę błyskawicznie - wdarł się łagodnie głos przyjaciółki. Zamrugał szybko. Tak. Kolacja!
- Jako przykładny gospodarz powinienem stanowczo zaprotestować, ale... w takiej sytuacji chyba nic nie zjemy - powiedział, przyznając się do porażki w kwestii kulinarnej. Ruszył za nią i zaraz oboje znaleźli się w kuchni. Zerknął na Trice i uśmiechnął się szeroko.
- Myślałem, że kuchnia, gotowanie i sukienki nie idą ze sobą w parze, ale chyba dzisiaj zmienię zdanie - pozwolił sobie jeszcze na komplement, zanim zwrócił uwagę na pobojowisko. Sapnął mimowolnie, myśląc o tym, jak ładnie się zaprezentował. Gość musi mu pomagać w kolacji! Wstyd. Cóż jednak mógł zrobić? Rozłożył ręce.
- Jestem naprawdę beznadziejny w kuchni - powiedział. - Jak widać - dodał z krzywym uśmiechem. - Pani kapitan, jak to uratować? - zapytał, nie wiedząc czy najpierw zmniejszyć ogień pod kipiącym garnkiem z makaronem, czy pod patelnią, w której buzował chyba mało smaczny sos, czy może kroić te cholerne warzywa na sałatkę.

---
Tym razem ja przepraszam, że tyle to trwało <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. O. Dear

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1200
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 738
http://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie #10   Sro Mar 20 2019, 11:44

Nie była do końca pewna, jak w ogóle powinna się zachować. Zważywszy na ich ostatnie spotkanie w Meksyku, to wszystko wydawało jej się delikatnie mówiąc irracjonalne. W końcu spędziła tam z nim wiele naprawdę namiętnych chwil, a teraz po prostu przychodziła na kolację? Nawet ślepy by zauważył, że ewidentnie coś tutaj nie pasuje i pasować nie powinno. No ale może będą w stanie udawać, że wszystko jest w porządku?
-Bez przesady. - machnęła lekceważąco dłonią, jakby ten komplement z jego ust w ogóle nie zrobił na niej żadnego wrażenia. Ale robił. I to duże. Dominik również mógł pochwalić się tym, że z pewnością należał do grona tych bardziej przystojnych osób na świecie, z czego na pewno zdawał sobie sprawę. Beatrice również patrzyła na niego w pewien sposób, który nie wypadał zwykłej przyjaciółce, ale cóż... Chyba nie byłoby to fair względem Claude'a, gdyby w ogóle w jej głowie pojawiały się podobne myśli. A jednak nie mogła ich się pozbyć. W szczególności teraz, kiedy patrzyła na tak uroczo nieporadnego chłopaka, zastanawiając się, czy w ogóle da się jeszcze ratować jedzenie, które postanowił dla nich dzisiaj przygotować.
Parsknęła śmiechem na wzmiankę o jej stroju, który w ogóle nie nadawał się do gotowania i spędzania czasu w kuchni. Z drugiej jednak strony, czy to właśnie nie w tym miejscu zawsze odbywały się najlepsze spotkania?
-Wiesz co, chyba da się to jeszcze uratować. - powiedziała, kiedy śmiech choć odrobinę został zduszony w jej ciele. Nie znała się na gotowaniu. To znaczy, znała bardzo ogólnikowe podstawy, które pozwalały jej na przeżycie w momencie, gdy postanowiła opuścić armię skrzatów domowych w rodzinnej posiadłości w Brighton. Może tyle wystarczy, aby nie umarli z głodu... Z drugiej strony, surowe warzywa również bywały spoko! - Po pierwsze, weź otwórz wino i nalej do dwóch kieliszków. - zarządziła, sama ruszając w stronę kuchenki i skręcając gaz zarówno pod patelnią, jak i pod garnkiem w którym podskakiwał radośnie makaron. Uniosła pokrywkę do góry, przez co przestał on kipieć. Jej zdaniem wyglądał jak najbardziej zjadliwie pomimo tego, jak usilnie Dominik starał się go zniszczyć. A może nie starał, tylko to był przypadek... Ciężko stwierdzić. - Wiesz co, chyba nawet będzie się dało to zjeść! - odwróciła się w jego stronę z radosnym uśmiechem na ustach, jednocześnie łapiąc za łyżkę. Zaczęła nią mieszać mocno w sosie, sprawdzając jak bardzo był przypalony. Po zapachu wnioskowała, że nie bardzo. Chyba jednak nie pozostaną głodni tego wieczoru!

______________________

Are you afraid of blood?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content











PisanieTemat: Re: Mieszkanie #10   

Powrót do góry Go down
 

Mieszkanie #10

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Ulica Tojadowa
 :: 
Kamienica nr 66
-