Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Sariel Frey

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 28
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 19
http://www.czarodzieje.org/t16957-sariel-frey#472892
http://www.czarodzieje.org/t16968-ten-od-hipnozy#473367
http://www.czarodzieje.org/t16967-sariel-michael-gabriel-frey#473299




Gracz






PisanieTemat: Sariel Frey   Sob Gru 29 2018, 16:55


Sariel Michael Gabriel Frey

DATA URODZENIA9 czerwca 1999r.
CZYSTOŚĆ KRWI 50%
MIEJSCE URODZENIAIrlandia
MIEJSCE ZAMIESZKANIAIrlandia
W HOGWARCIE JEST OD KLASY1 klasy
OBECNIE JEST NA ROKUI studencki
WYMARZONY DOM Ravenclaw
WYBRANY WIZERUNEKKen Bek

Wyglad

WZROST Dokładnie sam nie wie, ale na pewno jest to ponad 190 centymetrów wzrostu.
BUDOWA CIAŁA Dobrze zbudowany, postawny, mocno widoczne mięśnie.
KOLOR OCZU Niby piwne, niby zielone, cholera wie jakie. Jasne na pewno!
KOLOR WŁOSÓW Rude
ZNAKI SZCZEGÓLNE Raczej żadnych nie ma, a to że jest piegowatym stworzeniem z tłumu go nie wyróżnia
PREFEROWANE UBRANIA Co się pod rękę nawinie. Ale zgodnie z tym, jak powinien w danym momencie wyglądać.


Charakter


Człowiek człowiekowi nie równy.
Nie jestem sztampowym reprezentantem swojego domu, chociaż niektórzy by się z tym nie zgodzili. Sam twierdzę, że posiadam sporo cech, które zdecydowały o moim losie w tej szkole, ale niektóre są mocno skryte pod kurtyną ciszy i skrytości. Na co dzień spokojny. Nie podnoszę głosu. Nie lubię krzyku, histerii i płaczu, więc proszę, nigdy tego przy mnie nie rób. Nie wyrywam się pierwszy do odpowiedzi. Chociaż doskonale wiem, jaka ona powinna być. Nie mam żadnego problemu z przyswajaniem nowej wiedzy. Wręcz sprawia mi to przyjemność. Uwielbiam siedzieć z książką, czy to z gitarą w ręku i uczyć się nowych rzeczy. A skoro już o tym mowa: uwielbiam tworzyć. Każda nowa melodia, zwrotka czy rym sprawiają mi nie małą satysfakcję. Wciąż się wymykam myślami do moich ulubionych miejsc, gdzie jestem tylko ja i muzyka. Poświęcam jej bardzo dużo czasu. W tym wszystkim nie boję się wyrazić swojego "ja" jakiekolwiek by ono nie było. Jeśli uważam, że coś należy wypowiedzieć, to nie krępuję się słów ciskanych przez umysł na usta. Niektórzy mówią, że jestem bystrym człowiekiem, ale sam bym tak nie stwierdził. Po prostu umiem szybko i skutecznie łączyć fakty w całość, dopowiadać sobie niewypowiedziane i wyciągać wnioski. Umiem dodać dwa do dwóch, zauważyć o co chodzi. Staram się akceptować ludzi wokół mnie, chociaż nie zawsze jest to takie proste i oczywiste. Zdarzało mi się ich wykorzystywać. Ich i ich niewiedzę. Lub "chęć" współpracy. Nie oznacza to jednak, że tego samego wymagam od innych: akceptacji. Jeśli ktoś ma coś przeciw mnie, to "sprawiam", że przestaje mieć, bądź nie wchodzę mu w drogę. Często słyszę, że jestem sympatyczny i miły. Nie każdy wie, że potrafię być troszkę mniej miłym człowiekiem. Tylko po co się tym chwalić na prawo i lewo? Nie wszystko należy od razu podawać na tacy.
Proste, prawda?


Historia


Początek.
Zawsze jest taki sam. U każdego. Bez względu na okoliczności, zawsze dochodzi do stosunku. Stosunek powoduje powstanie zarodka. Zarodek się rozwija. 9 miesięcy później na świat przychodzi dziecko. W tej historii byłem to ja. Matka zadecydowała o moich imionach. Sariel Michał Gabriel. Pod tym względem ojciec nie polemizował. Wiedział, że wiele kompromisów czego ich w życiu.

Byłem inny.
Chociaż wcale się o to nie prosiłem. Nie pragnąłem tego i nie czułem. Przynajmniej wtedy. Od samego początku. Czym się różniłem? Całym DNA. Matka nie wiedziała, ojciec jej nie powiedział. On był czarodziejem. Z mocno zakorzenioną tradycją. Tłumaczył, że nie ma kontaktu z rodzicami, bo umarli. Prawda była inna. Wyklęli go, kiedy ożenił się z mugolką. Żonie nie powiedział. Nikomu nie powiedział. Odciął się. Kochał Lisę. Przynajmniej tak twierdził. Potem zacząłem w to wątpić.

Nowe życie.
Pojawiło się nagle. Ja się nie spodziewałem. Ale w pewnym momencie po prostu było. Lilith. Tak miała na imię. Powiedzieli, że to siostra. Moja, młodsza siostra. Że będzie już z nami. Zawsze. Czy się cieszyłem? Niekoniecznie. Odebrała mi pewien rodzaj atencji. Przeżyłem. Pokochałem. Przynajmniej próbowałem to zrobić.

Hipnoza
7 lat. Tyle miałem, gdy rozpoczął się ten cyrk. Ojciec postanowił mnie nauczyć. Sam był świetnym hipnotyzerem. Każdy tańczył tak, jak on im zagrał. Jego ojciec również to potrafił. I jeszcze ojciec jego ojca. Mówił, że muszę stać się taki jak on. Nienawidziłem. Jego, hipnozy, wszystkiego wokół. Brzydziłem się tym. Nie chciałem zmuszać innych do uległości. Musiałem ćwiczyć.

Dorastałem.
Nieświadomy tego, co mnie w życiu czeka. Że wcale nie będę chodził dalej do kościoła. Że wszystko się zmieni, kiedy skończę 11 lat. Były tego oznaki. Starannie ignorowane. Matka nie wiedziała. Ojciec widział i wiedział. Niemożliwym było, bym nie stał się czarodziejem. W końcu przedmioty wokół latały. Kawiarki pękały. Starałem się powstrzymać. Zapanować. Nie potrafiłem. A może nie chciałem?

Hogwart.
Dostałem list. Ojciec mi wszystko wyjaśnił. W końcu wyjawił prawdę matce. Jakoś to przyjęła. A może jej powiedział, że przyjęła to dobrze? Dotarliśmy na Pokątną. Kupiłem przedmioty niezbędne do nauki. Byłem przerażony. I jednocześnie zachwycony.

Pierwsze lata.
Strach. Lęk. Przerażenie. Spokój. Spokój. Jeszcze więcej spokoju. Każdy kolejny dzień prostszy. Każdy kolejny miesiąc łatwiejszy. Każda kolejna znajomość milsza. Każdy kolejny rok bardziej wyczekiwany. Nauczyłem się żyć i korzystać z tego, co mi dano. Uczyłem się nowych przedmiotów. Chłonąłem nową wiedzę. Pragnąłem jej. Więcej i więcej. Każde kolejne zaklęcie, każdy kolejny eliksir był zbawieniem dla mojego pragnącego wiedzy umysłu.

Pociąg.
Od zawsze pragnąłem grać. Muzyka była dla mnie wszystkim. Od kiedy pamiętam, to właśnie robiłem. Nieprzerwanie grałem. W Hogwarcie również. Każda wolna chwila była łączona z gitarą. Bo tylko ją w tym miejscu miałem. Ale żaden instrument nie stanowił dla mnie zagadki. Próbowałem się rozwijać. Umiałem to robić. Swoje utwory, swoje teksty. Nie jedno serce nimi złamałem. Nie jedno na nowo zaczarowałem gdy tylko tego pragnąłem. Ale to było później. Trochę później. Wtedy to pokochałem już hipnozę. Stała się ona częścią mnie. Pragnąłem jej więcej i więcej. Pragnąłem uległości z każdej strony. Korzystałem z tego, co dał mi los.

On ją krzywdził.
Wszystko się zmieniło, gdy zauważyłem, co on robił matce. Kiedy ta odmówiła mu stosunku, a on postanowił ją zmusić. Tak, jak ja robiłem to wcześniej. Jak niejednokrotnie próbowałem z mniejszym i większym powodzeniem. Stało się to, czego nigdy nie podejrzewałem. Użyłem hipnozy na ojcu. Sprawiłem, że już nigdy nie użył hipnozy na matce. Nie pozwoliłem jej skrzywdzić. Wtedy też postanowiłem nigdy więcej nikogo nie zmuszać. Każdy miał nie bez powodu wolną wolę.

Zauważyli mnie?
Może to ja ich zauważyłem? Zostałem zauważony. Wszystko się zmieniło. Nauka przestała być ważna. Musiałem robić to, co kochałem. A kochałem grać. Zaryzykowałem wszystko i zrobiłbym to ponownie. Jeździłem od baru do baru, próbując się wybić. Myślałem, że byłem dobry. Że mam dar do tego. A może liczył się tylko galeon? Przecież to on od zawsze rządził światem. Może mnie słuchali, bo kieszenie miewałem pełne? Opowiadałem swoją historię. Prawdziwe ja. Pokazywałem im to, kim jestem. A oni to akceptowali. Szukali prawdy. Dawałem im ją. Dlatego rzuciłem Hogwart. Kolejny pub. Kolejna mała scena. Pragnąłem więcej, ale nie umiałem osiągnąć. Nie chciałem ich hipnotyzować. Chciałem, aby zauważyli mnie, nie mój czar. Nie to, jak reagują, gdy im rozkażę. Pragnąłem by pokochali mnie, bez względu na wszystko. Opowiadanie historii stało się mocniejszym doznaniem. Stałem się ćpunem. A moim narkotykiem publiczność. Nikła, kameralna, ale jednak obecna. Choć nie tylko ona. W pewnym momencie uczuć było za dużo. Wrażeń zbyt wiele. Zatracałem się w tym i nie radziłem z nadmiarem. Gubiłem w tym, co prawdziwe a co wytworzone przez mój umysł. Pojawiły się używki. Wiele używek, zbyt szkodliwych by wspominać nazwy. Narkotyki miękkie twarde. Mugolskie, czarodziejskie. Te, które były szybciej dostępne. Liczył się sztach. Buch. Nie liczyło się to, co się brało. Byle sponiewierało.

Matka...
Gdyby nie ona, nie wiem, czy bym to teraz pisał. Zniszczyłem się, stoczyłem na samo dno. Całość pochłonęła mnie znacznie bardziej niż ktokolwiek przypuszczał. To ona podała mi dłoń, kiedy tonąłem. Wyciągnęła za szmaty z tego szamba. Pokazała, że można inaczej. Odcięła od toksycznego towarzystwa. Uratowała przed samozagładą. W końcu byłem jej aniołem. Nie mogła pozwolić mi upaść. Nie mogłem stać się Lucyferem w jej niebie. Zarządziła powrót. Do normalności, do życia. Z dala od publiczności, całego tego chłamu. Kazała wrócić do życia. Do szkoły. Tam, gdzie sądziła, że będę bezpieczny. Sam tego pragnąłem. Wiedziałem, że chciała najlepiej. Pragnąłem wrócić do życia. MUSIAŁEM TO KURWA ZROBIĆ! Kariera wtedy nie była mi pisana.


Rodzina


★ Lisa Frey - matka, mugolka. Cholernie bogobojna kobieta. W ogóle nie miała pojęcia o magii. Ojciec dopiero w momencie gdy dostałem list z Hogwartu, powiedział jej o tym, kim naprawdę jest. Zastanawiałem się, czy kiedykolwiek kochała ojca, czy może to jedna wielka hipnoza. Pracuje w mugolskiej szkole jako pedagog szkolny. Zawsze chciała, abym razem z Lilith "miał Boga w sercu", stąd oboje przyjęliśmy sakrament chrztu i komunii świętej.
★ Dominik Frey - ojciec, w stu procentach magiczny człowiek. Pracuje w jednym z departamentów Ministerstwa Magii. Dobry człowiek, kochający swoją rodzinę. Tak mówią, ale wiem, że niekoniecznie jest to prawdą.Nie utrzymuje żadnego kontaktu ze swoimi rodzicami, mimo że zawsze byli dla niego ważni. Odrzucili go, kiedy postanowił wziąć ślub z mugolką. Czy kochał moją matkę? Nie wiem. Może tylko pożądał i nie umiał odpuścić? Może wciąż ją hipnotyzował... To on nauczył mnie hipnozy. Pokazał ten świat i próbował w niego wprowadzić. Opierałem się temu. Pragnąłem jego śmierci w tamtym momencie. Potem byłem wdzięczy, bo chciał dla mnie dobrze. Podobnież...
★ Lilith Frey - młodsza, mocno upierdliwa siostra. Uważam, że nie bez powodu ma imię najbardziej znienawidzonej kobiety świata. Kocham ją nad życie, choć nie zawsze potrafię to okazać. Dla niej zrobiłbym wszystko. Byle by tylko nie musiała tak cierpieć jak ja.


Ciekawostki


★ O moich imionach zadecydowała matka. Są to imiona 3 archaniołów, czyli dowód ze strony Lisy jak bardzo jest bogobojna.
★ Mam strasznie zniszczone opuszki palców od grania na instrumentach. A jest ich wiele, którymi umiem się posługiwać. Chociaż chyba najbardziej lubię grać na perkusji i gitarze.
★ Mam sowę Uriela i kota Lucyfera, czarnego jak sama dupa szatana.
★ Jakoś tak wyszło, że mi się noga podwinęła i pozostałem rok dłużej w Hogwarcie. To wszystko przez to, że w tym czasie jeździłem i grałem w mniejszych barach koncerty.
★ Uwielbiam mugolską muzykę, ale równie często słucham magicznych zespołów muzycznych.
★ Czy "Bóg" istnieje? Zadaję sobie to pytanie od naprawdę wielu lat.
★ Jestem hipnotyzerem. Ty o tym nie wiesz.
★ Każdy ma swoją słabość. Dla mnie były to używki. Zdecydowanie za dużo używek w pewnym momencie. Oby nigdy nie wróciły.
★ Pragnę wrócić na scenę. A może w końcu zabłysnąć? Tylko czy jeszcze to potrafię?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Montrose
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 375
Dodatkowo : kapitan drużyny Quidditcha
  Liczba postów : 317
http://www.czarodzieje.org/t16551-franklin-r-e-eastwood#456789
http://www.czarodzieje.org/t16592-franklin#458389
http://www.czarodzieje.org/t16602-franklin#458950
http://www.czarodzieje.org/t16586-franklin-r-e-eastwood#458218




Moderator






PisanieTemat: Re: Sariel Frey   Pon Gru 31 2018, 13:52



RAVENCLAW!

Witamy Cię na Czarodziejach! Twoja karta zostaje zaakceptowana, dostajesz więc uprawnienia do gry. Poniżej znajdziesz przydatne w dalszych krokach na forum linki, z którymi warto abyś się zapoznał!



stwórz pocztę
załóż relacje
zacznij grę




Życzymy

miłej gry!


______________________

Franklin Eastwood

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Sariel Frey

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
karty postaci
 :: 
karty studentow
-