Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Hector Therrathiél

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Hector Therrathiél

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Inverclyde, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 303
Dodatkowo : półwil
  Liczba postów : 66
http://www.czarodzieje.org/t16878-hector-therrathiel
http://www.czarodzieje.org/t16993-pretty-woman
http://www.czarodzieje.org/t17005-julius
http://www.czarodzieje.org/t16925-hector-zephyrus-therrathiel




Gracz






PisanieTemat: Hector Therrathiél   Pon Gru 10 2018, 16:17


hector zephyrus therrathiél

DATA URODZENIA12 XII 1999
CZYSTOŚĆ KRWI100%
MIEJSCE URODZENIAdwór rodzinny w hrabstwie Inverclyde; Szkocja
MIEJSCE ZAMIESZKANIAAleja Amortencji; Hogsmeade
W HOGWARCIE JEST OD KLASYpierwszej
OBECNIE JEST NA ROKUdrugim studenckim
WYMARZONY DOMRavenclaw
WYBRANY WIZERUNEKJanis Ancens

Wyglad

WZROST sto osiemdziesiąt siedem centymetrów
BUDOWA CIAŁA smukła, bez dosadności naszkicowanych mięśni
KOLOR OCZU bezchmurne niebo
KOLOR WŁOSÓW miodowy blond
ZNAKI SZCZEGÓLNEsylwetka osnuwana krążącą zdradliwie aurą (spadek po matce; połowiczna krew wili która wędruje wśród niepojętych wzorów krwionośnych naczyń); wydłużone paliczki, godne najprawdziwszego pianisty; szeroko pojęty ekscentryzm - kalkulowany chaos, szaleństwo wsparte na fundamencie metody; cera niepoddawana promieniom słońca; rozdzielający czerwień wargową papieros; tytoń, po stokroć tytoń, zamiłowanie skryte w gryzących smugach

PREFEROWANE UBRANIA powtarza - próżność jest cechą kobiet, z tym identycznym, drwiąco rozkwitającym kwiatem utworzonego uśmiechu
ma w sobie (zbyt) wiele z kobiet. Przez matkę? Przez niezależne czynniki?

nie jest w tym wszystkim wrzaskiem wizualnego buntu - pokornie, bez zająknięcia okrywa siebie schematem zobowiązania mundurka (zawsze wyprasowana koszula, rzetelnie zawiązywany krawat, nienaganność bez skazy); podczas rodzinnych spotkań przybiera strój równie godny, nieprzynoszący wstydu. W wolnych chwilach poddaje się najróżniejszym impulsom; uwielbia wyglądać dobrze, uwielbia nietuzinkowość; przemierza od garniturów po wręcz kobiece, kwiatowe wzory, krzykliwe barwy; improwizuje, miesza, wdraża, oburza i zaciekawia; nie toleruje banalnych, ściśle mugolskich ubrań; dodatków wykorzystuje niewiele - posiada tylko (aż?) kolczyk, noszony niekiedy w uchu


Charakter


ubiera się w osobowość
maski przywierające szczelnie do ideału twarzy; rekwizyty uśmiechów, przestudiowane didaskalia gestykulacji. Wyolbrzymienie, jakże usilnie pragnące udawać prawdę

życie jest najwspanialszym z dramatów
tragikomedią

dostrzegasz głównie ekscentryzm. Dostrzegasz barwne, kwieciste zdania, erudycję, uwagi i kontrowersje. Ostrze ironii, chwytane bez ostrzeżenia, przecinające przestrzeń przeprowadzanej dyskusji. Dostrzegasz uśmiech; jeden z ogromu, fałszywych i teatralnych. Dostrzegasz wszechobecną perfekcję w pozorach jego wyglądu, rzeźbioną jakby przez mistrza; zwodnicze dźwięki sugestii, które uchodzą spomiędzy rozchylających się wzniesień warg, spierzchniętych przez wypalany tytoń. Jest w stanie wypowiadać się w godny pozazdroszczenia sposób - zaplanowany i konstruktywny, płynnie przemierzający pomiędzy wypunktowaniem konkluzji. Jest groteskowy, jest przepełniony impulsem wszechobecnego szaleństwa, zmienny w swych przybieranych (niekiedy skrajnych) kompozycjach nastrojów. Wznieca wyłącznie dwa radykalne, silne płomienie emocji - miłość, nienawiść, nigdy zaś obojętność

trudno w chaosie opisanego jestestwa odnaleźć skrywaną prawdę; wyodrębnić jak perłę - spomiędzy zawilgoconych grud ziemi. Zamiłowanie do różnorakich zagadek. Skrytość, skłonność do zaszywania się w bibliotecznej świątyni słowa, odwieczną żądzę zaspokojenia (zbyt?) ciekawskiego umysłu. Wynoszącą się ponad równiny przeciętności inteligencję, czujną odwiecznie bystrość, ukrywaną w obręczach jasnoniebieskich tęczówek. Wrażliwość najprawdziwszego artysty, czułe na drobny szczegół spojrzenie obserwatora. Trudno w tym niedorzecznym obrazie jaskrawych i groteskowych pociągnięć, dojrzeć utworzonego z krwi oraz kości człowieka; wbrew wszelkim pozorom, świadomego ciążących, nieustannych wymagań, oddanego rodzinie - szczególnie - oddanego swej siostrze. Człowieka, który potrafi kochać

który
poszukuje bez przerwy dla siebie miejsca - jak utrudzony wędrowiec, bez błyskającej gwiazdy zamierzonego celu.


Historia


samotność
w ramionach rozczulających się guwernantek, w uśmiechach niepoliczonych ograniczeniem dziecięcych palców
wyuczonych manierach - wytresowanych zwierząt arystokracji, wśród dostojności najszlachetniejszych plonów magicznych rodzin

żałosna iluzja
naciekana zgłoskami podniesionego tonu, zgnilizną wypluwaną z czeluści drżącego gardła

z objęć spokoju wyrywał go nieustannie pęd krzyku

krzyczała macocha. Odnosił wrażenie, jak gdyby wtedy - wichura tej kakofonii wdzierała się w fundamenty budynku, powielana jak echo; nieprzerwanie dudniąca w przestrzeni czaszki; jakby krzyczała nie tylko ona, lecz wszystkie ściany i meble, przystrajające obrazy o różnobarwnych płótnach

nienawidził jej całym swym niedojrzałym sercem

niekiedy, ukradkiem spoglądał - jak oddawała się rytuałom pielęgnującym wygląd, jak pokrywała (pieczołowicie) warstwami bladego pudru swą skórę, powoli lecz skrupulatnie deformowaną przez zmarszczki. Otulała się szczelnie mgiełką najdroższych perfum (posiadających domieszkę eliksiru miłości), oprócz kariery aktorki - miała zamiar - poza deskami sceny, przykuwać wiecznie uwagę

tkwił w tych złożonych procesach pierwiastek narastającej obsesji - walczącej zaciekle jak zwierzę, jak prymitywne plemię nieustępliwych rąk-wojowników, wymachujących orężem pędzli i szminek; zapatrzonych wyznawców odbicia na tafli lustra (własnej, nieskazitelnej twarzy). Pragnęła wiecznie być piękna, w desperackim działaniu - usiłowała uczynić niewidocznymi pierwsze, wykluwające się blisko oczu wąwozy układów zmarszczek. Być może - z tego, przytoczonego powodu - nienawidziła pasierba, obdarzonego darem, który powinien był trafić do niej; niegodnego zaszczytu; nie była w stanie zaakceptować faktu przechodzącego wciąż bezlitośnie w klepsydrze jej życia czasu. Dla niego, z kolei - wszechmocny władca miał być niezwykle łaskawy - już od narodzin skazany był na magiczną aurę. Odrywał płaty obojętności. Zachwycał

bezsilność niemniej wypuszczała coraz do okazalsze pędy, wrastała pasożytniczo pod skórę, wdrażała - oślizgłe wiązki swych wydłużanych macek. Ciąg egzystencji był wykładnikiem krzyku; był gradem uwag, upadających już pod najmniejszym pretekstem na wątłe, chłopięce ciało. Zmuszony został do wnikliwego wysłuchiwania szykan, wylewanych spomiędzy warg nowej matki. Dusił. Na cmentarzysku umysłu zagrzebał większość żywionych, morderczych instynktów; ograniczone zostały do pojedynczych wybuchów (okrutne zdarzenie z dzieciństwa, kiedy w ogromnym szale oszpecił twarz ojca, skutecznie powstrzymywało ukazywanie drzemiącej we wnętrzu harpii). Prawdziwa matka już dawno zdołała zniknąć. Obecna - powtarzała jak mantrę
jesteś bezużyteczny
jesteś hańbą dla noszonego nazwiska
.

Ojciec przymykał swoje kurtyny powiek, ignorował celowo występki obecnej żony. Najstarszego wśród synów, traktował niczym niechciane pokłosie błędów przeszłości - zupełnie, jak gdyby pragnął tak najzwyczajniej zapomnieć o epizodach uniesień do perfekcyjnej postaci wili - niebywale skłóconych z jego osobą. Uchodzić zwykł za człowieka dumnego, przepełnionego rozwagą, wspinającego się nieustannie po ministerialnych szczeblach

jedyną, istotną więź młody Therrathiél stworzył z siostrą. Połączeni zostali przez jej chorobę, przez nieustanne czuwanie blisko więzienia łóżka, przez opowieści - zmyślone czy też prawdziwe, przez nieustanne wsparcie - pomiędzy jedną a drugą z wizyt uzdrowiciela

mimo wbijanej między wierszami pogardy, wychowywany był zgodnie z tradycją, ugruntowaną wśród krewnych. Prywatnie, pobierał naukę na temat rozległej sztuki (najchętniej wdrażał się w lekcje grania na fortepianie, pokątnie marząc o przyszłej karierze artysty), uczył się biegle władać językiem francuskim, poznawał historie dbających o czystość krwi rodów. Wychowywany był w hermetycznym światku, światku salonów i wyuczonych manier; światku, który nakazał skrywać prawdziwe intencje, prawdziwą formę osobowości - w której niezgodnym rytmie, oscylowała pod biologiczną architekturą dusza.

List, nadesłany ze Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart był oczywisty, chociaż wyczekiwany z jawną niecierpliwością. Zgodnie z opowieściami swej guwernantki, jeszcze jako niemowlę, potrafił lewitować około dwie stopy ponad kołyskę - przyprawiając nierzadko o kołatania serca.

Był drobną cząstką - uwikłaną w potężnych murach Hogwartu, przemierzającą rozległy plan korytarzy

początkowo wybierał charakter cienia; zaszywał się w bibliotece, ukrywał za fortecami książek. Wydawał się cichy, enigmatyczny, intrygujący - dopiero, pierwsze, skłębione burze hormonów zaczęły wyzwalać więzi obustronnego zaciekawienia. Zmieniał się nieustannie - przekształcał w coraz to większe przerysowanie siebie, odgrywał tę niezbyt okrytą powagą rolę z ogromną, nawarstwiającą się przyjemnością. Z każdym upływającym miesiącem, wzbijała się identycznie towarzysząca mu popularność. Ale to nie był on. Nie był w żadnym stopniu prawdziwy. Odgrywał przerysowaną rolę ekscentryka, przepełnionego bystrością - niewiele osób znało go z kochającej, troskliwej strony, oddanej bardzo rodzinie.

(Brak otwartości. Okazywania uczuć.
Brak wyjawienia prawdy, jak bardzo słabym, kruchym jest się ogniwem.)

Dystans był błogi, jak najwspanialszy narkotyk, przepływający z krwią w zawiłościach naczyń. Zakochał się tylko raz, o zgrozo, prawdziwie; ich związek jednak brutalnie zdołał się skończyć - w dużej mierze - z jego świadomej winy, wzmaganej sformułowaniem pogłosek o różnych, przelotnych flirtach, zakrawających na skrytą, homoseksualną naturę

nie zachwiał się pod największą porażką życia

najbardziej intrygowała jego historia magii; uczęszczał również na dodatkowe zajęcia działalności artystycznej. Starał się jednak przykładać, w miarę swych możliwości - do innych, magicznych dziedzin. Nie sprawiał zbytnio problemów nauczycielom; jedyne sankcje szlabanów dostawał za wypalany tytoń oraz nocne przechadzki. Został też niegdyś złapany pośród regałów działu ksiąg zakazanych - czarna magia intrygowała jego od dawna, chociaż prawdziwie zasmakował jej dzięki naukom ojca

ojciec wymagał. Od zawsze.

Syn-błazen był jednak - niczym siarczysty, wymierzony policzek. Pod obciążeniem presją czekającego zawodu, ugruntowania życia, stracony wystarczająco w oczach rodziny Hector, nieco przez własne usposobienie, nieco przez niekorzystną działalność nienawidzącej macochy - zdecydował się objąć ścieżkę mecenasa sztuki. Kariera kompozytora była zbyt niestabilna - oraz zapewne, nie zaskarbiłaby entuzjazmu - w związku z obecnym, pobłażliwym dość traktowaniem jego osoby. Wraz z przekroczeniem pełnoletności, został wdrożony też w tajemnice rodziny - mecenas miał być wyłącznie oficjalnym tytułem, goszczącym na nieświadomych ustach. W rzeczywistości, przygotowuje się pod nadzorem ojca, również do rozpoczęcia kariery w sferze samego przemytu, fałszerstwa dzieł sztuki oraz handlu ugrupowaniem przedmiotów, do resztek nasiąkniętych przez czarną magię. Obecnie, musi jeszcze ukończyć studia

porzucił zamiłowanie twórcze; ograniczony został do wiedzy w tematach sztuki. Milczał, na temat swoich prawdziwych planów. Porzucił wszystko

jak wiele
jesteś w stanie poświęcić dla noszonego nazwiska?



Rodzina

Therrathiélowie są dumnym rodem o wielorakich tradycjach, wywodzącym się z Francji; rodem - posiadającym dwie twarze, wyniosłą, okazywaną postronnym spojrzeniom tłumu, blasku dziennego światła, w którym skąpane są ich sylwetki jako przedstawicieli, wyraźnie odznaczających się w Ministerstwie; mają również swój udział w wysyłce alchemicznych składników. Druga z przybranych twarzy, okryta cieniem jak płaszczem, pilnie strzeżona - aby nie zatruć ich nienagannej opinii - odwiecznie angażuje się w handel artefaktami, szeroko pojęty przemyt niespotykanych, nierzadko wartych ogromną sumę przedmiotów.  

Liliana - matka, pełnokrwista wila; boleśnie odległa w świecie niebiańskich istot.

Aeneas Therrathiél - ojciec; wyniosły, oschły, chociaż żałośnie bierny. Zdystansowany - zupełnie, jak gdyby pragnął wydrzeć z przestrzeni umysłu - pulsujące wspomnienia swej obłąkanej miłości, żywionej do jednej wili; odnosi się niemal bezosobowo, obojętnie, jedynie w ramach przymusu do najstarszego syna. Szanowany prawnik w Wizengamocie o drugim, skąpanym przez ciemność obliczu handlarza czarnomagicznych przedmiotów.

Cassandra Therrathiél - macocha; intrygantka, z zawodu aktorka, udzielająca się w poważanym wśród czarodziejów teatrze. Nienawidzi pasierba, po resztki drobnej, poruszającej się nieustannie masy, której zwykło się dawać miano narządu serca. Jej niebywałą obsesją jest lęk przed wpływami starości, spróchnieniem, odejściem w otchłań wiecznego osamotnienia - wobec tego, roztrwania fortunę męża, oddając się różnorakim zabiegom pielęgnacyjnym; drży, podduszana przez wzrastającą panikę, wyłącznie - na samą myśl o obliczu pokrytym skażeniem zmarszczek.

ukochana siostra - dręcząca jej młodociane ciało, wgryzająca się przed latami choroba, dodatkowo wzmocniła łączące ich dwoje więzy; jedna z niewielu osób, na której szczerze zdołało jemu zależeć; najlepsza z przyjaciół i powierniczka sekretów. Rozumieją się wielokrotnie bez potrzeb wypowiadania słów na głos.
Najchętniej stworzyłby przed nią iluzję idealnego świata - byleby tylko już zawsze mogła odczuwać szczęście.

młodszy brat - uosobienie nadziei, jedyny godny zdaniem macochy następca.

bliżsi i dalsi krewni - mnogość, niekiedy ciężkich do wyłowienia imion, nazwisk i twarzy; najstarsi przedstawiciele rodu zwykli traktować Hectora z lekką pobłażliwością, pogardą, nie oszczędzając poza plecami nasiąkłych od jadu uwag. Są niemniej jednak świadomi przydatności młodzieńca, nie wyklinając go ostatecznie z obrębu zespojonego rdzeniem nazwiska drzewa.


Ciekawostki


★ uwielbia szachy czarodziejów; uwielbia rzucać wyzwania, gimnastykować umysł oraz sporządzać nowe kompozycje strategii. Chwile przed polem bitwy, składającym się z naprzemiennych pól czerni i bieli, pełnych zmagających się figur, uważa za jedną z najdogodniejszych metod spędzania wolnego czasu. W dzieciństwie miał zwyczaj torturować innych prośbami o rozegranie partii.
Zdaje się - dzisiaj również potrafi zawzięcie nalegać.

★ niepowstrzymane pędy zaciekawienia zwołują również zagadki. Niezmiernie chętnie układa nieustannie ich treści oraz zamieszcza w listach; z równą intensywnością zdołały zafascynować go szyfry. W przypadku zakodowanych przekazów nie podpowiada; potrafi być w tym niezmiernie, uparcie irytujący

★ zagrzebał; nie ukazuje talentów; lęka się rozmaitych podejrzeń, związanych ewentualnie z wdrażaniem w kwestie fałszerstwa oraz nielegalnego handlu. Umieścił ich ciała żywcem, pod grubą warstwą tajemnic; nawołują z rozpaczą, szczelnie zamknięte w trumnach podejmowanych decyzji. Utrzymuje bezwzględnie - grę na fortepianie już rzucił - ot, zwykły wymysł arystokrackiej tradycji, który przenigdy nie zdołał porwać też jego duszy. Wmawia - nie potrafi malować. Nie tworzy, wyłącznie patrzy oraz docenia sztukę. Prawda jest zgoła inna, obleczona pancerzem niedopowiedzeń; w rzeczywistości,  posiada wiele artystycznych zapędów. Dziecięce marzenie kariery uznawanego muzyka, zostało niemniej uśmiercone kilka lat temu - obecnie gnije, rozdarte w bezużyteczne szczątki.
W przyszłości, zostać chce mecenasem, rozwijającym skrzydła obiecujących artystów.

★ utworzył dzieło, melodię - płynącą prosto od serca - którą zadedykował jedynej, szczerze obdarowanej wzniosłym poczuciem miłości. Skrywa tę pięciolinię, po której szczeblach wspinają się konstelacje nut, wiedzione wymyślnym kluczem. Wielokrotnie zabezpiecza pergamin drobną fortecą zaklęć; co jakiś czas do utworu powraca - nanosi nieustannie poprawki, zżerany przez wymagania perfekcji. Nie wydaje się, oczywiście, by kiedykolwiek miał jego oddać, ukazać; choć okłamuje sam siebie, wmawia
czeka na odpowiedni moment.

★ z ogromu zwierząt najbardziej ukochał koty; posiada obecnie jedną, niezwykle uroczą Echo. Jest im oddany, stara się wręcz zapewniać najdogodniejsze warunki, rozmawia z nimi, organizuje zabawy, zamawia najdroższą karmę. Najchętniej - wychowałby całe mnóstwo futrzanych istot; obecnie, nie licząc Echo, ogranicza się tylko (niestety) do dokarmiania przybłęd.

★ oprócz języka angielskiego, biegle posługuje się również francuskim; uczony był od dzieciństwa, prywatnie, przez znawcę - kształtującego też wiele innych, dobrze urodzonych latorośli.

★ jednym z najbardziej lubianych przez niego instrumentów muzycznych, prócz fortepianu - są przede wszystkim organy. Kiedyś, wykorzystując wiedzę wychwytywaną z plotek, pokątnie udał się do mugolskiej świątyni. Użył swojego uroku, aby przekonać dyżurującą tam zakonnicę; dzięki oszustwu, był w stanie zagrać na zabytkowym, imponującym okazie. Jego zdaniem - organy są tajemniczo wyniosłe, niekiedy niepokojące, barwne, rozkwitające prawdziwym ogromem dźwięków.

★ jego świadomość o niemagicznym świecie jest beznadziejnie niewielka; nigdy nie zajmowały jego dorobki rozwijającej się niebywale prężnie techniki. Wychowywany był w hermetycznym światku oraz w takowym pozostał; w jego odczuciu nie wypada wręcz aby Therrathiél spoufalał się z mugolami. W stosunku do osób krwi brudnej posiada subtelną rezerwę; zupełnie, jak gdyby lękał się powstawania zbytnio zażyłych relacji.

★ nigdy nie przyznał się w żaden sposób, otwarcie do orientacji; obawia się ostracyzmu ze strony konserwatywnych krewnych - chociaż zarazem, nie sądzi, aby była to kwestia - o której należy krzyczeć. Nie szczędzi jednak niedopowiedzeń i spekulacji, uwielbia poruszać cienką granicę flirtu w dowolnej, obiecującej rozmowie. Większość zwykł zrzucać na karb ekscentryzmu - tak, aby łatwiej dało się jemu wybaczyć.

★ kolejną z jego (wielu) miłości jest teatr - mimo pogardy, żywionej do swej macochy, nie zdoła porzucić okazji nurtującego spektaklu. Pełen oddania, obserwuje aktorów - których ustami przemawiają postacie, wdraża się w sztukę jak najwierniejszy odbiorca, zanurza w świecie wystawianego dramatu.

★ kolekcjonuje i czytelniczo pochłania książki; ma zwyczaj również przepytywania znajomych osób z ich treści. Podobnie, jak w kwestii samych zagadek - bywa nieustępliwy, irytujący, nieczuły na jakiekolwiek zgłoszenia uwag.

★ ze szkolnych przedmiotów, najbardziej ceni historię magii; bywa zaciekawiony różnymi, okrywanymi aurą tajemnic miejscami. Z chęcią poznaje dawne zwyczaje oraz osobliwości uczonych, stara się ubogacać wiedzę o artefaktach, również wiążących się z czarną magią. Niezwykle chętnie wyrusza w podróż - jeśli tylko nadarzy się choć sposobność do wypełnienia planów.

★ jedynym, jego prawdziwym uzależnieniem jest tytoń; nie umie sobie odmówić porcji zastępowania powietrza kłębami szarego dymu.

★ jego połowiczna natura posiada skłonność do uciekania w błogie objęcia przyrody; chociaż najchętniej spogląda na przepełniony od gwiazd, atramentowy firmament; srebrzyste wzory kryształków wszywane w tło nocnej głębi. Może się tak położyć oraz zastygnąć w milczeniu, śledząc ich konstelacje - oddaje się temu szczególnie, kiedy zwycięża w nim podły, melancholijny nastrój.

★ posiada imponujący, zadbany (kobiecy?) charakter pisma, dekorujący pergamin nadanych przez niego listów.

★ jest całkowicie świadomy istnienia morderczej natury, nawołującej ciągle w podświadomości; żądnej zniszczenia, szkaradnej postaci harpii. Dokłada, niemniej jednak starań, aby nie deformować oblicza w grymasie prawdziwej bestii; mimo tego, wielokrotnie przyłapał siebie (o zgrozo) na snuciu w myślach ociekających krwią i morderstwem fantazji z udziałem wrogów - całe szczęście, nieprzeniesionych w obręb rzeczywistości.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hector Therrathiél

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Inverclyde, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 303
Dodatkowo : półwil
  Liczba postów : 66
http://www.czarodzieje.org/t16878-hector-therrathiel
http://www.czarodzieje.org/t16993-pretty-woman
http://www.czarodzieje.org/t17005-julius
http://www.czarodzieje.org/t16925-hector-zephyrus-therrathiel




Gracz






PisanieTemat: Re: Hector Therrathiél   Pią Sty 11 2019, 11:55

aww
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aurora Therrathiél

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Inverclyde, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 18
Dodatkowo : Oklumencja
  Liczba postów : 613
http://www.czarodzieje.org/t15543-aurora-therrathiel#417307
http://www.czarodzieje.org/t15572-relacje-aurory
http://www.czarodzieje.org/t15571-necessitas#418867
http://www.czarodzieje.org/t15522-aurora-hestia-therrathiel#416768




Moderator






PisanieTemat: Re: Hector Therrathiél   Nie Sty 13 2019, 12:39



RAVENCLAW!

Witamy Cię na Czarodziejach! Twoja karta zostaje zaakceptowana, dostajesz więc uprawnienia do gry. Poniżej znajdziesz przydatne w dalszych krokach na forum linki, z którymi warto abyś się zapoznał!



stwórz pocztę
załóż relacje
zacznij grę




Życzymy

miłej gry!


______________________

Aurora Therrathiél
We keep this love in a photograph, we made these memories for ourselves. Where our eyes are never closing...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content











PisanieTemat: Re: Hector Therrathiél   

Powrót do góry Go down
 

Hector Therrathiél

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
karty postaci
 :: 
karty studentow
-