Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Tylko nie umieraj

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Blase Shercliffe

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 83
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 82
http://www.czarodzieje.org/t15817-blase-shercliffe
http://www.czarodzieje.org/t15822-poczta-blase-a#426611
http://www.czarodzieje.org/t15818-blase-shercliffe#426485
Tylko nie umieraj QzgSDG8




Gracz




Tylko nie umieraj Empty


PisanieTemat: Tylko nie umieraj   Tylko nie umieraj EmptyNie Gru 09 2018, 13:02


Retrospekcje

Osoby: Blase Shercliffe i @Plum Bubblegum
Miejsce rozgrywki: Afryka Zachodnia; jedna z pustoszejących wiosek
Rok rozgrywki: wakacje, 2016
Okoliczności: Blase w podróży z Xavier'em natrafia na Plum, która przybyła do Afryki z ojcem; dziewczyna zachorowała i to Blase obejmuje rolę pielęgniarki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blase Shercliffe

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 83
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 82
http://www.czarodzieje.org/t15817-blase-shercliffe
http://www.czarodzieje.org/t15822-poczta-blase-a#426611
http://www.czarodzieje.org/t15818-blase-shercliffe#426485
Tylko nie umieraj QzgSDG8




Gracz




Tylko nie umieraj Empty


PisanieTemat: Re: Tylko nie umieraj   Tylko nie umieraj EmptyNie Gru 09 2018, 13:31

Słońce powoli zachodziło, a Xavier'a nie było widać. Powietrze było słodko-kwaśne i duszące, a nieprzyzwyczajony do klimatu chłopak ocierał pot z czoła. Gdyby jeszcze miesiąc temu ktoś powiedziałby mu, że tak to się skończy, nigdy by w to nie uwierzył. Wyśmiałby tę osobę i nawet podzielił się swoim zdaniem na ten temat. A rzadko zdarza mu się w cokolwiek komentować. Wolał prowadzić swoje własne życie, bez niepotrzebnego kontaktu z osobami z zewnątrz. Wyjechał z dziadkiem dlatego, że mógł przydać się w poszukiwaniach. Widłowęże... One były celem tej wyprawy, która już od samego początku wydawała się trudnym zadaniem. Mieli je odnaleźć i w razie potrzeby zapewnić im bezpieczeństwo. W wiosce było coraz mniej ludzi, roślinność umierała. A one mogły stracić swoje naturalne środowisko w wyniku panującej tutaj polityki. Z badań jakie przeprowadzili, jedno z gniazd znajdowało się niedaleko wioski, do której przybyli. Zgodził się natychmiast, bez zastanowienia spakował najpotrzebniejsze rzeczy i czekał na Xavier'a. Prawda jest też taka, że tylko czekał na podobną okazję. Musiał wyrwać się z rezerwatu, musiał uciec przed tym, co się tam znajdowało. Gdyby mógł odgrodzić się murem od ludzi, którzy również się tam znajdowali, nie czekałby i tak jak w tym przypadku, ruszyłby za ciosem.
Odwrócił się od okna słysząc za sobą poruszenie. Na starym łóżku polowym leżała dziewczyna, jedno spojrzenie na jej osobę wystarczyło, aby stwierdzić w jak fatalnym stanie się znajdowała. Podobno choroba nie była zaraźliwa, jednak niczego nie mogli być pewni. Dlaczego on, ze wszystkich osób w tym miejscu musiał się nią zajmować? Blase nigdy sam by się do tego nie zgłosił, jednak ciężka ręka Xavier'a na ramieniu chłopaka powiedziała mu, że to będzie jego zadanie.
Czyli co, nie przyda się w poszukiwaniach? Do cholery, przecież tylko on mógł się dogadać z... Westchnął i podszedł do łóżka, aby usiąść obok i zdjąć z czoła dziewczyny ścierkę. Gorączka Plum sprawiła, że materiał był ciepły. Zamoczył go w misce obok, czuł przyjemną woń rośliny, której nazwy nie poznał. Podobno miało to przyspieszyć spadek gorączki, jednak od dwóch dni nic się nie zmieniło. Wykręcił ścierkę i założył ją w prostokąt, ponownie kładąc na jej czole. Przez moment przyglądał się jej twarzy, która co jakiś czas wykrzywiał grymas bólu. Czy coś jej się śniło?
Był nieprzystosowany do ingerowania w życie innych osób, nieumiejętnie nawiązywał kontakty z innymi, a co dopiero podtrzymywanie takowych relacji. Czemu ktoś o większej wiedzy nie mógł zaopiekować się dziewczyną? Czemu w jego głowie cały czas pojawiała się wizja prawdziwego celu chłopaka i możliwości niepowodzenia tego zadania? Westchnął ciężko i podarł kark.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Plum Bubblegum

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 152
  Liczba postów : 150
http://www.czarodzieje.org/t16809-plum-bubblegum
http://www.czarodzieje.org/t16813-sliwka-guma-do-zucia#468051
http://www.czarodzieje.org/t16812-sliwka-dynia-guma-do-zucia#468050
http://www.czarodzieje.org/t16810-plum-bubblegum
Tylko nie umieraj QzgSDG8




Gracz




Tylko nie umieraj Empty


PisanieTemat: Re: Tylko nie umieraj   Tylko nie umieraj EmptyNie Gru 09 2018, 21:15

Widłowęże były piękne.

Tak piękne, że, gdy przypadkowo zapoznana ekipa poszukiwaczy zaproponowała Adamowi Bubblegum dołączenie do ich ekspedycji wgłąb jaskrawozielonych liści, wgłąb pnących się ku niebu drzew, ten ochoczo przystał na ofertę współbadaczy. Córka, która zaraziła się jedną z lokalnych chorób, o których białe twarze pojęcie miały niewielkie, natomiast, pozostała gdzieś z tyłu jego uwagi, w opustoszałej wiosce, z której tubylcy uciekli w popłochu jakiś czas temu. Naukowcy mieli pewne przypuszczenia, iż miało to związek właśnie z rozrostem gniazda nieopodal osady, do której zresztą wyruszyli razem czarodzieje, wyposażeni w plecaki po brzegi wypełnione odpowiednimi notatnikami i kalendarzami podróży. Plum została pod opieką Blase'a.

Mieszkańcy wioski niechętnie rozmawiali z przyjezdnymi. Zamiast konkretnych odpowiedzi na pytania odnośnie natury infekcji, jaką Puchonka zaraziła się niemalże z dnia na dzień, ci unikali chatki, w której przebywała, odpoczywając w delirium. O ile odpoczynkiem można to było w ogóle nazwać. Wykonywali dziwne znaki w kierunku drzwi wykonanych z trzciny, czmyhali do swoich własnych domostw i często nie pokazywali się na zewnątrz aż do wzejścia księżyca, który wydawał się być ich pobratymcem. Dopiero wtedy życie w wiosce wrzało, budziło się do prawdziwej egzystencji - a ona nie mogła obserwować nawet tego, przykuta do łóżka, z gorączką graniczącą z utratą przytomności. Raz na jakiś czas pojękiwała w bólu, z gardłem spętanym nieposkromioną suchością, a pot spływał po jej skroniach strumieniami, oblepiał ciało. Rude pukle splątane były w mokre strąki przyklejone do bladej twarzy... Co, swoją drogą, było dość niecodzienne. Choć skóra jej twarzy była niemalże całkowicie biała, jej poliki pokryte piegami pozostawały wściekle czerwone.

- Kim jesteś? - wydusiła z siebie charknięciem, gdy Blase zmieniał jej kompres. Był to jeden z nielicznych werbalnych momentów, kiedy otwierała oczy i zbłądzonym spojrzeniem poszukiwała dookoła ojca. Postaci znanej jej z dzieciństwa. I chociaż Blase mógłby przedstawiać się za każdym razem, ona i tak zapominała, zawsze zapominała, zaciskając dłonie na słomie łóżka i wbijając weń paznokcie. Wzbierała w niej panika. Znowu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blase Shercliffe

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 83
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 82
http://www.czarodzieje.org/t15817-blase-shercliffe
http://www.czarodzieje.org/t15822-poczta-blase-a#426611
http://www.czarodzieje.org/t15818-blase-shercliffe#426485
Tylko nie umieraj QzgSDG8




Gracz




Tylko nie umieraj Empty


PisanieTemat: Re: Tylko nie umieraj   Tylko nie umieraj EmptyPon Gru 10 2018, 13:40

Nie powinien być zły na kogoś, kto niczemu nie zawinił. Była przecież ofiarą tutejszego klimatu, który upatrzył sobie właśnie ją ze wszystkich osób, które tutaj przybyły. Nie wiedział dlaczego, nikt również nie chciał ich doinformować. Ostatki osób, które zostały w wiosce, podkładało im po drzwi chaty przeróżnego rodzaju maści, które robili z liści, podobno o właściwościach leczniczych. Nie odważyli się podejść bliżej, jakby w pierwszej kolejności uznali, że lepiej spisać jest ich na straty.
Przyglądał się twarzy dziewczyny i zastanawiał się, co zrobiła w życiu tak potwornego, aby zasłużyć sobie na taki los? Czy karą za grzechy była powolna, wyniszczająca umysł choroba? Nie uważał, aby w tym tkwił problem. Siedzenie w tym miejscu sprawiało, że sam nie poznawał swojej osoby. Jego myśli schodziły na tereny, których niemalże się obawiał. Nie podobało mu się to. Jak wiele razy wyobrażał sobie, że znajduje się gdzie indziej? Jak bardzo chciał poczuć pod palcami szorstkość skóry węży? Kiedy przyszło mu pierwszy raz udać się na dłuższą wyprawę z Xavier'em, skończył w chacie z dziewczyną przeklętą przez tubylców.
Z jego ust wydobyło się kolejne westchnięcia, jakby wraz z otworzeniem oczu przez dziewczynę, nadeszło kolejne wyzwanie dla niego. Ile razy będzie musiał powtarzać, kim był? Budziła się w obcym miejscu, pomimo że wcześniej zdarzyła dokładnie mu się przyjrzeć. Uważała go za obcego człowieka, a przecież zdążył zamienić z nią potrzebne zdania. Nie umiał wyobrazić sobie, co mogła czuć osoba na jej miejscu. Jedyna osoba, która powinna teraz siedzieć przy jej łóżku, wyruszyła na poszukiwania, zostawiając ją pod opieką osoby kompletnie niekompetentnej. Sądził, że tylko jego ojciec byłby do tego zdolny...
-Nazywam się Blase.-Powiedział spokojnie, powoli... Z wprawą.-Plum, zachorowałaś podczas pobytu z ojcem w Afryce. Jesteśmy tutaj, aby odszukać widłowęże. Pamiętasz?-Cień troski wkradł się w jego ton, jakby uważał, że tego dokładnie potrzebowała. Jedyną osobą, jaką kiedykolwiek się zajmował, była jego młodsza siostra. Nie wiedział, jak powinien postępować z kimś, kto majaczył i nie wiedział, gdzie dokładnie się znajdował. Wielokrotnie dochodziło do napadów histerii, których ślady wciąż nosił na swojej skórze. Później jej ciało opadało bez sił na łóżko, a on ponownie przechodził do swojej codziennej rutyny, w której zajmował się jej bezwładnym ciałem. Bez rezultatów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Plum Bubblegum

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 152
  Liczba postów : 150
http://www.czarodzieje.org/t16809-plum-bubblegum
http://www.czarodzieje.org/t16813-sliwka-guma-do-zucia#468051
http://www.czarodzieje.org/t16812-sliwka-dynia-guma-do-zucia#468050
http://www.czarodzieje.org/t16810-plum-bubblegum
Tylko nie umieraj QzgSDG8




Gracz




Tylko nie umieraj Empty


PisanieTemat: Re: Tylko nie umieraj   Tylko nie umieraj EmptyPon Gru 10 2018, 19:59

Jesteśmy tutaj, by odszukać widłowęże.
Pamiętasz?

Ktoś był z pewnością, ktoś przyjechał do Afryki właśnie w tym celu, ale już nie ona. Nie. Merlin jeden raczył wiedzieć w swej mądrości, czy miała przeżyć następny wschód słońca, a wyobrażenie na temat piękna tych unikatowych, rzadko spotykanych stworzeń odeszło w niepamięć już dawno temu, zastąpione dreszczami i gorączką. Teraz nie myślała o żadnym z magicznych zwierząt. Zamiast tego stopniowo coraz bardziej poddawała się delirium, jakie sprowadzał na nią stan zdrowia; wzdrygała się w konwulsjach gdy opróżniała zawartość żołądka wraz z pierwszymi promieniami poranka przedostającymi się do chatki przez niezamknięte nijak okna, gdy budziła się z kolejnego nocnego koszmaru z dzikim wrzaskiem na ustach, który doprowadzał gardło do stanu bolesnej, zalegającej we wnętrznościach kuli. Gdyby tylko jej ojciec zechciał rzeczywiście wyruszyć do szamana znajdującego się w jednej z sąsiednich osad... Ale Adam Bubblegum zdecydował się absolutnie zawierzyć umiejętnościom nieznanego mu wcześniej Krukona, uważając, że specjalistyczna pomoc medyczna wcale jego córce nie była tak potrzebna. On się tobą zajmie, powiedział, zarzucając plecak na ramiona i salutując jej na pożegnanie, gdy nadszedł czas wyprawy.

Pełne paniki oczy błądziły po wnętrzu chatki, starały się odróżnić granice Krukona od prowizorycznych mebelków znajdujących się w pomieszczeniu w głównej mierze wykonanego ze słomy i drewna; była skołowana, ewidentnie, nie mogąc sprecyzować czy rozbudzone przez niego wspomnienia rzeczywiście należały do niej. W gorączce lubiły płatać jej figle. Raz wydawało się jej, że przeżyła pewne wydarzenie, że czegoś była świadkiem, tylko po to, by w następnej sekundzie dowiedzieć się, że było to owocem misternej pracy jej wyobraźni; działało to też w stronę odwrotną, w efekcie sprawiając, że kompletnie traciła kontakt z tym, gdzie była i kiedy była.

- W-widłowęże - powtórzyła półgłosem, łamiącą się jego melodią. Zmarszczka na czole pogłębiła się nieznacznie, a kilka kropel potu spłynęło kolejno po skroniach gdy próbowała podnieść się na kozetce, której nazwanie łóżkiem byłoby zbyt wielką hojnością. - Znaleźliśmy je? Widziałam... Pod stołem. - Drżąca ręka uniosła się ku górze, dygocząc niczym liść na jesiennym wietrze, podczas gdy Puchonka wskazała bezmyślnie miejsce, gdzie jej zdaniem ukryła się ów istota. Dla jej oczu - rzeczywiście, być może znajdował się tam widłowąż. Spoczywał pod drewnianym blatem i czyhał tylko na moment, by móc pożreć ich oboje, co można było wywnioskować z momentalnego przerażenia malującego się na jej spowitej chorobą twarzy. - Uważaj... Blase.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blase Shercliffe

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 83
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 82
http://www.czarodzieje.org/t15817-blase-shercliffe
http://www.czarodzieje.org/t15822-poczta-blase-a#426611
http://www.czarodzieje.org/t15818-blase-shercliffe#426485
Tylko nie umieraj QzgSDG8




Gracz




Tylko nie umieraj Empty


PisanieTemat: Re: Tylko nie umieraj   Tylko nie umieraj EmptySob Gru 15 2018, 17:31

Mógłby jej tylko pozazdrościć. Również wolałby zapomnienie, oddalenie się od pierwotnego celu misji, która ich tutaj zaprowadziła. Blase uwielbiał wszystkie rodzaje magicznych węży, w rezerwacie to właśnie nad nimi sprawował piecze. Był jedyną osobą, która w ich towarzystwie mogła przebywać... Lata spędził na tym, aby mu zaufały i zaprowadziły do swoich legowisk. Ile to razy wylądował w św. Mungu tylko dlatego, że podszedł za blisko albo pozwolił sobie na zbyt wiele? Pragnął znaleźć się na zewnątrz, móc obserwować te zwierzęta w ich naturalnym środowisku.
Chciał je uratować od tego, co za niedługo mogło nadejść. Ludzie nie uciekli stąd tylko dlatego, że te rozszerzyły swoje terytorium. Kłusownicy. Przemytnicy... Ludzkość. To oni najbardziej im zagrażali.
Nie mógł również pozbyć się wrażenia, że coś jest zdecydowanie nie tak. I nie miał tutaj na myśli tego, że opiekował się dziewczyną, kiedy jego dziadek wraz z ojcem Plum przemierzali te tereny w poszukiwaniu legowiska. Słońce całkowicie zaszło, co zauważył w momencie, w którym chatka powoli pogrążała się w mroku. Już od godziny powinni wrócić... Nocowanie w dziczy nie było rozsądnym pomysłem, nieważne jak wprawnym i doświadczonym czarodziejem człowiek mógł być.
Zapalił świece, które postawione były na parapecie oraz stoliku przy łóżku chorej.
Jego ruchy były wyważone. Ostrożnie pomógł jej się podnieść, co było dla niego zwyczajnym szokiem. Czuła się na tyle dobrze, aby móc o własnych siłach spróbować się unieść? Gdyby tylko nie obawiał się, że coś sobie zrobi, pobiegłby do pobliskiego tubylca i próbował przekazać mu, że z dziewczyną jest lepiej. Jednak jego uśmiech szybko znikła z twarzy, nawet nie wiedział, że się tam pojawił. Dopiero jej dłoń powędrowała w kierunku domniemanych węży, westchnął przeciągle i odwrócił się w tym kierunku. Czego tam nie było, tylko kurz.
Powoli podniósł się z miejsca, zabierając ze sobą okład, który zdążył upaść na jej kolana. Podszedł do stolika i kucnął, powoli i ostrożnie, nie chcąc, aby uznała, iż jej nie wierzył. Odwrócił się jeszcze raz, aby spojrzeć na dziewczynę. Machnął dłonią pod blatem, gdzie rzekoma schował się wąż. -Niczego tutaj nie ma...-Powiedział spokojnie i wstał, otrzepując spodnie. Chciał uciec stąd jak najdalej. Podróż jego życia przybrała postać koszmaru, niekończącego się horroru. Podszedł do miski z wodą i jeszcze raz namoczył materiał, tym razem nie wyciskając z niego tylko wody co poprzednio. Podniósł swoje spojrzenie na Plum.
Nie była niczemu winna.
Była dziewczyną, do tego zapewne przerażoną, ukrytą gdzieś pod warstwą choroby. Usiadł na łóżku obok niej i podniósł dłonie.-Pochylił się lekko, nałożę Ci okład na kark. Musi Ci być gorąco.-Powiedział spokojnie. Odczekał, aż go posłucha, po czym odsunął jej włosy na bok i ułożył chłodny okład na karku. Woda była zima, za co dziękował zaklęciom.
Nie powinni wracać do Londynu? Tam ktoś mógłby się nią zająć... Nie miał na myśli podsycania jej bujnej wyobraźni.
Westchnął spokojnie i spojrzał na drzwi chatki, wiedząc, że z drugiej strony były pomalowane na biało. Oznaka śmierci i choroby w tych stronach, jak to wyjaśnił mu Xavier.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Tylko nie umieraj QzgSDG8








Tylko nie umieraj Empty


PisanieTemat: Re: Tylko nie umieraj   Tylko nie umieraj Empty

Powrót do góry Go down
 

Tylko nie umieraj

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Tylko nie umieraj QCuY7ok :: 
retrospekcje
-