Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Sybille J. Swansea

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Billie J. Swansea

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 162
C. szczególne : twarz usiana piegami
Galeony : 224
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 193
http://www.czarodzieje.org/t16782-sybille-j-swansea#471202
http://www.czarodzieje.org/t16921-i-told-you-my-name-was-billie-jean#471579
http://www.czarodzieje.org/t16920-nomeolvides
http://www.czarodzieje.org/t16904-billie-j-swansea
Sybille J. Swansea QzgSDG8




Gracz




Sybille J. Swansea Empty


PisanieTemat: Sybille J. Swansea   Sybille J. Swansea EmptyCzw 15 Lis - 17:33


Sybille Jeanne Swansea

DATA URODZENIA 02. 08. 2002r.
CZYSTOŚĆ KRWI 75%
MIEJSCE URODZENIADolina Godryka
MIEJSCE ZAMIESZKANIAHogwart/Dolina Godryka
W HOGWARCIE JEST OD KLASYVI
OBECNIE JEST NA ROKUVI
WYMARZONY DOM Ravenclaw
WYBRANY WIZERUNEKTashi Rodriguez

Wyglad

WZROST 162 cm
BUDOWA CIAŁA Na pierwszy rzut oka drobna i smukła, przez co może sprawiać wrażenie delikatnej. Pod śniadą cerą ukryte są jednak wyraźne mięśnie, które Billie lubi eksponować.
KOLOR OCZU Rozpływająca się w słońcu czekolada; gorzka 
KOLOR WŁOSÓW Hebanowe z przemykającymi między nimi jaśniejszymi refleksami, latem wpadające w ciemny odcień brązu
ZNAKI SZCZEGÓLNE Nos usiany dziesiątkami piegów, które szczególnie uwydatnia letnie słońce; woń energetyzujących perfum cytrusowych wzmaganych świeżym zapachem wiatru wiecznie przemykającego pomiędzy jej włosami; minimalizm w dodatkach i makijażu.
PREFEROWANE UBRANIA Jej szafa pełna jest ubrań - Billie bardzo łatwo zachwyca się krojami, materiałami i wymyślnymi wzorami, lubiąc sposoby, w jakie reagują z wiatrem i jak wdzięcznie grają ze światłem. Jest to jednak zachwyt - tak jak wiele rzeczy w jej życiu - chwilowy. Ubrania te zatem szybko lądują na samym dnie, gdyż zazwyczaj nie spełniają podstawowego kryterium dziewczyny; wygody. Stroje bowiem nie mogą uciskać, krępować ani drażnić, stąd ciekawsze wydaje się raczej to, czego Billie zazwyczaj nie nosi - biustonoszy, obcasów, rękawiczek. Kiedy może unika nawet chodzenia w zwykłych butach; latem i wiosną Billie uwielbiać biegać po błoniach boso, natomiast w okresie jesienno-zimowym charakterystyczną dla niej cechą są grube, wełniane skarpety, które chronią jej stopy przed zimnem bijącym od murów szkoły. Jedynym elementem garderoby, który może spełniać funkcje wyłącznie estetyczne jest jej zdaniem nakrycie głowy. Kapeluszy, czapek i chustek ma prawdopodobnie więcej niż wszystkich innych dodatków razem wziętych.

Charakter

Kiedy, jak, po co i dlaczego - to w te słowa bezzwłocznie układają się usta Billie, gdy tylko jej rozentuzjazmowane dziewczęce oczy natkną się na nieznane dotąd zjawisko, a w głowie nie pojawi się żadne oczywiste skojarzenie. Jean nie wstydzi się swojego braku wiedzy, wszak nawet tak wielki myśliciel, jak Sokrates potrafił przyznać się, iż cała posiadana przezeń wiedza była "niczym". Nie ignorancja pcha ją jednak do przodu, lecz przeciwnie - ogromny zapał do nauki; Billie chciałaby wiedzieć wszystko i wszystkiego spróbować. Z radością zerwie się przed świtem, by obserwować budzący się świat, włoży palce w każdą szparę, spróbuje w dłonie pochwycić najkolorowsze motyle i wciąż pełna energii wpadnie do biblioteki, bo z książkami wcale nie jest jej nie po drodze. W międzyczasie wściubi nos w możliwie jak najwięcej cudzych spraw - nie zawsze o to proszona. I mimo że niektórzy ludzie potrzebują zmieniacza czasu, żeby być w dwóch miejscach na raz, to czasem wydaje się, jakby ona i bez tego od maleńkości potrafiła być we trzech.
Chaos Billie nie należy do kontrolowanych - dziewczyna niejednokrotnie sama się w nim gubi, nie potrafiąc dokonać selekcji informacji ważnych i zbyt szybko wypierając świeżo nauczone rzeczy czymś innym, czymś nowym. Dlatego, pomimo ogromnych chęci, zdarza jej się kończyć rok z wcale nie najlepszymi ocenami. Na podobnej zasadzie należy ostrożnie podchodzić do nakładanych na nią obowiązków i próśb; owszem, Billie zazwyczaj nie odmawia pomocy, jednak nie należy się na nią złościć, gdy pod wpływem innego bodźca zwyczajnie zapomni o szczerze złożonej obietnicy... Jean potrzebuje zatem autorytetu; kogoś, kto właściwie pokieruje jej entuzjazm i wyzwoli potencjał, który zdarza jej się nieświadomie objawiać. Są bowiem momenty, które działają na nią wyciszająco - potrafi długo, w spokojnej kontemplacji i oczarowaniu oczekiwać na jedną ulotną chwilę, aby potem przenieść ją na papier, a skupienie, w którym tężeją rysy jej twarzy podczas ćwiczeń capoeiry, zmienia ją w zupełnie inną osobę, do której w codziennym życiu jeszcze nie dorosła.
Billie jest wolnym duchem. Ma dynamiczną, dociekliwą wewnętrzną naturę, wysoce zmotywowaną do osiągnięcia w życiu czegoś wartościowego; Jean chce nieść innym ludziom życzliwość i ciepło, sprawiedliwie obdarza sprawiedliwością i niezależnie od sytuacji stara się zrozumieć, zamiast oceniać, a to wszystko przy nieodłącznym pragnieniu swobody i świadomości, że zawsze będzie mogła dokonać kroku w tył. Billie bowiem nie przywiązuje się łatwo. Jednego dnia potrafi kochać, drugiego być znudzona, trzeciego rozzłoszczona, a czwartego zapomnieć o wszystkim, co działo się pomiędzy. Rządzi w niej przekonanie, że ludzie - jak zresztą wszystko - przychodzą i odchodzą, do zastąpienia. To zwyczajnie nie jest dla niej powodem do ich złego traktowania; Billie nie bywa zatem specjalnie złośliwa, a cynizm nie jest jej rodzajem humoru.
Kiedy jednak już się z kimś silnie zżyje, ma tendencję do irracjonalnych napadów dziecinnej zazdrości, których wcale nie stara się ukrywać. Po co, skoro i tak można z niej czytać jak z otwartej księgi? Być może w razie kłopotów spróbuje zrzucić winę na kogoś innego (jak w dzieciństwie po złamaniu matczynej różdżki na pokaz pulchnym paluszkiem groziła domowemu psidwakowi z pełnym dziecięcym oburzeniem powtarzając "nu, nu Pluto") lub wymyślić usprawiedliwiającą historyjkę, ale jej oczy i tak ujawnią każdy fałsz. W naturalności jest jej zresztą najładniej, nawet jeśli zakłada ona zezłoszczone rzucenie podręcznikiem o ścianę, wykrzyczenie w poduszkę wszystkich swoich żali i gorące łzy znaczące czerwone od spazmów policzki. Billie po prostu nikogo nie udaje, nie goniąc za uznaniem i popularnością. Tego samego oczekuje od otaczających ją ludzi; od wytwornego towarzystwa preferuje to, w którym będzie czuła się swobodnie i którego nie zgorszy nieeleganckim zachowaniem. Jest bardzo tolerancyjna, nie mają dla niej znaczenia podziały krwi, rasy ani odwieczne wojny domów, wie, że wartość człowieka znajduje się znacznie głębiej - a jako artystka jest wrażliwa na piękno, szczególnie to niewidoczne gołym okiem.

Historia

Na początku był Chaos; wielka otchłań, pełna siły twórczej i boskich nasieni, jakby jedna masa nieuporządkowana, ciężka i ciemna, mieszanina ziemi, wody, ognia i powietrza. W Chaosie mieli swój początek pierwsi bogowie, a wiele wieków później  - co niejednokrotnie podkreślała w opowieściach Valentina - z tej samej tajemnej siły przedwcześnie poczęła się Sybille Jeanne na kanapie w rodzinnym domu matki w Kolumbii, podczas rodzinnego zjazdu. Już od tego momentu było wiadomo, że Billie nie zamierza podążać utartymi ścieżkami.
Większość swojego życia spędziła w Anglii wychowując się w głośnej i radosnej posiadłości rodu Swansea, gdzie zanosząc się dzwoneczkowym śmiechem goniła pojawiające się w ogródku gnomy, aby podetknąć pulchny dziecięcy palec do "cudownego" ugryzienia. Gdzie znała każdą hodowaną roślinę i niejednokrotnie siadywała pomiędzy fruwokwiatami i pykostrąkami, aby rozemocjonowanym głosem opowiadać im swoje pierwsze czytanki i historie codziennego dnia, dzięki czemu miały pięknie rozkwitać. Gdzie normą były pierożki uciekające z talerza i milion Reparo rzucanych przez pobłażliwych rodziców. Na pierwszy rzut oka w tym domu wszyscy mogli być kim chcieli. I w istocie tak było - o ile wiązali swoją drogę z działalnością artystyczną. Billie nie od początku przejawiała jakiekolwiek talenty; jej głos niejednokrotnie porównywalny był do śpiewu świergotnika, początkowo miły dla ucha, lecz ostatecznie mogący doprowadzić do szaleństwa, zaś jej skłonność do dekoncentracji, dyskwalifikowała ją w nauce gry na skrzypcach czy harfie. Niejednokrotnie łamała sobie głowę nad poezją lub nogi na lekcjach baletu. Nie odziedziczyła też krasomówczego talentu matki ani zdolności ojca do budowania artystycznych makiet, pełnych urzekających detali architektonicznych. Strach przed posiadaniem czarnej owcy w rodzinie przeminął dopiero, gdy Billie w swoje paluszki ujęła kredki i zaczęła dziecięcymi rysunkami ozdabiać nie tylko stosy pergaminów, ale również wszelkie inne powierzchnie płaskie; blaty, ściany i nogi krzeseł. Nikogo też nie dziwiło, że dziewczynka bardzo szybko przywiązała się do kuzyna przodującego w rodzinie w sztuce rysunku; Cassius w jej oczach przybierał formę wyroczni i dziecięcego zauroczenia. Chętnie chodziła z nim za rękę do wszelkich galerii sztuki, nawet jeśli niewiele w nich pojmowała i całymi godzinami potrafiła przebywać w pokoju kuzyna, nasycając oczy dziełami, które być może nie powinny być pokazywane dziesięcioletnim dziewczynkom. Ale w rodzinie Swansea nikt o to nie dbał. Nikt poza Valentiną, która fascynację Billie kuzynem uznawała za niezdrową i mogącą wypaczyć chłonny jak gąbka umysł. To ona wymogła na mężu, aby posłać córkę do Szkoły Magii Soletrar, gdzie poznać miała tradycje drugiej strony rodziny, z którą dziewczynka nie czuła żadnej więzi. Jeśli Billie kryła w duszy jakieś obawy, to rozproszyły się już po kilku dniach pobytu w szkole - ludzie z Soletrar okazali się być niesamowitymi optymistami i przyjęli ją niezwykle serdecznie. To oni przyczynili się do otworzenia na świat dotąd zapatrzonej w jeden autorytet dziewczynki; pokazali jej, czym jest dobra zabawa, dodali odwagi i wiary we własne siły, a przede wszystkim nauczyli panowania nad własnym ciałem. Soletrar żyło tańcem i, nawet z bagażem przykrych wspomnień z baletu, Billie nie potrafiła tego nie pokochać. Z czasem z własnej woli przyłożyła się do ćwiczeń akrobatycznych i zapożyczonej od niemagicznych capoeiry, która pomagała jej wyrzucić negatywne emocje. Nawet znikomy talent muzyczny skupiła na nauczeniu się gry na trąbce. Był to okres niezwykłego rozwoju artystycznego Billie, choć jednocześnie stopniowy zanik pierwszej pasji; pędzle i szkicowniki coraz częściej chowane były do ciężkiego kufra, ponieważ w Soletrar życie było szybkie, a ludzie nie trwonili czasu na siedzenie godziny pod gałęzią drzewa, by uchwycić moment zerwania się ptaka do lotu. Wszystko odbywało się także kosztem ocen; w tamtym okresie szkoła potrafiła stanowić dla Billie jedynie tło dla wszystkich nowych doświadczeń.
Piąty rok spędziła w Red Rock, gdzie została posłana ze względu na wymianę artystyczną. Po raz kolejny miała niebywałe szczęście, trafiając pomiędzy grupę osób niemal tak entuzjastycznych, co jej przyjaciele z poprzedniej szkoły. Podatność Billie na cudze wpływy w końcu przyniosła jednak na nią kłopoty - w wodach Red Rock żyły liczne stada syren i trytonów, koegzystujące z czarodziejami na zasadach umowy. Jej podstawą było poszanowanie wzajemnego terytorium. Lekkomyślna zabawa zakończyła się więc wielkim strachem, który do dziś ujawnia się poprzez jej wyraźną niechęć do otwartych akwenów. Także niektórzy uczniowie domu Terra, słynący z radykalnych poglądów, nie byli dla Billie przychylni, toteż pod koniec roku Jean czuła się zmęczona przebywaniem w Red Rock. Nie sądziła jednak, że na szósty rok czeka ją kolejna zmiana szkoły. Przesądziły o tym SUMy zdane na żenująco niskim poziomie, wykazujące ogromne braki w wiedzy tej przecież pojętnej dziewczyny. Rodzice dostrzegali wreszcie, że odsunięcie Billie od siebie na tak długo nie było całkowicie dobrym pomysłem; w otrzymywanych sporadycznie listach mieli wrażenie, że nie poznają własnej córki, która coraz bardziej wymykała się spod ich kontroli. Chcąc, nie chcąc, Billie musiała spakować swój kufer i następny rok zacząć w Hogwarcie, w którym, jak słyszała, sztukę zrzucono z jej uprzywilejowanego miejsca.
I podskórnie wiedziała, że tym razem to rzeczywiście będzie straszne przeżycie.

Rodzina

☼ Valentina Alva Buena-Ventura - matka, pochodzenia kolumbijskiego, główna osoba decyzyjna w rodzinie, wychowana w bardziej rygorystycznym - ale wciąż liberalnym! - środowisku i silnie zżyta z kulturą hiszpańską. Obdarzona talentem krasomówczym i naturalnymi umiejętnościami organizacyjno-przywódczymi; jeśli coś ma być przygotowane dobrze, to musi się tym zająć Valentina.

☼  Hugh Swansea - ojciec, wieczny lekkoduch, więcej czasu spędzający pomiędzy artystycznymi makietami niż własną rodziną. Najczęściej chodzi z głową w chmurach, mając tendencję do bagatelizowania problemów. Kiedy Billie coś sobie wymarzy, to właśnie do ojca biegnie z prośbami. Nie znaczy to jednak, że Hugh nie ma posłuchu - kiedy sprawa stanie się na tyle poważna, że mężczyzna zainterweniuje, wszyscy przez tydzień chodzą jak w zegarku.

☼ Cassius Swansea - ulubiony kuzyn, w najmłodszych latach bezwzględny autorytet.

☼ Młodsze rodzeństwo, dużo kuzynów i kuzynek.

Ciekawostki

☼ Nigdy nie odczuwała pociągu seksualnego do innej osoby - definiuje się jako osoba aseksualna, ale ze względu na młody wiek i niewielkie doświadczenie w relacjach romantycznych, nie bierze tego za pewnik.
☼  Ma talent rysowniczy i szczególnie upodobała sobie ulotne wrażenia - chętnie podejmie się naszkicowania feniksa trawionego przez płomienie, salionixa skaczącego w poszukiwaniu ciepła czy baletnicy wygiętej w pozie sissonne, za to wyjątkowo słabo idzie jej detal architektoniczny. Odkąd trafiła do Hogwartu powoli wraca do tej pasji, choć wydaje jej się, że niepielęgnowany dar trochę się zmarnował.
☼ Jest zafascynowana ciałem ludzkim jako obiektem; jego kształtem, fakturą. Zazwyczaj nie ocenia osób pod względem atrakcyjności, a jej wprawne oko szybko wyłapuje ich niedoskonałości - blizny, zmarszczki, wystające kości, by później przenieść je na papier.
☼ Z Red Rock wyniosła przyzwyczajenie żucia eukaliptusa.
☼ Ma rękę do roślin; aktualnie próbuje wyhodować skrzeloziele w donicy przy łóżku w dormitorium.
☼ Jest entuzjastką magii żywiołów.
☼ Cierpi na chroniczną bezsenność.
☼ W Soletrar nauczyła się capoeiry i akrobatyki; jest niesamowicie giętka.
☼ Całkiem dobrze odnajduje się w kuchni, ma dobry smak i intuicję. Czasami tylko zdarza się jej zapomnieć zakryć skaczącego garnka i skończyć z potrawką na suficie...
☼ Z roztargnienia zdarza jej się zapominać formuł zaklęć, dlatego często zapisuje je sobie na rękach.
☼ Mówi płynnie po angielsku, ale z silnym akcentem hiszpańskim.
☼ Ze zwierząt najbardziej lubi ptaki. W Soletrar udało jej się zaprzyjaźnić z kilkoma kolorowymi papugami, których niesamowicie brakuje jej w Hogwarcie. Chciałaby również nauczyć się naśladowania ptasich gwizdów.
☼ Notorycznie gubi gdzieś różdżkę; jej rodzice śmieją się, że Billie powinna nauczyć się magii bezróżdżkowej, aby w ogóle móc znaleźć swój cenny, magiczny patyczek.
☼ Nie lubi ciemności, nocą nad jej łóżkiem zawsze unosi się wyczarowana kula światła, przez co dla wielu nie jest wymarzoną współlokatorką. Billie zwyczajnie w innym wypadku nie uśnie.



Ostatnio zmieniony przez Billie Jean dnia Pon 17 Gru - 15:56, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Billie J. Swansea

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 162
C. szczególne : twarz usiana piegami
Galeony : 224
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 193
http://www.czarodzieje.org/t16782-sybille-j-swansea#471202
http://www.czarodzieje.org/t16921-i-told-you-my-name-was-billie-jean#471579
http://www.czarodzieje.org/t16920-nomeolvides
http://www.czarodzieje.org/t16904-billie-j-swansea
Sybille J. Swansea QzgSDG8




Gracz




Sybille J. Swansea Empty


PisanieTemat: Re: Sybille J. Swansea   Sybille J. Swansea EmptyPon 17 Gru - 14:58

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; zaostrzone kły; wilkołacze blizny; umięśniony; skórzana obroża
Galeony : 1225
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2254
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Sybille J. Swansea QzgSDG8




Moderator




Sybille J. Swansea Empty


PisanieTemat: Re: Sybille J. Swansea   Sybille J. Swansea EmptyPon 17 Gru - 16:00



RAVENCLAW!

Witamy Cię na Czarodziejach! Twoja karta zostaje zaakceptowana, dostajesz więc uprawnienia do gry. Poniżej znajdziesz przydatne w dalszych krokach na forum linki, z którymi warto abyś się zapoznał!



stwórz pocztę
załóż relacje
zacznij grę




Życzymy

miłej gry!


______________________


Thanks for making me a fighter.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Sybille J. Swansea QzgSDG8








Sybille J. Swansea Empty


PisanieTemat: Re: Sybille J. Swansea   Sybille J. Swansea Empty

Powrót do góry Go down
 

Sybille J. Swansea

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Sybille J. Swansea QCuY7ok :: 
karty postaci
 :: 
karty uczniow
-